Komiksy

Star Wars #21: Shadow of a Dark Lord!


Tytuł oryginału: Marvel Comic Star Wars #21: Shadow of a Dark Lord!
Scenariusz: Archie Godwin
Rysunki: Carmine Infantino i Gene Day
Litery: Jon Constanza
Kolory: Georgie Russos
Okładka: Carmine Infantino
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL: brak
Wydanie USA zeszytowe: Marvel Comics 1979


Recenzja Nestora

21 numer serii Marvel Comics Star Wars to przede wszystkim numer powrotów. A dokładnie 2. Pierwszy z nich to come back Mrocznego Lorda Sithów Dartha Vader! Tak, tak, w końcu najmroczniejsza postać sagi zagości na naszych stronnicach. Drugi powrót, mało chwalebny, rzekłbym niepotrzebny, to włączenie się do pracy rysownika Gene’a Day’a. Pamiętać go możemy z 19 zeszytu. Komiks kontynuuje wątek kasyna Koła i przebywających na nim Rebeliantów.

Na okładce, jak w tytule, Darth Vader. Wygląda strasznie nieporadnie, niby zły, niby nie mocny. Do tego jego krzywy hełm, czuje tu robote Day’a. Poniżej Mrocznego Lorda Luke Skywalker, z czerwonym mieczem i księżniczka Leia z blasterem, a obok droidy. Główną postacią tej sceny jest Vader. Jest tylko jeden problem, nie jest on taki mroczny jak na to tytuł wskazuje, a wręcz karykaturalny. Unosi ręce w geście, który interpretuje jako przejaw złości. Trochę mizerny jak tak potężnego człowieka. Co do koloru ostrza miecza Luke’a. Tu już zdążyliśmy przywyknąć do frywolnego traktowania tego elementu. Artoo jest trochę zbyt kwadratowy, ale to już raczej kwestia gustu.

W końcu mamy rozwiązanie tajemniczej zapaści Luke’a. Mimo tego, że w numerze 18 użyto sprytny wybieg, który spełnił swoją rolę, okazuje się, że Skywalker rzeczywiście próbował uciec przed Vaderem. Ostatecznie zamknął się w sobie po dotknięciu umysłu Lorda Sithów. Dzięki temu do akcji wkracza Ben, jako wizja Mocy, no i początkowo sam Vader. Komiks kontynuuje fazę jednoczenia się bohaterów po rozbiciu akcji w poprzednich zeszytach. Jestem ciekaw jak ostatecznie z tarapatów wyjdzie Han Solo, który ma wizję spędzenia reszty życia na Kessel. Końcówka komiksu jest dość ciekawa, rokuje dobrze na następny numer. Spodobała mi się kreacja Master Computera. Jego wyznanie względem Greyshade’a jest szokujące. Można się w tym miejscu chwilę zastanowić, czy myśląca maszyna może być stawiana na równi z człowiekiem, skoro na swój sposób odczuwa? Ciekawe i intrygujące zagadnienie. Przejdźmy jednak do samego Dartha Vadera, który jest punktem kulminacyjnym zeszytu. Bezwzględny i bezlitosny, taki jakiego każdy pragnie oglądać. Martwi mnie tylko protekcjonizm, jaki względem niego uprawia Imperialny kapitan. To syndrom zapożyczony od Tarkina, który mnie martwi. Na szczęście Vader ma swój charakter i temperament, z pewnością zobaczymy go w ostrej akcji nie raz.

Rysunki… wolałbym przemilczeć, ale na tym polega moja rola, że przekazuje wam swoje odczucia na temat komiksu. No więc spróbuje zacząć spokojnie. Pana Gene Day nie umie się wpasować w realia Gwiezdnych Wojen i to nawet bardzo. Bez niego Carmine Infantino pracuje o wiele lepiej. A tak mamy Dartha Vadera rysowanego jak z zeszytu 13 latka. Szturmowców Szturmowców krzywych hełmach i niekształtnych zbrojach. Wszystko to wygląda fatalnie. Liczę, że ten pan Day zniknie na stałe z serii i przestanie zatruwać nasze oczy. Bo o ile dzięki kształtnym rysunkom Infantino można poczuć klimat klasycznej trylogi, o tyle w twórczości Day’a ten urok jest zabijany.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 3/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 3/10
Rysunki: 1/10
Kolory: 3/10
Opis walk: 3/10
Opis świata SW: 3/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 4,00
Liczba: 2

Użytkownik Ocena Data
Bolek 5 2014-05-30 13:54:24
Nestor 3 2007-12-29 19:23:19

Tagi: Archie Goodwin (43) Carmine Infantino (33) Gene Day (11) Marvel Comics (105) Star Wars (1977) (76)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.