Spis newsów (Łotr 1)

Analiza nowego zwiastuna „Rebeliantów”

Różne
6



Wczoraj mogliśmy się nacieszyć nowym zwiastunem czwartego sezonu „Rebeliantów”, przyszedł zatem czas na jego analizę. Zacznijmy jednak od oficjalnej rozpiski nadchodzących odcinków, bo faktycznie wśród informacji z ostatnich dni znalazło się trochę błędów. Wygląda na to, że Lucasfilm chce jak najszybciej załatwić sprawę, bo będziemy dostawać po dwa, a w trzecim tygodniu aż trzy epizody na raz. Wszystkie będą dostępne w aplikacjach VOD dzień po premierze, bo firma chce uniknąć spoilerów. Artykuł na Oficjalnej potwierdza też, że w rolę Palpatine'a wcieli się sam Ian McDiarmid. A oto rozpiska:

  • 19 lutego - „Jedi Night” i „DUME”.

  • 26 lutego - „Wolves and a Door” i „A World Between Worlds”

  • 5 marca - „A Fool's Hope” („Nadzieja głupca”) i „Family Reunion - and Farewell” („Zjazd rodzinny - i pożegnanie”). Ostatni odcinek będzie podwójny.


W tweecie na samej górze znajduje się nowy plakat sezonu oraz zaproszenie do podsyłania pytań aktorom - zapewne Oficjalna szykuje wywiad. Przejdźmy zatem do analizy. Kilka słów komentarza dodał Filoni w rozmowie z EW, także wpleciemy jego wypowiedzi w nasze spostrzeżenia. Ponad połowa trailera to wspomnienia z poprzednich sezonów i podróży Ezry. Dave chciał, by z jednej strony zajawka nie była zanadto spoilerowa, z drugiej, by dawała ludziom poczucie, że jednak coś się kończy.



O ile opisy odcinków nadal są aktualne, to najbliższa historia będzie opowiadała o uwolnieniu Hery z imperialnego więzienia. Filoni zdradza, że dla buntowników będzie to spory problem, bo to właśnie ona jest żeńską przywódczynią „rodu”, a do tego najbardziej doświadczoną rebeliantką. Na jej stroju więziennym widnieje napis "218 - 2010", co, znając ekipę, pewnie jest jakimś easter eggiem. Może odnosi się to do 18 lutego 2010 roku, ale tego dnia nic w historii Sagi się nie wydarzyło. Przyjdzie nam pewnie poczekać na przewodnik po odcinku.



Kanan zetnie włosy i zgoli brodę, prawdopodobnie aby uniknąć rozpoznania przez siły imperialne podczas ratunku Hery. Dave wyznał, że choć animacja obiektów „powiewających”, takich jak kucyki czy peleryny jest kosztowna, to nie zrobiono tego, by ratować budżet. Ścięcie czupryny będzie dla rycerza Jedi „znaczącym momentem przejścia”. W wielu kulturach istnieje szereg przesądów związanych z włosami. Wśród Słowian obcięcie ich oznaczało wejście chłopca w dorosłość, lecz na przykład biblijny Samson stracił swą nadludzką siłę, gdy mu je ścięto. Jak to zostanie ujęte w serialu, zobaczymy - wielu fanów teoretyzuje, że nowy wygląd ma go przybliżyć do persony Caleba Dume'a, co by oznaczało, że nasz Jedi nareszcie pogodził się z przeszłością. Przynajmniej Syndulla jest szczera do bólu w kwestii nowego stylu ukochanego.



Jeśli wierzyć Star Wars Explained, to Timonthy Zahn bardzo chciał zobaczyć walkę Zeba z Rukhem - a więc jego marzenie się spełniło. Jarrus również stanie z Noghrim w szranki podczas ratowania ukochanej z więzienia.



Czeka nas bitwa przy jaskiniach, co prawdopodobnie stanie się w najbliższych odcinkach (to właśnie w grocie Jarrus obcina kucyk). Filoni zaznaczył, że finał serialu będzie „bardziej tajemniczy aniżeli wybuchowy”. Jego zdaniem ludzie męczą go, by było więcej eksplozji czy wojska na ekranie, lecz powinno się przykładać większą wagę do tego, jakie emocje wzbudzają walki. Takich ma nam dostarczyć na przykład Sabine z mieczem (czyżby pożyczyła od Ezry?), ale należy pamiętać, że pierwsze ważne zwycięstwo Sojuszu nastąpiło na Scarif. W serialu rebelianci mogą co najwyżej ocalić własną skórę.



Załoga nie będzie jednak sama - pokaże się Mart Mattin, Gregor i Wolffe wrócą z emerytury, Rex z kolei założy zbroję, w związku z którą było wiele plotek. Kallus dorobi się nowego munduru (imperialnego z wyglądu), po dłuższym czasie powróci też Ketsu, a do Honda dołączy jego ugnaughcki „przyjaciel” Melch (widać go bardzo słabo na jednym z ujęć). Wygląda też na to, że gubernator Pryce zostanie schwytana, choć niektórzy już zaczynają snuć teorie o jej „nawróceniu” w związku z wydanym przez Thrawna rozkazem zbombardowania miasta. Jeśli jednak Arihnda będzie miała podobny stosunek do własnej planety jak w książkowym „Thrawnie”, to nie ma co na to liczyć.



Serial będzie miał nowego „głównego złego”, o czym Filoni wspomina poniżej. I może to dlatego admirał Thrawn pojawia się w zwiastunie tylko raz - ale za to w jakiej roli. To właśnie on wyda rozkaz do bombardowania Capital City, co fani podejrzewali od bardzo dawna. Zwiastun zdradza też, że wielki budynek w centrum miasta to w istocie pojazd latający czy też stacja kosmiczna - zdradza wielkie podobieństwo do sfer konstrukcyjnych Gwiazdy Śmierci, a biorąc pod uwagę domniemywany związek Lothalu z jej budową, bliskość wyglądu na pewno nie jest przypadkowa.



Dave wielokrotnie napominał o swojej fascynacji „Księżniczką Mononoke”, w której to ogromne wilki, uosabiające japońskie bóstwa natury, przeciwstawiają się ludziom i ich postępowi technicznemu. Tutaj widać, że ruszą do boju razem z załogą. Na drugim obrazku dosiadają ich po kolei Ezra, Hera, Sabine i Zeb. Kanan jest dziwnie nieobecny w zwiastunie (widać go jedynie w scenach ratunku Syndulli), co wiele mówi. Zwłaszcza, jeśli wierzyć jednemu z opisów odcinków.



W „Mononoke” również istniało wiele wilczych szczeniąt i jedna ogromna matka (tak to wygląda w filmie). Być może Bridger doświadczy tu wizji, na co wskazuje niecodzienne otoczenie. Fani zwrócili uwagę, że największy wilk jako jedyny ma niebieskie oczy (pozostałe posiadają żółte), więc już powstały teorie, że być może nie jest to zwierzę, ale ktoś, kogo znamy, reinkarnowany w nową formę. Warto też zauważyć, że w trailerze na dosłownie kilka klatek stworzenie rozdziawia pysk i atakuje. Może więc nie będzie miało do końca dobrych zamiarów.



Wedle artykułu z EW, gdy Bridger będzie na misji podczas której założy zbroję szturmowca, doświadczy wizji Mocy. W miejscu (przypuszczalnie z odcinka „A World Between Worlds”), do którego zabierze go widzenie, można dostrzec litery alfabetu, który wymyślił McQuarrie, a który to pojawił się już w świątyni Jedi na Lothalu. Chłopak spotka tam convora, który frapuje fanów już od dłuższego czasu - wielokrotnie przytaczaliśmy już teorie na temat jego związku z Ahsoką. Pewne jest, że ma te same barwy, co Córka z Mortis, zasiada również na jej ramieniu na malowidle przedstawiającym ją oraz Ojca i Syna znanych z „The Clone Wars”. To pierwsze tak wyraźne powiązanie obu seriali w kwestii Mocy. Najprawdopodobniej poznamy odpowiedzi na pytania, które pozostawił nam trzeci sezon TCW - albo, co bardziej prawdopodobne, dostaniemy jeszcze więcej zagadek do rozwiązania.



Na drodze chłopaka w „świecie pomiędzy światami” stanie jednak Imperator. Prawdopodobnie jedynie w formie wizji, na co wskazuje zarówno dziwaczne miejsce, jak i niebieskie płomienie, które pojawiły się w TCW w odcinku „Sacrifice”, podczas którego Sidious wykonał skomplikowany rytuał, dzięki któremu chciał przeszkodzić Yodzie w jego wędrówce. Co ciekawe, aby ceremonia zadziałała, potrzebny był ktoś, kto miał jakiś związek z mistrzem, w tym przypadku hrabia Dooku. Jak to będzie z Ezrą? - pewnie się przekonamy, aczkolwiek o trudnościach Sheeva mogą świadczyć słowa:„Ezra Bridger... nareszcie mój”. Tak czy siak, tak jak podczas wojen klonów Sith chciał wykorzystać słabości Yody, tak teraz będzie robił to samo z Bridgerem. W przypadku chłopaka będzie to rozdźwięk pomiędzy tym, czego pragnie on sam, a tym, co jest dobre dla ogółu. Reżyser chciał czegoś bardziej złowrogiego aniżeli zwykła walka na miecze. Zaznaczył też, że Palpatine jest „ostatnim bossem” i w owych czasach głównym źródłem ciemności w galaktyce, choć czasem może wydawać się wręcz kruchy. Do tej pory mieliśmy do czynienia z jego pomagierami - nawet Vader, choć potężny, jest tylko i wyłącznie podwładnym. A to oznacza, że powinniśmy się bać o Ezrę.



Jedna z bardziej tajemniczych scen na zwiastunie, bo choć widać wyraźnie, że postać, z którą rozmawia chłopak nie jest duchem, lecz hologramem, to ciężko jednoznacznie określić kto to jest. Na zbliżeniu przypomina Sidiousa, a jeśli to prawda, to albo Bridger natrafi na jego holokron, albo Imperator znajdzie sposób, by się z nim skontaktować. Zawsze są oczywiście inne opcje, od starożytnych Sithów począwszy, a na Obi-Wanie skończywszy.



Trailery lubią nas zwodzić, dlatego słowa młodzieńca o „ostatniej lekcji” pewnie nie padają w konkretnie tym momencie. Ale być może jest to nawiązanie do lekcji, jakich udzielił Rey w epizodzie ósmym Luke - miały być trzy, a zobaczyliśmy tylko dwie. To ostatnia szansa, by serial jakoś połączył się z nową trylogią i może dowiemy się, co takiego Skywalker chciał przekazać młodej uczennicy.

Co z samą końcówką? Filoni postawił sprawę jasno: nie należy się spodziewać idealnego połączenia z „Łotrem” mimo że w filmie występuje Chopper, a Hera jest wywoływana przez interkom. Producent rozumie, że fani chcieliby, aby luki pomiędzy poszczególnymi mediami zostały powypełniane, natomiast on pragnie, by jego historia była bardziej samodzielna.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Zmarła Allison Shearmur

13

W wieku 54 lat zmarła Allison Shearmur, producentka „Łotra 1” i „Hana Solo”. Zmarła wczoraj niespodziewanie w szpitalu UCLA Medical Center, gdzie leczyła się na raka płuc.

Przez lata należała do zarządu wytwórni Paramount i Lionsgate, później została producentką filmową. Najbardziej zasłynęła z ekranizacji „Igrzysk śmierci”. Wyprodukowała także między innymi „Opowieść o miłości i mroku” (razem z Ramem Bergmanem, to debiut reżyserski Natalie Portman), „Kopciuszka” (razem z Simonem Kinbergiem, w reżyserii Chrisa Weitza), „Nerve”, „Power Rangers” czy „Duma i uprzedzenie i zombie” (razem z Natalie Portman). Odpowiada także za telewizyjną wersję „Dirty Dancing”.

Będąc członkiem managmentu nadzorowała powstanie takich serii filmowych jak „Bourne”, „American Pie”.

Pozostawiła po sobie męża, dwoje dzieci – córkę Imogen i syna Anthony’ego, oraz rodziców i rodzeństwo.

Zapytana o to, co by zrobiła, gdyby miała jeszcze jeden wolny dzień w życiu, powiedziała, że usiadłaby na plaży nad oceanem w Kauai i razem z mężem oglądała jak ich dzieci surfują i są nieustraszone.

Wyniki i sekrety VIII Epizodu

27

Ten weekend nie był zbyt udany dla filmu Riana Johnsona. „Ostatni Jedi” spadł na 6 pozycję w amerykańskim box-officie i zarobił jedynie 11,8 miliona USD. To mniej nie tylko od „Przebudzenia Mocy”, ale też „Łotra 1” w analogicznym okresie. Choć warto przypomnieć, że „Łotr 1” został już dawno pokonany. Obecnie Epizod VIII jest szóstym najbardziej dochodowym filmem w historii w USA, a także 10 na całym świecie. W dodatku ma spore szanse by poprawić oba wyniki.

Jeśli interesują was ciekawostki o Ostatnim Jedi to z pewnością zaciekawi was filmik, który przygotowała oficjalna wraz z ekipą „Star Wars Show”. „The Last Jedi Secrets Explain” to półgodzinny program, w którym Leland Chee, Pablo Hidalgo, Matt Martin i Rayne Roberts rozmawiają z Andi Gutierrez o inspiracjach i smaczkach VIII Epizodu. Od nawiązań do „Ojca chrzestnego”, po historię emblematu Jedi, czy łączniki fabularne z „Battlefrontem”.



Rian Johnson wytłumaczył dlaczego Luke w swojej projekcji wygląda jak wygląda. Chodziło o wywołanie gniewu w Kylo Renie. Skywalker doskonale wiedział, że jest to pięta achillesowa Bena Solo. Dlatego starał się wyglądać tak jak w czasie zniszczenia świątyni. Ma też miecz swojego ojca. Ren jest przekonany, iż ta broń powinna należeć do niego. Jednocześnie nie wie, że została zniszczona. W momencie wybuchu traci przytomność. Nie ma pojęcia, co się stało z mieczem, poza tym, że pewnie zabrała go Rey.

Przy okazji dokumentów z planu pojawił się jeszcze jeden promujący Irlandię.

Ciekawostki o „Ostatnim Jedi”

13

„Ostatni Jedi” zbliża się do miliarda USD w globalnym rozrachunku, cały światowy box office znów jest zdominowany przez Gwiezdną Sagę. W ten weekend Epizod VIII powinien przekroczyć magiczną liczbę 500 milionów USD w Stanach i pewnie podobną poza granicami (obecnie ma 483 miliony USD w USA i 469 milionów USD poza). Drugi weekend VIII Epizodu był w USA o 15 milionów lepszy niż wynik „Łotra 1”, no ale jednocześnie o 90 milionów gorszy od „Przebudzenia Mocy”. Wciąż jednak to imponujące osiągnięcie. Warto przypomnieć, ze w Stanach „Łotr 1” był największym hitem 2016. „Ostatni Jedi” nie powinien mieć problemów z powtórzeniem tego sukcesu. Uczyni to prawdopodobnie w ten weekend. Na razie największym tegorocznym hitem jest „Piękna i Bestia” z 504 milionami USD.

Zostając przy zarobkach. Sumarycznie trzy filmy Disneya zarobiły już 4 miliardy USD, czyli tyle ile mniej więcej kosztował Lucasfilm. Mówimy tu tylko o wpływie z biletów.

Narosło trochę kontrowersji w sprawie Marka Hamilla i jego oceny „Ostatniego Jedi”, o czym pisaliśmy tutaj. Mark raz mówił tak, innym razem inaczej, trudno wyłapać, które wypowiedzi są bardziej aktualne, zwłaszcza, że filmiki z sieci znikają. W każdym razie Hamill przeprosił na twitterze, za to, że wyrażał swoje prywatne zdanie i wątpliwości publicznie. Jak stwierdził, różnice twórcze to normalny element pracy nad projektem i zazwyczaj nie wypływają. Wszyscy chcieli dostać dobry film. Mark twierdzi, że „Ostatni Jedi” Riana Johnsona jest wspaniały.



Ale to nie koniec tweetów od Marka Hamilla. Otóż potwierdził on, że jego dzieci zagrały małe rólki w filmie. Nathan, Griffin i Chelsea pojawili się między innymi w Słowniku ilustrowanym jako Saile Minnau, Salaka Kuchimba i Koo Millham. Warto przypomnieć, że Nathan ma już na koncie kameo w „Mrocznym widmie” jako widz na wyścigu podów i strażnik Naboo.



Można je też zobaczyć na kadrze z filmu.



Pablo Hidalgo potwierdził, że scena w „Łotrze 1” w którym Jyn Erso przegląda listę projektów Imperium i mówi o systemie śledzenia w nadprzestrzeni, to był celowy zabieg łączący oba filmy.

Z koeli Rian Johnson przyznał, iż rozważał wprowadzenie Landa w „Ostatnim Jedi”. Jednak tego nie zrobił, głównie ze względu na postać DJa i Benicio Del Toro. DJ w pewien sposób pełni rolę bardzo podobną do Landa w „Imperium kontratakuje”. Zresztą Lando w wersji Johnsona też miał wystawić bohaterów, ale jak to w jego przypadku bywa, nie do końca. W przypadku DJa nie oczekujemy nagłej zmiany stron, u Lando musiałoby się tym skończyć.

Johnson wspomniał także o scenie z wizją Rey na Ahch-To. Nakładają się tam dwie rzeczy. Po pierwsze równowaga. Skoro znajduje się tam świątynia Jedi, czyli jasna strona jest na górze, to na dole musi być ciemna. Natomiast samo wejście i wizja jest analogią do tego, co przechodził Luke w jaskini na Dagobah. Luke i Rey musieli mierzyć się ze swoim największym strachem. W jej przypadku jest to fakt, że jest nikim i musi polegać jedynie na sobie.

Kolejną ciekawostkę o „Ostatnim Jedi” wyjawił Matt Wood. Otóż w momencie, gdy Rey idzie w kierunku drzewa Mocy na Ahch-To słychać jakieś dźwięki, jakby szantę lub szeptanie w tle. To coś, z czego powinni być zadowoleni fani legend. To kodeks Jedi.
Nie ma emocji, jest spokój.
Nie na ignorancji, jest wiedza.
Nie ma pasji, jest pogoda ducha.
(Nie ma chaosu, jest harmonia.)
Nie ma śmierci, jest Moc.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Jeśli kojarzycie scenę skoku w nadprzestrzeń wykonaną przez admirał Holdo, z pewnością zauważyliście, że przez około 10 sekund nie ma tam dźwięku. Okazuje się, że za oceanem mają z tym problem. Już wcześniej obsługa kin dostała instrukcje, że jeśli nie ma dźwięku przez ten czas to z filmem wszystko jest dobrze, tak miało być. Z kolei pracownicy kin tłumaczą to teraz części widzów, którzy zgłaszają problemy techniczne.

Trolling informacyjny wokół „Ostatniego Jedi”

38

Recenzje krytyków dotyczące „Ostatniego Jedi” są bardzo pozytywne. Publiczność także chodzi na ten film, ale jeśli poczyta się recenzje w sieci, to nagle pojawiają się całkiem spore rozjazdy. Widać to zwłaszcza na dwóch portalach, gdzie recenzje krytyków są zestawione z recenzjami użytkowników, czyli przede wszystkim Rotten Tomatoes i Metacritic.







Gołym okiem widać olbrzymie różnice w ocenach. Coś co krytycy oceniają na 92% a fani na 53%. Zresztą na Metacritic rozbieżność jest podobna. Czy faktycznie odbiór tych filmów jest tak zły? Niekoniecznie. Problemem jest próbka badawcza. O ile w przypadku krytyków, są mniej lub bardziej wybrani (acz z mniejszego zbioru), o tyle w przypadku użytkowników, ci wybierają się sami i sami piszą recenzję, oceniają film. Natomiast trudno to nazwać reprezentacyjną próbą, choć patrząc na ilość ocen, z pewnością dużą. Kolejna istotna rzecz, to fakt, iż wielu użytkowników zarejestrowało się specjalnie na te portale, by ocenić (najczęściej negatywnie) nowe „Gwiezdne Wojny”. Byli też tacy, którzy nawoływali innych, by bombardowali film negatywnymi recenzjami. Owszem jest to trolling, ale nie można zapominać, iż nie bierze się on bez przyczyny. Fani (w szczególności część mocno związanych z dawnym, skasowanym przez Disneya Expanded Universe) trollowali już „Przebudzenie Mocy”, ale tam zjawisko nie miało takiej skali.

Przedstawiciele Disneya z jednej strony, mówią że nie ma problemu, bo ważne, iż film wywołuje emocje. Z drugiej są dumni z tego, co dostarczyli, ale jednocześnie wskazują, że część tych recenzji może być pisana przez boty oraz, że są strony na facebooku, które pomagają prowadzić akcję bombardowania negatywnymi recenzjami.

Rian Johnson także wypowiedział się na temat ocen filmu. Po pierwsze sugerował, że znaleźli się fani, którzy mu grozili (śmiercią/pobiciem – w to trudno wnikać). Przyznał jednak, że jego celem nigdy nie było takie podzielenie fanów, a raczej sprawienie by marka zmieniła kierunek, poszła do przodu, dorosła, ale jednocześnie stała się bardziej atrakcyjna w obecnej rzeczywistości.

Jednocześnie fani w sieci zrobili petycję, by usunąć „Ostatniego Jedi” z kanonu. Petycja ta wcale nie zbiera tylu głosów, ile jest negatywnych recenzji. Oczywiście sama petycja została strollowana przez innych fanów kolejną petycją, tym razem o to by 4 maja serwis z pornografią zmienił nazwę na Porghub.

I na koniec, żeby nie było, że tylko fani rozmijają się trochę z prawdą, zdarza się to również Disneyowi. W poniedziałek pisaliśmy o polskim sukcesie „Ostatniego Jedi”. Wg Disneya film w pierwszy weekend zobaczyło 781 tys. ludzi (a raczej tyle sprzedano biletów), co by czyniło go najlepszym otwarciem roku. Nie jest to do końca prawda, bo jak już pojawiły się szczegółowe dane, to okazało się, iż w weekend sprzedano 558 974 biletów. Różnica wynika z tego, iż Disney do weekendu doliczył czwartek i środowe pokazy, co czyni porównanie niemiarodajnym. Tyle, że jeśli porównamy tylko pierwszy weekend to w 2017 królują „Listy do M. 3” (736 812 biletów). (Więcej na ten temat tutaj).

Epizod VIII bez wątpienia podzielił fanów i to dość mocno. Teraz czeka go bardzo ważna próba, drugi weekend. Zobaczymy jakie zanotuje spadki. W końcu dla szefostwa Disneya same recenzje nie są istotne, ważne są wpływy i zainteresowanie. Zaś w Stanach film już zarobił prawie 300 milionów, czyli prawie 100 milionów mniej niż VII Epizod, ale lepiej niż „Łotr 1” i większość innych blockbusterów.

Blu-ray, 4K, Lucas i polskie sukcesy

23

Polski Disney ma się czym pochwalić. „Ostatni Jedi” zanotował w Polsce imponująco wysokie otwarcie. Ten sukces chyba nikogo nie dziwi. Najnowsza produkcja Lucasfilm przez pierwsze dni wyświetlania ustanowiła rekord wpływów ze sprzedaży biletów – 17.8 miliona zł., gromadząc w kinach 781 tysięcy widzów. Jest to najlepsze otwarcie 2017 roku w polskich kinach. Warto dodać, że 46% z tych widzów wybrało wersję z dubbingiem.

Ciekawi Was, co George Lucas sądzi o VIII Epizodzie? Otóż, jak zwykle w przypadku produkcji Disneya, wypowiada się dość enigmatycznie. Nazwał film „przepięknie zrobionym”. Dla przypomnienia: „Przebudzenie Mocy” opisał: „naprawdę mi się podoba”, zaś „Łotra 1” – „kocham”. Więcej pewnie z niego nie wyciśniemy.

Natomiast nie tylko Rian Johnson szykuje się do wersji blu-ray. Wśród dodatków mamy tam zobaczyć jakieś 20 minut wyciętych scen, w tym wtargnięcie na okręt Snoke’a, więcej dynamiki między DJem, Finnem i Rose, a także rozszerzoną scenę z Rey i opiekunkami świątyni oraz sceny z Finnem i Poe.



Blu-ray, jeśli wierzyć przeciekom, ukaże się 18 kwietnia. Tym razem oprócz normalnej wersji ma też wejść wersja 4K Ultra HD. Będzie to pierwsze wydanie sagi w tym formacie. Przypominamy, że przynajmniej „Nowa nadzieja” także już została skonwertowana do tego formatu, a teraz gdy Disney przejął Foxa, Iger nie będzie musiał martwić się o ew. podział zysków.

Plotki o kolejnych filmach

35

W ostatnim czasie nazbierało się kilka plotek o przyszłych filmach. Zaczynamy od nowej trylogii.

Rian Johnson zdradził kilka szczegółów o kulisach powstawania kolejnej trylogii. Przede wszystkim razem z Kathleen Kennedy i resztą ekipy Lucasfilmu bardzo dobrze bawili się na planie „Ostatniego Jedi”. Była to dla nich bardziej impreza niż praca, przynajmniej tak to odczuwali. No i żałowali, że wszystko się kończy. Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się problemy z reżyserem Epizodu IX, ale jak mówi Rian, wówczas i tak nikt jego poważnie nie rozważał jako zastępstwo. Miał wpierw skończyć VIII. Kennedy w niezobowiązującej rozmowie zapytała go tylko, co by chciał zrobić, gdyby miał zostać. Rian odparł, że chciałby naszkicować nową trylogię. Całkowicie nową, odciętą od reszty, większą historię złożoną z trzech filmów, bez jakiś wytycznych. Kathleen to podchwyciła. Dla Riana właśnie to, że musi wszystko ustalić samemu, wymyślić jest najbardziej ekscytujące w tym zadaniu. Dziś wiemy tylko, że Johnson ustali główną historię, bohaterów, a także napisze i wyreżyseruje pierwszy film. Jaka będzie jego rola później, on sam obecnie nie wie.

Denis Villeneuve, twórca między innymi „Sicario”, „Nowego początku” a ostatnio dobrze przyjętego „Blade Runnera 2049” wyraził zainteresowanie wyreżyserowania jakiegoś spin-offa „Gwiezdnych Wojen”. Reżyser powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, iż jest to trudne, gdyż saga ma swoją własną estetykę. Ale jednocześnie wskazał „Łotra 1” jako przykład, to film który odszedł trochę od głównego nurtu. Właśnie coś takiego interesowałoby Denisa.



Zaś poza spin-offami w obecnym stylu, prawdopodobnie dostaniemy filmy uzupełniające epizody VII-IX. Raz, Kennedy to sugerowała, twierdząc, że muszą ustalić co dalej z Rey, Finnem, Poe i resztą. Dwa, poniekąd potwierdziła to Daisy Ridley. Wpierw przyznała, że podpisała kontrakt jedynie na trzy filmy i chce, by na tym się skończyło, by móc dalej iść własną drogą twórczą. Lub też, jak sama twierdzi, w ten sposób ją cytowano. Aktorka sprostowała tę wypowiedź i przyznała, że na razie nie zamierza kończyć z postacią tak silną jak Rey. Jak będzie możliwość, to chętnie wcieli się w nią jeszcze po IX Epizodzie. A że na razie nie będzie czwartej trylogii, to na rzeczy może być coś innego.

Zaś z dziwnych plotek, Anthony Breznican, dziennikarz, który wciąż ma niezłe źródła w Lucasfilmie twierdzi, iż milczenie w sprawie filmu o Kenobim ma swój cel. Podobno Kenobi wciąż jest w jakiś sposób powiązany z Rey lub obecną trylogią, więc na razie nie chcą o nim mówić głośno. Zobaczymy.

„Rebels” #57-58 w USA

Rózne
12

Jutro na stacji Disney XD w USA zadebiutują dwa kolejne odcinki serialu „Star Wars: Rebelianci”, czyli „The Occupation” i „Flight of the Defender”. Poniżej opisy i fragmenty, a obrazki można pooglądać tu i tutaj.

„The Occupation” - Ezra i załoga „Ghosta” zostają wezwani na Lothal, gdy pojawia się nowe imperialne zagrożenie.



„Flight of the Defender” - Ezra i Sabine kradną prototyp myśliwca TIE, ale muszą polegać na nieoczekiwanej pomocy, by uciec przed Thrawnem.





W najnowszym „Reconie” pada najpierw pytanie czy już mamy do czynienia z Sojuszem Rebeliantów, oficjalną organizacją. Filoni początkowo mówi, że nie jest to takie istotne, ale potem oznajmia, że Sojusz powstał w trzecim sezonie, gdy Mon Mothma dokonała oficjalnej proklamacji. No ale z „Łotra” wiemy, że nie ma zgody jak prowadzić walkę. Aktorzy są zachwyceni, że ich postacie są już na Yavinie, bo dzięki temu są bliżej filmów. Stworzenie bazy na księżycu wymagało sięgania do źródeł filmowych, co nie zawsze było łatwe. Filoni jest jednak zdania, że połączenie serialu z „Łotrem” nie było i nie jest dla nich celem, bo ważne jest, aby nasi rebelianci byli swymi własnymi postaciami z własnymi historiami.

Pablowi bardzo podoba się moment, w którym Mon Mothma wybucha gniewem, bo ukazuje to tę bohaterkę w innym świetle. Ezra i Sabine z kolei dostrzegają jakim niebezpiecznym człowiekiem stał się Saw. Dave uważa, że gdyby Steela nie zginęła, byłby inną osobą - a tymczasem po prostu nie może pozbyć się nienawiści i strachu.

Chopper zostaje zastąpiony przez R3, a Andi spieszy do Pabla z nowymi pytaniami. Pierwsze: czy „Księżna”, czyli broń zbudowana przez Sabine, mogłaby zabić Vadera, gdyby była ustawiona na pancerz szturmowców? Nie, bo ich zbroja była wykonana z plastoidu, a lorda z durastali. Drugie: po co Kananowi hologram Hery, skoro jest niewidomy? No jasne, że go nie potrzebuje, ale Syndulla chciałaby zobaczyć ukochanego. A poza tym jesteśmy jeszcze my, widzowie. Na koniec jest zajawka „The Occupation”.



Agent Kallus jest taki hot, że nie zmieścił się w oficjalnym „Reconie”, także dostał własny. Ekipa opowiada głównie o jego wyglądzie, który musiano zmienić, by mężczyzna bardziej kojarzył się z rebelią - stąd spokojne tony ubioru i niesforne kosmyki włosów (bo przestał używać imperialnych produktów do stylizacji). Mamy też kolejne wideo promocyjne, tym razem z Herą.

Filoni nie spoczął na laurach i udzielił w tym tygodniu paru wywiadów oraz narysował dwa kolejne rysunki. W Daily News potwierdził, że Thrawn będzie głównym złym sezonu (wcześniej dzielił pałeczkę pierwszeństwa z Maulem), ale zdradził, że „może są inni wrogowie bardziej arcy- niż on, którzy gdzieś się chowają...”. Raczej nie chodzi tu o Rukha, którego Dave starał się przedstawić jak najbliżej pierwowzoru - nie identycznie, bo mamy tu inną historię, ale nadal będzie „diabelskim zabójcą”. W czwartym sezonie pojawią się inspiracje „Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia” w zakresie „magii i tajemnicy” tego filmu oraz obrazami „Poszukiwacze zaginionej arki”, „Już nigdy nie zawyje wilk” i „Księżniczka Mononoke”.

Jeśli czytaliście zeszłotygodniowy news, to pewnie pamiętacie, że Dave obiecał wyjaśnić losy paru postaci. W rozmowie z io9 powiedział więcej: Kanan i Ezra to priorytet, bo ludzie domagają się odpowiedzi dlaczego nie ma ich w czasach epizodu IV. Drugi to Thrawn, bo skoro już go przywrócili do kanonu, to trzeba powiedzieć co dalej. Trzeci to Ahsoka.



A co niesie przyszłość? Jak zwykle Filoni był tajemniczy, ale powiedział, że siedzi w Lucasfilm Animation już dwanaście lat, podczas których poznał wielu wspaniałych ludzi. Czuje wobec nich dług wdzięczności i pragnie, aby mogli dalej opowiadać historie z Sagi. Sam jednak chce spróbować czegoś nowego, czegoś, co stanowiłoby wyzwanie. Tu wspomniał, że miał kontakt z Rianem Johnsonem, który pokazał mu jak wygląda produkcja filmu aktorskiego. Dodał, że chce opowiadać starwarsowe historie, nieważne w jakim medium - małym czy dużym ekranie. Jednocześnie czuje, że powinien uczyć „kolejne pokolenie” tak jak jego samego uczył Lucas. Czyżby Dave szykował się do serialu aktorskiego lub filmu? Jeśli spojrzeć na sprawę uczciwie, to owszem - obiecał nam nowe animacje, ale nigdy nie powiedział, że on sam będzie się nimi zajmował. Wszystko zaczęło się właściwie od sezonu trzeciego, w którym to na stanowisku głównego reżysera zastąpił go Justin Ridge, ale jak wyjaśnił Hidalgo, to nie była degradacja Filoniego, lecz awans. Freddie Prizne wspominał nawet kiedyś, że nie zdziwiłby się, gdyby Dave dostał kiedyś własną antologię. Ale na takie wieści zapewne przyjdzie nam jeszcze długo czekać.

Na koniec wieść z naszego podwórka: w najbliższą sobotę, to jest 4 listopada, przewidziany jest maraton z „Rebeliantami” od godziny 6:40. Nie jest do końca jasne jakie to będą odcinki, ale w programach TV są oznaczone od numeru 53 - co by oznaczało, że chodzi o te, których jeszcze nie emitowano. Może w tygodniu coś się wyjaśni.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „The Occupation” i „Flight of the Defender”.

Rahm Kota w „Łotrze 1”?

11

Na łamach hiszpańskojęzycznego serwisu La Fosa del Rancor pojawił się interesujący artykuł o castingu do „Łotra 1”. Marcos Cabotá, reżyser dokumentu „I Am Your Father”, poświęconemu Davidowi Prowse’owi i gwiezdnej sadze, stwierdził, iż jeden z jego znajomych ubiegał się o rolę do „Łotra 1”, Miało to miejsce jeszcze na bardzo wczesnym etapie produkcji, gdy o filmie niewiele było wiadomo. W testowym scenariuszu znalazła się postać starego, niewidomego Jedi. Wcale nie chodziło tu o Chirruta. Jak pamiętamy to Donnie Yen zasugerował, by Strażnik Oświeconych również był ślepy. W tym testowym scenariuszu wykorzystano Rahma Kotę, czyli Jedi z The Force Unleashed.



Czy Rahm Kota miał swoje miejsce w „Łotrze 1” Garetha Edwardsa, czy może to sztuczka Lucasfilmu, by nie ujawniać prawdziwego scenariusza. Niektóre źródła sugerują, że może przewinął się przez jeden z wstępnych scenariuszy, w końcu było tam wiele nawrotek i poprawek. Która z tych wersji jest prawdziwa, obecnie nie wiadomo. W każdym razie „The Force Unleashed” w jakiś sposób zostało wykorzystane przy produkcji „Łotra 1”.

Efekty specjalne „Łotra 1”

9

Co prawda od premiery „Łotra 1” minęło już trochę czasu ale wciąż istnieje jeszcze wiele nieopublikowanych materiałów z jego produkcji. ILM zamieścił wczoraj filmik pokazujący magię efektów specjalnych w spin-offie. Obejrzeć możecie go poniżej.

"The Star Wars Show" #68

1

W tym odcinku "The Star Wars Show" m. in. : wywiad z aktorem Taranem Kilamem, przegląd ostatnich nowości ze świata filmu i gier, fani-budowniczy droidów i inne ciekawostki.

Rian Johnson czy J.J. Abrams, oto jest pytanie?

56



Tym razem niewiele wiemy na temat kulis zwolnienia Colina Trevorrowa, ale to nie znaczy, że nic. Prawdopodobnie wynika to wprost z tego, że obeszło się bez skandalu, wpadek, dziwnych sytuacji, a zwyczajnie współpraca się nie układała. Colin Trevorrow nakręcił dobrze przyjęty, niezależny film „Na własne ryzyko”, średnio przyjęty „Jurassic World”, który jednak okazał się wielkim sukcesem kasowym. To przemawiało na jego korzyść. W międzyczasie zdarzyła mu się wpadka z „The Book of Henry”, zaś „Jurassic World” owszem zarobił, ale nie przysporzył Trevorrowi sympatii wśród fanów tak serii, jak i sagi. Dotychczas jednak to wszystko było bez większego znaczenia. Colin i jego bliski współpracownik Derek Connolly pracowali od dłuższego czasu nad scenariuszem IX Epizodu. Do grudnia zeszłego roku wszystko wyglądało dobrze. Trevorrow wiele razy sugerował, że w jego filmie istotna będzie Leia, czyli Carrie Fisher. „Przebudzenie Mocy” to film o Hanie (Harrison Ford), „Ostatni Jedi” o Luke’u (Mark Hamill), więc zamysł wyglądał świetnie. Owszem to przede wszystkim też filmy o nowych bohaterach, ale każdy z nich miał mieć szczególne miejsce dla trzech ikon klasycznej trylogii. Problem w tym, że w grudniu Carrie Fisher zmarła i wtedy Trevorrowi i Connolly’emu zaczął się usuwać grunt spod stóp.

Scenarzyści musieli znaleźć nowy pomysł i nową wizję na IX Epizod. To, co wcześniej szło jak po maśle, teraz okazało się problemowe. Kathleen Kennedy nie była w stanie zaakceptować nowych wersji scenariusza, który się rozłaził. Ciągłe nawrotki i poprawki powodowały zwiększenie napięcia na linii Trevorrow – Kennedy. Zresztą wygląda na to, iż reżyser miał swój pomysł, który nie zgadzał się z wizją włodarzy Lucasfilmu. Początkowo Kennedy nie chciała wymiany reżysera, nie po tym jak wyrzuciła Chrisa Millera i Phila Lorda. Próbowała tego uniknąć. Odsunęła więc w pierwszym kroku Connolly’ego i Trevorrowa od pisania scenariusza. W ich miejsce wszedł Jack Thorne. Tyle, że Trevorrow nie akceptował zmian wizji i nadal zgłaszał swoje uwagi. Był zaangażowany w film, a w nowym układzie miał zostać jedynie reżyserem, co powodowało pewne problemy z zarządzaniem produkcją. Stało się jasne, że nawet jeśli Thorne napisze scenariusz pod dyktando Kennedy, Colin nie będzie z tego powodu zadowolony i nie wiadomo jak potoczyłoby się dalej losy projektu. Można było spodziewać się eskalacji konfliktu. W tym momencie rozejście się było najlepszym, co dało się zrobić.


Liga niezwykłych niereżyserów – Edwards, Miller, Lord i Trevorrow.


Cieniem rzucają się oczywiście problemy z kilkoma poprzednimi reżyserami. Poza Millerem i Lordem, przecież zwolniono też Josha Tranka, no a Gareth Edwards również nie poradził sobie z filmem. Choć firmował „Łotra 1”, to jednak potrzebował wsparcia Tony’ego Gilroya. Nie licząc Riana Johnsona, polityka dawania szans młodym twórcom się nie sprawdziła. Widać to także po wyborze nowego reżysera Hantologii, gdzie Kennedy postawiła na sprawdzonego rzemieślnika Rona Howarda. Tego podejścia należy się spodziewać przy kolejnych filmach.

Colin odszedł z projektu, ale bardzo długo walczył o to by zostać. W mediach temat jego ew. odejścia przewijał się wielokrotnie. Zresztą Trevorrow planował już między innymi powrót do Emiratów Arabskich, by nakręcić tam sceny na Jakku.

Pytaniem otwartym jest to, kto zajmie miejsce Colina? Na razie jeszcze nie wiemy, ba być może jeszcze nawet nie ma kandydatów, ale w Lucasfilmie jest krótka lista osób, które najchętniej widzianoby w tej roli. Ogranicza się do dwóch osób, Riana Johnsona i J.J. Abramsa. Niektóre źródła sugerują, że właściwie to Johnson jest numerem jeden.

Rian może się poszczycić tym, że z wszystkich młodych twórców jego obraz został nakręcony bez większych problemów. Zobaczymy jeszcze jak zostanie przyjęty. Zresztą film obecnie jest prawie skończony, trwają już małe poprawki, więc Johnson mógłby już zająć się Epizodem IX, zwłaszcza, że nie ma innych zobowiązań. On sam kilka miesięcy temu przyznał, że bardzo chętnie wyreżyserowałby jeszcze jeden film z „Gwiezdnych Wojen”.

Inaczej sprawa ma się z J.J. Abramsem. Z nim również Kennedy wiąże dobre wspomnienia, współpraca się układała, zyski były, a reżyser jest doświadczonym twórcą. Tyle, że J.J. nie lubi presji czasowej, a także woli pracować blisko domu i swojej rodziny. Choć z drugiej strony nie zamyka sobie drogi do powrotu do sagi, sugerował nawet, że chciałby wyreżyserować jeszcze jeden film, choć niekoniecznie epizod. No i co ważniejsze, jest też producentem wykonawczym Epizodu VII i IX. Siedzi w tym dość dobrze, zna realia Lucasfilmu, zresztą podobnie jak Rian Johnson, no i także nie ma w chwili obecnej żadnego projektu reżyserskiego.

Warto tu też przypomnieć, że J.J. Abrams w pewnym momencie był bliski odejścia z „Gwiezdnych Wojen”. Wówczas jednak poszło o czas i trochę o wizję. Ostatecznie Kennedy poszła mu wtedy na rękę, czyli przesunięto premierę na grudzień, zaś scenariusz Arndta został przepisany przez Abramsa i Lawrence’a Kasdana.

Wygląda na to, że po pożarze na planie Hantologii Kennedy ma wiele do przemyślenia, zanim ogłosi decyzje dotyczące kolejnych filmów. Nie wiadomo, czy wpłynie to na ew. przesunięcie premiery Epizodu IX. Planowo zdjęcia powinny się zacząć po nowym roku.

"Rebelianci" na konwentach [UPDATE]

Rózne
36

W ten weekend odbywają się aż dwa spore konwenty: Dragon Con w Atlancie i Fan Expo Canada w Toronto. Ta druga impreza ma nieco większą skalę, no i to właśnie ten kierunek obrał Dave Filoni, także zacznijmy od niej. Najważniejsza informacja to oczywiście data premiery, która odbędzie się 16. października - czyli powracamy do poniedziałkowych emisji.

Panel prowadził Chris Blauvelt, a dołączyli do niego: Filoni, Marshall i Gray. Pogadanka rozpoczęła się od swobodnej rozmowy na temat Ahsoki. Dave zażartował, że karty Toops i sceny z mediów społecznościowych (prace fanów?) to idealny sposób na czerpanie inspiracji do chwil, które nigdy nie pojawią się w serialu. Wyjaśnił, że Tano stała się sławna wśród innych padawanów, bo została uczennicą Anakina - dlatego też Kanan ją kojarzył. Filoni odniósł się też do krążącej już od dłuższego czasu teorii o sowie/convorze - owszem, „sowa coś znaczy”, no i jeśli widzimy, że reżyser coś wrzuca na Twittera czy czyni jakieś aluzje, to nie jest to bezpodstawne. Ale nie chciał powiedzieć nic więcej, a zapytany o imię sowy, odparł jedynie, że to ptak.



Vanessa powiedziała, że wzmianka o Herze w „Łotrze” dobrze wróży jej przetrwaniu, ale to akurat nie jest nowością. Taylor dodał, że w tym sezonie na bohaterów czekają największe przeszkody, ale Ezra bardzo dorośnie. O Mandalorianach nie powiedziano wiele, poza wzmianką, że dowiemy się, co Bo-Katan myślała o rządach Maula. Filoni jest zaskoczony, jak popularny się stał #HotKallus i powiedział o tym Davidowi Oyelowo (który zasadniczo unika mediów społecznościowych), co mocno zaskoczyło aktora. Skoro o Kallusie mowa, to pokazano klip, w którym Hera przekazała jemu i Reksowi kontrolę nad „Ghostem”.

Kolejnym tematem był Thrawn. Admirał będzie toczył wojnę nie tylko z rebeliantami, lecz także z samym Imperium, bo nie będzie zgodności pomiędzy nim a resztą oficerów w jaki sposób należy toczyć walkę. Zobaczymy wiele machinacji pomiędzy nim a Pryce. Filoni powiedział, że udział Zahna był niezbędny, bo to jego postać. Kolejny fragment przedstawiał, zacytujmy, „karokolnie wielką flotę niszczycieli” dowodzonych przez Chissa i atak X-wingów. Następny prezentował pocałunek Hery i Kanana... no prawie, bo przeszkodził im Ryder Azadi. Dave zaczął żartować, że to trolling z shipperów „Kanery”. Filmik możecie zobaczyć poniżej.

https://stillthewordgirl.tumblr.com/post/164898866526/i-didnt-get-the-full-clip-but-be-prepared-to


Rozmowa zeszła na tematykę Mocy i tajemniczego białego wilka z Lothalu. A właściwie wilków, bo będzie ich więcej i nie wszystkie będą białe. Przypominają nieco Bendu, bo są połączone z siłami natury planety. A poza tym Dave przyrównał je do Mocy, bo tak jak ona posiadają dobrą stronę, jako na przykład przewodnicy, oraz złą, jako drapieżnicy. Zależy jak na nie spojrzeć. Taylor wtrącił, że dzięki Mocy można się łączyć z żywymi istotami, więc pewnie zobaczymy jak Ezra wykorzysta swe umiejętności.

Pod koniec pogadanki Filoni zaczął opowiadać o końcówce serialu: jest już skończony, zresztą cały sezon ma być „lepiej połączony” niż reszta - mamy dostać właściwie jeden długi film. Pierwsze odcinki mają pozamykać niedomknięte sprawy, a od piątego zacznie się domykanie historii Ezry. Nad ostatnimi scenami czuwa jedynie on i dwójka animatorów, by zachować wszystko w sekrecie. Następnie pokazano poniższy trailer, a potem puszczono odcinek „Heroes of Mandalore” - tym razem w całości, więc niedługo powinny pojawić się spoilery z drugiej połowy.



Na Dragon Conie pojawili się z kolei Timonthy Zahn i Henry Gilroy i tutaj z pomocą przychodzi Reddit i różni użytkownicy Twittera. Jak można się domyśleć, jednym z głównych poruszanych tematów był Thrawn, który będzie ogrywał znacznie większą rolę w życiu naszych bohaterów. Twórcy postaci admirała podoba się zarówno sam serial, jak i to w jaki sposób podszedł on do Chissa. Zapytano go o to, jak oficer zareagował na konfrontację z Bendu i odparł, że jedynym, co może Thrawna pokonać, jest to, czego on nie rozumie lub nie kontroluje. Gilroy dodał, że admirał ma problem z Mocą, bo nie da się jej ani zmierzyć, ani przeanalizować. Wedle Timonthy'ego Rukh też wyszedł całkiem fajnie i obaj goście konwentu chcieliby zobaczyć jego walkę z Zebem, także może ją dostaniemy.

W sezonie czwartym dostrzeżemy jeszcze więcej aluzji do „Łotra”, a niektóre wydarzenia mają wskazywać na specyficzny punkt w czasie. Saw i Kallus mogą się spotkać, jednakże Zahn powiedział, że nie spieszyłby się zbytnio z ufaniem byłemu agentowi Imperium - rebelianci będą podejrzewać, że jest szpiegiem Thrawna. Zresztą, tymczasowa muzyka umieszczana w scenach z Kallusem podczas storyboardingu to utwory Kanye Westa, no bo #HotKallus. Henry sceptycznie odniósł się do teorii jakoby miałby on być Madine'em. Raczej nie ma szans na spotkanie Vadera z Reksem, zresztą kapitan nie ma powodu, by podejrzeć, że mroczny lord jest jego znajomym. Nie zobaczymy też ani Palpatine'a (mimo plotki), ani jego gwardzistów, bo zdaniem Gilroya nie pasują swym rozmachem do serialu i byliby zbyt potężni dla naszych bohaterów. Niestety, raczej nie dowiemy się więcej o inkwizytorach z serialu - w tym celu będziemy musieli sięgnąć po marvelowskiego „Vadera”. Nie wiadomo też na sto procent, czy Hera i Chopper świętowali zniszczenie Gwiazdy Śmierci na Endorze, jak to pokazano we „Freemakerach”. Ale wiemy, że Syndulla pokaże się w jednym z odcinków „Sił przeznaczenia” dziejącym się właśnie na tym księżycu, więc nic nie jest wykluczone. Henry nie chce nic powiedzieć o Ahsoce, tłumacząc to faktem, że Filoni jest lordem Sithów.

Pozostało jeszcze parę plotek z ostatnich dni. Fani Thrawna nie powinni być zawiedzeni, zapowiada serwis Syfy. Admirał pojawi się o wiele częściej w czwartym sezonie, a Rukh „będzie odgrywał główną rolę w dążeniu Thrawna do zniszczenia rebelii”. Artykuł ma tez parę innych ciekawostek na jego temat: Zahnowi bardzo podoba się jego twarz, bo jest niby ludzka, ale jednak ma inną strukturę. Gdy tworzono styl walki admirała, starano się mieszać różne szkoły, między innymi tą reprezentowaną przez Jasona Bourne'a. Rukh z kolei ma się poruszać „jak zwierzę”, czego niezły przykład widać choćby w analizie zwiastuna.

Dzięki premierze trzeciego sezonu na blu-rayu, do Sieci trafiło trochę nowych obrazków z sezonu czwartego. Możemy między innymi zobaczyć jak będzie wyglądał tato Sabine i która postać z dawnych odcinków powróci.



No i na koniec jeszcze jedna plotka, a właściwie spekulacje. Nowy serial animowany z pewnością powstaje, jak ogłosił sam Filoni na Celebration. Niedawno niejaki John Campea, były dziennikarz Collidera, twierdził w ich serii „Collider Jedi Council”, że zna szczegóły na jego temat, ale nie może ich zdradzić. Jeden z fanów zadał mu pytanie, czy jego zdaniem nowa serial mogłaby się dziać po „Powrocie Jedi”. Campea przyznał, że to okres, który jest jeszcze mało wyeksploatowany, ale on chciałby, by akcja serii działa się po „Imperium”. Tutaj możliwości byłyby chyba mniejsze, ale to wszystko na razie gdybanie.



UPDATE - 03.09.17

W sieci ukazało się nagranie całego panelu wraz z klipami. Ten z Kallusem i Reksem jest około 18:55, z X-wingami 24:55, a pełna wersja „Kanery” 29:50.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Premiery książkowe: Sierpień 2017

Internety
9

Wakacje się skończyły, pora wrócić do normalności. Jednak wcześniej, sprawdźmy co nowego na półkach księgarskich przyniósł nam sierpień.

Del Rey, wydawca powieści w uniwersum Gwiezdnych Wojen wydał w miękkiej okładce dwie pozycje, adaptację „Łotra 1” Alexandera Freeda (miękka, 464 strony, 9,99 USD), oraz trzeci tom trylogii „Końca i początku” „Kres Imperium” Chucka Wendiga (miękka, 512 stron, 9,99 USD), w której dodatkowo znajdziemy opowiadanie „Blade Squadron: Jakku” autorstwa Marka S. Williamsa i Davida J. Williamsa.
Spółka Disney-Lucasfilm również wydała miekko-okładkową wersję powieści „Utracone gwiazdy” Claudii Gray (miękka, 560 stron, 9,99 USD) oraz dwie nowości z cyklu Forces of Destiny, pierwsza to młodzieżowa powieść „Forces of Destiny: Daring Adventures: Volume 1” Emmy Carlson Berne (miękka, 128 stron, 5,99 USD) skupiająca się na przygodach Sabine, Rey i Padmé, i kolejna pozycja z cyklu World of ReadingForces of Destiny: Meet the Heroes” Elli Patrick (miękka, 32 strony, 4,99 USD). Ostatnia nowością tego wydawcy jest kolejna młodzieżówka z cyklu Adventures in Wild SpaceAdventures in Wild Space 4: The Darkness” Toma Huddlestona (miękka, 144 strony, 5,99 USD), która ukazała się wcześniej na rynku brytyjskim.
Od sierpnia do grona wydawców dołączyło nowe wydawnictwo, Joe Books, które doda od siebie publikacje komiksowe, będące raczej fotokomiksami adaptującymi filmy i seriale. Pierwsza ukazała się pozycja „Rebels: Spark of Rebellion - Cinestory Comic” (miękka, 384 strony, 14,99 USD).
Titan wydawca Insidera, oddał do sprzedaży kolejną antologię swoich tekstów, „Heroes of the Force - Guide to the Light Side” (miękka, 176 stron, 19,99 USD), należącą do cyklu The Best of Star Wars Insider. Ukazał się następny poradnik dla młodych adeptów rysunku od wydawcy Walter Foster Publishing - „Learn to Draw Star Wars” (64 strony, 14,95 USD).
Golden Books wydał kolejną antologię cyklu Little Golden Books dla dzieci - „Heroes and Villains” autorstwa Christophera Nicholasa i Courtney Carbone (64 strony, 14,95 USD) z ilustracjami Alana Batsona, Chrisa Kennetta, Heather Martinez i Rona Cohee.



W Polsce nadal spokojnie, ukazało się nowe wydanie zeszłorocznej publikacji „LEGO Star Wars: 500 naklejek” (miękka 64 strony, 22,99 PLN) od wydawcy Ameet. Natomiast na samym początku sierpnia miało miejsce ogólnopolska premiera powieści „Więzy krwi” autorstwa Claudii Gray, o czym pisaliśmy osobno tutaj.

Utwory muzyczne Dartha Vadera

YouTube
10

Na łamach YouTube zamieszczono niepublikowane na ścieżce dźwiękowej utwory z udziałem Dartha Vadera z filmu "Łotr 1".
Muzyka pochodzi ze sceny rozmowy z Krennicem na Mustafar, a także pościgu za planami Gwiazdy Śmierci z finału filmu (alternatywna wersja utworu Hope).
Połączone utwory muzyczne (nie ułożone w kolejności) prezentujemy poniżej.

Weekend 40-lecia – „Zemsta Sithów”: Kończąc Sagę

20



„Zemsta Sithów” to pożegnanie, nie tylko z trylogią, ale też w pewien sposób z sagą. Wiąże się ona z trzema końcami. Po pierwsze należało właściwie zwieńczyć trylogię, zamknąć jej wątki. Po drugie ustawić grunt pod klasyczną trylogię. George Lucas musiał doprowadzić przynajmniej część postaci do miejsca, w których je odnajdujemy później, jak również ukazać choć część historii o których mowa w oryginalnych filmach. Trzeci koniec jest bardziej związany z samym reżyserem. Dziś wiemy, że targały nim sprzeczne odczucia. Z jednej strony chciał kontynuować sagę (i zaczął ją pisać koło roku 2010/2011), z drugiej niezbyt przychylne przyjęcie „Ataku klonów” i „Mrocznego widma” sprawiło, że chciał to wszystko zostawić. Zamknąć i skończyć na zawsze.

Jak zwykle miał też problemy z procesem twórczym. Inaczej wyobrażał sobie koniec Padme, chciał nawet wykorzystać Hana Solo.

Zakładając, że Lucas może już nigdy nie wrócić do „Gwiezdnych Wojen”, twórca postanowił wykorzystać kilka rzeczy z oryginalnych scenariuszy. Jedną z nich jest nazwa Utapau. To planeta, która parokrotnie mogła pojawić się w filmach, ale ostatecznie zawsze zmieniano jej nazwę. W oryginalnej trylogii jej miejsce zajęła Tatooine, zaś w „Mrocznym widmie” ostatecznie Naboo. Tym razem George znalazł miejsce dla Utapau.

Podobnie jest z inną planetą, Kashyyyk. Bitwa z udziałem Wookieech znalazła się w pierwotnej wersji „Nowej nadziei”, jednak ostatecznie nie została zrealizowana. Pozostała tam dżungla na Yavinie i tyle. Potem pomysł Kashyyyku wykorzystano w „Star Wars: Holiday Special”, co było wystarczającym powodem dla Lucasa, by pominąć tę planetę przy „Powrocie Jedi”. Tam użył, tak jak początkowo chciał, bitwy wśród wielkich drzew, tworząc Endor. Wookieech zamienił na Ewoki. Dopiero przy „Zemście” ostatecznie udało się ukazać planetę Wookieech w kinie i jeszcze przeprowadzić tam bitwę.

Od czasu „Imperium kontratakuje” Lucas miał też pomysł na planetę z lawą, miejsce w którym Anakin ostatecznie stał się Darthem Vaderem. George wrócił do tego pomysłu ukazując Mustafar, wulkaniczną planetę, na której Anakin się spalił. Wszystko tak jak chciał wcześniej. Jedyne czego zabrakło to zamku na tej planecie, ale to już poprawiono w Łotrze 1.

Ostatecznie ukazano też, choćby na chwilę Alderaan, tak istotny w „Nowej nadziei” i tak nieobecny w prequelach.

Temat kończenia sagi jest też obecny w partyturze Johna Williamsa, który postanowił stworzyć most między III i IV Epizodem. Więc muzycznie obserwujemy ewolucję. Pierwsza połowa filmu to nowe tematy, mieszane z tymi znanymi już z prequeli, druga, to coraz częściej powrót do klasycznej trylogii. Czyli takie swoiste zamykanie.

Wychodząc zaś z klasycznej trylogii, George musiał pokazać kilka rzeczy. Choćby to jak Obi-Wan walczył w Wojnach klonów z Bailem Organą. Niby była o tym książka, czy nawet serial, ale w filmie również należało spleść drogi tych dwóch postaci. Trzeba było również ukazać, co się stało z tymi wszystkimi Jedi, jak powstało Imperium. To Lucasowi się udało, stworzył tym samym jedne z najbardziej niesamowitych sekwencji w swojej sadze.

Owszem pojawiło się także kilka rozbieżności. Cześć z nich wynika wprost ze zmiany wizji, lub jej braku, gdy powstawała klasyczna trylogia. Obi-Wan mówiący Luke’owi, że jego ojciec chciał dać mu swój miecz, brzmi śmiesznie. Ale trzeba przyznać, że zgrabnie z tego twórcy wybrnęli. Ot, Kenobi trochę rozmija się z prawdą, zresztą nie pierwszy raz. Inny taki przykład to oczywiście kwestia Padme i Lei. Księżniczka w „Powrocie Jedi” mówi o matce, ale jak dziś wiemy, raczej myślała o żonie Organy, niż Padme.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.