Komiksy

Star Wars #4: In The Battle With Darth Vader


Tytuł oryginału: Marvel Comics Star Wars #4: In The Battle With Darth Vader
Scenariusz: Roy Tomas
Rysunki: Howard Chaykin i Steve Leialoha
Litery: Tom Orzechowski
Kolory: Steve Leialoha
Okładka: Howard Chaykin
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL: brak
Wydanie USA zeszytowe: Marvel Comics 1977


Recenzja Nestora

Kolejny numer adaptacji „Nowej Nadziei” nosi tytuł „In the battle with Darth Vader”. Komiks rozpoczyna się walką w korytarzu bloku więziennego, w którym przetrzymywano księżniczkę Leię, a kończy ucieczką Sokoła Millennium z Gwiazdy Śmierci. Punktem kulminacyjnym odcinka jest tytułowy pojedynek między Obi-Wanem Kenobim, a Mrocznym Lordem Sithów Darthem Vaderem.

W przypadku okładki mamy tutaj podobne zjawisko jak z drugiego zeszytu serii, czyli zamieszczenie sceny, która nie miała miejsca. Nad naszymi bohaterami góruje lord Vader, w taki sam sposób jak na okładce „Republic #78: Loyalities”. Poniżej Kenobi z mieczem, tym razem z białą klingą (!), Luke mierzący z blastera do Sitha oraz Leia, próbująca go odciągnąć. Ilustrator okładki uraczył nas jeszcze dwoma chmurkami z wypowiedziami. Mistrz Jedi do Luke’a: „No Luke!”, i jego odpowiedź: „Here I stand though I may die!”. Całość jest raczej metaforą tego, co dzieje się w komiksie. Młody Skywalker bezradnie patrząc na śmierć przyjaciela wpada w furię i jest gotów poświęcić wszystko, żeby tylko przeprowadzić odwet.

Już na drugiej stronie można zauważyć kolejną nieścisłość. Kiedy nasi bohaterowie szukają ucieczki z więzienia na Gwieździe Śmierci, Leia wypala dziurę blasterem, ale nie jest ona w ścianie, ale… w podłodze. Później wszyscy schodzą grzecznie za księżniczką i nawet nie ma filmowego kopniaka dla Chewiego. Kolejną ze zmienionych rzeczy jest dialog miedzy szturmowcami a C-3PO, kiedy ci wdzierają się do pomieszczenia kontrolnego. Droid mówi im gdzie poszli rebelianci, zamiast zgłosić usterkę astromecha. Jako kolejną ciekawostkę można uznać pocałunek miedzy Leią, a Lukiem. W filmie był to zwykły buziak „na szczęście”, tu jednak wygląda jak namiętny pocałunek rodem z Harlequina. No i doszliśmy do punktu kulminacyjnego tego numeru, czyli pojedynku mistrza i ucznia. O ile Kenobi na okładce miał białe ostrze, któremu do oryginalnego niebieskiemu dość blisko, o tyle tutaj ma je z powrotem czerwone. Standardowo dialogi podczas pojedynku też się różnią. Najciekawsze w całej bitwie jest zadanie śmiertelnego ciosu. Można by powiedzieć, że Obi-Wan zmienia się w zjawę.

Pozytywną tendencją stają się szturmowcy, którzy z numeru na numer są coraz lepiej rysowani. Oczywiście zdarzają się małe niedociągnięcia, ale nie mamy już takich pokrak jak w zeszycie #1 i #2. Natomiast nieszczęsny Chewbacca nie doczekał się jeszcze swojej odmiany. Nadal jest agresywną małpą, biegającą za swym panem. Na ostatniej planszy dostajemy Gwiazdę Śmierci w najgorszym możliwym wydaniu. Biała, niewymiarowa z żółtymi i białymi otworami, które prawdopodobnie są wlotami do hangarów, coś okropnego. Martwię się, że w kolejnych numerach, kiedy to będzie przeprowadzany atak na tą stację bojową, będzie ona pokazywana właśnie w ten perfidny sposób. Poczekamy zobaczymy.




Ocena końcowa
Ogólna ocena: 5/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 3/10
Rysunki: 5/10
Kolory: 3/10
Opis walk: 2/10
Opis świata SW: 5/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,00
Liczba: 3

Użytkownik Ocena Data
DarthRevan210 7 2016-03-06 13:24:54
Bolek 6 2011-05-10 23:22:16
Nestor 5 2007-10-02 21:54:34

Tagi: Howard Chaykin (10) Marvel Comics (105) Roy Thomas (9) Star Wars (1977) (76)

Komentarze (1)

Muszę powiedzieć, że mi okładka wyjątkowo się podobała :]

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.