Komiksy

Upiory


Tytuł oryginału: Star Wars Tales #18: Revenants
Scenariusz: W. Haden Blackman
Rysunki: Dub & Niko Henrichon
Litery: Steve Dutro
Kolory: Phiz
Tusze: Pierre-Andre Dery
Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz
Wydanie PL: Egmont w SWK #7/2010


Recenzja Wedge’a


Osiemnasty zeszyt „Star Wars Tales” poświęcony w całości Bobie Fettowi przedstawił nam mnóstwo fascynujących faktów z jego życia. Poznaliśmy trochę jego dzieciństwo, sposoby jakimi radził sobie z nieprzewidzianymi trudnościami, a nawet wystrój mieszkania. Ale wśród tych wszystkich, niewątpliwie wartościowych komiksów jest jeden unikat. To dzieło, którym swoim klimatem dorównuje jednemu z najlepszych opowiadań o naszym kultowym Mandalorianinie, czyli historii „Ostatni łowca” z wydanej w Polsce antologii „Opowieści Łowców Nagród”. Komiks ten zatytułowany jest „Revenants”.

To arcydzieło, tak mogę to określić. Lecz zanim zacznę się rozpływać, a mógłbym to robić bez końca, wspomnę o jedynej wadzie (czy to nawet jest wada?) tego komiksu – rysunkach. Nie zrozumcie mnie źle, rysunki są śliczne. Tylko po prostu mi osobiście nie leży manga, a znacznie bardziej pasują mi artyści pokroju Wheatleya czy Duursemy, gdzie twarze postaci bardzo przypominają normalne ludzkie rysy. Niemniej jednak trzeba przyznać, że jak na mangę jest to komiks świetny. Kolorom też nie można nic zarzucić, choć są one dopasowane do kreski, stąd też pewien zgrzyt z moim osobistym gustem. No ale to już pozostawiam Waszej ocenie. Czas poopowiadać o samym komiksie.

Zacznijmy od umiejscowienia fabuły. Jeśli mnie pamięć nie myli mieliśmy tylko dwa (dosłownie, dwa!) komiksy w historii Gwiezdnych Wojen, których akcja rozgrywała w okresie Nowej Ery Jedi (flashbacków z serii „Legacy” nie liczę). Wprawdzie akurat w „Revenants” Yuuzhan Vongów nie uświadczycie, ale wszak to nie o nich jest ta historia. Głównym bohaterem dla odmiany nie jest Boba Fett (choć to komiks o nim), ale Han Solo. Podstarzały, zgorzkniały Han Solo (choć po rysunkach tego niestety nie widać), borykający się z bólem po śmierci Chewbacci, zapijający swoje smutki i włóczący się pożyczonymi statkami po najbardziej zapadłych dziurach galaktyki. Podczas jednej z takich eskapad trafia na Raxus Prime, planetę-cmentarzysko statków kosmicznych, gdzie napotyka się na starego dobrego znajomego – „Niewolnika I” z Bobą Fettem na pokładzie…

I tu zaczyna się cała akcja. Oto bowiem Solo rozbija się na Raxus i staje do walki ze swoim największym oponentem. Wszystko jest tu o tyle ciekawe, że pamiętamy poprzednie spotkanie obydwu panów, które miało miejsce na Jubilar (wszystko to we wspomnianym opowiadaniu „Ostatni łowca”) gdzie po niezłym mordobiciu posunięci w latach herosi uznali zgodnie, że są już na to za starzy i wrócili do domów. Teraz nie ma tak łatwo – Han znów staje do walki i, wykorzystując spryt i zmysł konstruktorski, zabija Bobę… Czy aby na pewno?

Komiks mimo swoich szesnastu stron objętości posiada bardzo mało dialogów. Fabułę wypełniają za to przemyślenia Hana, prowadzone w formie pamiętnika dedykowanego Leii. Stąd wiemy, że Solo zaczyna popadać w rodzaj paranoi, bowiem zabity Boba nie tylko zmartwychwstał, ale za chwilę zrobił to raz jeszcze, i jeszcze, i jeszcze… I tak przez niemal tydzień Han gania po Raxus, raz po raz zabijając Fetta na dziesiątki sposobów. A on wciąż wraca. Czyżby Fett zawsze występował w liczbie mnogiej? Czyżby to nie był nigdy jeden człowiek, a ich sukcesy przypisano kilku? Wciągnięty w tę opowieść czytelnik czuje się ogłupiały i jednocześnie zafascynowany. Oto z dala od międzygalaktycznego (dosłownie) konfliktu na zapomnianej planecie toczy się najwspanialszy pojedynek dwóch najbardziej wyrazistych postaci w galaktyce. Czy jest możliwe, aby któryś z nich kiedykolwiek zwyciężył?

I w końcu wszystko się wyjaśnia. Oto bowiem okazuje się, że Fett od samego początku jednak był jeden. A to, co się działo na Raxus Prime było jedynie „poligonem” dla Nowych Mandalorian, których Boba postanowił reaktywować i powołać do życia w odpowiedzi na zagrożenie ze strony Yuuzhan. Tutaj oglądamy ich w pełnej krasie, wyglądających identycznie jak Fett, stąd też skuteczne jak się okazało zmylenie Solo. A po co to wszystko? Zapewne Boba doszedł do wniosku, że Solo był najtrudniejszą zdobyczą w całej jego karierze, zatem skoro nowi rekruci będą w stanie go pokonać, to nic ich już nie powstrzyma. I chyba miał rację – wiemy bowiem, jak ważną rolę odegrali Mandalorianie w późniejszym pokonaniu Yuuzhan. Tymczasem na koniec komiksu Boba dziękuje Hanowi za odsianie słabeuszy, po czym wraz z własną armią odlatuje w siną dal…

I tak to się kończy. Boba Fett podniósł się z zapomnienia i powrócił wraz z najbardziej fascynującymi wojownikami, jakich oglądał wszechświat. Wszystko, co później mogliście o nich czytać chociażby w książkach cyklu „Dziedzictwo Mocy” miało swój początek właśnie w tym komiksie. To pozycja, która stała się kultowa od samego początku. Jest tym, co w Gwiezdnych Wojnach najlepsze. I nigdy nie daje się zapomnieć.



Ocena końcowa
Ogólna ocena: 10/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 10/10
Rysunki: 8/10
Kolory: 9/10
Opis walk: 10/10
Opis świata SW: 10/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,55
Liczba: 22

Użytkownik Ocena Data
Bolek 10 2014-05-30 14:16:36
Wedge 10 2008-02-27 17:12:50
Reviusz 9 2012-01-09 17:02:55
Ludwik 9 2011-01-18 18:03:08
GiP 9 2010-12-25 20:10:44
Obi-Wan Skywalker 9 2010-09-14 16:14:11
Lord Brzoza 9 2010-08-22 18:53:51
San Holo 8 2017-03-16 18:24:25
Nomi Skywalker 8 2011-01-28 17:32:26
00rex00 8 2010-07-16 12:38:45
smajlush 7 2012-04-19 20:43:16
Darth Kasa 7 2012-01-06 22:45:17
Darth Zabrak 7 2011-06-19 17:41:34
Lord Jabba 7 2010-08-11 17:04:19
Lord Sidious 7 2010-07-25 21:52:54
Melethron 7 2010-07-19 17:11:40
Vergesso 7 2010-07-18 20:04:50
Nestor 7 2009-02-17 15:24:35
rajmund 6 2012-01-25 11:06:52
jaroslaw1922 6 2010-07-19 11:33:38
Crystiano02 5 2016-03-18 21:48:48
Shedao Shai 4 2008-02-27 18:15:02

Tagi: Dark Horse Comics (594) Egmont Polska (499) Haden Blackman (34) Jarosław Grzędowicz (61) Star Wars Tales (135)

Komentarze (3)

Mimo że nie jestem miłośnikiem mangi to rysunki w tym komiksie bardzo mi się spodobały,warki ISD na orbicie Rexusa Prime czy przedstawienie samej powierzchni planety.

Naprawdę porządna historia, gdzie Boba Fett do odbudowania armii Mandalorian postanawia wykorzystać Hana Solo. Niestety są kłopoty z rysunkami - o ile otoczenie ładnie się prezentuje, o tyle postacie wyglądają trochę gorzej. 7/10

Ten komiks to kult!!!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.