Komiksy

Star Wars #11: Star search!


Tytuł oryginału: Marvel Comic Star Wars #11: Star search!
Scenariusz: Archie Godwin
Rysunki: Carmine Infantino i Terry Austin
Litery: Joe Rosen
Kolory: Janice Cohen
Okładka: Carmine Infantino
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL: brak
Wydanie USA zeszytowe: Marvel Comics 1978


Recenzja Nestora

„Star search!” jest kontynuacją wątku Leii i Luke’a z poprzednich zeszytów. Dołącza do nich Han Solo z Chewbaccą, dzięki czemu akcja nabiera nowego kształtu. Warto też wspomnieć, że została wymieniona cała ekipa pracująca nad komiksem. Od scenarzysty, przez rysownika, do kolorysty. Jest to szansa, że na Marvel Comic Star Wars padnie nowe światło i pomysły.

Na okładce widzimy akcję żywo wyciętą z komiksu. O dziwo nie jest ona ubarwiana przez autorów. Luke walczy z morskim wężem, w czasie, gdy jego statek tonie. Rozkazuje on robotom wejść do środka. Okładka dość pospolita, niczym specjalnym się nie wyróżnia.

Han Solo powracający z Abudy-3, trafia ponownie w ręce Crimson Jacka. Bardzo go zaskakuje obecność Leii na krążowniku pirata. Księżniczka została również pojmana, z zamiarem wymiany za okup. Solo wymyśla więc skomplikowany plan ucieczki, który wiąże się również z dalszymi poszukiwaniami Luke’a przez Leię. Fabuła dość słaba, gdyby nie pojedyncze smaczki w postaci starań Hana o serce księżniczki, to nie był by on w ogóle ciekawy. Leia wspomina młodego Skywalkera i marzy tylko o tym, by byli razem bezpieczni na Yavinie IV. Przyznała co prawda, że Solo dobrze całuje, ale i tak rozmyśla i zamartwia się o Luke’a. Rozwinięto też postać Crimson Jacka. Beztroski pirat szabruje sektory będące poza jurysdykcją Imperium, co zapewnia mu bezkarność. Martwi mnie wygląd jego krążownika. W numerze 7 był on co prawda trójkątny, ale poza kształtem i kolorem, nie przypominał Imperialnych Niszczycieli Gwiezdnych. Tutaj jednak jest jakby zmodyfikowaną kopią tych okrętów. No i różni się znacznie od tego, który został zaprezentowany cztery numery wcześniej. Jest to typowy efekt uboczny wymiany ekipy tworzącej.

Nowi artyści spisali się średnio jeżeli chodzi o sferę rysowniczą. Postacie nie przypominają siebie tak bardzo w późniejszych numerach tworzonych przez Chyakina. Statki mają mało kanciaste kształty, przez co Sokół Millennium przypomina spodek. Najlepiej ze wszystkich wygląda, według mnie, Crimson Jack, kreowany na schwarzcharaktera tej miniserii. Chewbacca bardziej przypomina dwu i pół metrowego krasnoluda, niż Wookieego. Liczę jednak, że w kolejnych komiksach ten element zostanie poprawiony. Zupełnie jak to miało miejsce za czasów Roya Thomasa i jego ludzi. Po prostu rysownicy muszą wrysować się w nasz ukochany świat.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 3/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 3/10
Rysunki: 3/10
Kolory: 3/10
Opis walk: 2/10
Opis świata SW: 2/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 4,50
Liczba: 4

Użytkownik Ocena Data
Onoma 6 2012-11-30 20:53:57
Burzol 5 2014-05-17 23:08:46
Bolek 4 2014-05-30 13:49:54
Nestor 3 2007-10-19 17:17:32

Tagi: Archie Goodwin (43) Carmine Infantino (33) Marvel Comics (105) Star Wars (1977) (76)

Komentarze (1)

Sceny na wodnej planecie z potworami wyglądają bardzo podobnie do animacji z Holiday Special. Jest nieźle, ale i tak moim ulubionym wątkiem w ogóle całej tej historii pozostaje Jolli, zimna osobniczka, która poznaje tajemnice miłości poprzez nieokiełznaną męskość Hana. Cheesy, but fun.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.