Spis newsów (inspiracje)

Robimy sobie jaja

7

Święto dla fanów Gwiezdnych Wojen trwa od czwartku kiedy to zaczęła się impreza Star Wars Celebration, kulminacyjnym momentem był ujawniony na wczorajszym panelu zwiastun ósmego epizodu. W tym tygodiu mamy też jednak Wielkanoc, a dla fanów Gwiezdnych Wojen jest to kolejny sposób na manifestację swojego hobby. Jeśli jeszcze nie ozdobiliście swoich pisanek, to może znajdziecie tutaj inspiracje dla siebie:









Star Wars na wesoło -część LVIII

18



Witajcie w kolejnej odsłonie wesołych obrazków ze świata Gwiezdnych Wojen. Za oknem coraz cieplej, zbliża się wiosna, więc humory pewnie i tak wam dopisują, ale mimo wszystko postaramy się je jeszcze poprawić za pomocą memów, które znaleźliśmy dla was w sieci. Jak zwykle zapraszamy do oglądania i życzymy dobrej zabawy.









Star Wars na wesoło -część LVII

15

Witajcie w kolejnej odsłonie "Star Wars Na Wesoło". W dzisiejszym odcinku trochę komentarzy odnośnie nowego tytułu Epizodu VIII, trochę polityki i trochę wspomnień z Łotra, tematy więc jak najbardziej na czasie. No i być może najważniejsza informacja, z jednego z obrazków możecie odczytać jak głęboki jest wasz poziom fanostwa. Oczywiście nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy na samym dnie znajduje się status Prawdziwego Fana Star Wars, ale nawet jeśli nie, to już pewnie całkiem blisko. Zapraszamy do oglądania.








Star Wars na wesoło -część LVI

15

Witajcie w kolejnej odsłonie Star Wars na wesoło. Jeśli pogoda za oknem jest u was taka jak w większości kraju -czyli coś pomiędzy latem na Hoth i zwykłym dniem na Kamino, to przynajmniej my spróbujemy poprawić wam nastroje kolejną dawką wesołych obrazków.
Zapraszamy do oglądania:









Star Wars na wesoło -część LV

12

Witajcie w kolejnej odsłonie wesołych obrazków ze świata Gwiezdnych Wojen. Dzisiejsza porcja nawiązuje nieco do przygód młodego czarodzieja, oraz dostarcza kolejną teorię na temat prawdziwej tożsamości Snoke'a. Jak zwykle, zapraszamy do oglądania i życzymy dobrej zabawy.









Star Wars na wesoło -część LIV

14

Witajcie w kolejnej edycji Star Wars na wesoło. Dzisiaj dowiecie się między innymi, dlaczego C-3PO stracił rękę oraz jaki los spotkał Kapitan Phasmę. Są też Pokemony, wszędzie te pokemony...
Zapraszamy do oglądania.









Star Wars na wesoło -część LIII

12

Witajcie w kolejnej odsłonie Star Wars na Wesoło. Ostatni długi weekend majowy w tym roku prawdopodobnie poprawił wam humor w wystarczającym stopniu, ale że śmiechu nigdy za wiele, to zapraszamy do oglądanie ;)









Star Wars na wesoło -część LII

16

Witajcie w kolejnej edycji Star Wars na wesoło! Kilka dni temu miała miejsce premiera Przebudzenia Mocy na DVD i Blue Ray, za kilka dni długi weekend, więc wszyscy mamy jakieś powody do radości. Jeśli jednak to nadal za mało aby się uśmiechnąć, to zapraszamy do obejrzenia kolejnej porcji obrazków.
Bawcie się dobrze!









Star Wars na wesoło -część LI

19

Witajcie w kolejnej edycji Star Wars Na Wesoło. W dzisiejszym odcinku obrazki dotyczą głównie reakcji na pierwszy zwiastun Rogue One, nie zabrakło również odpowiedzi na polskie tłumaczenie tytułu nadchodzącego filmu. Jak zwykle życzymy udanej zabawy









Star Wars mod do Fallout 4

4



Fallout 4, najnowsza gra studia Bethesda, na pierwszy rzut oka nie ma nic wspólnego z Gwiezdnymi Wojnami. Gra spotkała się ze zróżnicowanym przyjęciem wśród fanów, nie można jednak zaprzeczyć, że posiada olbrzymi potencjał do modfikacji. Z potencjału tego skorzystano aby przenieść do gry nieco klimatu z Odległej Galaktyki. Na zarejestrowanym gameplay'u znajdziecie efekt zaimportowania do gry serii modów pozwalających na zmianę wyglądu i mechaniki rozgrywki. Aby poznać pełną listę modyfikacji potrzebnych do wprowadzenia w grze takich zmian, zajrzyjcie do opisu filmu na kanale YouTube.
Poniżej wspomniany film, dowód na to, że wojna jednak czasami się zmienia.

„Most na rzece Kwai” i „Gwiezdne Wojny”

oficjalna
1



O wpływie filmów Davida Leana na „Gwiezdne Wojny” pisaliśmy już nie raz. Bryan Young zabrał się za kolejne dzieło legendarnego twórcy, „Most na rzecze Kwai” (The Bridge on the River Kwai), ekranizacji powieści Pierre’a Boulle’a (znanego też z „Planety mało”).

Epicki dramat Davida Leana o II wojnie światowej, „Most na rzece Kwai” był niesamowicie popularnym filmem, który pobił rekordy oglądalności w roku, w którym go wypuszczono i zdobył siedem nagród Akademii. Opowiada historię grupy brytyjskich więźniów przetrzymywanych w japońskim obozie pracy w 1943. Przywódcą Brytyjczyków jest porucznik pułkownik Nicholson (grany przez Aleca Guinnessa), który protestuje przeciw temu, by Japończycy naruszyli Konwencję Genewską i zbudowali most wykorzystując Brytyjczyków. Napięcia są coraz większe, i zamieniają się w starcie między Nicholsonem a japońskim komendantem, pułkownikiem Saito (Sussue Hayakawa). Ostatecznie osiągnięto porozumienie, a konstrukcja mostu przebiega w ramach ustalonych terminów, ale jeden żołnierz z marynarki amerykańskiej, który wcześniej cudem uciekł z obozu (William Holden) wraca prowadząc ekipę, która ma wysadzić most.

Najbardziej oczywistym powiązaniem tego filmu i sagi „Gwiezdnych Wojen” jest Alec Guinness, który grał Obi-Wana w oryginalnej trylogii. To „Most na rzece Kwai” uczynił go gwiazdą, co sprawiło, że pośrednio Lucas zainteresował się obsadzeniem go w roli czcigodnego Rycerza Jedi. To pierwszy z trzech wielkich epickich filmów Davida Leana, które miały swój wpływ na „Gwiezdne Wojny”. (Pozostałe dwa to „Lawrence z Arabii” i „Doktor Żywago”).

„Most na rzece Kwai” to film, który doskonale oddaje jedną z pierwszych kwestii z napisów początkowych „Zemsty Sithów” – czyli „Bohaterowie są po obu stronach, zło jest wszędzie”. Postać Guinnessa, Nicholson, znajduje się w sytuacji, w której jego upór sprawia, że wygrywa, ale nie skraca mu to tortur. Gdy Japończycy w końcu zgadzają się na jego żądania, on domaga się, by to brytyjscy żołnierze zbudowali most najlepiej jak potrafią, nawet jeśli połączy to istotną dla wroga linię kolejową. Czy jest bohaterem trzymającym się swoich zasad i wygrywającym bitwę? Czy szwarccharakterem kolaborującym z wrogiem? To musimy osądzić samodzielnie.

Innym powiązaniem z „Gwiezdnymi Wojnami” jest analogia, którą da się zauważyć między postacią Williama Holdena – Shearsem a Hanem Solo w „Nowej nadziei”. Shaers jest kochanym, samolubnym łotrem, który nie miał zamiaru brać udziału w wojnie, zostaje zmuszony by zniszczyć miejsce z którego przybył. Han Solo przez wiele czasu w środku „Nowej nadziei” pracuje nad tym, by uciec z Gwiazdy Śmierci, a gdy jest poproszony o to by wrócił i zaatakował stację, unika tego. To klasyczny motyw z mitologii, bohater ze złotym sercem, który nie zdaje sobie z tego sprawy. Zarówno Shears jak i Han Solo świetnie go ilustrują.

Wizualnie „Most na rzece Kwai” można łatwo porównać do „Powrotu Jedi”. W rzeczy samej, nie raz mówiono, że nikt inny nie wpłynął na używanie przez George’a Lucasa krajobrazów tak bardzo jak David Lean, a zdjęcia dżungli z południowo-wschodniej Azji znajdują swoje odbicie w lasach Endoru. Nawet historia rozwija się w sposób podobny. Shears i reszta jego ekipy odkrywa, że ich oryginalna droga ucieczki jest niemożliwa do przebycia w drugą stronę, więc korzystają z lokalnych przewodników, by wskazali im alternatywną drogę, a oni sami znaleźli się na tyłach wroga. Tę samą pomoc dostarczają Ewoki w „Powrocie Jedi”, przyprowadzając grupę uderzeniową generała Solo do tylnego wejścia bunkra generatora tarczy. Właściwie to zarówno scenariusz „Powrótu Jedi”, jak i „Mostu na rzece Kwai” w kulminacyjnym momencie kończy się podłożeniem bomb i zniszczeniem istotnej infrastruktury, która pozwala konfliktowi toczyć się dalej.

Epicka natura filmów Leana to coś co utkwiło w Lucasie. Podczas rozmowy z „USA Today” w 2012 George wskazał reżysera jako inspirację dla swoich ciągłych innowacji.
– Przyczyną, dla której zainwestowałem tyle czasu i pieniędzy (tworząc Industrial Light & Magic, pierwszą firmę zajmującą się efektami specjalnymi) jest to, że sztuka to technologia. W latach 60., pod koniec ery Davida Leana, potrzebowano 10000 statystów w scenie. To stawało się zbyt drogie. Normą stawało się to, że masz film, którego akcja dzieje się pięć lat temu, masz siedmiu aktorów a zdjęcia kręcisz na ulicy. Więc już wtedy mówiłem, że jeśli pchniemy rozwój technologii, będziemy mieć mnóstwo historii do opowiedzenia.

Filmy Leana mogły być w umyśle Lucasa, gdy tworzył masywne armię i bitwy prequeli, które jeśli chodzi o skalę nie są zbyt częstym widokiem we współczesnym kinie.

Mówi się też, że Alec Guinness był zawiedziony tym, że „Gwiezdne Wojny” przyćmiły resztę jego ważnych filmów i miał nadzieję, że ludzie poszukają innych jego dzieł. To właśnie to zainspirowało mnie, by obejrzeć „Most na rzece Kwai”, mój pierwszy nie-gwiezdno-wojenny film z Aleciem Guinnessem. To doskonały film dla amerykańskiej publiczności, by lepiej poznać tego fenomenalnego aktora.

„Most na rzece Kwai” ma rating PG z ostrzeżeniem o łagodnej przemocy wojennej. Wizualnie poskromiono wodze, ale pewne pomysły zostały. Obejrzałem go z moim synem i odkryłem, że przykuwał uwagę przez całe 161 minut. Jeśli jesteście fanami Davida Leana czy Obi-Wana Kenobiego granego przez Aleca Guinnessa, to film, który musicie zobaczyć.



Tu warto dodać jeden komentarz do kwestii wizualnych inspiracji. Jeśli chodzi o Davida Leana to w „Gwiezdnych Wojnach” najlepiej widać go w „Ataku klonów”. Scena nagrana w Sewilli jest praktycznie odtworzeniem sceny z "Lawrence’a z Arabii" nakręconej dokładnie w tym samym miejscu. Jeszcze więcej analogii widać w „Indym”. „Indiana Jones i świątynia zagłady” był kręcony na Sri Lance, dokładnie tam, gdzie „Most na rzece Kwai”. Niektóre zdjęcia są kręcone na tych samych lokacjach, a nawet ujęcia w filmie Lucasa/Spielberga starają się czasem odtwarzać film Leana, gdy się obejrzy jeden po drugim doskonale to widać. „Indiana Jones i ostatnia krucjata” z kolei był kręcony w Hiszpanii, także w miejscach gdzie Lean kręcił „Lawrnece’a z Arabii”, ale też „Doktora Żywago”. Lucas i Spielberg pojechali nawet na stację kolejową w Guadix, którą wykorzystał Lean. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

Star Wars: Trials on Tatooine

4



Wirtualna rzeczywistość wydaje się być kolejnym krokiem w rozwoju elektronicznej rozrywki. Wszystkie większe firmy pracują nad swoimi goglami pozwalającymi zanurzyć się głębiej w rozgrywkę, swoje google ma zarówno Sony jak i Microsoft, najbardziej znany jest oczywiście projekt Oculus.
Firma ILMxLab opublikowała na swoim oficjalnym kanale YouTube film na temat swoich prac nad rzeczywistością wirtualną Materiał przedstawia rótki fragment projektu Star Wars: Trials on Tatooine, który ma być „kinowym eksperymentem z rzeczywistością wirtualną”. Prezentacja zostala przygotowana na platformę HTC Vive i przedstawiona na trwających targach GDC 2016 w Nowym Jorku.



Star Wars na wesoło -część L

13

Witajcie!
Za oknem szaro i ponuro ale my przybywamy na ratunek z kolejną edycją wesołych obrazków ze świata Gwiezdnych Wojen. Dzisiejsza porcja to okrągła pięćdziesiąta edycji Star Wars Na Wesoło! Z tej okazji obrazków jest nieco więcej niż zwykle.
Jak zwykle życzymy miłego oglądania i przypominamy, że mimo pogody za oknem, wiosna jest coraz bliżej.











Star Wars na wesoło -część XLIX

17

Witajcie w kolejnej edycji Star Wars na wesoło. Dzisiejszy odcinek ponownie bez tematu przewodniego, chociaż pojawia się kilka obrazków autorstwa fanów z Polski, między innymi mem, który możecie znać z naszego konta na facebooku i serii "bastionowe suchary". Na koniec przypominajka dla fanów, aby pamiętali dzisiaj szcególnie o swoich lepszych połówkach. Jak zwykle życzymy dobrej zabawy przy oglądaniu.











„Zakochany Szekspir” i „George Lucas in Love”

oficjalna
0



Tym razem bardzo nietypowo, bo Bryan Young nie tyle zajmuje się inspiracją „Gwiezdnych Wojen”, co wpływem klasycznego już dziś obrazu na jeden z najbardziej znanych fanfilmów.

Inspiracje filmów czy inspiracje, które rozbudziły chęć pracy w branży filmowej można prześledzić w sieci. Są one kamieniami węgielnymi innych filmów. Tym razem może to wyglądać na dość długą drogę między połączeniem „Gwiezdnych Wojen” z kolejnym filmem w naszym cyklu, bo będzie mówić o zdobywcy nagrody Akademii „Zakochanym Szekspirze” (Shakespeare in Love.). Film opowiada o inspiracji artysty, w tym przypadku najwybitniejszego dramatopisarza Williama Szekspira, zagranego przez Josepha Finenesa. Próbuje on pisać sztukę pt. „Romeo i Ethel, córka pirata”. W tym czasie Szekspir spotyka i zakochuje się we Violi De Lesseps (Gwyneth Paltrow), kobiecie z którą nie może się związać. Dzielą ich klasy społeczne, a w dodatku ona jest obiecana za żonę mężczyźnie, Lordowi Wessexowi (Colin Firth), którego nie kocha. Im dłużej trwa ich romans, Szekspir powoli tworzy coś, co stało się tragedią „Romea i Julii”, straconej niczym relacja w której sam się znalazł. Ale w filmie jest też światło na końcu tunelu, autor jest w stanie napisać fantazję na ukojenie swego zranionego serca – „Dwunastą noc”.

Ten film oddaje sedno inspiracji i nawiązań, gdzie pomysły pochodzą z życia autora. Jest zabawny, czarujący, piękny i to jeden z najlepszych filmów jakie wyszły do kin, nawet w roku tak dobrym jak 1998. Ale czy on ma coś wspólnego z „Gwiezdnymi Wojnami”? Na pozór niewiele, może z wyjątkiem tego jak autor czerpie inspirację z wszystkiego wokół. Dla nas w istotą serii tych artykułów jest właśnie to jak Lucas inspirował się wspaniałymi filmami tworząc sagę. Ale gdy się przyjrzymy bardziej, to „Zakochany Szekspir” ma więcej powiązań z „Gwiezdnymi Wojnami” niż można by pomyśleć.

Najbardziej oczywistym powiązaniem jest oczywiście fan film „Star Wars” pt. George Lucas in Love wyreżyserowany przez absolwenta USC Joe Nussbauma. Ten film wygrał nawet oficjalny konkurs „Star Wars Fan Film Awards” w 2004. W pewien sposób jest on echem opowieści „Zakochany Szekspir”, ale w centrum zamiast Szekspira mamy George’a Lucasa (Martin Hynes) uczącego się w college’u, który zmaga się z pisaniem oryginalnego scenariusza „Gwiezdnych wojen”. Jeśli kochacie „Gwiezdne Wojny”, sztukę kina i „Zakochanego Szekspira”, to prawdopodobnie jeden z najlepszych fanfilmów jakie kiedykolwiek stworzono (i łatwo zgadnąć, że jeden z moich ulubionych). Choć jest zabawny i pełen serca, nie porusza prawdziwego wpływu kina wykorzystanego przez Lucasa w „Gwiezdnych Wojnach”.

„Zakochany Szekspir” jest też podobny do sagi na wiele innych sposobów, nie tylko dlatego, że obejrzałem ten film dziesiątki razy, gdy czekałem w kolejce na „Mroczne widmo”. Zwycięzca nagrody za Najlepszy Film został wyreżyserowany przez nikogo innego jak angielskiego reżysera Johna Maddena, który rozpoczął swą przygodę z filmem od reżyserii Narodowej Radiowej Adaptacji oryginalnej trylogii „Gwiezdnych Wojen”.

W tamtych czasach, Madden był reżyserem teatralnym, który parał się adaptacjami radiowymi, gdy nikt inny ich nie robił. Szybko stał się naturalnym wyborem do tej pracy i dostał dostęp do biblioteki dźwięków Bena Burtta i muzyki Johna Williamsa, a także talentów z oryginalnych filmów. Przygotowując rozszerzone scenariusze razem z Brianem Daleyem, Madden wyreżyserował trzy części radiowej adaptacji w 1981, 1983 i w 1996. To sprawiło, że „Gwiezdne Wojny” miały duży wpływ na Maddena zarówno jako reżysera jak i artystę. Zupełnie niezależnie od tego wszystkiego, pierwszy film kinowy Maddena to „Ethan Frome” w którym wystąpił Qui-Gon Jinn, czyli Liam Neeson.

„Zakochany Szekspir” może być najlepszym filmem jaki Madden wyprodukował. To wspaniała historia ze słodko-gorzkim zakończeniem, ale gorycz i słodycz są tu umiejętnie dozowane, jak w perfekcyjnym kinowym lekarstwie. Umieściłbym ten film na liście koniecznych do obejrzenia dla wszystkich zainteresowanych inspiracjami przy opowiadaniu historii, no i jest to dobry film. W Ameryce ma rating R ze względu na seksualność, ale już w Wielkiej Brytanii jest dozwolony od 15 lat, a w Kanadzie od 14. Będąc fanem filmów nie miałem żadnych obiekcji by pokazać go mojemu nowemu nastolatkowi, oczywiście pod rodzicielską kontrolą. Ale oczywiście po tym jak już znał podstawy Szekspira. Nalegam także byście poszukali kopii „George Lucas in Love” jako epilog. Można to znaleźć na YouTube, ale też kupić kopię DVD czy nawet wersję streamingową z okazji 15-lecia. Jeśli nie słuchaliście narodowej adaptacji radiowej „Gwiezdnych Wojen” musicie pobiec – nie iść – do najbliższego miejsca gdzie to sprzedają. Są choćby na Amazonie i u dystrybutora HighBridge Audio.

Star Wars na wesoło -część XLVIII

17

Witajcie w pierwszej w tym roku edycji Star Wars Na Wesoło. Ostatnia część ukazała się na dzień przed premierą kinową Przebudzenia Mocy. Teraz, niemal miesiąc od premiery, możemy już swobodnie przeglądać memy związane z filmem. Jeśli jednak jakimś cudem nie widzieliście siódmego epizodu, to zostaliście ostrzeżeni. Pozostałych zaprasaszamy do oglądania i jak zwykle, życzymy dobrej zabawy.










Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.