Spis newsów (Star Trek)

Mumia w kinach

8

Dziś nasze ekrany wchodzi film „Mumia” (The Mummy) w reżyserii Alexa Kurzmana. Jest on także współscenarzystą tego widowiska razem z Davidem Koeppem („Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”), Christopherem McQuarriem („Mission Impossible: Rogue Nation”) i Dylanem Kussmanem. Kurzman i Robertem Orci, którzy odpowiadali za „Star Treki” J.J. Abramsa, są również współproducentami tego filmu (i rodzącego się uniwersum). Tym razem postanowili reaktywować Mumię. Po części jest to remake/nowa wersja/pseudokontynuacja filmu z 1932, ale też zaczątek nowego, mrocznego uniwersum, w którym jak film się sprawdzi zobaczymy Frankensteina, Drakulę i wiele innych potworów. Za montaż filmu odpowiada Paul Hirsh („Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje”) oraz Gina Hirsh, dobrzy znajomi George’a Lucasa.

W rolach głównych występują: Tom Cruise, Russell Crowe (jako doktor Henry Jekyll), Annabelle Wallis i Sofia Boutella. Muzykę skomponował Brian Tyler.

Komandos Nick Morton wraz ze swoim zespołem stara się odnaleźć grupę terrorystów działających w Iraku. Jednak w trakcie poszukiwań natrafiają na starożytny grobowiec z jeszcze większym niebezpieczeństwem…



Gwoli odnotowania. W przyszłym tygodniu natomiast w kinach pojawi się film „Auta 3” (Cars 3). To kolejna produkcja Disney/Pixar. Jak w poprzednich odsłonach cyklu, tak i tym razem, w jednej ról w wersji oryginalnej usłyszymy Johna Ratzenbergera, czyli majora Derlina z „Imperium kontratakuje”.

Zygzak McQueen weźmie udział w kolejnym wyścigu, z nowym pokoleniem…

Tydzień 40-lecia „Nowej nadziei”: Epizod IV w popkulturze

9



O wpływie „Gwiezdnych Wojen” na popkulturę można by napisać niejedną książkę. Trochę więc trudno ogarnąć temat, zwłaszcza, że postaci tak ikoniczne jak Vader, Luke, Han, Leia, organizacje jak Jedi czy Imperium albo Rebelia, nie mówiąc już o cytacie „Niech Moc będzie z Tobą”, stały się częścią fenomenu i kultury popularnej. Także napisy początkowe potem pojawiły się w wielu filmach. Dlatego tym razem zajmiemy się tylko kilkoma, subiektywnie wybranymi przykładami inspiracji kulturowych, głównie bazujących na „Nowej nadziei”.

Chyba najbardziej widocznymi nawiązaniami, czy nawet kopiami są parodie sagi, w szczególności IV Epizodu. Parodiowanie scen ma miejsce w wielu filmach, ale tylko kilka poświęca temu całą fabułę. Najważniejszy z nich to oczywiście „Kosmiczne jaja” Mela Brooksa z 1987. Film nabija się nie tylko z trylogii, ale też „Obcego” czy „Star Treka”. Święcił też tryumfy kinowe. To właśnie w tym obrazie możemy zobaczyć jak szturmowcy przeczesywali pustynię, czy przydługie ujęcia okrętów kosmicznych. Nie zapomniano o całym merchidisingu, ten również zostaje wyśmiany w tym filmie. Swoją drogą warto zauważyć, że wykorzystano tu tarczę wokół planety, która trochę przypomina tę z „Łotra 1”. Ale to raczej kwestia wspólnego pomysłu bazowego. Przez lata Mel Brooks próbował wskrzesić temat sequela, bez skutku. Ale jest nowa nadzieja. Na dniach reżyser ogłosił, że MGM jest zainteresowane sequelem.



Kosmiczne jaja to oczywiście kwintesencja gatunku i film dedykowany sadze. Ale parodie scen pojawiają się w różnych komediach. Choćby w „Hot Shots 2”, gdzie walka z Saddamem Husseinem w jego pałacu jest parodią pojedynku Vadera z Benem Kenobim. Późniejszy to choćby „Paul” Simona Pegga, ponownie zawierający wiele żartów z sagi, w tym kantynę w Mos Eisley z jej charakterystyczną muzyką.

Trzy późniejsze parodie powstały już dla telewizji. To „Family Guy: Blue Harvest” i „Robot Chicken: Star Wars” Setha Greena, a także „Phineas and Freb”. Są to odcinki specjalne, które przelatują przez fabułę IV Epizodu wybierając pewne sceny i na ich podstawie budując gagi. Zostały także wydane na DVD.

Telewizyjne parodie to nie nowość. Warto tu choćby wspomnieć o specjalnym odcinku z gośćmi z „Gwiezdnych Wojen” nagranym w serii Jima Hensona „Muppet Show”. To jedno z pierwszych naprawdę istotnych pojawień się kulturowych sagi. U Hensona sagę wspomniano też w serialu „Muppeciątka” i to nie raz. Prawda jest taka, że współpraca między ludźmi Lucasa i Hensona to całkiem długa historia, która zaowocowała choćby „Ciemnym kryształem” czy „Labiryntem”, zatem te nawiązania nie zaskakują.



Mówiąc o parodiach nie w sposób pominąć także pornograficznych wersji. Tu znów powstało wiele filmów, które w luźny sposób inspirują się sagą (także gejowskich). Jednak jeden jest szczególny, „Star Wars XXX Parody”, gdzie znów mamy odtworzoną fabułę „Nowej nadziei” przerywaną charakterystycznymi dla tego gatunku produkcji akcjami. Temat ten jest o tyle ciekawy, że pojawił się także w filmie Kevina Smitha „Zack and Mini kręcą porno”. Jednym z pomysłów głównych bohaterów jest właśnie parodia sagi nazwana „Star Whores”. Film Smitha powstał jeszcze w 2008, czyli na kilka lat zanim Alex Braun zabrał się za swoją wersję.

U Smitha „Gwiezdne Wojny” pojawiają się w wielu filmach, często w rozmowach bohaterów. W „Sprzedawcach 2” pojawia się dyskusja związano dość mocno z „Wersją specjalną” „Nowej nadziei”, czyli kłótnia o to, kto strzelał pierwszy, Han czy Greedo.



Przyjaciel Lucasa Steven Spielberg nie raz robił sobie żarty z nawiązaniami. W „E.T.” widzimy nie tylko Yodę, ale i R2-D2. Zaś oba droidy pojawiają się zarówno w czwartym Indym jak i pierwszym.



Popkulturowo istnieją bardzo fajne nawiązania ukazujące zarówno Lucasa, jak i obecność „Gwiezdnych Wojen” w kulturze. „Poltergeist” wyprodukowany przez Stevena Spielberga ma piękną scenę, w której widzimy zabawki z „Nowej nadziei”, zaś w „Odlocie” Pixara jest scena w której widzimy kino wyświetlające „Gwiezdne wojny”. Podobne miejsce sagi jest w Kapitanie Ameryce. W „Arturze i Mimikach 3: Dwóch światach” Luca Bessona młody George Lucas widzi postać przypominającą Vadera i zapamiętuje to. Darth Vader z planety Vulcan z kolei zostaje wspomniany w „Powrocie do przyszłości”. Osadzając akcję w latach 70. i 80. właściwie trudno nie odwoływać się do sagi. Widać to dobrze w serialu „Stranger Things”, gdzie odwołań jest mnóstwo, a figurki Kennera zdobią półki. Jedna z bohaterek nawet lewituje „Sokoła”.





Jednak bez wątpienia jednym z najciekawszych kulturowo wizji jest film „Władcy ognia”, gdzie widzimy upadek ludzkości, która cofnęła się w rozwoju. Nie jest w stanie oglądać filmów, ale „Gwiezdne Wojny” przetrwały przekazywane ustnie, stanowią ważny element dziedzictwa i tradycji ludzkości.

„Nowa nadzieja” to także punkt przełomowy w życiu filmowców. Nie tylko tych młodszego pokolenia, jak choćby Gareth Edwards czy J.J. Abrams, ale także James Cameron czy Ridley Scott. Ten pierwszy, będąc kierowcą ciężarówki, tak bardzo poczuł się poruszony „Nową nadzieją”, że zdecydował zmienić zawód i został filmowcem. Ridley natomiast pozwolił, by używany, brudny wszechświat naznaczył dwa jego najważniejsze dzieła z początku kariery, czyli „Obcego” i „Łowcę androidów”.

Zaś jeśli chodzi o starwarsówek, to plakaty z „Nowej nadziei” pojawiają się w „Super 8” J.J. Abramsa. Nie mówiąc już o R2-D2 w Star Treku i jego kontynuacji. Nawiązania do szturmowców w dialogach mamy w „Na własne ryzyko” Colina Trevorrowa.

Jeśli chodzi o gry komputerowe, tam również widać wpływ „Nowej nadziei”. Dwa przykłady. W „Dreamfall Chapters” - przygodówce, której część dzieje się na futurystycznej Ziemi - trwają wybory w ogromnym Europolis. Jedną z kandydatek (którą popiera też główna bohaterka, Zoe), jest Polka, Lea Umińska. Jej zwolennicy malują na ścianach graffiti przedstawiające Leię:





W „LISIE"” postapokaliptycznym RPG, w którym wcielamy się w mężczyznę chroniącego ostatnią dziewczynkę na Ziemi, można odnaleźć jedną, drobną aluzję. Chodzi o słynną kłótnię kto strzelił pierwszy. Wedle gry był to niejaki Chiffon Solo. Może imię zgubiło się w mrokach niepamięci przez te wszystkie lata?

Prawdopodobnie największą obecność w szeroko rozumianej kulturze „Gwiezdne Wojny” miały podczas rządów Ronalda Reagana w USA. Wykorzystał on analogię Zimnej Wojny do sagi. Nazywał ZSRR mianem złowrogiego Imperium, ale uruchomił też program nazywany powszechnie Gwiezdnymi Wojnami. Miała to być kosmiczna tarcza rakietowa. Poniekąd ten kierunek stał się kanwą filmu „Gry wojenne”, w którym także w dialogach pojawiają się nawiązania do sagi.



Ta mania na punkcie sagi, ale też kosmosu, za którą odpowiada premiera „Nowej nadziei” oraz w mniejszym stopniu „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” Stevena Spielberga, miały też wpływ na Bonda. Ekranizacja „Moonrakera” pewnie była w dalszych planach, przyśpieszono ją, w dodatku pominięto cały oryginalny wątek z powieści o rakiecie z ładunkiem atomowym, tworząc bazę kosmiczną i wysyłając Jamesa Bonda na orbitę. Dodatkowo dostaliśmy scenę w której strzelają się z laserów. Bardziej to kino SF niż klasyczny Bond.

„Nowa nadzieja” miała też wpływ na „Star Trek”. Tam był pomysł na sequel, plus presja fanów, która nagle urosła. Studio zaś zobaczyło, że może coś na tym zarobić. Miał być film telewizyjny, nowy sezon serialu, ostatecznie skończyło się na filmie pełnometrażowym w kinie. Choć dopiero od „Gniewu Khana” „Star Trek” zaczął odkrywać swoje kinowe tory.



Jednym z bardzo ciekawych nawiązań do genezy „Nowej nadziei” jest fanfilm George Lucas in Love, który w świetny sposób portretuje pewne klasyczne motywy, jednocześnie nawiązuje do „Zakochanego Szekspira”. Jednak warto wspomnieć o jeszcze jednym filmie, który wyprodukował Gary Kurtz (producent IV i V epizodu). „’77” czy też pierwotnie „5-25-77” to autobiograficzna opowieść Pata Johnsona (scenarzysta „Ostatniego smoka”), w której istotną rolę odgrywa premiera „Gwiezdnych wojen” i tego jak „Nowa nadzieja” oraz to co przyszło po niej zmieniła świat przyszłego filmowca. Film ukończono przy okazji 30-lecia sagi. Pierwsze pokazy miały miejsce na Celebration IV, jednak nigdy nie wszedł do szerokiej dystrybucji. Za to ponownie pojawił się w kilku kinach w zeszły czwartek.

Podobnie jak to było w wielu innych przypadkach, ilość nawiązań jest ogromna, więc jest to jedynie mały ułamek tematu.

Wszystkie atrakcje tygodnia znajdziecie tutaj.

Tydzień 40-lecia „Nowej nadziei”: Nie dostali roli w filmie

14



Choć „Nowa nadzieja” była wielką niewiadomą, jednak w castingu do filmu wzięło udział bardzo wiele osób. Można zastanawiać się jak wyglądałaby obsada klasycznej trylogii, gdyby dokonano innych wyborów. Aktorów rozważanych było bardzo wielu, więc nie wymienimy tu wszystkich. Nasza lista została ograniczona do głównie najbardziej znanych nazwisk (lub najbardziej wówczas rokujących).

Kiedyś przy okazji Prima Aprilis pisaliśmy żartem, że Han Solo nie zawsze musiał być biały. I faktycznie jak popatrzymy na plany George’a Lucasa to nie był. Po tym jak już stał się człowiekiem pierwotnie miał mieć czarną skórę. Jednym z kandydatów do roli Solo był wówczas Billy Dee Williams (późniejszy Lando). Szybko jednak rola ta przypadła Glynnowi Turmanowi. Aktor obecnie znany jest choćby z „Super 8” Abramsa, „Burleski” czy „Gremlinów”. Wydawał się być idealnym Hanem, ale wówczas zaczął się zmieniać scenariusz i pojawił się wątek miłosny między Solo a Leią. Twórcy bali się jak zareaguje publiczność na coś takiego, więc zmieniono kolor skóry Solo.

Han Solo

Glynn Turman

Sylvester Stallone

Kurt Russel

Christopher Walken


Wśród kandydatów na białego Solo znajduje się bardzo ciekawa galeria nazwisk. Kurt Russell, Nick Nolte, Christopher Walken, Jack Nickolson, Al Pacino, Chevy Chase, Steve Martin, Bill Murray, Robert Englund, Sylvester Stallone, John Travolta, James Woods, Perry King, James Caan, Robert De Niro, Burt Reynolds. niektórzy z nich po prostu odrzucili rolę. Pacino wspomina nawet, że nie zrozumiał scenariusza. Dość duże szansę z nich miał Walken. Ostatecznie jednak ta rola przypadła Harrisonowi Fordowi. Warto dodać, że Lucas trochę inspirował się tworząc Hana swoim przyjacielem Francisem Fordem Coppolą.

Również potencjalni odtwórcy roli Obi-Wana się wymienili. Bez wątpienia najbardziej znany z nich to Toshirô Mifune, słynny japoński aktor, który grywał u Kurosawy. Ale do roli również rozważano między innymi Petera Cushinga. Odrzucono go, ale potem zaproponowano mu rolę Tarkina. Potem do roli namówiono Aleca Guinnessa.

Obi-Wan Kenobi

Toshirô Mifune

Peter Cushing


Przez pewien czas Leię także miała grać jakaś japońska aktorka. Luźny pomysł, bez konkretnych przymiarek. Innymi kandydatkami do roli księżniczki były między innymi: Karen Allen (Marion z „Poszukiwaczy zaginionej arki”), Kim Bassinger, Glenn Close, Geena Davis, Farrah Fawcett, Melanie Griffith, Catherine Hicks („Star Trek IV”), Anjelica Huston („Rodzina Adamsów”), Jessica Lange, Jane Seymour, Cybill Shephard, Meryl Streep, Kathleen Turner („Miłość, szmaragd i krokodyl”), Cindy Williams, Shirley Feeney, Terri Nunn i Sigourney Weaver („Obcy”) oraz Jodie Foster. Ostatecznie rolę dostała Carrie Fisher.

Leia

Glen Close

Meryl Streep

Anjelica Huston

Jodie Foster


Dość długo wyglądało na to, że rolę Luke’a dostanie Robert Englund. Najbardziej znany obecnie jest z Freddy’ego Krugera. Na liście znajdował się też William Katt i Charles Martin Smith. Rolę ostatecznie dostał Mark Hamill.

Luke

Robert Englund

William Katt

Charles Martin Smith


Głosem Vadera początkowo miał być Orson Welles. Ostatecznie rolę dostał James Earl Jones.

Darth Vader

Orson Welles


Anthony Daniels miał zagrać C-3PO. Ale jego głos początkowo również miał być zdubbingowany. Tu było dwóch głównych kandydatów: Stan Freberg i Mel Blanc. Dopiero gdy Lucas usłyszał inny głos C-3PO zrozumiał jak Daniels idealnie do tego pasuje.

Wszystkie atrakcje tygodnia znajdziecie tutaj.

Potencjalna obsada serialu "Underworld" [UPDATE]

5

O serialu aktorskim "Underworld" wspominaliśmy już wielokrotnie. Pisaliśmy o gotowych scenariuszach do około 50 odcinków czy o potencjalnych castingu do tajemniczego projektu telewizyjnego.

Dzisiaj możemy rozwinąć jedną z plotek dotyczącą wyżej wspomnianych przesłuchań. Jak widać poniżej jakieś castingi się odbyły i kilku aktorów zostało wybranych do ról. Jednak ze względu na fakt, ze Disney oraz Lucasfilm obecnie skupiają się na filmach pełnometrażowych temat serialu został odsunięty na dalszy plan, lub co wydaje się bardziej prawdopodobne, anulowany.

  • Jason Isaacs (Kaptain Lorca)
  • Michelle Yeoh (Kaptain Georgiou)
  • Chris Obi (T’Kuvma)
  • Sonequa Martin-Green (komandor porucznik Rainsford)
  • Kenric Green ("mąż" Sonequa)
  • Doug Jones (oficer techniczny, obcy)
  • James Frain (ojciec "ważnego bohatera")
  • Shazad Latif (dowódca Kol)
  • Terry Serpico (Admirał Anderson)
  • Maulik Pancholy (główny oficer medyczny Nambue)
  • Sam Vartholomeos (młodszy oficer Connor)
  • Mary Chieffo (dowódca pokładu L’Rell)
  • Mary Wiseman (kadet Tilly)
  • Anthony Rapp (oficer naukwy Stamets)
A tutaj jeszcze "nieoficjalne" zdjęcie potencjalnej obsady "Underworld":



UPDATE:
Jest to oczywiście żart a przedstawiona obsada na zdjęciu pochodzi z nadchodzącego serialu "Star Trek: Discovery". Aby uśpić waszą czujność postanowiliśmy zmienić trochę role odgrywane przez aktorów tak, aby nikt nie domyślił się od razu, że chodzi o "konkurencyjne" uniwersum widząc aktora grającego Klingona czy ojca Spocka - Sareka.

Co tam słychać w Starwarsówku?

8

Do naszej gwiezdnej rodziny dochodzą ciągle nowi twórcy. Dziś zaczynamy od jednego z nich. Jeszcze zanim Woody Harrelson pojawił się na planie filmu o Hanie Solo, zdążył zadebiutować reżysersko. Dokładnie 19 stycznia. Trudno to nazwać filmem konwencjonalnym, „Lost in London” to raczej eksperyment z pogranicza teatru i kina. Film był nagrywany za pomocą jednego ujęcia. 19 stycznia także transmitowano w kinach film na żywo, tak jak był nagrywany. Poza Harrelsonem, który był tu także scenarzystą i głównym aktorem, zagrał między innymi Owen Wilson.
Na razie Woody’ego będziemy mogli zobaczyć w „Wojnie o planetę małp”, gdzie zagra pułkownika walczącego z Cezarem i jego małpami. Film wchodzi do kin w lipcu.

Donald Glover i James Earl Jones dołączyli do obsady aktorskiej wersji „Króla Lwa”. Glover zagra Simbę, Earl Jones zaś Mufasę. W tym przypadku będzie to powrót do roli, bowiem to właśnie on podkładał głos tej postaci w animowanej wersji filmu. Reżyseruje Jon Favreau („Księga dżungli”).

Adam Driver zagra w filmie „Tough as They Come”. To opowieść o sierżancie Millsie, który przeżył amputacje wszystkich kończyn. Film ma się skupiać na relacjach Millsa z jego teściem, w tej roli Sylvester Stallone, który także reżyseruje film.
Ruszyły też zdjęcia do filmu „The Man Who Killed Don Quixote” Terry’ego Gilliama. Driver gra w nim jedną z głównych ról. Historia powstawania tego obrazu jest bardzo długa, więc zobaczymy, czy po zdjęciach uda się w końcu go domknąć.

Jason Isaacs czyli Inkwizytor z „Rebeliantów” został kapitanem okrętu kosmicznego. NCC-1031 USS Discovery w nowym serialu „Star Trek: Discovery”.

Oscar Isaac zagra w „The Garbo Network”, thrillerze osadzonym w czasach II wojny światowej. To historia Juana Pujola Garcii, który był podwójnym agentem, pracującym dla Brytyjczyków.

Liam Neeson stanowczo odżegnuje się od czwartej części „Uprowadzonej”. Jak sam twierdzi, to już robi się nudne. Ale thrillerów sobie nie odpuszcza. Negocjuje rolę w „Widows”. Czterech złodziei ginie podczas napadu, zaś ich żony postanawiają dokończyć dzieło.

Samuel L. Jackson zagra w filmie „The Last Full Measure”. To dramat bazujący na faktach. Opowieść o młodym dochodzeniowcu, który próbuje przekonać władze w Waszyngtonie, by nagrodzić Medalem Honoru sanitariusza, który uratował 60 żołnierzy podczas jednej z krwawych bitew w Wietnamie.
L. Jackson dołączył do obsady filmu „Life Itself”. Występuje już tam Oscar Isaac. O fabule wciąż niewiele wiadomo.
Jackson także chciałby, by powstał solowy film o Nicku Furym, ale na razie jest zaangażowany w „Captain Marvel” no i „Avengersów”. Prawdopodobnie nie pojawi się w „Black Panther”. A I skoro wspomnieliśmy o tym ostatnim, to tam już oficjalnie zagra Andy Serkis, no i Lupita Nyong’o.

Ben Mendelsohn zostanie szeryfem z Nottingham w rewizjonistycznym „Robin Hood: Origins”. Film ma przypominać trochę Batmany Nolana. Krzyżowiec, który wraca do domu organizuje grupę mającą walczyć z wszechobecnym terrorem skorumpowanej władzy. Robina zagra Taron Egerton, zaś partnerują mu między innymi Jamie Foxx (Mały John) i Jamie Dornan.
Następnie Mendelsohn uda się na emeryturę. Jeszcze nie w życiu, ale w filmie „The Land of Steady Habbits” na podstawie powieści Teda Thompsona. Mendelsohn zagra ułożonego mężczyznę, który przechodząc na emeryturę postanawia zerwać z dotychczasowym życiem.

Daisy Ridley zagra główną rolę w filmie „A Woman of No Importance” na podstawie książki Sonii Purnell. To historia niepełnosprawnej kobiety, która chciała zostać szpiegiem. W czasach przed II wojną światową, Amerykanie nie brali jej pod uwagę, ale gdy już wojna rozgorzała na dobre, Brytyjczycy dali jej szansę. Film wyprodukuje Bad Robot (wytwórnia J.J. Abramsa i Bryana Burke’a).

Tymczasem Abrams razem ze Stevenem Spielbergiem wyprodukują film o prawdziwej historii syryjskiej uchodźczyni. Będzie to ekranizacja reportażu Melissy Fleming „A Hope More Powerful Than the Sea: One Refugee’s Incredible Story of Love, Loss and Survival”. Główną bohaterką jest Syryjka, która uciekała przez Egipt do Szwecji. Po drodze rozbiła się na morzu i przez sześć dni dryfowała starając się ocalić własne dzieci.
Abrams wyprodukuje także serial „Castle Rock” na podstawie twórczości Kinga. Fani tego autora pewnie już rozpoznali nazwę miasta. Na razie serial ma liczyć 10 odcinków.
Tak przy okazji Abrams został wyróżniony przez Amerykańskich Montażystów, za całokształt twórczości.

Steven natomiast szykuje kolejny film. „The Post” z Tomem Hanksem i Meryl Streep. Będzie to historia tak zwanych papierów Pentagonu, które obciążały zarówno prezydenta Johnsona jak i Nixona w sprawie wojny w Wietnamie. Na razie Spielberg wciąż pracuje nad „Ready Player One”.



John Boyega pracuje na planie „Pacific Rim: Uprising”. Pojawiło się już nawet pierwsze zdjęcie z Johnem z tej produkcji. Premiera w lutym 2018.

Dopiero co do kin wszedł „Logan”, tymczasem Simon Kinberg planuje kolejne widowisko w uniwersum „X-Menów”. Zdjęcia do „X-Men: Superonova” mają się zacząć jeszcze w tym roku. Kinberg będzie jak zwykle producentem, jak często scenarzystą, a także ubiega się o to by wyreżyserować obraz.

Ridlet Scott ma kolejny projekt. „All The Money” to dramat oparty na faktach. W 1973 porwano 16-letniego wnuka jednego z najbogatszych ludzi na Ziemi. Porywacze zażądali 17 milionów okupu, gdy tego nie dostali odcięli chłopcu ucho. Dziadka chłopca zagra Jack Nicholson, zaś matkę Natalie Portman.

Diego Luna zagra w nowym remake’u filmu „Człowiek z blizną”. Oryginał powstał w 1932 i opowiadał losy włoskiego emigranta, który w Stanach zaczął budować swoją przestępczą karierę. Bardzo popularny jest remake Briana DePalmy z Alem Pacino w roli głównej z 1983. Dziś trudno w to uwierzyć, ale DePalma dostał za ten film nominację do Złotej Maliny.
A tak w wolnym czasie to Diego Luna znalazł się w jury Festiwalu Filmowego w Berlinie.

Donnie Yen zagra w kolejnej hollywoodzkiej produkcji. Tym razem będzie to ekranizacja gry „Sleeping Dogs”. Gra opowiada historię policjanta działającego pod przykryciem, który w Hongkongu walczy z triadą.

Joel Edgerton zostanie brutalnym gangsterem w filmie „Stingray”. Reżyseruje Anthony Hayes. Joel zagra mafiozę, któremu pewien człowiek niechcący zabił brata. Gangster postanawia się zemścić.

John Williams powinien już kończyć swoje prace nad „The Last Jedi”, tymczasem niedawno wyznał, iż nigdy nie widział w całości, żadnego skończonego filmu z gwiezdnego cyklu. Jak twierdzi Williams, po komponowaniu i nagraniu zamykał raczej pracę nad filmem i nie chciał go ani oglądać, ani słuchać.

Steelbook w Polsce, nagrody oraz zdjęcia z wyciętej sceny

23

Na początek małe uzupełnienie polskich wydań, o których pisaliśmy tutaj. Po pierwsze Galapagos przygotowało także wydanie „Łotra 1” w steelbook. Steelbook według aktualnych wieści, będzie analogiczny do wydania składającego się z 3 płyt BD (jedna z filmem 2D, jedna z dodatkami i jedna w wersji 3D). Wydanie podstawowe będzie się składać z dwóch płyt (z filmem 2D i z płyty z dodatkami). Orientacyjna cena wydania podstawowego to jakieś 100 PLN. Wydania 3D – 120 PLN, zaś steelbook ma kosztować ok. 140 PLN. Wszystkie wydania ukażą się 26 kwietnia.



Nie udało się z Oskarami, „Łotr 1” nie zdobył ani jednego, ale za to są szanse na Saturny. Tam film Garetha Edwardsa dostał aż 11 nominacji. W tym:
  1. Najlepszy film SF
  2. Najlepsza aktorka - Felicity Jones
  3. Najlepszy aktor drugoplanowy - Diego Luna
  4. Najlepszy reżyser – Gareth Ewdars. Kontrkandydat - Stepven Spielberg za „BFG”
  5. Najlepszy scenariusz - Tony Gilroy, Chris Weitz
  6. Najlepszy montaż - John Gilroy, Colin Goudie, Jabez Olssen
  7. Najlepsza scenografia - Doug Chiang, Neil Lamont. Kontrkandydat Rick Carter za „BFG”
  8. Najlepsza muzyka - Michael Giacchino. Kontrkandydaci to John Williams za „BFG” i sam Giacchino za „Star Trek”
  9. Najlepsze kostiumy - David Crossman, Glyn Dilloin
  10. Najlepsza charakteryzacja - Amy Byrne
  11. Najlepsze efekty specjalne - John Knoll, Mohen Leo, Hal Hickel, Neil Corbould
Dodatkowo w kategorii najlepszy serial animowany nominowano „Rebeliantów”. Pełną listę nominacji znajdziecie tutaj.

Donnie Yen natomiast opublikował w sieci zdjęcie z jednej z wyciętych scen z filmu.



A tak przy okazji, to „Łotr 1”, zarobił już na całym świecie ponad 1 miliard i 53 tysiące dolarów. Ponad połowę z tego w USA.

Ekipa „Łotra 1” – Michael Giacchino

1

Michael Giacchino urodził się 10 października 1967 w Riverside Township w New Jersey. Jego rodzice byli pochodzenia włoskiego, w dodatku oboje bardziej z południa. Rodzina ojca pochodziła z Sycylii, a związek z Italią pozostał na tyle silny, że Michael dysponuje dwoma paszportami. Dorastał jednak w Stanach.

Jeszcze jako dziesięciolatek zainteresował się zarówno animacją jak i łączeniem obrazów z dźwiękiem. Wtedy też podjął pierwsze próby tworzenia ścieżki dźwiękowej. W szkole średniej jeden z nauczycieli polecił mu by zainteresował się School of Visual Arts w Nowym Jorku, gdzie mógłby rozwijać swoje zainteresowania. Rodzice zabrali go, by zobaczył jak to wygląda, a Michael wrócił zachwycony. Dotychczas nie zdawał sobie sprawy z tego, że mógłby się kształcić, no a potem pracować w czymś, co to tak intrygowało.

W końcu dostał się do SVA, gdzie głównie kształcił się produkcji filmowej, no i historii. Na ostatnim roku zgłosił się na półroczne, bezpłatne stypendium w Universal Pictures. Nikt inny nie chciał, więc nie miał konkurencji. Zresztą podanie wypełniał w nocy, bo musiał pracować też na własne czesne.

Po skończeniu SVA w 1990 z tytułem licencjackim przeniósł się do Juilliard School, gdzie kształcił się w muzyce.

W Universalu byli na tyle zadowoleni z Michaela, że zaproponowali mu pracę. Szybko jednak przeniósł się do Disneya. Tam pracował w dzień, po godzinach zaś kształcił się w UCLA dokładnie zajmując się oprzyrządowaniem muzycznym i orkiestracją.

W Disneyu Giacchino został jednym z producentów w Disney Interactive. Miał sprytny plan, by samemu zatrudnić się jako kompozytor do gier, które produkował. Udało się. Odpowiadał między innymi za muzykę w komputerowej wersji „Króla Lwa”, ale jego pierwszym naprawdę dużym projektem była gra „The Lost World: Jurassic Park”. To też pierwszy raz, gdy wszedł w buty Johna Williamsa. Zajmował się muzyką do gier przez wiele lat, może się pochwalić choćby takimi tytułami jak „Medal of Honor”, czy „Call of Duty”.

W 2001 po raz pierwszy zainteresował się nim J.J. Abrams. Spodobała mu się muzyka do gier i szukał kogoś, kto by umiejętnie wykorzystywał muzykę elektroniczną. Abrams pracował wówczas nad serialem „Alias”. Swoją drogą za muzykę do gry bazującym na nim właśnie odpowiadał Giacchino. Do właściwiej współpracy między nimi doszło wraz z serialem „Lost – Zagubieni”. Choć warto przypomnieć, że główny motyw z czołówki serialu to dzieło Abramsa.

Praca kompozytora w Disneyu dostarcza wielu wyzwań i możliwości. Zatem Giacchino miał okazję pracować nad muzyką do parków rozrywki, dokładniej atrakcji Space Mountain, ale też zaproponowano mu skomponowanie ścieżki dźwiękowej do „Iniemamocnych” Brada Birda. Początkowo myślano o zatrudnieniu tam Johna Barry’ego (seria o Bondzie), ale ostatecznie padło na Michaela. Wykorzystał tę szansę. Jego pracę nominowano nawet do nagrody Grammy.

Tu też rozpoczyna się jego kariera filmowa. Jest i muzyka do „Mission: Impossible III” Abramsa, jak i kolejnych filmów Pixara – „Ratatuj”, „Odlot”. Za pierwszy dostał nominację, za drugi już Oskara. No i w końcu „Star Trek”, „Projekt: Monster” i ich sequele. Giacchino staje się kompozytorem rozpoznawalnym i wychodzi poza stajnię Disneya. Do samego „Star Treka” wrócił dwukrotnie. Skomponował dodatkową muzykę do pokazów z orkiestrą na żywo. Jeden z nich miał miejsce w Krakowie 2 lata temu. Wrócił też do „Mission: Impossible: Ghost Protocol”.

Inne filmy Michaela to „Kraina jutra”, „Ewolucja planety małp”, „John Carter”, „Jupiter: Intronizacja”, „W głowie się nie mieści”, „Jurassic World”, „Zwierzogród” czy ostatnio „Doktor Strange”. W kolejce czekają jeszcze „Book of Henry” (reżyserem jest Colin Trevorrow, reżyser Epizodu IX), „Spider-man: Homecoming”, oraz sequele „Iniemamocnych” i „Planety małp”.

Michael dyrygował też orkiestrą na 81 rozdaniu Oskarów w 2009. Przygotował też muzykę czołówki Paramountu z okazji 100-lecia.

Giacchino komponował także muzykę do „Star Tours 2”, gdzie ponownie wykorzystywał muzykę Johna Williamsa. Na tym jednak jego przygoda z „Gwiezdnymi Wojnami” się rozpoczęła. Abrams początkowo bardzo chciał, by to właśnie Giacchino skomponował muzykę do „Przebudzenia Mocy”, ale potem reżyser zmienił zdanie. John Williams powrócił. By wynagrodzić tę „stratę” Michaelowi, Abrams zaprosił go na plan i przebrał za szturmowca –FN-3181. To ten który rzuca na Jakku złapanego Poe Damerona przed Kylo Renem. Kolejnym etapem jest oczywiście „Łotr 1”. Tu początkowo muzykę miał skomponować Alexandre Desplat, acz z powodu dokrętek nie udało się dograć terminów. W to miejsce wszedł Giacchino. Jak mu to wyszło, przekonamy się niebawem.

Chroni swoją prywatność. Wiemy tylko, że ma żonę i troje dzieci.

Dotychczas z ekipy „Łotra Jeden” prezentowaliśmy sylwetki:
Gareth Edwards - reżyser
Gary Whitta - pierwszy scenarzysta
Chris Weitz - drugi scenarzysta
Jason McGatlin - producent
Kathleen Kennedy - producentka
Felicity Jones - aktorka
Riz Ahmed - aktor
Diego Luna - aktor
Alan Tudyk - aktor
Ben Mendelson - aktor
Mads Mikkelsen - aktor
Forest Whitaker - aktor
Donnie Yen - aktor
Jiang Wen - aktor

Fan zobaczył „Łotra 1” i umarł

13

Tę historię już słyszeliśmy i patrząc na to jak wygląda polityka Lucasfilmu, jeszcze nie raz usłyszymy. W zeszłym roku śledziliśmy kampanię Force for Daniel. Umierający Daniel Fleetwood chciał zobaczyć „Przebudzenie Mocy” przed premierą. Udało mu się. Pod czujnym okiem J.J. Abramsa udało się zorganizować specjalny, domowy pokaz. Daniel nie dożył premiery, ale film zobaczył. Zresztą u Abramsa podobna sytuacja miała także miejsce w przypadku Star Treka. Zbieżność z filmem „Fanboys” Kyle’a Newmana bije po oczach.



Teraz doszedł kolejny rozdział. Inny fan, Neil Hanvey przed śmiercią chciał zobaczyć „Łotra 1”. Jego żona Andrea i przyjaciele rozpoczęli kampanię #RogueOneWish. Może nie tak głośną jak w przypadku Daniela, ale skuteczną. Poparł ją między innymi Mark Hamill, ale co najważniejsze dotarła do Lucasfilmu. Gareth Edwards dopilnował, by pokaz się odbył i by dla umierającego fana był to wyjątkowy dzień. Pokaz miał miejsce w sobotę. Wczoraj zaś żona podała informację, że Neil odszedł z tego świata.

Plotki o "Rebels" #53

Rózne
16

Ostatni tydzień to przede wszystkim cała masa rebelsowych wywiadów. IGN ma dla nas tym razem rozmowę z Samem Witwerem. Aktor mówi, że sytuacja z Ezrą i holokronem jest idealna dla Maula: chłopak nie jest jeszcze do końca wyszkolony, a do tego dostaje sprzeczne informacje od Kanana i Zabraka. Bridger będzie patrzył na Maula i pytał dlaczego nie można wykorzystać potęgi, którą dysponuje, przeciwko Imperium. Tym razem były Sith będzie ostrożniejszy w swoich działaniach, bo podczas wojen klonów przejął władzę nad całą planetą, co zwróciło uwagę Sidiousa. Sam zauważa, że Zabrak czuł żal po śmierci brata - i pozostawia fanom zgadywanie gdzie na skali pomiędzy dobrem a złem znajduje się jego bohater. Aktor chciałby zobaczyć pojedynek swej postaci z Imperatorem, bo wtedy dostałby obie role. Ale na poważnie, to Maul gdyby stanął naprzeciwko niego lub Vadera, to nie skończyłoby się to dobrze. Z drugiej strony, jeśli wpadłby na inkwizytorów, to oni mieliby kłopoty, bo Zabrak jest w tej chwili jedną z niewielu osób, która otrzymała klasyczne szkolenie użytkownika Mocy.



Slashfilm wziął się z kolei za Filoniego. W pierwszej rozmowie zapytano go czy w serialu takim jak "Rebelianci" możliwe byłoby zabicie głównego bohatera lub przeciągnięcie go na ciemną stronę. Reżyser odparł, że jak najbardziej, ale tylko wtedy, jeśli służy to historii i dzieciaki będą mogły to pojąć. Dave nie ma nic przeciwko nazywaniu jego serii programem dla dzieci, bo "Gwiezdne Wojny" to przecież kino familijne.

Druga dotyczy serialowych użytkowników ciemnej strony. Niestety, fani Vadera będą musieli obejść się smakiem, bo lord Sithów na razie do serii nie wróci. Filoni zaznaczył, że "nie chce zabierać zbyt wiele z jego czasu". I o ile walka z byłą uczennicą była jego zdaniem ważna i warta pokazania, o tyle ściganie załogi "Ghosta" przez Dartha nigdy nie było czymś, na czym reżyser chciał się skupiać. Teraz rolę głównego złego przejmie Thrawn, który jest nieco innym rodzajem złoczyńcy. Zapytano go też o inkwizytorów i odpowiedział niemal dokładnie tak, jak po finale sezonu drugiego. To znaczy nie chciał powiedzieć wprost czy jeszcze ich zobaczymy, czy nie, ale wyraźnie dał do zrozumienia, że w "Nowej nadziei" Tarkin mówi o użytkownikach Mocy, jakby pochodzili z dawnych czasów. Toteż w "Twilight of the Apprentice" reżyser pozbył się wielu z nich niemalże jednym ruchem. Teraz będzie wprowadzał więcej wojskowych "bardziej w stylu Pietta".

I, zgodnie z zapowiedzią, mamy długi, bo prawie godzinny wywiad Andi Gutierrez z Filonim. Przez większą część opowiada o sobie. Parę ciekawostek: wychował się na wielkich filmach z lat 80., "Godzillach", "Star Trekach" i filmach Kurosawy. Z animacji największe wrażenie robiły na nim "Dungeons and Dragons" i "Robotech", jak trochę podrósł, to obejrzał "Akirę". Lucas nauczył go, by podczas tworzenia TCW inspirować się właśnie innymi filmami, a nie Sagą. W okolicach premiery "Zemsty Sithów", gdy przechadzał się przed kinami z kolegą w swoim słynnym kostiumie Plo Koona, to rozdawał dzieciom swoje figurki, bo wiedział już, że zostanie reżyserem serialu i stwierdził, że nie będą mu więcej potrzebne.

Andi zapytała go też o Thrawna - reżyser stwierdził, że wprowadzenie jego postaci to żaden fanserwis, bo po prostu idealnie pasował do historii. Zaznaczył, że EU zawsze było wedle Lucasa niekanoniczne (co nie jest do końca prawdą), ale stamtąd brał sporo pomysłów i postaci, np. Aaylę Securę, i tak też było z admirałem. Strasznie ciężko było znaleźć dla niego głos, dopiero po jakimś czasie Filoni wpadł na Larsa Mikkelsena. Założenie przy wyborze aktora było takie, że nie może być on Brytyjczykiem, bo Thrawn to co prawda imperialny oficer, ale obcy. Gdy Lars gra Chissa, ma odpowiednio opanowany i zimny głos, nie ma potrzeby go podnosić. Co mocno kontrastuje z tym, jaki jest prywatnie - ciepły i radosny. Podobno postać wojskowego ma pokazywać się bardzo długo w serialu. A druga połowa sezonu ma być lepsza od pierwszej.



W końcu też uaktywnił się Freddie, który udzielił wywiadu dla youtubera Dash Stara, który co prawda z niewiadomych przyczyn usunął filmik (może go jeszcze wstawi, dlatego zostawiamy go poniżej). Rozpoczynają od Bendu - okazuje się, że jego wizualną inspiracją był smok Falkor z "Niekończącej się opowieści". Następnie rozmawiają o Mandalorianach - Dave opowiedział ekipie historię Sabine mniej więcej na początku sezonu pierwszego i ostrzegł Tiyę, że fani będą hejtować jej bohaterkę, podobnie jak było to w przypadku Ahsoki. Wyjaśnił jednak, że będzie to niezbędne, aby Wren stała się tym, kim się stanie. Dowiemy się więcej o historii i kulturze ludu z Mandalory. Będzie on jednak potrzebował przywódcy i Prinze porównał tę sytuację do "Gry o tron". Zasugerował też mocno, że Mandalorianie byliby w stanie zabić innych Mando, jeśli oznaczałoby to zdobycie mrocznego miecza. Co więcej, na zwiastunie widzimy, że to Sabine dzierży ostrze - co oznacza, że Kanan będzie miał swego rodzaju nową uczennicę, bo któż lepiej nauczy ją władania mieczem, niż Jedi. Ezra również będzie miał w tym swój udział. Sam Jarrus jednocześnie będzie się uczył, bo teraz jest oślepiony. Fenn Rau z kolei powie pannie Wren to i owo o Mandalorianach - jego rola będzie podobno wielka.



W temacie Kanana: Jedi będzie teraz używał Mocy do widzenia, skupi się również na emocjach swoich towarzyszy. Freddie polecił również obejrzeć "Zatoichiego", jeśli chce się lepiej zgłębić tę postać - wyjaśnił, że to jest bardziej prawdopodobna inspiracja, aniżeli Rahm Kota z "The Force Unleashed", co wielu ludzi sugerowało mu na Twitterze. Dash zapytał się także o inne postaci. Zaczynając od Ahsoki: jej historia została zaplanowana dawno, dawno temu i "jeśli wierzyliście, że był dla niej plan po «Wojnach klonów», to możecie uwierzyć, że jest dla niej plan po «Rebeliantach»". Co niekoniecznie oznacza, że przeżyła, może dowiemy się czegoś o niej w innym okresie jej życia; może miał na myśli powieściową "Ahsokę". Potem rozmowa zeszła na Vadera: Prinze właściwie potwierdził powyższe słowa Filoniego - ekipa nie chce go zbytnio wykorzystywać.

Pierwsze dwa sezony miały wprowadzić nowe pokolenie do świata SW, teraz będzie dojrzalej, bo i docelowi widzowie już podrośli. Aktor zauważył, że "Star Wars" czasem daje ciężkie lekcje ("Sorry, dzieci, Obi-Wan umiera"), ale wedle niego jest to ważne, bo współcześnie zbyt wielu rodziców skarży się twórcom filmów czy seriali, że "moje dziecko płakało" podczas seansu. Druga seria zrobiła się mroczniejsza, a trzecia będzie jeszcze gorsza.



Zapytany o holokron, Freddie przypomniał, że tylko jedna osoba pożąda go bardziej od Ezry - Maul. Zasugerował, że Yoda zdawałby sobie sprawę z informacji, jakie posiada to urządzenie - Prinze powiedział w tym momencie, że niech ta wieść pozwoli działać naszej wyobraźni. Dash zapytał się go o scenę z trailera, w której holokrony się łączą; wedle aktora to tylko "wizualna reprezentacja działającej Mocy". Jak obejrzymy odcinek, to te słowa nabiorą więcej sensu. Dowiemy się też, że rebelianci współpracują z Maulem, bo nie mają wyboru, ale to nie oznacza, że będą mu ufali, zwłaszcza po tym, co zrobił w finale drugiego sezonu.

Czy Kallus to Fulcrum 2.0? Freddie odparł, że bardzo by mu się to podobało i widział, że wielu ludzi snuje takie teorie. Ale równie dobrze mógłby to być Chewbacca czy Ahsoka, lecz nie o to chodzi. Fulcrum 2.0 ma mieć całą swoją historię. Tutaj dodał, że fani w tym roku dostaną Wedge'a oraz coś, na co bardzo długo czekali, a co sprawi, że "będą świrować ze szczęścia".

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Co tam słychać w Starwarsówku

3

Zaczynamy od ciekawostki. Paramount zapowiedział nowy serial „Star Trek: Discovery”. Zdjęcia ruszą niebawem, premiera po nowym roku. A co to ma do „Gwiezdnych Wojen”? Ano Ralpha McQuarriego. Nowy okręt – „Discovery” będzie bazował na jego koncepcie „Enterprise”. Zanim ostatecznie zrobiono pierwszy kinowy „Star Trek” pracowano nad innym filmem w tym uniwersum. Ralph pomagał zrobić koncepty do tego. Producenci „Star Trek: Planet of Titans” próbowali do reżyserii zatrudnić kilka osób, rozmawiano między innymi z Francisem Fordem Coppolą, Georgem Lucasem, Steven Spielbergiem i Robertem Wisem. Powstały tylko projekty, które trafiły do archiwum, gdyż zdecydowano jednak zrobić serial. Potem serial anulowano, wrócił pomysł filmu pełnometrażowego (na podstawie opowiadania Alana Deana Fostera), reżyserem został Robert Wise. Teraz prawie 40 lat później użyto konceptów Ralpha.


Enterprise wg Ralpha McQuarriego.


USS Disocvery


Pozostając w temacie „Star Treka”. Kolejna część wciąż jest w planach, wypowiadał się o niej ostatnio J.J. Abrams, w kontekście śmierci Antona Yelchina. Abrams stwierdził, że na pewno nie będą szukać nowego odtwórcy roli Pavla Chekova. Albo postać zostanie uśmiercona, albo zniknie w inny sposób z historii. Abrams wszystko ma pod kontrolą.

Będąc blisko Paramountu, Bob Iger wypowiedział się na temat przyszłości serii „Indiana Jones”. Tu chcą iść inną ścieżką niż „Gwiezdne Wojny”. Na pewno nowe filmy nie będą powstawać co rok. Na pewno też na piątej części się nie skończy. Czy będzie reboot? Iger nie chciał odpowiedzieć wprost, ale zasugerował, że coś w tym stylu raczej się wydarzy. W pierwszym nowym filmie z pewnością wróci Harrison Ford. Kto go zastąpi później? Nie wiadomo. Niektórzy sugerują, że kontrakt Aldena Ehrenreicha na trzy filmy zawiera rolę nie tylko Hana Solo. Cóż, zobaczymy.
Z pewnością do pracy przy filmie wróci wiele osób ze starej ekipy. Reżyserem ma być Steven Spielberg, który zapewnił, że Indiana Jones nie zginie w piątej części. Ma też wrócić John Williams. On ostatnio potwierdził swoją gotowość, o ile nic nie stanie na przeszkodzie.

Skoro już przy Spielbergu jesteśmy, to on i Laura Dern będą zasiadać w radzie gubernatorów Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Tak więc, dwie osoby ze Starwarsówka będą decydować o regulaminie Oskarów i nie tylko.

Spielberg zaś kompletuje powoli obsadę „The Kidnapping of Edgardo Mortara”. Pisaliśmy już o tym filmie. U Stevena nigdy nie wiadomo, kiedy i co trafi do produkcji, ale na rolę w tym obrazie kontrakt podpisał Oscar Isaac.

Za to pozostając przy Fordzie, pojawiły się pierwsze szkice koncepcyjne nowego „Łowcy androidów”. Ford wraca jako Deckard. Wciąż nie wiadomo, która wersja filmu Scotta zostanie tą kanoniczną. Zdjęcia do filmu trwają.


Koncepty z nowego „Łowcy androidów”


Bardzo dobre recenzje zbiera nowy film Colina Trevorrowa „The Book of Henry”. Tak dobre, że na miesiąc przed oficjalną premierą (wcześniej pokazywano go na festiwalach), dystrybutor Focus Features zdecydowało się go nie wypuszczać w tym roku. Premiera planowana jest na 16 czerwca 2017. Podobno wtedy będzie mniejsza konkurencja w kinie i będą mieli więcej czasu na promocję. To opowieść o samotnej matce wychowującej dwóch synów, z których jeden jest geniuszem. Zapisuje on sposób na rozwiązanie trudnej sytuacji z sąsiedztwa, gdy matka go znajduje postanawia wprowadzić go w życie. Matkę gra Naomi Watts, syna Jacob Tremblay, który chciał bardzo wystąpić w „Gwiezdnych Wojnach”. Reżysera IX Epizodu zna.

Andy Serkis cały czas próbuje swoich sił jako reżyser. Mimo że jego filmy są na razie odkładane na półkę, ciągle znajduje nowe projekty. Tym razem jest to „Breathe”. Ma to być historia inspirowana autentycznymi wydarzeniami. Pewien młody mężczyzna wraz z żoną dzielił pasję do podróży i przygód. Zachorował jednak na polio. Potem, pomimo paraliżu, nie poddaje się, razem podróżują inaczej zmieniając życie innych ludzi. Wystąpią: Andrew Garfield, Miranda Raison, Claire Foy i Dean-Charles Chapman. No i najważniejsze, zdjęcia trwają, więc debiut reżyserski szykuje się na przyszły rok.

Gary Whitta, jeden ze scenarzystów „Łotra 1” zajmie się teraz ekranizacją komiksu o dzielnych myszach. „Mouse Guard” której autorem jest David Petersen opowiada historię myszy, który w średniowieczu zawiązują bractwo rycerskie i chronią zwykłych obywateli. Film ma powstać w technice motion-capture, za kamerą stanie Matt Reeves („Ewolucja planety małp”).

Joel Edgerton negocjuje rolę w filmie „It Comes At Night”. Miałby tam zagrać ojca, który chroni swoją żonę i syna przed kimś, kto będzie ich terroryzował. Niestety na razie niewiele wiadomo o tym projekcie.
Aktor negocjuje występ w thrillerze szpiegowskim „Red Sparrow”. Reżyserem jest Francis Lawrence, a główną rolę kobiecą ma grać Jennifer Lawrence („Igrzyska śmierci”). Film ma być adaptacją powieści Jasona Matthewsa. W posowieckiej Rosji młoda agentka wywiadu Dominika próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jej szefostwo postanawia wykorzystać jej wdzięki, by uwodziła wskazanych mężczyzn i wyciągała od nich informację. Pewnego dnia spotyka na swej drodze młodego agenta CIA z którym wdaje się w romans. Wtedy postanawia zostać podwójną agentką.

John Boyega rozkręca się. Tuż po zakończeniu prac nad Epizodem VIII trafił na plan nowego filmu Kathryn Bigelow („Wróg numer jeden”). Będzie to opowieść o zamieszkach na tle rasowym w Detroit w 1967. Poza Boyegą występują Hannah Murray, Jack Reynor i Ben O’Toole. Zdjęcia już trwają.
Drugi projekt Boyegi to sequel „Pacific Rim” – „Pacific Rim: Maelstrom”. John zagra syna Stackera Pentecoata, którego w pierwszej części grał Idris Elba. Za scenariusz odpowiada między innymi Derek Connolly (współscenarzysta Epizodu IX), zaś nad całością czuwa Guillermo del Toro. Ciekawostką jest to, że Boyega ma być nie tylko aktorem, ale i koproducentem obrazu.

J.J. Abrams o potencjalnym spin-offie i więcej filmów o Solo?

25

J.J. Abrams obecnie promuje najnowszy „Star Trek”, przez to jest dostępny dla dziennikarzy. Ci zaś czasem zadadzą mu pytanie dotyczące „Gwiezdnych Wojen”. Jedno z nich brzmiało jaki spin-off chciałby zobaczyć Abrams.



Odpowiedział tylko, że jest pewien temat o którym musi porozmawiać z Kathleen Kennedy, która za wszystko odpowiada i ma władzę naciskania każdego guzika. To temat, który Abrams bardzo chciałby zobaczyć i twierdzi, że wspaniale byłoby go opowiedzieć. Chodziło mu o historię rycerzy Ren.

Na razie o rycerzach Ren wiemy bardzo niewiele. Możliwe, że po zakończeniu trylogii sequeli przyjdzie dobry moment, by pokazać kilka filmów, które rozszerzą nam nową trylogię. Ciekawe, czy J.J. Abrams wróciłby do reżyserii takiego filmu?

Inna ciekawostka pochodzi z „New York Daily News”. Otóż tam twierdzą, że Alden Ehrenreich, czyli nowy Han Solo podpisał z Disneyem i Lucasfilmem kontrakt na trzy filmy. Firmy liczą, że postać Hana Solo jest na tyle nośna, że jeden obraz to za mało. Gazeta sugeruje nam trylogię. Warto jednak przypomnieć, że wiele plotek mówiło, iż w filmie Kinberga zobaczymy zarówno Bobę Fetta jak i Hana Solo. Sugerowano także pojawienie się Hana w „Łotrze 1”. Wtedy także uzbierałyby się trzy filmy.

Premiera „Star Trek: W nieznane”

25

Dziś na nasze ekrany wchodzi film Justina Lina pt. „Star Trek: W nieznane” (Star Trek Beyond). To oczywiście kontynuacja miękkiego rebootu serii jaki zaserwował nam J.J. Abrams. On, podobnie jak Bryan Burk i Tommy Harper są też producentami tego obrazu. Ostateczną wersję scenariusza napisali Simon Pegg i Doug Jung. W rolach głównych występują: Chris Pine, Zachary Quinto, Karl Urban, Zoe Saldana, Simon Pegg, zmarły niedawno tragicznie Anton Yelchin, John Cho, Idris Elba i Sofia Boutella. W filmie pojawi się także Greg Grunberg. Za muzykę odpowiada Michael Giacchino.

Akcja nowego filmu dzieje się podczas pięcioletniej misji Enterprise. Tym razem załoga kapitana Kirka spotyka nieznaną dotychczas złowrogą rasę dowodzą przez tajemniczego Kralla.



Temat na forum

Plany Starwarsówka [Update - Indiana Jones 5]

9

Zaczynamy od nominacji do nagród MTV. „Przebudzenie Mocy” ma szansę na wielki tryumf jako najlepszy film, obsada i walka (Ren kontra Rey). Dodatkowo nominowani są Daisy Ridley (najlepsza aktorka, bohater i przełom aktorski), John Boyega (przełom aktorski i występ w filmie akcji), Lupita Nyong’o (występ wirtualny), Andy Serkis (występ wirtualny), Adam Driver (złoczyńca) i Samuel L. Jackson (jako złoczyńca w „Kingsman: Tajne służby”).

Daisy Ridley tymczasem jest jedną z kandydatek do roli tytułowej w reboocie „Tomb Ridera”. Czy Daisy zastąpi Angelinę Jolie? Zobaczymy.

Lupita Nyong’o znów zagra kosmitkę. Mowa o filmie „Intelligent Life”, który wyreżyseruje Ava DuVernay („Selma”). Scenariusz napisali Derek Connolly i Colin Trevorrow, którzy obecnie pracują nad IX Epizodzem. Film będzie opowieścią SF o specjalnej jednostce ONZ odpowiedzialnej za pierwszy kontakt z kosmitami. Niestety główny bohater, pracownik tej jednostki, zakochuje się w tajemniczej kobiecie, która okaże się kosmitką.
W kwietniu na nasze ekran wchodzi „Księga dżungli” Jona Favreau, Lupita w oryginale podkłada głos Rakshy.

Laura Dern, poza tym, że wystąpi w VIII Epizodzie, będzie produkować serial dla HBO, którego ma być też gwiazdą. Zagra rolę psychologa sądowego, który musi określać poczytalność osób znajdujących się w celi śmierci. Laura pojawi się także w nowym „Twin Peaks”.

Benicio Del Toro po Epizodzie VIII wraca do twardszych filmów. „The Trap” to thriller kryminalny o zemście gangsterów za grzechy sprzed lat. Występują James Franco, Al Pacino i Robert Pattinson. Premiera w przyszłym roku. Alan Tudyk dołączył do obsady serialu „Powerless”. Będzie to sitcom telewizji NBC osadzony w realiach superbohaterów DC.
Tudyk wraz z Markiem Hamillem będzie podkładał też głos w grze komputerowej „Master of Orion: Conquer the Stars”. Na Steamie jest już dostępna wersja testowa, pełna premiera niebawem.

Chris Weitz jest ostatnio rozchwytywany. Pracuje obecnie przy scenariuszu filmu „21 Years to Midnight”. Będzie to opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, a dokładniej batalią sądową jaką przez długie lata prowadzili Jim Obergefell i John Arthur pragnący zawrzeć małżeństwo. Ich działalność jest jednym z kamieni milowych odpowiedzialnych za legalizację małżeństw jednopłciowych w USA. Jednocześnie Weitz prowadzi negocjacje by wyreżyserować film o wytropieniu i złapaniu zbrodniarza hitlerowskiego, Adolfa Eichmanna. Scenariusz napisał Matthew Orton.

Diego Luna zagra jedną z głównych ról w remake’u „Linii życia”. Oryginał opowiadał historię studentów, którzy w ramach eksperymentów wprowadzali się w stan śmierci klinicznej. Reżyseruje Neils Arden Oplev („Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”). Scenariusz napisał Ben Ripley („Kod nieśmiertelności”).

Samuel L. Jackson wystąpi w filmie „Hitman’s Bodygourd”. Jackson zagra mordercę do wynajęcia, który postanawia zostawić za sobą kryminalną przeszłość. Będzie przez pewien czas potrzebował ochroniarza (w tej roli Ryan Reynolds), tyle, że z nim miał już wcześniej na pieńku. Reżyseruje Patrick Hughes. Występują Gary Oldman, Salma Hayek i Elodie Yung.
Jackson ma też pojawić się w „Przebudzeniu” na podstawie powieści Stephena Kinga. Zagra czarny charakter – wielebnego Charlesa Jacobsa. Dodatkowo wróci też w „xXx 3: Return of Xander Cage”, gdzie wystąpi ponownie u boku Vina Diesela, ale dołączy do nich też Donnie Yen. Chińczyk zagra głównego przeciwnika Diesela. Premiera latem 2017.

Jeśli chodzi o Harrisona Forda to w lipcu pojawi się on na planie drugiego „Łowcy androidów”. Premiera przewidziana jest na styczeń 2018. Na razie Ford zajął się innym filmem. „Official Secrets” będzie opowieścią o wycieku informacji na temat szpiegowania obywateli przez NSA. Oprócz Forda wystąpią tam Natalie Dormer, Gillian Anderson, Martin Freeman, Paul Bettany i Anthony Hopkins.

Liam Neeson w tym roku pojawi się w dwóch nietypowych rolach, a przynajmniej zdecydowanie innych od tego, co nam ostatnio prezentuje.


Pierwszy film to „Milczenie Boga” Martina Scorsese. Tam Neeson gra wychudzonego zakonnika. Jednym z ekranowych partnerów jest Adam Driver. Film powinien pojawić się w kinach jeszcze w tym roku, ale daty nie ustalono.


Drugi film to „A Monster Calls”, o którym także już pisaliśmy. Na razie nie wiemy jeszcze jak będzie wyglądał tam Neeson, ale już ujawniono jego rękę (trzymającą chłopca). W roli matki dziecka zobaczmy Felicity Jones.

Keira Knightley wraca do grania po ciąży. Negocjuje obecnie rolę w filmie „Colette”, będącego biografią słynnej, francuskojęzycznej pisarki Sidonie-Gabrielle Colette. Na podstawie prozy Colette powstały filmy „Gigi” i „Cheri”. Ale to nie jedyny potencjalny projekt. Jest szansa, że Keira zostanie carycą Katarzyną w filmie „Catherine the Great”. Obraz ten reżyseruje Barbara Streisand. To plany, tymczasem Keira kręci się już film „Collateral Beauty” Davida Frankela. Będzie to opowieść o mężczyźnie pracującym w nowojorskiej agencji reklamowej, któremu świat zaczyna się walić. Poza Keirą występują Kate Winslet, Will Smith, Edward Norton, Helen Mirren i Naomi Harris. Premiera w USA 16 grudnia, czyli film będzie bezpośrednio konkurował z „Rogue One”.

Natalie Portman po średnio udanych finansowo eksperymentach producenckich wraca do grania. Dołączyła do obsady filmu „The Death And Life of John F. Donovan”. Będzie to opowieść o hollywoodzkim gwiazdorze, który potajemnie prowadzi korespondencję z brytyjskim jedenastolatkiem. Ale do listów dobierają się brukowce... Reżyseruje Xavier Dolan. W pozostałych rolach występują: Kit Harington, Jessica Chastain, Nicholas Hout, Thandie Newton i Susan Sarandon.
Pierwszego kwietnia zobaczymy debiut reżyserski Portman w naszych kinach. „Opowieść o miłości i mroku” produkuje Ram Bergman.

Simon Kinberg świętuje sukces „Deadpoola”. Jako opiekun uniwersum w Foxie ma teraz jeszcze większą swobodę. „Deadpool 2” został już zapowiedziany na 2017, potem pewnie przyjdzie czas na większą współpracę tego bohatera z X-Menami. Niestety nie wiadomo jak rozwijające się uniwersum mutantów wpłynie na plany star-warsowe Kinberga.

A na koniec jeszcze trzeci „Star Trek”. Właśnie ruszyły dokrętki, premiera nie jest opóźniona. Współautorem scenariusza jest Simon Pegg, a za produkcję ponownie odpowiadają J.J. Abrams i Bryan Burk.

Update i jeszcze świeża nowa informacja. Indiana Jones wraca po raz 5. Disney, Lucasfilm i Paramount dogadały się. Premiera 19 lipca 2019. Harrison Ford powróci jako Indy, Steven Spielberg wyreżyseruje, produkują Frank Marshall i Kathleen Kennedy.

Zmarli Ray West i Tony Dyson

8

Na przestrzeni kilku dni zmarły dwie osoby związane z „Gwiezdnymi Wojnami”.



Pierwsza z nich to Ray West, dźwiękowiec pracujący przy „Nowej nadziei”. Zajmował się miksowaniem dźwięków. Za „Gwiezdne wojny” został nagrodzony Oskarem (wraz z Donem MacDougallem, Bobem Minklerem i Derekiem Ballem) oraz nagrodą BAFTA (szerszy zespół, w którym pojawił się między innymi Ben Burtt). Ray odpowiada też za dźwięk takich filmów jak „Mistrz kierownicy ucieka”, „Star Trek II: Gniew Khana”, „Star Trek III: W poszukiwaniu Spocka”, „Powrót żywych trupów” czy „Golfiarze”.
Zmarł 17 lutego 2016 w wieku 90 lat w Santa Barbara. Pozostawił po sobie żonę Jean. Byli małżeństwem przez 65 lat, mają troje synów, siedmioro wnucząt i sześcioro prawnucząt.
West urodził się w Detroit 29 listopada 1925.



4 marca znaleziono ciało Tony’ego Dysona. Mieszkał on sam w swojej posiadłości na maltańskiej wyspie Gozo. Nie dawał znaku życia od paru dni, więc sąsiedzi zainteresowali się jego losem. Niestety za późno. W piątek policjanci weszli do rezydencji 68-latka i orzekli zgon.
Tony Dyson jest nam znany przede wszystkim jako konstruktor oryginalnego R2-D2. To Ralph McQuarrie zaprojektował tego droida, ale to Dyson fizycznie go zbudował i wprowadził wszystkie niezbędne korekty. Jego droidy używano przez produkcję całej klasycznej trylogii. Założył też studio efektów specjalnych – The White House Toy Company. Pracował przy takich filmach jak „Moonraker”, „Superman II”, „Saturn 3” i „Pogromca smoków”. W 1990 przeniósł się na Maltę i był związany z tamtejszym przemysłem filmowym.
Anthony John „Tony” Dyson urodził się w Dewsbury w Wielkiej Brytanii, 13 kwietnia 1947.

Temat na forum

O muzyce słów kilka

14

Oficjalna premiera za nami, ale to dopiero początek. W USA „Przebudzenie Mocy” zadebiutuje na ponad 4100 ekranach. To rekord jeśli chodzi o ilość w grudniu. W skali roku rekord dzierży jednak „Saga Zmierzch: Zaćmienie” (4465 kin).

Warto przypomnieć, że w USA obowiązuje embargo na recenzje środowisk filmowych do środy rana. Jutro o 10:00 odbędzie się w Polsce pokaz prasowy. Po nim należy się spodziewać wysypu recenzji. To co na razie się pojawiło to głównie wpisy na twitterze, blogach i forach. Pierwsze wrażenia w sieci są pozytywne, o czym pisaliśmy. Są też głosy bardziej krytyczne, gdzie zarzuca się nowemu filmowi nieodkrywczą fabułę, jednocześnie chwaląc pozostałe elementy.

W tym premierowym szale da się czasem jeszcze wychwycić ciekawe, nowe informacje.

John Williams napisał kilka nowych tematów do tego filmu, w tym dla Rey, Kylo Rena, Poe Damerona oraz nowy marsz dla Ruchu Oporu i chóralne fanfary dla Snoke’a. Ten ostatni jest śpiewany przez męski chór składający się z 24 osób. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku „Duel of the Fates” śpiewany tekst został przetłumaczony na sanskryt. Analogicznie jak wtedy, tekst to wiersz, tym razem Kiplinga.
Warto zauważyć, że na ścieżce dźwiękowej choć znajdują się w muzyce nawiązania do poprzednich filmów, zdecydowana większość to nowe utwory.
Sesji nagraniowych było w sumie pięć, od czerwca do listopada. Co ciekawe początkowo planowano polecieć do Londynu by nagrać tam muzykę w ciągu dwóch tygodni za jednym zamachem, ale jedną z osób, które się sprzeciwiały temu rozwiązaniu był J.J. Abrams. Ma trochę inne podejście do montażu, więc chciał go rozciągnąć w czasie. Tu warto wspomnieć, że wcześniej sugerowano, iż istotną rolę w nagrywaniu muzyki w Stanach miał wiek i stan zdrowia Williamsa. Być może wiedząc o tym Abrams specjalnie nalegał na inny tryb.
Williams rozpoczął komponowanie muzyki w grudniu zeszłego roku. Skończył je w połowie listopada. Dwa pierwsze tematy powstały jeszcze w grudniu i spodobały się Abramsowi. Reżyser podchodził dość entuzjastycznie do muzyki, zostawiając Williamsowi swobodę.
Nagrano w sumie 175 minut, z czego ponad godzina została odrzucona. Są tam zarówno wersje alternatywne jak i niewykorzystane utwory.

Michael Kaplan, projektant kostiumów mówił, że kostium Lei jest bardziej roboczy w nowym filmie. Żartował też, że przez swoje CV („Star Trek”, „Łowca androidów”) nie ma szans na projektowanie wielu sukni. Podobało mu się też to, że mógł bawić się kostiumem Hana Solo. To w gruncie rzeczy ta sama postać. Nie chciał nic mówić o Luke’u, tego mamy ocenić sami po premierze. Ulubiony kostium Kaplana to C-3PO, a także kapitan Ithano, którego zobaczymy w zamku Maz Kanaty. Ithano to ten z czerwonym hełmem na głowie.

Daisy Ridley wspomina, że J.J. Abrams tłumaczył jej, iż BB-8 to nie jest dziecko. Sama aktorka mówi, że na planie jednak czasem miała inne wrażenie. Taktowano BB-8 jako żywą istotę, z którą nawet da się pogawędzić między zdjęciami. Kręcił się wtedy, popiskiwał jak się coś powiedziało.

Lupita Nyong’o porównuje trochę Maz Kanatę do Yody. Oboje są niscy, mają wiele lat i pewną mądrość. Mówi też, że zawsze chciała spróbować zagrać postać motion-capture, tak jak robił to wielokrotnie Andy Serkis czy Zoë Saldana w „Avatarze”.

J.J. Abrams wspomniał o zmianach w scenariuszu. Pewne plotki sugerowały, że odpowiada on za to, by dać więcej czasu ekranowego postaciom z klasycznej trylogii. Zdementował to. Twierdzi, że taka zmiana w ogóle nie miała miejsca. Od początku nowe filmy opowiadały o nowym pokoleniu i tu akurat panowała pełna zgoda.

John Boyega twierdzi, że Harrison Ford jest bardzo mocno przywiązany do Hana Solo. I widać to w jego perfekcyjnym podejściu. Ford zawsze się upewnia, czy dialogi pasują do Solo. Jest to dla niego naprawdę ważne.

Mamy też lepsze zdjęcie Billie Lourd, czyli córki Carrie Fisher. Wciąż jednak niewiele wiemy o jej postaci, poza tym, że jest członkiem Ruchu Oporu.

Lawrence Kasdan wspomniał, iż zakończenie „Przebudzenia Mocy” nie jest tak zabawne jak było w „Imperium kontratakuje”. Ale z pewnością jest lepsze niż to z „Powrotu Jedi”. Żartuje sobie, że w VI Epizodzie do szczęścia brakowało rozdawania kolejnych medali. Tym razem ma być ciekawiej, ale nie wszyscy wpadną w tarapaty.
Kasdan wspomniał też, że początkowo kapitan Phasma miała być mężczyzną. Nie pamięta dokładnie jak to było, ale jakoś chyba wszyscy zaangażowani rozmyślali nad zmianą płci tej postaci w podobnym terminie, więc łatwo to było uzgodnić. Było to na etapie projektowania kostiumów, ale scenariusz wciąż poprawiano. Warto przypomnieć, że początkowe plotki sugerowały, iż Phasmę zagra Benedict Cumberbatch. Ostatecznie stanęło na Gwendoline Christie.

Amerykańskie nie-lokacje

1

W tym roku przedstawiliśmy kilka opisów amerykańskich lokacji „Gwiezdnych Wojen”, ale w Stanach są jeszcze inne miejsca, o których warto wspomnieć właśnie z powodu powiązań z Sagą. Oczywiście najbardziej znane z nich to Ranczo Skywalkera, znajdujące się w hrabstwie Marin. Jednak warto pamiętać, że jest to prywatna posesja George’a Lucasa, więc trudno tam dotrzeć i je zwiedzić. Na szczęście zostają jeszcze inne lokacje, zdecydowanie bardziej w zasięgu fana.

San Francisco
Jedno z najbardziej malowniczych miast Stanów Zjednoczonych, pięknie położone i przyciągające wielu turystów. Obok mostów Golden Bridge i Bay Bridge jedną z największych atrakcji jest słynne więzienie o zaostrzonym rygorze - Alcatraz. Osadzone na wyspie, by nikt z niego nie uciekł, owiane legendą, ma jednak swój mały wkład w „Gwiezdne Wojny”.
Ben Burtt, gdy zajmował się nagrywaniem i szukaniem dźwięków do sagi, przemierzył okolice San Francisco, dotarł też do przesławnego więzienia, gdzie nagrał dźwięki drzwi celi. Wykorzystał je w „Imperium kontratakuje”. Podobno nagrywał też coś na spacerniaku.
Alcatraz ma bardzo ważne miejsce w popkulturze, zostało sportretowane w wielu filmach, takich jak np. „Twierdza” (The Rock) Michaela Baya z Nicolasem Cagem i Seanem Connerym, a także „Ucieczce z Alcatraz”. Jest też ikoną, więc pojawia się w tle wielu filmów dziejących się w San Francisco. U J.J. Abramsa w „W ciemność. Star Trek” zostaje zniszczone. Zasłużenie czy nie, jest to bardzo ważna i oblegana atrakcja turystyczna, więc bilety warto sobie zarezerwować wcześniej przez stronę internetową. Zwłaszcza, gdy ktoś przyjeżdża do San Francisco w sezonie i nie zabawi tam długo. Bilet kosztuje około 50 USD. Cena zawiera przejazd w obie strony promem. Można też sobie wziąć audio-przewodnik, a następnie samemu obejrzeć więzienie. Warto jednak przygotować się na to, że nie jest one zbyt duże, z pewnością nie tak wielkie i rozległe jak widzimy to nieraz w filmach. Nie należy więc się za wiele spodziewać. Obejście całości nie zajmie wiele czasu. Samo Alcatraz jest też obecnie miejscem lęgowym dla ptactwa, więc niektóre części wyspy są zamknięte.



Innym istotnym miejscem w San Francisco jest obecna siedziba Lucasfilmu. Centrum Sztuki Cyfrowej im. Lettermana znajduje się w Presidio, to dzielnica w zachodniej części San Francisco. W Presidio znajduje się też między innymi muzeum Walta Disneya.
Siedziba Lucasfilmu nie odegrała żadnej istotnej roli przy powstawaniu klasycznych sześciu części sagi. Głównie dlatego, że firma sprowadziła się tam, gdy kończono pracę nad „Zemstą Sithów”. O samym budynku pisaliśmy tutaj. Bez wątpienia najsłynniejszym miejscem w tym kompleksie jest znana fontanna z Yodą wyrzeźbionym przez Lawrence’a Noble. Ale ciekawych miejsc do zwiedzenia jest więcej. Przy odrobinie szczęścia można też wejść do holu jednego budynku B, gdzie wystawione są pamiątki z produkcji „Gwiezdnych Wojen”. No i warto pamiętać, że jest to miejsce pracy najważniejszych osób kreujących obecnie sagę. Wstęp na teren centrum jest bezpłatny, ale by wejść do budynków trzeba mieć przepustkę (z wyjątkiem głównego lobby budynku B). Wato też wybrać się tu po zmroku, wtedy czasem łatwiej dostrzec coś przez szyby.



Jesienią w Lucafilmie jest organizowany festiwal sztuki ulicznej, wtedy na chodnikach pojawiają się tworzone kredą malowidła. Kilka z nich poniżej.



Oczywiście będąc w San Francisco z pewnością warto zobaczyć na własne oczy Golden Bridge, prawdopodobnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon tego miasta. Warto też przejechać się tutejszym tramwajem. Można też znaleźć serce Yody zrobione przez Lawrence’a Noble’a, o którym pisaliśmy tutaj.



Z Polski do San Francisco najlepiej dotrzeć samolotem. To dobre miejsce, by rozpocząć (lub skończyć) swoją wyprawę po Stanach.

Modesto
To miejsce, które odgrywa istotną rolę w życiu George’a Lucasa. To właśnie tu przyszedł na świat i tu dorastał. To tu jego ojciec miał sklepik. Tu też młody George postanowił zostać kierowcą wyścigowym, jednak po wypadku, z którego ledwo wyszedł z życiem, zdecydował się zmienić zawód i został filmowcem. Modesto odgrywa szczególną rolę w twórczości Lucasa. Osadził tu akcję swojego filmu „Amerykańskie Graffiti”, pierwszego komercyjnego sukcesu. Modesto też ukształtowało Tatooine, to miejsce z dala od centrum wszechświata, gdzie dorasta młody chłopak przepełniony marzeniami o wielkich przygodach. Niezależnie czy jest to George, Luke, Anakin czy studenci z „Amerykańskiego Graffiti”.
Modesto warto zobaczyć głównie ze względu na amerykański małomiasteczkowy klimat. Znajdziemy tu miejsca wykorzystane w „Amerykańskim Graffiti”, w tym słynny łuk. Jest też pomnik upamiętniający dzieło Lucasa. Można też przejechać się uliczkami, gdzie znajdował się dom jego rodziców. Są też szkoły i wiele innych miejsc, w których młody George mógł przebywać. Jednak znów największy problem to dotarcie do Modesto. Nie jest to duże miasto, więc właściwie jedynym sensownym środkiem komunikacji pozostają samochody, ewentualnie autobusy z San Francisco. Warto jednak pamiętać, że samo Modesto niewiele oferuje turystom, więc zdecydowanie najlepiej zahaczyć je na chwilę, jadąc gdzieś dalej.




Wcześniejsze relacje znajdziecie tutaj:

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.