Klasyczna Trylogia

Drugi Tydzień Powrotu Jedi: Metalowe bikini

zakamarki internetu
10



Slave Leia, złote bikini, metalowe bikini - bez względu ma nazwę tego kostiumu, każdy fan Star Wars (i nie tylko) od razu wie, o które przebranie księżniczki Leii chodzi. Jest to jeden z najbardziej znanych strojów w historii Gwiezdnych Wojen. Pisaliśmy już o nim na Bastionie nie raz (np. tu), ale przy takiej okazji, jaką jest trzydzieści lat "Powrotu Jedi" nie można pominąć tego kultowego już bikini.
Uwielbiają go panowie i panie, co powoduje, że przez niektóre konwenty przewalają się tłumy Slave Leii. O tym "problemie" wspomina ekipa z Nerd Machine stojąca za poniższym filmikiem, o którym pisaliśmy w tym miejscu.



Zaprojektowany przez Nila Rodisa-Jamera strój niewolnicy, w którym Leia udusiła Jabbę rozpala wyobraźnię fanów nieprzerwanie od trzydziestu lat. Widać to chociażby po olbrzymiej ilości fanartów z Slave Leią. Nie zawsze nadają się one do pokazania młodszym fanom.



W złote bikini fani lubią też ubierać inne kobiety z uniwersum Star Wars, dorzucają inne światy, a czasami również projektują alternatywny wygląd.



Kostium ten trafił też na różne części codziennej garderoby fanek, zainspirował perfumy, a także posłuzył jako natchnienie do stworzenia innych przedmiotów.



Metalowe bikini pojawiło się również w innych produkcjach, nie tylko w Gwiezdnych Wojnach. Jedną z bardziej znanych scen z tym kostiumem, jest ta z serialu "Przyjaciele". Natomiast fani serialu "Chuck" byli zadowoleni niczym sam Chuck Bartowski, gdy grająca Sarę Walker Yvonne Strachovski zaprezentowała się w złotym bikini. (Aniston w stroju pojawia się w 2:34 minucie, natomiast Strachovski - 1:29) Jest jeszcze oczywiście Kristen Bell w filmie "Fanboys", która w tym kostiumie pojawiła się na premierze "Mrocznego Widma".







Carrie Fisher przez lata zyskała wiele naśladowczyń. Dziewczyny na całym świecie wciskają się w bikini. Wszelcy fani tego kostiumu z całą pewnością powinni odwiedzić stronę www.leiasmetalbikini.com. Można tam znaleźć chyba wszystko co tylko jest związane z tym „zjawiskiem” m.in.: zdjęcia Carrie Fisher w kostiumie, zdjęcia fanek i ich bikini, przepisy jak zrobić kostium oraz informacje gdzie kupić gotowy strój.



Jeśli Wam mało to zapraszamy do wyszukiwarki, w internecie jest naprawdę dużo niewolnic w metalowym bikini.



Wszystkie atrakcje Drugiego Tygodnia Powrotu Jedi znajdziecie w tym miejscu.

Drugi Tydzień Powrotu Jedi: Zmiany na blu-ray

3



„Powrót Jedi”, podobnie zresztą jak każdy film z klasycznej trylogii, w ciągu ostatnich trzydziestu lat został wiele razy poprawiony. Większość z tych zmian znajdziecie tutaj, jednak wydanie Blu-ray związane jest z kolejnymi modyfikacjami. Oczywiście poszczególne zmiany były szeroko komentowane na bieżąco, ale warto jeszcze raz zebrać je w jednym miejscu.

Właściwie już na samym początku filmu dostajemy zmianę. Scena podejścia droidów do Pałacu Jabby została lekko zmodyfikowana. Zmieniono perspektywę, przez co sama brama jest dużo większa. Wejście oczywiście zostało przy okazji poprawione komputerowo.



Kolejna istotna modyfikacja to ulepszenie komputerowe efektu rozmrożenia Hana Solo z karbonitu.



Obie jednak nie rzucają się aż tak bardzo w oczy jak kolejna. By film lepiej pasował do świata prequeli w pałacu Jabby dodano duga (przedstawiciel rasy z której pochodził Sebulba).



Podczas bitwy nad jamą Carcoon zmieniono jedno z ujęć z Bobą Fettem i Hanem Solo. To dość typowa modyfikacja filmu, do których Lucas nas przyzwyczaił. Lekka zmiana w montażu, pozornie bez znaczenia i trudna do wychwycenia.



Za to kolejnej trudno nie zauważyć. Oczy Wicketa zostały poprawione, mają teraz bardziej przypominać naturalne. No i dodatkowo mruga!



Ale Wicket nie jest jedynym mrugającym Ewokiem, jest jeszcze drugi, dzieciak. Tak, teraz Ewoki mrugają, tylko dwa, ale za to jak.



Następna zmiana jest już trudniejsza do wychwycenia. Gdy R2-D2 dostał pod bunkrem, dodatkowo z głowy bucha mu jakaś para.



Jedna z nielicznych zmian, na które naprawdę czekali fani to poprawienie mieczy świetlnych względem tego, co było na DVD. Może jeszcze do ideału trochę ich brakuje, ale już nie wyglądają tak tragicznie.



Na koniec zmiana nie wizualna. Dodano słynne „Nooo” Vadera, które stało się potem obiektem żartów.





Wszystkie atrakcje Drugiego Tygodnia Powrotu Jedi znajdziecie w tym miejscu.

Drugi Tydzień Powrótu Jedi: Lokacje

2



„Powrót Jedi” miał być filmem zrobionym z największym rozmachem, ale jednocześnie chciano tym razem zmieścić się w budżecie. Nic dziwnego, że ostatecznie postanowiono przyoszczędzić trochę na lokacjach. Te oczywiście są w filmie, ba są bardzo rozpoznawalne, ale praktycznie wszystkie znajdują się w USA.

Jedną z najbardziej rozpoznawalnych lokacji „Powrotu Jedi” jest pustynia Tatooine, która tym razem nie była kręcona w Tunezji, a w Stanach. Większa część Tatooine została nakręcona na pustyni Sonora, rozciągającej się w Arizonie i Kalifornii. Pustynia dzieli się na kilka mniejszych w tym pustynię Kolorado, Altar i Yuma. Ta ostatnia jest dla nas najważniejsza. W Arizonie znajduje się też miasteczko Yuma (w hrabstwie Yuma), które stało się niejako centrum wypadowym. Zresztą akurat miejscowość ta znajduje się bardzo blisko granicy między wspomnianymi stanami, więc jest stosunkowo łatwo dostępna. Zdjęcia na pustyni Yuma kręcono w kwietniu 1982, najważniejsze z nich to oczywiście scena z jamą Carcoon. Tę nakręcono dokładnie w Buttercup Valley (już Kalifornia), jednak zbudowanie barki żaglowej i całej infrastruktury trwało pięć miesięcy. Dziś te lokacje są całkiem ładnie oznaczone i nazywane czasem „Imperial Sand Dunes”.

Pustynia ta była także wykorzystywana w wielu innych filmach, w tym najbardziej znane to „Skazani na Shawshank”, „Kosmiczne jaja”, „Gwiezdne wrota”, „Król Skorpion” i „Rambo 3”.



Jednak nie całe Tatooine było kręcone w nowych lokacjach. Do jednej sceny powrócono do starych. „Nowa nadzieja” choć w większości była kręcona w Tunezji, to jednak dokrętki i sceny do efektów specjalnych kręcono w Dolinie Śmierci w Sierra Nevada w Kalifornii. Znajduje się tam bezodpływowa depresja na pustyni Movaje. Najniżej położony punkt znajduje się 86 metrów pod poziomem morza. Miejsce jest jednak jeszcze ciekawsze, bo jest wyjątkowo gorące i suche. To właśnie tam 10 lipca 1913 zanotowano rekord temperaturowy powietrza wynoszący 56,7 °C. No i znajduje się tam pak narodowy. Nakręcono tam dokładnie jedną scenę, w miejscu zwanym Twenty Mule Team Canyon. To scena z początku filmu, kiedy to R2-D2 i C-3PO idą do pałacu Jabby.

Poza „Nową nadzieją” kręcono tam także między innymi „Kill Bill 2”, „Blade – wieczny łowca”, „Spartakusa”, „Sumę wszystkich strachów”, „The Doors” czy „Bonanzę”. Obecnie znajduje się tam Park Narodowy.





Ale „Powrót Jedi” to nie tylko Tatooine, to także Endor. Tu znów wykorzystano lokację z Kalifornii czyli Park Narodowy Redwood. Redwood to angielska nazwa sekwoi wiecznie zielonej, dość charakterystycznego, ogromnego drzewa. Tuż przy parku znajduje się miejscowość Crescent City, która stała się bazą wypadową. Niedaleko znajduje się też ujście rzeki Smith River, a w samym lesie miejsce zwane Grizzly Creak. Pojawiły się one w różnych ujęciach Endoru.

Innym najbardziej znanym filmem, który tu kręcono jest „E.T.” Stevena Spielberga.



Do ujęć do efektów specjalnych wykorzystywano też lokację z hrabstwa Marin w Kalifornii, tam właśnie jest zlokalizowane ranczo Skywalkera, więc znów wystarczyło tylko trochę się rozejrzeć. To samo miejsce wykorzystywano później przy produkcji prequeli.

No i na koniec warto wspomnieć o studiu. Tym razem było to wiekowe Elstree, tam właśnie powstała cała reszta magii „Powrotu Jedi”.

Wszystkie atrakcje Drugiego Tygodnia Powrotu Jedi znajdziecie w tym miejscu.

P&O 20: Czy scena z budowaniem miecza świetlnego była w kinach?

4



W ramach Drugiego Tygodnia „Powrotu Jedi” odgrzebujemy jedno z pytań dotyczących właśnie tego epizodu.

P: Mam wrażenie, że pamiętam, że jak „Powrót Jedi” po raz pierwszy był wyświetlany w kinach, widziałem tam scenę jak Luke budował swój miecz świetlny. Ale czemu nie ma jej w późniejszych wersjach? Zginęła? Wycięto ją czy co?

O: Przypomina się historia z „Star Wars Insidera #37”, kiedy to do redakcji przyszedł list od zrozpaczonego czytelnika, że pamięta on scenę Biggsa z Lukiem wyciętą z ANH albo z kina albo z telewizji. Fani Gwiezdnych Wojen mają bardzo aktywną wyobraźnie, ale czasem zdarza się, że ich umysł daje się oszukać, płatając im figla i pamiętają sceny, które nie miały miejsca.

Jedną z nich jest oczywiście sekwencja w Anchorhead, która jest najczęstszym fałszywym wspomnieniem z „Nowej nadziei”. Ale są i inne. Są fani, którzy twierdzą, że „Mroczne Widmo” zostało zmodyfikowane, gdy wyszło na wideo, bo skasowano scenę w której Jar Jar niszczył astromecha lub Padme tłumaczyła Qui-Gonowi, że była szkolona w samoobronie. Te sceny nigdy nie były częścią kinowej edycji.

Podobnie jest z Lukiem budującym swój miecz. Tego nigdy nie było w kinowej wersji „Powrotu Jedi”, ale wciąż istnieje w wielu produktach, które są źródłem tych wspomnień. Opisał to między innymi James Kahn w swojej adaptacji powieściowej, ale także znajdziemy to w komiksie „Powrót Jedi”, w wersji radiowej czy Cieniach Imperium, stąd tak dobrze znana ta scena.

K: Jako ciekawostkę warto dodać, że przez lata nie wiadomo było, czy w ogóle ta scena została nakręcona. Pytano o nią Normana Reynoldsa na jednym z Celebration, ale nie był w stanie sobie przypomnieć, czy faktycznie to kręcono czy nie. Wiele takich scen faktycznie fani mogą pamiętać, ale z wydań takich jak Star Wars Behind the Magic. Finalnie okazało się, że wzmiankowana scena została nakręcona i umieszczono ją na wydaniu blu-ray w dodatkach.

Drugi Tydzień Powrotu Jedi: Technologiczny potwór

4



Dotychczas każdy film z serii „Gwiezdne Wojny” oznaczał większą lub mniejszą technologiczną rewolucję, a jeśli nie rewolucję to przełom. Lucas zawsze cenił wykorzystanie nowych technologii w kinematografii, to coś co go pociągało. „Nowa nadzieja” to rewolucyjne wykorzystanie efektów specjalnych, wiele ze sztuczek dopiero tam stworzono. „Imperium kontratakuje” dodało jeszcze choćby wykorzystanie kukiełek, no i budżet był większy, więc eksperymentowano na większą skalę. „Mroczne widmo” wykorzystuje masowo grafikę komputerową, „Atak klonów” to pierwszy wysokobudżetowy film kręcony cyfrowo, „Zemsta Sithów” zaś była prawie w całości nakręcona na bluescreenie, Lucas zaś oglądał wszystko na bieżąco dzięki Video Village. To tylko hasła, za którymi kryją się inne – animatyka, Dykstraflex i tak dalej. Natomiast z jakim technologicznym przełomem wiąże się „Powrót Jedi”? Wydawać by się mogło, że z żadnym, bo nawet EditDroid zadebiutował dopiero w 1984, czyli już po szóstym epizodzie. Niemniej jednak także i ta część może się poszczycić kilkoma ważnymi eksperymentami i wyzwaniami i o nich napiszemy.

„Powrót Jedi” miał większy budżet, ILM pracował głównie nad tym filmem, ba nawet produkcję zorganizowano tak, by ILM nie musiał zbytnio się śpieszyć. Większy budżet to także większy rozmach, a co za tym idzie mnóstwo pomysłów do zrealizowania. Wiele z nich wykorzystywało miniatury, modele, malowane tła, trochę efektów komputerowych czy niebieski ekran. To wszystko oczywiście już było wcześniej, w mniejszym zakresie. Natomiast pojawiło się kilka elementów, które wymagały twórczego podejścia. Choćby rankor. Początkowo miał być nakręcony w technice stosowanej przez wytwórnię Toho podczas kręcenia „Godzilli” czy innych japońskich filmach o potworach. Próbowano stworzyć kostium rankora, ale ostatecznie skończy się na kukiełce. Oczywiście nie była to zwykła kukiełka, tylko kolejne technologiczne monstrum, jednak blednie ono przy innym – Jabbie. Jabba początkowo miał się pojawić w „Nowej nadziei”, Lucas myślał wtedy, że uda mu się wykorzystać do tego animację, ale okazało się to nieosiągalne. Także przy „Powrocie Jedi” technika komputerowa nie dawała rady z pomysłami Lucasa, więc postanowiono zbudować kukiełkę, jedną z największych jakie kiedykolwiek zbudowano.

Ostateczny szkic na którym bazowano narysował specjalista od efektów specjalnych Phil Tippet, ale przełożenie go na kukiełkę okazało się być dość karkołomnym zajęciem. Nad pracami czuwał Stuart Freeborn, pomagał mu John Coppinger, który odpowiadał za lateksowy odlew skóry. Zbudowanie Jabby wymagało znajomości biologii, tak by faktycznie przypominał żywą istotę, ale też mechaniki, by się konstrukcja nie zawaliła. Finalnie do obsługi kukiełki potrzebowano aż pięć osób, sześć jeśli doliczmy Sprośnego Okruszka, który został niejako wbudowany w Jabbę. Jedna osoba zajmowała się ogonem, jedna ciałem, dwie rękoma i głową, i jeszcze jedna sterowała radiowo oczyma Jabby. Poruszanie Jabbą nastręczało wielu problemów komunikacyjnych, radio wysiadało, więc operatorzy nie zawsze wiedzieli, co się dzieje. Czasem nawet nie wiedzieli, że już skończono zdjęcia. Jeśli doda się, że wewnątrz kukły było dość duszno i gorąco, to z pewnością nie byli zadowoleni, że o nich zapomniano.

Do nagrywania efektów specjalnych przy „Nowej nadziei” skonstruowano specjalną kamerę zwaną Dykstraflexem, na cześć Johna Dykstry. Wykorzystywała ona system VistaVision do nagrywania panoramicznego obrazu, jednak przy „Powrocie Jedi” okazało się, że Dykstraflex jest już przestarzały i zbyt powolny na potrzeby Lucasa. Tym razem postanowiono ściągnąć kogoś z rynku – Garreta Browna, twórcę kamery Steadicam. Właściwie nie była to kamera, ale podobnie jak Dykstraflex, system który pozwalał na jej lepsze wykorzystanie, tu chodziło o stabilizację obrazu dzięki żyroskopom. Udawało się dzięki temu kręcić dynamiczne ujęcia bez wrażenia trzęsącej się ręki kamerzysty. Steadicam początkowo został wynaleziony w 1973, ale na rynku pojawił się dopiero w 1977. ILM skontaktowało się z Brownem, gdy przygotowano scenę pościgów w lesie na Endorze. Okazało się, że trzeba było Steadicam trochę zmodyfikować (dodatkowy żyroskop), a sam jego konstruktor Garret Brown cały czas był obecny na planie i rozwijał tam tę technologię pod czujnym okiem Dennisa Murena. Cały system pozwalał operatorowi spokojnie chodzić, a przy tym kręcono mniej klatek na sekundę, przez co zwiększało się wrażenie szybkości.

Oczywiście to były rzeczy, które już istniały na rynku. Jednak „Powrót Jedi” ma też swój przełom. To THX. Lucas zawsze chciał zapewnić widzom najlepszy odbiór swoich filmów, ale wiadomo kina nie zawsze się sprawdzały. Postanowiono więc je ceryfikować. W 1982 powstał standard THX stworzony przez Thomlisona Holmana, który starannie opisywał warunki projekcji i odsłuchu.

Wszystkie atrakcje Drugiego Tygodnia Powrotu Jedi znajdziecie w tym miejscu.

Drugi Tydzień Powrotu Jedi: 30 lat Epizodu VI

wesoła załoga
12



การกลับมาของเจได, El retorn del Jedi, Возвращение джедая, Le Retour du Jedi, שובו של הג'די, A jedi visszatér, Jediridderen vender tilbake, Il ritorno dello Jedi, Džedajaus Sugrįžimas, Jedi'ın Dönüşü, Завръщането на джедаите, Jedins återkomst, Návrat Jediho, Jedin paluu, Die Rückkehr der Jedi-Ritter, Povratak Jedija, Return of the Jedi *

Minęło równo 30 lat od premiery filmu Gwiezdne wojny: część VI – Powrót Jedi. Dokładnie 25 maja 1983 roku do amerykańskich kin trafił Star Wars Episode VI: Return of the Jedi. Parę lat temu z okazji 25-lecia obchodziliśmy już Tydzień Powrotu Jedi, przedstawiliśmy wtedy liczne ciekawostki związane z filmem, cofaliśmy się też w czasie i opowiedzieliśmy więcej o roku 1983. Przy okazji tego święta warto wrócić do tamtych materiałów, albo innych związanych z Epizodem 6, które znaleźć można na Bastionie.

Jednak na tak okrągłą rocznicę jak trzydziestolecie, również musieliśmy przygotować małe conieco. Dlatego z tej okazji mamy zaszczyt zaprosić Was na Drugi Tydzień Powrotu Jedi, albo inaczej Tydzień Powrotu Powrotu Jedi.

Jak przy każdej tego rodzaju rocznicy zachęcamy do dzielenia się swoimi przemyśleniami na temat filmu na forum lub ewentualnie na naszym koncie na Facebooku. Zapraszamy do wspólnej zabawy.





Przy tej okazji mija też 36. rocznica premiery pierwszego filmu Star Wars, co oznacza, że ogółem Gwiezdne Wojny, powoli, ale nieubłaganie, zbliżają się do 40 lat dawania radości ludziom na całym świecie.

---------------------
* tajski, kataloński, rosyjski, francuski, hebrajski, węgierski, norweski, włoski, litewski, turecki, bułgarski, szwedzki, czeski, fiński, niemiecki, chorwacki, angielski

Wszystkie atrakcje Drugiego Tygodnia Powrotu Jedi znajdziecie w tym miejscu.

Temat na forum

„Nowa nadzieja” dla Indian Nawaho

10

U nas dubbing wciąż wywołuje podobne kontrowersje jak czasem 3D. Jedni to uwielbiają, inni bojkotują. Czasem jednak dubbing ma trochę inne znaczenie, jak w przypadku języka Diné, używanego przez Indian Nawaho. Język jest coraz bardziej zapomniany, a młodzi nie chcą się go uczyć, dlatego Lucasfilm i Navajo National Museum w Window Rock w Arizonie postanowiły go trochę promować. W tym celu przygotowywany jest dubbing „Nowej nadziei”, by dotrzeć do młodych. Według dyrektora muzeum, Manny’ego Wheelera premiera tej wersji jest przygotowana na 4 lipca 2013.

Sam projekt trwa już 18 miesięcy i, jak wspomina dyrektor, nie mieli problemu ze znalezieniem aktorów. Na przesłuchania, które zorganizowano w muzeum, zgłosiło się aż 75 osób. Ostatecznie zaangażowano 20 osób do głównych ról i plus kilka dodatkowych. Tłumaczenie dialogów zajęło 5 Nawaho aż 36 godzin. Mieli z tym trochę problemów ze względu na brak niektórych słów, czy fraz w języku Diné. Czasem był też problem z poprawnym znaczeniem, ze względu na dwuznaczności językowe.

Swoją drogą na razie nie wiadomo, czy z tej okazji zostanie wydany jakiś pakiet „Nowej nadziei” zawierający ten dubbing. Na razie wiadomo tylko tyle, że na pokazach oprócz dubbingu będą pojawiać się też angielskie podpisy, tak by wszyscy zrozumieli o co chodzi.

Fragmenty scenariusza do TESB autorstwa Lawrence’a Kasdana

5

Lawrence Kasdan właściwie wrócił z kosmicznego niebytu w momencie, gdy został konsultantem przy epizodzie VII, nie mówiąc już o własnym spin-offie. Twórca, który przez lata starał się jakoś wyjść na swoje, z własnym dorobkiem, teraz znów kojarzony jest i pewnie będzie, głównie z sagą.

Nic dziwnego, że zaczęto mu wyciągać różne „gwiezdne” koneksje. Jedna z nich to scenariusz do „Imperium kontratakuje”. Według jednych wersji Larry go poprawił po Leigh Brackett, a według innych właściwie napisał go od początku zostawiając jedynie małe fragmenty dzieła zmarłej scenarzystki. Oryginał scenariusza, często pisanego jeszcze ręcznie, bądź już na maszynie, acz z ręcznymi poprawkami, Larry zdeponował w Fundacji Archiwalnej Gildii Scenarzystów. Stamtąd właśnie pochodzą te skany. Można na nich zobaczyć choć trochę jak wygląda praca scenarzysty.



Warto zwrócić szczególną uwagę na scenę „Kocham Cię – Wiem”. W scenariuszu wyglądała trochę inaczej.

Archiwum wiadomości dla działu "Klasyczna Trylogia"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.