Spis newsów (Blu-ray)

Plotki o kolejnych filmach

24

Na początek zaczynamy od plotki za którą stoi witryna Omega Underground. Parę razy pojawiała się u nas w newsach jako źródło rewelacji i dlatego tym bardziej warto zachować ostrożność, gdyż dotychczas ich wieści się nie sprawdzały. Niemniej jednak kolejne info, które puścili poszło w świat i żyje już własnym życiem. Chodzi o to, że Sam Esmail może napisać scenariusz kolejnej antologii. Może, tyle napisali, sugerując, iż rozmowy trwają. Inne źródła wzięły to za pewnik i już podobno zaawansowane rozmowy trwają. Tak więc trzeba uważać na tego newsa. Czas zaś zweryfikuje jego wiarygodność.

Esmail jest twórcą popularnego serialu „Mr. Robot”. Podobno miałby być zaangażowany w spin-off o Kenobim.

Plotki na temat filmu o Kenobim ostatnio pojawiają się często. Niektórzy wieszczyli nawet, że zostanie on ogłoszony w na Celebration w Orlando. Tak się jednak nie stało. Dodatkowo nawet Ewan McGregor znów się odniósł do tych pogłosek. Przyznał, że nie ma żadnej oficjalnej oferty, nie spotykał się z nikim z Lucasfilmu w tej sprawie. Jego zdaniem na razie koncentrują się na filmach do 2020. Więc mają jeszcze czas z nim porozmawiać, o ile w ogóle się zdecydują. A że aktor jest gotowy, to wiemy od dawna.



Jedni generują plotki. Inni jak Rosario Dawson próbują coś ugrać. Aktorka już wcześniej wyrażała chęć zagrania aktorskiej wersji Ahsoki Tano w jakimś filmie. Teraz, gdy los Togrutanki znów stał się tematem wielu fanowskich teorii i oczekiwań, Dawson znów rozpoczęła swą medialną kampanię na rzecz filmu z Tano lub o Tano. Jest gotowa, jakby ktoś w Lucasfilmie chciał wiedzieć. Cóż, ciekawe, czy zostałaby zdubbingowana przez Ashley Eckstein.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to latem powinniśmy się dowiedzieć czegoś więcej o kolejnej antologii, przewidzianej na 2020. Czy będzie to przesuwany film Kinberga (prawdopodobnie o łowcach nagród), czy coś innego zobaczymy. Dobrą okazją ku temu będzie z pewnością D23 Expo.

Jak wiemy dyskusje na temat kursu w Lucasfilmie trwają, więc może Dawson i McGregor wiedzą co robią, zapewniając medialnie o swojej gotowości. Decyzje w sprawie filmów po 2020 powoli dojrzewają w LFL, póki nie wszystko przesądzone, warto się pokazać.

I tak zupełnie przy okazji. Zapytano niedawno Kathleen Kennedy o to, czy Lucas będzie jeszcze zmieniał klasyczną trylogię. Nie chciała odpowiedzieć wprost, ale sugerowała, że wersja, która wyszła na Blu-ray jest chyba ostateczną. Zatem żadnych nowych zmian nie będzie. Cofania niepopularnych prawdopodobnie również.

Premiera „Łotra 1” na DVD/Blu-ray (BD) w Polsce

35

Od dziś w końcu można kupić „Łotra 1” do domowej kolekcji. Pojawiło się kilka wersji na różnych nośnikach.



Najtańsze jest oczywiście DVD. Co prawda film został tam pozbawiony dodatków. Mamy do wyboru właściwie tylko dźwięk albo oryginalny, albo polski dubbing. DVD kosztuje ok. 40 PLN. Ceny podajemy orientacyjne, w różnych sklepach mogą wyglądać trochę inaczej.

Podobnie jak to miało miejsce w przypadku „Przebudzenia Mocy”, DVD także można kupić jako dodatek do tygodnika „Polityka” (łączony numer 17-18/2017).

Blu-ray (BD) mamy możliwość zakupu wersji 2D (wraz z dodatkami). Kosztuje ona do 100 PLN. Dźwięk angielski został wydany w DTS-HD Master Audio 5.1, polski dubbing w Dolby Digital 5.1. O dodatkach pisaliśmy tutaj.

Wersja blu-ray 3D ukazała się u nas w wersji podstawowej oraz w wersjach limitowanych (steelbookach). Różni się ona od wersji 2D właściwie tylko dodatkową płytą z wersją filmu dla odtwarzaczy 3D. Dodatki i reszta pozostaje bez zmian. Cena wersji podstawowej to ok. 120 PLN. Natomiast steelbooka ok. 150 PLN. Oryginalny dźwięk w wersji 3D to DTS-HD High Resolution 7.1.

Własną okładkę do wersji 3D ma też sklep Merlin.pl. Tam film kupimy za 114,99 PLN.

W Empiku nie będzie ich własnego wydania, ale jest promocja. Każdy kto dziś kupi film używając karty Mój Empik otrzyma figurkę Micro Machines Star Wars.

„Łotra 1” można też już szukać w serwisach streamingowych. Choćby na Chili.TV. Tam kosztuje 59,90 PLN.

Polskim dystrybutorem filmu jest firma Galapagos.

Celebration Orlando 2017: Panel o tworzeniu „Łotra 1”

10

Jeden z paneli na Celebration, który niestety nie był transmitowany, dotyczył tworzenia „Łotra 1”. Prowadził David Collins, zaś jego gośćmi byli John Knoll, John Schwarz, Doug Chiang i Matthew Wood. Opowiadali kilka mniej lub bardziej znanych anegdotek.



O odtworzeniu cyfrowym Tarkina już słyszeliśmy wiele (także niedawno). Na Celebration także wspomniano o tym, że jest to kombinacja polegająca na wiernym, komputerowym odtworzeniu Petera Cushinga na podstawie archiwalnych ujęć, oraz jednocześnie rola Guya Henry’ego. W jeden i drugi sposób starano się oddać tiki i manieryzm oryginalnego aktora. Choć grafika komputerowa była tu bardzo pomocna, to jednak był to dość trudny efekt do zarządzania. Zwłaszcza, gdy rozjeżdżały się warstwy. Przy okazji powstawały, oczywiście niechcący, dziwne potworki. A to Tarkin za bardzo przypominał zombie, a to brakowało mu szczęki lub zębów, czy coś było nie tak z policzkami. Raz nawet wyszło im coś takiego jakby chował szyję w mundur, tak jak robi to żółw chowając głowę do skorupy.

Twórcy w ILM starali się korzystać z lat doświadczeń. Nie bali się stosować nowoczesnej techniki, ale często też mieszali nowe pomysły ze starymi. W miejsce klasycznych obrazów tła używano wyświetlaczy LEDowych, które mogły te obrazy wyświetlać. Natomiast w scenie w której widzimy rodzinę Erso na Coruscant wykorzystano cyfrową stolicę galaktyki, która powstała na potrzeby „Zemsty Sithów”. Oczywiście obraz przystosowano i odświeżono.

Są też uwagi rozwojowe. Przyszły strój do ujęć motion-capture będzie ognioodporny. O to prosił Alan Tudyk. Strój pozwalał bardzo dużo aktorowi, ale jednocześnie problemem okazały się sceny z użyciem efektów pirotechnicznych. Iskierki, które przypadkiem miały kontakt z fragmentami stroju często zaprószały ogień. Parę razy Tudyk przez to miał problemy. Knoll zapewnia, że przyszła wersja stroju będzie ognioodporna. Dodał też, że Tudyk często improwizował na planie, a problemy z ogniem tylko zwiększały ilość sarkazmów K-2SO. Dialog w scenie, w której droid uderza Cassiana to jedna z wielu improwizacji Tudyka.



Na planie jednak było dużo zabawy. Knoll i jego ekipa kpili sobie bardzo często z K-2SO i Tudyka, choćby bawiąc się figurkami i puszczając muzykę z „Serenity”, czyli filmowego „Firefly”, w którym grał Alan. Jyn grała w Ponga. Mieli też pomysł, by na sam koniec pokazać zwęglone szkielety Jyn i Cassiana.

Wood mówił tylko o tym, że dźwięk w filmie ma olbrzymie znaczenie. Najtrudniejszą i najbardziej wymagającą sceną oczywiście była końcówka z Vaderem. Tam trzeba było zachować słyszalność charakterystycznych dźwięków, jednocześnie nie pozostawiając innych odgłosów walki.

Od środy film trafi w Polsce do domowej dystrybucji. Będzie go można kupić na BD, DVD, serwisach streamingowych, a także jako dodatek „Polityki”.

Wersja cyfrowa „Łotra 1” debiutuje w USA

16

Dziś w USA debiutuje wersja cyfrowa „Łotra 1”. Przynajmniej ta oficjalna, bo przecieki pojawiły się już parę dni temu. 4 kwietnia „Łotr 1” ukaże się w USA na DVD i BD. Galapagos wprowadzi polskie wydanie na rynek 26 kwietnia. Tymczasem trwa nowe reklamowanie „Łotra 1”. Dostępny jest krótki dokument z Garethem Edwardsem o roli Dartha Vadera w filmie.



Jest też już przeciek menu jakie zobaczymy na BD.

Gareth Edwards o wyciętych scenach na Blu-rayu

12

W zeszłym miesiącu informowaliśmy Was o zapowiedzi wydania na blu-ray i dvd "Łotra 1" (news). Zastanawiające w opisie wydania było to, że wśród znajdujących się na nim dodatków nie ma żadnych scen wyciętych. Niedawno zapytany o tę sprawę został sam Gareth Edwards, reżyser filmu. Wg niego "Nie ma ani jednej całej sceny, którą można byłoby wydać na Blu-rayu. Istnieją drobne fragmenty, które zostały wycięte podczas postprodukcji, ale nie są one scenami. To bardziej są momenty lub pojedyncze ujęcia. Niemożliwe więc było dodanie sceny, stąd decyzja o ich braku.". Edwards wypowiedział się również na temat alternatywnego zakończenia bitwy o Scarif, które nakręcono. Efekty specjalne do niego nie zostały ukończone, w związku z czym nie było końcowego materiału, który można by jako bonus dodać do wydania.

Musimy pogodzić się z faktem, że scen wyciętych/nieukończonych nie obejrzymy przynajmniej na razie. Znając jednak politykę wydawniczą, nie jest wykluczone, że pomimo tych zapewnień za jakiś czas nie wyjdzie wydanie je zawierające.

Steelbook w Polsce, nagrody oraz zdjęcia z wyciętej sceny

23

Na początek małe uzupełnienie polskich wydań, o których pisaliśmy tutaj. Po pierwsze Galapagos przygotowało także wydanie „Łotra 1” w steelbook. Steelbook według aktualnych wieści, będzie analogiczny do wydania składającego się z 3 płyt BD (jedna z filmem 2D, jedna z dodatkami i jedna w wersji 3D). Wydanie podstawowe będzie się składać z dwóch płyt (z filmem 2D i z płyty z dodatkami). Orientacyjna cena wydania podstawowego to jakieś 100 PLN. Wydania 3D – 120 PLN, zaś steelbook ma kosztować ok. 140 PLN. Wszystkie wydania ukażą się 26 kwietnia.



Nie udało się z Oskarami, „Łotr 1” nie zdobył ani jednego, ale za to są szanse na Saturny. Tam film Garetha Edwardsa dostał aż 11 nominacji. W tym:
  1. Najlepszy film SF
  2. Najlepsza aktorka - Felicity Jones
  3. Najlepszy aktor drugoplanowy - Diego Luna
  4. Najlepszy reżyser – Gareth Ewdars. Kontrkandydat - Stepven Spielberg za „BFG”
  5. Najlepszy scenariusz - Tony Gilroy, Chris Weitz
  6. Najlepszy montaż - John Gilroy, Colin Goudie, Jabez Olssen
  7. Najlepsza scenografia - Doug Chiang, Neil Lamont. Kontrkandydat Rick Carter za „BFG”
  8. Najlepsza muzyka - Michael Giacchino. Kontrkandydaci to John Williams za „BFG” i sam Giacchino za „Star Trek”
  9. Najlepsze kostiumy - David Crossman, Glyn Dilloin
  10. Najlepsza charakteryzacja - Amy Byrne
  11. Najlepsze efekty specjalne - John Knoll, Mohen Leo, Hal Hickel, Neil Corbould
Dodatkowo w kategorii najlepszy serial animowany nominowano „Rebeliantów”. Pełną listę nominacji znajdziecie tutaj.

Donnie Yen natomiast opublikował w sieci zdjęcie z jednej z wyciętych scen z filmu.



A tak przy okazji, to „Łotr 1”, zarobił już na całym świecie ponad 1 miliard i 53 tysiące dolarów. Ponad połowę z tego w USA.

Plotki o kolejnym wydaniu trylogii na 40-lecie?

19



W tym roku czeka nas 40-lecie premiery „Nowej nadziei”. Formalnie wielu uważa, że jest to równoznaczne z 40-leciem sagi, choć warto przypomnieć, że adaptacja powieściowa „Nowej nadziei” napisana przez Alana Deana Fostera będącego ghostwriterem George’a Lucasa ukazała się jeszcze w grudniu 1976. Jednak to właśnie 1977 uchodzi za ten rok, w którym narodził się fenomen sagi.

Oficjalnie 40-lecie zostanie uczczone na Star Wars Celebration w Orlando. 13 kwietnia 2017 konwent rozpocznie się rocznicowym panelem, który poprowadzi Wariwick Davis. Głównym gościem będzie jednak Kathleen Kennedy. Zapowiedziano dyskusje, wiele ciekawostek, a także niespodzianki.

Od kilku dni krążą po sieci wieści, że być może będzie to nowe wydanie klasycznej trylogii w wersji niezmodyfikowanej, czyli takiej jaka pojawiła się w kinach w 1977 („Nowa nadzieja”), 1980 („Imperium kontratakuje”) i 1983 („Powrót Jedi”). Oczywiście w jakiś sposób odświeżonej, oczyszczonej wersji, ale bez modyfikacji w samym filmie. Plotka ta żyje już własnym życiem, natomiast Pablo Hidalgo stwierdził, że w tym roku to ta plotka będzie obchodzić swoje 20-lecie. 20 lat temu wraz z premierą „Wersji specjalnej” część fanów zaczęło prosić o wersję niezmodyfikowaną. Ostatecznie ukazała się ona w 2006 na DVD, jednak filmy te nie były oczyszczone w żaden sposób. Raczej bazowały na wydaniu na LaserDisc z 1991, zatem ich jakość była słaba.

Więc jeśli nie wersja oryginalna, to co ma być tą niespodzianką? Pojawiają się różne wieści, od powrotu do kin, przez konwersję 3D (która póki co chyba nie doszła do skutku). Jednak obecnie chyba najbardziej prawdopodobna jest konwersja do 4K, o której istnieniu wspominał Gareth Edwards. Podobno pracę nad nią trwały w czasie, gdy przygotowywano wersje BD, a także 3D „Mrocznego widma”, „Ataku klonów” i „Zemsty Sithów”, czyli gdzieś na przełomie 2011-2012. Według niepotwierdzonych wieści przynajmniej oryginalna trylogia jest już skończona i lekko doczyszczona na potrzeby formatu 4K. Jak wygląda sprawa pozostałych filmów, na razie nie wiemy.

Wygląda na to, że za 1,5 miesiąca na Celebration czeka nas jedno ważne ogłoszenie w sprawie klasycznej trylogii. Wtedy sprawa się wyjaśni. Na razie można jedynie czekać. I spekulować.

Zapowiedź polskiego wydania "Łotra 1"

Galapagos
34

We wczorajszym newsie pisaliśmy o amerykańskim wydaniu "Łotra 1" na DVD, BR i w innych formatach. Dziś informacja z naszego rodzimego podwórka - firma Galapagos zapowiedziała wydanie filmu w Polsce na 26. kwietnia.

Oto oficjalna treść owej zapowiedzi:

Lucasfilm przedstawia epicką przygodę: "Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie". W czasach wielkiego galaktycznego konfliktu grupa bohaterów pod wodzą zbiegłej buntowniczki Jyn Erso oraz szpiega Rebelii Cassiana Andora, podejmuje się desperackiej misji, by wykraść plany Gwiazdy Śmierci, najpotężniejszej broni Imperium.

Dodatki specjalne w wydaniach Blu-ray 3D™ i Blu-ray™:

• Rewolucyjny pomysł

• Jyn: Rebeliantka

• Cassian: Szpieg

• K-2SO: Droid

• Baze i Chirrut: Strażnicy Oświeconych

• Bodhi i Saw: Pilot i buntownik

• Imperium

• Wizja nadziei: Łotr 1. Gwiezdne wojny: historie

• Księżniczka i gubernator

• Epilog: opowieść trwa


Pojawił się również trailer tego wydania, który przedstawiamy poniżej:







Temat na forum dotyczący filmu.

Temat do recenzowania "Łotra".

„Łotr 1” na blu-ray

oficjalna
30

Znamy już szczegóły wydania „Łotra 1” Garetha Edwardsa na DVD, Blu-Ray i innych formatach. W USA film pojawi się 24 marca w wersji Digital HD, natomiast DVD, Blu-ray oraz różne VOD pojawiają się 4 kwietnia.


BD/DVD Combo


DVD


Wśród dodatków zobaczymy zarówno dotychczas niepublikowane wywiady z twórcami i obsadą, ale także dokumenty ukazują głębsze spojrzenie na „Łotra 1” oraz ukrytą zawartość. Lista dodatków poniżej:

  • „A Rogue Idea” – to dokument w którym John Knoll opowie o koncepcie filmu i o tym jak rozpoczynano prace nad samodzielnymi „Gwiezdnymi Wojnami”.
  • „Jyn: The Rebel” - bliższe spojrzenie na Jyn oraz to jak Felicity Jones nadała jej finalny kształt.
  • „Cassian: The Spy” - Diego Luna opowie o swojej postaci.
  • „K-2SO: The Droid” - dokument o rozwoju postaci K-2SO oraz występie Alana Tudyka.
  • „Baze & Chirrut: Guardians of the Whills” - lepsze ukazanie relacji tej pary bohaterów, a także dwóch chińskich aktorów – Jianga Wena i Donniego Yena.
  • „Bodhi & Saw: The Pilot & The Revolutionary” - Forest Whitaker i Riz Ahmed opowiedzą o swoich postaciach.
  • „The Empire” - dokument o nowych i starych szwarccharakterach.
  • „Vision of Hope: The Look of Rogue One” - filmowcy opowiadają o trudnościach w pracy nad rozwojem nowego filmu i o tym jak on się ma do świata klasycznej trylogii.
  • „The Princess & The Governor” - dokument o powrocie dwóch bardzo ważnych postaci na ekran.
  • „Epilogue: The Story Continues” - filmowcy świętują premierę „Łotra 1”, a także spoglądają na przyszłe filmy.
  • „Rogue Connections” - nawiązanie i ukryte fakty, który łączą „Łotra 1” z uniwersum „Gwiezdnych Wojen”



Wersje cyfrowe mogą nie mieć wszystkich dodatków. W USA dodatkowo pojawią się także wersje specjalne w niektórych sieciach. Są to Target, Best Buy i Walmart. Dwie pierwsze w pakiecie będą także oferować wydanie blu-ray 3D. Poza nimi na razie nie ma planów na wydanie 3D. Zapewne pojawi się ono jesienią, prawdopodobnie z komentarzem.

Co ciekawe na tym wydaniu na razie nie zapowiedziano wyciętych scen.


Wydanie dla sieci Target


Wydanie dla sieci Best Buy


Wydanie dla sieci Walmart


Na razie jeszcze nie ma informacji na temat polskiego wydania.

„Łotr 1” zmierza na blu-ray

40

Na brytyjskim Amazonie pojawiła się już robocza okładka wydania blu-ray „Łotra 1”. Film można też zamawiać na amerykańskim Amazonie, a także na AmazonVideo. Making Star Wars sugeruje, że płytę zobaczymy 28 marca 2017, oczywiście także w wersji DVD. Na Amazonie daty już nie ma, ale koło 28 marca pojawi się kilka książek okołotorowych, więc kto wie. Na razie jeszcze brak informacji na temat polskiego wydania, dodatków czy jakiejś wersji limitowanej (jak steelbox przy „Przebudzeniu Mocy”).

Z innych wieści łotrowych warto odnotować fakt, że choć „Łotr 1” mocno zwalnia, wciąż pnie się w rankingach zysków. Obecnie jest już drugim najlepiej zarabiającym filmem sagi, prześcignął „Mroczne widmo”, ale do „Przebudzenia Mocy” mu daleko. Jest też drugim najlepiej zarabiającym filmem 2016 na całym świecie (no i pierwszym w Ameryce). Do pokonania pozostał tylko „Kapitan Ameryka 3”, ale wydaje się być to poza możliwościami filmu Edwardsa. Sumarycznie „Łotr 1” zarobił już 1,033 miliarda USD, z tego 520 milionów USD w Stanach i 513 milionów USD poza nimi. Do „Kapitana” brakuje jeszcze 120 milionów, więc może uda się przy jakiejś reedycji. Niemniej jednak film Ewardsa jest siódmym filmem w historii, któremu udało się zarobić ponad 500 milionów USD w Stanach Zjednoczonych.

Redakcyjne podsumowanie roku 2016

22



By jednej redakcyjnej tradycji stało się za dość, jak co roku prezentujemy naszą redakcyjną listę najważniejszych wydarzeń z ubiegłego roku. Oczywiście subiektywną.

14. Rok w twórczości fanów, czyli przygody kota Millicenta i nie tylko


ShaakTi1138: W tym roku mieliśmy parę fajnych przykładów fanowskiej twórczości - dla mnie są to przede wszystkim piosenki (niech ktoś wygoni „Hello from the Dark Side” z mojej głowy). A za pomysł z Millicent komuś należy się medal. Ten kot musi być kanoniczny!
Burzol: Jeżeli nie znacie, Millicent, kot Generała Huxa, jest wspaniałym przejawem twórczości fanowskiej, zainicjowanym przez żart Pablo Hidalgo (google General Hux Cat Millicent). Rudowłosy kot Najwyższego Porządku jest też zaledwie wierzchołkiem góry lodowej twórczości fanów, która powstaje po kolejnych nowych filmach Star Wars. Tumblr roziskrzył się żartami z Poe Damerona i wyobrażeniami na temat romantycznego związku Kylo i Huxa. Reddit rozpisuje się szeroko na temat domniemanego związku Fina z Poe, a cały interent przerzucał się memami z wojowniczym Szturmowcem (Traitor!). Innymi słowy dzięki nowym Gwiezdnym Wojnom internet stał się piękniejszy.
Lord Bart: KOD tylko Prezesa.
Kasis: Nowe Gwiezdne Wojny przybyły w czasach Tumblra, trafiły też na nowe pokolenie mniej lub bardziej twórczych osób. Uwielbiam twórczość fanów, więc mnie każda nowa praca cieszy, a kolejne filmy SW to ciągle nowe inspiracje. Pamiętam jak podczas drugiego seansu „Przebudzenia Mocy”, w jednej scenie pomyślałam, że na pewno ktoś zrobił na ten temat fanowski komiks i dokładnie widziałam jaki. Wróciłam do domu, klik i voilà!

13. Mads Mikelsen w Polsce – oficjalnie, Ewan - nieoficjalnie


Lord Bart: Serio to jakieś wydarzenie? Dla mnie kręcący się cichaczem po Starym Mieście i Krakowskim Przedmieściu Ewan McGregor to lepsza sprawa. Poza tym w pamięci i tak pozostaną nogi Wędzikowskiej :P.

12. Dawni rycerze Jedi, czyli rok w komiksach


Adakus: Nie ukrywam, że to co w Star Wars mnie kręci, poza filmami, to gry Knights of the Old Republic. Ale przed samą grą, były przecież komiksy Tales of the Jedi, które stały się później kanwą dla produkcji od BioWare’u. Piękno Expanded Universe tkwi w powiązaniach jakie się tworzy pomiędzy różnymi źródłami, umiejętnie łączące się w całość, dające przyjemność z wychwytywania nawet najmniejszych niuansów. Echa wydarzeń przedstawionych w tej serii komiksowej, mogliśmy ujrzeć właśnie w grach i komiksach KotOR. Opowieści z tomu „Dawni rycerze” może i lekko trącą czasem, jednak ich wartość doceni tylko prawdziwy fan Legend.
Lord Bart: Powiem szczerze, że po polskim tytule w ogóle nie skojarzyłem o co chodzi :P Nie kupiłem, ale nie dlatego że mam oryginał. Kupiłbym właśnie dla znaczka Legend, tyle że… akurat tutaj wolę Golden Age i The Fall. Pomijając, że Egmont wydaje to nie zgodnie z chronologią zdarzeń, ale premier, to nadal nie mogę przeboleć, że tego typu komiks, nawet w minimalnym nakładzie, nie może być sprzedawany w twardej okładce.
Lord Sidious: Kiedyś bardzo czekałem na ten komiks. Ale wtedy nie miałem jak dotrzeć do oryginału. Dziś nie jestem pewien, czy chcę go mierzyć ze wspomnieniami.
Lorn: Super, że wyszło, poczytam, w ogóle oby inicjatywa komiksów Legendarnych w Polsce miała się jak najlepiej, bo te nowe jak na razie ciut mnie rozczarowują.

11. Premiera 3 sezonu Rebeliantów


ShaakTi1138: Nie umiem jeszcze powiedzieć, czy trzeci sezon „Rebels” będzie tak przełomowy jak TCW. Zawsze, gdy wydaje mi się, że seria zmierza w dobrym kierunku - mamy ciekawą fabułę czy nienachalne nawiązania do Sagi - trach! trafia się odcinek w całości poświęcony kradzieży jednego myśliwca czy werbunkowi dwóch pilotów. TCW bardzo fajnie uczyło się na swoich błędach, przy „Rebels” mam wrażenie, że ekipa nie wyciąga wniosków. Niemniej nadal nie mogę się doczekać na odcinki co tydzień - oby było coraz lepiej!
Lord Bart: Nadal to kręcą? Łał.
Lorn: Long Live to the Rebels! Poważnie, mimo wszystkich błędów i chwilowych miałkości, uważam, że to bardzo dobra animacja. Uwielbiam ją też za ożywienie tak wielu rysunków McQuarrie'go i za to jak ładnie i nienachalnie wrzucili kilka elementów do Łotra.

10. Rok w książkach


ShaakTi1138: Pracuję teraz sporo z młodymi fanami, więc doceniam pozycje dla młodszych czytelników (zanim skrytykujecie: nie macie pojęcia ile radości dają dzieciakom albumy z naklejkami czy łamigłówki z Sagi), ale jak pewnie wszystkich martwi mnie lekka posucha na rynku powieści dla dorosłych i przewodników (ja potrzebuję nowego “Essential Guide to Alien Species”, a nie szesnastej encyklopedii obrazkowej powielającej te same informacje). Rozumie, że Disney chce przyciągnąć nowych fanów… ale czy to jest aż tak potrzebne? Książki dla dzieci są fajne, ale przecież można pokazać dzieciakom miłość do SW i bez nich. No i nie zapominajmy, że mimo wszystko większość naszej populacji to jednak ludzie dorośli. My też mamy swoje potrzeby.
Adakus: Nie mam czasu się wypowiadać… piszę newsa o książkach dla dzieci.
Burzol: Rok 2016 doczekał w USA premiery kilku książek Star Wars, które nareszcie trochę poszerzają uniwersum Gwiezdnych Wojen, łącząc Starą Trylogię z Trylogią Disneya. Mało tam jeszcze szczegółów, ale zarówno drugi tom "Koniec i początek" Chucka Wendiga, jak i "Bloodline" Claudii Gray, interesująco rozwijają uniwersum odkrywając coraz bardziej historię galaktyki. Niestety, nadal nie są to najlepsze książki historii publikacji Star Wars. Naprawdę nie jest to zła literatura, ale chciałbym, żeby książki z Gwiezdnych Wojen były lepsze.
Lord Sidious: Ja wciąż jestem mocno zawiedziony tym, że zniknęła „Making of” z „Przebudzenia Mocy”. Miała być wiosną, potem jesienią, a teraz nie wiadomo czy będzie. Przy „Łotrze 1” już nawet nie próbowali tego obiecywać.
Lord Bart: Po latach przeczytałem aż trzy pozycje SW w 2016 roku. I nie było to nic z Legend. Ale pewnie mówicie tutaj o tych nowych nowościach? Dla mnie i tak najcudowniejszym pozostanie fakt sprzedawania drugi raz tego samego na inny sposób. Zaraz za nim jest fakt kupowania tych produktów.
Lorn: Podobnie jak Lord Sidious, jestem zawiedziony brakiem tej najważniejszej dla mnie w minionym roku pozycji. W Polsce Uroboros robi dobrą robotę nie zapychając rynku wszystkim na raz, tylko metodycznie dorzucając po pozycji -przy obecnym tempie powstawania powieści dla dorosłych i tak się wyrabiają. Cieszy mnie też wydawanie przynajmniej części pozycji albumowych w Polsce.

9. Celebration Londyn


Lord Sidious: Miło było znów zobaczyć Londyn. Celebration to wciąż wielkie wydarzenie, ale miałem tym razem w większości odczucie deja vu. Za dużo rzeczy było przeniesionych wprost z Anaheim. Mówię tu o panelach oczywiście. Przy tym brakuje tak naprawdę historyjek z planu o nowych filmach. “Przebudzenie Mocy” już wyszło, więc czemu nadal musi być wielką tajemnicą?
Lorn: Celebration to jak zwykle wielkie emocje i pozytywne "nastarwarsowanie" na dłuższy czas, dla mnie świetna impreza nieporównywalne z żadną inną. W tym roku Stany, ale jeśli za rok wróci do Europy to oczywiście jadę.

Naszą relację z Celebration przeczytacie tutaj.

8. Knights of the Eternal Throne


Adakus: Przyznaje że w TORa nigdy nie grałem, ale zwiastuny oglądam i cieszą mnie one niezmiernie. BioWare przyzwyczaił nas już do pewnej jakości w promocji co istotniejszych dodatków. Oglądając zwiastun “Knights of the Eternal Throne” bawiłem się nie gorzej, niż w czasie oglądania trailerów do nowych filmów. Po 10-krotnym obejrzeniu zajawki, wiedziałem już, jakie animacje chciałbym ujrzeć w przyszłości, nawet w formie serialu.
ShaakTi1138: Nie wiem nawet, czy mogę napisać, że chciałabym wrócić do TOR-a. Przejście gry na FTP coś we mnie złamało, a teraz, mając tyle obowiązków w tygodniu, chyba nie czułabym się dobrze, wykonując questa czy dwa dziennie. I choć sama fabuła nowego dodatku wydaje mi się nieco przekombinowana, to zwiastuny to majstersztyki. Pewnie nawet nie można marzyć o takiej animacji SW… ale nadzieję zawsze można mieć.
Lord Sidious: Dla mnie to koniec pewnego eksperymentu, jaki zrobili z postawieniem na fabułę. Faktycznie „Eternal Throne” kończy i zamyka wątki, które wałkowali przez rok w „Fallen Empire”. Jak się przejdzie jedno po drugim na raz, to wypada to całkiem dobrze. Miejscami to bardziej przygodówka niż RPG, wzbogacona o mnóstwo walk, ale da się to samemu przejść. Jednocześnie daje takie poczucie zamknięcia historii/spełnienia. Prawdę mówiąc wolałem sobie poczekać na całość, niż bawić się co miesiąc kilka godzin.
Lord Bart: Łał, jeszcze istnieją - szacun. Czyli, że można już w to zagrać jako całość?
Lorn: Odpuściłem już tą grę całkowicie, wszechobecny grind do spółki z brakiem czasu ułatwiły mi tą decyzję, tylko czasami przy nowych zwiastunach żal.

7. Zwiastuny, reklamy i nowa obsada Łotra (James Earl Jones)


Adakus: Promocja każdego filmu to marketingowa piramida dozowania emocji. Kwietniowy zwiastun “Łotra” z Celebration, może nie była tak emocjonujący jak ten z “Przebudzenia Mocy” (w końcu czekaliśmy tylko rok, a nie 10 lat), ale na pewno poruszył serca każdego fana, łaknącego nerdowskiej papki dla zmysłów. Trailer spełnił oczekiwania i pobudził apetyt na więcej.
ShaakTi1138: Strategia marketingowa Disneya - długo, dłuuugo nic, a potem trzy zwiastuny na dzień - nieziemsko mnie irytuje. Przez kilka miesięcy nudzimy się, bo ileż można teoretyzować, że Jyn to Snoke, a potem jest tego tyle, że nie da się dokładnie omówić. Niedosyt i przesyt są bardzo złe i dziwi mnie, że nikt w ekipie firmy tego nie wie.
Lord Sidious: Mnie wciąż brakuje tu pewnego zarządzania dostępnością treści. Wpierw robią posuchę, a potem zarzucają nagle masę informacji. Mniej to lepsze więcej, tego życzę sobie koło grudnia. Ale wcześniej chciałbym jakieś Selecty czy coś w tym stylu. By oficjalnie dawali znać, że pracę trwają.
Lorn: Za dużo spotów, za mało zwiastunów. Wolałbym 3-4 zwiastuny zapowiadające film niż 30 30-sekundowych spotów marnej jakości, w których jest po pół nowego ujęcia.

6. „Przebudzenie Mocy” i słabe wydanie Blu-ray


ShaakTi1138: E, przynajmniej nie jest to Komplenta Saga{™)!
Lord Sidious: Czasy Lucasa się skończyły. Wizualnie „Przebudzenie” dopracowano, ale jeśli chodzi o dodatki to chyba za bardzo przyzwyczailiśmy się do niezwykłych i ważnych dla twórców filmów jakimi były Epizody Lucasa. Teraz mamy fabrykę, więc pewnie kolejne wydania BD przestaną być wydarzeniem, a staną się rutyną. Czekałem na tego BD, filmem się bawiłem, ale samo wydanie to spore rozczarowanie.
Lorn: Dokładnie tak, nawet wyświetlony gdzieś obok steelbook był ubogi treścią. Sytuację poprawiło pod koniec roku Wydanie Kolekcjonerskie, które jest dopieszczone i pod względem treści i opakowania, ale ile razy można kupować ten sam film?
Burzol:Panowie: ale jakie ładne pudełka w tych wydaniach! Szczególnie te droższe limitowane. Że nie pasują okładkami do starych wydań? A to pech. :P
Kasis: Rozbestwiłam się na dodatkach i materiałach zza kulis w produkcjach o Śródziemiu. Marzyłam, że tutaj będzie podobnie. I się trochę rozczarowałam.

5. Epizod VIII, czyli „The Last Jedi” nakręcony


ShaakTi1138: A dajcie spokój. Już teraz “uprzejme” dzieci w szkole sypią mi spoilerami, próbują przekonać do swoich teorii na temat Snoke’a (Snoke to Chopper, koniec, kropka) i rodziców Rey (nie macie racji!). Nastroju jeszcze nie czuję, przyznam szczerze. “Łotr” jeszcze zbyt mocno tkwi w mojej głowie. Ale to zapewne minie latem w sezonie absolutnej posuchy. A potem będziemy mieć kolejne święta Star Wars!
Lord Sidious: Nakręcony, ale informacyjnie przez rok tak naprawdę niewiele powiedzieli. Nie chodzi mi tu o spoilery, tylko zwykły status filmu. Wszystko to plotki. Niektóre interesujące, jak choćby kręcenie zdjęć w Boliwii. Fajnie, że nakręcono film, ale brakuje mi czegoś w stylu George Lucas Select czy nawet przedziwnych relacji Pablo Hidalgo z planu, gdzie pisał o wszystkim tylko nie o fabule. Kurcze oni nawet potrafili wrzucić zdjęcie roweru na planie. Fakt Rian Johnson wrzucał zdjęcia śmieci z planu i czasem nawet się bawi. Czasem nawet, na tym skończe.
Lord Bart: Jak zerżną z TESB to ich jednak pokocham.
Lorn: Cisza przed burzą -oby. No i Łotr musi jeszcze wybrzmieć, ale potem to "Będzie się działo". No i od dwóch dni w pracy: "Słyszałeś, że podali tytuł nowych Gwiezdnych Wojen? To się będzie działo po Łotrze?"...

4. Obsada i wieści nt. Hantologii czyli filmu o Hanie Solo


ShaakTi1138: Może nie należę do większości, ale wybór aktorów mi się podoba. Jasne, nikt Harissona nie zastąpi, ale cyfrowej mordki najsłynniejszego przemytnika galaktyki bym nie zniosła. Zresztą, trzeba dać szansę nowym aktorom. Mam nadzieję, że Danny Glover okaże się równie charyzmatyczny, co Billy Dee, a co do wyboru Emilii Clarke… może nie jest wybitną aktorką, ale mamy Matkę Smoków w Star Wars!
Burzol: Nadal trzymam się kurczowo, że duet Lord i Miller to utalentowani twórcy. No i nadzwyczajnie cieszy mnie rola Donalda Glovera, bo wiem, że będzie znakomitym Lando. Reszta cieszy mnie mniej, ale nadal pozostaję optymistycznie oczekujący.
Lord Sidious: Wieści obsadowe dopiero nas czekają. Woody to już 2017. Natomiast wciąż nie mogę się przekonać do tego filmu, a duet Lord i Miller w kontekście “Gwiezdnych Wojen” zwyczajnie mnie przeraża. Cóż, czekam na tytuł: „Where are my rathtars?! – A Star Wars Western Comedy Musical”.
Lord Bart: Marvel o Hanie Solo… jedyna radość, że Harrison Ford nic już sobie nie uszkodzi na planie.
Lorn: Na razie nie ustosunkowuję się do obsady bo muszę jeszcze uwierzyć w ten film. Nie podoba mi się idea zastąpienia Forda młodym aktorem. Jak dobry by on nie był, to zaraz przypominają mi się "Przygody młodego Indiany Jonesa" i coś we mnie umiera.

3. Sukces kasowy „Przebudzenia Mocy”


ShaakTi1138: Nie będę długo się rozwodzić - można było się tego spodziewać. SW to maszyna do robienia kasy i tak pozostanie.
Burzol: Nie do końca masz rację, Shaak. To prawda, że można się było spodziewać, że koszty Epizodu 7 się zwrócą. Ale żeby film miał tak dobre wyniki? Trzecie miejsce w ogólnym światowym Box-office? Rekord niespodziewany. Doliczając dodatkowe zyski okołofilmowe, prawdopodobnie wyprodukowanie samego tylko The Force Awakens, zwróciło Disneyowi inwestycję w Star Wars. A przecież Przebudzenie Mocy to sukces nie tylko finansowy, ale również kulturowy. Film podzielił może ortodoksyjnych fanów SW, ale był bardzo popularny dla fanów mniej zaangażowanych. I rozbudził wyobraźnię niektórych twórców do tworzenia wielu niezwykłych rzeczy - patrz rudy kot Millicent.
Lord Sidious: Szkoda, że „Titaniciem” nie zatopił „Avatara”. Ale sukces cieszy, bo to wspaniały film był.
Lord Bart: Fabryka pinindzorków, jak legalnie i przyjemnie drukować sobie dolary. Co prawda w mniejszej ilości niż FED, ale też cieszy.
Lorn: Dobrze, że był sukces, bo dzięki temu marka jeszcze na dłuższy czas nabierze rozpędu, ale myślę, że takiego wyniku już nigdy nie powtórzą. Na EVII ludzie bardzo czekali, byli ciekawi tych "Nowych Gwiezdnych Wojen od Disney'a" no i przerwa była długa. Teraz, przy filmach co rok, będzie o to bardzo trudno.
Kasis: Uwielbiam kiedy Gwiezdne Wojny są na ustach wszystkich i wszędzie wkoło. To dowód na to, jak wielkie i wielowymiarowe stało się to zjawisko zapoczątkowane przez zaledwie jeden film. Przeżyłam lata olbrzymiej posuchy, więc zawsze mnie takie zamieszanie wokół Star Wars cieszy. A każdy sukces Gwiezdnych Wojen tym bardziej. Zwłaszcza, że sukces finansowy oznacza więcej SW, a ja nadal chcę więcej.

2. Odeszła Carrie Fisher


Adakus: Źle się stało, że dwa najbardziej emocjonujące wydarzenia miały miejsce pod koniec roku. Premiera “Łotra” dała nam radość, a śmierć Fisher smutek. Wiele lat czekaliśmy na zgon postaci z Wielkiej Trójcy na kartach powieści, i się jej nie doczekaliśmy. Carrie niestety dała nam przykrą niespodziankę i sama zdecydowała kiedy jest postać zniknie z uniwersum. Disney posiada spory tabor księżniczek, ale dla fana Star Wars istnieje tylko jedna księżniczka i jest nią Carrie Fisher jako Leia Organa. Zawsze.
ShaakTi1138: Rzadko brakuje mi słów, ale tym razem nie wiem co powiedzieć, aby nie brzmiało to sztucznie. Przyzwyczailiśmy się, że nasi idole - nawet jeśli nigdy ich nie widzieliśmy - są częścią naszego życia. Może i kiedyś pojawiają się myśli, że pewnego dnia zjednoczą się z Mocą, ale raczej mało kto dopuszcza do siebie tego typu rozważania na dłużej. Cieszyliśmy się z powrotu Lei na wielki ekran i ciężko uwierzyć, że już jej nie zobaczymy. Coś się kończy, coś się zaczyna - nadeszło nowe pokolenie, a stare będzie powoli odchodzić w cień. Carrie jednak nie zniknie z moich myśli.
Burzol: Najsmutniejsze wydarzenie 2016 jest też pewnie najdotkliwszym dla fana Star Wars. To były smutniejsze święta, bo wieść o problemach zdrowotnych Carrie rozniosły się w internecie w parę chwil od zdarzenia. Smutne, że odeszła tak szybko. Zbyt wcześnie. Carrie miała być naszą Generał Leią jeszcze w Epizodzie 9, szykowała się do drugiej edycji swojego teatralnego spektaklu. Mogła też jeszcze pisać w przyszłości, jej ostatnia książka jest fantastycznym źródłem emocji, jakie czuli młodzi aktorzy grający w Nowej nadziei. Powinniśmy cieszyć się jej obecnością jeszcze trochę. Moc chciała inaczej.
Lord Sidious: :(
Lord Bart: Moje wspomnienie.
Lorn: Cóż powiedzieć, smutek. Cieszę się, że miałem okazję ją zobaczyć na żywo.
Kasis: Bardzo przykre zaskoczenie na koniec roku. Akurat tego dnia po raz pierwszy ujrzałam „Łotra 1”, więc dzień zaczął się świetnie, a skończył tak smutno. Barwna i niezwykła postać, szkoda, że odeszła tak szybko. Wierzę, że miała jeszcze dużo do zaoferowania. Pocieszeniem jest to, że zostawiła po sobie sporo różnego rodzaju dorobku, do którego można wracać.

1. Premiera Łotra


Adakus: Po lekkim zawodzie jakim zaserwował mi Disney rok temu, “Łotr” był dla mnie ostatnią nadzieją na to, bym wyszedł z kina usatysfakcjonowany jako fan. Film Edwardsa pomimo faktu że nadpisuje Legendy, to przede wszystkim pełni funkcję fanboyowej produkcji, pełnej nawiązań do sagi. Tak jak “Przebudzenie Mocy” tworzy historię Kanonu, tak “Łotr” ją uzupełnia, i ten drugi obraz robi to dużo lepiej. Są oczywiście pewne mankamenty, niekonsekwencje w narracji, nie do końca wykorzystany potencjał, ale wydają się one nieistotne z punktu widzenia serwowanej rozrywki. Jednocześnie mam nadzieję, że najlepszy film jeszcze przed nami i będę mógł w przyszłości ocenić disneyowski twór porównywalnie do “Imperium kontratakuje”.
ShaakTi1138: Powiem szczerze, hajpu wielkiego na “Łotra” nie miałam - może to dlatego, że emocje po wielkim powrocie SW do kin już opadły, może dlatego, że mimo wszystko wolę tematykę “Mocną”. A mimo to w drugiej połowie filmu siedziałam wyprostowana jak struna i nie mogłam oderwać oczu od ekranu. Ten film działa na wielu poziomach i choć tak nietypowy, to dowodzi, że nie trzeba tworzyć klona Oryginalnej Trylogii, aby zrobić coś, na co patrzę i mówię: “To jest SW”.
Lord Sidious: Dostaliśmy pierwsze „Gwiezdne Wojny” bez epizodów. I dobrze, bo mnie to nauczyło jednego. Jestem fanem Epizodów, Campbell + kino nowej przygody (no i Lucasa oczywiście też). „Łotr 1” to dla mnie coś, co zajmie miejsce dawnego EU. Jest fajne zwłaszcza w kontekście rozwijania wszechświata, pozwala się oderwać od głównych filmów, ale ich nie zastąpi. To substytut. Inny, ale ostatecznie Epizody I-VII bawią mnie bardziej. Niemniej jednak, życzę sobie, by kolejne Antologie były właśnie na co najmniej takim poziomie jak „Łotr 1”.
Lord Bart: To idealne miejsce żeby w końcu odpowiedzieć ludziom, którzy pytają mnie jak mi się podobał Ł1. Otóż nie mogę go ocenić, bo zwyczajnie nie poszedłem na ten film. Świadomie. Najczęściej bowiem (z rzadkimi wyjątkami) nie chodzę do kina na “marvele”. Tym bardziej nie chodzę na marvele Marveli, marvele Bondów, czy ostatnio marvele Śródziemia ala PJ. Więc dlaczego miałem wydać pieniądze na marvela SW? Jasne, kiedyś nawet wierzyłem w te filmy, ale dzisiaj… zaczekam na jakiś seans w C+. Nie ma potrzeby większego angażowania się.
Lorn:Nowe, inne Gwiezdne Wojny, nieporównywalne z epizodami, ale nadające głębi nowemu kanonowi, świetny wypełniacz przed "The Last Jedi", który dał mi więcej niż oczekiwałem.
Burzol:Tutaj, dość wyjątkowo, całkowicie zgadzam się z LSem. "Łotr 1" to udany film, który opowiada nam kolejną historię z Gwiezdnych Wojen. Oby takich historii było jak najwięcej. Ale też nie wszystko mi w tym filmie zagrało i na kolejne epizody czekam zdecydowanie bardziej.
Kasis: Tym razem praktycznie nie miałam czasu i głowy, żeby celebrować nową premierę Star Wars, ba, nie było mi łatwo wyrwać się do kina. Nie przeżywałam tak tej premiery jak zeszłorocznej, ale gdy w końcu znalazłam się na sali kinowej, to była pełnia szczęścia. Po seansie uśmiech długo nie schodził z mojej twarzy. „Łotr 1” to nie kolejny epizod, jest inny, ale świetnie uzupełnia Sagę, istna ekranizacja EU, film do którego z przyjemnością wielokrotnie powrócę. Oby każdy następny film SW uszczęśliwiał mnie przynajmniej w tym samym stopniu.

Więcej o naszych wrażeniach z Łotra przeczytacie w recenzjach

Co zrobił wkurzony Chewbacca w wyciętej scenie?

32

W sieci pojawiła się jeszcze jedna ze scen z „Przebudzenia Mocy”, która nie znalazła się w filmie. Za to jak wiemy pojawiła się w beletryzacji napisanej przez Alana Deana Fostera. Chodzi o scenę, w której Chewbacca spełnia groźbę Hana Solo z „Nowej nadziei”. Tam miał wyrwać rękę. Robi to w zamku Maz Kanaty.



Sekwencja ta jest następstwem innej wyciętej sceny, o której pisaliśmy tutaj. Fani je oczywiście połączyli w jedną.



Scena oczywiście znalazła się w dodatkach na Blu-ray 3D.

Kiedy możemy się spodziewać "Łotra 1" na DVD/Blu-rayu?

10

Od dwóch tygodni możemy oglądać w kinach najnowszą część Gwiezdnych Wojen: "Łotra 1". Na wydanie tego filmu na DVD/Blu-rayu jest więc jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie, ale pojawiają się już pierwsze przecieki odnośnie tego kiedy film miałby trafić pod domowe strzechy. Największy sklep dvd z Australii EzyDvd.com uruchomił już przedsprzedaż "Łotra 1" na DVD/Blu-rayu. Nie byłoby w tym nic niezwykłego (jako, że wiele sklepów już ma w swojej ofercie ten film) gdyby nie fakt, że podali również datę premiery: 28.04.2017. Nie możemy jej jeszcze oficjalnie potwierdzić, ale jest bardzo prawdopodobne, że w tym okresie film pojawi się w sprzedaży. Przypomnijmy, że "Przebudzenie Mocy", które do kin weszło również w grudniu, dostępne w sklepach było od 21 kwietnia.

Po dwóch tygodniach wyświetlania "Łotr 1" wciąż jest najchętniej oglądanym filmem - nie zdołały pierwszego miejsca odebrać mu wchodzące w zeszły weekend na ekrany "Pasażerowie" i "Sing". Film awansował dzięki temu na siódme miejsce w tym roku, z ponad 340 mln $ zarobionymi w USA i 295 mln $ spoza Stanów. A trzeba pamiętać, że do końca wyświetlania pozostało jeszcze wiele tygodni.

Konwersja trylogii do 4K w toku?

27

Bardzo ciekawą informację o stanie klasycznej trylogii przedstawił niedawno Gareth Edwards. Mówiąc o pracy nad „Łotrem 1” i odnosząc się do tego, jak często wracał do „Nowej nadziei”, wspomniał o jednym konkretnym wydarzeniu. Pewnego dnia będąc w siedzibie Lucasfilmu w San Francisco, spotkał się z Johnem Knollem, producentem „Łotra 1” jednocześnie też szefem Industrial Light and Magic. Knoll zaproponował by razem obejrzeli „Nową nadzieję”, bo właśnie mają nową konwersję do formatu 4K. Na pokazie było jeszcze kilka innych osób związanych z „Łotrem 1”, ale w tej chwili to nie jest najbardziej istotne.

Edwards potwierdził, że konwersja „Nowej nadziei” do formatu 4K istnieje. Pytaniem otwartym jest to, co z tego wynika, która to wersja, co z innymi filmami i kiedy będzie okazja to zobaczyć. Sam fakt, że prace w tym temacie są wykonywane, nie powinien nikogo dziwić. Pojawiły się podobne sugestie ponad dwa lata temu.

Z doświadczenia wiemy, że choć Fox posiada prawa do dystrybucji „Nowej nadziei” do roku 2020, to jednak Disney zazwyczaj potrafi się z nimi dogadać przy nowych wydaniach. Jednym z nielicznych, niechlubnych wyjątków było wydanie sagi na Vod.pl, gdzie IV Epizodu brakowało. Jednocześnie w zeszłorocznych wydaniach Steelbook takich problemów nie było. Wszystkie 6 epizodów pojawiło się na rynku. Więc jeśli Lucasfilm zechce to w każdej chwili może wypuścić na rynek wydanie 4K. Większym problemem jest tu format, bo 4K Blu-ray wciąż nie jest popularny. No i faktycznie jest to rozdzielczość QuadHD (3820x2160p) a nie 4K (4096x2160p). Niektóre media sugerują także pojawienie się „Nowej nadziei” w kinie w związku z jej 40 urodzinami w przyszłym roku. Kto wie, może właśnie ta konwersja na 4K była potrzebna do konwersji na 3D, co jeszcze zamierzał zrobić Lucas? Tu też można tylko gdybać. Jedyne, co jest pewne, że Lucasfilm zamierza za jakiś czas wyciągnąć „Nową nadzieję” ze swego skarbca i ponownie na niej zarobić. My jeszcze nie wiemy jak. No i wątpliwe by konwersja dotknęła tylko IV Epizod, możemy być pewni, że prace nad pozostałymi trwają.

Komentarze Abramsa do „Przebudzenia Mocy”

19

J.J. Abrams nie lubi komentować swoich dzieł. Twierdzi, że zawsze ma wtedy problem, bo przy każdej scenie ma wiele historyjek do opowiedzenia i często jest trudno wybrać właściwą. Jednak przy okazji wydania 3D „Przebudzenia Mocy” przełamał się, choć, jak sam przyznaje, przeprasza wszystkich, że czasem przeskakiwał z tematu na temat. Oto kilka wybranych uwag z komentarzy.



Jak twierdzi Abrams, coś czego nie ukazano wcześniej w „Gwiezdnych Wojnach”, to szturmowiec okazujący współczucie. Gdy rozmawiano o głównych postaciach, czyli Rey, Kylo Renie, Poe i Finnie, Lawrence Kasdan wpadł na pomysł, by pokazać szturmowca-dezertera. Abramsowi bardzo się to spodobało i szybko to zatwierdzili. Ale by to pokazać, zdecydowano się właśnie naznaczyć go krwią kogoś kogo stracił, tak by widz zobaczył w nim człowieka, a nie robota. J.J. wspomina, że gdy był dzieckiem bardzo długo myślał, że szturmowcy to roboty.

Obsadzenie roli Finna, Abrams komentuje właściwie, odsyłając nas do obejrzenia „Ataku na dzielnicę”.

Jeśli chodzi o Rey to był pomysł, by była pustynną złomiarką, samodzielną ale i rezolutną. Zaś Daisy Ridley, która przyszła na casting od razu rozpaliła ich umysły. Na drugim przesłuchaniu miała do odegrania scenę tortur. Wtedy właściwie decyzja zapadła.

Od razu chciano też pokazać, że Rey mówi innym językiem i że się nie boi. Że potrafi kazać BB-8 się przymknąć. No i jej fryzura to coś zdumiewającego. Od samego początku intencją było to, by pokazać, że jest ona mądra i zdeterminowana.

Postać Kylo Rena była jednym z największych wyzwań przy tworzeniu filmu. Po pierwsze to nowa historia, więc trzeba było stworzyć nowe postaci, ale w jakiś sposób odzwierciedlające to, co znamy. Skoro miał to być czarny charakter, to musiał jakoś stać w cieniu Dartha Vadera, jednego z największych szwarccharakterów w historii kina. Zatem nowa postać musiała w szanować Vadera, ale też być jego świadoma jego porażki, a że żyła w erze post-Vaderowej, postanowiono, że będzie synem Hana i Lei. To dodatkowo kontynuowała tradycję rozwalonych rodzin. Początkowo miało być więcej scen dialogowych mówiących o relacjach Kylo z rodzicami, jednak zdecydowano, że trzeba bardziej pokazać jego bezwzględność. Z jednej strony zabicie Lor San Tekki, z drugiej zatrzymanie w powietrzu strzału z blastera, to ma jednoznacznie ukazać jak silny Mocą jest nowy zły i że jest prawdziwym zagrożeniem.

Ściągnięcie Adama Drivera do filmu było pomysłem Kathleen Kennedy. Kathy go przyprowadziła i od razu wszyscy wiedzieli, że to ten właściwy odtwórca roli Kylo. O Driverze J.J. wypowiada się w samych superlatywach.

Jedną z ulubionych sekwencji Abramsa jest ta, w której Poe Dameron i Finn razem wpadają w kłopoty podczas ucieczki z więzienia. Tam kształtuje się ich przyjaźń, szybko, ale będzie bardzo solidna, zapewnia reżyser. Finn został odczłowieczony przez Najwyższy Porządek, a Poe ponownie nadaje mu imię, a także tłumaczy, że jest ważny i coś znaczy.



Drugą parą jest oczywiście Kylo Ren i generał Hux. Ma to pokazać dwa filary Najwyższego Porządku. Jeden z nich ma moce bardziej duchowe, drugi raczej intelektualne. Hux jest młody, ale jest strategiem i podżegaczem wojennym.

Scena w której Hux rozmawia z Phasmą o Finnie początkowo miała być użyta w późniejszej części filmu. Dodatkowo miał w niej pojawić się Kylo Ren. Jednak po przemyśleniu okazało się, że lepiej będzie ukazać, pewne zdziwienie i złość Huxa na to, że szturmowiec po prostu uciekł z Najwyższego Porządku. Dzięki temu widzimy, że Finn miał problem z odnalezieniem się, bo dostawał sprzeczne komunikaty. To, co mu kazano robić na Jakku, było złe i on tego nie akceptował. Bez tego nie mógł się odnaleźć w Najwyższym Porządku, choć zdawał sobie sprawę, że dezercja również jest zła. Dodatkowo kolejne sceny, przede wszystkim między Kylo i Huxem mają ukazywać pewien konflikt wewnątrz Najwyższego Porządku. Właśnie między tymi, którzy używają Mocy i wojskowymi.

Początkowo Larry i J.J. nie zamierzali zabić Poe. Miało to wyglądać tak, że niby zginął a potem wrócił. Ale tnąc wątki uznano, że lepiej go zwyczajnie zabić. Tak też napisali scenariusz. Michelle Rejwan, współproducentka filmu zaczęła ich dopytywać o to, czy Poe aby na pewno nie przeżył. Gdy już wywalczyła, że przeżył, tłumaczyła, że ważne jest by się pojawił jeszcze w filmie. Obraz powinien mieć jakiś taki moment szczęśliwości. No i Abrams ostatecznie przystał na to, skontaktował się z Oscarem Isaaciem, ten się bardzo ucieszył.

Pierwotną scenę budowania relacji między Finnem a Rey nakręcono w Abu Dabi na lokacji. Ale ta rozmowa miała inny charakter i inną dynamikę. Finn i Rey byli bardziej wściekli na siebie i to się nie sprawdziło. Dodatkowo Finn wtedy wyjawił, że jest szturmowcem, a Rey nigdy wcześniej nie słyszała o Luke’u Skywalkerze. Co oczywiście nie miało sensu, skoro słyszała o Hanie Solo i nosiła hełm rebeliantów. Owszem, była odizolowana od reszty galaktyki, więc Luke musiał się stać kimś w rodzaju mitu, Finn zaś w tym momencie przyniósł jej nadzieję. Fakt, że Finn kłamie z innych powodów, jest tu dodatkowym elementem humorystycznym, dla widza, który widzi jak to się dzieje. To dużo lepszy start na budowanie ich wspólnej relacji niż to, co planowano pierwotnie. Początkowo nie wychodzi im to zbyt dobrze, bardziej się na siebie wściekają, jak scenie z trzymaniem za rękę. Przełomem jest scena w której Rey ma wrażenie, że mogła stracić Finna, który był dla niej wówczas bez znaczenia. Pomaga mu wstać, pyta się czy wszystko w porządku i okoliczności zaczynają kształtować ich przyjaźń.

Oboje również muszą się nauczyć wiele o samych sobie. Finn potrafił strzelać z blastera, ale to dzięki Poemu dowiedział się, że poradzi sobie z kanonierką. Rey zaś dorastała jako bezwartościowa złomiarka, ale nagle okazuje się, że ma w sobie umiejętności, dzięki którym uda im się uciec. To dalej kształtuje ich przyjaźń i scena się zgrywa, także dzięki pracy Johna Williamsa.



Przepisywanie scen między Rey i Finnem to także dodawanie nowych ujęć. Choćby już po ucieczce na pokładzie „Sokoła”. Dodano to, by pokazać ich wspólny entuzjazm i radość, że udało im się wyrwać z opresji. To także inna energia i dynami między nimi.

Scena, w której Kylo rozwala komputer, miała pokazać jego inną stronę, a także ukazać, że to nie jest Vader. Widzimy jego temperament, to że nie panuje nad sobą. No i fabularnie jeszcze dowiaduje się o Rey.

Sam pomysł obsesji powrotu na Jakku przez Rey (i wkomponowanie go w większy temat wracania na Jakku) to pomysł Abramsa. Larry tego nie czuł, nie było to dla niego ważne. J.J. uważał, że Rey powinna chcieć wrócić, ponieważ bardzo czeka na kogoś ze swojej rodziny i boi się, że straci jedyną szansę na to, by ponownie ich zobaczyć.

Pierwotnie scenę wprowadzenia Snoke’a nakręcono z Kylo Renem bez maski. Potem poprawiono to, maskę dodano komputerowo. To moment, w którym Snoke wątpi w siłę Kylo Rena, zwłaszcza w kwestii miłości ojcowskiej. Wprowadza to też element, który potem jest rozbudowany, wątpliwości Rena. Co prawda on się broni, ale Snoke nie jest przekonany. Tu nie mamy konfliktu między Mocą i wojskiem, raczej chodzi o kryzys siły Kylo Rena. To bardzo istotne budowanie napięcia przed późniejszym starciem Kylo i Hana. To także prowadzi do sceny z dziadkiem, gdzie Ren prosi o siłę, by nie polec tam, gdzie poległ Vader.

Sceny między Finnem a Rey były dość mocno przebudowywane. Ta, w której Rey dowiaduje się, iż Finn jest szturmowcem i się żegnają, to było trzecie podejście do tego ujęcia. Z inną dynamiką i uwzględnieniem ich przyjaźni a także właściwym podejściem do rozstania. Scenę tej rozmowy nakręcono ponownie podczas postprodukcji. Miała nam więcej powiedzieć o przeszłości Finna i jego motywacji, także by nie mieszać się już w żaden konflikt. W pierwotnej wersji Finn był dużo bardziej wycofany i zastraszony.

Scena, w której Rey otwiera skrzynię, wyjmuje miecz i następuje Forceback, jest bardzo ważna. Wiedzieliśmy, że Rey jest w czymś zanurzona, że jest niezwykła. Ona sama to jakoś widziała. Tu odkrywa, że to Moc, ale jednocześnie ona sama nie ma pojęcia, co z tego wynika. Chcieli by ta wizja była bardzo osobista, z jednej strony jest Miasto w Chmurach, z drugiej rycerze Ren walczący w deszczu. To w jakiś sposób przeszłość w której jest Rey, podobnie jak odlatujący bliscy. No i na końcu słyszymy Obi-Wana.

Do tego dochodzi kolejna scena, w której Maz stara się otworzyć oczy Rey. Uzmysławia jej pewne oczywistości, gdzie jest jej miejsce. Maz daje też jej pierwsze wskazówki na temat Mocy, każe zamknąć oczy i skoncentrować się, by ją poczuć. Te wskazówki będą potem bardzo istotne podczas pojedynku z Kylo Renem. Dopiero wtedy Rey faktycznie ich posłuchała.



Zamek Maz jest pewnym odbiciem kantyny z „Nowej nadziei”, tak samo jak Starkiller jest odbiciem Gwiazdy Śmierci. To miejsca, które sprawiają, że czujemy, iż to „Gwiezdne Wojny”.

Scena w której Domhnall Gleeson ma swoje przemówienie zwyczajnie „zabiła” Abramsa. Był pod wielkim wrażeniem talentu aktora. To w dużej mierze interpretacja Gleesona.

Abrams twierdzi, że Kylo Ren i Rey nigdy się nie spotkali wcześniej. Ale w jakiś sposób Ren słyszał o tej dziewczynie. To pierwsze spotkanie ma budować jeszcze inną relację. Natomiast tu pojawiają się wątpliwości, bo jeśli scena wizji dotyczyła przeszłości Rey, a jednocześnie się nie spotkała nigdy z Kylo, to coś jest nie tak. Może Abrams kłamie, albo jest jeszcze inne rozwiązanie, które pojawi się w kolejnych filmach.

Scena spotkania Hana i Lei została nakręcona dwukrotnie. W montażu połączono je razem w jedną.

Przesłuchanie i torturowanie Rey to coś, co załatwiło pracę Daisy Ridley. Ale tu też ważna była kwestia maski. W przypadku Vadera było wiadome, że nosi ją do oddychania. Gdy Kylo Rey zdejmuje maskę, jest kimś w rodzaju księcia. Maska zaś jest powiązaniem z rycerzami Ren, którzy zdaniem Abramsa mają cała swoją historię. Przy tym wszystkim, co Kylo wyprawia, on wciąż w środku się boi. Maska dodaje mu pewności siebie i aury grozy.

Z drugiej strony mamy też Rey, zwłaszcza w momencie, gdy Ren stara się wejść do głowy, zaczyna się coś zmieniać. Słowa Maz Kanaty, nagle zyskują na znaczeniu. No i Maz miała rację. Istotna jest też muzyka w tej scenie, jak również praca Gary’ego Rydstorma i Matta Wooda, którzy perfekcyjnie zmontowali dźwięk. Dużą rolę w powstawaniu tej sceny odegrał też film „Skanerzy” Davida Conenberga, zwłaszcza bitwa na skanery między Cameronem a Revokiem. Oglądanie tej sceny z Epizodu VII bez dźwięku sprawia, że ma zdecydowanie mniejsze oddziaływanie.

Druga scena między Snokiem i Renem pokazuje, że Snoke przestaje ufać Kylo. Każe mu tylko wykonać zadanie.

Sam pomysł, by Rey użyła Mocy na umyśle typowego szturmowca, zdaniem Abramsa jest wynikiem doświadczeń z Kylo Renem. Ona widzi ile może zdziałać Moc i silny umysł na słabszym, więc próbuje to robić. Początkowo bezskutecznie.

Scena, w której Han żegna się z Leią, od początku miała być takim niedokończonym pożegnaniem. Pierwotnie miały tu paść słowa ze strony Hana w stylu: „Jest coś co chciałem ci powiedzieć odkąd odszedłem”. Leia zaś miała mu odpowiedzieć, że powie jej kiedy wróci. Przearanżowano tę scenę.

Spotkanie Rey i Finna na Starkillerze łączy się zarówno z kwestią czekania na Jakku. Ktoś do niej, a właściwie po nią, finalnie wrócił. To buduje ich relację. Z drugiej strony widzimy też że Rey sama nie wie do końca w jaki sposób wydostała się z opresji. Nie rozumie jeszcze Mocy, ale myśli o tym.



Śmierć Hana Solo to była bardzo trudna scena. Abrams i inni wiedzieli, że jest bardzo potrzebna, ale nie ułatwiało im to pracy. Jeszcze dodatkowo wypadek Forda na planie wszystko skomplikował. Abrams odniósł się też do kwestii, czy Kylo Ren od początku grał na uczuciach Hana i chciał go zabić. Zdaniem reżysera było wręcz odwrotnie. Ren był bliski by pójść z Hanem. Wie, że Snoke go wykorzystuje, ale jednocześnie wahając się rozumie ile mostów już spalił. Długo pracowano nad tym by nadać scenie odpowiedni rytm i tempo. Pomagał przy tym Jon Kasdan, syn Lawrence’a. Obaj Kasdanowie pracują też nad filmem o Hanie Solo, więc tu mieli wprawę.

Wyczucie przez Leię tego co się stało z Hanem, to dla Abramsa bardzo ważny moment filmu. Bo tu pokazują to, co było wiadome z trylogii. Leia jest silna Mocą, może nawet tak samo jak Luke. Nawet jeśli nie nosi miecza świetlnego.

Według Abramsa przed walką między Finnem a Kylo Renem, Ren wie, że chce Finna skrzywdzić. Nie zabić, tylko skrzywdzić, więc zamiast użyć Mocy woli użyć siły. Wścieka się na niego, krzycząc: „Zdrajca!”.

Miecz lecący do dłoni Rey i mijający Kylo Rena to pomysł Bryana Burka. I to jedno z ulubionych ujęć Abramsa.

Scena, w której następuje przebudzenie Mocy w Rey również była wiele razy poprawiana. Duży wpływ na nią miała Ava DuVernay. Abrams pokazał jej wczesną wersję. Ostatecznie stanęło na tym, że Rey zamyka oczy, po tym jak Ren mówi jej, że pokaże jej Moc. Ona jednak myśli nad tym, co mówiła jej Maz. I czuje coś. A następnie akceptuje to i pokonuje Rena.

Kwestia pokonania Kylo Rena była przesądzona od samego początku. Ale pytaniem otwartym pozostawało to, co z nim zrobić dalej. Czy ona go zabije? Czy może coś innego. Ostatecznie uznano, że lepiej będzie ich rozdzielić w tym krytycznym momencie. Rozpad Starkillera okazał się bardzo dobrym rozwiązaniem problemu.

Dlatego potrzebna była też scena z Huxem i Snokiem. Hux dostał za zadanie uratować Kylo Rena. Tak, by widz wiedział, że Ren jeszcze wróci.

Spotkanie Rey i Lei interpretowano różnie. Dla Abramsa ważne jest to, że to są dwie silne kobiety, także silne w Mocy, które boleją nad wspólną strata. Nic więcej. I nigdy wcześniej się nie spotkały.

No i ostatnia scena. Była ważna dla wszystkich. Abrams przyznał, ze gdy ją kręcono i spoglądał na Marka Hamilla wracającego do swojej roli, włączył z komórki utwór „Binary Sunset”.

A tak poza komentarzem z płyty, warto dodać, że sama Daisy Ridley ostatnio zasugerowała, że z „Przebudzenia Mocy” wynika kim są jej rodzice, albo kto jest jej ojcem. Podobno to bardzo oczywiste.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.