Różne

Howard Roffman o swoim powrocie

7



Howard Roffman wraca do „Gwiezdnych Wojen”. Pisaliśmy o tym całkiem niedawno. Natomiast Roffman, postanowił zacząć też pisać na oficjalnym blogu, gdzie podzielił się kilkoma swoimi spostrzeżeniami.



Dwadzieścia dwa lata temu, w pokoju śniadaniowym w głównym budynku na ranczu Skywalkera, usiadłem, by zjeść lunch z Georgem Lucasem i Bobem Ingerem. Bob był wówczas szefem ABC, a George namawiał go na kupno nowego serialu telewizyjnego pod tytułem „Kroniki młodego Indiany Jonesa”.
- To będzie serial edukacyjny, Bob. - Pamiętam jak George to powiedział.
- Nikt tego nie będzie oglądał. - Rzuciłem pod nosem.
To oczywiście nie jest najlepszy sposób na sprzedanie serialu. Ale Bob powiedział:
- Mam to gdzieś. Damy temu szansę.
Prawdziwe słowa, Bob Inger wytrzymał z „Młodym Indym” przez dwa sezony, pomimo uznania krytyków i porażki w ratingach oglądalności. Ale w tym procesie wygrał coś jeszcze, zaufanie George’a, które przekuł na relację, a która przyniosła rezultaty w odległej przyszłości.







Dekadę albo jakoś tak wcześniej, poznałem Kathleen Kennedy, przyjaciółkę George’a no i początkującą producentkę. W 1981 przyniosła dwa super tajne projekty Stevena Spielberga do ILM (to były pierwsze produkcje ILMu robione nie na zamówienie Lucasfilmu): „Poltergeista” i scenariusz który miał wówczas kryptonim „A Boy’s Life”, by przypadkiem prawdziwy tytuł – „E.T.” nie rozniósł się zbyt wcześnie. Ona szła jak burza, zaledwie rok wcześniej była pomocniczką Spielberga przy „Poszukiwaczach Zaginionej Arki”, sympatyczna, ale już wtedy trzeba było się z nią liczyć.
Przez następne lata, Kathleen, Bob i ja podążaliśmy innymi drogami, lecz one się przeplatały. Kathleen stała się jedną z najbardziej respektowanych producentek naszych czasów, z sukcesami na koncie takimi jak „Park Jurajski”, „Kolor Purpury”, „Lista Schindlera”, „Ciekawy przypadek Benjamina Burtona” czy „Lincoln”. Bob zaś stał się CEO a w końcu też prezesem the Walt Disney Company i wprowadził w firmie nowe standardy. Ja zaś miałem szczęście, by pracować z Georgem jako szef Licensingu (część Lucasfilmu), przy wprowadzeniu nowych „Gwiezdnych Wojen” na początku lat 90., co skończyło się prequelami i The Clone Wars, a co ostatecznie stało się tym wielopokoleniowym fenomenem jaki znamy dziś. Nasze ścieżki wiele razy się przeplatały, Kathleen niedawno była producentką wykonawczą „Indiany Jonesa i Królestwa Kryształowej Czaszki”, z Bobem zaś spotykałem się przy okazji rozwoju parków Disneya, od Star Wars Weekends, przez Jedi Training Academy aż po nowy, poprawiony Star Tours.

Teraz, George Lucas - ta sama siła która ściągnęła nas po raz pierwszy - ściągnął nas ponownie w głębszy sposób. On i Bob podpisali porozumienie w sprawie sprzedaży Lucasfilmu Disneyowi, a on też ściągnął Kathleen by prowadziła firmę i nadzorowała tworzenie nowych filmów z cyklu „Gwiezdne Wojny”. Kathleen zaś zapytała mnie, czy nie chciałbym przerwać swojej pół emerytury i powrócić do firmy na pełny etat by jej pomóc w zadaniach zarządzania marką Star Wars.
Kiedy Kathleen zapytała mnie czy bym wrócił, potrzebowałem nanosekundy, by powiedzieć tak. Życie w Lucasfilm nagle stało się zdecydowanie bardziej interesujące. Wiedziałem, że jesteśmy w samym środku negocjacji umowy z Disneyem, i wierzyłem, że Disney będzie idealnym domem dla Lucasfilmu, po tym jak George zdecydował się usnąć na bok. Znam Kathleen dobrze i jestem mocno podekscytowany możliwością pracy z nią. Ale przede wszystkim perspektywa bycia zaangażowanym w nową trylogię „Gwiezdnych Wojen”, filmów zrobionych przez nowe pokolenie filmowców, była dla mnie szczególnie radosna.



„Gwiezdne Wojny” to praca mojego życia. Zacząłem swoją karierę w Lucasfilmie w 1980, w tym samym tygodniu w którym miało premierę „Imperium”. Od tego czasu byłem zaangażowany w każdy film Star Wars, pomogłem też kształtować franczyzę przez trzy pokolenia fanów. Autoryzowałem i nadzorowałem tworzenie Expanded Universe. Odpowiadam za wznowienie sprzedaży zabawek Star Wars po 10-letniej przerwie. Sprowadziłem LEGO do stajni „Gwiezdnych Wojen”. Powiedzenie, że jestem pasjonatem „Gwiezdnych Wojen” byłoby ogromnym niedopowiezeniem.
Nie wróciłbym, gdybym nie wierzył, że to co robimy jest słuszne dla „Gwiezdnych Wojen”, no i jeszcze bardziej fundamentalnie, że wierzę ludziom, którym powierzyliśmy los sagi. Wierze w Boba i jego zespół w Disneyu. Wierzę w Kathleen. Wierzę też w George’a i jego firmę. Moja wiara nie jest ślepa. Bazuje na znajomości tych ludzi od dekad, znam ich zdolności, ich osiągnięcia, ich uczciwość, ich oddanie. Dla wielu którzy analizują tę umowę Disneya, jesteśmy bardziej abstrakcyjni niż liczby na których pracują. Ale dla mnie to oś więcej. Moja wiara to wynik moich doświadczeń życiowych, to wszystko wiem ponieważ żyłem i pracowałem z tymi ludźmi, którym przekazano pochodnię, którzy będą teraz odpowiedzialni za utrzymanie płomienia Gwiezdnych Wojen.
Nie musiałem wracać, ale wróciłem. I jestem bardzo podekscytowany przyszłością.

Promień ściągający z Gwiezdnych Wojen w rękach NASA

Interia
12

Chyba musimy przywyknąć do tego, że choć George Lucas nigdy nie przywiązywał większej wagi do technologii i nauk ścisłych, chcąc nie chcąc zainspirował postęp. Zwłaszcza, gdy podobna technologia pojawia się między innymi w Star Treku. Chodzi oczywiście o laserową wiązkę przyciągającą (ang. tractor beam), znaną u nas lepiej jako promień ściągający, a w pewnych Star Trekowych tłumaczeniach jako wiązkę holującą. Wiązka już istnieje, ale na razie tylko w laboratoriach i działa tylko przy mikroskopijnych obiektach. Na razie udało się przesunąć obiekty na odległość 30 mikrometrów, oczywiście wykorzystując tak zwaną wysokoenergetyczną wiązkę Bessela, która różni się od normalnej wiązki lasera tym, że na przeszkodzie nie wygląda jak sama kropka, a raczej jak kropka otoczona koncentrycznymi kręgami. Według teorii wiązka ta może indukować pole elektryczne i magnetyczne na ścieżce obiektu, a to miałoby przyciągnąć obiekt w kierunku przeciwnym do ruchu w wiązki. W efekcie kierując ją na dany obiekt można go do siebie przyciągnąć.

Za ostatnie udane doświadczenie odpowiadają dwaj naukowcy z Nowego Jorku – David Ruffner i David Grier. W maju tego roku podobne doświadczenie wykonano w Singapore's Agency for Science, Technology and Research (A*STAR), wcześniej pracami nad promieniem chwaliło się NASA i Chińczycy. NASA już skontaktowało się z Ruffnerem i Griegerem i zamierza wykorzystać promień ściągający do pobierania próbek z pobliskiej komety.

W „Nowej nadziei”, gdzie pojawia się promień ściągający, jest on całkowicie przeźroczysty, nie widoczny. W Star Treku zaś zazwyczaj bardzo dobrze go widać. Dziś wiemy już, że prawdziwa wiązka będzie czymś po środku, nie będziemy widzieć samej wiązki, jedynie koncentryczne okręgi na przyciąganym obiekcie. A tak ładnie wyglądało to w Star Treku:

Piżama z Vaderem i inne nowości

HerUniverse.com
7

W Stanach już po Święcie Dziękczynienia i zaczyna się na całego gorączka gwiazdkowych zakupów. Dziś w USA jest tzw. Cyber Monday będący internetową odpowiedzią na Black Friday, czyli piątek, który jest dniem olbrzymich wyprzedaży. Sklep Her Universe wybrał ten dzień na wprowadzenie do sprzedaży nowych produktów dla fanek Gwiezdnych Wojen oraz innych popkulturowych produktów.
Dziewczyny lubiące wygodę i Star Wars powinna zainteresować piżama z rysunkami Katie Cook przedstawiającymi Vadera (góra 25$, spodnie 30$). W ofercie pojawiła się również koszulka z postaciami Star Wars opatrzona japońskimi opisami (28$).



Podobnie jak w poprzednich latach pierwsi klienci dostaną drobny świąteczny upominek - przypinkę z Chewbaccą wraz z życzeniami własnoręcznie podpisanymi przez Ashley. Przypinek jest 1000.





W ofercie Her Universe pojawiły się również nowe produkty związane z pozostałymi markami. Przykładowe gadżety poniżej, natomiast więcej produktów z serii spoza Star Wars możecie zobaczyć na stronie Her Universe: Star Trek, Doktor Who, Battlestar Galactica, Warehouse 13.



Nowości Her Universe i poczynania Ashley Eckstein możecie śledzić na następujących stronach: HerUniverse.com, Facebook, Twitter, Flickr oraz YouTube.

Magazyn The Clone Wars #10

Egmont Polska
7

W zeszłym tygodniu do sprzedaży trafił dziesiąty już numer magazynu The Clone Wars, który jak zwykle można znaleźć w kioskach i salonach prasowych.

Star Wars The Clone Wars 8/2012 (10)

W najnowszej odsłonie tradycyjnie: artykuły "Chewbacca powraca", "Trandoshańska pułapka", oraz "Co by było gdyby R2 zaginął", nowy komiks "W opałach", plakat z CHewbaccą oraz jak zwykle różnego rodzaju gry i zabawy. Tym razem w prezencie myśliwiec z dyskami.
Cena 7,99 zł, 32 strony.

Vader sprzed Nowej Nadziei

15

Zastanawialiście się kiedyś jak opisać Dartha Vadera osobie, która go nie zna? Jak wyrazić wszystko czym jest i co wyraża ta mroczna postać? Czy spotkaliście kiedyś kogoś kto nie zna tego Mrocznego Lorda? Vader jako ikona filmów Science-Fiction jest głęboko zakorzeniony w naszej świadomości i sąsiaduje tam z innymi klasykami takimi jak Obcy, Predator czy Terminator.
Cofnijmy się jednak o 35 lat i sprawdźmy jak opisywany był wtedy najbardziej znany upadły Jedi. Oto co napisał o nim pewien reporter w 1977 roku, przed ukazaniem się Nowej Nadziei w kinach:

"Darth Vader, metaliczne stworzenie przedstawione powyżej jest postacią z nowego filmu George'a Lucasa "Star Wars". Vader używa swych pozazmysłowych mocy aby pomóc utrzymać się na tronie Imperatorowi oraz wspomóc Gubernatora Tarkina w zniszczeniu Rebelii"

Co o tym sądzicie? Czy autor wybrnął z problemu? Jak wam się podoba określenie Vadera "stworzeniem"? Poniżej skan oryginalnego artykułu.



Kolejne wcielenie R2-D2

2

Niedawno pisaliśmy o niezwykłym motorze dla Boby Fetta, a na pewno dla jego fanów.
Tym razem przedstawiamy nieco inny środek lokomocji. Litraż może mniejszy, ale jeśli mały pojazd ma w sobie tyle niespodzianek co droid, na którym jest wzorowany, to nawet sławny Mando nie może czuć się bezpieczny. Przedstawiam wam skuter, którego starszym bratem bliźniakiem mógłby być R2-D2:













Alfabet Science-Fiction

Facebook
17

Był już na naszym serwisie news o gwiezdnowojennym abecadle, gdzie przy każdej literce był obrazek z bohaterem z SW, który miał pomóc w łatwiejszej nauce literek. Tym razem mamy dla was alfabet, ale w wersji science fiction (tak, wiemy, że SW to space opera), w którym nie mogło zabraknąć oczywiście nawiązań do Gwiezdnych Wojen. Owy alfabet prezentujemy poniżej:

Kolejne zmiany w Lucasfilm, będą 2-3 filmy rocznie

21

Ostatnio świat obiegła wiadomość, że Lucasfilm planuje wypuszczać dwa-trzy filmy rocznie. Znaczyłoby to, że „Gwiezdnych Wojen” będzie dużo więcej niż się spodziewaliśmy, jednak czasem trzeba sięgnąć do źródła, gdyż zlały się tu dwie informacje. W każdym razie informacje o planach przejęcia Lucasfilmu przez Disneya były utrzymywane w bardzo głębokiej tajemnicy. Z powodu tak zwanego inside trading, czyli nielegalnego handlu informacją poufną, która może mieć wpływ na wyniki giełdowe, o nowych epizodach i sprzedaży LFL wiedziała jedynie garstka osób. 31 października 2012 odbyło się specjalne zebranie pracowników Lucasfilmu, którym oficjalnie przedstawiono nową strategię, większość z nich dowiedziało się o tym dopiero dzień wcześniej... z mediów. To właśnie na tym spotkaniu padły dwie informacje. Pierwsza, że nowe „Gwiezdne Wojny” będą powstawać co 2-3 lata i że pewnie nie skończy się na trylogii. Druga, że Lucasfilm chce wypuszczać 2-3 filmy rocznie (w domyśle tworzyć). Rozważane są różne scenariusze, w tym ten podobny do Marvela, gdzie poza głównymi filmami („Avengers”) są też filmy o poszczególnych postaciach. Prawdopodobnie te dwie informacje zlały się w jedno. Nie należy się spodziewać 2-3 nowych filmów z cyklu „Gwiezdne Wojny” w ciągu roku, ale z pewnością Lucasfilm będzie zdecydowanie bardziej aktywny.

Ale to nie oznacza, że poza nową trylogią nie będzie nowych obrazów. Podobno Lucasfilm Animation pracuje intensywnie nad nowym filmem, których najprawdopodobniej będzie kolejną częścią „Wojen klonów”. Ta informacja jest nie potwierdzona, ale być może czeka nas powtórka z pilota „Wojen klonów”, który pojawił się w kinach. Nie wiadomo, czy faktycznie byłoby to wprowadzenie do tego serialu, który mógłby przenieść się na kanał Disney XD, czy być może miałby to być wstęp do innego serialu (choćby „Detours”). Oczywiście nowa animacja może nie mieć nic wspólnego z sagą i może będzie to ten obiecany film o wróżkach. Lucasfilm to nie tylko „Gwiezdne Wojny”, może czekają nas próby ruszenia innych marek jak choćby „Willow”, lub nawet coś z gier (choćby „Monkey Island”), a nawet były próby tworzenia własnych serii młodzieżowych książek jak „Siódma wieża” Gartha Nixa. To wszystko czeka na wykorzystanie.

Natomiast kwestia dwóch-trzech filmów na rok zdaje się być sprawą kolejnych lat. Na 2013 zaplanowano dwa filmy „Zemstę Sithów” i „Atak klonów” w 3D, więc klasyczna trylogia najprawdopodobniej trafi do kin w wersji 3D w 2014 (trzy filmy: „Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót Jedi”). Może zatem nowa animacja trafi także w 2015 do kin. Czas pokaże. Na razie prawdopodobna data premiery Epizodu VII to 17 lipca 2015.

Na spotkaniu z pracownikami Lucasfilmu zaprezentowano też zmiany personalne w LFL. Cały proces przejęcia przez Disneya Lucasfilmu trwa i ze strony Lucasfilmu odpowiada za niego (negocjacje i doprowadzenie do końca) David Anderman. Z emerytury wrócił Howard Roffman, który ma zostać menadżerem marki „Star Wars”. W sumie na emeryturze nie posiedział zbyt długo. Steve Sanseet nie chciał komentować tego, czy wróci na pełny etat do Lucasfilmu. Wiadomo tylko, że na emeryturę przeszedł Rick McCallum, producent wersji specjalnych, prequeli, młodego Indiany Jonesa i „Red Tails”, a także osoba najbardziej zaangażowana w serial aktorski. Czy oznacza to pogrzebanie serialu aktorskiego, na razie nie wiadomo. Prawdopodobnie zostanie wstrzymany na czas nieokreślony. Kathleen Kennedy będzie nie tylko prezesem Lucasfilmu, ale też i filmowcem, a przede wszystkim producentem wykonawczym nowej trylogii. Rick musiałby pod nią pracować, prawdopodobnie na razie mu to nie odpowiadało, choć kto wie, może jeszcze wróci (jak Roffman).

Kwestię dwóch-trzech filmów rocznie, Kathleen Kennedy potwierdziła także w wywiadzie udzielonym magazynowi Entertainment Weekly. Jeśli po 2015 miałyby to być nowe filmy, to firma będzie musiała się rozrosnąć, niezależnie czy będą to same „Gwiezdne Wojny” czy nie.

Zaręczynowy R2-D2

12

Pewien fan z Jersey postanowił w nietypowy sposób oświadczyć się swojej wybrance. Zapragnął wykonać dla tej jedynej wyjątkowy pierścionek zaręczynowy, który wyrażałby jego (ich?) pasję. Pierścionek wykonała firma CustomMade.
Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia wspomnianej biżuterii oraz same oświadczyny.





J.W. Rinzler o sztuce wywiadu i grzebaniu w pudłach

oficjalny blog
4



W kolejnym „Holo z oficjalnej” wracamy do głównego nurtu wpisów Jonathana W. Rinzlera, czyli historii związanych z powstawaniem „Making of Star Wars: Return of the Jedi”. Jak zwykle Rinzler najwięcej czasu spędza nie na pisaniu, a na poszukiwaniach i rozmowach z ludźmi i o tym właśnie pisze tym razem.


Reżyser Richard Marquand, Harrison Ford i Richard Edlund (efekty specjalne)

Pisząc te książki o tworzeniu „Gwiezdnych Wojen”, stałem się mniej lub bardziej biegły w przeprowadzaniu wywiadów z ludźmi, z aktorami, szefami departamentów, producentami, reżyserami, rzemieślnikami, nadzorującymi efekty specjalne i tak dalej. Miałem kilka osób, które nie chciały nic powiedzieć, jakby bały się, że kogoś urażą, albo zdradzą jakiś sekret. Rozmawiałem też z innymi, którym musiałem zadać tylko jedno pytanie, a potem mogłem spokojnie słuchać ich strumienia świadomości. Nauczyłem się dzięki temu dwóch rzeczy. Nie musisz mieć mnóstwa pytań, by wypełnić umówiony na spotkanie czas, a po drugie ważne jest by podążać za rozmową, bez względu na to, czego twoje pytania miałyby dotyczyć. Jeśli Carrie Fisher mówi coś interesującego, ale nie pasuje mi to do opowieści, lub czytałem to już w jednym z wielu opublikowanych wywiadów, nie można jej przerwać i przejść do następnego pytania. Prosta zasada jest taka, by dojść do przyczyny, dla której oni o tym mówią. To pomaga płynności rozmowy, a to czasem prowadzi do wywiadowego odpowiednika El Dorado, emocjonalnych momentów lub dotychczas nie znanych incydentów.

Nie chcesz też zadawać zbyt wielu pytań, by nie zanudzić osoby z którą rozmawiasz, ani by nie skończył ci się za szybko czas. Dobra osoba przeprowadzająca wywiad wyczuje jak się sprawy mają i odpowiednio dobierze pytania. W tych archiwalnych projektach jak „Making of Jedi”, wciąż wolę wywiady robione wtedy, gdy kręcono filmy. Pod przymusem ludzie są bardziej szczerzy, to taka ogólna uwaga. Ale przyznam, że dla mnie ten najważniejszy moment badań nastąpił jakiś rok temu. Szperałem w pudłach na Ranczu Skywalkera w magazynie badań, i nadziałem się na jedno proste pudełko, w którym znajdowały się setka stron wywiadu zrobionego z Richardem Marquandem. Po przeczytaniu go i małym dochodzeniu, ustaliłem, że pochodził z listopada 1982, czyli kilka miesięcy po głównych zdjęciach.

John Philip Peecher, który napisał pierwszy „Making of Jedi”, z tego co wiem i mogę powiedzieć, zrobił tylko dwa, bardzo długie wywiady, jeden z reżyserem Richardem Marquandem, a drugi z producentem Howardem Kazanjianem. Ale kiedy rozpocząłem moje poszukiwania, nie byłem świadom istnienia tych wywiadów. Tylko dzięki szperaniu, sprawdzaniu wszystkich dziwnych papierzysk, udało mi się wydobyć dokumenty na światło dzienne i użyć je w tej książce. Na szczęście dla nas wszystkich, bo tylko niewielka część tych wywiadów trafiła do pierwszej książki.

Tu mam fragment wypowiedzi Marquanda, w którym mówi o swoim pierwszym spotkaniu z Georgem Lucasem. „To co lubiłem w Gwiezdnych Wojnach to to, że były całkowicie wiarygodne, a przy tym absolutnie mityczne. Zupełne przeciwieństwo science fiction, gdzie zawsze znajdzie się jakąś dziurę. Ponadto uwielbiałem sposób, w jaki opowiedziano tę historię. Kochałem sposób w jaki George opowiadał historię jako reżyser. I gdyby mi się to nie podobało, pewnie nie powiedziałbym mu, że mi się to nie podobało, ale z pewnością nie powiedziałbym też, że mi się podobało. A tak właśnie zrobiłem.”

Więc bardzo dziękuję temu komuś, kto schował te wywiady do pudełka prawie 30 lat temu. Przynajmniej nie wylądowały w śmietniku.




Producent Howard Kazanjian, Marquand, George Lucas, i projektant kostiumów Nilo Rodis-Jamero

Atrakcje Disneya w Tunezji? Disney na zakupach cd...

Save the Lars Homestead
6

Sezon plotek i pogłosek oraz domniemanych zakupów Disneya rozpoczął się już na dobre. Tym razem chodzi o Tunezję. Podobno ludzie w Disneyu zastanawiają się nad zakupieniem kilku miejsc w Tunezji... W tym miejscu kończą się fakty, zaczynają się spekulacje. Jedna z nich oczywiście sugeruje nam lokacje w trylogii sequeli. Ale warto na to spojrzeć z drugiej strony, biznesowej. Disney zarabia krocie na parkach rozrywki. Dotychczas Lucasfilm nie chciał robić żadnych własnych atrakcji dotyczących „Gwiezdnych Wojen”, ale teraz może się to zmienić. Taki, może nie park, ale jakaś atrakcja w miejscu gdzie kręcono „Gwiezdne Wojny” to by było coś. Wykupienie działek w Tunezji nie powinno wymagać dużych nakładów finansowych. Ważniejsze będzie prawne zabezpieczenie własności. Przed rewolucją w Tunezji wszystkie firmy zagraniczne musiały mieć tunezyjskiego udziałowca. Z drugiej jednak strony praktycznie wszystkie lokacje gwiezdno-wojenne w Tunezji są obecnie zaniedbane i nie zarabiają na siebie. Niektóre, jak domostwo Larsów, są wręcz odnawiane i utrzymywane przez fanów z całego świata. Te wszystkie lokacje będzie można wykupić za bezcen i zacząć na nich zarabiać. Na razie nawet w spekulacjach nikt nie ma pomysłu, co mógłby zrobić z tym Disney. Póki co zapraszamy do obejrzenia zdjęć przedstawiających Tunezję dziś, które znajdziecie w naszej relacji.

Reakcje aktorów na wieść o nowych Epizodach

Twitter i inne
15

Minął tydzień od opublikowania wieści o wykupie Lucasfilm przez Disneya i powstaniu Epizodu VII. Fani pogodzili się już chyba z tą przełomową wieścią po wielu komentarzach choćby na forum, po zapoznaniu się z komentarzami bastionowej redakcji, albo opinii fanów z zaprzyjaźnionych serwisów.

Cofnijmy się na chwilę o tydzień w czasie i zobaczmy jak na tę wieść zareagowali aktorzy z Sagi i powiązani z Gwiezdnymi Wojnami:

Mark Hamill, którego dłuższy wywiad na temat Epizodu VII można obejrzeć tutaj tuż po ogłoszeniu wiadomości na swoim Twitterze napisał: "Gratulacje dla Geroge'a za dzisiejszą super-umowę! Nie mogę komentować Ep7 zanim będę znał wszystkie fakty, których teraz jest mało-Cierpliwości.


Z nad wyraz specyficznym humorem nowe epizody skomentowała też Carrie Fisher zamieszczając krótki film:
Jednym z pierwszych komentatorów był Ewan McGregor...który w dodatku dość optymistycznie podszedł do możliwości zagrania w kolejnych częściach Sagi: "Zastanawiam się czy nie będą potrzebowali jakiegoś Obi-Wana na hologramie? #ep7 #założęznówkaptur"
Na swoim Facebooku Billy December Williams opublikował: „Tak samo jak Walt Disney, George zainspirował tak wielu i myślę, że pasuje, że firma Disneya ma szansę wykorzystać swoich umiejętności kreatywnych, żeby kontynuować opowieści z odległej galaktyki.”

Peter Mayhew, czyli jedyny prawdziwy Chewbacca, napisał: zawsze lubiłem Myszę i czekam z nadzieją na ekscytujące możliwości, które przynosi Uniwersum Star Wars
Kenny Baker wypowiedział się w krótkim wywiadzie dla BBC, przy okazji chwaląc, że filmy są dobre dla dzieci...i umiejętnie omijając komentarz na temat C-3PO. Cały wywiad można obejrzeć w tym miejscu.

Jeremy Bulloch, aktor znany najlepiej z noszenia zbroi Boby Fetta w krótkim wywiadzie dla fanowskiej strony napisał: „Zawsze czułem, że było więcej opowieści do pokazania po Powrocie Jedi, i zawsze miałem nadzieję, że powrócą zrobią Epizod VII”.

Swojego entuzjazmu nie kryła Ashley Eckstein, która od dawna współpracowała z Disneyem, pisząc: moje dwa światy się połączyły Disney kupił Lucasfilm! Moje dwie ULUBIONE rzeczy stały się jednym! Bardzo ekscytujące!
Podobnie swoją radość wyrażał animowany Anakin Skywalker, czyli Matt Lanter:
Skoro mowa o ulubieńcach fanów, dla gazety USA TODAY wypowiedział się Ahmed Best, czyli Jar Jar Binks, mówiąc: "George zawsze był [dla mnie] bohaterem i mentorem. Cieszę się, że saga będzie kontynuowana. Pracując zarówno dla Lucasfilm jak i Disneya, myślę, że kombinacja...będzie magiczna!"

Przejęcie Lucasfilm wpłynie znacząco na życia obecnych dysponentów licencji Star Wars, którzy także skomentowali przejęcie. Opublikowaliśmy już komentarz Dark Horse, z kolei Del Rey zwlekał z opinią na temat...bo ich nowojorskie biura przez kilka dni nie miały prądu, z powodu huraganu. Swój komentarz wypowiedziała jednak Jennifer Heddle: "Z tego co się orientujemy, mamy wciąż pracować tak jak wcześniej. Osobiście jestem BARDZO podekscytowana, że będę pracować na książkami do Epizodów VII, VIII i IX. :)" Potem Jennifer jeszcze krótko skomentowała plotki o tym, że Trylogia Sequeli nie będzie oparta o materiały z EU: „Spekulując? Niektóre postaci znane z EU. Szerokie tło, które możemy rozpoznawać. Ale kompletnie nowa historia. (Raz jeszcze, czysta spekulacja).”
Inna pracowniczka Lucasfilm, Mary Franklin, uspokoiła fanów, zachęcając ich do zgłaszania się do pomocy przy Celebration II Europe

George Lucas i jego życie po Gwiezdnych Wojnach

Eonline
6

Wysłannicy z serwisu Eonline spotkali George`a Lucasa i zapytali co czuję od czasu odsunięcia się od Lucasfilmu i Gwiezdnych Wojen.

„To było czterdzieści lat pracy” stwierdził Lucas, kiedy został spotkany na Gali Ebony Power 100 w Lincoln Center’s Frederick P. Rose Hall. ”To było moje życie ale teraz jestem gotowy aby przejść do większych i lepszych rzeczy. ”
Nie oznacza to oczywiście, że Lucas przestanie pracować nad filmami. Jak sam mówi, będzie tworzył „mniejsze osobiste filmy” ale „ten nad którym teraz pracuje nigdy nie będzie wyświetlany w kinach” .

Odeszli w ciągu roku

15

2 listopada to w naszej tradycji dzień zaduszny, dzień w którym wspominamy naszych zmarłych, bliskich i trochę dalszych. Twórcy „Gwiezdnych Wojen” są niestety coraz starsi i coraz ich mniej, zwłaszcza tych, którzy pracowali przy oryginalnych filmach. W roku 2012 odeszli kolejni wielcy, którzy wywarli niezapomniany wpływ na nasze uniwersum.

Bob Anderson (15 września 1922 - 1 stycznia 2012), choreograf szermierki w oryginalnej trylogii i kaskader.



Ian Abercrombie (11 września 1934 - 26 stycznia 2012), aktor podkładający głos Palpatine'owi w „Wojnach klonów”.



Ralph McQuarrie (13 czerwca 1929 - 3 marca 2012), twórca szkiców koncepcyjnych i projektant pojazdów i lokacji w oryginalnej trylogii.



Kay Freeborn (1921 - 2012), charakteryzatorka, żona Stuarta Freeborna, twórcy kukiełki Yody. Razem z mężem pracowali na planie klasycznej trylogii.



Jarosław Kotarski (25 kwietnia 1961 - 3 lutego 2012), tłumacz powieści dla wydawnictwa Amber. Związany z sagą jeszcze w latach 90.



Co chcieli ukryć Lucas i Disney?

NY Mag
9

Jak już chyba wszyscy fani wiedzą, w miniony wtorek ogłoszono, że Disney wykupi w całości Lucasfilm, razem z całym jego dorobkiem, za kwotę 4,05 miliarda dolarów. Transakcję podpisano 28 października, a połowa z tej kwoty została spłacona w gotówce, druga część po wyemitowaniu 40 milionów akcji....co nie znaczy, że już po wszystkim. Taka transakcja jest skomplikowaną operacją, którą muszą zatwierdzić kolejne komisje, na przykład po stronie różnych oddziałów Disneya.

Tymczasem Kevin Roose, publicysta New York Magazine, zastanowił się nad podejrzaną datą opublikowania tej wiadomości. Według jego teorii data ta nie jest przypadkowa, a wiąże się z huraganem Sandy. Ta katastrofa, oprócz zniszczeń opiewających na wiele milionów dolarów na terenie m.in. USA, Haiti i Kuby, oraz śmierci ponad 170 osób, spowodował też jeszcze inną rzecz: chwilowe zamknięcie amerykańskiej giełdy. Według autora powody dla tak ważnej decyzji mogą być trzy:

1. Chcesz pocieszyć obywateli zniszczonych przez kataklizm miast dając im nowy film Star Wars, na który mogą czekać .
2. Chciałeś zawiadomić o transakcji w tym tygodniu i dość bezdusznie postanowiłeś nie przekładać konferencji z powodu huraganu.
3. Cała umowa to finansowy klops i chcesz powiadomić media bez wdawania się w szczegóły.

Jak dodaje Roose, całość transakcji trudno jest ocenić, ponieważ Lucasfilm jest prywatną firmą, dotąd należącą całkowicie do George'a Lucasa, więc nie znamy ich finansów. Jednak jego teza jest taka, że Disney kupił Lucasfilm za zaniżoną cenę, przypominając, że studio Pixar kosztowało 7,4 miliardy dolarów, a według jednego z szacunków z początku tego roku, marka Star Wars mogłaby być warta nawet 30 mld $. Autor do tezy dodaje przypuszczenie, że kolejne pokolenia nie znają tak dobrze marki, a prequele, doliczając inflację, zarobiły znaczniej mniej niż Oryginalna Trylogia. Dla Lucasa jest to czysty zysk, dla Disneya inwestycja, w którą muszą wpompować jeszcze dużo pieniędzy, żeby zaczęło się opłacać. A skoro Disney przepłacił, to była dobra okazja, żeby to ukryć.

Prawda wyjdzie na jaw gdy transakcja przebiegnie dalej, ale już teraz można dość łatwo obalić teorie spiskowe Kevina Roose. W 2009 roku korporacja Disneya kupiła w całości studio Marvel za...4 miliardy dolarów. Innymi słowy silnie rozwijające się studio rozrywki, które zdołało wyprodukować najlepiej sprzedający się film 2012 roku, warte jest tyle samo co 35-letnia, „przestarzała” według autora, marka.

Swoją motywację, jeśli chodzi o wysokość transakcji, przedstawił też George Lucas podczas specjalnej konferencji, twierdząc, że co prawda mógł targować się i znaleźć kogoś, kto da więcej pieniędzy, ale zaufał Disneyowi, który będzie dobrym opiekunem Gwiezdnych Wojen i reszty jego życiowego dorobku. „Pierwsze miejsce o którym pomyślałem to Disney, to wystarczająco duża firma, a jej filozofia perfekcyjnie zgadzała się z naszą, bo jesteśmy jak mini-Disney.”



Temat na forum o przyszłości Lucasfilm
Temat na forum o Epizodzie VII

Star Wars Magazyn #9 w sprzedaży

Star Wars Magazyn
10

W cieniu informacji o przejęciu przez Disney'a Lucasfilmu miejsce mają także inne wydarzenia – obecnie oczywiście mniej ważne, aczkolwiek istotne. Najnowszy numer Star Wars Magazyn trafił do sprzedaży, w dystrybucji ogólnopolskiej gazetka jest od zeszłego piątku, dlatego wnioskować można, że obecnie dostępna jest już prawe w całym kraju. Star Wars Magazyn #9 liczy 46 strony i kosztuje 12,50 PLN brutto. Czasopismo nabyć można w salonikach sieci Empik i Kolporter, a także wielu innych punktach.

Spis treści Star Wars Magazyn #9 prezentuje się następująco:

  • nowości,
  • „Czas apokalipsy” - wywiad z autorami serii „Przeznaczenie Jedi”,
  • artykuł o łowcach nagród,
  • Paul Pope i Frank Quitely opowiedzają o powstaniu albumu „Star Wars Art: Comics”,
  • opowiadanie „Kurs przez Labirynt” autorstwa Dawida J. Williamsa i Mara S. Williamsa,
  • relacja naszych redakcyjnych kolegów ze Star Wars Celebration VI,
  • artykuł „Polcon 2012 vs StarForce 2012”,
  • Miasto i region Mocy,
  • dział Kantyna,
  • dział Holonet,
  • Konkurs Łowców Nagród.


    Cholipa, znowu się skleiły!

    Temat na forum

  • Atrakcje Star Wars w parkach Disneya

    4



    Parki rozrywki to drugi, obok filmów, najbardziej rozpoznawalny element związany z Disneyem. To właśnie w nich przez wiele lat była widoczna współpraca pomiędzy Lucasfilmem, a Disneyem. Osoby przychodzące do parku, mogły się bawić w atrakcjach nawiązujących do najbardziej znanych produkcji Lucasfilmu, w tym oczywiście Gwiezdnych Wojen.

    Pierwsza atrakcja z Gwiezdnych Wojen została uruchomiona już w 1987 roku w parku Tomorrowland Disneya w Kalifornii - nazywała się Star Tours. Okazała się tak dużym sukcesem, że do 2010 roku, kiedy to ją zamykano, każdy park Disneya (poza jednym wyjątkiem - parkiem w Hong Kongu) miał swojego własnego Star Toursa. Jak on wyglądał, możecie przeczytać w naszej relacji - w 2010 roku, tuż przed zamknięciem tej atrakcji Bastion odwiedził Star Toursa w Orlando. Świat nie znosi próżni, a Disney nie zamykałby swojej najbardziej obleganej atrakcji, gdyby nie miał w planach czegoś jeszcze ciekawszego. I tak, w 2011 roku, została uruchomiona nowa atrakcja o nazwie Star Tours: The Adventures Continue. Nowa atrakcja stworzona została w taki sposób, aby wciąż zaskakiwać osoby, które nawet kilkanaście razy ją już widziały. Dodatkowo wykorzystano 3D, aby wywrzeć jeszcze większy efekt na odwiedzających ją fanach. W tym roku redakcja Bastionu sprawdziła jak wyszedł nowy Star Tours, zachęcamy do zapoznania się z naszym opisem nowej atrakcji!

    Star Tours: The Adventures Continue

    Archiwum wiadomości dla działu "Różne"

    Loading..

    Ustawienia


    Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
    Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.