Spis newsów (Lucasfilm)

Disney stworzy serial aktorski osadzony w świecie Star Wars [Aktualizacja]

Variety
63

Oprócz nowej trylogii firma Disney zapowiedziała powstanie serialu aktorskiego, który będzie dostępny na powstającej platformie streamingowej. Platforma ma zostać uruchomiona do końca 2019 roku (więcej na ten temat).



Informacja ta została ogłoszona dzisiaj przez Boba Igera - CEO Disney’a podczas kwartalnej konferencji dotyczącej wyników finansowych. Oprócz serialu „Star Wars”, mają powstać także seriale oparte na „High School Musical”, czy też pixarowych „Potworach i Spółce”.


Aktualizacja:

Bob Iger ogłosił także, że abonament disney'owskiej platformy streamingowej będzie dużo tańszy od tego w konkurencyjnym Netflixie. Częściowo będzie to wynikać ze skromniejszej oferty.
Platforma już na starcie będzie oferować materiały w bardzo wysokiej jakości, a cena abonamentu ma rosnąć z czasem, jak będą do niej dodawane kolejne filmy.

Temat na forum

Rian Johnson reżyserem kolejnej trylogii filmów Star Wars!

StarWars.com
93

Jak podała dziś oficjalna strona StarWars.com, Rian Johnson, czyli reżyser nadchodzącego filmu "Gwiezdne Wojny. Część VIII: Ostatni Jedi", zajmie się tworzeniem zupełnie nowej trylogii filmów, osadzonych we wszechświecie Gwiezdnych Wojen.


Zgodnie z ogłoszeniem Lucasfilmu, Johnson będzie zarówno scenarzystą jak i reżyserem pierwszego z filmów, który wyprodukowany zostanie we współpracy z Ramem Bergmanem. Tworząc "Ostatniego Jedi" Rian Johnson zrealizował bardzo mocne widowisko, z którego zarówno przedstawiciele Disneya, jak i Lucasfilmu są niezwykle dumni. Tworząc zupełnie nową trylogię, która nie będzie bezpośrednio związana z sagą Skywalkerów, reżyser będzie miał okazję przedstawić nam zupełnie nowe postacie, a także zakątki galaktyki do tej pory nieeksplorowane w filmach.

- Wszyscy uwielbialiśmy współpracować z Rianem przy "Ostatnim Jedi". - Powiedziała szefowa Lucasfilmu, Kathleen Kennedy. - Oglądanie jego kreatywności przy tworzeniu części ósmej od samego początku do końca było jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w mojej karierze. Rian stworzy niesamowite rzeczy mając do dyspozycji zupełnie puste płótno przy tej nowej trylogii.

- Spędziliśmy najlepsze chwile naszego życia współpracując z Lucasfilmem i Disneyem przy tworzeniu "Ostatniego Jedi" - napisali Johnson i Bergman we wspólnym oświadczeniu. - Gwiezdne Wojny to najwspanialsza współczesna mitologia i czujemy się wielkimi szczęściarzami, mogąc ją współtworzyć. Nie możemy się doczekać kontynuacji w tej nowej serii filmów.

Na chwilę obecną nie zostały podane daty premier nowych filmów, o wszystkich zmianach będziemy was informować na bieżąco.

O dokrętkach do „Solo” słów parę

23



Powoli wychodzą na wierzch problemy z „Solo”. Okazuje się, że materiał przygotowany przez Chrisa Millera i Phila Lorda, byłych już reżyserów, w większości trafił do kosza. To akurat nie jest zaskoczenie, dokładnie takie sugestie dostawaliśmy wcześniej. Teraz niejako mamy potwierdzenie.

Ron Howard nakręcił 80% filmu na nowo. Znaczy tyle, że z oryginalnej wizji poprzednich twórców pozostało bardzo niewiele. Co jeszcze bardziej istotne, Ron Howard nie musiał przejmować się budżetem. Koszt filmu wzrósł prawie dwukrotnie. To dobrze obrazuje obecną politykę Lucasfilmu. Kathleen Kennedy chce dostać produkt, który spełnia pewne normy i nie będzie bawić się w cięcia budżetowe. Jeśli to ma kosztować więcej, to będzie.

Pojawiły się także plotki o planetach, jakie zobaczymy w filmie. Właściwie jest to tylko lista nazw i nic więcej, czy prawdziwa, tego nie wiemy. Dwie z nich już znamy, zostały potwierdzone przez reżysera. To Kessel i Corelia. Obie są przynajmniej pośrednio wspomniane w oryginalnej trylogii.

Kessel to planeta więzienna, w jakiś sposób związana z kopalnią, wyczynem Hana i pewnie Chewbaccą. Pojawiła się już w nowym kanonie w „Rebeliantach”.

Corelia natomiast to rodzinna planeta Hana Solo. Można założyć, że zostanie ona ukazana w pierwszej części filmu.

Iridium to nowa planeta w filmowym uniwersum, jak również w nowym kanonie. Ale lokacja o tej nazwie istnieje w Expanded Unvierse. Tam był to górzysty świat, który przyciągał piratów.

Vandor - znów w Legendach ta nazwa była stosowana do trzech skalistych światów w systemie Coruscant. Nie wiemy, czy to zbieżność nazw, czy może coś więcej.

Savareen - to z kolei planeta, która w Legendach znana była tylko z produkcji brandy.

Zobaczymy na ile te plotki o planetach okażą się prawdziwe. Na razie czekamy na potwierdzenie innych, czyli, że zwiastun pojawi się do końca roku.

P&O 251: Czy można kupić hełm szturmowca klona?

6



Pytanie pochodzi z okresu, kiedy produkt znikł już z rynku. Zwłaszcza druga część jest wciąż aktualna, w szczególności w USA. Odpowiada Steve Sansweet.



P: Czy jest jakiś hełm szturmowca klona w sprzedaży?

O: Oczywiście, firma Rubie’s, która ma licencję Lucasfilmu wyprodukowała nowe hełmy szturmowców klonów. Dodatkowo firma Kellogg’s z Kanady w ramach promocji epizodu II połączyła siły z firmą Velcro i także dostarczały hełmy. Wciąż wiele z nich można kupić na eBayu po rozsądnych cenach.

A przy okazji, przy jednym z wystawionych na eBayu hełmów klonów znalazłem podpis, że to autentyczny produkt użyty w filmie. Problem w tym, że wszystkie takie hełmy były generowane komputerowo!

Porgi w Lucasfilmie

7

Już po raz 6 w Lucasfilmie, a dokładniej w Centrum Sztuki Cyfrowej im. Lettermana w San Francisco zorganizowano uliczny festiwal. Pracownicy mieli okazję by wyjść z budynków i malować kredą po chodnikach. W tym roku w ich dziełach królowały porgi. Pierwsze miejsce zdobyła praca pt. „Valar porghulis”. Poniżej zaś kilka ciekawych dzieł.

Rian znowu o porgach, plus nowe zdjęcia

21

Rian Johnson zaczyna mówić o filmie. Przyznał, że wraz z Ramem Bergmanem i innymi producentami mieli dyskusję przeszło rok temu, co można ujawnić i pokazać w różnych materiałach a co nie. Kolejne zdradzane elementy filmu są szczegółowo zaplanowane, a przy tym wciąż pilnują, by ludzie mieli co odkrywać, gdy pójdą na film. Czyli można potwierdzić, że Lucasfilm ma swój kalendarz newsów.

Rian mówił także, że nie był pewien porgów. One od początku wydawały się takie milutkie. Kto wie, czy nie nazbyt. Na planie jednak wszyscy je pokochali, a Johnson uznał, że w świecie „Gwiezdnych Wojen” jest i na nie miejsce.

Dla Johnsona „Gwiezdne Wojny” to przede wszystkim film o dorastaniu, wchodzeniu w dorosłość. Bohaterowie muszą określić swoje relację z bliskimi, rodziną, tym na których im zależy, a także tymi, których się boją. To filmy o przechodzeniu do kolejnej fazy życia, temu reżyser i scenarzysta chciał być wierny.



Laura Dern pojawiła się w programie Ellen DeGeneres. Mówiła o tym, jak cieszy się, że grała w „Gwiezdnych Wojnach”, chwaliła występ Carrie Fisher. Ale przy okazji pojawiło się tam zdjęcie admirał Amalyn Holdo. Za nią zaś kilka osób z Ruchu Oporu, w tym jeszcze jeden BB-8, czy może raczej 2BB-2.

Joseph Gordon-Levitt potwierdził swój maleńki udział w filmie Riana Johnsona. Aktor ma mieć małe kameo, ale dodał, że jest jednym z dwóch aktorów, którzy pojawili się w każdym filmie Riana. Drugiego nie zdradził. Właściwie nie musiał. To Noah Segan. O tym, że obaj pojawią się w filmie pisaliśmy jeszcze w 2014. Rian i Ram Bergman lubią mieć ich w każdym wspólnym dziele, tradycji stało się za dość.

Kelly Marie Tran porównała swój występ w „Gwiezdnych Wojnach” do życia bohaterki serialu „Hannah Montana”. Dwa ostatnie lata były szalone w życiu aktorki, wiele zmieniły. Ale najbardziej dało się to zauważyć na Celebration. Właściwie na konwent mogła wejść normalnie i nikt nie zwracał na nią uwagi, ale gdy wyszła na scenę, momentalnie stała się inną osobą. Celebrytką, choć będzie jeszcze musiała popracować nad rozpoznawalnością.

Przy okazji materiałów z IMAX pojawiło się też zdjęcie, w którym Finn (John Boyega) i Rose (Kelly Marie Tran) jadą na stworze nazwanym fathier.



Zdaniem Andy’ego Serkisa zwiastun, który niedawno zadebiutował był niesamowity i spektakularny, a przy tym dobrze oddający ton i klimat filmu. Aktor dodał także, że zna już historię Snoke’a.

Czy Snoke to Ezra Bridger? Tego jeszcze nie wiemy, ale Pablo Hidalgo zdementował pogłoski, że Ezra to DJ, którego zagra Benicio Del Toro.

O wyzwaniach stojących przed J.J. Abramsem

17

Nie wszyscy są zadowoleni z powrotu J.J. Abramsa do „Gwiezdnych Wojen”. Pisaliśmy już o petycji niektórych fanów, ale oprócz nich decyzja Abramsa zmartwiła włodarzy w Paramount. W 2006 J.J. podpisał z Paramountem umowę na mocy której firma ta stała się jego „domowym” studio. Problem tkwi w tym, że nie licząc „Przebudzenia Mocy”, Abrams nie wyreżyserował od czasu „W ciemność. Star Trek” (2013) żadnego filmu.

Paramount nie był zadowolony, gdy Abrams postanowił po raz pierwszy zrobić „Gwiezdne Wojny”. Zrozumieli jednak, że to życiowa szansa, która w tym wypadku się powtórzyła. Wówczas wycenili, że rok przerwy w pracy J.J. to około strata 10 milionów USD. Paramount zawarł wtedy ugodę z Abramsem, ten zobowiązał się, że następny film wyreżyseruje dla Paramountu. W obecnej sytuacji na razie prezes Paramountu Jim Gianopulos poprosił Disneya o odszkodowanie, choć doskonale zdają sobie sprawę, że ci nie pokryją im wszystkich strat. Przerwa w pracy Abramsa jest dla studia tym boleśniejsza, że jest on nie tylko reżyserem, ale też scenarzystą i producentem, a takich twórców rozumiejących rynek nie mają zbyt wielu.



Za to zadowolony i podekscytowany powrotem Abramsa jest John Boyega. Aktor przyznał, że gdy się tylko dowiedział o powrocie, wysłał mejla do reżysera. Zapytał w nim, czy jednym z powodów powrotu było to, że J.J. stęsknił się za Boyegą. Oczywiście John dodaje, że jego zdaniem właściwie to jedyny powód, za co jest oczywiście reżyserowi wdzięczny. John powiedział, że nie ma pojęcia, co się stanie w IX Epizodzie, ale ma nadzieję, że zakończą w nim wszystkie wojny i odpowiedzą na wiele pytań. Jednocześnie aktor podkreślił, iż wierzy w reżysera.

Mark Hamill zaś potwierdził to, o czym wiemy już od dawna. IX Epizod miał być filmem w którym większą rolę miała odegrać Leia. Nagła śmierć Carrie Fisher namieszała dość mocno, tak w pierwotnych założeniach, jak i ostatecznie przyczyniła się do zmiany reżysera. Mark dodaje, że jednym z największych wyzwań stojących obecnie przed Abramsem jest to, by w odpowiedni sposób odesłać Leię, tak by uszanować wkład Fisher czy oczekiwania fanów. Choć Lucasfilm potwierdził, że nie będą tworzyć cyfrowej Lei, może się okazać, iż do kilku ujęć będą musieli zmienić zdanie.

McDiarmid i Morrison chcą wrócić do sagi

11

Jak dobrze pamiętamy decyzja w sprawie trzeciego spin-offa miała zapaść w Lucasfilmie w czerwcu. Czy zapadła? Nie wiemy. Nawet jeśli to problemy z kolejnymi filmami ostudziły trochę zapał. Pojawiły się jedynie plotki, iż trzeci obraz skoncentruje się na Obi-Wanie Kenobim. Do dziś tego nie potwierdzono. Niemniej jednak można zaobserwować pewne ruchy aktorów, którzy chcieliby wrócić do sagi. Obaj mogliby się wpasować gdzieś w film o Kenobim.

Ian McDiarmid mówiąc o nowych filmach wspomniał, że jeśli chodzi o sagę, to z tego co pamięta to jego postać jest martwa. Inaczej sprawa ma się w antologiach. W takim „Łotrze 1” pojawił się Vader. McDiarmid liczy, że w pewnym momencie na scenę wkroczy także Imperator, ale pewnie Lucasfilm trzyma to jako niespodziankę. No i dodał, że nie chciałby aby grał go ktokolwiek inny. Warto zwrócić uwagę na kwestię z niespodzianką, może McDiarmid coś nam chce zdradzić o Hantologii? A może raczej zasugerować twórcom. Zobaczymy.



Ian ma jedną rolę. Temuera Morrison ma ich kilka do wyboru. Od lat krążą słuchy o filmie z Bobą Fettem w roli głównej, ale na razie nic z tego nie wynika. Morrison chyba nawet nie liczy na tę rolę. Swoją szansę widzi w kimś innym, w kapitanie Rexie. Aktor wspomniał o wcielaniu się w Jango, czy podkładaniu głosu pod klony, Bobę, a także Rexa. Potem dodał, że bardzo by chciał, by ktoś z Lucasfilmu zadzwonił do niego i zaproponował, by wcielił się w starszą wersję Rexa. Potem zaapelował do fanów, by próbowali ten pomysł zaszczepić w Lucasfilmie.

Luke Skywalker nie je porgów, a także coś o zwiastunie i biletach

38

Zaczynamy od oświadczenia Marka Hamilla. Otóż na twitterze napisał on, że w „Ostatnim Jedi” Luke Skywalker nie będzie jadł porgów, a ponadto przyznał, że Luke nie je mięsa odkąd wyprowadził się z Tatooine. Tam ciocia Beru gotowała mu szczury pustynne. Oczywiście słowa Marka nie mają znaczenia w kanonie, ale znów aktor bawił się z fanami, wykorzystując jedno z najbardziej palących Internet pytań o Epizod VIII. Czyli czy porgi są jadalne. Tym razem Lucasfilm nie musiał reagować.

Ostatnim razem jak reagowali, to Mark wspominał też o 9 października. Czy zobaczymy wtedy zwiastun? Jest kolejna sugestia. Anthony Breznican, dziennikarz, który nie raz dowiódł, że ma dobre wtyki w Lucasfilmie, ogłosił, że we wtorek będzie dostępny w sieci podcast, gdzie będą analizować zwiastun. Ale to nie wszystko. 9 października rusza w Stanach przedsprzedaż biletów na „Ostatniego Jedi”, zwiastun z pewnością temu pomoże. Więc wiele wskazuje, że czekanie skończy się na dniach.

Tymczasem w Nowym Jorku odbywa się New York Comic Con. Lucasfilm ma tam własną wystawę z rekwizytami i kostiumami pochodzącymi z VIII Epizodu. Poniżej te pochodzące z oficjalnej strony.



Rian Johnson, zapytany o jego podejście do muzyki w „Ostatnim Jedi”, napisał tylko, że zaufał Johnowi Williamsowi.

Dodatkowo w sieci pojawiły się dwa zdjęcia z Epizodu VIII, które wypłynęły w książkach. Widać na nich A-wingi oraz nową postać – Tallie Lintrę. Zagra ją Hermione Corfield.

Kiedy zwiastun? Ile trwa Epizod VIII?

27

Ile będzie trwać „Ostatni Jedi”? Po sieci chodzą plotki, że 2,5 godziny, czyli dokładnie 150 minut. Byłby to najdłuższy film z cyklu. Obecnie prym wiedzie „Atak klonów” z 142 minutami. Tyle, że te 150 minut to nie jest do końca wiarygodna informacja. Pochodzi ona z stron sieci kin – Cineworld i najprawdopodobniej jest tak zwanym „placeholderem”, czyli informacją zastępczą. Zresztą Cineworld już zdążyło zmienić tę informację na 0 minut (czyli byłby to najkrótszy film z sagi). Choć warto zauważyć, że 2,5 godziny pojawia się także u innych operatorów kin. Tam też wspomniano o ratingu filmu – PG-13. Podobnie jak czas, tak i ta informacja na razie jest niepotwierdzona.

Za to niektóre źródła sugerują, że znają datę premiery zwiastuna. Ma to być 9 października. Początkowo datę podał na swoim twitterze Mark Hamill. Nikt nie wiedział, czy aktor piszę prawdę, czy znów sobie stroi jakieś żarty, ale stosunkowo szybko usunął swój wpis. Podobno w Lucasfilm byli źli na niego. Cóż, zobaczymy.

Okazuje się, że nie wszystkim z „Ostatnim Jedi” jest po drodze. Lucasfilm chciał podobno kręcić część ujęć w należącym do królowej parku w okolicach Windsoru, ale nie dostali zgody. Główną przyczyną jest to, że „Gwiezdne Wojny” to wielka komercyjna maszyna, więc nie chciano by w jakiś sposób wpłynęło to na sam park.

Podobno w Lucasfilmie większość decydentów jest zadowolona z Epizodu VIII, ale nie wszyscy. Ten film jest inny, więc może się nie spodobać części fanów. Z pewnością ich podzieli. Jeden z informatorów Slashfilm, jakoby pracujący w Lucasfilmie, skomentował to w ten sposób, że cieszy się, iż w IX Epizodzie wraca J.J. Abrams, bo niektóre wybory Riana Johnsona wymagają naprostowania. Brzmi intrygująco. Film wchodzi do kin już 14 grudnia.

Sekrety „Przebudzenia Mocy” wychodzą na jaw

23

Premiera „Ostatniego Jedi” powoduje, że Lucasfilm zdecydowanie chętniej dzieli się informacjami na temat „Przebudzenia Mocy”.

Jeden z takich przykładów to planeta Jakku. Jakiś czas temu ujawniono jeden z pierwszych szkiców, gdy była to jeszcze planeta złomowsko.



Harrison Ford wspomniał, że o jego powrót w Epizodzie VII prosił jeszcze sam George Lucas. To wiemy, ale co ciekawsze jest to, że jak twierdzi Ford chyba już na pierwszym spotkaniu powiedziano mu, że Han Solo nie przeżyje tego filmu. Harrison miał podjąć decyzję, czy chce wracać. To zależało w całości od niego, uznał, że z jednej strony to będzie bardzo ciekawe z punktu widzenia postaci, z drugiej o jej śmierć kłócił się z Lucasem od bardzo dawna.

Billie Lourd, czyli córka Carrie Fisher wyznała, że to J.J. Abrams zadzwonił do niej i zachęcił, by wzięła udział w castingu do roli Rey. Wówczas nie mogli nikogo znaleźć. Ostatecznie rola przypadła Daisy Ridley, zaś Abrams zaproponował Billie małą rólkę porucznik Connix.

Nina Gold, dyrektorka castingu do Epizodu VII powiedziała natomiast, że gdy po raz pierwszy zobaczyła Daisy Ridley, wiedziała, że to ktoś wyjątkowy. Daisy miała na sobie fryzurę Lei z „Nowej nadziei”, ale pomijając to, była doskonała. Nina spotkała się z tysiącami ludzi ubiegających się o główne role, ale o Daisy nie potrafiła zapomnieć. Ridley miała w sobie tyle energii, zapału, miała w sobie coś. Potem Gold zdała sobie sprawę, że sprawdzili tylko jak Daisy gra rolę twardej i zadziornej. Dopiero później poproszono ją o zagranie sceny przesłuchania z Kylo Renem, gdzie Rey miała problemy. To zostało zagrane perfekcyjnie.

Petycja o odwołanie Abramsa

46



Nie wszyscy są zadowoleni z wyboru J.J. Abramsa na reżysera IX Epizodu. Część fanów postanowiła napisać do Lucasfilmu petycję o kolejną zmianę reżysera. Na razie, po tygodniu, zebrano około 3 tysięcy podpisów. Petycja znajduje się tutaj.

Tymczasem wychodzą nowe fakty w sprawie zwolnienia Colina Trevorrowa. Większość zgadza się z tym, co przedstawialiśmy tutaj. Najistotniejsza rzecz dotyczy samego charakteru byłego scenarzysty i reżysera finału tej trylogii. Otóż Colin jest niesamowicie pewnym siebie człowiekiem, który lubi stawiać na swoim. To, co było jego mocną stroną, póki dzielił wizję z Kathleen Kennedy, okazało się być tym, co uniemożliwiło mu pracę po śmierci Carrie Fisher. Najwyraźniej zmiana scenarzysty nie pomogła, zaś Kathy nie chcąc mieć powtórki z Hantologii zareagowała wcześniej. Jednocześnie miała już dosyć Trevorrowa.

To Rianowi Johnsownowi jako pierwszemu zaproponowano reżyserię Epizodu IX. Gdy odmówił, wtedy podpisano kontrakt z J.J. Abramsem. Jeszcze przed ogłoszeniem Abramsa, Johnson sam mówił w Japonii, że chce się skoncentrować na VIII części.



Pytaniem otwartym jest to dlaczego Johnson dostał jako pierwszy taką propozycję. Abrams był zaangażowany w powstawanie IX Epizodu jako producent. Johnson potrzebuje odpoczynku po „Ostatnim Jedi”, co także mogłoby jeszcze bardziej wydłużyć oczekiwanie na premierę. Natomiast nie licząc tych dwóch reżyserów, Lucasfilm miał niewiele alternatyw, zakładając, że chcą zaangażować kogoś, kto ma doświadczenie i czuje temat. Każdy inny potencjalny reżyser był w tym czasie zajęty. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że scenariusz finału trylogii powstanie praktycznie od początku.

John Landis jeden z gigantów komedii lat 80. Reżyser „The Blues Brothers” czy „Gliniarza z Beverly Hills 3” (tego z George’m Lucasem) także odniósł się do kwestii wymiany reżyserów przez Lucasfilm. Stwierdził, iż on ma bardzo podobny problem. Ma swoją wizję i swoje zdanie, co sprawia, że producenci nie chcą go zatrudniać. Skrytykował politykę Lucasfilmu. Wspomniał też jedną z wypowiedzi Lucasa, który raz powiedział, że czuł się jakby sprzedał swoje dziecko w niewolę. Na tym Landis skończył swą walkę o wolność twórczą w Lucasfilmie.

Domhnall Gleeson grający generała Huxa, zapytany co sądzi o wymianie reżysera, nie załapał haczyka. Powiedział, że ponieważ nie wiemy, co się wydarzy w „Ostatnim Jedi”, może tylko mówić jako kinoman, bo wtedy nie jest ważne, czy jest zaangażowany w IX Epizod, czy nie. Gleeson twierdzi, że zaiste to co się stało jest bardzo złe dla Colina, ale z drugiej strony może firma podjęła słuszną decyzję. Raczej unikał jednoznacznego opowiedzenia się po którejś ze stron.

Wiemy też, że na pewno nie wróci Harrison Ford. Żadnych retrospekcji, duchów nic. Aktor przyznał, że już na stałe skończył z sagą.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Otóż pojawiły się ostatnio ogłoszenia o castingach na statystów do Epizodu IX, ale wszystko wskazuje na to, że to fałszywki. Castingi pewnie są, ale czy to ma cokolwiek wspólnego z filmem Abramsa, nie wiadomo.

J.J. Abrams reżyseruje IX Epizod [Update - nowa data premiery]

oficjalna
134

To już oficjalna wiadomość. J.J. Abrams wraca by wyreżyserować IX Epizod. Dokończy tym samym nową trylogię, którą rozpoczął „Przebudzeniem Mocy”. Abrams nie tylko będzie reżyserem filmu, ale też jego scenarzystą.

Abramsowi scenariusz pomoże pisać Chris Terrio („Operacja Argo”, „Liga Sprawiedliwości”). Film wyprodukują Kathleen Kennedy, Michelle Rejwan, J.J. Abrams, Bad Robot i Lucasfilm.



Kathleen Kennedy, prezes Lucasfilmu powiedziała:
W „Przebudzeniu Mocy”, J.J. dostarczył wszystkiego, na co czekaliśmy i jestem bardzo podekscytowana, że powróci by domknąć tę trylogię. Na razie nie ma żadnych informacji, czy premiera filmu, jak i zdjęcia do niego, zostaną przesunięte. Warto przypomnieć, że Abrams jest też producentem wykonawczym „Ostatniego Jedi”.

Update Zmieniono planowaną datę premiery na 20 grudnia 2019.

„Gwiezdne Wojny” trafią do platformy streamingowej Disneya

14



Jeszcze w 2015 Bob Iger sugerował, że Disney mógłby stworzyć, własny, dedykowany kanał VOD z filmami Lucasfilmu i Marvela. Ponad miesiąc temu Iger ogłosił, że Disney rozejdzie się z Netflixem i w 2019 uruchomi swój własny kanał VOD, a właściwie całą platformę streamingową z aplikacją. Przyszłość „Gwiezdnych Wojen” na Netflixie była jeszcze w fazie negocjacji. Te jednak zakończyły się fiaskiem. Produkcje Marvela i Lucasfilmu będą dostępne na nowej platformie Disneya. W jej bibliotece powinniśmy znaleźć jakieś 400-500 filmów, dodatkowo powstaną cztery lub pięć obrazów specjalnie na potrzeby nowego kanału.

Skoro Iger skrzętnie realizuje plan sprzed paru lat, to może ruszy się też coś w sprawie serialu aktorskiego. Z jednej strony w 2019 skończymy trylogię, z drugiej mając własny kanał streamingowy, Disney miałby to, czego mu obecnie brakuje najbardziej, czyli własną dystrybucję. No i Disney/Lucasfilm samodzielnie zająłby się produkcją. Czas pokaże, co z tego wyjdzie.

Rian Johnson czy J.J. Abrams, oto jest pytanie?

56



Tym razem niewiele wiemy na temat kulis zwolnienia Colina Trevorrowa, ale to nie znaczy, że nic. Prawdopodobnie wynika to wprost z tego, że obeszło się bez skandalu, wpadek, dziwnych sytuacji, a zwyczajnie współpraca się nie układała. Colin Trevorrow nakręcił dobrze przyjęty, niezależny film „Na własne ryzyko”, średnio przyjęty „Jurassic World”, który jednak okazał się wielkim sukcesem kasowym. To przemawiało na jego korzyść. W międzyczasie zdarzyła mu się wpadka z „The Book of Henry”, zaś „Jurassic World” owszem zarobił, ale nie przysporzył Trevorrowi sympatii wśród fanów tak serii, jak i sagi. Dotychczas jednak to wszystko było bez większego znaczenia. Colin i jego bliski współpracownik Derek Connolly pracowali od dłuższego czasu nad scenariuszem IX Epizodu. Do grudnia zeszłego roku wszystko wyglądało dobrze. Trevorrow wiele razy sugerował, że w jego filmie istotna będzie Leia, czyli Carrie Fisher. „Przebudzenie Mocy” to film o Hanie (Harrison Ford), „Ostatni Jedi” o Luke’u (Mark Hamill), więc zamysł wyglądał świetnie. Owszem to przede wszystkim też filmy o nowych bohaterach, ale każdy z nich miał mieć szczególne miejsce dla trzech ikon klasycznej trylogii. Problem w tym, że w grudniu Carrie Fisher zmarła i wtedy Trevorrowi i Connolly’emu zaczął się usuwać grunt spod stóp.

Scenarzyści musieli znaleźć nowy pomysł i nową wizję na IX Epizod. To, co wcześniej szło jak po maśle, teraz okazało się problemowe. Kathleen Kennedy nie była w stanie zaakceptować nowych wersji scenariusza, który się rozłaził. Ciągłe nawrotki i poprawki powodowały zwiększenie napięcia na linii Trevorrow – Kennedy. Zresztą wygląda na to, iż reżyser miał swój pomysł, który nie zgadzał się z wizją włodarzy Lucasfilmu. Początkowo Kennedy nie chciała wymiany reżysera, nie po tym jak wyrzuciła Chrisa Millera i Phila Lorda. Próbowała tego uniknąć. Odsunęła więc w pierwszym kroku Connolly’ego i Trevorrowa od pisania scenariusza. W ich miejsce wszedł Jack Thorne. Tyle, że Trevorrow nie akceptował zmian wizji i nadal zgłaszał swoje uwagi. Był zaangażowany w film, a w nowym układzie miał zostać jedynie reżyserem, co powodowało pewne problemy z zarządzaniem produkcją. Stało się jasne, że nawet jeśli Thorne napisze scenariusz pod dyktando Kennedy, Colin nie będzie z tego powodu zadowolony i nie wiadomo jak potoczyłoby się dalej losy projektu. Można było spodziewać się eskalacji konfliktu. W tym momencie rozejście się było najlepszym, co dało się zrobić.


Liga niezwykłych niereżyserów – Edwards, Miller, Lord i Trevorrow.


Cieniem rzucają się oczywiście problemy z kilkoma poprzednimi reżyserami. Poza Millerem i Lordem, przecież zwolniono też Josha Tranka, no a Gareth Edwards również nie poradził sobie z filmem. Choć firmował „Łotra 1”, to jednak potrzebował wsparcia Tony’ego Gilroya. Nie licząc Riana Johnsona, polityka dawania szans młodym twórcom się nie sprawdziła. Widać to także po wyborze nowego reżysera Hantologii, gdzie Kennedy postawiła na sprawdzonego rzemieślnika Rona Howarda. Tego podejścia należy się spodziewać przy kolejnych filmach.

Colin odszedł z projektu, ale bardzo długo walczył o to by zostać. W mediach temat jego ew. odejścia przewijał się wielokrotnie. Zresztą Trevorrow planował już między innymi powrót do Emiratów Arabskich, by nakręcić tam sceny na Jakku.

Pytaniem otwartym jest to, kto zajmie miejsce Colina? Na razie jeszcze nie wiemy, ba być może jeszcze nawet nie ma kandydatów, ale w Lucasfilmie jest krótka lista osób, które najchętniej widzianoby w tej roli. Ogranicza się do dwóch osób, Riana Johnsona i J.J. Abramsa. Niektóre źródła sugerują, że właściwie to Johnson jest numerem jeden.

Rian może się poszczycić tym, że z wszystkich młodych twórców jego obraz został nakręcony bez większych problemów. Zobaczymy jeszcze jak zostanie przyjęty. Zresztą film obecnie jest prawie skończony, trwają już małe poprawki, więc Johnson mógłby już zająć się Epizodem IX, zwłaszcza, że nie ma innych zobowiązań. On sam kilka miesięcy temu przyznał, że bardzo chętnie wyreżyserowałby jeszcze jeden film z „Gwiezdnych Wojen”.

Inaczej sprawa ma się z J.J. Abramsem. Z nim również Kennedy wiąże dobre wspomnienia, współpraca się układała, zyski były, a reżyser jest doświadczonym twórcą. Tyle, że J.J. nie lubi presji czasowej, a także woli pracować blisko domu i swojej rodziny. Choć z drugiej strony nie zamyka sobie drogi do powrotu do sagi, sugerował nawet, że chciałby wyreżyserować jeszcze jeden film, choć niekoniecznie epizod. No i co ważniejsze, jest też producentem wykonawczym Epizodu VII i IX. Siedzi w tym dość dobrze, zna realia Lucasfilmu, zresztą podobnie jak Rian Johnson, no i także nie ma w chwili obecnej żadnego projektu reżyserskiego.

Warto tu też przypomnieć, że J.J. Abrams w pewnym momencie był bliski odejścia z „Gwiezdnych Wojen”. Wówczas jednak poszło o czas i trochę o wizję. Ostatecznie Kennedy poszła mu wtedy na rękę, czyli przesunięto premierę na grudzień, zaś scenariusz Arndta został przepisany przez Abramsa i Lawrence’a Kasdana.

Wygląda na to, że po pożarze na planie Hantologii Kennedy ma wiele do przemyślenia, zanim ogłosi decyzje dotyczące kolejnych filmów. Nie wiadomo, czy wpłynie to na ew. przesunięcie premiery Epizodu IX. Planowo zdjęcia powinny się zacząć po nowym roku.

Plotki o kolejnych spin-offach

32

Choć wciąż nie mamy jeszcze oficjalnego potwierdzenia, wygląda na to, że to film o Kenobim będzie kolejną Antologią. Jednak po sieci krążą plotki o innych filmach, które są rozważane w Lucasfilm. Ich bohaterami mieliby być:

  • Boba Fett
  • Yoda
  • Jabba




Plotki o każdym z nich słyszeliśmy z osobna przynajmniej raz. Lucasfilm podobno próbuje ułożyć listę filmów na kolejne lata, o czym też już słyszeliśmy, a każdej z tych postaci przyporządkowano obraz i jakiś pomysł. Ponieważ wszystko jest jeszcze na wstępnym etapie, na razie nie należy się do tego przyzwyczajać. Nic, co nie zostanie oficjalnie ogłoszone, nie jest informacją pewną, a jak wiemy, także i oficjalne oświadczenia potrafią się zmieniać.

Warto przypomnieć, że o film o Jabbie dopytywał się Guillermo Del Toro. Film o Bobie był z kolei łączony z Simonem Kinbergiem i jego, odkładanym przez lata spin-offem.

Ostatnio zaś pisaliśmy o filmie o Kenobim. Podobno miałby go wyreżyserować Stephen Daldry, zaś za scenariusz mógłby odpowiadać Sam Esmail. Po sieci krążą już nowe, interesujące plotki, o tym, że „Obi-Wan: A Star Wars Story” ma mieć roboczy tytuł: „Joshua Tree” i ma być kręcony w Dolinie Śmierci. Tam kręcono część ujęć z Tatooine (do „Nowej nadziei” i „Powrotu Jedi”). Zakładając, że nie jest jeszcze wybrany reżyser, nie ma jeszcze ekipy trudno w ogóle mówić o lokacjach. Zresztą póki, co Lucasfilm unika kręcenia w Stanach, szukając tańszych miejsc dla ekipy filmowej. Ale najważniejsze jest źródło tej informacji, czyli serwis Omega Underground, który już parę razy publikował, jak się okazało później, fake’owe newsy. Warto przypomnieć, że obecnie wciąż status filmu o Obi-Wanie jest wciąż tylko plotką i wciąż czekamy na jakieś bardziej potwierdzone wieści.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.