Klasyczna Trylogia

P&O 45: Kim był Rebeliant, którego dusił Vader?

6



„Gwiezdne Wojny” to filmy, w których bohaterowie tła dostają swoje życie. Nic dziwnego, że czasem właśnie oni budzą emocje i wątpliwości wśród fanów. Stąd pewnie to pytanie, pochodzące jeszcze sprzed „Zemsty Sithów”.

P: Kim był aktor, i jak się nazywała postać, rebelianta, którego dusił Vader w „Nowej nadziei”. On mamrotał „To okręt konsularny, jesteśmy w misji dyplomatycznej”.

O: Aktor nazywa się Peter Geddes. Ale jego postać nie została nazwana w czasie produkcji filmu, nadano jej imię dopiero w 1981, podczas produkcji adaptacji radiowej sagi. Tam stwierdzono, że ów rebeliant to kapitan Antilles.

K: Samo imię Raymus pojawiło się później, natomiast kapitan Antilles jest obecny w filmie od 1977. W rozmowie z Lukiem C-3PO stwierdza, że ich właścicielem był kapitan Antilles, w wersji powieściowej jest to jednak kapitan Colton. Poniekąd rozwiązano to w „Zemście Sithów”, gdzie pojawiają się obaj kapitanowie, młodego Antillesa gra Rohan Nichol, natomiast kapitana Coltona Jeremy Bulloch.

Powracające pomysły, czyli od ANH do ROTJ

Oficjalny blog
0



J.W. Rinzler znów dzieli się kilkoma swoimi spostrzeżeniami o starszych wersjach scenariuszy do klasycznej trylogii. Tym razem pretekstem jest premiera jego najnowszego albumu poświęconego „Powrotowi Jedi”.



Nie ma jak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: Joe Johnston narysował ten szkic konceptu do jednej z wczesnych wersji „Revenge of the Jedi”. Ale jednocześnie ilustruje coś z jednej z pierwszych, roboczych wersji „Gwiezdnych wojen”, którą George napisał jeszcze w 1974. W scenariuszu „Zemsty”, księżniczka Leia miała kilka przepychanek z jakimiś niejasno opisanymi „Imperialnymi naganiaczami”, którzy dodatkowo powodują problemy z Ewokami i Yussemem. Mając tę wiedzę, Johnston dodał ochraniacz przedramienia i maskę na głowę, jest też możliwe, że już wtedy George Lucas wymyślił, że Imperialni będą siedzieć na rakietowych rowerach (później znanych jako grawicykle). Mieli też „T-Bomby” oraz wisiorki z zębów (Ewoków? Yussemów?).

W oryginalnym scenariuszu z 1974, który teraz pojawia się w formie komiksowej jako „The Star Wars”, „naganiacze” to paskudni obcy, którzy żyją na wolnej od Ewoków planecie znanej jako Yavin. Nie chcę pisać o spustoszeniu jakie powodują, ale to nie jest ładne.

Więc w skrócie, to kolejny przykład tego, że Lucas miał jakiś pomysł, potem do niego wrócił, a potem, w tym przypadku, ostatecznie go porzucił. Ale kto wie, czy naganiacze nie pojawią się gdzieś kiedyś w przyszłości. Wszystko jest możliwe, a ja kocham ten szkic. Prawdę mówiąc wspaniale wyszło, że jednego dnia na jakiejś imprezie VES (Visual Effects Society – przyp. red.), w końcu poznałem osobiście Joe Johnstona po tych wszystkich książkach, jakie o nim napisałem. Przyjechał specjalnie z Los Angeles na tę imprezę, a my wszyscy zarówno publiczność, jak i paneliści, byliśmy mu bardzo wdzięczni i zadowoleni, że możemy usłyszeć co ma do powiedzenia o „Jedi”, wspominając z Philem Tippettem, Dennisem Murenem czy Lornem Petersonem dawne czasy w ILM. To była wyjątkowa okazja.

W każdym razie, dziś ukazał się „The Making of Return of the Jedi”, a następnego dnia „The Star Wars #2”. Potrzebuję długiej drzemki. Lecz zamiast tego lecę do Londynu. Potem do Nowego Jorku. Mam nadzieję, że będę mógł spać w samolotach, ale jakoś nigdy nie mogę zasnąć w tych fruwaczach z ich zdumiewającym brakiem miejsca na nogi! (I odmawiam wzięcia pigułek; wolę zamiast tego przeczytać książkę o Mary Tyler Moore Show – wspaniale napisana – niech żyje James L. Brooks i spółka!)

To jest to i tak dalej...



Wpis ten pochodzi sprzed paru tygodni, więc pozycje o których wspominał Rinzler są już dostępne na rynku.

„Gwiezdne wojny” podpadły feministkom

22

Ostatnio dużo się mówi o feminizmie i ideologii gender, więc w Szwecji ktoś wpadł na pomysł, by klasyfikować filmy pod względem poprawności politycznej, ze względu na płeć. Oznaczenie to ma działać poniekąd podobnie do tego w jaki sposób oznacza się poziom przemocy czy innych rzeczy, tylko tym razem koncentruje się na dokładnie jednym aspekcie. Stworzono specjalny test Bechdela, w którym by film mógł uzyskać najwyższe oznaczenie – „A” muszą w nim znaleźć co najmniej dwie postaci kobiece, które rozmawiają ze sobą o czymś innym niż o mężczyznach. Sam pomysł narodził się w głowie amerykańskiej rysowniczki Alison Bechdel, która przedstawiła go w jednym ze swoich komiksów w 1985. Od tego czasu sam test stał się przedmiotem sporu między częścią feministek i niektórymi krytykami filmowymi. Spór jednak dopiero teraz przybrał na sile, gdy cztery Szwedzkie kina zaczęły klasyfikować filmy według testu Bechdela. Nie byłoby w tym nic interesującego, czy szokującego, gdyby nie fakt, że zaczęto w ten sposób oceniać wszystkie filmy jak leci. Okazało się, że „Nowa nadzieja” nie zdała tego testu. Niektóre źródła podają, że test oblały także pozostałe części sagi, wszystko oczywiście zależy od tego jak dokładnie ogląda się film i jak rygorystycznie sprawdza się wspomniane wcześniej kwestie (np. dwie główne postaci kobiece). Zresztą okazuje się, że testu nie zdają między innymi „Pulp fiction”, trylogia „Władcy Pierścieni”, „The Social Network” czy większość przygód „Harry’ego Pottera”, a także film „The Hurt Locker. W pułapce wojny” Kathryn Bigelow, pierwszej reżyserki, która otrzymała Oskara. Cóż zobaczymy czy filmy Disneya będą bardziej przyjazne feministkom.

Materiały zza kulis z „Powrotu Jedi”

znaleziony Laserdisc
2

Czasem na Ebayu można znaleźć niewiarygodne rzeczy. Jeden z fanów, kolekcjonerów, wygrał aukcję na LaserDisc z „Powrotem Jedi”. LaserDisc to dysk optyczny, który powstał jeszcze na długo przed DVD (nie mówiąc o Blu-ray), kiedyś jednak wydawano na tym filmy. Staroć jak staroć, ale okazało się, że nie był to zwykły LaserDisc z „Powrotem Jedi”, a wersja promocyjna, która miała pomóc rozpropagować oprogramowanie Lucasfilmu – EditDroida. Znalazło się tam trochę materiałów zza kulis, których nie można znaleźć nigdzie indziej (może poza archiwami Lucasfilmu). Fan nie tylko się ucieszył, ale postanowił się podzielić swoją radością z innymi. Zgrywa filmiki z LaserDiscu i umieszcza je na swoim profilu na Facebooku. Nowości można śledzić tutaj. Na razie Lucasfilm nie zareagował na te działania. Przykładowy filmik poniżej.

Słuchowisko radiowe - "Nowa nadzieja"

Rebelscum
8

Do sprzedaży ponownie trafiło słuchowisko radiowe związane z pierwszym wyprodukowanym filmem ze świata Gwiezdnych Wojen - Star Wars: A New Hope - The Original Radio Drama. Kolekcjonerskie wydanie tego słuchowiska dostępne jest dzięki firmie topps, która postanowiła powiązać je z promocją swojego najnowszego dodatku kart kolekcjonerskich Star Wars Illustrated: A New Hope. Słuchowisko wydane będzie w dwóch wersjach, różniących się tylko okładką i kartą dodawaną do każdej z wersji. Wydanie zawierać będzie:

  • Słuchowisko trwające sześć godzin, w obsadzie którego znalazł się m.in. Mark Hamill i Anthony Daniels.
  • Dokument o powstaniu słuchowiska, zawierający wywiady i materiały promocyjne
  • 12-stronnicową książeczkę ze zdjęciami z nagrywania słuchowiska
  • Kartę kolekcjonerską topps


Słuchowisko wydane zostanie w nakładzie 7500 sztuk i kosztować będzie 29,95$. Choć oficjalna premiera nastąpi 6 listopada, to już 30 października rozpoczęta została wysyłka płyt do kupców. Zakupić je można będzie tylko za pośrednictwem High Bridge (Jasna Strona i Ciemna Strona.

Archiwum wiadomości dla działu "Klasyczna Trylogia"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.