Komiksy

Star Wars #30: A Princess Alone!


Tytuł oryginału: Marvel Comic Star Wars #30: A Princess Alone!
Scenariusz: Archie Goodwin
Rysunki: Carmine Infantino i Gene Day
Litery: Joe Rosen
Kolory: Petra Goldberg
Okładka: Carmine Infantino
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL: brak
Wydanie USA zeszytowe: Marvel Comics 1979


Recenzja Nestora

30 numer serii Marvel Comics Star Wars poświęcony jest samotnej misji księżniczki Lei, która z rozkazu Jana Dodony wyrusza na planetę Metalorn, jeden z największych ośrodków przemysłowych Imperium. W komiksie ponownie wystąpi baron Tagge, którego mieliśmy okazję poznać w zeszytach 25 i 26.

Okładka rysownikom wyszła przeciętnie, poza świetną Leią na pierwszym planie, nie ma tam nic interesującego. No może nie do końca, ale nie ma tam nic co by mnie zachwycało. Odnoszę wrażenie, że Księżniczka jest ubrana w żeński odpowiednik zbroi szturmowca. Identyczny pas, kabura na broń i wyprofilowany napierśnik, wszystko pasuje idealnie. Tylko, że ona tak naprawdę nie jest ubrana w zbroję. Ma na sobie strój roboczy pracowników zakładów na Metalornie. W dodatku scena pościgu jest trochę komiczna. Wszczęto alarm, Leię gonią szturmowcy, ale jeden z nich stoi sobie beztrosko za rogiem. Całość trochę oderwana od rzeczywistości. Osobiście mi się nie podoba.
Była senator imperialnego senatu, Leia Organa, wyrusza z tajna misją na Metalorn. Przez większość komiksu cel jej podróży jest nieznany, nie wie tego nawet pilot, który wiezie Księżniczkę na planetę. Jak się okazuje Metalorn bardziej przypomina kolonię karną, gdzie ludzie muszą pracować tak długo, aż nie wyczerpią się źródła surowca. Czasu wolnego praktycznie nie mają, a całą swoją energię poświęcają pracy. Ta przemysłowa planeta jest otoczona kłębami gęstych chmur, które widać nawet z orbity. Pracownicy naziemnych fabryk ubrani są w kombinezony, które zasłaniają nawet głowy. W taki też strój ubrana jest Leia w czasie swojej misji. Bardzo nie podoba mi się to, co wyprawia baron Tagge, jeden z najbardziej wpływowych ludzi w Imperium. Robi z siebie klowna i nie potrafi pokonać Rebeliantki. Wali mieczem jak obuchem, przewraca się, jest po prostu nieudolny. Być może w kolejnych swoich przygodach udowodni nam, że jest coś wart. Co do Lei, ona z kolei jest przeciwieństwem Tagge. Ucieka, zręcznie się wymyka szturmowcom i oszukuje nawet najlepszy system zabezpieczeń. Dowiadujemy się kilku ciekawych rzeczy na temat aparatu kontroli planety, między innymi o urządzeniu, które namierza bronie miotające. Komiks jest bardzo przeciętny. Nie dzieje się nic wielkiego, a sceny walki nie wprawiają w zachwyt.

Rysownikom lepiej wychodzą szturmowcy, jeżeli stoją na drugim planie. Natomiast, jeżeli są na pierwszym, to całe pozytywne wrażenie, jakie mogą wprowadzić, jest niszczone przez niedokładny kształt hełmu. To już jest mały standard w twórczości tej serii. Natomiast najlepiej rysowane są sceny bez bohaterów (statki maszyny). Sama Leia niewiele się różni od pozostałych pracowników Metaloriańskich fabryk. Wszyscy są ubrani w jeden ponury sposób, co daje kontrast, między nimi a szturmowcami.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 3/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 3/10
Rysunki: 3/10
Kolory: 3/10
Opis walk: 3/10
Opis świata SW: 3/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 3,00
Liczba: 1

Użytkownik Ocena Data
Nestor 3 2007-11-28 22:09:30

Tagi: Archie Goodwin (43) Carmine Infantino (33) Gene Day (11) Marvel Comics (105) Star Wars (1977) (76)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.