Star Wars TV

Drugi Tydzień Powrotu Jedi: Ewok$, czyli endorowe spin-offy

7



Choć pierwszy spin-off „Gwiednych Wojen” przez wielu, włącznie z Lucasem, jest odsyłany w niebyt, to jednak sprawił, że w LFL odrobiono lekcję. Nigdy więcej takiego „dziadostwa”. Przy „Imperium” żadne spin-offy nie powstały, natomiast gdy prace nad „Powrotem Jedi” dobiegały końca wszyscy zadawali sobie pytanie – „czy to będzie koniec sagi?”, George Lucas miał coś w zanadrzu. Tylko nie potrafił się od razu zdecydować, co to dokładnie ma być. Miały być godzinne programy telewizyjne, film telewizyjny, ewentualnie nawet serial aktorski. Na ten ostatni nalegało bardzo ABC, ale Flanelowiec ostatecznie odmówił. Gdyby się zgodził, to pierwszy film o Ewokach stanowiłby pilota serialu.

Podstawowe pytanie brzmiało, w jakim kierunku powinna podążać saga. Lucas chciał, by była bardziej familijna, przeznaczona dla dzieci. Dlatego zdecydowano się wszystko osadzić blisko „Powrotu Jedi”, gdzie pojawiły się Ewoki. To one miały być nośnikiem nowych „Gwiezdnych Wojen”, bliższych fantasy niż twardemu SF. Ile z tego powstało w momencie, gdy Lucas wymyślał Ewoki, a ile później, gdy zobaczył jak są one popularne wśród najmłodszych, nie wiemy. Wiemy tylko, że pomysł z Ewokami nie przypadł do gustu starszej widowni, ale to nie do nich były adresowane nowe filmy.

Zaczęło się od Caravan of Courage („Przygoda wśród Ewoków”) z 1984. Czego by nie mówić o „Holiday Special”, to najdziwniejsze jest to, że tamten film odniósł sukces kasowy. Nic dziwnego, że ostatecznie zdecydowano się na powrót do telewizji no i podobny format, może z mniejszą ilością śpiewania i bez kreskówki. Tym razem Lucas zabrał się do tego sam (w przypadku „Holiday Special” nie przyglądał się zbytnio produkcji). George stwierdził, że stawia na jakość i rozpoczęły się prace nad scenariuszem, który pisał Bob Carrau. W efekcie jego rozbudowy zdecydowano się zmienić trochę formę, coraz bardziej przypominało to pełnometrażowy film (acz od razu kierowany do telewizji). Skończyło się na 96 minutach. Zdjęcia kręcono w Redwood Forest, czyli tam gdzie „Powrót Jedi”. Warto pamiętać, że ta lokacja znajduje się w Kalifornii, więc była dostatecznie blisko dla filmowców (niższe koszty).

Największym problemem okazał się budżet, Lucas zawsze cenił sobie jakość, więc chciał dorównać efektom swoich filmów, ale nie zawsze się tak da. Telewizje w tamtych czasach nie dysponowały tak dużymi budżetami, więc przed ILM stało wyzwanie jak w tani sposób zrobić efekty. Mamy tu dużo malowanych obrazów tła, zdjęć poklatkowych i innych pomysłów. Pomysły Lucasa trochę opóźniły produkcję do tego stopnia, że w pewnym momencie reżyser (John Korty) musiał opuścić plan zdjęciowy, zastąpił go sam Lucas. Na szczęście dla niego robiono wtedy głównie dokrętki.

W końcu film musiał trafić do telewizji, więc trzeba było go zareklamować. I tu zrobił się problem, bo gdy okazało się, że w spin-offie nie ma Luke’a, Hana czy Lei, ani nawet znanych z trylogii postaci drugoplanowych, musiano zareklamować się Ewokami. Stąd w zapowiedziach pojawił się tytuł „An Ewok Adventure”, dlatego potem funkcjonowały dwa tytuły. 25 listopada 1984 film zadebiutował w telewizji ABC, potem doczekał się premier (także kinowych) w kilku innych krajach. Tam już miał nowy, oficjalny tytuł „Caravan of Courage: An Ewok Adventure”.

Bohaterami poza oczywiście Ewokami jest mieszkająca na Endorze rodzina Towani. Rozbitkowie zdążyli się tu zaaklimatyzować, ale Endor jest pełen niebezpieczeństw. Rodzice Towani zostają porwani przez okrutnego Goraxa, a dzieci – Cindel i Mace, wraz z Ewokami muszą ich uwolnić.

Film dostał dwie statuetki Emmy – za najlepszy program dla dzieci oraz efekty specjalne.

W 1985 zabrano się za drugi film z cyklu – Ewoks: The Battle for Endor („Bitwa o Endor”). Lucas jak zwykle miał swoje pomysły i nie lubił ograniczeń, więc wiele osób pracujących nad tym filmem wspomina go jako próbę generalna przed „Willow”. Wpływ miała też sytuacja rodzinna Lucasa, który miał wówczas adoptowaną mała córeczkę – Amandę. Chyba dlatego zdecydował się na to, by zrobić film tylko o Cindel. Reszty rodziny Towani nie potrzebował, więc postanowiono ich zabić na początku filmu. Sięgnął także po inspirację filmową, czyli „Heidi” (np. wersja z 1937 z Shirley Temple, acz tę historię ekranizowano kilka razy). Zresztą inspirowano się kinem familijnym, w tym także „Szwajcarską rodziną Robinsonów” (ten film już wcześniej zainspirował Lucasa). Film miał być bardziej przygodowy, większy, no i znów ILM miał pełne ręce roboty. Zmieniono też trochę koncepcję, w efekcie czego Wicket mówi teraz płynnie po angielsku. Potem prostowano, że to nie jest basic, ale odbiór jest inny. Zwłaszcza, gdy ludzie widzą gadającego Wicketa i przypominają sobie, co było w „Powrocie Jedi”.

Zdjęcia kręcono latem 1985 w hrabstwie Marin w Kalifornii (blisko siedziby Lucasfilmu), zadebiutował w telewizji ABC 24 listopada 1985.

Akcja też jest bardziej rozbudowana, tym razem Endorem zawładnęli Maruderzy, a Cindel, jej nowy przyjaciel Noa oraz Ewoki muszą ich pokonać. Film ten był bliższy kina nowej przygody, może dlatego powszechnie jest uznawany za lepszy z cyklu.

Po jego premierze zastanawiano się krótko nad trzecią odsłoną cyklu, ale ograniczenia telewizji przeszkadzały Lucasowi i zajął się ostatecznie „Willow”.

W czasie prac nad „Ewoks: The Battle for Endor” w Lucasfilmie trwały też prace nad serialami - „Droids” i „Ewoks”. Akcja tego drugiego dzieje się dokładnie między filmami o Ewokach i jeszcze bardziej rozbudowuje Endor. Produkcją zajęła się Nelvana. Ewoki doczekały się dwóch sezonów.

Wszystkie produkcje związane z Ewokami i Endorem okazały się całkiem udane, acz ówczesna polityka Lucasfilmu nie chciała zbytnio nadwyrężać marki. Wolano zakończyć projekt, póki jeszcze był dobry. Odbiór tych produkcji zwłaszcza dziś jest jednak trochę inny, acz wiele osób wciąż spogląda na nie z sentymentem.

Wszystkie atrakcje Drugiego Tygodnia Powrotu Jedi znajdziecie w tym miejscu.

„The Yoda Chronicles” – oficjalna zapowiedź

ofijclana
13

Wokół „The Yoda Chronicles” narosły już pewne legendy. Wiedzieliśmy, że coś takiego jest szykowane, ale nie do końca wiedzieliśmy co to będzie. Czy to będzie serial internetowy, same reklamy zestawów czy coś innego. Oficjalna w końcu puściła trochę pary z ust i przynajmniej wiemy, że będą to trzy filmy animowane (takie jak „Padawańskie widmo”). Pierwszy z nich – „The Phantom Clone” będzie miał premierę 29 maja na amerykańskim Cartoon Network. W pierwszym filmie poznamy nową postać – Jeka 14, klona wrażliwego na Moc, jednak jak łatwo się domyśleć główną postacią serii będzie Yoda. Mistrz Jedi wspomagany przez zastępy swoich nowych uczniów będzie walczył przeciwko Darthowi Sidiousowi i jego sługusom usiłującym zbudować nową superbroń, która zmiecie siły Republiki.

Za scenariusz ponownie odpowiada Michael Price („Padawańskie widmo”, „Upadek Imperium”), producentem zaś jest Wil Film.

LEGO tym razem dość mocno zajęło się promocją tego tytułu. W sierpniu nalezy się spodziewać specjalnych zestawów klocków powiązanych właśnie z „The Yoda Chronicles”.

Pierwsza praca koncepcyjna z nowego serialu animowanego? - UPDATE

Facebook
21

Spekulacje dotyczące nowego serialu animowanego nadal trwają, ale nareszcie pojawił się pierwszy konkret dotyczący możliwej fabuły i czasu trwania akcji. Może konkret to za duże słowo, bo jest nim jedynie szkic koncepcyjny, który Dave Filoni wstawił na swojego Facebooka. Praca przedstawia myśliwiec TIE i możecie zobaczyć ją poniżej. Reżyser dodał również krótki komentarz do zdjęcia: Ciężko uwierzyć, że pracuję niemal od ośmiu lat w Lucasfilm Animation i to pierwszy raz, gdy muszę narysować myśliwiec TIE.



Choć w tej chwili to niewiele, to jednak ten prosty szkic może dać odpowiedzi na wiele pytań. Po pierwsze wskazuje na epokę: maszyny te zaczęto produkować po wojnach klonów, dlatego mało prawdopodobne, by obrazek dotyczył "The Clone Wars" (zresztą, skoro nowe odcinki nie są produkowane, to za późno na koncepty). Automatycznie eliminuje to również przypuszczenia o akcji umieszczonej w czasach Starej Republiki. Skoro serial ma eksplorować epokę nie ukazaną jeszcze przez źródła filmowe, to być może będzie się dział pomiędzy "Zemstą Sithów" a "Nową nadzieją", co dawałoby możliwość dokończenia urwanych wątków z TCW. Równie dobrze, skoro Disney skupia się teraz na produkcji Epizodu VII, może się on dziać po "Powrocie Jedi" i stanowić pomost do Trylogii Sequeli.

Drugą ważną wskazówką jest sam fakt, że autorem pracy jest Dave Filoni - nie zajmuje się on zawodowo tworzeniem konceptów do filmów (do tej pracy zatrudnieni są specjalni artyści), ale jako reżyser TCW nieraz przelewał swe pomysły na papier - jest zatem opcja, że ponownie wcieli się w tę rolę. Wreszcie, trzecią rzeczą, którą można wysnuć po analizie rysunku, jest jego specyficzny styl, przypominający w pewnej mierze projekty maszyn z "The Clone Wars". Czy zatem dostaniemy serial utrzymany w podobnej stylistyce? O tym dowiemy się zapewne niebawem.

UPDATE

Filoni zaprezentował kolejny szkic, tym razem za pośrednictwem Twittera. Ten również przedstawia TIE, ale z innej perspektywy.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Archiwum wiadomości dla działu "Star Wars TV"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.