Komiksy

The Wrong Side of the War


Tytuł oryginału:The Wrong Side of the War
Scenariusz: Welles Hartley
Rysunki: Davidé Fabbri
Tusz:Christian Dalla Vecchia
Litery: Michael David Thomas
Kolory: Davidé Fabbri, Neziti Domenico
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL: brak
Wydanie USA zeszytowe: Dark Horse Comics 2005 - 2006



Recenzja Lorda Sidiousa

I pomyśleć, że przez prawie 29 lat, fani nie wiedzieli kim jest ten tajemniczy Tank, którego wspomina Luke Skywalker w Nowej Nadziei. Przyjaciel, który odleciał, podobnie jak Biggs. Losy Biggsa poznaliśmy już wcześniej, z Tankiem, a raczej Janekiem Sunberem też mieliśmy okazję się zapoznać, teraz przyszedł czas, aby Tank stanął oko w oko z Lukiem Skywalkerem.

Tu ponownie wracamy do jego przygód, które znamy już z (To the last man), mało tego sam komiks zaczyna się epilogiem do sprawy Jabiim (In the Shadows of Their Fathers), prawdę mówiąc o klasę lepszym niż sam wspomniany komiks. Janek to młody, idealistyczny oficer Imperium, który pragnie wypełniać swoje zadanie najlepiej jak tylko potrafi, i wszędzie chce widzieć tylko dobro. Czy on się myli, stojąc po stronie Imperium, zdawałoby się, że o tym właśnie jest ten komiks.

Bo z jednej strony mamy oficera, który kompletnie nie pasuje do tego, czym zwykło się opisywać Imperium, dobrego, pomocnego, oddanego, honorowego. Z drugiej strony przychodzi czas jego próby, spotkania z dawnym przyjacielem Lukiem Skywalkerem, który jak wiemy stoi po przeciwnej stronie i to on, zwykł być tym dobrym. Tym razem Luke udaje imperialnego, tylko po to, by wykonać misję, okłamuje Janka. Opowiada mu o tym, jak razem z Biggsem walczyli przeciw wrogowi, jak Darklighter się poświęcił, ale zapomina powiedzieć, kto jest tym wrogiem. I tu mamy doskonałe nawiązanie do prawd Obi-Wana, Skywalker mówi prawdę, z pewnego punktu widzenia, jednak celowo nie chce wyprowadzić Janeka z błędu, raczej wybadać, na ile Tank jest lojalny wobec własnego sumienia, a na ile wobec Imperium i czy dostrzega konflikt między tymi dwiema lojalnościami. Tyle, że kłamiąc odnosi efekt odwrotny, a my zastanawiamy się, która strona konfliktu jest tak na prawdę dobra, a która zła. Przynajmniej jeśli sprowadzimy ten konflikt na płaszczyznę Luke – Janek, bo każda inna narzuca nam pewną, znaną odpowiedź.

Graficznie niestety jest gorzej, znów mamy styl znany z „To the last man”, gdzie czasem ciężko rozróżnić poszczególne postaci, a sama kreska jest jakby antyczna, nawiązująca trochę do dawnych komiksów. Nadaje ona pewnego klimatu, acz problem z rozróżnieniem bohaterów jest dość duży, to niestety rzutuje negatywnie na sam komiks.

Reasumując jest to komiks o dużym potencjale, miło jest zobaczyć Janeka Sunbera, imperialnego oficera, pełnego serca i zaangażowania, wierzącego w sprawiedliwość Imperium, który musi się zmierzyć z swym dawnym przyjacielem, Lukiem Skywalkerem, bohaterem rebelii, ale dla Janeka właściwie kolegą, który go oszukał i wykorzystał jego naiwność. Czy tego prostolinijnego oficera da się namówić do przejścia do sojuszu? A może to właściwie Luke się myli. To jest właśnie niewłaściwa strona wojny, gdzie dobro i zło pomyliły się miejscami. Gdyby tylko graficznie było lepiej, byłoby rewelacyjnie.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 8/10
Klimat: 9/10
Rozmowy: 9/10
Rysunki: 6/10
Kolory: 6/10
Opis świata SW: 9/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,88
Liczba: 8

Użytkownik Ocena Data
Shedao Shai 9 2016-03-10 13:48:06
Piett 9 2010-03-29 11:39:27
Baca 9 2007-11-17 09:17:40
Onoma 8 2016-05-11 17:48:25
Nestor 8 2007-10-02 18:51:06
Lord Sidious 8 2007-04-29 09:55:52
Ubi Dub Skubi Dub Kenubi 7 2016-04-16 18:55:54
Dark Count 5 2016-10-24 00:53:48

Tagi: Dark Horse Comics (593) Davidé Fabbri (9) Empire (31) Michael David Thomas (25) Welles Hartley (6)

Komentarze (4)

Główną zaletą "to the last man" było, że pomijał aspekty etyczne i pokazywał nam imperium od kuchni. Myślałem że skoro jest przepis na sukces to wystarczy go powielić, ale tego nie zrobiono i wyszło jak wyszło.
Esencją komiksu jest konfrontacja Luke`a z (tu miła niespodzianka) starym kompanem Tankiem vel Janekiem, wszystko inne to raczej tło tej sceny. Otóż Luke chce namówić Janeka by ten dołączył do rebelii. Z początku nawet jakoś gada z sensem, wypomina złe traktowanie więźniów, przypomina że rodzice Janeka też byli niewolnikami (Darth Vader someone ?) itp. Jak reaguje na to Janek ? W sumie nie reaguje, a jedynie powtarza hasełka "porządek, dyscyplina" jak jakąś mantrę. Cała ta dyskusja jest pusta, sztuczna i niewiele z niej wynika. Najśmieszniejszy jest jednak fakt, że to Janek a nie Luke przez ostatnie dwa komiksy psioczy na imperium, niesprawiedliwe sądy, na to że "obowiązek jest kapryśną panią" etc. No ale po tej jednej scenie wszystkie wątpliwości znikają... taa.. pan Hartely nie odrobił pracy domowej.
Na szczęście jest też wątek Deeny Shan i imperialnego oficera, który jest ciekawy ale urywa się w najlepszym momencie, wspomniany wątek złego traktowania więźniów, podchwycony przez Luke`a i wykorzystany w finale, kiedy to Janek spotyka parkę niewolników, która mówi "skoro już raz nam pomogłeś, to dlaczego nie zrobisz tego teraz?". No ok, ale obrona ofiary gwałtu i pomoc więźniom w ucieczce to dwie różne rzeczy. I nie próbujcie mi wmówić, że wszyscy tam trafili przypadkiem, czego już etyka Luke`a nie dostrzega. Sam Luke pojawia się na stacji, bo pomaga rebeliantom w okradaniu floty z rezerw paliwa, co czyni z niego wielki autorytet moralny ...
Sam komiks kończy się statusem quo i dobitnymi słowami Luke`a - "dziś straciłem kolejnego przyjaciela". Aż chciałoby się zacytować Obi-Wana z ROTS "only a sith deals in absolutes"...
Co się zatem udało ? Fajnie wplątano tę badziewną konwersacje w wątek ataku rebelii na stację, który rozwija się wolno acz ciekawie i jest o wiele bardziej przemyślany niż "właściwe" sedno komiksu. Od strony wizualnej jest tak samo miernie jak w ostatnich zeszytach.
naciągane 5/10

Kolejny świetny komiks z serii Empire. Położono tu spory nacisk na stronę psychologiczną - konfliktu Luke`a i Tanka, przez co ich spotkanie, rozmowa, i jej konsekwencje są naprawdę emocjonujące.

Bardzo fajny komiks. Dlaczego jednak Luke nie ma rękojeści swego ojca? :]

Koncowa mini seria jest fantastyczna. Luke & Rebelia :)!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.