Spis newsów (Bob Iger)

Premiera „Ostatniego Jedi” za nami

25

Wczoraj wieczorem w Los Anegels odbyła się oficjalna premiera Epizodu VIII. Relację z czerwonego dywanu przed premierą „Ostatniego Jedi” można obejrzeć poniżej. Byli obecni fani, ale także twórcy. Między innymi: Rian Johnson, Ram Bergman, Anthony Daniels, Domhnall Gleeson, Mark Hamill, Andy Serkis, Kelly Marie Tran, Daisy Ridley, Frank Oz, Lupita Nyong’o, Bob Iger, Dave Filoni, Laura Dern, Warwick Davis, Benicio Del Toro, Gwendoline Christie, Adam Driver, Rayne Roberts (ze StoryGroup), Kathleen Kennedy, Lawrence Kasdan, John Boyega.

Relację z premiery prowadzili: David Collins, Andi Gutierrez i Anthony Carboni. Poza rozmowami z twórcami i gośćmi, były fragmenty filmu (ze zwiastunów) lub dokumentów, a także zabawy na twitterze. Fani mogli wybierać, czy wolą porgi czy vulptexy (lodowe lisy), oznaczając się jako #teamporg lub #teamvulptex.

Relacja znajduje się tutaj:





A my czekamy do wtorku na recenzję i do środy wieczór, by móc obejrzeć film w kinie.
Tymczasem większość pierwszych reakcji po filmie jest pozytywna. Ponownie przestrzegamy, jeśli chcecie uniknąć spoilerów to do środy lepiej uważnie korzystać z sieci.

Disney stworzy serial aktorski osadzony w świecie Star Wars [Aktualizacja]

Variety
63

Oprócz nowej trylogii firma Disney zapowiedziała powstanie serialu aktorskiego, który będzie dostępny na powstającej platformie streamingowej. Platforma ma zostać uruchomiona do końca 2019 roku (więcej na ten temat).



Informacja ta została ogłoszona dzisiaj przez Boba Igera - CEO Disney’a podczas kwartalnej konferencji dotyczącej wyników finansowych. Oprócz serialu „Star Wars”, mają powstać także seriale oparte na „High School Musical”, czy też pixarowych „Potworach i Spółce”.


Aktualizacja:

Bob Iger ogłosił także, że abonament disney'owskiej platformy streamingowej będzie dużo tańszy od tego w konkurencyjnym Netflixie. Częściowo będzie to wynikać ze skromniejszej oferty.
Platforma już na starcie będzie oferować materiały w bardzo wysokiej jakości, a cena abonamentu ma rosnąć z czasem, jak będą do niej dodawane kolejne filmy.

Temat na forum

O zabiciu Hana Solo raz jeszcze

22

Niedawno pisaliśmy o tym, że George Lucas tworząc swoją wersję VII Epizodu od razu poinformował Harrisona Forda, iż Solo zginie. Okazuje się, że między pierwotnym zamysłem, a ostatecznym filmem przeznaczenie Hana się zmieniało. Być może o tym mówił George, gdy twierdził, że nie trzymają się jego scenariuszy?

Powoli znów wychodzą na jaw szczegóły „Przebudzenia Mocy”. Teraz ujawniono, że J.J. Abrams i Kathleen Kennedy bardzo długo debatowali nad śmiercią Hana Solo. Musieli się do niej przekonać, nie byli pewni czy chcą podążać tą ścieżką. Ostatecznie poprosili o konsultację w tej sprawie szefa Disenya, Boba Igera. Ten przyznaje, że miał na śmierć Solo niewielki wpływ, ale była to w większości decyzja Kennedy i Abramsa.



Domhnall Gleeson natomiast przyznał, że gdy dostał propozycję zagrania w „Przebudzeniu Mocy” zawahał się. Aktora zastanawiało jak wpłynie to na jego karierę. Większość ludzi marzy o tym by być sławnym, zwłaszcza w tym zawodzie. Gleeson patrzy na to trochę z innej perspektywy, ma sławnego ojca, doskonale wie jak to się odbija na życiu prywatnym. Domhnall wahał się, bo nie chciał za bardzo sławy. Bardziej zależy mu na tym, by być sobą, by móc wyjść normalnie ze znajomymi na piwo. Ostatecznie jednak przyjął rolę.

„Gwiezdne Wojny” trafią do platformy streamingowej Disneya

14



Jeszcze w 2015 Bob Iger sugerował, że Disney mógłby stworzyć, własny, dedykowany kanał VOD z filmami Lucasfilmu i Marvela. Ponad miesiąc temu Iger ogłosił, że Disney rozejdzie się z Netflixem i w 2019 uruchomi swój własny kanał VOD, a właściwie całą platformę streamingową z aplikacją. Przyszłość „Gwiezdnych Wojen” na Netflixie była jeszcze w fazie negocjacji. Te jednak zakończyły się fiaskiem. Produkcje Marvela i Lucasfilmu będą dostępne na nowej platformie Disneya. W jej bibliotece powinniśmy znaleźć jakieś 400-500 filmów, dodatkowo powstaną cztery lub pięć obrazów specjalnie na potrzeby nowego kanału.

Skoro Iger skrzętnie realizuje plan sprzed paru lat, to może ruszy się też coś w sprawie serialu aktorskiego. Z jednej strony w 2019 skończymy trylogię, z drugiej mając własny kanał streamingowy, Disney miałby to, czego mu obecnie brakuje najbardziej, czyli własną dystrybucję. No i Disney/Lucasfilm samodzielnie zająłby się produkcją. Czas pokaże, co z tego wyjdzie.

Disney tworzy własną platformę streamingową

Różne
32



Na początku 2016 roku Disney podpisał umowę z Netfliksem na streamowanie starwarsowych filmów i seriali na platformie, a w kwietniu oferta pojawiła się również w Polsce. Okazuje się jednak, że długo tam nie nabędzie.

Wczoraj, podczas kwartalnego spotkania z udziałowcami, szef Disneya, Bob Iger, poinformował, że firma kończy współpracę z Netliksem w 2019 roku i jednocześnie nabędzie (za kwotę 1,58 miliarda dolarów) udziały w kompanii BAMTech. Zajmuje się ona opracowywaniem technologii streamingu VOD i ma pomóc Disneyowi utworzyć dwie własne platformy. Pierwszą z nich będzie kanał sportowy ESPN z opcją na żądanie, który ma się ukazać już w przyszłym roku. Druga, którą będzie można zasubskrybować za dwa lata, stanie się domem dla filmów Disneya i Pixara i tylko tam (w wersji VOD oczywiście) będzie można zobaczyć na przykład "Toy Story 4", "Krainę lodu 2" czy aktorskiego "Króla lwa". Dodatkowo znajdą się tam animacje i programy z Disney Channel i XD.

Iger powiedział jednocześnie, że nie jest pewny w jaki sposób będzie się to wszystko miało do "Gwiezdnych Wojen" i Marvela. Rozważano, by każda marka miała własną platformę, ale to jeszcze nic pewnego. Jak to się połączy z Disney Digital Network, tego też nie wiadomo. Tutaj wchodzimy w obszar spekulacji, ale jeśli faktycznie powstałaby platforma "Star Wars", to byłaby idealnym miejscem na dystrybucję nowego serialu - czy to animowanego, czy aktorskiego. Firma musi bowiem pomyśleć jak przyciągnąć subskrybentów, zważywszy na fakt, że większość z nas ma filmy na płytach, a jeśli ktoś preferuje wersję cyfrową, to może ją bez problemu kupić na przykład na Amazonie, Google Play czy iTunes. Seria dystrybuowana na wyłączność mogłaby pomóc to osiągnąć.

Mark Hamill i Carrie Fisher legendami Disneya

starwars.com
16

Wczoraj podczas D23 Expo odbyło się wręczenie nagród Disney Legends. Już od trzydziestu lat są one przyznawane ludziom szczególnie zasłużonym dla wytwórni Disneya, w wielu przypadkach pośmiertnie. Tym razem uhonorowani zostali m.in. Carrie Fisher i Mark Hamill.

Imprezę wręczenia nagród poprowadził Bob Iger, CEO Disneya. Najpierw odczytał on list od Billie Lourd, córki Carrie, która wspominała, że wraz z matką wielokrotnie odwiedzały parki Disneya, a sama Carrie zawsze chciała zostać księżniczką Disneya. Ta nagroda więc bardzo by się jej spodobała.

Następnie Iger wręczył nagrodę Markowi Hamillowi, który w swojej przemowie dziękował Georgowi Lucasowi, Johnowi Williamsowi i wszystkim innym, którzy ciężko pracowali przy tworzeniu Gwiezdnych Wojen. Wspomniał również swoją „siostrzyczkę” i to jak bardzo cieszył się z tego, że ponownie mógł z nią pracować podczas „Przebudzenia Mocy”. Na koniec jego wystąpienia Iger zdradził, że najlepsza rola Marka jako Luke'a Skywalkera jest w „Ostatnim Jedi”.

Alden zdradził, czyli jeszcze więcej szczegółów zamieszania

46

Lawrence Kasdan wrócił do Londynu dwa dni temu, gdzie zajmuje się nadzorowaniem prac nad Hantologią. Fani zauważyli go na lotnisku, nie wygląda na wypoczętego, ani zadowolonego. W Londynie jest także Ron Howard. Za to coraz ciekawsze wieści wychodzą na światło dzienne w temacie zwolnienia reżyserów Hantologii. Nie stawiają one ich w dobrym świetle. To oczywiście kompilacja kilku źródeł, nie wiemy ile w tym prawdy, ale wiele informacji układa się w spójną całość.



Jak już wiemy, zgrzyty między nimi, a producentami, w tym Kathleen Kennedy i Lawrencem Kasdanem pojawiły się jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Ale przecież wszyscy są profesjonalistami i wiedzą, co chcą zrobić, więc osobiste animozje nie mogły wpłynąć na kształt filmu. Animozje nie, ale wizje i ambicja owszem. Gdy ruszyły zdjęcia, zarówno Kasdan, jak i Kennedy w większości przebywali w Stanach, Chris Miller i Phil Lord na planie lub na lokacjach. Zarówno w Lucasfilmie, jak i w Disneyu trzymają rękę na pulsie, ale zdalnie. Proces polega na tym, że pod koniec dnia zdjęciowego są przygotowywane tak zwane dniówki. Czyli kilka wybranych ujęć pokazujących nakręcony materiał. Te dniówki początkowo w miarę podobały się zarówno Kadanowi, Kennedy, jak i Bobowi Igerowi czy innym szefom Disneya. Ale dniówki to nie cały materiał, tylko starannie wybrane sceny lub ich fragmenty. Montaż może zmienić bardzo wiele. Ktoś, kto przygotowywał dniówki doskonale wiedział, co producentom należy pokazać i wszyscy byli zadowoleni. Do czasu.

Podstawowym problemem od pierwszego dnia zdjęciowego był nie tyle materiał, co jego ilość. Zdarzało się, że zanim nakręcono cokolwiek, była już godzina pierwsza. Długo trwało ustawianie kamer, świateł i jak się później okazywało, nagrany materiał nie był najlepszej jakości. Wiele ujęć trzeba byłoby powtarzać lub wyrzucić. Miller i Lord stawiali raczej na improwizację na planie, nie mieli przemyślanych pomysłów, raczej zachęcali aktorów do ekspresji i eksperymentów. Zresztą reżyserzy mieli też problemy z decyzyjnością. Pracują we dwójkę, więc często zastanawiają się długo nad daną decyzją, co powodowało wolne tempo. W filmach, które dotychczas robili, sprawdzało się to. W tej produkcji nie.

Dodatkowo improwizacja i odchodzenie od scenariusza coraz bardziej wchodziło im w nawyk. Początkowo było tego mniej, potem coraz więcej. Kasdanowi się to bardzo nie podobało, więc zdarzało się, że kręcono jedno ujęcie zgodnie ze scenariuszem, podczas gdy reszta była improwizacją (kilka czy kilkanaście alternatywnych ujęć).

Pierwszą osobą, która zaczęła marudzić na planie, był Alden Ehrenreich. Młody aktor, ściągnięty przez Kennedy, który potem przeszedł bardzo żmudny proces castingowy, może w oczach wielu nie wygląda na wymarzonego Hana Solo, ale ma głowę na karku. No i wie jak ważny w jego karierze będzie ten występ. Zależy mu, by wypaść jak najlepiej, nie tylko dlatego, że w kontrakcie ma zapisaną opcję powrotu do roli Solo. Jeśli położy Hana, to właściwie może zmienić zawód, więc Alden postanowił dać z siebie jak najwięcej. Tyle, że to czego od niego wymagali reżyserzy w ogóle mu nie pasowało. Jego zdaniem postać, którą miał grać, nie miała wiele wspólnego z Hanem Solo, bardziej nawet przypominała w zachowaniu Ace’a Venturę, psiego detektywa, w którego wcielał się Jim Carrey. Nie poskutkowały rozmowy z reżyserami, więc Ehrenreich poszedł dalej, pytając czy aby na pewno to jest kierunek, w którym wszyscy chcą iść. Stąd właśnie plotki o tym, że Miller i Lord nie zrozumieli charakteru Hana Solo.

Co ciekawe, obawy Aldena zostały źle odebrane. Wszyscy byli dość ostrożni, więc uznali to trochę raczej jako tłumaczenia do jego występu, który nie był satysfakcjonujący. O ile w Hollywood normą jest zatrudnianie trenera aktorskiego nawet przy największych produkcjach, o tyle rzadko dochodzi do takich angażów w trakcie zdjęć. Tym razem doszło. To było pierwsze niecodzienne posunięcie na planie.

Kolejny był właśnie Kasdan. Larry jest bardzo przewrażliwiony na punkcie zmian i improwizacji. Uważa, że scenariusz to świętość i ekranizując go należy pozostać jak najwierniejszym. Owszem, sam przyznaje, że niektóre zmiany na planie wychodzą dobrze w ostatecznym rozrachunku. Taką było choćby skrócenie kwestii Hana i Lei w „Imperium kontratakuje”. „Kocham cię – Wiem” było na tyle dobre, że Kasdan nawet użył potem tego dialogu w „Powrocie Jedi”. Jednak w przypadku większości innych zmian Larry jest bardzo negatywnie nastawiony i wręcz reaguje na nie alergicznie. W Lucasfilmie jest obecnie chodzącą legendą i taką trochę „świętą krową”, więc jego narzekania na to, że nie podobają mu się improwizacje i odejścia od oryginału zostały wysłuchane, ale też nie były właściwie zaadresowane. Przecież zawsze będą dokrętki i te drobne kwestie można poprawić, jeśli faktycznie Kasdanowi będzie to przeszkadzało. Tyle, że jak wiemy, to nie były drobne kwestie.

Kasdan, który wcześniej ściągnął Lorda i Millera na pokład i wierzył w to, że podołają, stał się ich największym przeciwnikiem, domagającym się wręcz zmiany reżysera, ale na to trzeba było jeszcze poczekać.

Kathleen zaproponowała więc, że zrobi dokładnie tak samo jak z „Łotrem 1”. Gdy Gareth Edwards nie radził sobie z filmem, ściągnęła mu Tony’ego Gilroya, który nadzorował dokrętki i doprowadził film do ostatecznego stanu. Edwards zaś mógł się spokojnie przyglądać i uczyć, a także spijać potem śmietankę. Tyle, że Lord i Miller powiedzieli „nie”. Nie chcieli mieć nikogo nad sobą. Kennedy jeszcze dała im szansę. Wysłała Kasdana po raz pierwszy na plan (wcześniej nadzorował proces na podstawie dniówek w Los Angeles). Stał się takim cieniem reżysera. Powodowało to jeszcze więcej konfliktów. Zmieniono także montażystę. Chrisa Dickensa zastąpił Pietro Scalia („Marsjanin”, „Obcy: Przymierze”) który był bardziej lojalny wobec producentów niż reżysera.

Dopiero potem ktoś namówił Kennedy, by zamiast oglądać dniówek, obejrzała sobie dużą część materiału. To, co zobaczyła, załamało ją i wkurzyło. Sceny akcji wyglądały fatalnie. Odejścia od scenariusza miejscami były dość spore, niektóre źródła sugerują nawet, że wymowę kilku scen zmieniono tak, że kłócą się wprost z tym, co wiemy z oryginalnej trylogii. No i jeszcze klimat i humor. Nie jest tak, że wszystko było złe. Nakręcono też część dobrego materiału, który najczęściej lądował w dniówkach. Kathleen zadziałała bardzo szybko, czuła się nie tylko zawiedziona, ale i w pewien sposób oszukana. Larry przyjął tę decyzję bardzo dobrze. Co więcej, większość ekipy filmowej przyjęła z zadowoleniem informację o zmianie reżyserów. Kennedy zaś może powiedzieć wprost, że dała Millerowi i Lordowi szansę, nie tylko na zrobienie tego filmu, ale i na uratowanie go. Niestety nawet Kasdan nie wymusił na nich realizacji swojej wersji. Rozwiązanie było więc już tylko jedno.

Tu na scenę wchodzi Ron Howard, który zarówno z Kennedy jak i Lucasfilmem ma dość dobre relację. Grał w „Amerykańskim Graffiti” George’a Lucasa, potem także reżyserował „Willow”. No i jest przyjacielem rodziny. Lucas nawet zastanawiał się, czy nie dać Howardowi do reżyserii „Mrocznego widma”, ale ostatecznie zajął się tym osobiście. Howard ma interesującą historię filmową, a jego dzieła są różnie nie tylko ze względu na poziom, ale i na tematykę. Są i poważne jak „Piękny umysł” czy „Frost/Nixon”, są hity jak adaptacje powieści Dana Browna, ale też są komedie. W dodatku te z lat 80., jeszcze w starym stylu, takie które także tworzył Kasdan („Silverado”). Chodzi tu przede wszystkim o dwa filmy – „Plusk” i „Kokon”. Zresztą z drugiej strony Howard po średnio udanym „Inferno” także potrzebuje hitu, więc długo się nie zastanawiał.

Obecnie Howard ogląda nakręcony materiał, zapoznaje się ze scenariuszem. Podobno będzie on musiał podjąć kilka istotnych decyzji, przede wszystkim ile z tego zostanie, a ile trzeba będzie nakręcić od nowa. Nowy reżyser twierdzi, że zdjęcia na planie potrwają do września, zaś on sam postara się z szacunkiem podejść do nakręconego już materiału.

Choć Lucasfilm i Disney zaklinają się, że data premiery nie zostanie zmieniona, jednak nieoficjalnie nie są już tego tacy pewni. Jeśli Ron uzna, że nie dadzą rady, to film może zostać przesunięty i to niekoniecznie na grudzień 2018, a nawet na rok 2019. Być może wtedy mielibyśmy dwa filmy „Star Wars” w kinach (bo wejdzie jeszcze Epizod IX). To jednak okaże się na dniach. Praca na planie rusza ponownie pełną parą 10 lipca, do tego czasu Howard już powinien wiedzieć jak ugasić ten pożar. Kathleen zależy na tym, by to był dobry film, a nie by dotrzymać terminów. Zresztą po cichu liczyła na to, że uda się jej ściągnąć całą ekipę ponownie w przyszłej dekadzie, kręcąc ewentualny sequel. Praktycznie wszyscy mają taką klauzulę w swoich kontraktach. Ale to już miało zależeć od wyników.

Jak na razie to trzecia antologia, z którą są problemy. Pisana przez Simona Kinberga trafiła na półkę, „Łotr 1” został reanimowany. Zobaczymy, co wyjdzie z filmu o Hanie Solo. Szczęśliwie prace nad Epizodem VIII idą tak jak powinny. Kennedy już wie, że polityka by dać wolność twórczą reżyserowi sprawdza się, gdy wykorzystuje on ją bezpiecznie.

Na koniec warto jeszcze wsłuchać się w słowa Boba Igera. On nadal twierdzi, że ten film będzie hitem, bo ma wspaniały scenariusz, cudowną obsadę i zdolnego reżysera. Wierzy też w Howarda. Ale to oczywiście słowa szefa. Na temat ew. przesunięć premiery się nie wypowiadał.

Waży się los trzeciej Antologii

29

Przy okazji artykułów w „Vanity Fair”, gdzie mogliśmy spojrzeć na „Ostatniego Jedi”, Kathleen Kennedy wypowiedziała się na temat przyszłych filmów, przede wszystkim trzeciej Antologii. Na razie plany są jasne, w grudniu zobaczymy VIII Epizod, w maju przyszłego roku film o Hanie Solo, zaś w maju 2019 IX Epizod (zdjęcia ruszają w styczniu). Co nas czeka w 2020? To wiemy od dawna, kolejny spin-off, ale jeszcze nie wiemy na jaki temat.



Jak wiemy pracę nad spin-offem Simona Kinberga trwają od lutego 2013. Jednak film po odejściu Josha Tranka został przesunięty w czasie, acz z pewnością nie został skasowany. Potwierdził to Bob Iger. Czy film Kinberga pojawi się w 2020? Tego właśnie nie wiemy. Kennedy przyznała, że w chwili obecnej pracują nad dwoma pomysłami na filmy. Dopiero w czerwcu zdecydują, który trafi do produkcji (i będzie mieć premierę w 2020). Już wcześniej sugerowano, że latem zostanie zapowiedziana kolejna Antologia, prawdopodobnie na D23. Ciekawe, czy będziemy mieć jakieś przecieki wcześniej.

Początkowo film Kinberga był planowany na rok 2018. Podobno miał przedstawiać losy Boby Fetta i innych łowców nagród.

Dokładnie rok do premiery filmu o Hanie Solo

21

Wciąż nie znamy nawet tytułu. Określamy go mianem filmu o Hanie Solo, spin-offa/antologii Kasdana, czy popularniej Hantologii. Dokładnie za rok film pojawi się w kinach. To dobry moment na małe podsumowanie, tego co już wiemy.



Wkrótce po zapowiedzeniu nowej trylogii zaczęto też mówić o spin-offach. Lawrence Kasdan dołączył ponownie do ekipy Lucasfilmu jeszcze pod koniec 2012. Miał pomagać w pracach nad Epizodem VII, ale przede wszystkim szykować swój własny film. Dostał wolną rękę, jeśli chodzi o wybór tematu. Nie zastanawiał się długo, właściwie to od razu miał pewien pomysł. Film o Hanie Solo, młodym oczywiście.

Wszystko wskazuje na to, że dostał trochę więcej czasu niż J.J. Abrams na „Przebudzenie Mocy”. Premiera pierwszego spin-offa miała się odbyć w 2016, początkowo myślano o maju. Kasdan więc zabrał się do roboty, niby czasu sporo, ale jednak. Dostał też pomoc w postaci artystów, w tym Iaina McCaiga.

Okazało się, że największym problemem dla filmu o Solo stała się nowa trylogia. Wizje Arndta i Abramsa niekoniecznie się pokrywały, a z pewnością sposób pracy bardzo się różnił. Reżyser więc postanowił ostatecznie samemu przepisać scenariusz, ale do tego potrzebował pomocy. Tak więc Kasdan musiał odłożyć swój film na półkę i stać się współtwórcą Epizodu VII (wcześniej był konsultantem).

Szczęśliwie Lucasfilm szykował dwie antologie. Oprócz Kasdana bardzo podobne zadanie dostał też Simon Kinberg, logiczne wydawało się, że premiery tych filmów zwyczajnie się zamienią. Film Kinberga miałby wejść w 2016, a Kasdana w 2018. Tyle, że Simon był zaangażowany także w „Rebeliantów” oraz budowanie uniwersum X-Menów, więc miał problem z przyśpieszeniem prac. Szczęśliwie w Lucasfilmie był jeszcze John Knoll nalegający na film o wykradzeniu Gwiazdy Śmierci, więc udało się to poukładać. Premierę „Przebudzenia Mocy” przesunięto na grudzień 2015. „Łotr 1” miał się pojawić rok później, potem Epizod VIII (w 2017), następnie film Kinberga (2018), Epizod IX (2019) i film o Hanie Solo w 2020. Czasu było aż nadto.

Larry jednak nie chciał po prostu tak zostawić tego projektu. Wiedział, że musi się zaangażować w „Przebudzenie”, więc zatrudnił swojego syna Jona Kasdana do pomocy przy filmie o Solo. To właśnie on przejął scenariusz po ojcu i pod jego czujnym okiem go rozwijał. Spokojnie, bo przecież do czasu premiery Hantologii mieli kilka ładnych lat.

Jednak już na początku 2015 zaczęły krążyć nieciekawe plotki o Joshu Tranku (reżyserze filmu Kinberga). Filmowiec wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie pojawił się też na Celebration w Anaheim, gdzie oficjalnie mieli ogłosić o czym będzie ten film (bohaterem miał być Boba Fett, wszystko na to wskazuje). Było dość jasne, że Kinberg będzie potrzebował więcej czasu na swój film, a że Epizod VII był już bardzo zaawansowany, Larry mógł spokojnie wrócić do filmu o Solo. Zamieniono więc te dwie premiery. Hantologia wylądowała w 2018. Scenariusz był na tyle gotowy, że spokojnie można było założyć, że wyrobią się z premierą na maj. Początkowo „Ostatni Jedi” miał być pierwszym filmem ze stajni Disneya z majową premierą, acz Rianowi Jonhosonowi nie udało się zmieścić w czasie, zatem ten honor przypadnie właśnie filmowi o Solo.

W lipcu 2015 ogłoszono reżyserów – Chirstophera Millera i Phila Lorda, oraz producenta Willa Allegrę, który z nimi współpracował przy wielu filmach. Ze strony Lucasfilmu jak zwykle za produkcję odpowiadał Jason McGatlin, no i Larry, w końcu to jego film. Podobno to Kasdan bardzo chciał z młodymi reżyserami współpracować.

Dalej zaczęły pojawiać się domysły i plotki. Kto zagra Hana Solo, o czym będzie film. Dziś dzięki wypowiedziom Kathleen Kennedy i Boba Igera wiemy, iż obraz ukaże nam wczesne lata Hana Solo, to jak spotka się z Landem, jak zdobędzie „Sokoła Millennium” i jak będzie miał mentora, który wprowadzi go w przemytnicze arkana. Akcja ma obejmować sześć lat.

W międzyczasie Kasdan potwierdził, że to będzie jego ostatni film z cyklu.

Następnie zaczęły się bardzo szerokie castingi do głównej roli. Co prawda Kathleen Kennedy (za sugestią Stevena Spielberga) przyprowadziła Aldena Ehrenreicha praktycznie na samym początku, ale na tym nie skończono. Był jednym z pierwszych potencjalnych Hanów i od razu spodobał się reżyserom. Ci jednak nalegali, by przeprowadzić większy casting i znaleźć kogoś jeszcze lepszego. Ostatecznie Alden wylądował wśród finalistów. Tam kręcono sceny testowe już w makiecie „Sokoła” z Chewbaccą. Podobno wszyscy pozostali kandydaci czuli się bardzo stremowani, Alden zaś od razu odnalazł się w roli. Phil Lord śmiał się nawet później, że cały casting to było wyrzucenie olbrzymich pieniędzy w błoto, ale przynajmniej udowodnili Kathy, iż przyprowadziła najlepszego kandydata.

O tym, że Alden jest w grze wiedzieliśmy od lutego 2016. Jednak zanim oficjalnie ogłoszono jego udział, stało się jasne, że w filmie wróci inny aktor. Joonas Suotamo, czyli nowy Chewbacca. Powrót postaci potwierdził Iger, natomiast Joonas był logicznym wyborem, bo przejął tę rolę po Peterze Mayhew.

W maju 2016 pojawiło się pierwsze zdjęcie z planu. Umieścił je Miller na swoim twitterze. Wiedzieliśmy już, że prace nad scenografią czy kostiumami trwają. Nieoficjalnie mówiono też o Aldenie, acz Lucasfilm zwlekał z potwierdzeniem tej wiadomości.



W sierpniu zaczęły się kolejne plotki. O tym, że film mieli kręcić w Norwegii (ostatecznie nie potwierdzono tej informacji) oraz tym, że pojawi się tam Lando, którego zagra Donald Glover. Znów na potwierdzenie tej informacji musieliśmy poczekać parę miesięcy. Jednocześnie trwały poszukiwania odtwórców pozostałych ról, w tym głównej bohaterki. Tę posadę ostatecznie dostała Emilia Clarke.

Jesienią zeszłego roku, jedna z producentek „Łotra 1”, Allison Shaermur także dołączyła do filmu o Solo.

Kolejną osobą w obsadzie został Woody Harrelson, który wciela się w rolę Becketta, mentora Hana Solo. Tym razem informacje prasowe zostały potwierdzone po jakimś tygodniu. Co prawda media sugerowały, że może zagrać Garrisa Shrike’a, ale ta plotka okazała się być wyssana z palca.

Także w styczniu po raz pierwszy wspomniano o kręceniu zdjęć na Wyspach Kanaryjskich (dokładniej Fuerteventura). No i dostaliśmy plotki o ewentualny, przesunięciu premiery, jak również o potencjalnym udziale Diega Luny (Cassian Andor).

Ostatecznie pierwszy klaps na planie filmu padł jeszcze w styczniu 2017. Jednak od tego momentu do rozkręcenia się zdjęć i oficjalnego ogłoszenia minął prawie miesiąc. Zdjęcia na dobre ruszyły 20 lutego. W obsadzie znaleźli się także Thandie Newton, Pheobe Waller-Bridge i Michael Kenneth Williams, a także ogłoszony później Warwick Davis.

Poznaliśmy też ekipę. Za zdjęcia odpowiada Bardford Yound. Za montaż: Chris Dickens, za efekty specjalne Dominic Tuohy i Rob Bredow, zaś za choreografię Brad Allan. Stworami zajmie się Neal Scanlan. Scenografią Neil Lamont, kostiumami Dave Crossman i Glyn Dillon, rekwizytami Jamie Wilkinson, fryzurami Lisa Tomblin, charakteryzacją Amanda Knight, zaś za casting odpowiada Nina Gold.

Premierę ustalono na 25 maja 2018.

Przy okazji filmu Alden spotkał się z Harrisonem Fordem, zaś Glover z Billym Dee Williamsem.

Sugerowano także, że cześć ujęć może być kręcona w Dolomitach. Najświeższe doniesienia mówią, że to faktycznie prawda, filmowcy powrócili do Włoch. Przygotowania zaczęły się 18-20 kwietnia. Okres ten trwał trzy tygodnie, zaś właściwe zdjęcia odbyły się między 5 a 12 maja. W sumie brało w nich około 250-300 osób, z tego kilku statystów w wieku 50-75 lat. Co ciekawe część sprzętu przyleciało bezpośrednio z Feurty, co mogłoby sugerować, że tam zdjęcia także się skończyły, albo że pracuje tam ta sama ekipa. Na początku zdjęć we Włoszech padał śnieg, co nie tylko nie opóźniło planów produkcji, ale też cieszyło się z uznaniem. Na planie pojawili się podobno Alden Ehrenreich, Emilia Clarke, Woody Harrelson, Joonas Suotamo, Donald Glover, Phoebe Waller-Bridge i Thandie Newton, z tym, że Glovera i Clarke nikt z obserwatorów nie zauważył. Zdjęcia kręcono w trzech miejscach: Monte Piana, Trzy Szczyty i las między Misuriną a Trzema Szczytami (te zdjęcia kręcono w nocy). Głównie koncentrowano się na Monte Piana, skąd da się zrobić panoramiczne ujęcia okolicy. Nie da się tam jednak za bardzo zbudować scenografii, ponieważ drogi dojazdowe są zamknięte. Za to zdjęcia kręcono w pozostałościach po okopach z I wojny światowej. I podobno były tam też sceny akcji. Są też pierwsze zdjęcia:















Po Włoszech wrócono na Wyspy Brytyjskie. No i w końcu mamy przecieki ze zdjęć. Tym razem z Anglii, a dokładniej z nieczynnej elektrowni Fawley w okolicach Southampton. Tych przecieków było kilka ostatni znajduje się tutaj.

Zdjęcia na Kanarach ruszą na dniach. Oficjalne ogłoszenia, w tym także tytuł, prawdopodobnie poznamy w lipcu na D23 Expo. Może wtedy zobaczymy też pierwsze ujęcia z filmu?

Zemsta Salazara, Krąg Boeygi, Przymierze Obcego i piosenka Portman

6

Od dziś w naszych kinach grają dwa nowe filmy z osobami ze Starwarsówka, ale to nie wszystko, na co warto zwrócić uwagę. Zaczynamy od nowości.

Pierwsza z nich to film „Krąg” (The Circle) Jamesa Ponsoldta. Scenariusz jest adaptacją powieści Dave’a Eggersa, napisali go wspólnie autor i reżyser. W filmie występują: Emma Watson, Ellar Coltrane, Glenny Headly, Bill Paxton, Karen Gillian, Tom Hanks i John Boyega (czyli Finn). Za muzykę odpowiada Danny Elfman.

Film ukazuję historię młodej, zdolnej kobiety, która dostaje wymarzoną pracę w firmie technologicznej Circle. Praca wcale nie jest tak cudowna jak się wydaje, zwłaszcza, że firma ma swoją własną agendę, która wpłynie na życie dziewczyny i jej bliskich.



Druga propozycja to „Song to Song” Terrence’a Mallika, który także napisał scenariusz. Film ma doborową obsadę. Występują: Ryan Gosling, Rooney Mara, Michael Fassbender, Natalie Portman, Cate Blanchett, Holly Hunter, Berenice Marlohe i Val Kilmer. W tle zaś przewija się wielu znanych muzyków jak choćby Iggy Pop, Patti Smith czy Florence Welch. Za zdjęcia odpowiada Emmanuel Lubezki.

Film Mallika to opowieść o dwóch przecinających się trójkątach miłosnych, osadzona w realiach sceny muzycznej Teksasu.



Od tygodnia zaś możemy oglądać najnowszy film Ridleya Scotta – „Obcy: Przymierze” (Alien: Covenant). Scenariusz napisali John Logan i Dante Harper na podstawie pomysłu Jacka Paglena i Michaela Greena. Jedną osób odpowiedzialnych za nadzorowanie efektów specjalnych jest Neil Corbould („Łotr 1”). Występują: Michael Fassbender, Katherine Waterston, Billy Crudup i Danny McBride.

Ridley Scott i jego scenarzyści dalej usiłują łączyć „Obcego” i „Prometeusza”. Okręt kolonizacyjny „Przymierze” zmierzając ku swemu przeznaczeniu, jednak w wyniku awarii załoga zostaje wybudzona. Przy okazji wykrywają sygnał z pobliskiej, nadającej się do życia planety. Postanawiają ją sprawdzić, zwłaszcza, że ludzi nie powinno tam być. Na powierzchni jednak spotykają Davida.





Za tydzień zaś zobaczymy „Piratów z Karaibów: Zemstę Salazara” (Pirates of the Caribbean: Dead Men Tell No Tales) w reżyserii Joachima Rønninga i Espena Sandberga. Scenariusz napisali Terry Rossio i Jeff Nathanson. Film był tym razem kręcono w Australii, więc zobaczymy kilka znajomych twarzy z prequeli: Bruce Spence (Tion Medon), Rohan Nihol (kapitan Antilles w „Zemście Sithów”). Pojawi się także niewidziana w czwartej części cyklu Keira Knightley (Sabe). W rolach głównych występują: Johnny Depp, Javier Bardem, Geoffrey Rush, Brenton Thwaites, Kaya Scodelario oraz Orlando Bloom i w małej roli Paul McCartney.

O samym filmie jest głośno jeszcze przed premierą. Z jednej strony reklamowano go jako ostatnią przygodę, ale w kontraktach wciąż jest zagwarantowany sequel (w przypadku Thwaitesa nawet pięć). Podstawieni pod ścianą przez dziennikarzy twórcy przyznali, że to może być dopiero początek ostatniej przygody. Druga jest jeszcze ciekawsza. Otóż film został wykradziony Disneyowi przez piratów jeszcze przed premierą. Postawili oni Disneyowi ultimatum, albo zapłaci, albo upublicznią film. Bob Iger powiedział, że nie będzie negocjował i czeka na wynik działania odpowiednich służb. Przedstawiciele Disneya tłumaczą, że ich polityka bezpieczeństwa gwarantuje, iż nie wyciekną filmy. Niestety nie mogą tego samego powiedzieć o swoich podwykonawcach.

Tym razem Jack Sparrow będzie musiał się mierzyć z kolejnym wrogiem, kapitanem Salazarem, który ongiś ścigał piratów. Teraz wraca zza światów by dokończyć swego dzieła i zemścić się na Jacku. Salazara można powstrzymać jedynie znajdując trójząb Posejdona.

Śmierć Carrie wpłynęła na Epizod IX

EW
29



Jakiś czas temu Bob Iger oświadczył, że śmierć Carrie Fisher nie spowoduje zmian w „Ostatnim Jedi”, ale nie mówił noc o kolejnym filmie. Teraz Kathleen Kennedy wypowiedziała się na temat IX Epizodu właśnie w tym kontekście. Oczywiście, odejście Carrie, zszokowało nas wszystkich – mówi Kennedy. – Musieliśmy zacząć od początku. Wiemy, że rozważano wiele opcji jak rozwiązać problem Lei, której obecność była ważna dla ciągłości historii. Lucasfilm bardzo szybko oświadczył, że nie będzie cyfrowej Lei. W zeszłym miesiącu brat Carrie, Todd wspomniał o podpisaniu klauzuli na wykorzystanie archiwalnych ujęć Carrie. Parę dni później Kennedy oświadczyła, że nie będzie Carrie w Epizodzie IX. Wygląda na to, że Colin Trevorrow i Derek Connolly, którzy piszą scenariusz Epizodu IX dostali dość trudne zadanie, jak w wiarygodny sposób zamknąć wątek Lei, prawdopodobnie niewiele jej pokazując. Wszystko, co dotyczyło tej postaci, musieli właściwie wyrzucić i napisać od nowa. Na razie pozostaje nam czekać na „Ostatniego Jedi”, gdzie podobno Lei będzie więcej.

Carrie Fisher w Epizodzie IX

13

Co prawda Disney i Lucasfilm wydały oficjalne oświadczenie, że nie będą odtwarzać cyfrowo Lei w Epizodzie IX, ale był tam też kruczek, że znajdą sposób na rozwiązanie kwestii śmierci aktorki. Wygląda na to, że już znaleźli. Carrie Fisher powróci w Epizodzie IX, tak przynajmniej twierdzi jej brat Todd Fisher. Todd oraz córka Carrie - Billie Lourd podpisali zgodę, dzięki której studio może wykorzystać archiwalne ujęcia z Fisher i wkomponować je nowy film.

Jak twierdzi Todd, razem z Billie zastanawiali się jak wyciągnąć Leię w tej sytuacji z nowej trylogii. Ale na szczęście okazało się, że nie trzeba. Jego zdaniem, Carrie jest istotną częścią tego przedsięwzięcia, a teraz pomimo śmierci będzie tu jeszcze bardziej obecna duchem, zupełnie jak Obi-Wan, który stał się potężniejszy niż można sobie to wyobrazić. W ten sposób będzie trwało dziedzictwo.

Oboje z Billie doskonale zdawali sobie sprawę, że Leia jest tak ważną częścią „Gwiezdnych Wojen”, że odebranie jej fanom byłoby złe. Oni są w pewnym sensie jej właścicielami i należy się im jej obecność.



Jak wielka będzie rola Carrie? Tego nie wie nikt. Pewnie w zdecydowanej większości wykorzystają materiał nakręcony przez Riana Johnsona na potrzeby „The Last Jedi”, którego ostatecznie nie znalazł się w filmie.

Warto przypomnieć, że jakiś czas temu Bob Iger oświadczył, że śmierć Carrie nie spowoduje zmian w VIII Epizodzie. W Epizodzie IX na pewno spowoduje, ale tu twórcy mieli chyba już dość czasu by uwzględnić to w scenariuszu.

Tymczasem Colin Trevorrow oświadczył, że pracując razem z Derekiem Connollym nad scenariuszem mają już wstępną wersję. Podobno prace prace nad projektami scenografii, kostiumów i wielu innych rzeczy są także zaawansowane. Niektóre źródła sugerują wprost, że Connolly i Trevorrow już skończyli scenariusz, a obecnie jedynie go szlifują. Jeśli doniesienia o rozpoczęciu zdjęć w lipcu okażą się prawdziwe, to scenariusz musi być już bardzo zaawansowany. Być może więcej dowiemy się w przyszłym tygodniu na Celebration.



Premiera Epizodu IX jest zapowiedziana na maj 2019. Podobno w grę wchodzi 24 maja.

Na Epizod X poczekamy parę lat, na razie czekają nas Antologie

28



Jak twierdzą na Star Wars News Net ich zaufany informator zdradził im kilka szczegółów na temat planów Lucasfilmu na kolejne lata. O tym, że nowe filmy są rozpisywane mówił wielokrotnie Bob Iger (ostatnio). Źródło SWNN twierdzi, że w wielu przypadkach są to raczej mniej lub bardziej luźne pomysły. Lucasfilm oficjalnie niczego nie potwierdzi, dopóki nie będzie mieć pewności, że zabiorą się za realizację takiego projektu. Natomiast obecnie wiele z tych filmów nie ma jeszcze nawet przypisanych potencjalnych twórców. Ekipa Kathleen Kennedy rozgląda się, zostawiając sobie pole do manewru. Informacje te należy na razie traktować jako plotki, choć kto wie, może za jakiś czas (np. przy okazji Celebration lub D23) część z tych rzeczy zostanie potwierdzonych (lub zmienionych).

Sam proces powstawania nowych filmów polega na tym, że pomysły zbiera Kathleen Kennedy. Jeśli jest zaintrygowana idzie z tym do Story Group, gdzie idea jest rozwijana. Dopiero potem przedstawiają wynik swojej pracy w Disneyu. Projekt oficjalnie może wystartować jak zostanie zatwierdzony na wszystkich szczeblach. Jeśli tak nie jest, to pomysł może zacząć żyć w innym medium.

Co według źródła SWNN planuje Lucasfilm po Epizodzie IX? Na pewno przerwę od Sagi. Epizody X – XII na pewno powstaną w swoim czasie, będą adresowane już do nowego pokolenia. Przez najbliższe lata jednak czekają nas kolejne Antologie.

Jedną z nich może być film o Benie Kenobim. Ewan McGregor nie raz przebierał nóżkami. Kathleen Kennedy także podoba się pomysł. Chcą zrobić film, który jak łatwo się domyśleć, będzie się dział między „Zemstą Sithów” a „Nową nadzieją”. Jeden film, nie trylogię. Jednym z chętnych do wyreżyserowania tego filmu jest Gareth Edwards, który już wcześniej sugerował, że dla tego tematu chętnie wróciłby do wysokobudżetowych produkcji, od których na razie zamierza odpocząć. Lucasfilm też jest zadowolone ze współpracy z Edwardsem, więc kto wie? Ale nawet jeśli to jemu przypadnie ten obraz, producenci i scenarzyści będą inni niż w „Łotrze 1”.

Drugi z filmów to antologia z Bobą Fettem i innymi łowcami nagród w roli głównej. To film, nad którym czuwał Simon Kinberg i który miał wyreżyserować Josh Trank. Wraz z odejściem reżysera projekt przesunięto w czasie, ale nie skasowano. Bob Iger także potwierdził niedawno, że projekt żyje. Fett podobno ma mieć istotną rolę, ale będzie to bardziej film o grupie łowców nagród niż nim samym. Punkt wyjścia filmu się nie zmieni, dalej to będzie ta sama historia nad którą pracował Kinberg i którą mieli zapowiedzieć na Celebration w Orlando w 2015, ale nie wyszło.

Trzeci projekt o którym mowa, to gwiezdno-wojenna odpowiedź na „Zmierzch”. Romans Young Adult, tragiczna love story, która ma trochę iść w kierunku romansu Hana i Lei z „Imperium kontratakuje”. Tu Kennedy bardzo by chciała, żeby ten film został wyreżyserowany przez kobietę.

Czeka nas też co najmniej kilka seriali animowanych. Nad nimi nadal będzie czuwał Dave Filoni, ale tym razem może będą czymś więcej niż tylko zapełnianiem luk w istniejącej chronologii. Jeśli zaś chodzi o serial aktorski, to kto wie, co wyjdzie. Może ruszy się po Epizodzie IX, ale Lucasfilm musi też uważać by nie zalać rynku. Między innymi dlatego na Epizod X będzie trzeba poczekać.

Do Celebration zostało już 12 dni. Zobaczymy, czy tym razem zdadzą nam więcej o swoich planach.

Nowe, większe AT-AT, klasyczne planety i inne plotki o „The Last Jedi”

40

Zaczynamy od Boba Igera. Ten ostatnio mówił zarówno o filmie o Solo jak i przyszłych filmach. Wspomniał też oczywiście o „The Last Jedi”, choć tym razem powiedział niewiele. Odniósł się jedynie do śmierci Carrie Fisher. Jej nagły zgon nie spowodował żadnych zmian w filmie. Nic specjalnie nie będzie dokręcane i po raz kolejny powtórzył, że nie planują tworzyć cyfrowej Lei. Lucasfilm już wcześniej wydał nawet specjalne oświadczenie w tej sprawie. Iger wspomniał też o Luke’u Skywalkerze. Tego będzie dużo w Epizodzie VIII i przede wszystkim będzie mówił.

Kilka plotek pojawiło się ostatnio na MakingStarWars. Jason Ward, naczelny serwisu, porównał wygląd „Ostatnich Jedi” do mieszanki prequeli i „Gry o tron”. To co zobaczył, bardzo mu się podoba. I jak sam podkreśla, design w prequelach mu się podobał, wady znajdowały się gdzieś indziej.

Jednym z elementów nowego wyglądu są nowe AT-AT, nazwane roboczo Gorilla Walkers. W „Przebudzeniu Mocy” na bazie Starkiller (nowa większa Gwiazda Śmierci) widzieliśmy maszyny kroczące, ale to co zobaczymy teraz będzie dużo większe. To raczej super machiny kroczące, przy których klasyczne AT-AT wyglądają jak karły. Stąd pewnie skojarzenie z gorylami. Zdjęć nie ma, ale są szkice fana (Lumberjack Nick) narysowane na podstawie tego, co udało im się zobaczyć.



Inny przykład designu „The Last Jedi” to włócznia, którą będzie nosić kapitan Phasma. Tu niestety ilustracji fanowskich nie ma.

Inne źródło sugeruje, że w Epizodzie VIII lub IX zobaczymy kilka znanych już wcześniej planet. Są to Tatooine, Endor i Mustafar. Wszystkie jak wiemy, są dość mocno powiązane z Vaderem. Może w tym właśnie tkwi klucz?



Na koniec jeszcze jedna plotka. Otóż krótki występ w „Ostatnich Jedi”, czyli tak zwane kameo, będzie miał piosenkarz Gary Barlow z grupy „Take That”. Wiemy, że gra w filmie i jak sam potwierdził, nie będzie szturmowcem. Wcześniej wiele pisano o kameo Toma Hardy’ego.

Tymczasem czekamy na Celebration. Prawdopodobnie tam na panelu zobaczymy pierwsze zdjęcia, a także prawdopodobnie zwiastun. Do Star Wars Celebration w Orlando pozostało 15 dni.

Bob Iger o Hantologii

15

Bob Iger był niedawno w szkole biznesu Marshalla, będącej częścią Uniwersytetu Południowej Kalifornii. CEO Disneya opowiadał przede wszystkim o swojej karierze w biznesie, ale nie zabrakło pytań o nowe filmy „Star Wars”. Iger potwierdził, że zdjęcia do Hantologii trwają, a także że reżyserują ten film Phil Lord i Chris Miller. To akurat wiemy. Szef Disneya wszedł jednak w szczegóły, jego zdaniem film ma być takim początkiem historii Hana Solo (origin story, jak to określano parę lat temu).

Mamy tam zobaczyć jak Han (Alden Ehrenreich) wszedł w posiadanie pewnego okrętu („Sokół Millennium” jak nic, pewnie wygra go od Landa (Donald Glover).

Dowiemy się też jak poznał pewnego wookiego (Chewbacca). Ta historia może się różnic od tych wersji, które znaliśmy, gdyż była przedstawiana jedynie poza filmami.

Najciekawsze jest trzecia zapowiedź. Podobno dowiemy się jak Han zdobył swoje imię. Jeśli Iger nie miał czegoś konkretnego na myśli lub z jakiegoś powodu wprowadził słuchaczy w błąd, to wygląda na to, że Han Solo nie zawsze musiał nazywać się Hanem Solo. Chyba, że chodziło mu o sławę w półświatku.

Hantologia ukażę nam historię słynnego przemytnika na przestrzeni 6 lat, od 18 do 24 roku życia.





Jak donosi Variety kolejną osobą, która dołączyła do obsady jest Ian Kenny. Aktor wystąpił w filmie „Młodzi przebojowi” a także w serialu „Fair City”. Niestety na razie nie wiadomo, kogo właściwie miałby grać.

Premiera 25 maja 2018.

Plotki o kolejnych filmach

23

Bog Iger po raz kolejny potwierdził, że w Lucasfilmie planują kolejne filmy. W sumie jak stwierdził, że gdy kupowano Lucasfilm, była mowa o nowej trylogii. Obecnie wiemy, że po IX Epizodzie powstaną kolejne filmy z cyklu „Gwiezdne Wojny – Historie”. Zaś jak twierdzi Iger, w Lucsafimie myślą o tym jak będą wyglądały „Gwiezdne Wojny” przez kolejne 1,5 dekady. Jeśli szef Disneya się nie przejęzyczył, to faktycznie myślą o kolejnych 15 latach. Więc może już planują kolejną trylogię gdzieś pod koniec tego okresu.



Zdaniem Gary’ego Whitty pierwotnego scenarzysty „Łotra 1”, pierwszy spin-off dość mocno wyznaczy kierunek kolejnych. Przede wszystkim w kontekście rozwoju wszechświata. W „Łotrze 1” faktycznie pojawił się Vader, miecz świetlny czy Leia, ale tak naprawdę 90% filmu to nowe postaci, nowe wydarzenia i nowe miejsca. Zdaniem scenarzysty to jest naprawdę istotne, bo choć kolejny film będzie opowiadał o Hanie Solo, to z różnych względów Lucasfilm raczej pójdzie w rozwój i nowe postaci, niż trzymanie się kurczowo tych legendarnych. Zresztą już nowe, takie jak Finn, Rey czy Kylo czekają, aż filmowy zagospodarują je po trylogii. Będą więc nowe historie z nowymi postaciami. Pole do popisu jest duże. Zwłaszcza, że za dziesięć lat postaci, które dziś zostały wprowadzone jak Strażnicy Whills, rycerze Ren czy Maz Kanata będą już na tyle popularne, iż będą w stanie udźwignąć własnego spin-offa.

Niedawno znów zapytano Ewana McGregora o ewentualny powrót do roli Kenobiego. Znów powiedział, że byłby bardzo zadowolony, gdyby zadzwonili do niego z taką propozycją. Ale jego zdaniem mają już poukładane filmy do 2030. Temat Kenobiego wyszedł przy okazji odcinka „Rebeliantów” pt. Twin Suns. Jest tam kilka rzeczy, które mogą się kłócić z wypowiedziami Bena z „Nowej nadziei” (czyli nic nowego). Jak choćby imię Obi-Wan. Pablo Hidalgo na twitterze tłumaczył te kwestie zawodzącą pamięcią Kenobiego. Niektórzy połączyli to właśnie z niedawną, kolejną wypowiedzią McGregora. Zatem niestety, na razie nic nie wskazuje by szykowała nam się Antologia o Benie.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.