Spis newsów (Pablo Hidalgo)

Celebration Orlando 2017: Panel o parkach rozrywki

6

Na Celebration w Orlando przeprowadzono także panel na temat parków rozrywki Disneya. Pierwsza ważna informacja dotyczy Star Tours: The Adventures Continue. Otóż atrakcja ta zostanie wzbogacona o planetę Crait, którą ujrzymy w „Ostatnim Jedi” (więcej). Podobna sytuacja miała miejsce przy „Przebudzeniu Mocy”, gdzie dodano Jakku.

Jednak najciekawsze wieści dotyczą powstającego właśnie Star Wars Land. Nazwa oczywiście może się jeszcze zmienić, póki co jest bardzo robocza. Najważniejsze dla nas jest to, że poza atrakcjami, nad światem, który tu zobaczymy pracują zarówno członkowie Story Group, jak również artyści koncepcyjni zatrudnieni przy filmach.



Po pierwsze akcja atrakcji będzie się działa na nowej, dotychczas nieznanej w uniwersum planecie. Była ona kiedyś ważnym miejscem na szlaku gwiezdnym, ale to było w czasach zanim nie opanowano jeszcze podróży w nadprzestrzeni. Obecnie jest to planeta, zdaniem Pablo Hidalgo, która znajduje się gdzieś na pograniczu. Z jednej strony kontroluje ją półświatek, z drugiej są tu obecni zarówno sympatycy i siły Najwyższego Porządku jak i Ruchu Oporu.

Star Wars Land będzie bardzo interaktywnym parkiem. Znaczy to tyle, że każdy będzie tu opowiadał swoją historię, wchodząc w interakcje i podejmując decyzję. Na tej podstawie będzie budowana nasza reputacja. Możemy dostawać zadania, by pomóc jednej czy drugiej frakcji, albo łowcom nagród. Będzie można choćby przyłączyć się do Najwyższego Porządku.



Jedną z atrakcji ma być możliwość pilotowania „Sokoła Millennium”. Tu goście parku będą znów mieli duży wpływ na tę rozgrywkę, ona zaś będzie rzutować na naszą przygodę w parku. Po raz kolejny powtórzono, że chcą by to było unikalne doświadczenie dla każdego.

Reputacja, którą zdobędziemy w parku, może być różna w zależności od frakcji. To zaś ma rzutować na dalszą zabawę w parku.

Pracownicy Disneya szykują też prawdziwą niespodziankę wszystkim wielbicielom mieczy świetlnych. Będzie szansa nimi walczyć, ale technologia, której użyją, to ma być coś bardziej realnego niż kiedykolwiek wcześniej.

Na sam koniec jeszcze filmik reklamowy nowego parku.



Park ma być otwarty w 2019. Na razie powstaje w Anaheim i w Orlando.

Plotki o "Rebels" #60

Rózne
30

Celebration już za nami, ale jak to zwykle bywa, po imprezie wypłynęła cała masa newsów. Na Oficjalnej (tu i tutaj) możecie pooglądać zdjęcia w wysokiej rozdzielczości, które zostały pokazane podczas paneli.

Zacznijmy od konkretów: jak donosi IGN, ten sezon będzie miał piętnaście odcinków (czyli zapewne pilot liczony podwójnie plus trzynaście zwykłych epizodów), a d tego, jak mówi Filoni, będzie bardziej jednorodny. Każdy odcinek będzie niezależny, ale jednocześnie wszystkie razem będą przypominać jeden wielki akt, czego wcześniej nie robiono.



Po panelu jak zwykle odbyła się konferencja prasowa. Gościli na niej Filoni, Sircar, Blum, Marshall i Gray. Tiya zdradziła, że aktorzy od jakiegoś czasu już wiedzą, że sezon czwarty będzie ostatnim. Jest zadowolona, że ogłoszono to na Celebration, bo to lepsze niż napisanie tego w sieci, bo byłoby bezosobowe. Dave powiedział, że czeka nas trochę smutnych odcinków, ale takie są potrzebne, jeśli chce się mieć szczęśliwe zakończenie. Jego celem jest inspirowanie ludzi, zwłaszcza młodych widzów. Przyznał, że pokazywanie pewnych rzeczy na Disney XD jest trudne, ale SW przemawia do wszystkich grup wiekowych.

Filoniego zapytano o Vadera i Imperatora, lecz ten wykręcił się od odpowiedzi, czy ich zobaczymy. Więcej Thrawna na pewno. Efekty jego zwycięstwa na Atollonie widać choćby w "Łotrze", gdzie rebelianci wcale nie są chętni do otwartej wojny z Imperium. Vanessa przyznała, że pomiędzy Herą a Kananem jest mocna więź, która będzie jeszcze bardziej eksplorowana w sezonie czwartym. Fani ich "kosmicznego małżeństwa" będą zadowoleni. Filoni dodał, że przed końcem sezonu Twi'lekanka dostanie awans na generała, ale nie należy oczekiwać wielkich fanfar w związku z tym. Jedna z redaktorek zadała pytanie dotyczące Mocy i białego wilka oraz losu Ahsoki. Dave był zdziwiony, że w ogóle na zwiastunie był jakiś wilk, a potem odparł, że Moc to jądro GW i trzeba być ostrożnym, gdy się o niej mówi.

Blum powiedział, że dla Zeba Kallus stanowi swego rodzaju lustro - dojrzał w nim swoje własne mroczne cechy. Dave powiedział też, że Rex po raz pierwszy walczy o to, w co wierzy. Pokładał wiarę w Republikę, ale teraz jej nie ma. Producent jest zachwycony jego cosplayerami.



Wróćmy jeszcze na chwilę do panelu o czwartym sezonie. Filoni nosił na nim popularną wśród ekipy koszulkę "Ahsoka Lives?" ("Ahsoka żyje?"). Bystroocy fani zauważyli, że miał ją aż do zwiastuna... a po nim znak zapytania zmienił się w wykrzyknik. Wniosek z tego taki, że na trailerze jest ktoś lub coś, co wskazuje na to, że jednak jeszcze nie koniec z naszą Togrutanką. Fani już mają swoje teorie...

Po imprezie ABC złapało Filoniego i zapytało o coś, co obiecywał w grudniu: bitwę o Scarif. I o ile parę miesięcy temu to sam producent powiedział, że chętnie przedstawiłby ją z perspektywy "Ghosta" (i tych, co przeżyli do tamtych czasów), o tyle teraz oznajmił, że nie chciałby "opierać całego serialu i moich bohaterów o coś, co już widzieliśmy". Dodał też, że jego ekipa musiałaby robić w filmie coś epickiego, a jeśli byłoby epickie, to powinno się na ekranie kinowym znaleźć. Jest to dość zaskakująca zmiana zdania, biorąc pod uwagę, że poprzednie słowa wypowiedział niecałe cztery miesiące temu, a proces tworzenia sezonu trwa z dobre półtora roku. Czyżby coś mocno się pozmieniało w planach tworzenia "Rebeliantów"?

Jest jeszcze drobna ploteczka sprzed Celebration: Alan Tudyk wyraził chęć wcielenia się w K-2SO jeszcze raz w jakiejś produkcji, która opowiedziałaby o przeszłości droida - na przykład "Rebeliantach". Co więcej, aktor deklaruje, że byłby w stanie zagrać również Cassiana i na dowód przedstawił podobno całkiem niezłą interpretację głosu Diega Luny. Nie byłoby to niemożliwe, zwłaszcza, że usłyszymy go jeszcze w innych disneyowskich produkcjach ("Kraina lodu 2" i "Ralph Demolka 2"), nieobce mu również Disney XD ("Star Butterfly kontra siły zła"). Sam Filoni przy okazji premiery odcinka "Warhead" napomniał, że żałuje, iż droid, z którym walczy Zeb, to nie ten sam model co Kaytoo. Pozostaje pytanie czy przy piętnastu pozostałych odcinkach znajdzie się na to czas, ale może dostanie angaż w "Forces of Destiny"?



Jeśli czytaliście przewodnik po odcinku "Twin Suns", to wiecie, że początkowo miał zawierać sceny w osadzie na Tatooine. Artysta John-Paul Balmet udostępnił zdjęcia tego miejsca na swojej stronie. Hidalgo z kolei zamieścił na swoim Twitterze zdjęcia modelu "Ghosta" z serialu i "Łotra", które pokazano na panelu o animacjach.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Celebration Orlando 2017: Panel o animacjach

Różne
17

Niedawno zakończył się panel "Animated Origins and Unexpected Fates" z Dave'em Filonim i Pablem Hidalgiem oraz Davidem Collinsem jako prowadzącym. Była to dość luźna rozmowa na temat postaci z "The Clone Wars" i "Rebels". Gdy tylko transmisja pojawi się na YouTubie, to ją wstawimy, choć były z nią problemy - zaczęła się około piętnastu minut później niż sam panel (który i tak się przesunął, przez co nie było sesji pytań z fanami), do tego nie pokazywano w niej prac koncepcyjnych. Zapisaliśmy zdjęcia od różnych osób z Twittera, między innymi Geek Girl Diva i The Wookiee Gunner.



Prowadzący zaczęli od stwierdzenia, że zawsze na takich imprezach mówią o przyszłości, a teraz chcieliby wrócić i omówić to, co było. Zaczęli od Maula, który powrócił do TCW oczywiście dzięki Lucasowi. George po prostu przyszedł do Filoniego i oznajmił, że ma świetny pomysł. Tak samo to on wymyślił pajęcze nogi. Wkrótce potem na scenę weszli cosplayerzy - między innymi klony i Ahsoka. Dave powiedział, że to niesamowite - najpierw stworzył ich na papierze, a rok później ktoś podchodzi do niego przebrany za jedną z jego postaci i mówi: "Cześć".

Rozmowa następnie zeszła na odcinek "Twin Suns", który początkowo miał być bardzo długi - ze wszystkimi dodatkowymi scenami łącznie 35 minut. O jednej z nich już wiemy: przedstawiała Kanana, Herę i Zeba, którzy rozmawiają o "ucieczce z gniazda" Ezry i Sabine. Gdy Filoni zaczął mówić i padły imiona dwóch pierwszych bohaterów, tłum zaczął wiwatować i producent musiał dodać, że "tam jest jeszcze Zeb!". Pozostali dwaj prowadzący wyjaśnili, że nie było tam żadnego "space marriage" ani "Kanery" (nazwa shipu KananxHera). W epizodzie pojawiały się widma/wizje Savage'a i Satine, ale usunięto ich, bo ekipa obawiała się, że nie wszyscy fani "Rebels" będą ich kojarzyć i musiano by dodatkowo opowiadać kim byli. Ostatecznie lepiej wyszło, że wystąpiło mało postaci, ponieważ dokładniej je zarysowano.



Bohaterem kolejnej pogawędki stał się Rex. Początkowo w "Rebeliantach" mieliśmy zobaczyć dziewięć ocalałych z wojny żołnierzy-klonów (wyjaśnia się zatem parę starych plotek, które mówiły o tym, że ujrzymy również lojalistów Imperium). Miał być to hołd dla dziewięciu staruszków Disneya, ale produkcja powiedziała "nie". Sam Rex - jak pewnie wiecie - był kiedyś Alphą-17 z komiksów Dark Horse'a. Ekipa pokazała pracę koncepcyjną kapitana w stroju przypominającym ten noszony przez rebeliantów na Endorze - czyżby Filoni na poważnie mówił o planach skanonizowania go w "Powrocie Jedi"? Gregor i Wolffe "prawdopodobnie" powrócą w sezonie czwartym - tu zaznaczono, że to tylko przedsmak sobotniego panelu.



Kolejnym tematem rozmowy została Ahsoka. Pablo dostał od Filoniego koszulkę "Ahsoka lives?", którą zaprezentował fanom. Ten znak zapytania ma dać wiele do myślenia. Na pewno jeszcze usłyszymy o pannie Tano - Hidalgo przypomniał przyjacielowi, że rok temu w Londynie obiecał, że powie co się z nią stało. Dave wykręcił się od odpowiedzi w swoim stylu, lecz przebąknął, że należy poczekać do sobotniego panelu o "Rebels". Producent pokazał wiele prac koncepcyjnych, między innymi swój pierwszy szkic (szary, na górze w środku), ilustracje znaków na twarzy inspirowane "Księżniczką Mononoke" oraz pierwszą pracę wykonaną przez niego na komputerze (bo przy "Legendzie Aanga" robił wszystko ręcznie) - to ta z plisowaną spódnicą. Właśnie taką miała początkowo mieć Togrutanka, ale zbyt duże koszty animacji zdecydowały, że założy krótszą. Widzowie mieli też okazję zobaczyć kilka wersji jej dorosłego wyglądu z TCW. Gdy E.K. Johnson pisała "Ahsokę", Filoni wysyłał jej notatki i upewnił się, że odpowiednia osoba (to jest Ahsley Eckstein) będzie narratorką audiobooka.

Powiedziano też o nawiązaniach do "Rebeliantów" w "Łotrze", ale nie było tam nic nowego nad to, co już wiemy. Gdy ze Stanów wysłano Choppera (tego z "Rebels Report") Dave zaczął się martwić, że Genevieve O'Reilly (Mon Mothma) wpadnie na niego, no i wykrakał - scenę musiano powtarzać. Wracając do "Rebeliantów", powiedział, że "są głębokie i znaczące odcinki... i te o Chopperze", bo nie da się robić zawsze takich, "wypełniacze" też są potrzebne. Potem zażartował, że serial jest głównie o rodzinie, dlatego inkwizytorzy nazywają się "braćmi" i "siostrami".



Ostatnim tematem został Cad Bane. Początkowo w jego roli miał pojawić się Durge, ale ekipa chciała kowboja, a Gen'Dai niekoniecznie tu pasował. W TCW był akt mówiący o szkoleniu Boby Fetta na łowcę przez Durosa i pokazano klip z niedokończoną animacją. Przedstawiał on walkę na rewolwery (w westernowym klimacie) pomiędzy wyżej wymienionymi bohaterami. Słychać w niej jak Bane brzmi bez aparatury wspomagającej oddychanie. Film dostępny jest poniżej - oglądajcie, bo zapewne niedługo zniknie.



Więcej o animacjach (i nowym serialu "Forces of Destiny") posłuchamy jutro na panelu o kobietach w Sadze.

"Rebels Recon" - "Zero Hour"

YouTube
18

Za nami już finał trzeciego sezonu "Rebeliantów", czyli epizod "Zero Hour". Ponieważ to ostatni odcinek, poniżej umieszczamy powiązany z nim "Rebels Recon". Oczywiście jeśli jeszcze nie oglądaliście, liczcie się ze spoilerami.



Jedną z gwiazd tego odcinka jest niewątpliwie Bendu - zdaniem Carrie Beck on tak naprawdę nie reprezentuje tego, co pomiędzy cieniem a światłem, on "po prostu istnieje". Jest siłą natury, a więc nie musi opowiadać się po żadnej ze stron, bo to ludzkie wymysły. Filoni dodaje, że ostatecznym celem stworzenia jest sen, a ciągle ktoś mu w tym przeszkadza. Problemy naszych bohaterów są dla niego błahostką i nie chce o nich słuchać. Ale w serialu potrzebna była taka postać, bo popycha wszystkich do przodu, w tym też Thrawna. Wielkim wyzwaniem dla animatora Joela Arona było stworzenie jego burzowej formy. Dave pokazał mu zdjęcie słońca przebijającego się przez chmury, stąd też wziął się pomysł na to, by oczy istoty je przypominały. Kilian Plunkett dodaje, że Bendu ma nawiązywać do lat osiemdziesiątych, stąd burzowa forma powinna budzić skojarzenia z filmami o potworach, na przykład z "Pogromcami duchów", "Duchem" czy "Bliskimi spotkaniami". Aron wziął się do zadania swą starą metodą malowania, a potem ożywiania obrazów w animacji.

Andi pyta jakie wyzwania stawia pisanie postaci Thrawna, skoro mamy wśród widzów sporo dzieci. Zdaniem Filoniego najmłodsi mogą nie zrozumieć wszystkiego, co mówi admirał, ale pojmują jego intencje dzięki grze aktorskiej Larsa Mikkelsena. A Gilroy twierdzi, że serial nie jest dla dzieci, tylko dla wszystkich. Podczas tworzenia Chissa ekipa starała się odtworzyć jego książkowy pierwowzór, co zdaniem Henry'ego może skłonić młodziki do sięgnięcia po powieści. Hidalgo dodaje, że wedle Timonthy'ego Zahna "Thrawn gra po obu stronach szachownicy", toteż starali się wcielić słowa pisarza w życie w serialu - a ten odcinek jest zakończeniem konkretnej partii szachów. Bendu, umierając (?), mówi słowa: "widzę twą porażkę niczym wiele ramion sięgających ku tobie w zimnych objęciach". Zdaniem Gilroya stworzenie instynktownie wyczuwa jaki koniec spotka admirała, a Filoni zadaje pytanie czy te słowa należy rozumieć dosłownie czy nie. Może i Chiss wygrał, ale pokazał swą słabość - Dave nie jest pewien, czy jest ona widoczna, czy nie, lecz nie chce podpowiedzieć co to może być, zatem to my musimy się pozastanawiać.

"Rebelianci" i "Łotr" byli w produkcji mniej więcej w tym samym czasie, a więc dlatego mamy w serialu szturmowców śmierci. W filmie jednak można sobie pozwalać na szybkie i częste wprowadzanie zmian, w animacji niekoniecznie, dlatego oba wcielenia tych żołnierzy nieco się różnią. Filoni dyskutował z Grupą Opowieści, która doszła do wniosku, że Thrawn byłby typem oficera, który zabierałby ich ze sobą na pole bitwy. W sezonie czwartym będzie więcej nawiązań do "Łotra".

Podczas tworzenia największej jak do tej pory sceny walki w kosmosie załoga wykorzystała wiele sztuczek - na ekranie widać wiele, choć tak naprawdę jednostek nie ma dużo. Eksplozje są wzorowane oczywiście na tych z oryginalnej trylogii.

Chopper ma pomysł na - a jakże - spinoff o nim samym, a Andi zadaje Pablowi pytanie, które brzmi: kogo miał na myśli Obi-Wan, gdy była mowa o Wybrańcu? Kenobi mówił o Luke'u, ale to jego zdanie. Jeśli obejrzy się filmy, to widać, że Jedi pokłada całą wiarę w młodym Skywalkerze. Anakina zostawił na Mustafarze i nie sądził, że pewnego dnia zostanie odkupiony. Młodzieniec sądzi inaczej i to "czyni Luke'a Lukiem".

No to czego wyczekiwać w sezonie czwartym? Będzie epicko - animatorzy wypróbowują nowe techniki, które mają pięknie wyglądać. Zobaczymy wiele nowych twarzy oraz ukochanych starych. Lothal jest nadal ważny dla naszych bohaterów, dlatego ten wątek jeszcze się nie skończył. Po porażce z finału będziemy świadkami jak nasza ekipa podnosi się z kolan i dalej walczy. Dowiemy się więcej o spięciach na linii Mon Mothma - Saw Gerrera. "Może, może, może zobaczycie X-winga", mówi Filoni (a "może" znaczy "na pewno", bo producent już o tym wspominał). Polecimy na Mandalorę i w jakiś sposób serial dokończy "The Clone Wars".

Na koniec nie mamy co prawda klipu promocyjnego, ale jedną pracę koncepcyjną przedstawiającą porozrzucane mandaloriańskie hełmy należące do zwolenników klanu Wren, w tym ten, który nosił Fenn Rau. Co to może oznaczać? Mamy kilka miesięcy na spekulacje.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Plotki o kolejnych filmach

23

Bog Iger po raz kolejny potwierdził, że w Lucasfilmie planują kolejne filmy. W sumie jak stwierdził, że gdy kupowano Lucasfilm, była mowa o nowej trylogii. Obecnie wiemy, że po IX Epizodzie powstaną kolejne filmy z cyklu „Gwiezdne Wojny – Historie”. Zaś jak twierdzi Iger, w Lucsafimie myślą o tym jak będą wyglądały „Gwiezdne Wojny” przez kolejne 1,5 dekady. Jeśli szef Disneya się nie przejęzyczył, to faktycznie myślą o kolejnych 15 latach. Więc może już planują kolejną trylogię gdzieś pod koniec tego okresu.



Zdaniem Gary’ego Whitty pierwotnego scenarzysty „Łotra 1”, pierwszy spin-off dość mocno wyznaczy kierunek kolejnych. Przede wszystkim w kontekście rozwoju wszechświata. W „Łotrze 1” faktycznie pojawił się Vader, miecz świetlny czy Leia, ale tak naprawdę 90% filmu to nowe postaci, nowe wydarzenia i nowe miejsca. Zdaniem scenarzysty to jest naprawdę istotne, bo choć kolejny film będzie opowiadał o Hanie Solo, to z różnych względów Lucasfilm raczej pójdzie w rozwój i nowe postaci, niż trzymanie się kurczowo tych legendarnych. Zresztą już nowe, takie jak Finn, Rey czy Kylo czekają, aż filmowy zagospodarują je po trylogii. Będą więc nowe historie z nowymi postaciami. Pole do popisu jest duże. Zwłaszcza, że za dziesięć lat postaci, które dziś zostały wprowadzone jak Strażnicy Whills, rycerze Ren czy Maz Kanata będą już na tyle popularne, iż będą w stanie udźwignąć własnego spin-offa.

Niedawno znów zapytano Ewana McGregora o ewentualny powrót do roli Kenobiego. Znów powiedział, że byłby bardzo zadowolony, gdyby zadzwonili do niego z taką propozycją. Ale jego zdaniem mają już poukładane filmy do 2030. Temat Kenobiego wyszedł przy okazji odcinka „Rebeliantów” pt. Twin Suns. Jest tam kilka rzeczy, które mogą się kłócić z wypowiedziami Bena z „Nowej nadziei” (czyli nic nowego). Jak choćby imię Obi-Wan. Pablo Hidalgo na twitterze tłumaczył te kwestie zawodzącą pamięcią Kenobiego. Niektórzy połączyli to właśnie z niedawną, kolejną wypowiedzią McGregora. Zatem niestety, na razie nic nie wskazuje by szykowała nam się Antologia o Benie.

Łotrowe ciekawostki

16

Już niedługo „Łotra 1” będzie można spokojnie oglądać w domowym zaciszu. Przed kolejnym seansem może warto się przygotować, by znaleźć w tym filmie wiele z ukrytych smaczków. Niektóre pewnie już zauważyliście. Natomiast jedno jest pewne, jest ich zdecydowanie więcej niż nam wszystkim się zdaje, a listę poniżej z pewnością da się łatwo poszerzyć.

Niebieskie mleko
Pierwszą ciekawostką łotrową jest pojawienie się jednego z najbardziej znanych napojów z uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. Niebieskie mleko, bo o nim tutaj mowa, pojawią się na początku filmu w domostwie rodziny Erso, chwilę po tym jak Galen i reszta dowiadują się o tym, że Krennic ich odnalazł. Nikt już Wam nie powie, że wielkie przygody nie zaczynają się od szklanki mleka: najpierw Luke, teraz Jyn - to argument nie do podważenia.



Wieża obserwacyjna na Yavinie IV
Gdy Jyn Erso i Cassian Andor odlatują z Yavina IV na Jedhę, widzimy ujęcie bardzo przypominające to z „Nowej nadziei”. Na szczycie świątyni Massassich, pełniącej rolę bazy rebeliantów, znajduje się wieżyczka obserwacyjna, w której siedzi strażnik. W oryginale ujęcie nagrano w Gwatemali w Tikal. W rolę strażnika wcielił się Lorne Petersen.
W „Łotrze 1” w postać strażnika wcielił się John Swartz (producent „Łotra 1” i „Przebudzenia Mocy”), który również podłożył głos szturmowcowi w scenie zatrzymania Cassiana, K-2SO i Jyn na Jedhcie (Where are you taking this prisoners?) Sama świątynia w „Nowej nadziei” pełniła rolę bazy Rebeliantów. W „Łotrze 1” awansowała, jest to główna kwatera Sojuszu Rebeliantów. Dla ekipy Garetha Edwardsa odtworzenie tej lokacji było bardzo istotne. Wnętrza w „Nowej nadziei” nagrywano w studiu, zaś sam kształt piramid nagrano w Tikal w Gwatemali. Edwards posiłkował się Wielką Brytanią. Wnętrze nagrano w Cardington, gdzie przerobiono duży magazyn. Reszta zaś to komputerowa kreacja.



Strażnicy Oświeconych
Polskie tłumaczenie może nie jest najlepsze. W każdym razie chodzi o Strażników Whills. De facto to nowa organizacja w „Gwiezdnych Wojnach”, ale sama nazwa to coś, co George’owi Lucasowi chodziło po głowie od dawna. W pierwszych scenariuszach do „Nowej nadziei” pojawia się „Dziennik Whillsów, część I”. Było to także powiązane z tytułem, Whillsowie mieli być narratorami historii, kimś kto ją zapisał i przekazał dalej, jednocześnie nie odgrywać w niej znaczącej roli. Narracyjnie tę rolę ostatecznie przejęli C-3PO i R2-D2 (to analogia do Kurosawy). Lucas nie wiedział, co zrobić ze Whillsami i próbował do nich wracać. Także w „Zemście Sithów”, gdzie Qui-Gon początkowo miał nauczyć się sztuki powrotu zza grobu od szamana Whillsów. Ta koncepcja również nie znalazła miejsca w finalnym scenariuszu. Ostatecznie Whillsowie pojawiają się właśnie w „Łotrze 1”, łącząc oba pomysły. Są strażnikami świątyni, powiernikami wiedzy, którą przekazują, wierzą w Moc, ale daleko im do Jedi.
Istnieje także wielkie prawdopodobieństwo, że Lor San Tekka (Max Von Sydow) również należał do lub znał w jakiś sposób Strażników Whills, a na pewno był członkiem Kościoła Mocy. Natomiast w Jedha City pojawia się więcej grup wyznających Moc. Jakie jest ich powiązanie z Kościołem Mocy, na razie nie wiemy. Temat z pewnością będzie eksplorowany.
Pozdrawiają się też mówiąc o „Mocy Innych”. To znów nawiązanie do oryginalnego scenariusza Lucasa, zanim skrócił to do zwykłej Mocy.
Stare wersje scenariuszy znajdziecie tutaj



Saw Gerrera
Jest oczywiście bardzo oczywistym nawiązaniem, zwłaszcza, że to bohater przeniesiony wprost z „Wojen klonów” (więcej). Ale Saw to jednak coś więcej. Ta postać ma bardzo wiele wspólnego z pułkownikiem Kurtzem z „Czasu apokalipsy”. Zresztą początek „Łotra 1” trochę przypomina ten film. Saw, zupełnie jak Kurtz, jest odszczepieńcem, który prowadzi walkę w sposób bezkompromisowy. Ale wokół niego narosła legenda. Jest tajemniczy, zwichrowany, ale wciąż bardzo potężny i niepokonany, choć w pewien sposób wypalony. Oryginalny „Czas apokalipsy”, czyli „Jądro ciemności”, napisał Joseph Conrad. Pracę nad ekranizacją podjęli Francis Ford Coppola i George Lucas. To właśnie ten ostatni miał być pierwotnie reżyserem tego filmu. Bardzo mu się podobał pomysł walki prymitywnych tubylców z technokratycznymi siłami. Ostatecznie z różnych przyczyn Lucas pozostawił „Czas apokalipsy”, ale kwestię starcia nierównych sił wykorzystał w „Powrocie Jedi” i „Mrocznym widmie”. Gareth Edwards zaś wymienił „Czas apokalipsy” jako jeden z tych filmów, który go inspirował. Analogia między postaciami granymi przez Marlona Brando i Foresta Whitakera jest dostrzegalna.
Jednocześnie podobną rolę Gerrerze wyznaczył Lucas w serialu „Underworld”. Serial doczekał się tylko napisania scenariuszy, niestety nie został do dziś zrealizowany. Pewne pomysły z niego trafiają do nas w różnej formie. Tak właśnie jest z Gerrerą.
W przypadku tej postaci istotne jest także jej powiązanie z Vaderem. Saw też jest miejscami bardziej maszyną, która również czasem wydaje się być zła, jednocześnie pozostał po drugiej stronie barykady.

Kwatera Saw Gerrery
W scenach rozgrywających się w kwaterze Saw Gerrery możemy zaważyć m.in. stół do gry w dejarika. Nie jest to jednak ten sam, który możemy pamiętać z „Nowej nadziei”, ponieważ stworzenia są z materiału drewnopodobnego i przypominają wyrzeźbione figurki. Nawiązanie do gry pojawia się także w „Przebudzeniu Mocy”.

W innej scenie możemy zauważyć twi’lekańska tancerkę, która przypomina Oolę z „Powrotu Jedi”. Wygląd to jedno, ale taniec bardzo przypomina ten z pałacu Jabby, wiele ruchów jest identycznych.
Prawdopodobnie również tam znajdują się na ścianach szkice nawiązujące do „Godzilli” i „Strefy X” Garetha Edwardsa.

Architektura Jedhy
Budynki w Jedha City łączą ze sobą kilka styli architektonicznych. Z jednej strony mamy budowle przypominające trochę pałac Jabby, z drugiej bramę na Jakku (niewątpliwy wpływ Ralpha McQuarrie’ego), jak również są elementy bliskiego wschodu. Tu dużą rolę z pewnością odegrała Jordania, w której nagrywano część scen. Jej najbardziej znany zabytek, czyli Petra (wykorzystana także w „Indianie Jonesie i Ostatniej Krucjacie”) został zbudowany przez Nabatejczyków, ale na ich kulturę wpływali choćby Egipcjanie. Sama kwatera Sawa jest wydrążona w skale podobnie jak Petra. Zaś ulice Jedhda City przypominają trochę arabską medynę.

Nawiązania do Ridleya Scotta
Pierścienie Kafrene były inspirowane „Łowcą androidów” Ridleya Scotta. Pisaliśmy o tym tutaj. Film ten ma dużo więcej wspólnego z Sagą o czym pisaliśmy tutaj.
Wielokrotnie powtarzano także, że jednym z pierwowzorów Jyn była Ellen Ripley z „Obcego”. Natomiast Eadu także jest nawiązaniem do sposobu ukazywania planet w „Obcym – 8. pasażerze Nostromo” Scotta.

Coruscant
To jedna z tych niepodpisanych planet. Widzimy ją tylko i wyłącznie we wspomnieniach Jyn. Dotychczas we wszystkich filmach przed „Nową nadzieją” pojawia się ta planeta. „Łotr 1” się nie wyłamuje.

Nawiązanie do „THX 1138”
W filmie Edwardsa jest ono subtelniejsze niż w filmach sagi. Zamiast przewijania się numeru w tle, mamy raczej rekwizyty przypominające debiut reżyserski Lucasa. W scenie w której Cassian musi wyciągnąć dysk z planami Gwiazdy Śmierci używa pary zacisków, które łudząco przypominają używane przez THX 1138.

„Mały wielki człowiek”
Scena w której Chirrut Îmwe (Donnie Yen) idzie naprzeciw wrogom odmawiając mantrę, w dużej części bazuje na scenie z filmu „Mały wielki człowiek” (1970) Arthura Penna z Dustinem Hoffmanem w roli głównej.



Juggernaut – turbo tank
W „Zemście Sithów” pojawił się HAVW A6 Juggernaut. Na planecie Wobani więźniów transportują pewną wariacją tamtego pojazdu. Teraz to HCVw A9 turbo tank. Z pewnością koła są trochę inne, ale przynajmniej możemy zobaczyć jak to cudo wygląda w środku. Inna sprawa, że pokazuje to jak Imperium przerabia przestarzały już trochę sprzęt, wykorzystując go do innych potrzeb.

Szturmowcy mówią o T-15
W „Nowej nadziei”, gdy Obi-Wan próbuje wyłączyć wiązkę ściągającą, dwóch szturmowców rozmawia o nowym BT-16. Scena jest praktycznie odtworzona w „Łotrze 1”. Tym razem na Scarif, gdy Chirrut i Baze się skradają, szturmowcy rozmawiają o przestarzałym T-15. Ta scena także pojawia się w „Przebudzeniu Mocy”, tam jednak rozmawiają już o wersji 17.

Plany Gwiazdy Śmierci
Gareth Edwards zwyczajnie odtworzył te z „Nowej nadziei”. Wtedy to było cudo techniki komputerowej, dziś w porównaniu choćby z hologramami w „Gwiezdnych Wojnach”, wyglądają dość dziwnie. Chodziło jednak o to, by zachować ciągłość.

Skraplacze wilgoci
Na La’amu na farmie Ersów, tuż za Galenem znajdują się skraplacze wilgoci. Dotychczas widzieliśmy je na planetach pustynnych, czyli przede wszystkim na Tatooine oraz Jakku. Czemu są na La’amu? Oficjalne wytłumaczenie można znaleźć w Przewodniku ilustrowanym, gdzie można przeczytać, że służyły odfiltrowywaniu szkodliwych substancji z wody. Nieoficjalnie to nawiązanie do filmu, które dobrze wygląda.

Alderaan
Najważniejsze nawiązanie to oczywiście Bail Organa mówiący, że wraca na Alderaan. Jak wiemy, tam dopełni swoje przeznaczenie. Istotna jest też rozmowa między Tarkinem a Krenniciem, kiedy mówią o teście, jednocześnie nalega na użycie jednego reaktora, bo chce tylko testu, nie manifestacji. W „Nowej nadziei” nawiązuje do ostatecznego testu, który jest przeprowadzony na Alderaanie.

Mroczny miecz / Miecz ciemności
Podczas sceny w wieży Cytadeli na Scarif Cassian i Jyn szukają nazwy, pod którą mogą się kryć plany Gwiazdy Śmierci. Jedną z nich jest „Dark Saber”, co może być nawiązaniem do „darksabera” znanego z seriali animowanych „Wojny klonów” i „Rebelianci”. Darksaber, znany u nas jako „mroczny miecz” to legendarna broń Mandalorian, którą wykonał Tarre Vizsla, pierwszy Mando w zakonie Jedi. Broń została później wykradziona przez innych Vizslów, którzy użyli jej, aby zjednoczyć klany.
Jednocześnie Darksaber to także Miecz ciemności. W starym, obecnie legendarnym EU, powstała taka broń, na podstawie imperialnych planów. Był to właściwie superlaser Gwiazdy Śmierci latający w kosmosie z minimalną konstrukcją. Ta superbroń pojawiła się w powieści Kevina J. Andersona.



Zamek Dartha Vadera na Mustafar
Sam fakt, że Vader ponownie przemawia głosem Jamesa Earla Jonesa to już wspaniałe nawiązanie. Zresztą kwestia duszenia Krennica znów jest pięknym odniesieniem do „Nowej nadziei”.
Zamek Vadera jest kolejnym elementem, który łączy Prequele z Oryginalną Trylogią. Mimo faktu, że już podczas prac nad „Powrotem Jedi” pojawiła się sala tronowa Imperatora na Coruscant, która przypominała pomieszczenie otoczone lawą. Dopiero przy okazji prac nad „Zemstą Sithów” Lucas mógł powrócić do tego pomysłu. Wówczas wróciła planeta, a właściwie księżyc z płynącą lawą. To był pomysł, który inspirował McQuarriego jeszcze przy „Imperium kontratakuje”. Lucas go podrzucił, ale nie wiedział, jak to wykorzystać. W „Powrocie Jedi” rodził się pomysł zamku Vadera, znów pomysł zarzucony.
Zamek Vadera pojawił się w dawnym EU. Zlokalizowany został na planecie Vjun. Zaś planeta lawy, w „Zemście Sithów” stała się bardzo istotnym elementem przemiany Anakina w Vadera. Ekipa Douga Chianga miała okazję wrócić tak do tych pomysłów McQuarriego, bazując na jego oryginalnych rysunkach i odtworzyć Mustafar. Przeniesiono tu też zamek Vadera.
Jednocześnie zamek Vadera ma być też czytelnym nawiązaniem do świątyni w Jedha City, o czym mówili sami twórcy.
Wg Pabla Hidalga wiemy także, że Mustafar jest istotna w serialu „Rebelianci”. Tam Hera oznajmia nawet, że na „Mustafar Jedi idą zginąć”. Hidalgo także twierdzi, że brak podpisu planety wynika z tego, iż nie chcieli za wcześnie w filmie wyjawić z kim spotka się Krennic. Raczej chodziło o to by widz zaczął spekulować i domyślać się. Po to też była ta scena z bactą w zwiastunie.
Samego Vadera grają poza Jamesem Earlem Jonesem jeszcze dwie osoby: Spencer Wilding i Daniel Naprous. Podczas dokrętek nie było czasu i możliwości by sprowadzić pierwszego, więc zatrudniono kolejnego statystę do tej roli.

Bacta
Podczas wizyty dyrektora Krennica na Mustafar widzimy Vadera w zbiorniku bacty, znany chociażby ze sceny z „Imperium kontratakuje”, której Luke Skywalker leczy swoje rany po pojedynku z Wampą na powierzchni planety Hoth. Kąpiel w takim zbiorniku najprawdopodobniej dodała sił Vaderowi, co możemy zauważyć podczas ostatniej sceny, gdzie w praktycznie w pojedynkę pokonał grupę Rebeliantów. Z drugiej strony bardzo prawdopodobne jest to, że taka kąpiel nie przywraca Vaderowi pełni sił, co widać w „Nowej nadziei”, w której porusza się o wiele wolniej niż w „Łotrze 1”. Jednocześnie mieliśmy okazję obserwować przez chwilę Vadera bez zbroi, trochę podobna scena znajduje się w „Imperium kontratakuje”, gdzie widzimy Lorda Sithów w komorze medytacyjnej.

Kapitan Antilles
Raymus Antilles pojawił się dotychczas w „Zemście Sithów” pod sam koniec, gdy miał wyczyścić pamięć C-3PO, oraz oczywiście w „Nowej nadziei”, gdzie zginął. To postać bardzo niewykorzystana, ale obecna. Podobnie jest w „Łotrze 1”. Bail Organa kazał mu przygotować okręt, a także widzimy jak Antilles dostarcza plany Gwiazdy Śmierci Lei. Tym razem zagrał go Tim Beckmann. W III Epizodzie grał tę postać Rohan Nichol, zaś w IV Peter Geddis.

Wedge Antilles
To dość ciekawe pytanie, był, czy nie był w „Łotrze 1”. I póki co odpowiedź nie została jeszcze udzielona. Na pewno nie ma tam starych ujęć z Dennisem Lawsonem. Ale w „Nowej nadziei” głos Lawsona został zdubbingowany przez Davida Ankruma. Formalnie Ankrum dubbingował głos Czerwonego Dwa. Ankrum także wrócił w „Łotrze 1”, gdzie w czasie bitwy o Scarif podkładał dodatkowe głosy. Więc kto wie, może właśnie jeden z nich to Czerwony Dwa?

Kusza laserowa
To broń, która początkowo miała dodawać klimatu Chewbacce. Potem pojawiła się także na Kashyyyku razem z „Zemstą Sithów”, gdzie używali jej Wookiee. Teraz okazuje się, że to nie jest taka nietypowa broń, w końcu ma ją Chirrut Imwe.

Admirał Raddus
Filmowcy chcieli mieć admirała Ackbara w akcji, ale nie chcieli też go zabić, ani za bardzo ratować. Stąd pewnie pojawił się pomysł, by do niego nawiązać, tworząc innego kalamarianina. Raddus pełni bardzo podobną rolę jak Ackbar w „Powrocie Jedi”, jednocześnie chcąc nadać mu unikalny charakter bohater ten jest pewną wariacją na temat Winstona Churchilla.
Pablo Hidalgo tłumaczył także obecność Tantive’a w okręcie flagowym Raddusa. Podobno wraz z Leią mieli lecieć po Obi-Wana Kenobiego, ale pojawiło się istotniejsze zadanie.

Ukradzenie imperialnych mundurów
To kolejna ze scen, która jest w pewien sposób żywcem przeniesiona z „Nowej nadziei” i wykorzystana w realiach łotrowych. Tam Han, Luke i Chewie czekali, aż szturmowcy wejdą na pokład „Sokoła”, by ich napaść i obrabować z ubrań. „Łotr 1” robi dokładnie tak samo. W obu przypadkach, mając na sobie mundury bohaterowie mogą kontynuować swoją przygodę/misję.





Generał Hurst Romodi
To jedna z największych ciekawostek „Łotra 1”. To postać, która jest obecna w „Nowej nadziei”, dokładniej siedzi w sali konferencyjnej na Gwieździe Śmierci. Widać go tam w dwóch ujęciach. Z przodu, ale siedzi na tyle daleko, że twarzy dobrze nie widać. No i potem z tyłu, widać tylko tył łysiejącej głowy. Postać oczywiście została nazwana i pojawiła się w różnych źródłach. Ale dopiero przy „Łotrze 1” zatrudniono aktora, Andy’ego de la Toura, który wcielił się w tę rolę.

Puste krzesło w „Nowej nadziei”
To kolejny przykład, jak „Łotr 1” zmienia perspektywę. Podczas oglądania „Nowej nadziei” w sali konferencyjnej widzimy jedno puste krzesło między oficerami. Teraz już wiadomo, że należało ono do Orsona Krennica. Są jeszcze dwa inne, obok miejsca gdzie siedzi Tarkin. Jedno pewnie mógłby zająć Vader. Jednak to pojedyncze krzesło bardzo rzuca się w oczy.

Rian Jonhson, Ram Bergman i strzał Gwiazdy Śmierci
Strzał z Gwiazdy Śmierci to oczywiście kolejna rekreacja, tak by był bardzo podobny do tego, co widzieliśmy zarówno w „Nowej nadziei” jak i w „Powrocie Jedi”. Ale w tej scenie jest jeszcze jedna ciekawostka. Otóż oficerami Imperium odpowiedzialnymi za wystrzał są Rian Johnson i Ram Bergman, czyli reżyser/scenarzysta i producent „The Last Jedi”.

Gareth Edwards
Również sam reżyser pojawił się w filmie, a mianowicie jest rebeliantem, które przekazuje plany Gwiazdy Śmierci kapitanowi Antillesowi. Jak sam twierdzi jest to jego ulubiony easter egg z filmu a przy okazji żartuje, że zagrał osobę, która ocaliła całą Rebelię. O tej scenie pisaliśmy tutaj.

Warwick Davis
To już czwarty kinowy film Star Wars tego aktora na koncie. Oczywiście dochodzą jeszcze dwa filmy o Ewokach. Warick Davis grał Wicketa w „Powrocie Jedi”, Walda i uczestnika zakładów w „Mrocznym widmie”, Wollivana w „Przebudzeniu Mocy”. W „Łotrze 1” jest jednym z członków siatki Sawa Gerrery imieniem Weeteef Cyubee. Zaś o tradycji nazywania jego postaci na literę „W” wspominał Pablo Hidalgo.

Jordan Stephens
To gościnny występ. Jordan Stephens z Rizzle Kicks jest muzykiem, który przypadkiem miał tyle szczęścia, że zagrał w „Łotrze 1”. Widzimy go na Scarif. Wciela się w rolę kaprala Tonca, który pomaga Bohdiemu z podłączeniem aparatury na planecie.

Imperium ma przeterminowane kody
To akcja przeniesiona zupełnie z „Powrotu Jedi”. Tam Rebelianci wdarli się na Endor za pomocą starego, acz poprawnego kodu. Tym razem mamy podobną sytuację. Bohdi autoryzuje wlot na Scarif starym kodem, który znał. Nic się nie zmieniło.

Mam złe przeczucie
To jedna z tych kwestii na którą fani czekali. Tym razem mówi to K-2SO, dokładniej gdy wchodzą do cytadeli na Scarif. Od razu jest uciszany przez Jyn i Cassiana.

Nigdy nie mów mi o szansach
Ten cytat co prawda nie pada. Ale powiedzenie Hana Solo samo się nasuwa w scenie w której K-2SO mówi o tym, że szanse na użycie przez Jyn blastera są bardzo duże. Cassian go zbywa, acz cytat z Hana Solo byłby tu pewnie bardzo na miejscu.

Kilka transmisji
Sam fakt, że Jyn nie udaje się przesłać za pierwszym razem kompletu danych, zdaniem Pablo Hidalgo, właśnie ma być odzwierciedleniem słów Vadera o kilku transmisjach wysłanych przez Rebeliantów. Zresztą karta, która Leia wkłada do R2-D2 pojawia się na okręcie Rebeliantów właśnie tylko dlatego, by zgadzało się to z „Nową nadzieją”. Hidalgo twierdzi, że bardzo starali się, by nie było specjalnie rozbieżności między tymi filmami. Mogą one zmieniać perspektywę, ale powinny zachować ciągłość.

Kryształy Kyber
Kryształy Kyber pojawiają się w wielu miejscach w uniwersum „Gwiezdnych Wojen”, w tym także w serialu „Rebelianci”. W „Łotrze 1” po raz pierwszy trafiają na wielki ekran. Ale ich historia jest zdecydowanie ciekawsza. Wymyślił je początkowo George Lucas. Pełniły rolę MacGuffina w jednej z wcześniejszych wersji scenariusza „Nowej nadziei”. Nazywały się wówczas kryształami Kiber. Ostatecznie George zrezygnował z tego pomysłu, ale gdy Alan Dean Foster zabrał się za pisanie adaptacji „Nowej nadziei” pomysł wciąż jeszcze był żywy. Wówczas jako kryształów w mieczu świetlnym, acz bez podanej nazwy. To również Foster w Spotkaniu na Mimban wprowadził kryształy Kaiburr. To z czasem przerodziło się właśnie w kolejnych dziełach w Kyber, choć oczywiście powiązanie nie musi być aż tak jednoznaczne.
Teraz nie tylko okazały się istotne do budowy mieczy świetlnych, ale odegrały istotną rolę w budowie superlasera Gwiazdy Śmierci.



Doktor Cornelius Evazan i Ponda Baba
Prawdopodobnie jedno z najczytelniejszych nawiązań. Widzimy ich na Jedhzie, gdzie wpadają na Jyn Erso i ostrzegają ją by miała się na baczności. Ciekawe, czy przed wylotem z planety dostali swój dwunasty wyrok?

Dowódcy Złotych i Czerwonych
Do tych ujęć wykorzystano oryginalne klipy z „Nowej nadziei”, najczęściej niewykorzystane. Pisaliśmy o tym tutaj. Dowódca czerwonych Garven Dreis (wcialał się w niego zmarły Drewe Henley) w całości został odtworzony z materiałów archiwalnych. Dowódcy złotych Jon Vander (Angus MacInnes) ma fragment dialogu nagrany na nowo. Dokładniej, gdy mówi o tarczy. Da się to łatwo zauważyć, gdyż te słowa padają, gdy nie widzimy postaci na ekranie. MacInnes faktycznie nagrał je na potrzeby „Łotra 1”.

Eskadra Niebieskich
To kolejny przykład nawiązania do pierwotnej wersji scenariuszy George’a Lucasa. Ta eskadra miała uczestniczyć w zniszczeniu Gwiazdy Śmierci, ale zniknęła wraz ze zmianami scenariusza. Teraz pojawia się na ekranie.
Jako ciekawostkę można dodać, że w książkowej adaptacji Nowej nadziei Eskadra Złotych ostała przemianowana na Czerwoną, a Czerwona na... Niebieską. Dla przykładu Luke stał się Niebieskim 5 a Wedge - Niebieskim 2.
Sama zmiana kolorystyki eskadr w IV Epizodzie wiązała się z tym, że wszystkie sceny kręcono na błękitnym tle co przeszkadzało filmowcom ponieważ X-wingi posiadały niebieskie wstawki na swoim korpusie. To doprowadziło do zmian, tak aby ułatwić życie filmowcom. W scenariuszu, który adaptował Foster, została wersja oryginalna.

Czerwony Pięć
Jak dobrze pamiętamy, taki kryptonim miał Luke Skywalker podczas bitwy o Yavin. W „Łotrze 1” pojawia się wcześniejszy pilot o tym kryptonimie, który ginie w starciu nad Scarif. Niestety niewiele z samego filmu o nim wiadomo. Jego śmierć zwalnia kryptonim Luke’owi i miejsce w eksadrze.

Rebelianckie pilotki
Kobiety zasiadające za sterami myśliwców miały pojawić się już w „Powrocie Jedi” (więcej), niestety pomimo faktu ukończenia zdjęć z nimi, zostały wycięte z ostatecznej wersji filmu (prawdopodobnie pod naciskiem wytwórni). Kobiety jednak wróciły w „Mrocznym widmie”, gdzie jednym z pilotów podczas Bitwy o Naboo jest właśnie kobieta - Bravo 5. W „Łotrze” również możemy oglądać płeć piękną za sterami myśliwców, jedna z nich pilotuje U-winga, który ląduje na Scarif z posiłkami dla Rebeliantów.
Istnieje prawdopodobieństwo, że jest to ukłon twórców, w stronę aktorek, które musiały pożegnać się ze swoim udziałem w finale Oryginalnej Trylogii.

Mundur Krennica
Choć Gareth Edwards twierdzi, że pomysł na biały mundur i czarne zbroje szturmowców miał być inwersją Vadera i jego szturmowców, za strojem Krennica kryje się coś więcej. Po pierwsze wielu fanów będzie widzieć nawiązanie do Wielkiego Admirała Thrawna i jego munduru. Ale warto też przypomnieć mundur admirała Wullfa Yularena z „Nowej nadziei”.

Scarif - nazwa planety
Nazwa planety, na której ukryte były plany Gwiazdy Śmierci powstała przypadkowo. Gary Whitta nadawał nazwy poszczególnym rzeczom, lecz w pewnym momencie choroba uniemożliwiała mu dalszą pracę. Zwrócić się do Garetha Edwards o pomoc, ten zaś stwierdził, że to „wielka rzecz” i potrzebują kawy, po którą poszedł do Starbucka. Tam też siedział i myślał nad nazwą dla planety, która miała pojawić się w finałowym akcie filmu. Wtedy spojrzał na swój kubek i zauważył, że barista pomylił się i zamiast imienia reżysera napisał „Scareth”.
Warto przypomnieć, że takie restauracyjne żarty miały już miejsce w historii sagi. Dotychczas najbardziej znany z nich to Yuuzhan Vong.



RA-7
Trudno mówić o powrocie postaci. Droida tego typu widzieliśmy w piaskoczołgu Jawów w „Nowej nadziei”. W „Łotrze 1” jest w Jedha City.
Zaś podobny do 5D6-RA-7 „czarny” droid jest w bazie na Scariff.

Myszobot
Kolejny bardzo klasyczny droid z sagi. Tym razem widzimy go w bazie na Scarif. Jest niewielki, więc może być ciężko go dostrzec.

Imperialna sonda
Czyli innymi słowy Probe Droid. Widzieliśmy go na Hoth, teraz patroluje Jedha City. Podobnie jak w przypadku innych droidów, musi to być popularny model.

Kurtka Cassiana
Tu znów mamy nawiązanie do „Imperium kontratakuje”. Kurtka luźno bazuje na projekcie kurtki Hana Solo z Hoth.



Braha'tok-class gunship
Określany też czasem jako ROJ BG Ship lub Bill George Ship. To jeden z modeli, które na potrzeby bitwy o Endor zbudował Bill George. Okręt jednak nie podobał się Joe Johnstonowi, więc starano się zminimalizować jego obecność na ekranie. Po prostu był gdzieś w tle. Początkowo miał się pojawić w „Rebeliantach”, ale pracując nad tym modelem poprawiono go i wykorzystano w „Łotrze 1”.

Obi-Wan i jego ukrycie
Choć Ben Kenobi nie pojawia się w „Łotrze 1”, Bail Organa wspomina o nim, jak również sugeruje, że to czas w którym ukrywający Jedi mógłby okazać się pomocny. Dobrze to koresponduje z późniejszym nagraniem do Kenobiego, które znajdowało się w R2-D2. Dobrze wie, że Kenobi jest na Tatooine, bo sam go tam zostawił.

Tarkin i Leia
W tym wypadku trudno mówić o nim jako ciekawostce. To postać. Ciekawostką jest to, w jaki sposób została stworzona i przywrócona do życia (Peter Cushing nie żyje od dość dawna). Podobnie zresztą z młodą Leią, gdzie w obliczu nagłego zgonu Carrie Fisher to odmłodzenie nabiera innego znaczenia. Prawdę mówiąc innego znaczenia nabierają też te wykręty Lei o dyplomatycznej misji na Alderaan. Więcej o cyfrowych postaciach pisaliśmy tutaj.

Powroty Rebeliantów
Jimmy Smits wraca po latach do roli. Właściwie na ekranie pojawia się tylko w kilku scenach, ale to bardzo ciekawy ukłon w stronę prequeli i ciągłości uniwersum.
Analogicznie wygląda sytuacją z Genevieve O’Reilly. Ta została zaangażowana do roli Mon Mothmy w „Zemście Sithów”, ale większość scen z jej udziałem została wycięta z ostatecznej wersji filmu. Pozostała jedynie postacią tła, trudną, acz możliwą do wypatrzenia. Oryginalna Mon Mothma z „Powrotu Jedi”, czyli Caroline Blakiston raczej miałaby problemy by zagrać dużo młodszą wersję samej siebie.
Aktor Alex McCrindle zmarł w 1990, ale jego postać czyli generał Dodonna powraca. Tym razem bez komputera, w tę rolę wcielił się Ian McElhinney.

R2-D2 i C-3PO
Kolejne, krótkie nawiązanie. Droidy pojawiły się zarówno we wszystkich epizodach, jak i kinowym pilocie „Wojen klonów”. „Łotr 1” musiałby być pierwszym filmem bez nich. Nie jest. Widzimy je na chwile w bazie rebelii na Yavinie.



Bor Gullet
Olbrzymia istota z mackami, która ma telepatyczne możliwości. Przypomina to coś? Może Yammoska? Pablo twierdzi, że to tylko zbieżność, bo oba pomysły bazują raczej na klimatach Lovecrafta. Może właśnie dlatego przypomina też trochę wygląd Daleka (z serialu „Doktor Who”) w środku swojej zbroi.

Krzyk Wilhelma
To coś, co występuje we wszystkich filmach z cyklu. Stary, klasyczny dźwięk jest także obecny w „Łotrze 1”. Dokładniej na Eadu, gdy Jyn zrzuca szturmowca po wejściu na platformę.

Nawiązania do serialu „Rebelianci”
Pierwszym nawiązaniem do serialu animowanego „Rebelianci” jest „Duch”, którego można zauważyć na lądowisku w bazie na Yavin 4, a także podczas ataku Sojuszu na Scarif. W bazie możemy także usłyszeć komunikat, w którym Generał Syndulla jest proszona do centrum dowodzenia. Najprawdopodobniej chodzi tutaj o Herę, a nie jak niektórzy mogli myśleć jej ojca - Chama. Niestety w polskiej wersji Generał Syndulla jest “proszony”, co może oznaczać po prostu niewiedzę tłumacza.
Miłośników robota Choppera ucieszy zapewne fakt, że on również pojawia się w filmie - w scenie, w której Rebeliant z centrum łączności biednie do Mon Mothmy poinformować ją o walkach na Scarif.
Takim ciekawym nawiązaniem są też Hammerheady, które oryginalnie pojawiły się w „Rebeliantach” jako nawiązanie do gry Knights of the Old Republic. Więcej o nawiązaniach do „Rebeliantów” pisaliśmy tutaj.

„Szturmuś”, czyli laleczka Jyn i inne zabawki
Podczas poszukiwań Jyn i Lyry Death Trooperzy Krennica odnajdują lalkę, która przypomina szturmowca. Więcej o niej można przeczytać w Przewodniku Ilustrowanym, który jest bardzo dobrym źródłem wielu innych ciekawostek. Znaleźć w nim można cały rozdział poświęcony zabawkom małej Jyn. Wśród nich znajduje się między innymi tooka - kotowate stworzenie znane z seriali animowanych.

Ciekawostki można też znaleźć w artykule o beletryzacji „Łotra 1”.

Ciekawostki zebrali: Lord Sidious, ogór, ShaakTi1138 oraz Hardrada (na forum).

Pablo Hidalgo o obcych z „Łotra 1”

oficjalna
11

Oficjalna przepytała Pablo Hidalgo na temat obcych „Łotra 1”. Na pierwszy ogień poszedł obcy z którym dzieliła celę Jyn. Właściwie to obca, która nazywa siebie Nail. Inni nazywają ją Kennel, natomiast jej prawdziwe imię to Oolin Musters. W rolę tego obcego wcielił się mężczyzna, Kiran Shah. To nie jest jego pierwszy występ w „Gwiezdnych Wojnach”. W „Powrocie Jedi” zagrał Ewoka, zaś w „Przebudzeniu Mocy” Teedo. Początkowo projekt tego obcego miał wypełnić ulicę Jedhy. Ostatecznie uczynili z niej więźniarkę na planecie Wobani. Pablo zastanawia się, czy to była promocja, czy nie, ale w efekcie ta postać występuje więcej w filmie. W czasie produkcji określano ją jako „Blue Top”.



W „Łotrze 1” nie ma zbyt wielu kosmitów, którzy mają dość dużo czasu na ekranie. Jednym z wyjątków są Dwie Tuby. Edrio i Benethic są często określani jako „bracia jajowi”. Trudno nawet to przetłumaczyć oddając sens. Pablo wyjaśnił w czym rzecz. Otóż Przedstawiciele rasy Tognath faktycznie wykluwają się z jajek, ale te się rozwijają zawieszone w galarecie (coś w stylu skrzeku). Wewnątrz tej galarety dwa lub więcej jajek mogą się zetknąć i w ten sposób tworzy się między osobnikami niezwykła wieź, która trwa przez całe życie. Co ważniejsze, te jaja nie muszą pochodzić od tych samych rodziców. ”.



Pao pochodzi z rasy Drabatanów i jest raczej jej typowym przedstawicielem. Zdaniem Pabla osobnicy tej rasy jednak byliby dumni mogąc uznać go za swojego przedstawiciela. Pao był zwykłym cywilem zanim zaciągnął się do Rebelii. Był inżynierem, który poczuł, że trzeba coś zrobić z Imperium. Przy tworzeniu Pao zespół Neala Scanlana inspirował się płazami. Gigantyczna, krzycząca gęba to doskonały kontrast w tym obcym, coś z czego twórcy nie potrafili zrezygnować.



Bistan pochodzi z planety Iakar. Nazwa Iakaru pochodzi od nazwy amazońskich małp uakari. Pablo zdaje sobie sprawę, że niektórzy czytają to jako lakaru, a nie Iakaru, mylą duże I z małym l. Cywilizacja z której pochodzi Bistan nie jest zbyt rozwinięta. Oczywiście bardziej zaawansowana niż Ewoki, ale nie ma też technologicznych inklinacji wookiech.



Nowe kolory i kształty zarówno Mon Calamarich jak i Twi’leków to pomysł, by ukazać ideę różnorodności wśród gatunków obcych. Zresztą w „Wojnach klonów” było już więcej kolorowych Mon Calamarich. Te bardziej kolorowe zdaniem Pablo pochodzą z tropikalnych środowisk, zaś czarno-białe raczej z zimnych. Co dobrze pasuje z osobowością Raddusa. Pozwala też na żarty o zimnych rybach.

Niektórzy pytali Pablo, czy rasa Talpini to ta sama z której pochodzi Maz Kanata. Nie jest tak. Talpinich widzimy dzięki powrotowi Warwicka Davisa. Tym razem jego postać to Weeteef Cyu-bee. Różnią się od Maz choćby innymi uszami. W produkcji postać Davisa określano mianem małych zębów. Początkowo Pablo miał pomysł by nazwać go Cyu-Bee, ale z różnych względów dodał początek imienia, czyli Weeteef. Chciał też także nawiązać do tradycji, w której postaci grane przez Warwicka zaczynają się na literę W (Wicket, Wald, Weazel, Willivan, a teraz Weeteef. No był jeszcze Willow, ale to już inna bajka).



Moroff to nawiązanie do starego Expanded Universe. Dokładniej do gier fabularnych. Pojawiła się tam postać imieniem Rollos, z gatunku Gigoran (w opowiadaniu z 1994). Mają wiele wspólnego z wookieemi, są doskonałymi brutalami do wynajęcia. Połączono to. W dodatku jeden z przedstawicieli tegoż gatunku pojawił się w komiksowej serii „Doctor Aphra”.



Pomysł, by pokazywać postaci z zakrytą twarzą na Jedhzie był taki, by zobrazować ich przywiązanie do wiary, niekoniecznie do gatunku. Mają wyglądać jak humanoidy, ale nie wiemy, co jest pod zakryciem.

Niektórzy zastanawiali się czy Kullbee Sperado to przypadkiem Lasat nie jest. Nie jest, jego gatunek na razie nie jest określony. Podczas produkcji określano go mianem Czaszkobrodego lub desperado, bo przypominał rewolwerowca z westernów. I zupełnie jak oni, nie chce by ktoś znał jego przeszłość.

Wiele z tych szczegółów Pablo użył też w Przewodniku ilustrowanym.

Następne Celebration dopiero w 2019

10



Jeszcze nie rozpoczęło się Celebration w Orlando, do konwentu zostało jeszcze 34 dni, tymczasem ReedPop już zapowiedział kolejną edycję. Tym razem odbędzie się ona w roku 2019, czyli mamy rok przerwy. Na razie zapowiedziano tylko tyle, reszty pewnie dowiemy się na Celebration. Wtedy pewnie ogłoszą dokładną datę i miejscówkę.

Przyczyn pewnie jest kilka. Na pewno z jednej strony potrzeba czasu na przygotowanie takiego wydarzenia, z drugiej następuje też pewne zmęczenie materiału i powtarzalność. Istotna jest też majowa premiera filmu o Hanie i to, że zapewne jego promocja rozpocznie się na D23 Expo w tym roku. Zatem zobaczymy, czy Celebration w 2019 będzie promować bardziej IX Epizod, czy może Star Wars Land, który wtedy zostanie otworzony. To by sugerowało możliwe lokacje. Albo Anaheim, albo znów Orlando.

O samym Celebration w Orlando wiemy na razie niewiele. Wśród gości na pewno pojawią się Doug Chiang i Dave Filoni, a także Pablo Hidalgo, Gus Lopez i Steven Sansweet.

Konwent rozpocznie się 13 kwietnia panelem z okazji 40-lecia „Nowej nadziei” z Kathleen Kennedy.
14 kwietnia odbędzie się panel o The Last Jedi z Rianem Johnsonem i Kathleen Kennedy a także ich gośćmi.

Ciekawiej wygląda lista aktorów, którzy będą oferować swoje autografy. Zobaczymy tam między innymi Felicity Jones, Iana McDiarmida, Alana Tudyka, Billy’ego Dee Williamsa czy Jimmy’ego Vee.

"Rebels" #49 w USA

Rózne
13

Jutro wieczorem na stacji Disney XD w USA zadebiutuje kolejny odcinek serialu "Star Wars: Rebelianci", czyli "Secret Cargo". Poniżej opis i fragmenty, a obrazki można pooglądać na rebelsowej wiki. Jest też nowa, krótka reklama.

Gdy nie udaje się rutynowa misja polegająca na tankowaniu paliwa, załoga "Ghosta", śledzona przez imperialne okręty wojenne, przypadkowo transportuje ważną przywódczynię rebelii przez galaktykę.







W nowym "Reconie" możemy się dowiedzieć, że pomysł na odcinek z imperialnej perspektywy krążył od dawna, bo wielu jest fanów przeciwników rebelii. Ekipa chciała pokazać jak sprytnymi ludźmi są oficerowie - zwalnia ich jedynie biurokracja. Początkowo Filoni pragnął nakręcić cały odcinek z punktu widzenia Kallusa, ale byłoby to dość problematyczne. Niestety nie udało im się stworzyć mu piżamy - Dooku miał ją w TCW, a Ezrę jeszcze w niej zobaczymy - więc można to wytłumaczyć w ten sposób, że agent był zawsze gotowy do ewentualnej nagłej pobudki i nie zdejmował pancerza nawet do łóżka.

Yularen powraca, tylko tym razem nie jest już admirałem floty, a dowódcą IBB (które twórcy opisują jako "połączenie FBI i CIA"). Ekipa wyjaśnia, że po zakończeniu wojny Wulf wolał oddalić się od konfliktów zbrojnych. Thrawn z kolei, wedle słów Gilroya, sam z siebie uczynił broń, dlatego nie tylko zajmuje się strategią, lecz także ciężko trenuje. Plunkett zdradza, że hełm klona w biurze admirała początkowo był biały, ale potem zmienili go na ten należący do Gree (klona, który próbował zabić Yodę na Kashyyyku) - tylko że nie należy brać jego słów za "kanoniczne". W pomieszczeniu znajduje się jeszcze malowidło McQuarriego.

Filoni nie ma ochoty zdradzić jak długo Thrawn podejrzewał Kallusa - oznajmia wyłącznie, że Chiss jest ostrożny w rzucaniu oskarżeń. Hidalgo dodaje, że admirał nie chce jedynie, by agent wpadł, on pragnie wykorzystać tę sytuację na swoją korzyść. Freddie zadaje pytanie retoryczne: jak długo właściwie Kallus pociągnie i co takiego będzie musiał poświęcić?

Chopper doczekał się filmowej roli, a smutny Pablo odpowiada na kolejne pytanie (nawiasem mówiąc, scenka ta już stała się memem). Brzmi ono: czy Bendu komunikował się z Sabine, gdy uciekła w odcinku "Trials of the Darksaber"? Nie, bo to jest zbyt ważne, aby stało się "poza ekranem". Na koniec jak zwykle jest zapowiedź nowego odcinka.

ComicBook ma ciekawy artykuł, w którym redakcja przedstawia swoje przewidywania dotyczące możliwej śmierci którejś z postaci. I tak Thrawn praktycznie odpada z owego wyścigu (sam Filoni powiedział, że skanonizowanie go wówczas nie miałoby sensu), Kanan ma większe szanse (bo jego śmierć na pewno zmieniłaby Ezrę), Maul stoi już praktycznie jedną nogą w grobie (bo wiemy, że Obi-Wan przetrwa pojedynek), Rex być może (gdyż jest, zdaniem redakcji, "mało potrzebny" i nie ma już więzi łączącej go z Ahsoką), podobnie Zeb (bo czemu nie), a nad Kallusem zbierają się coraz ciemniejsze chmury. A jakie jest Wasze zdanie?

Zapraszamy do dyskusji na forum.

"The Star Wars Show" #39

YouTube
3

"The Star Wars Show" zaczyna od dobrych wieści dla graczy: na Celebration nareszcie poznamy nieco konkretów na temat nadchodzących tytułów EA. Ekipa od TOR-a też będzie organizowała spotkanie z fanami. Mamy też okładkę nowego tomu serii "Akademia Jedi".

Andi i Andthony jadą pobawić się do Disneylandu - można się spodziewać nowej atrakcji związanej z "Ostatnimi Jedi" w "Star Tours". Andi rozmawia z legendą efektów specjalnych, Philem Tippetem, który w GW był odpowiedzialny za stworzenie rancora i figur dejarika w "Nowej nadziei" i "Przebudzeniu Mocy". Pablo z kolei przedstawia rebeliancką bazę na Yavinie z "Łotra". Możemy też zobaczyć ulubione fanowskie zabawki, a tym razem ekipa prosi nas, byśmy nadsyłali swoje ulubione efekty specjalne, podpisując je hasztagiem #StarWarsFX.

Plotki o kolejnym wydaniu trylogii na 40-lecie?

19



W tym roku czeka nas 40-lecie premiery „Nowej nadziei”. Formalnie wielu uważa, że jest to równoznaczne z 40-leciem sagi, choć warto przypomnieć, że adaptacja powieściowa „Nowej nadziei” napisana przez Alana Deana Fostera będącego ghostwriterem George’a Lucasa ukazała się jeszcze w grudniu 1976. Jednak to właśnie 1977 uchodzi za ten rok, w którym narodził się fenomen sagi.

Oficjalnie 40-lecie zostanie uczczone na Star Wars Celebration w Orlando. 13 kwietnia 2017 konwent rozpocznie się rocznicowym panelem, który poprowadzi Wariwick Davis. Głównym gościem będzie jednak Kathleen Kennedy. Zapowiedziano dyskusje, wiele ciekawostek, a także niespodzianki.

Od kilku dni krążą po sieci wieści, że być może będzie to nowe wydanie klasycznej trylogii w wersji niezmodyfikowanej, czyli takiej jaka pojawiła się w kinach w 1977 („Nowa nadzieja”), 1980 („Imperium kontratakuje”) i 1983 („Powrót Jedi”). Oczywiście w jakiś sposób odświeżonej, oczyszczonej wersji, ale bez modyfikacji w samym filmie. Plotka ta żyje już własnym życiem, natomiast Pablo Hidalgo stwierdził, że w tym roku to ta plotka będzie obchodzić swoje 20-lecie. 20 lat temu wraz z premierą „Wersji specjalnej” część fanów zaczęło prosić o wersję niezmodyfikowaną. Ostatecznie ukazała się ona w 2006 na DVD, jednak filmy te nie były oczyszczone w żaden sposób. Raczej bazowały na wydaniu na LaserDisc z 1991, zatem ich jakość była słaba.

Więc jeśli nie wersja oryginalna, to co ma być tą niespodzianką? Pojawiają się różne wieści, od powrotu do kin, przez konwersję 3D (która póki co chyba nie doszła do skutku). Jednak obecnie chyba najbardziej prawdopodobna jest konwersja do 4K, o której istnieniu wspominał Gareth Edwards. Podobno pracę nad nią trwały w czasie, gdy przygotowywano wersje BD, a także 3D „Mrocznego widma”, „Ataku klonów” i „Zemsty Sithów”, czyli gdzieś na przełomie 2011-2012. Według niepotwierdzonych wieści przynajmniej oryginalna trylogia jest już skończona i lekko doczyszczona na potrzeby formatu 4K. Jak wygląda sprawa pozostałych filmów, na razie nie wiemy.

Wygląda na to, że za 1,5 miesiąca na Celebration czeka nas jedno ważne ogłoszenie w sprawie klasycznej trylogii. Wtedy sprawa się wyjaśni. Na razie można jedynie czekać. I spekulować.

"Rebels" #47 w USA

Różne
6

Jutro wieczorem na stacji Disney XD w USA po niemalże miesięcznej przerwie zadebiutuje kolejny odcinek serialu "Star Wars: Rebelianci", czyli "Legacy of Mandalore". Poniżej opis i fragmenty, a obrazki można pooglądać na rebelsowej wiki.

Intrygującą ciekawostkę na temat tego odcinka przedstawiła Tiya Sircar w rozmowie z ComicBook. Zanim ją zdradziła, zapytała się ludzie w Lucasfilmie czy może. Okazuje się, że w odcinku - wbrew tytułowi i opisowi - możemy wcale nie zobaczyć Mandalory, a zupełnie inną planetę. Fani założyli, że na zajawkach i zdjęciach widać tę planetę głownie ze względu na podobny krajobraz i kubistyczny styl architektury, ale może to po prostu jedna z kolonii Mando. Przekonamy się jutro.

Mając nadzieję na przekonanie rodziny do wsparcia sprawy rebelii, Sabine wraz z Kananem i Ezrą wraca do domu, gdzie wplątuje się w walkę swojego rodu o władzę na Mandalorze.





W Polsce na razie można oglądać powtórki "Freemakerów" o 9:00. Za to na oficjalnym polskim kanale na YouTubie można pooglądać nowe reklamy.

Na koniec ciekawostka od Pabla na temat TCW. Wedle Lucasa na godzinę serialu (czyli około trzy odcinki) szły dwa miliony dolarów, ale koszt był o wiele większy na początku, gdy trzeba było przygotować sprzęt. Sam serial wedle Hidalga startuje mniej więcej trzy, cztery miesiące po "Ataku klonów", więc w chwili obecnej mamy tam "dziurę".

Zapraszamy do dyskusji na forum.

"The Star Wars Show" #37

YouTube
3

"The Star Wars Show" zaczyna od newsów z Celebration - na imprezie pojawią się Kathleen Kennedy i Rian Johnson, aby promować "Ostatniego Jedi". Panel odbędzie się 14 kwietnia. Na imprezie będzie można kupić ekskluzywną figurkę Luke'a stworzoną przez Hasbro z okazji 40-lecia "Nowej nadziei". Skoro o figurkach mowa, to Anthony zabiera nas na wycieczkę po kwaterze głównej Sideshow. Pablo zaś prezentuje aktorów drugo- i trzecioplanowych z "Łotra".

Andi rozmawia z Dhruvem Chanchanim, czyli Kitsterem. Rolę dostał, gdy ludzie z Lucasfilmu przyszli szukać młodych aktorów w jego szkole. Dali mu do przeczytania fragment scenariusza, w którym padało imię Anakina, a parę tygodni wcześniej przeczytał "Cienie Imperium", więc skojarzył, że ten film to "Gwiezdne Wojny". Na koniec dostaje unikatową figurkę swej postaci od Funko.

Okazuje się, że najsłynniejszym obcym wedle gospodarzy został Teek z "Bitwy o Endor". Ale równie często pojawiali się: Ahsoka Tano, Meebur Gascon i Bane Malar.

"The Star Wars Show" #36

YouTube
4

"The Star Wars Show" ma tym razem sporo wieści. Na dobry początek: dostaniemy nowy crossoverowy komiks pod tytułem "Screaming Citadel", który pożeni serie "Star Wars" i "Doctor Aphra". Jest też nowe Humble Bundle. Na Celebration pojawią się Felicity Jones, Ian McDiarmid i Jeremy Bulloch, a przedem mamy jeszcze wydarzenie znane jako Galactic Nights.

W kolejnej sekcji Pablo oprowadza nas po planie "Łotra" i pokazuje obcych - dzięki temu możemy się dowiedzieć, który z nich miał iPhone'a i kto krył się pod kostiumami. Andi rozmawia z Laurą Jane Grace, autorką i piosenkarką, która opowiada o dawnych zabawkach oraz o tym, jak pokazuje Star Wars córce. Potem dziennikarka wybiera się do skateparku, w którym prezentuje nam gwiezdne deskorolki.

Na koniec gospodarze programu przyznają, że zeszłotygodniowy hasztag #ShowUsYourSolo mógł nieść ze sobą dwuznaczne skojarzenia, ale za to fani mają naprawdę spore kolekcje z Hanem - nie pomijając oczywiście kostiumów, tatuaży i rysunków. A tym razem zadanie polega na powiedzeniu, który obcy jest naszym ulubionym. Hasztag to #StarWarsAlien.

Millicent ma rok

23

6 lutego 2016 Pablo Hidalgo umieścił w sieci dla żartu tego tweeta.



Wynika z niego, że Kylo Ren położył swój hełm w kuwecie kotki generała Huxa. Kotka nazywa się właśnie Millicent. Pablo zapewniał, że to kanon, ale nawet on nie zdawał sobie sprawy z tego, co zaczął. Fani bardzo szybko podchwycili pomysł i zaczęło się szaleństwo w postaci fanartów z Millicent. Kotka generała Huxa to obecnie fanon. Jest cała strona na Tumblr z rysunkami Millicent. Nie tylko fani się w to bawią, także bardziej znani artyści, w tym Katie Cook. Poniżej kilka efektów tej zabawy.



Tak na koniec warto wspomnieć, że jest pewna szansa, iż Millicent pojawi się w „The Last Jedi”. Otóż jeszcze w grudniu 2015 pojawiły się plotki, że Rian Johnson chce wykorzystać kota na planie, by grał jakiegoś kosmitę. Kto wie, może to właśnie zainspirowało Pabla? A może przy okazji dokrętek Johnson podchwyci temat, zwłaszcza, że lubi dziwne rzeczy, mógłby więc kanonizować fragment fanonu. Tym bardziej, że kota w filmie chciał. Wcześniej chciał też psa, ale chyba skończy się na maskonurze.

"The Star Wars Show" #35

YouTube
3

"The Star Wars Show" przypomina nam, że rozpoczęły się zdjęcia do filmu o Hanie Solo. Mamy też dwa plakaty promujące powieść "Empire's End" Chucka Wendiga. Będzie je można dostać w Barnes and Noble, a sama książka ukaże się 21 lutego. Ukazały się też nowe tytuły i okładki, a konkretnie "Rebel Rising" (która opowie o Jyn u boku Sawa Gerrery) i "Guardians of the Whills" (O Chirrucie i Baze'ie).

Ponownie możemy zobaczyć Pabla odwiedzającego plan "Łotra" (tym razem imperialny), a Andi rozmawia z współproducentem dwóch ostatnich filmów, Johnem Swartzem. Opowiada o swojej pracy oraz zdradza, że to on wcielił się w rebelianta z wieży na Yavinie oraz szturmowca, który pyta K-2, gdzie zabiera "więźniów" (dostał angaż, bo nie mieli innego Amerykanina w Wielkiej Brytanii).

Zadanie na ten tydzień to pokazanie zdjęć swojej kolekcji z Hanem - mogą to być również cosplay czy fanarty. Trzeba je opatrzyć tagiem #ShowUsYourSolo i wysłać na Twittera.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.