Komiksy

Number Two In the Galaxy


Tytuł oryginału: Star Wars Tales #18: Number Two In the Galaxy
Scenariusz: Henry Gilroy
Rysunki: Todd Demong
Litery: Steve Dutro
Kolory: Jim Campbell
Tłumaczenie: Maciek Drewnowski
Wydanie PL: Egmont w SWK #2/2014


Recenzja Wedge’a


Oto przed nami pierwszy komiks osiemnastego zeszytu magazynu „Star Wars Tales”, tym razem w całości poświęconego najlepszemu łowcy nagród w galaktyce – Bobie Fettowi. Wiele powiedziano już o tym najstraszniejszym z Mandalorian, ale ma on jedną ciekawą cechę – nieważne ile historii o nim pokażemy, i tak zawsze dowiemy się czegoś nowego. Fett to nie tylko maszyna do zabijania, to także człowiek, który – wbrew pozorom – też ma swoje słabości, pragnienia a nawet marzenia. „Star Wars Tales #18” z całą pewnością mógłby zostać uznany za zeszyt kanoniczny, jako że zawarte tam historie nie tylko nie kłócą się z tożsamością Fetta jako takiego, ale też wspaniale ją rozszerzają.

Wracając do pierwszego komiksu – jest on zatytułowany „Numer Two In the Galaxy”. Dziesięciostronicowy komiks jest tak naprawdę powtórzeniem znanego motywu związanego z łowcą, który pojawił się wcześniej chociażby w takim (skądinąd wspaniałym i wydanym także w Polsce) zeszycie „Boba Fett: Pojedynek Łowców”. Tytułowy „numer drugi w galaktyce” jest jak możemy się domyślać łowcą nagród o imieniu Risso Nu. Pragnąc zdobyć podium najlepszego łowcy nagród postanawia skrzyknąć kumpli i złapać Bobę w zasadzkę, zabijając go i tym samym przejmując jego nieoficjalny tytuł. Lecz każdy, nawet najlepszy plan często bierze w łeb, gdy weźmiemy pod uwagę umiejętności naszego znajomego, choćby i bez broni…

No właśnie. W tym tkwi sens tej opowieści. Oto bowiem Boba Fett zostaje przyłapany na jednej ze swoich słabości – wizycie u znajomego zbrojmistrza, który regularnie dokonuje przeglądu imponującego arsenału Fetta. Pozbawiony ochrony mandaloriańskiego pancerza, a także złapany nago w relaksującej kąpieli (która swoją drogą musiała być dla niego swoistym luksusem) wydaje się być łatwym celem. Czy aby na pewno?

Komiks to w zasadzie walka. Niestety z powodu rysunków traci ona trochę na swej atrakcyjności, zresztą tak jak i cała opowieść. Kreska Todda Demonga jest dosyć charakterystyczna i co tu dużo mówić, niespecjalnie mi odpowiada. Postacie są raczej karykaturalne o nienaturalnie małych głowach, rysunki szarpane i czasami wręcz nieczytelne. Popadające w dziwne odcienie pomarańczy kolory też nie ułatwiają zadania. Jednak z fabułą nie jest tak źle. Sens opowieści ratują w zasadzie momenty, konkretnie trzy – pierwszym z nich jest oczywiście sama idea zbrojmistrza i regularnych wizyt Fetta, która niejako pokazuje nam profesję łowcy „od kuchni”. Drugą jest kumpel Risso, przepakowany Rodianin w zdobycznej zbroi szturmowca, który taszczy ze sobą ciekawą pamiątkę – rodiański łeb w formalinie. Jeśli czytaliście „Opowieści z kantyny Mos Eisley”, a konkretnie historię Wuhera, łatwo się domyślicie czyja to może być głowa. Trzecią zaś jest zakończenie – oto bowiem okradziony ze statku i wyposażenia Fett zostaje jedynie w szlafroku patrząc, jak zwycięski Risso oddala się przekonany o zwycięstwie… Co więc mu pozostaje? „Stara zbroja”, jak powiedział mu zbrojmistrz, czyli po prostu zbroja jego ojca Jango Fetta, wciąż w takich samych barwach jakie widzieliśmy na nim po raz ostatni w czasie Bitwy o Geonosis. Muszę przyznać, że w moim oku zagościła łezka wzruszenia. To był wspaniały ukłon w stronę „Ataku Klonów”.

Byłoby cudnie, gdyby nie jeden szkopuł. Finał historii był oczywiście do przewidzenia na samym początku, jednak denerwujące jest w tym wszystkim to, że Fett pozostawił Risso przy życiu. Jest to dla mnie o tyle niezrozumiałe i wręcz karygodne, że wiemy jak rozprawił się z Jodo Kastem we wspomnianym na wstępie zeszytem „Pojedynek łowców”. Każdy, kto próbował się podszywać pod Bobę (a czy może być większe podszywanie niż włożenie jego zbroi?) prędko marnie kończył. Jednak pomijając to, fabularnie komiks jest dosyć ciekawy. Henry Gilroy zasłużył na solidnego plusa.



Ocena końcowa
Ogólna ocena: 6/10
Klimat: 7/10
Rozmowy: 6/10
Rysunki: 2/10
Kolory: 4/10
Opis walk: 6/10
Opis świata SW: 7/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 5,86
Liczba: 7

Użytkownik Ocena Data
Donmaślanoz14 7 2014-09-03 02:45:13
rajmund 7 2014-08-24 13:35:04
Bev 7 2014-05-07 16:54:37
San Holo 6 2017-03-16 18:22:55
Wedge 6 2008-02-27 17:11:29
Vergesso 5 2015-07-05 15:31:46
Wolf Sazen 3 2014-08-10 10:48:43

Tagi: Dark Horse Comics (593) Henry Gilroy (19) Star Wars Tales (135) Todd Demong (1)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.