Spis newsów (Kathleen Kennedy)

Premiera „Ostatniego Jedi” za nami

25

Wczoraj wieczorem w Los Anegels odbyła się oficjalna premiera Epizodu VIII. Relację z czerwonego dywanu przed premierą „Ostatniego Jedi” można obejrzeć poniżej. Byli obecni fani, ale także twórcy. Między innymi: Rian Johnson, Ram Bergman, Anthony Daniels, Domhnall Gleeson, Mark Hamill, Andy Serkis, Kelly Marie Tran, Daisy Ridley, Frank Oz, Lupita Nyong’o, Bob Iger, Dave Filoni, Laura Dern, Warwick Davis, Benicio Del Toro, Gwendoline Christie, Adam Driver, Rayne Roberts (ze StoryGroup), Kathleen Kennedy, Lawrence Kasdan, John Boyega.

Relację z premiery prowadzili: David Collins, Andi Gutierrez i Anthony Carboni. Poza rozmowami z twórcami i gośćmi, były fragmenty filmu (ze zwiastunów) lub dokumentów, a także zabawy na twitterze. Fani mogli wybierać, czy wolą porgi czy vulptexy (lodowe lisy), oznaczając się jako #teamporg lub #teamvulptex.

Relacja znajduje się tutaj:





A my czekamy do wtorku na recenzję i do środy wieczór, by móc obejrzeć film w kinie.
Tymczasem większość pierwszych reakcji po filmie jest pozytywna. Ponownie przestrzegamy, jeśli chcecie uniknąć spoilerów to do środy lepiej uważnie korzystać z sieci.

Plotki o kolejnych filmach

35

W ostatnim czasie nazbierało się kilka plotek o przyszłych filmach. Zaczynamy od nowej trylogii.

Rian Johnson zdradził kilka szczegółów o kulisach powstawania kolejnej trylogii. Przede wszystkim razem z Kathleen Kennedy i resztą ekipy Lucasfilmu bardzo dobrze bawili się na planie „Ostatniego Jedi”. Była to dla nich bardziej impreza niż praca, przynajmniej tak to odczuwali. No i żałowali, że wszystko się kończy. Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się problemy z reżyserem Epizodu IX, ale jak mówi Rian, wówczas i tak nikt jego poważnie nie rozważał jako zastępstwo. Miał wpierw skończyć VIII. Kennedy w niezobowiązującej rozmowie zapytała go tylko, co by chciał zrobić, gdyby miał zostać. Rian odparł, że chciałby naszkicować nową trylogię. Całkowicie nową, odciętą od reszty, większą historię złożoną z trzech filmów, bez jakiś wytycznych. Kathleen to podchwyciła. Dla Riana właśnie to, że musi wszystko ustalić samemu, wymyślić jest najbardziej ekscytujące w tym zadaniu. Dziś wiemy tylko, że Johnson ustali główną historię, bohaterów, a także napisze i wyreżyseruje pierwszy film. Jaka będzie jego rola później, on sam obecnie nie wie.

Denis Villeneuve, twórca między innymi „Sicario”, „Nowego początku” a ostatnio dobrze przyjętego „Blade Runnera 2049” wyraził zainteresowanie wyreżyserowania jakiegoś spin-offa „Gwiezdnych Wojen”. Reżyser powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, iż jest to trudne, gdyż saga ma swoją własną estetykę. Ale jednocześnie wskazał „Łotra 1” jako przykład, to film który odszedł trochę od głównego nurtu. Właśnie coś takiego interesowałoby Denisa.



Zaś poza spin-offami w obecnym stylu, prawdopodobnie dostaniemy filmy uzupełniające epizody VII-IX. Raz, Kennedy to sugerowała, twierdząc, że muszą ustalić co dalej z Rey, Finnem, Poe i resztą. Dwa, poniekąd potwierdziła to Daisy Ridley. Wpierw przyznała, że podpisała kontrakt jedynie na trzy filmy i chce, by na tym się skończyło, by móc dalej iść własną drogą twórczą. Lub też, jak sama twierdzi, w ten sposób ją cytowano. Aktorka sprostowała tę wypowiedź i przyznała, że na razie nie zamierza kończyć z postacią tak silną jak Rey. Jak będzie możliwość, to chętnie wcieli się w nią jeszcze po IX Epizodzie. A że na razie nie będzie czwartej trylogii, to na rzeczy może być coś innego.

Zaś z dziwnych plotek, Anthony Breznican, dziennikarz, który wciąż ma niezłe źródła w Lucasfilmie twierdzi, iż milczenie w sprawie filmu o Kenobim ma swój cel. Podobno Kenobi wciąż jest w jakiś sposób powiązany z Rey lub obecną trylogią, więc na razie nie chcą o nim mówić głośno. Zobaczymy.

Weekend 40-lecia – „Przebudzenie Mocy”

12



Kiedy jeszcze na planie „Nowej nadziei” w Tunezji Mark Hamill usłyszał od George’a Lucasa, że ten ma pomysł, by kręcić kolejną cześć w 2011, gdy Luke już będzie stary, aktor potraktował to jak żart. Lucas jednak nie żartował, pomysł ostatecznie właśnie się realizuje w postaci trzeciej trylogii. Jednak po drodze przeszedł bardzo długą drogę. Flanelowiec przez lata musiał określić swój stosunek do sagi. Początkowo chciał, by epizodów było więcej niż 12 albo 9, albo jeszcze inna ilość. Nie było to tak ważne. W końcu to miały być jedynie filmy na niedzielne popołudnie. Tyle, że saga ewoluowała i znalazła swoje miejsce w popkulturze. Ostatecznie dwukrotnie stała się wydarzeniem pokoleniowym. Może w mniejszym stopniu w przypadku prequeli, jednak nawet te filmy podążyły podobną ścieżką, co oryginały. Po „Zemście Sithów” zmęczony Lucas wydawał się skończyć pracę z sagą. Zresztą, wówczas nie raz opowiadał, że to już koniec. Chyba nawet przez pewien czas sam w to uwierzył. Ponownie potrzebował odpocząć od „Gwiezdnych Wojen”.

Gdzieś na przełomie 2010-2011 Lucas zabrał się za kolejne Epizody. Zaskoczyło to nawet jego syna, Jetta. Tyle, że tym razem George nie zamierzał wracać do reżyserowania. Chciał tylko tym wszystkim zarządzać i to też w ograniczonym zakresie. Miał pomysł, by przekazać sagę młodym filmowcom, a jednocześnie znaleźć dla niej dom. Podjął kilka kroków. Po pierwsze samodzielnie dogadał się z Markiem Hamillem, Harrisonem Fordem i Carrie Fisher, zaklepując ich powrót. Zatrudnił też Kathleen Kennedy, która miała przejąć od niego zarządzanie Lucasfilmem, no i jeszcze sprzedał firmę Disneyowi.



Nie do końca poszło tak jak sobie planował. Disney bardzo chętnie przejął nowe scenariusze, nowe filmy i Lucasfilm, ale potem dość szybko pociął skrzydła firmie. Nie ograniczył jej działania, nie wchłonął, raczej skierował na inne tory, niż planował to Lucas. Nic dziwnego, że George mówiąc o „Przebudzeniu Mocy” mówi wprost, że to nie jest jego film. To dzieło „chciwych producentów”. Fakt, że Lucas jest jednym z największych udziałowców Disneya i to on wybrał Kathleen Kennedy nie znaczy tu nic. To nie jest jego oryginalna historia, ale z tym ostatecznie George chyba się pogodził.

Scenariusz, jeszcze pod okiem Lucasa, zaczął pisać Michael Arndt. Przyszła jednak nowa miotła korporacyjna i tekst trafił w ręce J.J. Abramsa i Lawrence’a Kasdana. Zresztą były przeboje z wyborem reżysera, bo sam Abrams początkowo nie chciał się zgodzić. Stworzył jednak swoje póki co największe i najbardziej dochodowe dzieło, umiejętnie przekazał pałeczkę nowej obsadzie - Daisy Ridley, Johnowi Boyedze, czy Oscarowi Isaacowi. A przede wszystkim doprowadził do przebudzenia „Gwiezdnych Wojen”. Te, jak widać, mogą istnieć bez Lucasa.





Pierwszy klaps padł w Emiratach Arabskich. Abrams kręcił też w Irlandii i Wielkiej Brytanii (w tym w RAF Greenham Common).

Film jest wciąż nowy, Lucasfilm ma bardzo rygorystyczną politykę jeśli chodzi o informacje o nim. Ale w naszej bazie jest kilka ciekawych artykułów, nad którymi warto się pochylić.



To kolejny z naszych weekendów z okazji 40-lecia sagi, tradycyjnie zapraszamy też do specjalnego quizu.

Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

Rian Johnson reżyserem kolejnej trylogii filmów Star Wars!

StarWars.com
93

Jak podała dziś oficjalna strona StarWars.com, Rian Johnson, czyli reżyser nadchodzącego filmu "Gwiezdne Wojny. Część VIII: Ostatni Jedi", zajmie się tworzeniem zupełnie nowej trylogii filmów, osadzonych we wszechświecie Gwiezdnych Wojen.


Zgodnie z ogłoszeniem Lucasfilmu, Johnson będzie zarówno scenarzystą jak i reżyserem pierwszego z filmów, który wyprodukowany zostanie we współpracy z Ramem Bergmanem. Tworząc "Ostatniego Jedi" Rian Johnson zrealizował bardzo mocne widowisko, z którego zarówno przedstawiciele Disneya, jak i Lucasfilmu są niezwykle dumni. Tworząc zupełnie nową trylogię, która nie będzie bezpośrednio związana z sagą Skywalkerów, reżyser będzie miał okazję przedstawić nam zupełnie nowe postacie, a także zakątki galaktyki do tej pory nieeksplorowane w filmach.

- Wszyscy uwielbialiśmy współpracować z Rianem przy "Ostatnim Jedi". - Powiedziała szefowa Lucasfilmu, Kathleen Kennedy. - Oglądanie jego kreatywności przy tworzeniu części ósmej od samego początku do końca było jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w mojej karierze. Rian stworzy niesamowite rzeczy mając do dyspozycji zupełnie puste płótno przy tej nowej trylogii.

- Spędziliśmy najlepsze chwile naszego życia współpracując z Lucasfilmem i Disneyem przy tworzeniu "Ostatniego Jedi" - napisali Johnson i Bergman we wspólnym oświadczeniu. - Gwiezdne Wojny to najwspanialsza współczesna mitologia i czujemy się wielkimi szczęściarzami, mogąc ją współtworzyć. Nie możemy się doczekać kontynuacji w tej nowej serii filmów.

Na chwilę obecną nie zostały podane daty premier nowych filmów, o wszystkich zmianach będziemy was informować na bieżąco.

"The Star Wars Show” #73

3

W najnowszym odcinku "The Star Wars Show" m. in. rozmowa z Kathleen Kennedy, wizyta w siedzibie firmy Funko, przegląd wieści ze świata itp.



O dokrętkach do „Solo” słów parę

23



Powoli wychodzą na wierzch problemy z „Solo”. Okazuje się, że materiał przygotowany przez Chrisa Millera i Phila Lorda, byłych już reżyserów, w większości trafił do kosza. To akurat nie jest zaskoczenie, dokładnie takie sugestie dostawaliśmy wcześniej. Teraz niejako mamy potwierdzenie.

Ron Howard nakręcił 80% filmu na nowo. Znaczy tyle, że z oryginalnej wizji poprzednich twórców pozostało bardzo niewiele. Co jeszcze bardziej istotne, Ron Howard nie musiał przejmować się budżetem. Koszt filmu wzrósł prawie dwukrotnie. To dobrze obrazuje obecną politykę Lucasfilmu. Kathleen Kennedy chce dostać produkt, który spełnia pewne normy i nie będzie bawić się w cięcia budżetowe. Jeśli to ma kosztować więcej, to będzie.

Pojawiły się także plotki o planetach, jakie zobaczymy w filmie. Właściwie jest to tylko lista nazw i nic więcej, czy prawdziwa, tego nie wiemy. Dwie z nich już znamy, zostały potwierdzone przez reżysera. To Kessel i Corelia. Obie są przynajmniej pośrednio wspomniane w oryginalnej trylogii.

Kessel to planeta więzienna, w jakiś sposób związana z kopalnią, wyczynem Hana i pewnie Chewbaccą. Pojawiła się już w nowym kanonie w „Rebeliantach”.

Corelia natomiast to rodzinna planeta Hana Solo. Można założyć, że zostanie ona ukazana w pierwszej części filmu.

Iridium to nowa planeta w filmowym uniwersum, jak również w nowym kanonie. Ale lokacja o tej nazwie istnieje w Expanded Unvierse. Tam był to górzysty świat, który przyciągał piratów.

Vandor - znów w Legendach ta nazwa była stosowana do trzech skalistych światów w systemie Coruscant. Nie wiemy, czy to zbieżność nazw, czy może coś więcej.

Savareen - to z kolei planeta, która w Legendach znana była tylko z produkcji brandy.

Zobaczymy na ile te plotki o planetach okażą się prawdziwe. Na razie czekamy na potwierdzenie innych, czyli, że zwiastun pojawi się do końca roku.

Bez Riana, ale za to z prequelami

45

Rian Johnson potwierdził, że nie jest w żaden sposób zaangażowany w powstawanie Epizodu IX. Owszem nowy film będzie kontynuacją „Ostatniego Jedi”, ale nad scenariuszem samodzielnie pracują J.J. Abrams i Chris Terrio. Scenariusze Dereka Connolly’ego, Colina Trevorrowa i Jacka Thorne’a wylądowały w koszu. Może Abrams i Terrio coś z nich wezmą, ale szansa jest raczej niewielka.

Warto tu dodać, że pierwotnie Johnson dostarczył zarys Epizodu IX, w podobny sposób w jaki Abrams, Lawrence Kasdan i Michael Arndt zasugerowali „Ostatniego Jedi”. Jednak z powodu całego zamieszania z Epizodem IX, ten pierwotny treatment nie ma już większego znaczenia. Z prostego powodu, Terrio i Abrams mogą już bazować na skończonym filmie i rozwinąć go według własnego pomysłu.

To nie znaczy, że nie będzie wpływu Johnsona na IX Epizod. Choć nie jest członkiem ekipy twórczej tego obrazu, to jednak pewne decyzje, dotyczące także tego, co można pokazać w „Gwiezdnych Wojnach” i w jakim kierunku pójść, z pewnością wpłyną na scenarzystów kolejnej części. Zwłaszcza, że Abrams mówiąc o scenariuszu „Ostatniego Jedi” żałował, że go sam nie wyreżyseruje.



J.J. Abrams natomiast jest świadom także tego, jak odbierane są jego film. Jako bezpieczna kopia, bardziej nawet dla dzieci. Sam niedawno powiedział, że dokładnie takie były zamierzenia. Chcieli odtworzyć „Gwiezdne Wojny” w najlepszy sposób jaki się dało, wspominając przede wszystkim swoje dzieciństwo i tamte doświadczenia. Teraz również chce wrócić z tą samym entuzjazmem, ale pójść w trochę innym kierunku. Przy tym mają być odważniejsi i skierować sagę na zupełnie nowe tory. Szykują kilka niespodzianek i co najważniejsze, ani Kathleen Kennedy, ani Pablo Hidalgo, ani Story Group nie wtrącają się w scenariusz. Abrams i Terrio mają całkowicie wolną rękę.

Jedną rzecz w porównaniu do „Przebudzenia Mocy” zdecydowanie zmienią. Stosunek do prequeli. Epizod IX ma sprawić, że cała saga, trzy trylogie mają wyglądać jakby się działy w jednym świecie, no i by poruszały podobne tematy. Możemy zatem liczyć na nawiązania do prequeli. Prawdę mówiąc to chyba coś, co także zostawił po sobie Colin Trevorrow. On chciał, by wraz IX Epizodem, można było spokojnie oglądać sobie całą trylogię jako całość, albo sześć i dziewięć filmów, widząc, że są one spójne.

Zdjęcia do Epizodu IX powinny ruszyć w przyszłym roku.

Zwiastun i tytuł w drodze

15

Zaczynamy od filmiku, który umieścił Ron Howard. Oczywiście związanego z Hantologią.

Secrets to uncover & challenges to face for a young #HanSolo #UntitledHanSoloMovie

Post udostępniony przez RealRonHoward (@realronhoward)



Ale to dopiero początek wieści. Jordan Maison, redaktor naczelny Cinelinx, a także artysta tworzący gwiezdno-wojenne karty TOPPS umieścił twitta w sieci, że Disney pracuje już nad materiałami reklamowymi do filmu o Hanie Solo, wiele z nich jest bardzo zaawansowanych. Zwiastun podobno już jest gotowy i prawdopodobnie zostanie pokazany przed końcem roku. Właściwie najbardziej realne terminy są dwa, albo przy okazji premiery „Thora”, albo już po premierze „Ostatniego Jedi”. Maison dostał informację, że pokażą go wkrótce, co on rozumie jako przed końcem roku.

W zeszłą sobotę odbyło się przyjęcie zamykające zdjęcia. Pojawiła się na nim Kathleen Kennedy. Zdjęcia zbliżają się ku końcowi, ale wciąż nie są skończone. Imprezę zorganizowano wcześniej, bo wielu aktorów musiało opuścić plan ze względu na inne zobowiązania. Jeśli mają coś do nakręcenia to wracają bardziej gościnnie. Stąd może faktycznie Howard ma rację sugerując, że więcej czasu spędza teraz w montażowni. Nie tylko dlatego, że jest pracoholikiem, raczej ze względu na terminy nowe ujęcia mogą obecnie powstawać trochę wolniej. Jeden z kaskaderów, niejaki Luke Scott przyznał, że czeka go jeszcze tydzień pracy. To wszystko sugeruje tylko, że niezatytułowany film o Hanie Solo został przez Howarda nakręcony praktycznie od początku.

O zabiciu Hana Solo raz jeszcze

22

Niedawno pisaliśmy o tym, że George Lucas tworząc swoją wersję VII Epizodu od razu poinformował Harrisona Forda, iż Solo zginie. Okazuje się, że między pierwotnym zamysłem, a ostatecznym filmem przeznaczenie Hana się zmieniało. Być może o tym mówił George, gdy twierdził, że nie trzymają się jego scenariuszy?

Powoli znów wychodzą na jaw szczegóły „Przebudzenia Mocy”. Teraz ujawniono, że J.J. Abrams i Kathleen Kennedy bardzo długo debatowali nad śmiercią Hana Solo. Musieli się do niej przekonać, nie byli pewni czy chcą podążać tą ścieżką. Ostatecznie poprosili o konsultację w tej sprawie szefa Disenya, Boba Igera. Ten przyznaje, że miał na śmierć Solo niewielki wpływ, ale była to w większości decyzja Kennedy i Abramsa.



Domhnall Gleeson natomiast przyznał, że gdy dostał propozycję zagrania w „Przebudzeniu Mocy” zawahał się. Aktora zastanawiało jak wpłynie to na jego karierę. Większość ludzi marzy o tym by być sławnym, zwłaszcza w tym zawodzie. Gleeson patrzy na to trochę z innej perspektywy, ma sławnego ojca, doskonale wie jak to się odbija na życiu prywatnym. Domhnall wahał się, bo nie chciał za bardzo sławy. Bardziej zależy mu na tym, by być sobą, by móc wyjść normalnie ze znajomymi na piwo. Ostatecznie jednak przyjął rolę.

Petycja o odwołanie Abramsa

46



Nie wszyscy są zadowoleni z wyboru J.J. Abramsa na reżysera IX Epizodu. Część fanów postanowiła napisać do Lucasfilmu petycję o kolejną zmianę reżysera. Na razie, po tygodniu, zebrano około 3 tysięcy podpisów. Petycja znajduje się tutaj.

Tymczasem wychodzą nowe fakty w sprawie zwolnienia Colina Trevorrowa. Większość zgadza się z tym, co przedstawialiśmy tutaj. Najistotniejsza rzecz dotyczy samego charakteru byłego scenarzysty i reżysera finału tej trylogii. Otóż Colin jest niesamowicie pewnym siebie człowiekiem, który lubi stawiać na swoim. To, co było jego mocną stroną, póki dzielił wizję z Kathleen Kennedy, okazało się być tym, co uniemożliwiło mu pracę po śmierci Carrie Fisher. Najwyraźniej zmiana scenarzysty nie pomogła, zaś Kathy nie chcąc mieć powtórki z Hantologii zareagowała wcześniej. Jednocześnie miała już dosyć Trevorrowa.

To Rianowi Johnsownowi jako pierwszemu zaproponowano reżyserię Epizodu IX. Gdy odmówił, wtedy podpisano kontrakt z J.J. Abramsem. Jeszcze przed ogłoszeniem Abramsa, Johnson sam mówił w Japonii, że chce się skoncentrować na VIII części.



Pytaniem otwartym jest to dlaczego Johnson dostał jako pierwszy taką propozycję. Abrams był zaangażowany w powstawanie IX Epizodu jako producent. Johnson potrzebuje odpoczynku po „Ostatnim Jedi”, co także mogłoby jeszcze bardziej wydłużyć oczekiwanie na premierę. Natomiast nie licząc tych dwóch reżyserów, Lucasfilm miał niewiele alternatyw, zakładając, że chcą zaangażować kogoś, kto ma doświadczenie i czuje temat. Każdy inny potencjalny reżyser był w tym czasie zajęty. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że scenariusz finału trylogii powstanie praktycznie od początku.

John Landis jeden z gigantów komedii lat 80. Reżyser „The Blues Brothers” czy „Gliniarza z Beverly Hills 3” (tego z George’m Lucasem) także odniósł się do kwestii wymiany reżyserów przez Lucasfilm. Stwierdził, iż on ma bardzo podobny problem. Ma swoją wizję i swoje zdanie, co sprawia, że producenci nie chcą go zatrudniać. Skrytykował politykę Lucasfilmu. Wspomniał też jedną z wypowiedzi Lucasa, który raz powiedział, że czuł się jakby sprzedał swoje dziecko w niewolę. Na tym Landis skończył swą walkę o wolność twórczą w Lucasfilmie.

Domhnall Gleeson grający generała Huxa, zapytany co sądzi o wymianie reżysera, nie załapał haczyka. Powiedział, że ponieważ nie wiemy, co się wydarzy w „Ostatnim Jedi”, może tylko mówić jako kinoman, bo wtedy nie jest ważne, czy jest zaangażowany w IX Epizod, czy nie. Gleeson twierdzi, że zaiste to co się stało jest bardzo złe dla Colina, ale z drugiej strony może firma podjęła słuszną decyzję. Raczej unikał jednoznacznego opowiedzenia się po którejś ze stron.

Wiemy też, że na pewno nie wróci Harrison Ford. Żadnych retrospekcji, duchów nic. Aktor przyznał, że już na stałe skończył z sagą.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Otóż pojawiły się ostatnio ogłoszenia o castingach na statystów do Epizodu IX, ale wszystko wskazuje na to, że to fałszywki. Castingi pewnie są, ale czy to ma cokolwiek wspólnego z filmem Abramsa, nie wiadomo.

J.J. Abrams reżyseruje IX Epizod [Update - nowa data premiery]

oficjalna
134

To już oficjalna wiadomość. J.J. Abrams wraca by wyreżyserować IX Epizod. Dokończy tym samym nową trylogię, którą rozpoczął „Przebudzeniem Mocy”. Abrams nie tylko będzie reżyserem filmu, ale też jego scenarzystą.

Abramsowi scenariusz pomoże pisać Chris Terrio („Operacja Argo”, „Liga Sprawiedliwości”). Film wyprodukują Kathleen Kennedy, Michelle Rejwan, J.J. Abrams, Bad Robot i Lucasfilm.



Kathleen Kennedy, prezes Lucasfilmu powiedziała:
W „Przebudzeniu Mocy”, J.J. dostarczył wszystkiego, na co czekaliśmy i jestem bardzo podekscytowana, że powróci by domknąć tę trylogię. Na razie nie ma żadnych informacji, czy premiera filmu, jak i zdjęcia do niego, zostaną przesunięte. Warto przypomnieć, że Abrams jest też producentem wykonawczym „Ostatniego Jedi”.

Update Zmieniono planowaną datę premiery na 20 grudnia 2019.

Czas na postać LGBTQ w „Ostatnim Jedi” oraz inne wieści

58

Premiera „Ostatniego Jedi” coraz bliżej. Zostało nam już mniej niż sto dni. To moment w którym powoli filmowcy odkrywają karty. Rian Johnson choćby opowiedział, jak ważne dla niego były „Gwiezdne Wojny”. To było wspomnienie z dzieciństwa, kiedy więc stanął na planie i zobaczył „Sokoła Millennium”, to było dla niego bardzo emocjonujące przeżycie. Kiedyś bawił się w czymś, co udawało ten statek, teraz przed nim stał.

Wspomniał też, że gdy po raz pierwszy rozmawiał z Kathleen Kennedy nawet nie liczył, że zostanie reżyserem sagi. Przecież było tylu innych kandydatów. A potem spadło to na niego, był tak zaskoczony, że odpowiedział jej tylko „czy mogę to przemyśleć?”. Kennedy także to trochę zdziwiło, ale poczekała. Przez kolejne dni Rian nie mógł spać, starał się racjonalizować decyzję znajdując plusy i minusy, ale ostatecznie poszedł za głosem serca.

 reżyser Rian Johnson
Rian Johnson na ranczu Skywalkera


Gdy wkroczył w projekt spodziewał się, że zobaczy dużą mapę na ścianie, gdzie wszystko będzie zapisane. Tak jednak nie było. Przede wszystkim dali mu scenariusz „Przebudzenia Mocy”, musiał też obejrzeć dniówki J.J. Abramsa i zabrać się do pracy. Tę wypowiedź trochę prostował Pablo Hidlalgo. Otóż jeszcze przed Abramsem zarysowano choćby wydarzenia między „Powrotem Jedi” a nową trylogią, ale ponieważ nie zostały one nigdzie opublikowane, filmowcy mogą je w pewien sposób modyfikować. Czyli znów mamy dwa poziomy kanoniczności. Filmowy nadpisuje ten, który jest tłem i który ma służyć scenarzystom, a nie ich ograniczać. Z tego punktu widzenia Rian ma rację, mówiąc, że nic nie zostało ustalone, jedynie pojawiły się pewne sugestie.

W innym miejscu Johnson dokładnie to przyznaje. Nie było tak, iż dostał w pełni wolną wolę twórczą. To był drugi film w trylogii, musiał kontynuować rozwój postaci, trzymać się kierunku, ale jednocześnie fabularnie Rian mógł sobie pozwolić na więcej. Niektóre rzeczy wprost wynikały z „Przebudzenia Mocy”, jak choćby to, że Rey i Kylo Ren są razem główne postaci tej trylogii, przechodzą podobną drogę, ale w innych kierunkach. Kylo Ren nie jest Vaderem. Nie jest niczyim ojcem. Raczej stara się odciąć od swoich rodziców, to szwarccharakter u którego widać słabości. To akurat bardzo się podoba Johnsonowi.

Wiele pytań, które zostawił Abrams ma też podwójną rolę. Jak choćby kwestia rodziców Rey. Z jednej strony utrzymuje to zainteresowanie filmem, ale to dość krótkowzroczne rozwiązanie. Dowiemy się kim są rodzice Rey i co dalej? Te pytania są o wiele ważniejsze z punktu widzenia postaci. Rey nie tylko musi się dowiedzieć, co z jej rodzicami, ale przede wszystkim kim ona jest i gdzie jest jej miejsce. To ma dużo większy wpływ na nią czy inne postaci.

Podobnie było z Lukiem. Rian musiał się dowiedzieć, dlaczego po przejściu takiej drogi schronił się on na tej wyspie, dlaczego zniknął. Zresztą to była jedna z pierwszych rzeczy nad którą zaczął się zastanawiać. No i jak sam podkreśla tytuł filmu właśnie nawiązuje do Luke’a, czyli ostatniego Jedi, tak jak jest określony choćby w napisach początkowych do VII Epizodu.

Johnson mówił też, że pracując z Markiem Hamillem zawsze musiał się przemóc, by do niego podejść. Kilka sekund, by się wyciszyć, bo to przecież Luke Skywalker. Inaczej było z Carrie Fisher, z nią szybko znalazł wspólną więź jako scenarzysta. W dodatku ona zawsze mówiła to co myślała.

Śmierć Carrie bardzo zasmuciła Riana. Wpłynęła też na decyzje dotyczące filmu. Gdy po nowym roku wrócił do montażu uznał, że nie będzie zmieniał jej występu, dostosowywał go. Zostawi takim jaki był. Jego zdaniem to świetnie zagrana rola.

Wspomniał też Colina Trevorrowa (zanim ten został zwolniony). Colin zadawał bardzo dużo pytań, zaś Rian wchodził tu w rolę podobną jaką wcześniej miał J.J. Abrams.

 Wiceadmirał Holdo
Wiceadmirał Holdo


Z innych wieści, wiele miesięcy temu J.J. Abrams mówił o tym, że chciałby zobaczyć postać LGBTQ w filmach. I chyba jest ku temu szansa. Admirał Amilyn Holdo prawdopodobnie jest biseksualna. Nie wiemy, czy będzie to ukazane w filmach, ale z pewnością w książkach. W powieści „Leia: Princess of Alderaan” Claudii Grey. W rozmowie z Leią, która stwierdza, że interesują ją tylko ludzcy mężczyźni, Holdo jest zdziwiona, twierdząc, że to duże ograniczenie. Galaktyka jest wielka. Czy chodziło o inne rasy, czy płcie, tego nie sprecyzowano. Zobaczymy jak zostanie to zaadresowane w filmie. Tam rolę Holdo gra Larua Dern.

Nadchodzi Kenobi?

45



W pierwszej połowie tego roku kilkukrotnie wypływały plotki dotyczące kolejnego spin-offa Star Wars. Kathleen Kennedy w jednym z udzielonych wywiadów wspominała, że decyzję na temat tego o czym on będzie podejmą do końca czerwca. Zawęzili ponoć prace nad wyborem historii do dwóch tematów, z których mieli wybrać ostatecznie jeden. Z innych źródeł słyszeliśmy, że na D23 ogłosić mieli o czym będzie trzeci spin-off. Plany te prawdopodobnie pokrzyżowało im zamieszanie związane ze zmianą reżyserów filmu o Solo. Sytuacja jednak powoli się normuje, więc spodziewać się możemy niedługo jakiś oficjalnych wieści. Na razie mamy jednak tylko plotki.

Hollywood Reporter donosi, że Lucasfilm prowadzi rozmowy ze Stephenem Daldry na temat realizacji filmu o Obi-Wanie Kenobim. Na razie nie ma jeszcze scenariusza, jeśli Daldry zdecydowałby reżyserować film to nadzorowałby również powstawanie scenariusza do niego. Stephen Daldry to angielski producent/reżyser, który większość swojej kariery spędził na pracy w teatrze. Ostatnim wyreżyserowanym przez niego filmem był w 2014 roku „Śmieć”. Obecnie Daldry pracuje również nad serialem Netflixa „The Crown”, zarówno jako reżyser, jak i producent.

Na ile plotki o Kenobim i ewentualnym angażu Stephena okażą się prawdą, przekonamy się pewnie jeszcze w tym roku. Ewan McGregor wielokrotnie wspominał, że chętnie by wrócił do roli Obi-Wana, więc sprawę aktora, który mógłby zagrać w tym filmie główną rolę Lucasflim miałby uproszczoną.

Trevorrow o swojej pracy nad Epizodem IX

24



Gdy w zeszłym miesiącu pisaliśmy o słabym przyjęciu filmu „The Book of Henry” oraz fanach sugerujących, by Kathleen Kennedy wymieniła Colina Trevorrowa na kogoś innego, byliśmy jeszcze przed trzęsieniem ziemi na planie Hantologii. Nic dziwnego, że reżyser i współscenarzysta Epizodu IX sam poruszył temat. W skrócie, nie odchodzi.

Po pierwsze stwierdził, że obecnie w Stanach trudno tworzyć sztukę, w ten sposób broni swojej autorskiej wizji, którą urzeczywistnił w „The Book of Henry”. Film na Rotten Tomatoes ma obecnie wskaźnik 23%, czyli dość słabo. Po drugie Colin publicznie przekonywał rozmówców, jak i fanów, że jest dobrym człowiekiem do tej roboty. Niezależnie jak oceniany jest „The Book of Henry”. Jak sam twierdzi, dorastał na „Gwiezdnych Wojnach” i bardzo ceni te historie. Mówił też, że nauki Mocy, czyli szacunek wobec innych, jak i sposób na życie, również są mu bardzo bliskie. Ale dodaje, że to nie wszystko, bo wyzwaniem będzie tu to, że każdy z odbiorców ma swoją własną, indywidualną relację z tymi filmami. Musi więc stworzyć film, który ludzie polubią i będą się nim bawić, nawet jeśli cenią sagę z zupełnie innych powodów niż Terovorrow . Trudność polega na tym, by stworzyć film, który będzie poruszający i satysfakcjonujący dla wielu różnych ludzi na całym świecie. Tego reżyser jest absolutnie świadomy.

Jednocześnie bardzo chwalił sobie współpracę z Lucasfilmem. Gdzie on, producenci i współscenarzysta (Derek Connolly) siedzą razem i szukają rozwiązań, wybierając te najlepsze. Z jednej strony jest wiele wolności, z drugiej istotna jest współpraca. No i jak mówi, póki co nie mieli żadnych wewnętrznych konfliktów, wszystko dobrze się zgrywa.

Dodał także, że Kennedy jest dla niego kimś w rodzaju mentora, że ją podziwia i może się od niej wiele nauczyć. Oraz to, że podróżując stara się słuchać ludzi, by wyłapać ich oczekiwania co do IX Epizodu.

Trevorrow odniósł się też do zwolnienia Millera i Lorda wprost. Skomentował to, że każdy z twórców jest głęboko zaangażowany w powstawanie tych filmów i stara się je stworzyć w swój własny sposób. Natomiast cała ta nagonka w tabloidach jego zdaniem jest krzywdząca.

Zdjęcia do filmu ruszą w styczniu.

Czekając na D23 Expo

24



W ten weekend odbędzie się w Anaheim długo wyczekiwany D23 Expo. Jak informowaliśmy już wcześniej, w sobotę, koło 19:30 naszego czasu odbędzie się panel poświęcony aktorskim filmom Disneya. To właśnie tam będą prezentowane plany studia na najbliższe lata. Lucasfilm będzie obecny. Rian Johnson także przyznał, że będzie. Jeśli chodzi o „Ostatniego Jedi”, to należy się spodziewać jakiegoś krótkiego dokumentu z produkcji, czy filmiku z planu, no i niespodziewanego gościa, którym najprawdopodobniej będzie właśnie Rian. Nowego zwiastuna raczej nie będzie. W każdym razie nawet oficjalna w ostatnim The Star Wars Show sugerowała, iż dowiemy się czegoś istotnego.

Disney z D23 Expo postanowił wprost zawalczyć z San Diego Comic Con. Mark Hamill i Carrie Fisher dostaną nagrodę Disney Legends. Carrie oczywiście pośmiertnie, ale Mark również powinien pojawić się na konwencie. Lucasfilm natomiast powinien nam zgodnie z obietnicą zdradzić tytuł Hantologii, może dowiemy się o niej czegoś więcej. Lecz gwiezdno-wojennym gwoździem programu prawdopodobnie będzie coś innego. Kathleen Kennedy jeszcze w Orlando sugerowała, że latem zostanie zapowiedziana kolejna Antologia. To chyba ten moment. Podobno Lucasfilm jest już gotowy, a jednocześnie pozwoli to zatrzeć ślady po zamieszaniu z Hantologią, zanim firma mocno skoncentruje się na VIII Epizodzie. Sam Lucasfilm będzie też obecny na SDCC, ale nie mają tam żadnego panelu.

Jeśli chodzi o zwiastun, to będzie on na pewno pokazywany na HASCONie, czyli konwencie Hasbro, który odbędzie się we wrześniu. Nie powiedziano tylko, czy to będzie nowy zwiastun, czy ten już prezentowany.

Z innych plotek, otóż podobno w filmie zobaczymy jak porg (ptak czy coś podobnego z Ahch-To) ląduje i siada na kopułce R2-D2.

O początkach „Łotra 1” raz jeszcze

4



„Łotr 1” już dawno zawitał na BD, a niebawem zadebiutuje na Netflixie. Oficjalnie jeszcze nie potwierdzono polskiego wydania, ale nikt nie spodziewa się, by miało go nie być. Pewnie niebawem przyjdzie czas, na formalne wieści. Za granicą film pojawi się na platformie 18 lipca.

Tymczasem warto przyjrzeć się kilku wieściom o filmie, które jakiś czas temu pojawiły się w sieci. John Knoll przyznał, że oryginalny pomysł scenariusza jest dużo starszy niż planowane Disneyowskie Anatologie. Gdy Lucasfilm pracował nad „Star Wars: Underworld”, a Rick McCallum sprawował nad wszystkim pieczę, Knoll wpadł na pomysł, by jeden odcinek nakręcić w stylu klasycznego „Mission: Impossible”. Chodził o włamanie się do ściśle strzeżonego budynku imperialnego, by oczywiście wykraść plany Gwiazdy Śmierci. Pomysł w gruncie rzeczy przetrwał do czasów „Łotra 1”, choć może inaczej zostały ostatecznie położone akcenty. W każdym razie Knoll, gdy już miał rozpisany zarys, poszedł do McCalluma, ale wpierw taktycznie zaczął go dopytywać o serial, który szykują w Lucasfilm. Rick opowiedział mu o założeniach, okresie w którym dzieje się akcja, jak wszystko ma wyglądać i Knoll uznał, że jego pomysł się nie wpasuje. Podziękował, zaś scenariusz schował do przysłowiowej szuflady.

Dalszą część znamy, choć może tym razem szczegóły są ciut inne. Jak wiemy Knoll wrócił do pomysłu, gdy Kathleen Kennedy zaczęła pracę nad spin-offami. Poszedł do Kathy, porozmawiał z nią, przedstawił pomysł. Kennedy powiedziała: „Dobra”. Nic więcej. John nie potrafił jej wyczuć, czy to się spodobało, czy raczej kulturalnie powiedziała mu „nie”. Dał jej czas, nie narzucał się. Po tygodniu dostał mejla od Kiri Hart, która napisała mu, że chcą coś z tego scenariusza zrobić.

Gary Whitta natomiast rozwinął stwierdzenie o którym słyszeliśmy w kwietniu. Wówczas porównał Lucasfilm do CIA. Rozwinął kwestię przekazania mu dokumentów z zarysem „Łotra 1”. Dokumenty były zabezpieczone. Zanim je dostał, Kiri Hart zadzwoniła do niego i poinformowała o procedurze. Odebrał dokumenty, ale nie mógł nic z nimi zrobić. Musiał czekać na hasło, które miało mu zostać przekazane przez telefon. Zawierało 16 cyfr. Whitta czekał cały dzień w domu, a gdy zadzwonił telefon powiedziano mu, że hasło dostanie dopiero w poniedziałek. Cały weekend siedział i zastanawiał się, co właściwie jest w tych dokumentach. Dopiero, gdy dostał hasło dowiedział, się, że chodzi o film pełnometrażowy, który w końcu stał się „Łotrem 1”.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.