Spis newsów (Plotki)

O dokrętkach do „Solo” słów parę

23



Powoli wychodzą na wierzch problemy z „Solo”. Okazuje się, że materiał przygotowany przez Chrisa Millera i Phila Lorda, byłych już reżyserów, w większości trafił do kosza. To akurat nie jest zaskoczenie, dokładnie takie sugestie dostawaliśmy wcześniej. Teraz niejako mamy potwierdzenie.

Ron Howard nakręcił 80% filmu na nowo. Znaczy tyle, że z oryginalnej wizji poprzednich twórców pozostało bardzo niewiele. Co jeszcze bardziej istotne, Ron Howard nie musiał przejmować się budżetem. Koszt filmu wzrósł prawie dwukrotnie. To dobrze obrazuje obecną politykę Lucasfilmu. Kathleen Kennedy chce dostać produkt, który spełnia pewne normy i nie będzie bawić się w cięcia budżetowe. Jeśli to ma kosztować więcej, to będzie.

Pojawiły się także plotki o planetach, jakie zobaczymy w filmie. Właściwie jest to tylko lista nazw i nic więcej, czy prawdziwa, tego nie wiemy. Dwie z nich już znamy, zostały potwierdzone przez reżysera. To Kessel i Corelia. Obie są przynajmniej pośrednio wspomniane w oryginalnej trylogii.

Kessel to planeta więzienna, w jakiś sposób związana z kopalnią, wyczynem Hana i pewnie Chewbaccą. Pojawiła się już w nowym kanonie w „Rebeliantach”.

Corelia natomiast to rodzinna planeta Hana Solo. Można założyć, że zostanie ona ukazana w pierwszej części filmu.

Iridium to nowa planeta w filmowym uniwersum, jak również w nowym kanonie. Ale lokacja o tej nazwie istnieje w Expanded Unvierse. Tam był to górzysty świat, który przyciągał piratów.

Vandor - znów w Legendach ta nazwa była stosowana do trzech skalistych światów w systemie Coruscant. Nie wiemy, czy to zbieżność nazw, czy może coś więcej.

Savareen - to z kolei planeta, która w Legendach znana była tylko z produkcji brandy.

Zobaczymy na ile te plotki o planetach okażą się prawdziwe. Na razie czekamy na potwierdzenie innych, czyli, że zwiastun pojawi się do końca roku.

Azjatyckie wieści o „Ostatnim Jedi”

33

Rian Johnson przyznał, że odtworzenie Ahch-To poza Skellig Michael byłoby z pewnością tańsze komputerowo, jednak zależało im na autentyczności. Dlatego też starali się oddać oryginalny charakter tego miejsca, nie dodając jakiś dziwnych budowli. Z samego kręcenia zdjęć na wyspie, Rian najgorzej wspomina wspinaczkę po schodach, z pełnym plecakiem.
Johnson cieszy się też, gdy czyta różne teorie o tym, że Luke przeszedł na Ciemną Stronę, bo na plakacie jest w tym a nie innym miejscu. To znaczy, że ludziom zależy, że próbują odgadnąć to co zobaczą.



Na japońskiej, oficjalnej stronie „Gwiezdnych Wojen” znalazły się krótkie opisy bohaterów „Ostatniego Jedi”. Można tam wyczytać kilka ciekawostek, które wskazują, co mniej więcej czeka naszych bohaterów (przynajmniej na początku filmu). Mogą tu być pewne spoilery.
Rey wyrusza na Ahch-To w poszukiwaniu legendarnego Luke’a Skywalkera, a znajduje tam człowieka, który nie odpowiada jej oczekiwaniom. Finn zaś, który zaangażował się w sprawę, znów stanie przed wyborem, jaką rolę ma odegrać w wojnie. Gdy wojna rozgorzała na dobre, Poe jest przywódcą latającego batalionu, ale jego pełnego zaangażowania w walkę boi się nie tylko Najwyższy Porządek, ale również Ruch Oporu. Kylo Ren po poniżającej porażce w walce z Rey, koncentruje się na zniszczeniu Ruchu Oporu, a także oddaje ciemnej stronie, ale wciąż to za mało, by zaimponować Snoke’owi. Luke Skywalker, któremu nie udało się odtworzenie zakonu Jedi, najchętniej by się zaszył daleko od reszty wszechświata, teraz jednak galaktyka znowu go potrzebuje. Leia, której syn przeszedł na ciemną stronę i zabił byłego męża, musi przewodzić Ruchowi Oporu wykorzystując swoje wieloletnie doświadczenie. Snoke będzie musiał wyjść ze swojej strefy komfortu, trzymania się z daleka, by stanąć na czele armii Najwyższego Porządku w misji zniszczenia Ruchu Oporu. Armitage Hux będzie dowodził siłami Najwyższego Porządku z pokładu „Finalizatora” (Finalizer). Kapitan Phasma ponownie będzie dowodzić szturmowcom, lecz poza walką z Ruchem Oporu będzie chciała też załatwić prywatną sprawę. Chewbacca pilotuje teraz „Sokoła” i towarzyszy Rey. Maz Kanata po stracie swojego zamku odegra bardziej aktywną rolę w walce, wykorzystując swoje koneksje w półświatku wspomaga Ruch Oporu.



W sieci pojawiła się jeszcze jedna azjatycka informacja, trudniejsza do zweryfikowania. Otóż tajwańskie podpisy przy zwiastunie dość mocno zmieniają znaczenie niektórych wypowiedzi. Przede wszystkim wskazują na płeć, a co za tym idzie lepiej oddają kontekst. Gdy Snoke mówi: „Kiedy cię znalazłem” (When I found you) słowo „you” jest opisane jako 妳.Używa się go przy formie żeńskiej. Można też użyć neuralnego 你, ale wygląda na to, że Snoke rozmawia z kobietą, czyli najprawdopodobniej Rey.
Ale gdy Snoke mówi: „Wypełnij swoje przeznaczenie” ( Fulfill your destiny) w napisach pojawia się 你. To z kolei forma męska. Czyli raczej nie mówi tego do Rey, jak wynikałoby z montażu.
Podobnie jest z Lukiem, który mówi: „To nie skończy się tak jak myślisz” (This is not going to the way you think), znów mamy 你. A to z kolei forma męska, więc znów nie byłoby to do Rey.
Oczywiście te informacje nie muszą okazać się prawdziwe. Może to błąd w tłumaczeniu. A może dowód, że Rian Johnson celowo wprowadził nas w błąd w zwiastunie.



No i na koniec. W polskich kinach pojawiły się plakaty z filmu, można też znaleźć tam ulotkę.

Bez Riana, ale za to z prequelami

45

Rian Johnson potwierdził, że nie jest w żaden sposób zaangażowany w powstawanie Epizodu IX. Owszem nowy film będzie kontynuacją „Ostatniego Jedi”, ale nad scenariuszem samodzielnie pracują J.J. Abrams i Chris Terrio. Scenariusze Dereka Connolly’ego, Colina Trevorrowa i Jacka Thorne’a wylądowały w koszu. Może Abrams i Terrio coś z nich wezmą, ale szansa jest raczej niewielka.

Warto tu dodać, że pierwotnie Johnson dostarczył zarys Epizodu IX, w podobny sposób w jaki Abrams, Lawrence Kasdan i Michael Arndt zasugerowali „Ostatniego Jedi”. Jednak z powodu całego zamieszania z Epizodem IX, ten pierwotny treatment nie ma już większego znaczenia. Z prostego powodu, Terrio i Abrams mogą już bazować na skończonym filmie i rozwinąć go według własnego pomysłu.

To nie znaczy, że nie będzie wpływu Johnsona na IX Epizod. Choć nie jest członkiem ekipy twórczej tego obrazu, to jednak pewne decyzje, dotyczące także tego, co można pokazać w „Gwiezdnych Wojnach” i w jakim kierunku pójść, z pewnością wpłyną na scenarzystów kolejnej części. Zwłaszcza, że Abrams mówiąc o scenariuszu „Ostatniego Jedi” żałował, że go sam nie wyreżyseruje.



J.J. Abrams natomiast jest świadom także tego, jak odbierane są jego film. Jako bezpieczna kopia, bardziej nawet dla dzieci. Sam niedawno powiedział, że dokładnie takie były zamierzenia. Chcieli odtworzyć „Gwiezdne Wojny” w najlepszy sposób jaki się dało, wspominając przede wszystkim swoje dzieciństwo i tamte doświadczenia. Teraz również chce wrócić z tą samym entuzjazmem, ale pójść w trochę innym kierunku. Przy tym mają być odważniejsi i skierować sagę na zupełnie nowe tory. Szykują kilka niespodzianek i co najważniejsze, ani Kathleen Kennedy, ani Pablo Hidalgo, ani Story Group nie wtrącają się w scenariusz. Abrams i Terrio mają całkowicie wolną rękę.

Jedną rzecz w porównaniu do „Przebudzenia Mocy” zdecydowanie zmienią. Stosunek do prequeli. Epizod IX ma sprawić, że cała saga, trzy trylogie mają wyglądać jakby się działy w jednym świecie, no i by poruszały podobne tematy. Możemy zatem liczyć na nawiązania do prequeli. Prawdę mówiąc to chyba coś, co także zostawił po sobie Colin Trevorrow. On chciał, by wraz IX Epizodem, można było spokojnie oglądać sobie całą trylogię jako całość, albo sześć i dziewięć filmów, widząc, że są one spójne.

Zdjęcia do Epizodu IX powinny ruszyć w przyszłym roku.

Rian znowu o porgach, plus nowe zdjęcia

21

Rian Johnson zaczyna mówić o filmie. Przyznał, że wraz z Ramem Bergmanem i innymi producentami mieli dyskusję przeszło rok temu, co można ujawnić i pokazać w różnych materiałach a co nie. Kolejne zdradzane elementy filmu są szczegółowo zaplanowane, a przy tym wciąż pilnują, by ludzie mieli co odkrywać, gdy pójdą na film. Czyli można potwierdzić, że Lucasfilm ma swój kalendarz newsów.

Rian mówił także, że nie był pewien porgów. One od początku wydawały się takie milutkie. Kto wie, czy nie nazbyt. Na planie jednak wszyscy je pokochali, a Johnson uznał, że w świecie „Gwiezdnych Wojen” jest i na nie miejsce.

Dla Johnsona „Gwiezdne Wojny” to przede wszystkim film o dorastaniu, wchodzeniu w dorosłość. Bohaterowie muszą określić swoje relację z bliskimi, rodziną, tym na których im zależy, a także tymi, których się boją. To filmy o przechodzeniu do kolejnej fazy życia, temu reżyser i scenarzysta chciał być wierny.



Laura Dern pojawiła się w programie Ellen DeGeneres. Mówiła o tym, jak cieszy się, że grała w „Gwiezdnych Wojnach”, chwaliła występ Carrie Fisher. Ale przy okazji pojawiło się tam zdjęcie admirał Amalyn Holdo. Za nią zaś kilka osób z Ruchu Oporu, w tym jeszcze jeden BB-8, czy może raczej 2BB-2.

Joseph Gordon-Levitt potwierdził swój maleńki udział w filmie Riana Johnsona. Aktor ma mieć małe kameo, ale dodał, że jest jednym z dwóch aktorów, którzy pojawili się w każdym filmie Riana. Drugiego nie zdradził. Właściwie nie musiał. To Noah Segan. O tym, że obaj pojawią się w filmie pisaliśmy jeszcze w 2014. Rian i Ram Bergman lubią mieć ich w każdym wspólnym dziele, tradycji stało się za dość.

Kelly Marie Tran porównała swój występ w „Gwiezdnych Wojnach” do życia bohaterki serialu „Hannah Montana”. Dwa ostatnie lata były szalone w życiu aktorki, wiele zmieniły. Ale najbardziej dało się to zauważyć na Celebration. Właściwie na konwent mogła wejść normalnie i nikt nie zwracał na nią uwagi, ale gdy wyszła na scenę, momentalnie stała się inną osobą. Celebrytką, choć będzie jeszcze musiała popracować nad rozpoznawalnością.

Przy okazji materiałów z IMAX pojawiło się też zdjęcie, w którym Finn (John Boyega) i Rose (Kelly Marie Tran) jadą na stworze nazwanym fathier.



Zdaniem Andy’ego Serkisa zwiastun, który niedawno zadebiutował był niesamowity i spektakularny, a przy tym dobrze oddający ton i klimat filmu. Aktor dodał także, że zna już historię Snoke’a.

Czy Snoke to Ezra Bridger? Tego jeszcze nie wiemy, ale Pablo Hidalgo zdementował pogłoski, że Ezra to DJ, którego zagra Benicio Del Toro.

Zwiastun i tytuł w drodze

15

Zaczynamy od filmiku, który umieścił Ron Howard. Oczywiście związanego z Hantologią.

Secrets to uncover & challenges to face for a young #HanSolo #UntitledHanSoloMovie

Post udostępniony przez RealRonHoward (@realronhoward)



Ale to dopiero początek wieści. Jordan Maison, redaktor naczelny Cinelinx, a także artysta tworzący gwiezdno-wojenne karty TOPPS umieścił twitta w sieci, że Disney pracuje już nad materiałami reklamowymi do filmu o Hanie Solo, wiele z nich jest bardzo zaawansowanych. Zwiastun podobno już jest gotowy i prawdopodobnie zostanie pokazany przed końcem roku. Właściwie najbardziej realne terminy są dwa, albo przy okazji premiery „Thora”, albo już po premierze „Ostatniego Jedi”. Maison dostał informację, że pokażą go wkrótce, co on rozumie jako przed końcem roku.

W zeszłą sobotę odbyło się przyjęcie zamykające zdjęcia. Pojawiła się na nim Kathleen Kennedy. Zdjęcia zbliżają się ku końcowi, ale wciąż nie są skończone. Imprezę zorganizowano wcześniej, bo wielu aktorów musiało opuścić plan ze względu na inne zobowiązania. Jeśli mają coś do nakręcenia to wracają bardziej gościnnie. Stąd może faktycznie Howard ma rację sugerując, że więcej czasu spędza teraz w montażowni. Nie tylko dlatego, że jest pracoholikiem, raczej ze względu na terminy nowe ujęcia mogą obecnie powstawać trochę wolniej. Jeden z kaskaderów, niejaki Luke Scott przyznał, że czeka go jeszcze tydzień pracy. To wszystko sugeruje tylko, że niezatytułowany film o Hanie Solo został przez Howarda nakręcony praktycznie od początku.

O wyzwaniach stojących przed J.J. Abramsem

17

Nie wszyscy są zadowoleni z powrotu J.J. Abramsa do „Gwiezdnych Wojen”. Pisaliśmy już o petycji niektórych fanów, ale oprócz nich decyzja Abramsa zmartwiła włodarzy w Paramount. W 2006 J.J. podpisał z Paramountem umowę na mocy której firma ta stała się jego „domowym” studio. Problem tkwi w tym, że nie licząc „Przebudzenia Mocy”, Abrams nie wyreżyserował od czasu „W ciemność. Star Trek” (2013) żadnego filmu.

Paramount nie był zadowolony, gdy Abrams postanowił po raz pierwszy zrobić „Gwiezdne Wojny”. Zrozumieli jednak, że to życiowa szansa, która w tym wypadku się powtórzyła. Wówczas wycenili, że rok przerwy w pracy J.J. to około strata 10 milionów USD. Paramount zawarł wtedy ugodę z Abramsem, ten zobowiązał się, że następny film wyreżyseruje dla Paramountu. W obecnej sytuacji na razie prezes Paramountu Jim Gianopulos poprosił Disneya o odszkodowanie, choć doskonale zdają sobie sprawę, że ci nie pokryją im wszystkich strat. Przerwa w pracy Abramsa jest dla studia tym boleśniejsza, że jest on nie tylko reżyserem, ale też scenarzystą i producentem, a takich twórców rozumiejących rynek nie mają zbyt wielu.



Za to zadowolony i podekscytowany powrotem Abramsa jest John Boyega. Aktor przyznał, że gdy się tylko dowiedział o powrocie, wysłał mejla do reżysera. Zapytał w nim, czy jednym z powodów powrotu było to, że J.J. stęsknił się za Boyegą. Oczywiście John dodaje, że jego zdaniem właściwie to jedyny powód, za co jest oczywiście reżyserowi wdzięczny. John powiedział, że nie ma pojęcia, co się stanie w IX Epizodzie, ale ma nadzieję, że zakończą w nim wszystkie wojny i odpowiedzą na wiele pytań. Jednocześnie aktor podkreślił, iż wierzy w reżysera.

Mark Hamill zaś potwierdził to, o czym wiemy już od dawna. IX Epizod miał być filmem w którym większą rolę miała odegrać Leia. Nagła śmierć Carrie Fisher namieszała dość mocno, tak w pierwotnych założeniach, jak i ostatecznie przyczyniła się do zmiany reżysera. Mark dodaje, że jednym z największych wyzwań stojących obecnie przed Abramsem jest to, by w odpowiedni sposób odesłać Leię, tak by uszanować wkład Fisher czy oczekiwania fanów. Choć Lucasfilm potwierdził, że nie będą tworzyć cyfrowej Lei, może się okazać, iż do kilku ujęć będą musieli zmienić zdanie.

McDiarmid i Morrison chcą wrócić do sagi

11

Jak dobrze pamiętamy decyzja w sprawie trzeciego spin-offa miała zapaść w Lucasfilmie w czerwcu. Czy zapadła? Nie wiemy. Nawet jeśli to problemy z kolejnymi filmami ostudziły trochę zapał. Pojawiły się jedynie plotki, iż trzeci obraz skoncentruje się na Obi-Wanie Kenobim. Do dziś tego nie potwierdzono. Niemniej jednak można zaobserwować pewne ruchy aktorów, którzy chcieliby wrócić do sagi. Obaj mogliby się wpasować gdzieś w film o Kenobim.

Ian McDiarmid mówiąc o nowych filmach wspomniał, że jeśli chodzi o sagę, to z tego co pamięta to jego postać jest martwa. Inaczej sprawa ma się w antologiach. W takim „Łotrze 1” pojawił się Vader. McDiarmid liczy, że w pewnym momencie na scenę wkroczy także Imperator, ale pewnie Lucasfilm trzyma to jako niespodziankę. No i dodał, że nie chciałby aby grał go ktokolwiek inny. Warto zwrócić uwagę na kwestię z niespodzianką, może McDiarmid coś nam chce zdradzić o Hantologii? A może raczej zasugerować twórcom. Zobaczymy.



Ian ma jedną rolę. Temuera Morrison ma ich kilka do wyboru. Od lat krążą słuchy o filmie z Bobą Fettem w roli głównej, ale na razie nic z tego nie wynika. Morrison chyba nawet nie liczy na tę rolę. Swoją szansę widzi w kimś innym, w kapitanie Rexie. Aktor wspomniał o wcielaniu się w Jango, czy podkładaniu głosu pod klony, Bobę, a także Rexa. Potem dodał, że bardzo by chciał, by ktoś z Lucasfilmu zadzwonił do niego i zaproponował, by wcielił się w starszą wersję Rexa. Potem zaapelował do fanów, by próbowali ten pomysł zaszczepić w Lucasfilmie.

Thandie Newton wraca na plan

12

Na początek mamy kolejne zdjęcie od Rona Howarda. Tym razem jednak nie informuje nas o tym, kto kończy pracę na planie, ale kto na niego wraca. Wróciła Thandie Newton, by dograć kilka scen. Wygląda na to, że prace na planie Hantologii jeszcze trochę potrwają, co właściwie świadczy o tym, że film jest w większości kręcony od nowa.



Zdjęcie, jak zdjęcie, ale ostatnio Ron zaczął na nich więcej zdradzać. Tym tropem poszli sieciowi śledczy fani. Ich zdaniem Thandie gra kogoś w imperialnej kurtce.



Śledczy znaleźli też nawiązanie do Ralpha McQuarriego, które zasugerował Ron.



Ale to jeszcze nie koniec wieści. Podobno Warwick Davis ma zagrać w tym filmie GONKa, czyli droida. Ale jest jeszcze ciekawsza informacja, otóż kilka miesięcy temu Ian McDiarmid nagrał kilka kwestii imperatora. Podejrzewano, że może chodzić o „Rebeliantów”, ale Dave Filoni ostatnio temu zaprzeczył. Więc jeśli to nie „Siły przeznaczenia” to kto wie, może usłyszymy go niebawem w aktorskim projekcie? Może właśnie w Hantologii?

Kiedy zwiastun? Ile trwa Epizod VIII?

27

Ile będzie trwać „Ostatni Jedi”? Po sieci chodzą plotki, że 2,5 godziny, czyli dokładnie 150 minut. Byłby to najdłuższy film z cyklu. Obecnie prym wiedzie „Atak klonów” z 142 minutami. Tyle, że te 150 minut to nie jest do końca wiarygodna informacja. Pochodzi ona z stron sieci kin – Cineworld i najprawdopodobniej jest tak zwanym „placeholderem”, czyli informacją zastępczą. Zresztą Cineworld już zdążyło zmienić tę informację na 0 minut (czyli byłby to najkrótszy film z sagi). Choć warto zauważyć, że 2,5 godziny pojawia się także u innych operatorów kin. Tam też wspomniano o ratingu filmu – PG-13. Podobnie jak czas, tak i ta informacja na razie jest niepotwierdzona.

Za to niektóre źródła sugerują, że znają datę premiery zwiastuna. Ma to być 9 października. Początkowo datę podał na swoim twitterze Mark Hamill. Nikt nie wiedział, czy aktor piszę prawdę, czy znów sobie stroi jakieś żarty, ale stosunkowo szybko usunął swój wpis. Podobno w Lucasfilm byli źli na niego. Cóż, zobaczymy.

Okazuje się, że nie wszystkim z „Ostatnim Jedi” jest po drodze. Lucasfilm chciał podobno kręcić część ujęć w należącym do królowej parku w okolicach Windsoru, ale nie dostali zgody. Główną przyczyną jest to, że „Gwiezdne Wojny” to wielka komercyjna maszyna, więc nie chciano by w jakiś sposób wpłynęło to na sam park.

Podobno w Lucasfilmie większość decydentów jest zadowolona z Epizodu VIII, ale nie wszyscy. Ten film jest inny, więc może się nie spodobać części fanów. Z pewnością ich podzieli. Jeden z informatorów Slashfilm, jakoby pracujący w Lucasfilmie, skomentował to w ten sposób, że cieszy się, iż w IX Epizodzie wraca J.J. Abrams, bo niektóre wybory Riana Johnsona wymagają naprostowania. Brzmi intrygująco. Film wchodzi do kin już 14 grudnia.

Porgi są jadalne, a film skończony

54

Prace nad „Ostatnim Jedi” zostały oficjalnie zakończone. Poinformował o tym reżyser Rian Johnson na swoim instagramie.



Są też informacje na temat oficjalnej premiery. Film Johnsona po raz pierwszy zostanie publicznie pokazany 8 grudnia 2017.

Druga sprawa to zwiastun, który jest bliżej niż dalej. Mark Hamill zasugerował, że może się pojawić 9 października. Potem Mark usunął wpis z twittera. Pytanie jest takie, czy faktycznie podał właściwą datę, czy ponownie zakpił sobie z fanów?

Tymczasem mamy japoński spot TV.

Ogłoszono także partnerów, którzy pomogą Lucasfilmowi promować VIII Epizod. Będą to: Christian Louboutin, General Mills, Nissan Motor Co., Ltd., Royal Philips, Verizon, VIZIO.

Andy Serkis niedawno mówił o Carrie Fisher. Wspominał ją jako niesamowitą osobę i publicznie żałował, że nie miał do odegrania z nią żadnych scen. W „Ostatnim Jedi” przede wszystkim grał z Adamem Driverem i Domhnallem Gleesonem. Carrie mógł co najwyżej spotkać na planie.



Gleeson natomiast przyznał, że Hux nie jest jedną z głównych postaci. Dlatego nie ma go wiele w materiałach reklamowych. On jest w filmie, ale to bardziej tło dla Kylo Rena.

A na koniec przechodzimy do materiału dnia. Disney, Lucasfilm i Rian Johnson karmili nas zdjęciami porgów, figurkami, a tu okazuje się, że porgi są jadalne. Przynajmniej strażniczki z Ahch-To na nie polują. W książce Star Wars: Easy Made jest jedna mała sugestia. Przy porgach jest pytanie, czy są smaczne. Odpowiedź brzmi: możliwe. Natomiast w jednej z książeczek do kolorowania widzimy jak stażniczki łapią porgi. Wykorzystują do tego siatkę oraz coś co wygląda jak dudy zrobione z ryb.

Co ciekawe jedno ze zdjęć Chewbaccy w kontekście zjadania porgów (i myślenia żołądkiem), wygląda dwuznacznie.

Kopalnie na Kessel?

15

Na Rona Howarda można liczyć. Nie tylko wrzuca kolejne zdjęcia do sieci, ale najwyraźniej śledzi też najnowsze plotki i w pewien sposób je podkręca. Te zaś dotyczyły ostatnio dwóch planet, które być może zobaczymy w filmie o Hanie Solo. Pierwsza to Corelia, która podobno zostanie ukazana w pierwszej części filmu. Druga to Kessel. Jak wiemy, Hantologia powinna dziać się na przestrzeni 6-7 lat, więc to okres w którym można ukazać wiele miejsc. Howard zaś wrzucił coś, co trochę wygląda na kopalnię.

Spicey?

Post udostępniony przez RealRonHoward (@realronhoward)



Inne plotki sugerują, że jednak zobaczymy Dartha Vadera w filmie. Podobno kostium był używany na planie w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Wiemy, że na pewno w Vadera nie wcieli się Spencer Wending, o czym pisaliśmy wcześniej, mimo, że to właśnie z nim łączono wcześniejsze doniesienia o Vaderze.

Wraca też sprawa Norwegii. Otóż Norwedzy ostatnio pochwalili się, że u nich w Preikestolen ma być kręcony finał sequela „Gwiezdnych Wojen”. Wcześniej podobne doniesienia łączono z filmem o Hanie Solo, zresztą szybko żaden inny nie wchodzi w grę. Czyżby Howard miał jeszcze polecieć z ekipą na lokację? Zobaczymy.

Petycja o odwołanie Abramsa

46



Nie wszyscy są zadowoleni z wyboru J.J. Abramsa na reżysera IX Epizodu. Część fanów postanowiła napisać do Lucasfilmu petycję o kolejną zmianę reżysera. Na razie, po tygodniu, zebrano około 3 tysięcy podpisów. Petycja znajduje się tutaj.

Tymczasem wychodzą nowe fakty w sprawie zwolnienia Colina Trevorrowa. Większość zgadza się z tym, co przedstawialiśmy tutaj. Najistotniejsza rzecz dotyczy samego charakteru byłego scenarzysty i reżysera finału tej trylogii. Otóż Colin jest niesamowicie pewnym siebie człowiekiem, który lubi stawiać na swoim. To, co było jego mocną stroną, póki dzielił wizję z Kathleen Kennedy, okazało się być tym, co uniemożliwiło mu pracę po śmierci Carrie Fisher. Najwyraźniej zmiana scenarzysty nie pomogła, zaś Kathy nie chcąc mieć powtórki z Hantologii zareagowała wcześniej. Jednocześnie miała już dosyć Trevorrowa.

To Rianowi Johnsownowi jako pierwszemu zaproponowano reżyserię Epizodu IX. Gdy odmówił, wtedy podpisano kontrakt z J.J. Abramsem. Jeszcze przed ogłoszeniem Abramsa, Johnson sam mówił w Japonii, że chce się skoncentrować na VIII części.



Pytaniem otwartym jest to dlaczego Johnson dostał jako pierwszy taką propozycję. Abrams był zaangażowany w powstawanie IX Epizodu jako producent. Johnson potrzebuje odpoczynku po „Ostatnim Jedi”, co także mogłoby jeszcze bardziej wydłużyć oczekiwanie na premierę. Natomiast nie licząc tych dwóch reżyserów, Lucasfilm miał niewiele alternatyw, zakładając, że chcą zaangażować kogoś, kto ma doświadczenie i czuje temat. Każdy inny potencjalny reżyser był w tym czasie zajęty. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że scenariusz finału trylogii powstanie praktycznie od początku.

John Landis jeden z gigantów komedii lat 80. Reżyser „The Blues Brothers” czy „Gliniarza z Beverly Hills 3” (tego z George’m Lucasem) także odniósł się do kwestii wymiany reżyserów przez Lucasfilm. Stwierdził, iż on ma bardzo podobny problem. Ma swoją wizję i swoje zdanie, co sprawia, że producenci nie chcą go zatrudniać. Skrytykował politykę Lucasfilmu. Wspomniał też jedną z wypowiedzi Lucasa, który raz powiedział, że czuł się jakby sprzedał swoje dziecko w niewolę. Na tym Landis skończył swą walkę o wolność twórczą w Lucasfilmie.

Domhnall Gleeson grający generała Huxa, zapytany co sądzi o wymianie reżysera, nie załapał haczyka. Powiedział, że ponieważ nie wiemy, co się wydarzy w „Ostatnim Jedi”, może tylko mówić jako kinoman, bo wtedy nie jest ważne, czy jest zaangażowany w IX Epizod, czy nie. Gleeson twierdzi, że zaiste to co się stało jest bardzo złe dla Colina, ale z drugiej strony może firma podjęła słuszną decyzję. Raczej unikał jednoznacznego opowiedzenia się po którejś ze stron.

Wiemy też, że na pewno nie wróci Harrison Ford. Żadnych retrospekcji, duchów nic. Aktor przyznał, że już na stałe skończył z sagą.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Otóż pojawiły się ostatnio ogłoszenia o castingach na statystów do Epizodu IX, ale wszystko wskazuje na to, że to fałszywki. Castingi pewnie są, ale czy to ma cokolwiek wspólnego z filmem Abramsa, nie wiadomo.

Rian o porgach

37

John Boyega umieścił na swoim Istagramie zdjęcie z planu „Ostatniego Jedi”. W wersji mniejszej widzieliśmy je w magazynie „Empire” (bądź na skanach). W każdym razie widzimy na nim Finna (Boyega), Poe (Oscar Isaac) oraz reżysera i scenarzystę, Riana Johnsona.



Sam Rian natomiast zdradził fanom na twitterze kilka informacji o porgach. Otóż są to ptaki morskie. Mają różne kolory. Samce są nieznacznie większe od samic. Potrafią latać na krótkich dystansach. Są bardzo ciekawskie.



Mark Hamill także ma krótkie przesłanie do fanów. Otóż radzi on, by nie czytać komiksu The Last Jedi, który jakiś czas temu wydał Marvel. Bo fani mogą się naczytać spoilerów i potem być rozczarowani. To jakiś czas temu to oczywiście rok 1981. Czy ten komiks ma jakiś związek, poza tytułem, z nowym filmem. To raczej bardzo wątpliwe. Mark już nie raz bawił się z fanami, choćby z trailerem/przyczepą z Epizodu VIII.

Zaś skoro ruszyliśmy temat zwiastuna, to na oficjalnym twitterze pojawiła się wiadomość: Almost there. #TheLastJedi. Czyżby coś było na rzeczy? Zobaczymy pewnie niebawem.

„Gwiezdne Wojny” trafią do platformy streamingowej Disneya

14



Jeszcze w 2015 Bob Iger sugerował, że Disney mógłby stworzyć, własny, dedykowany kanał VOD z filmami Lucasfilmu i Marvela. Ponad miesiąc temu Iger ogłosił, że Disney rozejdzie się z Netflixem i w 2019 uruchomi swój własny kanał VOD, a właściwie całą platformę streamingową z aplikacją. Przyszłość „Gwiezdnych Wojen” na Netflixie była jeszcze w fazie negocjacji. Te jednak zakończyły się fiaskiem. Produkcje Marvela i Lucasfilmu będą dostępne na nowej platformie Disneya. W jej bibliotece powinniśmy znaleźć jakieś 400-500 filmów, dodatkowo powstaną cztery lub pięć obrazów specjalnie na potrzeby nowego kanału.

Skoro Iger skrzętnie realizuje plan sprzed paru lat, to może ruszy się też coś w sprawie serialu aktorskiego. Z jednej strony w 2019 skończymy trylogię, z drugiej mając własny kanał streamingowy, Disney miałby to, czego mu obecnie brakuje najbardziej, czyli własną dystrybucję. No i Disney/Lucasfilm samodzielnie zająłby się produkcją. Czas pokaże, co z tego wyjdzie.

Czas na postać LGBTQ w „Ostatnim Jedi” oraz inne wieści

58

Premiera „Ostatniego Jedi” coraz bliżej. Zostało nam już mniej niż sto dni. To moment w którym powoli filmowcy odkrywają karty. Rian Johnson choćby opowiedział, jak ważne dla niego były „Gwiezdne Wojny”. To było wspomnienie z dzieciństwa, kiedy więc stanął na planie i zobaczył „Sokoła Millennium”, to było dla niego bardzo emocjonujące przeżycie. Kiedyś bawił się w czymś, co udawało ten statek, teraz przed nim stał.

Wspomniał też, że gdy po raz pierwszy rozmawiał z Kathleen Kennedy nawet nie liczył, że zostanie reżyserem sagi. Przecież było tylu innych kandydatów. A potem spadło to na niego, był tak zaskoczony, że odpowiedział jej tylko „czy mogę to przemyśleć?”. Kennedy także to trochę zdziwiło, ale poczekała. Przez kolejne dni Rian nie mógł spać, starał się racjonalizować decyzję znajdując plusy i minusy, ale ostatecznie poszedł za głosem serca.

 reżyser Rian Johnson
Rian Johnson na ranczu Skywalkera


Gdy wkroczył w projekt spodziewał się, że zobaczy dużą mapę na ścianie, gdzie wszystko będzie zapisane. Tak jednak nie było. Przede wszystkim dali mu scenariusz „Przebudzenia Mocy”, musiał też obejrzeć dniówki J.J. Abramsa i zabrać się do pracy. Tę wypowiedź trochę prostował Pablo Hidlalgo. Otóż jeszcze przed Abramsem zarysowano choćby wydarzenia między „Powrotem Jedi” a nową trylogią, ale ponieważ nie zostały one nigdzie opublikowane, filmowcy mogą je w pewien sposób modyfikować. Czyli znów mamy dwa poziomy kanoniczności. Filmowy nadpisuje ten, który jest tłem i który ma służyć scenarzystom, a nie ich ograniczać. Z tego punktu widzenia Rian ma rację, mówiąc, że nic nie zostało ustalone, jedynie pojawiły się pewne sugestie.

W innym miejscu Johnson dokładnie to przyznaje. Nie było tak, iż dostał w pełni wolną wolę twórczą. To był drugi film w trylogii, musiał kontynuować rozwój postaci, trzymać się kierunku, ale jednocześnie fabularnie Rian mógł sobie pozwolić na więcej. Niektóre rzeczy wprost wynikały z „Przebudzenia Mocy”, jak choćby to, że Rey i Kylo Ren są razem główne postaci tej trylogii, przechodzą podobną drogę, ale w innych kierunkach. Kylo Ren nie jest Vaderem. Nie jest niczyim ojcem. Raczej stara się odciąć od swoich rodziców, to szwarccharakter u którego widać słabości. To akurat bardzo się podoba Johnsonowi.

Wiele pytań, które zostawił Abrams ma też podwójną rolę. Jak choćby kwestia rodziców Rey. Z jednej strony utrzymuje to zainteresowanie filmem, ale to dość krótkowzroczne rozwiązanie. Dowiemy się kim są rodzice Rey i co dalej? Te pytania są o wiele ważniejsze z punktu widzenia postaci. Rey nie tylko musi się dowiedzieć, co z jej rodzicami, ale przede wszystkim kim ona jest i gdzie jest jej miejsce. To ma dużo większy wpływ na nią czy inne postaci.

Podobnie było z Lukiem. Rian musiał się dowiedzieć, dlaczego po przejściu takiej drogi schronił się on na tej wyspie, dlaczego zniknął. Zresztą to była jedna z pierwszych rzeczy nad którą zaczął się zastanawiać. No i jak sam podkreśla tytuł filmu właśnie nawiązuje do Luke’a, czyli ostatniego Jedi, tak jak jest określony choćby w napisach początkowych do VII Epizodu.

Johnson mówił też, że pracując z Markiem Hamillem zawsze musiał się przemóc, by do niego podejść. Kilka sekund, by się wyciszyć, bo to przecież Luke Skywalker. Inaczej było z Carrie Fisher, z nią szybko znalazł wspólną więź jako scenarzysta. W dodatku ona zawsze mówiła to co myślała.

Śmierć Carrie bardzo zasmuciła Riana. Wpłynęła też na decyzje dotyczące filmu. Gdy po nowym roku wrócił do montażu uznał, że nie będzie zmieniał jej występu, dostosowywał go. Zostawi takim jaki był. Jego zdaniem to świetnie zagrana rola.

Wspomniał też Colina Trevorrowa (zanim ten został zwolniony). Colin zadawał bardzo dużo pytań, zaś Rian wchodził tu w rolę podobną jaką wcześniej miał J.J. Abrams.

 Wiceadmirał Holdo
Wiceadmirał Holdo


Z innych wieści, wiele miesięcy temu J.J. Abrams mówił o tym, że chciałby zobaczyć postać LGBTQ w filmach. I chyba jest ku temu szansa. Admirał Amilyn Holdo prawdopodobnie jest biseksualna. Nie wiemy, czy będzie to ukazane w filmach, ale z pewnością w książkach. W powieści „Leia: Princess of Alderaan” Claudii Grey. W rozmowie z Leią, która stwierdza, że interesują ją tylko ludzcy mężczyźni, Holdo jest zdziwiona, twierdząc, że to duże ograniczenie. Galaktyka jest wielka. Czy chodziło o inne rasy, czy płcie, tego nie sprecyzowano. Zobaczymy jak zostanie to zaadresowane w filmie. Tam rolę Holdo gra Larua Dern.

Rian Johnson czy J.J. Abrams, oto jest pytanie?

56



Tym razem niewiele wiemy na temat kulis zwolnienia Colina Trevorrowa, ale to nie znaczy, że nic. Prawdopodobnie wynika to wprost z tego, że obeszło się bez skandalu, wpadek, dziwnych sytuacji, a zwyczajnie współpraca się nie układała. Colin Trevorrow nakręcił dobrze przyjęty, niezależny film „Na własne ryzyko”, średnio przyjęty „Jurassic World”, który jednak okazał się wielkim sukcesem kasowym. To przemawiało na jego korzyść. W międzyczasie zdarzyła mu się wpadka z „The Book of Henry”, zaś „Jurassic World” owszem zarobił, ale nie przysporzył Trevorrowi sympatii wśród fanów tak serii, jak i sagi. Dotychczas jednak to wszystko było bez większego znaczenia. Colin i jego bliski współpracownik Derek Connolly pracowali od dłuższego czasu nad scenariuszem IX Epizodu. Do grudnia zeszłego roku wszystko wyglądało dobrze. Trevorrow wiele razy sugerował, że w jego filmie istotna będzie Leia, czyli Carrie Fisher. „Przebudzenie Mocy” to film o Hanie (Harrison Ford), „Ostatni Jedi” o Luke’u (Mark Hamill), więc zamysł wyglądał świetnie. Owszem to przede wszystkim też filmy o nowych bohaterach, ale każdy z nich miał mieć szczególne miejsce dla trzech ikon klasycznej trylogii. Problem w tym, że w grudniu Carrie Fisher zmarła i wtedy Trevorrowi i Connolly’emu zaczął się usuwać grunt spod stóp.

Scenarzyści musieli znaleźć nowy pomysł i nową wizję na IX Epizod. To, co wcześniej szło jak po maśle, teraz okazało się problemowe. Kathleen Kennedy nie była w stanie zaakceptować nowych wersji scenariusza, który się rozłaził. Ciągłe nawrotki i poprawki powodowały zwiększenie napięcia na linii Trevorrow – Kennedy. Zresztą wygląda na to, iż reżyser miał swój pomysł, który nie zgadzał się z wizją włodarzy Lucasfilmu. Początkowo Kennedy nie chciała wymiany reżysera, nie po tym jak wyrzuciła Chrisa Millera i Phila Lorda. Próbowała tego uniknąć. Odsunęła więc w pierwszym kroku Connolly’ego i Trevorrowa od pisania scenariusza. W ich miejsce wszedł Jack Thorne. Tyle, że Trevorrow nie akceptował zmian wizji i nadal zgłaszał swoje uwagi. Był zaangażowany w film, a w nowym układzie miał zostać jedynie reżyserem, co powodowało pewne problemy z zarządzaniem produkcją. Stało się jasne, że nawet jeśli Thorne napisze scenariusz pod dyktando Kennedy, Colin nie będzie z tego powodu zadowolony i nie wiadomo jak potoczyłoby się dalej losy projektu. Można było spodziewać się eskalacji konfliktu. W tym momencie rozejście się było najlepszym, co dało się zrobić.


Liga niezwykłych niereżyserów – Edwards, Miller, Lord i Trevorrow.


Cieniem rzucają się oczywiście problemy z kilkoma poprzednimi reżyserami. Poza Millerem i Lordem, przecież zwolniono też Josha Tranka, no a Gareth Edwards również nie poradził sobie z filmem. Choć firmował „Łotra 1”, to jednak potrzebował wsparcia Tony’ego Gilroya. Nie licząc Riana Johnsona, polityka dawania szans młodym twórcom się nie sprawdziła. Widać to także po wyborze nowego reżysera Hantologii, gdzie Kennedy postawiła na sprawdzonego rzemieślnika Rona Howarda. Tego podejścia należy się spodziewać przy kolejnych filmach.

Colin odszedł z projektu, ale bardzo długo walczył o to by zostać. W mediach temat jego ew. odejścia przewijał się wielokrotnie. Zresztą Trevorrow planował już między innymi powrót do Emiratów Arabskich, by nakręcić tam sceny na Jakku.

Pytaniem otwartym jest to, kto zajmie miejsce Colina? Na razie jeszcze nie wiemy, ba być może jeszcze nawet nie ma kandydatów, ale w Lucasfilmie jest krótka lista osób, które najchętniej widzianoby w tej roli. Ogranicza się do dwóch osób, Riana Johnsona i J.J. Abramsa. Niektóre źródła sugerują, że właściwie to Johnson jest numerem jeden.

Rian może się poszczycić tym, że z wszystkich młodych twórców jego obraz został nakręcony bez większych problemów. Zobaczymy jeszcze jak zostanie przyjęty. Zresztą film obecnie jest prawie skończony, trwają już małe poprawki, więc Johnson mógłby już zająć się Epizodem IX, zwłaszcza, że nie ma innych zobowiązań. On sam kilka miesięcy temu przyznał, że bardzo chętnie wyreżyserowałby jeszcze jeden film z „Gwiezdnych Wojen”.

Inaczej sprawa ma się z J.J. Abramsem. Z nim również Kennedy wiąże dobre wspomnienia, współpraca się układała, zyski były, a reżyser jest doświadczonym twórcą. Tyle, że J.J. nie lubi presji czasowej, a także woli pracować blisko domu i swojej rodziny. Choć z drugiej strony nie zamyka sobie drogi do powrotu do sagi, sugerował nawet, że chciałby wyreżyserować jeszcze jeden film, choć niekoniecznie epizod. No i co ważniejsze, jest też producentem wykonawczym Epizodu VII i IX. Siedzi w tym dość dobrze, zna realia Lucasfilmu, zresztą podobnie jak Rian Johnson, no i także nie ma w chwili obecnej żadnego projektu reżyserskiego.

Warto tu też przypomnieć, że J.J. Abrams w pewnym momencie był bliski odejścia z „Gwiezdnych Wojen”. Wówczas jednak poszło o czas i trochę o wizję. Ostatecznie Kennedy poszła mu wtedy na rękę, czyli przesunięto premierę na grudzień, zaś scenariusz Arndta został przepisany przez Abramsa i Lawrence’a Kasdana.

Wygląda na to, że po pożarze na planie Hantologii Kennedy ma wiele do przemyślenia, zanim ogłosi decyzje dotyczące kolejnych filmów. Nie wiadomo, czy wpłynie to na ew. przesunięcie premiery Epizodu IX. Planowo zdjęcia powinny się zacząć po nowym roku.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.