Fandom

Celebration Europe

Organizacja

Celebration Europe bynajmniej nie jest pierwszą oficjalną Gwiezdno-Wojenną imprezą w Europie, bo takie konwenty jak niemiecki Jedi-Con czy francuski Réunion mają już swoją tradycję. Samym pomysłem jednak było to, aby CE stało się nie lokalnym, ale ogólnoeuropejskim konwentem, który przyciągnie fanów z całego kontynentu, którym często bardzo trudno jest wybrać się do USA. Pomysł był, i czasami pozostałości po nim jeszcze widać, choćby w pamiątkowych monetach kolekcjonerskich, jednak z czasem bardziej przerodziło się to w Celebration England. Przez trzy dni od 13 lipca 2007 do 15 lipca 2007, Londyn stał się Gwiezdno-Wojenną stolicą świata.

Konwent zorganizowano w halach ExCel, które są przystosowane przede wszystkim do targów, mogą pomieścić wielu wystawców, trochę gorzej radzą sobie z konwentem. Owszem należałoby sobie życzyć takiej organizacji w Polsce, acz wciąż Brytyjczykom zostaje kilka rzeczy do poprawienia, jednak im więcej doświadczenia nabiorą tym szybciej to naprawią. Jedną z nich jest informacja, podstawa każdej organizacji, tu jej ewidentnie zabrakło. Oficjalna podała, że członkowie fanklubu – Hyperspace mogą odbierać swoje wejściówki już w czwartek od godziny 14:00, niestety na kwadrans przed czasem na miejscu jeszcze nikt nic o tym nie wiedział, wysłano nas do organizatorki, gdzie dopiero ludzie zaczęli się zbierać. Potem kazano nam czekać, bo każdy członek Hyperspace miał być zweryfikowany, czy aby na pewno ma wykupione członkostwo w fanklubie. Niestety komputerów nie udało się uruchomić, mało tego, rozdający wejściówki nawet nie wiedzieli, jak wyglądał proces ich kupowania (byli przekonani, że wejściówki na CE dla Hyperspace kupuje się w oficjalnym sklepie, a nie na seektickets). Skończyło się to na pierwszych utarczkach słownych z organizatorami, skończonych tym, że dostaliśmy swoje wejściówki, których niestety nawet nikt nie zweryfikował. Można było wydrukować sobie lewego mejla – niby potwierdzenie i powiedzieć , że jest się z fanklubu i bez problemu wejść. Potem podobno to uległo poprawieniu. Warto jednak zauważyć, że obsługa starała się wszelkie sytuacje sporne rozpatrywać na korzyść uczestnika konwentu, co u nas niestety wciąż nie jest normą. Ale pewien niesmak pozostał. Tym bardziej, że na stronie, gdzie kupowano bilety, była informacja, że dostanie się także program (którego nie było) oraz bileciki, dla przyjaciół członków fanklubu. Tych ostatnich też nie było i o nich nikt nic nie słyszał. Inna sprawa, że skoro konwent jest paneuropejski wypadałoby zrobić informator w kilku językach, niestety nikt na to nie wpadł. Informator pojawił się dopiero w piątek, w dwóch wersjach. Płatnej pamiątkowej, była od samego rana. I darmowej, która pojawiła się koło południa i też trzeba było mieć szczęście, żeby na nią trafić. Na dodatek zabrakło oznaczenia godzinowego przy wejściach do sal prelekcyjnych, co o której godzinie będzie, co powodowało jedynie zwiększenie się kolejek. Było to widać ewidentnie w momencie gdy ludzie dowiadywali się o czym jest dany panel i opuszczali salę, pozostawiając miejsca wolne.

Tu pozostaje kwestia panowania nad tłumami, kolejna bolączka Brytyjczyków. Ogólnie rzecz ujmując szło im to średnio. Zabrakło ludzi do pilnowania kolejek, ale jak to mówią nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bo dzięki temu o wiele łatwiej było wepchać się do kolejki, ale przede wszystkim wysłać kogoś, by ją zajął. W grupie łatwiej zrobić taki podział, więc dla nas ta niedoskonałość wyszła na plus. Jak to mówią polak potrafi. Podobnie było też z przepływem informacji między pracownikami centrum, bo wciskając ten sam bajer dwóm różnym osobom, czasem można było wejść, a czasem nie, do danego miejsca. Inna sprawa, że z łatwością można było znaleźć tylne wejścia, których nikt nie pilnował. Nam to generalnie wyszło na dobre, ale patrząc obiektywnie na organizację są to pewne luki, które wymagają poprawy.

Plusem bez wątpienia jest to, że udało się uniknąć większych opóźnień i praktycznie wszystkie punkty konwentu (te ujęte w planie rozdawanym na CE) odbyły się. A nam i tak pozostanie tylko pozazdrościć takiego konwentu, może kiedyś doczekamy takiej organizacji w Polsce.

Całość rozpoczynała się codziennie o godzinie 9:00 tak zwaną godziną fanklubową. Wtedy to właśnie członkowie Hyperspace i fanklubów narodowych mogli wejść i zobaczyć wszystko wcześniej. O 10:00 rozpoczynało się wpuszczanie normalnych fanów (wtedy zwłaszcza w sobotę) były masakryczne kolejki do wejścia. Wyraźnie można było odczuć różnicę w ilości fanów w środku przed godziną 10:00 i po niej, zwłaszcza w sobotę. Główną Halę zamykano koło godziny 18:00. Ale jeszcze przez dwa dni, coś się działo w centrum do późnych godzin wieczornych. A i jedna drobna uwaga, jak ktoś posiadający wejściówkę Hypera mógł wejść osobną kolejką do godziny 10:00, o tyle potem musiał czekać już w normalnej, więc nie warto było wychodzić z sali.

Spis treści

(1) 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11


Tagi: Celebration (9) Konwent (53) Relacja (298) Zdjęcia (7)
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.