Różne

Dwa kolejne programy

Paweł
12

W ubiegły czwartek telewizja Polsat wyemitowała dokument z 1999 roku noszący tytuł "Dawno temu. Historia `Gwiezdnych Wojen`". Ku uciesze fanów, nie jest to jedyny w ich planach. W najbliższy czwartek, w tych samych godzinach (12:05) wyemitowany zostanie program "Gwiezdne Wojny- jak realizowano film", a dzień później, w piątek, o 12:45 obejrzeć będziemy mogli dokument "Od Gwiezdnych Wojen do Gwiezdnych Wojen". Jest co oglądać w tym ostatnim tygodniu wakacji...

Alderaan 2004 tuż przed

10

W sobotę oficjalnie rusza druga edycja Alderaanu. Przypominamy wyjeżdżającym o tym, by koniecznie przeczytać i zastosować się do tego co jest napisane w Niezbędniku Alderaańskim (Część I, Część II). Przypominamy też o konkursie Sabacca (dla przypomnienia zasady), o którym można porozmawiać na forum.

A w ramach przypomnienia jak to było rok temu zachęcamy do przeczytania raportu, obejrzenia galerii zdjęć, a także przeczytania zapisów z rozmów przeprowadzonych w ubiegłym roku:

Rozmowa z Dan Falconem, prezesem Polskiej Akademii Jedi
Rozmowa z tłumaczami (Aleksandrą Jagiełowicz i Radosławem Kotem)

Dawno temu

22

Przeglądając sobie program telewizyjny na dzień dzisiejszy natknąłem się na dość ciekawą informację. Otóż dziś, za nieco ponad godzinkę, o 12:05 w telewizji Polsat zostanie wyemitowany dokument z 1999 roku, noszący tytuł "Dawno temu. Historia `Gwiezdnych Wojen`". W filmie tym ukazane są kulisy powstawania Gwiezdnej Sagi. Wywiadów udzielają różni twórcy filmowi, tacy jak Steven Spielberg czy Irbin Kershner, a także aktorzy, w tym Liam Nesson, Harison Ford czy Natalie Portman.

Wydarzenia na konwencie Wizard World w Chicago

TFN
9

Na łamach IESB.net pojawił się wywiad ze Steve`em Sansweetem, którego udzielił zaraz po konwencie Comic-Con.

W ciągu dwóch tygodni dokrętek w Wielkiej Brytanii tego miesiąca, będą kręcone emocjonujące sceny a także całkowicie nowe dialogi.

Film nadal podlega zmianom, a co za tym idzie ciągle nad nim ciężko pracują w Lucasfilmie. Na wiele pytań dotyczących Sagi znajdziemy właśnie odpowiedzieć w Epizodzie III "Zemście Sithów".

Na DVD pojawią się seriale aminowane Clone Wars, Droid i Ewoks, a także filmy z aktorami Ewoks. The Holiday Special nigdy nie pojawi się na cyfrowym nośniku.

Zadano pytanie Steve`owi czy plotki na temat nowej serii akcji w TV z Gwiezdnych Wojen są prawdziwe.
Na razie wszystko podlega małym planom. LFL bada źródła animacji, telewizji a także gier komputerowych. Wszystko z czasem się zawęzi do tego by stworzyć coś wielkiego. Odpowiedział niemrawo Sansweet.


Niedawno w mieście Chicago odbył się konwent Wizard World.
Strona www.smugglersrest.net opublikowała kilka zdjęć, a także opis wielu znaczących wydarzeń ze świata Gwiezdnych Wojen, które niedługo będą miały miejsce. Steven Sansweet zaprezentował przez 1,5 godziny kilka obecnych jak i nowych, wcześniej nie pokazywanych klipów z Hyperspace. Oto kilka ciekawych wiadomości z konwentu Wizard World w Chicago:

Pokazano wywiady z aktorami grającymi w Nowej Nadziei. Wszystko z 4 dysku Trylogii DVD.

Potwierdzono, iż dwa filmy z Ewokami, jak i seriale animowane Ewoks i Droids zostaną wydane na DVD w okresie Świąt Bożego Narodzenia.

Każdy z odcinków trzeciego sezonu kreskówki Wojny Klonów będzie trwać od 10 do 12 minut.

W czasie kiedy będzie wyświetlany trzeci sezon Wojen Klonów, zostaną wydane dwa poprzednie sezony na DVD - wiosna 2005

Plotki na temat serii akcji TV z Gwiezdnych Wojen zostały potwierdzone.

Filmowa gra z Epizodu III "Zemsty Sithów" zostanie wydana jedynie na konsole PS2 i X-BOX. Nie zobaczymy tej pozycji na PC.

Strażnik na kółkach

NG
1

Jak donosi Nowa Gildia:

Jak podaje producent, nie jest to Robocop, a bardziej skrzyżowanie dziecięcego samochodziku i znanego z Gwiezdnych Wojen robota R2D2.

Japońska firma Secom, oferująca usługi ochroniarskie, opracowała sześciokołowego robota o nazwie Robot X służącego do śledzenia, który może być zdalnie sterowany i przeprogramowany. Maszyna może podążać śladem intruza, robić zdjęcia wysokiej rozdzielczości, wydawać krzykliwe ostrzeżenia oraz emitować kłęby gęstego dymu, wszystko w celu przepłoszenia nieproszonego gościa. Robot X może wykonywać w czasie rzeczywistym komendy wydawane przez strażnika lub realizować polecenia uprzednio zaprogramowane.

Rzecznik Secom, opisując optymistycznie możliwości maszyny, powiedział że nawet jeżeli zasłona dymna nie przepłoszy intruza to może go choć zaabsorbować na pewien czas, który pozwoli ochronie ująć nieproszonego gościa. Skład emitowanego dymu został opracowany specjalnie na zamówienie firmy Secom i niezawiera substancji szkodliwych.

Robot X produkowany jest ze specjalnego wzmacnianego plastiku, ma metr wysokości, waży 120kg i jest odporny na przewracanie. Maszyna może się poruszać z szybkością 10 km/h, a na w pełni doładowanych bateriach może przejechać dystans 24 km.

Rynkiem docelowym dla robota firmy Secom mają być lotniska, porty, oraz niebezpieczne lokalizacje przemysłowe, po których Robot X poruszałby się według uprzednio zaprogramowanej trasy lub będąc sterowany przez sieć Wi-Fi. Ciekawe jest to, że Secom nie planuje sprzedawać swojego elektronicznego strażnika, a jedynie chce go wypożyczać za ok. 2700 USD miesięcznie.

Muzeum science fiction

Serwisy.Gazeta.pl
6

Powstało imponujące muzeum science fiction w Seattle (USA). Ufundował je multimilioner Paul Allen, współzałożyciel Microsoftu. W futurystycznym budynku zaprojektowanym przez słynnego Franka Gehry można podziwiać dawne wizje przyszłości - od filmowych rekwizytów po ilustracje z przeróżnych czasopism. Kiedyś były warte grosze, dziś są rozchwytywane przez nostalgicznych milionerów.

Złoty wiek science fiction to 14 lat - mawiają złośliwcy. Mimo to pojęcie "złotego wieku s.f." od dawna funkcjonuje w krytyce, używane najczęściej na określenie lat 50. z przyległościami. Czyli okresu, w którym najwybitniejsi pisarze gatunku s.f. próbowali przewidzieć czasy, w których teraz żyjemy.

O złotym wieku science fiction zwykle mówią ci, którzy odczuwają nostalgię za przeszłością. Pół stulecia temu pisarze i filmowcy spoglądali w przyszłość najczęściej z nadzieją. W ciągu następnych lat nadziei było mniej i teraz właściwie wyparowała z fantastyki bez śladu. Współczesne science fiction w przyszłość patrzy w najlepszym przypadku nieufnie, jeśli nie wręcz z panicznym strachem - co widać np. w filmach "Matrix" czy "Pojutrze".

Tęsknota za fantastyką lat 50. jest też już znana u nas, chociaż sprawę komplikuje komunizm. Złoty wiek science fiction na Zachodzie nakładał się u nas na okres dominacji socrealizmu. Wizja podboju kosmosu pod czerwoną flagą była więc z konieczności bardziej naiwna, ale przecież wcale nie tak odległa od tego, o czym wtedy śnili fantaści angielscy czy amerykańscy. Naiwność ta dotyczyła nie tyle wiary w utopijne systemy polityczne, ile nadmiernego optymizmu dotyczącego ludzkiej natury. Technika miała uwolnić człowieka nie tylko od uciążliwych obowiązków, głodu i chorób, lecz także od własnych słabości.



Ludzie się jednak brudzą

Widać to było nawet w detalach scenograficznych. W galerii pojazdów kosmicznych pokazanych w muzeum w Seattle można zaobserwować pewną ewolucję. I tak np. w złotym wieku s.f. każdy statek kosmiczny wyglądał tak, jakby wyszedł prosto z fabryki. To samo dotyczyło srebrzystych kostiumów astronautów - nieskażonych żadną plamą czy zagnieceniem. W filmach można to oczywiście tłumaczyć ograniczeniami techniczno-budżetowymi ("patynowanie" rekwizytu kosztuje bowiem więcej niż jego wyprodukowanie), ale dlaczego to samo widać na rysunkach? Tak jakby pół wieku temu fantaści wierzyli w to, że razem z podbojem kosmosu ludzie jednocześnie opanują niechlujstwo.

W latach 70. pojawia się jednak to, co muzeum określono jako "wreck tech", czyli technikę wraków. Dwa flagowe statki kosmiczne "wreck tech" to transportowiec USCSS "Nostromo" z filmu "Obcy" Ridleya Scotta (1979) i przemytniczy ścigacz "Sokół Millennium" Hana Solo z "Gwiezdnych wojen" (1977). Oba te poobijane pojazdy zdecydowanie wyglądają już na swój przebieg, a mimo to budzą respekt swoimi możliwościami technicznymi.

"Wreck tech" świadczy o tym, że w fantastyce stopniowo zaczęto sobie uświadamiać, iż przysłowiowe brud, smród i ubóstwo nie znikną razem z postępem technicznym. Ludzie pozostaną ludźmi, choć technika będzie wkładać w ich ręce coraz potężniejsze narzędzia. Ale czy to powód do radości czy - przeciwnie - strachu?

Allen jak Dick

Wśród przeszło 30 nazwisk wpisanych w tym muzeum na listę "Science Fiction Hall of Fame" brakuje pisarza, którego dziś najczęściej ekranizuje się w Hollywood - Philipa Dicka (choć nie zabrakło postaci dużo mniej znanych, jak np. raczej zapomniany dzisiaj Hal Clement).

Z wyjątkiem Juliusza Verne'a nie ma tu żadnych nazwisk spoza literatury angloamerykańskiej. Brak też niestety Stanisława Lema. Czy to przypadek, czy może raczej niechęć do wspominania tych pisarzy, którzy nawet w latach 50. z nieufnością myśleli o tym, co człowiek zrobi z nowoczesnymi technologiami?

Przecież sama fortuna Paula Allena, dzięki której powstało to muzeum, powstała w sposób przypominający niektóre co bardziej mroczne powieści Philipa Dicka. Oto kilku studentów, entuzjastów nowych technologii, założyło małą firmę, która doskonale wykorzystała wielką okazję, jaką był kontrakt z gasnącym kolosem firmą IBM. W kilkanaście lat później Microsoft kontroluje już prawie wszystkie komputery na świecie i prowadzi politykę bezwzględnego monopolisty, mogąc każdego oponenta albo kupić, albo zaprocesować na śmierć. Dokładnie to przepowiadał Dick: cokolwiek wynajdzie technika, będzie to służyć przede wszystkim temu, żeby bogaci byli jeszcze bogatsi.

Radźmy sobie sami

Intencją Paula Allena było przerzucenie pomostu między różnymi epokami w dziejach science fiction i przeszczepienie choć odrobiny dawnego optymizmu w nasze czasy. Mają temu służyć interdyscyplinarne dyskusje połączone z wystawami takie jak obecna wystawa na temat kolonizacji Marsa. Pokazowi dawnych wyobrażeń Marsa i jego mieszkańców towarzyszą prelekcje specjalistów z NASA oraz autentyczne zdjęcia i rekwizyty związane z badaniami naukowymi nad Czerwoną Planetą.

Przy okazji Allen pokazał jednak to, że przyszłość nie jest już dzisiaj tym, czym była dla nas kiedyś. Nie spodziewamy się już, że w jakiś magiczny sposób przyszłe technologie rozwiążą wszystkie nasze problemy. Wiemy już, że z wszystkim musimy poradzić sobie sami. Może to i dobrze?

JediTV (JediTV.com)?

>TFN
9

Jak donosi TFN Lucasfilm niedawno zakupił nową domenę www.jediTV.com, która jest przekierowaniem na oficjalną. W każdym razie ten fakt sprawia masę spekulacji. Czy tak ma się nazywać serial w 2006, a może chodzi o inny projekt.

Warto przypomnieć, że już raz Lucasfilm tak postąpił, na początku lipca 2003 wykupił domenę revengeofthesith.net, co jak się okazało przeszło rok później, było właściwym tytułem. Więcej o tym zakupie pisaliśmy przeszło rok temu.

Lucasfilm otwiera nowe studio w Singapurze

Filmweb.pl
4

Studio Lucasfilm coraz mocniej zaznacza swoją obecność na rynku produkcji animowanych komputerowo. W zeszłym roku w Kalifornii rozpoczęło działalność studio Lucasfilm Animation, a wiosną przyszłego roku podobne studio wystartuje w Singapurze. Nowe studio zajmie się produkcją filmów kinowych i telewizyjnych oraz gier wideo. Pracę znajdzie w nim około 300 specjalistów.

Od kilkunastu już lat Lucasfilm bezskutecznie stara się zaistnieć na rynku filmów animowanych komputerowo. Studio ma potencjał, gdyż technologie opracowane przez należące również do Lucasa studio Industrial Light and Magic mogą być wykorzystywane również przy produkcji filmów animowanych. George Lucas wierzy, że w nowym studiu powstaną hity na miarę "Gdzie jest Nemo?" i "Shreka 2".

Archiwum wiadomości dla działu "Różne"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.