Sonda

Jak oceniasz AOTC?
  Głosów
trudno mi go teraz ocenić
2%74
całkowity wypas
40%1230
cudowny
23%714
całkiem całkiem
16%502
dobrze
7%209
gdzie jest Jar Jar :( ?
2%71
zawiodłem się
4%120
poziom Andrzeja Żyto oraz Leppera
2%58
beznadzieja
3%79
Łącznie głosów: 3057

Komentarze (809)

Całkowity wypas!!!

Strangler

Witam! :)

no no ponad 800 komentarzy.....

sonda została zamknięta... ale wszystkich, którzy chcą kontynuować rozpoczętą tu dyskusję proszę o kontakt z Tdc... On wie co i jak ;)

pozdrowionka
Strangler

Ozymandias

Kto zasadził buraki?

Ozymandias

uups! Bije się w pierś. Hala odłączano w Odysei 2001, w 2010 wręcz odwrotnie - znowu go włączono. Sorry my friends, niestety ja tez nie jestem bogiem (bo "Trudno byc bogiem")

Ozymandias

Przebrzmiały strzały i zrobiło sie- jak to zwykle w takich sytuacjach- cicho. Chciałem jeszcze (podtrzymując rozmowe) zauwazyć, że odgłos wydawany przez przedstawiciela Unii technokratycznej tylko z grubsza przypomina mi odgłos wydawany przez HAL-9000 w filmie Odyseja Kosmiczna 2010 (podczas wyłaczania temuż funkcji zyciowych). Ten filtr głosowy, równie dobrze przypomina uzywany ostatnio namiętnie przez niektórych wokalistów rozrywkowych (np. Cher czy R. Gawliński), choć w ich wypadku mamy przefiltrowany głos ludzki a ten w filmie był jeszcze przed zdeformowaniem był roboci. Chciałem jeszcze zauwazyć,że inni uczestnicy narady (np. przedstawiciel klanu bankowego- gęba typowej pijawki) są również potraktowani w sposób bardzo ironiczny. To skarykaturyzowanie to nic nowego w SW (przedtawiciel swiata techniki, któremu ciągle coś się zacina), przypomnijcie sobie Jabbe i jego dwór czy Kantyne w ANH.

countdooku

Kyle - Ha, ha! Wy wszyscy ( a szczególnie Ozy i TDC ) należycie już do mnie i CSM!
Ozy i TDC - aleście się rozpędzili - fayna dyskusja, chociaż jak na mój gust trochę za dużo ozonu w powietrzu ;)) Jeśli można wtrącić słówko - sam lubię poczytać smaczki - nie są one w stanie zmienić mojego poglądu na film, ale czasem pozwalają dostrzec jakiś element którego nie dostrzeglibyśmy wcześniej. Mam jednak wrażenie że i w tym nie można przesadzać i szukać "błędów" na siłę. W końcu to ponoć w Matrixie znaleziono ich najwięcej, ale czy to znaczy iż jest to kiepski/słaby/komercyjny/niechlujny film? Chyba nie. Teraz do Twoich zarzutów TDC - 1. włosy Yody - pewnie że się zmieniają, ale co z tego? Moje koleżanki z pracy też co miesiąc mają inne włosy - inny kolor, puszystość, długość - czy Jedi musi być mnichem? Może zmienił odżywkę ;) A może należy do gatunku u którego włosy zmieniają swą fakturę? 2. kompatybilność sprzętu. Mnie wydaje się że właśnie sprzęt wojskowy czy droidy powinny być jak najbardziej kompatybilne. Taki droid bojowy musi przecież korzystać z zewnętrznych źródeł energii, więc jego interfejs służący łączeniu się z "gniazdkiem" powinien być uniwersalny inaczej taka armia staje się po prostu bezużyteczna. Podobnie musi być z droidami czy wejściami do systemów komputerowych. Przypomnij sobie że np. mieszkańcy Naboo ( wynika to z książki ) często uczestniczyli w misjach humanitarnych czy ratunkowych - takie operacje wymagają szybkiego dostępu do danych o ludności, kartotek medycznych itp. A zatem każdy system w trosce o własne interesy musiał dbać o ujednolicenie systemów. 3. Moc - chyba już pisałem tutaj na ten temat - mam wrażenie że część z nas zbyt dosownie traktuje słowa Jedi, a szczególnie Yody, a przecież należy pamiętać że mogły one być prawdziwe - ale tylko z pewnego punktu widzenia! Racje ma Kyle twierdząc że chociaż "wielkość znaczenia nie ma" to jednak istnieją ograniczenia dotyczące nawet Jedi czy ( w mniejszym stopniu ) Sithów - inaczej bylibi oni po prostu Bogami... Co do grafiki 3D itp - nie wypowiadam się, bo się nie znam, ale mnie Yoda się podoba.
Phil - super że sie nie gniewasz i congratulation za 800 post! Zapowiada się ostra walka o 1000!
I jeszcze TDC i jego rewelacje. Wstrząsnęło to mną - z jednej strony chciałbym oczywiście obejrzeć sobie taką 6 godzinną wersję, ale nie sądzę aby to sie kiedyś stało. Przekonują mnie wyjaśnienia Lorda Sidiousa a w serial jakoś nie mogę uwierzyć. Przede wszystkim dlatego, że byłby zbyt drogi! Skoro AOTC kosztował około 110 mln baksów to sześcio-siedmiogodzinny film musiałby kosztować kilka razy tyle - chyba że oglądalibyśmy efekty na poziomie Wiedźmina. Obawiam się, że nawet TV w USA nie stać na zapłacenie tak koszmarnych sum, a nawet gdyby, zyski GL byłyby niewielkie.Tak więc chyba pozostanie nam cieszyć się DVD
Ozy - w sprawie komiksów odezwę się niedługo i nieco konkretniej.

Kyle Katarn

Philo, gdybyś wiedział ile razy mi się wieszał komp ostatnio gdy robiłem coś ważnego :) Miałem ochotę po pastwić się trochę nad twardym dyskiem ;). Ale nie dajmy się ponieść negatywnym emocjom, Countdooku tylko na to czyha :)

Kyle Katarn

Witam serdecznie po długiej nieobecności! Oczywiście składam najlepsze życzenia Philowi, bardzo spóźnione niestety ale jak najbardziej szczere. Ostatnio miałem sporo kłopotów na mojej Akademii Imperialnej, jakby tego było mało nawala mi ostatnio twardziel ( HD - Hyper Drive? :)). Więc co jakiś czas jestem kompletnie odcięty od świata, zmuszony do awaryjnego lądowania na jakiejś pustynnej planecie :) hmm może spotkam gdzieś tu opalającą się Lady Naryę :D. Tdc i Ozy - nieźle się rozkręciliście chłopaki, fajna dyskusja i ja postanowiłem wtrącić swoje trzy grosze do smaczków Tdc - parę jest niezłych, ten o znikającym kawałku szyby, braku śladów na lądowisku po strzałach, czy muzyczce z "Odysei" - bardzo spostrzegawcze, ale z paroma rzeczami nie mogę się zgodzić. Słynna kolumna i kawał skały na przykład - na ten temat polemizowałem już zajadle ;-) kiedyś. Ciemna strona nie jest silniejsza, lecz jedni adepci Mocy mają nad nią większą kontrolę, drudzy mniejszą. Mam wrażenie, że niektórzy za bardzo usiłują wcisnąć Moc w jakieś sztywne ramki, usystematyzować ją, dla mnie to jest tajemnicza, mistyczna siła dostępna nielicznym, nie można jej do końca zrozumieć, trzeba ją poczuć. Dlatego można przy jej pomocy mieć kontrolę nad olbrzymim kawałkiem skały i nie uszkodzić jej. Dla mnie to był jakby pojedynek umysłów nie jakiejś tam fizycznej energii, którą można sklasyfikować w ten czy inne sposób. Jeśli mowa o Mocy to: "You must unlearn what you have learn". Yoda mówi, że "wielkość znaczenia nie ma" ponieważ zna możliwości Luka i wie, że mógłby przenieść X winga tak jak kamyk. Ale nie karze mu rzucać Star Destroyerem! Niektóre uwagi są też moim zdaniem naciągane i chybione tu zgodzę się z komentarzami Ozymandiego. Jango zabija Zam ponieważ najwidoczniej jej nie ufa, skoro tak, mógł przyczepić jej nadajnik by móc ją śledzić, w razie czego przyjść z pomocą lub zlikwidować, Fett musi być ostrożny w końcu ma do czynienia z Jedi a nie zapominajmy, że to profesjonalista - zawsze przygotowany na każdą okazję, inaczej nie zostałby najlepszym łowcą w galaktyce. Kolejna rzecz, dlaczego androidy sterujące "interceptorkami" miały by nie rozumieć ludzkich gestów? Przecież roboty w SW zachowują się bardzo podobnie do ludzi i są w stanie rozumieć gesty. R2D2 ( robot astromechniczny ) na umówiony znak - "salut" dwoma palcami wystrzeliwuje Lukowi miecz świetlny. Dalej, sprawa zabójstwa Zam. Mający właśnie sypać - czarny charakter informator - dostający w krytycznym momencie
ożem kulą zatrutą strzałą, to stary trik literacki i filmowy, myślę więc, że nie ma co się na niego zżymać. Podobnie zarzut do kanonierki z myśliwcami na ogonie: "Wydaje się także, że wydał im również komendę: nie trafiać póki Jedi są na pokładzie" Tu przypadkowy myśliwiec nie zestrzeliwuje głównych bohaterów, to tak jakby Jndianę Jonesa pod koniec filmu miał skosić serią ze "szmajsera" przypadkowy nazista :). O nie, tu pociski mają kruszyć wszystko co znajduje się obok, ściany, statuy, śmigać o włos od głowy bohatera ale żaden niech nie waży się trafić go w plecy! Jeśli naziści przywiązują bohatera linką do krzesła to jeden z nich ma zostawić przypadkowo na stole obok nóż do papieru, bohater ma mieć przypadkowo w kieszeni zapalniczkę a w kominku przypadkowo ma palić się ogień ach i przypadkowo nie związali go zbyt umiejętnie ... za dużo tych przypadków? Ależ nie, to jedna z reguł "Kina nowej przygody" - Tu też zgodzę się z Ozym. Mam nadzieję, że moje wypowiedzi nie były za bardzo zabarwione pejoratywnie (perojatywnie? ;P) Ale przyjaźń ma to do siebie, że obie strony nie zawsze muszą się ze sobą zgadzać. Powinny za to rozpatrzyć i uszanować argumenty drugiej strony. Dobra, to tyle mojego mędrkowania. Muszę wytrzasnąć kasę na nowego twardziela, może zatrudnię się u Jabby? Duża forsa i nawet podatku nie trzeba płacić. Jedyne niebezpieczeństwo to, że można skończyć jako karbonitowa ozdoba w pałacu Huttów. Jakbym znów długo się nie odzywał to już wiecie gdzie mnie szukać :). May The Force Be With You!

philomythus

I jeszcze do Neimoidian (i chyba nie tylko) - ta premiera na DVD i VHS AOTC, to chyba najbardziej wyczekiwana przeze mnie premiera na rynku video i VHS. Jakoś nigdy jeszcze nie czekałem tak specjalnie na jakiś film. A teraz - po prostu odliczam dni:). A pozostało ich jeszcze 26. A tak w ogóle przy okazji dopisywania tego o czym zapomniałem, zauważyłem, że LDS wpisał się przede mną, gdy ja pisałem posta. Jeszcze nie wiem co tam jest, bo zauważyłem też inną rzecz. Mój post ma szansę mieć numer 800:). Tak więc może jendak uda mi się coś zdobyć - to tak po drodze po tysięcznik. Tak więc już się nie rozpisuję aby mnie ktoś nie ubiegł - nie żeby jakoś bardzo mi zależało na zdobyciu ósmej setki, ale skoro już okazaj wchodzi w ręce:)

philomythus

Chyba zaraz czegoś dostanę. Nie chciałbym się brzydko wyrażać, ale aż się prosi w takich momenatch - otóż od dobrych 40 minut siedziałem i odpowiadałem na posty i oczywiście co - komputer mi się zawiesił. Mam ochotę przeklinać tak bardzo, że aż nie wiem. Jak zawsze w takich momenatch wiem dobrze, że nie jestem w stanie jeszcze raz tego wszystkiego napisać, jeszcze raz powtóryzć swoich myśli, że nie potrafię a wręcz całkowicie rozbija mnie świadomość pisania drugi raz tego samego. Będzie więc tym razme dość skrótowo, bo wewnętrznie tak mną targa, że mam ochotę po prostu wziąść i wyrzucić ten komuter przez okno. Zrssztą miałem dziś dość ciężki dzień i myślałem że przynajmniej przyjemnie go sobie zakończę, ale jak widać - jak coś się sypie to już do końca. Przede wszystkim chciałem wam wszystkim podziękować za życzenia. Nawet nei wiecie jak to fanatstycznie móc wejść na Sondę i przeczytać skierowane do siebie z okazji urodzin słowa. I człowiek koljeny raz wtedy dostrzega niezwykłość tego miejsca, dostrzega, że to naprawdę jest jedyne w swoim rodzaju. Czuje się jak w domu, jak w rodzinie. Oczywiście wczoraj otrzymałem wiele życzeń. Ale jak wiadomo, składali je przeróżni ludziska i ponad połówa znich gdyby mogła to by mnie zabiła w tym samym momencie (to przez mój charaktyer i filozofię życiową:). Mnie w każdym razie w takich momentach jest przykro i głupio za tych ludzi, bo nienawidzę dwulicowości. I tym bardziej nabierają znaczenia życzenia od ludzi takich jak wy, życzenia, które są i były jednymki z najbardziej pożądanych i ważnych. Bo jakby nie było jesteście mi bardzo bliscy - w sposób interentowy na pewno:) Szczególeni dziękuję sprawcy-poruszycielowi countdookowi, ale jakoś w ogóle nie jest mi przykro, iż wydał mnie, że się postarzałem:) Tak więc jeszcze raz wam dziękuję wszystkim - naprawdę było to dla mnie bardzo ważne. Thank you all, i niech wam Yoda wynagrodzi:) A teraz jeszcze chciałem kilka słów skierować do Tdc i Ozymandiasa - powiem wam ludzie, że jesteście niezwykli. Nie wiem jak można do tego stopnia rozkładać się na czynniki pierwsze, ale jednka przyznam, że wam to wychodzi. Szczerze to w wielu momentach już się gubię i nie wiem co do kogo pisze a co jest odpowiedzią i na co, ale wy się jeszcze chyba łapiecie. I cieszę się też, że już teraz rozmowa odbywa się bardziej kulturalnie i spokojnie, bo nie ukrywam, że według mnie na początku było troszkę za nerwowo i zbyt mocno. Ale widać że oboje macie cel, macie swoje poglądy, jesteście do nich przekonani i to się ceni. Co prawda ja bym chyba tak nie miał siły i cierpliwości w takim analizowaniu. No bo najpierw był post do smaczkó, no a potem zaczęły się robić smaczki do smaczków itp.:) Mam tylko nadzieję że się w tym nie pogubicie, bo wiem że czasem takie szczegółowe dyskusje mogą się przerodzić w dyskusję w której już nie będzie wiadomo o co chodzi i od czego się zaczęła. Ja jednak w was gorąco wierzę, więc nie biorę raczej tego pod uwagę. Chciałem tutaj jeszcze apropos tego napisać jedną rzecz. Uważam to za dość istotne. Nie wiem czy wolno mi, bo Tdc w pewien sposób mi zabronił, ale dlatego zawęże te informacje. Otóż Tdc na codzień zajmuje się informatyką (programowanie, multimedia, emulatory, symulatory RT, komputery Atari, demo scena, systemy operacyjne itp.), w tym właśnie także porgramowanie 2D i 3D. td by się do tego nie przyznał, bo nie chciałby być źle zrozumiany - np. że pokazuje swój wyższy status albo Bóg wie co. Mnie też nie o to chodzi - po prostu chciałem to wyjaśnić, bo aż się prosi czasem w tej dyskusji - która jest momentami dość "informatyczna" (a ja wtedy z tego niewiele rozumiem, bo z informatyki jestem zielony jak Yoda;) - aby jasno wskazać, że jakieś tam z tym wszystkim Tdc doświadczenie ma i to podejrzewam spore. Zresztą chyba, ale tutaj już nie wiem. Sorry Tdc jeśli powiedziałem za dużo, ale naprawdę czasem trzeba na głos wypowiedzieć coś, co aż się prosi. Jeśli powiedziałem jednak za dużo to mam nadzieję, że mi wybaczysz:). May The Force Be With You!!!

Lord Sidious

Co do dłuższej wersji AOTC, należy się kilka wyjaśnień. Ja niestety jej też nie widziałem, tylko o niej słyszałem, ba nawet o dwóch 6 godzinnej i 9 godzinnej. Ale nie ważne. W książce pojawiła się scena która nie była sfilmowana - łowienie ryb przez Fettów. To wymysł R.A. Salvatore`a. Reszta z tego co wiem była sfilmowana, no i dużo, dużo więcej. Z tym, że znaczna część tego materiału od razu była przeznaczona, do archiwów. To nie jest wymysł Lucasa czy McCalluma, ale to jest biznes filmowy. Zemsta, która weszła własnie do kin trwa 100 minut. A Wajda miał po pierwszym montażu 6 godzinny film. No jak na polskie kino to jest dużo, a na amerykańskie, taki od sobie standard. Z tym, że wiele scen kręci się po to, by ułatwić aktorom wczucie się w rolę. Przykro mi, ale niewielu aktorów filmowych sprawdza się w teatrze, gdzie trzeba na prawdę grać, oni muszą się wczuwać w rolę i wchodzić w nią długo. Stąd np. kręci się scenę, jak Shmi i Larsowie obrzucają się jedzeniem. Nikt by nie pomyślal, że GL wpadnie na pomysł by to włączyć kiedykolwiek do filmu. Część scen to alternatywy. Cześć jest kręcona na zapas, że mogą być wykorzystane w E3, jakby coś złego komuś się przytrafiło. Ale dłuższe filmy, to nie tylko dłuższe AOTC. W oryginalnej ANH, jest scena, w której po Tatooine chodzi stara kobieta, która jest matką Anakina. Wtedy nie miała jeszcze imienia, ale to postać Shmi. Scena trafiła do archiwów, i za dużo o niej nie wiem, z wyjątkiem tego, że była nakręcona. Shmi, nie żyje, więc scena pewnie nigdy nie ujży światła dziennego, przynajmniej jako SW. A teraz Was zszokuję jeszcze bardziej. Narzekamy wszyscy, że AOTC było koszmarnie pocięte, co widać... Mój tajny informator (nie uczestniczący w spotkaniach w Wawie), zaręczył mi, że Klony, po cięciach i tak wygladają super. Gorzej jest z TPM, które w pierwotnej wersji scenariusza, i z wieloma innymi scenami, rozwalało wszystko co do tej pory nakręcono. Aż żal człowieka ściska. nieprawdaż? PS. TDC miałem format dysku i gdzieś mi się Twoje miejle zapodziały, więc proszę o w miarę szybki kontakt.

Ozymandias

A moze pojedynek na wypite kufelki? Naria ma w tej sprawie do Ciebie napisac, jak chcesz mozemy sie trochę poczepiać siebie listownie :watchmen@poczta.onet.pl. Na koniec tylko dodam, że jest tez te kilka drobiazgów w których jestesmy zadziwiajaco zbieżni. No dobra, ja juz spadam.

Ozymandias

Tdc-słoneczko ty moje te równoczesne posty to dlatego że jestem Twoim cieniem, ot co. Proponuje całaresztę sporu rozwiązać pojedynkiem naswietlne miecze i póki co pozdrawiam

Ozymandias

Tdc-Teraz ja nie odpowiem od razu , bo mnie wyrzuca z pracy za szukanie "smaczków"w Twoich wypowiedziach. Powiem tylko, że teraz czuje się usatysfakcjonowany bo odpowiedź na temat i w dodatku ciekawa. "kwadracik" wyszedł mi przypadkiem, miał tam byc myślnik ale postaram się dla Ciebie wyśledzic jak to sie robi. Ja nie lubie Jar Jara, ale głowy przełknąłem, podobnie jak uciekające gałki oczne T.Cruza w "Raporcie mniejszości". Czepiasz się z "ekipą Lucasa" bo przeciez wiadomo, że on tez do niej należy ale ja sie nie gniewam. Guru tez się nie czuję bo z nas dwóch od samego poczatku to twoje poglady były wyrażane bardziej kategorycznie i to ty chciałeś przewodzić. 3d max dlatego ze jest łatwiej dostępny dla takich szaraczków jak my(ale oczywiście nie ty) a tym "najgorszym możliwym produktem dla domorosłych grafików" pracowano np. przy Matrixie. Nie chce mi się tłumaczyc co pisałem ale tylko dodam, że chodziło o własnoreczne wypróbowanie jak to sie robi. "Kino nowej przygody" to nie klatka lecz dosyc szerokie pojecie, w odniesieniu min. do SW zwykło się uzywac tez terminu "kino postmodernistyczne" do którego należą tez powazne dzieła filmowe z tzw. głównego nurtu. Ta klatka moze lepsza? Nie wiem czy to zacietośc czy może niechęć do dętych sądów, ja tez niestety nie jestem nieomylny bo wtedy pewnie bez trudu zostałbym włodarzem tej sondy.

Tdc

Ozymandias (2002-10-18 17:36:00): wiesz ze wyslalismy swoje posty w tym samym momencie :)

Tdc

Jeśli chodzi o "długą wersję AOTC" to na spotkaniach poruszyliśmy kwestię: dlaczego ten film w kinach był tak krótki ?! Ponoć Rick M. mówił, że film taki miał być bo tak sobie życzą kina. Nie jest to jednak prawdą bo przecież na
ekranach kin gościły ostatnio "pierścienie" - sami sprawdźcie ile ten film trwał ! Ciekawe co oni ukrywają ??

Tdc

Ozymandias (2002-10-17 13:56:00): "że z TAKĄ FORSĄ można zrobić bezbłędny
film wydaje mi się co nieco chybiony": oczywiście masz rację, ale jak
to sam powiedziałeś znajdzie się tu miejsce jedynie dla drobnych potknięć.
"zapewne nie zajmujesz się animacja 3d to nie wiesz ...": powiedzmy że dla
dobra ogółu nie odpowiem na to ... "uznał to za zabawne": i to właśnie mnie
dobija - oraz wielu innych również. "Jar Jar": jego też wiele osób nie lubi -
a wręcz nienawidzi ! Ja do nich tak w 100% nie należę - GL przeholował dopiero
z tymi droidami. "nie ma wykształcenia": zapewne tak, ale jakoś mu się to
wcześniej udawało. "niedorzecznosci": i tu się nie zgodzę - to wcale nie
są niedorzeczności ! jest tu dużo do tłumaczenia więc dodam tyle: sięgnij
do jakiejś grubej książki o fizyce i przeczytaj o "Metagalaktyce" oraz
zastanów się co ona reprezentuje dla dzisiejszej nauki - ok ? oczywiście
nie chce powiedzieć przez to że wcześniej nie było potknięć - a nawet
mogę dodać ze z tym dźwiękiem to może i GL wiedział o co chodzi ale ważniejsze
było dla niego wrażenie jakie dźwięk wywiera na widzu - ot co.
"nie stanowia wystarczajacych dowodów ": ja uważam że jest ich dużo za dużo !
"–": mmmm ...
(jak mawiał Jabba) jak się robi takie ładne kwadraciki ??:)
"Dark Horse": nie miałem tu ich na myśli - tak powszechnie rozumiany jest
rozwój świata SW. "że prawdopodobieństwo niektórych opisywanych wydarzeń
stawia wiele do zyczenia": zgodzę się z tym szczególnie ze względu
na AOTC, nawet w TPM wszystko klarowało się znacznie mniej pretensjonalnie.
Jeśli chodzi o starą trylogię to nie jest to jeszcze takie straszne
bo R2-D2 miał trochę czasu na złamanie kodu a ponad to nawet się usmażył
- co przemawia za tym że dogadanie czasem bywa trudne :)
"zapewne nigdy nie słyszałeś": dziękuję, dziękuję - ja jednak stawiam
GW jako fenomen i nie mogę go zamknąć w takiej klatce a ponad to nie można
go porównywać z innymi filmami bo inne tylko starają się go naśladować
ale nigdy (chyba) żaden z nich tego nie osiągnie. A szczególnie jeśli
chodzi o tak lubianą przeze mnie trylogię. "zaczyna tego dystansu brakować to":
masz na myśli "profana" ? "Jedi nie są ofensywni": racja - ale w agresywnego
zamienia się każdy kogo życie jest bezpośrednio zagrożone. Nie wymagam tego
od Jedi - ale trochę umiejętności, pomysłowości oraz przy tym wszystkim
szczypty gracji - to jest właśnie to ! "zostały nienaruszone": mi chodzi o to
że powinny się niszczyć w czasie siłowania a nie w czasie upadku (to automatycznie
- niemal że niechcący zrobił program - ale zapomniałem że się na tym nie znam)
"pewien wysiłek": no Twój pomysł był całkiem ciekawy - nie spodziewałem się
go. Jednak oznacza to że wysiłek zależy tylko od skupienia - zjednoczenia
się z mocą - nie ma co tu więcej pisać bo bym się powtarzał. Dodam jedynie że
tu rzeczywiście jest pewien haczyk na mnie - ale nie udało Ci się go odnaleźć
- wtedy była by inna rozmowa bo naprawdę nie miałbym co odpowiedzieć ...
"Skąd Ty w ogóle wiesz ile tego Yode robiono": rzeczywiście coś wiem, ale
tego nie wiem. Wiem ponad to że zrobiono go źle. "cię tak strasznie denerwują":
wcale mnie nie denerwują - zaznaczam jedynie brak ciągłości w filmie.
"że nie była to jedna osoba": ta jedna osoba była przytoczona przeze mnie
dla lepszego zobrazowania tematu - ale zapewniam Ciebie że mogła być to jedna
osoba i poradziła by ona sobie z np. kształtem głowy w ciągu jednego dnia.
"3d maxie": szkoda że podajesz najgorszy możliwy produkt dla domorosłych
grafików - zapaleńców, który na pewno nie był wykorzystywany w tym filmie (i mam
nadzieję, że nigdy w żadnym nie będzie).
"jest dla Ciebie dowodem, ze Lucas chce zarobic DUŻO kasy": jako odpowiedz
twoje słowa: "Inne prawa rządza serialową dramaturgią a inne kinowym filmem".
"nigdy już potem go nie brało, żeby w ten sposób "zarabiać"": ja uważam
że GL dowiódł że już nie jedną rzecz w swoim życiu zmienił - tylko z myślą
o pieniądzach - niestety :(
"nie będzie już nigdzie wykorzystanych": jakoś na naszych spotkaniach - nikt
nie podziela twojego zdania. Poza tym nie wiesz co jeszcze tam było ukazane:
ja niedługo coś o tym napiszę.
"chciała naprawde dobrze przygotować ten film": twierdzisz, że ekipa zrobiła
ten film w tajemnicy przed GL ???
"w tym momencie jako komplement": ??
"Proszę Cie o mniej ogólników": no to było mocne !
"to w polemice odpowiadasz byle jak a najczęściej wcale": myślę że aż tak
źle to nie jest bo inni jakoś tego tak nie odbierają. Z drugiej strony
sam wiesz że mam mało czasu aby coś popisać do Was. Chętnie bym to robił
codziennie ale podjąłem się pewnych rzeczy i jutro np. będę musiał się tłumaczyć
dlaczego to i tamto nie jest jeszcze gotowe - powiem że odpisywałem
wielkiemu guru w niesamowitej dyskusji naukowej :) Moje - może trochę
za krótkie teksty są jednak zrozumiałe dla wielu o czym najlepiej świadczy
"philomythus", który z tych kilku słów potrafi odczytać cały sens !
"sam się kiedyś dopominałeś o rzeczową polemikę": musisz się zadowolić
jedynie tym co jestem w stanie w skrócie opisać.
|
Na koniec dodam, że oczywiście każdy może się mylić - mylić się mogę i ja
- ale ja z pracy nie wylecę gdy okaże się że ileś tam smaczków przygotowałem
bez właściwej uwagi. Myślę że doszukujesz się w mojej wypowiedzi błędów z DUŻO większą zaciętością niż ja ich szukam w filmach (przynajmniej nie staram się na siłę czegoś niewłaściwego znaleźć - a ty to robisz).

Ozymandias

Dooku:"Ozy - to ty rysujesz komiksy ?!?! Dlaczego nic o tym nie wiem!? "(może tez polubie przeklejanie, coraz bardziej zaczyna mi się podobać) Przepraszam, zagapiłem się i nie odpowiedziałem 0d razu. Ano rysuje. Terminy u mnie odległe bo czasu jak na LEKARSTWO. bardzo chce zilustrować Twój tekst, który tutaj zamiesciłeś i mam zamiar w najblizszym czasie zabrac się do roboty. Fajnie byłoby gdyby mozna to byłoby pchnąc dalej (na poczatek do fan fiction) bo tekst jest swietny (ja tez lubie Monthy Pythona). Wydrukowałem go zaraz na początku i teraz zamęczam wszystkich znajomych, jacy się tylko nawiną, oczywiście czytam im tez osobiscie. Co do zilustrowania Twojego tekstu to czemu nie...a może napiszesz mi scenariusz? Ale szczegóły omówmy juz na Privie:)).

Tdc

philomythus (2002-10-16 20:45:00): oczywiście dziękuję Ci - jak zwykle wyjąłeś mi to wszystko z ust.
Za swoje zdolności w opisywaniu jesteś już tu bardzo ceniony ale teraz wyciągnąłeś wiele właściwych wniosków z moich słów mimo że inni nie byli tego w stanie zrobić !
Odnośnie nowiny to nie ma się co załamywać, na razie czeka nas wydanie DVD i
już teraz wiadomo że będą tam np. sceny z rodziną Amidali :) Wiadomo także że
należy załatwiać wersję amerykańską gdyż angielska będzie bardziej
okrojona - ponoć da się kupić wysyłkowo DVD po bardzo korzystnych cenach - a
dla Nas w takim wypadku cena nie gra takiej roli jak dla innych :)
a wracając: "Pewnie że to komercja i w ogóle, ale jeśli przy okazji komercji
dałoby się zaspokoić mój głód": i tu jest sedno sprawy - bardzo cieszy mnie
fakt gdy "komercja" jest w stanie czemuś się przysłużyć - coś wesprzeć.
Ale jest to dla mnie bardzo ważne gdy jest to coś ważnego - artystycznego.
Kino jest właśnie czymś twórczym co jak mówisz wzbudza w nas wiele uczuć
i jest w stanie zapaść w nas na całe życie - tak jak fenomen SW oraz także ...
tej sondy ;)
"countdooku (2002-10-17 08:34:00)": oczywiście dołączam się do wspaniałych
życzeń od naszego równie "kochanego" :) Dooku, który je tak wspaniale
opisał, że nic nie można dodać nic ująć ! Dlatego nasz kochany philomythus
przeczytaj sobie ten tekst jeszcze raz ale tak jakby był on odemnie :->

Neimoidian

Po pierwsze - spóźnione :( Najlepszego dle Phila!!!
Po drugie, jakby ktoś przypadkiem miał dostęp do tych fajowych materiałów, o których Tdc mówił, to bardzo prosiłbym dać sygnał. Myślę, że mówię to nie tylko w swoim imieniu. Lucas troszkę przegiął nie dając na DVD choćby tych ukonczonych scenek, jak tej w archiwach Jedi. Mam obawy, że jest to zabieg marketingowy i te dodatki pojawią się w nowych(=przyszłych) wydaniach DVD lub VHS, żeby "zmusić" posiadaczy starych wersji do kupna nowych (czyli jeszcze raz tego samego w większości). No cóż. Trzeba mimo to podjąć ryzyko i kupić tegoroczne wydanie:) - szkoda, że to jeszcze miesiąc. Tak mało i tak dużo zarazem. Ech.... See Ya. Over and out.

DAV

No widze ze troche mnie nie bylo(tzn bylem ale nie pisalem) i juz zaleglosci. Philo- przede wszystkim wszystkiego najlepszego Ci zycze wszystkigo. 3maj sie tak jak do tej pory i juz i badz taki jaki jestes !!!!!!
TDC- no wiesz co... nie wiem czy powinienes mowic cos takiego, bo przeciez ja nie bede mógł spać po nocach już wkrótce(tzn od dziś :) Super by było to zobaczyć już teraz!!!!! Albo wogóle zobaczyć. No nie powiem Ozy- trochę najechałeś, ale wiadomo jak to jest...
Oj panowie panowie wiem ze moze to nie moja sprawa (tzn nie powinienem się wtrącać) ale spokojnie. Padło parę "glupich", nieprzemyślanych(a moze i przelyslanych, ale przykrych) slów i glupio sie poczulem jak to przeczytalem. Zalecialo mi tu niechęcią wzajemną, takim zlym smakiem zla oatmosfera. Moze to zle odbieram ale ... dajcie luzu. Niby to jest polemika, ale bez przesady. Count- davki juz sa w drodze...(na tasmie)
Philomythus- niestety nie zadzialala dzis nasza telepatia... jestem troche pozniej....

Ozymandias

Wszystkiego dobrego Philo!-dołączam się do życzeń Countdooku. Żyj nam sto lat i pilnuj tej swojej wrazliwości jak skarbu! Wiadomo- nie trudno być wyrównanym przez walec życia.Nie uznawaj kompromisów, wierz w swoje i nie zapominaj o postach dla nas! (tylko nie przesadzaj w ich objetosci) Serdeczne pozdrowienia

Ozymandias

Tdc-Może nerwy a może ktos mi na klawiaturze pozamieniał klawisze. Twoje przybycie raczej mnie nie denerwuje, bo zazwyczaj robi się wtedy ciekawie. Próbowałem Cie nakłonic do tego powrotu już wiele razy ale byłes zimny jak lód.
No więc po kolei: Argument , że z TAKĄ FORSĄ można zrobić bezbłędny film wydaje mi się co nieco chybiony, Forsa nie ma tu nic do rzeczy. Proces realizacyjny jest na tyle złozony i bierze w nim taka ilośc osób, że drobne potknięcia są nieuniknione. Nie sadze, żeby ekipa Lucasa sobie z nas drwiła skoro generowała nawet zmieniajace się fałdy na ubraniu Kenobiego podczas uścisku z Dexterem, zapewne nie zajmujesz się animacja 3d to nie wiesz ile nawet taki banalny detal kosztuje wysiłku. Film jest przygotowany bardzo skrupulatnie od strony technicznej. Co do stronry scenariuszowej to tym bardziej forsa nie ma tu nic do rzeczy, no chyba ze Lucasowi lepiej się pisze w Jakuzzi a na odpowiednie akurat go stać w przeciwieństwie do poczatkujacych scenarzystów. Wymyślił sobie zamienioną głowe robota bo akurat uznał to za zabawne, taki ukłon w strone tego co w TPM wyprawiał z droidami Jar Jar. O ile się nie myle Lucas nie ma wykształcenia informatycznego czy technicznego i o naukowe prawdopodobieństwo SW nigdy zbytnio nie dbał ( vide odgłosy wybuchów w przestrzeni kosmicznej czy inne "niedorzecznosci"). "Brak spójnosci świata"- wybacz ale wymienione przez Ciebie przykłady nie stanowia wystarczajacych dowodów na niespójnosc świata SW. Na pewno jest to swiat bogaty no i –zgodze się- nie wszystko w nim do siebie pasuje. Skoro czujesz się okpiwany podczas ogladania Sw to może przerzuc się na cos powazniejszego: Kieslowski,Wenders tylko nie próbuj z Lynchem bo ten zbytnio manipuluje odbiorcami i mógłbys poczuc się też nie za dobrze. Dzięki za galaktyczny rys historyczny, ja tez bardzo lubie komiksy z Dark Horse ale Lucas podobno nawet na to nie rzuca okiem, nie mówiąc o czytaniu. Zgodze się ze tajne dokumenty czy instalacje nie powinny mieć ułatwionego do siebie dostępu przez osoby/roboty postronne tak jak np. Gwiazda Śmierci w ANH (mam na mysli uwolnienie księżniczki z bloku więziennego) ale już taka uroda SW że prawdopodobieństwo niektórych opisywanych wydarzeń stawia wiele do zyczenia. Z drugiej strony SW to typowy przykład tzw. "Kina nowej przgody" o którym zapewne nigdy nie słyszałeś a po którego definicje odsylam Cie do ksiązki J. Szyłaka i J.Przylipiaka pt. "Kino najnowsze" lub do leksykonu J. Szyłaka poswięconego własnie kinu nowej przygody. Ja tez jestem FANem drogi kolego ale mam dystans a jak FANowi zaczyna tego dystansu brakować to przybywa mu do tej nazwy nowa sylaba, traktuj to jak chcesz ale ja tego za pozytywne nijak uznac nie mogę. Tu odsyłam do filmu"Fan" z R. De Niro w roli tytułowej.
"... Yoda koncentrował się na walącej się kolumnie podczas gdy Dooku uciekał": sam sobie na to odpowiedziales..." ale ja o nic Ciebie nie pytałem. Racz jedynie zwrócić uwagę, że Jedi nie są ofensywni tzn. nie strzelaja piorunami, nie ciskają przedmiotami w przeciwników. O ile dobrze pamiętam Yoda nie cisnął spadajacymi ze sklepienia kamieniami w Dooku lecz skierował je na podłoge (i się rozkruszyły, a nie jak twierdzisz zostały nienaruszone), podobnie jest z kłodą, nie zaatakowałby nią ani Dooku ani jego statek, a że kosztowało go to pewien wysiłek, cóż, X-winga tez nie podnosił jakby pstrykał palcami. Stwierdzenie "wielkość znaczenia nie ma" nie oznacza, że podniesienie nie nic kosztuje. Toteż wysiłek Yody mnie nie dziwi. Zarzucanie złego wykonania Yody ("zbyt szybkiego") dowodzi już całkowicie Twojej ignorancji w kwestii grafiki 3d, co mnie tym bardziej dziwi bo podobno masz cos wspolnego z komputerami. Skąd Ty w ogóle wiesz ile tego Yode robiono i dlaczego te nieszczęsne włosy, które cię tak strasznie denerwują to jedyny powód, żeby uznac prace całego zespołu opracowujacego ten projekt (bo zapewniam Cię, że nie była to jedna osoba, która potem prze Ciebie wyleciała z pracy)za niedostateczną. Proponuje własnoreczne opracowanie jakiegokolwiek modelu w 3d maxie to może nabierzesz szacunku do jakby nie było koronkowej roboty scenografów i grafików 3d w AOTC. Fakt odrzucenia sporej ilości materiału w AOTC jest dla Ciebie dowodem, ze Lucas chce zarobic DUŻO kasy a dla mnie dokładnie odwrotnie, uwazam, że raczej dązą do perfekcji skoro tak wiele dobrych (jak możemy się tylko domyslać) ujęć wyrzucili dla dobra całosci. W powstanie serialu nie wierze, bo nie wystarczy posklejać tego teraz do kupy żeby zrobic serial. Inne prawa rządza serialową dramaturgią a inne kinowym filmem. SW do telewizji nie pasuje co Lucas zrozumiał już po powstaniu Holiday Special i nigdy już potem go nie brało, żeby w ten sposób "zarabiać". Moim zdaniem wiele z tych ujęc nie będzie już nigdzie wykorzystanych a to ze tyle ich powstało dowodzi raczej, że ekipa Lucasa chciała naprawde dobrze przygotować ten film. No to tyle, zarzuty o cynizm traktuje w tym momencie jako komplement bo to już dowodzi pewnej filozofii zyciowej. Proszę Cie o mniej ogólników i przeklejanych zdań w twoich postach bo chociaz pierwotnie stawiasz problemy bardzo ciekawie i interesująco to w polemice odpowiadasz byle jak a najczęściej wcale, sam się kiedyś dopominałeś o rzeczową polemikę, więc "spróbuj, zrób pierwszy kroczek"...

countdooku

Na Krew Sithów! Nie mam dzisiaj czasu, ale zaszokowałeś mnie TDC! Powiem jedno - WOW!!!

countdooku

Szanowne Panie i Piękni Panowie! Nie wiem czy jest wam to wiadome, ale
My Sithowie dowiedzieliśmy się że właśnie dzisiaj nasz przyjaciel
z Sondy zwany tu i ówdzie Philomythusem dołączył do grona Dorosłych
Obywateli RP! Od dziś będzie miał bierne i czynne prawo wyborcze
będzie mógł zawrzeć związek małżeński, nareszcie pozna smak piwa
które będzie mógł wypić siedząc legalnie w klubie Go-Go!
A Zatem Hurra! Wiwat! Żyj nam Philomythusie 100 lat albo tyle co Yoda
i Niech Moc Będzie Z Tobą. Zawsze!
I jeszcze jedno - nie sposób patrząc na otaczający nas świat, na to co
się wokół nas dzieje, nie powtórzyć za Amidalą - Nie dorastaj zbyt
szybko Phil, nie dorastaj zbyt szybko! Mimo tego że jesteś już dorosły,
zachowaj choć odrobinę tej szczególnej dziecięcej naiwności, niewinności,
a nawet szaleństwa, które pozwalają Nam, fanom SW kochać zarówno ten
świat stworzony przez GL jak i ten już jak najbardziej rzeczywisty!

philomythus

Nie będę się rozpisywał bo ni mam ku temu niestety czasu. Ale chciałem napisać przde wszystkim. Nie ulegajmy nerwom. Naprawdę nie rozumiem, czemu taki atak na Tdc. Pewnie że rozkłada on bardzo skrupulatnie wszystko na czynniki pierwsze, ale mam do tego prawo. Każdy z nas ma prawo patrzeć się na SW jak chce. A jeśli Tdc sprawia przyjemność znajdowanie nawet najbardziej małych smaczków, to czemu ma tego nie robić. Jeśli go to bije po oczach to tym bardziej. W sumie Tdc to muszę Ci powiedzieć że jesteś bardzo spostrzegawczy, bo ja bym w życiu nie zwrócił na to uwagi. Może to dlatego, że ja przyjmuję SW bardziej idealistycznie a przez to i bardziej nawiwnie. Ale rozumiem, że taki sposób patrzenia może u Ciebie się pojawić i naprawdę zaskakujesz mnie tym, ile tego udało Ci się znaleźć. Można mi teraz zarzucić, że ja kogoś bronię, a kogo atakuję, że Ozy nie jest wcale agresywny. Ale używanie słów np. "czepianie się" i "doszukiwanie na siłę", to są słowa nacechowane negatywnie o znaczeniu perojatywnym. Przynajmniej mi się tak wydaje. A każdy am prawo robić to co chce i nie trzeba tego sprowadzać do czegoś gorszego. Jak dla mnie to nie ejst czepanie się, tylko zauważanie szczegółów. Tak samo przecież dla Tdc SW to nie są chyba same potknięcia. To, że je wskazuje, to nei znaczy że sprowadza do nich cały film. I kto mówi, że na tym polega bycie fanem, czy ktokolwiek powiedział, że fanem jest ten kto "szuka dziry w cały", czy z powodu swoich smaczków Tdc nazwał się fanem. Ja czegoś takiego nie czytałem - to jest oczywiśie skierowane do "Przeciwnika Tdc" - może on czytał więcej niż ja, pomimo, że jakoś nigdy wcześniej go tu nie widziałem. I tak jak napisał Ozy - jak nie chcesz to nie czytaj - nikt Ci nie karze. To tyle na ten temat. A co do twojej nowiny Tdc - muszę powiedzieć, że teraz to mnie "podkręciłeś" i to bardzo. Możliwość oglądnięcia ponad 6 godzinnego Ataku Klonów, wydaje mi sięczymś niesamowitym, tym bardziej, że jak kiedyś pisałem, AOTC to moja ulubiona część SW. Gdyby tylko dało się gdzieś zdobyć tą pełną wersję, to podejrzewam, że byłbym bardzo dużo w stanie za to zapłacić - w dolarach, euroa, czy pal lich jakiej walucie:). Ale jak rozumiem, Ty Tdc niestety nie masz do tego dostępu:-(. Pozostaje tylko liczyć na to, że rzeczywiście zrobią z tego serial. Pewnie że to komercja i w ogóle, ale jeśli przy okazji komercji dałoby się zaspokoić mój głód, to ja bym się bardzo cieszył;). O ile Twoje informacje Tdc są pewne - ale zakładam, że skoro o nich piszesz to muszą być pewne:). Zresztą jak to wiele osób podkreślało, AOTC wygląda na bardzo pocięty i widać, że wiele z niego usunięto, a także kilka scen jest "alogicznych" w sensie następowania po sobie. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść, po obejrzeniu AOTC. Teraz już wiadomo czemu i dobrze także wiedzieć, że gdzieś te sceny istnieją. Nie no Tdc - przyznam szczerze, że teraz to chyba będzie mi się śniła po nocach ta "pełna" akcja. Ja naprawdę mam bzika na punkcie AOTC i jestem z nim związany abrdzo emocjonalnie - a takie pełne wszystkie wątki, to by było normalnie wewnętrzne spełnienie:). Kino jednak potrafi bardzo oddziaływać na widza - nie ma co. Nawet taki film, którego nie mamy póki co szans zobaczyć. Ale przecież oczywistości zaczynam pisać - dobrze wiemy jak to było przed premierą AOTC;). No cóż - kilka minut po mnie powinien się pojawić post DAV-a:) Zobaczymy czy ta zasada dalej działa ;P Co do Fan Klubu póki co zbyt dużo nie wiem, ale of copurse jak tylko będę miał coś więcej nie omieszkam się Ciebie poinformować. Dobra - mam nadzieję że mnie nikt nie zlinczuje Apeluję po prostu o rozsądek i zrozumienia. May The Force Be With You!!!

Tdc

Witam po dłuższej przerwie wszystkich starych i nowych. Postaram sie troche
nadrobic strat ! Wiec jak obiecywalem :
oto moja rewelacja z przed wakacji ! AOTC a dokładnie to co widzieliśmy w kinach to jest tylko mała część tego co rzeczywiście zostało sfilmowane !!! Najprawdopodobniej o tym pisał niejaki "FeTT (2002-05-18 08:50:00)". W Polsce była już pełna wersja tego filmu i trwała: 6 godzin i 45 minut !!! Niewielki wstęp do tego tematu chciałem wam zrobić w smaczkach ale po pierwsze smaczki pokazały się dopiero teraz a ponad to Yako przeprosił mnie że nie zamieścił tych smaczków które dotyczą tego tematu (gdyż obawia się ogromnej ilości listów w stylu: nagraj mi to, gdzie to można zdobyć itp.) Podejrzewam że nikt nie odważyłby mi opublikować tych smaczków ... a podobno jest wolność wypowiedzi :) Wieść o tym dostałem zaraz po premierze i chciałem wam o tym od razu powiedzieć - jednak zreflektowałem się że osoba która mi to powiedziała - może sobie tego nie życzyć. Trwało to trochę ale w końcu wszystko wyjaśniłem i mogę się już z wami tym podzielić :) A oto mój mały opis:

1. Film nie zaczyna się lądowaniem senator, lecz przelatującymi statkami Jedi powracającymi na Coruscant. Następnie pokazany jest Anakin gdy śni mu się matka (być może chodzi o tę scenę, która była opisana w książce).
2. Jednymi z najciekawszych scen są: rodzinne strony Amidali oraz rodzinne relacje (opisane w książce). Ponoć są to sceny najbardziej związane z klimatem GW :)
3. Wątek miłosny jest znacznie bardziej interesujący - w filmie pokazano jedynie że coś się zrodziło i zbyt szybko zamieniło w "głęboką miłość". Oryginalnie widzimy kilka zwrotów: Anakin uwodzi Amidalę i Amidala uwodzi Anakina !! (oczywiście bardzo subtelnie). Tego ostatniego tematu w ogóle nie ma w wersji kinowej co bardzo zuboża akcję.

4. R2-D2, lata kilka razy w tym filmie. Po raz pierwszy robi to na farmie Larsów i to przede wszystkim wzbudziło wielkie zdziwienie oglądających.

5. Debata separatystów trwała dużo dłużej w filmie widzieliśmy jedynie koniec tej dyskusji. Wcześniej głos zabrał między innymi L. Sidious, który był pokazany od dołu co spowodowało, że było widać kto nim jest !

6. R2-D2 znów lata - tym razem w fabryce. Otóż wlatuje on najpierw do przeciwległego luku, który jest cały czas otwarty.

7. Walka na stadionie została wycięta w dużej części. Jeżeli śledzicie Newsy Bastionu to zapewne już wiecie że odbył się atak Jedi na statek dowodzenia. Ponad to Windu nim pojawia się na arenie - toczy wiele bardzo widowiskowych bitew z droidami. Jak zapewne pamiętacie zaraz po obejrzeniu filmu najbardziej denerwowała mnie kwestia walczących Jedi. Otóż po tym co widziałem w I epizodzie (oraz zapowiedz QGJ "nie możemy prowadzić wojen") oczekiwałem fantastycznej walki mistrzów Jedi. Niestety ten materiał, który dostał się do filmu pokazuje ich jako "facecików machających mieczykami" :-Q i podających jeden po drugim po strzałach ze zwykłego blastera :-/ Otóż okazuje się że pada w filmie zdanie "zjednoczmy się w mocy" i w ten sposób rycerze tworzą na około siebie wielką kulę czegoś w rodzaju pola siłowego !

8. Walka Yody z Dooku znów została pocięta do granic możliwości. Według mojego informatora (który musi pozostać anonimowy) w tej scenie Yoda pokazał co umie !!!

9. Ponad to zostało pokazanych wiele ze scen, których tematyka w ogóle nie została poruszona w filmie. Najprawdopodobniej trafią one do ep. III lub nawet zostaną nagrane jeszcze raz.

10. Najprawdopodobniej zostały nakręcone wszystkie sceny opisane w książce a które nie trafiły do wersji kinowej (np. Anakin w szybie windy).
|
Czy wielkość tego materiału nie sugeruje wam czegoś ? Najprawdopodobniej to będzie serial !! Według mnie jest to jeszcze jeden dowód na to że AOTC jest zrobione po to aby zarobić BARDZO DUŻO :-( Z drugiej strony jako wielbiciel SW BARDZO, BARDZO chciałbym to zobaczyć !!

Tdc

"Ozymaq[no widze ze nerwy robia swoje :)]ndias (2002-10-16 11:12:00)": "Ja próbowałem go przekonac, ze SW to nie rekonstrukcja wydarzen a bugi mniejsze lub większe zdarzaja sie w kazdej czesci sagi" no chyba na ten temat to nie gadaliśmy no ale teraz jest okazja: oczywiście że się zdarzają, ale tamte filmy powstały 25 lat temu !! Teraz (i to z taką forsą) można się do tego bardziej przyłożyć i to właśnie to drwienie sobie z Nas tak na mnie działa. Zobaczcie jak długa jest juz lista niedociągnięć (np. tu na tej sądzie).
"Ozymandias (2002-10-16 14:01:00)": "a czepianiem sie": ja nie mam zamiaru sie czepiać ! Jak to już było wcześniej omówione - bledy w filmie to takze radosc dla fanów jak i nieodłączna część filmu. "Swiat SW jest swiatem umownym a jak ktos tej umownosci nie rozumie": ale brak jest w nim spojności ! to są poprostu drwiny !
"Ja np. nie dziwie się, że interfejsy na róznych swiatach sa jednakowe": a wcele ze nie ! Każdy świat (a przynajmniej duza wiekszosc z nich) rozwijaly sie same az do czasu ich odkrycia albo gdy sami wynalezli hipernapęd. Potem oczywiscie nieodzowne bylo ujednolicenie pewnych standar. Ale ja to napisalem w dwojakim znaczeniu: wielu z nich szyfruje dane - a juz napewno na tym zalezy separatystom. Dodać tu można jeszcze wiele ...
"Podobnie z głowami robotów, są standardem bo tak wygodniej": komu wydoniej ? Nawet na Ziemi każdy kraj ma kilka systemów itp. ujednolicanie ich to jest wydoga ale bardzo kosztowna. W przypadku droidów wojennych i protokolarnych to raczej sie nie oplaca - szczególnie gdy te pierwsze produkowane są nie dla zabawy ale dla podbicia obowiazującego systemu (nie informatycznego). "robota jak C3PO": aaaaa ... nie chce mi sie na to odpowiadać - Jestem fanem i widzę w tym wiele logiki. "Yoda koncentrował się na walącej się kolumnie podczas gdy Dooku uciekał": sam sobie na to odpowiedziales i zaprzeczyles przy okazji (sobie). Po za tym mówiłem że Yoda ZA DLUGO sie zajmowal ta klodą (podałem powód).
"ma za długie włosy": ja zwracam tu uwagę na to że zbyt szybko (mało uwagi poświęconej) została wykonana komputerowa wersja Yody - podchodzisz do tematu zbyt prozaicznie: być może że właśnie z tego powodu ten kto wykonywał Yodę właśnie wyleciał z pracy (mam nadzieje ze nie przezemnie) a jego animator dostal podwy. "szpiczasty nos": jesteś cyniczny.

Tdc

"Przeciwnik TDC (2002-10-15 22:37:00)": "dobilem sie psychicznie": może powinieneś się leczyć ?
"wyniki zmudnego szukania dziury w calosci": w kinie byłem w dniu premiery (radzę czytać co piszą jak sie glos zabiera) - więc to "zmudne" to nie jest wynik wielokrotnego oglądania ! Poprostu takie wpadki kują w oczy i tyle. "czy to sprawia ze czujesz sie bardziej dowartosciowany panie TDC???": mam sporo zainteresowań więc raczej nie trafiłeś ... Ponad to dodam "Ozymaqndias
(2002-10-16 11:12:00) Przeciwniku Tdc-Odsyłam do wczesniejszych batalii dotyczących poruszonego przez Ciebie tematu".

Neimoidian

Swoją drogą, jestem niezmiernie ciekaw co tam TDC powypisywał, że takie wzburzenie się zrobiło. Ja, dla zdrowia psychicznego, ostrzeżony uwagą o złośliwych komentarzach, w ogóle nie zaglądałem na tą stronkę - co innego smaczki (np. takie, że kostium Padme z areny był bardziej przezroczysty niż powinien:)), a szukanie wad czy niedociągnięć w filmie. Kiedyś sobie (bodajże w CD Action) poczytałem takie uwagi odnośnie Trylogii i musiałem to potem odchorowywać (w końcu jestem przywiązany do tych filmów). Z resztą, jak to kiedyś powiedziałem, wolę szukać na siłę zalet w filmie i (np meczu PL- Łotwa;)) a wady ignorować lub umniejszać ich wagę. Krytyk ze mnie żaden, ale bawię się na filmie dobrze.

Ozymandias

Żeby nie było niedomówień, ja bardzo lubie tzw. smaczki, sam próbuje niektóre znajdywac np. szturmowcy którzy jak sie poczatkowo wydawało znikneli a w rzeczywistosci spadli w przepasc, choc nikt tego nie widział to mój patent, chociaz nie mam zalu do władz bastionu, ze mnie nie podpisali. Niemniej jest pewna różnica pomiedzy wyszukiwaniem tychże smaczków a czepianiem sie. Swiat SW jest swiatem umownym a jak ktos tej umownosci nie rozumie jak Tdc to juz jego zgryzoty i nieprzespane noce. Ja np. nie dziwie się, że interfejsy na róznych swiatach sa jednakowe i R2 zawsze jest w stanie się z nimi połaczyc. Gdyby kazdy swiat albo przynajmniej układ w miał wyłacznie swój standard techniczny to niemozliwa byłaby jakakolwiek komunikacja i wymiana danych w galaktyce . Podobnie z głowami robotów, są standardem bo tak wygodniej, poza tym jest to rzeczywistosc UMOWNA. A jesli juz sie czepiac realizmu to na ile realne jest wogóle istnienie takiego robota jak C3PO? Jeszcze a propos ze Yoda koncentrował się na walącej się kolumnie podczas gdy Dooku uciekał. NIgdzie w starej trylogii nie jest powiedziane, ze Jedi mają coś w rodzaju podzielnej uwagi w uzywaniu mocy, raczej jest podkreslana koncentracja na jednym przedmiocie badz ich grupie (podnoszenie wielu kamieni), sugeruje to chcby charakterystyczny gest wykonywany podczas uzywania mocy. Nie przypominam sobie, żeby Yoda na Dagobach podnosił jednoczesnie X-Winga i np. dłubał sobie wykałaczka w zebach. Za to czepanie się tego, że ma za długie włosy wskazuje juz na zaawansowany zespół chorobowy. Doszukiwać się na siłe mozna bez konca, a to że którys ma szpiczasty nos albo oczy mu sie błyszczą nie tak jak byśmy chcieli ale niech ktos mi powie po co

Ozymaqndias

Przeciwniku Tdc-Odsyłam do wczesniejszych batalii dotyczących poruszonego przez Ciebie tematu (gdzies tak w okolicach maja-czerwca), naturą Tdc jest szukanie dziur w serze..sorry w całym. Nasz skrupulatny kolega odgrazał sie ongis nawet założeniem specjalnej strony poswieconej niedostatkom AOTC. Ja próbowałem go przekonac, ze SW to nie rekonstrukcja wydarzen a bugi mniejsze lub większe zdarzaja sie w kazdej czesci sagi. Ale jak ktos lubi szukac to po co mu przeszkadzac, można tego po prostu nie czytac a juz na pewno nie traktowac poważnie. Zdecydowanej większości film bedacy tematem niniejszej sady przyniósł pozytywne wrazenia i to chyba wazniejsze niz "mędrca szkiełko i oko"...

Przeciwnik TDC

Booooze po przeczytaniu tych "smaczkow" TDC dobilem sie psychicznie... Po co to ?!!! Moze to i prawda ale po co takie rzeczy pisac??? Czy kogos to interesuje jakie zle rzeczy sa w filmie?? a niektore z tych przykladow to dla mnie wyniki zmudnego szukania dziury w calosci!!! czy na tym polega bycie fanem czego kolwiek?? szukanie bledow i niedociagniec?? czy to sprawia ze czujesz sie bardziej dowartosciowany panie TDC??? (bez obrazy) chce tylko Ciebie zrozumiec...

Tdc

Czesc ! niestety znowy tylko na chwile ...
countdooku
(2002-10-15 09:20:00): Smaczki przygotowalem zaraz po premierze ale Yako sie obijal przez kilka miesiecy. Ja nie mam czasu ale obecuje w wolniej chwili nadrobic wszystkie braki (odpowiem na wszystkie stare tematy). Pozdrawiam !

Ozymandias

Count-jako senior rodu bądź sobie tym imperatorem, w końcu najlepiej z nas bajasz a to juz cos.

countdooku

No właśnie DAV - co z davkami? Mam nadzieję, że nie dostałem "tylko" nominacji a wygra i tak Titanic :), no i że że dodajesz kopertę z podobną sumą jak ci od Nobla ;) I jeszcze jedno - chyba już opisywałś tę scenę - ale nie szkodzi, mnie ją przypomniałeś i znowu odżyły wspomnienia z premiery. Pamiętam dokładnie jak oglądałem i film podobał mi się coraz bardziej i jak niepewnie patrzyłem po twarzach sąsiadów, chcąc upewnić sie, że to nie tylko ja, że im również się podoba... ech, to były czasy... Phil też przypomniał początki Sondy - istotnie, żal trochę że Kyle, Jedi Adam i jeszcze kilku "twórców" tego fajnego klimatu trochę poznikało a TDC nadal się obija zamiast zaszokowac nas swoimi obrazoburczymi pogladami na AOTC ( ostatnio powypisywał dziwne rzeczy w "Smaczkach" - pewnie zauważyliście ;) - myślę, że w związku z powyższym, przy poparciu Lady Nary`i podejmę jednak próbę objęcia tronu i zdetronizowania naszego Imperatora, który o nas nie dba.
Pozdrowienia dla byłych, aktualnych i przyszłych bywalców Naszej Sondy.

DAV

Ohh widzialem to. No nie ma co mowic wypas i tyle... :P No Kyle- moj mistrz, zajety bardzo jest... ale moze znajdzie czas na sonde...(na pewno znajdzie jak bedzie mial:)
Co do tego swiatecznego nastroju to wiecie... niedlugo swieta(ja ostatnio juz kupilem Coca- C O L E ze swiaateczna promocja na ten rok...) tak wiec kazdemu zbiera sie na czulosci.. Oby Coli sie zebralo.....(Cola moja kolezanka) :P
Philo- davki zawsze w Grudniu... dam znac....

Neimoidian

phil - sorki, że się wyraziłem niejasno - skrót jaki podałem oznacza poprostu "Monty Python i Święty Graal":)

Ozymandias

I tylko Katarna troche brak...
Zrobiło sie podniośle i świątecznie, w dodatku wspominkowo a całośc podlana refleksyjnym sosem. Czyzbysmy jedna nogą byli juz w"Hall of Fame" Bastionu? faktycznie, sonda jest wyjatkowa, ale tez jej temat jest wyjatkowy. Kazdy nowy fragment sagi musi budzic żywe emocje. Fajnie, że mimo tych miesięcy jakie upłyneły od premiery AOTC zostalismy. Czasem tylko jedna albo dwie osoby podtrzymują płomień tylko po to, zeby reszta miała potem gdzie wrócić.

DAV

Philomythus- wiesz co Ci powiem. Zawsze (chyba juz 3 raz tak mi sie stalo dzis) ze ja wchodze na sonde, czytam posty zaczynam pisac... pisze daje przeslij.... a jak juz strona sie odswieza wraz z moim komentarzem to Ty jestes przede mna zaraz...(a Cie nie bylo) zbiegi pokolicznosci kolegow z K-ce. No pisz dalej co z tym Bastionem Slaskich fanow... fajnie by bylo. :) A co do pogody i klimatu to jednak zaczna sie jesien a moze nawet zima bo sloneczko swieci ale zinmo jest....(a w Blosko Piotrkowa Trybunalskiego juz pada snieg)
MTFBWY

DAV

Ja chciale tu powiedziec o tym jaka scena mi sie bardzo podobala(nie jestem pewnie czy juz tego tu nie mowilem :P). Mianowicie to jest praktycznie ulamek sekundy. Kiedy na arenie Anakim Obi Wan i Padme walcza z potworkami Anakim dosiadl w tym momencie juz jednego i podjezdza pod Amidale a Amidala skacze na tego stworka i (to jest wlasnie ten moment) przytula sie tak do Anakina i daje mu caluska w policzek. Nie jest to taki zwykly calus... zreszta wiecie o co chodzi....
Stworek to mnie rozbawily te malutkie na zalesionej planecie(qcze jak one sie nazywaly. wookie...) i Yoda mistrz nad mistrzami i jego super madre hasla, ktore wymawia z taka dostojnoscia i przemysleniem...
papa 3majcie sie

philomythus

Za oknem u mnie w K-ce klimat w końcu dziś się poprawił, bo słońce nareszczie do nas doszło i coś nieco się ociepliło (bo wczoraj to była masakra). Ale to jest właśnie piękne, że tutaj prawie zawsze klimat jest fanatstyczny (a w sumie to chyba zawsze, tylko że czasem to ja mam jakieś wewnętrzne problemy i wewnętrzny opór, ale tyle że człowiek potem to niestety podświadomie przekłada na coś innego - ale w gruncie rzeczy to nei wina Sondy, jeśli rozumiecie o co mi chodzi:). W każdym razie każdy pisze kiedy chce, co chce, bo wiemy że granice są w nas i zburaczyć to się chyba i tak nie zburaczymy. Przynajmniej w tym sobie nawzajemu ufamy. No i dyskusja zawsze jest rzeczowa, sensowna, nie ma rzeczywiście głupiej psykówki. Pamiętam jak tu się wkręcałem, jak wszedłem na tą sondę, aby zagłosować i zobaczyłem, że w ogromie różnych wtedy postów (bo w maju roiło się tu od tych bardziej sensownych i co tu dużo gadać mniej) toczy się sensowna dyskusja, ludzie nawzajem w porządnej atmosferze wymieniają ze sobą uwagi - i czy się zgadzają czy nie, to w każdym razie robią to dla siebie. I myślałem, że trudno mi będzie teraz o tak nagle wejć w tą dyskusję, że mogę zostać zignorowany albo coś. A tu ku mojej radości okazało się, że ta grupa jest otwarta, że chcecie też dyskutować z innymi itp. I kto by pomyślał, że tak daleko zabrniemy - a jednak:) Mamy październik:). I tak jak powiedziała to Lady Narya - jedną z najważniejszych rzeczy jest to, że wypowiedzi mają charakter, że wiadomo kto to pisał, że znamy się na tyle, iż czujemy ten swój wzajemny charakter. Niech się inne Sondy schowają;) Oby tylko teraz nie istaniało zagrożenie zamknięcia nas, bo tak coraz bardziej czujemy się niezależni, czujemy że to jest nasze miejsce - mam nadzieję że nei wzbudzimy tym agresji ze strony Twórców:) Bo jakby nie było, to gdyby nie Oni, tego miejsca nie było. Tak więc wielkie dzięki LDS, Strangler & spółka, że nas póki co nie zamykacie i pozwalacie wyżywać się tu twórczo, emocjonalnie, i na wszelki inny sposób;). Dooku - z chęcią bym oglądnął film, ale teraz nei wiem który to, bo tytuł został podany mi w skrócie "M.P i św. Gralu". Gdybyś mógł to napisz mi co to za film, bo tamten tytuł niewieli mi mówi:). A tekst Dooku owszem do Fan Fiction trza by wsadzić. A może po prostu wysłaś go od razu na ich adres mailowy. Tyle że trza by poczekać na Twoje ilustracje, a przez ten czas countdooku, mógłby rozbudować opowiadanie o tą scenę z biegnącą do niego Lady Naryą:) lub jakoś je sfabularyzować. DAV - kiedy i gdzie odbywa się gala przyznawania davków? Mam nadzieję, że jakby co to nas wszystkich na to zaprosisz. A tak w ogóle DAV, to dostałem cynk o tworzeniu Śląskiego Fan Klubu Star Wars - no i ze spotkaniami do tego. Tzn. konkretnie wczoraj dostałem na ten temat maila od kumpla i zobaczymy co z tym dalej będzie. To wiadomość też w sumei dla Kylo, który nie wiadomo gdzie wsiąkł. Ale nie będę się na ten temat rozpisywał bo póki co zbyt mało wiem, a po drugie to bardziej wiadomość lokalna:) Spadam bo muszę wyjść, aczkolwiek poważnie rozważam czy to zrobić, bo nie wiem jak to się może dla mnie skończyć i czy wrócę żywy. Bo całkiem możliwe, że tam pod domem czatuje już Lady Narya z mieczem lub blasterem. Bój się boga - nie zabijaj niewinnego człowieka. A ja nawet nie amm jak się bronić, bo mój miecz jest akurat w serwisie na corocznym przeglądzie. Póki co więc może Lady daj mi czas, bo tak to będzie nierówna walka, a przecież honor przede wszystkim. May The Force Be With You! PS. A tak w ogóle to nie wiem czy zauważyliście, ale głosów oddanych w sondzie jest już 3010. To miejsce przyciąga:)

countdooku

Lady - właśnie zacząłem treningi - na razie na kanarku i jestem na etapie dosiadania, potem spróbuję z krowami ;), więc wszystko przed nami... Aha, mam też nadzieję, że mężczyzn wolisz mniej włochatych aniżeli Chewie ;)
Ozy - to ty rysujesz komiksy ?!?! Dlaczego nic o tym nie wiem!? Od dwóch lat szukam kogoś kto mi zilustruje opowiadanko. Co ty na to?

Lady Narya

Ja w sprawie klimatu :) Gdyby nie to w jaki sposób nasza gwiezdna paczka się porozumiewa na tej sondzie, sądzę że długo miejsca bym tu nie zagrzała. Od pierwszych postów zaraz po premierze ATOC, spodobały mi się dyskusje uczestników. Czasami lepsze czasami gorsze ( najbardziej utkwiło mi w pamięci oburzenie jednego z piszących, że osoby zranione mieczem świetlnym nie krwawią jak zarzynane świnie, przez co wybuchła krótkowtrwała sprzeczka). Najważniejsze, że wypowiedzi mają charakter, a nie są nijakie. Mnie też nie spodobały się inne sondy na Bastionie. Ta jest The Best. Coundooku - ja też od początku nie lubiłam i nie lubię sceny z ujeżdżaniem "krowy", ale marzy mis się, żeby ktoś tak dla mnie spadał z "wierzchowca". Moja ulubiona postać "nieludzka" z sagi to Chewbacca - nic na to poradzę, wszystkie duże dzieci lubią misie (nawet jeśli te mają 2,5m wzrostu, ostre zęby, umieją - bąź nie- naprawić napęd hiperprzestrzeni i posługują się z łatwością karabinem blasterowym jak lizakiem :)) Pozdro.

Ozymandias

Proponuje WIELKIM BASTIONU :Sidiousowi, Stranglerowi wrzucic tekst Dooku do Fan Fiction a ja zrobie do tego ilustracje, moze z czasem powstanie z tego komiks (na co licze) ale nie mam tyle czasu zeby narysowac od razu calosc ( Bedziemy mieli od razu storyboard do Tego filmu he he). Propozycja jest powazna i jednorazowa. Jak bede mial chwilke czasu wiecej to sie odezwe, poki co tyle. A jak inni stali bywalcy zapatruja sie na moja propozycje?

countdooku

Klimacik jest istotnie świetny, a najważniejsze jest to, że nie ma przymusu - każdy wchodzi i pisze kiedy chce i w zasadzie co chce. Ja niejednokrotnie wchodzę na Sondę, czytam inne posty nie dodając nic od siebie - bo akurat nie ma nastroju, albo inni powiedzieli już dokładnie to co myślałem i to jest fajne.
Lady Naryo - tak - ta przyciasnawa sukienka, te spojrzenia gdzieś w bok... cud, miód, palce lizać! Ale ja miałem jeszcze jedno spostrzeżenie - kiedy oglądam tę najbardziej nielubianą scenę z ujeżdżaniem krów i kiedy Amidala rzuca się z niepokojem na twarzy ku leżącemu Anakinowi, to zawsze myślę sobie że oddałbym wiele, aby jakaś piękna kobieta tak do mnie biegła... Myślę że będzie trzeba dodać taką właśnie scenę do naszego filmu ;)
Phil - scena z Czarnym Rycerzem jest GENIALNA i po prostu MUSISZ JĄ ZOBACZYĆ, podobnie jak cały film!
I jeszcze do Ozy`ego - wydaje mi się, że to nasz ulubiony reżyser przegrał ów proces i twórcy filmu jednak go zrobili. Natomiast mnie przypomina się czas sprzed premiery EI, wówczas w jakiejś telewizji ( być może zagranicznej ) pokazano kasetę VHS z porno-parodią EI, która miała pojawić się wcześniej od SW. NIestety ;)) nie dane mi było obejrzeć tego niewątpliwego dzieła sztuki, nie słyszałem także o żadnych procesach, choć na okładce aktorzy i aktorki "zrobieni" byli na bohaterów TPM-a ( oczywiście bez Anakina ;)
Co do postaci, ja też uwielbiam Watto. Nie uważam go za naprawdę złego - to po prostu drobny kanciarz a jego gesty, głos, postawa, wszystko jest idealnie dopasowane. A kiedy godzi się aby Qui-Gon zabrał mu Anakina, robi naprawdę żałosne wrażenie. Oczywiście super jest też Yoda - jego mimika, błysk w oku, faktura skóry są rewelacyjne!

DAV

Klimat rzeczywiscie tu jest niepowtarzalny, na poczatku wydawalo mi sie ze tak jest na kazdej sondzie, ale kiedys przypadkowo wszedlem na inna sonde bastionu i zorientowalem sie ze tam tak nie jest. Jestesmy The Best chopoki :P i Lady....

Neimoidian

Misa back. Zajrzalem ostatnio na wyniki sądy na temat ulubionej postaci CG w sadze. Zwróciłem uwagę na komentarze pod wynikami. Jakieś takie krótkie, buraczkowate i bez specjalnego wyrazu- może akurat na nie najlepszy moment trafiłem. Generalnie jednak tamto miejsce nie umywa się do tego. To jest niezaprzeczalny fenomen, że udało się tu stworzyć takiego rodzaju atmosferę, mały klub, do którego wpada się w wolnym czasie spotkać się z znajomymi- i to wszystko już bez mała prawie pół roku po premierze AtoC. Można tu pogadać na temat (są tu prawdziwe polemiki a nie jakieś tam kłótnie i wyzwiska) i poburaczyć (ale i tak w wysokim poziomie). Swoją drogą jestem ciekaw jakie są wasze typy na ulubionego komputerowego stworka. Moim faworytem jest Watto - cwaniak i prostak, ale sympatyczny w swej niesympatyczności.

A Takiego Wała !!!

Epizod II jest najleprzym fiklmem z Sagi SW !!! (i koniec kropka.)

DAV

Lady Narya- I to wlasnie jest ten fenomen. T widac tego nie trzeba mowic, to widac......

Lady Narya

Witam, to znowu ja. Pogłoski jakoby spędzam upojne wakcje z TDC w Grecji, są wyssane z palaca Jabby Hutta. Osoby odpowiedzialne zostaną przeze mnie pozwane na pojedynek w stosownym czasie ( nie znacie miejsca ani godziny). Przed występem w naszym filmie, opalam ciało na przepięknej planecie turystycznej - Tatooine (mnóstwo istot do niej wali co roku, no i do solarium się nie umywa). Mam wszak grać torturowaną księżniczkę Leę, która jak mniemam, jest ubrana w wiadomej scenie skąpo. Mój Hrabio. Nie pozostając obojętną na Twoją pracę twórczą, podobnie jak wszyscy pozostali, skłaniam głowę przed talentem (szczególnie, że moja rola nie ogranicza się tylko do jednej postaci, ale kilku - i to jakich lasek :)) Coś mi się wydaje, że czymkolwiek obecnie się zajmujesz, rozminąłeś się z powołaniem - powinieneś zostać scenarzystą filmowym - kierunek komedie lub parodie. Twój text przypomina mi trochę, ze względu na stężenie "niemożebności" na milimetr kwadratowy scenariusza, "Kosmiczne jaja" i "Stars in Black" - tak trzymać!!!!:)) Masz przed sobą zapewne parę lat życia, pisz - Nobel przed Tobą. Co do tematu erotyki w naszej sadze i nie tylko, to zaskoczyliście mnie Panowie pozytywnie i do granic niemożliwości. Runął z hukiem - przynajmniej u mnie - niejaki stereotyp mężczyzny. Zapewniam też, że nie wszystkie kobiety podobne są do Bridget Jones. Scena z osławioną już, łopatką Amidali, jak najbardziej sexy. Mnie jednak bardziej podoba się "dramatyczna" scena przy kominku, po kolacji (tylko te drętwe texty Anakina nie przypadły mi do gustu, ale nasz Georgi nie ma wprawy w tych sprawach). Nasza ex-królewna wygląda tu jak "Kinder Delice" i aż się czuje, że chciałaby a boi się zakochać. Pozdrawiam.

DAV

Count-Nie martw sie... Dostaniesz "davka"(doroczne nagrody dla moich qmpli) i bedziesz sie cieszyl. A wiesz ze Noble to sciema bo oni dostaja to po znajomosci.. :P

countdooku

I pomyśleć, że Nobla dostał jakiś węgier! A już miałem nadzieję;)))

DAV

Countdooku- Ty to jestes gosc!!!!!Tyle Ci powiem.. dobre!!!:D
Naimoidian- pomysl swietny...
Ozy- porno Star Wars?? ooo, ale by bylo... :P
Bardzo sie usmialem jak to czytalem . Blyskotliwe to jest widacze pisal to ktos kto jest chrabia.... :P narazie

philomythus

O tak countdooku - swym postem nawiązałeś do czasów gdy posty były długie jak broda Świętego Mikołaja, lub nos Pinokia. "W tym filmie młody scenarzysta ze szkoły Noteciowskiej w perfekcjyny sposób pokazuje kondycję człowieka wspólczesnego i jego rozterki zawieszone między materializmem, kapitalizmem, sztuką utlylitarn i dobrem jednostki. Zarazem film jest świetnym pastiszem, parodią, a obifutując w nagłe zmiany akcji przypomina filmy "O żółwiu Nestorze" z cyklu Animal World. Zarazem film tryska nawiązaniami i kontekstami do chlubnych filmów naszej epoki" - oto widzę już oczami duszy recenzję w gazetach. Tak jest - jutro o 8.00 zbiórka na dworcu w Katowicach i zaczynamy kręcenie. Ponieważ moja rola jako Vadera jest stosunkowa krótka, mogę także zająć się kontaktem z mediami i organizacją konferencji prasowej. Zamawiam salę jutro na 12 w "Hotelu Katowice". A co do Vader to kask już mam:). Co do buraczenia to zgadzam się - czasem trzeba sobie odpuścić, i chyba rzeczywiście jestem w jakiś sposób przewrażliwiony, ale to chyba już z przemęczenia. Będę musiał sobie za chwilę skoczyć zrobić kawę aby się postawić na nogi, bo pogoda bynajmniej mi nie pomaga w ostatnich 7 dniach:). Wszystko jak najbardziej musi mieć swoje granice i w żaden sposób nie można przeginać - as always. Cóż - ja jakoś nie czuję się na siłach, aby w tej chwili rzucać jakiś pretekst sprzeczki, ale może wynajmijmy sobie jakiegoś buraka, który oświeci nas, że oczekuje hard porono w SW i wyłuszczy nam swoje racje. A my wtedy rozpoczniemy sezon polowania:) A właśni - jeszcze co do sceny z łamaniem miecza na kolanie; Co prawda nie wiem, jak wyglądała walka z Czarnym Rycerzem w "M.P. i Św. Graalu", ale ja z kolei myślę, że łamanie tego miecza na kolanie, mogłoby się skończyć tym, że countdooku sam by już nie wstał i chyba trza by go wynieść a do tego dostałby nowy przydomek (zgodnie z dobrymi średniowiecznymi tradycjami) Dooka Krótkiego:) (+ jeszcze ryzyku tego, że cenzura by nam tego nie puściła, z powodu na ilość krwi). Oczywiście to w przypdaku gdyby próbował złamać klingę - bo zawsze pozostaje jeszcze możliwość łamania rękojęci. Wtedy skończyłoby się co najwyżej na bandażach. Tdc, chyba powinien kiedyś w końcu wrócić z tych wakacji w Grecji, bo coś za długo już jest mu dobrze (oczywiście życzę mu jak najlepiej, ale wspólnota to wspólnota, a nas jakoś nei zabrał). A skor Naryi nie ma, to może ona wyjechała z Tdc na te wakacje. No countdooku - strzeż się:) May The Force Be With You!

Ozymandias

Count - Jeśli zajdzie taka potrzeba ja mogę zacząć kręcić nawet i jutro. Póki co tylko krecę i pociagam nosem, ech ta jesień...Podobno pornografiści (lub jak kto woli pornografowie ) usiłowali zrobic hardcorowa wersję SW (podobnie jak to wczesniej uczyniono np. ze Star Trek czy Terminatorem) ale prawnicy wujka Lucasa pociagneli ich za ucho czy tez inne odstajace części ciała i tamci dali sobie siana, wiec lepiej i my nie próbujmy.

countdooku

No cóż, zaskoczyliście mnie, spodziewałem się utyskiwań na buraczenie i niski poziom a tu okrzyki zachwytu... Czuję się prawie tak, jakbym dostał Nobla ;))) jeśli jeszcze Lady Narya uzna, że po tym pokazie mojego talentu jest gotowa zrobić dla mnie WSZYSTKO, chyba tak się w sobie zadufam, że przestanę z wami rozmawiać :-)))
A tak na serio, to Ozy ma rację, od czasu do czasu chyba potrzeba jest nieco odreagować i przestać traktować nawet Nasz Ulubiony Świat, ze śmiertelną powagą. A pomysł Neimoidiana z tą łopatką Leii GENIALNY!!! Szkoda, że ja na to nie wpadłem :(, chyba że Strangler przeklei ten post w formie Special Edition, z dodanymi scenami
Chciałem się jeszcze posprzeczać na temat seksu ale skoro wszyscy się ze wszystkimi zgodzili... Może ktoś ma jednak inne zdanie i chciałby zobaczyć trochę twardej pornografii w SW? Niech się odezwie, bedziemy mieli na kogo napadać!
I jeszcze jedno - to kiedy kręcimy?

Lord Sidious

Ozymandias, w początkowej wersji sondy było tak jak normalnie jest na sondach, ograniczenie do 256 znaków. Ale zauważyliśmy, że czasem potrzeba więcej i póki co ktoś musiałby chyba encyklopedię wkleić i to sporą, by mu obcieło post.

Neimoidian

Aleś się Hrabio wypocił nad tym tekstem. Brzmi nieźle. Bardzo oniryczny charakter. Proponuję żeby "Hrabia zasiadający w niedbałej pozie na swej obrotowej leżance" gładził Leię (na łańcuchu) po łopatce - doda to pikantrii scenie a i aktorom będzie miło. No i film dopuści się dla młodszej widowni (chyba że łamanie miecza na kolanie będzie wyglądało tak, jak walka z Czarnym Rycerzem w "M.P. i Św. Graalu"). Na więcej równie buraczanych pomysłów (ani na jakieś inteligentne) mnie obecnie nie stać. Zacząłem I rok studiów i mam zwałkę w związku z ilością materiału. Over and out.

Ozymandias

A teraz po lekturze moge spokojnie oddac sie niekłamanemu zachwytowi. REWELACJA!!! Co prawda w jednym momencie (kiedy obie Narye zdejmuja hełmy zeby uwolnic trzci Narye) przypomina to atak klonów ale zupełnienie przeszkadza. Sądzę, że w końcowej częsci kiedy wszyscy usiłują objąc tron, powinien on miec co najmniej postac powabnej kobiety (ale nie moze grać go Narya bo jak by to wyglądało, ze gra fotel...), zeby uzasadnic chęc objecia tronu przez wszystkie te jakze inne od siebie osoby. Jestem pod wrażeniem Dooku, zdolny z ciebie skurczybyk! A propos buraczenia to czasem dobrze dac sobie na luz bo ilez mozna wygłaszac same "madre" uwagi, potem dochodzi do takich patologii jak wybieranie szefa itp. A co do seksu to wyszło, że mamy wszyscy to samo zdanie, co prawda dla podtrzymania formy mozemy się jeszcze troche sprzeczać ale to tylko umocni naszą jednomyslność. Zauważyliście, ze Nara znowu sie obija? Tdc znowu sie odgroził że napisze. Już zaczynam się bać.

Ozymandias

Powiem krótko: nie powinno sie dopuszczac do takich długich postów.

philomythus

Countdooku - powiem tylko krótko - rewelacja.

countdooku

No ładnie ładnie chłopaki! Zamiast rozmawiać o SW, zrobiła nam się stronka o seksie! na szczęście jeszcze o seksie w SW, więc nie jest źle. Sam już się wypowiadałem, ale dodam raz jeszcze - odrobina nienachalnej erotyki jeszcze nikomu nie zaszkodziła i sam nie miałbym nic przeciwko temu, aby scen podobnych jak to gładzenie łopatki Amidali znalazło się więcej -oczywiście w rozsądnych, starwarsowych granicach ;) Kto wie, może wycięte sceny z Hanem w Kantynie znajdą się w wydaniu DVD? Byłoby faynie.
Teraz wracam do naszego filmu. Co prawda buraczymy strasznie, ale przecież obiecałem wam dokończyć historię, a przecież Nasz Aktualny Kochany Przywódca stwierdził kiedyś, że prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym jak zaczynają, tylko po tym jak mończą. A zatem Panie i Panowie, przed wami Epizod III ekranizacji Sondy:
Luke Skywalker po wielu trudach i cierpieniach związanych z dosiadaniem
eopie, dociera do Tatooine, gdzie mieści się Tajna Baza Nowego Imperatora Count Dooku.
Porzuca swego wiernego wierzchowca na skraju Mos Eisley i udaje się na
poszukiwania. W pobliżu punktu Informacji Turystycznej Dla Rebeliantów
Szukających Tajnych Baz natyka się na wolnocłowy sklepik prowadzony przez skrzydlatego
toydarianina o imieniu Watto,w którym zakupić można gadżety związane
z filmami. Zawsze tego pragnąłem! - wykrzykuje na widok modelu NCC-1701
"ENTERPRISE" i nie zrażony ceną 200 Georgów galaktycznych kupuje wykonany
w skali 1:72 model.
LUKE NIE WIE, że to kolejny podstęp podstępnego Hrabiego, który jest
współwlaścicielem sklepiku ( razem z tajemniczym, anonimowym G.L. ),
którego zyski służą finansowaniu Imperium. Dochody są tak wielkie, że
pozwoliły mu juz na kupno statku kosmicznego, co prawda o napędzie
żaglowo-słonecznym, ale już wkrótce stać go będzie na prawdziwy silnik.
Sklepik wyciąga też pieniądze od naiwnych Rebeliantów, którzy w ten
sposób pozbywają się gotówki potrzebnej na podróż do jego Tajnej Bazy!
I rzeczywiście, uradowany Luke po opuszczeniu sklepiku natyka się na wielką
tablicę reklamową "Jawas Travelling - wycieczki do Tajnej Bazy Dooku.
Turyści indywidualni - 200 Georgów, grupy zorganizowane 150 Georgów."
Luke orientuje się, że nie ma tylu georgów i usiłuje zbajerować jawów
aby opuścili ceny, lecz nie z jawami takie numery!
Ktos chce mnie tutaj orżnąć! - dochodzi do wniosku Luke, doskonale rozumiejąc
że ceny są straszliwe. Ale i nie z nim takie numery - po drugiej stronie
ulicy mieści się przecież posterunek szturmowców! Luke spieszy tam
i pyta dwóch szturmowców siedzących w Informacji o najszybszą
drogę do Tajnej Bazy Dooku.
Zgodnie z jego oczekiwaniami szturmowcy okazują się uprzedzająco
grzeczni. Natychmiast ofiarowują się zawieźć Luke`a na miejsce i to
za darmo!
Po kilku minutach drogi docierają na miejsce a są tak mili, że nawet
pomagają mu nieść jego miecz świetlny i blasterowy karabin.
Razem wkraczają też do komnaty Dooku. Hrabia zasiada w niedbałej pozie na swej
obrotowej leżance, do której nogi przykuta jest zgrabnym łańcuszkiem
nieco zmęczona torturami księżniczka Leia ( grana przez naszą Lady )
Hrabia ma ponurą minę, bowiem własnie sie dowiedział, iż Solo starając się opuścić
Gwiazdę Śmierci zaczął naprawiać znowu niesprawnego "Sokoła" i do naprawy
wykorzystał wyrwany ze ściany elementy ( mniejsza o jego nazwę ), który
stanowił integralną część chłodzenia reaktora stacji. Na skutek jego
radosnej, aczkolwiek zupełnie nie planowanej akcji Gwiazda Śmierci
eksplodowała. Niestety, nieświadomy swego bohaterstwa Solo był już
wówczas daleko...
"- Zostaw ją, ty suko!" - woła Luke, któremu mieszają się filmy, na co
Dooku wybucha basowym śmiechem. Śmiech jednak urywa sie w połowie
kiedy nagle szturmowcy zrywają swoje hełmy pokazując prawdziwe twarze.
Jednym ze szturmowców okazuje sie Lady Narya ( grana przez Lady Naryę )
drugim, rudowłosa Mara Jade ( też w wykonaniu Lady Nary`i ), które uwalniają
z łańcucha Leię i razem, z mieczami świetlnymi w dłoniach ruszają na
Dooku. W tym czasie znudzony akcją Luke siada w kącie i zabiera się za
składanie "Enterprise", chociaż nie wiedzieć czemu stale wychodzi mu
niszczyciel klasy Imperial...
"- I ty Naryo, przeciwko mnie!" - woła tymczasem Dooku widząc swą ukochaną
żonę w szeregach rebeliantów.
"- Jamci jest!" - odpowiada Narya, po czym następuje 25 minutowy monolog
w którym Lady wykłada swoje racje. Sens można streścić w kilku słowach -
Dooku jest stary i wkrótce umrze a wówczas jego Imperium rozedrze
walka o władzę - zginie mnóstwo ludzi i obcych a luksusowe kosmetyki
sprowadzane z Endoru znów podrożeją o 200%, do czego nie można dopuścić.
Władzę musi przejąc zawczasu i w zaciszu gabinetów ktoś młodszy!
Rozpoczyna się zażarta walka. Doswiadczony w zmaganiach z liczniejszymi
białogłowami Dooku długo daje odpór ale w trakcie walki traci lewe ucho,
potem fragment baczka, duży palec od prawej nogi, sprzączkę od gustownego
płaszczyka, mały palec od lewej nogi, całe lewe ramię, a w końcu nadzieję
na zwycięstwo. W tym momencie unosi pozostałe mu członki w górę i krzyczy:
- Kończ waść, wstydu oszczędź! i usiłuje strożytnym zwyczajem złamać
klingę swego miecza na prawym kolanie. Po chwili ponawia próbę na lewym
ale i tu nie osiąga zadowalającego rezultatu, wobec tego opada na dywanik
ze skóry gunganina i oddaje miecz triumfującym kobietom.
One za karę oddają go na nadzorcę do haremu Jabby a same, z Luke`em
nadal usiłującym złożyć model "Enterprise" udają się na Coruscant, aby
objąc tron.
Tam niespodziewanie natykają się na Imperatora i jego dyszącego kumpla
którzy też usiłują ponownie objąć tron. Znów błyskają klingi świetlnych mieczy
lecz w kulminacyjnym momencie okazuje się, że Imperator nie istnieje -
to tylko hologram stworzony przez pałacową sprzątaczkę z wykorzystaniem
dawnych holowizerunków szlachetnego i prawego senatora Palpatine`a.
Osamotniony Vader zrzuca cięzki hełm oraz gorsecik, który dotąd
uniemożliwiał mu swobodne oddychanie i wyznaje Luke`owi i Lei:
- Jestem waszym ojcem!
- Jestem waszą ciotką! - odzywa się na to Narya
- A ja twoją siostrą bliźniaczką - dodaje Mara Jade
- A ja ...
tu następuje ogólna wymiana stopnia pokrewieństw, adresów i numerów
telefonów komórkowych. Sielską atmosferę zjazdu rodzinnego przerywa
pojawienie się łowcy Boby Fett w towarzystwie trzmanego za kołnierz Solo
który znowu coś zbroił. Boba zdejmuje hełm i ukazuje się twarz pieknej
kobiety ( stryjenki mary jade, szwagierki Leii, przybranej siostry Luke`a
a zarazem matki Shmi ), którą zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, gram
ja.
Nastepuje ogólne zbratanie i w tym czułym momencie, okazuje sie, że tylko
Solo jest z nikim niespokrewniony, jednak wówczas znajduje w swej kieszeni
holocron, do którego poasuje sprzączka z pasa Dooku, która uaktywnia
urządzenie o ono wyjawia,że Solo, podobnie jak Boba Fett sa dziećmi Dooku.
Nie godzi się zostawiać seniora rodu w łapach ohydnego gangstera, wszyscy
robią więc najazd na Pałac Jabby i odbijaja dzielnego Hrabiego i
ponownie sadzają go na tronie jako seniora nowej Dynastii, u jego boku
zaś ponownie zasiada ukochana żona Lady Narya...
Opada kurtyna, rozlegają się oklaski widowni i wszystko byłoby pieknie,
gdyby nie ten mały, zielony, elfopodobny stworek kręcący się pod nogami
i powtarzający złowieszcze "Hmmmm... "
KONIEC

Tdc

A ja tak wlasnie na chwile ;-) Jestem sobie w Grecji i juz niedlugo wracam ! Ja wlasnie ledwo doszedlem bo slonce parzy :-)
Place wlasnie 2 euro za 30 min (1 euro = 4,1 zl). w internecie :-( | Ceny sa tu STRASZLIWE ! Rok temu wszystko bylo w zasiegu reki a teraz po wejsciu euro mozna sobie jedynie pomazyc ;-( JA NIE CHCE EURO W POLSCE !! Pozdrawiam WAS juz niedlugo cos napisze (a juz zaczolem przed wyjazdem).

DAV

Ozy- to co powiedzial Phil to swita racja. Nie chodzi mi o to ze jezeli to jest inny swiat to nie moze tam byc sexu i koniec. Poprotu nie trzeba tego pokazywac, bo to jest swiat w pewnym sensie magiczny ktory niepotrzebuje takich rzeczy. Lekko, zawsze moznma cos zasugerowac, przemycic jakis podtekst erotyczny ale bez przesady. No i Ozy- kto mowi ze sex jest zly lub nieprzyjemny...? To jest super sprawa, ale w niektorych momentach moze byc to poprostu przegiecie z ladowaniem sexu gdzie popadnie... to jest tak(moze troche glupawy przyklad): lubimy SMS-owac z laskami i wogole gadac przez telefon, lubimy takze sie smiac, bo to jest fajne. Ale czy wypada nam sie smiac lub rozmawiac/SMS-owac przez telefon w kinie...? Albo w jakiejs restauracji....?? Tak jak mowie, moze to jest troche zly przyklad, ale chodzi mi o to ze np dla mnie ze sprawa sexu w SW to wlasnie SW sa takim kinem... Pozdrowienia

philomythus

Ależ ja nie zamierzam traktować erotyki nienormalnie, bo tak jak pisałem, jest to ludzka rzecz i wcale jej nie potępiam. I nie wydaje mi się aby Dav chciał zasugerować że w SW istoty rozmnażały się wiatropylnie. Może chodzi po prostu o to, że niezależnie od tego jakby one się nie rozmnażały, nie trzeba tego pokazywać. Bo to po prostu nie pasueje do tych ram tego świata. Przecież wiemy że ten świat jest wyidealizowny w wielu momentach. Ten świat może być inny właśnie np. przez to, że nie epatuje wieloma rzeczami, tak jak dzieje się to w naszej codzienności. Czy to takie ważne w jaki sposób się oni tam rozmnażają - przecież wiemy jak. I nikt wcale mi tego nie musi pokazywać. Czy naprawdę musiałbym być kolejny raz "uświadomiony" że człowiekowi seks jest potrzebny, i że jest to ludzka codzienna przyjemna sprawa. Ja naprawdę o tym wiem, i nikt nie musi mi tego kolejny raz na siłę pokazywać. Baśń to baśń - często naiwna, nie zadająca w niektórych sprawach pytań. A tak w ogóle z innej beczki, to uzyskałem z wiarygodnych źródeł informację co się dzieje z Tdc - otóż jest na urlopie:) Temu to dobrze;) MTFBWY

Ozymandias

Daw- zlituj się i nie sugeruj, że w świecie SW ludzie rozmnazają się wiatropylnie dlatego, że "Po prostu to jest inny swiat i jakby musi byc inny we wszystkim". Wbrew pozorom swiat Sw ma z naszym bardzo wiele wspólnego. Powszechnie wiadomo, że Lucas zakłada mozliwie najszersza grupe wiekową odbiorców, dlatego stara się nawet "leciutkich jak piórko" erotyzmów unikać, raz mu sie wypsnęło z Hanem przy AMH ale skwapliwie to wyciął bo w tych czasach dopiero kształtowała sie konwencja jego filmów.. Innym faktem jest tez, ze erotyka za bardzo Lucasowi, podobnie jak jego kumplowo Stevenowi S. nie za bardzo wychodzi, to zdecydowanie nie ich klimaty i może dobrze, Nemoidian- Trylogia była swieza bo oferowała nowy, postmodernistyczny sposób interpretacji podań i legend dodatkowo rojacy się od odniesień do innych dzieł literatury, filmu, komiksu a nie dlatego, że "wracała" do tego co juz było czyli np. produkcji filmowej lat 50. Porównaj sobie taka "Zakazana planete" do SW a bedziesz wiedział o co chodzi. Zgadzam się, że dobrze, ze Trylogia nie jest erotyczna, ale tez nie róbmy z siebie świetoszków. To jest normalna sfera życia bez której nie mozna się obejśc i prosze traktowac to naturalnie. Pozdro

DAV

A przepraszam za blad: "nie posunolbym sie" powinno byc: "nie posunalbym sie"
Jeszcze raz przepraszam..... ale wiecie jak jest

DAV

Troche mnie tu nie bylo, ale jakos ostatnio mam duzo zajec i jestem caly czas wyczerpany jak dziki Joe z Angwerpii. uuu. jezeli chodzi o sex to mam kilka opinii na ten temat. jak ogladam jakis film to nie zaszkodzi dawka sexu, ale takiwgo namietnego, delikatnego a nie wulgaryzmy i jak w xxx("ja, ja good sznela" :P), nieraz poprostu to sie przydaje, ale druga strona to to, ze sex jako ubarwieni nie pasuje (przynajmniej mi) d SW. Poprostu to jest inny swiat i jakby musi byc inny we wszystkim. Nie moze to byc tak ze scenografia efekty i inne rzeczy bede z tego swiata SW a zachowania i obyczaje ludzkie(wlasnie ten nasz sex) z ziemi. Oczywiscie ze widzi sie nawiazania do kultury ziemskiej jak chocby sklep Watto, Pub/ klub w ktorym Obi Wan i Anakim szukali zamachowca ktory polowal na Amidale ( :P )... ale moim zdaniem sex nie pasuje do tego swiata. Podtex erotyczny mzoe byc, nie mam nic przeciwko np: to o czym wspominales Countdooku- gladzenie Amidali po lapatkach to dodaje smakuc AOTC, ale ja na nic wiecej nie posunolbym sie...
Neimoidian- Across the stars jest swietne.... poprostu cudo....
a jesli chodzi o muzyke Johna Williamsa to czy wiecie ze do "Minority Report" tez John ja pisal?? Bardzo sie zdziwilem jak sie o tym dowiedzialem, ale jak posluchalem kawalkow niektorych ze sciezki to rzeczywiscie zalatuje nawet SW. Takze widzimy: wszystko opiera sie na Star Wars. OK May the Force be with You.... 3majcie sie......

countdooku

Ozy, Phil , Neimoidian - chłopaki macie rację, chyba za mocno się rozpędziłem, ale wiecie jak to jest z Sithami - tylko jedno im w głowach. Poza tym musicie mi wybaczyć, ale mam ciężki okres i tak mnie jakoś pokręciło. A swoją drogą spojrzałem na kilkanaście ostatnich naszych postów i aż się zdziwiłem, że Strangler nam tego nie "wycenzurował", sami zaczynamy tworzyć dziwnie buraczane texty. Pora chyba spoważnieć i znowu zająć się agitacją CSM, która prócz tego że jest szybsza i łatwiejsza ( a do EIII już niedługo! ) to jeszcze potrafi sprawić, że największy wesołek spoważnieje.
Co do samych filmów i wulgaryzmów, obejrzalem sobie pierwotną wersję wydarzeń w kantynie ( Wielkie dzięki dla Neimoidiana za BtM - powinniśmy chyba zawiązać oficjalny sojusz na Sondzie i tak obok Koła Młodych będzie Kółko Nibyseparatystów ) i uważam że Solo był świetny. Szczypta wyważonej, emocjonlnej erotyki nie zaszkodzi. pamiętacie tę chwilę, kiedy Anakin gładzi łopatkę Amidali? To jedna z najbardziej "ruszających" erotycznie scen jakie widziałem, tylko dlatego, że w takiej chwili zaczyna działać wyobraźnia. A jeśli ktoś ma ochotę na Full Sex, nie pójdzie na SW, tylko film z serii XXX ;)
A co do pruderyjnych filmów, nie do końca zgodzę się z Neimoidianem - w tamtych czasach też powstawały filmy "ostre". Oczywiście w Stanach obowiązywał wówczas Kodeks Producencki, ale twórcy naginali go od zawsze ( choćby słynne ekranizacje Biblii, gdzie aż roiło się od seksu, ale przecież nie można było zmieniać Pisma Świętego! ) Zresztą tak się składa, że wiele dzieł wybitnych, uznanych, nowych zawiera wiele seksu, czasem nawet wulgarnego ( np. Ostanie tango w Paryżu ) ale takie po prostu jest życie. Oczywiście SW to co innego i wcale nie twierdzę, że powinno pojawić się w nich więcej sexu - niech są tym, czym są - baśnią dla dzieci i tych trochę starszych dzieci!
I Niech Moc Będzie Z Nimi I Z Nami!

Neimoidian

Natchniony ostatnimi dywagacjami na temat erotyki pragnę się również wypowiedzieć. Phil ma rację - co za dużo, to nie zdrowo. Seria SW zawdzięcza swoją popularność (poza wiadomymi cechami) również temu, że w wracała do korzeni - była przez to na swój sposób świeża. Nawiązywała do starych filmów (gł. westernów, ale nie tylko), które powstawały w czasach bardziej pruderyjnych niż lata 70-te. Filmy te nie epatowały seksem, a erotyka była ukryta w drobnych szczegółach, też w ścieszce dźwiękowej (patrz geneza Across the Stars). Ta archaiczna stylistyka przekłada się na unikalny styl SW, czyniąc te filmy unikalnymi wśród wielu im podobnych.

philomythus

Jasne - zgadzam się, że szczypta erotyki nie zaszkodzi. Problem w tym, że to co serwują nam autorzy filmów, to nie szczypta ale cały garnek. Przecież ja nie potępiam seksu - jestem mimo wszystko facetem myślącym. Ale chodzi mi o to, że ten seks musi być zabarwiony jakimiś uczuciami, a nie ma to być zaspokojanie zwierzęcego instynktu. A czasem mam wrażenie, że reżyser podchodzi do tego właśnie na zasadzie - na pewno chce ertozymu, no to go zaspokoimy. A w moim przypadku to gówno prawda. Jak to pisał Shakespera w swoim sonecie "Słodycz w nadmiarze to rzecz obojętna". A ja dodam, że słodycz w nadmiarze, to wręcz rzecz, która powoduje mdłości. A filmy i owszem oglądaliśmy późną porą, ale nie były to te z ramówki telewizyjnej (samobójcami nie jesteśmy i jednak były to szczyt głupoty tracić czas w nocy dla filmów serwowanych nam przez telewizję) ale wypożyczone z wypożyczalni kaset. Ale nie będę się dalej rozpisywał na ten temat, bo wiadomo, że jest kilka takich tematów, które mogą wzbudzać dyskusje, które do niczego nie prowadzą, i w których tylko potem roi się od złych interpertacji swoich słów nawzajem. Ja nikogo nie potępiam:) Wyrażam tylko swoje zdanie - as always:) Pozdrawiam mocno.

Ozymandias

Może to zabrzmi trywialnie, ale Nie zapomnij Philo, że bez seksu nie byłoby zadnego z nas, szczypta erotyki nigdy nie zaszkodzi a i przyprawic lepiej moze (również o zawrót głowy). Poza tym to całkiem przyjemne, polecam. Z drugiej strony zgadzam się z Tobą, że nie ma co brnąc w wulgaryzmy. Wiekszośc amerykańskiej, masowej produkcji jest wypełniona, czasem nawet niepotrzebnie tanią erotyką , działajacą odwrotnie od zamierzeń autorów. Z jeszcze jednej strony-skoro umówiliście się na nocne ogladanie filmów to czego sie tu spodziewać, zazwyczaj tak to wygląda....

philomythus

A i owszem - przyznam się szczerze, że dla mnie te wątki filmu stają się zbyt erotyczne i jak to określił Ozy - "mięsiste". Pastisz pastiszem, ale dla mnie delany świat nie może zostać zburzony - tzn idelane ramy. Niech będzie to wyśmianie, niech będzie to sparodiowanie, ale wrzucanie wątków wulgarnych których Bogu dzięki (przynajmniej według mnie) Lucas zawsze omijał jest zniechęcające - oczywiście według mnie:). Swoją drogą zastanawiam się jak wyglądałyby Star Wars z mocniej zaakcentowanym elementem seskulanym. I to nie byłoby by chyba jednak to samo. Niby czasem mówi się, że Lucas powinien był pokazać coś więcej, że niepotrzebnie wycina, że historię są zbyt grzeczne. Ale to się między innymi składa na moją wizję tego świata. Wiem że oglądają Star Wars, nie będę kolejny raz atakowany sekuslanością, nachalnym erotyzmem. Bo ja szczerze mówiąc mam tego w jaki sposób dość - czego bym nie włączył, czego bym nie oglądał, tam zawsze będzie naga kobieta, praktycznie zawsze będzie "seks" - i żeby jeszcze jakieś znośny. Ale z reguły to wszystko jest po prostu zwierzęce. Może wychodzę na jakiegoś dewotę albo nie wiem co. Trudno. Ja po prostu zauważyłem to np. ostatnio bardzo mocno, po nocce filmowej z moimi przyjaciółmi. Oglądaliśmy 4 różne filmy nie związane ze sobą w żaden sposób gatunkowo - i we wszystkich musiały być elementy erotyczne, wulgarne. Mnie już o tej 4 nad ranem niedobrze było - bo ileż można, bo to am niby mnie podniecać (z założenia autorów podejrzewam) a tymczasem sprawia, że mam dosyć na cały tydzień wszystkiego co jest związane z seksem, bezsensowną brutalnością itp. A Star Wars choć czasem o tym nawet nie wiem, daje mi odpoczynek od tego. Jest to jakiś świat wyidealizowany - zgadzam się, ale to przecież baśń, a te rządzą się swoimi prawami. Przynajmniej w moim odczuciu. To tyle z moich krótkich i skrótkowych przemyśleń na ten temat (bo o konwencji SF i Fantasy mógłbym pisać dłużej prawdaż countdooku - w ogóle dzięki za cierpliwość w tej materii, bo wiem, że potrafię się rozpisać;) A swoją drogą gdzie się wszyscy podziali? Lady, DAV, Neimoidian, Kyle, o Tdc już nie mówiąc (może wpadł w jakąś dziurę czasoprzestrzenną:) Przy takie waszej aktywności, to do 1000 dojdziemy chyba w 2005 przy Epizodzie III;) Niech moc więc będzie z nami!

Ozymandias

Dooku- twoje koncepcje mają wyraźnie erotyczne zabarwienie. Z racji Sithowego rodowodu nie dziwi mnie to zbytnio. Obawiam się jednak, ze nasze historie nieco odstraszyły wszystkich bo znowu zrobiło się pusto. Jak wspominałem eopie sa do obgadania, natomiast wieksza ilosc erotyki mogłaby powetowac jej braki w klasycznych trzech i tyych nieco mniej klasycznych dwóch nowych filmach. Obwieszanie korytarzy gwiazdy smierci takimi obrazkami może mieć tez znaczenie strategiczne. Uciekajacy scigani co jakiś czas zatrzymuja się przy co ciekawszym przedstawieniu tym samym niwecząć swój plan szybkiego opuszczenia Gwiazdy. Przoduje w tym Han, jako ze zawsze lubił miętosić nie tylko werbalnie) płeć przeciwną, co zasygnalizowano w niestety wyciętych scenach z E4.Porwana księzniczka jak to zwykle w takich wypadkach bedzie zmuszona do noszenia bardzo niewygodnego, stalowego bikini. Przepisu na placek zdradzić nie może bo go nie pamieta a tortury powinny odbywac się z zastosowaniem kuli (jak to zwykle).Uff

countdooku

Ozy - myślę, że eopie potrafią wszystko, szczególnie z gunganami za sterami:) Co do następnej sceny - moja propozycja jest taka:
Han i Luke idą ciemnymi, obwieszonymi erotycznymi zdjęciami korytarzami Gwiazdy Śmierci. W pewnej chwili Solo odchodzi solo, zaś Luke otwiera luk przy pomocy mocy i wchodzi do pomieszczenia pełnego jednomiejscowych eopie. Dosiada jednego i odlatuje na ratunek porwanej księżniczce.
Tymczasem księżniczka znajduje sie w łapach Count Dooku, który ją strasznie torturuje ( w jaki sposób sami sie domyślcie ) aby wyrwać jej sekret przepisu na placek z jagodami Hwotha. Niestety w tym miejscu zapada to co zwykło zapadać w takich chwilach, czyli cisza, ponieważ właśnie mam szkolenie BHP prowadzone przez dwie przeurocze dziewczyny, więc spadam się szkolić. Ale nie martwcie się To Be Continued...

Ozymandias

Han z Sola pojawi sie dopiero w nastepnej scenie zgodnie z nasza chronologia czy dyschronologią. MOje zastrzezenie budza pierdzace eopie, szturmujace gwiazde śmierci. Niewiele wiadomo czy napewno potrafia one latać w próżni , bo co do ich zdolnosci ofensywnych to nie mam watpliwości:) Reszta bez zarzutu, proponuje przejście do następnej sceny

DAV

Phil- ja moge popracowac nad Twoim sapaniem, wiec cos o tym, mam kumpla astmatyka :P A gdzie miejsce w tej scenie dla naszego galaktycznego podrywacza Hana Solo?? No tym jestem oburzony... Cos trzeba z tym zrobic... A tak wogole to mam mala prosbe chcialbym miec czerwono czarny miecz... czerwony u nasady a czarny na koncu jesli mozna... :D

countdooku

Lady - myślę, że po wyeliminowaniu wszystkich pretendentów ( ja mogę się zająć Vader`em - w końcu już zacząłem ucinać mu poszczególne cżłonki i jestem od niego lepszy w machaniu jarzeniówą ) podzielimy się władzą i zasiądziemy Wspólnie na tej obrotowej leżance. W takim razie przegnam wszystkie inne żony, ewentualnie uczynię z nich nasza Gwardię Honorową.
Co do Palpiego, dla dramaturgii akcji ważne jest by przeżył, a zatem w szybie powinien pojawić się łowca zwany Bobim i odpalając swój plecacek powinien wyratować staruszka, ogłaszając, że jest jego klonem! Razem powinni zwołać wiec gungan i na czele potężnej armii pierdzących eopie uderzyć na Gwiazdę Śmierci, gdzie wszyscy przedstawiciele obu szacownych ras zostaliby wycięci do nogi. ( ale Palpi i Bobi oczywiście przeżyją, aby mogli knuć dalej! ) Oczywiście w roli Bobiego wystąpię Ja, dzięki czemu jak by sie nie skończyło znajdę się w gronie zwycięzców! ( Z Naryą u boku, rzecz jasna ;))

Lady Narya

Ozy - jeśli chodzi o moją :-) rolę to z całą pewnością wolę wersję nr dwa, gdzie muszę wykazać się umiejętnościami bojowymi tj machania nogami i rękoma (capoeira + kickboxing = brilliant movie USA), wymachiwanie blasterem ewentualnie ową zaproponowaną piką. O dziabnięciu Palpetaina marzyłam od najmłodszych lat. Po wykonaniu zadania mogę się jednak okazać np. pierwszą żoną CountDooku :-), która na własną rękę próbuje pomóc mężowi zdobyć władzę eliminując poszczególnych pretendentów do galaktycznego tronu. W kolejnych scenach wyrażam oczywiście chęć zagrania każdej innej pierwszoplanowej postaci kobiecej, co będę miała zagwarantowane w umowie przed-produkcyjnej.

Ozymandias

Count-Dzięki za uzupełnienie. Scena zaczyna robić się mięsista. Głośne dyszenie jak najbardziej ok.Lady Narya powinna pojawic się w sposób wystrzałowy! Do wyboru koncepcje: 1.Przyjazd w przebraniu łowcy nagród i postraszenie wszystkich termiczntm ładunkiem wybuchowym. po to żeby potem móc uciec korytarzami gwiazdy śmierci przed banda szturmowców, 2. Jeden z gwardzistów okazuje sie przebraną Naryą(miał wysokie obcasy!!), dziobie imperatora pika, przez co ten zawisa nad szybem reaktora, w ostatniej chwili Vader mówi mu, ze jest jego synem i Palpatine /Tdc spada do szybu z okrzykiem "nieee" 3. Narya okazuje sie być przebrana za jedną z żon Dooku/Palpatine wyłacza na pilocie propagandowy przekaz, Palpatine kiedy odkrywa prawde dostaje załamania nerwowego, pozostali bohaterowie próbuja go jakoś pocieszyć...Dziękuję za dotychczasową pomoc i zachęcam do dalszej współpracy

countdooku

Ozy - pomysł wprost genialny! Tylko jedna uwaga - jeśli na tej leżance będzi kilka moich żon, będę dyszał głośniej od Phila/Vadera i cała scena się rypnie! No i koniecznie trzeba dodać dywanik przed leżanka wykonany ze skóry pewnego znajomego gunganina, oraz dwóch ewoków-kelnerów, którzy przyniosą Luke`owi drinka a Vaderowi spray na astmę. I koniecznie MUSI pojawić się Lady Narya!
Phil - jak zwykle w doskonały sposób opisałeś to, co chyba wszyscy myslimy - W kupie raźniej! Sith na prezydenta! Myślę że akurat w naszym kraju dyktatura też mogłaby się sprawdzić!

philomythus

Wpadłem na chwilkę, aby wam między innymi powiedzieć, że jestem wzruszony waszą postawą. Tzn chodzi mi konkretnie o odezwę na pytanie i prośbę Dooka. Cieszy mnie to bardzo bardzo, bo ja zawsze uważałem, że fani Star Wars to jedyni w swoim rodzaju fani. I okazuje się że rzeczywiście tak jest, że niezależnie od tego kim się jest, chce się sobie nawzajem nieść pomoc. Sith Jedi, a Jedi Sithowi. Oto iście iddyliczny obraz, ale staje się on prawdą na naszych oczach. Takie bractwo i porozumienie nie udało się dotychczas, a oto my tutaj przełamujemy bariery uprzedzeń politycznych. Może jeszcze wystartujemy w wyborach samorządowych? Choć z tym byłoby trudno zwarzywszy na rozstarzał miast w jakich mieszkamy. Ale w takim razie szykujmy się do parlamentarnych. Skoro jedni mogą zakładać Partię Wędkarzy, albo Stowarzyszenie Niezależni Bezrobotni ( z siedzibą w OPZZ;), to my może założymy Bractwo Sith I Jedi Razem Silni Mocą. Nie wiem ilu jest zwolenników Jedi w Polsce. A Australii jak wiemy jest ich 70 tys. Ale to tylko Jedi. My pozyskalibśmy przecież także elektorat Sithów:) Koncepcja do rozważenia. Jakby co to zawsze możemy jeszcze wystawić Tdc w wyborach prezydenckich. A co? Niby czemu ma rządzić Jola albo Leszek? A Ty dooku nie uzurpuj sobie władzy do jedynego posiadania mocy:) Ja wiem, że to było tak prowokacyjnie, ale Jedi drażliwy potrafi być:) I obawiam się, że w EPIII rzeczywiście będziesz miał swoją ostatnią odsłonę. Ale po pierwsze to twórca kształtuje rzeczywistość. A po drugie zawsze możesz mieć countdooku klona - imperator miał, Luke miał, to i Ty możesz mieć. Ale jednak to nie byłoby to samo, bo co oryginał to oryginał. Dlatego zopstańym przy teorii że twórca jest panem i problem się rozwiązuje.
Ozy - kask zacząłem już sobie załatwiać u kolegi, a z tym dyszeniem ot ćwiczę przed lustrem. Co prawda nie wychodzi mi to jeszcze tak dobrze jak w oryginale, ale poczekam jeszcze na ten kask. Gdy go ubiorę, brzmienie i tonacja dyszenia powinna być już idealna. Pozdrawiam wszystkich gorąco. May The Force Be With You!

Ozymandias

Count-jesli chodzi o scisłośc to nie palę, z piciem troche lepiej, ale ostatnio mam taki zawrót głowy, ze i na to nie ma czasu. Prywatnie mogę się pochwalic, że w ciagu ostatnich 96 godzin spałem tylko 13 i to bynajmniej nie dlatego, że lubię .Jak więc widac nie marnuje czasu i nie zasypuje gruszek w popiele. Przejdźmy do rzeczy: mam pomysł, zeby nie martwić się zbytnio o chronologię i wymyślać sceny w zależności co komu strzeli do głowy a potem postaramy się to jakoś poukładać. Moja propozycja; miejsce: Gwiazda smierci, pomieszczenie imperatora, na wielkiej, odwróconej w stronę okragłego okna imperialnej lezance tyłem do nas ze 2-3 postacie. Tymczasem z sykiem rozsuwaja się drzwi windy i do sali wchodza dwie nowe osoby. To phil przebrany za Vadera oraz postac odgrywajaca luka w "Powrocie jedi(w tym wypadku ja). Lezanka sie odwraca, siedza na niej (od lewej) Dooku, Tdc oraz zona imperatora (w kazdej scenie moze ją zastępowac inna, zgodnie z informacjami o jawnym wielożeństwie sithów. musze dopracowac dialogi tak więc narazie nic nie powiedzą. Wszelkie uwagi mile widziane. Nie jestem jeszcze pewien zgody Tdc na odegranie roli imperatora, ale mysle, ze ta kierownicza jakby nie było funkcja okaze się dla niego satysfakcjonująca. Żony imperatora moga zagrać dziewczyny Countdooku, wzglednie moga to być zony Dooku a nie imperatora. Luke na widok lezanki i siedzacego na niej triumwiratu powinien byc kompletnie zbity z tropu. Philo z racji niedostatku rekwizytów moze mieć zwykły czarny motocyklowy kask ale powinien dyszeć. Jedna z żon (albo kazda) ma w dłoni pilota, którym zmienia kanały na wielkim plazmowym monitorze w przeciwległym od okna kącie pomieszczenia. Na jego ekranie toczy sie ta sama bitwa co za oknem, z ta różnica, że sceny na monitorze przedstawaja triumf imperialnych jednostek w przeciwieństwie od rozpadajacych się za plecami imperatora i swity krazowników. Kiedy Tdc objasnia szczegóły pułapki w która wpadła rebeliancka flota pokazuje sytuacje na monitorze stojąc plecami do okna, luke odwrócony w jego kierunku nie patrzy na monitor obserwując rozpad za oknem i robi wszystko co moze, żeby tylko nie parsknąc smiechem. I jak wam się to nie podoba? Wiem ,że sporo jeszcze niedostatków ale myslę, że z wasza uprzejma pomoca uda się z tego zrobić jak to powiadaja Amerykanie "brillant". Mile widziane lepsze propozycje.

Ozymandias

Count- co prawda Twoje zejście w odcinku 3 jest nieomal pewne, lecz zawsze możemy zrobić cos w rodzaju "historii prawdziwej. Myslę, że w naszej wersji wszystko może sie zdarzyć. Co do Tdc to..pewnie siedzi i przekleja nasze posty:))

countdooku

Oooops! Sorki za Panie z małej literki, ja też za dużo palę ;-))

countdooku

Co jest panie i Panowie? Jak tylko zniknę na chwilę z sondy, zaczynają się robić pustki, czy tylko ja mam w sobie Moc?
Ozy - nie pal/pij tyle, to niezdrowo. A możeteż się zakochałeś?
DAV - sam rozumiesz, Neimoidian to zawodowiec w sprawach handlu ;) ale zawsze będę pamiętał o twojej ofercie.
I jeszcze o filmie - powinniśmy chyba kręcić go szybko, a w każdym razie przed premierą EIII, bo niestety mam wrażenie graniczące z pewnością, że nie przeżyję tego odcinka, a przecież na koniec filmu powinienem odejść pod ramię z Lady Naryą w nieznane a napis powinien głosić "I żyli długo, długo w odległej galaktyce..."
P.S. czy ktoś wie gdzie się ukrywa nasz Guru, Wódz, Imperator znany wszem i wobec jako TDC? Chyba nas nie osierocił...

DAV

Neimoidian- sorki. hehe to byla literowka. Jal slusznie zauwazyl Ozy, gdy palce biegaja jak szalone po tym naszym "jezyku internetowym" a mysli wyprzedzaja nasze palce(ktore i tak szybko zasuwaja po klawie) o miliony lat swietlnych. Przepraszam za ta literowke Neimoidian(przy xwce). Wlasnie gralem sobie w Jedi Outcast(oczywiscie nie u mnie bo jakzebym mogl grac w ta gre na moim cudownym sprzecie :) super ta gra jest. No nic, to krecimy film...
Moi drodzy kompani- zaczela sie ta zimna brzydka, mokra jesien(to ta gorsza, bo przeciez mamy tez zlota polska jesien). No ale trzeba sie przyzwyczaic... May The Force be with You....

Ozymandias

teraz to juz wszystko poplatałem... pomiłujcie

Ozymandias

Rany boskie, powinno byc-"a Myśli gnają wciąż przed nimi". Ale do mnie w tej chwili to jednak ta poprzednia wersja chyba bardziej pasuje:))

Ozymandias

A nie Zdziwiło Cię Neimo, ze masz ofetre?(Sorry Dav, ja tez robie potworne literówy, to normalne, gdy paluszki gnają jak szalone po klawiaturze a mysli wciąz przed nimi...)

Neimoidian

Do DAV: Mam nadzieję, że to "ona" było przypadkowe, bo jak nie to się pogniewamy:P.
P.S. - Neimoidian pisze się przez "e" a nie "a".

DAV

No to sonda idzie juz na maxa. AJa moge zagrac Yode jeszcze(mysle ze go nie bedziemy robic komputerowo:) tylko ze jeszcze trzeba by bylo mnie jakos zmniejszyc... ale przy dziesiejszym stanie techniki i chirurgii to mysle ze to nic trudnego :P Countdooku- nie chce nic mowic, ale jednak Naimoidian ma lepsza ofetre bo ona ma wypalarke wiec Ci to szybciej zrobi. Ok ja musze szybko zbijac bio moj qmpel ma problemy sercowe...
Do uslyszenia

Ozymandias

Przepraszam Nemoidian, Tak sobie krzyknąłem, bez specjalnego adresata...jak wiadomo nate to tez rodzaj herbaty(tych co nie wiedzieli odsyłam do Cortazara) a ja własnie miałem na taką ochotę i to taki rodzaj tryumfalnego okrzyku... Mimo, ze w tym wypadku mam same role drugoplanowe nie czuje sie bez winy, więc nie będę pierwszy wskazywał palcem (poza tym to nieładnie). Pozdrowienia dla Arcyksiecia Poggle`a Mniejszego.

Ozymandias

Kyle- co prawda humor w stylu Niewiadomskiego ale te rysunki...palce lizać! Ponieważ sam tez troche rysuję, swego czasu Jurek Ozga był moim idolem. Pamiętaj, ze oprócz Sarlacca musisz jeszcze zagrać Kyla Katarna (uwazam, ze to pełnoprawny bohater SW, a kto nie grał w Jedi Knighta to jego strata). Dav- tak się składa, że ja mam wypalarkę, proponuje więc obieg zamkniętyTy wysyłasz mi- robie kopie-odsyłam przesyłam- (Lucasarts puka do moich drzwi-ide siedzieć za nielegalne kopiowanie oprogramowania). Count-zaczynasz mi imponowac , to przecież jesień a nie wiosna, czyzby to było odwrotnie w przypadku sithów? Nie zastanawiaj się, bierz je wszystkie!

Neimoidian

Do Ozy`ego: cich...! Obecna napięta, wojenna sytuacja nie pozwala mi się ujawniać. Za zdradę Republiki (która notabene przejawia się właśnie we wspieraniu sił Hrabiego D.) wiadomo co grozi. A ja nie chcę łba stracić. Jak bym wyglądał? Gdzie nałorzyłbym sobie wtedy ten gustowny kapelusz (koronę?)? O tym nikt nie myśli.
Do Hrabiego: krusz@kki.net.pl; nr gg:3109658.
<ja mam wypalarkę>

countdooku

Neimoidian i DAV - chłopaki jesteście kochani, teraz mam jednak problem, którą ofertę wybrać. Może jakiś mały przetarg, albo nawalanka na miecze świetlne? Dziś będę miał mało czasu ( wiadomo praca :-((((( ) ale postaram się do was napisać i omówić szczegóły. ( Oczywiście o ile nasz Neimoidian poda mi swój adresik ) P.S. Neimoidian - właśnie tak to zabrzmiało!
P.S.2 okazało się właśnie, że ta co przechodziła pod oknem ma swojego klona, więc teraz są dwie. Uuuuuuh!

Kyle Katarn

Ja bym mógł zagrać Sarlacca, to niezła fucha - wyleguje się taki cały dzień i tylko czeka kiedy ktoś do niego wpadnie :D. Z bardziej ambitnych ról może Mace Windu - zawsze chciałem zagrać czarnym charakterem ;-). Ozy - J-32 jest fantastyczny! Humor w stylu komiksów Tomasza Niewiadomskiego drukowanych w "Nowej Fantastyce" - Ratman to mój idol :-).

DAV

ohh, ale se poczytalem. dlugo mnie nie bylo. Ale to niestety za sprawa zlej strony mocy, bo ani na Bastion sie nie moglem dostac wogole ani na sonde. Strasznie. (nie wiesz czasem C O U N T D O O K U czegos o tym? hehe) Co do filmu to ja moge byc.... hmmm. Hanem Solo a "pozniej- wczesniej" moze Obi Wanem, albo kims..... sam nie wiem. to ustalimy jak mnie zobaczycie. hehe(ale to zabrzmialo). Lady narya dzieki za poparcie przy numerze 1000-nym. mam nadzieje ze wtedy juz bede mogl wchodzic normalnie na Bastion. Co do tego ulamka sekundy to mysle ze Bastion wyczul ze TY jestes kobieta a jak wiadomo: "Ladie`s first". Count- ja nic nie mowie ale kobiety nie lubia gosci(przepraszam za wyrazenie) ktorzy sa zbyt pewni siebie(na swoj sposob), wiec gdzie kilku sie bije tam DAV korzysta.hehe pomijajac moj wiek(oczywiscie) Ja mam Behind the Magic ale bym musial Ci wypalic a problem jest taki ze ja nie mam "wypalarki", no ale to jest kwestia 2 dni(cala prcedura wyslania). Moj mail: dav.fm@interia.pl
ooo wiem!!!!! ja w sumie moge byc rezyserem(albo II rezyserem lub kims takim). No Count- ja nie mam 100% milosci(w sensie ze sam nie jestem pewien), ale kto wie. Koncze narazie
May the Force be with You all....

May the number 1000 be with my(mine) :P

Ozymandias

Kochani moi, z prawdziwa przyjemnoscią mam okazję polecić wam stronę http://www.komiks.net, jak juz tam się znajdziecie wybierzcie>komiksy>Ozga Jerzy>J-23 nadaje-"w matni". Naprawdę warto! Znam ten komiks od bardzo dawna i strasznie się ciesze, że wreszcie i inni beda mogli się nim nacieszyć! Załogo Bastionu-Sidiousie, Stranglerze, nie przeoczcie tego, z tego co wiem historyjke w wersji papierowej bedzie mozna kupic na tegorocznych dniach komiksu w Łodzi! Pozdrówka!

Ozymandias

Skromna osoba??? Wszyscy doskonale wiemy ,że to Ty Nate Gunray!

Neimoidian

P.S. - mam nadzieję, że nie zabrzmiało to jak ogłoszenie drug dealera. Tego Federacja nie rozprowadza. ;)

Neimoidian

Do countdooku: Towar deficytowy, o którym wpominałeś, jest w posiadaniu Federacji Handlowej, w której moja skromna osoba ma wejścia. W razie dalszej ochoty zapoznania się z w/w, daj znać a omówimy szczegóły. Musimy sobie pomagać.

Ozymandias

Drogi Count , ja Ci nieba przychylibym gdybym tylko mógł, Behind co prawda miałem , ale jak to zwykle z artykułami luksusowymi bywa został wypozyczony aby nastepnie zaginąc w pomroce dziejów i nigdy nie zostać mi zwróconym. Moze spróbuje jeszcze raz bo ostatnio widziałem w Tesco w Krakau za 35 PLN! Póki co niestety nie mogę nic obiecać. Za adres dzieki, odnotowuje w kajeciku, bedzie gdzie wysyłac zyczenia na swięta, a może nietylko bo ja korespondowac bardzo lubie (zwłaszcza dostawać listy)mój adres to watchmen@poczta.onet.pl

Lady Narya

Ozy - się nie gniewam... Hrabio - A z tym 700 postem to mi się dostało fuksem, bo razem z Ozymandiasem wysłaliśmy post o tej samej porze, tylko ja widoczniej o ułamek sekundy wcześniej. Sama się uśmiałam, że na mnie padło i to niezamierzenie - jeszcze raz mamy namacalny ? dowód na działanie siły zwanej Mocą. Wcale się nie pchałam na afisz :) - to pewnie nagroda za dobrowolne oddanie tysięcznego numeru do dyspozycji DAV`a, który chyba ciężko doświadcza życia szkolnego bądź (co gorsze) szlabanu na dostęp do internetu (wiecie - za te chorendalne rachunki). Philo - masz rację z tym polepszaniem świata we własnych granicach. Czasami dajesz do myślenia pisząc o czymś co niby istnieje i wszyscy o tym wiedzą, ale robisz to w taki ciekawy sposób. Pozdrawiam wszystkich. Zakochanego Hrabiego - szczególnie ;-)

countdooku

I jeszcze do Ozy`ego - o Behind wiem, ale jakoś nie udało mi się dotąd tego dorwać w swoje brudne łapska. Może miałbyś możliwość wypalenia i przesłania na mój adresik? Oczywiście pokrywam wszelkie koszty ;))) odezwij się na countdooku@wp.pl

countdooku

Lady - najpierw gratulacje - 700 post był Twój! ( Ach te Baby! - jak by powiedział mój kolega w pracy ) Co do wieku, jestem ciut młodszy, choć sądząc po tym jak staruszek wywijał szabelką, nie zawiodłabyś się, gdybym nawet nie był - cóż Moc jest ze mną! Co do Mary Jade hmmm... palce lizać, nie wiem kto pisze scenariusz ( pewnie my wszyscy ) ale ja już jestem za włączeniem Mary do filmu - oczywiście pod warunkiem, że Ty ją zagrasz ;)) Aha, myślę ża ja też mógłbym wystąpić w kilku rolach - np. Bobiego - w hełmie i tak nikt by mnie nie rozpoznał. A pamiętacie tę scenę z Pałacu Jabby w Special Edition? Trzy prawie gołe tancerki mmmmmm!

Ozymandias

Jeszcze raz sorry

Lady Narya

Hmmm.... u boku hrabiego Dooku. Cóż w końcu to Ty nadałeś mi tytuł, w związku z czym powinnam się jakoś odwdzięczyć, nieprawdaż? ;-) Musiałabym chyba jednak zmienić rolę np. na Marę Jade, a to już bardzo blisko granicy CSM. Mam tylko nadzieję, że nie jesteś tak - hmmm.... wiekowy, jak Christopher Lee...

Ozymandias

Nrii-chodzi oczywiście o Narye, sory za literówkę

Ozymandias

Myślę że gromada dzieciaków(i kobiet) Palpatine to kolejna wielka nie wykorzystana opcja w SW. Nie wiem czy kojarzycie ale posród wycietych scen z ANH jest ta mówiąca o wielkim wezyrze Imperatora, skoro więc wielki wezyr to moze i harem? Lucas jak zwykle ocenzurował co smakowitsze kawałki, cóż nie miejmy mu tego za złe ( a tak na serio polecam wyciętą scenkę z Hanem i dwoma panienkami w kantynie- znajduje sie w encyklopedii multimedialnej "behind the magic"). Tak więc nie krępuj się mój drogi Count, 4 to dopiero początek. tylko nie przesadzaj z tym uwodzeniem Nrii, ona jest bohaterką a nie postacia drugoplanową (pamiętaj jak to sie skończyło dla Jabby kiedy chciał zrobic z Lei ozdobę swojego dworu) Podsymowując role:Narya-rolr kobiece Leia/Amidala, Count jako Count, Philo jako Anakin/Vader (Pod warunkiem, ze przyjdzie ze swoim kaskiem) ja mam moje osiem ról + jeden z asteroidów w TESB i AOTC( taki najbardziej złosliwy, po prostu nie mogę się oprzeć). No to powodzenia w zdobywaniu siedemsetki!

countdooku

Obrotowa kanapa - tak, to zdecydowanie to!~Ale pojawił się następny problem - hmmm... jakby to powiedzieć, pod moim oknem przechodziła taka dziewczyna, że no po prostu nie mogłem i teraz kocham się już w czterech (!!) Zaczynam się domyślać skąd to nieświerze spojrzenie Palpiego i pas cnoty Vadera - Sithowie są strasznie kochliwi. Lady - mam nadzieję, że jak już będziemy kręcić tę sondę, to znajdziesz się u mego, hrabiego boku? ( o chol... 5! ) Ozy - tobie polecam tego gościa z wajchą - był super albo tego oficera który melduje Vaderowi że nadleciał myśliwiec X-wing class - to jeden z moich ulubieńców. Phil - nie kuś, zresztą to bezcelowe - kto raz wstąpił na ścieżkę Ciemnej Strony... itd. Obi-Wan też tak myślał... itd. Dla mnie juz za późno, mój synu... itd. Jeszcze co do kobiet, właśnie się dowiedziałem ( od innej - w niej JESZCZE nie jestem zakochany ) że jestem bardzo przystojny :))), myślę więc że żadne ciemne sztuczki nie będą mi potrzebne.
A z zupełnie innej beczki, natknąłem się po raz kolejny na informacje o DVD i tak sobie pomyślałem, że zapytam, jakie sceny Wy dodalibyście, a jakie usunęlibyście z AOTC na DVD?
I Jeszcze DAV - nie wiem czy widzisz jaki mamy numerek, pospiesz się jeśli chcesz przejść do historii!

philomythus

W końcu chwila wytchnienia. Jak miło jest wrócić na stare ziemię, znaną sobie ziemię, do łona, do miejsca gdzie wypływają Twoje strumienie eneregtyczne (mówię o sondzie owczywiście - dość idiotyczne te porównania, ale to jest chyba spowodowane syntezą s polskiego). Choć co w tym jest, bo naprawdę jest to dla mnie chwila relaksu, gdy mogę tu wpaść i poczytać sporo waszych wpisów - choć i tak zdarzyło się poniżej kilka znowu buraczanych tesktów. Taki już nasz los:). Countdooku - bardzo słusznie, widzę że robisz postępy i oto w końcu poczyniliśmy jakiś krok abyś przeszedł na JSM. I to dzięki kobietom - oto jest paradoks. Bo w Nowej Trylogii, jak wiemy kobieta okazuje się dla Anakina zgubna. A tutaj zakochanie się w 3 kobietach (sic!), służy jak najbardzeiej Jasnej Sprawie. Może to tak w ramach równowagi w mocy - jak kogoś się straciło przez kobietę, to teraz kogoś innego można odzyskać:) Tak dalej - przystąp do nas, dostrzeż siłę i wielkość JSM. A swoją drogą to miło, że nie starasz się wykorzystać swoich stuczek na kobietach. Byłoby to prawdziwie niegodziwe, gdybyś użył swojej Ciemnej Mocy, aby zdobuć kobietę. I do tego nie sądzę aby taka "miłość" mogła satysfakcjonować i dawać zaspokojenie - bo co to za miłość do której się zmusiło, która nie ejst prawdziwwa, tylko zdobyta "sztucznymi środkami". Prawdziwy Jedi przez Ciebie przemawia, a może raczej niekategoriowana ucziwość. I to Ci się chwali (przynajmniej przeze mnie:). Ozy - a Ty jednak płci nie zmieniaj. Dobrze Ci jest tak jak jesteś, a Lady Narya pozostaje dla nas tą Jedyną. Zresztą nawet gdybyś zmienił tą płeć, to absolutnie ja bym jednak obstawał aby grała je Narya - efekt estetyczny będzie zdecydowanie lepszy (niezależnie od tego do jakiego chirurga byś poszedł:). Są takie rzeczy których zmienić się nie da, a uroku kobicego raczej sobie ot tak nie przysporzysz:). A co do roli w filmie - ja tam gustowałbym nie mniej nie więcej tylko w Anakinie (warkoczyk padawana już mam:). Zresztą może dzięki temu zarobiłbym podówjnie, bo od razu w ramach dziedziczności genetycznej grałbym Dartha Vadera:) No cóż -a gdyby z tym nie wyszło, bo np. mam złą dykcję (jak to zwykła mi powtarzać moja wychowawczyni - faktem jest że dość szybko mówię, ale to chyba dlatego, że chciałbym zdąrzyć powiedzieć to co mam do powiedzenia, a czasem mam tego sporo - jak zresztą wiecie:), to mogę zostać którymś ze stworów na arenie, tauntaunem lub w porywach Wookiem. Co do Wookiego miałbym już większą i ambitniejszą rolę, ale to co łączy wszystkie role, to fakt, że wystarczyłoby że coś bym ryczał, warczał, a przy stworach bym się rzucał - nie jest to chyba zbyt skomplikowane. A Świat proponuję polepszać i tak - każdy z nas ma przecież do tegfo potencjał, i nie musimy być wcale bioenergoterapeutami czy kimkolwiek innym z dziedziny niekonwencjonalnyh osób (do ktrych zresztą mam stosunek nazwijmy to delikanie dość oziębły). Wystarczy że po prostu jesteśmy i żyjemy - i tym przecież możemy czynić najwięcej dobra. Oczywiście może się wydawać że całego świata nie zmienimy i w ten sposób wygląda to zbyt globalnie - ale swój mały świat, który toczy się i krąży w okół nas mamy prawo i sposobność zmieniać. A to już jest dużo. Palce mi powoli sztywnieją (bo jakoś nikt nie wpadł na tą genialną myśł w odmu aby włączyć centralne - a mnie nie było i teraz wyziębiam się) tak więc zaraz wstanę i pójdę uruchomić ogrzewanie, bo mogę nie mieć tyle szczęścia co Luke w TESB... :). May The Force Be With You!!

Ozymandias

Sam nie wiem, jeli chodzi o role to wciąz się waham pomiedzy Watto,Sebulbą, służaca Amidali, która umiera na lądowisku ze starej trylogii:przypadkowy szturmowiec, przypadkowy pilot Tie (ukończyłem Tie -fightera z medalami i honorami!)Generał Tarkin, imperialny oficer w duzym hełmie pociagajacy wajchy na gwiezdzie smierci i wreszcie (ale wiem ze jest duza konkurencja) Luke Skywalker z"Powrotu Jedi". Było jeszcze parę fajnych postaci w kantynie ale nie za bardzo pamietam ich danych. Mysle, ze na poczatek wystarczy. Jestem tez gotów zagrac wszystkie te role naraz. Peter Sellers potrafił naraz zagrac 5 ról to moze ja ze swoimi ośmioma tez sobie poradze, w końcu to niewiele więcej. Dziękuje, oddaje głos reszcie

Lady Narya

Ozy - tak sobie pomyślałam, wracając do kwestii sfilmowania naszej sondy, że ja to już mam rolę zapewnioną, no chyba że jednak zdecydujesz sie na zmianę płci ;), Hrabia zostałby Hrabią tylko co z resztą bohaterów? Może tak wstępne walki na miecze o te najważniejsze "stołki"?

Kyle Katarn

"Skończyła się wam amunicja?" - Haha dobry text Ozy. Przypomina mi się piosenka Kultu " Wracajcie słodkie chwały godziny, sławne gonitwy i strzelaniny, tak tylko można znowu być młodym, zabić i z dumą czekać nagrody, ale któż dzisiaj mordercom ufa, więc srebrne kule śpią w czarnych lufach !" Hrabio, szanuj się chłopie, z trzema naraz? Zajedziesz się na starość :). Chociaż z drugiej strony, racja będziesz miał co wspominać :).

Ozymandias

Wielka obrotowa kanapa w stylu tronu Palpatine`a tylko nieco szersza-wyobrażasz to sobie? Skoro zaczynam mieć takie ciagotki to chyba rzeczywiscie ze mna coraz mroczniej...nie martw się kobiety przychodzą, odchodza a potem ani się obejrzysz a juz jesteś zonaty i masz gromadke dzieciaków przy boku. Potem to sie łezka w oku kreci na wspomnienie...

countdooku

Oczywiście to drugie - bez wzajemności! Niestety, jak już pisałem, w takim stanie staje się Dobrym Jedi i nie mogę korzystać ze swych ciemnych sztuczek, tak więc odpada... Co do krzeseł, myślę, że bardziej przydałaby się wielka kanapa ;))))

Ozymandias

Stowarzyszenie to dobry pomysł ale może dopiero po ekranizacji sondy, podobno przedstawiciele zarejestrowanych religii mają umozliwione bezcłowe sciaganie produktów z zagranicy. Pomyślcie, ale fajnie!!

Ozymandias

Jesli wolno zapytać: Nieszczęśliwie zakochany bo w trzech naraz czy dlatego ze bez wzajemności? Jeśli to drugie to nic nie powinno powstrzymać Cie przed wpłynięciem na ich umysły i pomocą w wyborze decyzji (możesz tez wpływac na umysły ich ewentualnych facetów,aby natychmiast i bezwarunkowo je porzucili) jesli to pierwsze to podobnie; przekonaj je że we czworo to dopiero jest zycie!(Chociaz z drugiej strony to oznacza, że znów będziesz musiał kupic krzesła....

countdooku

Nie, moje usposobienie bierze się stąd, że jestem nieszczęśliwie zakochany ( w 3 dziewczynach na raz! ) a to zawsze tak na mnie wpływa. Wtedy czuję się tak strasznie dobry, czuły, miły, współczujący, bezinteresowny itd.itp. Brrrr... Mam nadzieję, że niedługo mi minie!

Neimoidian

To niecodzienne (jak na Sitha) usposobienie Hrabiego wiąże się pewnie z niedawną akcją sprzątania świata, do której szkoły (akademie?) zapędzają młodych padawanów o starszych Jedi zapominając. W szkole średniej starsi mistrzowie (;)) ani razu nie zdobyli się na wspaniałomyślny dzień wolny z tej okazji. W końcu jednak Qui-Gon sam mówił, że życie Jedi nie jest łatwe. Ale to tylko taka mała dygresja.

countdooku

A może założymy takie właśnie stowarzyszenie?! Ubierzemy brązowe płaszcze i będziemy nauczać ludzi aby żyli dobrze. Może uda nam się znaleźć kilku jasnowidzów, czy bioenergoterapeutów zainteresowanych podobną działalnością i kto wie jakie drzemią w nas zdolności???Podobno możliwości ludzkiego mózgu wykorzystywane są na jakieś 10-25%, niektórzy twierdzą, że ta reszta to właśnie owe "czarodziejskie" umiejętności. Gdyby znaleźć drogę do ich odblokowania, każdy z nas mógłby stać się Jedi! ( aha, nie, mylicie się, nie zwariowałem, nie odbiło mi, tak tylko sobie marzę :-(((( ) Póki co, możemy własnymi czynami, własnym zachowaniem starać się ulepszać ten świat. Wiem, że wygląda to na syzyfową pracę, ale jak mawiają chińczycy - "Każda podróż zaczyna się od małego kroku".
Kocham SW!!!! Kocham Świat!!!! Kocham WAS!!!!!

Ozymandias

Ciesze się że juz jesteście. Faktycznie w piatek chyba wszyscy mieli kłopoty z dostaniem się tutaj, ale za to w sobote rano było juz ok. Wpis "ix" wynika nie tyle z checi posiadania drugiej tozsamości co z sondowania działania bastionu, juz nieraaz mi się zdarzyło, ze mój komputer nie odswieżał wpisów robionych przez innych uzytkowników a robił to dopiero po moim poscie i nagle przybywało ich z 2 km! Niestety te piekne czasy przeminęły wraz z Philo (chlip chlip) i Tdc (chlip).Strangler nie ma dla nas czasu bo zajął się robieniem tapet, sądzę, że to z powodu jakiegos konkursu o którym czytałem na Imperial City Online. Strangler-wybacz druchu ale kompletnie rozwaliłeś mnie tymi tapetami z "okazji 25-lecia" do teraz nie moge się podnieśc. Ale on pewnie nie s łyszy bo robi następne....

Lady Narya

Witam, witam Hrabiego ciemnych sztuk tajemnych. Ja też się cieszę, że Cię czytam. Dzięki za zapewnienia o mojej wyjątkowości :-) Ja osobiście byłabym za utworzeniem tego typu stworzyszenia, może coś by się wtedy zmieniło na świecie. Najśmieszniejsze to to, że są na Ziemi ludzie z odpowiednimi predyspozycjami, ale posiadają zazwyczaj jedną, no może dwie, nadzwyczjne zdolności. A ja jestem przekonana, że Jedi to wszystkie te zdolności które wymieniłeś - w jednym człowieku. No ale szkolenie czyni mistrza, może więc kiedyś uda się je skumulować, tak jak w filmie. Pozdrawiam.

countdooku

O! Witam Lady! Cóz za niespodziewane spotkanie. Pozdrawiam!

countdooku

Ozy - wszyscy się wstrzymujemy, aby DAV mógł mieć siedemsetkę! I dlaczego piszesz posty jako ix?! Podoba mi się twoja zmiana stron ( płci mniej ) - nie daj się kobietom i zostań rycerzem Ciemnej Strony, dołącz do mnie - only together itd. itp. Lady Naryo - choćby się tu pojawiło i tysiąc fanek, ty i tak zawsze będziesz tą szczególną, więc się nie martw.
Co do religii Jedi - no cóż, jak wiemy GL niewiele sam wymysla, raczej adaptuje, dlatego niemal wszystkie aspekty Jedi są nam znane tu i teraz, więc stworzenie na ich bazie religii czy raczej stowaryszenia jest dość łatwe - jeśliby ktoś połączył w sobie umiejętności jasnowidzenia, bilokacja, translokacji, telekinezy a na dodatek leczenia dłońmi, byłby z niego niemal doskonały Jedi. Jedyne czego by mu brakowało to miecz świetlny ;) A takich osobników nie brakuje!

Lady Narya

Ozy - to pewnie kłopoty z serwerem Bastionu, ja nie mogłam się zalogować przez cały piątek. A ponad to wpis buraka i to tuż po moim poście zniesmaczył mnie okrutnie. Strangler - sugeruję co byś nas jednak, w przyszłości, uwalniał od takich wpisów przez ukręcenie (wykasowanie) łba takim burakom.

Ozymandias

Wszyscy pospali czy co? Rany, mylaem e po weekendzie zastanę tu gąszcz postów nie do przebicia a tymczasem kompletne zero. Gdzie się podziali nasi niegdysiejsi herosi? Skończyła wam się amunicja czy co?

ix

?

Ozymandias

O kurcze, w poblizu mojego poprzedniego posta a dokładnie tuż poniżej pojawił się idealnie niewładny tekst. Proponuje autorowi, zeby swoje arbuziogłowe madrosci cwiczył "ka indzij". Celem dokształcenia się w rzucaniu miechem polecam obecny juz u nas komiks "Preacher". Moze przynajmniej nie bedzie tak nudno. A zresztą...po co ja sobie język strzępie?

Ozymandias

Racja, chyba jednak trzymanie z jasnymi jest zdrowsze z dermatologicznego punktu widzenia. Nawet stosunkowo "najzdrowszy" sith jakim jest hrabia Dooku z filmu ma wątrobiane plamy, a reszta? Vader ze strupami na głowie, Maul z rogami i ogólnym zaczerwienieniem całej twarzy, Wreszcie Palpatine, który bardzo nieładnie sie zestarzał (w przeciwieństwie do Yody, który starzał się ładnie, że o Kenobim nie wspomnę-ach,ten czarujący tupecik w kolorze srebra!) Wybieram świeżość i urode! Stawiam na jasną stronę mocy! Co do zmiany płci to musze się jeszcze ostro zastanowic, bo jak w końcówce swojego posta zauwazyłaś Naryo korzyści sa niewymierne. Nieuniknione jest tez rozważenie przeprowadzki do Australii.

Pawełek

Co wy kurwa wiecie o zapierdalaniu wy pierdolone dupy jesteście !

Lady Narya

Ozy - a o jakie korzyści po przejściu - zmiany płci i strony Mocy - wg ciebie chodzi? Właśnie przeczytałam w pewnej gazecie, że w Australii podczas corocznego spisu ludności 70,5 tys. w rubryce "wyznawana religia" wpisało "Jedi". "Oznacza to, ża aż 0,37 proc. australijskiej populacji na pytanie o wiarę wskazało przekonania właściwe rycerzom Jedi. Fani filmu umieścili w Internecie informację, że australijski rząd będzie musiał uznać Jedi za oficjalną religię, jeśli co najmniej 10 tys. osób podczas spisu powszechnego zdeklaruje, że wyzneje tę wiarę" (sic!) Jak widać wyniki przekroczyły grubo 10tys. w związku z czym powinno dojść do utworzenia nowego wyznania, niestety biurokracja ma większą siłę przebicia i nic z tego (na razie) nie wyszło. Mój Hrabio i co Ty na to - widać wyraźnie, że szeregi Jedi nieprzebrane są. Ozy - może Ty jednak zostań z Jasnymi Jedi. Pal licho statystyki, ja tam sie właściwie cieszę, że jako jedyna z części żeńskiej populacji z Wami konwersuję. Te zachwyty, zaszczyty, oklaski, miłe słówka, która kobieta tego nie lubi... A tak musiałabym się tym dzielić z jakąś drugą, albo i trzecią fanką :-)

Ozymandias

Szarmant i agitator z Ciebie Count, Twoje argumenty sa przekonywujace.W takim razie ja przejchodzę na ciemną stronę, ale przedtem zmienię jeszcze płeć( poprawi to statystyki żeńskiej części fanklubu SW, że o innych korzyściach nie wspomnę:)

countdooku

Naryo - Always a pleasure to meet True Lady! - jak by powiedział nasz znajomy. Tylko dlaczego pojawiasz się tak sporadycznie?! Tęsknimy...
Jeśli chodzi o fanki, to mam nadzieję, że jednak są jakieś inne i może jeszcze się odezwą?
Co do postów, zapowiada się krwawa walka, może jednak powinniśmy ustalić jakieś honorowe zasady? Optuję za tym, żeby nnikt z nas nie pisał np. 30 postów pod rząd, aż do upragnionego numerka, co wy na to?
Neimoidian - walcz! Użyj swego gniewu, daj się ponieść rywalizacji, obmyślaj chytre plany, staraj się aby to TWOJE było na wierzchu - a wtedy nawet jeśli nie zdobędziesz tysięcznika, dojdziesz przynajmniej tam, gdzie powinieneś - na Ciemną Stronę Mocy! ( Tu uwaga do Kyla - nie psuj mi roboty, byli już tak blisko CSM a ty wyskakujesz z jakąś medytacją! )
Ozy - pamiętaj, Yoda był moim nauczycielem, poza tym zawsze szanowałem Jedi.
Pozdrowienia dla Wszystkich Jedi i Sithów, skąd by nie byli!

Ozymandias

Ostatni będą pierwszymi a 999 zawsze mozna odwrócic do góry nogami i dopiero wtedy zaczyna sie jazda. Ciesze się, że powróciłaś Maj Leidi jak niektórzy zwykli Cię przepieknie nazywać(co prawda ja próbowałem kiedyś wdrożyc przydomek STARa fanka ale Lady Narya brzmi o niebo lepiej). Chciałbym zaprotestować przeciwko przekrzykiwaniu sie kto silniejszy , szybszy, kto rzuca szybciej scyzorykiem, podnosi przy pomocy mocy wyżej jabłko lub inny (wiekszy,) owoc itd. Czas pokaże moi drodzy (jesli moge sobie pozwolić na ten jakże protekcjonalny ton), nie przepychajmy się jak pierwszoklasiści w szkole padawanów!Katarn- ja do Ciebie z sercem na dłoni listy śle a ty milczysz jak zaklęty. Co oni tam na tym Śląsku z Wami robią? Teraz moje ulubione wyliczanki (lubie też zestawienia), chciałem jeszcze dołożyc tych upadków w AOTC, które powinny powetować brak szybu; spada Anakin w dół w miescie, ale to oczywiste, spada Mace Windu na arenę trafiony przez Jango, spada/wypada Amidala z pojazdu szturmowców...ee, przepraszam klonów. W dół leci (choc kontrolowanie) Anakin do obozu Tuskenów. Była jeszcze wymieniona szyba w pokoju Amidali ale szybu niestety nie stwierdziłem, nawet najmniejszego i to mnie bolesnie rozczarowuje. Może za to będa 2 szyby w EIII, albo chociaż akcje dziejaca się w kopalni? Napewno wujek Lucas nam to powetuje:) Pozdrawiam.

Lady Narya

Neimoidian - my się z DAV`em znamy, jeśli można tak powiedzieć, nie od dziś. Poza tym ja już stara :-) Jedi jestem, niech się teraz młodzi padawani wykażą sprawnością bojową. Nic nie jest takie jak się by mogło wydawać i myślę, że DAV będzie musiał się jednak trochę pogimanstykować by osiągnąć tysięczny stopień wtajemniczenia, ale o tym to już niech on sam się wypowie. Pozdrawiam Jedai z Trójmiasta.

Neimoidian

Jestem odrobinę zaszokowany wypowiedzią Lady Narya`i. Jedyna kobieta na liście i dobrowolnie oddaje pierwsze miejsce w wyścigu. Gdzie tu duch sportowej rywalizacji, że o walce płci nie wspomnę? Bądź jak Leia - nieustępliwa. Nie zdowalaj się drugim miejscem. Podniesie to atmosferę rywalizacji. Jak wszyscy się wycofają, to nie będzie zabawy. Sam może spróbuję zawalczyć o medal, jeśli mi się pod nie zepsuje. Trzeba bronić honoru Trójmiasta. May the Force be with you. Tak na marginesie, będzie śmiesznie jak 1000czkę zajmie jakiś burak:).

Lady Narya

Witam panów jasnej i ciemnej strony Mocy. Jako jedyna przedstawicielka fanek (a są takie - zaczynam już wątpić) na tej sondzie, odzywam się cobyście o mnie nie zapomnieli. Countdooku - włączając się do dyskusji dot. kolejnych nr-ów postów, postanowiłam wspaniałomyślnie "oddać" nr 1000 do dyspozycji DAV`a. Zadowolę się numerem 999 :-), bo przy takiej liczbie wpisów nie wiadomo czy nam rzeczywiście pogotowie ratunkowe nie będzie potrzebne. Muszę też przyznać bez bajeru, że jestem wstrząśnięta (nie zmieszana) elokwencją naszego drogiego Ozymandiasa. Czy zauważyliście z jakim dowcipem operuje ostanio słowami? Aż miło poczytać :-) Kyle Katarn - co do szybów, to w ATOC może nim od biedy zostać głęboka (?), wysoka (?) przepaść na Kamino, w którą spada (nie do końca - na szczęście dla jasnych lub niestety dla ciemnych Jedai) Obi-wan wraz z Jango w czasie rozróby. A tak na marginesie - jak tam pierogi? A wiecie jak brzmi po czesku kwestia Vedera, który wyznaje Lukowi że jest jego ojcem? "Luke! Ja sem twoj tatinek!" Pozdrawiam.

Kyle Katarn

Witam! Zgadza się, jak powiedział DAV jestem z Pilchowic blisko Zabrza, jeszcze bliżej Gliwic. Padawanie co to za texty "I will be the most powerfull Jedi ever"? - Pamiętaj, że aspekty Ciemnej Strony będą Cię kusić podczas rywalizacji. " If once You start down The Dark Path forever will it dominate Your destiny. Consume You it will! As it did Obi Wan`s apprentice". Zalecam więc co najmniej dwa dni medytacji ;-). Co do buraczanych tekstów, to nieodłączny element większości sąd forum i czatów. A im większe zainteresowanie i oburzanie się nimi przez uczestników tym większa radocha dla buraka, żywiącego się negatywnymi emocjami. Odnośnie Maula spadającego do szybu to kontynuuje on także ciekawy zwyczaj z poprzednich części, spadania do głębokich szybów, w które obfituje Star Warsowa sceneria. W ANH spada szturmowiec, w TESB Luke, a w ROTJ już sam Imperator. W AOTC krzywa spadania pnie się gwałtownie w górę ale gdzie są szyby?! Wybaczcie moje zainteresowanie szybami ale to chyba zboczenie zawodowe - studiuję na wydziale górniczym :-).

countdooku

DAV - brakuje mi teraz czau, ale nie wiem, czy wiesz jaki numer miał twój ostatni post ?
I czy ja również mógłbym poznać koleżankę Kalę?

DAV

Oj panowie to z waszej strony byl duzy blad gdy powiedzieliscie o tysieczniku.... bo w ten(w tak dlugim czasie) sposob mam szanse jeszcze lepiej sie podszkolic w sztuce Jedi a co za tym idzie i MOC we mnie silniejsza bedzie... a wtedy wasza zguba coraz realniejsza sie rysuje...(hehe ale sentencje) No nic zobaczymy. Ozy- oo tak ta mina byla strasznie wymowna juz za pierwszym razem... TO pozostaje w pamieci... Phil- OK napisze cos do Ciebie i sie zgadamy. A co do Twojej osoby to moja kolezanka(Kala- byla na blogu) pytala sie o Ciebie i wogole mowia ze z gadki to jestes super i wogole takie rozne rzeczy. A powiem Ci ze ona jest... super i z charakteru i z wygladu... wiec jakby co to wiesz gdzie sie kierowac... Pozdrowienia dla Lady Naryi, ktorej cos dawno tu nie widzialem.....May the Force be with Yo milady...

Ozymandias

Czas pokaże kto tysięcznik zdobędzie. Swoja droga to od kiedy sithowie cytuja Yodę? Czyzby przed jego mądroscią i oni respekt mieli? Mysle, ze Maulowi i tak było przykro, moze nawet liczył na dyskretną utrate reki a tu takie zaskoczenie, ciecie poszło troche inaczej (czy zauwazyliście jego zdziwioną mine gdy spada? Cos w rodzaju: "jak to?To miało byc inaczej!"). Godne pozałowania. Proponuje chwilowo zawiesic spór czyja moc silniejsza, A jeżeli o ucinaniu mowa to ja najchetniej uciąłbym sobie drzemkę ale niestety nie moge.

countdooku

Chłopaki 700 oddałem walkowerem, ale 1000 nie odpuszczę, chyba, że chęc na ten szczególny numer wyrazi nasza Lady - wówczas jak każdy Sith odstąpię z przyjemnością pola ;)
Co do ujawniania sie, nie wiem czy powinienem jako Sith czający sie w mroku, ale co tam - starożytny gród Nakło nad Notecią.
BTW Sithów - oj coś się zrobiliście zaczepni, chyba chcecie żeby ktoś złożył wam niezapowiedzianą wizytę z kawałkiem jarzeniówy w dłoniach ;)
Do ucinania - tak, dolno część ciała na pewno wiele dla Maula znaczyła, ale ręki mimo wszystko nie stracił. Neimiodian - racja!
Do Mocy - uczcie sie chłopaki, uczcie! Sithowie i tak będą od Was potęzniejsi, ale starajcie się! Zawsze przyjemnie jest pokonac bandę dobrze wyszkolonych Jedi! ( i poucinac im co nieco )
Aha, po krótkiej nieobecności AOTC kontratakuje i wraca do Multikina w Bydgoszczy! Na jak długo? - nawet Sithowie nie wiedzą - zawsze w ruchu przyszłość jest!

Ozymandias

Philo- nie bądź zbyt okrutny dla tego Jacksona, nawet nie masz pojecia jak trudno przedrzeć się w szeregi naszej jak by nie było elitarnej grupy(sam rozumiesz-ksiązka film i figurki itd.). Nie kazdemu dane jest szczęście bycia w niej od poczatku.
Co do numeru 700 to rzeczywiście sie wycofałem ale za to rezerwuje juz teraz numer 1000, ha!

philomythus

Troszkę mnie tu nie było - trzeba przyznać. Ale tak jakoś te "buraczane" teksty mnie zniechęciły. Jak widać po rpostu Jacksonowi, nie wystarcza do idiocenia się przestrzeń Forum i musi zainteresować swoją osobą innych - o tak, najgorzej jest z osobamui, które chyba mają niskie mniemanie o sobie i muszą się znaleźć w centrum zainteresowania. Niestety odbywa się to kosztem innych. Aczkowliek przetrwaliśmy już tylu buraków na sondzie, to przetrwamy i tego, i innych jeśli przyjdzie taka potrzeba. The force is with us, isn`t she (choć właściwie, to nie wiem jaką formę odnieść do "force" - czy to żeński, czy męski rodzaj i czy liczba pojedyncza czy mnoga - bardziej strzelam niż wiem, tak więc sorry jakby co za błąd i i czekam na poprawienie - Jedi musi wykazać się także pokorą przecie:) Ja już napisał słusznie Dav - ja jestem z Katowic i tak oto ujawniam się :) Co do wpisów - tak łatwo nie oddam 700. Nie mam zamiaru się odgrażać i z całym szacunkiem do Ciebie DAV ( a tak w ogóle, to postaram się wysłać w najbliższym czasie maila, albo Ty wyślij, ale w każdym razie mam nadzieję, że uda nam się umówić :), to jednak moc we mnie też wzrasta - co prawda dopiero jako w padawanie (nawe noszę sobie taki warkoczyk padawański - co prawda zrobiony z muliny, ale zawsze:), - i mam zamiar podjąć wyzwanie zodbycia tego 700 postu:) Zapowiada się interesująco. Ale jakby co to zostańmy przy honorowych zasadach walki Jedi, bez żdanych tam sztuczek Sithów (no panie czarny charakter countdooku - nie wiadomo jakim to tam sposobem zdobyłeś ten 600 wpis ;). So - May The Force Be With You!. And we will see who win: (w każdym razie dwie osoby już odpadają - bo Ozy się wycofał, a z tego co pamiętam to countdooku też osiągnął swój cel przy 600 wpisie i chyba da nam pole do popisu :)

Ozymandias

Ty lepiej uwazaj Dav bo wiesz jak to z tymi najpotężniejszymi jedi bywa-na starośc zadyszka i strupy na głowie ( od niewygodnego hełmu). Ciesze się niezmiernie, ze na naszej sondzie zrobiło sie nieco luźniej. W mojej pracy chwilowo zastój wiec mogę sie tu czesciej pojawiać ( co niektórym moze się bardzo nie podobac ale cóż, taka juz moja uroda). Do Katowic to nie tak daleko (tak wogóle to pochodze z Bielska). Ja ci Dav ta siedemsetke juz z góry odstępuje ale uwazaj na innych, wiesz tutaj jest czasami jak na wyscigu pod-racerów! Zjawiaj sie stary ile sie tylko da bo w pojedynke pilnowac tej sondy to nie to samo co z Wami (nie mówiac o tym, ze przeciez sam ze soba sprzeczac sie nie moge). No to narazie tyle.

DAV

No przepraszam Ozy ze bylem zbyt ulegly. Ale to wzielo sie z tego ze jednak masz troche racji(nie we wszystkich sprawach) i Twoja wypowiedzi sprowadzila mnie na ziemie, chociaz przeciez nie powinienem na niej byc bo to sa wkoncu GWIEZDNE Wojny :) Philomythus & DAV- Katowice Kyle Katarn- Pilchowice niedaleko Zabrza(o ile dobrze pamietam). Ozy & Countdooku- Nr 700-tny nalezec bedzie do mnie bo ostatnio moc jest w zyciu ze mna... Nie wiem jak u was ale mysle ze juz niedlugo bede najpotezniejszym Jedi jaki kiedykolwiek istnial("I will be the most powerful Jedi ever" :P). No tazke nie ma sie co napalac... pozdrowienia dla wszystkich. May the Force be with US....

Ozymandias

Celna uwaga! poza tym jeszcze Shmi traci Anakina, Kenobi traci mistrza, federacja traci mnóstwo sprzętu, senat traci kanclerza Valorum,a planeta Naboo (chwilowo) traci wolnośc, wicekról traci tez zaufanie do Dartha Sidiousa itd etc.

Neimoidian

Odnośnie ucinania rąk to jakoś nikt nie zauważył, że w TPM Darth Sidious traci swoją prawą rękę - Maula.:)

Ozymandias

Witam po weekendzie i pogrzebie(sorry, że wtrącam sprawy prywatne, ale tak jakoś stale o tym myslę). Count -j a bym policzył Maula w TPM, w końcu skoro juz liczysz działko Boby to taka talia dla Maula tez pewnie była istotna (nosił na niej gustownie obwiazaną szarfę o ile się nie mylę i zapewne był z niej bardzo dumny). Co do cięć i gięc to w ANH jest jedyna ręka w trylogii, która krwawi (ta na podłodze). Była tu juz kiedys burzliwa dyskusja o zasmażaniu rany mieczem ( i stad braku posoki w E5 czy E2)z której niewiele wynikneło (kazdy jak zwykle miał własne zdanie).
Dav- nie bądź taki spolegliwy, ze mną trzeba się zmagać a nie tak po prostu zgadzac:)) załatw sobie sztywne łącze, jesli mieszkasz na jakims osiedlu to nie będzie kłopotów, rozejrzyj się po okolicy, teraz jest wiele konkurencyjnych firm wobec TP s.a. Twoje kłopoty z internetem od razu znikna no i...bedziesz czesciej z nami. Poza tym kondolencje dla rodziców.
Lord Jackson, ja mam wrażenie, że count Cię tylko tak wypuszcza a ty sie od razu odkrywasz, uważaj na niego, bo jak by nie było to sith a z nimi nigdy nic nie wiadomo(podobno są bardziej podatni na astme i na zrogowacenie skóry). No własnie Count- Jeszcze ze 40 postów do numeru siedemset, szykuj się!
Poza tym, moze oficjalnie przyznamy sie kto skąd, łatwiej wtedy umówic się na piwo czy na lekcje fechtunku, Tdc i Narya-Warszawa, ja-Kraków a reszta? Prosze się tu udzielac i do usychania sondy nie dopuszczać. Uwage szczególnie kieruje do niegdysiejszych aktywistów i działaczy!

Lord JAckson

Niby skad wiesz skad ja jestem
Ostatnio niektorzy mi to wmawiaja.
Np Palpi twierdzi, ze jestem z Augustowa, chociaz, tylko dlatego, ze ja tak chcialem

DAV

No witam!!! Ozymandias: moze leko przesadzilem, ale pewnie pewnym fenomenem nasza sonde moznaby nazwac. Wyolbrzymilem pare rzecz, no ale tak juz jest nieraz:) jasne ze dociagniemy do EpIII. Musimy adepci mocy musimy... countdooku: sluszna uwaga- godna pochwaly, taki smaczek... Ohh jak ja bym chcial miec miecz swietlny... ale jak narazie kasy brakuje... niestety. Za swe uczuciowe uniesienia(do tego juz nieaktualne) trzeba zaplacic(rachunek telefoniczny- ze wzgledu na to ze gentlemani<i damy> nie rozmawiaja o pieniadzach nie powiem kwoty jaka musialem JA zaplacic, nie rodzice). Ale moze jak przyjdzei do mnie moc... to sprawie sobie jakis "mieczyk". May the Force be with You.....

Leech Wałęsa

Joda walczy...

countdooku

Lordzie Jackson - Nie przeginaj! jestem już bliski kupienia miecza a teraz wiem skąd jesteś!
Ozy - trzymaj sondę, może się uda doczekać do EIII.
Phil - Ze smutkiem donoszę, że AOTC zszedł również w Brombergu, o czym zawiadamia pogrążony w żałobie fan.
Mam jeszcze jedną uwagę ( mało poważną jak zwykle ) odnośnie popularności TPM. Otóż wydaje mi się, że tak nędzne opinie o EI mogą brać się stąd, że jest to jedyna część Sagi, w której nikt nie traci ręki! Przecież w EIV najpierw kończynę traci Threepio, potem Ponda Baba, w EV znów rozpoczyna 3PO ( tym razem traci nawet więcej! ) a dzieło kończy Luke, zaś w VI Luke najpierw uciną lufę strzelby Bobiemu, a wiadomo że dla takiego gościa dobre działko jest jak ręka, a potem podobnie traktuje tautsia. Do chlubnej tradycji nawiązał GL w AOTC, jednak w TPM jakoś nie zauważyłem ( może wy tak ) żeby ktokolwiek stracił dłoń! ( rozcięcia Maula nie liczę ) I stąd opinie, że to film dla dzieci...

LordJackson

Zazartowalem sobie.
Ostatnie bzdury o mafii sa moim dzielem.
Tak sobie zazartowalem
Strangler wie od poczatku, ze to moja robota.
Ale palcem nie kiwnal by mi w tym pomoc.
Aczkolwiek tych bzdur nie wykasowal, za co jestem mu wdzieczny.

Ozymandias

Lordzie Jackson w imieniu mniej i bardziej stałych bywalców sondy prosze o nie-zanizanie jej poziomu. Bez Stranglera pewnie nie było by tej sondy wogóle, a teraz jeszcze ma do wydrukowania (własnorecznie) jej zbeletryzowana wersję oraz własnoręczne zaprojektowanie i odlanie(w szlachetnym materiale) figurek przedstawiajacych autorów co bardziej świetlistych postów. W planach jest jeszcze nakrecenie ekranizacji niniejszej sondy ale nie wszystko naraz na barki naszego jakze szacownego kolegi. Znamienne jest, ze od pewnego czasu znowu mamy cicho, poczuwam sie więc na obowiazku podtrzymywania tradycji ( i sondy). Jak dobrze pójdzie to dociagniemy to gadanie do trzeciego epizodu. To tylko 3 lata, cóz to jest dla prawdziwego fana!

LordJackson

Strangler Clouds Everything

LordJackson`

Nie dajcie zamroczyc sobie umyslow.
Strangler mroczy wszystko.
Cenzure wprowadza, a tym samym zamyka nam swiatopoglad.
Pokazuje tylko tresci, ktore chce abysmy ogladali, a tym samym zniewala nam umysly, robiac z nas niewolnikow.

Ozymandias

Dav-bardzo ładnie argumentujesz, z wiekszością tego co napisałeś byłbymw stanie się zgodzić lecz jak zawsze jest pewne "ale". Choć w niniejszej sondzie nie brakowało fantastycznych opinii Nie przesadzałbym z "wagą" wszystkiego co zostało tu wyrażone. Gdziez pokora moi drodzy jedi?

DAV

Witam, dlugo nie pisalem bo nie mialem zbytnio czasu, ale czytalem to wszystko. Countdooku- brak cenzury to zly pomysl... Ozy z ta ksiazka to jest na serio. Pytales sie kto by to czytal. Prawdziwi fani. I psychologowie, bo przeciez to jest najlepszy przyklad co film jest w stanie zrobic z grupa ludzi, jak potrafi ich zafascynowac i jak ludzie potrafia sie znalesc, poznac przeprzez "milosc" do tej samej rzeczy. Takze nie wiem jak Ty, ale ja mysle ze to mialo by sens i moglo by byc pewnego rodzaju pokazaniem Nas ludzi w Polsce. Fanow ktorzy zjednoczyli sie przeciwko burakom (hehe). Tak naprawde to moze to byc dla nas mile przezycie. OK ja spadam bo musze isc biegac(ostatnio codziennie rano o 6 i popoludniu chodze biegac bo musze pobic rekord szkoly...)
May the Force be With Us

Ozymandias

Pewnie taka sama powaga jak z tym Limahlem (hy hy hy)

countdooku

Też miałem takie podejrzenia jak to zobaczyłem - tyle nonsensów nie pojawiło się tu od początku sondy, ale nie śmiałbym podejrzewać Stranglera.
Jeszcze do Phila - martwiłeś się, że AOTC zszedł z ekranów, a tu czytam że być może pojawi się w IMAX-ie, a to podobno gdzieś blisko ciebie. Będziesz miał więc jeszcze szansę pożegnać Klony na DUŻYM ekranie!
Ozy - z tą książką to pełna powaga ;))))

Ozymandias

czy te buraczane teksty nie są przypadkiem wygenerowane przez naszego "opiekuna" Stranglera, tak żeby pokazać nam jak wygladałoby tu bez cenzury? Nonsensownośc postu autorstwa "mafii osiedlowej " daje do myślenia. Chyba, ze został wczesniej... ocenzurowany

countdooku

Dobra Panie i Panowie, poddaje się. Hau Hau odszczekujen swoje wcześniejsze twierdzenia - CHCĘ CENZURY! Wydawało mi się, że jak dotąd buraczane texty pojawiały się nieczęsto i tworzyły luzacki "klimacik" naszej sondy. Teraz widzę, że się myliłem. Precz z Andrzejem Żyto! Strangler - sorry !!!!!

Ozymandias

To ja może posieje jeszcze troche zametu, mam nadzieję, ze większośc podejdzie do zagadnienia na chłodno i z dystansem, moze nawet ktos sie rozesmieje. Otóz na fali nostalgii za muzyką lat osiemdziesiatych powracaja rózne mniej i bardziej szmirowate przedsięwzięcia. NIezachwianą pozycja w tym niezwykle rozrywkowym okresie (pamiętajmy: E5 i E6 to też tamte czasy)cieszył się wokalista Limahl, który zasłynął jedną bodajże piosenką a oprócz tego współpracą z równie kolorowym (pedalskim-przepraszam najmłodszych) co on sam zespołem Kaja Goo Goo.Słyszałem ostatnio od jednego znajomego, że ów kiczowaty Limahl to w rzeczywistosci brat Marka Hamilla. W pierwszym momencie zasmiałem sie mu w nos (nie Limahlowi, lecz znajomemu), ze takie prymitywne wypuchy na mnie ćwiczy. Ale jesli sie tego Limahla przeliteruje wspak to można nabrać watpliwości.

Ozymandias

...miało być kurcze, no to sobie teraz popływajmy w zupie z buraków (swoją drogą jak wytną te sasiadujace z moim, buraczane teksty to nieźle głupio bedą w ksiązce wyglądać moje opinie o nich)

Ozymandias

O kurzce ktoś poprosił żeby zdjąć cenzurę i jak się zrobiło kolorowo, widzicie to samo co ja czy juz tego nie ma?

Hyzio, Dyzio i Zyzio (Mafia osiedlowa- K

OK wujaszku, sekator poprosze

___________________REKLAMA_______________

Legalizacja samowoli budowlanych.
Szybko i niedrogo
Hyzio, Dyzio & Zyzio Brothers

Ozymandias

Mam nadzieję, ze wy z ta ksiażką to na zarty, bo niby kto ma to później czytać? Ja rozumiem, że skoro nasze myśli pokazuja się na ekranie i tyle ludzi moze to czytać to od razu czujemy się tacy wazni, rosniemy w dumę itd, ale jaki byłby cel wydawania takiego woluminu? I dla kogo to wydamy, dla nas samych? Podobnie z wodzostwem, widze to czysto nieformalnie, może ktos z nas będzie chciał zostać szefem albo i nawet imperatorem, ja mu przytaknę, bo skoro jest mu to potrzebne to nie ma sprawy ale mnie nie jest, podobnie jak fakt, że sam szczytnych funkcji piastować nie zamierzam. Śmiałem się trochę, ze moze powinien rządzic Countdooku bo nasuwa mi na myśl ciągle swojego imiennika z filmu, ale zdaje się ze mamy podobne zdanie na temat przywództwa (zastanów się jeszcze count - taki tron jest wart z kilka krzeseł). Tak na marginesie Count ksiązka Kinga o której wspomniałeś to Danse Macabre, o scenie z tuskenami medrkowałem jakieś 2 i pół kilometra tekstu stad i wnioski zdaje sie były podobne. Co do obecności Stranglera to proponuje przycinać niektóre co przydługawe posty, trudno sie to czyta zwłaszcza jak stale człowieka pilnuja, zeby pracował, wydrukowanie nie wchodzi w gre, pozostaje pragnienie (zresztą niespełnione) napisania czegoś równie długiego co w ten czy inny sposób moze prowadzić do objawów depresji lub nawet gorzej. Ja jestem zaimpregnowany na takie rzeczy ale pomyslcie ile tu się kręci młodych ludzi!

Donald

Hyzio, Dyzio Zyzio !
Zrobcie pozadek z wujkiem Andrzejem.
Tak jak wtedy jak sie ostatnio na weselu Mini uchlal

Żyto

Wal sie jak ostatnio Mikiemu przypierniczyłem to juz sie od dwoch miesiecy nie pokazuje. Pamietasz, to wtedy jak musieli wieczorynke przycenzurowac

Kaczor Donald

Piernicz sie Żyto, bo jak z Mikim sie skrzykniemy to tak cie bejsbolami po glowie pogłaszczemy, że nawet Goffy ci nie pomoże

Andrzej Żyto

Tak naprawde nazywam sie Kaczor Donald

Ozymandias

Postanowiłem, ze najwyższy czas zabrać juz głos w sprawie EI, skoro mieliśmy tu już na ten temat tyle kwiecistych wypowiedzi moze i ja spróbuje. Na EI czekałem od momentu pierwszwej wzmianki o mozliwości jego realizacji, tj od wywiadu z Lucasem przeprowadzonego jako dodatek do jednego z wydań trylogii, w Polsce to zdaje się było drugie wydanie, podobnie fatalne jak i pierwsze (błedy tłumaczenia, jakies czary - mary z dźwiękiem). Potem , długi czas potem pojawił się pierwszy trailer, przypadło to na okres regularnej ciupaniny w Jedi Knighta , nie musze dodawać ze takie zestawienie musiało zadziałać niezwykle podkrecajaco. Co prawda były ostrzezenia, ze film moze okazać się kompletnym niewypałem, a to za sprawą min. takich nowinek jak niezidentyfikowany rogaty osobnik z kolorowa twarzą (sic!). Drugi trailer uspokajał, mniej było akcentów dziecięcych, więcej akcji w stylu starych SW. Teraz mozna było spokojnie czekać na film. I teraz najlepsze, bo pewnie mi nie uwierzycie, powiecie, że pozuje naprawdziwego fana itd, etc ale na premiere poszedłem w przeddzien swojego slubu. Zamiast spedzać wieczór kawalerski w towarzystwie półnagich dziewcząt i innych atrakcji majacych zazwyczaj miejsce w takiej sytuacji chłonąłem przygody Jar-Jara, Qui-Gonna i młodego Anakina. Przy moim boku oczywiscie przyszła zona( z wlasnej woli, nie uzyłem mocy). Uwazam, ze to był najlepszy sposób spędzenia tego czasu. W pierwszym momencie film mi się spodobał, chociaz nijak nie mozna go było skleić ze stara trylogią. Kompletnie nic nie pasowało. Efekty oszałamiały, akcja zapierała dech w piersiach ale cos było nie tak. I to uczucie z czasem rzuciło sie na cały odbiór filmu. Bo przede wszystkim film był strasznie dziecinny, a to za sprawa nagromadzenia groteskowych postaci i żenujacych, często na siłe komicznych sytuacji (słynne odurzenie Jar Jara wiatrami puszczonymi przez jakiegos stwora w hangarze). Brakowało tez charakterystycznego mroku spowijajacego stara trylogię, i nie pomogły migawki z Maulem, który o ile się nie mylę wygłosił w filmie jedną jedyna kwestię, cos w rodzaju:"wreszcie się ujawnimy" po czym uprzednio zademonstrowawszy swoje niespotykane umiejetnosci szermiercze poległ. Szanuje decyzje Lucasa, nie mam do niego pretensji za takie kino bo przecież nie robił tego filmu dla mnie, ale przekrecenie skali wieku odbiorców do minimum (ok 6-8 lat) nie wyszło moim zdaniem filmowi na dobre. Zabrakło chłodnych,kojarzących sie z hard SF klimatów technologicznych charakterystycznych dla klasycznej trylogii, zastąpił je rozbuchany barok majacy wiecej wspólnego z ilustracjami do Terrego Pratcheta (autorstwa Josha Kirbiego). Ktos zauwazył na sondzie, ze inaczej teraz (po obejrzeniu EII) będziemy patrzeć na jego poprzednika. Zamysł Lucasa, zeby maksymalnie skontrastować czasy starej republiki z następujacym po nich mrocznym okresem imperium nie jest taki zły, w dodatku ( co mogło się po EI wydawać niewykonalne) najwyrazniej uda mu sie te dwa swiaty bez wiekszych zgrzytów pogodzić, przekonac, że mogły istniec w obrebie tego samego uniwersum.

countdooku

Strangler - nie ładnie! Cenzura to zawsze cenzura! I pozwól, że wypowiem teraz SWOJE PRYWATNE ZDANIE - wolałbym, abyś nam już niczego nie usuwał. Oczywiście, jeśli większość sondowiczów będzie zdania, żeby buraczane texty wyrzucać, podporządkuję się, ale osobiście zostawiłbym wszystko tak jak jest. A może zrobicie na ten temat sondę ;)))

Neimoidian

Strangler jako Anioł Stróż sondy? Na podanych warunkach można tą mini-cenzurę zaakceptować, choć z drugiej strony wprowadza pewne zamieszanie wśród niektórych - dla philomythus`a mogło się to skończyć poważnymi zabużeniami osobowości, jak mniemam z jego wypowiedzi. Ja sam byłem lekko zakręcony. Swoją drogą ja też mogę wyżej wymienionego pocieszyć, że matura nie powinna sprawić mu większych kłopotów-jeśli oczywiście jej nie oleje. Ilość tekstu, jaką tu zdążyłeś wyprodukować, starczyłaby na kilka matur:). Poza tym pomyśl sobie, że inni musieli zdawać ją w tym roku (a wiadomo, co przede wszystkim zprzątało uwagę w maju b.r.). Termin wyników mojej matury przypadał na 17 maja -dzień, w którym szedłem na AtoC. Jakby coś poszło nie tak, zmarnowałbym sobie seans. Nerwów było sporo, ale na film podążałem już w spokoju, by nie rzec radości.

philomythus

Moja wiara w samego siebie została właśnie podbudowana. Nie chodzi mi tu bynajmniej o sens egozimu albo pychy (broń mnie Panie Boże) ale o zwyczajne minimalne zaufanie do siebie, bo ostatnimi czasy wszystko mi się miesza, ciągle czegoś zapominam, tak że już powoli zaczynam się z siebie śmiać, że jak tak dalej pójdzie, to w trakcie pisania matury zapomnę na jaki temat piszę:). A wieczorem dziś już zacząłem się zastanwiać, czy te wpisy mi się aby nie śniły i czy aby nie robię z siebie idioty. No i do tego rzeczywiście countdooku - możliwe i to, że CSM zamąciła wszystko. Ale cieszę się, że tak jednak się nie stało. A ja mogę teraz najwyżej powiedzieć - Ha, i tu Cię mam strangler, rozszyfrowałem Cię:) JSM mnie prowadziła:) Ale teraz przynajmniej wiemy, że jesteśmy obserwowani i że bynajmniej nie zapomniano o naszej sondzie. I jeszcze jedno dooku - szczerze mówiąc, to w tej chwili mam taką chcicę na AOTC, że dałbym się posiekać za wersję nawet dubbingowaną. I oto okazuje się, że w wielkich kinach film nie leci, a w spokojnych małych nadal można go sobie oglądać. Wydawałoby się, że multikino rozwiąże problem braku filmu, a tu nagle się okazuje, że to małe kino ma nad nim przewagę. Może się do Ciebie przejadę na seans:) Sweet dreams for all of you. MTFBWY

Strangler

Phil przyłapałeś mnie :) Pojawiło się kilka, jak to sami określacie "buraczanych" postów, więc je wywaliłem... W ostatnim nawet padło zdanie w stylu... "Strangler pewnie i tak to wywali", więc zrobiłem to, pozatym napisał je dobrze mi znany "osobnik", któremu to już nie pierwszy raz się zdarza ;)
Countdooku cenzura jest, ale taka malutka... więc bez obaw (tylko chamskie, głupie nie zwiazane z SW tematy idą do kosza). Wy dyskutujecie tu w zasadzie już o wszystkim i mnie to nie przeszkadza, bo umiecie przy okazji poruszyć tematy związane z gwiezdnymi wojnami.

countdooku

Phil - jestem dopiero teraz, więc nie zauważyłem żadnych usuniętych textów. Mam jednak nadzieję, że nikt nam tu nie wprowadza cenzury, jeśli tak jest będzie miał z NAMI do czynienia! Może jednak byłęś zmęczony? A może Dark Side Cloud Everything...?
I jeszcze jedno - "u nas" w Brombergu nadal AOTC leci, tyle że zdubbingowany :((

philomythus

Zabieram się więc do odpisywania. Może to być dość skomplikowane po takiej ilości tekstu, ale w końcu Moc jest ze mną i jakoś dam sobie radę. Na początku takie spostrzeżenie, które przed chwilą mnie uderzyło po wejściu na Sondę. Treaz już nie wiem kiedy, ale albo dziś rano, albo wczoraj w nocy gdy wchodziłem na Sondę aby zobaczyć co napisali moji dobrzy przyjaciele:) wydawało mi się, że zaraz po wpisie countdooka była jeszcze dwa wpisy - tyle że dosć idiotyczne w stylu burakowym, czyli coś na zasadzie: i tak wiem wszyastko lepiej, a drugi to był wystawiony język (:oP) dla wszystkich. Tyle, że gdy teraz wszedłem tego już nie ma. A ja osłupiałem. Bo albo ja mam już jakieś zwidy (co prawda w nocy byłem po imprezie, ale znowu na niej nie piłem), albo ktoś te wpisy usunął. W takim razie chciałem się was spytać - może ktoś z was także przeglądał wpisy ostatnio i widział te dwa komentarze? Jeśli tak to niech da znać, bo ianczej to poważnie zacznę się zastanawiać ad swoją kondycją psychofizyczną. Szczerze mówiąc jestem troszkę zaskoczony - bo wniosek z odpowiedzi których udzieliście na moje pytanie płynie jak dla mnie taki, że chyba naprawdę to krytycy za dużo się spodziewali, albo musieli na coś przelać swoej frustracje no i wybrali TPM. A problem w tym, że oni byli głośniejsi od fanów i nagle wyszło na to, że TPM w oczach wszystkich to była jedna wielka chała. I tym milje i przyjemniej jest mi etraz przeczytać wasze spostrzeżenia i opinie. Ja naprawdę po oglądnięciu TPM na kasecie ostatnio byłem zaskoczony, bo film podobał mi się bardzo, mimo że oglądałem wersję z dubbingiem (a tego to chyba powinni zabronić naprawdę). Ale pomimo tego mankamentu, stosunek do filmu zmienił mi się, a raczej chyba w końcu wypracowałem sobie własny stosunek i odrzuciłem cholrene i głupie mity, które narosły w okół TPM i które tak często się powtarza, najwidoczniej nie wiedząc o czym się mówi. Zaznaczam, że super się filmem nie zachwyciłem i nadal mnie raziły niektóre rzeczy, ale ten klimat SW gdzieś tam jest - jako cień, jako widmo, ale jednak ciągnie się w wielu scenach. I jeszcze a propos przyjemności czerpanej ze zmiany stosunku do filmu - tyle, że tym razem jest to przyjemność płynąca ze zmiany nastawienia kogoś innego. Nie ukrywam Tdc, że z wielką radością przeczytałem o tym, że za drugim razem AOTC spodobał Ci się o wiele bardziej niż za pierwszym i że wiele rzeczy się wybroniło. Dla mnie jako dla człowieka dla którgeo ten film stał się ulubioną częścią i który był gotowy bronić tego Epizodu wszelkimi dostępnymi środkami, jest to naprawdę wielki komplement, choć to barzdiej chyba powinien cieszyć się Lucas (aczkolwiek to się w jakiś sposób pokrywa, bo mnie na imię jest Łukasz i kilka osób z grona z moich znajomych zwraca się do mnie Lucas:). Dlatego też mam nadzieję, że z biegiem czasu i z biegiem ogldania kolejny raz AOTC, lista zarzutów będzie się zmniejszała. Zresztą po oglądnięciu TPM, coraz częściej dochodzę do wniosku, że przecieŻ każdy film zarówno ze ST jak i z NT ma wiele błędów i zarzutów które mógłbym postawić. Ale całe piękno polega na tym, że ponad tym jest coś co łączy - nawet tam, gdzie trudno mi było się tego dopatrzeć. W katowicach też niestety przestali grać AOTC - tak chciałem się nawet ostatnio wybrać aby zamknąć sobie zeson, a tu nagle się okazało, że już po sprawie, a ja nawet nie wiem kiedy to się stało. I pomyśleć, że mamy w okolicy 3 multikina - i co z tego. W żadnym niełaska puścić choćby jednego seansu. A Władca Pierścieni nadal leci - to wszystko wina spisku masońskiego, żydowskiego i komunistycznego:) Co do matury, to wiem, że pewnie okarze się to niczym wielki - ale oczywiście Ty piszesz z perspektywy, a ja tego jeszcze nie znam. A do tego ja pisząc "matura" używam skrótu myślowego, w którm mieści się ogólne pojęcie egzaminów które mam do przejścia w tym roku, a są to też przecież egzaminy na studia. A tutaj jeśli człowiek ma ambicje:) i chciałby spróbowaźć swoich sił na jakimś dobrym kierunku (pytanie, jaki w dzisiejszych czasach jest dobry;), to sprawa już nie jest taka prosta, bo konkurencja jest dość duża w coponiektórych miejscach.I jeszcze pozostając w temacie, zapewniam Cię, że nie obraziłbym się wcale gdyby padło mi pytanie na maturze o SW:) Ale tak poważnie - chyba bym z krzesła spadł, gdyby na temacie z polskiego pisemnym, trafił mi się jakiś temat w którym można by wykorzystać SW - nie wiem jakim cudem by to się mogło zdarzyć, i szanse są 0,001%, ale np. "Filmy które inspirują literaturę":). Może ktoś ma znajomych w kuratorium?:). Co do EPIII - staram się ostatnimi czasy jak najbardziej zdystansować do tego tematu, podejść do niego spokojnie. Wiem, że jet to trudne i będzie się stawało coraz trudniejsze, ale już opuszczam wszystkie spoilery i dywagacje fanów, które zaczęły się pojawiać już an Bastionie. Boję się po prostu za bardzo napalić, boję się za bardzo oczekiwać - bo jak jak wiadomo kończy się nizebyt dobrze. Potem choćby nie wiem jak była dobra rzecz, to my przez to, że przez długi czas się nastawialiśmy, tworzyliśmy własen poprzeczki, zamykaliśmy nasze marzenia w określonym świecie do którego potem powinien się dostosować film, zwyczajnie się na końcu rozczarowujemy (nieprawdaż countdooku:). Chciałbym bardzo tego uniknąć, ale sam nie wiem jak. Bo wiem, że bardzo wiele pragnę po EPIII, że czekam na bardzo wiele. Przy EPII sytuacja była komfortowa - bo ja w sumie jak tako zbyt wiele nie oczekiwałem. M.in. dlatego, że miałem jeszcze owe błędne dość wnisoki po TPM, między innymi dlatego, że na AOTC przede wszystkim czekałem jako na SW, a nie konkretnie EPII. A teraz równie mocno co na kontynuacje (czy może uwstecznienie:) SW czekam na EPIII jako na EPIII z tym wszystkim co będzie niósł ze sobą. A do tego dochodzi jeszcze fakt, że jest świadomość tego, iż to ostatnia część, że jeśli Lucas nie kłamał, to nie będzie więcej nowych części, i na tym w jakiś sposób zakończy się przygoda (przygopda w sensie oczekiwania na nowe filmy i emocje z tym związane, bo wiadomo, że przecież świat SW będzie trwał w nas i tego akurat nic nie zakończy). No i jeszcze w EPIII tak wiele jest do wyjaśnienia, tak wiele do zakończenia i powiązania. Meine Got - i jak tu nie mieć oczekiwań:) Countdooku - bardzo słuszne spostrzeżenia poczyniłeś co do Tuskenów i co do naszego strachu. Człówiek rzeczywiście bardziej boi się tego czego nie ma niż tego co jest. Tak na dobrą sprawę patrząc na horrory, człowiek bardziej boi się na nich chyab do momentu w którym napięcie narasta, kiey atakuje "coś", kiedy wszystko jest tajemnicze i nic nie wiadomo. Człowiek się boi bo nie wie. W momencie kiedy pokazuje się potwór, człowiek z nożem, czy cokowleik innego praktycznie strach zznika a zamiast tego często przychodzi śmiech, bo to co pokazują jest żałosne. Dlatego też scena z Tuskenam ma chyba o wiele większą siłę oddziaływania gdy jej nie ma, niż gdy jest. Bo gdyby była wielu z pewnością mogłoby jej wiele zarzucić - a to zbytnią brutalność, a to śmieszność, a to przerysowanie, a to nierzeczywistość itp. Gdy jej nie ma nie można jej nic zarzucić - za to, powstaje ona dokładnie taka w naszej imaginacji, jaka powinna powstać, taka aby oddziaływać. A - Neimoidian, ja również zachęcam do przyłączenia się. Sądzę, że w większości zgadzamy się tu z coundookiem - nie jesteśmy bynajmniej żadną zamkniętą kastą. Jeśli tylko nie będziesz się "buraczył", to nie ma żadnych przeszkód abyś pisał a my Cię czytali. May The Force Be With You!!!

countdooku

Witam i pozdrawiam wszystkich piszących i czytających. Zaiste, powiało starymi, dobrymi czasami. Teraz do rzeczy, bo do napisania sporo.
Neimoidian - witamy w klubie! Ta sonda jest przecież nie tylko dla "stałych/starych" wyjadaczy. I tu uwaga do wszystkich, którzy może podobnie jak Ty lubią sobie poczytać naszą radosną twórczość, lecz brak im odwagi aby dodać coś od siebie - nie przejmujcie się, jak już napisałem jesteśmy tu dość "zakręconym" towarzystwem i jeśli tylko powstrzymacie się od bzdurnych, "burakowatych" textów to myślę, że będzie nam miło.
Milady - wybaczam Ci, oczywiście że Ci wybaczam! Ale na przyszłość lepiej się pilnuj - nie jestem co prawda tak porywczy jak Maul, ale dumy jest we mnie chyba więcej ;)))))
DAV - musisz się spieszyć z naukami ( polecam CSM - szybsza jest ona, łatwiejsza jest - jak mówił Yoda ) bo wygląda mi na to, że jeśli TDC utrzyma swoje tempo, to 700 post pojawi się w okolicy 15 września! Co do książki - ja bym jednak zostawił "buraczane" texty. Mam wrażenie, że to włąśnie one w dużym stopniu zintegrowały naszą grupę. Stanęliśmy murem przeciwko tym matołom i chociaż mięliśmy różne spojrzenia na AOTC czy SW w całości, to w tym momencie po prostu się zjednoczyliśmy.
TDC - jak sądzę, przyjąłeś funkcję, a zatem congratulations! A kontynuując moją skromną (iabsolutnie samozwańczą ) funkcję Naczelnego Tytularza, pomyślałem, że potrzeba Ci jakiegoś oficjalnego tytułu właśnie. Hrabiego ci nie oddam, na Lady mógłbyś źle zareagować ;) Lorda zajął Sidious, może więc Imperator? ( i jeszcze jedno, DAV i Phil chcą nam tu zrobić jakiś rozłam, zdyscyplinuj chłopaków! ( "zastrzel ich czy coś" :))) jeśli chodzi o książkę - to ja mówię ŻADNYCH ZMIAN! Nie porawiajmy niczego, nawet literówek. Czy bylibyśmy tutaj dzisiaj, czy czytalibyśmy teraz swoje posty z zapartym tchem, gdyby od oczątku wszystko było gładkie, sztywne, ugrzeczniojne?! ( - ten błąd jest świadomy! ) Mam wrażenie, że nie - byłoby to nudne. ( Ludzie, mam nadzieję, że mój Lord Sith tego nie czyta, chyba mam w sobie zbyt wiele z rebelianta!) Co do adresów itd. - ok.
""postaraj się nie tykać Tyrannusa": :-) Ach Wy to zawsze tak razem trzymacie :) " - sam rozumiesz, jak mawiali już starożytni jawowie - szlachectwo zobowiązuje :))
"wraz z kumplem i razem, przy piwku, siedząc na podłodze przez dobrych kilka godzin": rozumiem, że krzesła trzeba było sprzedać na te plakaty :)" Nie, krzesła poszły na piwko ;) A Vader z dużej odległości jest po prostu wymiatający! Szkoda że to qmpla, mam mało krzeseł i zabrakło mi kasy ;)
Jeszcze odniosę się do tej sceny z mordowaniem Tuskenów, Zdaje się, że już o tym dyskutowaliśmy i ja w tej chwili wcale nie jestem pewien, czy to źle, że wycięto tę scenę. To jednak pozostawia pole do popisu dla wyobraźni, a ta czasami podsuwa obrazy o wiele straszniejsze niż mogą wymyśleć filmowcy. Nie wiem czy czytałeś kiedyś książkę S. Kinga, której tytułu już nie pamiętam. Opisuje tam najogólniej rzecz biorąc świat horroru, dając jeden świetny przykład na to, że ludzki umysł potrafi poradzić sobie z każdą potwornością jaką widzi - był to pokaz jakiegoś horroru, gdzie bestia miała 2 metry i ludzie po wujściu z sali mówili - bestia fajna, ale spodziewałem się czegoś gorszego. Więc poprawili jąna 6 metrów i lekko zmutowali a ludzie znowu po wyjściu z sali - fajna bestia, ale spodziewałem się czegoś straszniejszego itd. najgorsze zaś koszmary rodzą się i żyją w naszej swiadomości, w naszej wyobraźni. I przynajmniej ja lubie wyobrażać sobię tę scenę.
Kyle- genialne tłumaczenie! Może są tam jeszcze jakieś kwiatki? Podeślij!
A teraz Phil - sorki że na końcu, ale teraz będzie najdłużej. Pytasz o nasze zdanie na temat TPM. Muszę zacząć od tego, że ZAWSZE wierzyłem, że Dżordżi kiedyś dokręci pierwsze epizody, kiedy więc kupiłem sobie w 95 zremasterowaną wersję trylogii z niezwykłą wręcz radością przyjąłem słowa Mister L. że zamierza To zrobić! Kilka nocy nie mogłem spać a w mojej głowie zrodził się niemal gotowy, wymarzony scenariusz trzech pierwszych epizodów. Nie miałem jednak dostępu do sieci i informacje o powstającym TPM docierały do mnie sporadycznie i niewiele o nim wiedziałem przed premierą. Oczywiście szukałem wszystkiego, udało mi się obejrzeć w TV wszystkie trajlery, MTV, PRO7 czy VIVA w swoich programach filmowych pokazały kilka scen i dokumentów, wszystkie strasznie mnie podjarały. Potem przyszła premiera i beznadziejne recenzje krytyków. Trochę ostudziło to mój zapał, ale sledząc Box Office uznałem, że film nie może być aż taki zły. Wreszcie dotarł do Polski. Pojechałem i... spodobał mi się. Tyle tylko, że to już nie było to. W czym był problem? Chyba w tym, że kiedy oglądam Starą trylogię, zaraz po napisach pojawia się moja ulubiona scena, kiedy się kończy uświadamiam sobie, że teraz ta świetna scena, po niej ta super, a po niej ta wspaniała itd. itp. TPM ogląda mi się świetnie, do Jar Jara się przyzwyczaiłem ( to chyba też zasługa książki, którą przeczytałem zaraz po obejrzeniu filmu - w książce jest nieco mniej głupawy, a i jego wypowiedzi czyta się normalnym tonem, więc tak nie razi ) jest tam wiele doskonałych scen, kilka genialnych postaci ( np. mnie od początku strasznie podobał się Watto ) uwielbiam te sceny w których pojawiają się razem Qui-Gonn i Shmi, fajna jest ta walka w kosmosie a pojedynek na miecze świetlne jest zdecydowanie najlepszy w historii, ale są tam też momenty, kiedy czuję się zirytowany, kiedy czekam aż jakaś scena się skończy. Zdecydowanie nie lubię pierwszej rozmowy neimoidian z Sidoiousem, jar jara kradnącego żabę i jeszcze paru scen. Za to uwielbiam wiele momentów - obie rozmowy Amidali z Palpatine`em, jej minę w Senacie, kiedy przerywa jej poseł Federacji i wiele innych o których była już mowa w tym miejscu.
Tak więc reasumując - zawsze, w różnych miejscach starałem się bronić TPM-a, bo pomimo jego oczywistych wad, jest to świetny film, który zawsze miło mi się ogląda. Każdy inny film byłby po prostu genialny, wychwalany i wspaniały, jednak Stara Trylogia podniosła poprzeczkę tak wysoko, że to trochę za mało.
Pozdrawiam Starych i Nowych!

Kyle Katarn

Ostatnio do łez rozbawiło mnie tłumaczenie ROTJ ściągnięte z netu: "Powiadomcie dowódcę że Lord Vader właśnie się załadował" :-))

Kyle Katarn

Witam Damy i szlachetnych Panów. Skoro Phil słowami Bryana Adamsa to ja Manowara: "Carry on when the day is long, forever carry on, for as long as we` re together than forever carry on" Właśnie wróciłem z Krakowskiej imprezki studenckiej - kumpel egzamin zdał więc było co oblewać. Oj, było ciężko, wiśniówka na kaca z rana jest naprawdę niezdrowa brr :-). Ale kto powiedział że na studiach będzie łatwo? :-))). Za najbardziej udany wakacyjny wypad uważam wyjazd do Gniewa gdzie zobaczyliśmy inscenizację XVII w. bitwy. Naprawdę klimat całej imprezki zrobił na mnie wrażenie do tego stopnia, że postanowiłem odświeżyć sobie trylogię Sienkiewicza. No i na zabój zakochałem się w polskich szablach. Ta którą sobie machałem, po prostu "śpiewała" w dłoni. Mówcie co chcecie ale chyba wydam kilka stów i sprezentuję sobie taki kawałek hartowanej stali.
Słuchaj Phil, może jednak zredagujesz tę książkę z naszej sondy, jesteś na dziennikarskim a nuż Cię za to z matury zwolnią? :-).No ale wracając do SW. Odnośnie E1, ja już pisałem kiedyś, że to dobry film i po raz pierwszy oglądałem go z zachwytem i rozrzewnieniem na twarzy :-). Święte słowa chłopaki to krytycy spodziewali się po nim niewiadomo czego a potem wylewali morze żółci co było zaraźliwe, również dla mnie. A Lucas zrobił ten film pod młodszą publikę i nie sądzę że można mu to mieć za złe. Jeśli tylko E3 będzie bardziej dla starszych widzów to Georgowi należy się całkowite rozgrzeszenie :-). Co do Jar Jara, ja też lubię tę postać problem w tym, że jest jej troszkę za dużo, to dla tego min. film tchnie infantylizmem ( jasne wolałbym żeby tchnął mrocznym klimatem "Imperium"). W ROTJ były awoki choć słyszałem, iż pierwotnie Endor mieli zamieszkiwać wookie lecz zmieniono na mniejsze kudłate sympatyczne stworki by dzieci mogły się pośmiać, ( heh sam byłem jednym z tych dzieciaków parenaście lat temu ) ale ich obecność jest bardziej wyważona no i żaden z nich nie jest jednym z głównych bohaterów. No ale miało być o tym co się podobało. Walki na miecze świetlne oczywiście. Walka z Maulem pozostaje moim faworytem. W połączeniu ze sceną o której pisał Phil i wspominanym już nie raz "Duel of the fates" to prawdziwe arcydzieło. Do tego śmierć Jinna, której się nie spodziewałem, oglądając film po raz pierwszy, to dodaje walce dramatyzmu. W ostatnich momentach pojedynku Qui a potem Obi walczą już bez podkładu muzycznego, w ciszy przerywanej tylko wyładowaniami świetlnych kling. Majstersztyk. Dobra, kończę jutro muszę odnaleźć moją "Jane" - Tdc czytasz w mych myślach, zaiste potężnym jesteś Jedi :-) Pozdravy dla wszystkich.

Tdc

Całość tekstu napisałem w 3 godziny z "hakiem" i wyniosło to : 20 kb :) Mam nadzieję, że wróciliśmy do dawnej świetności ! ufffff ... May the force be with you

tdc

philomythus (2002-09-04 14:16:00) "Zanim zagłębię się więc w fascynującą historię świata": SW - oczywiście ! Ale by było zawodowo, gdyby na maturze zapytali się mnie (z histroii): "W którym roku Palpatine obalił republikę ?" :) "... że będę kończył w tym roku klasę o profilu dziennikarskim": brawo, brawo ! Więc chyba już wiadomo kto będzie się zajmował treścią książki :) "jak wrzuciłem to do Worda, to aż się czerwono zrobiło": rozumiem co chcesz przez to powiedzieć - ale muszę się tu wtrącić: brzydzę się Wordem - to taki "knot" jakiego świat jeszcze nie widział - problem w tym, że jest bardzo drogi (ostatnio zmiany przeprowadzone przez owego - nie będę wymieniał - producenta spowodowały wzrost jego ceny o około 30%). Ja znam edytor z 1992 roku który ma dużo więcej funkcji niż ten "gniot" (np. ma multischowek i to jaki ! nie taki jaki pojawił się dopiero w W. 2000) a i rozpoznaje znacznie więcej wyrazów. "za jakąś cenzurą": wielbiciele CSM twierdzą często, że jest to bardzo dobra rzecz bo trzeba trochę ukrócić "rebelianckiej propagandy" :) "Może to jest jakaś wskazówka przed wyborem dalszej drogi na studia, taki nomen omen, że powinienem iść na studai biblitekarskie albo archiwistyczne": archiwizacja jest ważnym zagadnieniem również w informatyce ! "Co do SW - Atack of the clones chyba przemaglowaliśmy pernamentnie od początku do końca - aczkolwiek sądzę że coś w nim tam jeszcze drzemie": oczywiście, oczywiście ! Jeszcze dużo przed nami ! "Dlaczego nie lubicie "Mrocznego Widma"? ... które mają jakiś taki swój niewypowiedziany klimat Starej Trylogi": otóż to ! Ja również tak uważam - co więcej na spotkaniu fanów - wiele osób potwierdziło, że AOTC był na tyle kiepski (tylko bez burzy !) że PM teraz przeżywa swój renesans ! Ja też to zauważyłem i właśnie czekam na dwupłytową wersję w Divx :) bo DVD nie posiadam (choć na pewno sobie kupie wszystkie płytki oraz odtwarzacz DVD) ! PM ma swój klimat którego nie ma AOTC - co więcej ten klimat jest dość mocno związany - jak to zauważyłeś - z trylogią ! Do takich wątków chciałbym tu zaliczyć postać mrocznego lorda (o czym już wcześniej pisałem) - jest fantastyczna - świetnie walczy (z furią, odwagą i pewnością siebie) a do tego słyszymy fantastyczną muzykę ! Tego nie ma w AOTC !!! Można się spierać co do śmierci D. M. - czy nie była zbyt banalna - ale w stosunku to tych "zbiegów okoliczności" które zobaczyłem w AOTC - to nie jest tak naciągana i banalna jak np. śmierć Jango Fetta. Jak myślicie, czy statek D. M. dostał się w ręce Jedi ? (może zdanie: "mamy pewność tajemniczy wojownik był Sithem" - oznacza, że go przejęli).
Wracając do Jango: ostatnio na Bastionie pojawił się news omawiający to co się stało z głową Jango. To co zostało tam omówione nie jest takie nowe - ale wiążą się z tym inne zagadnienia. Dlaczego mały boba podnosi hełm ojca a nie jego głowę ? Trzeba przyznać, że ma to swój wydźwięk ściśle SW - jednak wg. mnie powinien podnieść głowę ojca (szczególnie, że on go znał jako osoba bez maski - a my znamy go jako osoba w masce (zbroi)). Wiąże się z tym to, że GL pragnie pokazywać ostatnio jak najmniej drastycznych scen. Ciekawe tylko dlaczego ? (zapewne zwolennicy CSM - przytakną mi teraz :). Jak zapewne wiecie nakręcono wiele scen, które nie dostały się do "finalnej" wersji AOTC. Jedną z tych scen jest "wycięcie Tusków". Naoczny świadek, który tę scenę zassał gdzieś z internetu - mówił, że się wcale nie dziwi, gdyż powietrze jest przepełnione krwią i wnętrznościami miażdżonych (mocą) kolejnych osobników. Myślę, że to nie przypadek, że GL miga się od takich scen. Pomyślcie - widz wychodzący z kina (po AOTC) ma wrażenie, że był na "baśni", która ma całkiem pozytywną treść a miejscami wręcz przesadnie wesołą (C-3PO i jego naigrywanie się z wojny). Gdyby te sceny pojawiły się w filmie - to zapewne inne zdanie miałby przeciętny widz. "w której Amidala z oddziałem atakują pałac, uwalaniają piloci i na drodze nagle staje im Darth Maul": a więc i ty cenisz tę postać - scena ta jest bardzo fajna gdyż zaczyna się wątek D.M - przyjrzyjcie się też samej Amidali: ona kogoś takiego jeszcze nie widziała !
"całkowitą krytkę": jeszcze raz powtarzam - PM traktowałem jako kolorowy filmik - ale po AOTC - uważam że jest lepszy !
"że w jakiś sposób sam dałem się wtłoczyć w machinę opinii, niezadowolenia, i nawet nie dałem potem szansy temu filmowi": oj uważaj - widocznie jesteś za bardzo wpływowy - myślę, że specjaliści od CSM mogą ci w tym pomóc - oni dobrze wiedzą w co należy wierzyć - albo co zrobić aby inni ciebie słuchali :) "na ile nie lubicie EPI": ja zawsze ceniłem wiele kwestii w ep I - choć teraz jest on mym faworytem. Podam wam jeszcze jeden ciekawy wątek: co sądzicie o scenie, którą od samego początku uważam za jedną z najlepszych (i nawet pojawia się na samym początku filmu): gdy astrodroidy R2 (a w tym nasz ulubieniec) ratują statek ! To istna rewelacja - jak one wspaniale jeden po drugim jadą/lecą szukać usterki - wspaniałe. No tu oczywiście kłania się kwestia najbardziej drażliwa: Jar Jar, który i R2 musiał wejść "pod nogi". "Bo może wychodzimy z założenia, że jest to miejsce genarlnie na EPII tylko": absolutnie nie ! jak widać po mojej wypowiedzi - dość znacznie wiąże się ona AOTC. "Ale nie wiem jakie są w gruncie rzeczy kompetencje tego miejsca": jak powiedział Countdooku jest to miejsce dość anarchiczne :)

Tdc

countdooku (2002-09-04 09:42:00) "Chyba znowu będę zaczynał dzień od "naszej" sondy!": zachęcam - bo warto ! "z tymi "ramkami" może trochę przesadziłem, chodziło mi jedynie o to, że zbytnie sformalizowanie ...": chodzi o to żeby wszyscy powiadamiali jedną osobę - a ta zadba o to aby wszyscy się o tym dowiedzieli itp. w tzw. "demo scenie" (chodzi o programowanie "artystyczne") taka osoba nazywana jest "swaper". "jak dotąd nieco anarchizującej grupy": Chyba tu nie anarchizujemy. Pewien stopień anarchii jest oczywistym następstwem wolności (w dobrym pojęciu), gdybyśmy tu anarchizowali świat SW to podejrzewam, że było by o nas tak głośno jak o niejakim "Żyto" :) (mam nadzieję, że jakiś przypadkowy "kretyn" nie weźmie sobie tego do serca i nie zacznie tu wypisywać głupot !). "nieszablonowy": ludzie którzy są inteligentni, mają coś do powiedzenia - często są nieszablonowi - i to się im chwiali. "Nie mam za to absolutnie nic przeciwko silnemu przywództwu": nie miałem co do tego żadnych złudzeń :) Postaram się być zarówno "pobłażliwy" jaki i "twardy" - kiedy trzeba ! (aby wszyscy byli usatysfakcjonowani :) "Jak mówił Anakin w AOTC, skoro się sprawdza?": to jest bardzo ciekawa kwestia poruszona przez GL, która powoduje że SW jest jeszcze bardziej uniwersalny (philomythus: poczytaj sobie trochę o tym słowie - przyda się na maturę z Polskiego :) niż był do tych czas. Mowa o wolności oraz demokracji, która u nas najczęściej jest nie lubiana lub nie znana i nie ma się czemu dziwić. Natomiast dla Amerykanów są to wartości wpojone od dzieciństwa - a GL mówi im że może należy coś tu przemyśleć - a może zmienić ? "Ze swojej strony mogę obiecać wszelką pomoc i poparcie": dzięki, dzięki na pewno się przyda pomoc tak szacownej osoby ! "w walce o": nie, nie ja wiem, że to lubiane słowo w pewnych kręgach, ale my chyba nie chcemy tu walczyć ? no chyba że o naszą książkę :-) "prawa mniejszości fanów SW": jasne, fani SW powinni mieć swojego posła ! Wystarczy, że damy tę rolę pewnemu osobnikowi obdarzonemu tytułem, ten obgada co i jak z L. Sidiousem i nawet się nie spostrzeżemy jak stanie się prezydentem :) Szczerze mówiąc wolę Sitha na Prezydenta niż tego co jest ! Sith ma przynajmniej pewien poziom (lordowie) i godność. "jako jednostka przeżarta Ciemną Stroną, nieczuła, zła i samolubna": :-) "Co do ksiażki, myślę, że przy okazji jej promocji, powinny pojawić się w sprzedaży figurki z naszymi postaciami": rotfl :) no to tu mnie ubawiłeś ! "w super cenie 89,99 PLN za sztukę": oczywiście "zwykła" cena wynosiła by: 92 zł :) "a także koszulki i płyta składanka": ale płyta musi być koniecznie taka jak do AOTC - czyli nie czytająca się w nośnikach komputerowych - aby pospólstwo sobie nie robiło mp3 :) "stanowisko Naczelnego Archiwisty Sondy": oczywiście nikt nie ma nic przeciwko - więc tytuł został przyznany :) "postaraj się nie tykać Tyrannusa": :-) Ach Wy to zawsze tak razem trzymacie :) "wraz z kumplem i razem, przy piwku, siedząc na podłodze przez dobrych kilka godzin": rozumiem, że krzesła trzeba było sprzedać na te plakaty :) "szczególnie ten z Vaderem złożony z tysięcy zdjęć": czy dobrze to wyszło i czy robi dobre wrażenie ten Vader wyłaniający się z tego mętliku ? "W ruch poszły albumy, przewodniki, figurki, trailery, fan filmy, fotki, muza i fan fiction": jednym słowem zabawa "na całego" - tylko pozazdrościć ! "wygląda na to że wróciliśmy, tylko dlaczego nikt nie pisze o SW?!?!": będzie i SW ! ja mam kilka ciekawych tematów, ale pozostawię je na następny raz (teraz też klika poruszyłem i jeszcze poruszę - czytajcie dalej).

Tdc

Ozymandias (2002-09-04 11:23:00): "Jestem też jak najbardziej za figurkami, proponuje poza standardowymi we flanelach itd serie limitowaną w stylizowanych kostiumach SW": :-) "Jak słusznie zauwazyła Narya": jak zwykle :) "ułożenia w rozdziały": myślę, że jest to dobry pomysł. "jeśli w naszych szeregach jest jakiś polonista to prosze o wystapienie": chmmm ... za polonistę to na pewno nie chciałbym być traktowany. Ale byłem już współredaktorem w czasopiśmie komputerowym - mogę służyć radą - choć bardziej chciałem aby ludzie nie bali się komputerów niż aby przeczytali wszystko tak jak powinno się czytać po polsku (doprowadzałem tym redakcyjną sekretarz do stanów zachwianej równowagi a przede wszystkim do zachwiania własnej wartości. Wydzwaniała potem do mnie pytając się co to znaczy "[96]" :). Z braku czasu mogę pomóc - w całości mogę się zająć składem DTP gotowego już tekstu.

tdc

philomythus (2002-09-03 17:39:00): "matura mnie czeka, więc już się zaczęło": nie ma co tragizować, to tylko mały epizod w życiu który potem się szybko zapomina (w znaczeniu takim jaki Ty masz na myśli), najczęściej matura kojarzy się z końcem sielskiego życia z fajnymi znajomymi z LO - chyba mam rację ? Wy "starsi" - powiedzcie coś o tym aby kolegę podnieść na duchu ! "... czasu przecieka mi między palcami": w rozumieniu szkolnym to i mi przeciekał czas między palcami w ostatnim roku przed maturą - to był zupełnie niepotrzebny stres. Matura to jest jedna z najłatwiejszych klasówek w życiu ! Dlaczego spytasz ? dlatego, że masz na nią bardzo dużo czasu, którego nie masz ani przed ani po (czyli na studiach - a jeżeli wybierzesz renomowaną uczelnię to zwykły egzamin może mieć tyle materiału co matura ...). Na maturze w najgorszym przypadku masz wystarczająco dużo czasu aby np. ściągnąć - ja np. strasznie bazgrolę (długopis to przeżytek :) - więc maturę z Polskiego zdążyłem całą przepisać na "czysto" !! Także nie przejmuj się ! A propos długopisu: ja w moich dwóch ostatnich uczelniach zamiast długopisu używam rewelacyjnego Atari Portfolio - jest to chyba pierwszy palmtop na świecie (bo z 1989 roku) - ale jest do dziś np. w roli zeszytu najlepszym produktem na rynku :) Właśnie mój Padawan Paweł (Hi Paweł !) sobie go kupił za 130 zł od pewnego hackera :) Z punktu widzenia ściąg to też jest bardzo dobry - bo jak na przykład mam nudny przedmiot (taki jak np. ekonomia, finanse itp.) to po prostu wszystkie formułki bardzo dokładnie zapisuję a następnie na dużym komputerze pomniejszam czcionkę do wytrzymałości drukarki i ściąga jest gotowa :) Raz pewien wykładowca o bardzo wysokim współczynniku wykrywalności powiedział mi: ale pan ma dobry wzrok :-)
Ale wracając do długopisu: w naszych pracowniach komputerowych wprowadzono ostatnio obowiązek wpisywania się do "zeszytu obecności". Pewnego dnia zaskoczyła mnie pewna pani "a do zeszytu się pan wpisał ?" - uśmiechnąłem się: ale nie mam czym się wpisać :) Jak to student nie ma długopisu ? (pani jak widać starej daty:) więc odparłem: długopis to przeżytek (szczególnie że znajdowaliśmy się w pracowni pełnej komputerów). Pani była na tyle miła że znalazła dla mnie długopis. Za dwa tygodnie wchodzę do pracowni a tam czeka na mnie pani z zeszytem i mówi: oto zeszyt i przeżytek :-) Całkiem mnie to rozbawiło :) "Tdc - to działaj - daje Ci moje poparcie": dzięki ! "to tak w ramach przygotowania do wyborów samorządowych": :-) "trochę brzmi jakbyśmy tworzyli struktury, formalizowali wszystko": nawet gdybym chciał trzymać was w jakichkolwiek ryzach to musiał bym na to poświęcać dużo czasu - a jak widzicie nie mam go. Mam tylko nadzieję, że nie powiadomię was o np. "Party SW" gdy ono się już odbędzie :( "czy tego chcemy czy nie": tak to jest chyba najpełniejsze oddanie tej kwestii (globalnie - oczywiście a nie w naszym przypadku). "W końcu jeszcez czeka nas premiera EPIII": O TAK - zapewne wszystkim będzie "ślinka leciała" !!! Na a mi to na pewno ! Ja myślałem, że to w epizodzie II wydarzy się bardzo dużo i bardzo dużo się po nim spodziewałem - natomiast GL (OpenGL :) przesunął wiele wydarzeń do ep. III - więc to będzie ta najfajniejsza (najbardziej zaskakująca i mrożąca krew w żyłach) część. Nie mogę się już doczekać ! "Przyznam się wam szczerze że mam skopiowane wszystkie wpisy": myślę, że wielu z nas je ma - w końcu bardzo cenimy się na wzajem :) "na wypadek gdyby bez ostrzeżenia mieli nam usunąć sondę": w pewnym momencie też miałem takie obawy i również zapisywałem wszystkie wypowiedzi. Pewnego dnia stwierdziłem, że trzeba w tej sprawie zagadać do L. Sidiousa - w końcu to co tu stworzyliśmy jest fenomenem, który jak widać nie umknął twórcom Bastionu. Oni to dodali znaczek ":)" ale teraz nam go odebrali :(. "nasz dorobek dziejowy": czy to nie był by lepszy tytuł do książki ? "I czcionką 10 jest tego już 75 stron": no to już jest "obszernością" porównywalne z większymi pracami magisterskimi :) "Przekazywałbym je dzieciom i wnukom z pokolenia na pokolenie jako dziedzictwo rodowe i największy skarb rodzinny": szczególnie gdy ją już nabędziesz i przekonasz się jaka jest cena na odwrocie :-) "cieszę się, że znowu was widzę": ja również !

Tdc

DAV (2002-09-03 18:23:00) "ohh jak milo zawialo... naszym starym dobrym gronem sympatykow SW": nie da się ukryć :) "Znowu zaczyna sie to co bylo, znowu bedziemy pisac i pisac bez opamietania- tak jak kiedys...": tak to jest to ! "to oczekiwanie na zaladowanie strony, oczekiwanie czy sa jakies nowe wpisy i radosc z ich czytania": bardzo dobrze to ująłeś - właśnie w takich chwilach uważam, że internet powinien działać bardzo szybko (na szczęście Bastion - jest jedną ze sprawniejszych stron - u was czyta się chyba równie dobrze ?). "Czy to nie zabawne, ze jak bedzie premiera EpIII to ja wlasnie bede pisal mature": na razie ciesz się wolnym czasem i spędzaj go na wypoczynku (np. na Bastionie :). "a co niestety jakby samoistnie zamarlo na czas wakacji": właśnie niech wystąpi ten winny :) Kyle: gdzieś ty się zgubił ? Szukasz Jane ?

Tdc

DAV (2002-09-03 15:52:00): "Wyszly mi dosc dobrze ale i tak nie jestem z siebie zadowolony": co za ambicje i aspiracje ! Mi się w Twoim wieku - nie chciało marnować czasu na takie "dyrdymały" - być może dlatego mam dziś taką wiedzę informatyczną - jaką mam (a szkół i nauczycieli informatyki - wtedy nie było...). "w sumie to zarysowal nam sie przywodca naszej grupy naturalnie: TDC": dziękuję za uznanie ! | "chyba ze ktos naprawde chcialby byc tym "przewodniczacym"": nie uchylam się - ale czekam na zgłoszenia. |

countdooku (2002-09-03 09:05:00): "A GL powinien napisać Słowo Wstępne": :-))

Tdc

Książka: mam kilka propozycji: 1. Należało by powołać redaktora lub redaktorów, którzy dbali by o powstającą książkę. Np. każdy z nas zapisywał by zmiany które chciałby wprowadzić, następnie nadsyłał by je - a ten decydował by czy należy je wprowadzić. Jeśli chodzi o redaktora od spraw dobrych obyczajów to myślę, że nasza Lady świetnie się będzie do tego nadawać :) Cały pomysł polega na tym aby była tylko jedna wersja robocza tego tekstu, a nie żeby każdy poprawił co uważa za słuszne a potem trudno by było połączyć np. 6 wersji w całość (nie wiadomo by nawet było co zostało zmienione i gdzie jest to lepiej zmienione - zbyt duży jest ten tekst). Jest jeszcze jedna zaleta: bardziej kontrowersyjne "kawałki" były by przez nas uzgodnione. 2. Każdy z nas napisał by podstawowe swoje dane, z których stworzyli byśmy dodatek lub część wstępu do książki. Myślę, że warto napisać z jakiego miasta się jest, jak korzysta się z internetu, czy się pracuje lub jest się uczniem, adres kontaktowy e-mail itp - czekam na dalsze propozycje.
3. Można by opracować statystyki (mogę się tym zająć) kto ile razy "wystąpił" oraz ile napisał :-)))

tdc

Na początku pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wszystkie miłe słowa, widzę, że jestem poważnie traktowany. Moja kandydatura jest waszym wspólnym głosem - co oznacza duże wyróżnienie. Dzięki ! |

Ostatnio odświeżyłem sobie AOTC - czyli obejrzałem go (dopiero) po raz drugi. Nie było mi śpieszno bo jak wiecie za bardzo za nim nie przepadam. Muszę jednak przyznać, że jak na to co zostało w nim przedstawione (czyli to z fabuły co się załapało do wersji finalnej) to jest to ukazane dość dobrze (aktorzy grają całkiem nie źle). Dlatego tym razem jestem z tego filmu bardziej zadowolony niż w czasie premiery. Do mojego dobrego samopoczucia dołożyło się także to że wiele ze spornych kwestii (ujęć) które bardzo chciałem dokładnie prześledzić - najczęściej GL wybronił się ! Chciałem się przyjrzeć ujęciom gdzie coś mogło być nie tak jak powinno i naprawdę było wszystko w porządku :) Dlatego niechlujstwo które zarzucałem GL po premierze nie jest już tak duże - choć cały czas jest bardzo długa lista tego co nie wygląda tak jak powinno. Ale wystarczy o tym - poszedłem do kina bo dostałem "cynk", że w Warszawie mają przestać grać AOTC (Warszawiacy słyszycie !). Wybrałem się do kina i okazało się że grają tylko wersję z dubbingiem ! Zapewne wiecie jak bardzo byłem niezadowolony ... Oczywiście wiadomo, że niektórzy polscy aktorzy radzili sobie lepiej albo gorzej - mnie jednak najbardziej denerwował fakt wielu zmian. Wiadomo, że tłumaczenie do dubbingu musi być przystosowane do ruchów ust. Już w AOTC w wersji z napisami - popełniono wiele niewybaczalnych błędów - ale to co się działo w tej wersji to przechodzi ludzkie pojęcie ! Tak się składa że sporą część filmu zapamiętałem w wersji oryginalnej i bardzo raziły mnie wszelkie odstępstwa, np. Obi ratując się przed rakietą wyrzucił (chyba) "zbiorniki" ... do tego dochodzą "prochy", "lustracje" i wiele innych. Totalnie zepsuta była scena tak bardzo przez Nas lubiana, gdy Amidala wreszcie wyznaje swoje uczucia (przed "areną") do Anakina. Otóż w polskiej wersji nie brzmi to przekonywująco a właściwie dość płytko. Mi najbardziej się nie podobało to że Amidala powiedziała o "głębokiej miłości" - w tej wersji nic o tym nie mówiła (jednym słowem gadała od rzeczy).
Jestem chyba purystą językowym, ale w Gwiezdnych Wojnach - naprawdę nie mogę przepuścić wielu kwestii. Między innymi dlatego postaram się przetłumaczyć trylogię tak aby mnie nie raziła - a inni mam nadzieję też będą zadowoleni :) |

Mam wiadomość dla mieszkańców Warszawy i okolic: na zapowiadanym "Fanaticonie" - odbędzie się (jeszcze nie na 100% - protesty GL) wyświetlenie trylogii na dużym ekranie ! Bardzo żałuję że najprawdopodobniej nie będę :-(((

DAV

No to widze ze poszlo na dobre.... Phil- mozna bylo sie spodziewac, ze masz taki kierunek po Twoim dojrzalym jezyku(uklony z mojej strony). Narya- No ten pojedynek w EpI to jest JUZ klasyka wg mnie. Mysle (a przynajmniej dla mnie tak jest) ze ten pojedynek na swietlne miecze jest najlepszy ze wszystkich jakie kiedykolwiek powstaly w filmach SW. Ta muzyka i klimat cudo, no i to o czym wspomnial Philomythus- poczatek, ktory mowil to nasze sprawy i my sie teraz zmiwrzymy.... Countdooku- mam nadzieje ze jednak do czasu gdy nadejdzie 700-tny post to moc we mnie wzejdzie na wyzyny i wyprzedze Cie :) Ksiazka- juz sie strasznie napalilem, kupie ja(jak juz bedzie, o ile bedzie:) wnukom, dzieciom(o ile je bede mial;) ja mysle zeby jednak wypowiedzi burakow zostawic, bo to tez jest jakby pewien znak.... znak jakze zly, ze sa wsrod nas ludzie ktorzy chcieliby tylko niszczyc. Te "buraki" to sa zazwyczaj ludzie, ktorzy tu trafili przypadkiem bo jeden kumpel byl u drugiego i wchodzil sobie na neta. A tacy ludzie chca nam zniszczyc sonde takimi haselkami. I tak to sie nie uda...
No ja Kylego bardzo czesto widuje na gg i z nim gadam (rownie czesto), takze mysle ze jak zobaczy nasze posty to na pewno cos napisze no a z Jedi Adamem nie mam kontaktu. Philo- jezeli chodzi o EpI jako caly film to ja nigdy nie mowilem ze go nie lubilem, bo to przeciez SW ma jakis tam swoj klimat a w niektorych miejscach ma klimat "prawdziwych" GW. tazke nie ma co narzekac. Wszyscy wiemy ze to byl "odcinek" kierowany raczej do dzieci(tylko nie wiadomo czemu?!?!), bo przeciez tak naprawde nawet pozadnej bitwy tam nie bylo, tylko taka dziecinna, wiec proponowalbym ten film traktowac z lekkim przymruzeniem oka. Ale powtarzam jeszcze raz: pojedynek na swietlne miecze byl boski....
Figurki z naszymi podobiznami, to by sie sprzedalo!!!! mozna wydac tez stroje wieczorowe z SW i wogole... fajnie by bylo... No Phil z tym klubem to nie jest zly pomysl... mozemy byc "młodą Mocą", "Star Wars teen", albo cos w tym stylu hehe. A jezeli mialbys czas(choc niestety nie sadze zebys byl posiadaczem tego luksusu w tym roku:) to dla "zabawy"(i slusznej sprawy) moglbys zaczac poprawiac literowki i inne bajery. Pozdrowienia.... dla wszystkich...
P.S May The Force be with You...
P.S2 Sonda znowu na startowa.....

Lady Narya

Countdooku - dziękuję za owacyjne przyjęcie, też się cieszę, że stara obsada fanowska wróciła z wygnania wakacyjnego (dobrowolnego, mam nadzieję). Chyba coś w tym jest, że ludzie nie zapominają o sondzie mimo upływu czasu i opadnięcia emocji po premierze AOTC. A co do Tyranusa, no staaary, mnie chyba wybaczysz? ;-) Philo - zaimponowałeś mi kierunkiem swoich nauk. Co do postów to ja jednak zostawiłabym całość naszych wypowiedzi na sondzie tak jak były pisane w oryginale (oprócz literówek), nawet jeśli mają błędy stylistyczne. TPM wydawało mi się raczej słabe, a nie złe. Jednak kiedy obejrzałam je po raz drugi i trzeci, to też wyłapałam sceny, które miały np. decydujący wpływ na życie Anakina, a które nie-fan przeoczyłby lub w ogóle nie zrozumiał (i nie chodzi mi o te, w których Lucas bił po oczach oczywistością, jak np. opuszczenie Tatooine i pożegnanie z Shmi), takie które miały "drugie dno", albo po prostu podobały mi się. Sceną-ikoną na zawsze, dla mnie, z tej części pozostanie finałowa walka Qui-gona, Kenobiego i Maula, jakże podobna do walki Obi-wana i Anakina z Dooku. W pierwszej to młody Kenobi grał narwańca, który chce rozwalić silniejszego od siebie i zdaje mu się, że sam może tego dokonać, a w drugiej taka sama sytuacja ma miejsce z Anakinem i z Dooku. Historia z młodymi Padawanami lubi się powtarzać, co? :-) Pozdrowionka.

Neimoidian

Twoje pytanie philomythus było bezpośrednio skierowane do stałych uczestników sondy, ale skoro jest to forum, to i ja się trochę wypowiem (po prawdzie ja tu bywam też prawie codziennie, czytając wasze wypociny). Co było najgorsze w Epizodzie I? Przede wszystkim chyba wygórowane oczekiwania widzów. Wiem coś o tym. Moją "przygodę" ze SW zacząłem od końca. DAWNO temu oglądałem "RotJ" a potem długo nic. Pierwszy raz trylogię obejrzałem dopiero w 1997 w wersji SE. Poszedłem na "ANH" z ogromnymi oczekiwaniami (myślałem o sobie jako o fanie SW – oglądałem jeden film i grałem w "X-Winga"). Nie powiem, że się zawiodłem, ale nie było też okrzyku "AWESOME!". Podobnie "RotJ" – moje wspomnienia z przeszłości okazały się trochę przeinaczone i konfrontacja z rzeczywistością nie wypadła na korzyść filmu. Żeby docenić oba te filmy potrzebowałem dystansu (teraz oglądam je z nieukrywaną przyjemnością). W efekcie jedyną częścią, jaka mnie zachwyciła był "ESB" (o nim wiedziałem najmniej i niczego nie oczekiwałem). Na "TPM" poszedłem, ukierunkowany opiniami z zewnątrz, z przekonaniem "Pewnie film będzie taki sobie, ale może w końcu nie będzie aż tak źle" i... bawiłem się na nim fantastycznie, gdyż przerósł moje niewysokie oczekiwania. Poczułem w nim Moc dawnych filmów. W efekcie obejrzałem ten film tyle razy, że już mam go dosyć, ale miałem okazję go też dobrze przeanalizować, znaleźć wady i zalety. To, co najbardziej razi większość osób, to infantylizm – Jar-Jar i Anakin (w niektórych momentach). O ile z tym drugim zgadzam się(w końcu to dziecko, więc może być takie) to z Binksem sprawa jest trudniejsza. Nie byłem, co prawda, nim "zachwycony", ale go polubiłem (sic!). Nałożyły się na to dwie kwestie. Po pierwsze sposób, w jaki był zrobiony, po drugie sposób, w jaki mówił wydał mi się zabawny (gorzej było z tym, co mówił). Spotykałem się z zarzutami, żę Lucas zgłupiał, jeśli myślał, że ktoś poza dziećmi polubi Jar-Jara. Oglądając film przyszło mi do głowy spostrzeżenie, że Lucas nie był jednak taki głupi. On wiedział, jak mogą na Binksa reagować starsi i dorośli. Przykładem są tu obaj Jedi. Jinn kilka razy objawił swoje niezadowolenie z tego, co Gunganin robił, a Kenobi nawet nie krył się ze swoją pogardą dla niego (rozmowa o "kolejnej żałosnej istocie"). Poza tymi aspektami, było w filmie jeszcze kilka "nizin" i buraków, o których nie będę teraz pisał z braku czasu. Jednak sam "TPM" miał obok tego wiele klimatycznych sekwencji i momentów, z których część zaczął zauważać mój przedmówca, i które stawiają Widmo obok Trylogii. Z tego względu zamiast szukać wad, proponuję, jeśli będzie ten temat dalej drążony, skupić się na szukaniu takich właśnie pozytywów, rzeczy, które w "TPM" robiły wrażenie, podobały się, ew. zachwycały.

philomythus

Witam serdecznie tą wczesną porą - tak jakoś dziś wyjątkowo udało nam się wyjść ze szkoły - co prawda nazywa się że wszyscy wiedzą, że mamy się skupić na maturze i dadzą nam czas, ale jak to w życiu, te słowa to genralnie teoria:) Zanim zagłębię się więc w fascynującą historię świata, nie omieszkałem się wykorzystać wolnej chwili i wpaść na Sondę - a tu już nawet Lady Narya się uaktywniła. I hope, że rzeczywiście Kyle i JediAdam również powrócą - a wtedy już jak to się teraz mawia: totalny wypas:). Co do polonistów. Zgodnie z sumieniem przed Bogiem i wami muszę się przyznać, że będę kończył w tym roku klasę o profilu dziennikarskim. Ale mimo wszystko chyba jeszcze nie mam na tyle dużych umiejętności i możliwości aby to wszystko zredagować i lepiej by było aby zajął się tym kimś ciut starszy, bo ja małolat przy większości z was jestem (Dav - tworzymy młody nurt tutaj, więc może byśmy tak założyli jakąś skrajną młodzieżówkę na wzór tej proPutinowskiej - nazwalibyśmy się "Silni Mocą":). A co do zredagowania tego to nie ma dwóch słów, bo na pewno jest w tym wszystkim wiele błędów stylistycznych i ortograficznych, literówek (jak wrzuciłem to do Worda, to aż się czerwono zrobiło), oraz głupich wypowiedzi, które stanowczo trza by usunąć. Co prawda nie żebym optował za jakąś cenzurą albo coś ale poziom trzeba trzymać. Countdooku - dzięki za nominację. Może to jest jakaś wskazówka przed wyborem dalszej drogi na studia, taki nomen omen, że powinienem iść na studai biblitekarskie albo archiwistyczne:) Co do SW - Atack of the clones chyba przemaglowaliśmy pernamentnie od początku do końca - aczkolwiek sądzę że coś w nim tam jeszcze drzemie, tlye że teraz już tego nie uchwycam. Ale podejrzewam, że sporo rzeczy mi się nasunie, kiedy w listopadzie (idzie dużymi krokami:) będzie premiera na VHS i DVD. Kiedy na spokojnie to oglądnę koljeny raz, po upływie czasu, za naszymi wszytskim spotrzeżeniami i opiniami. I w sumie już nie mogę się doczekać na ten miniseans domowy. A teraz chciałem zadać dość nietypowe pytanie - nietypowe, lub dziwne, asm nie wiem jak to nazwać. Dlaczego nie lubicie "Mrocznego Widma"? Tak na pierwsz raz brzmi ono dość trywialnie i w ogóle, ale już wyjaśniam o co chodzi. W trakcie wakacji oglądnąłem sobie na nowo oczywiście całą trylogię no i PM. I tak potem przyszły mi pewne spostrzeżenia, które Countdooku już zresztą zna, a więc przepraszam, że musisz czytać po cześci to jeszcze raz. Otóż stwierdziłem, że na dobrą sprawę ja od premiery we wrześniu 1999 roku PM nie oglądałem. Ala cały czas jakoś tak żyłem w przeświadczeniu, że to była kompletna klapa, dno, i podsycałem to w sobie, a inni skrzętnie mi w tym pomagali. Gdy w końuc po 3 latach oglądnąłem na nowo ten film, aż się zdziwiłem, gdyż nagle się okazało, że połowy już nie pamiętałem, a do tego że są tam elementy, które bardzo, bardzo mi się podobały, które mają jakiś taki swój niewypowiedziany klimat Starej Trylogi. Jedną z takich scen jest dla mnie ta, w której Amidala z oddziałem atakują pałac, uwalaniają piloci i na drodze nagle staje im Darth Maul. Ten kilak krótkich scen, kiedy otwierają się drzwi, na chwilę wszyscy zamierają i Qui Gon Jon tylko mówi: "We`` handle this...", na co wszyscy odchodzą a Maul zdejmuje kaptur. W tym jest jakaś siła, wszyscy wiedzą, że nie należy się do tego wtrącać, że to jest pojedynek mocy, że to jest prastara historia, coś więcej niż spotaknie trzech szermierzy. Zresztą nie będę wam opisywał swojego zachwytu. Chodzi mi po prostu o to, że po tym oglądnięciu, dostrzegłem kilka rzeczy za które nie żeby wpaść w zachwyt, ale które karzą zastanowić się nad całkowitą krytkę, zjechaniem z góry na dół. Bo przy ogólnych stanach i opiniach wśród fanów, co najwyżej moża by zorganizować sondę: "Za co nie lubimy Mrocznego Widma" albo "Co było najgorsze w EPI". Zauważyłem ze smutkiem, że w jakiś sposób sam dałem się wtłoczyć w machinę opinii, niezadowolenia, i nawet nie dałem potem szansy temu filmowi. A może to jest kwestia, że do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć, na spokojnie oglądnąć i zastanowić się jeszcze raz. Dlatego chciałem się was tak na spokojnie spytać - na ile nie lubicie EPI. A może go lubicie, bo są i tacy, którzy są nawet zachywceni Jar Jar (ten akurat w dalszym ciągu mnie dość - nazwijmy to tak - "raził":). Jeśli by ktoś chciał to czekam na odpowiedź. Przepraszam też, jeśli może robię to w złym miejscu. Bo może wychodzimy z założenia, że jest to miejsce genarlnie na EPII tylko. Jeśli tak, to pytanie moje należy zignorować (choć w sumie to się naprodukowałem;). Ale nie wiem jakie są w gruncie rzeczy kompetencje tego miejsca, bo też nigdy się nad tym nie zastanawialiśmy. Wcześniej caly czas byliśmy pod takim lub innym wrażeniem ATOC i tyle było do pisania na ten temat, że w sumie nawet nikomu nie przyszło do głowy, aby poruszyć coś innego. I na ten temat czekam na wasze opinie. Nie mówię teraz o tym abyśmy nadawali status temu miejscu, bo zgadzam się z countdookiem, że byłoby to zbytnie formalizowanie tego miejsca, które charakteryzowało się anarchią i złamaniem zasad i definicji ogólnie przyętej o sondzie. Tak tylko się zastanawiam. Na dziś już chyba dość, bo potem Lady Narya robi o mnie aluzje ;). May the force be with you.

Ozymandias

To juz Katarn jakis czas temu miał pomysł odnosnie wspolnej realizacji fanfilmu. Mysle, ze skoro mamy juz (prawie) ksiazkę i (prawie napewno) szeryfa to i o filmie warto pomyśleć. Jestem też jak najbardziej za figurkami, proponuje poza standardowymi we flanelach itd serie limitowaną w stylizowanych kostiumach SW, juz mozemy zacząc typować role. Jak słusznie zauwazyła Narya ksiązka z naszymi swietlanymi wypowiedziami wymaga pewnego rodzaju zredagowania, być moze nawet ułożenia w rozdziały, zastanówcie się nad tym, jeśli w naszych szeregach jest jakiś polonista to prosze o wystapienie.

countdooku

Hurrrra! lady Narya wróciła! I Reszta ( tylko bez obrazy! ) chłopaków! Chyba znowu będę zaczynał dzień od "naszej" sondy!
TDC - z tymi "ramkami" może trochę przesadziłem, chodziło mi jedynie o to, że zbytnie sformalizowanie naszej jak dotąd nieco anarchizującej grupy ( w końcu sam pomysł aby tyle czasu ze sobą rozmawiać na sondzie, a nie czacie czy forum, które przecież służą właśnie do tego był nieco "nieszablonowy") jakoś mi nie pasuję. NIe mam za to absolutnie nic przeciwko silnemu przywództwu. Jak mówił Anakin w AOTC, skoro się sprawdza? Ze swojej strony mogę obiecać wszelką pomoc i poparcie w walce o słuszne prawa mniejszości fanów SW! ( Wow! Ależ to zabrzmiało, jestem z siebie dumny! )
DAV - sorry, ale wiesz jak to jest, jako jednostka przeżarta Ciemną Stroną, nieczuła, zła i samolubna musiałem Cię wyprzedzić. Ale już teraz oddaje ci do dyspozycji post nr. 700!
Co do ksiażki, myślę, że przy okazji jej promocji, powinny pojawić się w sprzedaży figurki z naszymi postaciami ( w super cenie 89,99 PLN za sztukę! ), a także koszulki i płyta składanka "Gorące Hity Fanów SW vol. 47" ;)))
Phil - nareszcie jesteś! Mam nadzieję, że wytężona nauka ( ha, ha ) nie przeszkodzi ci w pisaniu jeszcze dłuzszych i jeszcze bardziej "zakręconych" postów. Chyba wszyscy na nie czekamy. A wiesz, że ja też chciałem sobie skopiować nasze wypowiedzi? Ale jakoś nigdy się za to nie wziąłem. W takim razie na mocy swego tytułu powierzam ci ( chyba TDC nie będzie się sprzeciwiał ) stanowisko Naczelnego Archiwisty Sondy ( oklaski!!! )
Milady - Jakże miło znowu czytać Pani posty, ale na przyszłość postaraj się nie tykać Tyrannusa, jestem dość drażliwy w tej kwestii ;) O SW, to święte słowa. Dodam tylko od siebie, że ja jednak uwielbiam czasem zagłębić się w jakieś szczegóły filmów czy książek. Pisałem już o tym Philowi, ale wspomnę i tutaj, że kilka dni temu wreszcie zamówiłem sobie plakaty z SW, wraz z kumplem i razem, przy piwku, siedząc na podłodze przez dobrych kilka godzin oglądaliśmy je bardzo szczegółowo ( szczególnie ten z Vaderem złożony z tysięcy zdjęć ) wspominając poszczególne sceny, postacie, przypominając sobie uczucia towarzyszące "pierwszemu razowi" ( tylko bez głupich aluzji! ) i zastanawiając sie nad EIII. W ruch poszły albumy, przewodniki, figurki, trailery, fan filmy, fotki, muza i fan fiction. Mówię wam, nie był to co prawda fanowski konwent, ale długo nie zapomnę tych kilku godzin!
I jeszcze do wszytkich - wygląda na to że wróciliśmy, tylko dlaczego nikt nie pisze o SW?!?!

Lady Narya

Witam wszystkich. Widzę, że zabrakło tylko Jedi Adama i Kyla. Ale pewnie zgłoszą się w niedalekiej przyszłości. Co do książki - to świetny pomysł, proponuję tylko pomniejszenie stron naszej Świętej Księgi o wypowiedzi "buraków", co prawda może takie wypowiedzi tworzą koloryt całości, ale mnie sie w ogóle nie podobują. TDC na matkę, pardon, ojca chrzestnego naszej gromadki bardzo mi odpowiada. Te znajomości (małe czy duże, to nieważne, ale są), udział w spotkaniach fanowskich no i oczywiście ma zawsze dużo do powiedzenia - tylko trochę mniej od Philomythusa ;-) Nie sądzę, żeby taka funkcja musiała od razu mieć charakter Tyranusa. Zresztą czy my sobie damy narzucić jarzmo poddaństwa?
A co do SW to ja też jak większość z Was lubię je za całokształt, a nie tylko za jakąś jedną określoną postać czy scenę. Chodzi przede wszystkim o to jakie przesłanie niosą ze sobą wszystkie filmy - nawet te "gorsze" części, jak się człowiek dobrze przypatrzy, to z nich też coś można wyciągnąć wartościowego. Pozdrawiam.

DAV

ohh jak milo zawialo... naszym starym dobrym gronem sympatykow SW. Jeszcze brakuje nam naszej Lady Naryi. Ale jak zobaczylem wpis Phila to pomyslalem sobie: Znowu zaczyna sie to co bylo, znowu bedziemy pisac i pisac bez opamietania- tak jak kiedys... I to mnie wlasnie kreci... to oczekiwanie na zaladowanie strony, oczekiwanie czy sa jakies nowe wpisy i radosc z ich czytania. Philo- czas, czas, czas plynie nieublaganie i wszystko co dobre konczy sie z czasem. Czas jest naprawde okrutny, ale miejmy nadzieje ze nasza sonda NASZE miejsce na "ziemi" bedzie wieczne i niezniszczalne nawet przez czas. A tak wogole to Philo wspomniales i EpIII. Czy to nie zabawne, ze jak bedzie premiera EpIII to ja wlasnie bede pisal mature (Maj 2005 roku). Zycie jest piekne. La vita bella!!!!!!!(nie wiem czy to dokladnie tak, ale co tam). Wazne ze jestesmy znowu prawie w komplecie i ze zaczyna sie to co bylo dla nas takie wazne, a co niestety jakby samoistnie zamarlo na czas wakacji. May The Force be with all of Us Jedi..... & Padawans....

philomythus

Oto jestem. I pozwolę sobie na wstępie przytoczyć jeszcze raz początek piosenki Bryana Adamsa: Here I am - this is me, There`s no where else on earth I`d rather be". Przepraszam, że robię takie wstawki liryczne, ale tak jakoś ten tekst wyjątkowo mi pasuje, dlatego przytozę jezszcze jedną zwrotkę licząc na waszą cierpliwość i wyrozumiałość:):"Here we are - we`ve just begun , And after all this tame - our time has come, Ya here we are - still goin` strong, Right here int the place where we belong". Takie to trochę senstymentalne i genralnie jeśli słyszeliście piosenkę (a chyba trudno nie usłyszeć, bo poziom naszych rado jest taki, że wszdzie grają w kółko to samo) to jest ona taka trochę "poduchowata", ale ja słuchając jej, mam właśnie z moim ulubionym miejcem w internecie...:). Może to zboczenie;). I owszem DAV - matura mnie czeka, więc już się zaczęło i czasu przecieka mi między palcami a mnie trudno go złapać - przerażające ale prawdziwe. Co do wakacji - minęły bardzo, bardzo mile na ciągłym jeżdżeniu, tak że w domu za bardzo nie zagrzałem - ale tego mi chyba było potrzeba. Jeśli chodzi o osobę odpowiedzialną - co do kandydatury raczej nie mam zbytnich wahań, zresztą co do tej kwesti jesteśmy bardzo zgodni. Tdc - myślę że świetnie się nadajesz na panią przedszkolankę:) Ale tak poważnie Tdc - to działaj - daje Ci moje poparcie (to tak w ramach przygotowania do wyborów samorządowych:). A co do tej ramki countdooku - nie będę się wypowiadał za niego, i jak się zjawi to sam to pewnie wytłumaczy. Ale ja w jakiś sposób go rozumiem, i także chciałbym uniknąć tego, aby nie robić jakiegoś oficajlnego i sztwynego kiczu. A osoba odpowiedzialna to tak trochę brzmi jakbyśmy tworzyli struktury, formalizowali wszystko. Ale jest to właśnie chyba tylko kwestia dogadania tego między nami i wrażenia które płynie ze słownictwa. Ja jestem jak najbardziej za tym, abyśmy mieli jakąś osobę koordynującą, przedstawiciela. A znajomości jak wszyscy wiemy są w dzisiejszych czasach bardzo ale to bardzo istotne - czy tego chcemy czy nie. Ale urokiem tego miejsca było właśnie to, iż była to spontana - spontanicznie się dobraliśmy, odnaleźliśmy i dzieliśmy myślami. Wiem, że pewnie gdybym musiał bywać o określonych godzinach i momentach, to nie wyrobiłbym się z anic i jakoś to by mnie zniechęciło, że są nakładane obowiązki. A tak to każdy dzielił się tym wszystkim kiedy chciał i jak chciał. Aczkolwiek ktoś do trzymania w ryzach pewnie jest potrzebny, abymy gdzieś nie wsiąknęli. W końcu jeszcez czeka nas premiera EPIII:). Tak więc nie chciałbym być źle zrozumiany, ale myślę, że skoro już tyle się męczycie nad zrozumieniem mnie i moich wywodów często mętnych:), to i tym razem wam się uda;).
A co do książki, to na pewno bylibyśmy ciekawym materiałem i oj nie - nie chudym jak komiksy. Przyznam się wam szczerze że mam skopiowane wszystkie wpisy - od momentu kiedy zaczęła się zawiązywać nasza grupa i dyskusja przeszła na głębsze wody:) - do Worda. Co jakiś czas je sobie uaktulaniam i chowam na dysku na wypadek gdyby bez ostrzeżenia mieli nam usunąć sondę i cały nasz dorobek dziejowy:) miał przepaść. I czcionką 10 jest tego już 75 stron. Tak więc mamy się czym pochwalić. A taka książka też byłaby czymś. Przekazywałbym je dzieciom i wnukom z pokolenia na pokolenie jako dziedzictwo rodowe i największy skarb rodzinny ;). I na koniec powiem wam jedno - cieszę się, że znowu was widzę (a raczej czytam). May The Force Be With You!!!

DAV

No ogolnie ciesze sie ze znowu sie tu ozywilo, a z ta kisazka to naprawde blyby dobry pomysl. I proponowalbym o tym pomyslec na serio powaznie. Tylko ze naprawde trzeba by poruszyc wszystkie znajomosci, ale to da sie zrobic. Gdzie sie podziewa Philomythus, ktory jak wiemy ma przed soba mature w tym roku(szkolnym). TDC- jezeli chodzi o egzaminy to bylo spoko- prawie jak matura, dwa dni pod rzad siedzialem i pisalem. Wyszly mi dosc dobrze ale i tak nie jestem z siebie zadowolony. No ale nie bede tu rozprawial o tym, bo to juz bylo dosc dawno... Z tym calym wybieraniem, to rzeczywiscie countdooku ma troche racji, bo i tak kazdy nie bedzie chcial/mogl (z roznych powodow) przyjac tego "stanowiska" w sumie to zarysowal nam sie przywodca naszej grupy naturalnie: TDC. Wiec jest dobrze jak jest chyba ze ktos naprawde chcialby byc tym "przewodniczacym". Co tam u naszej rodzynki Lady Naryii(ale dziwnie sie to odmienia:)?? Countdooku- ale jestes cale wakacje czekalem na te4n nr 600... a tu byles szybszy... masz chyba wieksza Moc, ale... ja sie jeszcze ucze. (hehe) Dobry pomysl z tym zeby GL pisal wstep/wprowadzenie. May The Force be with Us..... my friends...

Tdc

Dziękuję za wszystkie słowa uznania - jestem zaszczycony ! Te "układy" rzeczywiście nie są już takie małe - jednak to się stało jakoś tak samo z siebie :) Myślę że tym nie musicie się sugerować bo nie mam zamiaru was opuszczać ! Nawet jeśli nim nie zostanę to zawsze mogę użyć swoich wpływów, są one jednak na tyle małe, że trzeba będzie walczyć z Amberem (lub innym wydawcą) jak lew i dlatego proszę was o "wspomoc" (czyli np. o pomysły marketingowe itp.). | countdooku (2002-09-03 09:00:00) nie bardzo rozumiem o co ci chodzi z tymi "ramkami" - ja chcę tylko jak najbardziej zespolić nas i zsynchronizować (aby nikt się nie zgubił :) nie mam na myśli nic niestosownego ! Dzięki za miłe słowa.
| DAV (2002-09-02 21:33:00) dzięki za miłe słowa i gratulacje za to "LO" - napisz jak było na egzaminach - bo za moich czasów to takich rzeczy nie było.

Tdc

Ostatnio również zastanawiałem się nad powstaniem książki, to było by wspaniałe - a wiele osób, które wypowiedziały się tylko raz - zapewne również chętnie by ją kupiły :) Co sądzicie o tym gdyby w księgarniach pojawiła się pozycja: "Polscy fani SW po premierze AOTC" ? Było by fajowo nie ? Tyle tu wspólnie napisaliśmy, że wcale nie byłaby ona taka cieniutka jak ostatnie komiksy Amberu :)

Ozymandias

Myśle, ze na "piaskuna", przepraszam, "piastuna" grupy doskonale nadaje się TDC, poniewaz to on odkrył w nas zapotrzebowanie na takowego. Co prawda jest tu jeszcze jeden osobnik , kojarzący sie (ale tylko mnie) z Christopherem Lee (choc on sam się tego wypiera:))ale twierdzi , że nie posiada jakże potrzebnych dla piastowania tej bądź co bądź istotnej funkcji układów. A szkoda.

Tdc

countdooku (2002-09-03 09:05:00): ;-).....

countdooku

Piszę jeszcze raz, ale tylko dlatego, że mój poprzedni post miał nr.599 i nie mogę przepuścić okazji do napisania postu nr. 600!
Ludzie, wyobrażacie sobie ile rzeczy tu napisaliśmy przez te trzy miesiące?! Ktoś powinien to kiedyś wydać w formie książki!
( A GL powinien napisać Słowo Wstępne, hi, hi, hi )

countdooku

TDC - nie jestem pewien, czy pomysł na "wtłoczenie w ramki" naszej sondy mi się podoba. Wyjątkowośc tego miejsca polegała właśnie na tym, że stworzyło się samo, bez odgórnych, ustalonych wcześniej form. Podobało mi się to połączenie Forum z Chatem - tutaj nie muszę odpowiedzieć na czyjś post już zaraz, mogę spokojnie przemyśleć odpowiedź, zniknąc na tydzień, aby po powrocie zastać tych samych faynych ludzi... Chociaż ktoś kto dbałby o nasze interesy na Bastionie pewnie by sie przydał. Widzę, że padła nawet moja kandydatura, ale to nie jest najlepszy pomysł - szczerze mówiąc jestem zbyt leniwy, poza tym moja praca jest dość czasochłonna i nie zawsze miałbym czas. Myślę że Ty TDC masz spośród nas najlepsze "układy" z kierownictwem Bastionu, może więc ciągnąłbyś to dalej?
Co do wakacji, były jednymi z najmilszych, stały głównie pod znakiem SW oraz prób zgłębiania kobiecej natury... Poczyniłem spore postępy, a jednak jeszcze wiele zostało mi do zgłębienia ;)
Ozy - zgodzę się że i w EI było kilka fajnych postaci z tła, ale jednak to nie było to. W AOTC niemal wszystkie te postacie są interesujące i szczególne. Pamiętacie naszą dyskusję o ulubionych scenach? Duża część z nich to takie, gdzie na chwilę pojawia się jakaś epizodyczna postać i robi czy mówi coś takiego, co na długo zapada w pamięć. A Dex i "jego portfel", to po prostu majstersztyk!
MTFBWU!

DAV

No to jest dobry pomysl zeby ktos przejal kontrole nad tym wszystkim. Dla nas wszystkich na pewno to miejsce jest czyms waznym, doznaniami ktorych nie mozna dosiwadczyc gdzie indziej. Czyms niezapomnianym. Chcielibysmy zeby tak zostalo... Tdc no ja nie wiem kto by mogl byc. ja proponowalbym pare osob: countdooku, TDC, Philonythus. Nie wiadomo jak inni sie do tego ustosunkuja, ale takie jest moje zdanie. Na pewno duzo innych osob nadawalo by sie do pelnienia tej funkcji ale sodzac po czestotliwosci z jaka nas odwiedzaja to prawdopodobnie nie mieliby czasu(Ozymandias, Lady narya, Jedi Adam). Mi wakacje minely znakomicie- jestem wypoczety, zdrowy i gotowy do roboty w nowej szkole(bo jakby ktos nie wiedzial wlasnie skonczylem Gim i jestem w LO:). Dziekuje Tdc ze pytasz.... pozdrowienia dla wszystkich i wracajcie na sonde....

Tdc

Proponuję aby Wszyscy ustosunkowali się do poruszonych tu ostatnio tematów, oraz napisali jak minęły im wakacje. Zdaję sobie sprawę, że to przede wszystkim ja powinienem nadrobić straty w pisaniu, ale niestety mi wakacje upłynęły bardzo pracowicie :(
| Przepraszam, że zrobiłem wam "smaczek" tymi opowieściami o czymś niesamowitym, ale najpierw nadesłałem to do Bastionu - niestety jak wiecie do tej pory nie zostało to opublikowane :( Odpowiedzialny jest za to "Yako", który się obija już drugi miesiąc ... ale już nie długo się o wszystkim dowiecie ! (muszę jeszcze coś sprawdzić). Pozdrawiam !

tdc

Proponuję aby jeszcze raz zastanowić się nad "piastunem" :) naszej grupy (tym razem niech się WSZYSCY wypowiedzą) - nie chodzi o to, że chcę się wymigać - ale sami widzicie, że rzadko mam wystarczająco dużo czasu (mam nadzieję że to się wkrótce zmieni). To co tu stworzyliśmy jest na tyle ważne że powinno być pod czyjąś kontrolą (a i tak jak widać jesteśmy poważnie traktowani) - osoba ta zawiadamiała by wszystkich gdy coś się wydarzy oraz była by powiadamiana np. o zmianach adresów itp.

Tdc

Byłem ostatnio na pierwszym po wakacyjnym spotkaniu fanów SW. Było bardzo fanie i dodatkowo mieliśmy także urodziny. Solenizant otrzymał od nas tort z naniesionym na powierzchnię obrazkiem z AOTC - rewelacja ! (obrazek: http://www.gwiezdne-wojny.pl/obraz.php?nr=3510) Ja zdołałem (oczywiście w za krótkim czasie) porozmawiać na następujące tematy: organizacyjne, Warhammerowe, Fizyka jadrowa (i inna), statystyka - ueee :(, trochę o mojej pracy, podyskutowaliśmy o spornych tematach w AOTC i w ogóle o filmach S-F. Ale gdzie Wy jesteście - bardzo liczyłem, że ktoś się pojawi !

Ozymandias

Count-moze troche w tym racji ze w EI jest mniej interesujacych postaci drugoplanowych, nie przepadam za tym epizodem,wiec trudno żebym go jakoś specjalnie bronił ale nie zgodze się, ze tych postaci nie ma wcale, a kpt. Panaka., dowódca gungan (ten z wąsami) czy siwobrody doradca Amidali (pojawił się też w AOTC)? Fakt że to postacie mniej "awanturnicze" od np. Dextera (podobno kiedys był komandosem chociaż jakos tego po nim nie widać ) ale były. Po prostu w ramach filmu dla młodych widzów jakim TPM przeciez był, wszystkie elementy znane nam z poprzedniej trylogii uległy na potrzeby dzieciecej widowni pewnemu spłaszczeniu. Na szczęscie stare wraca. Piękne to zawieszenie kwestii kiedy Dexter podczas rozmowy o Kaminioanach patrzac głeboko w oczy Kenobiego wytrzeszcza zęby w złosliwym usmiechu i Zauważa, że "wszystko zalezy od wielkosci twojego....portfela". Całkiem nie dla dzieci. W wersji zdubbingowanej ta kwestia została zamieniona. Pozdrowienia

Neimoidian

Właśnie TFN pokazał kilka menusów z AotC DVD. Wyglądają niesamowicie.

DAV

No wlasnie wyjales mi to z ust coundooku. Chodzi generalnie o to, ze gdy "tesknimy" za swiatem SW to nie tesknimy np za miloscia, walkami, konkretnymi postaciami tylko wlasnie za wszystkim, za tymi najmniej waznymi ludzmi. Mnie z kolei(nie wiem czemu) zainteresowal ten gosc w barze na courscant(czy jakos tak- zawsze mam problemy z ta nazwa:) ktory podczas poscigu/szukania zamachowca proponowal Obi Wanowi ``gwiezdne palenie"- deck sticks....(czy jakos tak) taki koles o malym rozumku a jednak w jakis sposob mnie przyciagnal. Mam nadzieje ze to nie jest objaw jakiegos mojego podswiadomego pociagu do narkotykow lub czegos takiego :) Jasna Moc jest ze mna takze sie nie martwie. Countdooku- widze ze zmienilismy sie przez wakacje dokladnie pod tym samym katem. Ja jestem wiekszy, piekniejszy, jak zawsze napakowany(hehe) i swiezy- mysle ze to jest jednak najwazniejsze. Kyle- madre slowa, bo przeciez kazdy ma swoja wizje kazdego swiata. jakbysmy zapytali sie lub kazali urzeczywistnic kazdemu kto czytal "w pustyni i w puszczy" wyobrazenie o puszczy pustyni i tamtym swiecie to mielibysmy miliom innych wersji przedstawienia tego wszystkiego. Takze ja do Lucasa nie mam zalu a wrecz podziwiam go, ze on ze swoja subiektywna wizja przypadl do gustu wielu pokoleniom kinomanow i nie tylko. Pozdrowienia dla stalej grupy. May the Force be with You....

philomythus

"Here I am" (jak to śpiewa w modnej ostatnio piosence Bryan Adams:). Wróciłem co niestety też źle mi się kojarzy, bo oznacza to początek nowego roku (o zgrozo maturalnego ;), ale daje też to szansę na ponowne nawiązanie kontaktu z wami po bardzo długiej przerwie na tymże forum:). So - May the force be with all of us!!!

countdooku

Oki. To sem ja, jak mawiają nasi bracia z południa. Wróciłem Większy, Potężniejszy, Świeższy i... Skromniejszy!
Pozdrowienia dla wszystkich stałych i niestałych a specjalne dla naszej jedynaczki Lady Naryi!
Widzę, że trochę pokończyły sie tematy, a ja mam jedną uwagę odnośnie Starych Epizodów i AOTC. Otóż jak zwykle pod koniec wakacji obejrzałem sobie "w jednym ciągu" całą Starą Trylogię, a potem poprawiłem AOTC z rosyjskiego DVD. I znalazłem jeszcze jedną wspólną cechę - bohaterów drugo i trzecioplanowych. Po prostu - zauważa się ich, lubi się ich! Na pewno pamiętacie np. tego żołnierza z "Tantive IV" który odwraca głowę, kiedy szturmowcy rozwalają w drobny mak luk na statek, albo porucznika, który melduje Vaderowi, że do Cloud City przybył Skywalker. W starych filmach mnóstwo było takich postaci, które w jakiś sposób były charakterystyczne, aż chciało się dowiedzieć, kim są, skąd przychodzą i dokąd zmierzają ;). Takich postaci brakowało w TPM, za to oglądając AOTC znowu miałem ochotę poznac lepiej Dextera, Kita Fisto i innych, pojawiających się tylko na kilka sekund postaci.
A co do Lucasa i jego wizji - w pełni zgadzam się z tym co napisał Kyle - to Jego świat, jego wizja, ma prawo zrobić z tym co chce. A my możemy w takich miejscach jak to wyrażać swoje opinie i przedstawiać własne (bardzo często różniące się między sobą) wizje świata SW.
Pozdrowienia dla Rycerzy Jasnej i Ciemnej Strony.

DAV

No wlasnie wrocilem pelny sil, wypoczety i skory to wymieniania uwag dotyczacych AOTC. Takze piszemy Panie i Panowie piszemy!!!!!!
May the Force be with Us........

Tdc

the Lady Narya: Czekam już ponad dwa miesiące na Twój e-mail :-(

Ozymandias

Tak własciwie to ja tu cały czas byłem, tylko sie nie odzywałem, zeby dac pola do popisu innym. Poza tym zupełnie wyjałowiałem jesli chodzi o podejmowanie nowych watków, wiec wolałem sledzic to co mają ciekawego do powiedzenia inni, lub przynajmniej obiecuja, że mają :) Pozdrawiam serdecznie i niech moc z wami będzie!

Narya, the Lady

Zgłaszam się na stanowisku bojowym.
Mam nadzieję, że wszyscy starzy bywalcy wrócą w komplecie.
Pozdro dla wszystkich.

Tdc

Już niedługo się pojawię - jak na razie proponuję aby wszyscy którzy powrócili z wakacji "logowali" się tz. oznajmiali że są i czytają !

Kyle Katarn

Słyszę sporo, iż Lucas olewa fanów. Niby racja, mógłby wrzucić więcej fanowskich smaczków. Ale należy też pamiętać, że to jest film dla szerokiej publiczności a nie tylko dla fanów. Gdybym wymyślił swoje własne uniwersum a tu wszyscy zaczęli by mi się na siłę wtrącać jak ono ma wyglądać, to pewno bym się troszkę zirytował. To mój świat, wymyślcie se własny jak się nie podoba :-). Grałem trochę w życiu w Warhammera. Każdy z naszej paczki trochę mistrzował, każdy miał swoją wizje tego świata, wszystkie były niepowtarzalne, mimo że opierały się w mniejszym lub większym stopniu na podręczniku. Jedne podobały mi się mniej inne bardziej, ale nikt nikomu się nie wtrącał do jego światka. Dlaczego tak samo nie miało by być ze SW? Ja mam własną jego wizję, nie zawsze zgodną z Lucasową a już bardzo rzadko z książkową i dobrze mi z tym. To mój prywatny, idealny światek SW :-)
Widzę, iż stara paczka bywalców sondy się wykruszyła. Nawet Tdc zniknął, choć odgrażał się, że coś napisze :-) Pozdrawiam wszystkich and may the Force be with us.

Neimoidian

Z tymi scenami to jest wina brytyjskich cenzorów a nie Lucasa. Nadal jednak wierzę, że zostaną one w wersji PL.

GRD NIEWIEM(Krath)HAD of CSP

Nie ma Jar Jara tzn jest ale nie za dlugo jupii... nadal jednak film zbyt cukierkowaty jednak dazacy do starej trylogii ale to jeszcze nie to po prostu Lucas wypiol sie na fanow i robi film dla dzieci - swiadczy o tym fakt, ze na dvd nie bedzie dodatkowych scen tylko poto zeby film zostal w PG skandal ! Ogolnie jednak znaczna poprawa w stosunku do Epizode 1 : Jar Jar(Mroczne Widno to moze wlasnie ten Jar Jar heh :) )

misia

zapomniałam napisać że Anakin jest świetny...a także zauważyłam że Padme się polepszyło,chodzi o to że w pierwszej części grała beznadziejnie natomiast w E2 jest lepiej

misia

Twierdzę...chociasz coś mi się zdaje ze nie wszyscy się ze mną zgodzą że Atak Klonów jest naprawdę świetny,byłam na nim
2razy i mam ochotę oglądnąć jeszcze raz.

Aliae

Film jest naprawdę cudowny, nic tam nie razi (no, może Lucas przesadził z ujeżdżaniem zwierząt), ale Robin Gulard nie popełniła błędu, Anakin jest świetny.

DAV

Uuuuu...... widze, ze nikt tu ostanio nie bywal.... ja wlasnie jestem w cafei w Bulgarii. Myslalem ze bedzie tu jakis wpis od Phila, Ozy`ego, albo kogos ze stalej ekipy, a wpisu TDC bylem na 100% pewny... a tu nic... trodno... Narazie nie mam co pisac o AOTC bo nic sansownego(jak do tej pory) sie nie pojawilo :) no nic TDC: masz szybko napisac te swoje dlugachne posty na ktore czekamy juz od dawna!!!! Pozdrowienia dla wszystkich stalych bywalcow. May The Force be with You...

bilbunia

Obejrzałem dwa razy. Czekam na DVD. Mimo, że mi i mojej rodzinie się podabał - mam pewien niedosyt: brak magii kina. Ale poza tym wszystko O.K.

Mr_Crowley

Nawet nawet. Lepszy od TPM, ale znacznie gorszy od starej trylogii. Najbardziej razi Hayden a największy plusik to bitwa na geonosis.

BARTEQ

Najlepszy film jaki widzialem kiedykolwiek w moim zyciu!!!!!!!!

FraqMaster

Przepraszam, oczywiscie chodzilo mi o to, że gdybysmy obejrzeli NT przed CT, to mielibysmy zupelnie odwrotne zdanie... Przypadkowa pomylka.. ZA duzo sie tego piwka w wakacje pije ;).

FraqMaster

Przeciwnicy AOTC i "wielcy fani" CT najprawdopodobniej zdyskredutyją także e3 za niecale 3 lata, bo "nie beda to juz stare gwiezdne wojny". Zalecem otworzyc się na nowe pomysły. Prawda jest taka, ze gdybysmy filmy z CT obejrzeli PRZED NT, kto wie czy nie wychwalalibysmy teraz pod niebiosa TPM, a tym bardziej AOTC. Radzę się zastanowić również nad wynikami tej sondy, jak i podobnych, swego czasu prowadzonych za granicą.

MTFBWY

fan

w poruwnaniu z pierwszą częścią ATAK KLONÓW jest super lepsza od pierwszej trylogji i pierwszej części GWIEZDNYCH WOJEN według mnie to super część

Real Vader

Najważniejsze, że AOTC miało odpowiedni klimat. Anakin był zagrany całkiem dobrze, ale miałbym zastrzerzenia do McGreagor`a. Fabuła (całe szczęście) była nieco bardziej skomplikowana niż w TPM. Niestety musimy się pogodzić, że ta trylogia będzie zupełnie inna niż klasyczna. Ogólnie rzecz biorąc moim zdaniem Atak klonów był całkiem dobry

philomythus

Jakaś cykliczność rzeczywiściwe jest jak to zauważył Ozy. Wracamy zarówno do tematyki czyli sprzeczania się o to co jest lepsze i dlaczego, do kompozycji czyli krótkich postów które mają przekonać i basta bez żadnych rozsądnych argumentów (oczywiście nie oskarażam was DAV, Ozy, Tdc czy inni ze stałego składu, bo my ten temat mamy przedyskutowany i to na bardzo porządnej bazie:). Ale co za tym idzie i co najgorsze wracają też półinteligenci którzy potrafią tylko bluzgać i są zwycazjnie żałośni i to jeszcze bardziej żałośni niż to co piszą. Powinno nam się dawać możliwość podyskutowania z takimi na żywo - specjalne miejsce w którym spotykali by się oponenci i mówili sobie ale prosto w twarz, oko w oko, bez zasłaniania się pseudonimami co myślą. Może admini Bastionu powinni kupić specjalne urządzenuia, które pozwalają namierzyć z którego komputera w jakim miejscu, wysyłany jest post i jkaby co udostępniać to użytkownikom:) Od razu byłaby inna rozmowa:) Koncepcja spotkania się w empiku jest dobra, ale podejrzewam, że dana osoba nie miałaby na tyle odwagi aby przyjść, lub przyznać się że ona to ona. W każdym razie także i sonda jest przykładem na to, że cykliczność w świecie istnieje i to bardzo mocno. Należy się tylko z tego cieszyć bo w takim razie już wkrótce sonda na nowo powinna wybuchnąć ilością postów i ożywioną rozmową:) I dodam tylko jeszcze dla malkontentów powtarzając za Ozym - po AOTC rzeczywiście można spokojnie się przyznać do SW. Powiem więcej - można być z tego dumnym.To na razie tyle z uwag porządkowych, bo ja tak tylko przelotem w domu i za chwilę znikam, ale za parę dni wracam i to już na trochę dłużej (aż 5 dni:), i może do tego czasu Tdc napisze swoje posty na które ja także nie ukrywam mocno oczekuję. DAV gowa do góry - wcześniej czy później jakoś się zbierzemy. I tak jak w sumie słusznie pisze Tdc, nie ma sensu na razie poruszać znaczniejszych tematów, bo i tak większości nas nie ma i tylko mogłoby to umknąć. May the force be with you!!!

DAV

Jezu Krzysiek na midochloriany najmocniej przepraszam. To co ja przypisalem Tobie to byla wypowiedz Mamuta tyle ze przytoczona przez Ciebie. Dzieki i jeszcze raz przepraszam. Ozymandias: moze jak TDC napisze te swoje (jakze dlugo przez nas wyczekiwane) posty to powroca te dlugie, wciagajace, bardzo kreatywne wiadomosci na naszej sadzie. JA osobiscie zgadzam sie z Toba co do tego ze AOTC jest bardzo udana czescia. ROTJ podobalo mi sie ale nie az tak. To jest tez w pewnym stopniu zasluga efektow, ktore(naprawde) zapieraja dech w pierdiach: te wszystkie planety mi.in. Kamino, Coursant(czy jakos tak), Naboo. Przecudowne widoki. Ja postawilbym AOTC na rowni z ROTJ na pierwszym miejscu ale jednak mysle ze ze wskazaniem na AOTC, bo to ja teraz czuje tego klimat. Niestety nie czulem tego dwadziescia kilka lat temu... szkoda.... ale teraz tez czuje sie fanem SW a uczucia po wyjsciu z kina po seansie AOTC o ktorych kiedys Wam pisalem mowia same za siebie. Kocham ten film... Juz nie moge sie doczekac kiedy zjawi sie Philo, Kyle, Countdooku, Lady Narya, Jedi Adam- slowem cala nasza ekipa ktora stworzyla ten nasz "dom" na pustyni gniewu i nienawisci.... :) May the Force be with You All....... my friends....

Krzysiek

DAV (2002-07-25 10:00:00): Coś Ci się pomieszało DAV. Wyraźnie napisałem, że moim zdaniem film był świetny (nie oznacza jednak, że doskonały). Po prostu dobrze się na nim bawiłem, jak wielu z was. Co do objekcji to mam min. do sceny "łóżkowej" z Anakinem (wiem, że nie tylko mi się ona źle kojarzy), zbyt niejednoznacznego przedstawienia Dooku (czasami on jest zły, czasami niby dobry i do samego finału można się pogubić) i do bitwy, która, mimo że jest całkiem widowiskowa, nie posiada dramatyzmu wynikającego z bezpośredniego udziału w niej którejś z gł. postaci.

Ozymandias

To zabawne, zrobiło sie tu jak na poczatku, po okresie długaśnych postów na temat naszych refleksji zwiazanych ze światem SW wrócilismy do przegadywania się na temat czy to dobry film czy zły, w dodatku zaczęły tu pisywać najprawdziwsze buraki w rodzaju gargamela, dzięki którym mozna sie poczuc jak na jakims przygłupawym czacie. Tdc- czekam na te twoje obiecywane tematy z niecierpliwościa, mam nadzieje, ze nie poprzestaniesz na obietnicach, bo chyba za te stronke z wyliczeniem błedów w AOTC to sie do dzisiaj nie wziąłeś. Mam ten zaszczyt korespondować z Narią (troche chwalipięctwa nie zaszkodzi) i ostatnio doszlismy do wniosku , ze chyba żadni z nas fani, bo pragnienie rozgrzebywania najnowszej części SW nieco w nas osłabło, szkoda byłoby takimi analizami zatrzec w sobie pierwotne moim wypadku , które zostało z pierwszego seansu. Jesli coś mi się spodoba, ma fajny wciagajacy klimat to srednio mnie obchodzi czy logiczne czy nie, czy ktos trzyma najpierw cos w lewej rece a w nastepnym ujeciu w prawej, to w końcu tylko film i to bardzo złożony a błędy mamy okazje odkrywać przy dużo mniej okazałych produkcjach. Potknięcia zawsze stanowiły ciekawy smaczek, taki rodzaj nagrody dla uważnego widza i dobrze że są. Obejrzałem sobie ostatnio wszystkie trailery+klip z muzyka i ugruntowałem w sobie opinię, że AOTC to film zacny, jeden z bardziej udanych w sadze (napewno bardziej niz ROTJ czy nawet ANH). Po "Mrocznym mydle" wstyd było sie przyznać do bycia miłosnikiem SW z racji tego, ze był strasznie dziecinny, po obecnym filmie mozna spokojnie chodzić z podniesioną głową czego wszystkim tu obecnym zycze i pozdrawiam.

DAV

no dokladnie. Krzysiek- rzeczywiscie przesadziles. Ale moze teraz zrekompensujesz sie nam i powiesz co dokladnie Ci sie nie podobalo i jakie masz obiekcje co do AOTC. Chetnie powymieniamy z TDC uwagi. No nie TDC. 3majcie sie.....

Mamut

Przy okazji , zauważyliście pisownię gargamela , nie chodzi mi tu o język mailowy czy o to , że przekręcił imię , ale napisał przez samo "h" kiedy pisze się przez "ch".
P.S
Na pewno współpracuje z klakierem. :)

EMR

Gargamel, ale z ciebie to kawał chama. Jak nie masz nic mądrego do powiedzenia, to się lepiej w ogóle nie odzywaj, buraku jeden!

Krzysiek

Mamut (2002-07-23 21:13:00) : Z tym ostatnim zdaniem może faktycznie przesadziłem, ale w kilku przypadkach (i prawdopodobnie w tym) to się potwierdziło.

Tdc

Krzysiek
(2002-07-23 18:12:00)
"Film zdaniem (...) twoim był beznadziejny": myślę, że to zbyt daleko idąca nad interpretacja ! Według mnie z jego "wypowiedzi" nie wynika aby cokolwiek on chciał przez to powiedzieć, ponad to przy tak ograniczonym słownictwie - nie wiadomo czy on cokolwiek zrozumiał czy rozumie ... Mój pies rozumie (jak policzyłem) około 70 różnych "komend" (razem ze wszystkimi odmianami zdań wyjdzie ponad 150) - jak widać co poniektórzy ludzie na co dzień używają znacznie mniej !

Tdc

Mamut (2002-07-23 21:15:00): "gargamel:Przyjdź na zjazd przy Empiku i to powtórz.": :-)) Dowiedział by się co to znaczy "o jedno słowo za dużo" :) | DAV (2002-07-23 23:04:00): :-)

DAV

Nie udaje........

DAV

No dokladnie. Gargamel: moze przyjdziesz i mi to powtorzysz...?!?! Zalosny jestes... idz straszyc smerfy bo tu Ci sie to jakos sie udaje...

Mamut

gargamel:Przyjdź na zjazd przy Empiku i to powtórz.

Mamut

gargamel:nie wyrażaj się tak ostro

Mamut

Krzysiek: Nie pojeżdżaj tak po ludności. Jedni lubią ten film inni nie. Osobiście sądzę , że był bardzo dobry , ale nie świetny.

Krzysiek

Gargamel jesteś tak żałosny, że ręce opadają. Film moim zdaniem był świetny, twoim beznadziejny. Bardzo dobrze. Gusty są sprawą względną. Jednak takimi komentarzami udowodniłeś, że jakkolwiek wg ciebie na niskim poziomie jest AotC, ty jesteś znacznie niżej. P.S. Wielu takich krytykuje dialogi w AotC, ale ich własne są jeszcze gorsze.

gargamel

Padma to kurwa -Anakin to huj

hipi12

ten film to lipa całkowita

countdooku

Aragon - wiesz co... a, właściwie nie chce mi się... co ja tu będę dużo pisał - wyniki tej sondy mówią same za siebie a że Tobie się nie podoba, trudno. Chociaz mógłbyś napisać CO KONKRETNIE ci się nie spodobało, moglibyśmy podyskutować.
TDC - taa, ROGUE wciska w fotel, ale trzeba niestety mieć playa, a moje emulatorki na razie nie radzą sobie z PS2. Może ty masz na to jakąś radę? I kiedy wreszcie nastąpią te twoje rewelacje? Pustki tu teraz takie, że od przeciągu marzną uszy.
Gdzie są pozostali "wklepywacze"?!?!?! Pozdrawiam was wszystkich i apeluję WRACAJCIE!!!!!!

DAV

Pozdrowienia dla wszystkich wczasowiczow i urlopowiczow. May the Force be with You all my Friends.... wracajcie i piszcie cos

DAV

No to TDC czekam z niecierpliwoscia na te temay i posty innych ludzi. Ja tu zagladam codziennie jak jestem w Katowicach wiec jako tako jestem na bierzaco.

Tdc

Aragon: Nie będę za bardzo wylewny - pozostawiam to innym (dajcie mu w kość :) Popatrz jednak na ilość naszych wypowiedzi - jest REKORDOWA ! (nawet najbardziej ograniczony umysł uzna że coś w tym jest !). Jak będziesz w dobrym nastroju to kliknij sobie w "Ostatnio dodane komentarze: Pokaż wszystkie (548)".

Aragon

ludzie przeciez sw to jest taka nedza ze az sie pllakac chce szkoda czasu na to marnowac DNO TOTALNE

Tdc

Co się z wami dzieje ? Woda (morska) wam uderzyła do głowy ? A może górskie powietrze szkodzi szarym komórkom ? | Jak ostatnio ustaliliśmy (ja i mój padawan) naszym hasłem na tegoroczne wakacje jest: "Nie daj się ogłupić, spędź wakacje z komputerem !", ma to oczywiście szereg zalet, po za przyjemnością, jest to również ZNACZNIE tańsze rozwiązanie od: wyłudzania pieniędzy z wczasowiczów czyli ze "stonki" jak to co poniektórzy nazywają :) Ponad to przy komputerze można np. posłuchać muzyki z Gwiezdnych Wojen oraz obejrzeć filmy SW w np. Divx !!! Można także zagrać w jakąś fajną gierkę np. JK2 Outcast, a ostatnio moim marzeniem jest "Rogue Squadron II" !! wiedzieliście te shoty na Bastionie ! Miodzio !

Garfi

film zajebisty leprzy od ep 1 i od wszystkich kyure ostatnio wychodza niestety w kinie bylem tylko 3 razy ale do trylogi mu troche brakuje

Tdc

Ciekawy wywiad z Lucasem 2002-07-11 12:42:00; Lord Sidious źródło: TFN: Mamy ciekawy tekst w którym czytamy: "że w rzeczywistości "Gwiezdne Wojny" są dla niego czymś o wiele bardziej odległym, niż komukolwiek mogłoby się to wydawać": wydaje się, że mój niesmak związany z ep. II spowodowany jest właśnie tym co tu powiedział, sam mistrz (choć przez wielu już nim nie jest - jak tak dalej pójdzie to i przeze mnie) - wcześniej jak pamiętacie pisałem coś o "Hollywoodzkich" produkcjach - i się myliłem - wygląda na to, że wszystkie nieścisłości w ep. II są powodem niedbałości oraz lekceważenia (sic!). "Lucas spytany o film swoich marzeń mówi, że pomysł ma już od 30 lat, lecz wciąż jest tylko w głowie": niektórzy mówią, że on ma tyle forsy, że może robić co się mu podoba a nowe części SW kręci nie dla pieniędzy - no cóż wydaje się mi że jest zupełnie na odwrót. A dlaczego nie może zrobić tego na co ma ochotę ? Bo chyba coraz bardziej zależy mu na pieniądzach :(

Tdc

Ozymandias (2002-07-18 12:42:00) czy to "obumieranie" to aluzja do mojej wypowiedzi do niejakiej "Kyra" ? | Jeszcze raz oświadczam, że nie ma żadnego obumierania ! Ja już niedługo przedstawię moje odpowiedzi na tematy z ostatniego czasu, a ponad to mam w zanadrzu kilka naprawdę ciekawych tematów - chcę jednak poczekać, aż wszyscy powrócą z urlopów ! Co jest z naszą kochaną Lady Narayą ????!!!! Pozdrawiam !

Tdc

Dash "Inkwizytor" Onderon: Temat ten jest dla mnie (i zapewne dla innych również) szczególnie bliski - dzięki za wieść ! Przygotuję jakiś pełniejszy opis problemu, bo już wcześniej chciałem się za to zabrać. | Teraz już wiadomo, żeby nie słać do Jacka P. Nie wiem jednak pod który adres wysyłać teraz, czy pod ten: Info@Imperial.Com.pl, czy pod inne podane przez Lorda Sidiousa ?
| Ta nazwa "Imperial" to chyba nie jest przypadkowa :)

Ozymandias

Co tu dużo mówć kochani, nasza ankieta obumiera...z drugiej strony na ileż sposobów można rozgrzebywać EII?

Tdc

Kyra: Czy kobiety Jedi są seksowne ? Bo z Twojej wypowiedzi wynika że tak :) Umiesz się zareklamować :) | co oznacza: "cze ps.szybciutko" ?

Dash &quot;Inkwizytor&quot; Onderon

Ludzie którym napisy angielskie w AOTC miłe. Piszcie pod:
jacek_probulski@syrena.com.

i proście go uprzejmie o poprawienie napisów początkowych na DVD i VHS. Jeśli jesteś fanem to nie zawiedź inych fanów.

Niech Moc Będzie Z Wami!

Kyra

hej rycerze jedi jeśli chcecie poznać prawdziwą JEDI czyli mnie
piszcie
jedikyra@interia.pl

cze ps.szybciutko kliknijcie

countdooku

Witam po dłuższej przerwie wszystkich starych i nowych dyskutantów. Sporo się nazbierało od ostatniego mego wpisu, zacznę więc od początku.
Kyle - twoje wyjaśnienia mnie nie przekonały. Piszesz tu o mniejszym źle i o tym, że zostali postawieni przed faktem dokonanym. TO prawda, ale właśnie Jedi tym powinni różnić się od Sithów, że służą dobru Cały Czas! To właśnie Sithowie, zwolennicy CSM postąpili by w takiej sytuacji tak jak Jedi w AOTC - wykorzystaliby każde narzędzie do osiągnięcia celu. Tyle że Jedi chyba nie są zwolennikami machiavellizmu i zasady "cel uświęca środki"! I o to mi właśnie chodzi - Jedi nie powinni się zgadzać na mniejsze zło, powinni raczej zginąć niż wykorzystać zło. jeżeli to robią, sami "kopią sobie grób".
Tak samo z tym "uważaniem na senat". Oczywiście, że czasy są ciężkie, ale albo jest sie Jedi i trzyma się swoich wartości, albo przestaje się uważać Sithów za wcielone zło i zaczyna sie korzystac ( z umiarem ) również z ich metod. Nie ma trochę dobrego trochę złego Jedi, tak jak nie można być trochę w ciąży i trochę nie! Ja mimo, że wolę CSM, szanuję Jedi, ale tylko tych którzy trzymają się swoich zasad. Dlatego podobają mi się niektórzy Jedi z NEJ i kilku książek - używają Mocy, czasami nawet posługują się nie do końca dobrymi metodami aby osiągnąćdobry cel, korzystają z uczuć i nie bredzą cały czas ( oczywiście nie wszyscy ) tylko o zagrożeniach ze strony CSM. Jednym słowem nie są aniołami, ale wcale nie udają że jest inaczej.
DAV - tylko jedno słowo - powodzenia!
Clonetrooper - dokładnie! Zakon nie był już tym czym wcześniej, nie był już taki kryształowo czysty. Kiedy raz poszli na kompromis, zaczęli się staczać i już nikt nie mógł im pomóc. Potrzeba było radykalnej reformy, którą "przeprowadził" Anakin Skywalker/Darth Vader i jego syn, przy poparciu Yody.
Philomythus - co do tego wychowania, naprawdę się nie zgodzimy, ale faynie jest trochę się posprzeczać, wyszukiwać coraz to nowe argumenty. Co do wyboru Bobiego, chyba nadal będę się upierał, że jego możoliwość wyboru była o wiele mniejsza niż "przeciętnego" dziecka. I tu chyba nie będziesz się sprzeciwiał. Nie miał przecież matki, wujków, kolegów, nie miał innych przykładów na życie w dorosłości. I tak samo ( w pewnym sensie ) było z młodymi Jedi. Czy młody padawan mógł np. obejrzeć bohaterską akcję strażaka wynoszącego z budynku sierotkę i pomyśleć sobie "jak dorosnę, też będę strażakiem i będę ratował sierotki"? Wątpię. A to oznacza ograniczenie możliwości. NIe znam się na Konwencji Praw Człowieka ale wydaje mi się, że specjaliści mogliby powiedzieć kilka słów o takim właśnie "wychowywaniu".
Co do księży - szanując w pełni Twoje poglądy, chciałbym tylko przypomnieć, że duchowni chrześcijańscy ale nie katoliccy mają prawo posiadać żony i potrafią podołać obowiązkom. Natomiast ja nie pamiętam aby Jezus kiedykolwiek wypowiedział się w sprawie małżeństw duchownych, co więcej o ile pamiętam celibat wprowadzono około 1130 roku po reformach Cluniackich, tak więc dłużej go nie było niż był.
Jeszcze jedno o wieku szkolenia - jak wiesz Luke dożył spokojnie 20 lat i nie był targany przez CSM. I tak właśnie ja bym to widział - do 15-20 lat kandydat nawet nie zdaje sobie sprawy z drzemiącej w nim Mocy - żyje normalnie, uczy się, poznaje świat, normalne uczucia, podejmuje swobodnie decyzje, aż w pewnej chwili pojawia się w jego życiu brodaty starzec, który mówi mu, że i on posiada tę magiczna Moc i może ( ale tylko MOŻE ) zostać jednym z legendarnych Jedi, służąc galaktyce . jednocześnie przedstawia wszystkie zagrożenia i wyrzeczenia jakie się z tym wiążą. I wówczas świadomie, dojrzale podejmuje decyzję!
Jeśli chodzi o wykjorzystanie zła, to powtórzę to co odpisałem Kyle`owi - jeśli świadomie wykorzystuje sie zło, przestaje się być czystym i niepokalanym. A pojęcie "mniejszego zła" dobre jest w polityce, ale nie w moralności - tu albo ktoś jest Dobry, albo Zły.
DAV2 - I właśnie z tego powodu rozpętała sięnasza dyskusja, kiedy zapytałem co by sie stało, gdyby jakiś niedoszkolony Jedi czy Padawan jednak nie chciał zostać Jedi, tylko opuścił Zakon.
Według Jedi, w takim właśnie momencie ( wspomina o tym phil ) byłby najbardziej narażony na ( choc ja nazwałbym to inaczej ) skuszenie przez CSM. A zatem czy Jedi świadomi takiego zagrożenia, potrafiliby go puścić? Na to pytanie właściwie nie mam odpowiedzi. Ale wasze posty może pomogą mi ją znaleźć.
DAV3 - jak to powiedział Han Solo " to nie lata, kochanie, to parseki"!!!
MTFBWU - A!

DAV

Wakacje wakacje- bezkresne libacje(sam to teraz wymyslilem) tylko zebyscie wsszyscy mozgow nie powypijali, bo przeciez trzeba sobie pogadac na naszym kochanym bastionie inteligentnie....

Tdc

Nie ma żadnego kresu - jest brak czasu - ale już niedługo coś ciekawego napiszę !
Mimo to wydaję się mi, że parę osób wybyło na wakacje - mam nadzieję że już nie długo wrócą ! Czekamy na was wszyscy !

DAV

To brzmialo jak pozegnanie, a to nie jest pozegnanie. to bedzie dopiero poczatek.
May the Force be with Us... to give us strenght to survive....

philomythus

To nie moc słabnie DAV. Ona jest silna i taka pozostanie. Forever! Ludzie po prostu się gdzieś rozmyli. Ja mimo wszystko chciałbym aby wrócili, ale jednak nie mam na to za dużego wpływu. Przyjemnie byłoby znowu poczytać wasze posty Lady Naryo, Ozymandias, Tdc, Countdooku, JediAdam, Kyle Katarn, DAV. No ale na wszystko przychodzi w końcu kres. Mimo wszystko mam nadzieję, że będziemy się jeszcze ze sobą spotykać, i gdzieś wymieniać uwagami, czy to tu, czy gdziekolwiek indziej. No dobra ale ja dalej w rozjazdy. See you later - I hope so. May the force be with you!!!!

DAV

Ej no ludzie co jest.... Moc w NAS slabnie czy co.....???

DAV

No jakos przebrnalem przez to wszystko i jestem strasznie szczesliwy. Bo rzeczywiscie czuc bylo jakis przestuj, ale to nic nie szkodzi. Wspaniale tematy... Wszsytko przeanalizowane jak zawsze do ostatniej nitki. Mysle ze szkolenie nie bylo przymusowe ani nic takiego- kazdy zaszwe ma wybor i moze zrezygnowac z czegos na rzecz czegos innego. To proste. Przeciez nawet Jedi lub padawan moze zrezygnowac jezeli ma jakies powody. Np czuje ze jest podatny na CSM a nie chce niszczyc zakonu. Jezeli kogos kocha i wie ze nie uniesie tych 2 rzeczy na raz(zakon i milosc). To wiem na swoim przykladzie wlasnie od niedawna. Strasznie mi trodno pogodzic qmpli, granie w pilke, BASTION z dziewczyna. Bastion zawsze odwiedzam, bo na to musze miec czas, ale po przyjezdzie z obozu narazie ani razu nie bylem na slaskim pograc w pilke. Ale sie o sobie rozpisalem, a przeciez chodzilo mi o Jedi. Kyle- co do tego ze Ani moglby byc z Amidalka i byc Jedi to widac nie mogl byc, bo prawdopodobnie przez to przejdzie na CSM i to go zgubi. Ale oczywiscie gdyby byl silniejszy psychicznie to bylby najlepszym Jedi ("Some day i will be most powerful Jedi ever...") i do tego mialby zone(i to jaka piekna). No ale Ani niestety nie przeszedl proby. Kyle zgadzam sie z Toba co do tego CIA, FBI i ONZ. Mysle ze zakon Jedi ma wszystkiego po troszku, bo maja wieksze uprawnienia, kazdy sie ich w pewien sposob leka ale i kazdy wie ze to oni sa dobrzy i ze oni pomagaja ludzia i galaktyce. Ozi- widze ze dotykaja nas te same problemy- brak czasu, ale jeszcze da sie jakos to czytac. Dobrze, ze czytam to z usmiechem na twarzy, bo uwielbiam tu byc, pisac, czytac, wymieniac sie uwagami- jest to super. Chcialem pozdrowic naszego goscia Lorda Sidiousa, ktory tu zagoscil kiedy mnie nie bylo niestety na Bastionie. No dziekujemy LDS za "trzymanie" naszej sondy, jestesmy wdzieczni. Uczicia, uczucia uczucia... Philo miales racje- milosc to piekne uczucie poprostu cudowne. Jestes taki szczesliwy przez caly czas, myslisz i wyczekujesz kiedy znowu sie z Nia zobaczysz. cos wspanialego. Na szczescie nie poznalem jeszcze tej zlej i bolesnej strony milosci, ale mam nadzieje ze nie bede musial tego doswiadczyc. No to Kyle i Philo: kiedy idziemy do kina?? bo przeciez teraz mamy w K-ce Cinema City wiec z seansem nie ma problemu. Powiedzcie kiedy wam pasuje. May the force be with You all.

philomythus

Oj countdooku - widzę, że się rozpędziłeś w swoich osądach :) Tak to jest gdy ktoś się patrzy przez pryzmat CSM :). Ale taki jestem mądry, pomimo, że przecież wiadomo, że ja jestem równie subiektywny w swoich osądach co Ty, tyle że ze strony JSM. Ale taki już los nam pisany, a ja w tym losie napiszę, że jednak co do tego wychowana się nie dogadamy. Do tego nie mogę się także zgodzić pomijając póki co wątek Jedi, że Bobie został "wyprany mózg". Przecież w takim razie, można by wszędfzie dostrzegać wypranie mózgu. W życiu jest po prostu wiele sytuacji które nas ustosunkowują, czegoś uczą, do czegoś zmuszają. I rzeczywiście Boba był od samego początku do końca (tzn. końca jego ojca :) konsekwentnie wychowywany na Łowcę, na objęcie schedy po ojcu. Ale to było właśnie wychowanie, to była jak szkoła cechów w średniewieczu, tyle że jeszcze lepsze bo prowadzona przez własnego ojca. Został nauczony i to umiała wykonywać najlepiej, ale też nikt nie powiedział że nie miał wyboru. Gdy dorósł podejrzewam że mógł zrezygnować, miał ku temu sposobność, wtedy nikt go już nie zmuszał. Ale przecież tego nie zrobił. Nie ma przykładu na to, że miał taką możliwość, ale nie ma przykładu na to, że nie miał takowej możliwości. A przecież życie zawsze pozostawia Ci możliwość wyboru. A co do Jedi, to taki wiek rzeczywiście musiał być najodpowiedniejszy. Co prawda zarówno Luka jak i Anakina udałó się wyszkolić gdy byli nieco starsi, ale to oczywiście przypadki szczególne. Nie wiem jak odbywało się szkolenie za czasów Luke`a, ale to przecież też był już nieco inny zakon, oparty na innych zasdach, i według mnie lepszy, bo jak pisałem, odrodził się on stricte z mocy płynącej przez Luke`a. Ale wracając ponownie do tych dzieci - zaczynając szkolenie wcześnie, wcześniej osiągano dojrzałość, i unikano w ten sposób niebezpiecznego okresu. Mam na myśli tutaj moment w którym padawan czuje moc, ale nie panuje jeszcze nad nią całkowicie. Widać to w TESB, gdy Yoda mówi do Luke`a, aby uważał, bo teraz gdy wiele się nauczył, ale gdy jeszcze nie skończył szkolenia jest on szczególnie podatny na CSM, która jest z pozoru łatwiejszą i przyjemnijeszą ścieżką, która daje siłę z agresji i gniewu. I takiego "młodego-niepewnego" łatwiej chyba rzeczywiście jest skusić, gdyżon będzie się zastanawiał nad obiem stronami, a myślenie pisałem do czego często prowadzi. A u dziecka - dziecko posiada coś takiego jak dziecięca ufność, jak dziecięca wiara, która w trudnym momencie pozowli wytrwać przy JSM. Popatrzmy na przykład Anakina - on jako młodzieniec, jako ten targany padawan zaczyna szczególnie być podatny na CSM (co świetnie pokazał Hayden). Tymczasem jak dziecko choćby z tego powodu, że Jedi mu imponują, wytrwa on i odrzuca ciemne myśli. A co do tego, że Qui gon pytał Anakina i mówił o trudnościach - przecież nigdzie nie jest pokazany nabór, więc tak po prawdzie nie wiadomo, czy ktoś te dzieci uświadamiał czy nie. Do tego jeszcze podsumuję to tak jak napisał Kyle - mistrzowie wiedzą jak wychowywać a nie prać mózgi (cieszę się Kyle, że mam poparcie :) Co do celibatu - rozgraniczę tutaj dwie rzeczy. Akurat przy Jedi zwolennikiem celibatu nie jestem, i uważam, że Luke dobrze zmienił to w nowym Zakonie. Ja od samego początku obstaję przy tym, że Jedi brakowało poznania uczuć i odczucia miłości, która jest wielką siłą, ale to już poruszaliśmy. W każdym razie choć przyrównaliśmy w jakiś sposób Jedi do kapłanów, to jednak akurat w rzeczywistym świecie zwolennikiem celibtu jestem. Ponieważ jednak jest to stanowczo Sonda o AOTC a nie o zmianach w kościele :) to podam na szybko tylko dwa ważne dla mnie powody dlaczego. Po pierwsze kapłan jest dla ludzi, ma być ich łącznikiem z Bogiem i powinien być tego świadom wybierając kapłaństwo - ma więc się skupić na ludziach, wyjść do nich, przebywać z nimi. I po prostu mając żonę czy rodzinę nie byłoby to możliwe, gdyż nie da się pogodzić np. prowadzenia ruchu przy kościele, uczenia w szkole, odprawiania mszy, indywidulanego kontaktu z człowiekiem, odprawiania sakramentów z do tego prowadzeniem rodziny. Rodzina zbyt pochłaniająca jest, zbyt od człowieka wiele wymaga, wciąga, a ksiądz nie ma przecież daru przebywania w dwóch miejscach na raz. To tak pokrótce pierwszy powód, a drugi jest o wiele prostszy, choć dla sceptyka może się wydać nieprzekonywujący - Jezus wybrał dla księży takie właśnie życie, taki tryb, tacy byli apostołowie, a to co On ustanowił i pochodzi bezpośrednio od niego jest dobre i słuszne. Taka jest moja wiara, tak jest moje przekonanie, ale szanuję w tym wszystkim inne poglądy. A co do Jedi - to tak jak pisze Kylo, nie powinni oni rzeczywiście zapomniać co jest najważniejsze, że wstąpili do Zakonu aby być strażnikami, aby być "odbiciem" mocy. I choć miłość jest bardzo ważna do tej kobiety, może uczynić wiele dobra, to nie może ona jednak przesłonić ich misji. Kyle - z tymi klonami to dobrze ujęte. Rzeczywiście wybierając klonów zdają sobie sprawę Jedi co robią, ale nie mogą pozwolić na to aby separatyści zniszczyli Republikę, w czasie czego zginęłoby wielu ludzi, niewinnych. Yoda czuje, że to nie jest dobre rozwiązanie i przecież na słowa Obi-wana, że jednak trzeba przyznać że Klony pomogły w zwyciętsiwe, patrzy się na Obi-wana tym charakterystycznym spojrzeniem i dalej wyraźnie mówi o tym, że to wszystko da początek wojnie. Wybrali mniejsze zło właśnie, lub po prostu wybrali wojnę nad którym zdawało im się że choć trochę będą panowali. Ale w ten sposób wpadli w sidła i intrygę Sidiousa, z której już nie dało się uciec. A ja w słowach "zwrócić baczną uwagę" nie dopatrywałbym się aż takich skrajnych rzeczy. Jak dla mnie to po prostu słowa o tym, że Jedi przyznają się do tego, że nie zwracali uwagi na procesy zachodzące w senacie, na te machloje, na układy, na zło ktróre się rozrastało, że przyznają się do tego, że byli ślepi i głusi na to o czym mówił np. Qui Gon. Teraz postanawiają się przyjrzeć temu wszystkiemu, zbadać to, spojrzeć i przysłuchać się temu wszystkiemu co tam się dzieje, może spróbować dojść korzeni zła. Ale nawet gdyby mieli tropić to czemu nie - przecież są właśnie Strażnikami. Nie są wojskiem, lecz strażnikami pokoju i ich zadaniem jest strzec tego spokoju we wszelkich granicach. A kto im dał takie uprawnienia - moc, odwieczna tradycja, odwieczna siła. A poza tymi historycznymi i metafizycznymi uprawnieniami podejrzewam, że także Senat, bo jednak w jakiś sposób (choćby przez Kanclerza) Senat i Zakon ze sobą współpracują. Ale countdooku czytając "policja myśli" zgroza mnie chwyta :) Może czas nad Tobą jakieś egzorcyzmy odprawić :) Ale tak szerze to miło mi was (Countdooku i Kyle) było przeczytać. Cieszę się, że całkiem to nie siadło, aczkolwiek jakiś zastój tu czuję. I gdzie się podziały tamte czasy 7 postów dziennie :) DAV - odezwij się jak już przebrniesz przez to wszystko co Cię opuściło. A w miłości dużo, dużo szczęścia Ci życzę - to piękne uczucie aczkolwiek przynosi czasem wiele bólu. Jednak warte jest ponad wszystko mimo to. Ciesz się więc życiem wraz z tą miłością. Ale mam nadzieję, że nie zapomnisz o nas w swoim upojeniu :) Countdooku - zabieram się za 2 godziny za kartki które leżą już na moim biurku: dzięki jeszcze raz serdeczne. May the force be with you!!!

clonetrooper

Myślę, że countdooku ma rację w jednym. Stara Republika chwiała się, była olbrzymem na glinianych nogach i prędzej czy później pogrążyłaby się w chaosie (prawdopodobnie). Gdyby dyło inaczej senatorowie nie daliby sobie narzucić tak łatwo decyzji Palpatina. Stara Republika była skazana, a Sidius wkorzystał tylko sytuację.
Co do roli Jedi...Hmm. Odniosłem wrażenie że przestali panować nad swoimi obowiązkami, zaczęli chwytać się różnych sposobów by to zmnienić. Ale byli częścią systemu, Republika pogrążała sie razem z nimi i wydaje się że Yoda zdawał sobie z tego sprawę. Znajdowali się na drodze bez powrotu, a Anakin był jedyną nadzieją. CT

DAV

Witam wszystkich!!!!!! Dawno mnie nie bylo, bylem na obozie, nie proznowalem, byl tam jeden kolega mlodszy mial chyba 10 lat ale znal sie na SW i z nim se pogadalem tez. Wogole byl wypas laski i koledzy. Serce sciska ze tego juz nie ma i mam lekkiego dola, no ale zyje sie dalej. Wrocilem wlasnie przed 2 godzinami a juz tak tesknie..... no powiem wam moi zgrani przyjaciele ze... chyba sie zakochalem... bylo fajnie ale nie wiadomo jak bedzie na miejscu... no nic nie zanudzam jak przeczytam wszystko czego nie czytalem(a jest tego mnostwo)to odpowiem......

Mamut

Kyle Katarn : Z końcówki twojej wypowiedzi wynika , że zakon Jedi to coś w rodzaju CIA , FBI , itd. Ja sądzę , że działają raczej jak ci Amerykanie , co są wysyłani na bliski wschód , żeby uspokoić aktualny tam konflikt i doprowadzić do zawieszenia broni. No , ale każdy myśli trochę inaczej.

Kyle Katarn

Countdooku po części się zgadzam, ale jak już pisałem mądrzy mistrzowie będą wiedzieć, jak Nauczać a nie prać mózgi. Gorzej z tym wyborem trzylatków. Ale może to zło konieczne, może tak się przyjęło, że dziecko obdarzone Mocą, należy oddać do świątyni Jedi na nauki. Dla jego własnego dobra. W przeciwnym razem może stać się zagrożeniem dla innych czy siebie samego. Niekontrolowana Moc może być destruktywna. Jak pisał Phil matka oddająca dziecko do świątyni chce jego dobra. Może przez te setki pokoleń to system, który się sprawdzał? Lord Dasaan z gry JKO sam kształtował swoje zdolności w Mocy, nie był oddany do świątyni bo to czasy Imperium. Dlatego uważał się za kogoś lepszego od innych, nienawidził tych, którzy chcieli wyprowadzić go z błędu. Prosta droga ku CSM ( tak, wiem drań w Twoim stylu ;-)). Może taki system nie jest doskonały, posiada wiele wad, ale czy z demokracją jest inaczej? Demokracja to też takie zło konieczne, ponieważ nikt nie wymyślił jeszcze lepszej formy rządów ( i pewno nie wymyśli ). Alternatywą jest anarchia czy tyrania a te jak wiadomo nie prowadzą do niczego dobrego. Sprawa celibatu - zgoda, ale Jedi nie zabrania się miłości ani związków małżeńskich, to raczej takie mocno sformułowane ostrzeżenia, że droga Jedi wymaga poświęcenia, że niekoniecznie musi sprzyjać związkowi dwojga ludzi. Chodzi o to, że Jedi musi pamiętać, że jego nadrzędny cel to ciągłe samodoskonalenie się, jak u mnichów z klasztorów wschodu, często wybierających celibat. To, że Jedi oddał swe życie w służbie zakonowi także może nie sprzyjać związkowi, w końcu w każdej chwili może ryzykować życiem, czy zostać wysłany na misję na drugi koniec galaktyki. Choć zgodzę się, że starsi Jedi pewno kładli zbyt duży nacisk na kwestię celibatu, może te ostrzeżenia rzeczywiście są sformułowane zbyt mocno, przez co Jedi popadli w drugą skrajność, zamykając się na uczucia. Dobra teraz sprawa klonów. Stworzenie armii klonów było złe, ale Jedi zostali postawieni przed faktem dokonanym. Jeśli nie wykorzystali by klonów, droidy zaczęły by mordować cywilów. To była kolejna pułapka Sidiousa - wybierzcie mniejsze zło, ja i tak na tym więcej zyskam. Nie sądzę by zakon się walił, ( choć na pewno był osłabiony ) po prostu każdego przeciwnika da się pokonać, wykorzystując jego słabe strony, a jak już pisaliśmy słabe strony posiadają zarówno Jedi jak i Sithowie. Nic nie jest wieczne. Co do prawa, one zawsze ma pewne luki i ślepe jego przestrzeganie często nie wychodzi na dobre. A jeśli chodzi o baczne zwracanie uwagi na senat, kto inny miałby to robić jeśli nie Jedi? Moim zdaniem mają do tego prawo. To strażnicy pokoju, czyli taka policja. Na pewno mają podobne uprawnienia jak FBI czy CIA a może nawet coś troszkę w stylu ONZ. Są anty terrorystami, negocjatorami, ambasadorami, pewno i siłami rozjemczymi czasem ... jeśli ktoś miałby się zajmować przestępczością w rządzie to właśnie oni. Jest wojna, jeśli istnieje podejrzenie, że senatem manipuluje Sith, kto inny miałby zbadać całą sprawę jak nie Jedi? To zadanie właśnie dla nich! "Policja mysli?" chyba lekka przesada, Jedi potrafią odczytywać uczucia ale nie czytać w głowach jak w otwartej księdze. Dobra to tyle. Widzę, że wakacyjny zastój na sądzie. No i dobrze, nie można ciągle ślęczeć przed monitorem. Myślę, że nawet rycerzom Jedi należy się czasem odpoczynek :-). Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim miłego wypoczynku tego lata.

countdooku

ak Phil. kiedy zacząłem czytać Twoje posty od razu pomyslałem " Gwiezdne Wojny nie zginą, póki mamy takich fanów jak philomythus - ten facet po prostu kocha SW!" teraz wiem, że sie nie pomyliłem, co więcej - jest nas, "zakochanych" w SW więcej. i dobrze... Wracając do wychowania. Moje twierdzenia o "praniu Mózgu" ( może nieco przesadne, a na pewno prowokacyjne ) wzieły się z wypowiedzi takich jak np, ta, philomythusa - "Szkolono bez zgody na początku dzieci - zgoda. Ale przecież ile jest takich sytuacji kiedy to inni, mądrzejsi, wiedzą jak lepiej wybrać. Człowiek jest zbyt maly aby niektóre zrezcy ogarnąć. Podejmowano zgodę bez Ciebie - racja, ale to dlatego że miałeś w sobie potencjał którego nei należało marnować. A Jedi mogli go wykorzystać i to właściwie (skrajny subiektwyizm,a le po to jest w końcu własna opinia :). Czemu ten potencjalmiał się marnować, skoro było tyle do zrobienia lub co gorsze czemu miał być wykorzystany przez CSM." albo "Wydaje mi się, że dzieci te szkolone są na tyle mocno i intyensywnie, że zachodzio bardzo małe prawdopodbieństwo że one zrezygnują. Dlatego właśnie bierze się dzieci - tak jak pisałem. Aby zapobiec zbyt dużemu zastanawianiu się, rozważaniu sytuacji. Dziecko wyszkoli się na tyle, iżź wpoi mu się prawdę i coś co będzie dla niego całkowicie oczywistym, że ono zostanie Jedi. " - przepraszam cię phil, ale dla mnie takie stwierdzenia są "dowodem" że Jedi nie "wychowują", tylko "piorą mózgi" co zdaje sie potwierdzać rónież zdanie lady Naryi ". A po za tym nauki Jedi wpajane od dziecka zostawiają jakiś ślad w duszy, którego nie można wytrzeć gumką myszką i "po ptokach"." Wiem że się czepiam, ale to po prostu dla tego że nie do końca podoba mi się pomysł ze szkoleniem dzieci. Nietrudno mi uwierzyc, że trzylatek poddany "indoktrynacji" ( najbardziej nawet niewinnej, slużącej jego dobru etc.) potężnych, niemal wszechmocnych Jedi nie uległ ich mitowi. Nie chciał utożsamić sie z nimi, stać sie takimi jak oni, nie zastanwaiając sie nawet czy ma inny wybór. To trochę tak jak z Bobą Fettem i jego "ojcem". Dlaczego Boba został łowcą - przecież nie dlatego, że był zimnym draniem ( a przynajmniej nie tylko ) ale dlatego że miał taki przykład. Wychowywał sie z facetem, który był tajemniczy, silny, sprawny, szybki, profesjonalny, niepokonany, najlepszy! Który dysponował takimi gadżetami rozpalajacymi umysł dziecka jak własny, doskonały statek, rakietowy plecaczek, mandaloiańska zbroja i setki innych. Któz z nas, pozostając pod jedynym wpływem kogoś takiego jak Jango, nie chciałby być tak perfekcyjnym jak on? Czy więc Boba, pozbawiony matki, wujków ( grajacych np. w boysbandzie lub hodujących nerfy ), innych rówieśników marzących o tym aby zostać strażakiem czy sprzedawcą lodów miał wybór swojej dalszej drogi życiowej? Bo mnie sie wydaje że w pewnym sensie i jemu został "wyprany mózg". Podobnie rzecz ma sie z Jedi. Dziecko zawsze ( przynajmniej na początku) stara się być taki jak jego rodzice, chce mu dorównać, pokazać, że jest warte jego miłości. Tu role rodziców spełniaja Jedi i to jakich rodziców - tu żadne nie bije swoich dzieci, nie zmusza ich do przynoszenia samych szóstek na świadectwie, nie mówią że nie masz sie bawic z tym czy tamtym. A przy tym są poważani, mają świetlne miecze i wydają sie nieśmiertelni! Zupełnie inaczej wyglądałaby cała sprawa, gdyby do Zakonu wstępowali dorosli ( lub prawie dorośli ) kandydaci. Tacy, którzy sami zdecydowali sie na tę drogę, którzy wychowali się w normalnej rodzinie, poznali jak wygląda prawdziwy świat, znaja smak sukcesów i porażek, uczuć - także tych negatywnych. Pamietacie, jak Qui-Gonn - buntownik i outsaider - pyta Anakina, czy na pewno chce zostać Jedi, ponieważ szkolenie i Droga Jedi bynajmniej nie są łatwe? jak stara mu sie pokazac, że bycie Jedi to nie tylkio machanie mieczem, że czeka go doprawdy trudne życie, daje mu wybór... A czy ktos zapytał te trzylatki? Poza tym, ja jestem przeciwnikiem celibatu, ponieważ uważam, że ksiądz chcąc zrozumieć wszelkie uczucia swoich owieczek, powinien wiedzieć co to znaczy miłość, zazdrość, nienawiść, rozkapryszone dzieci w wieku dojrzewania. Tylko taki kapłan może naprawdę i szczerze pomagać swojej trzódce. Tak samo powinno być z Jedi, powinni być lepiej przygotowani do swej odpowiedzialnej misji, powinni lepiej znać czyhające na nich zagrożenia ponieważ to uchroniłoby ich przez losem jaki zgotował im Palpi a w wiellu przypadkach przed staniem się Ciemnymi Jedi ( a to nie to samo co Sithowie! ). Ten błąd do pewnego stopnia został naprawiony przez Luke`a w dalszych ksiązkowych historiach. Ozzy ma rację - Luke to prawdziwa rewolucja, on zmienia niemal wszystko w Zakonie, co więcej wydaje sie, że Yoda jest co najmniej czynnikiem sprawczym tej rewolucji. Przecież mógłby wpoić Luke`owi stare zasady, ale jednak tego nie robi. Nie robi tego, ponieważ zdał sobie sprawę, że Jedi z ich skostnałymi zasadami ponieśli absolutną klęskę! Pozwala mu więc iść własną drogą a nie wspominając ( przynajmniej ja nigdzie sie na podobne słowa nie natknałem ) np. o zakazie miłości pozwala mu ustanowić włąsne reguły. I to reguły słuszne - jeśli czytacie NEJ, to wiecie, że tam Jedi w dużej mierze czerpią swą siłę właśnie z uczuć. Zresztą tak na marginesie, oglądając po raz trzeci AOTC zwróciłem uwagę na jeszcze jeden aspekt - otóz Jedi wykorzystuja w walce na Geonosis klony. I co? I nic! Nie maja żadnych moralnych zahamowań, żadnych zastrzeżeń, Yoda ani razu nie robi swego słynnego "hmmm". Tymczasem przypomnijcie sobie naszą dyskusje o klonowaniu. Większośc kościołów i religii, większość tzw. autorytetów moralnych jest przeciwna klonowaniu ludzi. Nie zamierzam przytaczać tutaj ich argumentów, bo sam nie jestem jakimś wielkim przeciwnikiem klonowania ( w rozsądnych granicach rzecz jasna )ale dziwię się, że Jedi, chroniacy świętośc życia, prawa jednostki, opiekujący się nawet droidami, wykorzystują ludzkie klony jako mięso armatnie! Mało tego, klony zmodyfikowane genetyczhnie - pozbawione indywidualności, samodzielności, prawdziwie poddane "praniu mózgów" !( "Mamy doskonałe programu uczące i wojskowe" - chwali sie premier Kamino ) I - powtarzam - nie maja zadnych wątpliwości co do ich instrumentalnego użycia! Czy to właśnie w tym momencie zaczyna się degrengolada Jedi, ich ostateczny upadek? Czy Palpi był tylko tym, który popchnał walącą sie wieżę Zakonu Jedi? Czy i bez niego juz wkrótce Jedi pogrązyliby sie w chaosie?A czy przyjęcie na szkolenie Anakina, nie było tym samym przejawem upadku Jedi - przeciez został padawanem wbrew jasnym zasadom. Wbrew prawu.Jedi złamali własne prawo, a potem to już się potoczyło na zasadzie domina - ukrywanie informacji o osłabnięciu Mocy, brak zdecydowanej reakcji na poczynania Anakina i wreszcie ostatni drobny fakt, który utkwił mi w pamięci - kiedy kończy sie ostatnia rozmowa pomiędzy Kenobim, Windu a Yodą, omawiających sprawę kontroli Senatu przez Sitha, Mace stwierdza, zę Jedi będą musięli zwrócic baczną uwagę na Senat. Może dla was to drobnostka, ale mnie wydało sie to złowieszcze. Bo co to znaczy "zwrócić baczną uwagę" w ustach przedstawiciela tak potężnej formacji? - Stosowanie podsłuchów?kontrola holotransmisji? a może grzebanie w umysłach senatorów? I kto upoważnił Jedi do takich zachowań? kto dał im prawo aby "zwracać baczną uwagę"? Przecież nie są oni (chyba?) policja polityczną? Policja mysli? Uf! Chyba znowu odbiegłem od tematu i dałem sie ponieść CSM - pewnie dlatego dość subiektywnie traktuje Jedi. Konczę więc i pozdrawiam wszystkich ( a najbardziej Wielkich Nieobecnych ) M.T.F.B.W.U.

Ozymandias

Rzeczywiście z grupą lewacką to się nieco zapędziłem, zapewne to przez te nawiazania do niepokojów społecznych 68` od których zaczynałem. Ciesze się, że nie nudze aczkolwiek przykro mi , ze nas chwilowo opuszczasz Philo, bo bez ciebie sonda stanie sie napewno nieco puściejsza. Co jak co ale pasji to ty masz z nas chyba najwięcej.

philomythus

Kyle o Ozy - na samym początku chcę podkreślić, że jestem pod wrażeniem waszych kontekstów i odniesień :) Naprawdę dobra robota z powiązaniami i skojarzeniami. Ale w sumie to co się dziwić - oczywiście w jakiś sposób świat Gwiezdnych Wojen jest światem uniwersalnym i odbija się w nim wiele uniwersalnych prawd i zależności, znajduje się w nim wiele odniesień do historii naszego globu. Gdy się dobrze przyjrezć widoczne są archetypy i toposy - i to wszystko właśnie także bardzo uwiarygadnai ten świat, pozwala w niego uwierzyć. Choć z drugiej strony przecież dobrze o tym wiemy, a przede wszytrskim czujemy to, że ten świat jest jednak inny, niezwykły, cudowny. I to właśnie jest niezywkłe i piękne - że świat SW, potrafi w sobie połoączyć zwykłość, codzienność i niezywkłość, że z jednej strony potrafi się do nas zbliżyć codziennością, a z drugiejs trony oczarować magią, że jest wypadkową dwóch dość sprzecznych płaszczyzn i nie za bardzo przesadzony w żaden sposób. Bo inaczej isteniej ryzyko, że świat ten stałby się albo zbyt codzienny, nudny, monotonny, bo taki jaki widzimy sami tutaj na ziemi (nie chodzi mi już nawet w tym momencie o postacie i istoty, ale o typy zachowań i rozwiązania sytuacji życiowych), albo byłby zbyt surrealistyczny, zbyt odległy, aby móc naprawdę w nim się zakochać, zbyt niedostępny, aby mógł stać Ci się bliski. Jak dla mnie stworzenie tego wszystkiego było majestrzykiem, który jednak udał się doskonale. Ale w sumie można by powiedzieć, że jak miałby się on nie udać, skoro moc go przepełnia i otacza :). Kyle - co do szkoły i systemu nauczania w takich "placówkach" jak np. liceum, to nie będę podejmował tego wątku, bo nie chcę się denerwować i bluzagć tutaj a przecież mam wakacje, więc wolę póki co o tym zapomnieć. Pocieszam się tylko tym, że został mi już tylko rok przyjemności w tym systemie. O właśnie - słowo system jest tu odpowiednie i niech ono posłuży za komentarz. I zgadzam się także co do mistrzów i nauczania - wiedzy nie da się wepchnąć na siłę. I ja właśnie uzupełniając jeszcze temat kształecnia młodych Jedi, dodam że polega ono według mnie właśnie na wychowaniu o którym już pisałem (ja cały czas obstaję przy takim określeniu countdooku :), do czego powinno dojść właśnie samokształcenie. I chcąc połączyć dwa wątki od Kyle i Ozy, rola mistrza powinna polegać właśnie na tym, aby Mistrz w swoim młodym padawanie rozbudzał ciekawość, rozbudzał zainteresowanie, pokazywał mu jakieś elemnty, ale aby to sam padawan z tego już dalej korzystał. To sam padawan powiniene do wielu rzeczy dojść - powinno się dawać wedkę a nie rybę (to w nawiązaniu do "Lalki" - też chcę się pochwalić kontekstami ;). I ja tak właśnie widzę drogę młodego ucznia - nie pranie mózgu, nie wtłaczanie, tylko uświadamianie, dawanie świeczki ale nie prowadzenie za rękę. I chyba tak to się odbywało - nie wiem dokładnie, bardziej się domyślam niż wiem, ale wydaje mi się, że to byłoby najlepszym rozwiązaniem. Nie ma tego dokładnie pokazanego w filmie, i stąd są to tylko moje wnioski, przypuszczenia, koncepcje. Myślę sobie czasem, że Luke miał w jakiś sposób o wiele łatwiej. Oczywiście z pewnego punktu widzenia (jak wszystko :). No vo z jednej strony to na nim spoczywała cała nadzieja, na nim oparto wiarę, był prawie że sam. Ale z drugiej strony, nie miał ograniczeń aż tak dużych w postaci tych wszystkich zasad i ograniczeń obowiązujących w Zakonie. Oczywiście był Yoda, który reprezentował sobą to wszystko, który był "skarbcem" ostatnim tradycji. Ale Yoda nie miał przecież czasu na skupaniu się na drobnostkach, bo trzeba było wyszkolić w ogóle Luka, nauczyć go posługiwać się mocą. Dzięki temu Luke nie musiał się zastanawiać jaki jest w tym momencie kodeks, co mówi mu prawo. Działał tak jak mówiła mu moc. Nie podlegał radzie, która wedłgu swojego zdanai mówiłaby mu co jest dobre a co nie, wyznaczałby mu konkretne zadania, chamowała jego myśli i uczucia. W Luke tak naprawdę mogła rozkwitnąć moc, był on "oczyszczony" wewnętrznie. Nie zamierzam teraz wcale zaprzeczać ważnoci tradycji, kodeksu - to jest bardzo ważne, to historia, to trzeba cenić. Ale chodzi mi o to, że to wszystko mogło przejść reformację, mogło być odcedzone z tego co było w tym złe. Luke gdy zabrakło Yody musiał budować tylko na tym co czuł że płynie z mocy - i to było chyab dobre. Bo ta pierwotna siła, najlepiej mogła wskazać co jest właściwe. Nie wiem - nie czytałem książek o tym co było po ROTJ, ale podejrzewam, że Luke zakładając Nowy Zakon, opierał się na wielu starych tradycjach, zasadach, ale z drugiej strony, były one właśnie zweryfikowane przez moc przepływającaą przez tego jedynego przez pewien czas Jedi. To także nazwałbym przywróceniem równowagi mocy, bo to moc w jakiś sposób podyktowała co powinno się robić, gdy zabrakło wszelkich mentorów i autorytetów. Było to przywrócenie pierwotności. Nie wiem czy dobrze się wyrażam, ale tak to po troszcze widzę. W nawiązaniu jeszcze do tego co pisał Ozymandias - indywidualizm jest niezbędny i to chyba w każdej dziedzinie życia. Także Jedi musieli być w jakiś sposób indywiudalistami aby zostać Jedi, bo wiadomo, że tylko wybitne jednostki nimi zostawali (elita... :). Indywidualizm jest też bardzo ważny, w tej drodze kształcenai o której pisałem, w tym odkrywaniu przez samego siebie wielu prawd. Do tego także już jako dojrzali, Jedi musieli mieć w sobie coś z indywidualizmu, coś z charakteru, musieli mieć mocną osobowść, szczególne cechy (i to widać patrząc np. na tak różnych od siebie, z niezwykłymi osobowościami postacie Yody, Windu i np. Qui Gon Jona). Ale to do czego zmierzam - przecież nie moglio oni tej indywidualności mieć, bo to prowadziło w złą stronę, bo to wybijało, bo to często nie zgadzało się z poglądami Rady czy innych. Do tego tak jak to pisze Ozy słusznie - zatracenie osobowości na rzecz ideii zbyt mocno prowadzi do fanatyzmu. A według mnie fanatyzm w każdym wydaniu, na każdej płaszczyźnie, jest zły i nie usprawiedliwiam go i nie powinno się usprwiedliwiać nigdzie, bo prowadzi on zwyczajnie na CSM. No i właściwie sam nie wiem jak pogodzić ten indywidualizm i jego brak w Jedi - może ktoś z was ma jakąś koncepcję. Jak widać znowu się ździebko zakopałem, ale w końcu od czego mam braci w wierze :) Co do Luka jeszcze - jego przykład pokazuje że rzeczywiście trzeba wiele rzeczy pozostawc ot tak po prostu mocy, bo nie wiadomo rzeczywiście jak by to się skończyło i gdzie wylądowałby (dosłownie i w przenośni :) Luke, gdyby spełnił swoje marzenie i poszedł do Akademi. Moc pokierowała jednak inaczej i sama niektóre rzeczy ułożyła. Trzeba więc na jakiś czas zapomnieć o swoim indywidualiźmie i pozwolić sile wyższej aby Tobą pokierowała (np. przez robota :). Ozy - nie wiem tylko czemu rebelianci mieli by od razu być grupą lewacką, albo anarchistami. A mało to jest prawicowych bojówek, prawicowych organizacji paramilitarnych. Ale to tak zwracam tylko na to uwagę ze względu, że do lewej strony nie pałam zbyt dużą sympatią :) ale to już takie moje prywatne odczucia. A tak w ogóle to nei przynudzasz, i nie wiem skąd w ogóle powstał Ci w głowie taki abtrakcyjny wniosek. Pisz chłopie ile wlezie, bo zapewniam Cię, że ja z mało inncyh zreczy tak się cieszę :). Na koniec oczywiście chciałem was bardzo mocno wszystkich pozdrowić - tyle że tym razem na dłuższy nieco okres, bo na jakiś tydzień lub więcej zmywam się z miasta i wyjeżdżam w głuszę górską, gdzie kontaktu ze światem raczej nie będzie, nie mówiąc już o komputerach :). Mam tylko nadzieję, że gdy powrócę kiedyś nadal tu wszyscy będziecie i z radością będę mógł przeczytać to co stworzyliście przez ten czas. Nie dopuście po prostu do tego aby nam zamknęli Sondę, a to już zależy głownie tylko i wyłącznie od nas. Tak więc: Kyle, Ozymandias, DAV, Narya (oj coś nasza Lady gdzieś się urwała), Countdooku, Tdc, JediAdam, "okresowy":) LDS - May the force be with you!!!

Ozymandias

Wyszło trochę, że jestem i za i przeciw. Cóz, popieram droge samodoskonalenia opartą na autodyscyplinie, rezygnacji ze swoich partykularnych celów na rzecz służenia ideom. Taka rezygnacja nie powinna jednak oznaczać rezygnacji z siebie. Pomiedzy poswieceniem dla idei a fanatyzmem jest bardzo wąska granica i mozna sie nie obejrzeć kiedy jest sie już na dugiej stronie. Kazdy system, który tłamsi indywidualizm jednostki chocby przyświecały jego istnieniu najwznioślejsze idee, skazany jest na zagładę. Rzecz niestety tyczy sie również Jedi. Jeśli miałbym przyczepic się do EII to miałbym żal do Lucasa, za rozmycie konfliktu pomiędzy uczuciem do Amidali a zasadami zakonu, moim zdaniem jeśli już jest ( bo przecież nie musieli wogóle stwarzać sytuacji zakładając, że Jedi mogą się żenić, tak jak to kiedys zrobi Luke, ale o tym za chwilke) to trzeba było go mocniej zaakcentować. Lucas chyba sam wpedził sie w kłopot, bo z jednej strony chce pokazać Jedi jako bardzo demokratycznych i liberalnych a z drugiej definiuje zakon przez pryzmat zakazów rodem ze sredniowiecza. Zapewne to wszystko zeby jeszcze bardziej uzasadnic narastajacy w bohaterze konflikt i chęć buntu przeciwko zasadom panujacym w tej organizacji. Z drugiej strony zaczynamy się przygladac baczniej Jedi i nie są oni juz tacy jednoznaczni jak w opowieściach Kenobiego w EIV czy Yody w EV. Ale to chyba dobrze bo dzięki temu że popełniaja błędy stali się prawdziwsi. Na koniec jeszcze o Luku. Otóz w komiksowej miniserii "Union" żeni się on z niejaka Marą Jade najwyraźniej mając gdzies celibat i inne zakazy ze starej republiki. Ja wiem ze oni nie konsultuja tych historii z Lucasem i to wcale nie musi oznaczać, że to jest zgodne z jego wolą, ale przy okazji przyszła mi do głowy ciekawa myśl. Luke nie tylko daje odkupienie zakonowi Jedi poprzez pogodzenie z ojcem, pewnego rodzaju wprowadzenie równowagi. On również wyzwala go z -jak to kiedys nazwałem- skostniałych schematów, unowocześnia go, odrzucajac (mam nadzieje że conajmniej w większości) wszystko to co niegdys doprowadziło go do upadku, w ten sposób zapobiegajac powtórzeniu sie historii. Nie wiem na ile udało mi się nawiazac do poruszanych tu przez Was problemów, jest tego bardzo dużo i coraz częściej trudno to objąc,zwłaszcza osobie jak ja bywajacej tu ostatnio nieczesto a jak juz to na chwilke (gdzies tak na 2-3 pierwsze i ostatnie zdania co dłuzszych wypowiedzi). Mam tylko nadzieję, że nie przynudziłem jakos straszliwie. Serdecznie pozdrawiam Narye, Tdc, Katarna, Philomythusa, Countdooku, Dava`a, Jedi Adama, tudziesz samego Sidiousa, na którego zrzucenie kaptura w EIII niecierpliwie wyczekuję.

Ozymandias

Przyszło mi do głowy, że klasyczna trylogia w pewien sposób opowiadała o walce z systemem , w tym wypadku uosabianym przez "galaktyczne imperium zła" . film wprawdzie wszedł na ekrany kin w dziesiec lat po niepokojach roku 68` ale bez trudu mozna w nim odnaleźc tą szczyptę anarchii charakterystyczną dla tamtego okresu. To były czasy, kiedy powstawały takie filmy jak Easy Rider czy Lot nad kukułczym gniazdem, we wszystkich (zazwyczaj samotni) bohaterowie zostawali w pewien sposób przeciwstawieni "normalnemu"społeczeństwu i rzadzacymi nim prawami. Stara republika z nowych epizodów również jest pewnego rodzaju systemem, być może opartym na zasadach tolerancji i poszanowania wolności jednostki, ale tak jak kazda taka struktura narzuca swoje prawa. Bycie Jedi w tym świecie to przynależnosc do elity, a ten przywilej, jak sadzę dany nielicznym (moze i są ich setki, ale jak to sie ma w skali całej galaktyki?) ma swoja cenę. Za czynny udział w sprawach niejednokrotnie decydujacych o życiu galaktyki Jedi płacą od najmłodszych lat pozbawieniem więzi rodzinnych, celibatem, i to chyba nie jest najwieksza cena (przypomnijmy sobie o chłopcach z chórów chłopiecych jeszcze ze 100, 200 lat temu, ci tracili o wiele wiecej:-)) . Ktos kiedys powiedział, że świat SW to takie fantasy przeniesione w kosmos. Przeniesienie żywcem zakonu rycerskiego i praw nim rzadzacych w tamten swiat zdaje sie tylko to potwierdzać. Do czego zmierzam, otóz Jedi to tez rodzaj systemu narzucajacego wzorzec zachowania na swoich adeptów. Nie ma tu całkowitej wolności, są zasady , których łamać nie mozna, bo oznacza to sprzeniewierzenie się zakonowi. Dodam jeszcze ze nie do końca się orientuje jak to u Sithów z celibatem bywa (moze countdooku coś wie na ten temat?), ale mam wrazenie, że podobnie, niewiele wiemy o ich zyciu uczuciowym. Choć podobno tych uczuć nie trzymaja tak na wodzy jak Jedi, nic nie wiadomo o ich rzekomej rozwiązłości. Dodam jeszcze, żeby nie było ,że najeżdżam na zakon Jedi, co było tu juz zdaje sie poruszane, że w naszym świecie też nie jesteśmy wolni do końca z ról jakie (nie zawsze za naszą zgodą) narzuca nam zycie. Hippisi kiedyś wierzyli , że jest to mozliwe, ale ich pragnienia okazały sie kolejną nieziszczalną utopią. Luke w EIV nie chce wieśc życia jakie narzucił mu los, nie chce być farmerem, cały czas marudzi o akademii (która jak mniemam działa pod auspicjami imperium), w końcu przez przypadek przyłącza się do rebeliantów ( w naszym swiecie moznaby to nazwać grupami lewackimi, czy anarchistami), dzięki czemu wreszcie może zrealizować swoje marzenia o przebojowym życiu pełnym wystrzałów i wybuchów, co zresztą potem dosyć skutecznie wybija mu z głowy Yoda. W końcu okazuje się, że w tym starciu dwoch ideologii los wyznaczył mu ważną role po jednej ze stron. Luke odkrywa, ze jedyną drogą do samodoskonalenia sie jest autodyscyplina, oznaczajaca rezygnacje z własnych zachcianek na rzecz słuzenia ideom. Rozwój Anakina sledzimy w sposób bardziej "szarpany`, ale na tyle czytelny, żeby zrozumieć motywacje stojąca za jego niektórymi czynami. On równiez odczuwa potrzebe buntu przeciwko roli jaka przyszło mu pełnic, o tyle gorszego, że wynikajacego z rozczarowania ideałami do których zawsze dążył, Anakin w EII to typ indywidualisty, który jest zmuszony nie wychylac sie z szeregu, czuje potrzebe podkreslenia swojej wyjątkowosci, chce byc kimś ważnym, a tymczasem musi zachowywać i być się jak wszyscy. Wyobrazmy sobie coś takiego: wujek Owen łamie zakaz dany mu (prawdopodobnie) przez Anakina w EIII i pozwala wstapić Lukowi na akademie, ten z poczatku szczesliwy ze spełnienia swych młodzieńczych marzeń predzej czy później ląduje w szarym mundurku na mostku któregos z gwiezdnych niszczycieli. Nagle okazuje się, że wszystko o czym marzył ma w rzeczywistosci gorzki smak i nie spełnia jego oczekiwań. Wtedy przychodzi mu do głowy chęc buntu przeciwko systemowi w jaki został wcielony...Dobra, chwilka oddechu...

Kyle Katarn

No, no, sam Lord Sidious zaszczycił nas swą mroczną osobą. "The Emperor is comming here? We shall double our efforts!" :-)) Count i Phil obaj macie sporo racji. Hrabio, piszesz o Anakinie, stającym przed wyborem i uważasz, że powinien rzucić zakon dla Amidali. Ale Ani przecież chce być rycerzem Jedi! On marzył o tym całe życie! Dlaczego miałby rezygnować? Życie jest sztuką wyboru. A jak słusznie zauważa Phil nasz bohater może być Jedi i być z Amidalką. No ale jak z tymi mózgami, prane czy nie? Ha, trudne zagadnienie. W średniowieczu syn kowala zostawał kowalem a syn króla - królem ( ew. zwłokami ze sztyletem młodszego braciszka w plecach ;-)) Czy ojciec mówiąc w kółko do syna jaki dumny będzie z niego, gdy ten przejmie kuźnię i sam zostanie kowalem robi mu pranie mózgu? Nie widzi baran jeden, jakiego łepskiego ma synka? Gdyby oddał go do świątynnej szkółki synek mógłby spoko zostać księdzem, w przyszłości może biskupem a do tego uczonym i przysłużyć się ludzkości niczym jakiś Kopernik. Ale nie, ma siedzieć w kuźni i marnować się waląc tym młotkiem bez sensu ;-)? No więc jak to jest ojciec "podsuwa mu pewne wzorce czy zmusza do akceptacji"? No to zależy od konkretnego przypadku, przecież nie można powiedzieć, iż np. wszyscy kowale to skurczybyki hamujący rozwój kultury i cywilizacji. Dobra, może wróćmy do współczesności. Też często zastanawiam się czy aby w naszych szkołach nie robią dzieciakom prania mózgu? Niby żyjemy już w demokratycznym państwie, system nauczania się zmienił i wszystko jest cacy. Ale czy na pewno? Już Gombrowicz dostrzega, że niektórzy nauczyciele piorą swym uczniom mózgi wciskając im tylko zmieloną papkę do łbów w stylu "Słowacki wielkim poetą był" należy obowiązkowo piać z zachwytu na widok jego poezji i zgadzać się ze wszystkimi poglądami tegoż poety ( a przecież Mickiewicz się nie zgadzał :-)). Nauczyciele zabijają w ten sposób w uczniach kreatywność, czy po prostu chcą ich wychować na ludzi, bo głupole i tak nie chcą słuchać a jak chcą, to i tak nie zrozumieją ;-). I znów doszliśmy do paradoksalnego stwierdzenia, że lepiej nie posyłać dzieci do szkoły, bo ona tylko ogłupia. No i jest w tym sporo prawdy, ale znów zależy to od konkretnego przypadku, mianowicie od nauczyciela. Bo taki mądry mistrz, oprócz opiewania szarzy polskich szwoleżerów w wąwozie Somosierry, wprost pod lufy hiszpańskich armat, powinien również podrzucić refleksję, iż chcąc odzyskać niepodległość, Polacy, służąc Napoleonowi, pomagali jednocześnie w zniewoleniu Hiszpanów. Taka prawda. Zawsze powinno się pokazać obie strony medalu, powinno się próbować zrozumieć drugą stronę, nawet jeśli jest ona zła, o czym zdaje się już pisałem. Mądry mistrz nie będzie zmuszał ucznia do akceptowania poglądów tylko przez szacunek do niego, lecz powinien go zachęcać, by ten polemizował z nim, sprawdzając słuszność owych poglądów. Niczym dobry złotnik pocierający i próbujący wyrób, chcący sprawdzić czy nie jest to tylko błyszcząca na zewnątrz podróbka. Tylko w ten sposób zyskać można prawdziwą mądrość. Myślę, że owej mądrości, nie można wcisnąć na siłę do głowy, bo będzie to niczym więcej jak praniem mózgu, czy powtarzanymi bez zrozumienia frazesami, które z kolei będzie się powtarzać bez zrozumienia swoim uczniom, aż ulegną one wypaczeniu, przekręceniu, aż w końcu doprowadzą do jakiejś tragedii. Sądzę, że mądry nauczyciel potrafi dobrze przekazać wiedzę tak, by była ona rozumiana przez ucznia, by była także ową mądrością, nie tylko wiedzą. To czy naucza się w klasach, czy też indywidualnie to już inna rzecz. Czy Jezus i jego apostołowie prali ludziom mózgi swoimi naukami? Moim zdaniem nie, natomiast czyniło to później wielu chrześcijan, wypaczając znaczeni ich słów i "nawracając" niewiernych ogniem i mieczem. Zapomnieli i sprzeniewierzyli sens Chrystusowych nauk, bo ich nie rozumieli. Podobnie z innymi religiami ( o muzułmanach nie będę pisał, bo jeszcze się doigram jak Salman Rushdi albo wlecą mi boeingiem przez okno ;-)) Pozostaje mieć tylko nadzieję, że właśnie tymi mądrymi nauczycielami są mistrzowie Jedi. Odbiegłem trochę od tematu SW ale to w celu zgłębienia problemu nauczania. Co do dyskusji na czacie, to chyba wolę naszą sondę i forum. Z doświadczenia wiem, iż czat często przeradza się w bełkot, gdy jest więcej osób, ale to tylko moja opinia. Choć można poznać zawsze trochę ciekawych ludzi i bardziej konstruktywnie gadać na privie. Z resztą ja jestem, jak na razie, skazany na modem, więc ze spotkań online raczej odpadam a już zwłaszcza przed 18:00. Pozdrawiam.

Ozymandias

Philo-bracie w gwiezdnej wierze, oczywiscie o Tobie nie zapomnieliśmy, ja staram się sledzić na bierzaco, choc nie zawsze jest czas i okazja żeby samemu cos napisać. Ale ja jeszcze powrócę. Pozdrowienia

LDS

Co do Czata to wiem. Z Bastionu wiele osób korzysta z pracy, wiele osób wchodzi tu tylko w weekendy, całe mnóstwo wchodzi raz na 2-3 dni. A z tymi stałymi godzinami spotkań to pomysł zaczerpnięty z Władcy-Pierscieni. Tam mają generalnie w dni robocze dwie stałe godziny, jedna gdzieś w środku dnia, gdy ludzie pracujący mają akurat przerwę obiadową/śniadaniową, a druga wieczorem. No i w weekendy wieczorem też są. Stąd ten pomysł . Philomythus z tą Ciemną Stroną Mocy to mnie nie kuś, bo mógłbym zamknąć sondę w ramach nawracanania na właściwą ścieżkę. A co do sondy to damy znać wcześniej, że chyli się ku zamknięciu. A może Wy wymślicie temat sondy, który również Was zainspiruje? MTFBWY.

philomythus

Kto by przypuszczał że będziemy mieli takieg znamienitego gościa :) Choć z drugiej strony to brednia, bo to przecież on jest LDS jest adminem i to on tworzył stronę, więc to my jesteśmy gośćmi:) Ale oczywiście prawda leży pośrodku, bo dzięki takim ludziom jak LDS mamy gdzie prowadzić naszą rozmowę i to wszystko się zawiązało (chwała mu sięc za to), ale także nie ulega jka dla mnie wątpliwości to, że udało NAM się RAZEM stworzyć tutaj coś swojego i niewpotarzalnego (o czym wielokrotnie juź pisaliśmy). Niemniej bardzo ja się również cieszę, że nie zamykają nam na razie sondy i wypędzają z "domu", za co ponowne podziękowania dla Lorda Sidiousa. Ale również mam nadzieję, że zostaniemy ostrzeżeni na wypadek, gdyby czas nam dany kończył się, bo mogłoby to się skończyć zawałem, gdybym pewnego dnia wszedł na Bastion i ujrzał puste miejsce lub inną sondę w miejscu w którym zawsze rozpoczynała się moja miła burza mózgu i myśli. Nie wiadomo jak by to dalej się skończyło. A nuż pod wpływem wściekłości przeszedł na CSM :) (a Ty coundooku w końcu byś dopiął swego:). Lordzie - według mnie z tym czatem to jest bardzo dobra i ciekawa myśl, aczkolwiek wydaje mi się także, że trduno by to było dograć czasowo, bo jest choćby wiele osób, które korzystają z internetu w pracy a z tym nigdy nie wiadomo. Niemniej próby jak najbardziej powinno się podejmować, bo to z nich z reguły rodzi się coś wielkiego. Countdooku - co do tego prania, to widzę że my stanowczo nie dojdziemy do wspólnego porozumienia :) Akurat na to patrzymy się całkowicie inaczej i każdy jest pewien swoich arguemntów. Oczywiście szanuję to jak Ty to przedstawiasz ale...:) się nie zgadzam, tak jak nie zgadzałem się wcześniej. Oj trudne przypadki jesteśmy co do tego, ale to także jest kwestia tego, że w tym złożonym świecie, wiele teori pasuje i może być prawdopodobnych i wszytsko zależy od tego którą my przyjmiemy. Względność prawdy i pewności - a robija się to o punkt widzenia jak zresztą wiele rzeczy na tym świecie. I z pewnego punktu to co mówisz jest właściwe, ale z pewnego to co ja mówię jest właściwe. Ale teraz to już bez sensu zagłębiam się w erystykę :) A co do tych wyborów jeszcze - oczywiście że wachanie się nie jest takie powszechne. To byłoby absurdalne, gdyby każdy Jedi zastanawiał się czy ma zostać czy nie - Zakon wtedy nie przetrwałby nawet 2 dni. Wychowanie (pranie mózgu jak tam kto woli :) musi być na tyle silne, aby wykształcić jakieś prawdy, aksjomaty. Pomyśl co by było w Twoim życiu gdybyś co chwilę zastanawiał się czy zostać w swojej religii czy nie, lub po prostu w ogóle np. zastanawiał się czy zostać w pracy czy nie i gdyby tak robili wszyscy Twoi koledzy w pracy. Zamiast się kształcić, zgłębiać, doskonalić, spędzalibyście cały czas nad zastanawianiem się czy zostać w parcy, której defacto by nie wykonywali. A przecież w jakiś sposób człowiek został wychowany tak, że szanuje to co ma, że to przyjmuje, że w tym żyje, że to wykonuje. Ja zostałem wychowany w swojej religii i w niej żyję, po prostu naturalnie, bo gdyby mnie wychowali inaczej, to za bardzo byłbym podatny na inne religie, sekty, bo zbyt bym się właśnie zastanawiał. Nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi bo trochę się w tym zakopuję. Ale w każdym razie, wracając choćby do Anakina - był zakochany, stanął przed wyborem... no i wybrał. Wybrał ślub, wybrał ukochaną kobietę. A więc miał wolny wybór, Zakon go wcale nie powstrzymał swoimi ideami. Był tą jednostką która zadała sobie pytanie i która odpowiedziała inaczej niż inni. A tak w ogóle to zastanawiam się gdzie się wszyscy podziali - Narya, Ozymandias, Kyle, DAV (ten to chyba wyjechał na obóz z tego co kojarzę), co się z wami dzieje. Jakoś tak sporadyczni ostatnio się pojawiacie i bardzo mi was brakuje. Pusto się bez was robi i nie ukrywam, że czekam na wszystkich bardzo gorąco. Countdooku - ciekaw jestem jakie będziesz miał wrażenia po AOTC. Ja sobie myślę, że teraz po tym wszystkim też powinienem sobie wybrać się do kina, aby zobaczyć jakie jest dziś spojrzenie, i aby zaczerpać nieco mocy wizualnej :) Tdc - czekam cały czas na tą rewelację, i chyba już nie tylko Yako, nie może się doczekać. I w ogóle dzięki za danie znać odnośnie sondy. May the force be with you!!!

countdooku

Lordzie Sidious - propozycja czatowania jest warta przemyslenia, ale obawiam się że nie uda nam się zgrać w czasie. Ale czekam na Wasze opinie, drodzy dyskutanci.

countdooku

Ha! Wystarczyło że przez chwile byłem lekko "nieobecny" a tu tyle miłych wiadomości! na początek podziękowania dla philomythusa i gratulacje dla Kyle`a. I nie martwcie się, nie będe sie puszył - w końcu tylko nas dwóch spośród szanownego grona dyskutantów tej sondy wzięło udział w konkursie ( właśnie, dlaczego nie bierzecie udziału w konkursach, to przecież też część fandomu, część życia fana ) więc nie traktujcie mnie jak eksperta. Jeszcze milsza wiadomość - ta o outrzymaniu sondy jeszcze przez jakiś czas wprawiła mnie w doskonały ( bardzo Mroczny ma sie rozumieć ) nastrój. Dziewczyny i Chłopaki, jesteśmy sławni! Doceniają nas! Może nawet nas czytają? Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ten pomysł z nowym Forum wypali - ja, jeśli starczy czasu zawsze chętnie pomogę w rozwijaniu fandomu i lepszej integracji naszego środowiska. Lordzie Sidious - liczę na to, że zostaniemy powiadomieni z jakimś wyprzedzeniem czasowym, że dyskusja zeszła nam na manowce i zostaniemy "wyłączeni" Sprawy organizacyjno-towarzyskie za nami, wracamy więc do głównego nurtu. Kyle - masz rację, ale tylko częściowo. Czym innym jest bowiem wychowanie - podsuwanie wzorców i do pewnego stopnia zmuszanie do ich akceptacji, a czym innym pewnego rodzaju pranie mózgu - wpajanie jedynie słusznych idei i poglądów. Ja rozmyślając o szkoleniu młodych Jedi, a także pod wpływem kilku głosów dyskutantów odniosłem wrażenie że bliżej jest temu szkoleniu właśnie do prania mózgu. Ale to jedynie moje zdanie, a jak już gdzieś napisałem to Lucas jest twórcą i właścicielem świata SW i ma prawo wymyślić co chce ( oczywiście nam nie musi sie to podobać ) i taka jest PRAWDA SW. Phil - ( ale i inni ) w sprawie tego wyboru troche się nie rozumiemy. Chodzi mi właśnie o tę chwile wyboru, kiedy padawan wychowywany w pewnym systemie filozoficzno-moralnym decyduje się być Jedi. Ja jakoś nie zauważyłem czegoś takiego jak możliwość wyboru, czy na pewno tego chce. Nie wiem czy wyrażam się jasno - chodzi mi o to, że np. Anakin był strasznie zakochany w Amidali. Kiedy ona pyta go czy może żyć w kłamstwie, ponieważ ich miłość nie może zostać częścią jego życia jako Jedi, ( phil pamiętasz nasze maile? ) to przecież staje przed jeszcze innym wyborem. Mógłby w tej chwili porzucic zakon, związać sie a Amidalą i żyć długo i szczęśliwie. Tymczasem taka możliwość nie świta nikomu w głowach, tak jakby wyrzeczenie się Zakonu było czymś niemozliwym. To tylko jeden przykład ale w gronie kilku tysięcy szkolonych dzieci Musiały sie znaleźć jednostki, którym to szkolenie, ta dalsza droga życia nie odpowiadały. A może - tak mi właśnie wpadło do głowy - konczyli oni coś w rodzaju podstawowego szkolenia i szli dalej swoją drogą? Ozy - trafna uwaga. Świat SW jest wręcz straszliwie pokręcony i skomplikowany - zresztą jak czytacie NEJ to musieliście zauważyć że jej autorzy, chyba pod wpływem nieco zmienionych koncepcji Mocy z TPM kompletnie się pogubili o co w tym chodzi. Stąd wieczne dyskusje na temat Mocy pomiędzy Jacenem i Anakinem. Wyglada na to, że wszyscy czekają, żeby Lucas się wreszcie zdecydował. Natomiast ja nawet sie cieszę z tego zamieszania - dzięki temu tacy jak MY mogą dyskutowac w nieskończoność o drobnych sprzecznościach. I jeszcze jedno - wybieram sie jutro po raz dopiero trzeci na AOTC. Jestem ciekaw jak będzie mi się go oglądało po tej dyskusji... TDC - działaj tak dalej. odrobina wysiłku, a Bastion przejdzie w nasze ręce ;))

Lord Sidious :)

TDC, akurat tego o forum mogłeś nie pisać publicznie :). Na razie w wolnych chwilach pracujemy nad tym by było bardziej "Żytoodporne". No ale faktem jest, że poniważ będzie ono na serwerze Bastionu będzie ono szybsze niż to stare. Ale póki co i tak pracujemy nad innymi rzeczami, więc możecie być spokojni. Co do sond, to zazwyczaj zamykamy je po miesiącu - półtorej. I przedtem nie mieliśmy nigdy otwartych 4 różnych sond. A cieszy nas taki ruch na sondach, bo w końcu Bastion to nie tylko nazwa planety stolicznej Imperium, ale pełna nazwa strony to Bastion Polskich Fanów Star Wars i zależy nam by pomóc integrować nasz środowisko. PS. A co powiecie na pomysł stałych spotkań na czacie np. o 17.30? Pozdrawiam i nie będę przeszkadał w Waszej ciekawej dyskuji. LDS

philomythus

No i zapomniałem w tym wszystkim aby pogratulować także i Tobie Kylo, bo według mnie 15 miejsce to także rewelacja (powtarzam - ja nawet nie wiedziałem jak za bardzo ugryźć te pytania :). W sumie to mamy silną reprezentację i moglibyście razem z countdooku grać w deblu :) Niemniej moje wyrazy uznania Kyle. Bardzo się cieszę, że rozmawiam tutaj z takimi mądrymi ludźmi, choć z drugiej strony jest mi trochę wstyd z powodu mojej niewiedzy jaka wychodzi na tle waszych wyników. Chyba powinienem się doedukować. May the force be with us!!!

philomythus

Tdc - dzięki za bardzo ciekawego newsa. Bardzo się ucieszyłem, że uszanowano naszą rozmow tutaj i zostawiono nam tą sondę. Nie wiedziałem nawet że zagrożenie utraty tego miejsca istenieje, ale teraz w takim razie będę jeszcze bardziej je szanował :) Ale także tym bardziej nie możemy teraz zawalić, i nie pozwólmy aby to miejsce upadło, co nam chyba póki co nie grozi. Propozycaj co do nowego forum jest bardzo ciekawa. I co do tego kontaktu i przedstawiciela, to uważam Tdc, że skoro to Ty zacząłeś ten temat i Ty nawiązałeś cały kontakt z Sidiousem i teraz się z nami tym dzielisz, to powinieneś to dalej prowadzić i nie mam nic przeciwko temu abyś to był Ty. A co tam opoźnienie - jeśli nasze życie się od tego zawali, to nie jakoś to ścierpię :) No a na koniec (dzisiaj jakiś taki ten post bardziej organizayjny :) chciałem się jeszcze podzielić z wami radosną wiadomością (którą już może zauważyliście), że jeden z NAS, a mianowicie countdooku, zajął w konkursie 6 miejsce (a przecież i tak miał tyle punktów samo co pozostali przed nim, czyli 19/20, więc na dobrą sprawę można by powiedzieć że zajął pierwsze miejsce):. Dla mnie to naprawdę ogromna radość, i bardzo się cieszę z tego sukcesu (sukcesu, bo jak dla mnie pytania były w konkursie cholernie trudne co poniektóre i podziwiam naprawdę tych którzy znali odpowiedź), bo to przecież wygrał człowiek z którym mi się tak tutaj dobrze dyskutuje (i nie tylko tutaj:) i czuję się z nim w jakiś sposób już w specyficznej wspólnocie :) No i wywodzi się właśnie z NAS. Oj tak - czuję dumę. Ale nie na darmo jest on przecież Hrabią. Bardzo mocne gratulacje ode mnie countdooku.

Tdc

Uwaga, Uwaga ! Mam jeszcze gorące wieści, które tyczą się NAS - ostatnio trochę sobie po mailowałem z Lordem Sidious i oto co sie okazało: " Co do sond, to mymsy chcieli juz dawno tamta zamknac [??], ale poniewaz fajnie idzie Wam ta dyskusja [ :-) ], zostala ona otwarta, lecz zabrana z glownej. Mysle, ze jeszcze przez jakis dluzszy czas bedzie ona otwarta [ dość długi - mam nadzieję ]. Pewnie jak sie dyskusja zakonczy, lub przycichnie albo przeniesie w inne miejsce to zamkniemy sonde [ no to do NAS - mamy nie obijać się !]. W sumie to wolelibsymy by takie dyskusje toczyly sie na forum, ale nie jest to konieczne. To tez nam sie bardzo podoba [ :-) ]. I mysle, ze wykorzystamy Was w pewien sposob [ przydały by się klony :) ], jak juz zakonczymy wstepne prace nad nowym forum, to chcemy Waszej grupce zaproponowac testowanie nowego forum, ale to na razie odlegla przyszlosc i nie zajmujcie sobie tym glowy " Oczywiście moje wypowiedzi zostały (jak zwykle) dodane w nawiasach kwadratowych. Odnośnie ostatniej kwestii to proponuję wybranie przedstawiciela naszej grupki fanów, która będzie odpowiedzialna za kontakt z nami itp. (np. powiadamianie mailami wszystkich o newsach itp.). Ja bym mógł się tym zajmować - ale jak sami widzicie pełnił bym tę funkcję z minimum tygodniowym opóźnieniem - więc może ktoś inny ? Pozdrawiam WAS !

Ozymandias

Jestecie niesamowici, znikam na parę dni a w miedzyczasie przybywa kilka nowych rozdziałów dyskusji. Nawiazujac do ostatniej wypowiedzi Philo- rzeczywiscie Lucas poczatkowo nie miał zdefiniowanych wielu elementów, poczawszy od nazewnictwa a skończywszy na mocy, którejmanifestacji w ANE poza "przyduszaniem" przez Vadera pyskatego generała na gwieździe smierci nie ma zbyt wiele. Wszystkim, którzy nie czytali polecam artykuł o poczatkach SW zamieszczony na Esensjii, mozna sie z niego np, dowiedziec, ze pierwotnie Jedi byli Jedi Bendu oraz dlaczego zona Lucasa płakała (z rozpaczy)po pierwszym pokazie (Przedpremierowym, jeszcze bez efektów, tylko dla przyjaciół). Katarn- Twój imiennik w Misteries of the Sith, dodatku do Jedi Knighta przeszedł na Ciemna strone i został z niej "wyciągniety" przez Marę Jade. Najdziwniejsze zakończenie spośród wszystkich gier jakie widziałem, żeby pokonać ostatniego bossa (w tym wypadku Katarna) należy po prostu odłożyć broń (tak jak jak Luke w EVI) . Pozdrawaim wszystkich.

philomythus

Tdc - widzę, że nie tylko ja mam problem z powtarzanie postów :) Countdooku - nie chodzi o to aby zmusić jeśli ma predyspozycje. Zostaje wychowany, rozwija się jego możliwości na początku bez jego wiedzy, ale cały czas chodzi o to, że jet ten podwójny wybór, że przychodzi drugi momemnt kiedy to on wybiera i nikt już go nie może zmusić za wszelką cenę. Oni pomogli mu się roziwnąć, a co on z tym zrobi to już jego sprawa. To jest dokładnie tak jak ułożył to Kyle - chrzest przyjmujesz nieświadomie, ale gdy chcesz już zostać "mistrzem" przyjąć kapłaństwo, wybierasz Ty sam, w swojej wolnej woli. Zgadzam się, że coundooku, że Vader w ANH nie wyczuł ani Luka, anie Obi-wana, pomimo, że przenikali oni za nim, ale (u mnie zawsze jest chyba jakieś "ale" :), przecież już w ROTJ, Vader jest na krążowniku, prom imperialny z Lukiem i przyjaciółmi, przelatuje gdzieś w oddali, a Vader dokładnie to czuje, i potem wie, że Luke jest na Endorze. Wyczuwa on wszystko świetnie. Także Luke, w TESB, czuje na Dagobah, że jego przyjaciele są w niebezpieczeństwie i wie nawet dokąd polecieć (pomimo, że nikt mu nie mówił, że oni udali się do Powietrzenego Miasta). Tak więc ja bym to słabe wyczucie Vader w ANH, zrzuciłbym bardziej na błąd Lucasa i fakt, że nie wiedział on jeszcze jak dokładnie "zagospodarować" Jedi i ich mocą. Kyle - nie wiem jakie są dokładnien reakcje w USA, ale całkowicie nie wykluczam też tego, iż oni byli by w stanie uzasadnić jakiś mord, wzorowaniem się an Anim. Oni są do wszystkiego zdolni, w końcu to amerykańce i czasem gdy czytam jakieś wiadomości i uzasadnienia, to myślę sobie, że coś im chyba musiało odbić. Ale postaram się w najbliższych dniach poszukać czegoś na temat rekacji amerykańskiej. Jeśli uda mi się coś znaleźć to oczywiście dam znać. Słusznie zauważyłeś również, że przecież nic nie jest tylko czarne, albo tylko białe. Życie byłoby zbyt proste, gdyby było dwukolorowe. Ale byłoby przez to też nudne. O nie - jest wiele odcieni zarówno po C jak i J SM, tak więc nie można żadnej z nich globalizować. Globalizowanie samo w sobie jest złe, bo życie składa się z poszczególnych, pojedynczych, indywidulanych żyć i nie da ich się pomnożyć przez wspólny mianownik. Globalizowanie i uogólnianie niektórych spraw, zawsze niesie ze sobą uproszczenie ale i przekłamanie. Kyle - piękny wywód na temat dobra i zła. Ja bym jednak dalej upierał się tylko przy tym, że to dobro jest pierwotne, ale już mniejsza o detale. W każdym razie, to co pisałeś ja bym nazwał zasadą monety. To znaczy zawsze jest awers i rewers. Sam rewers i sam awers w sobie nic nie znaczy, musi być ta druga strona, i tylko razem obie strony choć sprzeczne, tworzą coś cennego, coś co ma wartość, skarb. Dobro i zło nawzajem rzeczywiście jakoś się wspierają. Dzięki temu że jest dobro, wiemy że jest coś takiego jak zło i na odwrót. Bo czy rozróżnialibyśmy np. dobro, gdybyśmy nie mieli czegoś dla kontrastu. Nie było by w ogóle takiego pojęcia jak dobro, bo to coś by po prostu było od zawsze i tyle. Jedno nierozerwalnie wspiera drugie - przynajmniej tu na ziemi, w naszym ludzkimm pojęciu. I przyznam Ci rację, w tym, że Jedi upadli np. z pozornego braku zła. Jak już zauważaliśmy we wcześnijeszych dyskusjach, ten brak CSM, sprawił że stali się pewni siebie, osłabili się w mocy, stali się ślepi. Ja zaryzykuję z kolei stwierdzenie, że musi być jakiś wróg, jakiś antagonizm, który będzie determinował, zmuszał do kształcenia się w mocy, do jednoczenia się. Wydaje mi się, że dopóki obie strony walczą mają one większy cel istnienia, a w momencie w którym jedna ze stron wygrywa, tak naprawdę niszczy też siebie, bo wcześbniej czy później doprowadza samą siebie do rozkładu. Oczywiści ja nie chcę aby teraz wyszło, iżuważam że celem naszego istnienia jest walka, że naszym zadaniem powinno być niszczenie i wojny, znajdowanie wroga, bo inaczej nie przeżyjemy. Broń mnie Panie Boże od takich myśli i stwierdzeń. Tak daleko tego nie widzę, i myślę, że wy chyba rozumiecie o co mi chodzi. Mam nadzieję, Kyle, że pierogi były smaczne rzeczywiście, a dla Ciebie countdooku, jeszcze raz ode mnie oficjalne: wielkie dzięki (w mailu przedstawiłem Ci dokładnie jak to dzi wyglądało :). May the force be with us.

countdooku

Kyle - to co napisałeś było piękne. Niestety, jestem dziś skacowany i nie jestemw stanie wymyslić nic ciekawego w odpowiedzi. Może jutro... Aha, smacznego!

Kyle Katarn

Hrabio co do prania mózgu dzieciom, zgadzam się w większości z tym co rzekł Phil. Od siebie dodam, iż dzieci muszą czerpać wiedzę od starszych pokoleń inaczej człowiek wróciłby z maczugą na drzewa. Czy mądry ojciec, starający się dobrze wychować swoje dziecko robi mu pranie mózgu? Dodam jeszcze, że mistrz może dzięki mocy przewidzieć, czuć czy jego uczeń będzie chciał zostać Jedi, choć nie wierzę w 100% sprawdzenia się i tej metody. Dalej, młody padawan brany nieświadomie do zakonu - to jakby chrzest. Ale przyjęcie na swe barki obowiązków Jedi, to już dla mnie bardziej sakrament kapłaństwa. Ten wybór musi być całkowicie świadomy a padawan powinien mieć możliwość rezygnacji. Tylko jego świadomy i wolny wybór umocni go w wierze pełnienia swych trudnych obowiązków. Co w takim razie działo by się z tymi, ( nielicznymi zapewne, zgadzam się z Lady Naryą ) którzy nie chcą być Jedi? Cóż ukończyli trening, mogli zostać pełnoprawnymi Rycerzami Jedi, więc wiedzą też, jak bronić się przed zakusami CSM. Spodobała mi się idea z gry "Jedi Knight", tam Kyle Katarn wyrzeka się Mocy, przerażony tym, że omal nie dał się zwieść CS, a swój miecz świetlny oddaje Lukowi. Nie wiem dokładnie jak to się odbyło, to zrzeczenie się Mocy, bo nie skończyłem dodatku do gry, może Ty Ozymandi coś wiesz na ten temat? Mówiliście, żeby nie brać pod uwagę książek i gier mnie jednak, niektóre brane z nich, pomysły podobają się ( choć bardzo rzadko, przyznaję, bo wiele jest na poziomie Żółwi Ninja ) i wrzucam je do mojego Prywatnego Światka SW ( na marginesie dodam, że nie ma w nim midichlorianów :-)). Co do sekt, to właśnie jakby jedna z pułapek CSM ale takie jest już życie - pełne niebezpieczeństw - otrzymaliśmy olbrzymi dar Wolnej Woli, razem ze wszystkimi jego konsekwencjami. Ciemnej Strony nie chcę absolutnie zamykać w jednym worku, przeznaczonym do utylizacji. Wiem że ona ma różne "odcienie". Niektórzy nią ogarnięci, to skończeni dranie jak Sidious, inni to szlachetni idealiści, wierzący w naprawę świata za jej sprawą, jak Dooku. Odnośnie Maula i walczących dwóch na jednego Jedi - to nie Olimpiada! :-) To wojna, a agresorami są Federacja i - pośrednio - Sithowie, a oni nie grają fairplay. Dlaczego Maul nikogo nie morduje? Bo nie ma takiego rozkazu, on nie jest jakimś świrem, lecz profesjonalnym, zdyscyplinowanym zabójcą, a tacy nie zostawiają trupów bez powodu, bo po co, żeby łatwiej ich wytropić? Sithowie, w dużym stopniu, potrafią kontrolować swój gniew, nie będą zarzynali każdego kto na nich krzywo spojrzy. Dla nich Moc, nienawiść to nie cel sam w sobie, to środki do zdobycia władzy. Nikt nie mówi też, że Sithowie są nieskomplikowani czy głupi! Ja tylko uważam, że oni błądzą. Phil, mówisz o pierwotności dobra, należy też zauważyć, że zło pojawia się jakby równocześnie razem z nim, paradoksalnie ono nie tylko niszczy dobro, ale w pewien sposób je także umacnia. ( może powiedzieć też na odwrót, w miejscu gdzie jest wiele zła zakiełkuje także - potężne w przyszłości - dobro? ) Zło niszczy samo siebie, wielu z oczu spadają klapki gdy dojrzą prawdziwe jego oblicze. Ze złem nie można wygrać fizycznie, można je poznać, zrozumieć, pogodzić się, że ono jest w takiej czy innej postaci w nas samych, tylko w ten sposób możemy nad nim prawdziwie zatryumfować. Myślę, że właśnie to uczynili Anakin i Luke - wygrali tę wewnętrzną walkę z samym sobą. Drogi Hrabio - odwalasz kawał dobrej roboty starając się nas zmusić do głębszego poznania natury CSM. Kontynuując mój wywód - to jak w filozofii jin i jang. Dobro ma w sobie cząstkę zła, ale i zło posiada cząstkę dobra. Zaryzykuję stwierdzenie, że Dobro i Zło są silnie od siebie uzależnione. Jak siostry bliźniaczki - Życie i Śmierć, jedno nie może istnieć bez drugiego. Siostry poczęte zostały równocześnie, choć Życie musiało przyjść, siłą rzeczy pierwsze, zaraz po nim narodziła się Śmierć. Może tak samo z Dobrem i Złem. To jakby naturalna kolej rzeczy, którą powinniśmy zrozumieć i pogodzić się z nią. Czy pozorny brak zła uosabianego przez Sithów nie osłabia dobrego zakonu Jedi? Czy potężni ongiś zakon Sithów nie upadł z trochę podobnych przyczyn, źli zaczęli knuć przeciw sobie co dało szansę rosnąć dobru? Czy te przeciwne wartości nie dążą w pewien sposób do równowagi, lecz podobnie jak inne zjawiska w przyrodzie nigdy do końca jej nie osiągną. Podobnie jak wiatr nigdy nie ustanie a wody oceanów nigdy nie będą spokojne, jak atomy, które krążą wciąż między żywymi organizmami a martwą materią. Dobra, kończę bo muszę pierogów pilnować :-). May the force be with you!

Kyle Katarn

JediAdama - "how you doin old pirate?!":-) Ja też chciałbym zobaczyć AOTC bijący Titanica na BOXOFFICEach, ale cóż... Chciałem też powiedzieć, że Atak ma parę akcentów "nie amerykańskich" np. idol dzieci i młodzieży - Anakin ma buntowniczą naturę a nawet okazuje się mordercą kobiet i dzieci. Amerykanie, z całą tą swoją polityczną poprawnością mogli patrzyć na to krzywym okiem, nie próbując się za bardzo zastanawiać nad sensem tych scen. Znów jakiemuś rozwydrzonemu nastolatkowi odbije i zacznie mordować rówieśników w bibliotece. Potem adwokat każe mu powiedzieć, że to przez utożsamienie się z bohaterem SW ;-). Śmieję się oczywiście ale chyba nie jestem daleki od prawdy, bo podobne zdarzenia miały miejsce w Stanach. Ale może się mylę, nie wiem jak amerykańska krytyka przyjęła ten wątek i w ogóle film. Może ktoś z Was wie?

countdooku

Phil - piszesz "Podejmowano zgodę bez Ciebie - racja, ale to dlatego że miałeś w sobie potencjał którego nei należało marnować. A Jedi mogli go wykorzystać i to właściwie (skrajny subiektwyizm,a le po to jest w końcu własna opinia :). Czemu ten potencjalmiał się marnować, skoro było tyle do zrobienia lub co gorsze czemu miał być wykorzystany przez CSM." Ale czy to znaczy, że jeśli dałoby się stwierdzić( np. na drodze badan prenatalnych), że jakieś dziecko ma predyspozycje do zostania genialnym farmaceutą, to należałoby go Zmusić za wszelką cenę aby poszedł na studia medyczne? Żeby mógł zostać zbawcą ludzkości? Czy nie miałby prawa do własnej drogi?Przecież to jest włąśnie totalitaryzm i brak poszanowania wolności jednostki! Coś co ( mimo zajmowanego miejsca po CSM ) mało kojarzy mi się z Jedi. W kwestii wyczuwania, to wspomniałem już, że ponoć wiek 3 lat był maksimum, większość dzieci zabierano pewnie w młodszym wieku. Upierałbym się więc przy poprzednim zdaniu. I jeszcze w sprawie wyczuwania przez Moc - Luke przebywał 10 metrów od Vadera na Gwieździe Śmierci, podobnie zresztą jak Kenobi, a ten wykrył jedynie słaby slad obecności dawnego mistrza. Oczywiście świat SW ( jak sie wkrótce przekonasz - książki w drodze ! ) jest nieco zagmatwany, ale to wyczuwanie Mocy nie jest wcale takie oczywiste. Co do sekt masz oczywiście rację, zagalopowałem się w przykładach :) Mam tylko nadzieję, że nadal będzimy się tak "przyjacielsko" różnić. Nie da sie ukryć że nasze pogaduchy sprawiają mi coraz więcej radości. Zresztą tak naprawdę chodziło mi o coś innego. Nie mam zamiaru krytykować za wszelką cenę sposobu szkolenia Jedi - takim wymyślił go G.L. i takim pozostanie. Ja po prostu uwielbiam rozmyślać o SW i to nie tylko o tym co dzieje się na ekranie, czy kartach książek. Można nawet powiedzieć, że do pewnego stopnia żyję SW i powoli zaczynam tracić rozeznanie który świat jest prawdziwy, a który zmyślony :))))))))))) BTW - TDC, widzę że kusi cię CSM - mam nadzieję że utrzymasz ten prawidłowy kierunek rozwoju.

Tdc

Andaral zamieścił ostatnio krótki opis imprezy w Empiku. Można tam zobaczyć nasze podpisy - widać tam dość dobrze mój podpis, który wygląda dość zabawnie :-) Skan można zobaczyć pod adresem: http://www.gwiezdne-wojny.pl/grafika/2002/cze/plakat_fanow.jpg - może to wygląda dość nędznie - ale jak widać podpisałem się "hoga.pl". Następnego dnia jeden z fanów zapytał się mnie: "czy ty pracujesz w tej firmie ?" :). Ale oczywiście chodziło mi o to aby wszyscy mieli do mnie kontakt. | countdooku (2002-06-24 12:37:00): Bardzo rozsądna wypowiedź ! "Ja tym sie wcale nie przejmuję. Ważne jest dla mnie, że film podoba się fanom ( w większości ) oraz mnie. Ile dolarów zarobi wujek Lucas obchodzi mnie trochę mniej": i to jest zdrowe podejście: film jest dla nas ważny oraz ważne jest to że podoba się Tobie oraz innym (choć mi nie za bardzo - w wolnej chwili napiszę Wam coś REWELACYJNEGO o II ep. ! = Yako już o tym coś wie i z niecierpliwością nadsyła e-maile !). Niedługo postaram się odpowiedzieć na inne ciekawe tematy. Pozdrawiam WAS !

Tdc

No tak ... ładne rzeczy :-(

Tdc

Kyle Katarn (2002-06-22 04:28:00): "Zmartwiłeś mnie jednak Tdc wypowiedzią, iż fani SW zaprzestają dialogu z powodu faworyzowania Jasnej lub Ciemnej Strony Mocy... poważnie? Popraw mnie jeśli Cię źle zrozumiałem": Zrozumiałeś mnie dobrze, ale chciałbym to jednak sprostować. Być może wynikło z mojej wypowiedzi że z fanami jest bardzo źle. Moja wypowiedź nie może być w 100% pewna - choćby z tego powodu, że sam nie uczestniczyłem we wcześniejszych spotkaniach (choć oczywiście ciągle się wybierałem - jednak sami widzicie po moich odpowiedziach - mam mało czasu :( ). Podałem ten powód - jako ten który jest jeszcze dość sensowny. A może moja zbyt duża agresja (oj, oj czyżby CSM ? :) wypowiedzi wynikała z mojego niezadowolenia, że osób uczęszczających jest TAK MAŁO ! Ja uważam, że jakby na spotkania przeciętnie przychodziło 300 osób to i tak było by to mało jak na stolicę (i jej okolice - rymuje się :). W czasie jubileuszowego (jak wiecie 25) spotkania powstała lista osób które (choć raz) pojawiły się na spotkaniach (od samego początku) - wiecie ile osób było na tej liście ? 27 (jeśli dobrze wiem) ! To bardzo smutne ! Szczególnie, że chłopaki są REWELACYJNI ! Jedyne co można tu dodać to to że ja przyszedłem po raz pierwszy (i przyprowadziłem swego padawana :) - czyli właściwie my się nie liczymy - z czego wynika, że na spotkaniach do tej pory było 25 osób - czyli tyle ile spotkań ;)

Tdc

Kyle Katarn (2002-06-22 04:28:00): "Zmartwiłeś mnie jednak Tdc wypowiedzią, iż fani SW zaprzestają dialogu z powodu faworyzowania Jasnej lub Ciemnej Strony Mocy... poważnie? Popraw mnie jeśli Cię źle zrozumiałem": Zrozumiałeś mnie dobrze, ale chciałbym to jednak sprostować. Być może wynikło z mojej wypowiedzi że z fanami jest bardzo źle. Moja wypowiedź nie może być w 100% pewna - choćby z tego powodu, że sam nie uczestniczyłem we wcześniejszych spotkaniach (choć oczywiście ciągle się wybierałem - jednak sami widzicie po moich odpowiedziach - mam mało czasu :( ). Podałem ten powód - jako ten który jest jeszcze dość sensowny. A może moja zbyt duża agresja (oj, oj czyżby CSM ? :) wypowiedzi wynikała z mojego niezadowolenia, że osób uczęszczających jest TAK MAŁO ! Ja uważam, że jakby na spotkania przeciętnie przychodziło 300 osób to i tak było by to mało jak na stolicę (i jej okolice - rymuje się :). W czasie jubileuszowego (jak wiecie 25) spotkania powstała lista osób które (choć raz) pojawiły się na spotkaniach (od samego początku) - wiecie ile osób było na tej liście ? 27 (jeśli dobrze wiem) ! To bardzo smutne ! Szczególnie, że chłopaki są REWELACYJNI ! Jedyne co można tu dodać to to że ja przyszedłem po raz pierwszy (i przyprowadziłem swego padawana :) - czyli właściwie my się nie liczymy - z czego wynika, że na spotkaniach do tej pory było 25 osób - czyli tyle ile spotkań ;)

Tdc

Kyle Katarn (2002-06-22 04:28:00): "Zmartwiłeś mnie jednak Tdc wypowiedzią, iż fani SW zaprzestają dialogu z powodu faworyzowania Jasnej lub Ciemnej Strony Mocy... poważnie? Popraw mnie jeśli Cię źle zrozumiałem": Zrozumiałeś mnie dobrze, ale chciałbym to jednak sprostować. Być może wynikło z mojej wypowiedzi że z fanami jest bardzo źle. Moja wypowiedź nie może być w 100% pewna - choćby z tego powodu, że sam nie uczestniczyłem we wcześniejszych spotkaniach (choć oczywiście ciągle się wybierałem - jednak sami widzicie po moich odpowiedziach - mam mało czasu :( ). Podałem ten powód - jako ten który jest jeszcze dość sensowny. A może moja zbyt duża agresja (oj, oj czyżby CSM ? :) wypowiedzi wynikała z mojego niezadowolenia, że osób uczęszczających jest TAK MAŁO ! Ja uważam, że jakby na spotkania przeciętnie przychodziło 300 osób to i tak było by to mało jak na stolicę (i jej okolice - rymuje się :). W czasie jubileuszowego (jak wiecie 25) spotkania powstała lista osób które (choć raz) pojawiły się na spotkaniach (od samego początku) - wiecie ile osób było na tej liście ? 27 (jeśli dobrze wiem) ! To bardzo smutne ! Szczególnie, że chłopaki są REWELACYJNI ! Jedyne co można tu dodać to to że ja przyszedłem po raz pierwszy (i przyprowadziłem swego padawana :) - czyli właściwie my się nie liczymy - z czego wynika, że na spotkaniach do tej pory było 25 osób - czyli tyle ile spotkań ;)

Tdc

philomythus (2002-06-25 00:48:00): z tego co zauważyłem wcześniej również się zdarzały takie rzeczy - tyle że autorzy albo tego nie zauważyli - albo byli pewni swojej pomyłki. Mi się wydaje, że w naszej KOCHANEJ sądzie jest jednak jakiś błąd. Ale to chyba NAM bardzo nie przeszkadza, nie ?

philomythus

Przepraszam wszystkich - nie mam pojęcia, czemu ten post został umiesczony dwa razy, bo ja go dwa razy nie wklejałem. Bladego pojęcia nie mam jak to możliwe, tym bardziej, że jak go za pierwszym razem napisałem i przesłałem to był jeden, a teraz się patrzę i nagle widzę dwa. Sorry za zamieszanie. To na pewno sprawka CSM :)

philomythus

Ja countdooku będę mimo wszystko bronił szkolenia Jedi - a raczej nie samego szkolenia lecz raczej metody. I po prostu na pewno nie przyrównałbym tego do systemu komunistycznego. Wiem, że możesz mieć inne skojarzenia niż my z Lady Narya, ale ja czuj się w obowiązku odpowiedzieć Ci (nie ma to jak szowinistyczne subiektywne spojrzenie :). W tym trybie było miejsce na wybór - ten wybór polegałna tym, czy w ogóle możesz zostać przyjęty. A stąj się przyjętym stawałeś się jakąś elitę. Szkolono bez zgody na początku dzieci - zgoda. Ale przecież ile jest takich sytuacji kiedy to inni, mądrzejsi, wiedzą jak lepiej wybrać. Człowiek jest zbyt maly aby niektóre zrezcy ogarnąć. Podejmowano zgodę bez Ciebie - racja, ale to dlatego że miałeś w sobie potencjał którego nei należało marnować. A Jedi mogli go wykorzystać i to właściwie (skrajny subiektwyizm,a le po to jest w końcu własna opinia :). Czemu ten potencjalmiał się marnować, skoro było tyle do zrobienia lub co gorsze czemu miał być wykorzystany przez CSM. Oni byli wybrańcami dla świata. A do wielu rzeczy także pozytwynych trzeba zwyczajnie dorosnąć i wychować już w tych rzeczach. Wiele od nich potem wymagano - zgoda. Ale komu wiele dano, od tego wiele wymagać będę (wspieram się tutaj oczywiście cytatem biblijnym). I uważam że taki mistrz wbrew pozorom był w stanie wychwycić czy ktoś się nadaje czy nie. To oczywiście nie była kwetsia rzucenia okiem - to jest lekkie uproszczenie. Według mnie takie dziecko podlegało obserwacjom, jakoś je sprawdzano. Oczywiście można by powiedzieć że Qui szybko poznał się na Anakinie - ale przecież on był wybrańcem i u niego poziom tego czegoś (nie pamiętram jak to się nazywało to co mówiło o mocy - niech ktoś mnie oświeci) był wyjątkowo duży, tak że Qui szybko to wyczuł. Moc się czuje - i dany mistrz był w stanie to wychwycić. Oczywiście - zgadzam się całkowicie, że nie mógł on gwarantować że dziecko pozostanie przy JSM gdy dorośnie, czy na pewno dobrze wszystko wykorzysta. Ale nikt tak też nie zapewniał. Przecież moc to jedna sprawa, a nasze życie, charakter, uczucia to druga sprawa. Moc potem wykorzystuje każdy na swój sposób - a człowieka "przewidzieć" nie jest już w stanie nikt, bo człowiek na każdym kroku to jedna wielka zagdka. Tak więc oczywiście wstąpenie do Akademi, czy nawet do Zakonu jeszcze niczego nie gwarantowało - Jedi musieli cały czas podlegać formacji. Najpierw mając mistrza a potem sami stając się mistrzami. Bo przecież uczuąc kogoś także wiele sami się uczymy - to jest dopiero prawdziwy sprawdzain naszych umiejętności - czy potrafimy przekazać część swojej wiedzy komuś innemu. To jest cały czas formacja - a także dzięki temu systemowi, odciągano Jedi od przejścia na CSM, bo posiadając swojego ucznia, Jedni wystawiani byli na próbę własnej mocy, odpowiedzialności, mieli misję - daleko więc im było do CSM. Tak przynajmiej ja to widzę. Nic tak nie kształtuje jak kształtowanie kogoś innego. I może troszkę się powtórzę z tym co kiedyś tam ostatnio tam pisałem - ale co do świadomego wyboru, to uważam, że człowiek świadomie cześto źle wybiera, bo za dużo myśli, bo wydaje mu się że teraz skoro już to jest jego wybór, to on wie najlepiej, i on to ogarnia, gdy tymczasem tak nie jest. Człowiek za dużo myśląc pogrąża się. W wielu momentach trzeba zufać - tak jak jest z dziećmi. Gdy są małe nie rozumieją wielu rzeczy - ale ufają rodzicom, że to co oni robią jest dobre, że to co oni działają jest na korzyść. Wybór dziecka opiera się na zaufania i wierze do matki, ojca i na ich wyborach religii, czy przekonań. Skoro więc matka posyła dziecko do Akademi, to trzeba zdać się na jej zaufanie do "religi" (bo nie wiem jak to inaczej nazwać) Jedi i tego, że jej dziecko się do tego nadaje. Oczywiście - zgadzma się całkowicie i tego nie da się zaprzeczyć, że nasz wybór wydaje nam się zawsze "lepszy" ale w tym sensie że jets nasz, że to my [podejmujemy wybór, że mamy tą świadomość. Ale nie powiedziałbym aby w sektach to myśmy decydowali - oni tam sprawiają takie wrażenie, wydaje Ci się, że to Ty wybierasz i że Twoje wiara będzie prze to pełniejsza, a tak naprawdę to oni wybierają, zwodzą Cię, mamią, niszczą i prowadzą do zguby. Jesteś sterowany i wierzysz we własną wolę, której już nie masz. Smutne ale prawdziwe. I jeszcze co do tego o pełniejszej i głębszej wierze - owszem, gdy sam decydujesz się na religię, świadomie i nieprzymuszenie, gdy dochodisz do wszystkie sam, Twoja wiara jest chyba głębsza. Ale tak jest przecież nawet z tymi którzy są chrzczeni za dziecka. Najpierw dokonuj wyboru za mnie rodzice. Ale ja dorastam i przychodzi moment kiedy trzeba wybrać ponownie - już świadomie, samemu - bo przecież nikt Cię nie trzyma, nikt nie ma do tego prawa. Przychodzi Twój czas - i to także jest świadomy wybór, pełny które prowadzi do głębokiej wiary i pełnej - pomimo, że wcześniej był chrzest. Czesto trzeba wybierać ciągle na nowo - choćby po to aby utwierdzać się w swojej wierze. Ale tutaj wchodzimy już na głębsze wody, i trochę się rozpędziłem, za co przepraszam, bo to coraz mniej ma związku z SW. Co do walki Maula - zgoda, to było dwóch na jednego, ale przypominam że tylko na samym początku, bo potem Obi-wan spadł na niższy "poziomo" na a potem, był uwięziony. CSM widzi tylko to co chce widzieć :) Oczywiście śmieję się, countdooku - bez urazy. A co do tego fandomu to całkowicie się zgadzam - szkoda że to wszystko tk na razie kuleje. I szkoda że nie ma możliwości abyśmy się jakoś spotkali. Choć może nadjedzie kiedyś taki dzień... :) Byłoby to ciekawe doświadczenie podejrzewam, bo oczywiście jakiś wygląd was wszytskich w wyobraźni już mam czytając wasze posty, i skorygować to z rzeczywistością zabawną rzeczą musiałoby być :) JediAdam - ja w ogóle jestem zdziwiony, że AOTC wszedzie jest tak cienko oglądany. Rzeczywiście w wieszości ludzie ywpowiadają się pochlebnie, a tu nic. Może już się zrazili na stałe - ale to też pokazuje ile jest prawdziwych fanów, którzy pójdą na film, i którym zależy na tym świecie. Choćby miał się on nie podobać - ale żeby krytykować trzeba oglądnąć. I aby być fanem i mieć negatywną opinię, trzeba też mieć na czym oprzeć tą opinię i tyle. Mnie pieniądze prze Lucasa zarobione też nie obchodzą - aczkolwiek odbija się to niestety na nas. Przykładem tego są choćby ceny książek, lub wiadomość którą kiedyś tam czytałem, że prawdopodbnie na DVD "starej" starej sagi nie będzie, lecz bdzie tylko na unowocześniona, specjalne. Marketing - i co z tego, że fanowie domagają się swojej kultowej pozycji. Przecież dzieciaki XXI wieku nie będą kupowały starych gratów. Ale nie załamujmy się. Niech moc będzie z nami!!! Forever.

philomythus

Ja countdooku będę mimo wszystko bronił szkolenia Jedi - a raczej nie samego szkolenia lecz raczej metody. I po prostu na pewno nie przyrównałbym tego do systemu komunistycznego. Wiem, że możesz mieć inne skojarzenia niż my z Lady Narya, ale ja czuj się w obowiązku odpowiedzieć Ci (nie ma to jak szowinistyczne subiektywne spojrzenie :). W tym trybie było miejsce na wybór - ten wybór polegałna tym, czy w ogóle możesz zostać przyjęty. A stąj się przyjętym stawałeś się jakąś elitę. Szkolono bez zgody na początku dzieci - zgoda. Ale przecież ile jest takich sytuacji kiedy to inni, mądrzejsi, wiedzą jak lepiej wybrać. Człowiek jest zbyt maly aby niektóre zrezcy ogarnąć. Podejmowano zgodę bez Ciebie - racja, ale to dlatego że miałeś w sobie potencjał którego nei należało marnować. A Jedi mogli go wykorzystać i to właściwie (skrajny subiektwyizm,a le po to jest w końcu własna opinia :). Czemu ten potencjalmiał się marnować, skoro było tyle do zrobienia lub co gorsze czemu miał być wykorzystany przez CSM. Oni byli wybrańcami dla świata. A do wielu rzeczy także pozytwynych trzeba zwyczajnie dorosnąć i wychować już w tych rzeczach. Wiele od nich potem wymagano - zgoda. Ale komu wiele dano, od tego wiele wymagać będę (wspieram się tutaj oczywiście cytatem biblijnym). I uważam że taki mistrz wbrew pozorom był w stanie wychwycić czy ktoś się nadaje czy nie. To oczywiście nie była kwetsia rzucenia okiem - to jest lekkie uproszczenie. Według mnie takie dziecko podlegało obserwacjom, jakoś je sprawdzano. Oczywiście można by powiedzieć że Qui szybko poznał się na Anakinie - ale przecież on był wybrańcem i u niego poziom tego czegoś (nie pamiętram jak to się nazywało to co mówiło o mocy - niech ktoś mnie oświeci) był wyjątkowo duży, tak że Qui szybko to wyczuł. Moc się czuje - i dany mistrz był w stanie to wychwycić. Oczywiście - zgadzam się całkowicie, że nie mógł on gwarantować że dziecko pozostanie przy JSM gdy dorośnie, czy na pewno dobrze wszystko wykorzysta. Ale nikt tak też nie zapewniał. Przecież moc to jedna sprawa, a nasze życie, charakter, uczucia to druga sprawa. Moc potem wykorzystuje każdy na swój sposób - a człowieka "przewidzieć" nie jest już w stanie nikt, bo człowiek na każdym kroku to jedna wielka zagdka. Tak więc oczywiście wstąpenie do Akademi, czy nawet do Zakonu jeszcze niczego nie gwarantowało - Jedi musieli cały czas podlegać formacji. Najpierw mając mistrza a potem sami stając się mistrzami. Bo przecież uczuąc kogoś także wiele sami się uczymy - to jest dopiero prawdziwy sprawdzain naszych umiejętności - czy potrafimy przekazać część swojej wiedzy komuś innemu. To jest cały czas formacja - a także dzięki temu systemowi, odciągano Jedi od przejścia na CSM, bo posiadając swojego ucznia, Jedni wystawiani byli na próbę własnej mocy, odpowiedzialności, mieli misję - daleko więc im było do CSM. Tak przynajmiej ja to widzę. Nic tak nie kształtuje jak kształtowanie kogoś innego. I może troszkę się powtórzę z tym co kiedyś tam ostatnio tam pisałem - ale co do świadomego wyboru, to uważam, że człowiek świadomie cześto źle wybiera, bo za dużo myśli, bo wydaje mu się że teraz skoro już to jest jego wybór, to on wie najlepiej, i on to ogarnia, gdy tymczasem tak nie jest. Człowiek za dużo myśląc pogrąża się. W wielu momentach trzeba zufać - tak jak jest z dziećmi. Gdy są małe nie rozumieją wielu rzeczy - ale ufają rodzicom, że to co oni robią jest dobre, że to co oni działają jest na korzyść. Wybór dziecka opiera się na zaufania i wierze do matki, ojca i na ich wyborach religii, czy przekonań. Skoro więc matka posyła dziecko do Akademi, to trzeba zdać się na jej zaufanie do "religi" (bo nie wiem jak to inaczej nazwać) Jedi i tego, że jej dziecko się do tego nadaje. Oczywiście - zgadzma się całkowicie i tego nie da się zaprzeczyć, że nasz wybór wydaje nam się zawsze "lepszy" ale w tym sensie że jets nasz, że to my [podejmujemy wybór, że mamy tą świadomość. Ale nie powiedziałbym aby w sektach to myśmy decydowali - oni tam sprawiają takie wrażenie, wydaje Ci się, że to Ty wybierasz i że Twoje wiara będzie prze to pełniejsza, a tak naprawdę to oni wybierają, zwodzą Cię, mamią, niszczą i prowadzą do zguby. Jesteś sterowany i wierzysz we własną wolę, której już nie masz. Smutne ale prawdziwe. I jeszcze co do tego o pełniejszej i głębszej wierze - owszem, gdy sam decydujesz się na religię, świadomie i nieprzymuszenie, gdy dochodisz do wszystkie sam, Twoja wiara jest chyba głębsza. Ale tak jest przecież nawet z tymi którzy są chrzczeni za dziecka. Najpierw dokonuj wyboru za mnie rodzice. Ale ja dorastam i przychodzi moment kiedy trzeba wybrać ponownie - już świadomie, samemu - bo przecież nikt Cię nie trzyma, nikt nie ma do tego prawa. Przychodzi Twój czas - i to także jest świadomy wybór, pełny które prowadzi do głębokiej wiary i pełnej - pomimo, że wcześniej był chrzest. Czesto trzeba wybierać ciągle na nowo - choćby po to aby utwierdzać się w swojej wierze. Ale tutaj wchodzimy już na głębsze wody, i trochę się rozpędziłem, za co przepraszam, bo to coraz mniej ma związku z SW. Co do walki Maula - zgoda, to było dwóch na jednego, ale przypominam że tylko na samym początku, bo potem Obi-wan spadł na niższy "poziomo" na a potem, był uwięziony. CSM widzi tylko to co chce widzieć :) Oczywiście śmieję się, countdooku - bez urazy. A co do tego fandomu to całkowicie się zgadzam - szkoda że to wszystko tk na razie kuleje. I szkoda że nie ma możliwości abyśmy się jakoś spotkali. Choć może nadjedzie kiedyś taki dzień... :) Byłoby to ciekawe doświadczenie podejrzewam, bo oczywiście jakiś wygląd was wszytskich w wyobraźni już mam czytając wasze posty, i skorygować to z rzeczywistością zabawną rzeczą musiałoby być :) JediAdam - ja w ogóle jestem zdziwiony, że AOTC wszedzie jest tak cienko oglądany. Rzeczywiście w wieszości ludzie ywpowiadają się pochlebnie, a tu nic. Może już się zrazili na stałe - ale to też pokazuje ile jest prawdziwych fanów, którzy pójdą na film, i którym zależy na tym świecie. Choćby miał się on nie podobać - ale żeby krytykować trzeba oglądnąć. I aby być fanem i mieć negatywną opinię, trzeba też mieć na czym oprzeć tą opinię i tyle. Mnie pieniądze prze Lucasa zarobione też nie obchodzą - aczkolwiek odbija się to niestety na nas. Przykładem tego są choćby ceny książek, lub wiadomość którą kiedyś tam czytałem, że prawdopodbnie na DVD "starej" starej sagi nie będzie, lecz bdzie tylko na unowocześniona, specjalne. Marketing - i co z tego, że fanowie domagają się swojej kultowej pozycji. Przecież dzieciaki XXI wieku nie będą kupowały starych gratów. Ale nie załamujmy się. Niech moc będzie z nami!!! Forever.

JediAdam

Mnie w sumie to tez nie obchodzi, tylko ja patrze na ten "BOX OFFICE WSZECHCZASOW" i widze na pierwszym miejscu TYTANICA to po prostu chcialbym tam zobaczyc GWIEZDNE WOJNY ;)))) Mialem nadzieje ze AOTC tego dokona i zatopi tytanica ale co tam... Film sie poodobal fanow i w sumie szerokiem publicznosic raczej tez... Jak to z wielkimi filmami bywa opinie sa skrajnie odmienne ale i tak film jest wspnialy i tylko czekac na Czesci 3 :))))

countdooku

JediAdam - sorki, ale zapomniałem o Tobie. Ja tym sie wcale nie przejmuję. Ważne jest dla mnie, że film podoba się fanom ( w większości ) oraz mnie. Ile dolarów zarobi wujek Lucas obchodzi mnie trochę mniej. Zresztą może to dobrze, że na film chodzą głównie fani, a nie "przypadkowe społeczenstwo" które się nie zna. Oni maja pająka, My mamy Klony. I dobrze.

countdooku

Phil - "Ale wiesz jak to jest z CSM - nie wiadomo co tam się czai. " - hej hej, ja sie tam czaję! ;))) Lady Naryo, nawet nie wiesz jak się cieszę, że przyjęłaś ten tytuł. To tylko dowodzi, że wśród Prawdziwych fanów nie ma podziału na zwolenników Jasnej czy Ciemnej Strony - są po prostu Fani SW! A twoja obecność w tym miejscu jest doprawdy czyms wspaniałym. Wracając do sprawy tych dzieci - Ty Milady, oraz Phil ( qrcze, może z racji swego "urzędu" powinienem nadać honorowe tytuły wszystkim stałym "wklepywaczom"? ) zwróciliście uwagę na wychowanie, a ja natychmiast ( Jak to knujacy po kątach i szukający słabych punktów zwolennik CSM ) skojarzyłem sobie ten obraz z indoktrynacją takich np. pionierów z ukochanego Kraju Rad. Takie wtłaczanie do młodych, chłonnych, naiwnych, otwartych dziecięcych główej jedynie słusznych prawd bardziej pachnie mi CSM aniżeli szlachetnością Jedi. To po prostu zwykłe "pranie mózgu"! I nie wierzę, że nawet Mistrz Jedi rzuciwszy okiem na potencjalnego kandydata mógł być w 100% pewny jego szlachetności, dobroci itp. ( czego najlepszym przykładem Dooku, który jednak przeszedł na CSM ) Podobnie jak nie do końca przekonuje mnie wiara, że żaden Jedi nie chciałby zrezygnować ze swojej misji. Ludzie ( i kosmici ) są różni, na ich postępowanie składa się tyle zmiennych, tyle okoliczności zewnętrznych i wewnętrznych, że nie ośmieliłbym się twierdzić że Wszyscy Jedi chcą być nimi do końca życia. Dlatego właśnie bardziej odpowiada mi koncepcja dorosłych, a przynajmniej świadomych swego wyboru padawanów. Wydaje mi się, że szansa na rezygnacje ze ślubów kogoś kto świadomie i konsekwentnie wybrał życie Jedi jest o wiele mniejsza. Phil przyrównał kiedyś zostawanie Jedi do chrztu i tu mozna wysnuc podobna analogię. Popatrzcie na te wszystkie religie, kulty a nawet sekty, gdzie wiarę, chrzest przyjmuje się w dojrzałym wieku - mam wrażenie że większość z nich wierzy głębiej, pełniej, z większą detrminacją i wiedzą niż my, którym nie pozostawiono wyboru. mam wrażenie że jeśli sami się na coś decydujemy - niezależnie od tego czy będzie to dla nas dobre, czy nie, jesteśmy do tego bardziej przekonani, czujemy że był to nasz wybór. Wracając jeszcze do C i J strony i tego bycia zwolennikiem tego lub tego, powiem wam w sekrecie, że ja ogladając filmy czy czytając książki niemal zawsze utożsamiam się z tymi "dobrymi" ( no może z wyjątkiem "dzieł" mojego "ulubionego" KJ Andersona ) - to jest silniejsze ode mnie. Lecz potem zaczynam się zastanawiać. O ile w przypadku np. Jedi większość spraw jest wyjaśniona i jasna, to Sithowie stale pozostają zagadką i tajemnicą i chyba właśnie to tak w nich fascynuje. No bo przypomnijcie sobie czego możemy się o Nich dowiedzieć z filmów? Tylko tego, że są źli do szpiku kości, że nienawidzą wszystkiego i wszystkich. Tymczasem popatrzmy sobie na nich na spokojnie. Palpi - ok. Tu nie mam zastrzeżen - ten gość jest taki jakim odmalował go Lucas, tyle tylko że jest Politykiem! A to już nie to samo co Sith. następny szwarccharakter - Darth Maul. Tak, już czuję jak Wam Jedajom przeszły ciarki po plecach. Ale spokojnie - popatrzmy niemal w pierwszej scenie kiedy sie pojawia ( tej na balkonie ) mówi do Palpigo "At last we have revenge" - "nareszcie się zemścimy" ... Za co? Czyżby Sithowie mięli powód do zemsty? Co też takiego zrobili im Jedi, że to mówi? A dalej - pojawia się dość często, lecz nie morduje ani jednej istoty, nie dusi, nie stosuje sztuczek wobec nikogo ( w odróżnieniu od np. Jinna, który pozwala sobie na manipulacje umysłami Nassa i Watto ) a Jinna zabija w walce ( dwóch na jednego! ) Nastepny to Dooku. I znowu nie jest to postać taka jednoznaczna - były Jedi o skomplikowanej przeszłosci, w moich oczach idealista, który nie stał się mordercą tylko dlatego, że urzekła go CSM. Nie wiem czy pamiętacie, ale kiedy Anakin i Obi docierają do jego hangaru, proponuje im aby odeszli w pokoju, chociaż po tym co zobaczyliśmy później nie mam najniejszych wątpliwości iz od początku pewnien był swojego zwycięstwa. Nie chce ich zabić, a przecież gdyby nieustannie płonął z nienawiści, to sam by sie na nich rzucił. I wreszcie ostatni z Sithów - Anakin Skywalker/Darth Vader. Tu obraz jest jeszcze bardziej zagmatwany i skomplikowany. Nie ma sensu opowiadać całej jego historii, pamiętajmy tylko że w nowelizacji TPM Jira mówi o nim "Najlepszy chłopiec w galaktyce" zaś w ROTJ ratuje swojego syna i ostatecznie przechodzi na JSM. Czy teraz też uważacie, że Sith, są niespomplikowanymi, przeżartymi złem głupcami? ja nie odnoszę takiego wrażenia i pewnie dlatego staram się "odpłycać" jak to ktos ładnie ujał Ciemną Strone. Nie po to, żeby Was przekonać, Moi Drodzy, nie. Nie mam takich zamiarów, chcę tylko żeby pojawiło się też spojrzenie tej drugiej strony. Tak jak cieszę się, że TDC czy Lady Narya mają wiele uwag krytycznych dotyczących AOTC - bo to rozwija dyskusje, wzbogaca, pozwala spojrzeć na sam film od szerszej perspektywy, tak chyba potrzebne jest to moje gloryfikowanie Sithów. Jeśli nie - dajcie znać. Na koniec jeszcze kilka słów do TDC - świetnie że wróciłeś, twoją relację ze spotkanie czytałem z prawdziwą przyjemnością i zazdrością ( dwie Amidale ! ). jednocześnie żałuje że sam nie mogłem być i że nasz, polski fandom jest tak malo aktywny, tak nieliczny, tak mało spontaniczny. takie spotkania powinny odbywać się kilka razy w roku w róznych miejscach kraju i powinny przybywac na nie setki fanów, a nie małe grupki. Może kiedyś... Może nasz kącik gdzie tak miło nam sie rozmawia, gdzie ja zwolennik CSM z największym szacunkiem i zainteresowaniem czytam opinię zwolenników JSM, stanie się zalążkiem czegoś większego... Aha, ja też lubie pierogi. Najlepiej z kapustą i grzybami. A Moc na pewno Jest z Nami!

JediAdam

Kurcze nie bylo mnie troche a tu wiele wypowiedzi :) i nawet moj ulubiony TDC powrocil ! ! ! philomythus jestem naprawde pod wrazeniem twoich wypowiedzi , jest co czytac;)))) Chcialbym sie was ludzie zapytac... dlaczego... dlaczego w USA atak klonow nie jest ogladany tak jak "amerykanski" do bolu i moim zdaniem nie zbyt dobry spiderman... Czy wydarzenia z 11 wrzesnia az tak na nich sie odbily? wszem i wobec jest gloszone zze AOTC jest lepsze od TPM wiec o co tu chodzi? Do wypowiedzi KYLE KATARN hmm co do stron to chyba prawda zalezy jak sie czlowiek zachowuje ale wlasnie w tej stronie mocy jaka sie wybiera sa te zachowania wiec czy jest ona narzedziem? POZDRAWIAM!!! NIECH MOC BEDZIE Z WAMI!!

Tdc

Sallah (2002-06-21 21:00:00) "Tdc - że też Cie paluchy nie bolą ;)": ja jestem programistą i klepanie wyssałem z mlekiem matki :)

philomythus

Kyle - ja z tą mocą widziałbym to podobnie, tzn. podobnie pod tym względem, że wszystko zależy od tego jak tą moc wykorzystamy. Aczkolwiek tak jak pisałem, ja wyznaję pierwotność dobra. Niemniej smutne jest rzeczywiście, że rozpadają się spotkania fanowskie, nie przychodzą ludzie, nie prowadzą rozmów tylko dlatego że kłócą się o swoje przekonania. Ich powinna łączyć ta moc - niezależnie jak ją interprtują i używają a nie dzielić. Bo moc ogarnia nas wszystkich, przepływa przez nas. Gdyby dobrze sobie uświadomić jej istnienie, do kłótni nie powinno dochodzić. Wręcz przeciwnie - powinna ich ona prowadzić do normalnej dyskusji. I to miejsce, nasza sonda, czy forum (z małymi wyjątkami) są dla mnie takim przykładem. Co z tego, że niektórzy wyznają JSM a niektórzy CSM, różnimy się w poglądach na wiele spraw, mamy niekiedy inne zdanie. Ale przecież nie uciekamy stąd, nie obrażamy się na siebie. Wręcz przeciwnie - piszemy, wymieniamy, "ożywiamy i oczyszczamy" dyskusją i innymi od naszych spojrzeniami. Własne poglądy są też po to aby je skonfrontować i poddać próbie, bo my nieomylni nie jesteśmy. A konfilt młodych i starych pozostanie już chyba należy sądzić wiecznym problemem, który ciągnie się choćby w literaturze polskiej. Starzy powinni rzeczywiście pamiętać, że to młodzi są przyszłością, że kiedyś dojrzeją, ale młodzi powinni również pamiętać, że to oni kiedyś będą starymi. Ale zamiast tej pamięci i zrozumienia, ciągle powraca "bunt kwiatów od korzeni" - tylko po co? Wszyscy zamiast pamiętać jak wiele ich łączy, rozpamiętują i rozdrabniają to co ich dzieli. Trzeba więc tylko życzyć wszystkim: May the force be with us!!!

philomythus

Oj Tdc - a żebyś wiedział. Ja przynajmnije czuję się całkowicie ustatysfakcjonowany :) Co prawda znikąnąłeś na długi czas, ale jak się pojawiłeś to już efektownie. Nie da się ukryć że jest co czytać. Podejrzewam, że nawet byś to może zmieścił w jednym poście, ale byłby to najdłuższy post w historii bastionu :) Swoją drogą z tą książką to ciekawa myśl - może zaiteneresujemy tym Ambera - ty Tdc masz już tam kontkaty i znajmości - w ten sposób przy okazji niewątpliwej radości jaką jest korespondowanie z wami i dyskusja moglibyśmy sobie coś marketingowo skubnąć: na piwo dobre powinno wystarczyć :). A co do Twojego pomysłu z przeniesieniem nas na Forum - to jednak nei jest chyba dorby pomysł. Tu jest ten dom, tu jest to co sobie stworzyliśmy i zbudowaliśmy - to jest nasz prywatny świat zagubiony gdzieś w galaktyce sond, do którego mało już kto trafia i tak naprawdę jesteśmy to My - ale My przez duże "M". Nie chciałbym wychodzić gdzieś tam do ludzi i przed tłumem uzewnętrzniać się - choć mało was znam tak naprawdę, to jednak dzięki SW nabrałem do was wszytskich zaufania, wiem że mogę napisać o tym co mnie zastanawia i o tym co czuję a często bardzo zamieszać (to kwestia tego Tdc że chyba nie nadążam z napisaniem tego o czym myślę i też nie jestem tego wszystkiego w stanie przekazać - no a do tego dochodzi jeszcze ta złożoność świata stworzonego przez Lucasa - i mnie również bardzo, ale to abrdzo denerwuje, gdy biorę kolejne pismo do ręki i koljeny raz czytam, jak to jest możliwe, że film o tak płytkiej fabule i tak papierowych, płytkich i jednoznacznych postaciach mógł zrobić furorę - goście którzy to piszą, chyba ani razu nie widzieli SW). Tu jest mi dobrze bo tu czuję się rozumiany i słuchany. A co do nałogu - to chyba źle się wyraziłem - internet broń Boże nie jest dla mnie nałogiem. To jest bardziej uczucie, które odnosi się do Bastionu tylko i które mówi mi, że koniecznie chcę już przeczytać wasze zdanie, coś odpisać - uczucie które każe mi natychmiast wejść na Bastion. I to chyba nie nałóg, a raczej umiłowanie :) Nie sądzę aby ktokolwiek z nas chciał na Ciebie przypuścić zamach - oj brakowało nam Ciebie po takim czasie o co dopiero gdybyś zniknął w ogóle - i my mielibyśmy się do tego przyczynić :) Ale wiesz jak to jest z CSM - nie wiadomo co tam się czai. Ja też z chęcią bym was wszystich spotkał. Może nadejdzie kiedyś taki dzień, kiedy niezależnie od tego kto gdzie mieszka, uda się nam razem zebrać, pogadać on-live. To na pewno będzie piękny dzień. EPIII - o tak szykuje się wiele pięknyh scen - tak sądzę. I też podejrzewam, że znając amerykański sty, pomimo całej beznadziei sytuacji i tego co zobaczymy przez cały film, zostanie on zakończony optymistycznym akcentem czyli "miłość i amerykańska flaga w tle" (to taki obraz który przyszedł mi na myśl). Tylko szkoda że te piękne sceny czekają nas za dopiero za 3 lata. Choć z drugiej strony to już 2 miesiące minęły - zawsze to coś do przodu :) Co do mojej wypowiedzi o tym, że Jedi nie skupiali się na straży - może i nie mieli przesłanek, ale jednak co poniektórzy widzieli co się święci. I omawialiśmy już przykład Qui Jon. Tak samo Dooku - widział co się działo i mówił chyba o tym. Czemu tego nikt nie sprawdził, czemu ich nikt nie posłuchał. I skończyło się na tym że jeden rozczarował się i CSM przyjął a drugi zginął. A temu można było zapobiec - "ślepi byliśmy skoro na stowrzenie armii klonów pozwoliliśmy" stwierdza Yoda. A do tego CSM skrywa wszystko ale to jest moc którą można było wyczuć. I jeszcze dzieki Tdc za krótką relację z promocji Amberu - naprawdę w jakiś sposób Ci zazdroszczę, bo domyślam się ( no i czytam) że było to naprwadę niezwykłe spotaknie. Jak rozumiem należy czekać teraz na relację szerszą - oby ona tylko "coming soon". A teraz zajmując się innymi postami (przepraszam, że tak późno, ale jak sami widzicie Tdc dał dużo materiału, a i tak potraktowałem go bardzo wybiórczo - tzn odpisywanie, a nie czytanie, bo nawet nie myślę traktować czytanie jakiejkolwiek wypowiedzi wybiórczo). Countdooku - nie da się ukryć że historia opowiedziana o Sithah w filmie jest w jakiś sposób propagandowa, bo cały czas widzimy ją ze strony Jedi i to tylko od nich dowiadujemy się jakiś informacji. W EPI Darth Maul jakby to powiedzieć był w ogóle jakiś taki małomówny :) A we wszystkich częściach to dobro jest przecież tą wartością która jest punktem odnieśenia. Więc Sithowie pewnie nieco tracą przez to ze swojej głębi i złożoności. Ale mnie oni już i tak fascynują w takiej formie w jakiej są, czyli do szpiku źli - wiadomo, zło od początku dziejów fascynuje. Aczkolwiek zaznaczam tylko, że CSM mnie fascynuje z pobudek czysto badawczych, bo tak jak pisałem ja pozostaję zwolennikiem JSM. Z tych trzech Sithów może być rzeczywiście niezła jatka - aczkolwiek ja bym bardziej stawiał że to mimo wszystko sam Anakin dokona jatki na tych ocalałych Jedi (bo nie mam mowy o tym, aby oni wyrżnęli wszystkich i nie ulega wątpliwości że zostaną do tego użyci kloni lub jakiś podstęp, czy po prostu ogóle manewry wojenne). Ciekaw jestem kto zabije Windu - Anakin czy Dooku? No i kto zabije Dooka? Bo ktoś mi pisał, że to Anakin namówiony w końuc przez Palpatina, gdy ten zobaczy że CSM potężna w nim już jest, podda go ostatniej próbie, no i zabicie Dooka przpieczętuje jego wędrówkę na CSM. Powiem Ci countdooku, że ja dokładnie nad tym samym się ostatnio zastanawiałem - odnośnie tych dzieci i dlatgeo też pisałem o tym chrzcie itd. Wydaje mi się, że dzieci te szkolone są na tyle mocno i intyensywnie, że zachodzio bardzo małe prawdopodbieństwo że one zrezygnują. Dlatego właśnie bierze się dzieci - tak jak pisałem. Aby zapobiec zbyt dużemu zastanawianiu się, rozważaniu sytuacji. Dziecko wyszkoli się na tyle, iżź wpoi mu się prawdę i coś co będzie dla niego całkowicie oczywistym, że ono zostanie Jedi. Do tego nie wiem, czy które z tych dzieci nauczone już i z mocą, gdy dorośnie chciałoby zrezygnować - chyba za bardzo ceni to co mają. Pozatem trzyma je chyab sama moc - moc która nie pozwala im odejść, która każe im kontynuować naukę. Może nwet na tyle są ogarnięte mocą i wyszkolone, że nawet nie zdaj sobie sprawy z tego, że mogłby zrezygnować - ale to świadczyłoby znowu jednak o jakimś zniewoleniu panującym w ich umysłach. Ale co jednak, jeśli taki przypadek rezygnujcego dziecka miał zajść. Sam nie wiem - ale przecież nie mogliby go tak zostawić, bo on już poznał jakieś tajniki mocy, nauczył się korzystać z mocy, ale nie nauczono go jeszcze tej mocy kontrolować, w pełni z niej korzystać. Takie dziecko byłoby strasznym zagrożeniem, bo bardzo łatwo można by je skusić na CSM. To tak jak Luke w TESB - on także nie miał jeszcze ukończonego szkolenia, nie był gotowy. Co prawda w jakiś sposób zwyciężył, bo jednak nie oddał się CSM (wolał wybrać niepewny skok który powinien przynieść mu śmierć ). Ale jak to się wszystko skończyło wiadomo i całkowita tragedia oraz koniec był naprawdę blisko. On jednak był i tak jednostką wybitną. A taki młodzik... Narya - zgadzam się oczywiście z tym, że te dzieci to są specjalne dzieci i mają w sobie duże nagromadzienie mocy. Ale jednak wydaje mi się, że może nadejść moment, w którym one zbyt wiele uświadomiwszy sobie, po prostu mogą się przeraziź, przestraszyć, stwierdzić że jednak do tego się nie nadają. Ja mam czasem takie momenty w życiu, kiedy robiąc coś ważnego, odpowiedzialnego , na początku czerpię z tego dumę i przyjemność, ale nagle potrafi pokazać się strach - czy podołam, czy wytrwam do końca, czy doprowadzę wszystko konsekwentnie. I najchętniej miałbym w tym momencie ochotę uciec, jak najdalej ( stąd - jak to śpiewa nasza genialna wokalistka :), rzuczić to wszystko. Co parwad z reguły odaje mi się przezwyciężyć moment słabości. Ale to są po prostu sytuacje, w których wielkość momentu przerasta nasze zdolności pojmowania. A do tego Jedi nie są nieomylni i szkolenie szkoleniem, ale ich pomyłka drobna może potem wypłynąć. I właśnie nie wiem, czy byłoby taki słuszne "wypuszczanie" ich, bo jak dywagowałem troszkę powyżej, może z tego wyniknąć zło. I powiem Ci jeszcze nasza Lady Naryo - umówić się w 3 chłopa to jednak naprawdę problem wbrew pozorom:) Ale obiecuję Ci, że w końcu kiedyś na to się uda. Jakby nie było zaczęły się wakacje (przynajmniej dla mnie - przepraszam wszystkich pracujących za tą kąśliwą uwagę :). No i gorąco pozdrawiam Was wszystkich, przez duże "W" którzy tworzą to miejsce w którym jak to zauważył Tdc - Sith nadaje tytuł propagatorce JSM, a propagatorak JSM przyjmuje ów tytuł, choć nadany przez propagatora CSM:) . May the force be with you!!!

Kyle Katarn

Tak, Hrabia pozostaje Hrabią, obojętnie, po której stronie barykady stoi, szlachectwo nosi się w duszy, nie na papierze. Poruszyliście ciekawy problem, czy Moc naprawdę ma strony? Mnie też wydaje się, że to jak z narzędziem, miecz dajmy na to, nie jest dobry ani zły, te cechy można przypisać człowiekowi, który nim włada. Dla jednych będzie on symbolem honoru i szlachectwa, bo za jego sprawą walczy w słusznej sprawie, dla innych może być narzędziem zbrodni, symbolem brutalnej siły, dzięki któremu można narzucić swą wolę bliźnim. Dla jednych łatwa pokusa potęgi, dla innych symbol czystości. Kto zostanie mrocznym rycerzem zła, a kto szlachetnym paladynem bez skazy, to już nie zależy od tego kawałka stali... może podobnie jest z Mocą? Ja jednak zawsze miałem przeczucie, że Ona w pewien sposób jest świadoma ...i wiele bardziej związana z uczuciami niż przedmiot. Dalej, ciężko mówić o powołaniu u trzyletniego dziecka. Kiedy miałem cztery latka babcia spytała mnie kim chcę być kiedy dorosnę? Odpowiedziałem bez wahania " milicjantem albo starym kawalerem", teraz wiem, że ani jednym ani drugim :). Mogę też sobie śmiało wyobrazić sytuację kogoś, kto zamiast być Jedi, chce być wolny niczym ptak i przemierzać galaktykę rozklekotanym pudłem jak Han Solo! Jedi nie może sobie na to pozwolić, ma obowiązki wobec zakonu. Co do naszego umówienia na kino " We are realy trying!" Tdc, dzięki za wszystkie słowa uznania, widzę też, że podobnie jak ja, doceniasz smak pierogów nocną porą :-), dzięki wszystkim życzącym mi smacznego. Cieszę się, że spotkanie było udane Tdc, to na pewno ciekawe przeżycie, szkoda, że mieszkamy na "dalekiej prowincji";) i nie mogliśmy uczestniczyć. Zmartwiłeś mnie jednak Tdc wypowiedzią, iż fani SW zaprzestają dialogu z powodu faworyzowania Jasnej lub Ciemnej Strony Mocy... poważnie? Popraw mnie jeśli Cię źle zrozumiałem. Nie miałem pojęcia że podziały między fanami mogą być tak głębokie. Fani fantastyki często mają za złe, że tzw. "poważni krytycy głównego nurtu" nie dostrzegają ich literatury. Nie znoszą, także wielu "poważnych" czytelników traktujących fantastykę z co najwyżej dobrotliwym pobłażaniem, takich co to Lema traktują jako bajkopisarza, ponieważ znają go tylko z opowiadań o pilocie Pirxie. Wydawało by się, iż w takiej sytuacji środowisko fanów winno być spójne i nieliczni jego przedstawiciele stają zawsze ramię przy ramieniu, by bronić swej ukochanej literatury. Ale gdzie tam. Kiedyś, pamiętam, rozpętano straszną burzę o to, że poważną nagrodę dla literatury fantastycznej im. Janusza Zajdla przyznaje się "rozrywkowej" fantastyce. Zwolennicy i przeciwnicy tego wyboru zaczęli się obrzucać zaraz opryskliwymi uwagami. Starsi i bardziej doświadczeni uważali nawet, że to młodzi fani i RPGowcy psują wizerunek polskiej fantastyce głosując na mniej ambitne dzieła. Zapomnieli, że ci młodzi z wiekiem sami sięgną po bardziej dojrzałą literaturę, że to oni są przyszłością fandomu. Ale nie, lepiej nawzajem traktować się z wyższością i z protekcjonalnym tonem, podobnie jak niektórzy "poważni główno nurtowcy" traktują fantastów. Smutne ale prawdziwe. Teraz dowiaduję się, że nawet środowisko SW na pierwszy rzut oka jednolite okazuje się być podzielone jakimś wydumanymi sporami? Wolą się boczyć zamiast prowadzić konstruktywny dialog? Ech, porównanie do rozpadającej się Republiki nasuwa się samo. May the Force and Tolerance be with You !

Narya

Tdc - dzięki wielkie za wszystkie miłe słowa skierowane do mnie. Bastion od maja to mój drugi dom, bo pierwszy od dawna mam w kosmosie :) Co do tłumaczeń to ja przysięgłym tłumaczem nie jestem, ale jak coś czytam "in english" to staram się znaleźć jak najlepszy odpowiednik w polskim. Z tym "cesarzem i 40 agentami" to raczej chodzi o nową wersję Ali Baby (nie mylić z Ally McBeal), a nie SW. The Outer Limits (się oglądało dawno temu) po angielsku to brzmi niebanalnie, wieloznacznie, a po polsku to "za miedzą u sąsiada". Dla mnie ostatnim naprawdę dobrym serialem sf z tv był Babylon 5 - inna wersja SW w równoległym wszechświecie ;-) Dzięki za podpowiedź o książkach w wersji angielskiej, można by razem popracować nad autorsko-fanowską wersją sagi. Co by było jasne (piwo może być też), to zasilam zdecydowanie szeregi Dobrej strony. To, że Countdooku nadał mi tytuł, utwierdza mnie w przekonaniu (podobnie jak Anakina - dialog z Amidalą na łące), że najważniejsze to rozmawiać z drugim człowiekiem. Bez porozumienia (bez barier:)) wiele osiągnąć nie można, bo ludzie mało ze sobą gadają i tak naprawdę nie znają poglądów drugiej strony. A najgorszy typ w kosmosie to ma tak, że dużo gada (szczególnie o sobie), a słuchać innych to już nie potrafi. Dlatego bardzo jestem wdzięczna Hrabiemu za tytuł - ukłony, ukłony :)) Countdooku poruszył dość ważną kwestię dot. Mocy i zgodzę się z jego zdaniem. Moc jest jedna dla wszystkich, to istoty jej używające w konkretnym celu - złym lub dobrym - stwarzają sztuczny podział. Wydaje mi się, że Lucas dla potrzeb filmu i dla czytelniejszego odbioru użył takiego podziału - na stronę Jasną i Ciemną. Co do Twojego pytania o Jedi mój drogi Hrabio :) - to jest tak, jak z wyborem lamy lub dalajlamy w Tybecie. Dzieci, które trafiają do bractwa spełniają określone i ustalone, najczęściej od wieków, kryteria. W przypadku Jedi jednym z tych kryteriów jest wiek - z pewnych powodów optymalny do odsunięcia dziecka od rodziców i ze względu na nierozwinięte w pełni uczucia do ludzi i miejsc. Najważniejszym jednak znakiem jest podatność w "przenoszeniu"/używaniu Mocy. To prawda, że każdy z nas ma dostęp do Mocy i może jej użyć, ale albo jesteśmy tego nieświadomi i co za tym idzie nie wierzymy w nią (większość), albo nie potrafimy jej w pełni w sobie uaktywnić z różnych powodów. Są osoby sensytywne, które wyczuwają ją ponad przeciętną i potrafią nią kierować. To są ci których wybiera się na Jedi i sądzę, że każdy Mistrz potrafi takiego małego, trzyletniego aniołka wyczuć od razu. Potem dzieci uczone są zasad i reguł bractwa i dorastają. Nie sądzę jednak, że chcą po wielu latach nauki zostać grajkiem w kosmicznym bandzie, albo przemytnikiem typu Hana Solo. Zostają Jedi do końca życia - "dobrym" czy "złym". Lucas tego nie wyjaśnił, ale może Ci którzy nie chcą przebywac wśród braci, nie muszą być "neutralizowani" w jakikolwiek sposób, może po porostu zostają obywatelami wszechświata. Z drugiej strony, kto przy zdrowych zmysłach chciałby zrezygnować z przywileju bycia Jedi, bo ja na pewno nie. A po za tym nauki Jedi wpajane od dziecka zostawiają jakiś ślad w duszy, którego nie można wytrzeć gumką myszką i "po ptokach". Ogółem moje zdanie jest takie, że do bractwa Jedi są wybierane tzw. dzieci z powołania i nie ma wśród nich niedouków, czy krnąbrnych jednostek, bo od najmłodszych lat poddawani są szkoleniu. DAV, Philo i Kyle - wszystko rozumiem, jeśli chodzi o problemy czasowe, ale czy Wy się w końcu umówicie??? :)) A pan Sallah to skąd wyskoczył? Tak od razu w środku nocy? I jeszcze bezczelnie krytykuje nie czytając? Pozdrawiam wszystkich Lordów, Hrabiów, Panów. Lady Narya :))

Sallah

Tdc - że też Cie paluchy nie bolą ;)

Tdc

Jeśli chodzi o zbliżające się: "XXV Spotkanie Warszawskiego Fanklubu Star Wars" 21 czerwca - jednak BĘDĘ ! Sprawa jest tak ważna że MUSZĘ być - co więcej chłopaków poznałem - są świetni - co tym bardziej popycha mnie w stronę tego aby z pewnych spraw zrezygnować a jednak pojawić się !!!

Tdc

philomythus (2002-06-14 16:37:00): "Tdc - jak było w Empiku" i DAV (2002-06-16 23:27:00): "TDC odezwij sie co było na zjezdzie....": sorry (jak zwykle) za zwlekanie, ale czasu brak. Było po prostu CZADERSKO a to co przeczytacie zadziwi was zapewne w równym stopniu co mnie ! (oj przydało by się przepowiadanie przyszłości :) Wszystkie osoby zaangażowane w sprawę - pracowały "społecznie" - choć wszyscy liczyli na jakiś "miły gest" sponsora (hej oni naprawdę zasługują na uznanie i docenienie wysiłków !). Występowały dwie "Amidale" w doskonałych strojach - jak porównywałem w najdrobniejszych szczegółach - zgodne z oryginałem. Gwoździem programu był jednak Darth Maul, który jak zapewne się spodziewacie jest bardzo trudną postacią - jednak jego makijaż był wprost REWELACYJNY (miał nawet rogi !). Tak wysokiego poziomu przygotowania się do tej prezentacji - nigdy bym się nie spodziewał ! A wszystko to jest zasługą "Mareckiego", który jako specjalista "Ciało - umysł" dołożył wszelkich starań aby każde ujęcie było jak najlepsze !! Wielkie Brawa !! Nie zabrakło kłopotów, wykonanie makijażu DM trwa w wykonaniu naszego wspaniałego Mistrza około 2 godzin ! Poważnie to jest do zrobienia w tak krótkim czasie ! Dodać należy, że wszelkie niuanse graficzne były rekonstruowane z niemal fotograficzną precyzją ! Jednak okazało się (to te problemy) że w zamkniętym pomieszczeniu makijaż ten po prostu spływa z twarzy :-( Dlatego czas "malowania" przedłużał się do około 4 godzin (to jak walka z wiatrakami). Dlatego pierwszego dnia DM wystąpił tylko przez dziesięć minut, gdyż wcześniej "Marecki" nie chciał go wypuścić zanim nie osiągnął wyznaczonego sobie minimum. Następnego dnia wszyscy spotkali się dużo wcześniej aby wyrobić się ze wszystkim (zmienione zostały także farby) i rzeczywiście było to potrzebne - jednak Mistrz zrezygnował z rogów - gdyż te po około 20-30 minutach - spływały z głowy fana :-) I tu okazała się sprawa zupełnie dla mnie nieoczekiwana, dzięki uprzejmości organizatorów znalazłem się (gościnnie) wśród grupy tych pracowitych i ambitnych ludzi. Najbardziej zaskoczył mnie jednak sam mistrz, który spojrzał na mnie i mówi: wiesz mamy tu strój Jedi - a ty ze swoją brodą wyglądasz jak Obi-Wan ! Wiecie co ?! Tyle lat noszę brodę ale nigdy mi nie przyszło do głowy, że jestem podobny do któregoś z Jedi !! Zaowocowało to następnego dnia niewielką sesją zdjęciową - choć nikt ze stroju Jedi nie był w pełni usatysfakcjonowany (nie był gotowy i kompletny) - więc w centrum zainteresowania pozostały trzy główne postacie - i dobrze ! Mimo, że wszyscy ciężko pracowali (aktorzy dawali z siebie WSZYSTKO - niemal grali swoje role - wg. mnie bardzo wczuwali się we własne postacie - ja bym chyba tak nie potrafił !) - było BARDZO WESOŁO !!! mimo że nie mogliśmy pić nawet piwa - "jajca były co krok" (co już niedługo sami sprawdzicie). A to potwierdza regułę, że dobre towarzystwo - potrafi się dobrze bawić i bez alkoholu - ale za to z Mocą ! Większa część imprezy została utrwalona na kamerach video oraz cyfrowych aparatach. Po zakończeniu występów (we czwartek) - udaliśmy się ulicami Warszawy do knajpy. To było po prostu niesamowite - patrzeć jak ludzie reagują na te stroje ! Najbardziej szokował oczywiście DM. Na ulicy pojawiła się jeszcze jedna postać: Jar Jar Binks. Jak przystało na fanów - osobnik ten został udekorowany: "szelmowskimi okularkami" oraz papierosem :-) Wyglądał wtedy "cacy" ! W końcu dotarliśmy już do "elitarnego" lokalu, do którego wpuszczono nas tylko i wyłącznie ze względu na stroje. Wracając do tematu alkoholu to niektórzy naprawdę nieźle zabawili :)| Imprezowaliśmy naprawdę doskonale, a było kiedy: czwartek (Centrum), piątek (Centrum a następnie Galeria Mokotów) i sobota (Nowy Świat). Mamy wiele fajnych fotek i ciekawych ujęć, ale to już nie moja działka - tym (oraz dużo lepszym opisem) zajmie się sam pomysłodawca: Andaral, który przygotuje oficjalny materiał z "występów" (oczywiście specjalnie na potrzeby Bastionu) oraz zamieści najważniejsze utrwalone sceny (mam nadzieję, że w DivX). Jak zostałem poinformowany - na pewno załapię się na te urywki - dlaczego ? A, sami pomyślcie: do czego jest podobny biały strój Jedi ? Inna kwestia to rozpoznanie mojej osoby. Wszelkie odpowiedzi znajdziecie w omawianym materiale - mam nadzieję, że pojawi się on już niebawem. Pozdrawiam wszystkich i ubolewam, że nikt z Was się tam nie zjawił. | philomythus (2002-06-14 16:37:00): "Tdc ... odezwij się, bo rzeczywiście będzie można dojść do wniosku, że padłeś ofiarą zamachu i nie posłuchałeś rady Ozymandiasa (tej o sposobie Amidali :)": :-) Ja tam miałem aż dwie urodziwe Amidale :) Anakin dostałby obłędu :-)

Tdc

No teraz wszyscy zaniepokojeni (philomythus (2002-06-17 00:26:00), countdooku (2002-06-19 10:26:00) i Lady Narya (2002-06-19 11:53:00)) - powinni poczuć się usatysfakcjonowani - umyślnie nie zamieściłem tego tekstu jako pojedyncza wypowiedź - choć można by kiedyś sprawdzić, czy istnieją jakieś granice objętości nadsyłanych tekstów :-)

Tdc

countdooku (2002-06-18 10:37:00): "To Jedi, nie znajacy uczuc, kiedy juz się z nimi spotkają, kiedy nimi zawładną, bardzo często dają sie im zatracic całkowicie": uczucia również ich zdradzają ! |countdooku (2002-06-19 10:26:00): "Koncepcja uczenia dzieci w "klasach", sformalizowanie Zakonu Jedi mnie wydaje sie troche zbyt "stechnicyzowane" i troche odzierająca Jedi z magii": tak, tak ... "zmęczenie latami pracy, zamieszkuja takie zapadłe dziury jak Dagobah": to chyba wygląda nieco inaczej. Yoda jest: uciekinierem (banitą), ocalałym, najlepszym z najlepszych a być może obrał odosobnienie i ukrycie aby czekać na Luka i zaatakować tak jak Sithowie w I ep. ? A może to wszystko po trochu ? Zobaczymy w ep. III - jak to się naprawdę wydarzyło - mam nadzieję, że jednak będzie to pokazane (razem z Dagobah) i to do tego w interesujący sposób. |Narya (2002-06-19 11:53:00): "chodzi człowiek po sieci, jak ten pająk": ;-)) No chłopcy ! mamy tu co prawda jedną niewiastę (Lady) ale ZA TO JAKĄ !! |philomythus (2002-06-19 15:58:00): "Według mnie to dobro jest pierwotne - zło to tylko sprzeniewierzenie, zniszczenie, wypaczenie dobra": DOBRE !! (dobro :) "Jakieś to wszystko bardzo złożone :)": w zupełności się zgadzam świat SW (w brew temu co opisuje np. "Focus") nie jest banalny w swojej prostocie. Z drugiej strony to ty bardzo lubisz tak zagmatwać, że sam się gubisz :) I dobrze ! gmatwaj dalej !

Tdc

Ozymandias (2002-06-19 16:36:00): "też wolę zakończenia bez naciąganych happy endów": oj, tak ! To jest jeden z powodów dla którego nie mogę zdzierżyć "zwykłych" filmów, których jest pod dostatkiem w naszej (i nie tylko) telewizji. Co to za film, gdzie i tak wiadomo jak się wszystko zakończy ! Pod tym względem polecam NAJLEPSZY SERIAL SF WSZECHCZASÓW - lepszy od niejednego filmu (pełnometrażowego) pt. "The Outer limits" (oryginalny tytuł jak sobie życzy My Lady - jak mawiał Ani i Obi :) - co ukazało się swego czasu w "naszej" telewizji pod tytułem "Po tamtej stronie" (mówiłaś coś o tłumaczeniach ??). W tych filmach nigdy nic nie wiadomo - a zakończenie najczęściej jest trudno przewidywalne i REWELACYJNE ! Wszystkich fanów SW oraz Fantastyki (umyślnie przez duże "F") namawiam do zapoznania się z tą serią bo naprawdę WARTO ! Wracając do SW to rozmyślając nad tym co ujrzę w epizodzie II - przyszła mi pewnego dnia taka myśl, że jak bym był na miejscu Lucasa - to zażartował bym sobie z fanów oraz innych widzów. Np. wszyscy spodziewają się dość oczywistych wydarzeń - a ja bym np. "sfingował" śmierć Anakina na końcu II ep. ! Ale by wszyscy zdębieli ! "w kinie amerykańskim stanowi już swego rodzaju proceder": a ja mimo że nie przyznaję się do CSM (jak inni wspaniali "wklepywacze" - bo pisarze nie bardzo pasuje :) również napiętnuję to, a co więcej nazwałem to (niegdyś) "Hollywoodzką" produkcją filmową (była już wcześniej o tym "debata" np. Kyle Katarn (2002-06-10 02:25:00)). "na szczęscie przed nami EIII w którym nie ma siły, żeby wygrali dobrzy": oj, chyba nie doceniasz Lucasa ! Należy zwrócić uwagę, że do tej pory wszystkie filmy SW miały swój taki (jakby to powiedział: informatyk lub programista) "szablon" - wyjątkiem jest II ep. (w nieznaczny sposób odbiega on od pozostałych filmów - oczywiście pod tym względem) ale akurat tego się po nim spodziewałem, a może nawet oczekiwałem jeszcze więcej ! Ostatnio zastanawiałem się nad tym co powiedziałeś - wydaje się mi, że po wszystkich wydarzeniach: ujrzeniu Anakina w stroju Vadera (który tak dobrze znamy :) itp. - może pojawić się (w ostatniej scenie) np. Yoda dolatujący do swojej planetki - a całość może być ukazana jako "pozytywne zakończenie filmu" (My Lady - czy dobrze to przetłumaczyłem ? :-) To byłoby całkiem ciekawe preludium dla tytułu następnej części "Nowa nadzieja" - bo ta nadzieja narodziła się również na Dagobah. "Ciesze się, ze pojawiła sie sposobnosć starcia poglądów gdyż takowa ozywia umysł lepiej niż niejeden Red Bull": sposobność jest i to wyjątkowa a to że ożywia umysł to ja tego jestem najlepszym dowodem: wczoraj rano wstałem - ciężko pracowałem (rymuje się :) a teraz jest godzina 8 rano i nic a nic nie chce mi się spać - tego nie dokonałby żaden "Red" (nawet Maul :). Odnośnie nadania tytułu "Lady" dla "naszej Lady" - powstał tu ponadczasowy paradoks i zarazem coś wspaniałego: otóż jeżeli Narya jest "wyznania" JSM to jak może "przyjąć" tytuł nadany od Sitha ? A z drugiej strony: jak ciemny może nadawać tytuły swoim odwiecznym wrogom ? U nas oczywiście może ! Niech moc będzie z Wami ! :-)) Z drugiej strony sprawa w cale nie jest taka: "symboliczna" czy humorystyczna. Czy wiecie ile warszawskich fanów poszło na premierę II ep. (w sposób zorganizowany) ? około 180 osób. A ile osób uczęszcza na spotkania Fanów ? około 10 osób ! Różnica jest druzgocząca - ja byłem pewien, że przy takiej ilości zagorzałych fanów to na spotkania uczęszcza minimum 1/4 z nich (wiadomo, że nie każdy zawsze może przyjść) a nawet dużo więcej. Kilka osób to przesada. Zapytacie o powód ? Często niestety są to niesnaski JSM i CSM :-(

Tdc

Narya (2002-06-14 21:36:00): "Swoją drogą naprawdę fajnie, że komuś brak moich wywnętrzeń": no nareszcie ! Czekamy na więcej ! "mamy chyba te same tiki nerwowe. Ja też macham nogą, jak czytam posty :)": racja ! (ja chyba też, choć jeszcze przed chwilą myślałem, że nie ruszam nogą :) ! fajnie jest czytać wasze teksty ! "...towarzyszący temu dźwięk": chyba jego brak - bo po raz pierwszy (może w historii) twórcy filmu dla spotęgowania wrażenia "zapodali" ciszę a dopiero potem dźwięk - co jest ukłonem w stronę tego, że w kosmosie przecież nic nie słychać :) "żeby wyglądali tak jak klonerzy z Kamino": mnie również zafascynowały te istoty (już o tym pisałem), jednak przypominają mi oni obcych z "X-Files" oraz "klonowane" owce (widzieliście ten plakat z owcami z napisem "atak klonów" ? :) "szkoda, że w Polsce nie można obejrzeć wersji cyfrowej": również bardzo nad tym boleję ! Jestem w stanie naprawdę dużo zapłacić za bilet aby zobaczyć jakiś epizod SW w takiej jakości. Może odpowiednie osoby wezmą sobie moją wypowiedź do serca i nie postawią nowego "IMixa" tylko coś na co wszyscy czekamy ! "skróciłby go o głowę": zupełnie się zgadzam - wg. mnie właśnie taki zamiar on miał. "pierogi, o drugiej w nocy": :-) ten chłopak jest po prostu niesamowity - niepowtarzalny jak ta konwersacja i my wszyscy (ja też właśnie jadłem pierogi i nie było wcale wcześniej - teraz jest 4 nad ranem i właściwie jest już jasno :) "Przyszłość w ruchu jest - możliwości zatem wiele.": wspaniałe ! to jest wypowiedź godna fana ! "scenę walki Luka z samym sobą": ja przyznam się, że gdy film ten oglądałem po raz pierwszy - zupełnie nie wiedziałem o co w niej chodzi - okazuje się że byłem jeszcze za młody na ten film :) Teraz przyznaję, że jest to najbardziej wymowna i zło wróżebna scena w całej sadze (nie chodzi mi o sadzę :). "bardzo żałuję, że nie wiedziałam o spotkaniu": Ja również - bardzo liczyłem na Ciebie ! "nie miałam dostępu do internetu :-(": ach ci źli ludzie ! Przecież internet powinien być darmowy i ogólno dostępny ! "...co nadają na tej samej fali": nic dodać, nic ująć ! "czy ... coś organizujecie": oczywiście ! "Ozy i Tdc jak pójdziecie razem na to piwo, weźcie mnie ze sobą ;)": z największą przyjemnością - choć Ozy już się wymigał ... |Narya (2002-06-17 14:00:00): "Moim zdaniem miłość jest bliźnią siostrą Mocy": czy ktoś inny mógłby tak wspaniale wypowiadać się o miłości ? Nie ! Tylko nasza wspaniała przedstawicielka płci pięknej ! "Uwielbiam angielski i dla mnie wszystkie kwestie wypowiadane w tym języku brzmią o wiele lepiej": 1. to jest to ! 2. Właśnie w domach centrum jest promocja na książki SW (oczywiście oryginalne) - kosztują 25zł (każda !), a w księgarni "Hit" - jestem tam stałym bywalcem (podziemia centralnego) jest teraz promocja -10% na wszystko a są tam też książki SW i polskie i oryginalne. 3. Podjąłem się zrobić własne tłumaczenie dla starej trylogii (trochę już jest zrobione) - jednak jest to sporo roboty (np. zaglądania do scenariuszy) - poszukuję jakiegoś tekstu który próbuje ujednolicić polskie słownictwo SW - podobno jakiś tekst pojawił się kiedyś na jednej ze stron. Zapraszam wszystkich zainteresowanych aby się dołączyć do tego projektu. "szczególnie, że tłumaczenia często są koszmarne": Ostatnio przypadkiem trafiłem na jeszcze jedno tłumaczenie (hi ! Paweł) i okazało się, że mamy w filmach SW do czynienia z "cesarzem i 40 agentami" :-) (jak w Matrixie :) "nie bierzcie pod uwagę gier": tak w tym coś jest - gry są tak "naginane" aby były jak najciekawsze - a przy okazji może się okazać, że całość tematu SW coś straci.

Tdc

philomythus (2002-06-17 00:26:00): "że z takiej zwykłej sondy o AOTC, uczyniliśmy sobie swoje małe forum. Grunt to adaptować sobie przestrzeń": i zdaje się że to był mój pomysł :) Ale właśnie od tego jest internet ! "teraz zaczynam od wejśca na Bastion i czytania postów :)": ja również ! "uzależnia": nie zgadzam się że internet jest uzależniający - człowiek to "stadny ssak" więc jeden "ciągnie" do drugiego nawet przez wirtualny świat (i literki na ekranie). Do uzależnienia jeszcze bardzo daleko - a to z czym mamy do czynienia to po prostu nowa fantastyczna możliwość łączenia się ludzi - ot co. "będzie zdeterminowane uczuciem, będzie miało cel w wypełnieniu obietnicy wobec kogoś kogo się kocha": w książce AOTC jest bardzo fajny akapit mówiący o tym czy moc jest narzędziem - odsyłam do tej pozycji ! "że nie zwrócił na to uwagi sam Obi-wan": i tu jest sedno sprawy. "może zlekceważył sprawę": ilość jego uwag w AOTC - świadczy, że nie zlekceważyłby tego. "I tutaj także zatacza się koło - najpierw to uczucia zaprowadziło go na CSM, a potem pomogło się odrodzić": wspaniała interpretacja ! ja również tak to odczuwam. |darth_midgard (2002-06-17 11:49:00): "Atak Klonów zatracił już klimat znany z Imperium Kontratakuje": Popieram ! Darth Stefan (2002-06-17 18:33:00): "Zauwazylem jedna wade filmu. Jest zbyt smutny": tytuł nic dobrego nie wróży ... |philomythus (2002-06-17 21:22:00) "A czy w zakonie możliwe jest aby każdy robił co chce i starał się wyrwać dla siebie": chyba bardziej bractwo niż zakon, ale czy wiesz co spowodowało "Upadek imperium Sith" przed 5000 lat (oczywiście w świecie SW) ? Jeśli nie to odsyłam do 3 tomów o tym tytule (ad. Ozymandias (2002-06-19 16:36:00) - cały tekst pisałem przed Twoją wypowiedzią). "Jedi zbyt mało skupili się na straży skoro dupościli to tego wszystkiego, skoro nie powiązali faktów": nie zgadzam się, Jedi nic nie wiedzieli (nie mieli co wiązać) - ciemna strona (głównie w II ep.) skrywała wszystko. Atak Dartha Maula był dla nich szokiem i wielkim zaskoczeniem (Yoda mówi: ciemną stronę trudno dostrzec) - bardzo złowieszczym (to dlatego nie mogłem się doczekać premiery II ep.). Jednak w II ep. wszystko jest już na przegranej pozycji: Jedi są bezsilni (odsyłam do książki) - a co gorsza nadal nie wiedzą co się święci (i kto "święci" :) - Ozymandias (2002-06-19 16:36:00) "W przeciwieństwie do nich Luke ma bardziej komfortową sytuacje bo "jedzie na spotkanie" z przeciwnikiem". Na koniec I epizodu dowiadujemy się że Jedi nie wiedzą czy zabili mistrza czy ucznia - ich niewiedza sprawia, że są BEZBRONNI - tym gorzej, że rzeczywistość skrywana przez Sithów jest najgorsza z możliwych: mistrz żyje (stoi obok nich :) a ponad to został obrany "Kanclerzem". |DAV (2002-06-18 08:16:00): "...wierza chyba do konca ze dzialają w dobrej sprawie": zdaje się, że podobnie wierzył Vader (w ideały Anakina - te które poprzysiągł nad grobem matki) i to właśnie o tym będzie mowa w III ep. - wg. mnie to Palpi będzie powodem przejścia na CSM - będzie kusił i mamił - podobnie jak chciał zrobić do Count Dooku z Obim.

Tdc

philomythus (2002-06-12 20:34:00): Czwartek był udany a nawet następne dni ! | philomythus (2002-06-12 20:31:00): "eksperci" - coś w tym jest ! Dodać do tego można również to że kapitalistyczny rynek, ekonomia i inne - sprawiają, że "musimy" ( :-() nazywać siebie lub innych "ekspertami" czy "profesjonalistami". "...podają się za ekspertów, najmniej znają się na tym...": to jest wg mnie konsekwencja tego "musu" o którym pisałem w poprzednim zdaniu - choć nie mam zamiaru tu bronić tych chorych układów w których wszyscy jesteśmy zwykle "pionkami". Prawda jest jednak taka jak piszesz: "... uboga jest wiedza ludzka" - z tego wnioskuję, że masz zamiłowania do fantastyki (nie tylko do SW) i takiej właśnie osoby brakuje na warszawskich spotkaniach, które w nazwie mają również słowo "fantastyki" - ale jak na razie nikt taki się nie pojawił (only SW :)). Wracając do wspomnianego "eksperta" oraz "kiepskiej jakości pisma": czytając wasze opinie (zapewne więcej wiecie ode mnie; odnośnie np. Ozymandias (2002-06-13 11:48:00)) przyszła mi do głowy taka myśl: zapewne redaktorzy tego pisma wiele osób pytali o zdanie, ale zamieścili tę wypowiedź, która ich zdaniem była najciekawsza :-( | Ozymandias (2002-06-13 11:48:00) "wątek trójkąta miłosnego": :-) Ale z drugiej strony to w Newsach ostatnio pojawił się głos mówiący, że jednak będzie trójkąt (lub przynajmniej nie pełny trójkąt) w III ep. ! Jeśli chodzi o mnie to uważam że z tego wątku można by zrezygnować (choć wiadomo, że ktoś ale np. zupełnie bezinteresownie mógłby Amidalę - przygarnąć). Jeżeli plotka okaże się prawdziwa to mimo wszystko nie będzie to najważniejsze (przynajmniej dla mnie) wydarzenie w tym epizodzie - a szykuje się wiele ważnych i ciekawych wątków :) "Cała ta gazeta to jeden wielki pozór": szczerze mówiąc bardzo czekałem na jakiś numer pisma filmowego poświęconego II ep. - czekałem aby kupić, ale teraz widzę, że nie będzie to to czasopismo. Nie chciałem od razu mieszać z błotem całego pisma (zrobiliście to za mnie :), ale po prostu nie mam czasu aby dokładnie sprawdzać co kupuję - odczytana przeze mnie wypowiedź była tak "fajna", że już więcej nie chciałem w tamtą stronę patrzeć. |philomythus (2002-06-12 20:31:00): "Dla mnie nie jest najważniejsze kto z kim... " - mam nadzieję bo te tematy są dość odległe od SW - tak właściwie to tym pytaniem (właściwie retorycznym) - trochę przesadziłem ale po prostu byłem dość podburzony wypowiedzią opublikowaną przez wspomniane pismo. |Kyle Katarn (2002-06-14 02:01:00): "... feralnych códzysłowach i jakieś herezje wychodzą" - nie Ty jeden :) ale słowo "herezje" chyba tu nie pasuje (gdyż odnosi się do treści) - ja bym to ujął np. tak: "krzaczki". Odnośnie likwidowania znaczków w "notatniku" - okazało się ostatnio, że program ten od czasów windows NT 4.0 potrafi wyświetlać niektóre dziwne znaczki - a co za tym idzie nie usuwa ich - tak miało to miejsce w jednej z moich starych wypowiedzi, kiedy używałem tego właśnie systemu (na nie moim komputerze). |countdooku (2002-06-14 19:49:00): "POLAND STRIKES BACK": ;-)

Tdc

Ozymandias (2002-06-13 11:33:00): "czarni Jedi to Sithowie": tu jest mowa o tym że jest mistrz i uczeń - lub może wiedza o sithach jest za mała ? "przywiązanie Jedi do skostniałych schematów stanie się przyczyną ich klęski" - otóż to (już o tym wspominałem). Ozymandias (2002-06-13 11:33:00): "plakietka" :-)) Ja oczywiście też chciał bym Ciebie spotkać ! |A propos "Star Wars:holiday special": czy widzieliście "beer wars" ? To koniecznie obejrzyjcie ! (jest na theforce.net). |Narya (2002-06-14 21:36:00) i Ozy: Planuję pojawić się na spotkaniu FANÓW SW w piątek !! Mam nadzieję że się wreszcie poznamy w "realu" !!!!!!!! Nie mogę się doczekać ! Z tymi scenariuszami to wielkie dzięki - kilka zassałem, ale akurat scen. SW już mam - choć wcześniej ich bardzo poszukiwałem ! Pozdrawiam wszystkich ! | Ozymandias (2002-06-14 11:38:00): Odnośnie "Piettem" to ja najbardziej lubię: "Przeprosiny przyjęte ..." :-) | Kyle Katarn (2002-06-14 14:57:00) : "...By ją bronić Luke wyzwala w sobie złość..." - bardzo trafna i ciekawa wypowiedz. | Ozymandias (2002-06-19 11:45:00) "Tdc-wracaj do nas": :-) - oczywiście o Was nie zapomniałem ! Ostatnio nie zabierałem głosu bo nie miałem kiedy, ale nie próżnowałem - zapewniam was ! (nie zaniedbywałem także SW - o czym się już niedługo przekonacie).| Bardzo dziękuję wszystkim za pozdrowienia i miłe słowa, sorry, że nie mogłem wcześniej odpowiedzieć ! | Ludzie ! ILE WY PISZECIE ! miałem dłuższą przerwę i przeczytanie tego zajęło mi TROCHĘ czasu - ale razem z odpowiedzią na wszystkie ciekawe wątki to ... Oczywiście wspaniale że tyle piszecie i piszcie dalej - ja ze swojej strony postaram się odpowiedzieć choć w kilku słowach na najważniejsze tematy ! Tak jak napisał philomythus (2002-06-17 00:31:00): powtarzam po nim "święte słowa": "... że będzie miło mi dalej z wami popisać i poczytać was. To już nieodłączna część mojego dnia :)" - mogę jedynie życzyć sobie i innym (będącym w podobnej potrzebie) - abym mógł CODZIENNIE spokojnie przeczytać wasze teksty i bez pośpiechu (jak do tej pory), wyczerpująco odpowiadać ! | Właściwie to na samym początku miałem małe wyrzuty sumienia, że tylko ja tak dużo piszę (choć pisałem i tak w skrócie) - ale teraz to moje wypowiedzi po prostu zginęły w śród waszych :) Dyskusja jest SUPER - czytając wasze wypowiedzi - doznałem wyjątkowego Katharzis (niemal jak przy oglądaniu filmów SW). To jest po prostu świetne - może to opublikujemy ? Co powiecie o albumie "Polscy fani SW po II epizodzie" ? Czy czyta nas ktoś z Amberu ? :) | Ozymandias (2002-06-14 11:38:00): "Piett zreszta cały czas potem żył z piętnem śmierci na twarzy": bardzo trafne ;-) |DAV (2002-06-14 16:36:00): "To jest nieprawdopodobne. Dzieki naszej milosci do SW spotykamy "nowych" ciekawych ludzi, z ktorymi prawdopodobnie nigdy byśmy sie nie spotkali gdyby nie nasza ukochana saga": tak to jest genialne i warte do zacytowania w całości ! |DAV (2002-06-14 21:21:00): "Shmi? Po co?!?!": radzę przeczytać książkę - ja właśnie to robię - być może trochę Ci się objaśni cała sprawa, gdyż książka opisuje dużo więcej niż film (oczywiście nie mówię tu o "młodzieżowej" wersji książki). |Ozymandias (2002-06-13 11:33:00): "plakietka?? czy nie obawiasz sie zamachu? proponuje zastosowanie...": :-) Jaki zamach ? Tak fajnie się nam tu pisze/gada - gdzie tu zamach ? Oczywiście jak mówi Yoda: ciemną stronę trudno dostrzec, ale na szczęście tym razem nie miał racji co widać po moich słowach :) "Chciałbym Cie spotkać": ano ! ja również chciałbym Cię spotkać oraz innych (o Was mowa !) i miałem nadzieję, że uda się mi Was zebrać w jednym miejscu - ale rzeczywistość (bez mocy :) bywa brutalna. "oczywiście nie w roli zamachowca": oj, to dobrze ;-) "narazie do stolicy nijak wyrwać sie nie mogę": no - bardzo szkoda ! "co nie znaczy, że nie będzie jeszcze okazji": masz rację - jeszcze niedawno kilku fanów zorganizowało najprawdziwszy ogólnopolski konwent - mam nadzieję, że już niedługo będzie następny i wreszcie się ziści nasze marzenie.

Tdc

philomythus (2002-06-17 00:31:00): Dzięki za zaproszenie ! A może wszyscy przeniesiemy się do "Forum" ?

countdooku

Kyle - pomysł z FanFilmem też chodził mi po głowie. Ale ja oglądając przeróżne FF i widząc postęp w sprzęcie filmowo-komputerowym pomyślałem czy nie warto byłoby skrzyknąć kilka grup robiących własne FF i sfilmować np. Trylogię Thrawna? Zawsze kiedy czytam te ksiązki widzę w wyobraźni poszczególne sceny, postaci, statki... Nie ma szans aby ktokolwiek i kiedykolwiek z profesjonalistów to sfilmował, ale od czego są fani?

countdooku

Misa Back! - jak powiedziałby nasz ulubieniec ;) Sporo napisaliście jak mnie nie było, więc do roboty. Ozy - jak już mówiłem nie jestem ekspertem, ale z tego co udało mi się odszukać o Sith, to w zamierzchłych czasach byli oni częścią Zakonu Jedi, i większośc Jedi wkorzystywała emocje. Oczywiście niosło to pewne zagrożenia i pewnym momencie doszło do podziału właśnie na Jedi i Sith. To moga być oczywiście jedynie legendy, ale to właśnie Jedi uznali Sithów za zło i zaczęli ich prześladować. Prawdą jest natomiast, że w pewnym momencie zło całkowicie zawładnęło Sithami co doprowadziło do bratobójczych walk i niemal całkowitego wyginięcia Bractwa. A Darth Bane był odnowicielem i twórcą zasady One Master - One Apprentice, która miała zapobiec podobnym wypadkom w przyszłości. Wszystko jednak to co piszę o Sithach, jest zaczerpnięte raczej z EU a nawet Fan Fiction A NIE Z FILMÓW. Tam rzeczywiście Sithowie są do szpiku kości złymi istotami których interesuje jedynie mordowanie niewinnych. Filmy jednak ( i niestety ) tak naprawdę niewiele mówią o samych Sithach. Stwierdza się tylko że są źli i koniec! Nie ma mowy o tym skąd sie wzieli, jaka naprawdę filozofię wyznają, czy rzeczywiście są tak źli, czy to jedynie propaganda Jedi. Lady Naryo - moje porównanie było nieco przesadzone, ale chodziło mi o czytelny przykład. W końcu jak pamiętasz Templariusze zostali oskarżeni przez swoich miłujących pokój i wszelkie istoty braci w wierze o różne niecne czyny i wymordowani bez żadnej litości niemalże do nogi. Dzis trudno stwierdzić jednoznacznie, czy rzeczywiście część oskarzeń np. o związki z Szatanem czy sodomię była słuszna, to jednak pewien jestem, że gdyby w owych czasach mógl powstać film biograficzny opisujący losy np. Filipa Pięknego, to Templariusze opisani zostaliby w najczarniejszych barwazch i nie różniliby sie zbytnio od Sithów z SW. Będę więc nadal troche bronił Sithów, którzy przeciez w swojej filozofii posługuja się również JSM, a raczej wykorzystuja MOC. Bo Moc nie powinna być dzielona na Jasną czy Ciemną stronę. Jeszcze wracając do zniszczenia Jedi. To jasne, że Palpi posłuży się wojną aby poważnie przetrzebić ich szeregi, pozostaną wszak najlepsi - weterani, których zabić trzeba będzie "osobiście". A to uczyni już Anakin/Vader. jak mówi Obi w ANH - Vader pomagał tropić i zabijać ocalałych Jedi, a znając Lucasa i jego rozmach, można się spodziewać niezłej jatki z udziałem co najmniej kilku Jedi i Anakina/Dooku/Palpatine`a. I wówczas przekonamy sie, kto jest silniejszy ;))) Dodam jeszcze że macie rację jeśli chodzi o postawę Yody i Obi-wana w kontekście jego walki z Vaderem, ale to że wysyłają Luke`a, który siłą swych uczuć może nawrócić go na JSM, moim zdaniem dowodzi, że cała koncepcja Jedi poniosła porażkę. Porażkę, do której dwaj wybitni mistrzowie się w tym momencie przyznają. Tutaj naszła mnie jeszcze jedna refleksja dotycząca szkolenia dzieci. Zostają poddane szkoleniu bez własnej woli a nawet wiedzy ( gdzieś czytałem że wiek 3 lat to Maksimum aby móc rozpocząć szkolenie ), lecz w pewnej chwili dojrzewają i... No właśnie, a jeśli taki niedouczony padawan zdecyduje, że nie odpowiada mu bycie Jedi, że nie chce zbawiać świata, tylko zostać artystą, przemytnikiem, handlarzem winem to co? Może opuścić Świątynie nie w pełni wyszkolony, podatny na wpływ CSM? A może nie ma wyboru? A jeśli się jednak uprze, jeśli ucieknie? Jak reagują Jedi? "Pozbywają się" krnąbrnego ucznia? A może siłą zmuszją go do trwania przy Zakonie? Rada nie występuje przeciwko Dooku, który opuścił Zakon, Windu mówi nawet, że hrabia nie byłby zdolny kogokolwiek zabić, lecz Dooku jest już w pełni wyszkolonym Mistrzem z latami praktyki. Ciekaw jestem co Wy o tym sądzicie.

DAV

Dawno mnie nie bylo- cos sie stalo z bastionem i nie dalo sie wejsc. Ale juz jest dobrze. Co do tego kosciola chrzescijanskiego to ja mysle ze to jest cos pomiedzy chrztem a kaplanstwem. przeciez nie zawsze mozemy znalesc dokladnie taki sam odpowiednik w jakiejs dziedzinie zycia. To jest cos takiego jakby chrzest ale zarazem wstapienie na droge kaplanstwa- ja to tak widze. O uczuciach mozna tez sie sprzeczac, no bo przeciez kazdy ma poczesci racje. Milosc do jednej osoby daje niewyobrazalna sile, a szczegolnie jezeli to jest milosc taka jak np Anakina i Amidali, a milosc do swiata i wszystkich istot jest trudna, ale... gdy juz sie jej zdola zaznac naprawde to jestesmy rowniez bardzo mocni i MOC jest w nas, w niektorych przypadkach milosc do calego swiata daje sile wieksza niz milosc do jednej osoby. Moim zdaniem dobrym przykladem tego ze milosc do swiata daje ogromna sile jest Obi- Wan, bo wg mnie to on kocha caly swiat a nie za bardzo widze Obi Wana w roli "amanta", a odwrotnie jest z Anakinem. No nic. Kyle i Philomythus zadzwonie do was. Narazie3majcie sie wszyscy. May the Force be with You....

philomythus

Kyle - ja całkiem nie odrzucam tej ogólnej miłości. Wiem że także i ona jest wartościowa, że ona także jets potężna. Nie rozsądzam, która jest potężniejsza - piszę bardziej ze swojego punktu widzenia, która dla mnie wydaje się bardziej przystępna. Tamta ogólna jest właśnie zbyt trudna, zbyt nieosiągalna. Choć właśnie nie wiem, czy nie jest po części tak jak mówisz. Rzeczywiście Jedi bardzo mocno potrfaią kontrolować swoje uczucia i chyba łatwiej jest kontrolować tą miłość do całego świata, to ogólne poświęcenie. Bo jednostkowa miłość byt namiętna jest, zbyt pochłania, zbyt spala. Ale z drugiej strony jaką siłę daje. Znowu jest tu ogromny problem z rozsądzeniem tego, ze sklasyfikowaniem tego, bo jest to chyab temat niemożliwy. Miłość w każdej postaci jest potężna. Ale równocześnie jeszcze raz nawiązując do Vadera i Luka, to jak dla mnie nie ulega wątpliwośći że to właśnie miłość jednostkowa ojca do syna i syna do ojca, odrodziła i pozowoliła zwyciężyć JSM. Ale jakby nie było, to przecież to co Luke robił, robił także dla przyjaciół, dla innych istot. Czyli wszystko rozbija się o właściwą proporcję uczuć. A - i jeszcze nawiązując do tych skojarzeń chrześcijańskich. Mnie właśnie się wydaje, że dzieci które szkolene są na Jedi i zapozonawane z mocą nawet nie do końca świadomie i nie z ich wyboru, to właśnie chrzest. A o kapłaństwie mówiłbym w momencie kiedy młody uczeń już świadomie decyduje się na bycie mistrzem, na pełne stanie się Jedi, na przyjęcie posługi która ma szerzyć moc. Ale to tylko taka moja koncepcja skojarzeń katolickich. Nasza dyskusja zahacza już o naparwdę przeróżne dziedziny życia :) Ale moc jest przecież wokół nas. I niech tak zostanie. Pozdrawiam i życzę wszystkim dobrej nocy (zarówno tym którzy wybierają się spać, jak i tym, którzy budzą się dopiero do życia: Kyle - dla Ciebie specjalne życzenia smacznych pierogów, jeśli dziś także Ci sie trafią o nietypowej porze :) May the force be with us!!!

Kyle Katarn

Ozymandi dobrze gada - lać Mu piwa :) . Całkiem zapomniałem też, że Christopher Walken miał grać dartha Bana. Ten facet jest równie niesamowity w roli czarnych charakterów co Lee. W "Armii Boga" zagrał wprost genialnie złego archanioła Gabriela. Phil, no z tą miłością, która jest lepsza, to byłbym ostrożniejszy, bo chyba obie mogą być równie wartościowe. Miłość do jednej osoby może też zaślepiać. To min. Przed Tym ostrzegają ( ale nie zakazują miłości! ) prawa Jedi. Rycerze powinni poświęcić raczej swe życie medytacji, zgłębianiu tajników Mocy, kontroli nad nią i swymi uczuciami. Bo uczucia mogą kierować Mocą, a ta może w pewnym stopniu kierować Jedi. Stracić kontrolę nad uczuciami to jakby dać się pokierować pierwotnej ( chaotycznej? ) Mocy. Luke pyta się "Czy Moc steruje Jedi? Po części - odpowiada Ben - ale słucha także jego rozkazów" ( cytuję z pamięci ). Jasne, że nie będzie się to wiązać z wyżynaniem całych miast za każdym razem Countdooku. Ale Jedi mają potężny dar i nie stać ich na niekontrolowane porywy uczuć i związane z nimi błędy. Myślę też, że żadna ze stron Mocy nie jest silniejsza, mimo, że jedna lub druga może zdobywać przewagę. Tak jak dobro i zło, żadne z nich nigdy, ostatecznie nie zwycięży. A odnośnie chrztu, Phil on ma raczej być początkiem wychowania w chrześcijańskiej wierze, zostanie Jedi kojarzy mi się bardziej z sakramentem kapłaństwa. Może podobnie wrażliwe na Moc dzieci, powinny być wychowywane w elitarnej akademii, uczyć się kontroli uczuć, pod okiem mistrzów, by dopiero gdy dorosną zdecydować czy chcą zostać Jedi? To rzeczywiście skomplikowane zagadnienie. Słuszne spostrzeżenia poczyniłeś odnośnie Obi Wana, Phil, też tak to sobie mniej więcej wyobrażałem, to jego poświęcenie. Lady Nario :) masz sporo racji odnośnie Sithów ale sądzę, że nie wszyscy są na wskroś źli, jak choćby Dooku, tu ciemna strona ma być tylko środkiem do osiągnięcia szczytnych celów. Ja myślę, że są różni Sithowie i nie każdy z nich musi być skończonym draniem ( choć większość z pewnością jest ). DAV - racja Duel of the Fates, ile razy go słucham wgniata mnie w fotel, skacze mi ciśnienie i podnosi się adrenalina. A pojedynek Qui Gon i Obi vs Maul jest dzięki niemu jeszcze lepszy! Kiedy pierwszy raz oglądałem TPM, zrobiony zbyt po Hollywoodzku, nie spodziewałem się śmierci Qui Gona. To nadaje walce sporo dramatyzmu. A kiedy Obi rzuca się z tym, chłopięcym jeszcze, zapałem na silniejszego od siebie Maula, by pomścić śmierć mistrza, walczą już w ciszy, zakłócanej tylko cichym buczeniem i zderzeniami świetlnych kling. To chyba najlepsza scena akcji w nowych SW ( jak dotąd ). Już sam początek walki jest genialny, kiedy przeciwnicy stają naprzeciw siebie, niczym westernowi rewolwerowcy, no i spokojne słowa Qui Gona "We will handle this". Tdc rzeczywiście zniknął, podobnie jak jego zagorzały oponent JediAdam, mam nadzieję, że nie toczą śmiertelnego "djuelu" na świetlne miecze. Hi hi wyobraźcie to sobie - Tdc w czarnym płaszczu, metalicznym głosem do JediAdama: "Ozymandias has taught you well ... but you are not a Jedi yet." Może pokusimy się o fanfilm? ;))) Pozdrawiam.

Ozymandias

Hrabio-z tego co się orientuje to Sithowie wyginęli w wyniku podzielenia na frakcje i wzajemnych walk o władzę a nie wybici przez Jedi. Niejaki Darth Bane (na wczesnym etapie produkcji mówiono że ma osobiście pojawic się w EII, grany przez niedoszłego Hana Solo-Christophera Walkena) był twórca reguły, wedle której sithów ma byc tylko dwóch i tym samym zapobiegł całkowitemu wytrzebieniu tychże. Zdaje sobie sprawe, ze moja wiedza moze być niepełna i że w "rzeczywistości" mogło byc inaczej. Dużą pomocą mogłaby tu byc seria komiksów, których akcja toczy sie na 5000, 4000 lat przed wydarzeniami z ANH. 2 pierwsze czesci wydał kiedys Egmont, myslę,że gdybysmy znali wszystkie byłoby więcej wiadomo jak to ze Sithami było. Co do wydarzeń, które dopiero przed nami czyli EIII to nie dwóch Sithów wybije setki Jedi, lecz jak sądzę zginą w wyniku jakiejś nikczemnej intrygi, zainicjowanej przez Palpatine (w końcu w tym on jest niezaprzeczalnie najlepszy) a dopiero co powołana do istnienia armia klonów równiez odegra w tym swoja rolę. Jesli chodzi o Jedii z EI i EII to zazwyczaj sa zmuszeni przez sytuację działać szybko, czy to w obronie własnej - bo nie ma watpliwości, że w przypadku "nawracania" Maul by ich skrócił, o głowy, czy w imię interesów republiki - mieli schwytać Dooku, żeby wyjasnić cały zaistniały kryzys i postawić go przed sądem - W przeciwieństwie do nich Luke ma bardziej komfortową sytuacje bo "jedzie na spotkanie" z przeciwnikiem w EV-EVI. Nie jestem pewien czy Jedi sa tacy miękcy w klasycznej trylogii, ja uznałbym raczej za siłę fakt, że bedąc w posiadaniu umiejetnosci niedostępnych zwykłym smiertelnikom potrafia powstrzymać sie przed uzywaniem ich dla osiagnięcia własnych korzyści. Tymczasem Sithowie okazuja się słabsi i ulegają pokusie, zaspokajajac rządze władzy, która nie słuzy naprawianiu świata lecz niszczeniu i upokarzaniu. Dooku- ja też wolę zakończenia bez naciąganych happy endów, co w kinie amerykańskim stanowi już swego rodzaju proceder, na szczęscie przed nami EIII w którym nie ma siły, żeby wygrali dobrzy. Ciesze się, ze pojawiła sie sposobnosć starcia poglądów gdyż takowa ozywia umysł lepiej niż niejeden Red Bull i choć z nie wszystkimi rzeczami sie zgadzam, cieszę, się że countdooku "odpłyca" Sithów. Jako Jedi powinniśmy umieć zrozumieć i taki , odmienny od naszego punkt widzenia. Pozdrawiam wszystkich uczestników dyskusji.

philomythus

I jest na co odpisywać. Co prawda rzeczywiście już za bardzo nie pojawia się tu nikt nowy i można mieć wrażenie, że jesteśmy gdzieś zagubieni w galaktyce, ale ilość wpisujących i tak mi wystarcza aby samemu mieć o czym pisać :) A do tego to naprawdę miło, że to cały czas jesteśmy my, Ci sami ludzie. Tutaj można się już w tej chwili poczuć jak w domu, tak swojsko i przyjemnie. Kyle - zgadzam się co do tej teori o Yodzie. On jest potężny nadal, ale w tamtym momencie ma już całkiem inne zadanie. To na nim spoczywa cała tradycja, to na nim spoczyuwa cała historia - coś niesamowicie cennego, coś bez czego szanujący zakon, nie może istnieć. I to on do pewnego momentu żyje chyba z obawą, czy aby nie przyjdzie mu umrzeć z tym wszystkim i być ostatnim z tych którzy posiadają wiedzę i moc. Chopć z drugiej strony wydaje mi się, że Yoda musiał czuć, że nadejdzie dzień Luka Skywalkera, że pewnego dnia pojawi się nowa nadzieja. Moc przecież jest wszechpotężna, ogarniająca wszystko. I ta moc przecież mogła mu to podszeptywać. Dlatego zamiast konfrontacji z Vaderem wybrał oczekiwanie, wybrał inny sposób. On był potężny mocą, i tą moc przechowywał aby ją przekazać następnemu uczniowi. Może wręcz to dla niego specjalnie zostawił Vadera - jako końcowy sprawdzian. Zresztą o tym on mówi: że Luka zostanie Jedi dopiero wtedy gdy zmierzy się ze swoim ojcem. Było to też niejako postawienie wszystkiego na jedną kartę. Podobnie uczynił Obi-wan. Czy był on w stanei ponownie pokonać swojego ucznia - nie wiem. Ale zamiast zniszczenia go, zamiast walki, wybrał inny wariant - pozwolił się zabić. Ale przez to jak sam mówi, stał się potężniejszy niż kiedykolwiek. Zastanawiało mnie, o co Obi-wanowi chodziło, gdy wypowiedział to przed swoją śmiercią. Dziś patrząc się na to, myślę sobie, że może prze tamto oddannie swojego "materialnego" życia, zachował on w całości swoją moc, zachował swoją siłę. a tym samym zostawił sobie możliwość wspierania Luka. A ponieważ w Luku widział nadzieję, więc nadzieja ta została tylko wzmocniona. Tak więc zaprzeczałoby to temu, że Obi-wan gdyby walczył z Vaderem, to nei próbowałby go nawrócić, tylko zabić. Przykład pokazuje, że zarówno Yoda jak i Obi-wan może wiedzieli po prostu, że oni w stanie nie są nawrócić Vadera bo nei dysponują taką mocą, która w tym przypadku powinna płynąć z uczuć. Taki potencjał posiadał Luka, więc zamiast konfrontacji siłowej z Vaderem, oboje wybrali wariant, który przewidywał, że Luke jest w stanie to zrobić, więc należy mu w tym pomóc wszelkimi sposobami. Nie sądzę, czy oni aż tak dokładnie to wszystko wiedzieli, ale sądzę, że moc była w nich potężna, więc po prostu to jakoś czuli. Owszem - jedi kochali świat, tą miłość im się wpajało. Ale czy można kochać wszystkich. Wydaje mi się, że to jest niedościgniony ideał. Ideał do którego może powinniśmy dążyć, ale który mi z jednej strony wydaje się bardzo trudny, a z drugiej nie wiem czy taki warty osiągnięcia. Miłość do jednej osoby daje o wiele więcej - bo to jest miłość dwóch jednostek. Z tego czerpie się o wiele większą moc, siłę, motywację, bo wiesz o tej jednej jedynej konkretnej osobie. Te uczucie ma niepowtarzalny smak, podczas gdy miłość do wszystkich może się "rozmywać". Pewnie rzeczywiście tylko najsilniejsi byli w stanie przejść przez próbę miłośvi do jednej osoby, bo trzeba się chyab wykazać niezwykłą mocą przy takiej próbie - mocą i nie tylko, trzeba chyba tego czegoś jeszcze, co powie jak czerpać właściwie moc z tego źródła. Ale czy ktoś inny podjął tą próbę, czy ktoś kiedyś sprawdził jak to jest, czy któryś z nich zaznał takiej miłości. Z filmów na których ja także się opieram to nie wynikało, ale występuje to może gdzieś w książkach? Ale mieliśmy chyba już tak bardzo nie rozkładać tej kwesti uczuć, więc poprzestanę na tym póki co. Zastanawianie się która strona jest silniejsza, to dosyć ciężka kwestia. Oczywiście jak zaznaczał DAV i inni, wszyscy mają zarówno plusy jak i minusy, żadna ze stron nie jest idealna. Ale spór o siłę CSM i JSM, to jak spór o to która religia jest lepsza i bardziej właściwa. Zarówno jedna strona jak i druga będzie się upierała przy swoim i naprawdę trudno jest przekonać całkowicie i wysunąć ostateczny wniosek lub jakieś główe podsumowanie. Ja osobiście jestem zwolennikiem JSM. Bo choć może Sithowie nieco bardziej umieli wykorzystywać uczucia, to oni wykorzytywali je perfidnie i tylko po to aby szerzy zło. I tak jak powiedziała Narya - tam prowadzi silniejszy, tam góruje strach i terror. Według mnie to dobro jest pierwotne - zło to tylko sprzeniewierzenie, zniszczenie, wypaczenie dobra. Zło samo z siebie nie potrafio niczego stworzyć, nie ma tej mocy kreacyjnej. Wykorzystuej tylko bazę jaką jest dobro, aby z niego wyłapywać kąski dla siebie. Zatruwa to co piękne i właściwe. I dlatego zło musi przegrać - wcale nie dlatego że to jest amerykański film (countdooku - co do mocy to my się chyba naprawdę nie porozumiemy:), ale dlatego, że opierając się na strachu i terrorze trzeba w koncu kiedyś przegrać, że w końcu zło samo siebie doprowadza do zniszczenia, bo wpada w pychę którą samo stworzyła na bazie czyniena dobar i bycia zadowolonym z tego. Bo wpada w pułapkę nienawiści, która sprzeniewierzyła miłość. Dlatego też tak mała i wąska jest granica między obiema stronami mocy, i ona często jest zwodnicza. Ale to wartości JSM stale trwają. JSM i Jedi mają za sobą moc, której nic nie zwycięży. I mnie taże z filmów tworzy się obraz Sithów, jako istot na wskroś złych, które chcą niszczyć i siać zamęt. Zgadzam się więc z tym co pisała Narya ( teraz już powinienem napisać Lady Narya. Ale co tam tytuł, liczy się to, że ona jest:) Mnie także nie podoba się ta koncepcja z dziećmi - szkolenie ich w jakiś szkołach to odbieranie magii, odbieranie uroku mocy temu wszystkiemu. To moc sama powinna kierować Mistrza do ucznia. Przy starej sadze wyobrażałem to sobie bardziej metafizycznie i nagła racjonalizacja tego jest dla mnie dość dziwna w AOTC. Ale z drugiej strony może trzeba wiele rzeczy wpoić, trzeba wiele rzeczy nauczyć na zasadzie odruchów bezwarunkowych. Do tego jest pytanie, czy gdyby owi domniemani uczniowie mieli wybór świadomy wybraliby szkolenie. Czy nie przytłoczyła by ich myśl o tym wszystkim, czy nie czuliby się sparaliżowani. Świadomie przyjmując nad wieloma rzeczami zaczęli by się zastanawiać, wiele rzeczy rozpatrywać, gdy tymczasem moc powinno się po prostu poczuć. Chociaż to w sumie nie wyklucza wcale tego, że Mistrz brałby sobie ucznia za małego dziecka i go szkolił. I wcale nie musiałoby być tej masówki, w jakiś szkołach. Nie- z tymi szkołami to naprawdę mało ciekawy pomysł. A i jeszcze co do wyboru - nie wiem czy to nie jest trochę tak jak z religią. Gdy dziecko jest chrzczone, to wcale nie ono decyduje. Ale dzięki tej decyzji, można wiele wpajać w sposób całkowicie naturalny. Ludzi starszych często o wiele trudniej jest przekonać, bo zaczynają się dyskusje, często wydumane i puste. Nie wiem czy to dobry przykład z tym chrztem, ale tak jakoś mi się nasunęło. Co prawda zarówno Anakin jak i Luke, rozpoczęli szkolenie gdy byli już starsi co mogłoby przemawiać za "zniesieniem" bariery wieku. Ale nie zapominajmy, że oni oboje byli jakby na to nie patrzeć wybitnymi jednostkami, którzy przywrócili równowagę mocy. Może więc równowaga mocy była także w tym, aby nie szkolić tylko dzieci. Jak widać już sam nie wiem. Jakieś to wszystko bardzo złożone :) Może wy macie jakąś koncepcję również i uda mi się dzięki temu to wszystko uporządkować??? Countdooku - pomyśl, że przesyłka pokonała dziś kolejne kilometry :) Co do kina, to DAV wysłałem Ci maila i mam nadzieję, że uda nam się to jakoś uporządkować (co do tej soboty - Use the force!!!, może to podziała). Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco. May the force be with you!!!

DAV

No zgadzam sie z Toba Countdooku co do tego ze Jedi nie lataliby z mieczami switlnymi i nie wybijaliby wszystkich. Poprostu patrzylem sie na to przez pryzmat Anakina i to zaslonilo mi czysty obraz i punkt widzenia na to zagadnienie(CSM jest wszedzie). Przyznaje sie do pomylki w swoich opiniach. Jestesmy strzezeni przez nasze MOCE ktore posiadamy. I dlatego nikt nie proszony tu sie nie wdziera. Countdooku. Mowiles o tej "agresji" Jedi z Ep I, Ep II, ale ja mysle ze to jest tez spowodowane tym ze filmy te sa krecone w tych czasach a nie w tamtych co STARa saga. To tez moim zdaniem ma znaczenie. Teraz wszystko musi byc takie szybkie zdecydowane(walka Obi+ Jinn na Maula). A do tego (moze odbiegam troche od tematu) ta muzyka. Muzyka podczas walki na swietlne miecze w TPM ("Duel of Fates") jest porprostu boska, cudowna i co tylko chcecie. Philomythus i Kyle jutro(czwartek 20. 06.2002r) o 13 na rynku przy budce obok przystanku tramwajowego. POzdrowienia dla naszej Naryii. :)

Narya

Ten Bastion to jest nieźle strzeżony - tylko wtajemniczeni mają na niego wstęp, nie mówiąc o sondzie. DAV - Twoje słowa dla mnie to miodzio - dzięki. Kyle - wiesz jak to jest, chodzi człowiek po sieci, jak ten pająk i czasami zdarzy się coś fajnego dorwać. Szukając grafik sf i zdjęć z filmów wpadł mi ten adres w wyszukiwarce no i myślałam, że oszaleję z radości. Poczytać sobie po angielsku kwestie swoich ulubieńców (z kina niewiele się pamięta dokładnie) to jest to!! Sapkowskiego czytałam jako fanka sci-fi i fantasy, ale moim guru nie został. Wolę Roberta Jordana. Panie Hrabio jestem dumna i blada w związku z nadaniem tytułu :). Pozwolę się z panem jednak nie zgodzić w sprawie Sithów (tak, tak pamiętam żeś Pan nie jest specem od stron janych i ciemnych). Dla mnie ich zakon to nie Templariusze czy Bracia Mniejsi, dla mnie są oni facetami w czerni: na zewnątrz i od wewnątrz, są fizycznymi rękoma zła, czyli CSM, które chce zawładnąć wszystkim co żyje. Oni sprzymierzyli się z ciemnością (dobrze wiedzieli co robią) i ja nie "ugrzeczniałabym" ich w ten sposób w jaki Ty to robisz. Podobnie jak Ozy opieram się tylko na filmach, nie znam gier, które wprowadzają dodatkowe elementy i rozumiem że Ty się na tym opierałeś. Dla mnie Sithowie stoją po stronie zła, a zło nie jest grzeczne - trzyma krótko i przy pysku, żadnej indywidualności. Kto jest silniejszy w jego szeregach ten trzyma ster władzy, ma lepsze stanowisko w hierarchii (czasami jednak im bliżej szefa tym gorzej - patrz gen. Ozell). Zło nie potrzebuje stosowania żadnych reguł, nakazów, zakazów, zło rządzi za pomocą strachu - to jedyna zasada. Dla mnie JSM różni sie tym od CSM tym właśnie, że ma mnóstwo reguł, których należy przestrzegać i nie włada ludźmi za pomocą strachu. Co do kwestii uczuć to rzeczywiście można traktat napisać, więc może damy sobie spokój? :) Co do TDC to sadzę, że zarabia na bilety do kina, już kiedyś go tak długo nie było na sondzie. Pozdrawiam wszystkich braci w gwiezdnej wierze.

countdooku

na początek dzięki za pozdrowienia i wyrazy uznania - mnie teżź bardzo miło sie z wami dyskutuje. Oczywiście nie jestem jakimś specjalnym ekspertem ani od Jasnej ani od Ciemnej strony i nie mam zamiaru twierdzić że jest inaczej. Po prostu troche czytam, trochę się intetresuję i nie ma co ukrywać, że CSM od dawna mnie fascynuje. Ale zapewniam Was kochani, że nie biegam po ciemnych zaułkach i nie morduje dziewic aby sycić sie ich krwią ;))) Kyle - masz na pewno sporo racji. To że ani Yoda ani Obi-Wan nie staneli do walki z Vaderem czy Palpim nie było wynikiem jedynie ich "braku uczuć". Mam jednak wrażenie że odegrały one wielką role. Bo przecież gdyby np. Yoda ( zakładając, że czuł się na siłach )zamierzał stanąc do konfrontacji z Vaderem, to przecież nie po to, żeby go nawrócić na JSM, tylko po to żeby powstrzymać, czyli mówiąc wprost - zabić! I tu wchodzimy w filozofie Jedi, która nie jest do końca wyjaśniona, ponieważ według wielu źródeł z EU takie działanie byłoby na wskroś agresywne i prowadziłoby prosto ku CSM. Ja osobiście nie do końca się z tym poglądem zgadzam, wydaje mi się, że Jedi ( a głównie Luke ) w EU są zbyt miękcy, stale boja się CSM, każde działanie muszą najpierw kilka dni przemyśleć. Tymczasem Jedi z EI i EII są o wiele bardziej zdecydowani. kiedy np. Obi i Jinn natykają sie na Maula, nie czekają aż ten ich zaatakuje, nie usiłują go "nawrócić" tylko chwytają za miecze żeby go zabić. Tu więc koncepcja Yody przechodzącego na CSM po zabiciu Vadera nieco nie pasuje, ale Lucas już wielokrotnie udowodnił że logika świata SW nie jest jego najmocniejszą stroną. Wracając jednak do pierwotnej myśli - według koncepcji Mocy z E IV-VI i EU, takie działanie Yody byłoby agresywne i prowadziłoby na CSM. Natomiast Luke oddał sie Vaderowi na Endorze nie po to aby go zabic, tylko przywrócic JSM. Co do Siły Sithów, to jednak sądze że są oni silniejsi. Nie wiem co prawda jak to dokładnie bedzie wyglądało w EIII, ale jeśli koncepcja Jeden Mistrz- Jeden Uczeń sie sprawdzi, będzie to oznaczało że dwoje ( plus Anakin który byc może przejdzie na CSM po zabiciu Dooku ) Sithów wyrżnęło dziesiątki lub setki Jedi. To chyba wystarczający dowód na to, że są silniejsi. Oczywiście mają swoje słabe strony i dlatego ostatecznie przegrają ( ale tp tylko dlatego, że w amerykanskich filmach zły MUSI przegrać ) Co do policjantów, samosądów i tak dalej - nadal będę bronił swojej koncepcji. DAV - pytasz co bym zrobił "krzywdzicielom" mojej matki... Cóż, zapominasz o jednym - jestem zwolennikiem CSM, więc pewnie to samo co Anakin, ale Jedi to przecież nie tylko wojownicy, nie da nie porównac sie ich do Zakonu, a chociaż tacy np. Krzyżacy nieźle dali nam popalic, to jednak większość zakonów i religii świata bardzo ostrożnie podchodzi do zabijania, większośc uważa zemstę, odbieranie komuś życia a nawet nienawiść do wroga za zło i uczy wrecz przeciwnych postaw. Jedi, którzy stale drżą przed przejściem na CSM, musięli kłaść wielki nacisk na takie właśnie szkolenie filozoficzne. A zatem wizja uganiających sie po galaktyce Jedi, którzy wyrzynają w pień całe miasta za krzywdy swoje i bliskich wydaje mi się mało realna. I jeszcze do Kyle`a - masz rację z tymi dziećmi. Szczerze mówiąc mnie ten pomysł z uczeniem tak małych dzieci od początku nie pasuje, podobnie zresztą jak cała koncepcja Akademi Jedi. Po tym co widziałem w Starej Trylogii wydawało mi się, że wygląda to włąśnie tak, że Mistrzowie przemierzają galaktykę, niosąc pomoc potrzebującym i jednocześnie szukając silnych Mocą kandydatów. Następnie szkola ich indywidualnie, według własnych wzorców, służą przykładem i jednocześnie nie ustają w misjach, sprawdzając w "akcji" potencjalnych Jedi. najwieksi zaś, typu Yody, którzy już "wycofali się z zawodu" ze względu na wiek, jakieś tragedie osobiste czy po prostu zmęczenie latami pracy, zamieszkuja takie zapadłe dziury jak Dagobah, gdzie szkolą tylko tych, którzy chcą zostac prawdziwymi Mistrzami, ci zaś moga do nich trafić jedynie za posrednictwem Mocy, co jest jakby pierwszym testem ich umiejętności. Koncepcja uczenia dzieci w "klasach", sformalizowanie Zakonu Jedi mnie wydaje sie troche zbyt "stechnicyzowane" i troche odzierająca Jedi z magii. osobiście wolałbym aby nie istniały żadne Akademie ani Rady. Jeszcze jedno - gdzie jest TDC?! Brakuje mi jego krytycznych uwag i innego spojrzenia. Jeśli gdzieś jesteś, odezwij się! I jeszcze pozdrowienia dla Lady Naryi ( myslę, że jako hrabia mam prawo nadac jej ten tytuł ;)

DAV

Zgadzam sie z Toba Kyle w 100%, ale nadal uwazam ze zachowanie coponiektorych Jedi byloby nieobliczalne pod wplywem uczuc. Ale o tych uczuciach moznaby rozmawiac i rozmawiac a i tak na koncu nie doszlibysmy do konca i nioe wyczerpalibysmy tematu. Sa juz takie tematy. Co do Sithow to tez nie powiedzialbym ze sa oni tacy idealni/ lepsi od Jedi, no bo maja jak kazdy wady i zalety o ktorych wspominali moi przedmowcy, wiec nie bede juz na ten temat sie rozpisywal. Obi Wan do wg mnie taka jakby tragiczna postac, bo przeiciez w bardzo mlodym wieku bierze sobie za ucznia(jakby z przymusu) Anakina, a wie przeciez ze jest on wybrancem i ze bedziemu trudno go wychowac. Ale jednak podejmuje sie wyzwania. Po czym mozna powiedziec ze nie zdaje egzaminu i pograza sie w myslach ze nie nadaje sie na Jedi, poniewaz jego uczen wlasnie przeszedl na CSM. Na pewno byl to dla niego mocny cios i punkt zwrotny w jego zyciu. Szkoda mi go... A powiem Was ze podoba mi sie Ewan McGregor jako Obi Wan. Jest on dokladnie taki jaki powinien byc Obi Wan. Wedlug mnie Obi byl takim rzemieslnikiem wsrod Jedi. Nie byl az taka wybitnoscia, ale pracowal, byl wierny swoim zasadom i kodeksowi Jedi typowy uczciwy facet ktorego na nieszczescie spotyka taka "kara" o ktorej pisalem wczesniej. No ale tak to juz jest w tej naszej krainie planet ukladow slonecznych i walk na swietlne miecze. To jest cudowne i sie od tego nie uwolnimy... niech Magia trwa... Philo i Kyle, ja jak najbardziej w czwartek moge o tej godzinie i w tym miejscu co na poczatku. Narya- nasza kobietka(musimy ja dopieszczac) Kyle, Philomythus, Ozymandias, Countdooku, TDC i inni stali bywalcy, jestescie superrrrrr. Tu czuje sie na prawde w jakbym byl w tamtym swiecie.

Kyle Katarn

Powiedz mi droga Naryo, gdzie znalazłaś stronę z oryginalnym tekstem scenariusza? Bardzo go jestem ciekaw. Podobnie jak Ty uważam, iż angielski lepiej pasuje do SW i w ogóle do fantasy a przekłady często są kiepskie, gdyż tłumacze mają blade pojęcie o terminologii fantastycznej. Język polski w literaturze fanasy zachwycił mnie tylko w wykonaniu Sapkowskiego, często sięgającego do staropolszczyzny, to prawdziwy mistrz pióra. Countdooku - świetnie opisałeś dylemat moralny Hrabiego, dokładnie w ten sam sposób to sobie wyobrażam. Mam natomiast inną koncepcję na temat niechęci walki Obi Wana i Yody. Mówisz: "Obaj byli silniejsi" raczej bardziej doświadczeni, bo Luke podobnie jak jego ojciec ma w sobie olbrzymi potencjał. Ja zawsze wyobrażałem sobie, że Yoda jest już po prostu zbyt stary by podejmować wyzwanie ocalenia galaktyki i tylko na krótki czas, dzięki mocy, może znów mieć sprawność, jaką dysponował za młodu. W E 6 mówi "Strong am I with the force but not that strong" On jakby pogodził się z tym, że jego czas już minął. Ma teraz ważniejsze zadanie niż walka z Vaderem, musi przygotować na to nowego Rycerza Jedi, przyszłego obrońcę galaktyki. Co do Obi Wana, on także jak gdyby wycofał się z walki. Uważa, że zawiódł jako Jedi, jako nauczyciel. Prawie wymusił na Yodzie pozwolenie szkolenia Anakina, więc jego przejście na Ciemną Stronę, odbiera jako osobistą, życiową porażkę. On już próbował go nawrócić, kończy się to pojedynkiem, okaleczeniem Ankina, który w tym miejscu staje się Darthem Vaderem. To tak jakby próba nawrócenia odniosła zupełnie odwrotny skutek, wyzwalając jeszcze więcej nienawiści. To właśnie utwierdza Obi Wana, że dla Anakina nie ma już ratunku a już na pewno on nie może mu pomóc. Ben wybiera pustelnicze życie na Tatooine, uważając, iż przegrał już swoją szansę. Dopiero pojawienie się Luka budzi w nim Nową Nadzieję, pragnie w jakiś sposób odkupić swą winę, stając jeszcze raz do walki, poświęcając swe życie, dając szansę młodemu Skywalkerowi. Tak przynajmniej to widzę. Nie zgodzę się też do końca ze zdaniem, iż Jedi kompletnie są pozbawiani uczuć. Ich filozofia zachęca raczej do miłości wobec całego świata niż do jednej osoby. To w pewien sposób skazuje ich na samotność, ale z drugiej strony nigdy nie będą cierpieć tej samotności z powodu odejścia tego z kim się związali. Usłyszałem kiedyś mądre zdanie: "Tak samo jak można czerpać energię z bycia z drugą osobą , można też czerpać energię z samotności". To oczywiście inna droga życia od tej jaką wybiera większość z nas, pewnie dlatego trudniejsza do zrozumienia czy zaakceptowania. Zdanie "Jedi shall not know love" nie oznacza dla Jedi zakazu wchodzenia w związek z partnerem i miłości do niego ( mówił o tym sam Lucas ) wydaje mi się, że te słowa są raczej przestrogą, ponieważ takie uczucia mogą ich zdradzić, doprowadzić do zguby i tylko najsilniejsi są w stanie przetrwać próbę, jakiej nie udało się przejść Anakinowi, o czym pisał DAV.Countdooku mówisz o policjantach mających dostęp do broni, ale prawdziwą bronią Jedi nie jest miecz świetlny lecz Moc. Wydaje mi się, że ona jest bardzo silnie związana z uczuciami i trudniej ją kontrolować ( w połączeniu z uczuciami jakich doświadcza np: Ani patrząc na śmierć matki ) niż pistolet w kaburze. No i pozwolę się nie zgodzić z wypowiedzią, iż Sithowie są silniejsi od Jedi ( "I dont think so" :)). To oczywiście zależy od wielu czynników konkretnego przypadku, ale nie generalizował bym w ten sposób. Jedi mają swe słabe i mocne strony ( jak każdy ), o których już pisaliśmy. Podobnie jest z Sithami. Oni także nie do końca potrafią kontrolować swe uczucia. Nienawiść to potężna, destrukcyjna siła, ale może też obrócić się przeciw jej właścicielowi. Imperator wykorzystujący swą złość "rozsmakowuje" się w niej do tego stopnia, że nie dostrzega tej burzy sprzecznych emocji targających Vaderem, to doprowadza do jego zguby. Lord Maul podobnie napawa się swą siłą, powalił przecież mistrza Jedi - Qui Gona, wirtuoza świetlnej klingi, lekceważy młodego padawana, dufny w swą potęgę, nie wieży, że Obi Wan jest zdolny jeszcze do zabójczego kontrataku i to jego zguba. Frapuje mnie natomiast jeszcze inny problem, droga Jedi jest trudna i nakłada ogromny ciężar i obowiązek na barki Rycerza. Nie każdy może i chce mu sprostać. A jaki wybór pozostawia się tym trzyletnim dzieciom? Przecież tak ważna decyzja o zostaniu Jedi powinna być podjęta przez osobowość w pełni dojrzałą i ukształtowaną. Phil i DAV, to co w czwartek? Pozdrawiam.

Ozymandias

Witajcie! obserwuje z zainteresowaniem przez cały czas wasze wypowiedzi, coraz czesciej mógłbym się podpisac pod wypowiedziami niektórych z was, w związku z czym nie chcę ich powtarzać. Co do sithów na tapecie, to czytajac wypowiedź Dooku mam wrazenie, że mamy tu prawdziwego fachowca od Ciemnej strony mocy (z racji nicka trudno się spodziewac żeby było inaczej). Szanuje wypowiedź Countdooku, ale bliższy byłbym opinii Narii, moze dlatego, że podobnie jak w jej wypadku moja wiedza o swiecie SW opiera sie przede wszystkim na filmach, moze troche grach, rzadko śledze publikacje ksiązkowe poświęcone SW a i komiksy nie wszystkie szanuje jednakowo. Totez o Sithach wiem tylko z filmu, że zrecznie manipulują ludzkimi uczuciami, wykorzystujac je raczej do złych celów, ich celem nie jest czynienie ładu w Galaktyce ale własne partykularne cele. Napisałem wczesniej , że sa bystrzejsi w ocenie sytuacji od swoich adwersarzy z jasnej strony i nadal to podtrzymuje. Nie robiłbym z Jedi bezuczuciowych robotów, a propos policjantów dokonujacych niezgodnych z prawem samosadów to znane sa i takie przypadki z naszej rzeczywitosci i to nietylko w filmach. Moim zdaniem Jedi panuja nad uczuciami, co nie oznacza ich braku. Niemniej traktuje Twoja wypowiedz Countdooku jako cenna, ze wgledu na odmienna od dotychczas podejmowanej perspektywe. Pozdrawiam

philomythus

Muszę Countdooku przyznać rację - pod względem uczuć i korzystania z nich, Sithowie przewyższają Jedi i "prowadzą" nad nimi. Co prawda znasz mój stosunek do CSM, ale nie da się ukryć, że wykorzystywanie uczuć, Sithowie opanowali do perfekcji. To jest ich właściwie główna broń. I może dlatego tak udało im się rozgromić Jedi. Sihowie byli bardziej życiowi patrząc się na uczucia jako cześć normalnego życia, jako część która tworzy świat. I w tej konfrontacji Jedi wyszli jak wiadomo. Wykazali się chyba mniejszym zrozumieniem świata - gdyż nie mogli go zrozumieć do końca bez uczuć. A tymczasem Sithowie w pełni mogli go pojąć, poznając od każdej strony - zarówno ciemnej i jasnej. Bo uczucia jak wiadomo noisły zarówno pozytywne rzeczy jak i negatywne. Ale bez względu na to, CSM po prostu ich nie wykluczyła - i to było już jej duże zwycięstwo. Jedi jakby przestraszyli się tej ciemnej strony uczuć i odrzucili ją całkowicie - a to było błędem, bo to tak jakby wyrzucić jabko które jest zepsute tylko na wierzchu - przecież można to odkroić, bo dalej jabłko jest już dobre. A tymczasem Sithowie wykorzystali złą stronę uczuć - a przecież też mogli ją odrzucić ze wzglęu na to, iż uczucia mają w sobie JSM. Zanegowanie totalne było tutaj błędem. Co do tego co człowiek jest w stanie zrobić pod wpływem uczuć - rzezcywiście jest on często w stanie zrobić wiele. Pomyślcie o tych wszystkich momentach, kiedy człowiek czuje się szalenie zakochany i czuje swoją potęgę, czuje że dla tej drugiej może zrobić wszystko - być wszędzie, zdążyć, podołać, zdobyć to czego druga osob pragnie. Rzeczywiście - uczucia to potężny motor. Ale też nie wydaje mi się, aby ludzie ot tak pod wpływem uczuć zabijali i od razu się mścili. Oczywiście są takei przypadki, takie momenty i jednostki. Ale mimo wszystko człowiekiem rządzi także jakiś kodeks, ajkieś wyższe prawo moralne, które jeśli ma dobrze poukładane, zatrzyma go przed neirozsądną rzeczą. Często to się w wielu momentach nie udaje i jak to powiedział Pascal - serce ma sowje racje których rozum nei zna (chyba już keidyś pisałem ten cytat, ale nawet nie pamiętam). Ale w sytuacjo w której miałbym zamordować, zabić, uczynić coś bardzo poważnego, jednak moja ręka zostałaby powstrzymana - tak sądzę, bo są jednka siły które tworzą nasze człowieczeństwo. Choć z drugiej strony wiem że pewnie byłby to strasznie trudny moment i do końca nie mogę za siebie ręczyć. Człowiek ogólnie nei może chyba powiedzieć jak się zachowa w sytuacji ekstermalnej - te sytuacje trzeba przeżyć, a nie opiywać. Tak więc jeśli może stanę keidyś przed takim wyborem, to napiszę wam obiecuję :) Odrodzeni Zakonu jakby na to nie patrzeć jak już wielkorotnie pisaliśmy, nastpiło dzięki właśnie uczuciom. Dobrze że Jedi to w końcu dostrzegli, bo niewiele by brakowało. a byłby to ich koniec całkowity. A Sithowie - dlaczego upadli. No bo w końcu Vader przypomniał sobie, e ucucia można użyć także do czegoś innego - że nie muszą one tylko służyć do zastraszania, mieszania, knucia intryg, panowania, że istnieje coś więcej, niż to na co zwracał mu uwagę Sidious. Z tymi uczuciami to jest w ogóle długa sparwa i bardzo złożona. Oczywiście nasza dyskusja to jest tylko czubek góry lodowje, bo z tego problemu nei uda nam się chyba całkowicie wybrnąć, tak jak nie da się zdefiniować uczuć. Tu zawsze będzie ciemna strona i jasna strona, i nie uda się przyznać racji i słuszności tylko jednej. Countdooku - zgadzam się z Tobą co do Dooka. Ja naparwdę nie nazwałbym go intrygantem i cwaniakiem. Ja akurat skłaniam się całkowicie do tej wersji o której Ty już pisałeś i w której ja Cię poparłem i popieram - Dooku to był idealista. DAV - ja w piątek raczej nie mogę i nie dam się rady wyrobić na ten czas. Kombinujmy więc dalej. Jakieś rozwiązanie na pewno jest :) May the force be with you!!!

DAV

No countdooku. Masz troche racji, ale to ja przesadzilem ze stwierdzeniem ze wybilby wszystkich z tym zwiazanych. Nie chodzilo mi dokladnie o to. Popatrz co Anakin zrobil po smirci matki. A co dopiero gdyby ktos odebral mu jedyna pozostala mu milosc jego zycia?? to tez musisz wzial pod uwage. Ale jednak zgadzam sie z Toba, ze nie wszyscy by tak postapili, przynajmniej nie ci starsi Jedi, ale wiesz... co zrobilbys gdyby ktos zrobil krzywde Twojej matce?? Gdyby ktos moja mame skrzywdzil to bym mogl zrobic doslownie wszystko, wiec... prawda jest po srodku. No powinnismy zdac relacje ze spotkania. A co do niego to Philomythus i Kyle: dajcie znac czy pasuje wam ten piatek na 100%. Pozdrowienia dla wszystkich stalych bywalcow BASTIONU. May the Force be with Us...

countdooku

DAV, Narya, Phil - oczywiście, że Sithowie tworzą spójną, zwartą, zdyscyplinowaną i rządzącą sie własnymi prawami formację. Oczywiście wykorzystują uczucia - również te negatywne - ale nie po to żeby dać sie im zawładnąć. Wykorzystują je jako broń, potężnego sprzymierzeńca i dlatego są potężniejsi od Jedi. To Jedi, nie znajacy uczuc, kiedy juz się z nimi spotkają, kiedy nimi zawładną, bardzo często dają sie im zatracic całkowicie, nie potrafią ich kontrolować, sami są kontrolowani. Sithowie u Lucasa są oczywiście "przejaskrawieni", wiadomo zły musi być naprawdę zły, ale Palpi nie jest najlepszym przykładem "prawdziwego Sitha". W "rzeczywistości" bardziej przypomina to róznice pomiędzy średniowiecznymi zakonami rycerskimi np. Templariuszami a Joannitami - cele podobne, środki inne. Co do uczuć - nie przesadzajmy. Policjanci, wojkowi, ochroniarze na całym świecie maja broń i dostęp do wszelkich potrzebnych środków technicznych, ale nie słyszałem ( poza być może jakimis sporadycznymi wypadkami ) aby np. policjant wystrzelał sprawców wypadku w którym zginęła jego żona czy dziecko! Nie wiem dlaczego Jedi, miałby zaraz ciąc na plasterki kogoś kto zrobił jemu - czy jego ukochanej osobie - krzywdę. Przecież to są szkoleni przez wiele lat "ludzie", którym wpaja się poczucie sprawiedliwości, dobra, uczy się tej "miłości"/"współczucia" dla wszystkich istot... Nie sądze aby więcej niż jeden na tysiąc mógł dokonać masakry w odwecie za jakąś zbrodnię. Co więcej, wszelkie uczucia - negatywne i pozytywne wzmacniają, zwiększają motywację. Przecież ludzie z miłości czy nienawiści są w stanie zrobić rzeczy niewyobrażalne, rzeczy, których nie dokonaliby, gdyby byli "wyciszeni i spokojni". Brak uczuć moim zdaniem był błędem Jedi za czasów Starej Republiki. Nowy zakon, budowany przez Luke`a jest juz inny. Pozwala sie Jedi na miłość, posiadanie "legalnych" dzieci, żon, mężów itp. uczucia są obecne i to są już inni Jedi, a pamiętać należy że to ci "starzy" ponieśli klęskę - dali sie wyrżnąć i niewiele brakowało aby wygineli na zawsze. Mam też wrażenie że Jedi nie umięli poradzić sobie z uczuciami Anakina - nie wiedzieli jak się za niego zabrać, jak mu pomóc. Może dlatego Kenobi właściwie nie reaguje na słowa Anakina dotyczące jego matki - on nie wie co to miłość, przywiązanie, tęsknota i żal; nie zdaje sobie sprawy z siły uczuc targających jego uczniem, nie ma pojęcia co gra w jego duszy - lekceważy więc problem i popełnia wielki i niewybaczalny błąd, który staje się początkiem końca Jedi. Tu jeszcze mała uwaga odnośnie Qui-Gona - to właśnie Dooku był jego mistrzem, to Dooku nauczył go niezależności i patrzenia na sprawy bez dogmatów, sercem a nie Kodeksem Jedi, nauczył go bezinteresownego ( a czasami nawet "głupiego" ) idealizmu. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że nauczył go uczuć - bo Qui-Gon przecież jest tym Jedi, który chyba najbardziej wie co to są uczucia.To właśnie jego śmierć, śmierć być może jedynego sojusznika który usiłował otworzyc oczy Radzie Jedi na to w czym pogrąża sie Republika, skłoniła Dooku do ostatecznego zerwania z Zakonem. Pomyślcie o tym, kiedy nazywacie go cwaniakiem, który myśli tylko jak wykołować swego mistrza. Nie wiem do konca czy Dooku naprawdę stał się taki zły jak Palpi, ale mam wrażenie że tak jednak nie jest i że to on wykorzystuje CSM a nie odwrotnie. Phil - dzieki, już czekam. Chłopaki, mam nadzieje, że zdacie relacje z wyprawy na bastionie, chyba wszyscy są ciekawi jak wam wydzie spotkanie.

DAV

DAV (7:49) Zgadzam sie z Philomythusem- Jakby nie bylo to Sithowie tez jest forma jakiegos zgromadzenia i maja na pewno zasady. Mysle ze mozna to wywnioskowac nawet po czesci z ich zachowania i odnoszenia sie do innych. Sa tacyzdyscyplinowani i przywiazani do CSM. A co poniektorzy(chrabia dooku) wierza chyba do konca ze dzialaj w dobrej sprawie. Ostatnio coraz bardziej zaczeli mi sie podobac Sithowie szczegolnie Count Maul. Ale to juz inna sprawa. Pogadaliscie o tych uczuciach... jest to cala prawda. Ale znowu Jedi nie mogliby jednak do konca kochac. To jest takie trudne: bo wiadomo na pewno ze nie mozna im pozwolic na nie znanie milosci i innych uczuc, ale czy mozna im pozwolic kochac tak mocno? Czy wogole mozna pozwolic i kochac? No bo popatrzcie- zgadzam sie z wami, ale... jest to "ale"- to przeciez przez milosc czlowiek jest zdolny zrobic wszystko. Doslownie wszystko. Wyobrazmy sobie ze wszyscy Jediby mieli zony i kochaliby je jak Anakin. I np Jakby Padme sie cos stalo to Anakin- gdyby tylko mial jakies poszlaki co do zabojstwa- zabilby chyba wszystkich zwiaznych z tym i ich rodziny. Inni Jedi nie postapiliby tak samo jak Ani, ale tez na pewno dzialaliby w gniewie. Ja mysle ze tylko garstka Jedi podolalaby temu zeby moc kochac i byc Jedi np: Mace Windu, Yoda, ale innych kanydatow nie widze. Wiec nie wiadomo czy powinni miec prawo kochac. Ale z drugiej strony przeciez(tak jak mowiliscie) nie mozna im zakazac odbierania odczuwania uczuc, ale jak to zrobic?? No bo to comowilem jest chyba wielce prawdopodobne. To co mowiliscie o Luku Anakinie to tez prawda wiec nie wiadomo co robic?? Wlasnie jestem w wielkiej kropce, bo mysle tak o tym i nic nie moge wymyslec. Bo i tak zle i tak niedobrze.... Moze moznaby im pokazywac uczucia w zyciu: nie wiem jakies "przedstawienia" milosci, przyjazni cos takiego zeby Jedi wiedzieli co to jest, ale zeby tego mocno nie zaznali bo to moze byc niszczace, ale i budujace. Qrcze. Poprostu nie wiem pomysle nad tym i napisze co wymyslilem. Kyle i Philomythus: Ja w sobote raczej nie bede mogl :( ale za to w piatek moge... i spotkalibysmy sie(jezeli mozecie) ok. 13- 13:30 na rynku w katowicach przy(chyba pomaranczowej) budce obok przystanku tramwajowego. A pozniej Philo pojedziemy tramwajkami do Rudy Ślaskiej do Cinema City, bo tam jest seans o 15:45 a Kyle mowil mi ze nie moze o 20 bo pozniej do domu nie dojedzie. wiec wymyslilem tak. Juz wstepnie jestesmy umowieni. Jezeli ktos nie moze w piatek albo cos to dajcie znac. Jakby sie co u mnie zmienilo to wam powiem. A wiec "May the Force be with You"

philomythus

Narya - zgadzam się co do tych uczuć całkowicie. Wyłączenie u Jedi co poniektórych uczuć było zwyczajnym zakłamaniem, przewałszowaniem rzeczywistości i świata. Świat jest pełen uczuć, pełen miłości - ona go buduje i spaja, nie można więc udawać że jej nie ma, że da się ją ominąć, bo ona w końuc dopada. Szkolenie Jedi następuje z wyłączeniem bardzo ważnego pierwiastka - oczywiście wiadomo, że to ma służyć dobremu, że to jest idea, że to jest warunek korzystania właściwego z mocy. Ale jednak jak mogą się oni uczyć o świecie, skoro nie uczą się o uczuciach. To znaczy uczą się nad nimi panować, uczą się je tłumić. Ale przecież nie wszystko da się tłumić. A uczucia można wykorzystać dobrze. Tak jak pokazał to chociażby Luke. Najpierw poddany próbie na Dagobah, zabija swojego ojca w TESB - wykorzysuj uczucia źle. Ale już w TRJ, uczucai do tego samego człowieka okazuję się zbawienne - dla niego, jego ojca, dla Zakonu Jedi i całej Republiki. Tak samo uczucia Vadera przyczyniają się w końcu do zwycięstwa - wcześniej gdy było one tłumione, zaprowadziły one Luka do Imperatora i na skraj śmierci - gdy jednak Vader ich w końcu usłuchał, uratowały one jego syna i jego samego. Może gdyby Jedi wcześniej zaczęli słuchać swoich uczuć i właściwie je wykorzystywać, nie byłoby ich upadku, bo nie byłoby mylnego świata w jakim zdaje mi się żyli. Miłość tłumiona doprowadziła do upadku, ale miłość tłumiona doprowadziła także do odrodzenia jak pisałem wczoraj. Czy nie można było już na samym początku dobrze wykorzystać owej miłości u Anakina, i stworzyć z tego coś dobrego, zamiast ją poddać twardym i konserwatywnym zasadom Zakonu. Co do Sithów, to wydaje mi się jednak, że tam taka anarchia znowu nie panowała. Nie wiem - nie jestem co prawda znawcą tego tematu, ale to przecież był także zakon, zgromadzenie, bractwo, czy jakkolwike by ich nazwać. A czy w zakonie możliwe jest aby każdy robił co chce i starał się wyrwać dla siebie. Przecież każdym zakonem rządzą jakieś reguły, hierarchie i według mnie takie coś musiało chyab też panować u Sithów. Przecież mistrz nie pozwoliłby aby jego uczeń robił sobie, co mu się żywnie podoba. On przecież czuje co myśli jego uczeń, ma nad nim jakąś kontrolę. Countdooku - podoba mi się Twoja teoria co do idealistów. Rzeczywiście jest tak, że najgorszy jest moment, gdy to co kochamy się burzy, odchodzi. Człowiek jest w stanie wtedy zrobić wszystko aby to odzyskać, aby to zachować. No i idealistów najłatwiej jest zwieść - oni patrzą się w danym momencie na cel, na ten ideał którego chcą broni i nie patrząc za bardzo pod nogi. I problem właśnie jest w tym - terror to nie jest metoda. Terror zastrasza ludzi, terro niszczy, terro zamiast budować, tylko wypacza. Terro jest metodą doraźną, bo w gruncie rzeczy nie można na nim budować - można na nim coś właśnie zburzyć, jakiś stan utrzymać, ale wcześniej czy później to nie wystarczy. Przemoc sama w sobie naprawdę chyab do niczego nie prowadzi. Ten świat rzeczywiście się walił, był na skraju prepaści. Niestety Jedi nie chcieli tego dostrzec, lub zbyt długo zwlekali. Wierzyli może, że i tak im się uda, że są w stanie coś zrobić, nie wyczuli w pełni mocy i tego co ona im mówi. Stwierdzenie Windu - "Jedi są strażnikami, nie żołnierzami" - pada zbyt późno. Jedi zbyt mało skupili się na straży skoro dupościli to tego wszystkiego, skoro nie powiązali faktów. Albo co gorsze oni tego nie chcieli tego dostrzec, nie chcieli słuchać. Bo byli tacy, którzy zwracali na to uwagę, którzy mówili. I co - stali się - jak to określił Kyle - outsiderami tak jak Qui Gon. Był zbyt mało pokorny i mówił za wiele na swoją rękę działając bez upoważnienia aby zasiadać w Radzie, jak to mówi ktoś w TPM (nie pamiętam już kto:). A może on po prostu mówił prawdę, prawdę która kłuła w oczy, ale która niszczyła idealny wizerunek. Rada wiedziała o tej prawdzie, ale nie chciała jej przyjąć, rozważyć jej, pewna swojej słuszności. Countdooku - przesyłka w locie :) DAV, Kyle - czekam na wiadomość. Narya - naprawdę miło, że wpadasz jednak częściej (przynajmniej przez ostatnie dwa dni, ale to już jest dużo :). May the force be with you!!!

Darth Stefan

Zauwazylem jedna wade filmu. Jest zbyt smutny.

Narya

Countdooku - ja też się cieszę :)) Uważam, że "pozbawianie" uczuć Jedi było błędem. Padawani powinni być uczeni kontroli nad uczuciami, ale całkowite ich blokowanie nie było zbyt mądre. Jeśli nie jestem w stanie postawić się w sytacji osoby potrzebującej pomocy, nie potrafię zrozumieć jakimi kieruje się uczuciami, to w jaki sposób mogę jej pomóc? Dlatego w momencie kiedy braknie uczuć Jedi stają się ślepi na knowania, intrygi, hipokryzję. Dlatego nie mieści im sie w głowie, że brat w wierze mógłby zdradzić. Tak - dla kontroli uczuć, nie - dla ich pozbawienia. Zakon Jedi przypomina mi trochę buddyzm, w którym przez medytację próbuje się uzyskać stan ducha w którym niczego nie odczuwamy, ani o niczym nie myślimy. Człowiek to istota, której dano możliwość odczuwania i dlatego jest niezwykła. Z drugiej strony, patrząc ogólnie na zakon Jedi, wg mnie, aby być po Jasnej Stronie Mocy rycerze muszą posiadać pozytywne uczucia, nie wystarczy tylko szkolenie i wbijanie do głów reguł jakimi powinni się kierować w życiu. Nawet jeśli dzieci są zabierane do zakonu w wieku 3 lat pewne cechy są przecież przekazywane genetycznie. Najgorzej, że nie wolno im kochać. Miłość tak jak Moc spaja wszystko, jedno bez drugiego nie może istnieć. Moim zdaniem miłość jest bliźnią siostrą Mocy. Zabronić człowiekowi kochać to jak zakazać mu oddychać. Z drugiej strony miłości nie można zablokować - przychodzi taki czas, że choćby nie wiem co to uczucie wali człowieka po łbie, jak grom z jasnego nieba. Nie wierzę, żeby na świecie żyli ludzie którzy nie kochają. Philo - zgadzam się z Tobą, że wg standardów Jedi Ankin był za "stary" do szkolenia (tak jak Luke - historia lubi sie powtarzać) i obciążony bagażem uczuć, co później owocowało spięciami między nim a Obi-wanem, aż w końcu zaprowadziło na CSM. Fajnie, że strona ze scenariuszem się przydała, ja też cieszyłam się strasznie, kiedy przez przypadek (podobno nie ma przypadków) ją odkryłam. Uwielbiam angielski i dla mnie wszystkie kwestie wypowiadane w tym języku brzmią o wiele lepiej od wersji polskiej, szczególnie, że tłumaczenia często są koszmarne. Dzięki za poparcie, próbuję bronić "honoru fanek", które może są nieśmiałe żeby się wypowiadać? Kyle - smacznego :) na teraz i na zawsze. Co do kodeksu Sithów to też nie wierzę, żeby mocno trzymali się oni jakichś reguł. Po Ciemnej stronie (wg mnie) obowiązuje jedna zasada - wykiwać każdego i objąć władzę. W kwestii dwóch Sithów - może to i prawda, w końcu łatwiej jest kontrolować się wtedy nawzajem. Gdyby było ich więcej to pojawiłyby się trudności w "porozumieniu się". Palpetine chce bezgranicznej władzy, a Dooku mimo, że jest jego uczniem i sprzymierzeńcem też kombinuje jak tu wykiwać swego szefa. A co by było, gdyby Sithów było więcej? Tak sobie myślę, że Ciemni nie lubią konkurencji, bo sami dobrze wiedzą, że każdy kolejny w ich szeregach to nie tylko sprzymierzeniec, ale kolejny chętny do "imperatorowania" i knucia intryg przeciwko swoim. Zgadzam się więc z Tobą, że Tyranus objął "schedę" po Maulu. Mimo, że Palpetine ma wielką Moc, jest ona skończona i napewno łatwiej mu kontrolować jednego "ucznia" niż kilku. W ep. IV-VI nie zauważyłam więcej niż dwóch Sithów (poprawcie mnie, jeśli się mylę), a więc ta reguła miałaby swoje potwierdzenie (i nie bierzcie pod uwagę gier). A tak ogólnie - Mocy, Mocy dla naszego ja na cały tydzień!!! Pozdrawiam.

darth_midgard

Atak Klonów zatracił już klimat znany z Imperium Kontratakuje.

countdooku

Narya - cieszę się niezmiernie, że powróciłaś, mam nadzieję, że na dłużej:) Do philomythusa - Lucas dość często zmienia swoje koncepcje, więc co do Sithów, nigdy nie będziemy mieli pewności. myślę jednak, że Sidious znalazł sobie Dooku dopiero po śmierci Maula. Gdzieś w filmie jest zdaje się wspomniane, że Dooku odszedłz Zakonu, rozczarowany tym co się działo i z Jedi i z Republiką jakiś czas przed wydarzeniami z EI. Ptrawdopodobnie wówczas zaczął zbliżać sie do Ciemnej Strony a Palpi, świetnie zorientowany w sprawach jedi musiał o nim wiedzieć, a może nawet wyczuwać jego zbliżanie sie do CSM i po śmierci Maula natychmiast go odszukał i zaproponował sojusz. Dooku zaś - moim całowicie prywatnym zdaniem - nie stał się całowicie zły - myślę, że Palpi porwał go wizją stworzenia nowego świata, Nowego Ładu, gdzie nie będzie miejsca na korupcję, zdradę, niekompetencje rządzących itp.etc. Kyle użył tutaj porównania do "marszałka" i myślę ze dość trafnie ( choc było to w innym kontekście ) - pomyślcie że Wy również jesteście takimi idealistami i indywidualistami jak Dooku. I widzicie, że to czego wiele lat strzegliście, gnije, zaczyna się walić. Przecież Palpi nie wziął się z niczego, sytuacja w Rebulice już od wielu lat oscylowała wokół kryzysu, demokracja zaczynałą sie nie sprawdzać, potrzebne były jakieś reformy, którymi zdaje sie nikt nie był zainteresowany, a juz najmniej Senatorzy. Wizja jaka roztacza przed Amidalą w EI jeszcze senator Palpatine na pewno jest w dużej mierze prawdziwa, co zresztą widac po tym czego świadkami jesteśmy w Senacie. Dooku musiał w pewnej chwili dostrzec, że Jedi strzegą i bronią ( bo muszą!) niewłaściwej sprawy ( przynajmniej z jego punktu widzenia to tak wyglądało), że blokują zmiany na lepsze, stają sie strażnikami skorumpowania i hipokryzji. Uwierzył (został przekonany/oszukany) że Palpi jest w stanie siłą doprowadzic do uzdrowienia sytuacji( Przewrót majowy?), straciwszy ideały, cos w co mógł wierzyć, stał sie goracym neofita Nowego Ładu, bezkrytycznie zapatrzonym w swego Mistrza, który pokazał mu łatwą i prosta ścieżkę wiodącą do zdrowia. Jak to się zwykle dzieje z neofitami, spadły mu klapki na oczy i przestał dostrzegać zło które czynił, przestał zauważać prawdziwe intencje Palpiego... Ale czy My postawieni w takiej sytuacji, nie staralibyśmy się jednak coś zrobić, czy nie uznalibyśmy że sprzymierzyć się z Palpim jest mniejszym złem? Nie mam w tej chwili pojęcia jak ja bym postąpił, czy nie dałbym sie ponieść... mam nadzieję, że nie, ale w końcu ludzie tacy jak Hitler, czy chociażby Lepper nie biorą sie z niczego... Rozpisałem sie na temat Dooku, ale jak zapewne zauważyliście, ;) ta postać strasznie mi się spodobała. Wiem, wiem, Lee gra "swoje", jest dość sztywny i nie podskakuje tak jak Maul, ale jest w nim charyzma, Moc. Poza tym dla mnie on jednak jest idealistą i postacią tragiczną. Chciałbym poznać jego wcześniejsze dzieje - kiedy jeszcze był Jedi ( z pewnością nieprzeciętnym ) i później, kiedy szukał włąsnej drogi. Z niecierpliwością też czekam co bedzie się z nim działo w EIII A wączając sie do dyskusji o Anakinie i przechodzeniu na CSM. Czy nie uważacie, że brak uczuć w szkoleniu, wychowaniu Jedi jest ich największym błędem? Czy to nie dlatego ani Obi-Wan ani Yoda nie stają przeciwko Vaderowi? Przecież Yoda i Obi byli silniejsi od Luke`a, ale brakowało im uczuć. Walcząc z Vaderem chcieliby go jedynie pokonać, a nie nawrócić, tak jak robił to Luke. A Anakin? Jedi starali sie wyzuc go z uczuc, co się ostatecznie nie udało, lecz Ani nie byłprygotowany na cios jaki go spotkał. Poddał sie gniewowi i nienawiści, rozpoczynając swą drogę ku Ciemnej Stronie. Gdyby był przygotowany, gdyby Jedi, tak jak Sithowie, wykorzystywali uczucia, do podobnej sytuacji nie miałoby prawa dojść. Ale wtedy nie byłoby Sagi...

Kyke Katarn

Phil co do kina, wyślemy majla jeszcze ja albo DAV

Kyle Katarn

Oczywiście Lady Naryo, pierogi o drugiej w nocy to moje ulubione danie :-). Jako, że studiuję wieczorowo i do niedawna miałem nocną pracę, prowadzę nocny tryb życia. Jeśli idzie o przeciąganie Obi Wana na ciemną stronę to zgadzam się z Tobą całkowicie, iż to tylko wolne żarty. Ale kto powiedział, że to miało by być takie jednoznaczne, oczywiste przejście. Obi jest na to zbyt doświadczony, stoi za nim potężna instytucja zakonu Jedi. Luke był w mniej komfortowej sytuacji. Skoro jego ojciec, którego tak cenił przeszedł na Ciemną Stronę to może było to zło konieczne, może był to jedyny sposób by uchronić Republikę przed pogrążeniem się w chaosie? Imperator trzyma galaktykę silną ręką "za mordę". Czy wybitni i cenieni dziś przywódcy nie postępowali w taki sposób w chwilach kryzysu? Czy uznawany za patriotę marszałek Piłsudski nie postępował w podobny sposób, zamykając wichrzycieli, dając rozkaz do otwarcia ognia, podpisując wyroki śmierci? Tak wiem, to był skromny człowiek nie pragnący władzy i bolejący nad tym co musi robić, czego nie można powiedzieć o Palpatine. On uknuł intrygę mającą na celu przyśpieszyć rozpad Republiki, wywołanie wojny, by ludzie sami oddali władzę w jego ręce, bo w czasie wojny potrzebny jest jeden silny przywódca i nie ma czasu na debaty senatu. Ale czy po czasach Imperialnego terroru nie mógłby zapanować taki "Pax Romana" a samo Imperium rozkwitnąć? Luke połączywszy siły ze swym ojcem chyba daliby radę Imperatorowi i szybko zdławili Rebelię. To mogło być dla niego silną pokusą. Zwyciężyło chyba uczucie, jakie żywi względem przyjaciół. Pisałem już o tym, że to słabość rycerzy Jedi. Nie tylko, to jednocześnie ich wielka siła. Luke walczył przecież nie raz "ramię w ramię" z Rebeliantami, którzy tak jak on rozumieli, iż u podstaw władzy nie może leżeć terror i nie wahali się oddać życie w imię szczytnych idei wolności. Jakże mógłby ich teraz zdradzić? Masz rację Phil uczucia tym razem odegrały tu wielką, pozytywną rolę. Ale wracając do wyboru Obi Wana, zbyt doświadczonego by dać się skołować, nawet tak szczwanemu lisowi jak Dooku. Hrabia ma jednak w ręku potężny atut - był mistrzem Qui Gon Jinna, a ten, podobnie jak jego mentor, nie zgadzał się często z postanowieniami rady Jedi i uważał, że ci, zdradzają samych siebie służąc politykom. Qui Gon był trochę takim "outsiderem" i przez to, też jest podobny do hrabiego. Obi Wan przejął trochę poglądów swego mistrza ( bardzo go cenił, to było widać ). Hrabia chce to wykorzystać a oznajmiając szokującą prawdę, mógł zdobyć zaufanie Kenobiego. Już sam fakt, że Obi zacząłby głośno wypowiadać poglądy podobne do jego mistrza w czasach kryzysu, byłby wielce dla Sidousa korzystne &#8211; jeśli nawet wśród Jedi nie byłoby jednomyślności to Republika naprawdę się wali i trzeba oddać władzę w czyjeś silne ręce. Podkopałoby to na pewno autorytet Jedi a o to przecież Palpatinowi chodzi. Myślę, że poglądy Obi jako bohatera z okresu walki Naboo z Federacją, obrońcy wolności i pogromcy Maula zyskałyby spore uznanie w Zakonie. Zresztą Dooku zdobywając jego zaufanie mógłby wykorzystywać go w najrozmaitsze sposoby, nawet nie kusząc go Ciemną Stroną. Jeśli chodzi o przywrócenie równowagi Mocy przez Anakina, to popieram poglądy Philomythusa, Vader odnosi wewnętrzne zwycięstwo nad Ciemną Stroną, ale też unicestwia swego mistrza, Zło wcielone można by rzec. Natomiast jego syn daje początek nowemu Zakonowi. Pamiętajmy też o tym, że jeśli mówimy o Mocy, to nie tylko o Jedi i Sithah, ale także o zwykłych ludziach, gdyż "moc jest wszędzie, otacza nas i łączy". Barzdzo fajnie jest to opisane w SW RPG, iż nawet zwykli ludzie potrafią podświadomie wykorzystywać Moc. Oczywiście nie w tak jawny i widowiskowo sposób jak u Jedi, ale np. ma pomagać rebelianckim pilotom w wykonaniu misji, przecież nie są Jedi a mimo to mówią otwarcie, by Moc była z nimi. Co do Sithów, nie rozumiem dlaczego dwóch przedstawicieli tej profesji nie mogłoby knuć do spółki? ( każdy z nich mógłby mieć swego ucznia dodatkowo ) Nie bądźmy śmieszni, dlatego, że zabrania im kodeks? Dziwne to trochę dla mnie. Można przyjąć też wersję, iż Tyranus jest nowym uczniem Sidiousa ( zdaje się, iż zwraca się do niego per Mistrzu ). W końcu Maul zginął już 10 lat temu. Pozdrawiam serdecznie i życzę byście poczuli płynącą przez Was Moc

philomythus

"I.. will become a Jedi and I will come back and free you, Mom...I promise". To jeszcze tak a propo cytatu na który się powoływałem, mówiąc o miłości Anakina. Przy takim zobowiązaniu, jak tu potem mówić o odrzuceniu uczuć. A tak przy okazji dzięki Narya za namiary na stronę ze scenariuszami. Dobrze jest móc sobie to dokładnie poczytać. Aż ciepło się robi i człowiek czuje że moc go ogarnia :)

philomythus

Chyba ździebko nas przeniesiono. Aczkolwiek to i tak dobrze DAV, że nas nie zlikidowano tak jak kiedyś przypuszczałeś :) To dość śmieszne, ale zarazem coś bardzo miłego gdy się o tym pomyśli, że z takiej zwykłej sondy o AOTC, uczyniliśmy sobie swoje małe forum. Grunt to adaptować sobie przestrzeń. Ale mam nadzieję, że w związku z przeniesieniem do działu ze strony głównej nie ubędzie nikogo z dotychczas piszących i że się wszyscy poodnajdujemy. Jednak bardzo by mi tego brakowało, gdybym nie mógł czytać sobie waszych opini. Mnie też coś ogarnia gdy wchodzę na tą stronę i mogę się zagłębić w wasze myśli, gdy mogę przeczytać to co myślicie o filmie i o innych komentarzach. Kiedyś zaczynałem pracę na komputerze od włączania outlooka, teraz zaczynam od wejśca na Bastion i czytania postów :) To w jakiś sposób uzależnia, ale daje też bardzo ciekawe uczucia. Co do machania nogą DAV i Narya to się zgadzam - u mnie też jest coś podobnego. DAV - dobrze zauważyłeś to z tym Anakinem. Pod tym względem Jedi byli ubodzy bo oni za bardzo nie znali co to znaczy uczucie miłości. Wszystko polegało na tym, że od małego ich zabierano, pewnie nawet w ogóle nei pamiętali matki, nie mieli szans na rozwinięcie swoich uczuć, miłości. Pod tym względem Anakin rzeczywiście kompletnie się nie nadawał - on zdążył poznać co to znaczy uczucie, co to znaczy miłość. Więcej - zdążył ją bardzo, bardzo silnie odczuć. No i z tego co pamiętam, to on obiecuje matce że wróci - a to już go zobowiązuje, to już sprawia, że nie będzie mógł udrzucić uczuć. Już nawet jako dorosły. po utracie matki przysięga sobie, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy, obiecuje jej - matce którą kocha - że znajdzie sposób aby chroni ludzi, że stanie się najpotężniejszym Jedi. W tym momencie sprawia, że jego formacja, ćwiczenie w mocy będzie zdeterminowane uczuciem, będzie miało cel w wypełnieniu obietnicy wobec kogoś kogo się kocha, a nie będzie szkoleniem dla samej idei Jedi. To już jest coś co nieodwołalnie musi go zaprowadzić an CSM. Do tego gdy on raz poczuł miłość nie jest juz w stanie od niej się uwolnić. Podobnie było z Amidalą. Nie wiadomo co dokładnie czuł, wtedy gdy jako mały chłopiec poznał ją. Ale pewne jest że bardzo się do niej przywiązał, bardzo zaprzyjaźnił. Oraz o tym, że myślał o niej każdej nocy jak sam się do tego przyznaje. Ciekawe jest to, że nie zwrócił na to uwagi sam Obi-wan, który przecież dobrze chyba widział co czuje jego młody padawan. Powinien był jakoś zaaragować widząc tak duże przywiązanie do dwch osób - matki i kobiety. A jednak nic nie zrobił - może zlekceważył sprawę. Może po prostu nie wiedział jak silne potrafią być uczucia, bo on jako Jedi od najmniejszego chłopca został wychowany bez nich, lub w wielkiej ostrożności i umiejętności panowania nad nimi. Gdy tymczasem Anakin jako uczeń, został wzięty już z ich bagażem. Według mnie Anakin wyrównał moc - ale dokonał tego ze swoim synem. Oni razem zrobili to co mówiła przepowiednia (a tak w ogóle, to czytałem gdzieś, że przepowiednia mówiła o tym, że owszem Anakin ma doprowadzić do wyrównania mocy, ale że wcześniej doprowadzi on do wielkiej klęski, tak że Jedi musieli sobie zdawać sprawę o tym, iż czeka ich zagłada - tyle że nie wiem gdzie to czytałem, czy widziałem, czy może ktoś mi to powiedział - jeśli ktoś jeszcze natknął się kiedyś na tą dalszą część przepowiedni, to niech mi o tym powie, bo ja się zaczynam zastanawiać czy mi się to nie zwidziało:) Anakin uczynił to najpierw stając się Vaderem i przemosząc swoje umiejętności, możliwości, życie na CSM z jasnej. Było to potężne prezciwstawienie mocy, użycie jej w innym kierunku, sprzeniewieżenie. A potem zakończył to wyrównywanie razem ze swoim synem, który gdy stanął przed wyborem takim jak jego ojciec, wybrał inaczej, a tym samym dał przykład ojcu, w którym obudziły się uczucia i jednak zatoczył koło wracając do JSM. Tyle że jakby nie było, to także uczucia zaważyły o tej przemianie. Uczucia które przecież miały być zakazane, uczucia miłości, które miały prowadzić na CSM. I tutaj także zatacza się koło - najpierw to uczucia zaprowadziło go na CSM, a potem pomogło się odrodzić. Oto chyba odzyskanie i przywrócenie równowagi (szkoda tylko, że ta równowaga w mocy pozostała dla niewielu, bo niewielu przeżyło :). Zastanawiałem się ostatnio nad pewną rzeczą - w TPM, padaja słowa, że Sithów jest zawsze dwóch. A przecież był Darth Maul w TPM, no i kojarzyłem go z mistrzem jego czyli Palpatainem alias Lord Sidious. A tymczasem w AOTC pojawia się Hrabia Dooku. Czy on też ma ucznia w takim razie, czy należy go rozpatrywać w innym charakterze. Bo ja w takim razie zacząłem się patrzyć pod tym kątem, że tamtych jest dwóch, jako tych którzy byli od samego początku szkoleni na Sithów, którzy także żyli od małego w szkoleniu jak Jedi. A tymczasem Count Dooku, jest Jedi, który przeszedł tylko na CSM, i nie należy go brać pod uwagę w rachunku "dwóch Sithów". Ale nie wiem czy dobrze się na to patrzę, a więc gdyby miał kto jakąś koncepcję (nie ukrywam, że liczę mocno na Ciebie countdooku, jakby nie było imienniku :) to niech się podzieli. DAV - co do spotakania to może być sobota, ale czemu o 13? czy w oklicach tej godziny gdzieś leci AOTC. Bo z tego co wiem, to na razie w Rialcie leci AOTC już tylko o 20. A i nie wiem czy za tydzień będzie jeszcze w ogóle leciał. Trzeba to sprawdzić - ale jest to do dogrania. A co z Tobą Kyle? Narya - bardzo miło że się odezwałaś. Zawsze jest to powiew świeżości, gdy odezwie się kobieta:) Wiesz - my tu tacy sami faceci gadamy, że od czasu do czasu przydaje się płeć piękna ( tak jak w życiu zrestzą, a w nim to nawet nie od czasu do czasu :) Wpadaj częściej. Pozdrawiam oczywiście wszystkich (dziś początek tygodnia, więc może każdego w wyszczególniony sposób) - DAV, Countdooku, Kyle, Ozymandias, Narya, Tdc (który mógłby się odezwać). Mam nadzieję że nikogo nie zapomniałem. May the force be with you!!!

DAV

Oooo tak Narya- ladowanie Royal ship to jest cos wspaniealego dla mnie. Bo to zapowiada co bedzie. Ze bedzie rozkrecala sie zakazana milosc. Ladowanie jest w pieknym miejscu, super muzyka takie to wszystko bajeczne i wprowadzajace do tego co sie wydarzy. jedna chwila a mowi tak wiele... ehhhh rozmarzylem sie. A tu czas powrocic do spraw przyziemnych. Kyle i Philomythus: chlopcy na kino, umawiamy sie o 13 na rynku w Katowicach w sobote. Jezeli mozecie w jakis dzien tygodnia to dajcie znac to obgadamy sprawe. Narazie niech wstepnie bedzie tak. Ozymandias masz racje co do Jar Jar Binksa, ale ja bym tak tego nie wyolbrzymail znowu, bo wiadomo ze kto musial to zrobic(propozycja wybrania Palpatine`a na "casarza" bezwzglednego). Poprostu Lucas tak wymyslil ze to bedzie Jar Jar. Ale z drugiej strony na pewno ma to cos na celu, jak chodzby to ze na pewno niejednemu z nas bedzie chodz troche smutno kiedy nasz Jar Jar zginie. Luca rownie dobrze mogl "powierzyc" role wystawienia w senacie komu innemu, ale lepiej jest zrobic cos takiego ze znana postacia. A swoja droga jakiez to ironiczne, ze taki Jar Jar Binks, ktory w EpI byl taka maskotka dla dzieci i czyms co jest niejakim rozrywkowym przerywniekiem(czasem a raczej zazwyczaj ktos niby nie wazny zmienia losy filmu epizodu, etc) w calym filmie. No nic to tyle o Binksie. Pozdrowienia dla Narya, Philomythus, Kyle Katarn, Ozymandias, countdooku i wielu wielu innych. P.S TDC odezwij sie co bylo na zjezdzie....

Dash Onderon

Popieram!

latouffe

Moze by tak juz zmienic sonde na np:najlepszy sith!

Narya

Witam Panów, Hrabio :) Źli ludzie odeszli. Moc jest ze mną :)) Mam dostęp. No i przebrnęłam przez posty! DAV - nic się nie bój - moja mowa będzie krótka. Ty, Ozy, Philo i Kyle rozłożyliście wszystko na czynniki pierwsze i dobrze Wam to idzie - piszcie dalej chłopaki. Swoją drogą naprawdę fajnie, że komuś brak moich wywnętrzeń. Poza tym mamy chyba te same tiki nerwowe. Ja też macham nogą, jak czytam posty :) Na początku to spać nie mogłam, tak byłam ciekawa czy ktoś czytał w ogóle moje ględzenie i jakoś to skomentował. Już o tym pisałam, ale w tej lawinie postów trudno do tego dotrzeć: mnie najbardziej podobał się pościg w pasie asteroid przy Geonosis, szczególnie moment wyrzucenia przez Jango Fetta bomb sejsmicznych i towarzyszący temu dźwięk. Mogłabym tą scenę oglądać setki razy. Klasyczne wyjście statków z nadprzestrzeni, statek Kenobiego (2 w 1), krajobrazy i wygląd każdej z planet i lądowanie royal ship Naboo na Coruscant. A jeśli kiedyś na Ziemi pojawią się obcy to chciałabym , żeby wyglądali tak jak klonerzy z Kamino :) Wszystko to majstersztyk pod względem efektów i szkoda, że w Polsce nie można obejrzeć wersji cyfrowej. Najbardziej porażały mnie ponad wszystko efekty dźwiękowe. Ozymandias - a propo przeciągnięcia Kenobiego na CSM, to gdyby kiedykolwiek do tego doszło (wolne żarty), to obawiam się, że Dooku wykorzystałby maksymalnie Obi-wana i w odpowiednim momencie, skróciłby go o głowę. Zło ma to do siebie, że nie liczy się ani z życiem przeciwników ani zwolenników. Wykorzystuje wszystkich wg własnych planów, a potem pozbywa się w ten lub inny sposób. Ktoś kiedyś powiedział, że zło nigdy nie zwycięży ponieważ w końcu zniszczy nawet samo siebie. Kyle Katarn - pierogi, o drugiej w nocy??!! :)) Swoją droga niezły jesteś, kiedys wyłałeś posta o czwartej nad ranem. Zabalowało się co? :) Coundooku - życzę powodzenia w zgłębianiu kobiecej natury ;) i nie tylko. Philomythus - Twoje posty lepiej się czyta po wydrukowaniu, choć niektóre zajmują stronę lub półtorej :) Jedia Adam - co się mam otwierać, jeszcze się nie zamknęłam :) Staram się cały czas przekonać do nowych epizodów i ciężko to idzie, ale kiedy ostatnio oglądałam TPM w domu, przyłapałam się na tym, że wyławiam z filmu sceny istotne dla mnie i dla rozwoju późniejszych wypadków np. pierwsze spotkanie Aniego i Obi-wana - niby nic specjalnego, ale dla mnie nagle nabrała istotnego znaczenia. Co by było gdby się nie spotkali? Jak potoczyłoby się życie Anakina? Przyszłość w ruchu jest - możliwości zatem wiele. Zastanawiająca jest myśl co by było gdyby Anakin został po stronie Dobra? Czy uważacie, że jako Vader przywrócił równowagę Mocy poprzez swoją śmierć i ostateczny odwrót od Imperatora, czy zrobił to raczej jego syn nie dając się skusić ciemnej stronie? Bo wg mnie to że Anakin stał się Darthem Vaderem wcale nie przekreśliło jego przeznaczenia zrównoważenia Mocy. Poza tym wielu z was pisze o scenach, które się podobają i że od czasu do czasu następuje wymiana ulubionych na kolejne. Ja też mam swoją ulubioną, niezmiennie od początku - scenę walki Luka z samym sobą na Dagobah - zawsze dostaję dreszczy. Tdc - bardzo żałuję, że nie wiedziałam o spotkaniu w Empiku w Juniorze, ale nie miałam dostępu do internetu :-( Z całą pewnością (i taką nieśmiałością) przyszłabym, fajnie przecież pogadać z ludźmi co nadają na tej samej fali. Daj znać czy w najbliższym czasie coś organizujecie. Ozy i Tdc jak pójdziecie razem na to piwo, weźcie mnie ze sobą ;) poważnie! Może założymy też bractwo piwne, bo z tym klubem wzajemnej adoracji to coś nie wyszło... I jak tu wierzyć kobiecie - miało być krótko:)) Akurat! A po meczu... eee to nie to. A tak na koniec - niespodzianka. Mam nadzieję, że nie popełnię przestępstwa jak podam adres strony na której można znaleźć cały scenariusz (in english) naszych SW ep. I, IV, V i VI (innych filmów też): www.film.warka.pl. Tylko nie zablokujcie serwera :)) Pozdrawiam, jak zwykle, wszystkich pozdrawiających. Pamiętajcie o mnie. Narya.

DAV

Tez to widzialem w meczu z Portugalia. Bylo spoko. A swoja droga byloby poprostu cudownie jakby Mace i count dooku walczyli ze soba. WOW. jestem ciekaw kto by walczyl. Ale powiem wam ze jest wilce prawdopodobne ze bedzei taki pojedynek, bo to by naelektryzowalo wszystkich widzow SW, a Lucas jest madrym czlowiekiem i wie co dobre. Co do tej sceny na piasku gdy leca transportowcem(chyba) to Anakin odrazu by skoczyl za Padme gdyby nie Obi- Wan. No ale od czego sa mistrzowie. W scenie w hangarze zastanawia mnie to co by sie stalo gdyby Ani nie wyrwal sie tak szybko(bo to praktycznie wyeliminowalo go na cala walke) i walczylby Ani+ Obi- Wan na countdooku. Mysle ze Sidious nie powiedzial Tyranusowi o zamiarach w stosunku do Anakina, bo przeciez(jezeli to jest prwda) sithow jest tylko 2 a jednym z nich byl countdooku, wiec mysle ze gdy tylko palpatine dostrzegl rosnaca potege Anakina to uknul sobie "wyeliminowanie" Tyranusa i "wstawienie" na jego miejsce Anakina czyli pozniejszego Dartha Vadera. Jezeli chodzi o to przechodzenie Anakina na CSM to nie dokonczylem swojej mysli w poprzednim wpisie(jakies wyrazy mi tam zjadlo, wogole mialem jakies problemy z tym wtedy), bo chodzilo mi tez o to ze Anakin byl tak przywiazany do swojej matki oni to wiedzieli. Wiedzieli ze "dla niej" moze nawet przejsc na ciemna strone mocy i to byl ten problem. No to tyle. Countdooku, bardzo Cie podziwiam, bo mowisz o Darth`ie Tyranusie z taka fascynacja. Philomythus zgadzam sie z Toba, ale co do Tuskenow to powiem ze z wygladu nie byli oni straszni, ale z czynow tak. Bo przeciez dlaczego wzieli Shmi? Po co?!?! poprostu tego nie rozumiem. Kyle i philomythus mozecie w tygodniu, tzn ok czw przed naszym zakonczeniem roku(czyli 21.06)?? jezeli tak to napiszcie a jak nie to umowimy sie juz bardziej dokladnie co do tego weekendu..... Pozdrowienia. May the Force be with You.... my master(Kyle:)

pjjedi

countdooku: też widziałem ten napis ale w meczu bodajże z Portugalią.

countdooku

Kyle - święte słowa. Dooku jest idealnym Sithem - spokojny, wyrachowany, kontroluje swoje emocje w sposób perfekcyjny. mam nadzieję, że w EIII spotka na swej drodze swoje alter ego wśród Jedi czyli Windu. Ci dwaj w elektryzującej walce, to byłoby miodzio. Mnie zastanawia co innego - co stałoby się w hangarze, gdyby nie wejście Yody. Czy Dooku zabiłby Obi-Wana i Anakina? Czy Palpi już mu zdradził swoje plany ( a chyba już je miał sądząc po rozmowie z Anakinem ) co do Skywalkera? Czy włąśnie polecił mu przy nadarzającej się okazji nieco upokorzyć młodzieniaszka, pokazać mu że jeszcze dużo mu brakuje do mistrzostwa i "zareklamować" w ten sposób CSM? A może zabiłby na jego oczach Kenobiego, szydząc sobie z niego przy okazji i przeciągając go na CSM? ( Po tym jak postąpił z Tuskenami chyba nie byłoby z tym kłopotu) Dziś to tyle, bo piszę z domu, zapytam tylko czy widzieliście nasz mecz z USA? Na trybunach wisiał cudowny transparent w Biało-czerwonych barwach z zajeb... napisem "POLAND STRIKES BACK" napisanym Starwarsową czcionką. jak to zobaczyłem to... nie da się tego opisać!

philomythus

Kyle Katrn i Ozymandias - przyjmuję to z tym Tuskenami, i przyznaję się, że rzeczywiście ździebko się zagalopowałem. Może rzeczywiście nie rozpatrywałem tego pod takim szerokim kątem jak wy, a przez to dałem się wciągnąć w pułapkę i popełniłem błąd, jakim było nazwanie ich zwierzętami. CSM działa. Aczkolwiek inną rzeczą jest dla mnie to, że bardzo cienka jet granica między człowieczeństwem a zwierzęcością w wielu momentach. Ja akurat nie jestem wyznawcą teorii Darwina, i nie w takiej kategorii chciałbym to rozpoatrywać, ani nie chciałbym być łączony z poglądami tego pana. Ale po prostu bardzo często w człowieku działa jakiś instynkt, człowiek podatny jest na impulsy, na żądzę. Człowieczeństwo to między innymi umiejętność panowania nad tym wszystkim. Nie wiem dokładnie jakimi istotami byli Tuskeni - widzę teraz że rzeczywiście głębiej się nad nimi nie zastanowiłem - poddałem się uczuciu jakie do nich czułem podczas filmu, oraz łącząc się psychicznie z Anakinem, czułem po troszce to co on. Siła często do niczego nie prowadzi - zamiast tego można rzezcywiście stworzyć perspektywy, zaopiekować się. I rozumiem że takie społeczmości rządzą się własnymi prawami, wewnętrzną władzą, że istnieje coś takiego jak determinizm życiowy. Rzeczywiście w dużej mierze nasze życie zależy od tego gdzie, kiedy się urodzimy. Ale też po prostu z mojego punktu widzenia, moich przekonań i praw moralnych bardzo trudno jest zrozumieć i zaakceptować "anormalne" zachowania. Chciałem też zaznaczyć, że ja nie uzasadniam mordu na dziecach i kobietach. Pisząć o Tuskenach jako o zwierzętach, nie miałem na myśli, że można ich wszystkich wybić. Nie my daliśmy życie, nie my je stworzyliśmy - nie mamy więc też prawa go zabierać. Skor nikt nie dał nam prawa rozporządzania życiem, to nim nie rozporządzajmy - żadnym. A powołując się na cytat Anakina, miałem chyba bardziej na myśli to, że wiem, iż w tamtej sytuacji, pomimo tego co teraz piszę o życiu, chyba także bym uległ. To była bardzo trudna próba - i Anakin jej nie przeszedł niestety. Nie potępiam więc także i jego, bo człowiek nie wie co zrobi w sytuacjach ektremalnych, co zrobi gdy odezwie się w nim instynkt, żądza, żal po stracie kogoś bliskiego. Trzeba być naprawdę silnym, aby przez to przejść zwycięsko. A moment na zastanowienie przychodzi niestety cześto dopiero po zdarzeniu. Ja w każdym razie bardzo dziękuję za uwagi. Ozymandias: ok - forget. Jeszcze co do ekstremalnych sytuacji i opanowania uczuć - jednak Anakin potem jakoś zwycięża (z problemami co prawda i z oporami :) gdy "zostawia" Amidalę na piasku, gdy ta wypadła, aczkolwiek chiwlę potem znowu "przegrywa", gdyż bez zastanowienia, rzuca się na Dooka, krzycząc, że ten zapłaci za wszystkich zabitych dziś Jedi. I choć walczy wtedy ze szlachetnych pobudek, w imię kodeksu i broniąc honoru zakonu, to jednak korzysta wtedy z CSM. I znowu - tło jest JSM, a sposób CSM (to tak odnośnie także do tego, co pisałem o rozmowie Dooka z Obi-wanem). DAV - podejrzewam, że coś powinno się udać skombinować :) Nie wiem jak Kyle? Tdc - jak było w Empiku - odezwij się, bo rzeczywiście będzie można dojść do wniosku, że padłeś ofiarą zamachu i nie posłuchałeś rady Ozymandiasa (tej o sposobie Amidali :). So - May the force be with you!!!

DAV

kuszenie bardzo podobne, ale popatrzcie. ostatnio tak myslalem nad ta selekcja Jedi i tym jak Anakin przeszedl na strone mocy i to wszystko zaczelo mi jakos pasowac. "edi nie zna milosci", dlaczego? Dlatego, ze w imie milosci mozna zrobic wszystko. mamy tu szeroko rozwiniety przyklad(praktycznie ciagnacy sie od Ep I) z Anakinem i Shmi. Ani byl juz od dziecinstwa strasznie przywiazany do matki i bezgranicznie ja kochal. Dlatego wlasnie on wybil tych tuskenow tak brutalnie i z nienawiscia... to byl niby jego pierwszy krok w strone ciemnej strony mocy.... prawdopodobnie milosc do pieknej Amidali tez zgubi go i to bedzie przesadzajace o przejsciu Anakina na CSM i przeistoczenie sie w mrocznego Dartha Vadera. W pierwszej Mace Windu i Yoda(i chyba Obi Wan), ze Anakin jest za stary na szkolenie do tytulu rycerza Jedi. I to wlasnie przez milosc.... molisc do wlasnej matki, dla ktorej anakin byl w stanie zrobic wszystko.... Mozemy zapytac sie: Co my bysmy zrobili dla wlasnej matki? No ja moglbym zrobic wszystko(a w szczegolnosci w takiej sytuacji jaka mial Ani), ale to ja i niektorzy ( moze wszyscy) z Was. Dlatego MY wszyscy prawdopodobnie nie moglibysmy byc rycerzami Jedi. Anakin wlasnie tego nie mogl zrozumiec, ze zeby byc rycerzem jedi musisz wyrzec sie praktycznie wszystkich uczuc, ktore moga kerowac Twoim zachowaniem w zla strone- czyli w strone CSM. I nie umial tez zrozumiec tego, ze... musi z czegos zrezygnowac. Mianowicie albo milosc i zycie z Amidala, albo bycie rycerzem Jedi, bo jak juz wczesniej wspomnailem pewnie ta milosc bedzie przyczyna jego upadku(wszystko przez te kobiety:). Strasznie mi smutno jak pomysle sobie o tym, ze ten super Anakin, ktory jest bohaterem AOTC bedzie tym strasznym Vaderem. Ehhh. szkoda. Ale zapedy Anakina na CSM bylo widac juz od poczatku. Moja mama ostatnio powiedziala taka rzecz: "Anakin przeciez przyniosl rownowage mocy, bo jak do tej pory to raczej byla tylko MOC Jedi czyli ta dobra moc, a on przeszedl na ZLA wiec rownowaga byla". ja na poczatku sie smialem ale pozniej pomyslalem, ze w sumie to jest po czesci prawda.. hehe Juz nie moge sie doczekac jak kolejny raz zobacze AOTC w kinie. Philomythus jestes spoko gosc, Kyle Ty tez. extra z wami wszystkimi tu sie gada. Popatrzcie jaki to jest fenomem niezauwazalny SW. Gdyby nie one to nie znalibysmy sie wogole. SW laczy pokolenia(bo przeciez ja i Phil to raczej ci mlodsi fani GW) Ozymandias, Narya to raczej Ci starsi. To jest nieprawdopodobne. Dzieki naszej milosci do SW spotykamy "nowych" ciekawych ludzi, z ktorymi prawdopodobnie nigdy btysmy sie nie spotkali gdyby nie masza ukochana saga. may the force be with you... (my master- do Kyle) P.S Phil, powiedz co z tym kinem?? zgadzasz sie??/

Kyle Katarn

Philomythus, ja był bym był jednak ostrożniejszy w ferowaniu wyroków, iż Tuskeni to tylko zwierzęta. Historia zna wiele barbarzyńskich plemion, w których rządziła anarchia, gdzie dominowało tylko prawo silniejszego, prawo pięści. Ale byli oni ludźmi i nie można odmówić im człowieczeństwa. Bo czy jest czyjąś winą, że urodził się i wychował wśród barbarzyńców? Że od dziecka wmawiano mu, iż trzeba zabijać bez litości swych sąsiadów ( najlepiej brutalnie i widowiskowo, by wzbudzać strach u innych, tym samym zapewniając sobie większą siłę ) Oni mogli nie znać , nie rozumieć innego sposobu życia. Ja rozumiem - takie zachowanie trzeba potępiać i w razie konieczności użyć siły. Ale nie powinniśmy traktować istot rozumnych jak zwierzęta. O ileż łatwiej wtedy nienawidzić, wziąć w rękę miecz i wybić ich "every single one". Odmówić im praw do życia tak samo jak oni odmówili nam . Ale wtedy sami zaczynamy uczyć tej nienawiści nasze dzieci, sąsiadów i wrogów. Tak właśnie "liberalni i demokratyczni" Amerykanie traktowali Indian - jak zwierzęta. To właśnie pułapka Ciemnej Strony - jakże potężną bronią jest nienawiść - dlaczego nie użyć jej by czynić dobro? Vader prowokuje Luka zagrażając jego siostrze. By ją bronić Luke wyzwala w sobie złość, to ona dodaje mu sił, powala ojca i patrzy na jego odciętą, mechaniczną dłoń. To daje mu do zrozumienia, jak bardzo jest podobny do mrocznego lorda. Jak bardzo nienawidzi Ciemnej Strony i właśnie dlatego ona jest również w nim samym ( bardzo ładnie to jest w książce opisane, te przemyślenia Luka ) Dlatego właśnie Rycerzom Jedi od początku treningu wpaja się poszanowanie życia innych i liberalnych poglądów wobec bliźnich. A wszystko po to, aby nie dali się zwieść mrocznej ścieżce, by nie użyli tej niepohamowanej agresji, by ich żelazne zasady zwyciężyły w ekstremalnych przypadkach, nawet kiedy zagrożona jest, lub ginie bliska im osoba. Dobra, to tyle mojego pacyfistycznego filozofowania. A, zauważyliście jak bardzo słowa Imperatora "Let the hate flow through you" są podobne do słów Yody "Feel the force flowing through you", jak niezauważalna może być granica między światłem a ciemnością? Pozdrawiam wszystkich adeptów Mocy i życzę powodzenia w poszukiwaniach własnej ścieżki.

pjjedi

Lady Vader: Hmmm słyszę, że moją xywkę czytasz dobrze, ale ja chyba niestety Cie nie pamiętam, oświeć mnie ;).

Ozymandias

Philomythus - juz nie rozgrzebuje tylko proszę żebyś mnie nie przepraszał, bo bedę musiał zacząć przepraszać Ciebie, że doprowadzam do sytuacji w której Ty musisz mnie przepraszać. Dzięki Kyle za scenę z Piettem, ma to klimacik jakiego niejednemu brak w nowych cześciach sagi (ale bądźmy cierpliwi, już niedługo). Zawsze bawiły mnie rotacje kadry dowódczej na statku Vadera, jak w scenie, kiedy mroczny lord rozmawia z dowódcami na monitorze i za plecami rozmówcy z ekranu (zdaje się, że to był własnie Piett) dusi się i wreszcie upada chyba Ozzel. Piett zreszta cały czas potem żył z piętnem śmierci na twarzy ale jakoś mu się udało (przynajmniej do sceny w której A-wing wleciał mu przez okno) - mimo że to jemu uciekł "Sokół millenium" pod koniec EV. Sorry za "czarnych" jedi , oczywiście jak najbardziej masz rację. Mnie ostatnio ktoś nagadał,że Jamesowi Earl Jonesowi się zmarło, ale skoro ma głos podkładać to chyba jeszcze całkiem z nim dobrze. Lady Vader - tez podobała mi się scena z Binksem i to nietylko dlatego, ze nic w niej nie mówił, wydał mi sie czyms więcej niz jak go dotychczas pokazano kompletnym głupolem. Wychodzi nam powoli ze jest to postać tragiczna, która nie do końca swiadomie, przekonana, że działa w dobrej wierze przyczyniła się do powstania imperium. Ponadto jestem prawie pewien, że w EIII Jar Jar zginie, i jakże wówczas inaczej będziemy odbierali jego wygłupy w EI? Philomuthus-sceny "kuszenia" w EV i EII sa bardzo podobne, nawet kwestie zaczynaja się tak samo("join me..") i są wypowiadane w podobny sposób, wyglada , że twórcy przeprowadzili ten zabieg z premedytacją. co do tuskenów to nie zgadzam sie tak do końca, co prawda stanowia społecznosć pierwotną, rządzacą sie swoimi, niezrozumiałymi dla cywilizowanych prawami ale nie nazwałbym ich zwierzetami, w kazdym bądź razie nie żeby uzasadnic wybijanie bezbronnych kobiet i dzieci. Drogi Dav- przecietny fan zakochany w starej trylogii po obejrzeniu holiday special poczułby się tak jakby zobaczył tamte filmy zrobione w stylu EI. Osią intrygi jest "zaginiecie" Chewiego, zbliżają się święta, a jego rodzina zaczyna się niepokoić w zwiazku z czym "telefonuje" do innych bohaterów sagi czy aby nie wiedza gdzie się podziewa, tamci oczywiście nie wiedzą. Potem jeszcze do zabawy właczaja się imperialni w liczbie około3-4, którzy terroryzuja rodzine naszego sympatycznego włochaczai równiez wyczekuja jego powrotu. Jak nietrudno odgadnąć w finale pojawia się poszukiwany wraz z Hanem i daja łupnia niegodziwcom. Całosć ubarwiona nieco żenujacymi piosenkami z kolendą śpiewana na melodie gwiezdnych wojen przez księżniczke na końcu (sic!) Jest to do ściągnięcia z jakiejś stronki SW, ale nie polecam. To narazie tyle. Pozdrawiam

DAV

No Kyle masz racje z tym dooku. Gosc jest z klasa, ale ja chcialem tu napomknac kto podobal mi sie z JSM. Mianowicie jest to Mace Windu, bardzo spokojny opanowany, madry, waleczny. Podoba m sie jego styl walki i mowienia i wogole ta postac wg mnie jest bardzo dopracowana. Yoda niby tez taki jest, ale to nie to samo. Yoda to MOC sama w sobie... Qcze musze spadac zlozyc papiery, bawcie sie dobrze. Sorki ze tak krotko, ale poprostu brak czasu. dzis jeszcze cos napisze. P.S Philomythus i Kyle: wstapnie jestesmy umowieni na sobote/ piatek (22.06/21.06) do tego kina. bedzie extra. MOC bedzie z nami.....

Kyle Katarn

Oj i znów zapomniałem o tych feralnych códzysłowach i jakieś herezje wychodzą. W dodatku zasiedziałem się przy klawiaturze i pierogi mi się rozgotowały ;-)

Kyle Katarn

Mnie się też strasznie Dooku podoba. ( pewnie dlatego, że i Kyle Katarn - dawca mej xywy - także do Ciemnej Strony ma ciągoty :- )). Strasznie żałuję, że postaci hrabiego nie zaprezentowano szerzej i bardzo mnie ciekawi jak dalej potoczą się jego losy. Mam wrażenie, że dość dramatycznie. Rozgoryczony i nie rozumiany - zapewne za młodu - idealista, sięgający, jak sądzi, w słusznej sprawie, po coraz nowe środki. Nie wiadomo kiedy właściwie znalazł się po ciemnej stronie. A może jednak nie do końca dał się jej zwieść? Charyzmatyczny i spokojny niczym rycerz jasnej strony. Kiedy Fett "zestrzeliwuje" jednego z Jedi, atakującego hrabiego ten nawet nie sięga po miecz. Dziękuje tylko łowcy spojrzeniem, jakby to przewidział. A z moich ulubionych scenek - ten jego honorowy salut czerwoną "klingą" przed walką z Obi Wanem. Ach, czarny charakter ale z klasą - takich lubię. Co do E V, tak Ozy, tu tych pamiętnych kawałków jest naprawdę sporo. Wiele z nich zawdzięczamy Fordowi, może dzięki temu, że Kershner dał aktorom dużą swobodę. Jedna z tych pamiętnych to Lando - trzymający Leię za rękę - widzi osmalone szczątki C3PO i pyta: &#8221;Any problem with your droid?&#8221; Han robi zdziwioną minę: &#8222; No, no problem, why?&#8221; zabierając jednocześnie Lando księżniczkę sprzed nosa. Ale cytując scenkę z mojego ukochanego &#8222;Imperium&#8221;, nie odmówię sobie też jednej z tych, w której niemal można poczuć obecność Ciemnej Strony, niczym zimny dotyk na karku. Mianowicie Vader wypowiadający, swym głosem jak z dna krypty, słowa do Admirała Pietta, powoli i dobitnie, wręcz je cedząc: &#8222;DON&#8217;T FAIL ME AGAIN...&#8221; tu robi krótką, acz efektowną pauzę i wskazuje palcem w pierś Pietta, kończąc zdanie: &#8222;...ADMIRAL&#8221; Jakby chciał przypomnieć, co stało się z poprzednim Admirałem Ozzelm, który go zawiódł, a którego, zastąpił Piett . Strasznie się ucieszyłem że głos Vaderowi w E III będzie podkładał ten sam aktor James Earl Jones. Z innej beczki, Ozy - &#8222;trzeba to między bajki i midichloriany włożyć&#8221; ha ha, dobry text. Ale Dark Jedi to chyba nie do końca to samo co Sithowie z tego co mi wiadomo. Ale jeszcze przed powstaniem E I założone zostało przez fanów Brotherhood of the Sith i są oni jeśli, dobrze pamiętam sporą zhierarchizowaną organizacją. Cóż fani sobie, Lucas sobie. A i jeszcze &#8211; Ciemni Jedi lub Mroczni a nie Czarni. Czarni to np. Mace Windu ;-) gadałem już o tym na forum. Pozdrawiam Serdecznie.

Lady Vader

Aaaa i jeszcze jedno - pjjedi ... ee czyli Pi Dżej - my to się chyba znamy co :) ?

Lady Vader

Witam. Co do tego Jar Jar Binks`a to czy on taki najlepszy ? w końcu taka postać to widoczny gest w stronę dzieciaków oglądających E I - poprostu postać której "humor" odpowiada umysłowi 6 latka. No ale za to w E II pełni juz całkiem poważną rolę. No bo jakby na to nie patrzeć najpierw dostaje uprawnienia do głosowania w Senacie od Amidali a potem jest piekna scena jak Jar Jar słysząc co grozi Republice mysli i myśli i widać te jego śliczne komputerowe oczka jak się zastanawiają co począć ... No i przeciez to z jego inicjatywy Palpatine dostaje od Senatu specjalne uprawnienia , a to się pośrednio składa na powstanie póżniej Imperium i bo Palpatine juz otrzymanej władzy nie odda. No i to pociąga za sobą już cała lawine wydarzeń :-) No wiec jak tu się oprzeć wrażeniu że w rezultacie nasz "ulubiony" Jar Jar będzie postacią tragiczną.... tylko niech go jakis android protokolarny nauczy poprawnej wymowy bo trudno w E III będzie go słuchać jak mówi na poważnie przepraszam .... eee czyli psepłaszam.

pjjedi

Szczerze? Ktoś kto pisze sam o sobie w trzeciej osobie chyba nie jest zbyt "najlepszy" :). A tak na poważnie to to jest troszkę nieinteligentne i mało gramatyczne. Przypuszczam, że chciałeś powiedzieć "JA jestEM najlepszy". Polecam jakieś książki do nauki języka polskiego dla szkoły podstawowej, albo najlepiej dla cudzoziemców :).

Jar Jar Binks

Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!! Jar Jar Binks jest najlepszy!!!

philomythus

Cóż - przede wszystkim chciałem na samym początku przeprosić Ozymandiasa jeśli czmkolwiek go uraziłem. Może rzeczywiście użyłem złego słowa, złego określenia i pewnie nei jestem w całkowicie w temacie tamtej dyskusji - tak jak sam pisałeś, chciałem po prostu zauważyć pewną rzecz, która mnie się podobała. Przepraszam jeśli byłem w tym nieobiektywny, ale z drugiej strony któż z nas jest obiektywny, czy mona powiedzieć o istocie myślącej, iż jest obiektywna? Jak dla mnie - właśnie samo już myślenie czyni nas subiektywnymi. Ale wracając do wątku - tak więc naprawdę nie chciałem aby wyszło w ogóle tak, że ja kogoś atakuje, lub że ja czuję się zaatakowany. Moe głupio wyszło iż w jakiś takim tonie było to napisane. Ja naprawdę nie czułem się atakowany ani nie mam Ci niczego za złe - szanuję Twoje zdanie. Tak więc moja prośba - nie rozgrzebujmy teraz już tych rzeczy - jak dla mnie wszytsko jest w porządku - rozumiem Twoje zdanie, rozumiem swój subiektywizm. I naprawdę nie chcę abyśmy zakręcali się w okółe tego tematu i rozkładali go. Forgiven, forgoten :) To miło Ozymandias zauważyć, że ktoś się jeszcze interesuje Afganistanem. U mnie jest to jakaś fascynacja która trwa od 2 lat i zawsze mnie bolało, że nikt na ten kraj nie zwraca uwagi - tutaj jestem bardzo wdzięczny panu W.Jagielskiemu z GW, który otworzył mi oczy na tą fascynującą krainę za co jestem mu dozgonnie wdzięczny. W każdym razie cieszę się, że ludzie czasem mają skojarzenia i pamiętają o nim. Ale nie będę teraz się rozpisywał o Afganistanie, bo to w końcu "Afghan Web Site" :) Ja w każdym razie aż takich skojarzeń nie miałem co do Tuskenów, rozumiem jednak, że takowe mogą się w Tobie rodzić. Ja bym ich mimo wszystko Afgańczykami nie nazwał. Tuskeni są dla mnie tak jak to powiedział Lars - Chodzą co prawda jak ludzie, ale to potworne zwierzęta (czy coś w ten deseń, nie pamiętam dokładnego cytatu). Lub jak to mówi Anakin - To zwierzęta więc, wyrżnąłem ich jak zwierzęta (znowu pewnie niedokładnie, ale chodzi o sens). Oni nie żądzą się żadnymi prawami - nawet ich zwierzęta w obozie, "uprawiają anarchię " zagryzając się nawzajem. DAV - na pewno gdyby Lucas nakręcił najpierw TPM, iwszystko by się potoczyło inaczej. Również śmiem wątpić jak countdooku, czy nie wyszłoby to lepiej - Lucas mając wtedy mniej środków techincznych, pieniężnych, stworzyłby może również coś odkrywczego, wielkiego - coś co może bardziej ubogie w efekty (choć i tak na tamte czasy przecież byłoby to oszałamiające), ale lepsze w treść. Niektórych rzeczy zwyczajnie nie dałoby się zrobić, bo komputery na to nie pozwalałby (np. takie wyścigi - nie wydaje mi się możliwe zrobienie ich w tamtych czasach) no a przez to musiałaby się także zmienić fabuła i treść. Jakie wrażenie by to zrobiło, czy byłoby to także przełomem - nie mam pojęcia szczerze mówiąc. Wszystko to jest tylko w sferze gdybania, domysłów. Ale jedno wiem - dobrze się stało, że Lucas nakręcił to tak jk nakręcił. To daje mi gwarancje jakby na to nie patrzeć na to, że mogę tu pisać i z wami dyskutować :) Wydaje mi się, że Dooku wcale nie wykorzystałby sytuacji w której Obi-wan przeszedłby na CSM. Oczywiście Sithowie kręcą i są elastyczni jak to napisał Ozy. Ale mimo wszystko posłuszni swoim panom, bo przecież pteżna ciemna jest strona mocy. A propozycja Dooka była tylko kłamstwem - ale również trzeba przyznać jakże przewrotnym. Bo z jednej strony choć Dooku stara się zamieszać w głowie Obi-wana i zwieść go propozycją szlachetnej misji, to jednak mówi mu całą prawdę. A Obi-wan ją odrzuca, dlatego, że doptaruje się niim całkowitego kłamstwa. To jest paradoksalne ale prawdziwe - Dooku chcąc pozyskać Obi-wana na CSM używa środku JSM czyli prawdy, gdy tymczasem Obi-wan broniąc JSM wpada poprzez nieufność i dopatrywanie się kłamstwa czyli przez CSM. W momencie kiedy prawda jest na wierzchu, nikt jej nie chce przyjąć. Genialny sposób, bo nawet gdyby Jedi zaczęli coś podejrzewać, to Sithowie nie musz się bronić, bo Jedi sami odrzucili możliwość dekonspiracji. Ale w każdym razie wracaja do pytania - Dooku chyba oddałby Obi-wana Sidiousowi. To mi się kojarzy ze sceną z chyba TESB - tam Vader mówi do Luka - Przystań do mnie. Razem obaliymy Imperatora i będziemy rządzili - Ojciec i syn (cytat of course przytaczany z głowy). Tutaj także jest to pytanie - czy gdyby Luke przystał wtedy do ojca, czy Vader rzeczywiście spełniłby swoją propozycję. Wiem w każdym razie, że już w Powrocie Jedi, pomimo wiary Luka że ojciec go nie wyda, ten go jednak wydaje (choć oczywiście koniec i tak jest inny, ale co ja wam będę pisał jaki - sami dobrze wiecie). Ale chodzi mi o to, że nawet na płaszczyźnie ojciec-syn, Sith był posłuszny swojemu Mistrzowi i patrząc się analogicznie na to, Dooku nie wykorzystałby Obi-wana do obalenia Sidiousa. Ale to oczywiście dwa różne przypadki, i jak tak obie tylko gdybam :) Co do cinema - Ozymandias i countdooku - zgadzam się całkowicie. Tak to jest z tymi "elitarnymi" pismami, z wyższych sfer. Ale nam by pewnie powiedziano, że my tego nie rozumiemy, bo to jest miesięcznik filmowy dla inteligencji - taki wyrafinowany. Ale ja w takim razie jako plebs stwierdzam, że mogą się wypchać ze swoim pismem. Cóż - w końcu ktoś go musi kupować. A my tego już raczej nie zrobimy, czyż nie :) DAV - scena w windzie jak najbardziej też mi się podoba. Jednak co smaczki to smaczki :) Drobnostki a tak podniecają. Ale cieszmy się tym bo mamy do tego prawo. May the force be with you!

DAV

niestety nie widzialem ,ale to nic nie szkodzi(tak mysle). Kumpel opowiadal mi o czyms takim, ze w studiu byli wszyscy aktorzy i wogoe zwiazani z AOTC i saga SW i mowili jakby historie Artoo. No podobno taki bajer ze cos..... Moze o tym myslisz Ozymandias??? P.S Jak Narya sie odezwie to az boje sie myslec i wyobrazac sobie ileee Ona napisze.... ale to i dobrze... pozdrowienia dla WAS

Ozymandias

Narya może pisać tylko w weekendy, bo w tygodniu źli ludzie (nie mylić ze Sithami) odcięli ją od internetu. Sądzę, że jak juz zjawi się w sobotę to sobie nieźle odbije tą nieobecnośc. Scena z windą tez mi sie bardzo podobała, chocby dlatego bo ma kompozycje symetryczną (no prawie), poza tym po raz pierwszy widzimy bohaterów postarzonych o parę lat, w przeciwieństwie do Amidali z poprzednich scen, która niewiele sie zmieniła. Końcówka EIV jest ok w starej wersji , w special edition zmienili muzyczkę bo najwyraźniej ktoś z firmy Lucasa postanowił wspomóc ulicznych grajków z Ameryki Płd i moim zdaniem nie wypadło to najlepiej, zniósłbym nawet pokazywanie, że w całej galaktyce ludziska sie ciesza z upadku imperium ale muzyczka zdecydowanie nie pasuje. Jeszcze jedno a propos smiesznostek ze swiata SW, czy ktos z obecnych widział Star Wars:holiday special? Chętnie wymienię uwagi.

countdooku

Ozy - z tym Lee to już przesadziłeś ;))), reszta w porzo. Tym razem krótko, bo kończę pracę. P.S. Narya, odezwij się!

DAV

No co do tych naszych chwil- ujec, to strasznie podoba mi sie w Ep VI sama koncowka i ta muzyczka. Jak ciesza sie Han, Leia, Luke, jak widac wszystkich starych Jedi(poswiaty) i te milutkie Ewooki ie ciesza razem z nimi na zalesionej planecie. TOjest cos cudownego i wtedy czlowiek dostaje czegos takiego jak zal... zal ze to juz koniec filmu, koniec calej sagi, ale koniec jakze piekny i uroczy. Jezeli juz napisalem o koncu to napisze takze o poczatku... no cos w stylu poczatku. Otoz bardzo podoba mi sie ta scena(bardzo dobrze ja zapamietalem) jak Obi Wan i Anakin jada winda i Obi Wan mowi zeby sie tak Ani nie denerwowal, a Ani oczywiscie zaprzecza to jest taka fajna scena. A zaraz pozniej taka wzruszajaca dla mnie scena(ciarki mnie przechodza jak to widze) kiedy to Obi Wan wita sie z Padme a pozniej Ani. Padme mowi:"Ani?! O my god you`ve grown" a on na to:"So do you... beautifil I mean"(cos takiego) to jest dla mnie takie extra... ehhh juz nie moge sie doczekac, kiedy pojdziemy do tego kina... bedzie fajnie... Do Nacia: ej no przystopuj troche, skoro tak nie lubisz SW to po co tu wchodzisz, to tak jak ja bym wszedl na strone czegos co Ty lubisz i napisal jakies bzdety. Zaloze sie ze ani razu nie ogladalas SW a wyglaszasz "swoje zdanie" chociaz nawet tak tego nie mozna nazwac..... Dawno cos nie bylo tu Narya... Pozdro dla Philomythusa, Kyle, Ozymandiasa, countdooku i wogole dla wszystkich... NIech moc bedzie z nami

Ozymandias

Jeszcze słówko o Cinemie- nie kupiłem, ale oglądałem w sklepie- fotki koszmarnej jakosci, retuszowane najwyraźniej ręcznie (prosze spojrzec na twarz Kenobiego na portretowym zdjęciu- makijaz na całego, w filmie go jakos nie zauważyłem), żeby sie upewnić , ze nie jest to przypadek jednego egzemplarza sprawdziłem w innych sklepach. Teksty - na ile przeczytałem głupawe, ale artykuły w tym pismie zawsze mają taki charakterystycznie infantylny posmaczek, wychodzi na to że oni tam tacy są (tak, tak Tdc również fani ...). wieszczenia fana sagi stamtąd też nie najwyzszych lotów, zwłaszcza "podobał" mi się wątek trójkąta miłosnego, akurat to nic nowego bo miał byc w EII, tak jeszcze rok temu zapowiadano, skoro się nie pojawił to małe szanse widzę żeby był w EIII bo gdzie oni go tam zmieszczą. Nie doczytałem krytycznego artykułu o starej sadze, ten akurat wygląda na mądrzejszy, ale to też mogą być tylko pozory. Cała ta gazeta to jeden wielki pozór fachowego pisma o filmach, więc raczej jej jednak nie kupię nawet ze wzgledu na zdjecia (zwłaszcza ze wzgledu na nie). Pozdro

Ozymandias

Szanowny Dav-nie piszę ostatnio bo czytanie zajmuje mi tyle czasu, że na pisanie go nie starcza:)) Poza tym do Philomythusa w sprawach przeszłych to wcale za Tdc na Ciebie sie nie rzucałem tylko uzasadniałem swój punkt widzenia, tak samo przyjmuje, że on moze mieć inne zdanie wzgledem Sw jak ty względem Jego, chciałem tylko przytoczyć troche historii ot co. W sprawach bliższych terazniejszości; Twój wzór sugestywnego maila bardzo by mi się przydał, bo ostatnio muszę wypisywac do ewentualnych pracodawców a sugestia w tych mailach odgrywa zasadnicza rolę (próbowałem z mocą ale jak narazie nic z tego - wiecej cwiczeń, więcej ćwiczeń). Jeszcze w sprawie spotkań - co prawda jestem ze stolicy ale niestety nie tej samej co Tdc czy Narya (moja ma status byłej) tak wiec choć serce się wyrywa, dziękuję za zaproszenie ale nie będę mógł pojawić sie na tych wspaniałych imprezach i jedyne co mogę to poczekać na podobne w moim mieście a w miedzyczasie z zazdrosci obgryzac paznokcie:)). Philo - Posty długie ale ciekawe, widać żeś wrażliwy facet, w sprawie drobiażdżków nieraz biorących górę nad oszałamiajacymi efektami to upatrywałbym niewatpliwy sukces EV w nich właśnie, gdyz w "Imperium" takich niuansów ze słynnym "I know" w wykonaniu Hana tuż przed hibernacją na czele jest chyba najwięcej w całym cyklu. Do tego dochodzi skomplikowanie postaci, uniejednoznacznienie ich (ale słów używam dzisiaj!), mam wrażenie, że z próbą podobnego zabiegu mamy do czynienia w wypadku nowego filmu. Może dlatego tych "smaczków" jest wiecej niz w EI przeznaczonym przecież dla młodego widza. W AOTC Po raz pierwszy w całym cyklu mamy do czynienia z prowadzeniem sledztwa, Kenobi niczym detektyw odkrywa tajemnice klonowanych zołnierzy, choć nie do końca bo sam sprawca pozostał (jak narazie) nieodgadniony. Musze przyznac, że bardzo podoba mi sie ten wątek. Choć niektórzy uznali go za zapożyczony i wybrzydzali, to moim zdaniem wnosi zupełnie nową jakość do Sw. Gdybyśmy nie znali E 4-6 sprawa byłaby dla nas bardziej tajemnicza, jakby nie było w nowych filmach nie jest jeszcze do końca jasne, że Palpatine to Sidious. Frapuje mnie w tym nowym epizodzie jeszcze jedno, czy gdyby Obi-wan przyłaczył się do Dooku to mogliby rzeczywiście zagrozić Palpatine? W końcu Sithowie zwalczali się i knuli również względem siebie. Przynajmniej w poprzednim, nawiasem mówiąc niezbyt lubianym przeze mnie epizodzie pojawiły sie i takie kwestie, jak równiez nonsensowa wiadomość, że Sithów nie może być więcej niż dwóch (!). Jak to się ma do Jedi Knighta, gdzie Sithów (wnoszę, że czarni Jedi to Sithowie bo jak nie to mamy jeszcze większe zamieszanie) było siedmioro? Może trzeba to miedzy bajki i midihloriany włożyc i się nie przejmować, jak bowiem wiadomo przywiązanie Jedi do skostniałych schematów stanie się przyczyną ich klęski. Sithowie są zmuszeni do większej elastyczności, dostosowywania się do nowych warunków, wreszcie do głębszej analizy sytuacji i wyciągania z niej wniosków, podczas gdy Jedi przeświadczeni o niezachwialności pewnego porządku nie mogą wyjść poza schemat. Wracając do wspomnianej przez was sceny z EVI to wskazuje ona na analogie pewnego swojej potęgi Palpatine`a do rycerzy Jedi z pierwszych epizodów. Cóz, w naszej rzeczywistości mieliśmy 11 wrzesnia, gdzie państwu mającemu najpotężniejszą i najnowoczesniejszą armię świata zadano dotkliwy cios, włąsnie dlatego, że z racji swojej potęgi czuło się bezpieczne i kompletnie sie tego nie spodziewało. Skoro już jestesmy przy obecnej sytuacji politycznej, to czy nie przyszło wam do głowy, że Tuskeni są odległą metaforą koczowniczych plemion z afganistanu? Jak zobaczyłem te namioty ze skór, to rzuciło mi sie to od razu, poza tym są zupełnie obcy, groźni, nienawistnie nastawieni do cywilizowanego swiata (a ich kobiety noszą zakryte twarze). Może posuwam sie zbyt daleko w interpretacji ale w takim wypadku mielibysmy w scenie (własciwie zasugerowanej niż pokazanej, co swego czasu bardzo wychwalałem) wybijania Tuskenów metaforę obecnej sytuacji na świecie w dodatku przedstawioną tak niejednoznacznie i tak nie po amerykańsku jak to tylko możliwe (w porównaniu z tym "helikopter w ogniu" chowa się w piach)! Na koniec jeszcze personalnie: countdoooku- wyobrazam sobie że wygladasz jak Christopher Lee, wybacz, bo rzeczywistośc jest napewno inna, w dodatku ta twoja fascynacja ciemna stroną i dojrzałe wypowiedzi, nie pozwalają mi mysleć inaczej. Co do pana Christophera to oglądnąłem ostatnio "Człowieka ze złotym pistoletem" z serii Bondów, facet jest rewelacyjny, to zimne spojrzenie no i dostojny głos powaliły mnie na kolana. Tdc - plakietka?? czy nie obawiasz sie zamachu? proponuje zastosowanie sposobu Amidali z EII:))Chciałbym Cie spotkać, oczywiście nie w roli zamachowca ale narazie do stolicy nijak wyrwać sie nie mogę, co nie znaczy, że nie będzie jeszcze okazji. Kto wie, moze kiedys będzie mozna wyskoczyć na jakieś piwo?(tu przypomnę namiary, co prawda nie zawsze odpisuje ale zawsze chetnie czytam: watchmen@poczta.onet.pl). Ponieważ nie mam zamiaru wygrać konkursu na najdłuzszy post a zdaje się że juz stworzyłem monstrum, z którego czytaniem przyjdzie sie wam teraz biedzić to kończę. Jeszcze tylko pozdrowienia oraz wyrazy uszanowania i znikam.

countdooku

TDC - "cinema" ( specjalnie z małej literki ) jak i kilka innych "poważnych" pism, nie tylko z branży filmowej nie po raz pierwszy plami się podobnymi ekspertyzami. Na szczęście My Prawdziwi Fani nie musimy sie przejmować. Co do poprawek, może zróbmy jakąś akcję ( coś jak ta z równoczesną premierą EII ) piszmy maile do L. żeby wydał Starą Trylogię również w wersji ORYGINALNEJ z resztą w pełni się zgadzam. jeśli zaś chodzi o te pamiętne scenki, to to jest właśnie to co sprawia że tak kochamy te filmy. Dla mnie niemal każda scena zawiera jakies smaczki. ostatnio moja ulubioną ( to się często zmienia ) jest ta kiedy na Dagobah Luke czyści Artoo. W pewnym momencie Artoo "wypluwa" z siebie strumień błota a Lucek spogląda na niego w tak zabawny sposób, że niemal pękam ze śmiechu. Inną ulubiona w tej chwili ( teraz was zaskoczę) jest moment uruchomienia silników w podzie Anakina, moment kiedy wszyscy się cieszą, następuje najazd kamery na Shmi i ... Ona też się uśmiecha, ale tylko dlatego, że jej ukochany synek odniósł sukces. Widać jednak wyraźnie, że strasznie się boi, że ten sukces jej syn może okupić nawet śmiercią, że chyba wolałaby aby silniki nie ruszyły. Widać w tym momencie to wielki uczucie, więź między Anakinem a matką. I bez względu na wszystko , ta scena strasznie mnie wzrusza. ( ale może jestem sentymentalny...) Do DAV - mam wrażenie, że gdyby Lucas zaczął Sage od EI ( zwłaszcza gdyby działo sie to w latach siedemdziesiątych ), ten film byłby zupełnie inny. Nie wiem czy byłby tak genialny jak STAR-a Saga, ale na pewno byłby lepszy niż był ( chociaż ja akurat nie zaliczam się do jego zagorzałych przeciwników ) Pozdrawiam pozdrawiających.

pjjedi

nacia: to po co tu wchodzisz? Nie wiem, czy zrozumiałeś/aś nazwę strony: "Bastion Polskich Fanów Gwiezdnych Wojen" - tak brzmi ta nazwa, a ty prawdopodobnie zrozumiałeś/aś: "Bastion Polskich Anty-Fanów GW". To tylko takie małe przypomnienie :). A jak ci się chce kupę to idź do kibla. To też tylko taki mały remind, żeby Ci nie śmierdziało w pokoju, czy gdziekolwiek teraz siedzisz :D.

pjjedi

nacia: to po co tu wchodzisz? Nie wiem, czy zrozumiałaś nazwę strony: "Bastion Polskich Fanów Gwiezdnych Wojen", a ty prawdopodobnie zrozumiałaś: "Bastion Polskich Anty-Fanów GW". To tylko takie małe przypomnienie :).

nacia

kompletne gówno***nie nawidzę star wars************************************i właśnie tyle o tym myślę.ja nie wiem po co zrobili tyle tych wersji gównianych epizodów i ataków klonów itd.kupa!!!!!!!!!!!!!!!

DAV

Nie pytaj sie tylko pisz.....

DAV

Nie pytaj sie tylko pisz..... cos ciekawego...

LAtouffe

Aczy moglybym do waszego klubu dojsc

Tdc

do "DAV": ano.

DAV

TDC- hmm.... zauwaz ze Anakin zawachal sie i przemyslal swoja odpowiedz jak Padme sie go zapytala("Could you Anakin?") on powiedzial:"No", ale troche pomyslal nim to powiedzial, a pewnie gdyby Amidala powiedziala ze moglaby ak zyc to on tez by sie nie zawachal... To jest kolejny dowod na to, ze w Anim ujawnia sie ciemna strona mocy.... Philomythus- powiem Ci ze duzo piszesz, ale to bardzo dobrze. Jestem tak zapatrzony w SW ze jak czytam te komentarze to se tak jakby ze zdenerwowania nogami macham bo tak mnie to "rajcuje". Z tymi expertami to sie zgadzam- ten koles nic nie powiedzial sensownego... ale ja nie chcailem o tym. Philomythus- to wlasnie te chwile, krotkie momenty, ulamki sekund to wszystko swiadczy(przynajmniej dla mnie) o tym ze film jest niezapomniany.... A musze sie z wami czyms podzielic... przeczytalem takie zdanie philomythus`a("Mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do sytuacji w której stara "Stara Saga" zaginie i zniknie. Bo przecież to ona jest tym mitem założycielskim....") i pomyslalem sobie o czyms takim...... mianowicie. Nie ma co ukrywac, ze TPM nie byl oszalamiajacym filmem. A to jest Epizod I, czyli gdyby Lucas nie krecil od Episode IV to prawdopodobnie nie byloby szalu SW, bo to by byl niewypal i nikt nie chcialby krecic i ogladac nastepnych czesci, tak to jakos sie ulozylo, ze teraz Star Wars to jest jakis fenomen. Od czasu gdy SW zaistnialo w zyciu ZIEMI(planety- troche glupio powiedziane) to zaczela sie inna ERA kina i filmu, juz nic nie jest takie same....(to jest zaczerpniete z Focusa:). Zastanawialisice sie nad tym kiedykolwiek?? ze gdyby Lucas najpierw nakrecilby TPM to nie byloby tego wszystkiego, fenomenu, szalu, fanow, nie rozmawialibysmy sobie tu, nie umawialibysmy sie na spotkania itp... I to jest troche przerazajace jak sie o tym pomysli. Ale na szczescie jest Saga i moc jest z Nami i bedzie w nas 4ever....pozdro dla Kyle, Philomythus`a, countdooku, Ozymandiasa(ktory ostatnio nic nie pisze ale na pewno sie pojawi), Narya`y i wszystkich Fanow... Niech moc bedzie z wami.......(ja mam niecale 16 lat ale mysle ze moc nie zna granic wieku ani niczego innego:)

philomythus

Może zacznę pisać streszcenia :) W każdym razie w tekście na pewno są informacje dla Kyle Katarn, DAV, Tdc, countdook (to tak gdyby na widok długości, nie chciało wam się czytać :) A i jeszcze do Tdc - mam nadzieję że czwartek będzie udany. I nie martw się - ludzie na pewno się jacyś znajdą. W każdym razie życzę dnia pełnego mocy.

philomythus

Najpierw odpowiedź dla countdooka i dla DAV, oraz dla wszystkich przy okazji którzy mogliby być zainteresowani kupnem plakatów - plakaty można nabyć na stronie: www.plakaty.pl . Ja osobiście ją polecam, bo akurat dziś otrzymałem je pocztą i to tylko po 2 dniach od złożenia zamówienia. Trwa akurat teraz promocja: jeśli zamówi się plakat z AOTC to firma dołącza plakat z TPM (możemy sobie wybrać jaki chcemy). Są tylko dwa manakamenty - nie jest to znowu takie tanie, bo jeden plakat kosztuje jakieś 16 zł + 9 zł za przesłanie. Aczkolwiek w tym momencie otrzymujemy przecież drugi plakat a więc jest to jakieś pocieszenie. Druga sprawa to taka, iż nie mają oni np. wzorów jakie wiszą na naszych ulicach, tych reklamowych. Dla mnie był to problem, bo ja szukałem tego z Padme i Anakinem którzy stoją do siebie tyłem i z napisem o tym, że Jedi nie zna gniewu, a tam go nie mieli. W końcu i tak go zdobyłem (ale to akurat po napisaniu sugestywnego listu do dwóch multkin - tak ująłem sprawę, że oni aż zaczęli się prosić abym wziął od nich plakat, pomimo, że wcześniej nikt w kinach nie chciał mi dać :) gdyby ktoś chciał znać wzór na taki sugestywny mail, to niech da znać :). Ale w każfym razie na stronce tej, są też fajne plakatry, więc warto tam zaglądnąć. Sami sobie już dokładnie sprawdźcie - ja naprawdę zachęcam, bo się nie zawiodłem. Przy okazji chciałem podziękować Jeth-owi, jeśli może to czyta, bo to od niego dostałem ten adres - przyznaję się (bo sam miałem na początku problem ze znalezieniem sklepu gdzie można by dostać plakaty) Adres jak już pisałem bardzo się przydał, więc serdeczne dzięki Jeth. Tyle a propos plakatów. Kyle Katarn: teraz już się całkowicie chyba rozumiemy i naparwdę nie mam nic Ci za złe. Dzięki za wyjaśnienie i przedstawienie swojego punktu widzenia i tego o co Ci chodziło - dzięki konkretnej dyskusji i porozumiewania się da jednak się uniknąć głupich sporów i bezsensownych niedomówień. U mnie wzięło się to stąd właśnie, że multimedia jednak kojarzą mi się bardziej negatwynie niż pozytywnie. Jak sam zauważyłeś - one mogą być źródłem wiadomości, mogą wywierać pozytywny skutek. Ale niestety tak jak wiele innych rzeczy zostały wypaczone przez człowieka. Ileż to jest rzeczy które człowiek wymyśla aby mu służyły, aby mu pomagały, aby były pożyteczne, a które są tymczasem przez drugiego człowieka zmieniane i obracane przeciw ludziom, przyczyniają się do niszczenia nas. Ciemna Strona Mocy działa :( ale to już jest szerszy problem filozoficzny, w który nie ma sensu tu teraz wchodzić, bo można nie wyjść. Ta - w każdym razie rozbiło nam się tutaj wszystko o pojęcie "multimedialne", o których mieliśmy różną definicję i sposób patrzenia. Ale czasem to tak dobrze do tego dojść, po pokazuje taka sytuacja jak różnymi osobowościami są ludzie i jak różny mają sposób myślenia. I ta różność czyni nas właśnie niezwykłymi. Jeszcze odnośnie pychy Jedi i sceny w bibliotece: tutaj także mogłem użyć nie dość dobrego słowa. Pisząc o pysze Jocasty Nu, miałem na myśli właśnie ten rodzaj pychy, który przejawia się w pewności siebie - i to słowo jest tutaj rzeczywiście lepsze. A pychy nasuwa mi się tutj pod tym kątem, iż oni wszyscy są na tyle pewni siebie, na tyle pewnie swej potęgi, że nie dpopuszczają do myśli, żw coś czego u nich nie ma, istnieje. I to jest właśnie ta pycha - pycha biorąca swój początek we wrażeniu wielkości mocy, może nieco rutynie, codzienności. Oni, tacy jak Jocasty Nu np. przez tyle lat żyli nie słysząc o żadnym zagrożeniu, że rzeczywiście zapomnieli o CSM. Lordowie Sith ukrywając się zrobili najlepszą rzecz jaką mogli zrobić - w jakiś sposób sprawili, że to właśnie Jedi za bardzo uwierzyli w swoją moc, za bardzo uwierzyli w swoją siłę i "jedyność". Tak kojarzy mi się to z tym, co zrobił potem Imperator o czym pisał Kyle Katarn - owa pewność siebie go zgubiła, bo on także wierzył, że nie ma siły która jest go w stanie pokonać, że nic mu nie grozi, że on i Vader są jedynmi, którzy posiadają moc zdolną pokonać wszystko. Oczywiście nie chcę oskarżać Jedi o to, że całkowicie zegocetryzowali się, że byli zapatrzeni w siebie - nie przecież oni dalej wierzyli w moc przyjaźni, działali razem, byli szlachetni i walczyli w imię kodeksu (no choćby np. odbicie Obi-Wana). To są dla mnie przede wszystkim szlachetni rycerze, tak jak określił to Kyle Katarn, idealiści. Ale chodzi mi o to, że jednak Sith ukrywając się, jakąś pewność siebie w Jedi rozbudzili, która polegała właśnie na wrażeniu tego, iż nie ma już nikogo innego we wszechświecie. Jedi temu nie ulegli bardzo mocno - bo gdyby tak się stało, wszyscy by przeszli na CSM i sami by się zgubili. Ale jednak chyba także i to doprowadziło, do ich "drobnych błędów", jakże brzemiennych w konsekwencjach. Jednak koniec końców jakby nie było zwycięża wiara w przyjaciół, a imperatora gubi coś, czym sam chciał zgubić i zgubił Jedi. Ale to tak tylko jeszcze kilka moich przemyśleń w odniesieniu do pychy. Nie wiem, czy dobrze się wyrażam, i przepraszam, jeśli zdarza mi się czasem niektóre rzeczy powtórzyć w jakiś sposób, ale to tylko po to, aby niektóre rzeczy jakoś bardziej oddać lub dążyć do lepszego wyjaśnienia ich, co i tak czasem mi się chyba nie udaje :) DAV - podzielam Twoje uczucia do tej scenki. A zresztą nie tylko do niej. Coś w tym jednak jest, że często wcale nie jest tak, i wielkie sceny robią na nas wrażenie, ale właśnie sekundy, dwa słowa, jedno spojrzenie. Nie cała sekwencja, nie całe ujęcie - ale 1/10 z tego. I to jest niezwykłe, bo to właśnie takimi scenkami człowiek potem żyje, choć wiele ludzi nawet na nie nie zwraca uwagi. Często rozmawiałem z kimś po kolejnym seansie AOTC, ale często nikt nawet nie zauważał, że było co takiego jak skok Amidali i jej pocałunke, secan z "bryczką", mimika Obi-wana, gdy zgrywa, że wie o co chodzi u Klonerów, czy np, spojrzenie Anakina wjeżdzającego na arenę, na Obi-wana itp. To są drobnostki - ale pomyślcie sami. Czy takie "drobnostki" nie są najpiękniejsze, najwspanialsze, a ludzie często kompletnie totalnie o nich zapominają. Zresztą odnoszę do do wszystkich części, także do starej sagi. Przynajmniej dla mnie tak jest. DAV i Kyle Katarn - no to trzeba by się jakoś zorganizować. Nie wiem jeszcze tylko jak, ale mnie niestety najbliższy weekend odpada, więc może za tydzień jakoś. Zobaczymy zresztą, ale jakby co to o mnie nie zapomnijcie bo ja się piszę na to jak najbardziej. O ile oczywiście Kyle Katarn będzie chiał się wybrać z małolatami :) (aczkolwiek do 18-stki zostały mi jeszcze 4 miesiące - to tak z wątku osobistego:). Jeszcze tylko szybko dwie rzeczy. Tdc: nie bój się. Dla mnie nie jest najważniejsze kto z kim sypia ;-). A ekspertem się nie przejmuj, bo zauważyłem w życiu, że ludzie którzy podają się za ekspertów, najmniej znają się na tym, w czym domniemanie są najlepsi. To jeden z wielu paradoksów ludzkości, ale jak on się jednak sprawdza chyba. Ja bym nie miał czelności powiedzieć że jestem ekspertem w czymkolwiek -za bardzo wiem, jak uboga jest wiedza ludzka, jak człowiek mało wie w całym ogromie świata, że "to co wiemy, to kropla w oceanie tego czego nie wiemy". Zapomnijmy więc o ekspercie, bo tacy to potrafią jedynie zdenerwować. Podzielam obawy Tdc i autorki newsu o "poprawkach". To straszne że zysk może przysłonić legendę. Mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do sytuacji w której stara "Stara Saga" zaginie i zniknie. Bo przecież to ona jest tym mitem założycielskim. Ale pan Lucas chyba o tym zapomina. Szkoda. May the force be with you!!!

OTI_SITH

Sorki ale po tym filmie spodziewalem sie czegos wiecej postacie sa plytkie i shematyczne ( JAK DO QR... NE.... WYGLADA OBI WAN???!!!!) a pozatym w filmie nie ma niczego oprocz efektow specjalnych na co mozna by zwrocic uwage

Tdc

Jeszcze raz ZACHĘCAM DO SPOTKANIA !!! Ja jak wspomniałem będę w Czwartek - będzie mnie łatwo rozpoznać bo będę miał plakietkę z "TDC". "philomythus" i "Kyle Katarn": SZKODA !! ale słyszałem, że ostatnio stałeś się sławny :)

Tdc

Wczoraj wpadł mi w ręce numer "Cinema" poświęcony Ep. II oraz Spider Manowi (większa część numeru). Znalazłem tam wypowiedz "wielkiego" fana SW, który występuje w roli wielkiego guru, który "przepowiada" to co zobaczymy w ep. III. Z chęcią chciałem zapoznać się z tym co jakikolwiek fan - spodziewa się zobaczyć w tym filmie. Okazało się, że wypowiedź ta jest poprostu FATALNA ! Ja nie wiem, jeżeli tak wyglądają wszyscy "zagramaniczni" fani SW no to Polska ma się czym szczycić. Otóż ten człowiek spodziewa się po III ep. głównie wątków "skrajnej" namiętności i innych płytkich i kompletnie dalekich od SW tematów (ogólnie wg. niego jest to "mydlana opowieść"). Czy dla was też najważniejsze jest: "kto z kim sypia" ? Mam nadzieję, że III ep. nie będzie wyglądał tak jakim go widzi ten "ekspert" (nie pamiętam nazwiska i nie mam zamiaru pamiętać).

Tdc

"Kyle Katarn (2002-06-12 04:37:00) ": "To jedna ze słabości Jedi, są idealistami i bezgranicznie wierzą swoim "braciom"" - oj tak, to czyni ich zupełnie bezbronnymi wobec Sithów. To jeden z ciekawszych wątków w nowej trylogii (oraz we wcześniejszym TPM). | "philomythus (2002-06-11 19:56:00)": "zaczynają żyć w kłamstwie" - racja - Anakin w rozmowie o kłamstwie (z Amidalą) daje świadectwo, że on i Jedi nie potrafią "tak żyć". A tu jak słusznie zauważyłeś polityka wzięła górę nad Ideałami Jedi ! Jasne, że życie składa się z trudnych kompromisów, ale może właśnie również to zgubi republikę ...| "Kyle Katarn (2002-06-12 04:37:00)": co do "Jocasty Nu w archiwum" - to jest mi bliższa Twoja interpretacja tej sceny. No i oczywiście również bardzo czekam na III epizod.| Odnośnie: "DAV (2002-06-12 09:27:00)": Widzę, że się już umówiliście a co z Warszawą ? Ludzie ! Ruszcie się !. "ta scenka mnie strasznie "bierze"": Tak mi też się całkiem podobała - ale liczyłem, że będzie w tym filmie więcej takich (czyli "pamiętliwych") scenek. Pozdrawiam !

Tdc

W newsach ("Poprawki 2002-06-12 07:57:00; Jeth źródło: Gildia") czytamy sporo ciekawych rzeczy. Ja chcę dodać iż zgadzam się ze wszystkimi obawami autorki !

DAV

Qcze glupio mi tak, ze wszyscy pisza i pisza a ja nie moge sie rozpisac... jakos tak...

DAV

No coz. Tez juz sie nie moge doczekac Ep III a przeciez dopiero co obejrzelismy AOTC (pare razy ale jednak stosunkowo niedawno). I to jest ten fenomen Star Wars- my juz tak sie nakrecilismy ze jak to wejdzie do kin to nas ogarnie szalenstwo(a ja bede wtedy pisal mature...) Wtedy dopiero bedziemy miec pustke w sercu i duszy.... A co do spotkania to jestem coraz bardziej napalony(moze dlatego ze jstem taki mlody) bo juz beda 3 osoby :) fajnie by bylo..... Philomythus- slad masz plakaty...? Bardzo lubie, uwielbima sage Star Wars i mysle ze nioc tego w naszym zyciu nie zastapilo. Bo przeciez jakie inne trylogie albo serie bylyby takie same- nawet w malym stopniu- jak SW. ODP: zadne, bo Star Wars jest osadzone w realiach cudownego swiata z przeroznymi problemami i "szczesciami" z wielkimi, licznymi galaktykami, stworami- to jest poprostu piekne i takie cudowne. Powiem Wam, ze jak pomysle sobie o takich zwyklych sytuacjach z AOTC to najbardziej mi bije serce, najbardzie powracam bez pamieci do tamtego swiata... np. gdy na arenie jest bitwa Jedi przeciwko droidom. "Bryczka" w ktorej byla Padme wywraca sie i Padme wchodzi to tej wywroconej "bryczki" a Anakin przychodzi oslaniac ja switlnym mieczem i pyta sie: "This is diplomatic solution??" a piekna Padme mowi: "No, this is agresive negociations". I ta scenka mnie strasznie "bierze"(wiecie o co chodzi) i jak sobie o tym pomysle, to czuje sie jakbym znowu byl w tamtym swiecie.... Pozdrowienia. Trzeba cos wykombinowac z tym spotkaniem Philomythus i Kyle Katarn....

Kyle Katarn

Ach, Boże broń, Philomythusie, nie miałem zamiaru obrażać ani Ciebie, ani nikogo innego określeniem "multimedialna młodzież". Chodziło mi raczej o epokę w jakiej wychowują się dzisiejsi młodzi ludzie. Multimedia, czy nam się to podoba, czy nie bombardują nas zewsząd z coraz większą siłą, a co za tym idzie w mniejszym lub większym stopniu kształtują nasze życie. Nie oceniam czy to dobrze czy źle. Nie twierdzę, że przez to dzisiejsza młodzież jest w jakimś sensie gorsza czy lepsza. Chcę powiedzieć, że generalnie jest inna, ponieważ wychowała się w innej epoce. Siłą rzeczy trochę odmienne są także jej gusta. Wiem, że to pewne uogólnienie, a te nigdy nie będą do końca prawdziwe - jak w Twoim przypadku - scena w fabryce nie podoba Ci się mimo, iż wychowałeś się w bardziej multimedialnych czasach niż ja. Mnie ta scena fascynuje tak samo, jak odprężająca przygodówka z Abem, o której już była mowa. Może jestem po prostu bardziej multimedialny niż Ty :-). Dla mnie to określenie nie ma negatywnego wydźwięku, jest tylko stwierdzeniem pewnego faktu odnośnie dzisiejszego świata, w którym technika odgrywa coraz większą rolę. Absolutnie nie staram się generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka. Multimedia są olbrzymim źródłem mądrości leżącym w zasięgu ręki. Ale nie tylko, mogą również ogłupić i zaślepiać ( niczym Moc ). Jak kto skorzysta z tej wiedzy, to już inna sprawa, historia pokaże. Mam nadzieję, że dobrze wyjaśniłem nasze niezgrane chwilowo myśli. Teraz odnośnie rozmowy Macea z Yodą - bardzo ciekawe spostrzeżenia poczyniliście. Jeśli chodzi o słowa Jocasty Nu w archiwum, to wydaje mi się, że to nie pycha przez nią przemawia. Robi wrażenie raczej mądrej i dobrotliwej osoby, której po prostu nie mieści się w głowie, że któryś Jedi mógłby pozmieniać dane w archiwum ( a jak wiemy tylko im mogła udać się ta sztuczka ) dla swych niecnych celów. Podobnie Mace z miejsca odrzuca pomysł by Dooku mógł być mordercą. To jedna ze słabości Jedi, są idealistami i bezgranicznie wierzą swoim "braciom". Są w tym podobni do paladynów Króla Artura, czy legendarnego Rolanda, nie dopuszczających do siebie myśli, że ich wierni towarzysze broni mogli by ich zdradzić, czy zawieść. Traktuje pośrednio o tym jeden z moich ulubionych dialogów Gwiezdnej Sagi - między Lukiem i Imperatorem. Luke wypowiada bardzo mądrą kwestię "Twoją słabością panie, jest zbytnia wiara w siebie" Palpatine ripostuje równie celnie "A twoją wiara w twoich przyjaciół" Obaj mają rację, ta wiara jest przyczyną upadku Jedi. Ale Imperator także ginie, zbyt pewny swych planów. Pozwoliły mu stworzyć "Imperium zła" a następnie zniszczyły go, zbyt ufnego w swą nieomylność i potęgę. Kolejna z przyczyn upadku to z pewnością uśpiona czujność ( a wraz z tym i pycha jak słusznie zauważacie ) Sithowie przecież wyginęli tysiące lat temu, co stwierdza Ki Adi Mundi kategorycznie. Yoda mądrze upatruje niebezpieczeństwo w tych słowach " ciężko dojrzeć ciemną stronę, hm?" Jedi nie są przygotowani na przeciwników biegłych w mocy ( morze zardzewieli sądząc naiwnie, iż nie mają godnego przeciwnika? ). Mimo iż preferuję jasną stronę Mocy w przeciwieństwie do Countdooku, to fascynują mnie opowieści o "samotnych sprawiedliwych" osaczonych zewsząd przez mrok i zło, ale mimo to wiernych swym ideałom, aż do końca. Dlatego lubię mroczne klimaty i mam nadzieję, że taki właśnie będzie E III. Z innej beczki, ponieważ, także mieszkam koło Katowic, nie wybiorę się niestety w najbliższym czasie do Wawy : (. Ale z przyjemnością pójdę trzeci raz do kina na AOTC. Jakby co, dajcie znać DAV i Philomythus. Łączę pozdrowienia, dla wszystkich, szanownych dyskutantów.

DAV

A co do sytuacji Jedi to mnie wzruszylo na pewiem sposob i zaniepokoilo to jak Yoda mowil: "Slepi jestesmy skoro stworzenia armi klonow nie widzielismy..." (i to westchniecie) poprostu super. Osobiscie bardzo podoba mi sie wykreowany w TPM i AOTC Mace Windu... niestety... bedzie musial zginac w Ep III(czy ktos wkoncu da mu nazwe?!?! :) To mnie lekko martwi i szkoda ze juz skonczy sie to wyczekiwanie na nastepne Episody, juz wszystko bedzie skonczone(niby bedziemy mogli obejrzec wszystko "na raz", ale co potem jaka pozniej bedzie ogroomna pustka. To bedzie dla mnie tragedia....) Patrzac na STARe czesci przez pryzmat nowych to (tak jak wspominaliscie) to juz nie to samo.... inna interpretacja i wogole inne spojrzenie, bo patrzy sie znajac historie- jakze piekna i pelna wrazen- zycia Anakina. Yo juz nigdy nie bedzie to samo... ale moze to dobrze zobaczyc to samo z innego punktu widzenia?? Moze kiedys zrobimy spotkanie fanow w K-ce?????

DAV

No philomythus rozpisales sie rozpisales. Ale wiesz co Ci powiem, ze jak przeczytalem ze jestes z Katowic to bardzo sie ucieszylem bo mozemy sie spotkac(narazie nie koniecznie do kina) i pogadac poznac sie w realu i to jest takie "podniecajace" spotkac kogos takiego jak ja ktorego znam tylko z literek(madrych) na ekranie ktory czerpie moc z tego co ja i podoba mu sei to co mi(np ta scena okazaniem milosci na arenie o ktorej pisalismy w mailach) i wogole. Co do AOTC i tyvh gier to nie chcialbym zebyscie mnie zrozumieli zle. Nie mowie ze tak sie skonczy, ale jest pewna obawa. Nie chcialbym rowniez zebyscie teraz sobie pomysleli, ze jak ktos mi powiedzial ze sie nie zgadza to od razu to odwoluje: przyznaje troche przesadzone to bylo, ale nie do konca. Powiem wam(nawiazujac do wypowiedzi Philomytuhsa) ze w AOTC najbardziej z efektow specjalnych nie podobaly mie sie rozne fabryki itp :) tylko..... te wygenerowane komputerowo krajobrazy i miasto Courscant. Krajobrazy na Naboo, Kamino(a`la krajobrazy).... poprsotu to jes takie extra, chwytajace za serce i wogole... Philomythus- skad brales plakaty i za ile??? P.S moze spotkamy sie niedlugo w Kace bo bardzo chcialbym Cie poznac... Niech moc bedzie z wami i AOTC gora.....

philomythus

Cóż - tym razem naprawdę będzie wam potrzebna cierpliwość aby to przeczytać :) Ale za tą cierpliwość naprawdę bardzo dziękuję.

philomythus

Tdc - z chęcią bym przyjechał i wziął udział w spotkaniu, ale niestety są rzeczyw których przejść za bardzo się nie da. I naprawdę szczerze wam zadroszę w takich momenatch że mieszkacie w stolicy. Co prawda ja kocham moje miasto takim jakim jest (choć oczywiście ma swoje wady jak wszystko), ale niestety zrobienie około 300 km z Katowic do Warszawy i 300 km z powrotem w ciągu jednego dnia (i to pociągiem) to trochę za dużo, jakby na to nie patrzeć (DAV- a propos Katowic, to z chęcią bym poszedł kolejny raz na AOTC, ale póki co nie cierpię na nadmiar pieniędzy, więc może kiedy indziej - w zeszły piątek byłem kolejny raz w kinie, a teraz czekam aż mi przyślą plakaty, więc kasa się szybko roseszła - oczywiście na SW :) Tak więc po prostu racjonalnie zrobić się tego za bardzo nie da. I niestety tutaj prosi się aż aby ponarzekać na Katowice bo pod względem imprez fanowskich i zresztą innych także, to one zbyt atrakcyjen nie są (tzn. nie jest tak źle, ale gdy to porównuję z takimi miastami jak Wrocław, Warszawa, Kaków, Poznań i takie tam, to jednak wiele nam brakuje). Dlatego mogę się z wami łączyć co najwyżej duchowo, poprzez moc. Ale zawsze jest to jakieś rozwiązanie :) Countdooku - mnie także bardzo poruszyła ta rozmowa Windu z Yodą. To oglądanie upadku czegoś potężnego, wielkiego, pełnego mocy jest czymś smutnym, czymś co przepełnia boleścią i żalem za odchodzącym światem - i to właśnie dzieje się na naszych oczach. Ale nawiązują do tej sceny rozmowy, jak i również sceny w bibliotece coś mnie zastanawia. Czy przydpadkiem to nie jest wielki błd to co robi Yoda - jego słowa o tym, że nie mogą powiedzieć senatowi, bo to przysporzy im wrogów. W tym momencie zaczynają żyć w kłamstwie, nie chcą się przyznać do "porażki", do tego że są słabsi. Oczywiście nei chcę być źle odebrany, bo wiem że jest to zagranie techniczne, strategiczne - my wiem, ale póki inni się nei dwoiedzą, możemy swoją postawą i stereotypem wszechpotęgi robić to, co dotychczas, chcą z pewnością dobrze i próbują uniknąć czegoś na rodzaj buntu. Ale jak dla mnie jest to równoczesne wjeście w jakiś element kłamstwa - czegoś co pochodzi od CSM. I jeszcze ta sprawa z biblioteką - "Obiekty które nie istnieją w naszym archiwum, nie istnieją w ogóle" (zaznaczam że cytat nie jest dokładny). Czy to nie jest przykład na pychę o której mówił Yoda, że staje się coraz bardziej wszechobecna nawet wśród starszych. Pycha, która zasłania oczy przed prawdą - w samym centrum świątyni Jedi. Niektórzy są tak pewni swej potęgi, że nie potrafią się przyznać do błedu, pomimo że są racjonalne tego dowody (w tym wypadku rozmowa z Dexem i owe zatrute ostrze). To coś jak w roku 1984 Orwela - historia jest w gazetach, na kartkach, ale jeśli się zniszczy te kartki gazety, historia może być zmieniona - jeśli czegoś nie ma w tamtych archiwach, to to nie jest prawda, bo to władza dyktuje prawdę. To smutne, ale Jedi jawią mi się w tym momencie właśnie na kształt sytstemu, który myśli że wszystko ogarnia i kontroluje. Totalne zaślepienie - nie u wszystkich ma się rozumieć, ale jak widać u co poniektórych tak. I nie ma się co dziwić że CSM to wykorzystała - tak jak to powiedział Yoda, tylko Sihowie wiedzą o naszej słabości. Ale ta słabość musiała już trochę trwać skoro udało się wykasować dane. Smutne, ale prawdziwe. A to przecież jest jeszcze ta w miarę optymistyczna część. Naprawdę boję się pomyśleć o EPIII, i nie dziwię się countdooku że z taką niecierpliwością na niego czekasz - tu będzie dużo z CSM, tak więc jak jej zwolennik, powinieneś mieć ucztę dla ducha :) Kyle Katarn - mimo wszystko nie chciałbym być nazywany multimedialną młodzieżą. Wcale się za takiego nie uważam i według mnie to wcale nie jest przyczyną dla której bardziej podoba się nowa trylogia. Nie wiem oczywiście jak z innymi - nie jestem w stanie się za nich wypowiedzieć, ale mogę zabrać głos za samego siebie, powiedzieć to co ja sam myślę. A według mnie daleko mi do multimedialnej młodzieży i jest to wręcz dla mnie trochę obraźliwe. Taka młodzież widzi mi się jak twór masowy, twór który siedzi i całe dnie spędza przy urządzeniach mutlimedialnych. A przecież tak wcale nie jest. I do tego jak miałoby to wyznaczać moje życie. Jestem człowiekiem młodym, tzw. młodzieżą, więc mam prawo poczuć że to do mnie także były skierowane te słowa. A przecież multimedialna młodzież nie ma w sobie ducha, zabija serce i uczucia, odrzuca kreatywne myślenie. Takiej młodzieży według mnie nie może się podobać AOTC, bo jego trzeba poczuć, a ona tego by nie mogła zrobić. Ja podawałem powody we wsześniejszych wpisach, dlaczego może nam się bardziej podobać AOTC. I podawałem tam oczywiście fakt dostępu do większych inforamcji, większe oddziaływanie przez wszelkie media i inne drogi, ująłem tam fakt, że jest to dla nas bardziej współczesne. Ale nie pozwolę aby wrzucić teraz to do "worka multimedialnej młodzieży". Nie wiem, jakie miałaś intencje, nie chcę wcale naditerpretować, nie obrażam się - ale po prostu według mnie i jak dla mnie osobiście jest to niezbyt dobry zwrot. Nawiązują do tego chciałem pokazać jeszcze jedną rzecz - jest w AOTC ta scena w fabryce. I powiem wam, że jest to scena, która najmniej chyba podoba mi się w całym filmie. Już na początku po pierwszym obejrzeniu miałem jakie wątpliwości, coś w tym mi się bardzo nie podobało, ale do końca jeszcze nie wiedziałem co. Potem po następnym razie, wiedziałem już że ta scena była dla mnie zbyt futurystyczna zbyt naładowana technologią, fabryak zbyt pokazana szczegółow. Ale najlepiej określiła mi to potem moja siostra po kolejnym razie - ta scena była jak fragment gry komputerowej, choćby gdzie np.: Kierujesz Amidalą - masz zbierać jabłuszka, przeskakując przez maszyny; uważaj na latające stworki; po 100 punktach przechodzisz do następnego levelu (oczywiście bardzo to teraz skarykaturowałem, ale chodziło mi o pokazanie mi moich odczuć). I tak oto jako młodzieńcowi który żyje otoczony światem multimediów, światem wirtulanym, powinno mi się to bardzo podobać. ja z seansu na seans dochodziłem do wniosku, że tutaj Lucas przesadził. Nie chcę być postrzegany jak człowiek, dla którego kategorią wartości jest techologizacja itd. Epoka ma swe gusta - ale proszę nie rozumieć źle tych gustów. Nie wiem czy do końac wyjaśniłem to o co mi chodzi - nikogo nie staram się atakować, niczego zarzucać. Po prostu chcę wyjaśnić i sprostować, oraz obronić się przed utonięciem w szarej masie multimedialnej młodzieży. Pomimo że do młodzieży należę. I może właśnie chcę się bronić, aby nie zostać zaklasyfkowanym do miejsca, przed którym na coedzień uciekam, i przed którym sie bronię. Pozdrawiam wszystkich ( "fans are part of my life" :) - ktoś to kiedyś powiedział, nawet nie wiem kto...) May the force be with you!!!

Tdc

Spotkanie jest tak ważne, że zachęcam do wysiłku również tych którzy są spoza Warszawy !

Tdc

UWAGA !!! Jak już poniektórzy zauważyli można by coś zorganizować - A TERAZ JEST OKAZJA !! Jak donoszą najnowsze "Newsy" mamy: 1. "Dni z Amberem" oraz 2. "XXV Spotkanie Warszawskiego Fanklubu Star Wars" 21 czerwca !!! Ja będę na pewno w "Empik w DT Junior" 13.06 o godz. 16. Wszyscy czekamy na następne zgłoszenia - czakam/y na was (każdy wie o kim jest mowa). Jak zbierze się nas grupka to się jutro razem umówimy.| Ja raczej nie będę na XXV spotkaniu ale mam zamiar zacząć uczęszczać w okresie wakacyjnym ! Niech moc będzie z wami !

Tdc

"philomythus (2002-06-09 22:52:00)": rozumiem Twoje intencje. Właściwie było to dla mnie bardzo przykre, że zamiast dyskusji (takiej jaką teraz przybrała ona postać) spotkałem się tu z tak banalnymi problemami i Naraya oraz inni musieli co poniektórym tłumaczyć zupełnie podstawowe kwestie :-( Tym którzy nie do końca znają lub rozumieją naszą dyskusję - chciał bym wyjaśnić iż philomythus dość dobrze ujął temat i nie miałem zamiaru kogokolwiek obrażać (itp.) - choć czasami próbowałem wymusić właściwy tok polemiki (ad. "Ozymandias (2002-06-10 11:53:00)". | Ponad to oczywiście nie piszesz za dużo - pisz dalej (jak pisał "countdooku (2002-06-11 09:53:00)": "...niech nie czyta"). Pozdrawiam !

countdooku

philomythus - pisz dalej i nie przejmuj się długością swoich postów - ja czytam je z radością, a komu to przeszkadza, niech nie czyta. Co do "kordonu wokół ocalałych", to masz rację, ale na mnie równie wielkie wrażenie zrobiła rozmowa Windu z Yodą, kiedy Mace mówi "musimy powiadomić Senat, że Moc w nas osłabła". Dla mnie to był pierwszy sygnał upadku Jedi. Nawet będąc zwolennikiem Ciemnej Strony, zawsze doceniałem "przeciwnika" i uważałem, że Jedi są superpotężni ( chociaż nie są bogami ) a tu nagle to wyobrażenia wali sie w gruzy - Jedi nie są już w stanie kontrolować sytuacji w galaktyce, nawet we własnej Świątyni! To smutny prognostyk, ale i wytłumaczenie dlaczego Rada Jedi zgodziła się jednak na szkolenie Anakina, który miał przywrócić równowagę Mocy. naprawdę z coraz większą niecierpliwością czekam na EIII. Kyle - nie chodziło mi o "Winę" jako taką. Raczej o nastawienie. Wydaje mi się, że duża część STAR-ych fanów, skaleczonych przez TPM podeszła do AOTC ( i to pomimo całkiem pozytywnych recenzji ) "z pewną taką nieśmiałością" ;) Patrzyła nieco bardziej krytycznie, nie pozwalając sobie "odlecieć" i po prostu dobrze się bawić. Do RPG-owców - chłopaki i dziewczęta, Wy to macie szczęście -mieszkacie w większych miastach gdzie zawsze uda się zorganizowac grupę zainteresowanych i pograć, ja niestety nier mam takich możliwości:(((. W Galaxy też się pewnie nie pobawię - w domku tylko modemik i chudy portfel:(((. A co do niebezpieczeństw - myślę, że będzie odwrotnie, że możliwość "przebywania" w świecie SW jeszcze bardziej rozbudzi naszą miłośc dla Sagi, najbardziej zakręceni - i dysponujący stałymi łączami ;) - będą mogli przenieść się w Swój Ukochany świat niemal na stałe.

Kyle Katarn

Countdooku - podobnie jak Narya, cenię wyżej starą trylogię ( choć jestem też fanem nowej ). Myślę, że nie jest to niczyja wina, raczej rzecz gustu. A ten u starszych fanów często kształtowany był ( w mniejszym lub większym stopniu ) właśnie przez starą sagę, która podbiła ich serca. Dzisiejsze pokolenie "multimedialnej" młodzieży musi mieć trochę inne gusta. A te jak wiadomo nie podlegają dyskusji :-). Każde pokolenie ma swoją legendę i tak już zostanie. A co do tej stronki z mieczami świetlnymi &#8211; ha ha pomyślałem mniej więcej to samo co Ty. Ale patrząc na cenę, naszła mnie refleksja - przecież każdy rasowy Jedi powinien skonstruować własny miecz świetlny :-). Ozymandias - mnie też odstraszyła cena podręcznika do SW, dlatego graliśmy w dość luźną interpretację tego systemu i świata. Bez tabelek, statystyk i kostek. Z początku to bardziej były wygłupy - młodzi i wychowani na Kryształach Czasu nie bardzo wyobrażaliśmy sobie, jak można grać w ten sposób ale szybko stwierdziliśmy, że kości tylko rozpraszają i zaczęliśmy nie skrępowaną żadnymi zasadami zabawę ( poza odrobiną rozsądku of course ). Chociaż podręcznik przeczytałbym swoją drogą, na pewno jest tam masa ciekawych pomysłów. Racja, polska edycja może nie ukazać się w tym tysiącleciu &#8211; szkoda to podobno najpopularniejszy u nas erpeg obcojęzyczny . Odnośnie SW Galaxy - dobrze, że mam modem i pewno niewiele w tę gierkę pogram. W przeciwnym razie pewno wciągnęłaby mnie do tego stopnia, że dziewczyna by o mnie zapomniała , wylano by mnie z uczelni a do czytania musiałbym zakładać "musztardówy" ;-). A tak na serio - takie nowinki, jak płynność przestrzeni między planetą, jej atmosferą a kosmosem robią naprawdę wrażenie. Ciekawi mnie jak oni to chcą zrobić? Z resztą, komputerowego rolpleja SW jeszcze nie było, no i Knights of The Old Republic też się ciekawie zapowiada. Zobaczymy. Co do obaw DAV - nie sądzę, że po tej gierce świat SW będzie mniej emocjonujący, skoro nie stał się po tych wszystkich grach i książkach - wręcz przeciwnie, takie rzeczy nakręcają fanów jeszcze bardziej. A Gwiezdne Wojny żyją własnym życiem.

philomythus

Oj przepraszam - dziś znowu mnie poniosły słowa. Jeśli bardzo wam to przeszkadza i nie chce wam się tyle czytać to dajcie znać - postaram się to skracać. Naprawdę przykro mi jeśli was obciążam, ale są taki rzeczy, gdzie słów jest bardzo wiele, a myśli jeszcze więcej. Pozdrowienia dla wszystkich stałych (oni wiedzą :)

philomythus

Cóż - rzeczywiście to bardzo miło, że tak się rozkręcamy, choć z drugiej strony idzie za tym pewne niebezpieczeństwo - wystarczy na chwilkę się wyłączyć i już jest trudno odpowiedź na wszytskie wątki i npasiać tym wszystkim którym chciałoby się napisać, bo zwyczajnie nie da się tego ogarnąć. Ale może po kolei. Do Ozymandias - ja naprawdę nie miałem zamiaru pisać penów dla Tdc. Może rzeczywiście nie znam tego wątku aż tak dobrze jak wy, którzy braliście w nim udział od początku. Ale po rpostu z tego co ja przeczytałem i przeanalizowałem ucieszył mnie fakt, że ktoś opiera się na rozsądnych faktach i rpowadzi rzetelną dyskusję. A widziałem również że co poniektórzy rzucali się momantalnie na osobę, atakowali osoby a nie to co oni mówili lub zmieniali sens tego co dana soba mówiła. A to nie jest dobre - to jest bezczelne, tym bardziej, że dana osoba robi to w tym momencie w większości przypadków świadomie. Podkreślam - ja nie zgadzam się w wielu kwestiach z Tdc, ale wolę po prostu mu napisać co ja myślę i jak to widzę. A niektórzy takiej zasady nie wyznawali. I cieszy mnie to, że w związku z tym, Tdc nie dawał się oszukiwać. Nie wiem - może były i takie przypadki, kiedy i on zachował się nie tak. Nie mam pojęcia - tego nie oceniam. Piszę po prostu o tym co mnie bardzo się spodobało, na tym na czym się skupiłem. Ale wiem oczywiście że mogę popełniać jakiś błąd lub co - po prostu wiedz Ozymandias, że ja nie uogólniam tego co pisałem do całej osoby. Akceptuję i biorę teraz pod uwagę te rzeczy które Ty mi pokazałeś. I bardzo się cieszę, że jeśli coś widzisz chcesz o tym mówić - spokojnie i rzeczowo. O to generalnie chodzi gdy wymienai się poglądy lub dyskutuje. Teraz inny wątek - zarówno DAV jak i Kyle Katarn zwracają uwagę na pewną rzecz - rzeczywiście, AOTC jest ostatnią taką częścią. Bo przecież EPIII to będzie smutek. Ale smutek podwójny - bo z jednej strony smutek będzie niósł sam EP. Pomyślcie sami - to będzie masakra. Wyginą wszyscy Jedi (poza dwoma dobrze nam znanymi:). A więc muszą zginąć także dzieci, świątynie, Ci wszyscy którzy gdzieś tam przewijają się w filmie. Mnie już chytwał jakiś taki wielki ciężko do określenia żal , gdy widziałem jak padają na arenie Jedi. Po prostu docierało do mnie że ginie moc, że ginie potęga, ginie historia. A z drugiej strony czułem że oni giną tak jak powinni - dal ideałów, w walce, szlachetni i piękni. I dosłownie coś mnie ścisnęło, gdy usłyszałem słowa Yody do jednego z Klonów: "Utwórzcie kordon wokół ocalałych". To jedno słowo: ocalałych. Zabrzmiało ono jakoś tak złowróżebnie, ale rownocześnie mówiło całą prawdę - oni, Jedi ginęli, i będą ginęli jeszcze dalej. Oczywiście to pewnie (I hope so) będzie miało swój klimat, będzie mroczne a przez to fascynujące i piękne. Ale równocześnie to może być właśnie pełne smutku, bo oto świat będzie się rozpadał. Ale będzie i jeszcze ten drugi smutek, ten o którym pisał DAV - oto będę oglądał ze świadomością, że dalej już nic nei będzie, że na płaszczyźnie nowych historii oto kończy się sprawa. Może dla tych którym ani TPM, ani AOTC nie przypadł do gustu nie będzie to zbyt wielki smutek. Ale dla mnie - już wiem - będzie ot bardzo trudne. To będzie ostatnia częśc, którą będę mógł się nacieszyć tak od nowa, od podstaw. Lucas zamknie swoją fabrykę snów, marzeń. Oczywiście pozostanie cały jego dorobek, będziemy mieli to co już mamy. Ale jednak - gdzieś tam będzie ta świadomość, że na jakieś płaszczyźnie to już koniec. Dziś czuję żal gdy o tym tak myślę - ciekawe co będzie za 3 lata. Może lepiej o tym nie myśleć. Po prostu czekać i dać się za 3 lata po raz koljeny ponieść. Jeszcze na koniec chciałem nawiązać do tego co napisał countdooku - a mianowicie do patrzenia się na Vadera. Oto gdy wezmę teraz stare części, to już nie jest ten sma Vader, on się zmienił, przybyło mu coś. On nie jest już tylko tym Vaderem, który tropi i chce zniszczyć, który przeszdł na CSM. Wiemy, że on kiedyś mocno kochał, że był młody, miał życie niezwykłe, że może niem kierować wiele przesłanek. Jego postać znacznie się rozbudowuje, znacznie rozszerza się płaszczyzna (oczywiście nie twierdzę, że w Starej Sadze tej płaszczyzny nie było - owszem, była, ale teraz jest bardziej ubarwiona, zresztą chyba wiecie o co mi chodzi). I wiem, że nie będę jużpotrafił spojrzeć na Vadera jak na Vadera. Teraz to będzie dla mnie Anakin, a nie Vader. A saga jak to zauważył countdooku, będzie historią o Jedi który przeszedł na CSM, a nie jak kiedyś o odrodzeniu JSM. Choć oczywicie nic do końca nie zasłoni i nie zakryje tego jak kiedyś patrzyłem. Ale to wszystko jest przykładem an to, że to wszystko żyje, że ten świat moe się zmieniać, choć powstał już tak dawno. I to jest według mnie także piękne.

DAV

No rozmowa rozkrecila sie tu juz na dobre i mysle(mam nadzieje), ze nie zlikwiduja nam teko sondarza tak predko...hehe :P Co do SW Galaxy to mysle(jak mowil Ozymandias) ze to jest duze niebespieczenstwo, bo przeciez jezeli bedziemy znac swiat z Gwiezdnych Wojen od podszewki to ogladanie filmow nie bedzie juz az tak podniecajace jak to ma miejsce teraz. Ale z drugiej strony kto oparlby sie takiej grze, w ktorej wlasnie (jak wczesniej wspominalismy tego chcielismy) zyjemy w tym magicznym swiecie... no trodne zadanie.... sa 2 strony medalu i mocy, ktora z nich jest zla a ktora dobra musicie zdecydowac sami... TDC- to nie chodzilo o doslownie wyidealizowany swiat. Chodzilo o to ze tu wszystko jest takie oczywiste. Dobro walczy ze zlem ("i jak w dobrym westernie dorych i zlych mozna rozpoznac po strojach"- Focus), jest milosc, przyjazn, przywiazanie, slowem wszystkie najwyzsze wartosci w swiecie Swiat ukazany w SW jest przedstawiony czarno na bialym, piekny zagmatwany a zarazem prosty i niezrozumialy. I to jest chbya ta MOC Gwiezdnych Wojen.... Philomythus- rozmawia sie z Toba fajnie i jestem Ci bardzo wdzieczny ze znalazlem kogos kto mnie rozumie w 100%. Moje odczucia, uczucia itp.... pozdrowienia dla wszystkich: Narya, Ozymandias, Philomythus, TDC, countdooku, Kyle Katarn i innych.... Moc jest w nas....

Ozymandias

Szanowni koledzy i koleżanki. Boleśnie odczuwam swoją ostatnią nieobecność tutaj, bo teraz co nieco trudno mi nadążyć za tokiem rozmowy. Prosze jednak nie sadzić, że narzekam, nic podobnego, bardzo mnie cieszy, że opinie stały się rzęsiste jak ostatnie opady deszczu w mojej okolicy. Cieszy i zarazem wzrusza mnie szczerość niektórych osób jak Panów Philomythusa i DAV`a i bardzo niedobrze, że w sąsiedztwie pojawiaja sie chamskie odzywki, nie wymienię nicków ich autorów bo nie warto, z takimi panami nawet o "dupie maryni" nie warto rozmawiać bo po co ich dowartościowywać zwracaniem na nich uwagi,. Próbowałem odnaleźć wspólny mianownik waszych ostatnich, dosyć sporych tekstów, często pojawia watek się więzi z dopiero co obejrzaną opowiescią , z którego to powodu po wyjściu z kina mamy ogromne poczucie straty i pustki w środku, jakby ktos nam na chwilę dał pożyć w innym lepszym - ze względu na czytelne wartosci - świecie. Później tęsknimy , zazwyczaj przez lata bo SW trudno odesłać do lamusa pamieci. Znam paru którzy takich problemów nie mieli, cóz, ludzie maja różne wrażliwości, jednym SW potrzebne, innym nie, nie znaczy ,że ci drudzy gorsi. Próbowałem tu wielokrotnie udowadniać Tdc i majacym podobne do jego zdanie (mam wrażenie, że kiedyś było ich tu więcej),że nowemu epizodowi SW towarzyszy ta sama magia, ze wychodząc z kina ma się to samo wrazenie co kiedys przed laty po pierwszym obejrzeniu EVI (przepraszam, ale po TPM go nie miałem), i wasze obecne wypowiedzi zdają sie to potwierdzać. Drogi Philomythusie, nie przesadzałbym z tymi peanami nad Tdc, po pierwsze nikt nie chciał go tu "zagryźć", o ile sie nie myle on sam się prosił o polemikę, po drugie sam chwilami uważał swoje przytyki za nie najlepszej jakosci (vide głośna sprawa "lekarzy bez granic"), bo niestety często szły w ilość a nie w jakość, po trzecie przynajmniej na poczatku narzucał ton innym wypowiadajac sie w imieniu wszystkich fanów "fani SW mogą się pożegnać z klimatem...", co jak widać wyszło w praniu bo większośc tu obecnych jednak film zaakceptowała, niezaleznie od obecnych w nim (jak zreszta w każdej części sagi) niedoróbek. Uwagi Tdc poczatkowo bardzo mnie irytowały, ponieważ film mi sie spodobał a ktoś mi tu bruździ i wybrzydza, potem okazało sie, że polemika z nim potrafi sprawić mnóstwo frajdy, zmusza do analizowania wielu faktów o których normalnie by sie zapomniało. Dlatego zawsze mi go brakuje kiedy gdzieś na dłużej znika (w odległej galaktyce?) . Poza tym ostatnio okazuje się, że mamy wiele wspólnego, np. ja też blokuję informacje przed obejrzeniem filmu, żeby móc odebrac go w miarę świeżo a nie z góry znać całą treść (wyjątek stanowią trailery, ale na szczęscie montują je inteligentni ludzie). Kyle-ja bym pograł w RPG SW, przez lata mistrzowałem w Cthulu, przedtem w Kryształach Czasu i jeszcze po drodze w paru przypadkowych systemach. Czekam na polska edycje, która i pod względem jezykowym i cenowym bedzie dla mnie korzystniejsza. Pewnie jeszcze poczekam z 1000 lat bo podobno firma Lucasa nie kwapi sie z wydaniem praw. co do Kałużyńskiego i Raczka to niewiele wytłumaczyłem bo ciagle mi urywało a jak później próbowałem streścić to już nie było to samo :( Podejrzewam, że ich ludzie w Bastionie nie dopuścili do odkrycia kulisów tej diabolicznej intrygi, której elementem jest wspomniana recenzja:)). Na koniec z innej beczki - pytanie do Ciebie i wszystkich: co myślicie o SW Galaxy, wielkim sieciowym RPG-u rozkrecanym niedługo przez Lucasarts, z fotorealistyczną grafiką, dajacą mozliwość wiedzenia życia w świecie SW (w realiach klasycznej trylogii, z tego co widać na publikownych przedpremierowo screenach). Czy nie wydaje Wam się, że dla nas - przynajmniej tych zakochanych w świecie wykreowanym przez Lucasa - stanowi to niemałe niebezpieczeństwo? Poniewaz ostatnio na topie jest podawanie swojego adresu mailowego chciałbym przypomniec, że Katarn i ja bylismy pierwsi - Ha! Łączac ukłony serdecznie pozdrawiam.

countdooku

philomythus - nie łam się chłopie aż tak bardzo, tym że uciekły ci gdzieś lata premier E IV-VI. To były tak naprawdę straszne lata ;). To prawda, że nie masz tych wspomnień, ale masz ( Ty i Twoje pokolenie ) coś zupełnie innego - masz SW na wyciągnięcie ręki, niemal na każdym nośniku ( CO Z DVD? ), nie musiałeś czekać kilku lat od premiery w USA, aby paru gości zdecydowało, że ten film można pokazać polskiej publiczności, masz świeże spojrzenie. My mamy swoje wspomnienia, ale czasami zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby urodzić się trochę później i zacząć oglądanie SW od początku od E I. Miałem okazję rozmawiać z kilkoma ludźmi, dla których AOTC był pierwszym filmem Sagi i ich odczucia były różne. Niestety AOTC był jaki był, ale i tak dla wielu był początkiem przygody z Sagą - oni patrzą już na to wszystko inaczej. Czy to oni mają lepiej czy my? Doprawdy nie mam pojęcia, cieszyc może jedno - i wśród nowych fanów są tacy, którzy kochają ten świat całym sercem! Zresztą BTW - tak mi właśnie przyszło do głowy, że po EI a szczególnie po EII, jakoś inaczej ogląda mi się Starą Trylogię - teraz jest to dla mnie historia Anakina/Vadera a nie Luke`a. To na tą postać zwracam teraz szczególna uwagę, analizując jego poczynania w kontekście tego czego dowiedziałem się z TPM i AOTC. Droga Naryo - właśnie o to mi chodziło - stare części budzą w tobie dzieciaka a nowe nie. Czy to tylko wina ich słabości, czy to Ty już nie potrafisz całkowicie odlecieć i oglądać nieco mniej krytycznym okiem, nie wiem, ale wydaje mi się że wina jest po obu stronach. Co do natury kobiet - zgadzam sie na 100%, ale jako prawdziwy mężczyzna, nadal będę próbował ją zgłębić;) A jeśli chodzi o fanowskie szaleństwo ( tak tak, My Fani jesteśmy szaleni ) to właśnie odwiedziłem ( dzięki ICO ) stronke firmy robiącej niemal oryginalne miecze świetlne za "jedyne" 265 dolców plus 25 ksztów przesyłi. I wiecie co sobie pomyślałem - nie będę jadł, nie będę pił, nie kupię prezentu urodzinowego bratu, ale KUPIĘ SOBIE TAKI MIECZ! Niech Moc Będzie z Wami Wszystkimi!

JediAdam

Jak milo ze TDC wrociles :) Pusto tu bez ciebie bylo:) Naprawde. Napisz cos ciekawego bo az nie ma co skontrowac :) Chcialem napawde wyrazic moje uznanie do wypowiedzi philomythus ktory sie tu produkuje i wychodzi mu to wspaniale:) i sie z toba calkowicie zgaadzam. Naryja powinnas byc troche bardziej otwarta :) Moze dopiero odkryjesz to ze nowa trylogia jest rownie dobra jak stara:) Moze twoje uczucia wyplyna tylko trzeba na to czzasu? Dla mnie stara trylogia jest swietna i pamietam jak dzis jak po raz pierwszy 11 lat temu ja ogladalem... Bylo to wspaniale i do dzis to pamietam... A z Nowa Trylogia dla mnie jest to nawet milsze uczucia bo mam okaze po raz pierwszy ogladac STARWARS w kinie czego nie mialem okazji uczynic w czasie starej trylogi bo mnie na swiecie nie byloi:) Zycze wszystkim zeby czuli, nie mysleli i cieszyli sie z kazdej chwili przebywania w tym swiecie pieknym poprzez ksiazki, gry i wszystkie czesci filmu! Niech Moc Bedzie z Wami!

Loko

AOTC tocałkowity wypas

Kyle Katarn

Dzięki Tdc, mnie, też się łezka kręci w oku :-) Przy okazji, jest jedna sprawa w której 100% się z Tobą zgadzam. Mianowicie aby nasz kochany Jurek Lucas nie przejmował się za bardzo opinią tej nudnej, Hollywoodzkiej, publiczności z jej chorobliwym wręcz zamiłowaniem do happy endów ( ja też je lubię, co nie znaczy, że chcę aby wszystkie filmy kończyły się w ten sposób! ). Mam nadzieję, że w E3 powróci mroczny klimat "Imperium" a Geogre wzniesie się na wyżyny i zrobi ten film z nerwem i ze sporą dawką dramatyzmu pokaże dalsze losy naszych bohaterów. Z innej beczki - Ciekawi mnie jak McGregorowi pójdzie granie Obi - Wana, bo tym razem trudne zadanie przed nim - uczeń wymyka mu się na ciemną stronę, a przecież decyzję o jego szkoleniu niemal wymusił na Yodzie. W końcu jest zmuszony walczyć z Anakinem. Z pojedynku wychodzi zwycięsko, ale tak naprawdę to jego życiowa porażka. Ach, nie mogę się doczekać ! Jeszcze do Ozymandiasa - dobrze, że wytłumaczyłeś jak to było z tym Kałużyńskim ja się przestraszyłem, że oni tak na serio ;-D. A wszystkim odczuwającym pustkę po wyjściu z kina polecam SW Role Playing Gamre. To naprawdę twórcza rozrywka dla ludzi z wyobraźnią i pozwala przeżyć niezapomniane chwile w świecie SW ( z resztą w dowolnym świecie ). Wiem, wiem to nie takie proste, potrzeba trochu wolnego czasu , Mistrza Gry, mającego odrobinę talentu twórczego i chęci ( mam szczęście znać kilku takich ) no i paru znajomych zapaleńców, mieszkających w pobliżu. Ale od czego mamy konwenty RPG ? Pozdrawiam wszystkich STARych i nowych fanów.

DAV

O tak Narya ma racje.... POLSKAAAAAA Bialo Czerwoni... Gadale z Joda i Mace`em Windu i Polska ma zwycistwo za sprawa mocy... No chyba ze Ciemna strona zachmurzyla wszystko i pokrzyzuje plany orlom.....

DAV

No widze ze mam duzo do nadrobienia.... czytalem ale to cos mi przerywalo musialem wyjsc.... wlasnie chcialem powiedziec wam co ostatnio mi sie "przytrafilo". Otoz w calej tej pogoni w dziesiejszym swiecie... lekko "zapominalem"(pisze zapominalem ale to nie tak, poprostu gdzies to uciekalo na drugi plan pod wplywem tej pogoni) o SW i o AOTC ktore mnie tak zafascynowaly... Otoz (taki moze banalny przyklad, ale daje duzo do myslenia i jest to dowod na to ze SW to cos niezapomnianego) jak zawsze w sobote wybieralem sie z kolegami na slaski(grac w pilke), musialem oczywiscie posprzatac, i cos zjesc. wszystko bylo tak szybko robione ze nawet porzadnie sie nie spakowalem i (na poczatku) nie spakowalem spodenek. Jedzenie wzialem juz na droge... sorki ze tak sie rozpisalem nie na temat. Do czego zmierzam, chodzi o to ze jak wracalem sie po spodenki... juz caly spoxony i wogole juz na mnie czekali, zobaczylem okladke plyty z muzyka z AOTC i uswiadomilem sobie jakie to jest dla mnie wazne, ze nie moglbym bez tego zyc(moze to bardzo powanznie brzmi ale to prawda), usiadlem i zanucilem sobie Love Theme i dopiero za pare chwil po pomysleniu sobie o AOTC poszedlem, jakby znowu przezywajac ten film. Poczulem sie jakbym znowu byl w tamtym swiecie. To utwierdzilo mnie w przekonaniu ze SW rzadzi. Countdooku- masz racje, my tego nie doswiadczylismy i to czyni nas ubozszymi... ale widzisz(Narya) to co mowil Phylomithus to prawda. Ja ta moja pustke mialem po wszystkich filmach sagi, ale najwieksza po AOTC(musze nawet przyznac ze poleciala mi lezka jak 2 raz wychodzilem z kina) pozniej nad tym myslame i wiem dlaczego AOTC zrobilo najwieksza pustke: jest tam uczucie swiat, w ktorym chcielibysmy mieszkac(w innych episodach tez jest), ale to nie dokladnie o to chodzi. Mianowicie chodzi o to ze na nastepny epizod trzeba czekac az 2-3 lat i to jest bardzo dlugo. Po ogladnieciu wczesniejszej sagi jak i (po raz 2 TPM) mialem mozliwosc wziecia kasety i ogladniecia sobie nastepnej czesci(albo jak w przypadku 2 ogladania TPM pojsc do kina na AOTC). A przy AOTC nie ma zcegos takiego. Nastepny dolujaca wiadomosc to ta, ze to byla "ostatnia" nakrecowa czesc, ktora jest taka piekna... bo przeciez wiadomo ze w EpIII Ani przejdzie na Ciemna Strone Mocy(dla ktorej mam szacunek, bo mieli oni w posiadaniu wielka MOC) milosc przestanie samoczynnie istniec, (prawie)wszyscy pozytywni bohaterowie zgina. Poprostu "makabra". Zdalem sobie sprawe jak bylem na AOTC 2 raz ze wlansie ogladam najbardziej "radosny" epizod Gwiezdnych Wojen.... i to czynilo ten film bardziej podniecajacym... P.S jezeli ktos mieszka w okolicach Katowic to zapraszam na spotkanie bo wybieram sie do kina 3 raz. Mozemy skoczyc razem... "May the Force be with You Philomythus, Narya, Countdooku, TDC, Ozymandias i Kyle Katarn." to w NAS na zawsze pozostanie MOC Gwiezdnych Wojen. 3majcie sie

philomythus

A i jeszcze do Tdc - właśnie prześledziłem sobie nieco dokładniej wpisy od początku. I chciałem Ci pogratulować jednej rzeczy - tego że nie dałeś z siebie zrobić idioty, tego, że nie dałeś się zagiąć na te wszsytkie ich przekręcenia, czepianie się Ciebie i podciąganie tego pod film. Chciałem Ci pogratulować tego, że tropiłeś ich przeinterpretacje i błędne odczytywanie Twoich słów. Niestety wielu ludzi korzysta z nieładnych trików erestycznych (które notabene Schopenchauer opisał już ponad 100 lat temu) i pisze np. totalnie nierzeczowe, przekręca prawdziwe myśli, lub w obronie swoich opini zaczyna krytykować osobę (co nie ma nic do rzeczy). I oni uważają że sprawa jest załatwiona, że jeśli wymyślają inewktywy na Ciebie to od razu obalają też Twoje zarzuty. A przecież zarówno inwektywy jak i ich mniemanie o obaleniu Twoich zarzutów są idiotyczne. I wszystko to wynika z tego, że po prostu onie nie potrafią dyskutować. Dlatego naprawdę bardzi się cieszę, że nie dałeś pozwoliłeś na częśto głupie zagrywki i że ich "rozpracowywałeś". I choć w wielu kwestiach (jak choćby w takiej "bardzo drobnej" jakim jest stosunek do AOTC :) się nie zgadzamy, to jednak bardzo się cieszę, że nie dałeś się "zagryźć".

philomythus

Przepraszam jeśli piszę dla niektórych ciut za długo - ale zrozumcie, jak o tym się zacznie pisać, to się nie da skończyć :) Ale mnie bardzo cieszy, że mogę poczytać wasze dłuższe wypowiedzi. Przynajmniej lepiej poznaję zawsze zdania, poglądy, przeżycia. A to pozwala na dowiedzenie się czegoś nowego no i na konfrontację swoich myśli z innymi. A jak wiadomo, to jest bardzo owocne i pożyteczne i z reguły prowadzi do samych dobrych rzeczy, rozwija.

philomythus

Przede wszystkim na samym początku chciałem wszystkim podziękować za wyrażanie swoich opini i za dojrzałą wymianę w większości przypadków (piszę w większości, bo niestety zawsze znajdą się tacy jak UFO, czy Lepper - cóż, głupota jest wszędzie). Naprawdę czuję się wspaniale mogą czytać wszystkie wasz komentarze, mogąc podzielić się moim zdaniem, widząc że choć wcale się we wszystkim nie zgadzamy, to jednak szanujemy się nawzajem i próbujemy zrozumieć pobudki drugiej strony. Cóż - sztuka dyskusji i rozmowy niestety ostatnio upada, ale na szczęscie nie tu na Bastionie. I za to wam chwała. Dzięki Narya za słowa uznania - w końcu za rok piszę maturę :) Do wszystkich którzy tak bardzo kochają starą sagę (countdooku, Tdc, Narya...): nie chcę abyście pomyśleli sobie, że my, młode pokolenie, nie cenimy starej sagi. Ja po prostu po ludzku zdaję sobie sprawę, że gdyby nie ona, nei przeżywałbym tego, co teraz przeżywam :) Żywię ogromny szacunek dla niej i również ją kocham - są tą jedyne chyba filmy, które jestem w stanie oglądnąć tyle razy. Ale wiem - wiem po prostu że jesteśmy ubożsi niestety - że ja nie mogę wspomnieć oglądając np. The New Hope, wycinków, zeszytów itp. Po prostu tego nie miałem. I jak już pisałem - zazdroszczę wam, bo macie coś bardzo cennego - wspomnienia. Ja te wspomnienia również mam, ale o wiele świeższe. Ja wspominam stary telewizor i stare video, oraz kasetę z przegranymi Star Wars, które oglądając bardziej się widziało "piasek" niż obraz. Ale pamiętam moje 5 lat które wtedy miałem i film z którego za bardzo nic nie rozumiałem, ale który oglądałem bo moja siostra oglądała :) I pamiętam już o wiele lepiej, ten moment, w którym nagle odkryłem w wieku 14 lat, co to był za film, kiedy na nowo zobaczyłem ten film na kasecie i gdy poczułem tak naprawdę po raz pierwszy moc. Choć wtedy nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z jej siły. Ale teraz to wszytsko widzę. Bo ta moc, przyciągnęła mnie wtedy po 9 latach na nowo do telewizora, sprawiła, że coś mnie zafascynowało, no i to ona wybuchła we mnie pełną siłą gdy mogłem oglądnąć AOTC. Ona całay czas we mnie była. Ale potzrebowała tego stymulatora, tego zapłonnika, który pozwoli jej na wybuchnąć pełną siłą. To nie mogła być wersja specjalna, bo ja z jakieś strony już to znałem, to nie był zbyt mocny bodziec. Kochałem te filmy, żyłem nimi, ale cały czas słabo. To nie mógł być TPM, bo w nim czegoś brakowało, bo jednak pozostawiał wiele on braków, był w wielu momentach jak dla mnie infantylny. Musiałem poczekać kolejne 2 lata. Ale opłaciło się - bo teraz gdy ta moc wybuchła, żyje i nic już jej nie zdoła nigdy przygasić. Tak jak wy - stare pokolenie (sorry za wyrażenie :) zbieraliście zdjęcia, tak ja zbieram wszystko co mogę (oczywiście na swój bardziej nowoczesny sposób - i chyba niestety, bo to pewnie nie jest ten smak dla was, ale ja doceniam przynajmniej to co mam, choć wiem że dla was może to mniejszy klimat - ale rozumiem to i doecaniam). Ale to wszystko sprawia, że tak jak napisał countdooku - gdy tylko cokowliek zobaczę, usłyszę to jestem w stanie rzucić wszystko byle tylko to sprawdzić. To wielu ludziom wydaje się śmieszne, głupie - ale pomyślcie sobie jacy jesteśmy z tym szcęśliwi. Mamy coś czego wielu nie ma - mamy coś co nas ogarnia i pochłania, coś co sprawia nam ogromną radość nawet najmniejszą czątką. Mamy tą wszechograniającą moc - "wy" bardziej w starej sadze, "my" bardziej w tej nowej. Ale łączy nas szczęście jakie płynie z mocy, która łączy te filmy. Tak - to jest niezwykłe. Ta moc wychowała już dwa pokolenia. Gdzie jest druga taka rzecz, kto pokaże coś co dokonało czegoś równie niezwykłego za pomoc z pozoru "zwykłego" filmu. Niech się socjologowie mądrzą, niech się "inteligentni" dziennikarze produkują, próbujc dociec o co chodzi w tym szale. Ale my nie musimy tego badać - my to czujemy. I jeszcze na koniec, gdyby kogoś interesował adres: philomythus@poczta.onet.pl May the force be with us!!!

Narya

Witam wszystkich. Spieszę z odpowiedzią, bo nie wiem czy w tygodniu dam radę - praca w tych czasach to zając i może uciec, wbrew przysłowiu. Countdooku - trochę mnie nie zrozumiałeś - właśnie dawne epizody sprawiają, że wszystkie uczucia wyłażą ze mnie, przypominają się lata dzieciństwa, tak jak i w chwilach kiedy słyszę muzykę, czy widzę różne zdjęcia. Nadal mam taki odruch, że wycinam z gazet (już nie o gramaturze paieru toaletowego) wszystko co wydrukują na ten temat. Może to jest dziecinne, ale nie mogę się powstrzymać (więc chyba jednak tak do końca nie przeszłam na "drugą stronę" ;)). Trzymam też stare wycinki, a jak komuś wszystko to wydaje się śmieszne to niech lepiej przypomni sobie własnych "idoli" z czasów dzieciństwa ("ach ten Shakin Stevens"). Mój hrabio ;) mogę Cię zapewnić, że przeżywam nie tylko wszystkie opisane przez Ciebie sceny ze starych SW, bo jak napisałam jestem zwolenniczką "starego". To nowe epizody nie dają mi tej radości. Dłuuugo jak i Ty czekałam na kontynuację, a zwiastun Mrocznego widma oglądałam na komputerze dziesiątki razy. Jednak kiedy obejrzałam film w kinie byłam prawie załamana, zawiedziona i nie wiem sama co jeszcze. Po AOTC było znacznie lepiej, ale... Oba filmy nie mają tego ducha, który wyczuwałam wcześniej, brakowało mi bardzo scen z Yodą, który (tak jak w rozomowach z Lukiem) mówiłby mądre kwestie. Oprócz jednej, która zapadła mi w pamięć (Fear leads to anger, anger leads to hate, hate leads to suffering) resztę już znamy, albo nie jest to nic nowego. Może jak obejrzę AOTC kilka razy to coś się zmieni. A tak w ogóle to nie staraj się zrozumieć kobiet - my rzeczywiście mamy podwójne osobowości:)) TDC - osobiście (oprócz ep. I jak napisałam powyżej) o AOTC nie szukałam żadnych informacji, komiksów, książek itp. itd. trailery ściągnęłam z bastionu już po obejrzeniu filmu. Chciałam właśnie niczym się nie sugerować przed seansem, a wszystkie rzeczy które pisałam wcześniej miały charakter ogólny, takie spojrzenie z góry. Co do adresu to oczywista że chodzi o słowo "poczta". Też pozdrawiam. Philomythus - stary świetnie piszesz, jak na młodego człowieka (tylko broń Boże się nie obraź:)). Ujmujesz rzeczy dokładnie tak, jak i ja o nich myślę. Już kiedyś tu napisałam, że my "Starzy" mamy swoją dawną wersję SW, na których wyrośliśmy, a "Nowi" mają swoją na której właśnie wyrastają i to jest piękne, że mimo tak wielkiej odległości w czasie jeden człowiek potrafił połączyć co najmniej! ze dwa pokolenia. Który inny film "spłodziłby" tylu fanów??? A te wszystkie wycinki, o których pisałam powyżej, tylko zbierałam i oglądałam zdjęcia, chociaż trudno (oj trudno) było się powstrzymać przed przeczytaniem. Oczywiście po obejrzeniu filmów ja też jestem bardzo zadowolona, że teraz wszystkie informacje nie są towarem deficytowym, no mają wreszcie odpowiednią jakość. Aha - Świat młodych też pamiętam i jego "Gwiazdozbiór". DAV - zgadzam się z Tobą w pełni - echhhhhhhhhhhhhhh. Miałam nie komentować, bo nie warto, ale co tam - wszystkim piszącym (ufo, lepper itd.) durne kwestie zalecam kurację prozakiem - po wyczyszczeniu miękkiego dysku pod waszą czaszką można będzie wgrać trochę lepszy program, bo ktoś was chyba zawirusował. Pozdrawiam starych i nowych fanów. A tak z innej beczki - trzymajcie kciuki za naszych w jutrzejszym meczu:))

BoolBert

Nie będę się rozpisywał, powem jedynie, że gdy usiadłem w berlińskim kinie przed olbrzymim ekranem (notabene przed polską premierą, ha!) cały świat przestał dla mnie istnieć. Wyszedłszy z kina czułem się tak, jakbym dostał czymś ciężkim w głowę. Do dziś, ilekroć wracam pamięcią do tamtych chwil, ogarnia mnie niepohamowana nostalgia. To po prostu filmy mojego życia...

Kyle Katarn

Tak, pamiętam jak pewnego razu kumpel zdziwił się, że nie byłem jeszcze w kinie na "Matrixie" "Genialny film - mówi - czegoś takiego jeszcze nie widziałem". Następnego dnia siedziałem już w kinie, ziewając szeroko i myśląc o wszystkich opowiadaniach, gdzie wiele ciekawiej przedstawiono problemy i dylematy związane z rzeczywistością wirtualną. Ech - pomyślałem - dzisiejsze kino sf już mnie nie chyba nie zadziwi. Wkrótce później poszedłem na TPM. Co tu dużo mówić - odleciałem w kosmos. Siedziałem z otwartą buzią niczym przed kilkunastu laty, nie wierząc własnym oczom, że znów oglądam nowe SW, po tylu latach. Mimo, że nie było to dokładnie to czego się spodziewałem, byłem tak szczęśliwy, że nie zwracając uwagi na midichloriany czy inne "potworki" poszedłem na film jeszcze parę razy. Ech, opowieść Lucasa ma w sobie to "coś", że zawsze zadziwia, nieważne który raz oglądam.

Tdc

do "countdooku": "ze mną jest tak, że kiedy tylko usłyszę w TV, radiu, internecie etc.etc. jakiś chociażby strzęp gwiezdnowojennej muzyki, fragment filmu czy nawet zdjęcia, rzucam to co robię, na twarz wypływa mi szczęśliwy uśmiech" - oj tak ja też taki jestem ! Niech moc będzie z wami !

Tdc

"countdooku": "barwny i wyidealizowany świat" - nie zgadzam się z tym - film nie jest wyidealizowany, raczej inne filmy takie są (np. Władca pierścieni). Tu akcja jest dość zaplątana.

countdooku

Narya - dzięki Tobie przypomniałem sobie te wspaniałe i jakże trudne lata "odkrywania" Sagi. Jesteśmy chyba z tego samego pokolenia 30-latków i nie mięliśmy łatwo chcąc być fanami. Nie wiem jak Ty, ale ja mieszkam w małym mieście, gdzie nawet takie pisma jak "Ekran" nie docierały wcale lub sporadycznie. Wszelkie informacje dotyczące Trylogii dostawało się od starszych kumpli a o spoilerach, trailerach czy zwykłych zdjęciach nie było nawet mowy. Jednak jak każdy fan, ja też chciałem mieć w domu "coś" z Gwiezdnych Wojen, więc wycinałem wszelkie zdjęcia jakie pojawiały się w prasie ( pamiętam, że był to głównie "Świat Młodych" )i wklejałem je do najzwyklejszego zeszytu w kratkę, nazwywając go "Albumem Gwiezdnych Wojen" :) Do dzisiaj pamiętam kłopoty z większym zdjęciem z fotomontażem-miszmaszem gdzie wymieszano fotki Fregaty typu Nebulon-B, Luke`a z zielonym mieczem, Leię w stroju niewolnicy, Vadera z TESB, szturmowca w kłębach pary też z TESB, ewoki, AT-ST, Solo z BlasTechem, Goraxa ( to chyba ten z filmu TV o Ewokach )i chyba coś jeszcze. Doskonale pamiętam jak pracowicie "wycinałem" poszczególne obrazki, ponieważ cały miszmasz za cholerę nie chciał zmieściś się na kartce... Ech, to są niezapomniane przeżycia i cieszę się, że twoje słowa ponownie je przywołały i za to Dzięki! DAV i philmotyhus zaś opisali dokładnie to co czułem po wyjściu z kina po seansie AOTC, a o czym pisałem już w innym miejscu ( Forum ) - o smutku i tęsknocie jaki wywołuje u mnie obejrzenie całej Sagi. Zawsze ilekroć kończy się Powrót Jedi, a dokładniej podczas sceny palenia "zwłok" Vadera dopada mnie cholerny smutek, żal i ściskanie w dołku. Mam już prawie trzydziechę a wzruszenie prawie wyciska mi łzy. I to bynajmniej nie z powodu śmierci Vadera, nie, tylko że właśnie w tym momencie przypominam sobie, że to już koniec, że nie zobaczę już dalszych przygód moich ulubionych bohaterów, że trzeba opuścić ten wspaniały, niesamowity, barwny i wyidealizowany świat "dawno dawno temu w odległej galaktyce" i wrócić do szarej i smutnej rzeczywistości... I dokładnie takie same uczucia miałem po seansach AOTC. Nagle, w trakcie napisów uświadamiałem sobie, że ten piękny świat już w trzeciej części zostanie zniszczony, przegra, pozytywni bohaterowie zginą. I że jednocześnie ten trzeci "odcinek" serialu będzie już ostatnim, że nigdy więcej nie będę mógł śledzić w kinie dalszych przygód Anakina/Vadera, Amidali, Yody,Dooku, Palpiego, Windu, Luke`a, Hana, Leii... Nie wiem, ale wydaje mi się, że skoro AOTC w tak starym fanie potrafi wzbudzić tak silne emocje, nie może być filmem złym ani tym bardziej pozbawionym magii/Mocy. Tylko trzeba znów bez reszty dać się zawładnąć akcji na chwilę zapominając o tym, że w międzyczasie się niestety dorosło. I tutaj jeszcze kilka słów do Naryi. Piszesz, że Ty już chyba dorosłaś i wyrosłaś z tego dzieciaka jakim byłaś oglądając pierwszy raz Starą Sagę. Czytam Twoje słowa i nie mogę w nie uwierzyć, nie mogę uwierzyć że mogła to napisać "STAR-a Fanka". Trudno mi doprawdy uwierzyć że nie uśmiechasz się oglądając po raz 284 jak Yoda okłada laską Artoo wyrywając mu latarkę, że nie powtarzasz za Vaderem "Moc jest z tobą młody Skywalkerze...Ale nie jesteś jeszcze Jedi" , że nie ściska cię w dołku kiedy Anakin Skywalker umiera na rękach syna i że nie czujesz dreszczy, gdy Boba Fett przystauje przy "Sokole" po rozmowie Jabby z Hanem i patrzy Ci prosto w oczy! Skoro kochasz Trylogię ( a to się czuje po twoich postach ) to musisz w takich momentach znów stawać się tamtą dziewczynką sprzed 20 lat. I tylko nie pojmuję dlaczego ta "przemiana" najwyraźniej nie udaje Ci się w przypadku TPM czy AOTC. Bo ze mną jest tak, że kiedy tylko usłyszę w TV, radiu, internecie etc.etc. jakiś chociażby strzęp gwiezdnowojennej muzyki, fragment filmu czy nawet zdjęcia, rzucam to co robię, na twarz wypływa mi szczęśliwy ( a pewnie i nieco głupawy ) uśmiech, rośnie mi tętno i poziom cukru we krwi i natychmiast całym sercem, całą duszą, przenoszę się do tamtej wspaniałej, chociaż tak odległej galaktyki, zamieszkanej przez Mrocznych Mistrzów, Dzielnych i Prawych Rycerzy oraz Piękne Księżniczki... (ciężko pracuję i nie zawsze mam czas aby dodać jakąś odpowiedź, jeśli chcecie, piszcie na adres countdooku@wp.pl, postaram się odpowiedzieć na każdy list.)

Tdc

Sorry !! za te "&#8222;" - to wynikało z mojego pośpiechu. Wszędzie gdzie jest taki numerek - poprostu powinien być znak: ". Jeszcze raz sorry i pozdrawiam !

Tdc

Do &#8222;Narya (2002-06-08 07:50:00)&#8221;: &#8222;... czepiającym się, jak wisielec gałęzi&#8222; :-). Odnośnie tematu który określę &#8222;stara saga&#8221;: o tak :) łezka się w oku kręci (już po raz drugi). &#8222;potok informacji ...&#8221;: tu jak zwykle w całości się z tobą zgadzam (choć już o tym pisałem). Natłok wiedzy jest bardzo duży i wg. mnie odbiera nam wiele z przyjemności oglądania filmu (np. w dniu premiery). Powstanie nowej trylogii było dla mnie tak ważnym wydarzeniem, że początkowo sam sobie z tego nie zdawałem sprawy. Od początku &#8222;grzebałem&#8221; po internecie aby dowiedzieć się jak najwięcej o powstającym (ówcześnie) I epizodzie. Jednak od początku wiedziałem, że nie chcę wiedzieć wszystkiego o tym filmie &#8211; ciekawiło mnie po prostu jaki będzie miał klimat, styl itp. Jednak im bliżej premiery &#8211; w na polskich stronach było już tyle wieści, że musiałem zaprzestać swojej informacyjnej gonitwy. W następnym etapie pojawiła się nowa niespodzianka: premiera w Polsce odbyła się DUŻO później od amerykańskiej i już w tym samym tygodniu dostępny był ten film w internecie oraz na naszych rodzimych bazarach (stadionie). Ja jednak powiedziałem znajomym: ja muszę wytrzymać i film ten zobaczę po raz pierwszy &#8211; dopiero w kinie. Inna sprawa, że jakość dostępnych drogą piracką kopii była delikatnie to ujmując: żałosna ! Jednak moi znajomi &#8222;wielcy&#8221; fani GW &#8211; nie dali rady i przed polską premierą zobaczyli ten film we właśnie takiej formie. Ja z dumą muszę przyznać, że WYTRZYMAŁEM do końca &#8211; a było trudno ! Podobnie było z AOTC &#8211; wieści było dużo (trailerów, które z &#8222;drżącą myszką&#8221; w dłoni - zasysałem) a na film również bardzo oczekiwałem gdyż spodziewałem się (z treści) wspaniałego filmu i widowiska. Dlatego również dziś apeluję do wszystkich: Nie oglądajcie tego filmu w DivXach i innych ! IDŹCIE DO KINA !! Ponad to nie zapoznawajcie się z żadnymi streszczeniami (książkami, komiksami) przed filmem &#8211; gdyż wg. mnie treść filmu jest banalna &#8211; więc będziecie jeszcze bardziej zawiedzeni. Ci sami znajomi fani &#8211; przed wejściem do kin przeczytali książkę i bardzo im współczuję. Ja kupiłem przed premierą komiks ale NIE CZYTAŁEM !! Teraz z namysłem czytam książkę &#8211; gdyż może bardziej mi się spodoba niż film (choć już widzę nie dociągnięcia). &#8222;papierze o gramaturze papieru toaletowego z zamazanym zdjęciem ...&#8222;: ;-) &#8222;A kiedyś to człowiek walczył z przeciwnościami, żeby zdobyć chociaż wycinek z gazety ...&#8222;: tak było ! &#8222;dla mnie stara saga jest THE BEST&#8222; popieram ! Ogólnie Twoje wypowiedzi bardzo przypadają mi do serca :) &#8222;narya0@poczt.onet.pl&#8222; o fajnie, ja chciałem wcześniej zaproponować takie info każdego z nas (wszyscy wiedzą o kim mowa), ale chodzi chyba o &#8222;poczta&#8221; ? Do mnie namiar: tdc@hoga.pl &#8211; ale jak sami widzicie moją szybkość reakcji tutaj &#8211; nie liczcie, że tam będzie szybsza &#8211; sorry ! Pozdrawiam !!

Tdc

Do "Kyle Katarn (2002-06-08 02:20:00)": Twe słowa to MIODZIO ! Aż łezka się w oku kręci ;-)

Tdc

do "A.Lepper": A skąd ty wiesz czy Jar Jar ma jak to wyraziłeś "dupe" ? A swoją drogą przydał by się ilustrowany przewodnik/album po "możliwościach" seksualnych obcych istot :-) (Może przyczyni się do powstania nowej grupy fanów GW :)| Panowie trochę kultury !! choć wiem, że dla co poniektórych Twój dowcip był bardzo śmieszny :-/

A.Lepper

Chuj ci w dupe. Jar Jar RULEZ!!!!!!!!!!!!!!!

m

elo to ja zielony ludek z Tatooine

philomythus

Może i wolność słowa istnieje - ale w tym wszystkim powinna być rozsądność, odpowiedzialność. Jeśli masz wolność słowa to trzeba wiedzieć co się mówi i jakich słów się używa. A sprawką The Dark Side mog nazwać tylko sytuacje, w której ktoś źle używa danej mu wolności. I czasem trzeba go sprowadzić na dobrą drogę. "Wolno mi wszystko - ale nie wszystko co mi wolno jest dobre". Warto o tym pamiętać. I przy okazji uszanować innych fanów oraz nie zaniżać poziomu słowniczego. Język to piękan rzecz, trzeba zniego tylko dobrze korzystać. Ale to tylko moja taka koncepcja.

UFO

Aha, i co to za pomysły, żeby usuwać niektóre komentarze??? Przecież mamy wolność słowa. Coś mi się wydaje, że to musi być sprawka Ciemnej Strony Mocy!!!

UFO

Nie mówię, że epizody 1 i 2 są do dupy bo mi się podobają. Ale 4-6 to gówno i powinno się ich zabronić!!! Niech żyje "The X files" i Jar Jar Binks!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

philmotyhus

Tak - zgadzam się tutaj i zarówno z Dav jak i z Narya. Zazdroszczę Ci w jakiś sposób tej atmosfery Narya - wiem, że ja teraz jestem o to uboższy, wiem przecież że świat się zmienił i zmienia. Wy wyrośliście na tym i żyliście w atmosferze tajemniczości. Ja dostałem już film na kasecie - jakiś tam film fantasy o którym siostra mi powiedziała że warto go oglądnąć - i oczywiście wciągnęło mnie, no a jak. Ale zdaję sobie sprawę że to nie był ten sam klimat, że brakowało tej atmosfery emanującej od ludzi. Dopiero w liceum spotkałem człowieka, który również podzielał mój entuzjazm. I tak to się jakoś zgrało z TPM, który wchodził do kin. Cóż - wiadomo generalnie jaka była ta pierwsza część. Ale niezależnie od tego, to na nowo nas rozbudziło, ujawniło nas sobie nawzajem. No i zrobiliśmy sobie wieczorek Star Wars. A potem jak głupi gdy nikoo nie było na korytarzu biegaliśmy i biliśmy się na "miecze świetlne". Gdy sobie teraz o tym myślę, to z jednej strony śmiać mi się chce, a z drugiej taka jakś zaduma mnie chwyta. I jest to naprawdę co co miło wspominam. Ale wracajc do wątku - tak więc rozumiem was, tamto pokolenie które sie wychowałó na starej sadze. Ale ja tak samo w jakiś sposób wychowuję się na sadze nowej. Może jestem teraz starszy niż wy wtedy. Ale i tak, ten film nie wychowuje, ten film jest dla mnie cząstką życia, pozostawia właśnie tą pustkę o której pisał DAV. I to, że teraz są takie możliwości oddziaływania to również się zmieniło jak pisałem - ale to w jakiś sposób mi odpowiada, bo mogę właśnie dać się pochłonąć, mogę nawet po powrocie z kina włączyć komputer i jeszcze na jakiś czas przedłużyć sobie "podróż". To już nie jest dokładnie ten sam klimat, bo kiedyś klimat wytwarzało właśnie to, że nie było za co chwycić jak pisała Narya - były tylko te krótkie notki jako relikwie. I ta atmosfera nmiedostępności, skrytości pewnie wiele podkręcała. Ale teraz świat się zmienił - i czasem sobię właśnie myślę że to dobrze. Teraz jest amtosfera tego, że jestem otoczony informacjami, wiadomościami, zdjęciami, że mogę dalej w tym żyć. Kiedyś była do tego głównie wyobraźnia - teraz są "wspomagacze". Ale to wszystko ma swój jedyny charakter, każde na swój sposób niezwykłe. Nie ma sensu wyceniać teraz co lepsze - jedni wychowali się na starej sadze, inni na "starej lepszej wersji" i nowej sadze. I to jest chyba kwestia głównie tego - daty narodzin. Ja cieszę się że Lucas tworzy i daje mi szansę, choć po troszce przeżywać to co wy kiedyś. I jednego jestem pewien - moc była z wami, a teraz jest z nami. I niech ona żyje wiecznie. Dla nas wszystkich wspólnie.

DAV

Narya, wlasnie o to mi chodzi, ze Ty wyroslas na mocy pierwszej trylogii, ja- nie. Ale za to musze wam powiedziec, ze po ogladaniu "starych" czesci tez mialem ta pustke w srodku... takze magia zawsze dziala jezeli chodzi o Star Wars. A najlepsza recepta(wg mojego super qmpla Rostana) na "bycie pod wrazeniem" nastepnych(nowych) czesci NASZEJ sagi to poprostu "odciac" sie od swiata: nie sciagac trailerow, nie czytac recenzji, nie czytac jakis wywiadow lub czegos takiego, porpsotu unikac wszystkiego zwiazanego z nadchodzaca czescia SW. Wiem ze to trodne, no ale czego sie nioe robi dla Star Wars`ow..... ehhhhhhh (westchnienie)

Narya

DAV i Philomythus - chłopaki jestem pod wrażeniem, nie każdy facet tak głośno potrafi wyrazić swoje uczucia, nawet jeśli chodzi tylko o film i to przed tak dużą, nieznaną publiką. A wszystkim przeszłym i przyszłym czepiającym się, jak wisielec gałęzi, wątku miłosnego - życzę, żeby miłość (jakakolwiek) ich nie ominęła. Zazdroszczę Ci DAV tej pustki i bólu, bo ja już dawno tak się nie czułam po wyjściu z kina. AOTC nie zrobił już na mnie (i innych wyrażających tutaj swoje nie zawsze pozytywne opinie) takiego wrażenia, jak stara saga, ponieważ my - prawie i już - młodzi trzydziestoletni ;) wyrastaliśmy na tamtych opowieściach i jak to określił Kyle Kartan (pozdrawiam) zrosły się wraz z człowiekiem. Dziecko w nas dorosło (chociaż nie wiem do czego, chyba żeby smucić jak świat długi i szeroki) - to po pierwsze. Po drugie to co oglądamy - to wszystko już było - inne są tylko twarze. Znamy te triki, zdjęcia specjalne i niespecjalne, motywy przewodnie i zwroty akcji z innych filmów - niekoniecznie sf. (Odsyłam do mojej wypowiedzi z końca maja). Po trzecie potok informacji o powstających nowych częściach zalewał nas jak fala powodziowa: internet, tv, gazety, zwiastuny w kinach, w końcu pokazy przedpremierowe, a na 10 dni przed premierą - największe dotychczasowe osiągnięcie światowej techniki - pirackie kopie na odpowiedniej stronie dla wtajemniczonych. Ze starymi SW było inaczej. Lakoniczne notatki pisane maczkiem na przedostatniej stronie w prasie codziennej, na papierze o gramaturze papieru toaletowego z zamazanym zdjęciem podpisanym "Darth Vader w natarciu" lub "Starzy i nowi bohaterowie Lucasa, atakują polskie ekrany" lub też kolorowe zdjęcia na całą stronę z "Ekranu" typu wszystko w jednym - taki zabawny misz-masz (do tej pory jestem w posiadaniu tego "cuda"). Taka tajemniczość w tamtych czasach bardziej działała na moją wyobraźnie, niż cały ten zgiełk, jaki robią wokół siebie teraz nowe epizody. I nawet nie muszę się za bardzo wysilać, żeby czegoś się o nich dowiedzieć - właściwie wszystko "samo się pokazuje" (dowód - np. praca ludzi na stronie bastionu - ja się nie męczę z wyszukiwaniem informacji, robią to mistrzowie :)). A kiedyś to człowiek walczył z przeciwnościami, żeby zdobyć chociaż wycinek z gazety (najlepiej ze zdjęciem) i trzymał go w domu jak relikwię (tak, tak młodzi adepci mocy - czasy imperium za wschodniej granicy, były naprawdę mroczne). Dlatego jeszcze raz napiszę (bo ostatnio się deklarowałam ze 2 tyg. temu), że dla mnie stara saga jest THE BEST. Przyrosła do mojej duszy mocniej i kropka. AOTC nie będę się czepiać (już), ale mogę podyskutować. Jak ktoś chce - może do mnie napisać: narya0@poczt.onet.pl CountDooku - dzięki za umieszczenie mnie w gronie "swoich ulubionych". Ja też dowiaduję się czegoś nowego od innych. Czasami jak człowiek raz się do czegoś przyczepi to jakby miał klapki na oczach (i uszach też) i nie pozwala na to żeby ktoś inny miał rację. Pozdrawiam serdecznie.

Kyle Katarn

To prawda co piszesz Philomythus. To niesamowite czekać na nową sagę, niemal widzieć jak ona powstaje. Ale jednak ja czuję głębszą więź ze starą trylogią. Pewnie dlatego, że razem z nią upłynął mi kawałek dzieciństwa. Z kumplami bawiliśmy się w rycerzy Jedi, oglądaliśmy filmy wiele razy, a im byliśmy starsi, tym więcej nasuwało się refleksji związanych z sagą, więcej rozumieliśmy, wychowaliśmy się na tym filmie można by rzec. Prowadziliśmy gorące dyskusje, wreszcie graliśmy w RPG czerpiąc pomysły pełnymi garściami z filmów Lucasa, przeżywając niesamowite przygody w fantastycznych światach. SW to jeden z moich pierwszych kroków w jakże bogatą krainę fantastyki. Pewnie dlatego, dziś bardziej przemawia do mnie klimat starej trylogii. Można rzec, że się z nią "zrosłem". Poza tym stara trylogia była pewnym przełomem w historii kina, tego sukcesu nie powtórzą już drugi raz SW. Ale o tym rozpisywaliśmy się już z moimi szanownymi przedmówcami. Teraz kiedy oglądam nową sagę, tamte chwile wracają - stara magia wciąż działa. To tak, jakby Ben potrafił to przewidzieć - "Remember, The Force will be with you, always."

Sallah

Ja tam sie zamrażam w karbonicie i czekam na premiere DVD ! :)

DAV

Philmotyhus- super to wszystko wyraziles, jak czytalem to co napisales to mialem wrazenie ze czytam swoje mysli, ktorych tak ladnie jkak ty nie potrafilem ubrac w slowa. A teraz powiem wam o moich uczuciach po AOTC. Pierwszys raz bylem z qmplami i bylo super, porywajaco, oszolamiajaco i wogole. Ale za drugim razem mnie to porwalo bez reszty(bo bylem z mama wiec spokojnie sie ogladalo, bo wiecie jak to jest z qmplami:) Ja jestem potwierdzeniem slow phimotuhus`a, bo po obydwu seansach mialem takie doly.... nie byl to jakis dol jak po stracie laski, ale pozniej zrozumialem na czym to polega. Dol ten objawial sie tak, ze mialem taka (prawie bolaca) pustke tam "w srodku" i nie wiedzialem skad ta pustka(bylo to po obejrzeniu AOTC). Pozniej zorientowalem sie ze to chodzi o fakt, ze nie jestem juz w tamtym przepieknym kosmicznym swiecie. Gdzie jest mnostwo planet ukladow cudownych miejsc(planeta Naboo i kraina jezior, panstwo- miasto Courscant- chyba) i nie uczestnicze w zyciu Jedi i w rozwijajacej sie milosci Anakina i Padme.... A chyba kazdy z nas (facetow) mial uczucie ze to on przezywa ta milosc ktora zachodzi pomiedzy nimi. Narazie pozdrawiam. TDC- sorki, pozniej sie zorientowalem.... Ozymandias- mozesz odac jeszcze raz mail....oto moj: dav.fm@interia.pl

Vampire

Niektorym sie watek milosny nie podobal. W/g mnie jest niczego sobie, a jak sie komus sam motyw nie podoba, moze sie tylko przypatrywac Natalie Portman (jezeli jest facetem :) ), bo jest na co patrzec (rozmazone westchnienie)....... Co do gry Haydena Christensena to miejscami przypominala mi ona.... Marka Hamilla! Serio, np. w obozie Tuskenow, kiedy jego matka umiera, robi mine dokladnie taka sama, jak Mark Hamill w "Powrocie Jedi", po tym, jak dowiaduje sie, ze zostal ostatnim Jedi..... A "Atak klonow" rzadzi!!!!!!!!!!

philomythus

A i jeszcze do Ozymandias - tam w tym dłuższym tekście, coś mi zjadło i wyszło nie tak jak miało wyjść. Mnie się właśnie wydaje, że na te stare części (przynajmniej w moim przypdaku) ja patrze się coraz bardziej krytycznie. Może rzeczywiście na początku przy pierwszych razach tego nie było (także właśnie ze względu na wiek), ale potem i więcej razy to oglądam, tym częściej łapię się na tym, iż coś mnie lekko irytuje, że coś mi się nie podoba. Oczywiście są to jakieś tam lekkie odczucia, które nie mają jak wyjść, poza cały to uczucie które do tych epizodów czuję, jak dla "mitu założycielskiego". A właśnie w przypadku AOTC tego krytyzyzmu nie ma - pozwalam na to aby zachwyt całkowicie rozbłysł, aby całkowicie mnie zalał, aby dzięki temu móc właśnie "odlecieć". I może za jakiś czas ten krytycyzm się pojawi, gdy spojrzę po latach z perspektywy - ale póki co na to nie ma miejsca. Jest oszołomienie, jest chwila. Niby powinno być tak, że nowe rzeczy powinno się sądzić surowiej i bardziej podejrzliwie niż te stare, które się zna i do których ma się zaufanie. A jednak w tym przypadku jest całkiem odwrotnie. Przepraszam za niejasność we wcześniejszym wpisie - bo tam napisałem że zgadzam się z Ozymandias, pomimo, że z treści wynikało coś innego :) Mam nadzieję że to sprostowanie nieco rozwiało wątpliwości.

philomythus

A tak w ogóle DAV to Anakin i Amidala z mojego plakatu Cię pozdrawiają ;-) Niech moc będzie z Tobą

philmotyhus

Cieszę się bardzo, że znalezłem takich ludzi, którzy także potrafią docenić Haydena (o tak DAV - robi nam się kółeczko:). I rzeczywiście szkoda by było aby chłopak się spalił, bo według mnie ma potencjał i może go dobrze wykorzystać. Ja po tym co było w AOTC jeste zauroczony (pomimo że jestem facetem, ale bez zbędnych dopowiedzeń proszę:). A co do Starych części - coś w tym chyba jest co mówi Ozymandias - my to oglądaliśmy już z perspektywy, trochę bardziej krytycznie, po latach. To tak bardzo nas nie ogarniało. Ale jakby nie było kocham te części, bo one otworzyły mi perspektywy, pokazały nowy wspaniały świat, coś jedynego i niepowtarzalnego. No i pewnie gdyby nie one, nie było by AOTC :). I tutaj jest przewaga AOTC - one ogaraniają, pochałaniają, to dzieje się "na naszych oczach", to rozgrywa się w naszym współczesnym czasie (chodzi oczywiście o wyświetalnie). Ta część jest choćby bliższa, bo ja na nią czekałem, odliczaem dni, mogłem zobaczyć ją na dużym ekranie. Ona zaistaniał w moim życiu, dużo wcześniej przed seansem. A tymczasem stare częsci oglądało się na początku tak, że ktoś po prostu je puścił i tyle - przygoda zaczęła się w tamtym momencie, ale i tak miało się świadomość, że to co się ogląda, już kiedyś powstałó. A tymczasem świat AOTC jest stworzony jakby specjalnie dla Ciebie. I to jest świat w który możemy się teraz schronić, miejsce ucieczki. Ostatnio trochę w życiu mi się poprzestawiało - ale gdy wchodziłem do kina mogłem o tym pozapominać. Ta magia tam jest, te ideały żyję, marzenia mają gdzie latać. I to jest piękne. A dwójka aktorów stworzyła przepiękne kreacje, które oszałamiają. Ponieważ pieniążki ostatnio się skończyły i nie mogę już chodzić do kina, więc na okrągło tylko oglądam trailery, i teledysk "Accros The Stars". Właśnie to jest potęga tego świata - jeśli chcesz możesz się nim wypełnić. Jest to niejako też sukces technologi, kultury medialnej. Kiedyś tego nie było i nie było takich możliwości oddziaływania. Już pod tym względem Hamil i reszta ekipy przegrywa - zwykłe docieranie, możliwości odbioru. Dziś są one nieporównywalnie większe. I dlatego nieporównywalnie bardziej z nich korzystam niż przy starych epizodach. Ale oczywiście nawet nejlepsza kampania, docieranie, oddziałowywanie nic by nie dało, gdyby nie było czego zaproponować. A propozycją jest oderwanie się od świata rzeczywistego - choćby na chwilę. I warto z tego skorzystać.

Ozymandias

Tdc-"dobrze e jesteś", swietlista myśl z drewnianymi aktorami i zupą muzyczną rzeczywiscie nie moja tylko Kałuzyńskiego, moja wypowiedż była jedna tylko próbowałem wkleić ja kilka razy, zatrzymuje zawsze na znaczku strzałki w prawo, cóz nie ma sensu was zanudzac i wklejac raz jeszcze. Udowadnialem że podobny zarzut padl w siedemdziesiątym dziewiątym, kiedy to powiedziano o EIV bodajże na łamach "Ekranu", ze "ludzie i to raczej bezbarwni pozostają w cieniu robotów", Kałuzyński i Raczek powtórzyli go w stosunku do AOTC, mówiąc, że aktorzy wypełniaja kostiumy . DAV- faktycznie my z Tdc do tego stopnia sie ze soba nie zgadzamy, że jesteśmy poniekąd sobie potrzebni (jak jasna i ciemna strona he he he), łączy nas to że obaj kochamy te filmy, moze jedne bardziej inne mniej ale pod jednym szyldem "Star Wars". Niestety nie uprawiam gg bo piszę z pracy a ona niestety nie polega na "gadu gadu", podałem kiedyś maila, niektórzy nawet skorzystali. Równiez serdecznie pozdrawiam i łaczę wyrazy szacunku.

Tdc

do "DAV": my z Ozymandiasem całkiem dobrze się rozumiemy :). Chyba nie zauważyłeś znaczku ":-)". Pozdrawiam !

DAV

TDC- Ozymandias tak nie mysli. Stary czytaj dobrze albo jezeli nie masz nic sensownego do powiedzienia to nic nie pisz tu. Co do tej sceny z Ep VI to jest przerabana, ale mi i tak bardziej podoba sie Hayden Christiansen(bez skojarzen). Ale to jest moje zdanie, mysle tak moze dlatego ze jestem mlody i nie przezywalem tamtego "na swiezo"... wlasnie sobie slucham muzyki z Ataku... wszystkim, ktorzy lubia watek milosny w AOTC utwor "Across the stars"(Love theme)- jest on poprostu cudowny, jak go slucham i mysle sobie o milosci pomiedzy nimi to cos mnie sciska.... Kyle Katarn- "May the Force be with You, my master..."

Tdc

Te problemy (mi się też zdarzały) wynikają z właściwości twojego edytora (np. Word) i specyfiki htmla. Radzę przed wklejeniem wypowiedzi, najpierw wkleić ją do "notatnika" (ten usunie "dziwne" znaki) a następnie skopiować go z notatnika do formularza na stronie bastionu. To powinno pomóc. Pozdrawiam wszystkich adeptów mocy i informatyki ! (niedługo odpowiem na inne - na razie nie mam czasu - sorry !)

Tdc

do "Ozymandias (2002-06-07 12:13:00)": "...drewniani aktorzy, symfoniczna zupa muzyczna.." - zgadzam się bardzo trafna wypowiedź :-)) Ale dlaczego pojawiła się dwa razy ? Do tej pory pojawiały się różne wypowiedzi kilka razy ale twoja pojawiła się częściowo ?

Ozymandias

Już nie próbuje, pozdrowienia

Ozymandias

Ponieważ nie mam zamiaru zalać niniejszej sądy nieudanymi próbami wklejenia mojej wypowiedzi, mocno zreszta zdeformowanych rzedami cyfr których nie wpisywałem pozwolę sobie dokończyć tylko myśl z Kałużyńskim i Raczkiem : - teraz cudzysłów- Panie Tomaszu nie mam kiedy iść na te klony, co by mi pan poradził? Ach panie Zygmuncie nie musi Pan wcale iść; drewniani aktorzy, symfoniczna zupa muzyczna a poza tym to samo co w poprzednich tylko dużo gorzej, niech pan spojrzy: recenzja z 79&#8217; co my tu mamy >>bezbarwni ludzie w cieniu robotów

Ozymandias

Ups, chyba napisałem cos bardzo niedobrego skoro dalsz częśc mojej wypowiedzi stanęła kościa w gardle niniejszej sady niczym rancorowi, a moze to robota Kałużyńskiego i Raczka?

Ozymandias

Ja tez ceniłem Raczka i Kałużyńskiego a tu taki lapsus! Pozostaje mieć nadzieje, że to tylko wypadek przy pracy, coś w rodzaju: "Panie Tomaszu nie mam kiedy iść na te klony, co by mi pan poradził? Ach panie Zygmuncie nie musi Pan wcale iść; drewniani aktorzy, symfoniczna zupa muzyczna a poza tym to samo co w poprzednich tylko dużo gorzej, niech pan spojrzy: recenzja z 79&#8217; co my tu mamy >>bezbarwni ludzie w cieniu robotów

Ozymandias

Na początek dziękuje za wszystkie pozdrowienia, wyrazy uznania, kwiaty, oburzenia...Jestem w stanie zgodzić się z wieloma rzeczami dotyczącymi Hamila. Przyczyna mojej prowokacji wynika z faktu, że na klasyczną trylogię nie patrzeliśmy aż tak krytycznie bo w większości byliśmy jeszcze bardzo młodzi, teraz lat nam przybyło i zaczynamy na nowe"Gwiezdne Wojny" patrzeć w sposób obrzydliwie racjonalistyczny (vide zarzuty Pana Tdc), tak jak Christiansena można czepiać się Hamila, jak słusznie Narya zauważyła obaj odtwarzają swoje role w dosyć młodym wieku i trudno zarzucać im brak doświadczenia aktorskiego bo skąd niby maja je mieć. Pozostaje życzyć Haydenowi aby jemu poszczęściło się bardziej niż jego starszemu koledze, chociaż z drugiej strony ma większe szanse bo rola troszkę (tylko troszkę , w wypadku Luka tez można mówić o pewnej &#8222;ewolucji&#8221; postaci) bardziej złożona "od postaci pozytywnej do szwarccharaktera". Ja tez ceniłem Raczka i Kałużyńskiego a tu taki lapsus! Pozostaje mieć nadzieje, że to tylko wypadek przy pracy, coś w rodzaju: "Panie Tomaszu nie mam kiedy iść na te klony, co by mi pan poradził? Ach panie Zygmuncie nie musi Pan wcale iść; drewniani aktorzy, symfoniczna zupa muzyczna a poza tym to samo co w poprzednich tylko dużo gorzej, niech pan spojrzy: recenzja z 79&#8217; co my tu mamy >>bezbarwni ludzie w cieniu robotów

Kyle Katarn

Ojej, co ten Kałużyński z Raczkiem nawy pisywali, ja tyle szacunku miałem zawsze dla tych panów. Dobra, uznam, że po prostu nie znają się na SW(może ciemna strona przyćmiła im chwilowo widzenie, jak już wiemy to się zdarza nawet najlepszym ;-)) Jeśli chodzi o grę Haydena, też mi się podobała. Ta opowieść o masakrze Tuskenów także zrobiła na mnie wrażenie - wiem o czym mówisz Countdooku :-). Co do krytyki Naryi - sądzę, że Hyden miał właśnie tak to zagrać, Ani jest narwany i buńczuczny, może wygląda jakby grał na pokaz ale to właśnie cały charakter Ankina, popisuje się na przekór Obi Wanowi, który chce go krótko trzymać. Co do Hamila to nie rozumiem czego od niego chcecie ( właśnie się oburzam Ozy ;-)) Luke to młody idealista z głową w chmurach chcący być szlachetnym obrońcą pokoju jak ongiś jego ojciec. Sądzę, że jest świetnie zagrany. On musi być "grzeczny" podobnie jak Obi, rozumiejący ciężar obowiązku szkolenia Anakina i starający się świecić przykładem. Tak, myślę, że to właśnie cecha Jedi są spokojni i zrównoważeni niczym mnisi. Do Philomythusa - od Luka nie czuć wcześniej mocy Jedi bo nim nie jest. Jest nieopierzonym uczniakiem. Ledwie zaczyna poznawać ścieżki mocy, nie rozumie jej jeszcze. Scena gdy wchodzi do pałacu Jabby to jedna z moich ulubionych w E 6 ! To prawdziwy powrót Jedi, walka z Vaderem, konfrontacja z brutalną rzeczywistością i lekcje pod okiem Yody sprawiły, że chłopak dorósł. Choć dalej jest w nim coś z niepoprawnego marzyciela, dalej jest tym melancholikiem to w jego oczach widać błysk zrozumienia i mądrości. Całkowicie zgadzam się Naryą w kwestii Hamila. Pozatym identyfikuję się często z Lukiem, ta postać jest po prostu do mnie podobna. Pozdro dla DAV za młodzieńczy entuzjazm ( "The force is with you, young one" :-)).Swego maila już podawałem. No i pozdrawiam pozdrawiających :-)

DAV

philomythus- masz racje w 1000%. Haydem jest boski w tej roli Zreszta Natalie tez, bo nie ma co mowic bardzo dobrze zagrala co miala zagrac :P Wogole mialem dokladnie to samo co Ty jak wyszedlem z kima- myslalem tylko o filmie, o cudownym filmie jakim jest niewatpliwie AOTC. Wszyscy(prawie wszyscy oprocz mojego super qmpla Rostana, ktorego pozdrawiam) narzekali ze watek romansowy jest zly nudny etc..... a jak ciagle mowilem ze jest extra dla mnie. Dlatego myslalem ze nie bedzie duzo ludzi ktorym sie on spodoba, a jednak BASTION to BASTION. FANI to FANI..... Ja tez mam plakat, ale na przesuwanych drzwiach do mojego pokoju. Zawsze jak chce zobaczyc ICH- Zakochanych to zamykam drzwi. I niestety teraz caly czas siedzie w zamknietym pokoju bo CHCE ICH ogladac al the time..... Ozymandias- koleczko sie rozrasta.... sorki za ta leie, poprostu mi sie nie podoba. Juz nie moge sie doczekac EP III. Moze damy sobie swoje numerki gg??? Co wy na to???

Dam

Film wypas, mogłem zostać na wszystkich seansach w kinie ale nie miałem forsy i mnie wywalili(chamstwo). A tak serio epizod I dobry(muza, fabuła, tytlko akcja ciut monotonna), epizod II extra(muza, walki[szczególie Anakin&Dook], ogólna akcja filmu super i oczywiście piękna Padme Amidala.:)

Qui-Gon Jinn

Atak Klonów RULEZ! Nic się nie może z nim równać. Jest po prostu THE BEST! Świetne sceny walki(szczególnie na Geonosis). Droga Anakina też świetnie przedstawiona!

philomythus

Popieram tutaj wszystkich którzy popierają Haydena (pozdrowienia więc serdeczne dla Ozymandias, Narya, DAV i innych:). Jestem w stanie tego faceta bronić przed wszystkimi, którzy zarzucają mu drewnianą grę i papierowść. I tak też robię, bo naprawdę nie wiem, skąd Ci ludzie biorą te zarzuty. Jak dla mnie to Hamil zawsze był taki troszkę w tym wszystkim za blady jak na rycerza Jedni (za to bardzo urzekł mnie swoim wejściem do pałacu Jaby w EPVI - tam rzeczywiście czuć od niego bardzo mocno tą potęgę Jedi). Ale Hayden to dla mnie rewelacja - od początku byłem facetem oczarowany i nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł stworzyć tą postać lepiej (domniemiani Di Caprio czy ). Od niego rzeczywiście czuje się tą moc, ten błysk a sceny przechodzenia na CSM ma świetnie zagrane. Widać to u niego nawet w najdrobniejszych sytuacjach (jak np. już na początku jest spotkanie Amidali, Kenobi i Anakin, i Anakin zadej buntownicze pytanie: Why?, po czym zorientowawszy się w tym, szybko zmienia jego sens). A wątek miłosny według mnie też prześliczny, ale to chyba kwestia taże tego, iż bierze w nim udział Portman ( te co poniektóre jej sukienki....). Oboje tworzą prześliczną parę (wiszą u mnie nad łóżkiem na plakacie Forbiden Love :) i przecudowny wątek miłosny.

philomythus

Popieram tutaj wszystkich którzy popierają Haydena (pozdrowienia więc serdeczne dla Ozymandias, Narya, DAV i innych:). Jestem w stanie tego faceta bronić przed wszystkimi, którzy zarzucają mu drewnianą grę i papierowść. I tak też robię, bo naprawdę nie wiem, skąd Ci ludzie biorą te zarzuty. Jak dla mnie to Hamil zawsze był taki troszkę w tym wszystkim za blady jak na rycerza Jedni (za to bardzo urzekł mnie swoim wejściem do pałacu Jaby w EPVI - tam rzeczywiście czuć od niego bardzo mocno tą potęgę Jedi). Ale Hayden to dla mnie rewelacja - od początku byłem facetem oczarowany i nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł stworzyć tą postać lepiej (domniemiani Di Caprio, Ryan Phillippe czy jacykowliek inni ). Od niego rzeczywiście czuje się tą moc, ten błysk a sceny przechodzenia na CSM ma świetnie zagrane. Widać to u niego nawet w najdrobniejszych sytuacjach (jak np. już na początku jest spotkanie Amidali, Kenobi i Anakin, i Anakin zadej buntownicze pytanie: Why?, po czym zorientowawszy się w tym, szybko zmienia jego sens). A wątek miłosny według mnie też prześliczny, ale to chyba kwestia taże tego, iż bierze w nim udział Portman ( te co poniektóre jej sukienki....). Oboje tworzą prześliczną parę (wiszą u mnie nad łóżkiem na plakacie Forbiden Love :) i przecudowny wątek miłosny.

countdooku

Na początek kilka ciepłych słów dla TDC, Naryi, Ozymandiasa i Kyle`a Katarna i innych za coraz ciekawszą dyskusję. Jako prawdziwy fan SW czytam wasze posty z prawdziwą przyjemnością, a chociaż z nie wszystkimi argumentami się zgadzam, zwróciłem uwagę na wiele elementów które wcześniej uszły mojej uwadze. Apeluję jednocześnie do WAS WSZYSTKICH drodzy fani - trochę kultury i tolerancji dla odmiennych stanowisk. Teraz kilka słów na temat EII. Pisałem już w tym miejscu że jestem zdecydowanym fanem AOTC, ale to było po pierwszym obejrzeniu filmu. Teraz obejrzałem go po raz drugi ( DOPIERO ) - z większym spokojem, po przeczytaniu różnych opini. I cóż, na pewno znalazłem w nim więcej błędów i niedoróbek, ale kiedy opuszczałem kino, znów nie mogłem myśleć o niczym innym jak o AOTC. A kiedy Anakin opowiada Amidali o masakrze Tuskenów, znów ciarki szły mi po pleckach. Niezależnie więc od jego wad, od tego że nieco różni się klimatem od Starej Trylogii, od pewnych nieścisłości z kolejnymi epizodami czy EU, to jednam MOC JEST W TYM FILMIE. Dziękuję Panie GL, to były niezapomniane 143 minuty!

Narya

Ja się nie zgadzam z Ozymandiasem. Oburzona to ja może nie jestem, ale od gry Haydena wolę jednak Hamilla. Obaj co prawda zagrali w filmach jako młodzi dwudziestoletni, ale to właśnie spojrzenia Anakina są bardziej wystudiowane i wyuczone do bólu. Oglądając go na ekranie miałam przed oczami tylko aktora, a z Hamillem było inaczej. Identyfikowałam go całkowicie z graną postacią, nie czułam ,że to ktoś grający tylko rolę filmową. Nawet widząc go w innych filmach przed oczami miałam Luka, bo ta postać całkiem do niego przyrosła (co zakończyło się dla niego niezbyt pomyślnie). Co do warsztatu aktorskiego to trudno, żeby obaj go mieli - przecież były (lub są) ich początki, ale z nich obu (mimo że Christensen jest przystojniejszy ;) ) wolę Hamilla, bo się chłopak starał. Hayden wyrósł na starych SW i jego gra była bardziej na pokaz - "hej chłopaki, patrzcie a ja gram w Gwiezdnych Wojnach". A spojrzenia spod krzaczastych brwi z przymrużonym okiem i zmarszczonym czołem to każdny z nas potrafi rzucać (no chyba, że brak mu krzaczastych brwi :)) Pozdo.

Ozymandias

Dav-Co do koła wzajemnej adoracji to to czemu nie. Tylko nie przeginaj z Carrie Fisher, podkochiwałem sie w niej przez pół życia, a inne filmy z jej udziałem ogladam tylko ze względu na nią a nie dla tresci, której zreszta zazwyczaj nie ma (np. krzyk3 albo Jay&Silent Bob ). Własciwie to nadal ją kocham i będe bronił jej czci. Próbowałem tutaj podkręcić ludzi sugerując nie najlepsze talenta aktorskie u M.Hamila i kompletnie sie rozczarowałem, żadnych okrzyków oburzenia, protestów , petycji...czyzby wszyscy sie ze mną zgadzali? Przebłyski zła w Anakinie - to jego spojrzenie z trailera, co prawda widac że swiadomie wypracowane celem osiagniecia odpowiedniego efektu ale robi wrazenie. Chłopak gra z nerwem, nie ma w tym nic z "uładzonego" Hamila. A propos recenzji Kałużyńskiego i Raczka z "Wprost " o której wspomniano tu we wiadomosciach to nazwali oni Christiansena "wyjatkowym drewnem aktorskim" okreslenie do tego stopnia zwala mnie z nóg, że nie będe komentował tylko padam plackiem i leżę. Na koniec jeszcze jedno, nie wiem czego ci ludzie chcą od wątku miłosnego ale chyba za mało jednak ogladają tych filmów wenezuelskich skoro tak nieudolnie porównują. Ja rozumiem ,że niektórzy jeśli juz trawią filmy o miłosci to tylko niemieckie pornole. Pomyliliscie kina kochani, szybko zapomnijcie co widzieliscie i wróćcie do swych ulubionych zajęć.

JediAdam

Co do wypowiedzi Pana Ufo Stary odpocznij bo zle z toba ;) Christiansen wedlug mnie zagral wspaniale... Takiej przemiany powolnej Anakina w Vadera lub innymi slowa jego przechodzenia na ciemna strone to ja sobie nie wyobrazalem... Powiem szczerze przeszlo to moje najsmielsze wyobrazenie i po prostu bylo to wspaniale i nie zapomniane!

Kyle Kartan

Tak UFO, rozumiem Twój problem. W dzisiejszych czasach ludzie są przepracowani, szukają ucieczki w alkoholu czy durnych serialach i wygadują różne rzeczy potem. Odstaw telewizję na jakiś czas, odetchnij górskim powietrzem. To Ci minie stary, nie martw się. Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam !

DAV

Kyle Kartan, masz racje. Osoboscie wole ten romansik kochanej amidali i Anakina, bo tamto jakos mnie nie wciagnelo... moze aktorka za brzydka...... no bo Natalie...to co innego.... pozdrowienia dla wszystkich wytrwale piszacych.....

DAV

Ozymandias- zgadam sie. Juz wtedy gdy po raz pierwszy wyszedlem z kima po AOTC bylem szokniety filmem(bo byl extra) ale duza czesc mojej uwagi przyciagnal wlasnie Anakin Skywalker, bo Christiansen super gral wg mnie. Kazdy mowi no spoko, ale nie latwo jest zagrac "wylaniajaca sie" postac ciemnej strony mocy w Anakinie. Sztuka ta udala sie wlasnie Haydenowi, bo przeciez kazdy widzial te "przebyski" zla i gniewu w Anakinie(nie chodzi mi o czyny, ale bylo to nawet widac w jego oczach). Christiansen zagral wg mnie superrrr. Ozymandias pozdro. Zakladamy kolko.... wzajemnej adoracji.......? :)

Lord

...a i jeszcze jedno Paco co masz do BH 90210???

Lord

Wiecie żygać mi sie chce jak czytam te brednie na temat wątku miłosnego. Po pierwsze nie che sie powtarzac ale jakos trza było zrobic bliżniaków nie? Po drugie Han Solo to mój ulubiony bohater i moim skromnym zdaniem jak na przemytnika to i tak był dość "romantyczny" jeśli można to tak ująć. Nie można więc porównywać dwóch bohaterów z innej gliny lepionych. Anakin to chcąc nie chcąc dzieciak - tyle że cholernie dobry we władaniu mocy - trafił poprostu na zajebistą laske i tyle, a całe zdarzenie było przedstawione bardzo klarownie i ciekawie. W tym momencie zachodzi w nim przecierz pierwsza przemiana, kto wie czy nie pierwszy krok w stronę ciemnej strony. Całe zajście ukazane obok wspaniałych walk tylko daodawało smaczku i wspaniale wiązało całość historii.

vanishing.point

Wczoraj widzialem Atak Klonow i wiem jedno - film jest wypasiony na maxa (no, gdyby nie te sceny jak z wenezuelskich seriali to by rz?dzi? jeszcze bardziej;). Najlepsze sceny filmu to wedlug mnie walka Yody z Dooku i pojedynek Jedi z robotami na arenie. Klasyk. Kazdy fan musi obejrzec.

UFO

Muszę przyznać, że epizody 1 i 2 wywarły na mnie dosyć duże wrażenie. Dobrze zrobiony film, fajna muzyka. Niestety nie da się tego powiedzieć o epizodach 4-6. No bo co tam jest ciekawego? Ham Solony wraz z tym swoim jęczącym (może miał niestrawność) Yeti? A może "piękna" księżniczka Lejek? Ogólnie trylogia wygląda tak, jakby była długo przed epizodem 1, a nie odwrotnie. Dlatego proponuję nakręcić ją jeszcze raz. Przynajmniej pan Lucas miałby co robić, a fani mieliby na co czekać. W nowej wersji mozna by było dodać jednego z najzabawniejszych bohaterów SW-Jar Jar Binksa (albo jego dzieci). Ogólnie proponuję nieco zmienić scenariusz. Mianowicie to Anakin powinien być Jedi, a Luke niech przejdzie na ciemną stronę Mocy. I żadnej księżniczki Lejek-bo będzie to przypominało burdel a nie film!!! Nie ma to jednak jak "The X files"!!!

Ozymandias

Postać Hana Solo to jedna z dominujących postaci w klasycznej trylogii. Uwazam że zepchnęła na plan drugi nawet Luka Skywalkera defakto wazniejszego na tle całego cyklu. Harrison Ford jest po prostu swietnym aktorem. Gorzej z M.Hamilem, wszyscy którzy twierdzą, że Christiansen gra beznadziejnie niech pod tym samym , krytycznym kątem przyjrzą się grze Hamilla. Moim zdaniem postać Luka jest wykreowana dosyc "poprawnie" i poza epizodem V gdzie chwilami czuje sie prawdziwe emocje, nie wychodzi poza pewne ramy nakreslone przez Lucasa. Być moze gwiezdny przemytnik jest odbierany jako bardziej "krwisty" bo Ford nie chciał się tych ram trzymać? Pod tym względem trochę martwi mnie McGregor, niby dobry aktor, ale Kenobi w jego wydaniu też dziwnie "grzeczny"(moze to cecha rycerzy Jedi, że trzymaja się scenariusza?). Za to moim zdaniem Christiansen ma to cos, jakiś błysk, skazę, trudno to wogóle zdefiniowac (spece od castingu napewno nie mieli takich problemów). Może dlatego sceny romantyczne z jego udziałem nie wydaja mi się az tak "mamlaste" jak wielu tu obecnych zarzuca?

likwidator

zajebisty film kto na nim nie był ten niech żałuje no to cze pozdrowienia dla fanów "star wars"

Kyle Kartan

Nie no, jak można porównywać czyje podejście do miłości lepsze - Anakina czy Solo? przecież Ani i Amidalka to nieszczęśliwi romantycy i ten wątek miłosny pasuje do nich jak ulał. Solo to pirat, zakapior i "łajdak", on się nie bawi w romanse tylko "wyrywa panienki" jak to określił DAV. Harison Ford wiedział jak go zagrać. To on przecież zmienił kwestię w scenariusza i zamiast oklepanego "`I love you too" odpowiada "I know". Pozdrowienia dla stałych bywalców i dla niestałych też.

Żaba

Luke`a i Leie to przeciez bocian przyniosl... Jak juz bocian ich przyniosl, to Anakin sobie pomyslal - adoptuje je, bedzie na czym cwiczyc Ciemna Strone, a tu wredny Obi je ukryl!

Ronin

Film jest wyjebisty. A walka Yody miodzio.

JediAdam

Narya i Ozymandias ! Zgadzam sie ! Sam kiedys ogladalem takie filmy gdzie tylko akcja byla (mowa o tych z hongkongu) i da sie je ogladac ale to za malo... One sa tylko zlozone z akcji nic wiecej a tu co innego :) Dziwia mnie takie pytania po co watek milosny? przeciez jakos leia i luke sie narodzic musieli nie?:)

EG-MAN

Po prostu cudo! Co za akcja (Gdy było tyle Jedi) Do tego Wątek miłosny... Chyba się zakochałem... Dla mnie naprawdę świetne. Cześć! EG-MAN

Ozymandias

Dav-może zrobi sie tu kącik wzajemnej adoracji ale dzięki za nazwanie penych rzeczy po imieniu. Sam bym lepiej nie zrobił. Pozdrowienia

Narya

Paco - jeśli nie jesteś prawdziwym ! fanem SW to nie zrozumiesz po co był wątek miłosny. A jeśli podobnie jak lulek wolisz filmowe rozwalanki to było sobie podarować ten epizod. Życie - nawet w filmach - nie składa się z samych pościgów, krwawych jatek i bluzgów w stylu Pulp Fiction. Jak napisał wcześniej Ozymandias, lepiej by było gdybyś wybrał bezpłciowe karate films made in Honkong.

DAV

Paco.... Han Solo tym jednym spojrzeniem i jednym ruchem nie wyrazal tego co w AOTC bylo przedstawione (jak mowisz) w 15 min. Nie ma co ukrywac, ze Han Solo "wyrwal" Leie na chamskiego i aroganckiego macho..... i nie ma sie co ludzic. A w AOTC taki(piekny wg mnie) watek milosny byl bardzo potrzebny by widz mogl sie wczuc i zeby mogl zrozumiec dlaczego to takie trodne jej nie kochac(i jego tez). Musiala byc przedstawiona cala ta chemia pomiedzy nimi.... POZDRO

DAV

Jestem fanem Anakina i popieram jego zdanie. Forbidden Love to to na co czekal caly swiat....... poprostu jazda na exa

Anakin Skywalker :)

Film..........Jednym słowem wyjebisty.A trailery też niczego sobie.Najlepszy w/g mnie Forbidden Love.

Paco

To co Han Solo mówił trzema słowami i jednym spojrzeniem oczu, w I i II trwa to kilkanaście minut (może bali się, że Amerykanie nie zrozumieją).

Paco

O ile części IV-VI były dla dorosłych i były super (dzieciom też się podobały), to I i II są przede wszystkim dla dzieci i strasznie mnie zawiodły. Jeżeli bym chciał oglądać romanse to bym włączył Beverly Hills 90210.

DAV

No to mamy tu full wypas na exa 2002. Star Wars sa zajebiste. Macie racje watek milosny jest spoko, film zajebioza i tyle. Moja(juz) ulubiona czesc SW. Pozdo dla wszystkich fanow....

Ozymandias

Co tam Rambo - tam chociaż jest fabuła, ja polecam niskobudżetowe filmy z walkami wschodu. Żadnej treści tylko ZAJEBISTA WALKA, po co sobie zawracać głowę jakimiś pierdołami typu "motywacja", prawda?

Narya

Panie lulek - jak nie chce pan oglądać "wątków miłosnych" to może raczej niech pan zostanie w domu w domu i obejrzy wszystkie części Rambo. Miłości nie ma w ogóle za to strzelanek-rozwalanek w nadmiarze.

Lord

ludzie co wy sie tak czepiacie tego watku milosnego. Przecierz Jedi to tez ludzie, na a anakin to jakos musial splodzic Luck`a i Leie nie???

Yoda

Use the force Luke!!! Zajebiście - odlotowy

Vaderka

Film jest extra i prawie doruwnuje starej trylogi, a Hyden Chrinstiansen wiernie odtważa role Anakina powali przetaczającego sie na ciemną strone. Wątek miłosny był całkiem miłym dodatkiem.

slave

Jeszcze lepszy od Episode I cudowny zarąbist a efekty :)))))))))))

Krzysiek

Film jest świetny, a wątek miłosny (chcąc nie chcąc potrzebny) jest w porządku (można popatrzeć sobie na NP). A pościg i walka z Fettem są nieziemskie. Co do scenariusz to, wbrew popularnej opinii, jest w większości b. dobry.

sypmathy

Powiem wam tyle - po prostu Star Wars. Powiem nawet więcej, choć możecie mnie zlinczować. The Best of the best. E2 spokojnie dorównuje starym częściom a nawet w jakiś sposób je przewyższa. Ale to tylko moja subiektywna opinia :)

efrem

filme rewelacja; a Hayden Christensen wbrew temu co się mówi bardzo dobrze gra i konsekwentnie prowadzi swojego bohatera sensownie pokazując jego przemianę; jak dla mnie całość cudnie wyszła i wybieram się jutro 3 raz

lulek

Walki były ekstra, ale wątek miłosny był niepotrzebny

Cycek

O dupe rozbic

192837465

Według mnie film jest najlepszy na śiecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak się zestarzeje to zrobią nową wersję i znowu będzie na topie!!!

Lou

Całkiem ,całkiem.Jedyne co mi się nie podobało to wątek miłosny.Po za tym film był EXTRA !!!!

Lord

Nie powiem nic nowego.... full wypas, zajebisty i z przydupem...

Han

Jedi byli wypas

Naga Sadow

wszystko było dobrze ale jeszcze za mało tych marnych Jedi zginęło. Imperium Sith powinno się odrodzić ze mną na czele!

Bodżo

Czuję zachwianie Mocy.Nie chce mi się z Wami gadać!!!

Kyle Kartan

Hmm nie bardzo rozumiem Tdc. Starą Trylogię akceptujesz z jej wątkiem humorystycznym, ale AOTC już nie? Mimo tego, że jak słusznie dowodził Ozymandias wygłupy robotów są podobne. Mówisz, że to nie pasuje - "Jest to fantastyczne gdy ludzie/jedi giną a co poniektórzy sypią tanimi dowcipami". Zauważ, że samo życie też pisze tragiczno - humorystyczne scenariusze. Żeby nie być gołosłownym - Rok 1940 Tonie polski niszczyciel "Grom", giną ludzie, niemieckie samoloty strzelają do rozbitków a wśród tego dramatu wisielczy humor - jeden z marynarzy jest zupełnie nagi, pływając kryje głowę pod wodą by uniknąć kul - ale zanurzając się wystawia w górę zgoła co innego. Jego koledzy zaczynają wrzeszczeć do niego &#8222;"Jasiu nie chowaj głowy ale dupę !" Ten krzyk jakby przełamał koszmar. Ocaleli marynarze wspominają tamte chwile ze łzami ale i ze śmiechem. ( sorki za ten nie związany ze SW przykład ) Poza tym, czy nigdy nie przyszło Ci na myśl, że SW jest bardzo bajkowe? Napis "Dawno, dawno temu w odległej galaktyce" nie kojarzy się trochę z tym "za siedmioma górami, za siedmioma rzekami"? Piękne księżniczki do uratowania i źli rycerze w czarnych zbrojach, którzy je uwięzili nic nie podpowiadają? W bajkach przeważnie motywowi śmierci towarzyszy humor, poważne wątki przeplatają się i łączą ze śmiesznymi. Mimo tego, czy mądre bajki nas nie kształcą, czy nie lubimy słuchać bajek mimo, że nie jesteśmy już dziećmi? Pozdrawiam.

Kyle Kartan

Ojoj, ale się wysypało kąśliwych uwag. Tylko spokojnie chłopaki, przypadkiem nie zacznijcie "negocjować przy pomocy mieczy świetlnych";-)

Narya

Ozy - jestem pod wrażeniem, Tdc - jak zwykle miły i żeby nie było, że się podlizuję - nie cierpię bełkotu i bicia piany (ręce od tego bolą :-) ) Pozdro.

DARTH WIADER

A następny będzie atak choinek

DAV

Tylko tyle powiem.

DAV

Star Wars Rulezzzzz. AOTC Rulezzzzz..............

Ozymandias

Cała reszta czyli Ci co mówią Np. "serial brazylijski" a sami własciwie nie wiedza co mówią, bo przeciez tym szajsem gardza i go nie ogladają, jak juz chcą cos powiedzieć to niech się najpierw zastanowią. Tych Obrazam jak najbardziej swiadomie.

Ozymandias

Tdc-ja nawet świadomie lubie dyskusje. Pewnie już zauważyłeś, że zmieniłem zdanie i nie uważam juz Twoich wypowiedzi za bełkot co nie znaczy że zacząłem się z tobą zgadzać. Jeżeli chodzi o "wyrosniecie" miałem na mysli raczej stworzenie w swojej swiadomosci wizerunku tamtych filmów nieco odbiegajacego od tego czym sa rzeczywiscie- bo przeciez to kino rozrywkowe było i do tego nie mniej smiesznawe od tego co zobaczylismy w EII. Nie rozumiem tez końcówki Twojej wypowiedzi czyzbys uważał, że EII jednak nie jest tylko "dla mamony i pod publikę"(cytat z Ciebie szanowny kolego)? To tyle z polemiki, poza tym niczym uczestnik "odnowy w duchu świętym" pragne powiedzieć "dobrze, ze jesteś" no i jeszcze paru innym z Naryą, Katarnem i JediAdamem na czele i zeby nie było, że sie zaczałem podlizywać to cała reszta jest bełkotem i biciem piany. Dziekuje

Tdc

"Kyle Kartan (2002-05-30 04:07:00)" - bardzo rozsądna wypowiedz (i nie chodzi mi o to że mnie popiera)

Tdc

"Ozymandias ": "Ja tam czasem za Tdc tęsknię..." rozumiem to w taki sposób, że jednak podświadomie lubisz dyskusję i "nową myśl" pojawiającą się raz po raz :) podobnie wypowiadała się Narya jak mówiła o tym torcie :) "...smierć..." myślę, że rozumiemy to podobnie - mi chodziło o to, że właśnie sceny "zabawne" - nie pasują (tak jak wymieniasz) do tego filmu jak i poprzednich części. "Atak Klonów to Twoim zdaniem komedia a`la ..." - źle mnie zrozumiałeś. Po pierwsze gdy pisałem o Ch. Ch. to była mowa o czasie przyszłym - a z tym wiązały się obawy - nie chodzi mi o podobieństwo ep. II do klasyki/początków kina Amerykańskiego. Co do robotów to całkowicie zgadzam się z "... George L. - o zgrozo ...". " ..wyrosłes z tamtych filmów..." - nie "wyrosłem" ze starej trylogii ! Z przyjemnością ją oglądam i z przyjemnością będę oglądał. "...że Lucas robi filmy tylko dla forsy" - zawsze broniłem GW przed takimi zarzutami, były to filmy inne i nie starające się "przypodobać" mało wymagającej publiczności (tak jak powstał ep. IV). O ep. II nie mogę tego powiedzieć ...

Przemo

Mam 36 lat razem z córkami udałem się na Atak klonów.Lucas znów stworzył świetny film.Jestem fanem Star Wars od 1978 roku kiedy pierwszy raz obejrzałem Nową Nadzieję część 4 w kinie.Jest mi przyjemnie bo moje córki okazały się również wielkimi fankami Star Wars.Czekamy wspólnie na dalsze losy sagi.Atak klonów jest EXTRA!!!!!!!!!!Moc jest z nami!!!!!

Mardo

Niektórym brakuje paru klepek, szczególnie jedemu z trzy literową ksywą:)