Książki

Książki ostatnich dni... starego roku

5

Listopad i grudzień w książkach za granicą był zdecydowanie spokojniejszy. Oczywiście mieliśmy premierę Tarkina Jamesa Luceno, ale to nie wszystko. Z nowości młodzieżowych warto wspomnieć o „Star Wars Rebels: Droids in Distress” Michaela Kogge. Jest to kolejna młodzieżowa adaptacja odcinka Droid w kłopotach. Książeczka ma 128 stron, kosztuje 5,99 USD i została wydana przez Disney Lucasfilm Press.



„Star Wars Rebels: The Inquisitor’s Trap” Meredith Rusu jest przeznaczone dla dzieci od lat 6 do 8. Książka w miękkiej oprawie ma 24 strony i kosztuje 4,99 USD. No i najważniejsze, zawiera też naklejki w środku. Wydawnictwo Disney Lucasfilm Press.

„Star Wars Rebels: Beware the Inquisitor” Lisy Stock to książeczka poziomu 2, czyli służąca bardziej do nauki czytania. Oczywiście podobnie jak w przypadku poprzedniej jest mocno powiązana z postacią Inkwizytora. Całość ma 48 stron, skierowana jest do 5-7 latków i kosztuje 3,99 USD. Tym razem wydawcą jest DK Publishing.

Z innych wieści, Disney zaczął wznawiać niektóre serie młodzieżowe, w tym Boba Fett: Fight to Survive Terry’ego Bissona. Tym razem ma ona już logo „Legend”. Ta książka podobno się ukazała, jednak nie trafiła do szerokiej dystrybucji, możliwe że jest jedynie dostępna w parkach Disneya.

Okładka "Dark Disciple"

starwars.com i inne
32

Wczoraj na Oficjalnej stronie Star Wars pojawiła się okładka kolejnej książki w nowym kanonie Gwiezdnych Wojen - "Dark Disciple" autorstwa brytyjskiego artysty Matta Taylora (zapraszam do zapoznania się także z innymi jego pracami na jego oficjalnym portfolio). Powieść autorstwa dobrze znanej fanom Christie Golden (we współpracy z Dave'm Filonim i obowiązkowym Lucasfilm Story Group), która według wszystkich znaków na niebie i ziemi trafi na półki amerykańskich księgarni 7 lipca 2015 roku, ma opowiadać historię Quinlana Vosa i Asajj Ventress, która docelowo miała pojawiać się w serialu animowanym "The Clone Wars". "Dark Disciple" została zapowiedziana na tegorocznym Comic Conie w San Diego, wraz z dostępną już za granicą A New Dawn, ale dotąd nie wiemy o niej zbyt dużo, poza wyżej wspomnianą tożsamością dwójki jej głównych bohaterów. Pablo Hidalgo wspomniał jedynie, że adaptacja scenariuszy odcinków 7 sezonu (które podobno współtworzył sam Lucas) ma być skierowana do doroślejszego czytelnika i ma zgłębić charakter postaci w sposób niedostępny dla samego serialu ze względu na jego grupę docelową.



Temat na forum.

O „Star Wars Costumes: The Original Trilogy” słów kilka

oficjalna
4



Brandon Alinger to autor nowego albumu o kostiumach z klasycznej trylogii. Podzielił się on na oficjalnym blogu swoimi przemyśleniami i wspomnieniami związanymi z powstawaniem tegoż dzieła.

Jedną z najlepszych rzeczy przy pisaniu „Star Wars Costumes: The Original Trilogy” było studiowanie prac Johna Mollo. Mollo jest jednym z nielicznej grupy osób, która może dumnie oświadczyć, że pracowała bezpośrednio z George'em Lucasem przy projektowaniu oryginalnych „Gwiezdnych wojen”, co daje mu wyjątkową perspektywę postrzegania filmu i tego co stało się później.

Poza napisaniem słowa wstępnego do tej książki, Mollo był bardzo pomocny w moich poszukiwaniach. Znalazł czas na przeprowadzenie kilku międzykontynentalnych rozmów telefonicznych i grzecznie zaprosił mnie, bym go odwiedził w jego domu w Wielkiej Brytanii. Tam pokazał mi kilka swoich oryginalnych notatek ze spotkań z Georgem Lucasem i wyjaśnił swój respekt wobec kryształowej wizji postaci jaką miał reżyser. Mollo wspomina „Nową nadzieję” jako jeden z najbardziej zabawnych doświadczeń w jego pracy.

Podczas gdy wygląd kluczowych postaci „Nowej nadziei” został już ustalony przez Lucasa i twórcę konceptów Ralpha McQuarriego zanim Mollo rozpoczął pracę, to potem polegała ona na doszlifowaniu wczesnych projektów jak i stworzeniu wielu sił rebelianckich i imperialnych. Mollo pracował ręka w rękę z George'em Lucasem przy wszystkich rozwijanych kostiumach. Zaczynając od początków 1976 ta para miała cotygodniowe spotkania na których recenzowano najnowsze szkice i projekty.

– Moim modus operandi jest szkicowanie. Bawię się różnymi pomysłami – mówi Mollo. Dowód można znaleźć studiując ilustracje projektów, gdzie każda strona posiada wiele małych szkiców w różnych kształtach, formach, stylach zawierających elementy kostiumów. – Jeśli George’owi coś się spodobało to mówił, że to lubi, i to było to – dodaje Mollo.



Podczas gdy Mollo sprawia, że proces brzmi łatwo, naprawdę potrzeba było dużego wysiłku, by stworzyć i ciągle wybierać spośród pomysłów, które ostatecznie ukształtują wizualną estetykę filmu. Stroje zostały połączone podobnym designem nie przez przypadek. Przykładem jest paleta kolorów kostiumów.
– Schemat kolorów podstawowy był taki, by źli mieli czarny lub szary, z wyjątkiem szturmowców, którzy byli biali, a dobrzy mieli ziemskie kolory, płowe i białe – mówi Mollo.

Lucas wybrał wygląd postaci tak by współgrały z innymi elementami środowiska.
– Pracowałem bardzo ciężko nad całym wymiarem kolorów filmu – wspomina Lucas. – Technologia przeciw naturze. Cały technologiczny świat osadziłem w czerni i bieli, a organiczny w kolorach brązu.

Reżyser wiedział, że kolory kostiumów powinny mieć jakieś znaczenie, nawet tylko podświadomie.
– Chciałem by Luke i Ben i inni ludzie na Tatooine byli ubrani w brąz. Kostium Luke’a nie jest biały, to bardzo jasnobrązowy kolor. Strój księżniczki jest biały, ponieważ jest ona częścią technologicznego świata. Technologia nie jest twarzą zła, może być zarówno dobra jak i zła.

Ta dyrektywa odnosiła się także do droidów.
– Zastanawialiśmy się czy C-3PO nie powinien być jedwabno-chromowy jak roboty w „THX-1138” – kontynuuje Lucas. – Lubiłem odcienie chromu, ale uznałem, że C-3PO był bardziej ludzki niż roboty, więc uznaliśmy, że należy go uczynić częścią ludzkiej palety kolorów.

– Kolor to bardzo, bardzo trudna rzecz do użycia w kostiumie – dodaje Mollo, który wybrał wszystkie tekstylia do filmu. Czuł, że wybory kolorów Lucasa były idealne dla realistycznego świata. – Jasne kolory nie działają najlepiej w filmie, w szczególności czerwień i niebieski. George zawsze myślał o estetyce.

Wspominając swoją pracę z Lucasem, Mollo wyjaśnia, że relacje między reżyserem a projektantem były bardzo treściwe.
– Jako projektant, rzeczy które chcesz robić najchętniej robisz nie pytając o nie specjalnie, czy prosząc o pozwolenie, ale to jest codzienny proces. Jesteś przywiązany do czegoś, ale nie zawsze można ten pomysł użyć. Musisz interpretować scenariusz najlepiej jak możesz – mówi.

Mollo powrócił jako projektant przy „Imperium kontratakuje” choć nie dostał Oskara za swój wkład w oryginalny film. Wciąż trzymał się jednak tych samych zasad w sequelu jak w oryginalnym filmie, poprawił też wygląd znanych już postaci, zaprojektował też stroje dla nowych miejsc jak Hoth czy Miasto w Chmurach. To był ostatni film „Star Wars” Johna Mollo. Przy „Powrocie Jedi” podjęto decyzję by produkować kostiumy (w większości nowe) w Kalifornii a nie Londynie.

W moich rozmowach z Johnem Mollo zaskoczyło mnie to jak bardzo te projekty kostiumów w filmach są świadomie zamierzone. W tej skromnej opinii autora jest jakiś bagatelizowany geniusz. Mam szczerą nadzieję, że ukazany przeze mnie opis kostiumów w „Star Wars Costumes: The Original Trilogy” ukaże zarówno genialność kostiumów jak i ich twórców.

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.