Różne

Star Wars in 60 minutes

0

Celebration Europe II zbliża się wielkimi krokami. Już pod koniec lipca będziemy gościć na naszym kontynencie największą tegoroczną imprezę poświęconą Gwiezdnym Wojnom. Powoli pojawia się coraz więcej informacji o niej, które staramy się regularnie zamieszczać. Poza jednak samym informowaniem o nadchodzącej imprezie chcielibyśmy przypomnieć jak wyglądały te z poprzednich Celebration, na których byli przedstawiciele Bastionu. Zachęcamy do przeczytania ostatniego już, wcześniej nie publikowanego tekstu o Celebration VI, dotyczącego spektaklu Star Wars in 60 minutes. Znajduje się on w tym miejscu.



Poniżej znajdziecie spis naszych relacji ze wszystkich Celebration na których byliśmy oraz ich imprez towarzyszących:

Życzenia wielkanocne

załoga Bastionu
16

Drodzy obywatele i obywatelki Bastionu - w dniu jutrzejszym oraz w poniedziałek obchodzimy Wielkanoc. Zatem od całej redakcji Bastionu płyną życzenia zdrowych, spokojnych, pełnych Mocy świąt. Niech baranek beczy wesoło, pisanki same się malują i obierają do zjedzenia, chrzan nie będzie za ostry a śmigus dyngus przesadnie mokry - w końcu pogoda jaka jest, każdy widzi.

A więc jeszcze raz życzymy wam wszystkiego najlepszego na te święta!

Podpisała redakcja Bastionu w składzie:

Anor, Balav, Bolek, Burzol, Darth Kasa, DARTH VADER, Freedon Nadd, Hego Damask, Karrde, Kasis, Lord Bart, Lord Sidious, Lorn, Master of the Force, Misiek, Nestor, ogór, Paweł, promil, Rusis, ShaakTi1138, Shedao Shai, Strangler, Qel Asim, X-Yuri.





Koszyczki Star Wars

3

Jeśli wybieracie się dziś do kościoła by tradycyjnie święcić jajka i inne pokarmy, to z pewnością pamiętacie o koszyczku. Jeśli go nie macie, pewnie trudno będzie go dziś zamówić, ale można zawczasu pomyśleć o przyszłym roku i znaleźć... gwiezdno-wojenny. Jest kilka takich na rynku.

Większość z nich to oczywiście amerykańskie produkty przeznaczone na tamtejszy rynek. Tu należy pamiętać o jednym, że Amerykanie nie mają zwyczaju wielkanocnego święcenia pokarmów, a raczej wykorzystują koszyki wybierając się na wielkanocne pikniki. Oczywiście u nas można zaadaptować ten koszyk do trochę innych celów, zwłaszcza, że pogoda nie sprzyja piknikom. Przyjrzyjmy się jednak koszyczkom.

Papierowy koszyk z Yodą wyprodukowany przez firmę Hasbro. Kosztuje jakieś 8,99 USD.



Swego czasu sklep Toystore Inc. miał w swojej ofercie pluszowe koszyki z głową klona. Kosztowały 12,99 USD, ale przed świętami się wyprzedały.



Mając trochę szczęścia można także na Ebayu znaleźć kilka koszyków, które już nie są dostępne w sklepach. Większość z nich również jest pluszowa. Wytworzono je w podobny sposób, co głowę klona. Najpopularniejszy z nich bez wątpienia jest Yoda.


Rycerze Golden Gate

14





Chyba każdy fan Star Wars po obejrzeniu pierwszego filmu miał ochotę zostać Jedi. Wielu zapewne ćwiczyło pojedynki za pomocą parasoli, szczotek czy nawet anten radiowych.
W San Francisco w roku 2011 powstała wyjątkowa szkoła walki, w której młodzi adepci uczą się sztuki władania mieczem świetlnym. Ta wyjątkowa inicjatywa nazwana została „Golden Gate Knights”. Założycielami szkoły są 32-letni Alain Bloch, z zawodu inżynier oprogramowania, oraz Mathew Carauddo, instruktor sztuk walki. Na zajęciach można się nauczyć zarówno walki mieczem świetlnym jak i pracować nad choreografią do własnych projektów. Opracowany przez twórców nowatorski system choreografii NCSCS (Novastar and Caine’s Saber Combat System) pozwala ponoć na szybkie przyswojenie podstawowych umiejętności i stworzenie własnych scen podobnych do tych z filmów.
Panowie twierdzą, że są jedynym w okolicy miejscem, które pozwala się poczuć jak obywatel odległej galaktyki i w którym Jedi i Sithowie mogą wspólnie doskonalić swoje umiejętności. W ramach zajęć (jedna lekcja kosztuje 10 USD), mamy rozgrzewkę, machanie mieczem (esy-floresy), ćwiczenie choreografii oraz medytacji. Zajęcia odbywają się w każdą niedzielę od południa do trzeciej. Więcej o projekcie możecie się dowiedzieć z oficjalnej strony szkoły . Poniżej przedstawiamy próbkę umiejętności obu panów.

Star Wars Identities przenosi się do Ottawy

0

Niektórzy z was pewnie pamiętają o wystawie „Star Wars Identities”. 1 kwietnia 2013 wystawa zostanie zamknięta w Montrealu, więc jeśli ktoś ma tam jeszcze okazję zobaczyć, a tego nie widział, powinien się pośpieszyć. Wiadomo już, że potem wystawa przeniesie się do Ottawy (dokładniej w Canada Aviation and Space Museum (CASM)). Będzie ją można tam oglądać od 10 maja do 2 września. Wszystko wskazuje na to, że po tym terminie wystawa wróci do Edmonton, gdzie nadal istnieje dość duże zainteresowanie tym tematem. Jakie będą dalsze losy Identities, na razie nie wiadomo.



Powiązane newsy:
Otwarcie wystawy
Plakaty promujące
Zwiastun

Star Wars Land?

8

Zanim Disney przejął Lucasfilm, w połowie ubiegłego roku pojawiła się plotka o nowej atrakcji gwiezdno-wojennej Disneya, ew. parku tematycznym (więcej). Disney przejął Lucasfilm i teraz oczywiście wszystko jest możliwe, ale okazuje się, że pewne prace już trwają. W Disney Landzie przeprowadzono ankietę wśród posiadaczy stałych wejściówek, czy byliby zainteresowani odwiedzeniem parku tematycznego poświęconego „Gwiezdnym Wojnom”, który ulokowany byłby w Anaheim w Kalifornii (tam też znajduje się Disneyland). Na razie nie ma to oczywiście jeszcze żadnego przełożenia na podjęte działania, ale kto wie. Warto dodać, że w ankiecie dotyczącej Celebaration VII Anaheim było wskazywane jako jedna z proponowanych przez organizatorów lokacji (więcej). Czyżby już wtedy coś wiedzieili?

Eric Maruscak rysuje

YouTube.com
9

Eric Maruscak, znany rysownik i malarz opublikował na swoim kanale portalu YouTube filmik przedstawiający jego dzieło, które narysował w zeszłym roku w trakcie Celebration VI w Orlando. Ta praca była swego rodzaju zapowiedzią finału piątego sezonu serialu animowanego The Clone Wars. Całość została wykonana za pomocą kredy na arkuszu o wymiarach 2,7 na 4,5 metra.

Jak powinno wyglądać wejście w nadprzestrzeń?

14

Zazwyczaj przyjęło się, że to amerykańscy naukowcy zajmują się dziwnymi sprawami. Tym razem w ich ślady poszli Brytyjczycy. Studenci fizyki na Uniwersytecie w Leicester zaczęli się zastanawiać nad tym, jak zgodnie z zasadami teorii względności Einsteina powinno wyglądać wejście w nadprzestrzeń Sokoła Millennium. W filmie wyglądało mniej więcej tak:



Niestety twórcy efektów specjalnych zajęli się wizualnymi aspektami, a nie fizyką. Nie uwzględnili nawet efektu Dopplera. Cóż, młodzi studenci mieli jednak na to czas. Riley Connors, Joshua Argyle i Katie Dexter pod czujnym okiem doktora Mervyna Roya z Wydziału Fizyki i Astronomii podeszli do problemu w sposób naukowy i teoretyczny. Wyliczyli i opracowali własny, „realny” model wejścia w nadprzestrzeń, który mniej więcej wygląda tak.



Jeśli ktoś chciałby zapoznać się z efektem ich prac, przede wszystkim wywodami i wyliczeniami, może znaleźć odpowiedni artykuł na stronie Uniwersytetu.

Podstawki pod kawę

18

Nikt nie lubi śladów po kawie na obrusie, jeszcze gorzej gdy taka plama wyląduje bezpośrednio na stole. Jest na to prosty sposób -używanie podstawek. W kwietniu do sprzedaży trafi zestaw podstawek z ilustracjami z Gwiezdnych Wojen wykonanymi przez Christiana Waggonera. Poza widocznymi na pierwszy rzut oka postaciami w nietypowy sposób zostały na nich uchwycone sceny z kosmicznej sagi. Zestaw kosztować ma $8,99 i zamówić go można tutaj. Ciekaw jestem kto po zakupie tych podkładek gotów byłby używać ich zgodnie z przeznaczeniem.





Apple okradło Lucasa?

7

Szykuje się proces sądowy. Firma THX, założona kiedyś przez George’a Lucasa, obecnie działająca już na własny rachunek, acz nadal kojarzona jeszcze z George'em, złożyła pozew przeciwko firmie Apple. Chodzi o patenty, które podobno bezprawnie Apple naruszyło konstruując głośniki do iPhone’ów 4S i 5, iPadów oraz nowszych iMacach. Tym samym naraziło firmę THX na straty. Proces sądowy rozpocznie się w czerwcu w Kalifornii.

Dla przypomnienia, standard THX to system certyfikacji sprzętu do wyświetlania obrazu i generowania dźwięku stworzony w 1982 przez Thomlinsona Holmana, początkowo dla Lucasfilmu. Precyzyjnie opisywał warunki projekcji i odsłuchu kinowego, tak by gwarantować oglądanie filmu w jak najlepszej jakości. System opracowano głównie na potrzeby „Powrotu Jedi”, miał zapewnić wszystkim widzom jednakowo wysoką jakość filmu. System THX był przez wiele lat kojarzony z Lucasfilmem. Nie wiadomo dokładnie od czego pochodzi nazwa, jedne źródła podają, ze jest to nawiązanie do filmu „THX 1138”, przy którym pracował zarówno Holman, no i oczywiście Lucas. Inne źródła sugerują, że to skrót od nazwy „Thomlison Holman eXperiment”.

W Polsce jedynie dwa kina mają certyfikat THX, są to „Krewetka” w Gdańsku oraz „Cinema City – Kinepolis” w Poznaniu.

Kieliszki z odległej galaktyki

6

Każdy lubi czasem pochwalić się znajomym czymś wyjątkowym. Może to być wyjątkowa porcelanowa zastawa na specjalne okazje, mogą to też być wyjątkowe kieliszki, dobre na każdą okazję. W ofercie sklepu Etsy pojawił się zestaw czterech kieliszków z godłami organizacji znanych wśród fanów Gwiezdnych Wojen. Wysokiej jakości wykonanie pozwala na mycie kieliszków w zmywarce. Zestaw kosztuje $27.50.



Tatuaże Star Wars

przepastny internet
5

Kolejny wtorek, kolejna porcja tatuaży Star Wars. Dziś zbiór zdjęć bez żadnego wspólnego mianownika. Różne miejsca wykonania i grafiki, począwszy od drobnych malunków po tatuaż pokrywający szczelnie całe plecy.



Wszystkie prezentowane dotychczas na Bastionie tatuaże znajdziecie tutaj.
Temat na forum

Nowa zabawa na oficjalnej stronie Star Wars

oficjalna
8

Od jutra na oficjalnej stronie Starwars.com ruszy zabawa, której celem będzie wyłonienie najulubieńszej postaci fanów. Do 9. kwietnia można codziennie głosować na postać z jasnej lub ciemnej strony Mocy. Kto zyska najwięcej głosów, przejdzie do następnej rundy, gdzie znowu zmierzy się z jakąś postacią, aż do finału.



Poniżej przedstawiamy zapowiedź, którą wygłasza sam Darth Vader:



Aby oddać swój głos powinniście odwiedzić tą stronę.

P&O 10: Gdzie mogę znaleźć klucz do tłumaczeń z angielskiego na Aurebesh?

5



Tym razem mamy pytanie o to jak rozszyfrować napisy widoczne w filmach.

P: Gryzie mnie to od dłuższego czasu, gdzie można znaleźć kompletny klucz do tłumaczeń z Aurebesh na Angielski? Mam 15 literek z filmu Troops, który ściągnąłem i wyłuskałem te literki, ale to nie kompletny alfabet.

O: Pełny alfabet Aurebesh ujrzał światło dzienne w 1995 w dodatku do RPG przeznaczonym do gry miniaturkowej [wcześniejszej WEGa]. Został tam wydrukowany dla powszechnego użytku. Tylko pamiętaj, że nie cały Aurebesh pojawiający się w tych wszystkich ściągach jest zgodny z szablonem. Na przykład są specjalne znaki reprezentujące „oo” jako jedną literkę, podczas gdy często można się spotkać z podwójnymi „o” w rzędzie. Co ciekawe, w Mrocznym Widmie, w napisach w Aurebesh odwrócono literę „A” z pewnych względów. Może to kwestia Naboo.

K: Wraz z upływem lat liczba znanych nam alfabetów, które możemy spotkać w świecie Gwiezdnych Wojen znacznie się rozrosła, obecnie wynosząc około trzydziestu. Zachęcamy do samodzielnej zabawy niektórymi z nich w sekcji z czcionkami.

George Lucas i komiksy

oficjalny blog
1



Jonathan W. Rinzler dawno nie pisał nic na blogu oficjalnym. Tym razem zamiast pisać o książkach, czy filmach zajął się pewną historią dotyczącą komiksowych pasji George’a Lucasa.



Więc znowu piszę bloga. A czym się zajmowałem? Przeprowadziłem serię długich rozmów z Edwardem (Edem) Summerem, które zostaną opublikowane w formie wywiadu w następnych trzech numerach „Star Wars Insidera”. Większość fanów nigdy nie słyszała o Summerze, choć znajdziecie go przynajmniej na jednym zdjęciu w The Cinema of George Lucas. Pierwszy raz spotkałem Summera w garmażerii Barney Greengrass na Upper West Side w Nowym Jorku, gdy zbierałem materiały do tamtej książki. Rezultatem tamtego spotkania było to, że on pozwolił nam opublikować zdjęcie George’a Lucasa i Franka Frazetty z jego kolekcji, na zewnątrz letniego domku, prawdopodobnie jedyne przedstawiające ich razem (Summer też tam jest).

Wiele lat temu, choć doszło to do mnie dopiero pewnego wczesnego poranka, Summer był naprawdę jedynym łącznikiem z bardzo ważną częścią powstawania „Gwiezdnych Wojen” na wczesnym etapie. Summer wprowadził Lucasa w świat komiksów. To właśnie Summer umożliwił Lucasowi studiowanie oryginalnych dzieł Alexa Raymonda, razem omawiali zasługi komiksowych twórców takich jak choćby Frazetta, Al Williamson, Howard Chaykin, Carl Barks i wielu innych. Summer nawet przeprowadził wywiad z Lucasem na potrzeby dokumentu („The Men Who Made the Comics”), który przygotowywał w ramach narodowych grantów przewidzianych dla sztuki, gdzieś koło 1974-76 (Summer teraz stara się znaleźć ten wywiad, jak go znajdzie, a obiecał, że znajdize, opublikujemy go w Insiderze). Co więcej, Lucas stał się współwłaścicielem pionierskiej galerii Summera w Nowym Jorku: Supersnipe Comic Art Gallery (nazwanej na część postaci z komiksu: dzieciaka, który miał najwięcej komiksów w Ameryce, Koppy’ego McFada, który pojawił się w popularnej w latach 40. Serii. Summer przez wiele lat miał licencję na tę nazwę uzyskaną od Condé Nast).

- „The Supersnipe Comic Book Euphorium” istniało na kilka lat zanim spotkałem George’a (gdzieś koło 1970) – wspomina Summers. - To było drugie wcielenie tego sklepu (przy 16172 Avenue), które George i Gary Kurtz odwiedzali. (Pierwsze było na 83 East Streeat, między 2 i 3 Ave.) Pomysł galerii sztuki wyewoluował w rozmowach i został wcielony w życie (koło 1974?) jako biznes mój i George’a. Po tym jak został rozwiązany, zatrzymałem nazwę i operowałem nią jako dodatku do oryginalnego Supersnipe’a. (A takim podtytłem „The Supersnipe Comic Book Euphorium”, który posiadałem sam, bez współpracy z George’m, było „Sklep z największą ilością komiksów w Ameryce”. To było prawdą przez wiele lat).

Summer był także jednym z przyjaciół George’a, którzy mocno zachęcali go do nakręcenia jego „zwariowanego” kosmicznego filmu fantasy, w dodatku jednym z nielicznych, który nie tylko rozumiał co Lucas chciał stworzyć, ale też skąd czerpał inspirację. Pewnego dnia dostałem email od Summera, który pisał, że przypomniał sobie pewien panel komiksowy, który zdaniem George’a był jedną z kluczowych inspiracji dla „Gwiezdnych Wojen” (zobaczycie to w 141 numerze Insidera, który pojawi się za kilka miesięcy). Summer był także przyjacielem wielu młodych filmowców z Nowego Jorku takich jak Martin Scorsese czy Brian De Palma, brał też udział w imprezach w apartamencie Carrie Fisher, wiedział wszystko o artystach komiksowych jego czasów i wcześniejszych, a nawet produkował filmy, takie jak choćby oryginalny „Conan: Barbarzyńca”, to wszystko złożyło się na to, że stał się sympatycznym przyjacielem George’a.

Więcej na ten temat przeczytacie w następnych numerach Insidera.



Formy na żelki

12

O różnych foremkach na lody pisaliśmy na łamach Bastionu już wiele razy. Możecie je sobie przypomnieć tutaj i tutaj. Tym razem udało nam się dotrzeć do czegoś specjalnego. Jak wie każdy kto oglądał Godzillę, wbrew temu co mówił Yoda, "rozmiar ma znaczenie". W ofercie sklepu thinkgeek pojawiły się sylikonowe foremki, w których można przygotować galaretkę a nawet upiec ciasto. Szczególną uwagę zwracają wymiary: 28 x 15 x 7,5 cm. (11"x6"x3"), cena zestawu to $15,99. Foremki są odporne na ujemne temperatury i wytrzymują pieczenie w temperaturze do 230 stopni Celsjusza (446F).





Tatuaże Star Wars

przepastny internet
17

Pora na kolejną odsłonę cyklu z fanowskimi tatuażami Star Wars. Kilka dni temu był Dzień Kobiet, więc z tej okazji znów sięgamy po zdjęcia takich tatuaży, które zdobią skórę fanek. Podobają się Wam ozdoby tego typu na kobiecych ciałach?



Wszystkie prezentowane dotychczas na Bastionie tatuaże znajdziecie tutaj.
Temat na forum

Łóżko z X-Winga

12

Pisaliśmy kiedyś, jak mogłaby wyglądać sypialnia fana Star Wars. Urthona pisał też o Kayli Kromer z USA, która zamieniła łóżko w Sokoła Millenium. Nie przyszło nam jednak do głowy, że ktoś może pójść krok dalej. Pewien fan przygotował dla swojego potomka łóżko w kształcie X-Winga, które jest małym placem zabaw. Latorośl może w nim nie tylko spać, ale i bawić się, a nawet oglądać ulubione filmy. Pozostaje tylko pytanie, czy maluch uśnie w takim miejscu.











O kupnie Lucasfilmu słów kilka

Bloomberg
8

Bloomberg Businesweek opublikował bardzo interesujący artykuł o tym, jak mniej więcej wyglądało przejęcie Lucasfilmu przez Disneya. Znamy końcówkę tego procesu, ale właściwie nie wiedzieliśmy dokładnie, kiedy się to zaczęło.

Jak w każdej historii najważniejsi są bohaterowie, odgrywający kluczowe role. Tym razem było ich dwóch. Pierwszy to George Lucas, legendarny twórca „Gwiezdnych Wojen”, wizjoner, człowiek, który zmienił współczesne kino. Uwielbiany w latach 70. i 80., potem jednak przyszły prequele i ten mit zaczął pękać. Filmy zarabiały, ale fani i nie tylko oni, nie byli z nich zadowoleni, nasilała się krytyka. Okazuje się, że starzejący się George Lucas niezbyt dobrze to znosił. To co się działo w czasach klasycznej trylogii, gdy krytyka odbywała się w sposób bardziej kulturalny, choćby za pośrednictwem gazet, to nic z krytyką w czasach Internetu, kiedy każdy mógł w sieci napisać, co myśli o twórcy sagi. George wycofał się i w sumie głośno mówił o tym że zamierza przejść na emeryturę. Jednak nic z tym nie robił. Próbował coś z serialem, ale nie wychodziło to. Sam nie wiedział, w którym kierunku pójść. Z jednej strony odpocząć, z drugiej firma wciąż mu ciążyła, nie chciałby, została przejęta i zmieniona. Dotyczyło to także jego ukochanego dziecka, „Gwiezdnych Wojen”. Trudno je inaczej nazwać. Lucasfilm stał się świątynią sagi. Choćby zatrudnianie ludzi do prowadzenia encyklopedii uniwersum – Holokronu, ludzi do akceptowania opakowań produktów, czy wszelkich licencji. To coś więcej niż biznes, to kontrola całości produktu.

Drugim aktorem jest Robert Iger, zwany często po prostu Bob. Obecnie to szef Disneya, ale nie zawsze tak było i nie zawsze tak będzie. Na początku lat 90. Iger był szefem telewizji ABC, wtedy to też po raz pierwszy spotkał się z George'em Lucasem. Rzecz dotyczyła „Kronik młodego Indiany Jonesa”, które Lucas wyprodukował i szukał telewizji. Iger to kupił, ale o tym pisał już Howard Roffman, przy okazji swojego powrotu do Lucasfilmu. Tymczasem do roku 1996 Iger stał się symbolem władzy telewizji ABC, jej głową. Tyle, że telewizję wykupiła firma Disney. Rządził nią wówczas Michael Eisner, który docenił sposób działania Igera i pośrednio wyznaczył go na swojego następcę. W 2005 Eisner ustąpił ze stanowiska szefa The Walt Disney Company, a w jego miejsce faktycznie wskoczył Bob Iger. Głównym zadaniem, jakie postawił sobie nowy CEO, było zapewnienie kreatywności działania Disneyowi, który wówczas przeżywał pewne problemy. Nie byli już firmą, która odpowiadała za produkcję animowanych hitów, która miała na to monopol. Akcjonariusze nie byli zadowoleni. Przed Bobem stało ciężkie zadanie, ale on miał jeden podstawowy plan. Zrozumiał, że siła wczesnego Disneya przede wszystkim tkwi w postaciach, które są powszechnie rozpoznawalne. To Iger maczał swoje palce w scenicznej adaptacji „Króla Lwa”, czy filmowej serii „Piraci z Karaibów” (jeszcze w 2003). Ten drugi to dość ciekawy przykład, bowiem sam film bazuje na atrakcji z parków tematycznych Disneya, ale wprowadza ją na zupełnie nowy poziom. Bob nie zajmował się w ogóle ani scenariuszem, ani produkcją, był raczej osobą z góry, która gdzieś dała zielone światło i uwierzyła w ten projekt. Jako ciekawostkę można dodać, że Ted Elliot, jeden ze scenarzystów serii, początkowo został zatrudniony przez Lucasfilm do napisania scenariusza do filmu bazującego na serii „Monkey Island”. Nie wyszło, ale pewne elementy udało się zaadaptować w „Piratach”. Iger rozumiał, że najważniejsze w tej serii wcale nie są klimaty z parków tematycznych, a postaci. Sprawdziło się, więc poszedł za ciosem. Skoro nie mógł pokonać konkurentów w dziedzinie animacji, w tym Pixara, postanowił ich wykupić. Pixar to firma założona przez George’a Lucasa, początkowo jako jeden z oddziałów Lucasfilmu, potem przeszła do rąk Paula Allena (współzałożyciel Microsoftu, drugi po Billu Gatesie) oraz Steve’a Jobsa (współzałożyciel i ikona Apple). To właśnie ten ostatni rządził Pixarem, gdy zainteresował się nim Iger. Z tym, że władza Jobsa ograniczała się do tego, by ufać i nie przeszkadzać w pracy Johnowi Lasseterowi. Pixar był w pewien sposób związany z Disneyem, bo po pierwsze Disney najczęściej był dystrybutorem ich filmów, choć w połowie poprzedniej dekady wyglądało, że ich drogi się rozejdą. Po drugie Disney był też licencjonobiorcą, zwłaszcza w parkach tematycznych. Tym samym Iger ograniczył koszty, przejmując Pixara wszystko pozostało w rodzinie, a co ważniejsze miał pewność, że nie uciekną do konkurencji. Jobs postawił jednak twarde warunki. Dobra, dostajecie filmy, prawa, dystrybucję, zabawki, ale po pierwsze Lasseter zostaje na stanowisku, a po drugie nie wtrącacie się w filmy. Robimy je sami, po swojemu. Iger nie tylko zgodził się na to rozwiązanie, ale szybko zrozumiał, że się sprawdza. Odeszły problemy, pozostała praca twórcza. Koszt przejęcia Pixara to 7,4 miliarda dolarów, część oczywiście w akcjach. W 2006 dzięki finalizacji tej umowy, Steve Jobs stał się największym indywidualnym udziałowcem Disneya, więc mógł nadzorować pracę Igera. Inwestycja się opłaciła, ale jedno samodzielne, kreatywne studio to trochę mało. Bob zaczął rozglądać się za kolejnym. W 2009 za 4 miliardy USD kupił Disneyowi Marvela. Znów postanowił zachować całe kierownictwo i wewnętrzną organizację firmy nie tkniętą, zostawiając im swobodę twórczą. Opłaciło się, co doskonale było widać w zeszłym roku, kiedy w kinach tryumfowali „Avengersi”, gromiąc wszelką konkurencję. „Avengersi” to trzeci film wszechczasów, jeśli chodzi o zarobki (bez uwzględnienia inflacji). Iger nie wchodzi w drogę za bardzo Marvelowi, ale lubi ich inspirować. To on wspomina o ewentualnym otworzeniu parku tematycznego poświęconego uniwersum Marvela, także on naciskał, by wraz z ABC zaczęto pracować nad serialem „S.H.I.E.L.D.”. Ale Bob Iger nie zawsze jest królem Midasem, nie zamienia wszystkiego w złoto. O tym świadczy choćby porażka finansowa „Johna Cartera”, jednego z najdroższych filmów wszechczasów. Z tym, że ten był wyprodukowany przez Disneya, a nie jedno z mniejszych kreatywnych studiów. Iger zaś nie ustawał w poszukiwaniu kolejnych firm do przejęcia. Kryterium było jedno – powinny wyglądać jak małe kopie Disneya, najlepiej wczesnego Disneya. Lucasfilm idealnie wpisało się w profil.

Tu mogłaby się zacząć właściwa historia, ale warto jeszcze wspomnieć o jednym powiązaniu. Jeszcze w latach 80. Lucas podpisał z Disneyem umowę, na mocy której w parkach tematycznych pojawiła się atrakcja Star Tours. Z czasem ona się trochę postarzała i Lucasfilm oraz Disney postanowiły ją odświeżyć. W maju 2011 odbyło się otwarcie nowego Star Tours: The Adventure Continue. Byli obecni Bob Iger i George Lucas. Rankiem Iger zaprosił Lucasa na śniadanie, do jednej z restauracji w Disney Worldzie – Hollywood Brown Derby. Iger kazał ją zamknąć, by w dwójkę mogli sobie spokojnie porozmawiać. Iger zamówił sobie parfait jogurtowy, a Lucas duży omlet. Gawędzili sobie, wymieniali uprzejmości i nagle Iger zapytał, czy Lucas nigdy nie rozważał sprzedania swojej firmy. Geoge przyznał, że świętuje właśnie 67 urodziny i coraz poważniej myśli o emeryturze. Dodał też, że nie jest jeszcze gotów na takie rozmowy, ale jak będzie to chętnie porozmawia. Bob poprosił Lucasa tylko o to, by ten przyszedł do niego, gdy będzie gotowy. Potem panowie wyszli na scenę akademii Jedi i zrobiono im między innymi to zdjęcie:



Iger na scenie był zdumiony tym jak sprawnie Lucas potrafi trzymać miecz świetlny, tymczasem Flanelowiec zaczął poważnie myśleć nad przyszłością. Wrócił do siebie do domu i jedną z pierwszych rzeczy jakie zrobił, było przyjrzenie się Pixarowi. Lucas czuje ogromny sentyment do tej firmy, w końcu ją założył. Zresztą bardzo często mówi o niej „moja firma”. No a najważniejsze było to, że Disney jej nie popsuł, nie zmienił, a raczej pozwolił jej działać po swojemu i zabezpieczył ją. To się George’owi podobało, ale musiał przygotować Lucasfilm do sprzedaży.

Jakiś czas później zaprosił na lunch w Nowym Jorku Kathleen Kennedy (pierwsza rola kobieca, ale jednocześnie aktorka drugoplanowa w tej historii). Kathleen znał od dawna, zresztą była jedną ze współzałożycieli Amblina, firmy Stevena Spielberga. Lucas zapytał ją, czy słyszała o tym, że chce przejść na emeryturę. Ta przyznała, że nie. Wtedy Lucas zapytał, czy nie chciałaby zostać szefem Lucasfilmu. Trochę ją to zaskoczyło, ale zgodziła się, zwłaszcza po rozmowie. George stwierdził, że jej rola ma polegać na tym, by przygotować firmę, by mogła swobodnie działać po jego odejściu. Przede wszystkim dużo rozmawiali, przyglądali się franczyzie „Gwiezdnych Wojen”, temu jak zarabia, jak funkcjonuje i jak zakorzeniła się w popkulturze. Pozostały otwarte pytania, jak „Gwiezdne Wojny” mają wyglądać po odejściu Lucasa, co trzeba zrobić, by nadal były atrakcyjne. Po wielu dyskusjach nasuwała się jedyna odpowiedź – filmy. Potrzebowali nowych filmów.

Lucas i Kennedy więc powoli się za nie zabrali. Zatrudnili Michaela Arndta, by napisał scenariusz, ściągnęli do pomocy między innymi Lawrence’a Kasdana. Kennedy załatwiła Abramsa (kulisy operacji), Lucas zaś zajął się rozmowami z aktorami – Markiem Hamillem, Carrie Fisher i Harrisonem Fordem. Zresztą niedawno przyznał, że kontrakty albo już są z nimi podpisane, albo niebawem będą. Dodał też, że na oficjalne ogłoszenie pewnie będziemy musieli trochę poczekać, bo Lucasfilm pewnie będzie chciał zrobić jakąś medialną bombę z tej informacji. Nie ma wątpliwości, że prace nad Epizodem VII i kolejnymi trwają, nawet jeśli wydaje się nam, że coś to wszystko wolno idzie.



Gdy wszystko ruszyło, Lucas rozpoczął negocjacje z Disneyem. Te trwały pięć miesięcy. Przede wszystkim George uparł się, że trzecią trylogię mają robić osoby, które zarządzają Lucasfilmem. Nie tylko Kennedy, dochodzi jeszcze Pablo Hidalgo, który jest obecnie menadżerem marki i Howard Roffman, który pełni dość podobną rolę. Lucasowi, który wraz z Kennedy przeorganizowali Lucasfilm, zależało na tym, by Disney tego nie zepsuł. Warunek możliwy do uzyskania, patrząc na historię wcześniejszych przejęć. Negocjacje przedłużały się nie z powodów finansowych, okazało się, że George ma rozterki. W Lucasfilmie mógł kontrolować wszystko, co dotyczy sagi. Jak chciał to zatwierdzał nawet wygląd opakowań figurek, choć oczywiście miał do tego ludzi. Kathleen Kennedy raz w tygodniu dzwoniła, bądź rozmawiała z Georgem na temat jak on się z tym czuje. Czasami było dobrze, czasem zaś mówił, że nie jest jeszcze gotów na rozstanie się z Lucasfilmem. Ta niezdecydowana postawa z pewnością opóźniała negocjacje. Iger wykazał się wyrozumiałością, wiedział z czego wynikają rozterki Lucasa. Czekał.

Jednym z kluczowych elementów negocjacji były nowe filmy. Lucas przygotował krótki zarys ich fabuły, ale długo nie chciał ich pokazać Disneyowi. Mówił nawet, że w tej materii powinni mu zaufać, w końcu robi je od 40 lat. W końcu ugiął się stawiając twarde warunki. Poza Igerem treatmenty mógł przeczytać jedynie jeszcze wiceprezes Disneya Kevin Mayer. Obaj musieli podpisać pisemne oświadczenia i dostali te teksty jedynie do wglądu. Iger przyznał potem, że widzi w nich dużo potencjału.

Ostatecznie pod koniec października wszystko było dogadane. Iger załatwił Lucasowi przelot do Burbank, gdzie znajduje się siedziba Disneya, gdzie podpisano umowę sprzedaży. Bob twierdzi, że Lucas może nie wahał się, ale z pewnością było w nim bardzo dużo emocji.



Iger zaś następnego dnia, gdy było Halloween przebrał się za Dartha Vadera. Potem rozpętała się burza medialna wokół sprawy.

Resztę na razie znamy. Z tym, że jest jeszcze jedna rzecz. Otóż Kathleen Kennedy ma kontrakt na 5 lat, natomiast Bob Iger chce się wycofać z funkcji szefa Disneya w 2015. Kto ich zastąpi, czy może będą jeszcze dalej pełnić te funkcje nie wiadomo. Co będzie dalej, pewnie dowiemy się z czasem.

Star Wars Hanna-Barbera

7

Fani Gwiezdnych Wojen mają bujną wyobraźnię, udowodnili to już wielokrotnie dzieląc się swoimi pomysłami. Pokazaliśmy wam kiedyś jak mogłyby wyglądać postacie ze świata Kubusia Puchatka w realiach naszej Sagi. Mogliście też zobaczyć co by było gdyby za tworzenie Gwiezdnych Wojen odpowiedzialne było studio Pixar.
Dzisiaj możecie przyjrzeć się wizji Michael'a Penick'a, który osadził Luke's Skywalkera i Dartha Vadera w komiksowych realiach duetu Hanna-Barbera.
Więcej ciekawych prac autora, niezwiązanych z Gwiezdnymi Wojnami, możecie zobaczyć tutaj.




Archiwum wiadomości dla działu "Różne"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.