Spis newsów (Epizod VIII: Ostatni Jedi)

Redakcyjne podsumowanie roku 2017

13



Tradycyjnie jak co roku, redakcyjnie podsumowaliśmy minione 12 miesięcy. Oto jak oceniamy 2017.

16. Ploteczki o powstającym kolejnym serialu animowanym


Lord Sidious: Mam nadzieję, że Filoni nie pójdzie tym razem w stronę dalszego cięcia kosztów i tworzenia pustych światów. „Wojny klonów” w pierwszym sezonie też wyglądały ubogo, ale tam później zaczął działać Lucas i końcowe sezony wyglądały niesamowicie. W „Rebeliantach” raczej tego nie czuję.

ShaakTi1138: No ale Filoni prawdopodobnie go nie dostanie :). Znaczy się w 2017 mieliśmy plotki w prawdziwym znaczeniu tego słowa - a to szukają animatorów, a to pogłoski o jakiś dziwnych ruchach firmy, a to wreszcie sugestie od samego Dave’a. Raczej mało prawdopodobne, by po „Rebeliantach” w dziedzinie animacji powstała czarna dziura, bo domyślny target, dzieci, to nadal źródło ogromnej kasy. Pozostaje zatem pytanie jaką tematykę podjąłby nowy serial. Na starą Republikę nie liczyłabym (zresztą, tu konieczny jest aktorski!), ale opowieść o odbudowie zakonu Jedi przez Luke’a (a tym samym nieodzowne walki na miecze), emocjonalne doliny młodego Bena, może nawet szczypta polityki z Leią w roli głównej… to tematy w nowym kanonie unikane, a biorąc pod uwagę fakt, że wedle Hidalga na oficjalną zapowiedź serii mamy czekać aż do 2019, to pewnie wszystkie fakty związane z tą erą zostaną już ustalone, a tajemnice nowej trylogii rozwiążą się wraz z epizodem dziewiątym. Mam tylko nadzieję, że inspiracją dla twórców będą tu raczej „Wojny klonów” aniżeli „Rebelianci”.

ogór: Przede wszystkim jestem ciekawy tego, o czym będzie ten serial, jakie ramy czasowe, jak będzie wyglądał (marzy mi się „rysowany” serial animowany w starym stylu - ale pewnie mało prawdopodobne). Trzymam kciuki, bo wbrew pozorom i opiniom bardzo dobrze bawiłem się przy „Wojnach klonów” jak i teraz przy „Rebeliantach”.

Burzol: Więcej „Gwiezdnych Wojen” to zawsze więcej „Gwiezdnych Wojen”, więc chcę zobaczyć co tam dla nas szykują. Aczkolwiek z pewnymi żalem stwierdzam, że „The Clone Wars”, choć były psute przez Georga Lucasa, nadal są lepsze niż późniejsi „Rebelianci”.

Lord Sidious: No nie wiem, czy psute. Pewne rzeczy jak Moraband może i tak, ale na ile popsuł to Filoni i reszta, która nie potrafiła powiedzieć Lucasowi nie, a na ile sam Lucas? Za to jak patrzę na choćby Kamino z TCW to chciałbym by Lucas zabrał się za psucie „Rebeliantów”.

15. Star Wars: Galaxy’s Edge nabiera kształtów


Lord Sidious: Czemu Trump nie zniósł wiz? Po poprzednim lokatorze w Białym Domu wiele się nie spodziewałem, ale ten przecież to biznesmen. Będzie można pojechać, wydam tam kasę! Donald znoś te wizy!

ShaakTi1138: Ech, powinnam już odkładać kasę?

ogór: Czekam! (Ale jeszcze nie odkładam kasy).

14. Star Wars StarForce 2017


Burzol: Po latach odwiedziłem ponownie StarForce i pięknie się do wydarzenie prezentuje. Z jednej strony okazja dla najmłodszych i rodzin do wspólnych zabaw związanych z „Gwiezdnymi Wojnami”, z drugiej panele prelekcyjne, spotkanie z aktorem, który grał w filmie „Star Wars”, i wreszcie świetna okazja do spotkania starych i nowych fanów.

ogór: Miałem jechać, kiedyś pojadę znowu - edycje z 2009 i 2010 bardzo dobrze wspominam. Coś się zmieniło bardziej od tamtego czasu?

Lord Sidious: Burzol jak byłeś to gdzie jest relacja!?

13. IDW zaczyna wydawać własne oryginalne komiksy

Lord Sidious: Lepsze niż Marvel?

Adakus: Nie lepsze.

Burzol: Lepsze, tylko się nie znacie na komiksach.

ShaakTi1138: Zdarzają się tam lepsze i gorsze. Mnie tam cieszy, że skupiają się na różnych historiach i różnych erach. A i smaczków jest od groma - tak trzymać!

ogór: ...ale żeby robić z tego jakiś istotny punkt w podsumowaniu?

12. 4 miliardy wpływów z trzech filmów Disneya - Lucasfilm się zwrócił


Lord Sidious: W dodatku połowa z „Przebudzenia Mocy”. Faktycznie zyski rozkładają się inaczej, ale to takie ładne znaczące.

Adakus: Intratny biznes nie powiem, Disneya nie obchodzą zdania fanów (petycje, krucjaty), SW i tak swoje zarobi.

Burzol: Lucasfilm zwrócił się dawno temu, prawdopodobnie już dzięki Ep7, tutaj mowa tylko o samych wpływach z kina.

ShaakTi1138: Co dowodzi, że fani kupią wszystko. Czy chwaliłam się już moimi nowymi skarpetkami z lordem Vaderem?

Lord Bart: „Everything is proceeding as I have foreseen.”

ogór: I dobrze, cieszę się bardzo.

11. Porgi i porgomania


Lord Sidious: Johnson faktycznie powinien się bawić tymi porgami. W dziale zabawkarskim by się odnalazł. Ale najbardziej i tak śmiać mi się chciało z „karmienia” nas tymi porgami, a potem ujawnienia, że Chewie je jadł. Takiej zagrywki dawno nie było, Rianowi wyszło to lepiej niż film, niestety.

Adakus: Ja tam słyszałem o porgofobii, podobno niektórzy fani już przeszli na weganizm.

ShaakTi1138: Zawsze są lepsze niż Ewoki…

Lord Bart: Uważaj Shaak, zamykaj dobrze okna i drzwi balkonowe.




ogór: Uwielbiam porgi, ale wolę kryształowe liski.

Lord Sidious: Vulptexy rulez!

Burzol: Porgi to ciekawe zjawisko. Z jednej strony to tylko filmowa sztuczka, żeby nie trzeba było usuwać lokalnych maskonurów mieszkających na Skellige, z dużych ujęć na Anch-To. Z drugiej strony porgi to fenomenalnie zaprojektowane stworzonka. Są tak urocze, że fani zachwycili się, jak tylko je zobaczyli. Pierwszy nurt fanartów jakie powstały przy okazji Epizodu 8 to różne wariacje na temat porgów. Niestety żyjemy w świecie cynicznych kontestatorów, którzy każdą decyzję filmową są w stanie przekuć w gorączkową krytykę, korporyzacji popkultury, rzekomo postępującej. Dlatego po pierwszej fali zachwytów przyszła fala niechęci.
Ale w filmie porgi się sprawdziły, nie ma ich na szczęście za dużo i są udanym źródłem humoru w filmie. I, nie wiem czy już to mówiłem, ale są naprawdę urocze. Chcę pluszowego porga!

10. SW w całości w rękach Disneya (przejęcie Foxa)


Lord Sidious: Robi się ciekawie. Mam nadzieję, że dzięki temu 3D Epizodów II - VI trafi do kin. No i może trzeba się w 4K zaopatrzyć.

Adakus: Nie wiem czy to dobrze dla rynku, ale coraz większy monopol pachnie sterowaniem trendów i małą oryginalnością.

Burzol: Bob Iger kontynuuje swoją imponującą pracę. Przejęcie Foxa to ogromna rewolucja w świecie rozrywki...Dla fanów Star Wars to głównie nadzieja na ładne zbiorcze wydania sagi na Blu-ray i DVD.

ShaakTi1138: A ja wspomnę tylko, że w cudownym „Atlasie chmur” w rozdziałach dziejących się w przyszłości bohaterowie nie oglądają filmów, tylko „disneje”. Wtedy mnie to śmieszyło. Teraz jakoś mniej.

Lord Bart: „Everything is proceeding as I have foreseen.” #2

ogór: Ciekawe kiedy Disney zdecyduje się poprawić filmy i wydać nowszą wersję Epizodów I-VI? To już niedługo pewnie, zobaczycie!

9. Ofensywy Marvela ciąg dalszy

Lord Sidious: Poproszę o szczepionkę na Marvela.

Adakus: Ja dostaję już pomieszania od ilości tych alternatywnych okładek, a że jeszcze te nieciekawe ramy czasowe, to odpuszczam. Istnieje jakaś tam chronologia w tych komiksach, dotarli już do czasów bitwy o Hoth (główna seria)?

ShaakTi1138: Jeszcze nie dotarli, ale podobno się zbliżają :). Znaczy się, Marvel dla mnie niestety przyjmuje coraz dziwaczniejszy kierunek, bo klimatem zbliża się do swoich starych zeszytów, które notabene teraz będziemy mogli bliżej poznać dzięki DeAgostini. Mówię tutaj o „The Screaming Citadel” i „Yoda’s Secret War” (bez spoilerów, ale kto czytał, ten pewnie będzie wiedział o co mi chodzi). „Aphra” podoba mi się jako ongoing, choć na widok pani archeolog chce mi się wyrzucić ją przez śluzę. I szczerze mówiąc przydałoby nam się więcej ongoingów, bo w nich można lepiej pokazać historię. A Marvel celuje w miniserie i na razie chyba raczej nic się w tej kwestii nie zmieni.

Lord Bart: Nie wiem czy zgadzam się z LS, ale wiem że z pewnością i na to znaleźliby się antyszczepionkowcy XD

ogór: Czytam regularnie, ale to chyba po to, aby być z nimi na bieżąco. Szkoda, że takiej chęci nie mam przy książkach.

Burzol: Komiksy Star Wars od Disneya trochę straciły impakt w tym roku. Nadal zdarzają się dobre serie, moim zdaniem Poe Dameron nadal z znakomicie trzyma poziom. Ale ogółem chciałoby się, żeby komiksy z odległej galaktyki były ciekawsze, śmielsze i ważniejsze.

8. Nowe książki Star Wars : przede wszystkim Leia i Thrawn


Lord Sidious: W zeszły mroku przeczytałem „Problem trzech ciał”. Tak dobrej książki SF dawno nie widziałem. Literatury pulpowej jest mnóstwo, teraz przy tej ilości filmów szkoda czasu na książki, zwłaszcza, że i tak jak widzimy, nie będą respektowane, jeśli będzie to ograniczać filmowców. Więc naprawdę polecam powieść Cixin Liu.

Adakus: „Problem trzech ciał”? Kolejna osoba to chwali, chyba się skuszę. A ze starwarsów mam jeszcze zaległości w Legendach, tak więc może za kilka lat sięgnę po coś z kanonu... może.

Burzol: Rok 2017 to zdecydowanie rok bardzo dobrych książek Star Wars, znakomicie rozwijających uniwersum i pomagających zrozumieć nowe filmy. „Thrawn” to znakomity powrót zarówno Wielkiego Admirała, jak i Timothy Zahna, który napisał najlepszą książkę od lat. Pozostałe książki całkiem umiejętnie wspierały świat przedstawiany w filmach. A „Leia: Princess of Alderaan” to książka najlepiej pokazująca jednolity świat Star Wars, wprowadzająca do „Ostatniego Jedi” i opisująca Księżniczkę Leię. Takiej literatury Star Wars nam potrzeba! (Takiej i jakiejś dłuższej serii książkowej).

ShaakTi1138: Było w tym roku całkiem miło pod względem książkowym - na mnie osobiście największe wrażenie zrobiła „Phasma”, bo od czasów „Labiryntu zła” nie czułam, że jakaś książka prequelowa pozwoliła mi tak zrozumieć postać (choć nadal nie darzę pani kapitan sympatią). Cieszy też powrót Zahna i liczę na to, że ten pan utrzyma się jeszcze długo wśród nowych pisarzy. No i nie zapominajmy o świetnym „A Certain Point of View” - jakby zrobili coś takiego na rocznicę wszystkich epizodów, byłabym wniebowzięta.

Lord Bart: Czytam Legendy.

ogór: Coraz więcej książek, coraz więcej zapowiedzi kolejnych książek z SW, a ja czytam coraz więcej książek nie związanych z „Gwiezdnymi Wojnami”.

Lord Sidious: ogór - brawo. Spróbuj polskich autorów ;).

7. Zamknięcie Visceral Games (kierunek na mikropłatności)/ Afera z „Battlefront II” (lootboxy)


Lord Sidious: Skoro jest popyt są lootboxy i mikropłatności to w czym problem. Wolny rynek! Jak kogoś nie stać, niech nie gra. Proste. To jest biznes! Skoro są ludzie, którzy chcą wydawać pieniądze na przysłowiowego kota w worku, to czemu ma to być ograniczane?

Adakus: Jak zamknięto LucasArts, to już widziałem, że w nic nowego sobie nie pogram. Battlefront jest skierowany dla graczy online, a ja się do nich nie zaliczam.

Burzol: Gry wideo to najdziwniejszy odłam branży rozrywkowej. Gra „Star Wars” to powinno być drukowanie pieniędzy. Bierzesz grę, która się dobrze sprzedaje i dodajesz do niej „Gwiezdne Wojny”. „Assassin’s Creed Star Wars”, „GTA Star Wars”, „Simsy Star Wars”. Grałbym we wszystko.

ShaakTi1138: Jestem rozdarta pomiędzy głosem rozsądku (nie chcesz - nie kupuj, nikt cię nie zmusza), a żalem o to, że EA przez te wszystkie lata traktowała gracza coraz gorzej… no i w końcu miarka się przebrała. I wiecie co? Bardzo dobrze. Bo choć „Battlefront” nie zasługuje na taki hejt, jaki rozsiewa Internet, to jednak coś się ruszyło w kwestii mikropłatności i firma może zmieni politykę. Jak wspomniał Burzol „Star Wars” ludzie kupią zawsze i zachodzę w głowę czemu od czasów KOTOR-a (no, może jeszcze TOR-a) nie powstała jeszcze porządna gra SW. Najważniejszą rzeczą w jakiejkolwiek franczyzie jest dobrze stworzony wszechświat, bo to wszechświat generuje opowieści (dla przykładu: a zróbmy spin-offa o młodym Legolasie), a SW ma już tu wszystko gotowe. „Assassin’s Creed Star Wars”? Gra o zabójcy na przykład na Coruscant. „GTA SW”? Łowca nagród, dajmy na to, na Nar Shadda. „Simsy Star Wars”? Super, wreszcie trzy czwarte fanfików by się mogło spełnić. Czemu nikt do tej pory nie podjął się stworzenia czegoś naprawdę porządnego?

Lord Bart: Burzol prawdę napisał i to dwukrotnie: raz, że branża video jest dziwna (czy najdziwniejsza to zależy kto na co patrzy), dwa - gry SW to drukarnia dolarów. Problem w tym, że zielone banknoty mogą być też fałszywe. Tańczący Lando w tyle zamrożonego Solo, pójście w tandetne mobilne aplikacje, aż w końcu jeden BF słaby, drugi lepszy, ale hype wokół niego zabity wyciąganiem lótboksowej kasy. Tak, to jest dziwne.

ogór: Nikt nikogo nie zmusza do tego, aby kupować te wszystkie skrzynki i inne „dodatki”. Ja gram tak często i tak dobrze, że nawet wszystkie lootboxy świata nie pomogą mi w graniu :P.

Lord Bart: No właśnie zmusza, przez „sprytnie” ukryte pay2win z kartami.

6. 40-lecie sagi, w tym Lucas, Williams i Ford na Celebration w Anaheim


Lord Sidious: Ten panel 40 -lecia to jednak było coś. Żałuję, że tam nie dotarłem. Ford, Williams i Lucas na żywo. WOW.

Burzol: Podskakiwałem z radości jak pojawił się Lucas, klaskałem w dłonie jak pojawił się Ford. Płakałem rzewnymi łzami jak pojawił się John Williams. Siedziałem wieczorem w swojej pracy i przez łzy patrzyłem na stream na YouTubie. To nie był ładny widok. Niezapomniane przeżycie.

ShaakTi1138: Nie byłam, a stream w domu szedł jakby chciał, a nie mógł. Szybko minęło (przecież niedawno była trzydziestka!) i oby trwało kolejnych czterdzieści lat, a nawet więcej.

ogór: Co oni mogli zrobić na tym Celebration z okazji 40-lecia ciekawego? Myślałem, że szału nie będzie a płakałem ze szczęścia oglądają ten panel oraz pozostałe. Koncert Williamsa był genialny, ale chyba wspomnienia Carrie najbardziej mimo wszystko zapadnie mi w pamięć.

5. Zapowiedź serialu aktorskiego


Lord Sidious: Czekam na dalsze szczegóły, serialem karmią nas od 2005, więc jakoś nie uwierzę dopóki nie zobaczę.

Adakus: Jak Iger zapowiedział, to będzie, pytanie tylko, co to będzie?

Burzol: Myślę, że wszyscy od lat spodziewamy się serialu telewizyjnego, ale wciąż nie wiadomo co by to miało być. Może odkurzą scenariusze serialu aktorskiego prowadzonego przez Georga Lucasa?

ShaakTi1138: A ja powiem dwa słówka: kosmiczni piraci. Wyobraźcie sobie serial o kosmicznych piratach.

Burzol: O, o kosmicznych piratach to ja chętnie obejrzę.

Lord Sidious Kosmiczni piraci... hmm... chyba nie dla mnie ;). Za bardzo wiem, co bym chciał dostać, a Disney tego mi nie da. #TheraTeam.

Lord Bart: Chyba zapowiedź własnej platformy, z oczywiście własnym abonamentem.

ogór: Czekam na to praktycznie od zawsze, a czasy są takie, że lepiej mi się ogląda seriale niż filmy. a jeszcze taki serial z SW to byłoby coś pięknego. Dajcie mi już więcej informacji!

Rusis: Na tę informację czekałem od lat! Jedyne co mnie martwi to pytanie czy będą w stanie zrobić serial z rozmachem na jaki „Gwiezdne Wojny” zasługują. Kiedyś była to kwestia zbyt dużego budżetu jaki musiałby dla takiego serialu być, nie sądzę aby po latach on się specjalnie zmniejszył.

4. J.J. Abrams wraca do Epizodu IX po zawirowaniach z reżyserem


Lord Sidious: To będzie mega hit, dobrze że mam Unlimeted bo pewnie bym zbankrutował przez ten film. Abrams to jednak klasa <3.

Adakus: Po obejrzenie epizodu VIII, serio wolałem Abramsa jako reżysera całej trylogii. Może wówczas lepiej by się lepiła cała historia, z której i tak niewiele da się pozytywnego wyciągnąć.

Burzol: Prawdę mówiąc cieszę się bardzo na powrót Jar Jar Abramsa. Bo to jest tak, że wszystko to co chciał, wszystkie swoje dziecięce marzenia dotyczące Star Wars, Abrams nakręcił już w Epizodzie 7. Co więcej Epizod 8 dał mu całkiem dużo swobody do kontynuowania historii bohaterów. Teraz JJ będzie mógł ze spokojem opowiedzieć taką historię, na jaką ma ochotę. Liczę na szczególnie epicki finał sagi Skywalkerów.

ShaakTi1138: Cóż, jednego możemy się spodziewać - będzie bezpieczniej, bardziej każualowo. Dobrą stroną tego wszystkiego jest też to, że po „Ostatnim Jedi” Abrams raczej kopii „Powrotu Jedi” nie zdoła zrobić…

Lord Bart: Same zawirowania w tych Gwiezdnych. Ale może wrócą Ewoki.

ogór: Podobnie jak przy „Hanie Solo”, nie czekam jeszcze aż tak, niech najpierw pojawią się jakieś przecieki, materiały z planu.

Rusis: J.J. to dla mnie pewniak, który zrobi film w klimacie starej trylogii. A to, że tematycznie już się z analogii wystrzelali sprawia, że będzie odważniejszy od Epizodu VII.

3. Ron Howard przejmuje „Hana Solo” po zawirowaniach z reżyserami


Lord Sidious: Rok temu skreśliłem ten film, teraz w niego uwierzyłem i czekam na niego. Nawet inny Han Solo przestał mi już przeszkadzać. Ron Howard <3!! Bardzo cieszę się, że wylecieli poprzedni twórcy i że nakręcono 80% filmu na nowo. Nie powinni szczędzić kosztów i czasu, by tworzyć wartościowe produkty. Liczę na coś na poziomie „Willow”.

Adakus: Bardzo dobry rzemieślnik, jestem więc dobrej myśli, tym bardziej, że z pierwszego spin-offa byłem zadowolony.

Burzol: A to kolejny sygnał, że po pierwsze Kathleen Kennedy rządzi „Gwiezdnymi Wojnami”, i po drugie, że ma dość dawania szansy nowym dobrze zapowiadającym się reżyserom, i zamiast tego woli dawać projekty zaufanym filmowcom. Nadal mam wątpliwości czy w ogóle potrzebujemy filmu o Hanie Solo, ale może nie będzie źle.

ShaakTi1138: Po raz pierwszy podchodzę do filmu na „nie” i mam szczerą nadzieję pozytywnie się zaskoczyć, natomiast do chwili obecnej spodobały mi się jedynie zestawy LEGO z przecieków. Ach, no i oczywiście postać Rona Howarda, który swoimi tweetami uratował nieco wizerunek „Solo”. Niemniej brak niemalże jakiejkolwiek kampanii marketingowej na kilka miesięcy przed rozpoczęciem filmu, pogłoski o słabej grze aktorskiej czy wywalaniu postaci obcych na rzecz ludzi nie napawają mnie optymizmem. W chwili, gdy to piszę, zwiastuna jeszcze nie było. Może po nim zmienię zdanie.

ogór: Dopóki nie pojawi się jakiś zwiastun to nie czuję w ogóle żadnej ekscytacji tym filmem.

Rusis: I to jest najlepsza wiadomość na temat tego filmu jaką kiedykolwiek słyszałem, dająca nadzieję, że coś da się z tej produkcji wyciągnąć. Cały czas jeszcze jednak nie mogę uwierzyć w to jak bardzo Miller i Lord kombinowali.

2. Zapowiedź trylogii Riana Johnsona


Lord Sidious: Oby tylko nie reżyserował. W VIII Epizodzie przydałby się taki Tony Gilroy do poprawek i wyszedłby naprawdę ekstra film. Johnson w tym filmie udowodnił, że potrafi nadać kształt, ale nie potrafi tego doszlifować. Jako osoba układająca cała trylogię z pewnością by się sprawdził. Ale jeśli się nie dokształci, to będzie podobnie jak teraz.

Adakus: TLJ nie przypadł mi do gustu, może więc historia tworzona samodzielnie, od podstaw, lepiej wyjdzie Johnsonowi, niż kontynuowanie pracy Abramsa.

Burzol: Samo ogłoszenie tej wieści jeszcze przed premierą „Ostatniego Jedi” dało jasny sygnał jak duże zaufanie ma Lucasfilm w Rianie Johnsonie. To może jest i słuszna metoda, żeby nie szukać po omacku nowych utalentowanych reżyserów, skoro można wynajmować sprawdzonych przez siebie. Nie wiem czego spodziewać, myślę, że nie należy zbyt mocno wpatrywać się w Epizod 8, bo w nowych filmach Rian będzie mógł iść w nowe strony. Ale na pewno cieszy mnie perspektywa otwarcia całkowicie nowej sagi w zupełnie nieznanym dotąd aspekcie odległej galaktyki.

ShaakTi1138: Szczerze mówiąc na chwilę obecną nie wiem do końca co myśleć, bo mimo wszystko po seansach TLJ i odwadze, z jaką Johnson podjął się nowej tematyki, jestem nieco zaniepokojona jak bardzo odległa od całego SW może być nowa trylogia. Ale z drugiej strony oznacza to więcej Sagi w kinach, więc marudzić nie będę.

Lord Bart: Trylogie SW nie będące Epizodami - dlaczego nie? W ‘Vabanku’ komisarz Przygoda mówi znamienne słowa „Kto ma pół miliona ten jest bogatszy od tego, co ma ćwierć miliona.”

ogór: Ta nowa trylogia może być powiewem świeżości w filmowych „Gwiezdnych Wojnach” i na to najbardziej liczę. Może trochę zaryzykuje, ale liczę na to, że to będzie podobne do prequeli - nie to, że będzie tak kiepskie czy złe jak Epizody I-III, ale liczę na budowę świata. Nowa Trylogia dała nam naprawdę dużo, jeśli chodzi o rozbudowę znanego nam wszechświata, coś z czym cały czas mam z filmami stworzonymi pod rządami Disneya. Oby to było coś na co będzie warto czekać.

Rusis: Odważna decyzja o powierzeniu trylogii Johnsonowi jeszcze przed premierą „Ostatniego Jedi”. Z drugiej strony Lucasfilm ma ostatnio przećwiczone zwalnianie reżyserów, więc pewnie aż tak bardzo nie ryzykowali. Cieszy, że rysują się już jakieś większe plany filmowe po zakończeniu trylogii sequeli - szkoda, że jak na razie są one w rękach Riana.

1. Premiera „Ostatniego Jedi” i afera o recenzje





Lord Sidious: Prawdę mówiąc najbardziej męczy mnie cała ta bufoniada związana z filmem. Dochodzimy do momentu, w którym można być albo za, albo przeciw, nie ma miejsca na odcienie szarości w ocenie filmu. Zwłaszcza, że dla jednych byłem członkiem obozu hejterów, a wg innych pisałem laurki na cześć Disneya (tą samą recką). Owszem sytuacja w której ktoś grozi Johnsonowi śmiercią powinna być ścigana prawnie, ale wrzucanie do jednego worka każdej nawet najmniejszej krytyki, to już jest choroba, niestety. Plus jeszcze reżyser, który także nie potrafi się w tej sytuacji odnaleźć. Dobry film by zrobił, a nie na twitterze siedzi. Film ma bardzo dobre i mocne momenty, ale też żenująco słabe. Osobiście nie odnajduję tam nowatorstwa, raczej niedoróbki, natomiast burza i walka dwóch jednowartościowych biegunów ocen, to coś co mnie dość mocno odpycha. „Łotr 1” był w wielu miejscach nowatorski, „Ostatni Jedi” to raczej bałagan pomysłów.

Adakus: Eeee… no, film może być, mojego stosunku do nowej trylogii się nie zmienił. Co do afery, to skrajnych przypadków nie brakuje po żadnej ze stron, zarówno entuzjastów jak i sceptyków, przypomina mi to trochę… krucjaty ;).

Burzol: Premiera nowego filmu „Star Wars” już pewnie zawsze będzie na topie corocznego zestawienia. Czego by nie mówić o metodach działania bezdusznych korporacji, Disney pozwolił Lucasfilm zrobić taki film, jaki tylko chcą. Rian Johnson zrobił film absolutnie autorski. Wyszło kino widowiskowe, trochę skomplikowane, ale z pewnością całkowicie jego. „Epizod 8" trafił idealnie w gusta masowej publiczności, zarobił naprawdę niezłe pieniądze i spodobał się krytykom. Nie spodobał się natomiast głośnej grupie niektórych fanów Star Wars. Nie wiem z czego to wynika, ale film widziałem dopiero kilka razy, jeszcze nie mam o nim wyrobionego zdania...i może to jest problem. Fani „Star Wars” tak bardzo chcą poznać każdy aspekt nowej opowieści ze świata „Star Wars”, że kiedy w tej opowieści pojawiają się nowe tropy, a wątki są zbyt skomplikowane, film przestaje działać na tak zaangażowanych widzów.

ShaakTi1138: Tutaj nie ma co się sprzeczać - „Ostatni Jedi” to największe wydarzenie tego roku, choć nie ukrywam, że aż takiego szału jak przy „Przebudzeniu Mocy” nie odczuwałam, ale wydaje się to wytłumaczalne. Niemniej czekałam na odpowiedzi na nurtujące mnie pytania… a wszyscy dostaliśmy coś, czego się nie spodziewaliśmy. TLJ to film inny. Film, który trzeba sobie na spokojnie przetrawić, bo w przeciwnym razie dołączenie do grona hejterów jest nieuniknione. Mnie na początku również odrzuciła dziwaczna realizacja, dziury fabularne, głupota niektórych scen… ale im więcej o tym myślałam, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że to jednak fajne SW. Ciężkie i wymagające pogłębionej interpretacji, ale chyba chodzi o to, by poprzeczkę podnosić, a nie zaniżać.

Lord Sidious: Ja tam wciąż nie widzę podnoszenia poprzeczki, raczej zaniżanie jej w tym wypadku.

Lord Bart: Nie widziałem filmu. Nie chcę go oglądać na razie, strasznie powoli zbieram się na RO. A co do recenzji i „trafienia w gusta masowej publiczności”... może kiedyś wrócą czasy pokroju Nowej Trylogii, gdy to SW też zarabiały niezłe pieniądze, ale potrafiono ocenić je krytycznie. Krytycznie znaczy bez narażania się producentom i wybieraniu bezpiecznego „ jestem na tak”. Natomiast zbyt skomplikowane wątki dla zaangażowanych widzów - Burzolu, czy ty, akurat ty, przypadkiem nie za nisko oceniasz ludzi? :P

ogór: Nie wiem co by się musiało stać, aby premiera nowego filmu nie byłaby na liście wydarzeń danego roku na samym szczycie. Film mi się podobał od pierwszego seansu, jednak z każdym kolejnym widzę to o co toczą się te wszystkie „wojny”. Jednak pomimo tego, nie przeszkadza mi to w cieszeniu się tym filmem. A te afery są.. cóż, taki znak czasu, niestety.

Burzol: Mówić, że pozytywne recenzje filmu „Star Wars” to tylko recenzenckie bezpieczeństwo przed narażaniem się producentom, jest albo kłamstwem, albo głupotą. Albo jednym i drugim. Powtórzmy do po raz kolejny, żeby wrócić do normalności : Disney od nikogo nie kupuje recenzji.

Lord Bart: Ktoś napisał, że kupuje? Przykładowo. ;)

Rusis: Premiera filmowa będzie chyba co roku największym już wydarzeniem, bo wokół niej się kręcą ostatnie trzy miesiące przedpremierowe. Pytanie brzmi czy po kilku kolejnych dalej będziemy na filmy czekali z takimi emocjami jak obecnie czekamy.

Wyniki finansowe z kolejnego weekendu i Chin

51

Kolejny weekend wyświetlania „Ostatniego Jedi” dobiega końca. Film kilka dni temu już oddał pierwsze miejsce pod wpływem dziennej sprzedaży biletów na rzecz „Jumanji”, w ten weekend ustąpić musiał również „Insidious 4” i zakończy go na trzecim miejscu z prawdopodobnie 23,5 mln $ wpływu w USA. Łącznie w Stanach film zarobił już 572 mln $ co daje mu pozycję najbardziej kasowego filmu roku 2017. Na całym świecie wpływ z biletów sięgnął 1,235 mld $ i tylko o 28 mln ustępuje jeszcze „Pięknej i Bestii”.

Jeśli o świat chodzi to w ten weekend Epizod VIII miał swoją premierę na ostatnim już dużym rynku - w Chinach. W dniu otwarcia „Ostatni Jedi” zarobił tam 9,5 mln $ (uwzględniając nocne pokazy) co jest ponad trzykrotnie mniejszą sumą niż w przypadku „Przebudzenia Mocy” i niewiele mniejszą niż przy „Łotrze 1”. Cały weekend otwarcia w Chinach film zakończy na drugim miejscu (ustępując komedii „The Ex-File 3: The Return of the Exes”) z wpływami wynoszącymi prawdopodobnie 27,3 mln $. Jest to wynik niższy niż w przypadku poprzednich dwóch filmów Star Wars. Ponownie się okazuje, że rynek Chiński (na którym widzowie nie darzą takim sentymentem Gwiezdnych Wojen jak w innych krajach) jest niezwykle trudny dla marki Star Wars.

Na koniec mamy jeszcze dla Was kolejną informację o wydaniu „Ostatniego Jedi” na blu-ray oraz DVD. Serwis The Digital Bits twierdzi, że film trafi do sprzedaży 27 marca. Przez krótką chwilę taką samą informację podawał BestBuy.com - obecnie jednak ją ściągnęli. Daty podawane przez The Digital Bits bardzo często się sprawdzają, więc jest duża szansa, że już w marcu będziemy mogli obejrzeć film w domu.

Plotki o „Rebels” #64

Rózne
12

Minął już ponad miesiąc od ostatnich wieści o „Rebeliantach”, ale szał na „Ostatniego Jedi” powoli już mija. Nadal nie ma oficjalnych wieści kiedy serial powraca, ale Tracy Cannobbio napisała, że dostaniemy je wkrótce. Wiadomo natomiast, że w Niemczech maraton drugiej połowy zostanie wyświetlony 19 marca, co pewnie oznacza, że do tego czasu „Rebelianci” w Stanach już się skończą.



Freddie nareszcie powiedział parę słów dla The ForceCast. Jak to ma w zwyczaju, nie szczędził słów pochwały Filoniemu. Gdy Disney przejął interes, to zaczął wysyłać Dave'owi notki z instrukcjami, ale ten nie zawsze się do nich stosował, no to firma dała sobie spokój. Prinze jest zdania, że za jakieś dziesięć lat ludzie dopiero ogarną „jakie odciski palców Filoni pozostawiał na nowych filmach” i będą za to wdzięczni. Aktor chce, by Disney dał Dave'owi serial aktorski, bo byłby to mądry ruch.

W kwestii wilków: nie martwcie się, wyjaśni się o co z nimi chodzi. Są „naturalnie związane z początkiem, środkiem i końcem”, ale po wszystkim będzie jeszcze pole do debaty, zwłaszcza filozoficznej. Freddie zdradził, że tak naprawdę odpowiedź na to, czym są loth-wilki, jest już ukryta w odcinkach. Trzeba posłuchać co się mówi o tych zwierzętach, co one same mówią, jakich słów używa się o zabranym dziecku, popatrzeć na to, na co spogląda Ezra w jaskini, na co zwracają uwagę wilki i kogo uwagę przyciągają. Dzieckiem, o którym wspomniał Prinze, nie jest Bridger, ale mamy się dowiedzieć jak się ono łączy z sezonem czwartym. Aktor jest też w gronie tych, którzy twierdzą, że biały wilk mówi „Dume” (dawne nazwisko Kanana), a nie „doom” („zagłada”). Zdradził też, że zrobi się bardzo dziwnie, ale jeśli przetrawiliście wilczy „teleport”, to będzie okej. Oczywiście będą jeszcze odcinki o Sabine, Kananie i Herze, ale to serial o Ezrze i to właśnie o nim będzie opowiadał finał, który zrobiono w duchu „Twilight of the Apprentice”. Tam właśnie Jarrus miał swój kluczowy moment, w którym mógł się albo załamać, albo przełamać (dla jasności: Prinze nazwał to „make/break moment”). Chodzi oczywiście o oślepienie, po którym się podniósł, w przeciwieństwie na przykład do Rahma Koty z „The Force Unleashed”. Teraz zobaczymy coś podobnego w wykonaniu Ezry - tylko tutaj będzie chodziło o strach o (nową) rodzinę, podobnie jak to było w przypadku Batmana.

Trochę ciekawostek: w ekipie jest jeden specjalista od sztuk walki i to on wymyślił pojedynek Hery z Rukhem. Pewnego razu Freddie zaś chciał się podroczyć z Dave'em i powiedział, że nagra najgorszy głos, jaki tylko może, coś w stylu sceny „This pen is blue”. Ten mu odparł, by tego nie robił, bo w przeciwnym razie na poważnie umieści nagranie w serialu. „No i sukinkot to zrobił” - tekst można usłyszeć w odcinku „Crawler Commandeers” w chwili, gdy uwolnieni niewolnicy krzyczą, że będą walczyć z rebelią.

Freddie zaczął nową aktorską pracę, ale na razie nie może o niej mówić. Można go łapać na Twitterze i Twitchu, gdzie jakiś czas temu wstawił film z sesji ze starwarsowego RPG-a „Edge of the Empire”, w którego grał z główną ekipą z serialu oraz ze swym przyjacielem Samem Witwerem. Możemy się jeszcze spodziewać transmisji z gier w planszówki.



Nowszy, bo z przed paru dni, jest wywiad z podcastu BOOM (odcinek „The Last Jedi Review”). Freddie wypowiedział się tam przede wszystkim o swojej postaci: dowiemy się, że Kanan „nie pochodzi stamtąd, skąd myślimy, że pochodzi” i czym właściwie był dla Zakonu. Część jego historii została opowiedziana przez hieroglify w jaskini, jak zresztą zasugerował wyżej. Odkryjemy jego powiązanie z Lothalem i dlaczego właściwie go tak ciągnie do tej planety. Wątek romansu z Herą zostanie zakończony „nie fanfikowo, ale naturalnie”. Dowiemy się też „gdzie jego podróż zabierze go po serialu”. Aktor chciał, by Jarrus zginął z ręki Maula pod koniec drugiego sezonu, bo ludzie by płakali. Prinze pozwolił też sobie na chwilę spekulacji: gdyby Kanan umarł, to powróciłby jako duch i miał nadal wpływ na świat, gdyby zaś żył, to dalej uczyłby Ezrę. Skoro o uczeniu Ezry mowa, to nie myślcie, że jego przygoda z ciemną stroną się zakończyła - wręcz przeciwnie, będziemy świadkami „głębokiego zanurzenia się” chłopaka w mrok. Maul nie był jedynym nauczycielem w galaktyce - „nie zapominajcie kto tam jeszcze jest”.

Co z resztą? Zapytany o Zeba odparł, że „Wookiee zawsze żyje” (bo w końcu Lasatów oparto na wczesnych projektach Chewiego), a pod koniec przyznał wprost, że pan Orrelios przeżyje. Historia Sabine nie jest jeszcze zakończona. Końcówka sezonu ma być szalona, bo nad Filonim wzięły górę jego obsesje na punkcie anime i drugiej wojny światowej. Z jednej strony ma być klaustrofobicznie jak w filmie „Okręt” (o załodze niemieckiego U-boota), z drugiej epicko jak podczas największych stać tego konfliktu.

Sam Witwer też sporo powiedział. Na początek zaczął wspominać swoje dzieciństwo i początek fanowstwa. A było ono dość niezwykłe, bo pewnego razu ojciec przyniósł mu nagrane na VHS 20 minut „Nowej nadziei”, z czego główną część stanowiła walka Obi-Wana z Vaderem. Aktor oglądał fragment setki razy i zna tam dosłownie każdy szczegół. Ale jego ulubioną postacią z tła jest Wickett.

Za projekt Strakillera z TFU jest odpowiedzialna Amy Beth Christenson (pracowała też przy obu serialach), która narysowała go na podobieństwo Witwera. Gdy aktor zjawił się na przesłuchaniu do tej roli, to trwało ono rekordowe 45 minut, bo powiedział Blackmanowi, że może zrobić 50 głosów. Miał zagrać scenę medytacji, podczas której Haden zarzucił mu, że jest zbyt niespokojny. Sam odparł mu, że przecież Galen szkoli się na Sitha, medytacja nie służy mu więc do uspokojenia. Blackman zaniemówił na chwilę, po czym wydusił krótkie: „Jesteś nerdem”. Sam bardzo się też uparł na Imperatora, mimo że mieli już aktora, który miał go grać. Jego zdaniem tamten w ogóle nie rozumiał postaci - a kluczem jest tu... humor. Witwer nie chce, by źle go zrozumiano: Palpatine nie jest osobą, która śmieje się często, ale jeśli już, to znaczy to, że właśnie przeżywa swoje najlepsze dni. Jak wtedy, gdy rechocze podczas walki z Yodą, bo wojny klonów nareszcie przyniosły owoce; gdy mówi załamanemu Luke'owi o tym, że plan zaatakowania generatora pola na Endorze nie wypali; wreszcie, gdy w TFU oznajmia przywódcom rebelii, że zostaną straceni. Mimo własnej interpretacji tej postaci Sam stara się inspirować Ianem McDiarmidem - sam siebie nazywa „jego tańszą wersją”.

Zapytano go też o Maula, więc poruszył temat jego pajęczych nóg. Sithowie są bardzo skupieni na sobie, co powoduje u nich utratę kontaktu z rzeczywistością, a jednocześnie uwielbiają gromadzić wszelakie dobra. Żałosną wersją tego było gromadzenie złomu przez Zabraka. Gdyby Jedi został przecięty na pół, to by odpuścił, ale wyznawcy ciemnej strony kurczowo trzymają się życia. Z tego też powodu Revan nie mógł trafić do odcinków o Mortis, bo to by znaczyło, że Sithowie mogą manifestować się po śmierci, a Lucas tego nie chciał. Za rolę Maula dostał nominację do Emmy, a wówczas napisał do niego sam Maker. Sam jest zdania, że George zmienił kino, bo choć nie umiał pracować z aktorami, to paradoksalnie jego lakoniczne instrukcje („Mów szybciej, intensywniej”) sprawiły, że bohaterowie nie mówią z dykcją rodem z lat czterdziestych.

Witwer tęskni za TCW, bo ten serial rósł razem z fanami - bo owszem, pierwszy sezon był dla dzieciaków, ale te dzieciaki stały się nastolatkami, gdy nadeszła ostatnia seria. Ludzie mają szczęście, że tyle przechodzi do nowego kanonu, bo w „Star Treku” w pewnym momencie wywalili wszystko.

Co niesie przyszłość? Witwer nie sądzi, by dostał jakąś ciągle pojawiającą się postać, bo swoje pięć minut w SW już miał. Podobnie jak Freddie jest zdania, że Filoni powinien dostać coś aktorskiego, najlepiej film. Zapytano go też o jego teorię na temat Snoke'a (było to jeszcze przed premierą ósmego epizodu), a ten odparł, że nie powie, bo wie trochę więcej niż przeciętny fan. „Wasza teoria ssie”, podsumował tylko, a ci, którzy widzieli TLJ chyba powinni się z nim zgodzić.



Vanessa Marshall pogawędziła z kolei z Fangirls Going Rogue. Podobnie jak większość z nas, nie ma pojęcia co się stanie w ostatnich chwilach serialu, bo nie dostała wszystkich stron scenariusza. Ma wrażenie, że Tiya (Sabine) może mieć nieco większą wiedzę. Pożegnanie z ekipą było słodko-gorzkie. Są oczywiście jeszcze „Siły przeznaczenia”, ale rzecz jasna nagrywanie ich trwa bardzo krótko, a poza tym aktorzy nie robią tego razem, więc to nie do końca to samo. Zanim Lupita pojawiła się w studiu, to Vanessa robiła Maz, by pomóc animatorom.

Aktorka chciałaby wiedzieć, gdzie ostatecznie Hera „wyląduje” i gdzie przebywała w czasach „Przebudzenia Mocy”, o ile jeszcze żyła. Ale raczej wątpliwe, by odeszła na emeryturę. Marshall usłyszymy jeszcze w kilku grach komputerowych, nad którymi obecnie pracuje.

Kevin Kiner wypowiedział się dla Game of Nerds. Jeśli się zastanawialiście - nie, nie dostał angażu przy serialu aktorskim, nawet nie wiedział, że coś takiego powstaje. Jego zdaniem ważne jest, by w filmach były momenty bez muzyki, bo jeśli leci cały czas, to traci swą moc. Na początku grudnia jeszcze nie nagrał ostatnich dwóch odcinków (które będą połączone w jeden), ale do dzisiaj pewnie już to zrobił. Podobnie jak Vanessa, on też nie dostał pełnego scenariusza - a konkretnie, ostatnich dwóch minut. No ale Dave będzie musiał mu pokazać, bo bez tego nie wykona swojej roboty. To pierwszy raz, gdy przytrafiło mu się coś takiego.

Końcówka naprawdę trzymana jest w ścisłej tajemnicy, bo nawet Taylor Gray nie wie wszystkiego. Owszem, występuje w finale, ale dostał tylko kwestie Ezry, więc nie wie do końca co się tam dzieje. Filoni powiedział mu jak ma je zagrać, bo ciężko było bez pełnego kontekstu. Nagrania skończyły się kilka tygodni temu. Aktor chciałby jeszcze w przyszłości zobaczyć Bridgera, no ale najpierw musi się dowiedzieć w jaki sposób skończy się jego historia w serialu. W pierwszym sezonie starał się nieco podnosić swój głos, by pokazać, że chłopak jest młody, teraz już właściwie go nie moduluje.

W drugiej połowie sezonu zobaczymy o wiele więcej wilków i Lothalu, a większość otwartych wątków zostanie zamknięta. „Może” zobaczymy znów Mandalorę i/lub Wrenów. Gray jest otwarty na propozycję roli w serialu aktorskim.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Epizod IX to droga wielu możliwości

52



Chodzą plotki, że roboczy tytuł Epizodu IX to „Black Diamond”, zaś firma produkująca film to Carbonado Industries (UK). Carbonado to oczywiście rodzaj czarnego diamentu. A cóż może oznaczać ten tytuł? Niektórzy sugerują, że może mieć coś wspólnego z narciarstwem. Tam czarny diament (po polsku romb) to oznaczenie trudnej trasy, która wymaga doświadczenia od zjeżdżających.

Dużo ciekawsze jest jednak to, co mówi o filmie Rian Johnson. Opowiedział on o tym, jak rozmawiał z J.J. Abramsem, gdy zaczynał pracować nad „Ostatnim Jedi”. Ten wtedy wyłożył mu film. Tu miała miejsce sytuacja odwrotna. To Johnson przedstawił jak skończy się Epizod VIII, a Abrams i Chris Terrio słuchali i notowali. Rian wytłumaczył każdy wątek, do czego zmierzał, jak go zakończył oraz przedstawił możliwości dalszego rozwoju, jak on to widzi. Ale na tym jego rola się kończy J.J. i Chris mają wolną rękę. Pewne rzeczy sobie wybiorą, pewne pominą, a jeszcze inne zmienią. Johnson przyznał, że trochę bał się reakcji Abramsa, jak oceni to co zastał. Ale J.J. to chłodny profesjonalista, słucha i szuka własnych perspektyw.

Rian twierdzi także, że nie wszystkie rzeczy, które zostały ustalone w „Ostatnim Jedi” muszą być respektowane przez twórców Epizodu IX. Mówił konkretnie o rodzicach Rey. Jego zdaniem, Kylo mówił w tym momencie prawdę, ale co zrobią z tym Abrams i Terrio? Tego Johnson nie wie. Jeśli będą chcieli to zmienić, to oczywiście mogą. Więc może kwestia pochodzenia Rey nie jest jeszcze ostatecznie zamknięta.

W podobnym tonie wypowiadają się niektórzy fani. Obecnie można w sieci znaleźć teorie, że Snoke naprawdę przeżył Epizod VIII, że zagrał sobie Kylo Renem i Najwyższy Przywódca wróci jeszcze w kolejnym filmie. Zobaczymy, może to też pobożne życzenia, a może Abrams jeszcze bardziej namiesza ponownie otwierając ten temat.

Czego jeszcze można się spodziewać w Epizodzie IX? Pewnie powrotu Luke’a Skywalkera już jako ducha Mocy. Mocnego pojedynku na miecze świetlne, no i kto wie, może wróci kwestia rycerzy Ren?

Na razie czekamy na oficjalne informacje o sequelu. Być może zdjęcia będą kręcone w Szkocji, o czym pisaliśmy tutaj.

Premiera Epizodu IX odbędzie się 20 grudnia 2019.

Czwarty plakat IMAX

10

Pojawił się już czwarty plakat Ostatniego Jedi z IMAX. Warto śledzić profile IMAXa by zobaczyć, kiedy można taki plakat dostać. Poprzednie znajdziecie tutaj: pierwszy, drugi, trzeci.

Rian Johnson zdradza kolejne kulisy filmu. Otóż przyznał on, że scenę w której Holdo żegna się z Leią przepisał z udziałem Carrie Fisher i Laury Dern. Długo na jej temat dyskutowali, w końcu uległ aktorkom. I jak przyznaje reżyser, jest to bardzo dziwne pożegnanie, zwłaszcza jak się teraz to ogląda, gdy już nie ma Carrie.

Johnson porównał żartem wracającą do życia Phasmę z Kennym z „Miasteczka South Park”. Zobaczymy, czy tym razem zginęła na dobre.

Producent Ram Bergman opisując trudności VIII Epizodu wspomniał o zatrudnieniu Franka Oza. Chcieli utrzymać obecność Yody w sekrecie, więc trzeba było Oza namówić, by zgodził się nie ujawniać angażu. Wiązało się to także z tym, że jego nazwisko nie pojawiało się materiałach reklamowych, ale jak już przyjechał do Pinewood to był pod ścisłą ochroną. Nawet jeść musiał w biurze, by przypadkiem nikt nie zobaczył go w pobliskiej restauracji.

Na koniec jeszcze ciekawostka. Otóż reżyser Edgar Wright upublicznił swoją wizytę na planie „Ostatniego Jedi”. On, jego brat Oscar, a także Joe Cornish i Leo Thompson byli na planie 23 czerwca 2016 i zagrali członków Ruchu Oporu. Spróbujcie ich znaleźć. Zdecydowanie najłatwiej wyłapać Garetha Edwardsa, który siedzi w okopie na Crait.

„Star Wars: The Last Temptation” czyli porno parodia „Ostatniego Jedi”

40

Nowy rok, nowe Sprośne okruchy. Tym razem zaiste bardzo w temacie. Otóż stajnia Augiasza, zwana dalej wytwórnią Digital Playground przygotowała kolejny gwałt na „Gwiezdnych Wojnach”. Tym razem zmaltretowali „Ostatniego Jedi”. Innymi słowy VIII Epizod doczekał się już swojej własnej porno parodii. Film nosi tytuł: “Star Wars: The Last Temptation A DP XXX Parody”. Reżyserem jest Dick Bush. Obraz liczy sobie 152 naładowane akcją minuty. Występują: Adriana Chechik jako Rey, Xander Corvus jako Kylo Ren, Lily Labeau jako Phasma, Erik Everhard jako Luke Skywalker, Georgie Lyall jako Leia, Antonio Black jako Finn, Alex Donald jako Snoke i inni. Fanfilm znaczy parodia jest dostępna w systemie streamingowym.

Najciekawsze jest to, jak mogli tak szybko sparodiować skrywany w tajemnicy film? Otóż nie mogli. Premiera tej „parodii” miała miejsce 13 grudnia, więc trochę bazowano na zwiastunach, bardziej na oczekiwaniach. Czyli raczej jest to luźna wariacja na temat tego, czym mógłby być film.



Dyskusja w tym temacie na forum

Premiery książkowe: Grudzień 2017

Internety
4

Ostatni dzień grudnia przynosi nam też ostatnie tegoroczne podsumowanie premier wydawniczych w Polsce i na świecie.

Nowości księgarskie zdominowane były przez publikacje powiązane z filmem „Ostatni Jedi”, o których pisaliśmy oddzielnie w tym newsie.
Dorling Kindersley przed świętami wypuścił serię Learn to Read with Star Wars wydań zbiorczych książeczek dla dla dzieci z cyklu DK Readers. Wszystkie są dostępne w sieci sklepów Barnes & Noble w cenie 16,99 USD.
Blackstone Audio wypuściło audiobook oparty na dwóch powieściach młodzieżowych „Daring Adventures: Volume 1: Sabine, Rey & Padmé” i „Daring Adventures: Volume 2: Jyn, Ahsoka & Leia”, które same są adaptacjami odcinków serialu Siły przeznaczenia. Za płytę CD zainteresowani zapłacą 29,95 USD.
Wydawnictwo Titan wydało magazyn filmowy poświęcony epizodowi VIII „The Last Jedi: The Official Collector's Edition” (twarda, 96 stron, 19,99 USD) o którym wspominaliśmy tutaj oraz wydanie specjalne magazynu Star Wars InsiderSpecial Edition 2018” (miękka, 148 stron, 14,99 USD).
Od wydawcy Workman otrzymaliśmy kolejne dwa podręczniki do nauki czytania i matematyki dla najmłodszych: „Workbook: 4th Grade Reading and Writing” (miękka, 96 stron, 8,95 USD) Bridget Heos i „Workbook: 4th Grade Math” (miękka, 96 stron, 8,95 USD) Claire Piddock.



W Polsce otrzymaliśmy jedynie książki od Egmontu, o których osobno wspominaliśmy tutaj.

Ciekawostki o „Ostatnim Jedi”

13

„Ostatni Jedi” zbliża się do miliarda USD w globalnym rozrachunku, cały światowy box office znów jest zdominowany przez Gwiezdną Sagę. W ten weekend Epizod VIII powinien przekroczyć magiczną liczbę 500 milionów USD w Stanach i pewnie podobną poza granicami (obecnie ma 483 miliony USD w USA i 469 milionów USD poza). Drugi weekend VIII Epizodu był w USA o 15 milionów lepszy niż wynik „Łotra 1”, no ale jednocześnie o 90 milionów gorszy od „Przebudzenia Mocy”. Wciąż jednak to imponujące osiągnięcie. Warto przypomnieć, ze w Stanach „Łotr 1” był największym hitem 2016. „Ostatni Jedi” nie powinien mieć problemów z powtórzeniem tego sukcesu. Uczyni to prawdopodobnie w ten weekend. Na razie największym tegorocznym hitem jest „Piękna i Bestia” z 504 milionami USD.

Zostając przy zarobkach. Sumarycznie trzy filmy Disneya zarobiły już 4 miliardy USD, czyli tyle ile mniej więcej kosztował Lucasfilm. Mówimy tu tylko o wpływie z biletów.

Narosło trochę kontrowersji w sprawie Marka Hamilla i jego oceny „Ostatniego Jedi”, o czym pisaliśmy tutaj. Mark raz mówił tak, innym razem inaczej, trudno wyłapać, które wypowiedzi są bardziej aktualne, zwłaszcza, że filmiki z sieci znikają. W każdym razie Hamill przeprosił na twitterze, za to, że wyrażał swoje prywatne zdanie i wątpliwości publicznie. Jak stwierdził, różnice twórcze to normalny element pracy nad projektem i zazwyczaj nie wypływają. Wszyscy chcieli dostać dobry film. Mark twierdzi, że „Ostatni Jedi” Riana Johnsona jest wspaniały.



Ale to nie koniec tweetów od Marka Hamilla. Otóż potwierdził on, że jego dzieci zagrały małe rólki w filmie. Nathan, Griffin i Chelsea pojawili się między innymi w Słowniku ilustrowanym jako Saile Minnau, Salaka Kuchimba i Koo Millham. Warto przypomnieć, że Nathan ma już na koncie kameo w „Mrocznym widmie” jako widz na wyścigu podów i strażnik Naboo.



Można je też zobaczyć na kadrze z filmu.



Pablo Hidalgo potwierdził, że scena w „Łotrze 1” w którym Jyn Erso przegląda listę projektów Imperium i mówi o systemie śledzenia w nadprzestrzeni, to był celowy zabieg łączący oba filmy.

Z koeli Rian Johnson przyznał, iż rozważał wprowadzenie Landa w „Ostatnim Jedi”. Jednak tego nie zrobił, głównie ze względu na postać DJa i Benicio Del Toro. DJ w pewien sposób pełni rolę bardzo podobną do Landa w „Imperium kontratakuje”. Zresztą Lando w wersji Johnsona też miał wystawić bohaterów, ale jak to w jego przypadku bywa, nie do końca. W przypadku DJa nie oczekujemy nagłej zmiany stron, u Lando musiałoby się tym skończyć.

Johnson wspomniał także o scenie z wizją Rey na Ahch-To. Nakładają się tam dwie rzeczy. Po pierwsze równowaga. Skoro znajduje się tam świątynia Jedi, czyli jasna strona jest na górze, to na dole musi być ciemna. Natomiast samo wejście i wizja jest analogią do tego, co przechodził Luke w jaskini na Dagobah. Luke i Rey musieli mierzyć się ze swoim największym strachem. W jej przypadku jest to fakt, że jest nikim i musi polegać jedynie na sobie.

Kolejną ciekawostkę o „Ostatnim Jedi” wyjawił Matt Wood. Otóż w momencie, gdy Rey idzie w kierunku drzewa Mocy na Ahch-To słychać jakieś dźwięki, jakby szantę lub szeptanie w tle. To coś, z czego powinni być zadowoleni fani legend. To kodeks Jedi.
Nie ma emocji, jest spokój.
Nie na ignorancji, jest wiedza.
Nie ma pasji, jest pogoda ducha.
(Nie ma chaosu, jest harmonia.)
Nie ma śmierci, jest Moc.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Jeśli kojarzycie scenę skoku w nadprzestrzeń wykonaną przez admirał Holdo, z pewnością zauważyliście, że przez około 10 sekund nie ma tam dźwięku. Okazuje się, że za oceanem mają z tym problem. Już wcześniej obsługa kin dostała instrukcje, że jeśli nie ma dźwięku przez ten czas to z filmem wszystko jest dobrze, tak miało być. Z kolei pracownicy kin tłumaczą to teraz części widzów, którzy zgłaszają problemy techniczne.

„Ostatni Jedi” w Irlandii

8

W sieci pojawił się nowy dokument związany z „Ostatnim Jedi”. Tym razem promuje on Irlandię, jako miejsce w którym kręcono „Gwiezdne Wojny”. Nie tylko Skellig Michael. Zresztą jest cała strona, promująca gwiezdno-wojenną turystykę filmową w Irlandii. W filmiku zobaczymy Riana Johnsona, Rama Bergmana, Marka Hamilla i Daisy Ridley oraz Mally’ego Chunga (menadżer lokacji).

Trzeci plakat IMAX, drugi weekend i spadek po Lucasie

32

Za nami drugi weekend „Ostatniego Jedi”, zarówno trzydniowy, jak i czterodniowy (ze świątecznym poniedziałkiem). Film Riana Johnsona nadal świetnie radzi sobie zarówno na rynku amerykańskim, jak i reszcie świata. Niestety film zanotował też bardzo duże spadki popularności. Wynik drugiego weekendu w USA (bez poniedziałku) to 68 milionów USD. Spadek wynosi 68,9 % to dość dużo, ale VIII Epizod ratują wartości liczbowe. Dla porównania „Łotr 1” w analogicznym okresie zarobił 64 miliony USD (spadek 58%). „Przebudzenie Mocy” J.J. Abramsa jest obecnie poza zasięgiem „Ostatniego Jedi”, w drugi weekend zarobiło 149 milionów USD (spadek 39%).

Jeśli doliczymy poniedziałek, to w weekend w USA film Johnsona zarobi jakieś 100 milionów USD. Sumarycznie „Ostatni Jedi” ma już na swoim koncie 777 milionów USD, z tego 397 milionów USD w USA, resztę w pozostałych krajach. Tam dalej króluje, a warto jeszcze przypomnieć, że na np. chińską premierę dopiero czekamy.



Tymczasem, jakby ktoś chciał obejrzeć film ponownie, to jest już trzeci plakat IMAXowy. Warto śledzić profile IMAXa, by dowiedzieć się, gdzie i kiedy można ów plakat dostać. Poprzednie plakaty są tutaj: pierwszy i drugi.



Na koniec warto jeszcze poświęcić chwilę jednej kwestii. Otóż jak mówi Rian Johnson, obecnie w Lucasfilmie plan na całą trylogię sequeli jest dość prowizoryczny. Reżyserzy i scenarzyści właściwie mogą zrobić, co im się podoba, o ile zatwierdzi ot Story Group. Ale nie zawsze tak było. Gdy nad projektem sprawował opiekę jeszcze George Lucas, czyli koło 2013, rozpisywano cała trylogię, a także pod jego okiem powstawały pewne koncepty. Jednym z nich był właśnie stary Luke Skywalker, który zaszywa się na jakiejś odległej planecie, gdzie znajduje się akademia Jedi. To nie znaczy, że od razu w niej tam uczył. Raczej też przez pewien czas chciał się odciąć od wszystkiego, ale ostatecznie w VII Epizodzie trenował w niej Kirę. Kira stała się Rey, a Kasdan i Abrams zarzucili pomysł szkolenia u Luke’a w „Przebudzeniu Mocy”. Chcieli mieć więcej Hana w filmie i to jemu przypadła rola mentora. Luke zaś lepiej niż nauczyciel sprawdził się jako osoba, której wszyscy szukają. Jak się okazuje te koncepty Lucasa nie przepadły do końca. Johnson do części z nich wrócił i rozwinął we własny sposób. Powyżej pomysł jak mogła wyglądać pierwsza świątynia Jedi wg artysty koncepcyjnego - Jamesa Clyne’a.

O wyciętych scenach słów kilka

/film
37

Zgodnie z zapowiedziami Riana Johnsona na wydaniu blu-ray (a także 4K) „Ostatniego Jedi” powinniśmy zobaczyć jakieś 20 minut wyciętych scen. Redaktorzy /Film dotarli do opisu tych kilku usuniętych scen. Czy to one znajdą się na dodatkach, tego niestety nie wiemy.



Pierwsza z nich dotyczy Luke’a i Rey. Luke obiecał Rey dać trzy lekcję. W filmie widzimy dwie. Trzecia miała się zacząć po konwersacji między tą dwójką w jaskini, w której Skywalker opowiadał o tym jak Darth Sidious pokonał Jedi. W oddali Luke i Rey widzą jakieś łodzie przypływające do wioski. Luke mówi Rey, że to bandyci, którzy regularnie przypływają i łupią, a czasem mordują opiekunki. Ona pyta, dlaczego nic nie robi. Luke odpowiada, że będąc Jedi musi dbać o równowagę, nawet kosztem życia. I jeśli zainterweniuje, to będzie musiał bronić opiekunek bardzo kolejny raz, gdy bandyci wrócą większą siłą. Rey widząc ogień w wiosce opiekunek, wścieka się, zapala miecz i biegnie by je uratować. Luke próbuje ją zatrzymać. Jednak, gdy dobiega okazuje się, że nie było tam żadnej walki, a raczej przyjęcie, na którym jest między innymi Chewbacca, R2-D2 i porgi.



Gdy Rey ponownie rozmawia z Lukiem, jest wściekła na niego. On ją przeprasza, mówiąc, że szybko uciekła. Mówi też, że to nie on jest tym, kogo Ruch Oporu potrzebuje, że to jest jego lekcja. Ona się tylko wścieka na niego i płacze, mówiąc, że oni tam są gotowi umrzeć za tę starą legendę Luke’a Skywalkera, której on tak nienawidzi, a oni w nią wciąż wierzą. Skywalker rozumie, że posunął się za daleko. Ale ta scena miała pokazać rozdźwięk między nimi i pchnąć Rey do tego, by opuściła Ahch-To. Wycięto, bo scena z opiekunkami nie była zabawna i po głębszym zastanowieniu Story Group uznało, że to nie do końca pasuje do kodeksu Jedi, choć początkowo zatwierdzili tę scenę.



Sekwencja Canto Bight została dość mocno zmieniona, a przede wszystkim pocięta. Neal Scanlan twierdzi, że zrobiono 85 różnych, praktycznie zbudowanych stworów. Tylu nie ma w filmie, podobno część z nich trafiło na plan „Hana Solo”. Mieliśmy zobaczyć więcej osób na parkingu kasyna wychodzących z różnych pojazdów.

Sceny miały też ukazać także relację między Rose i Finnem. Także w kontekście jego uwarunkowania do walki i troski o Rey, oraz zasugerować zazdrość Rose. Również scena, w której Rose opowiadała o swoim dzieciństwie początkowo wyglądała inaczej. Bardziej była skoncentrowana na Finnie i jego historii. Dwójkę miało łączyć to, że Najwyższy Porządek zabrał ich od ich rodzin w młodym wieku.
Ucieczka fathierów również miała być dłuższa. Miał być tam także element humorystyczny, w którym stworzenia wbiegają do łaźni pełnej obcych stworów.
Przygotowano także scenę, w której Rose i Finn mieli się przebierać, ale nigdy jej nie nakręcono. Udawanie kogoś innego ma miejsce dopiero na okręcie Snoke’a.



Na okręcie Snoke’a była wydłużona scena w przebraniach oficerów Najwyższego Porządku. Wpierw Finn miał poprawiać włosy Rose. Chciał je wyprostować, ale te ciągle się zawijały. Potem przy windzie miał spotkać szturmowca, który go poznał i zdziwił się, że FN-2187 został mianowany oficerem. Szturmowca grał Tom Hardy. Podobno w tej scenie grali także książęta Harry i William (ale to nie jest potwierdzone). Szturmowiec Hardy’ego nie wiedział, że Finn zdradził, czyli Najwyższy Porządek ukrywał tę informację.
Dodatkowo kontynuując tę sekwencję, Rose miała jeszcze zapytać DJ (skrót od Don’t Join), dlaczego wydał. On miał odpowiedzieć, że okazał się dokładnie tym, kim mówił, że jest.



Sekwencja z Phasmą była wydłużona i miała nawiązywać do klasycznych westernów Sergio Leone. Po tym jak Finn rozwalił jej hełm, szturmowcy mieli próbować go zabić, ale on mówi im, że Phasma jest tchórzem i to ona odpowiada za ujawnienie kodów, dzięki którym zniszczyli Starkillera. Szturmowcy są zdezorientowani, Phasma wyciąga blaster i w sposób westernowy zabija ich, dopiero potem kontynuuje swoją walkę z Finnem.



Admirał Holdo miała być bardziej protekcjonalna wobec Poe, nazywając go „pilocikiem” lub „kochaniem”. Jej postać była bardziej szorstka. Zresztą można zauważyć, że część dialogów przez nią wypowiadanych nie odpowiada ruchom warg.

Między Poe i Finnem była też krótka scena ukazująca ich przyjacielskie relacje. Sceny, które pozostały w filmie były zaś lekko modyfikowane. Dokrętki związane były z tym, że scenę przeniesiono między innymi wydarzeniami, jednocześnie nie modyfikowano relacji czy dynamiki tych postaci.

Trolling informacyjny wokół „Ostatniego Jedi”

38

Recenzje krytyków dotyczące „Ostatniego Jedi” są bardzo pozytywne. Publiczność także chodzi na ten film, ale jeśli poczyta się recenzje w sieci, to nagle pojawiają się całkiem spore rozjazdy. Widać to zwłaszcza na dwóch portalach, gdzie recenzje krytyków są zestawione z recenzjami użytkowników, czyli przede wszystkim Rotten Tomatoes i Metacritic.







Gołym okiem widać olbrzymie różnice w ocenach. Coś co krytycy oceniają na 92% a fani na 53%. Zresztą na Metacritic rozbieżność jest podobna. Czy faktycznie odbiór tych filmów jest tak zły? Niekoniecznie. Problemem jest próbka badawcza. O ile w przypadku krytyków, są mniej lub bardziej wybrani (acz z mniejszego zbioru), o tyle w przypadku użytkowników, ci wybierają się sami i sami piszą recenzję, oceniają film. Natomiast trudno to nazwać reprezentacyjną próbą, choć patrząc na ilość ocen, z pewnością dużą. Kolejna istotna rzecz, to fakt, iż wielu użytkowników zarejestrowało się specjalnie na te portale, by ocenić (najczęściej negatywnie) nowe „Gwiezdne Wojny”. Byli też tacy, którzy nawoływali innych, by bombardowali film negatywnymi recenzjami. Owszem jest to trolling, ale nie można zapominać, iż nie bierze się on bez przyczyny. Fani (w szczególności część mocno związanych z dawnym, skasowanym przez Disneya Expanded Universe) trollowali już „Przebudzenie Mocy”, ale tam zjawisko nie miało takiej skali.

Przedstawiciele Disneya z jednej strony, mówią że nie ma problemu, bo ważne, iż film wywołuje emocje. Z drugiej są dumni z tego, co dostarczyli, ale jednocześnie wskazują, że część tych recenzji może być pisana przez boty oraz, że są strony na facebooku, które pomagają prowadzić akcję bombardowania negatywnymi recenzjami.

Rian Johnson także wypowiedział się na temat ocen filmu. Po pierwsze sugerował, że znaleźli się fani, którzy mu grozili (śmiercią/pobiciem – w to trudno wnikać). Przyznał jednak, że jego celem nigdy nie było takie podzielenie fanów, a raczej sprawienie by marka zmieniła kierunek, poszła do przodu, dorosła, ale jednocześnie stała się bardziej atrakcyjna w obecnej rzeczywistości.

Jednocześnie fani w sieci zrobili petycję, by usunąć „Ostatniego Jedi” z kanonu. Petycja ta wcale nie zbiera tylu głosów, ile jest negatywnych recenzji. Oczywiście sama petycja została strollowana przez innych fanów kolejną petycją, tym razem o to by 4 maja serwis z pornografią zmienił nazwę na Porghub.

I na koniec, żeby nie było, że tylko fani rozmijają się trochę z prawdą, zdarza się to również Disneyowi. W poniedziałek pisaliśmy o polskim sukcesie „Ostatniego Jedi”. Wg Disneya film w pierwszy weekend zobaczyło 781 tys. ludzi (a raczej tyle sprzedano biletów), co by czyniło go najlepszym otwarciem roku. Nie jest to do końca prawda, bo jak już pojawiły się szczegółowe dane, to okazało się, iż w weekend sprzedano 558 974 biletów. Różnica wynika z tego, iż Disney do weekendu doliczył czwartek i środowe pokazy, co czyni porównanie niemiarodajnym. Tyle, że jeśli porównamy tylko pierwszy weekend to w 2017 królują „Listy do M. 3” (736 812 biletów). (Więcej na ten temat tutaj).

Epizod VIII bez wątpienia podzielił fanów i to dość mocno. Teraz czeka go bardzo ważna próba, drugi weekend. Zobaczymy jakie zanotuje spadki. W końcu dla szefostwa Disneya same recenzje nie są istotne, ważne są wpływy i zainteresowanie. Zaś w Stanach film już zarobił prawie 300 milionów, czyli prawie 100 milionów mniej niż VII Epizod, ale lepiej niż „Łotr 1” i większość innych blockbusterów.

Pokaż jak czekasz na Ostatniego Jedi! -WYNIKI

23



Jakiś czas temu razem z marką GoodLoot ogłosiliśmy konkurs, w którym mieliście pokazać nam jak bardzo czekacie na premierę "Ostatniego Jedi". Dziękujemy za wszystkie nadesłane prace. Nie było łatwo, jednak po długich obradach postanowiliśmy nagrodzić użytkowników o nickach Obi-Wan Jojobi oraz Obiwan -zbieżność nicków jest oczywiście (nie)przypadkowa.
Pierwsze miejsce za film, który możecie zobaczyć poniżej zajął Obi-Wan Jojobi



W nagrodę otrzyma on kubek i koszulkę:



Drugie miejsce zajął Obiwan i za poniższą pracę:

otrzyma on brelok, czapkę i formę do lodu:

Nagrody wyślemy już na początku stycznia. Gratulujemy zwycięzcom, a poniżej przedstawiamy jeszcze kilka wyróżnionych prac.



O graniu Rose scen kilka

oficjalna
16

Pojawił się kolejny krótki dokument promujący „Ostatniego Jedi”. Koncentruje się on na Rose i jej odtwórczyni Kelly Marie Tran. Zobaczymy jak Rian Johnson i Ram Bergman szukali aktorki, na czym polegało tak zwane chemistry reading, czyli jak potencjalna Rose wypada na tle Finna (John Boyega) i kim jest ta bohaterka w filmie.

Drugi plakat z IMAX, mam złe przeczucie i coś o rodzicach Rey

40

Ujawniono drugi plakat z IMAX do „Ostatniego Jedi”. Czekają nas jeszcze dwa. Pierwszy pokazano jeszcze w październiku.



W dalszej części mogą znajdować się pewne spoilery.

Każdy z dotychczasowych filmów z cyklu pojawia się jedno zdanie. „Mam złe przeczucie”. Zabrakło go wprost w „Ostatnim Jedi”. Choć Rian Johnson twierdzi inaczej. Jego zdaniem, to BB-8 wypowiada, a raczej wygwizduje tę kwestię na początku filmu, gdy razem z Poe bierze udział w brawurowej akcji.



Poniżej „Mam złe przeczucie” w poprzednich filmach.



Johnson wypowiedział się także o kwestii rodziców Rey. Twierdzi, że zobaczymy jak to wyjdzie w Epizodzie IX, bo przecież wiele prawd jest prawdziwych tylko z pewnego punktu widzenia. Choć jak sam przyznaje, jego zdaniem Kylo Ren wierzy, że mówi prawdę, a Rey mu uwierzyła. Rianowi zależało, by Rey nie dostała prostej odpowiedzi. Zresztą publiczność także oczekiwała, tego, by podać na tacy, iż Rey jest córką tego i tego. Rey nie mogła dostać łatwej odpowiedzi, to miało być dla niej trudne. Zaś Kylo Ren wykorzystuje ten fakt, by ją osłabić.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.