Spis newsów (Lucasfilm)

Petycja o odwołanie Abramsa

45



Nie wszyscy są zadowoleni z wyboru J.J. Abramsa na reżysera IX Epizodu. Część fanów postanowiła napisać do Lucasfilmu petycję o kolejną zmianę reżysera. Na razie, po tygodniu, zebrano około 3 tysięcy podpisów. Petycja znajduje się tutaj.

Tymczasem wychodzą nowe fakty w sprawie zwolnienia Colina Trevorrowa. Większość zgadza się z tym, co przedstawialiśmy tutaj. Najistotniejsza rzecz dotyczy samego charakteru byłego scenarzysty i reżysera finału tej trylogii. Otóż Colin jest niesamowicie pewnym siebie człowiekiem, który lubi stawiać na swoim. To, co było jego mocną stroną, póki dzielił wizję z Kathleen Kennedy, okazało się być tym, co uniemożliwiło mu pracę po śmierci Carrie Fisher. Najwyraźniej zmiana scenarzysty nie pomogła, zaś Kathy nie chcąc mieć powtórki z Hantologii zareagowała wcześniej. Jednocześnie miała już dosyć Trevorrowa.

To Rianowi Johnsownowi jako pierwszemu zaproponowano reżyserię Epizodu IX. Gdy odmówił, wtedy podpisano kontrakt z J.J. Abramsem. Jeszcze przed ogłoszeniem Abramsa, Johnson sam mówił w Japonii, że chce się skoncentrować na VIII części.



Pytaniem otwartym jest to dlaczego Johnson dostał jako pierwszy taką propozycję. Abrams był zaangażowany w powstawanie IX Epizodu jako producent. Johnson potrzebuje odpoczynku po „Ostatnim Jedi”, co także mogłoby jeszcze bardziej wydłużyć oczekiwanie na premierę. Natomiast nie licząc tych dwóch reżyserów, Lucasfilm miał niewiele alternatyw, zakładając, że chcą zaangażować kogoś, kto ma doświadczenie i czuje temat. Każdy inny potencjalny reżyser był w tym czasie zajęty. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że scenariusz finału trylogii powstanie praktycznie od początku.

John Landis jeden z gigantów komedii lat 80. Reżyser „The Blues Brothers” czy „Gliniarza z Beverly Hills 3” (tego z George’m Lucasem) także odniósł się do kwestii wymiany reżyserów przez Lucasfilm. Stwierdził, iż on ma bardzo podobny problem. Ma swoją wizję i swoje zdanie, co sprawia, że producenci nie chcą go zatrudniać. Skrytykował politykę Lucasfilmu. Wspomniał też jedną z wypowiedzi Lucasa, który raz powiedział, że czuł się jakby sprzedał swoje dziecko w niewolę. Na tym Landis skończył swą walkę o wolność twórczą w Lucasfilmie.

Domhnall Gleeson grający generała Huxa, zapytany co sądzi o wymianie reżysera, nie załapał haczyka. Powiedział, że ponieważ nie wiemy, co się wydarzy w „Ostatnim Jedi”, może tylko mówić jako kinoman, bo wtedy nie jest ważne, czy jest zaangażowany w IX Epizod, czy nie. Gleeson twierdzi, że zaiste to co się stało jest bardzo złe dla Colina, ale z drugiej strony może firma podjęła słuszną decyzję. Raczej unikał jednoznacznego opowiedzenia się po którejś ze stron.

Wiemy też, że na pewno nie wróci Harrison Ford. Żadnych retrospekcji, duchów nic. Aktor przyznał, że już na stałe skończył z sagą.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Otóż pojawiły się ostatnio ogłoszenia o castingach na statystów do Epizodu IX, ale wszystko wskazuje na to, że to fałszywki. Castingi pewnie są, ale czy to ma cokolwiek wspólnego z filmem Abramsa, nie wiadomo.

J.J. Abrams reżyseruje IX Epizod [Update - nowa data premiery]

oficjalna
134

To już oficjalna wiadomość. J.J. Abrams wraca by wyreżyserować IX Epizod. Dokończy tym samym nową trylogię, którą rozpoczął „Przebudzeniem Mocy”. Abrams nie tylko będzie reżyserem filmu, ale też jego scenarzystą.

Abramsowi scenariusz pomoże pisać Chris Terrio („Operacja Argo”, „Liga Sprawiedliwości”). Film wyprodukują Kathleen Kennedy, Michelle Rejwan, J.J. Abrams, Bad Robot i Lucasfilm.



Kathleen Kennedy, prezes Lucasfilmu powiedziała:
W „Przebudzeniu Mocy”, J.J. dostarczył wszystkiego, na co czekaliśmy i jestem bardzo podekscytowana, że powróci by domknąć tę trylogię. Na razie nie ma żadnych informacji, czy premiera filmu, jak i zdjęcia do niego, zostaną przesunięte. Warto przypomnieć, że Abrams jest też producentem wykonawczym „Ostatniego Jedi”.

Update Zmieniono planowaną datę premiery na 20 grudnia 2019.

„Gwiezdne Wojny” trafią do platformy streamingowej Disneya

14



Jeszcze w 2015 Bob Iger sugerował, że Disney mógłby stworzyć, własny, dedykowany kanał VOD z filmami Lucasfilmu i Marvela. Ponad miesiąc temu Iger ogłosił, że Disney rozejdzie się z Netflixem i w 2019 uruchomi swój własny kanał VOD, a właściwie całą platformę streamingową z aplikacją. Przyszłość „Gwiezdnych Wojen” na Netflixie była jeszcze w fazie negocjacji. Te jednak zakończyły się fiaskiem. Produkcje Marvela i Lucasfilmu będą dostępne na nowej platformie Disneya. W jej bibliotece powinniśmy znaleźć jakieś 400-500 filmów, dodatkowo powstaną cztery lub pięć obrazów specjalnie na potrzeby nowego kanału.

Skoro Iger skrzętnie realizuje plan sprzed paru lat, to może ruszy się też coś w sprawie serialu aktorskiego. Z jednej strony w 2019 skończymy trylogię, z drugiej mając własny kanał streamingowy, Disney miałby to, czego mu obecnie brakuje najbardziej, czyli własną dystrybucję. No i Disney/Lucasfilm samodzielnie zająłby się produkcją. Czas pokaże, co z tego wyjdzie.

Rian Johnson czy J.J. Abrams, oto jest pytanie?

56



Tym razem niewiele wiemy na temat kulis zwolnienia Colina Trevorrowa, ale to nie znaczy, że nic. Prawdopodobnie wynika to wprost z tego, że obeszło się bez skandalu, wpadek, dziwnych sytuacji, a zwyczajnie współpraca się nie układała. Colin Trevorrow nakręcił dobrze przyjęty, niezależny film „Na własne ryzyko”, średnio przyjęty „Jurassic World”, który jednak okazał się wielkim sukcesem kasowym. To przemawiało na jego korzyść. W międzyczasie zdarzyła mu się wpadka z „The Book of Henry”, zaś „Jurassic World” owszem zarobił, ale nie przysporzył Trevorrowi sympatii wśród fanów tak serii, jak i sagi. Dotychczas jednak to wszystko było bez większego znaczenia. Colin i jego bliski współpracownik Derek Connolly pracowali od dłuższego czasu nad scenariuszem IX Epizodu. Do grudnia zeszłego roku wszystko wyglądało dobrze. Trevorrow wiele razy sugerował, że w jego filmie istotna będzie Leia, czyli Carrie Fisher. „Przebudzenie Mocy” to film o Hanie (Harrison Ford), „Ostatni Jedi” o Luke’u (Mark Hamill), więc zamysł wyglądał świetnie. Owszem to przede wszystkim też filmy o nowych bohaterach, ale każdy z nich miał mieć szczególne miejsce dla trzech ikon klasycznej trylogii. Problem w tym, że w grudniu Carrie Fisher zmarła i wtedy Trevorrowi i Connolly’emu zaczął się usuwać grunt spod stóp.

Scenarzyści musieli znaleźć nowy pomysł i nową wizję na IX Epizod. To, co wcześniej szło jak po maśle, teraz okazało się problemowe. Kathleen Kennedy nie była w stanie zaakceptować nowych wersji scenariusza, który się rozłaził. Ciągłe nawrotki i poprawki powodowały zwiększenie napięcia na linii Trevorrow – Kennedy. Zresztą wygląda na to, iż reżyser miał swój pomysł, który nie zgadzał się z wizją włodarzy Lucasfilmu. Początkowo Kennedy nie chciała wymiany reżysera, nie po tym jak wyrzuciła Chrisa Millera i Phila Lorda. Próbowała tego uniknąć. Odsunęła więc w pierwszym kroku Connolly’ego i Trevorrowa od pisania scenariusza. W ich miejsce wszedł Jack Thorne. Tyle, że Trevorrow nie akceptował zmian wizji i nadal zgłaszał swoje uwagi. Był zaangażowany w film, a w nowym układzie miał zostać jedynie reżyserem, co powodowało pewne problemy z zarządzaniem produkcją. Stało się jasne, że nawet jeśli Thorne napisze scenariusz pod dyktando Kennedy, Colin nie będzie z tego powodu zadowolony i nie wiadomo jak potoczyłoby się dalej losy projektu. Można było spodziewać się eskalacji konfliktu. W tym momencie rozejście się było najlepszym, co dało się zrobić.


Liga niezwykłych niereżyserów – Edwards, Miller, Lord i Trevorrow.


Cieniem rzucają się oczywiście problemy z kilkoma poprzednimi reżyserami. Poza Millerem i Lordem, przecież zwolniono też Josha Tranka, no a Gareth Edwards również nie poradził sobie z filmem. Choć firmował „Łotra 1”, to jednak potrzebował wsparcia Tony’ego Gilroya. Nie licząc Riana Johnsona, polityka dawania szans młodym twórcom się nie sprawdziła. Widać to także po wyborze nowego reżysera Hantologii, gdzie Kennedy postawiła na sprawdzonego rzemieślnika Rona Howarda. Tego podejścia należy się spodziewać przy kolejnych filmach.

Colin odszedł z projektu, ale bardzo długo walczył o to by zostać. W mediach temat jego ew. odejścia przewijał się wielokrotnie. Zresztą Trevorrow planował już między innymi powrót do Emiratów Arabskich, by nakręcić tam sceny na Jakku.

Pytaniem otwartym jest to, kto zajmie miejsce Colina? Na razie jeszcze nie wiemy, ba być może jeszcze nawet nie ma kandydatów, ale w Lucasfilmie jest krótka lista osób, które najchętniej widzianoby w tej roli. Ogranicza się do dwóch osób, Riana Johnsona i J.J. Abramsa. Niektóre źródła sugerują, że właściwie to Johnson jest numerem jeden.

Rian może się poszczycić tym, że z wszystkich młodych twórców jego obraz został nakręcony bez większych problemów. Zobaczymy jeszcze jak zostanie przyjęty. Zresztą film obecnie jest prawie skończony, trwają już małe poprawki, więc Johnson mógłby już zająć się Epizodem IX, zwłaszcza, że nie ma innych zobowiązań. On sam kilka miesięcy temu przyznał, że bardzo chętnie wyreżyserowałby jeszcze jeden film z „Gwiezdnych Wojen”.

Inaczej sprawa ma się z J.J. Abramsem. Z nim również Kennedy wiąże dobre wspomnienia, współpraca się układała, zyski były, a reżyser jest doświadczonym twórcą. Tyle, że J.J. nie lubi presji czasowej, a także woli pracować blisko domu i swojej rodziny. Choć z drugiej strony nie zamyka sobie drogi do powrotu do sagi, sugerował nawet, że chciałby wyreżyserować jeszcze jeden film, choć niekoniecznie epizod. No i co ważniejsze, jest też producentem wykonawczym Epizodu VII i IX. Siedzi w tym dość dobrze, zna realia Lucasfilmu, zresztą podobnie jak Rian Johnson, no i także nie ma w chwili obecnej żadnego projektu reżyserskiego.

Warto tu też przypomnieć, że J.J. Abrams w pewnym momencie był bliski odejścia z „Gwiezdnych Wojen”. Wówczas jednak poszło o czas i trochę o wizję. Ostatecznie Kennedy poszła mu wtedy na rękę, czyli przesunięto premierę na grudzień, zaś scenariusz Arndta został przepisany przez Abramsa i Lawrence’a Kasdana.

Wygląda na to, że po pożarze na planie Hantologii Kennedy ma wiele do przemyślenia, zanim ogłosi decyzje dotyczące kolejnych filmów. Nie wiadomo, czy wpłynie to na ew. przesunięcie premiery Epizodu IX. Planowo zdjęcia powinny się zacząć po nowym roku.

Plotki o kolejnych spin-offach

32

Choć wciąż nie mamy jeszcze oficjalnego potwierdzenia, wygląda na to, że to film o Kenobim będzie kolejną Antologią. Jednak po sieci krążą plotki o innych filmach, które są rozważane w Lucasfilm. Ich bohaterami mieliby być:

  • Boba Fett
  • Yoda
  • Jabba




Plotki o każdym z nich słyszeliśmy z osobna przynajmniej raz. Lucasfilm podobno próbuje ułożyć listę filmów na kolejne lata, o czym też już słyszeliśmy, a każdej z tych postaci przyporządkowano obraz i jakiś pomysł. Ponieważ wszystko jest jeszcze na wstępnym etapie, na razie nie należy się do tego przyzwyczajać. Nic, co nie zostanie oficjalnie ogłoszone, nie jest informacją pewną, a jak wiemy, także i oficjalne oświadczenia potrafią się zmieniać.

Warto przypomnieć, że o film o Jabbie dopytywał się Guillermo Del Toro. Film o Bobie był z kolei łączony z Simonem Kinbergiem i jego, odkładanym przez lata spin-offem.

Ostatnio zaś pisaliśmy o filmie o Kenobim. Podobno miałby go wyreżyserować Stephen Daldry, zaś za scenariusz mógłby odpowiadać Sam Esmail. Po sieci krążą już nowe, interesujące plotki, o tym, że „Obi-Wan: A Star Wars Story” ma mieć roboczy tytuł: „Joshua Tree” i ma być kręcony w Dolinie Śmierci. Tam kręcono część ujęć z Tatooine (do „Nowej nadziei” i „Powrotu Jedi”). Zakładając, że nie jest jeszcze wybrany reżyser, nie ma jeszcze ekipy trudno w ogóle mówić o lokacjach. Zresztą póki, co Lucasfilm unika kręcenia w Stanach, szukając tańszych miejsc dla ekipy filmowej. Ale najważniejsze jest źródło tej informacji, czyli serwis Omega Underground, który już parę razy publikował, jak się okazało później, fake’owe newsy. Warto przypomnieć, że obecnie wciąż status filmu o Obi-Wanie jest wciąż tylko plotką i wciąż czekamy na jakieś bardziej potwierdzone wieści.

Weekend 40-lecia – „Atak klonów”

9



Kontynuując obchody 40-lecia sagi, tym razem weekend poświęcimy drugiemu Epizodowi, czyli „Atakowi klonów”.



Dziś „Atak klonów” ma już 15 lat, w co czasem trudno uwierzyć. Zdjęcia rozpoczęły się w Sydney 26 czerwca 2000. Film trafił do kin 16 maja 2002 i była to prawdziwa rewolucja w dystrybucji. George Lucas wymarzył sobie, by jego obraz wchodził do kin na całym świecie prawie w tym samym czasie. Coś, co dziś jest już normą, wtedy wydawało się niemożliwe. Na filmy w kinach w Polsce trzeba było czekać parę miesięcy względem amerykańskiej premiery. Wszystko za sprawą cięcia kosztów i wykorzystywania zużytych na zachodzie kopii filmu, które trafiały między innymi do naszego kraju. Jednocześnie w obliczu tak piractwa, jak i rosnącego znaczenia rynku DVD, opóźnienie wydawało się być kuriozalnym anachronizmem. Lucas chciał z tym walczyć, z dwóch powodów. Pierwszy to oczywiście walka ze stratami finansowymi, drugi który jeszcze bardziej go napędzał, to cyfrowa rewolucja. 20th Century Fox nie był chętny tej zmianie, ale ostatecznie uległ presji George’a. Ten zaś chciał nawet, by film trafił tylko do kin z cyfrowymi projektorami. Niestety, powtórzyła się historia z „Nowej nadziei”. Tam filmy w wersji stereo grano w nielicznej liczbie kin, tu było podobnie. W każdym razie „Atak klonów” był pierwszym filmem, który miał globalną premierę kinową. Wcześniej w 2001 Lucasfilm przeprowadził test, wydając jednocześnie na VHS „Mroczne widmo”. Okazało się, że da się to zrobić. Światowe kino bardzo szybko przejęło model Lucasa. Jakoś po sukcesie studia nagle przestały kręcić nosem na takie „fanaberie”.



Druga wielka rewolucja to cyfrowość. George chciał nakręcić ten film bez użycia taśmy filmowej, w całości na cyfrowych kamerach. Jeśli chodzi o główny nurt kina to był prekursorem. Pierwszym, który się za to zabrał, ale ponieważ od 2000 do 2002 minęło dwa lata, to nie „Atak klonów” dzierży palmę pierwszeństwa. Francuski film „Vicocq”, mimo, że nakręcony później, jako pierwszy film nakręcony cyfrowo wszedł na szerokie ekrany. Jednak z filmów amerykańskich to właśnie dzieło Lucasa jest rewolucyjne pod tym względem. Dziś kręcenie na taśmie stosują albo reżyserzy, którzy chcą osiągnąć jakiś konkretny efekt, albo tacy, którzy decydują się na to z powodów nostalgicznych.

Lucas jednak nie poprzestał na tym. By dalej promować swoją technologiczną wizję kina, przygotował wersję IMAX „Ataku klonów”. Dziś kina te są dużo bardziej popularne i technologicznie też rozwinięte. Wtedy przyciągały ludzi albo ze względu na 3D, albo ze względu na olbrzymi ekran. Klony nie były kręcone natywnie pod 3D, więc wówczas nie było jeszcze mowy o konwersji. Film przygotowano pod naprawdę wielki ekran, a że wówczas projektory IMAX potrzebowały większych przerw, musiano go skrócić i podzielić na dwie części. Raczej był to ewenement. Historię zmian i wydań przeczytacie tutaj.

Konwersja 3D „Ataku klonów” ostatecznie doszła do skutku. Film zaprezentowano po raz pierwszy na Celebation w Essen w 2014. Po raz drugi rok później w Anaheim. Nowe kierownictwo Lucasfilmu uznało, że do kin filmy te wejdą w bliżej nieokreślonym czasie, więc wciąż na nie czekamy.

„Atak klonów” to też przedostatni film z sagi, który wydano na VHS. Podstawowym wydaniem było oczywiście DVD, na Blu-ray film pojawił się w ramach kompletnej sagi.

Za to warto przybliżyć sobie przed kolejnym seansem ciekawostki. Natomiast przy okazji można też sięgnąć do tygodnia, który przygotowaliśmy z okazji 10 rocznicy premiery II Epizodu.

Tydzień Ataku Klonów:


W ten weekend zaprezentujemy jeszcze kilka ciekawych wieści związanych z „Atakiem klonów”, ale póki co zapraszamy do specjalnego quizu.

Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

Kompozytor, Davies i nie tylko

8

O tym, że Warwick Davies gra w Hantologii to wiemy, właściwie od kwietnia. Teraz w swój twitterowy sposób potwierdził to także Ron Howard, który przypomniał, że trzydzieści lat temu pracował z Wawrickiem na planie „Willow”, czyli innej produkcji Lucasfilmu.

Inny aktor, który potwierdził swój udział w filmie to Spencer Wilding. Wiemy, że pracuje na planie Hantologii, więc musiał odwołać swoje spotkania konwentowe. W „Łotrze 1” był jednym z tych, którzy wcielali się w Dartha Vadera. Czy tu będzie to ta sama postać, czy ktoś inny, na razie nie wiemy. Wiele osób jednak liczy na Czarnego Lorda.



A teraz część za oficjalną. Hantalogia ma już swojego kompozytora. Został nim John Powell. Jego najbardziej zapadające w pamięć ścieżki dźwiękowe to seria o Bournie, „Shrek”, „Kung Fu Panda” (1 i 2), czy „Jak wytresować smoka” (1 i 2). Za pierwszą cześć „Jak wytresować smoka” dostał nawet nominację do Oskara.

John jest rodowitym londyńczykiem, który przeprowadził się do USA w 1977. Jest też autorem wielu ścieżek dźwiękowym. Zobaczymy jak uda mu się wejść w rolę Johna Williamsa i Michaela Giacchino.

Premiera Hantologii nadal jest planowana na 25 maja 2018.

SDCC 2017: Wystawa Lucasfilmu: „Ostatni Jedi”

10

Choć oficjalnie Lucasfilm na tegorocznym San Diego Comic Con nie miał żadnych paneli, nie obeszło się bez gwiedzno-wojennych atrakcji. Z filmowych najważniejsza była wystawa strojów i rekwizytów z planu „Ostatniego Jedi”.



Tym razem ukazano jedynie członków Ruchu Oporu.
C’ai Threnalli, to przedstawiciel rasy Abednedo, którego już widzieliśmy w „Przebudzeniu Mocy”. Dokładniej pod sam koniec, gdy ukazano jak wszyscy żegnają Rey odlatującą po Luke’a Skywalkera. Stwora zaprojektował Jake Lunt Davies, zaś kostium Michael Kaplan. Początkowo w „Przebudzeniu Mocy” kostium ten miał inny przedstawiciel tej samej rasy – Ello Asty, ale zginął, tak więc w jego miejsce wprowadzono tanim kosztem nową postać. C’ai będzie skrzydłowym Poe Damerona podczas ewakuacji bazy na D’Qar.



Nien Nunb to Sullustanin i pilot, który odegrał istotną rolę w Galaktycznej Wojnie Domowej. Obecnie nadal lojalnie służy księżniczce Lei Organie i Ruchowi Oporu. Kostium w sequelach zaprojektował Michael Kaplan, ale sama postać jest raczej wiernym odtworzeniem jej z „Powrotu Jedi”.



Poe Dameron. Teraz gdy konflikt między Najwyższym Porządkiem a Ruchem Oporu eskalował w otwartą wojnę, Poe jest przywódcą eskadry. Jego śmiałe działania powodują, że zarówno Najwyższy Porządek jak i dowództwo Ruchu Oporu czasem traci cierpliwość wobec niego. Kostium także zaprojektował Michael Kaplan.



BB-8, wciąż lojalny droid, który służy Poe, ale także jego przyjaciołom, Finn i Rose podczas ich misji mającej udaremnić plany Najwyższego Porządku. Bazuje na koncepcie Christiana Alzmanana na podstawie szkicu J.J. Abramsa.

Trevorrow o swojej pracy nad Epizodem IX

24



Gdy w zeszłym miesiącu pisaliśmy o słabym przyjęciu filmu „The Book of Henry” oraz fanach sugerujących, by Kathleen Kennedy wymieniła Colina Trevorrowa na kogoś innego, byliśmy jeszcze przed trzęsieniem ziemi na planie Hantologii. Nic dziwnego, że reżyser i współscenarzysta Epizodu IX sam poruszył temat. W skrócie, nie odchodzi.

Po pierwsze stwierdził, że obecnie w Stanach trudno tworzyć sztukę, w ten sposób broni swojej autorskiej wizji, którą urzeczywistnił w „The Book of Henry”. Film na Rotten Tomatoes ma obecnie wskaźnik 23%, czyli dość słabo. Po drugie Colin publicznie przekonywał rozmówców, jak i fanów, że jest dobrym człowiekiem do tej roboty. Niezależnie jak oceniany jest „The Book of Henry”. Jak sam twierdzi, dorastał na „Gwiezdnych Wojnach” i bardzo ceni te historie. Mówił też, że nauki Mocy, czyli szacunek wobec innych, jak i sposób na życie, również są mu bardzo bliskie. Ale dodaje, że to nie wszystko, bo wyzwaniem będzie tu to, że każdy z odbiorców ma swoją własną, indywidualną relację z tymi filmami. Musi więc stworzyć film, który ludzie polubią i będą się nim bawić, nawet jeśli cenią sagę z zupełnie innych powodów niż Terovorrow . Trudność polega na tym, by stworzyć film, który będzie poruszający i satysfakcjonujący dla wielu różnych ludzi na całym świecie. Tego reżyser jest absolutnie świadomy.

Jednocześnie bardzo chwalił sobie współpracę z Lucasfilmem. Gdzie on, producenci i współscenarzysta (Derek Connolly) siedzą razem i szukają rozwiązań, wybierając te najlepsze. Z jednej strony jest wiele wolności, z drugiej istotna jest współpraca. No i jak mówi, póki co nie mieli żadnych wewnętrznych konfliktów, wszystko dobrze się zgrywa.

Dodał także, że Kennedy jest dla niego kimś w rodzaju mentora, że ją podziwia i może się od niej wiele nauczyć. Oraz to, że podróżując stara się słuchać ludzi, by wyłapać ich oczekiwania co do IX Epizodu.

Trevorrow odniósł się też do zwolnienia Millera i Lorda wprost. Skomentował to, że każdy z twórców jest głęboko zaangażowany w powstawanie tych filmów i stara się je stworzyć w swój własny sposób. Natomiast cała ta nagonka w tabloidach jego zdaniem jest krzywdząca.

Zdjęcia do filmu ruszą w styczniu.

Czekając na D23 Expo

24



W ten weekend odbędzie się w Anaheim długo wyczekiwany D23 Expo. Jak informowaliśmy już wcześniej, w sobotę, koło 19:30 naszego czasu odbędzie się panel poświęcony aktorskim filmom Disneya. To właśnie tam będą prezentowane plany studia na najbliższe lata. Lucasfilm będzie obecny. Rian Johnson także przyznał, że będzie. Jeśli chodzi o „Ostatniego Jedi”, to należy się spodziewać jakiegoś krótkiego dokumentu z produkcji, czy filmiku z planu, no i niespodziewanego gościa, którym najprawdopodobniej będzie właśnie Rian. Nowego zwiastuna raczej nie będzie. W każdym razie nawet oficjalna w ostatnim The Star Wars Show sugerowała, iż dowiemy się czegoś istotnego.

Disney z D23 Expo postanowił wprost zawalczyć z San Diego Comic Con. Mark Hamill i Carrie Fisher dostaną nagrodę Disney Legends. Carrie oczywiście pośmiertnie, ale Mark również powinien pojawić się na konwencie. Lucasfilm natomiast powinien nam zgodnie z obietnicą zdradzić tytuł Hantologii, może dowiemy się o niej czegoś więcej. Lecz gwiezdno-wojennym gwoździem programu prawdopodobnie będzie coś innego. Kathleen Kennedy jeszcze w Orlando sugerowała, że latem zostanie zapowiedziana kolejna Antologia. To chyba ten moment. Podobno Lucasfilm jest już gotowy, a jednocześnie pozwoli to zatrzeć ślady po zamieszaniu z Hantologią, zanim firma mocno skoncentruje się na VIII Epizodzie. Sam Lucasfilm będzie też obecny na SDCC, ale nie mają tam żadnego panelu.

Jeśli chodzi o zwiastun, to będzie on na pewno pokazywany na HASCONie, czyli konwencie Hasbro, który odbędzie się we wrześniu. Nie powiedziano tylko, czy to będzie nowy zwiastun, czy ten już prezentowany.

Z innych plotek, otóż podobno w filmie zobaczymy jak porg (ptak czy coś podobnego z Ahch-To) ląduje i siada na kopułce R2-D2.

Weekend 40-lecia – „Mroczne widmo”: Zmiany w filmie

6



Jak wszyscy doskonale sobie zdajemy sprawę, George Lucas nie uważa, by film mógł zostać skończony. Jest tylko odłożony na półkę na jakiś czas, zaś każde wydanie pozwoliło mu wprowadzić kilka zmian, względem wersji kinowej. Niezależnie, czy to była wersja VHS, DVD, Blu-ray czy 3D.

Zmiany na VHS
Gdy w 2000 otrzymaliśmy kasety VHS z filmem, warto przypomnieć, iż było to przełomowe wydarzenie w skali globalnej. Lucasfilm przetestował coś, co dziś jest standardem, czyli globalną premierę. Film trafił do sprzedaży praktycznie w tym samym dniu w Polsce, USA i wielu innych krajach. Oczywiście zmieniony.

Orn Free Taa zmienia towarzyszy. To jedna ze zmian, o których mało kto wie (lub pamięta ten news). W oryginale w tej scenie miała być czerwono skóra Twi’lekianka imieniem Supi i przypominający Biba Fortunę białoskóry Twi’lek. Jednak przed premierą „Mrocznego widma” zamieniono ich na parę ludzi. Dopiero przy DVD ponownie wprowadzono Supi, a także dodano jej towarzystwo – jasnoniebieską Pampy.


Wersja kinowa


Obraz z wersji BD, ale zmiany wprowadzono na VHS.


Wprowadzono też drobne zmiany do sceny taksówki powietrznej, ale przy DVD jeszcze raz dobrali się do tej sceny, nadając jej ostateczny kształt.

Zmiany na DVD.
Wersja DVD pojawiła się w 2001, jeszcze przed premierą „Ataku klonów”. Znów była to okazja do poprawienia filmu.

Pierwsza zmiana jest dość zauważalna, to taksówka powietrzna na Coruscant. W oryginalnym kinowym wydaniu zaraz po słowach Qui-Gona „the situation has become much more complicated”, pojawiało się ujęcie kwater Palpatine’a. Teraz widać tam Padme, Anakina i Jar Jara wsiadających do powietrznej taksówki, a następnie widzimy przelot nad Coruscant. Jar Jar dodatkowo ma jeszcze jedną linię dialogu. Niestety zmiana ta wycięła oryginalne ujęcie prezentujące apartament Palpatine’a. Co ciekawe, na DVD ta nowa scena znów pojawia się zarówno wśród usuniętych jak i na płycie.


Ujęcie z wersji kinowej.


Wersja z późniejszych edycji.


Oraz prawdopodobnie najmniej widoczna zmiana dotyczy podpisów. W filmie w kinie, gdy Sebulba złościł się na Anakina był podpis „You won’t walk away from this one, Skywalker... you slave scum!”. W wersji DVD wycięto napis „Skywalker”, ponieważ Sebulba nie używał nazwiska Anakina w tej scenie.

Rozszerzona scena wyścigu. Na drugiej płycie z dodatkami znajdują się wycięte sceny. Wśród nich jest kompletna wersja wyścigu podracerów, w której widać między innymi przedstawienie wszystkich uczestników biorących udział w Boonta Eve Classic. Część, choć nie wszystkie, z tych zdjęć wmontowano w film na płycie pierwszej. W kinowej wersji (a także tej na VHS) nie było przedstawienia wszystkich uczestników, ale wraz z wydaniem DVD widzimy ich więcej, a scena trwa dłużej. Nie wpływają one w żaden sposób na akcję, ba niektórzy zarzucali już wcześniej, że sekwencja ta była zbyt długa.

Tu dodano, w innych miejscach wycięto. Chwilę po tym jak Fode i Beed wymawiają imię Sebulby w kinowej wersji Watto uradowany uśmiecha się i wiwatuje „Sebulba!”. Obok niego widać Warwicka Davisa. Scena, a raczej ujęcie, z nieznanych przyczyn nie pojawiła się w wydaniu DVD. Warwicka oczywiście widać w innych ujęciach. W oryginale zaraz po ogłoszeniu Sebulby, ten tryumfalnie podnosi ręce i widzimy Watto. W wersji DVD jest więcej Sebulby, który wskakuje na swój pod i błaznuje pod publikę.



W przypadku drugiego okrążenia zmiany są bardziej uwypuklone, ponieważ znów dodano kilka scen nie wykorzystanych wcześniej, acz znów nie wszystkie (całość jest na płycie z dodatkami). Mamy zatem więcej Anakina, Sebulby, Tuskenów ale chyba najbardziej zauważalne jest prześcignięcie przez Anakina jego rywala Gasgano. Tego nie było w wersji kinowej.



Zmiany na Blu-ray
Bardzo dużo zmian pojawiło się w filmie przy okazji wydania na BR. Wynika to z kilku przyczyn, po pierwsze jest to nowa konwersja, szersza. To znaczy, na ekranie widzimy większe kadry (tak o ok. 8%).


Ujęcie na DVD


Ujęcie na Blu-ray

Po drugie poprawiono kontrast obrazu i kolory.


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD



Zmiany są jednak czymś więcej niż technikaliami. Na nowo wygenerowano napisy początkowe, zmieniając kąt ich nachylenia tak, by był zgodny z pozostałymi prequelami.


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD



Poprawiono też efekt nadzwyczajnej prędkości jaką mają Jedi używając Mocy. Na DVD było to bardziej na zasadzie nie pokazywania, na BD to nowa animacja, dość rozmyta. Jednocześnie poprawiono też efekty pól siłowych na droidekach. To samo zrobiono w następnym ujęciu, gdzie Jedi są już w tle.


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD



Scena w której Nute Gunray i Rune Haako oglądają co się dzieje z Jedi na ekranie, również została przerobiona. Po pierwsze inny efekt, po drugie zmieniono ujęcie na szersze, a po trzecie skrócono scenę. Wycięto choćby z niej krótkie ujęcie Tey How.


Ujęcie na DVD


Ujęcie na DVD - wycięte


Ujęcie na BD



W oryginale, jak i w wersji VHS czy DVD został błąd animacji. Przez to ręka Fode i Beeda przechodzi przez kamizelkę (przez około 6 sekund). W wersji BR naprawiono ten błąd.


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD



W kilku miejscach poprawiono też dźwięk. Choćby w scenie, w której przedstawiany jest Jabba, słychać nowe, wyraźniejsze głosy.

Głosy także poprawiono w scenie w senacie. W wersji BD bardzo wyraźnie słychać skandowanie „Vote now!” w miejsce nieokreślonego krzyczenia.

Komputerowo poprawiono także oczy Amidali w jednej scen, gdzie za bardzo odbijało się w nich światło.


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD



Zdecydowanie najważniejsza i najbardziej widoczna w filmie zmiana, to Yoda. Kukiełka we wszystkich scenach została zastąpiona komputerową wersją.


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD


Ujęcie na DVD


Ujęcie na BD

Wersja BD w gruncie rzeczy przygotowana została do następnej obróbki. W 3D głównie wyostrzono kilka rzeczy, przede wszystkim połączenia silników podracerów. Prawdopodobnie część zmian w tej wersji, jest trudnych do wychwycenia, bo nie tyle poprawia czy zmienia obraz, co raczej rozczłonkowuje go, by móc dodać głębie.

W wersji Digital zmieniono tylko fanfary Foxa na samodzielne logo Lucasfilmu.

Wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

Weekend 40-lecia – „Mroczne widmo”: Nawiązania w pop-kulturze

4



„Mroczne widmo” stanowi swego rodzaju kuriozum, związane z dwugłosem w pop-kulturze. Z jednej strony było to bardzo mocno wyczekiwane dzieło, latami. Z drugiej te oczekiwania sprawiły, że nie miało szansy im sprostać, zostało powszechnie uznane za fatalne, dopiero po wielu latach coraz więcej osób odkrywa, że to wcale nie jest taki zły film, jak go malują. To wszystko ma swoje odbicie w nawiązaniach pop-kulturowych.

Druga sprawa to fakt, że z końcem lat 90. to telewizja i seriale dużo bardziej komentują rzeczywistość niż filmy kinowe.

Zdecydowanie najbardziej znane z nich to film Fanboys Kyle’a Newmana. To swoisty hołd dla fandomu z „Mrocznym widmem” w tle. Historia umierającego fana, który pragnąłby zobaczyć przed śmiercią najnowszy film George’a Lucasa, tyle że ma niewielkie szanse dotrwać do premiery. Jego przyjaciele postanawiają zabrać go na niesamowitą wyprawę, zwieńczoną włamaniem się na ranczo Lucasa, by zobaczyć roboczą wersję I Epizodu. Jednocześnie film kończy się w wymownym momencie, w którym byłaby szansa na ocenę tego, co zobaczyli bohaterowie. Dziś historii pośrednio podobnych do opowieści Newmana wydarzyło się kilka. Lucasfilm dał możliwość obejrzenia niedokończonych filmów kilku fanom, którzy nie doczekaliby premiery.



Swoją drogą, temat nie dożycia do I Epizodu pojawił się także w serialach. Choćby w odcinku „Dziewczyny z komputera” (1995), gdzie jeden z bohaterów wyraża obawę, że może nie dożyć do następnych „Gwiezdnych Wojen”. Dobrze to koreluje tak z „Fanboys”, jak i rzeczywistością.

Im bliżej było premiery, tym w większej ilości seriali przewijały się odniesienia do oczekiwań, albo nawet wykorzystywano tytuł w ramach odcinka. Wszystko w 1999, przypadek wykluczony. Przykłady to „Trzecia planeta od słońca”, „Beverly Hills, 90210”, „Asy z klasy”, „Sabrina, nastoletnia czarownica”.

Inna głośna parodia, choć bardziej „Star Treka” niż „Gwiezdnych Wojen” to niemiecki film „Gwiezdne jaja: Część I: Zemsta świrów” ((T)Raumschiff Surprise - Periode 1). Tłumacze dodali w nim coś od siebie, poza oczywiście tytułem. Królowa planety w polskim tłumaczeniu nazywa się Amidała, co doskonale pasowało do humoru produkcji. Do Sagi jest tu kilka nawiązań, ale do „Mrocznego widma” dwie. Odpowiednik blokady Naboo oraz wyścigów podracerów.



Nie można też zapomnieć o „Robot Chicken” zwłaszcza trzeciej części parodiującej „Gwiezdne Wojny”. Choć nie jest to bezpośrednio parodia prequeli, znajdziemy tam kilka rozpoznawalnych scen.

Osobny temat to oczywiście Kevin Smith. W „Jay i Cichy Bob kontratakują”, gdzie pojawia się między innymi Mark Hamill jak i Carrie Fisher nawiązał do sposobu walki Datha Maula. Inny przykład to „Zack i Miri kręcą porno”, gdzie jeden z tytułów to „The Phantom Man-Ass”.



„Mroczne widmo”, choć nie zawsze mówi się o tym głośno, wpłynęło na wysokobudżetowe kino rozrywkowe. Pierwszy z nich to „X-Men”, choć w tym wypadku nawiązania raczej są koincydencją niż zamierzeniem. W obu filmach gra Ray Park. W sadze to Darth Maul, zaś w X-Menach Toad. Choreografia walk jest miejscami bardzo podobna. Wprost walka z „Mrocznego widma” wpłynęła natomiast na „Piratów z Karaibów: Skrzynię Umarlaka”. Tam walka Sparrowa, Turnera i Norringtona jest rozpisana na trzy osoby. Początkowo właśnie inspirowano ją Epizodem I, ale z czasem poszła trochę w innym kierunku. Inny przykład to oczywiście „Aniołki Charliego 2 – Zawrotna szybkość”. Znów pod koniec mamy nawiązanie do starcia Obi-Wana i Maula. Jakby nie oceniać filmu, to pomimo całej krytyki i hejtu, właśnie ta sekwencja walki jest naprawdę dopracowana i nie raz została doceniona przez innych filmowców.



Kultowe są też dwie postaci. Pierwszy, Darth Maul zainspirował także stwory w innych filmach, jak choćby orka w „Powrocie króla”, jak i obcego w „2001: Odysei komicznej”. Ot takie małe, a cieszące oko nawiązania. Drugi, czyli Jar Jar, został znienawidzony. Może mainstream raczej go omijał, ale w sieci można znaleźć wiele filmików, gdzie jest ukazany w dość negatywnym świetle. Jego wady są albo wyolbrzymiane, albo jest on zwyczajnie zabijany.

A na sam koniec „Weird Al” Yankovic i jego „The Saga Begins” , czyli piosenka poświęcona „Mrocznemu widmu” (i Anakinowi).



Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

O początkach „Łotra 1” raz jeszcze

4



„Łotr 1” już dawno zawitał na BD, a niebawem zadebiutuje na Netflixie. Oficjalnie jeszcze nie potwierdzono polskiego wydania, ale nikt nie spodziewa się, by miało go nie być. Pewnie niebawem przyjdzie czas, na formalne wieści. Za granicą film pojawi się na platformie 18 lipca.

Tymczasem warto przyjrzeć się kilku wieściom o filmie, które jakiś czas temu pojawiły się w sieci. John Knoll przyznał, że oryginalny pomysł scenariusza jest dużo starszy niż planowane Disneyowskie Anatologie. Gdy Lucasfilm pracował nad „Star Wars: Underworld”, a Rick McCallum sprawował nad wszystkim pieczę, Knoll wpadł na pomysł, by jeden odcinek nakręcić w stylu klasycznego „Mission: Impossible”. Chodził o włamanie się do ściśle strzeżonego budynku imperialnego, by oczywiście wykraść plany Gwiazdy Śmierci. Pomysł w gruncie rzeczy przetrwał do czasów „Łotra 1”, choć może inaczej zostały ostatecznie położone akcenty. W każdym razie Knoll, gdy już miał rozpisany zarys, poszedł do McCalluma, ale wpierw taktycznie zaczął go dopytywać o serial, który szykują w Lucasfilm. Rick opowiedział mu o założeniach, okresie w którym dzieje się akcja, jak wszystko ma wyglądać i Knoll uznał, że jego pomysł się nie wpasuje. Podziękował, zaś scenariusz schował do przysłowiowej szuflady.

Dalszą część znamy, choć może tym razem szczegóły są ciut inne. Jak wiemy Knoll wrócił do pomysłu, gdy Kathleen Kennedy zaczęła pracę nad spin-offami. Poszedł do Kathy, porozmawiał z nią, przedstawił pomysł. Kennedy powiedziała: „Dobra”. Nic więcej. John nie potrafił jej wyczuć, czy to się spodobało, czy raczej kulturalnie powiedziała mu „nie”. Dał jej czas, nie narzucał się. Po tygodniu dostał mejla od Kiri Hart, która napisała mu, że chcą coś z tego scenariusza zrobić.

Gary Whitta natomiast rozwinął stwierdzenie o którym słyszeliśmy w kwietniu. Wówczas porównał Lucasfilm do CIA. Rozwinął kwestię przekazania mu dokumentów z zarysem „Łotra 1”. Dokumenty były zabezpieczone. Zanim je dostał, Kiri Hart zadzwoniła do niego i poinformowała o procedurze. Odebrał dokumenty, ale nie mógł nic z nimi zrobić. Musiał czekać na hasło, które miało mu zostać przekazane przez telefon. Zawierało 16 cyfr. Whitta czekał cały dzień w domu, a gdy zadzwonił telefon powiedziano mu, że hasło dostanie dopiero w poniedziałek. Cały weekend siedział i zastanawiał się, co właściwie jest w tych dokumentach. Dopiero, gdy dostał hasło dowiedział, się, że chodzi o film pełnometrażowy, który w końcu stał się „Łotrem 1”.

Dokument z planu Epizodu VIII i Hantologii

3

Brytyjski Instytut Filmowy (British Film Institute) zamieścił na swoim twitterze krótki filmik o pracy młodych absolwentów filmowych z Wielkiej Brytanii na planie „Gwiezdnych Wojen”. Na planie „Ostatniego Jedi” pracowało 13 absolwentów, zaś przy filmie o Hanie Solo było już ich 28. Ten krótki dokument koncentruje się właśnie na młodych ludziach i możliwościach, jakie daje im Lucasfilm. Więcej jest w teorii mowy o Hantologii, ale są tu też ujęcia z planu VIII Epizodu. W tle zaś widać, choćby fragmenty BB-8. Wśród osób wypowiadających się znaleźli się Kathleen Kennedy, Jason McGatlin (producenci obu filmów) oraz Bradford Young (operator Hangologii).



Natomiast o VIII Epizodzie wypowiedział się niedawno Adam Driver. Aktor stwierdził, że Rian Johnson ustanowił nowe zasady w filmach Star Wars. Chodzi oczywiście o równowagę między nowymi rzeczami, a tym co już znamy, oraz tym czego publiczność oczekuje. Zdaniem Drivera priorytetem Johnsona były postacie i fabuła.

Na większe zapowiedzi i może kolejny dokument musimy poczekać jeszcze 2 tygodnie do D23 Expo.

Kulisy zdjęć z planu „Ostatniego Jedi”

12

Na początek zaczynamy od zdjęć z planu. Tym razem ukazują one kulisy sesji „Vanity Fair” i Annie Leibovitz. Pierwsze zdjęcie zrobiła Meghan Marshall, zaś trzy pozostałe Kathleen Kennedy. Oryginalne zdjęcia Leibovitz możecie zobaczyć tutaj. Zdjęcia zza kulis zostały zostały opublikowane niedawno na Vanity Fair.



Jeśli chodzi o oficjalne newsy, nie tylko o „Ostatnim Jedi”, ale też pewnie i Antologiach, to trzeba czekać na D23 Expo. W sobotę 15 lipca o godzinie 10:30 czasu lokalnego, czyli 19:30 polskiego, odbędzie się panel „Disney, Marvel Studios & Lucasfilm – Live Action at The Walt Disney Studios”. Pojawią się tam unikalne zapowiedzi, nie publikowane wcześniej fragmenty filmów oraz goście. Co prawda będą starali się ograniczyć przecieki, ale na pewno coś interesującego pojawi się w sieci.

Od jakiegoś czasu krążą po sieci przecieki z figurek LEGO. Np. Snoke’a możecie zobaczyć tutaj. Będzie to ludzik mniej więcej zwykłej wielkości, co sugeruje, że Najwyższy Przywódca wcale nie będzie taki wielki jak w „Przebudzeniu Mocy”. No i będzie chodził w złocie, czyli dokładnie tak jak Ian McDiardmid wyobrażał sobie postać Imperatora zanim przeczytał scenariusz. Ale jest ciekawostka. Otóż na podstawie tych zdjęć niektórzy fani wysnuli teorię, iż Snoke będzie niewidomy, a skoro niewidomy to jak byk to Kanan Jarrus z „Rebeliantów”. Tak więc warto mieć się na baczności, gdy pojawi się ta plota.

Alden zdradził, czyli jeszcze więcej szczegółów zamieszania

46

Lawrence Kasdan wrócił do Londynu dwa dni temu, gdzie zajmuje się nadzorowaniem prac nad Hantologią. Fani zauważyli go na lotnisku, nie wygląda na wypoczętego, ani zadowolonego. W Londynie jest także Ron Howard. Za to coraz ciekawsze wieści wychodzą na światło dzienne w temacie zwolnienia reżyserów Hantologii. Nie stawiają one ich w dobrym świetle. To oczywiście kompilacja kilku źródeł, nie wiemy ile w tym prawdy, ale wiele informacji układa się w spójną całość.



Jak już wiemy, zgrzyty między nimi, a producentami, w tym Kathleen Kennedy i Lawrencem Kasdanem pojawiły się jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Ale przecież wszyscy są profesjonalistami i wiedzą, co chcą zrobić, więc osobiste animozje nie mogły wpłynąć na kształt filmu. Animozje nie, ale wizje i ambicja owszem. Gdy ruszyły zdjęcia, zarówno Kasdan, jak i Kennedy w większości przebywali w Stanach, Chris Miller i Phil Lord na planie lub na lokacjach. Zarówno w Lucasfilmie, jak i w Disneyu trzymają rękę na pulsie, ale zdalnie. Proces polega na tym, że pod koniec dnia zdjęciowego są przygotowywane tak zwane dniówki. Czyli kilka wybranych ujęć pokazujących nakręcony materiał. Te dniówki początkowo w miarę podobały się zarówno Kadanowi, Kennedy, jak i Bobowi Igerowi czy innym szefom Disneya. Ale dniówki to nie cały materiał, tylko starannie wybrane sceny lub ich fragmenty. Montaż może zmienić bardzo wiele. Ktoś, kto przygotowywał dniówki doskonale wiedział, co producentom należy pokazać i wszyscy byli zadowoleni. Do czasu.

Podstawowym problemem od pierwszego dnia zdjęciowego był nie tyle materiał, co jego ilość. Zdarzało się, że zanim nakręcono cokolwiek, była już godzina pierwsza. Długo trwało ustawianie kamer, świateł i jak się później okazywało, nagrany materiał nie był najlepszej jakości. Wiele ujęć trzeba byłoby powtarzać lub wyrzucić. Miller i Lord stawiali raczej na improwizację na planie, nie mieli przemyślanych pomysłów, raczej zachęcali aktorów do ekspresji i eksperymentów. Zresztą reżyserzy mieli też problemy z decyzyjnością. Pracują we dwójkę, więc często zastanawiają się długo nad daną decyzją, co powodowało wolne tempo. W filmach, które dotychczas robili, sprawdzało się to. W tej produkcji nie.

Dodatkowo improwizacja i odchodzenie od scenariusza coraz bardziej wchodziło im w nawyk. Początkowo było tego mniej, potem coraz więcej. Kasdanowi się to bardzo nie podobało, więc zdarzało się, że kręcono jedno ujęcie zgodnie ze scenariuszem, podczas gdy reszta była improwizacją (kilka czy kilkanaście alternatywnych ujęć).

Pierwszą osobą, która zaczęła marudzić na planie, był Alden Ehrenreich. Młody aktor, ściągnięty przez Kennedy, który potem przeszedł bardzo żmudny proces castingowy, może w oczach wielu nie wygląda na wymarzonego Hana Solo, ale ma głowę na karku. No i wie jak ważny w jego karierze będzie ten występ. Zależy mu, by wypaść jak najlepiej, nie tylko dlatego, że w kontrakcie ma zapisaną opcję powrotu do roli Solo. Jeśli położy Hana, to właściwie może zmienić zawód, więc Alden postanowił dać z siebie jak najwięcej. Tyle, że to czego od niego wymagali reżyserzy w ogóle mu nie pasowało. Jego zdaniem postać, którą miał grać, nie miała wiele wspólnego z Hanem Solo, bardziej nawet przypominała w zachowaniu Ace’a Venturę, psiego detektywa, w którego wcielał się Jim Carrey. Nie poskutkowały rozmowy z reżyserami, więc Ehrenreich poszedł dalej, pytając czy aby na pewno to jest kierunek, w którym wszyscy chcą iść. Stąd właśnie plotki o tym, że Miller i Lord nie zrozumieli charakteru Hana Solo.

Co ciekawe, obawy Aldena zostały źle odebrane. Wszyscy byli dość ostrożni, więc uznali to trochę raczej jako tłumaczenia do jego występu, który nie był satysfakcjonujący. O ile w Hollywood normą jest zatrudnianie trenera aktorskiego nawet przy największych produkcjach, o tyle rzadko dochodzi do takich angażów w trakcie zdjęć. Tym razem doszło. To było pierwsze niecodzienne posunięcie na planie.

Kolejny był właśnie Kasdan. Larry jest bardzo przewrażliwiony na punkcie zmian i improwizacji. Uważa, że scenariusz to świętość i ekranizując go należy pozostać jak najwierniejszym. Owszem, sam przyznaje, że niektóre zmiany na planie wychodzą dobrze w ostatecznym rozrachunku. Taką było choćby skrócenie kwestii Hana i Lei w „Imperium kontratakuje”. „Kocham cię – Wiem” było na tyle dobre, że Kasdan nawet użył potem tego dialogu w „Powrocie Jedi”. Jednak w przypadku większości innych zmian Larry jest bardzo negatywnie nastawiony i wręcz reaguje na nie alergicznie. W Lucasfilmie jest obecnie chodzącą legendą i taką trochę „świętą krową”, więc jego narzekania na to, że nie podobają mu się improwizacje i odejścia od oryginału zostały wysłuchane, ale też nie były właściwie zaadresowane. Przecież zawsze będą dokrętki i te drobne kwestie można poprawić, jeśli faktycznie Kasdanowi będzie to przeszkadzało. Tyle, że jak wiemy, to nie były drobne kwestie.

Kasdan, który wcześniej ściągnął Lorda i Millera na pokład i wierzył w to, że podołają, stał się ich największym przeciwnikiem, domagającym się wręcz zmiany reżysera, ale na to trzeba było jeszcze poczekać.

Kathleen zaproponowała więc, że zrobi dokładnie tak samo jak z „Łotrem 1”. Gdy Gareth Edwards nie radził sobie z filmem, ściągnęła mu Tony’ego Gilroya, który nadzorował dokrętki i doprowadził film do ostatecznego stanu. Edwards zaś mógł się spokojnie przyglądać i uczyć, a także spijać potem śmietankę. Tyle, że Lord i Miller powiedzieli „nie”. Nie chcieli mieć nikogo nad sobą. Kennedy jeszcze dała im szansę. Wysłała Kasdana po raz pierwszy na plan (wcześniej nadzorował proces na podstawie dniówek w Los Angeles). Stał się takim cieniem reżysera. Powodowało to jeszcze więcej konfliktów. Zmieniono także montażystę. Chrisa Dickensa zastąpił Pietro Scalia („Marsjanin”, „Obcy: Przymierze”) który był bardziej lojalny wobec producentów niż reżysera.

Dopiero potem ktoś namówił Kennedy, by zamiast oglądać dniówek, obejrzała sobie dużą część materiału. To, co zobaczyła, załamało ją i wkurzyło. Sceny akcji wyglądały fatalnie. Odejścia od scenariusza miejscami były dość spore, niektóre źródła sugerują nawet, że wymowę kilku scen zmieniono tak, że kłócą się wprost z tym, co wiemy z oryginalnej trylogii. No i jeszcze klimat i humor. Nie jest tak, że wszystko było złe. Nakręcono też część dobrego materiału, który najczęściej lądował w dniówkach. Kathleen zadziałała bardzo szybko, czuła się nie tylko zawiedziona, ale i w pewien sposób oszukana. Larry przyjął tę decyzję bardzo dobrze. Co więcej, większość ekipy filmowej przyjęła z zadowoleniem informację o zmianie reżyserów. Kennedy zaś może powiedzieć wprost, że dała Millerowi i Lordowi szansę, nie tylko na zrobienie tego filmu, ale i na uratowanie go. Niestety nawet Kasdan nie wymusił na nich realizacji swojej wersji. Rozwiązanie było więc już tylko jedno.

Tu na scenę wchodzi Ron Howard, który zarówno z Kennedy jak i Lucasfilmem ma dość dobre relację. Grał w „Amerykańskim Graffiti” George’a Lucasa, potem także reżyserował „Willow”. No i jest przyjacielem rodziny. Lucas nawet zastanawiał się, czy nie dać Howardowi do reżyserii „Mrocznego widma”, ale ostatecznie zajął się tym osobiście. Howard ma interesującą historię filmową, a jego dzieła są różnie nie tylko ze względu na poziom, ale i na tematykę. Są i poważne jak „Piękny umysł” czy „Frost/Nixon”, są hity jak adaptacje powieści Dana Browna, ale też są komedie. W dodatku te z lat 80., jeszcze w starym stylu, takie które także tworzył Kasdan („Silverado”). Chodzi tu przede wszystkim o dwa filmy – „Plusk” i „Kokon”. Zresztą z drugiej strony Howard po średnio udanym „Inferno” także potrzebuje hitu, więc długo się nie zastanawiał.

Obecnie Howard ogląda nakręcony materiał, zapoznaje się ze scenariuszem. Podobno będzie on musiał podjąć kilka istotnych decyzji, przede wszystkim ile z tego zostanie, a ile trzeba będzie nakręcić od nowa. Nowy reżyser twierdzi, że zdjęcia na planie potrwają do września, zaś on sam postara się z szacunkiem podejść do nakręconego już materiału.

Choć Lucasfilm i Disney zaklinają się, że data premiery nie zostanie zmieniona, jednak nieoficjalnie nie są już tego tacy pewni. Jeśli Ron uzna, że nie dadzą rady, to film może zostać przesunięty i to niekoniecznie na grudzień 2018, a nawet na rok 2019. Być może wtedy mielibyśmy dwa filmy „Star Wars” w kinach (bo wejdzie jeszcze Epizod IX). To jednak okaże się na dniach. Praca na planie rusza ponownie pełną parą 10 lipca, do tego czasu Howard już powinien wiedzieć jak ugasić ten pożar. Kathleen zależy na tym, by to był dobry film, a nie by dotrzymać terminów. Zresztą po cichu liczyła na to, że uda się jej ściągnąć całą ekipę ponownie w przyszłej dekadzie, kręcąc ewentualny sequel. Praktycznie wszyscy mają taką klauzulę w swoich kontraktach. Ale to już miało zależeć od wyników.

Jak na razie to trzecia antologia, z którą są problemy. Pisana przez Simona Kinberga trafiła na półkę, „Łotr 1” został reanimowany. Zobaczymy, co wyjdzie z filmu o Hanie Solo. Szczęśliwie prace nad Epizodem VIII idą tak jak powinny. Kennedy już wie, że polityka by dać wolność twórczą reżyserowi sprawdza się, gdy wykorzystuje on ją bezpiecznie.

Na koniec warto jeszcze wsłuchać się w słowa Boba Igera. On nadal twierdzi, że ten film będzie hitem, bo ma wspaniały scenariusz, cudowną obsadę i zdolnego reżysera. Wierzy też w Howarda. Ale to oczywiście słowa szefa. Na temat ew. przesunięć premiery się nie wypowiadał.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.