Sonda

Epizod VII:
  Głosów
jest świetny
36%213
jest bardzo dobry
29%169
jest średni
8%47
rozczrował mnie
11%62
jest słaby
5%27
sprawił, że pokochałem prequele
3%18
sprawił, że wróciła we mnie wiara w Star Wars
3%19
mam taki mętlik w głowie, że nie wiem
6%35
Łącznie głosów: 590

Komentarze (70)

Ja tam uważam że nudne, wszystko dosłownie przekopiowane, itd, itp. Wiem że dość ostro się wyrażam, ale dla mnie bardzo słabe.

Dajcie spokój, podjęcie się takiego trudnego zadania wymaga dużo odwagi. Film wcale nie był taki zły gdyby nie niewyjaśnione wątki, ale myślę, że Disney robi nam smaczki na E8. Dla mnie Dobry +.

Lucas robił dużo lepsze filmy, siódemka jest ściągnięta, a poza tym co za dużo to nie zdrowo nawet gwiazdy śmierci

Trochę słabo, bo jest kolejna gwiazda śmierci, "odgrzewana" fabuła

Mace Windu powinien aresztować Abramsa za siódemkę. Tylko niech teraz weźmie ze sobą Ankina :-)

Mam nadzieje że następna będzie lepszą. Ją osobiście mam ochotę walnąć Lucasa w łeb za to, że sprzedał Gwiezdne Wojny! Straciłam wiarę w star wars :( Ale każdy ma inny gust.

Bardzo mieszane odczucia - jak dla mnie zbyt dużo kalki z epizodu IV

Nowa część Gwiezdnych Wojen to naprawdę bardzo dobra produkcja która zasługuje na miano prawdziwych Gwiezdnych Wojen jest wszystko dobra fabuła, dużo akcji, momenty spokoju gdzie można sobie wszystko poukładać, i dużo humoru.Film jednak nie jest idealny ma on parę minusów jak wiele niewyjaśnionych faktów bo jak rebelianci którzy pokonali imperium znów znaleźli na straconej pozycji oprócz tego jest tam trochę za dużo humoru który choć jest świetny to w niektórych miejscach niepotrzebny nie podobała mi się też postać Kylo Rena to znaczy podobał ale przed zdjęciem maski.
FILMOWI DAJE MOCNE 8/10

Jak dla mnie to film jest 10/10 wszystko było idealnie zagrane, dopracowane a efekty specjalne to po prostu dzieło sztuki. Widać było że zależało ludziom na wyprodukowaniu tego filmu.

Powiem tak epizot jest świetny (dużo nowych postaci *które jak dla mnie są super*, dobre efekty specjalne, humor i wiele innych) ale jest kilka rzeczy, które nie zostały wyjaśnione, czy to wszysko wyjaśni sie w następnych epizotach? Mam taką nadzieję...

Powiem tak. Wielkie rozczarowanie. Jako fan gwiezdnej sagi od 30 lat po obejrzeniu tego "gniota" przestałem nim być. TFA zabiło cały klimat SW. W połowie seansu spoglądałem na zegarek - zgroza.

Gdyby nie ,,chiński teletubiś" czyli Kylo Ren bez maski,dałbym że jest świetny.

Film ogólnie dobry, ale zbyt dużo wątków, które już widzieliśmy w ANH

czekam na VIII

Film "Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy" jest świetny, a to z kilku powodów:
Po pierwsze - bohaterowie. Nasza kochana stara trójka, czyli bliźnięta Skywalker i Han Solo, a na deser młodsza generacja: Rey (Daisy Ridley), Finn i zabawny robocik BB-8, a także ci ze strony NP: Kylo Ren i generał Hux. Zachowanie godne pary uczniaków rywalizujących o wzgledy nauczyciela (w tym wypadku Snoke`a)
Po drugie - fabuła. Choć zerżnięta z Nowej nadziei (Jakku do złudzenia przypomina Tatooine, planeta Starkiller i Dead star, czarny gostek w masce i kapturze, czyli Kylo i Vader) jest także bogata w nowe wątki - ucieczka z Jakku starym "złomem" Sokołem Millenium, wybuchy furii u Rena, i odwróceni jak na komendę szturmowcy.
Nie rozumiem jednak wielu spraw. M. in. celności bohaterów. Niemal za każdym razem, gdy oddadzą strzał trafiają albo w szturmowca, albo w statek, albo w cokolwiek, ale trafiają. Druga sprawa: walka na miecze Rey & Kylo. Jakim k***a cudem dziewczyna, która nigdy nie widziała na oczy miecza świetlnego, mogła pokonać rycerza szkolącego się kilka, a nawet kilkanaście lat? Musiałaby... Nie, to zbyt nienormalne. Bo gdyby miała do czynienia z Mocą i tym wszystkim od dziecka, to musiałaby wiedzieć także, że to wszystko istnieje, że to nie tylko legenda, no i musiałaby być córką Luke`a lub Lei i Hana, a tym samym siostrą albo kuzynką Kyla.
Film jednak fajnie się ogladało, tylko z muzyką im nie wyszło i żeby się nie stracić musiałam nadstawić czasem uszu, bo ścieżkę dźwiękową zagłuszał obraz.
Mimo że wielką część ściągnięto ze starej trylogii, to lepszy odgrzewany kotlet aniżeli wybryki Lucasa :)

Kolejna gwiazda śmierci i kolejny słaby punkt ;-)

Wielkie rozczarowanie. Kylo Ren to najgorszy czarny charakter, jakiego widziałam, Snoke - brak słów. A fabuła bezczelnie zerżnięta z ANH.

Widziałem 3 razy i nieustająco jestem pod wrażeniem.

Bazy hakerze gdzie te głosy?

Mnie osobiście rozczarował. Spodziewałem się czegoś innego. Kylo Ren i Snoke ? Po prostu śmiech na sali...

Właściwie niesamowicie śmieszne jest zestawienie dwóch "miażdżących argumentów" używanych równolegle:
a/ beznadziejna fabuła
b/ kalka fabuły z ANH
:D

Film jest mocno średni, fabuła jest praktycznie taka sama jak w Nowej Nadziei. Jest to oczywista gra na sentymentach w celu zgarnięcia widzów i osobiście nie widzę w tym filmie nic szczególnego.

Bardzo podobał mi się film, widzę wyraźnie zabiegi mające przybliżyć Star Wars nowemu pokoleniu. Dzięki temu filmowi miałem okazję przeżyć początek trylogii, będąc urodzonym dawno po `77. Były momentu śmiechu i wzruszeń, dawno się tak dobrze nie bawiłem. W filmie najbardziej podobało mi się: początek spoilera Najwyższy Porządek i wszystko co było z nim związane, a najmniej finałowa walka na miecze świetlne. koniec spoilera Może to nie jest to samo, co pół wieku temu, natomiast jednak człowiek ma potrzebę rozwoju, a ta została moim zdaniem wykorzystana udanie w TFA.

przydałaby się jeszcze odpowiedź "Może być" ;) Ogólnie mi się podobało, ale ta "przerośnięta Gwiazda Śmierci" to przegięcie i troszkę banał - mogli wymyślić coś bardziej oryginalnego. Mam wielką nadzieję, że w kolejnych częściach nie będą dalej kopiować tego motywu tylko że w wersji bardziej przerośniętej.

to jest nie normalne ze psesuneli część 8

to było takie super że brak słów

Słabizna jak przewidywałem.

@Talon Kurrdelebele
Idealnie to ująłeś i pokazałeś smutną prawdę o "fanach" GW :)

katastrofa ....

no i wyniki bez zmian... rozczarowałeś mnie Bazy :P

Jest tak świetny, że nie trzeba się rozpisywać. Film na poziomie świetnej Oryginalnej Trylogii.

Jest tak słaby, że szkoda nawet się rozpisywać. Film na poziomie marvelowskich gniotów.

Te wyniki są z jednej strony przerażające, ale z drugiej też bardzo ciekawe. Pokazują, iż każdy kocha SW za coś innego. To jednak jest duży zawód, odkryć po 20 latach bycia członkiem fandomu, że dla większości fanów wystarczy ładne, puste opakowanie, jakie sprzedaje nam Disney.
Biała Wilczyca-> Dokładnie

Ooo, wychodzi że muszę unikać aż 67% użytkowników bastionu xD
Szkoda że ankiety są anonimowe, byłoby łatwiej.

Nie ma tego klimatu... I ostatecznie wyszło na to, że wszystkie działania rebeliantów i Luke`a i to, że zniszczyli Imperium i Vadera, po prostu w d... poszło. Rebelianci kombinują teraz, jak rozwalić Nowy Porządek(po polsku ta nazwa nie brzmi zbyt dobrze...), a Luke siedzi na dalekiej planecie i nic nie robi-to do niego nie pasuje. Luke by się nie przyglądał biernie wydarzeniom.

@ Dafthar

Dziękuję za Twoje komentarze do moich uwag. Postaram się do nich odnieść wyjaśniając moją motywację do ich napisania.

1 i 2. O fabule nie będziemy pisać bo to porażka. niestety utwierdziłem się w tym zdaniu po drugim seansie na którym chciałem nieco więcej wycisnąć. Miałem dobre chęci.

3. Kylo Ren - ok zgadzam się to kwestia gustu. Dla mnie nieprzekonujący. Słaba gra aktorska. Kiepski casting tutaj odwalił Jar Jar Abrams. Może się rozwinie. Zgoda co do tego, że dopiero się uczy. Tylko, że ten jego wybór jest taki miałki, bezsensowny, naiwny. Zabija ojca jest fanem dziadka. Wujaszek Luke i charyzmatyczna matka dali podprowadzić taki "talent" Snookowi? Do mnie nie przemawia i wątpię, że przemówi w dwóch kolejnych odsłonach.

4. Kwestia sporna, w mojej ocenie tutaminis zastosowane przez Vadera to amatorka w porównaniu do zatrzymania strzału z blastera przez Kylo a mój zawód tą scena wynika właśnie z niedoświadczenia Kylo Rena.Poza tym zatrzymanie strzału z blastera to nie telekineza. Do tego mnie nie przekonasz. Światło czy plasma to nie to samo co urwany przez Vadera element umeblowania ciśnięty w stronę Luka.

5. Osłabienie Kylo po zabiciu ojca w moim odczuciu jest jedynie próbą załatania kiepskiej linii fabularnej (dobrej passy Finna i Rey w "pojedynku" na miecze). Dużo lepiej można było przełknąć, że imperium zaczęło przegrywać po zabiciu Palpatine`a. A propos właśnie to skupianie się Kylo (a właściwie reżysera) na sile anie na akrobacji pozbawia nową trylogię tego czegoś. Gwiezdne wojny do nie film dokumentalny z Krustyną Czubówną w roli narratora. Efektowne i PRZERYSOWANE co do zasadności ruchów walki na miecze świetlne są esencją Star Wars. Już bardziej dynamicznie się "stukali" Vader z Obi Wanem w Nowej Nadziei.

6. Owszem może i Darth Bane umiał wykorzystywać moc bez treningu ale tutaj Rey (odczucie po dwukrotnym obejrzeniu sceny) nie widać jakby wykorzystywała moc. Walczy z Kylo jakby się chciała zemścić za zabicie domowego zwierzaka. Może w książce autor rozwinie (znowu ratując miałką fabułę filmu) to w ten sposób, że czytając walka będzie. W filmie epicka nie jest. Jest natomiast, krótka, mało efektowna technicznie. Chaos po prostu chaos (jak dla mnie oczywiście)

7. pomijamy wszystko jasne :)

8 i 9. Ok,nie czepiam się wysysania energii z gwiazdy bo to byłoby nawet ciekawe i bardziej realistyczne niż zasilanie starych dwóch gwiazd śmierci. W kwestii latania właśnie wychodzą braki w fabule, nie wiadomo czy latała, nie wiadomo jak daleko pyły planety które zniszczyła (ten sam układ czy sąsiedni). Ponoć w pierwotnej wersji strzał ze starkillera miał sie odbywać na sposób podprzestrzenny co by wyjaśniało jego szybkie przemieszczanie się. Jednak zrezygnowano z tego. jak dla mnie widać smugi światła strzelające z POWOLI ze starkillera i za kilka minut trafiające planety w odległych (no właśnie nie wyjaśniono) układach.

10. Zgadzam się, Hux to fajna postać, grana w porządku. Zwyczajnie Vader i Tarkin byli niemal na równi. Tutaj Hux dowodzi a Kylo nie wiedzieć czemu mu podskakuje (mało przekonująco próbuje odgrywać rolę dziadka, ale ok - może tak miało być).

11. Ok tutaj to tylko taki przytyk "z nerwów" lepiej by chyba wyszło jakby sklonowali Palpatine`a z kawałka naskórka ale może faktycznie coś wyjaśni epizod IX. nie mam jednak dużych oczekiwać w tym względzie.

Kończąc bo już 1 w nocy :) owszem zgodzę, się że film należy oceniać na różnych płaszczyznach i w żadnym wypadku nie siłuję się z nikim na wiek ;) Oczekiwałem po prostu, że TFA będzie ekstrapolacją (opierającą) się o Expanded Universe, że zachowa dynamikę i klimat pierwszych 6 części. Świadomie mówię tutaj o 6 pierwszych częściach bo po TFA przełknąłem nawet tego Jar Jar Binksa. Części 1-6 są fabularnie spójne. TFA odstaje niestety, ma straszne dziury fabularne. Jedno wyjaśnia za szybko (pochodzenie Kylo Rena) innego wcale (co z Nową Republiką, jaka jest sytuacja polityczna w galaktyce, co działo się z bohaterami).

W moim odczuciu (osobistym i bardzo subiektywnym) TFA to wielki wielki zawód i rozczarowanie niestety. Na polu muzycznym również. Za Hana i Leię moja ocena to 3/10.

Pozdrawiam i dziękuję za merytoryczną dyskusję

Nie potrafię sobie wyrobić opinii na temat tej części, jestem głównie fanem nowej trylogii bo bardzo wiele wniosła do świata gwiezdnych wojen. Przez to że była całkiem inna pokazała ogrom świata w którym rozgrywają się gwiezdne wojny, był to świat który rozwijał naszą wyobraźnie, i tego mi brakuje w epizodzie VII. ale z drugiej strony jest to bardzo właściwie pokierowana historia, po pięknym i nieskalanym wojną świecie z nowej trylogii, jak i wojennym świecie starej trylogii, nastał czas trylogii w której wszyscy mają dosyć wojny, aczkolwiek nie sposób się tego końca dopatrzeć. co mi się podoba to że frakcje są ``zbalansowane`` nie ma silniejszej i słabszej, każdemu się oberwało.

Mega rozczarowanie..nic dobrego nie mogę napisać na temat VII części.

Jest dobry jako film - ale "sprawił, że pokochałem prequele".
Nie dosłownie - ale jednak oglądając ostatnio całą sagę tuż przed pójściem na TFA, widać wyraźnie co zalety Prequeli którzy wszyscy zapomnieli na fali Hate`u.
Muzyka, rozmach, choć rozszerzenia universów, zamiast zamykania go w klaustrofobicznym pudełku. Prequele nie chciały być wielkimi filmami konkurującymi z Przemineło z Wiatrem, ale widać że Lucas chciał w nich ukazać niesamowity świat Gwiezdnych Wojen.
Cóż dużo się nie udało, ale nie powinno to umniejszać tego co zrobiły dobrze. Zwłaszcza Zemsta Sitów - fenomenalny film. I mówie to ja wychowany na OT - kasety VHS zjechałem całkowicie kilka lat zanim poszedłem na TPM.

bardzo podobny do Nowej Nadziei:
-na pustynnej planecie pojawia sie robocik z tajną misją
-znajduje go osoba wrażliwa na Moc ale jeszcze o tym nie wie
-znowu niszczą wielką bazę zdolną zniszczyć całą planetę tuż przed wystrzeleniem pocisku w bazę rebeliantów
na miecze świetlne walczyli jak pijacy machający butelkami. mam nadzieję że następna będzie lepsza. :-(

Jak ktoś pisze "Sam nie mógłbym wymyślić lepszej fabuły" to autentycznie dostałem gęsiej skórki i odsunąłem się od komputera. Serio to nie jest żart. Największy szok jeszcze przeżywam jak ktoś pisze " fajne były NAWIĄZANIA do ST i ciekawa historia". W sumie nwm co robię w tej sondzie, przyszedłem zobaczyć jak tam wyniki, ale zobaczyłem jeden post i aż zdębiałem. Nie, żebym komuś ubliżał... a w sumie, nieważne :D Bo nie da się napisać czegoś o ludziach, którzy uważają fabułę za dobrą w TFA, bez obrażania ich :P

ZAMIAST ŚWIEŻEGO POMYSŁU SŁABO ODGRZEWANE KOTLETY Z NOWEJ NADZIEI oraz POWROTU JEDI

Jest idealnie! Wprost perfekcyjnie. Sam nie mógłbym wymyślić lepszej fabuły, a że do tej pory czytałem książki z kanonu PRZED oficjalną trylogią to otrzymałem kilka niespodzianek. Jest w tych filmach całkowicie uchwycony klimat pierwszych gwiezdnych wojen, skradanie sie po korytarzach, krótkie acz treściwe walki laserowe i mieczo-świetlne pojedynki. Walki w przestrzeni kosmicznej przerywające główną akcję dostarczają dodatkowych emocji co czyni ten film idealnym. Kocham go i chodzę na niego co 3ci dzień do lokalnego kina póki nie wyjdzie na Blu-Ray w conajmniej Kolekcjonerskiej edycji ;)

@nimitz77, mam bardzo dużo uwag co do Twojej oceny, szczególnie, rzecz jasna, minusów:

1. Tu akurat prawda. Fabuła jest oklepana, z tym że w tej części stanowi tło. W czwórce była jednym z głównych wątków. Tak czy inaczej jeden z (nielicznych wg mnie) minusów filmu.

2. Rzeczywiście mogłoby to podtrzymać napięcie, wywołać więcej emocji itp., ale to raczej drobnostka. Gdyby doczepiać się takich spraw, to chyba żaden z filmów SW nie wybroniłby się zaletami.

3. Kylo Ren MA budzić śmiech/politowanie/co tam sobie chcesz. To nie jest Vader ani Sidious, tylko bohater dynamiczny. Nie ma być czarnym charakterem ot tak. Cały film opiera się na jego wyborze. Dlatego m.in. Adam Driver może wydać się słaby w tej roli. Ma być słaby i niezdecydowany. W następnych częśiach ulegnie to zmianie.

4. Okej, w takim razie Sidious nie umie używać telekinezy by dusić wrogów. Dwie kompletnie odmienne techniki, dwie sytuacje: Vader użył tutaminis, Kylo Ren telekinezy. Nie widzę powiązania między jednym i drugim.

5. Darth Maul był absolutnie wybitny w posługiwaniu się mieczem i doskonale znał Juyo. Kylo to z kolei wciąż adept, który nie dość, że został postrzelony kuszą, to w dodatku został całkowicie zdekoncentrowany po zabiciu ojca (co ma potwierdzić zresztą powieść - zabicie Hana znacznie go osłabiło w owym czasie). Poza tym nie sądzę, by ten drugi wykorzystywał aktrobatyczne formy walki. Raczej skupiał się na sile.

6. Odsyłam do Dartha Bane`a i Vitiate`a. Obaj potrafili wykorzystywać Moc (świadomie bądź nieświadomie) bez jakiegokolwiek treningu. Przykład: Bane wybija w ułamku sekundy kilkunastu wrogów będąc całkowicie oślepionym granatem błyskowym.

7. Powtórka punktu 1.

8. Czym leci, rzeczywiście dziwna sprawa, natomiast pobieranie energii z gwiazdy to dla SW temat stary - gwiezdna kuźnia robiła to samo.

9. Z tą prędkością to tak na serio? Mówimy o uniwersum, w którym podróże od jednego układu gwiezdnego do drugiego do kwestia, w najgorszym razie, dni. Jeżeli podpinać to pod część VII, to tak samo należy za to skrytykować pozostałe sześć. Całość będzie wytłumaczona w powieści.

10. Hux również jest wysoko postawiony, jak Tarkin. To samo tyczy się Kylo Rena. Jedyną różnicą jest tutaj fakt, iż First Order jest niemalże fanatyczną próbą odzwierciedlenia Imperium. Ich zachowania w takim wypadku na pewno nie będą równie wyrafinowane co Vadera i Tarkina. Wystarczy spojrzeć na reakcję Kylo Rena na zdradę Finna - szeregowego szturmowca.

11. Bez obaw, Snoke jest wysoki. A czy budzi grozę czy nie... Zacznijmy od tego, że film w ogóle się na nim nie skupiał. W ep. VI Sidious był w centrum uwagi, a czas Snoke`a dopiero nadejdzie (pewnie nie przed ep. IX). Póki co tak naprawdę nic o nim nie wiemy, więc jak można go rzetelnie oceniać?

I na marginesie - szanuję wiek i wychowanie się na Oryginalnej Trylogii, ale pragnę zaznaczyć, iż nie jest to w żadnym stopniu wyznacznikiem wiedzy czy zamiłowania do Star Wars. Przede wszystkim warto by ocenić film na wielu płaszczyznach, nie tylko przyrównując go do "tej jedynej i właściwej trylogii", bo to nawet nie jest procent całości uniwersum.

Jak dla mnie film świetny/bardzo dobry, chociaż z pewnością ma swoje mniejsze i większe wady. Mi osobiście brakuje drobnych nawiązań do prequeli i Legend/nowego kanonu, choćby pod postacią znanych ras, jak Twi`Lekowie.

Witam: darth_numbers

Już przesuwam swoją recenzję do odpowiedniego forum.

CGA karty :) no wiecie chodziło mi o ten efekcik
http://fotowrzut.pl/PXTCOAT4AG

zamiast wygładzonych dotykowych ekranów statków na naboo.

pozdrawiam

Ludzie, piszcie recenzje na forum. Jest specjalny temat w dziale Epizody VII-IX ze spoilerami.
Nimitz77: karta CGA? That`s a name I`ve not heard in a long time :D

Na pierwszy seans szedłem z duszą na ramieniu, ale film wybronił sie bardzo dobrze mimo pędzenia na zlamanie karku. Za drugim razem nie mam wobec niego niemal żadnych zarzutów i z checią odwiedzę kino kolejne dwa razy.

N I E D O S Y T

Nowi bohaterowie skompresowani, nie sposób ich ani do końca polubić, ani ocenić jako shwarzcharakterów. Ich intencje nie są zupełnie czytelne, a przynajmniej spójne, bo po prostu mają za mało czasu na ekranie. Han i Leia mówią za to sporo, a ta druga nie wypada szczerze mówiąc najlepiej. Nawet skowyt Chewiego przestaje w pewnym momencie śmieszyć. Han zbyt wiele razy wychwala moc kuszy Chewiego, ale tego że się nią dziwi nie ma już dla mnie sensu.
Poszedłem do kina zobaczyć starą ekipę, ALE co z nowymi bohaterami?

1) Kapitan Phasma - rewelacyjny temat na bohatera! Niestety zbyt krótko na ekranie by wręcz cokolwiek o niej powiedzieć. Jej wątek pozostaje otwarty, ale zarazem "zawisł" w zupełnie niejasnych okolicznościach, które zasługują na choćby wzmiankę, a nie zabawne nawiązanie do NN
2) Generał Hux - wątek rywalizacji z Kylo Ren`em można było bardziej rozwinąć, zaognić, pokazać dlaczego obie strony okiem choćby Finna żywią do siebie niechęć. Nie wiem czy obsadzanie młodego bohatera było w tej roli konieczne - widz nie debil, nie trzeba dzielić D O S Ł O W N I E obsady na młodych i starych, żeby wiedział kto jest nowy, a kto nie. Gleeson najgorzej nie wypada, ale jego widok ani tym bardziej wymowa nie mrozi krwi w żyłach...
3) Poe - na pewno rozwinie skrzydła w kolejnych częściach, ale gdyby chociaż wspomniano na jakimś żywym przykładzie CZYM zasłużył sobie na takie zaufanie Lei, jak został rebeliantem, nie wiem...
4) Finn - pozytywne zaskoczenie jeśli chodzi o odegranie roli dezertera, świetna interakcja z Hanem i resztą bohaterów, ale w relacji choćby z Phasmą miałem wrażenie jakby rozmawiał z przełożonym w pracy, z której właśnie się zwolnił, a nie z Kapitanem Imperium, przed którym każdy szeregowy szturmowiec czuje trwogę i respekt... za dużo w tym komizmu jak dla mnie.
5) Rey - świetnie odegrana heroina, widać że "świeża" twarz, bez odblasków jakichkolwiek(!) poprzednich ról ekranowych wniesie do sagi unikalną postać. Mam nadzieję, że w przyszłych epizodach nie zawiedzie
6) Kylo Ren - unikalny bohater, jakiego saga jeszcze nie miała, potencjał, ale na ile Driver go wykorzystał? Chwilami dał się kupić, choć bez pomocy bardziej doświadczonych aktorów wypadł by marnie. Rolę rozdartego między biegunem światła i cienia adepta mocy zagrać jest trudno i nie wiem czy ją do końca udźwignął. To był ważny moment i moim skromnym zdaniem nie wyszło mu to mistrzowsko, ale to jeszcze nie koniec jego historii. Oby nie okazał się kolejnym Haydenem Christensenem...

Moi kochani współ-fani Gwiezdnej Sagi

Jak wskazują cyfry mojego nicka urodziłem się w cudownym roku, który przyniósł światu Nową Nadzieję. Mam zatem wystarczająco dużo wiosen aby móc wypowiadać się odnośnie obejrzanej przeze mnie najnowszej odsłony naszej kosmicznej sagi.

Niestety muszę zgodzić się z dużą częścią moich przedmówców, że miałem (niestety) mieszane uczucia po obejrzeniu filmu. Ale po kolei, najpierw jak to w zakładce na ceneo.pl plusy:

1. Han Solo, Leia oraz Luke (choć go tak mało) kradną show. Z tym nie sposób się nie zgodzić.

2. R2-D2 i C-3PO też, chociaż w dużo mniejszym stopniu niż nawet w "Mrocznym Widmie"

3. Roztopiony hełm Vadera kradnie show (artefakcik taki).

4. Brudny jak nigdy Sokół Milleniium kradnie show (razem z trójwymiarowymi szachami włączonymi przypadkiem przez Finna - mogli zagrać z Chewbaccą a Han mógł skomentować, że Wookie wyrywa ręce gdy przegrywa ale to szczegół)

5. Celowniki na sokole w trybie karty CGA kradną show.


...

no cóż po obejrzeniu filmu to by było na tyle plusów....


a teraz minusy:

1. Kalka, kalka, jeszcze raz kalka ANH. Znowu piasek, znowu porzucone dziecko, znowu doskonały pilot (dziedziczone w genach).

2. Po co wyjaśniali na samym niemal początku że Kylo Ren to syn Hana i Lei? Nie lepiej było to pokazać dopiero na tej nieszczęsnej dla Hana rampie!?

3. Brak typowego złego "Szwarc" charakteru. Kylo Ren budzi raczej śmiech gdy rozwala wszystko wokół.

4. Kylo Ren umie zatrzymać strzał z blastera, czego nie umiał nawet Darth Vader (pamiętacie jak w mieście w chmurach gdy Lando zaprowadził Solo, Leię i Chewbaccę w pułapkę przyjął strzał z blastera na rękawice ale go nie zatrzymał!)

5. Jednocześnie Kylo Ren macha swoim wypasionym mieczem jakby uczył się nim fechtować godzinę przed lądowaniem w scenie otwarcia. Macha nim jakby walił cepem ważącym 100 kilo, zerowa, zerowa dynamika walki w porównaniu z pojedynkiem Maula z Obi Wanem w Mrocznym Widmie.

6. Pokonuje go Rey trzymająca miecz świetlny pierwszy raz w życiu. Ja rozumiem, że dziewczyna sobie radzi ale głównie walczyła dotąd z żulami na Jakku, chcącymi ją obrabować z kawałka gazrurki, a tu pokonuje aktualnego mistrza władania mieczem (bo innych nie widziałem) dzięki swojej determinacji. Mało to jakoś przekonujące. Luke musiał trzy części ćwiczyć (m in. u Yody) aby móc w ferworze walki odciąć ojcu tylko łapę.

7. Znowu "gwiazda śmierci" o nie, tylko nie to - toż fabuła animowanych wojen klonów, ba nawet Starwars Rebeliantów jest 1000x bardziej zawiła i ciekawa.

8. Planeta jako gwiazda śmierci.... dobre .. bierze energię ze słońca powiadacie ... i co potem, niszczy planety w ojczystym układzie i leci dalej? Jak leci? Czym, odrzutem? Jakim odrzutem?

9. Ponownie o tej „superbroni” – strzela jak rozumiem czystą energią gwiazdy. Nawet gdyby ta materia skądinąd poruszała się z prędkością światła (co jest niewykonalne ale to powiedzmy SF) to dotarcie do wszystkich planet Republiki w GALAKTYCE zajęłoby „pociskom” dziesiątki, jeśli nie setki lat (świetlnych). No chyba, że cała Republika jest w jednym układzie słonecznym a Nowy Porządek przebudował planetę z działem wielkości Kanady pod okiem nowej Republiki a oni nic nie wiedzieli. Zajęci byli balami i malowaniem sali senatu. A wystarczyło wysłać 5 myśliwców i po zawodach.

10. Relacje między Generałem Huxem (fajna rola) i Kylo Renem budzą uśmiech. Ma to kalkować relacje Vader - Tarkin. Błagam... Zachowują się jak 5-cio latki konkurujące o to by mama (Snoke) była dumna i dała cukierka. W Nowej Nadziei Vader był z jednej strony religijnym wręcz reliktem starej epoki ale jednocześnie następca Palpatina. Tarkin natomiast był wysokim rangą wojskowym, któremu mówiąc oględnie nawet Vader "mógł skoczyć" - on był od wojaczki, Vader od "sztuczek". Dopełniali się.

11. Snoke - bez komentarza, zero grozy (ale to w końcu Disney), takie z niego wcielenie zła jak z Cruelli De Mon w 101 Dalamtyńczykach. Jeszcze się pewnie okaże w VIII epizodzie Snoke jest wielkości kota tylko powiększał sobie hologram (kto bogatemu zabroni).

Nie są to wszystkie uwagi mojej skromnej osoby odnośnie ostatniej odsłony SW. Muzyka też niestety nie powalała. Może Williams się starzeje? W opluwanym przez dużą część fanów Mrocznym Widmie jak wybrzmiała "Duel of the Fates" kto z Nas nie doświadczył ciarek na plecach? No kto? Nie znajdzie się jedna taka osoba - jestem pewien. A w przebudzeniu mocy niestety żadnych ciarek na plecach nie miałem. Niestety, i jest mi z tego powodu bardzo bardzo przykro.

Pozdrawiam





TFA to dobry film, ale słabe Gwiezdne Wojny. Jest to kompletna kalka szkieletu Nowej Nadziei. Kit wciskany nowym pokoleniom które nie łykają starych efektów specjalnych i różnic w języku lat 70/80`. Nie wnosi nic nowego, będąc wtórnym nie tylko w kwestiach fabularnych ale i stylistycznych. W filmie brakuje szwarccharakteru. W każdej części sagi dostawaliśmy ciekawych złoczyńców- od Vadera, przez Palpatina i Maula na Tyranusie kończąc. Tu otrzymaliśmy tandetnie zaprojektowanego "Hobbitowego" orka i emo chłopaczka z kiepskimi dialogami i brakiem umiejętności aktorskich. Kolejnym wielkim minusem filmu jest reżyseria. JJ przesadził z amerykańskim stylem zapominając o tym, że SW zawsze kręcono bardzo klasycznie. Odnosi się to do ujęć, prowadzenia narracji i gry aktorskiej. Najlepszym przykładem tego jest brak wyczucia w tym co ma być naturalne a co przerysowane (np. reakcje imperialnych oficerów a zwłaszcza gen. Huxa). W jego stylu nie ma subtelności tak charakterystycznej dla całej sagi. Cierpi na tym tempo filmu i równowaga między humorem, grozą i akcją. Poza tym w filmie brakuje głębi. Gwiezdne Wojny Lucasa (tak, nawet prequele) zawsze podszyte były odniesieniami kulturowymi i myślą filozoficzną. Tu dostajemy genialnie nakręconą papkę w stylu Strażników Galaktyki. Dobrze się ogląda, ale to za mało by stać się uniwersalnym dziełem, które porusza pokolenia. Pomijając wtórność, scenariusz też nie powala. Dialogi zostawiają wiele do życzenia oraz brakuje ciągłości psychologicznej bohaterów. Tu zwłaszcza czepiam się motywu Luke`a (a jest to motyw przewodni), który w ciągu całej trylogii udowadniał nam, że nigdy by się w ten sposób nie poddał i nie odsunął od nierozwiązanych problemów, zostawiając z nimi przyjaciół i rodzinę. Luke dawno przeszedł swoją próbę, co należało traktować również symbolicznie. Dlatego zabieg z Lukiem w TFA staje się wyłącznie tępym pretekstem do opowiedzenia nowej (?) historii. Zrobiono to kosztem tego o co walczył odbierając wartość zakończeniu Powrotu Jedi. No i gdzie ta obiecana równowaga mocy? Nowi bohaterowie nie zachwycają, chociaż postać Rey budzi sympatię i ciekawość. Szkoda, że postanowili z niej zrobić dziewczynę bez skazy, której zawsze wszystko wychodzi. Nie da się jednak ukryć, że sam film jest porządny. Większość scen z Hanem Solo chwyta za serce i bawi a pościgi z udziałem Sokoła Millenium są wyśmienite. To jednak za mało, bym mógł cieszyć się tym filmem jak Gwiezdnymi Wojnami, które oferowały znacznie więcej niż schematy i eksplozje.

MINIRECENZJA - BEZ SPOILERÓW

Najnowszą część SW warto zobaczyć, mimo że może za dużo kopiuje schematów z innych części, najbardziej z "Nowej Nadziei". Jest jedna bardzo mocna scena, o której lepiej nie wspominać - scenarzystę bym za nią udusił :P
Nowy szwarccharakter może zachowuje się momentami zbytnio jak duże dziecko i nie czuć do niego takiego respektu jak do Dartha Vadera, ale i tak jest niezły mocny klimat wokół jego postaci, nie wiem czy nie głównie dzięki motywowi muzycznemu Johna Williamsa i efektom wizualnym i dźwiękowym miecza. W kółko słucham soundtracka z nowej części, choć tak genialnych utworów jak w poprzednich częściach tu imo nie ma - ciekawe są motywy Rey, Kylo Ren`a i muzyka z ostatniej sceny.
W filmie jest dużo humoru (najlepsi imo Han Solo i nowy droid BB-8) i nawiązań do starych części, autorzy na szczęście nie przedawkowali ze scenami akcji i efektami specjalnymi. Mam niedosyt w kwestii walk na miecze, ale na pewno to poprawią z nawiązką w częściach VIII i IX.
Początkowo byłem po filmie trochę zawiedziony, ale pewnie moje oczekiwania jako maniaka serii było zbyt wygórowane. Plasowałbym tę część jako lepszą od epizodów 1-2, ale do Zemsty Sithów i Starej Trylogii trochę jej brakuje (ten klimat pewnie już nigdy nie wróci). Jednak najważniejsze, że Gwiezdny Wojny znowu żyją, znowu jest nad czym główkować, co to ciekawego może wydarzyć się w nowych częściach i znowu czuć Moc! :)
Na początku po seansie nie wiedziałem co myśleć, ale z czasem coraz bardziej mam ochotę znaleźć się tam, gdzie kończy się ten film i się totalnie zatopić w tym świecie.

8.5/10

Moja opinia była do przewidzenia,

Dodam jeszcze iż zbyt wiele pomysłów jest zaczerpniętych z poprzednich części ... zabrakło rozmachu .. oraz przepychu jakie miały poprzednie części ... nie nawiązuję tutaj do efektów specjalnych bo te były jak zawsze na wysokim poziomie ... po za tym kto wpadł na pomysł sceny w której Kylo przemawia do Czaszki Anakina Skywalkera w kasku czyli Vadera .. o ile mi wiadomo to w Powrót Jedi Anakin jako Vader został spalony na stosie ...... hmmmm no chyba że nie do końca .... no i chełm mu się nie zwęglił .. raczej zwapniał bo nabrał szaro białego koloru ..

muszę stwierdzić iż jestem rozczarowany po powrocie z kina .
Kylo Ren który włada mieczem świetlnym rodem z średniowiecza ..a na dodatek nie potrafi nim władać ... do końca nie wiadomo czy jest Sithem czy tylko rozkapryszonym zagubionym młodym człowiekiem . Jesli chodzi o efekty to były niezłe lecz fabuła pozostawia wiele do życzenia .. powtarzane pomysły z poprzednich części
Rey która w polowie filmu odkrywa w sobie moc .. a już pod koniec włada mieczem świetlnym ..
Jednak najbardziej mnie zawiódł Kylo Ren ..ze swoim lightsaber kształtem nawiązującym do bitwy pod Grunwaldem

Fani z całego świata czekali na ten film…32 lata. Gdyż film jest powiązany ze starymi StarWarsami, z H.Fordem na czele. Gdy już zasiadłem w fotelu i założyłem okulary do oglądania w 3d, dostałem niezłego powera jak zobaczyłem słynne na cały świat żółte literki, które oznajmiły że galaktyka jest znowu w tarapatach. Film ukazuje nam nowych bohaterów. Poznajemy Rey zbieraczkę złomu, która zamieszkuję pustynną planetę Jakku. Nawróconego szturmowca Finna, małego droida BB8. No i Kylo Ren, czarny charakter w czarnej masce .Obok nich mamy starych znajomych Han Solo, Chewbacka Leia i… L UKE,Który ukazuję się…. na koniec filmu. Pojawia się też C3PO i R2D2 ale tylko przelotnie. Co do bohaterów to mogę napisać że są oni naprawdę fajni.Rey to taki odpowiednik młodego Luka Skywalkera. BB8 jest odbiciem R2D2, choć jest trochę mniej krnąbrny i nie taki pomysłowy, ale jest równie sympatyczny. Finn jest troszkę zagubiony po zmianie stron, ale jest zabawny. No I Kylo Ren on jest największym… zawodem w tym filmie. Wielu fanów przed premierą , przypięło mu łatkę nowego Vadera. Niestety Kylo okazuję się nieudacznikiem życiowym. Jest zapatrzony w swojego idola Vadera, w jednej ze scen prosi go o to żeby pokazał mu prawdziwą ciemną stronę mocy. Kiepsko walczy mieczem, co pokazuje scena walki z Rey, która co dopiero odkrywa w sobie moc. No i w końcu ściąga maskę, prezentując swoją twarz, przez co traci swą tajemniczość. Fani Vadera musieli czekać 6 lat żeby zobaczyć jego gębę. Drugim no i na szczęście ostatnim rozczarowaniem, a w sumie to śmiertelnym grzechem, jakiego dopuścili się twórcy jest jedna scena z jednym z bohaterów o której nie będę pisał żeby was nie zdenerwować i nie psuć wam filmu. Sumując film jest naprawdę świetny, super efekty specjalne. Na ogromny plus zasługuję brak ,,komputeryzacji`` która raziła w epizodach od 1 do 3. Sceny były kręcone w realnych plenerach co zasługuje na pochwałę. 7 epizod docenią starsi fani, szczególnie 4 części bo według mnie 7 część jest jej lustrzanym odbiciem. A młodzi fani zakochają się w nowych bohaterach jak BB8 czy Rey. Także zapraszam was do kin i NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI

Cóż...jak dla mnie bomba. Bardzo podoba mi się postać Kylo. To wspaniale, że nie zrobili z niego kolejnego Vadera tylko zupełnie nową postać, pełną rozterek i sprzeczności.Wspaniałe efekty specjalne

Epizod VII jest bardzo dobry, nie jest co prawda pozbawiony głupot (patrz Kylo Ren gdy dowiedział się o ucieczce Poe), ale jest bardzo dobry, Finn, Rey, Han Solo i oczywiście Chewie, po prostu rewelacja. Z negatywnych bohaterów najlepiej wyszedł Hux, podobał mi się także Snoke, a nawet i Kylo choć parę razy zirytował, to nie był aż tak zły. Niestety Phasmę kopletnie olano, a szkoda. Humor był średni, efekty specjalne były epickie. Ogólnie jak na taki film jak SW to TFA uważam za bardzo dobry.

Ja cały film oceniam bardzo dobrze. Jedyne co mnie boli to początek spoilera Zachowanie Kylo Rena. Wygląda na cieniasa, i wygląda jak młody Snape z Harrego Pottera. Jak dla mnie za dużo żarcików. No i jeszcze śmierć Hana... koniec spoilera
A tak co do zakończenia, to moim zdaniem lepsze byłoby takie: początek spoilera Ruch oporu nie może zniszczyć broni. Nagle pojawia się Luke, w swoim starym X-Wingu, wlatuje do środka, i tak jak zrobił to Poe niszczy koniec spoilera. :D W chwili obecnej daję filmowi 7/10. Będzie 8/10, jeśli te żarciki to pomysł polskiego dubbingu.

Poza tym uważam że ten film powstał po to aby pocieszyć facetów z kryzysem wieku średniego zawiedzonych prequelami.

Za dużo z Nowej Nadziei. Walka na miecze świetlne jak na ciężkie żelazne pręty. Muzyka średnia. Dobre efekty specjalne.Skupienie się na relacjach między bohaterami i całkowite zlekceważenie uniwersum jako takiego. Ogólnie spodziewałem się czegoś nowego.

Rozczarował mnie. Za drugim razem jak już będę wiedział co oglądam pewnie będę odbierał film bardziej pozytywnie, ale mimo to, mogło być lepiej.

Film jest dobry pod względem fabularnym, mimo pewnych niedoskonałości. Ogólnie oceniam go jako "bardzo dobry", ponieważ świetnie mi się go oglądało, seans był bardzo przyjemny. Myślę, że wybiorę się do kina po raz drugi, :)

Przy okazji, w sondzie jest błąd (literówka) jeśli chodzi o czwartą opcję (powinno być rozczarował mnie).

Odgrzewany kotlet, ale mimo to ma swój klimat oraz sporo zalet, więc nie żałuję kasy wydanej na bilet i z niecierpliwością czekam na VIII epizod :)

wielkie rozczarowanie, kalka nowej nadzieji nic tylko odgrzewany kotlet

Rozczarował mnie. Już nawet wybaczyłbym błędy logiczne, fabułę zerżniętą z ANH, ale śmierci Hana nie wybaczę.

Muszę obejrzeć jeszcze raz. Wtedy się wypowiem.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.