Różne

Na Nowy Rok...

Redakcja Bastionu
37

Z okazji nieuchronnie zbliżającego się Nowego Roku życzę Wam w imieniu całej Redakcji Bastionu Polskich Fanów Star Wars uśmiechu przez 12 miesięcy, 53 tygodni szczęścia, 8760 godzin wytrwałości w dążeniu do wytyczonych celów, 525600 minut pogody ducha i 31536000 sekund radości z poczynań George'a Lucasa. Niech Moc będzie z Wami, a %MOC% łatwo przenika ciała i umysły ;)

Redakcja

Graffiti z Gwiezdnych Wojen niedaleko Uniwersytetu Gdańskiego

Uniwersytet Gdański
29

Magia Gwiezdnych Wojen jest widocznia pratykcznie w każdym elemencie życia codziennego. Fani mogą oglądać Sagę w cyfrowej jakości, czytać książki, komiksy, korzystać z gier komputerowych o fascynującej fabule i wciągającej rozgrywce, a nawet kupić oryginalny strój ulubionego bohatera.
Inni wolą jednak swoja pasję przedstawić w odmiennej formie.
Może to być dla przykładu graffiti.
Przy wejsciu do tunellu prowadzącego na przystanek tramwajowy od Wydziału Filologiczno-Historycznego na Uniwersytecie Gdańskim istniało pewne nawiązanie do Klasycznej Trylogii. Można tam było zobaczyć ciekawe graffiti ukazujące niektóre sceny z Epizodów IV-VI. Niestety z przykrością informujemy, iż aktualnie ono już nie istnieje.

Zdjęcie prezentujemy poniżej

Star Wars Insider 85

0

We wrocławskim Empiku Megastore pojawił się najnowszy numer magazynu Star Wars Insider - 85, w cenie 39,90 PLN.

Nowa usługa Hyperspace

Resztki Imperium za StarWars.com
3

To, że na oficjalnej dzieje się obecnie mniej, niż jeszcze pół roku temu, widzi chyba każdy. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na Hyperspace, które właściwie ograniczyło się do publikowania kolejnych opowiadań i stripów.

By jednak temu zaradzić, a co za tym idzie wywołać ruch na stronie, Lucas Online podpisało umowę z wortalem Variety. To strona zajmująca się w większości filmowymi newsami i artykułami. Jednak ma ona jedną, dość sporą wadę, a mianowicie jest płatna. Obecnie można korzystać z zasobów Variety, dotyczących Gwiezdnej Sagi, a także osób z nią związanych, posiadając Hyperspace. Jest to właściwie część szerszej promocji Variety, które od niedawna jest też dostępne w wersji darmowej, choć mocno najeżonej reklamami.

Do Hyperspace dołączono artykuły, które siągają czasem nawet do roku 1994. Zostały one podzielone na działy:

  • Gwiezdne Wojny Ogólnie
  • Mroczne Widmo
  • Atak Klonów
  • Zemsta Sithów
  • Wersja Specjalna
  • George Lucas
  • Rodzina Starwarsowa (o gwiazdach i nie tylko)
  • Lucasfilm
  • LucasArts
  • Industrial Light and Magic
  • Lucasfilm Animation
  • Skywalker Sound
  • THX
  • Indiana Jones


Z dalszych zmian, w roku 2006 możemy oczekiwać nowych filmów zmontowanych z kamery internetowej obecnej na planie ROTS.

Wszystkiego najlepszego Mistrzu Windu !!

Lady Aragorn
36

W dniu dzisiejszym swoje 57-me urodziny obchodzi Mistrz Mace Windu, w tłumaczeniu na basic, chodzi oczywiście o Samuela L. Jacksona.

Wszystkiego najlepszego i niech Moc będzie z tobą Mistrzu.

Charytatywna aukcja LEGO

0

Jeszcze przez kilka dni można wziąć udział w aukcji charytatywnej, z której dochód zostanie przekazany na poszkodowanych przez huragany w tym roku. A jest co licytować, bo to model niszczyciela klasy Venator, który został zbudowany przez Erika Varszegi, jednego z konstruktorów zestawów. Model ten był wystawiany między innymi na Comic-Conie czy Celebration III. Aby uczestniczyć w aukcji trzeba wejść tutaj. Poniżej kilka zdjęć tego giganta:











Produkt ten zawiera certyfikat autentyczności podpisany przez Lucasa.


Aukcja potrwa jeszcze 3 dni

Taniec fanów

Resztki Imperium
5

     Oto szósty z cyklu artykułów poświęconych Lucasowi. Tym razem autorem pierwowzoru był David Haetz.
     Całkiem niedawno temu, w galaktyce wcale nie tak odległej, można było wyczuć zakłócenie w Mocy spowodowane przez grupę Rycerzy Jedi, którzy rozstawili swoje namioty na chodnikach Manhattanu. Przez cztery tygodnie, koczowali pod Ziegfeld Theater, aby być pierwszymi, którzy ujrzą najnowszy i ostatni zarazem film w podwójnej trylogii. Tuż przed samą premierą „Zemsty Sithów” muszą się jednak zmierzyć z całkowicie nową perspektywą, z końcem. Po trzech dekadach uczestniczenia w przygodach droidów czy Wookiech, życia kosmiczną sagą fantasy, w wielu przypadkach od najmłodszych lat, nadchodzi czas pożegnania.
     A jak zachowywali się fani? Jedni ubrani w strój Luke’a czy Obi-Wana na chodnikach odgrywali sceny z pierwszego filmu (z 1977). Inni ograniczyli się do strojów, np. nosząc czapki z uszami Yody.      Lecz nagle, niczym przybywający z innej galaktyki, pojawia się Generał Grievous, a raczej jego głos, czyli aktor Matthew Wood. Fani otoczyli go natychmiast jak stado Ewoków szturmowca, błagając, o chociaż jeden „spoiler”. Wood próbował im po angielsku uciec.
     Ale sytuacja ta nie jest wyjątkowa tylko w Nowym Jorku. Od najdalszych kin w Hollywood, aż po Królewską Orkiestrę Symfoniczną w Londynie, koczowały „dzieci Lucasa”, przygotowane do życia na planecie BezQuel (gra słów w oryginale NoQuel, nawiązujące do PreQuel – rzecz dziejąca się wcześniej, SeQuel – później, czy SideQuel – w tym samym czasie, lecz innym miejscu). Wtedy, ba a nawet jeszcze teraz, zdaje się zauważać, że jeszcze nikt nie jest gotów zaakceptować, że finalna kurtyna zapadnie po raz ostatni w spektaklu „Gwiezdnych Wojen”.
     „Zawsze coś będzie”, pociesza się Steve Lorenzo, jeden z zagorzałych fanów czekających przed Ziegfeld. „Może nie będzie filmów, ale to nie oznacza końca `Gwiezdnych Wojen`” – dodaje.
     Ale fani Gwiezdnej Sagi nie mieli łatwo. Zostało ich niewielu, tych kilku prawdziwie oddanych, którzy nie dali się odciągnąć wiązce przyciągającej rzeczywistości (np. w postaci krytycznych recenzji filmów). Przez lata ludzie tacy jak Lorenzo byli torturowani oczekiwaniem na kolejne filmy i niepewnością. Oni nie byli fanami, byli fanatykami.
     Fani "Gwiezdnych Wojen", w znacznej części mężczyźni, musieli przeżyć jeszcze gorsze rzeczy. Choćby program Conana O’Briena (z Latenight talkshow, potem słynny także i w internecie), który odwiedził czekających na Epizod I i dostrzegł tą jedną kobietę, której powiedział przy kamerach, że ma do wyboru w tym środowisku wszelkiego rodzaju facetów, którzy nie mają zielonego pojęcia jak z nią rozpocząć rozmowę.
     Ale fani zwarli szeregi i to nie tylko w USA. Spotykają się na konwentach, lubują w wiernych co do najmniejszego szczegółu strojach, mają kluby jak 501 Legion, skupiający ludzi ze strojami Imperialnych żołnierzy na całym świecie. Jest też Stowarzyszenie Królewskich Dworek, wiernych królowej Naboo. Jest też stowarzyszenie Budowniczych R2-D2.
     Rozwinął się przemysł fanfilmów Gwiezdno-Wojennych, które teraz są raz do roku nagradzane. Fani piszą książki, wiersze czy piosenki. Inni się np. tatuują.
     “Wszyscy wyrażamy naszą miłość do “Gwiezdnych Wojen” różnymi sposobami”, mówi Josh Griffin z TheForce.Net, a następnie dodaje: “Razem dzielimy pasję".
     Oficjalna strona Gwiezdnych Wojen ma jakieś cztery miliony zarejestrowanych użytkowników. Jim Ward z Lucasfilmu twierdzi, że połowa Amerykanów ma „Gwiezdne Wojny” na wideo lub inny produkt tej marki w domu. Nie ma innego takiego fenomenu, dodaje Ward.
     Tariq Jalil, reżyser filmu dokumentalnego “A galaxy far, far away” twierdzi, że najzagorzalsi fani są tak bardzo oddani mitycznym i spirytualnym aspektom Gwiezdnej Sagi, że wierzą w istnienie Mocy.
     Zdecydowana większość fanów sagi to wszelkiej maści technicy (inżynierowie, informatycy, elektronicy itp.). Lorenzo pracuje w firmie programistycznej. Ale jak twierdzi Griffin, wśród fanów znajdą się też prawnicy, lekarze, dziennikarze, czy analitycy finansowi.
     Ale nie wszyscy fani są po tej samej stronie Mocy. Lucasfilm twierdzi, że większość ludzi poniżej 25 roku życia woli nową trylogię, podczas gdy starsi fani wolą oryginalną. Wielu starszych fanów poczuło się zawiedzionych nowymi filmami, ale nie przeszkadza im to oglądać ich wciąż na nowo.
     Ale czy fani mają wpływ na Lucasa? Wygląda na to, że tak. Postać Jar Jara Binksa, z pierwszego Epizodu, była tak mocno krytykowana, że Lucas postanowił go ograniczyć w kolejnych filmach. I choć Lucas doszedł już do takiego poziomu, że tworzy filmy właściwie sam dla siebie, to na niektóre rzeczy odpowiada podświadomie. Jim Ward zaprzecza temu, twierdząc, iż fani nie mają żadnego wpływu na reżysera.
     I choć wielu fanów twierdzi, że ostatni epizod, jest swoistym powrotem do ich dzieciństwa, to nie dojrzali do tego, by skończyć z Mocą. I vice-versa. W galaktyce pełnej konwentów zawsze będzie okazja się przebrać, a fani Gwiezdnej Sagi nie zejdą tak łatwo ze sceny. A dopóki Lucas ma fanów i dopóki fani mają Lucasa, zawsze jest jakaś Nowa Nadzieja.

Poprzednie artykuły o Lucasie:

  • Epokowy twórca filmów
  • Ewolucja filmowca
  • Kronika lat
  • Zaprojektowany by pracować…
  • Dom, który zbudował George

  • Archiwum wiadomości dla działu "Różne"

    Loading..

    Ustawienia


    Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
    Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.