Komiksy

Star Wars #32: The Java Express!


Tytuł oryginału: Marvel Comic Star Wars #32: The Java Express!
Scenariusz: Archie Goodwin
Rysunki: Carmine Infantino
Litery: John Constanza
Kolory: Petra Goldbergs
Okładka: Carmine Infantino
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL: brak
Wydanie USA zeszytowe: Marvel Comics 1980


Recenzja Nestora

32 numer serii Marvel Comics Star Wars kontynuuje wątki rozpoczęte w poprzednim zeszycie. Po szczęśliwym spotkaniu, Luke, Han i Chewie, uciekają na pustynię, by uchronić się przed szturmowcami Imperium. Ich tropem podąża baron Tagge, który ma w zanadrzu kilka niespodzianek.

Bardzo spodobała mi się okładka tego komiksu. Ramię w ramie, Rebelianci i Javowie nacierają. Ze sceny nie wynika, kogo ta grupa atakuje, ale możemy się domyślać, że są to żołnierze Imperialni. Dziwnie natomiast wyglądają nasi bohaterowie. Skywalker i Solo mają rozwiane włosy, a Chewbacca jak zawsze jest mało podobny do siebie. W tle piaskoczołg Javów w nieco odmiennych kolorach, niż w Epizodzie IV. Bardzo dynamiczna okładka, rzadko takie widujmy. Zazwyczaj dominują statyczne wersje, a tutaj spotyka nas bardzo miła odmiana.

Nasi przyjaciele uciekają z Mos Eisley, do postoju statku Luke’a. W pościg za nimi ruszają szturmowcy, w swoich nietuzinkowych transportowcach. Kiedy okazuje się, że Javowie zajęli się już frachtowcem, którym przyleciał Skywalker, Han postanawia utargować z nimi kilka rzeczy. Obie strony dochodzą do porozumienia i kiedy realizacja zobowiązań zaczynała być wdrażana w życie, wtem wszystko utrudnili szturmowcy. Punkt kulminacyjny komiksu miał jednak miejsce przy 2 mechanicznych iglicach. Nie będę zdradzać przeznaczenia owych urządzeń. Ich znaczenie jest cała esencją komiksu. Mogę jednak powiedzieć, że dzięki temu komiks zyskuje wielką dawkę humoru, wprowadza powiew świeżości i oryginalności. Na taki pomysł nie każdy by potrafił wpaść. Tu wielki plus dla scenarzysty. Co prawda nie każdemu ten pomysł może się spodobać, ale należy na niego spojrzeć raczej w krzywym zwierciadle. Nawet samo bojowe nastawienie Javów jest może wydawać się nie na miejscu. Zakończenie nawiązuje do wyczynu Luke’a z Nowej Nadziei, co jest kolejnym potwierdzeniem na to, że metamorfoza młodego Jedi trwa. Poznajemy też cel misji Skywalkera, miał on rekrutować pilotów, w portach kosmicznych, chętnych do poparcia Rebelii i bycia łamaczami blokad.

O ile w poprzednim numerze dostaliśmy od Carla Gafforda całą masę jasnych i jaskrawych kolorów, o tyle teraz Petra Goldbergs wprowadziła nieco ciemniejsze barwy. Zupełnie jakby zbliżało się późne popołudnie, lub wieczór. Bardzo miła odmiana, tym bardziej, że krajobraz Tatooine jest trochę monotonny. Momentami niektóre twarze są niedokładnie narysowane. Mają proste rysy i tracą podobność do pierwowzorów. Ten proces szczególnie widać u Luke’a. Nie będę wspominać o Chewbacce, który przez cały komiks jest trochę z boku, ale to mu nie przeszkadza w rzucaniu się w oczy swoją nieliniowością. Dzięki zapowiedzi pojedynku między Tagge i Skywalkerem na ostatniej stronie, następny zeszyt zyskuje znacznie na atrakcyjności.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 4/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 4/10
Rysunki: 4/10
Kolory: 4/10
Opis walk: 4/10
Opis świata SW: 6/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 4,00
Liczba: 1

Użytkownik Ocena Data
Nestor 4 2007-12-29 19:27:32

Tagi: Archie Goodwin (43) Carmine Infantino (33) Marvel Comics (105) Star Wars (1977) (76)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.