Książki

Komandosi Republiki: Rozkaz 66

Autor: Karen Traviss
Oryginalny tytuł: Order 66: A Republic Commando Novel
Wydanie PL: Amber 2010
Wydanie USA: Del Rey 2008
Przekład: Anna Hikiert
Ilustracja na okładce: Greg Knight
Stron: 520
Cena: 37,80zł




Ostatni tom serii "Republic Commando"

Pomimo rychłego kresu Wojen Klonów nikt nie wie czy szczęście dopisze Wielkiej Armii Republiki (WAR), czy wojskom Separatystów. Jednak niezależnie od tego, kto odniesie ostateczne zwycięstwo, o najwyższe stawki walczą specjalistyczne jednostki klonów, takie jak Drużyny Omega i Delta, a także renegaci znani jako Null ARC.

Gdy siły Republiki rozciągnięte są do granic możliwości, a liczba ofiar wzrasta z każdym dniem, ostatnią rzeczą, o jakiej chcą słyszeć ci żołnierze jest wieść, że kanclerz Palpatine trzyma w rezerwie olbrzymie tajne armie klonów. Sierżant Skirata, mentor komandosów, nie ma zamiaru czekać bezczynnie aż Palpatine wyśle ich w bój, niczym owieczki na rzeź. Rozpoczyna więc tworzenie planu ucieczki komandosów spod skrzydeł WAR. Jednak jego wysiłki będą daremne dopóki nie znajdzie sposobu na zatrzymanie procesu przyspieszonego starzenia się klonów. Aby pokonać ten problem, potrzebuje pomocy Separatysty - naukowca o imieniu Ovolot Qail Uthan. Pewną przeszkodą okazuje się fakt, iż naukowiec ten zamknięty jest w więziennej fortecy WAR. Złapani w pułapkę zdradzieckich posunięć swoich przełożonych, żołnierze Null ARC wraz z komandosami rozpoczynają dramatyczną walkę o życie, wykorzystując w niej wszystko, czym tylko dysponują. Są zdecydowani na wydarcie zwycięstwa Separatystom i ocalenie galaktyki.

Jednak nawet najbardziej śmiercionośne bronie mogą okazać się niewystarczające w walce z widmami. Nic także nie powstrzyma apokaliptycznej grozy, która zostanie uwolniona gdy rozbrzmią słowa Palpatine'a: "Nadszedł czas. Wykonać Rozkaz 66." W wolnym tłumaczeniu oznacza to tylko tyle: Jedi próbowali zamachu stanu i trzeba ich wszystkich wystrzelać.

Ich wiara w Republikę i lojalność wobec rycerzy Jedi przechodzą największą próbę. Jak więc komandosi zareagują na najbardziej nikczemny rozkaz w historii galaktyki?


Recenzja Lorda Sidiousa

Przy fenomenalnym The Clone Wars myślałem, że swoją najsłabszą twórczość Karen Traviss ma już za sobą, ale sugerowałem też, że być może nadal jest wspaniałym wyrobnikiem, którego niestety trzeba poprowadzić. „Order 66” jedynie mnie w tym utwierdza.

Owszem, jest lepiej niż w True Colors, ale to nie zmienia właściwie niczego, po dwóch pierwszych książkach z serii oczekiwałem trochę innego rozwinięcia i zakończenia. Powiem tak, najbardziej oczekiwałem na sytuację w której Darman musiałby stanąć przed wyborem, czy ma być wierny Etain czy rozkazom. To, że tego nie będzie właściwie było już wiadome w trzeciej części, gdy z autorki uciekała para. Niemniej jednak cały czas miałem nadzieję, na solidną książkę wojenną, podobną do pierwszych dwóch, z tym że z nagłym zwrotem akcji, którym jest oczywiście rozkaz 66. I tu właśnie najbardziej się zawiodłem, owszem „Order 66” to właściwie zamknięcie serii o komandosach, ale też ich powiązania z „Dziedzictwem Mocy”, tyle, że równie dobrze mogłoby się to nazywać „Mandaloriańska Saga Rodzinna”, bo tym właśnie jest. Republika, Separatyści i cała reszta wojny jest zaledwie tłem, całość koncentruje się raczej na klonach, rodzinie Skiraty, byłych Jedi, którzy stali się Mandalorianami oraz rodzinach i przyjaciołach wszystkich wymienionych (np. Arla Fett, siostra Jango). Powiem tak, myślę, że taka opowieść znajdzie swoich fanów, ale ja do nich z pewnością nie należę. Oczekiwałem czegoś innego i wiem, że Karen stać na dużo więcej. Niestety, ktoś musi ją kontrolować, bo sama niestety marnuje swój potencjał.

Ale pisałem też, że jest lepiej niż w „True Colors”, zatem jest coś, co pozwoliło mi tę książkę przetrwać. I to właśnie tu było najlepsze, całość dotyczyła drugiej armii klonów, którą potajemnie szykował Palpatine, tym razem z wykorzystaniem już znanych nam z trylogii Thrawna komór Spaarti. Powiem tak, bardzo długo czekałem na ten wątek, i po Bohaterze Cartao już się pogodziłem, że będzie to wyłącznie kwestia Zahna. A tu niespodzianka i to całkiem spora, bo przede wszystkim dobrze wkomponowana. Przecież nikt nie ma wątpliwości, że klony w trylogii Thrawna były bezosobowe, posłuszne jak roboty i tak dalej, nijak to się ma do „barwnych” osobowości Seva, Rexa, Fi, Darmana i innych klonów wychowanych przez Skiratę i mu podobnych, żołnierzy, których kształtowała wojna i walczący u ich boku ludzie. Nowe klony z komór, nie mają już tych „wad”. Te już na pewno nie maja problemów z wykonaniem rozkazu 66, i dziwne, żeby miały. Są świeże w wojnie, nie mają żadnych doświadczeń w walce z Jedi, mnie pasuje ten motyw, głównie ze względu na fakt, jak wiele „słabych” Jedi przetrwało, gdy wybito praktycznie całą radę. Cóż, kaminoańskie klony były po prostu zbyt miękkie i trzeba było je zastąpić kimś innym. Zresztą jęczący, dezertujący, szlochający czy romansujący komandosi, to chyba nie jest szczyt marzeń imperatora, ale to klony, których można bronić, nawet ryzykując własnym życiem. Swoją drogą podobało mi się też to, w jaki sposób „Order 66” jest wplątany w wydarzenia z Zemsty Sithów. Co pewien czas mamy dokładną informację, która ustawia nas w konkretnej scenie filmu.

Po Podwójnym Zerze i Bezpośrednim kontakcie oczekiwałem na wspaniałą książkę o klonach, żołnierzach walczących na froncie Wojen Klonów. Po trzecim tomie wątpiłem, czy to może się jeszcze udać Karen. I faktycznie, pisząc bardzo dużo, Traviss nie tylko traci świeżość, ale zaczyna zatracać się we własnym, wyimagowanym świecie. Tu już nie znajdziemy ani tworzenia kultury czy języka, ani odzwierciedlenia topologii poligonów. Całość niestety bardziej przypomina familijną opowiastkę, wytraca pierwotną formę twardej wojskowej opowieści, ale cóż, miejmy nadzieję, że ostatecznie też przypieczętuje losy komandosów. Do nich nie ma już co sięgać, bo każdy kolejny sequel będzie już tylko odcinaniem kuponów. Mam nadzieję, że lepiej Karen poradzi sobie w trzecim tomie „Wojen Klonów”, bo „Imperialnych komandosów” się po prostu boję. Gdyby choć pojechała na miesiąc do Afganistanu czy Iraku, przypominając sobie, skąd czerpała inspirację, mogłaby stworzyć kolejne niesamowite dzieło, ale jeśli zda się wyłącznie na własną wyobraźnię, to ja nie będę na to czekał z niecierpliwością.


Wojny klonów zbliżają się do definitywnego końca. Klonom Skiraty coraz trudniej odnaleźć się w armii Republiki, może już nadszedł czas na zmiany? Ale czy aby na pewno dostrzegają to jedynie klony?


Temat na forum


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 6/10
Klimat: 5/10
Opis świata: 7/10
Rozmowy: 6/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,02
Liczba: 91

Użytkownik Ocena Data
lokospoko 10 2016-07-29 20:51:11
Anduril 10 2015-11-10 19:37:04
Lord Kenobi 10 2015-08-15 19:34:54
Kamino_Mando 10 2015-06-08 14:03:58
Arca Jeth 10 2014-11-30 16:45:14
Jamboleo 10 2014-09-19 11:47:55
Serech Sken 10 2014-08-27 18:18:25
FEL-1996 10 2014-04-10 17:11:02
Bev 10 2014-03-09 15:43:43
Keran 10 2014-02-01 12:30:33
Harakey 10 2013-07-14 11:12:32
simuno 10 2013-04-10 12:11:55
hawaj27 10 2012-11-19 21:30:10
Melethron 10 2011-09-22 19:13:27
X-Yuri 10 2011-02-28 05:27:58
Darman97 10 2010-09-20 17:30:13
Nomi Skywalker 10 2010-08-17 08:45:30
hansolo5414 10 2010-07-14 18:09:12
Raham Kota 10 2010-07-13 19:31:30
Darth Zanghi 10 2010-06-06 07:40:21
Kheperseth 10 2010-05-17 13:34:49
Payback 10 2010-05-15 20:50:00
bos 10 2009-11-29 14:28:12
Rohlan Dyre 10 2009-09-01 09:59:13
Kenobi6666 10 2009-08-31 18:59:37
SWkoleś 10 2008-12-28 20:26:45
Sourpuss 9 2015-12-19 22:00:58
vijok 9 2015-11-29 22:38:36
Emperor Reek 9 2015-04-22 09:10:36
Adam Vader 9 2013-01-10 11:56:26
DarthBane66 9 2012-08-31 20:06:48
Sławoj 9 2012-05-29 20:50:55
Nadiru Radena 9 2011-10-06 16:08:05
Sebastian Kenobi 9 2011-01-01 13:29:53
jaroslaw1922 9 2010-12-03 19:05:04
Apokalips 9 2010-11-28 18:17:10
Yodasw 9 2010-05-26 10:32:37
Radek 9 2010-05-23 00:54:44
Anor 9 2008-12-12 15:36:04
Hego Damask 9 2008-10-31 05:20:42
-Piccol+ 8 2017-06-13 16:21:41
Czarne Oko 8 2016-07-28 13:21:57
Nowciu 8 2016-06-29 11:28:50
ŚwietlnyPejczyk 8 2016-01-03 13:03:04
SirStaniak 8 2015-12-06 10:44:12
rotkiw2001 8 2015-01-09 20:20:00
orszulas 8 2014-06-22 20:31:23
piter89 8 2014-04-21 16:28:46
Darth Spirit 8 2012-10-07 21:36:34
TheMichal 8 2012-09-17 12:18:30
andix 8 2012-03-26 15:00:10
ProPatro 8 2012-02-14 23:14:00
Oyabun 8 2011-11-10 21:23:53
RedValdez 8 2011-05-25 18:19:49
MosEisley 8 2011-01-06 20:39:10
łycha 8 2010-11-10 20:33:29
MisieQ 8 2010-09-29 20:14:32
Elendil 8 2010-09-25 13:15:11
Tomba 8 2010-08-30 10:23:55
wyczes 8 2010-06-03 19:38:07
Wolf Sazen 8 2010-05-30 22:06:32
Anisky 8 2010-05-23 19:56:08
San Holo 7 2016-01-28 23:29:34
Zbik0 7 2016-01-13 14:44:46
mckenziee87 7 2015-04-05 19:41:44
chris87 7 2014-07-26 14:57:14
luke skywalker961904 7 2014-02-26 11:33:08
Darth-Trix 7 2013-08-26 23:55:22
DarthTonyS 7 2013-03-13 21:23:03
GiP 7 2011-03-25 17:43:00
malakai 7 2011-02-10 02:38:16
Bednarz 7 2010-11-15 17:49:17
Draygo 7 2010-11-14 10:47:07
Ricky Skywalker 7 2010-05-28 20:41:40
Petru Kashin 6 2012-12-22 03:32:04
opinus 6 2012-03-22 16:43:22
Nestor 6 2012-01-28 10:52:03
smajlush 6 2011-10-12 18:04:08
Sen z Nieskończonych 6 2010-08-11 09:42:52
golduck 6 2010-07-06 11:16:33
Onoma 6 2010-07-03 15:15:43
Jedi-Lord 6 2009-05-14 16:45:06
Lord Sidious 6 2008-11-13 19:33:36
Ludwik 5 2017-05-08 11:08:19
Ren Kylo 5 2012-12-08 18:31:52
ragnus 5 2012-01-24 20:35:46
Jabba the best 5 2010-07-20 05:57:11
Vergesso 4 2010-10-02 22:54:09
artur1990a 4 2010-06-29 22:54:19
legion 1 2014-04-13 18:25:26
karol2323122 1 2010-09-26 12:03:55

Tagi: Amber (199) Anna Hikiert-Bereza (91) Del Rey (181) Greg Knight (6) Karen Traviss (19) Komandosi Republiki (7)

Komentarze (41)

Cykl Komandosów Republiki na szczęście mam już za sobą. Na szczęście, bo o ile Bezpośredni kontakt oraz Potrójne Zero to dla mnie świetne książki (chociaż czytałem je niemal 10 lat temu, więc może tylko mi się tak wydaje), to Prawdziwe Barwy i Rozkaz 66 są już mocno średnie.

Pierwszym zarzutem jaki skieruje do Rozkazu 66 to typowy chwyt marketingowy z nazwą. Nie, to niejest książka, która ma prawo nazywać się Rozkaz 66 - bo na 520 stronach o tytułowym rozkazie mamy dosłownie paredziesiąt stron. No przełknąłbym to jeszcze, gdyby książka w jakiś sposób pokrywał się z Zemstą Sithów. Pokrywa, ale od bardzo późnego momentu plus większość rzeczy (jak np porwanie Palpatine’a czy zniszczenie Grievousa) jest komentowane od niechcenia. Książka to tak naprawdę dalsze strony Prawdziwych Barw.

Męczy ta wciśnięta mandaloriańska kultura. O ile w pierwszych dwóch tomach wyszło to perfekcyjnie, to tutaj stanowi niejako oś wydarzeń i po tych dwóch książkach nienawidzę wizerunku tej nacji wytworzonego przez Karen Traviss. Wszystko do przesady nawrzucane, a przy tym autorka sili się na to, żeby jej postaci wzbudzały sympatię, toteż koniec końców większość otrzymała zmiękczone charaktery - szczególnie widać to w przypadku płaczącego notorycznie Skiraty i Vaua, który zostaje całkiem miłym gościem, który zawsze kochał klony.

W recenzji poprzedniego tomu wspomniałem o pladze znajdowania sobie dziewczyn przez klony - mimo że nie wynikało to z niczego, po prostu wpadali na siebie i zostawali parą - tutaj jest jeszcze gorzej. Tych ślubów przez wypowiedzenie paru słów jest od groma. Podobnie z tym adopotowaniem dzieci przez Kala - co kilkadziesiąt stron postanawia on kogoś adoptować.

Takich męczących aspektów jest więcej: w tak isttonej książce przewija się wiele elementów, które nie są zupełnie potrzebne. Bitwy na jakimś zadupiu, ciągłe rozmowy o tym samym. Przebrnięcie momentami przez to wszystko to był koszmar.

Darman dowiadujący się o Etain

Z tego co mi się podobało, to warto wymienić trochę odwołań do EU. Była ciągle wspominana postać Quinlana Vosa, który nie przepadał za klonami - i zgodnie z Hidden Enemy przebywał na Kashyyyk. Było też dość dużo odwołań do Jango Fett: Open Season.

Zawód kolejny jeżeli chodzi o relacje Darman-Etain-Venku. Na początku oburzenie Darmana całkiem nieźle rozpoczynało wątek jego poznania prawdy o dziecku, ale później, pomimo obitej mordy Skiraty, wątek się urywa. Niestety, ale seria w tym tomie przekracza już pewnie granice i staje się po prostu obzrydliwą telenowelą.

Głównie w książce podobały mi się te rzeczy, które działy się w tle. Czyli odkrywanie machinacji Palpatine’a, sekretnej armii, bezduszności Jedi. Samo wydanie rozkazu wyszło nieźle i np śmierć wiadomo kogo jest napisana bardzo dobrze. Bardziej chyba spodobało mi się jak umiera Zey. Zastrzelony metodycznie przez klona, który lubił czytać książki, w obecności Orda. Krzyczy jeszcze o tym, że kanclerz to Sith, ale dla klonów gorsze jest to, że jest politykiem - piękne. Podobnie bardzo mi się podobało jak przedstawiony był zamach na kanclerza, czyli Windu, który próbuje przejąc władzę. Ogólny zarys sytuacji, która przedstawia klony jako bohaterów, którzy są w szoku, że Jedi ich zdradzili bardzo mi odpowiada. Opis zepsucia Zakonu i upadku Jedi przez całą książkę jest naprawdę bardzo trafny i potrafi dać nieco inne spojrzenie na Zemstę Sithów. Sceny przybycia na Mandalorę i pogrzeb wiadomo-kogo też bardzo przyjemnie się czytało, pomimo faktu, że nieco za bardzo ckliwe te fragmenty.

5/10

Komandosów Imperium sobie na najbliższy czas odpuszczę. :P

Oczywiście daję dyszkę!

Troszkę sie dłużyło czytanio i liczyłem na głębsze ukazanie rozkazu 66, jakies dylematy klonów itd... Końcówka dośc przygnębiająca, ale oczywiście nie mogło być happy endu. Czas na Komandosów Imperium! :D

pierwsza książka którą odłożyłem po połowie. Tragedia. 1/10.

Gorsza niż dwa pierwsze tomy, lepsza niż Prawdziwe Barwy i Komandosi Imperium.

Co tutaj więcej napisać. Traviss, to Traviss. Kto przeczytał jednych Komandosów, wie czego się spodziewać po kolejnej książce. Jedyna zmienna, to natężenie akcji, emocji czy przesyt uczuć bohaterów.

Akcja? W Rozkazie 66, akcji mamy jak na lekarstwo. Zmienia to się pod koniec książki. Jednak nie jest to minusem. Powieść czyta się szybko.
Emocje? Jest ich dużo, szczególnie tych smutnych. Przyznaję że łzy zawieruszyły mi się w oku.
Uczucia bohaterów? Dużo, ale nie jest to taka przesadzona telenowela jak w Prawdziwych Barwach. Tutaj kupuję je.

Rozmowy 7/10
Klimat 8/10
Opis świata SW 5/10
Ogólna ocena: 7

Początkowo 200 stron nie było aż tak potrzebne, takie troche zapychacze ale potem akcja się już rozpędza i dla fanów tej serii to będzie ostra jazda. Płynne i bardzo ciekawe spojrzenie z innej strony na powolny upadek republiki, całe przygotowanie, atak na corruscant a potem sam rozkaz świetnie napisany. Sama końcówka troche za refleksyjna ale i tak wysokie 9/10

Nie będę się tutaj rozpisywać źle dobranym tytule, okładce itp; Chciałąbym poruszyć kwestie Etain.
-------------
UWAGA SPOILERY
-------------
Dużo osób narzekało, jaka Etain była głupia, zamiast bezpiecznie przejść na drugą stroną, uratowała tego klona, przypłacając własnym życiem. A teraz wyobraźcie sobie - czy Yoda, albo Obi-Wan potrafili by poświęcić życie dla klona, którego nawet nie znali i który próbował by ich zabić gdyby wiedział, że są Jedi?
Prawdopodobnie żaden Jedi by tego nie zrobił. Właśnie to odróżnia Etain od innych Jedi - za wszelką cenę chciała pomóc klonom, uwierzyła, że nie różnią się niczym innym od zwykłych ludzi i nie zasługują na taki los. Dla mnie, ona jest bardzo ważną postacią. Mogła mieć męża, syna, rodzinę, której zawsze pragnęła, bezpieczny dom. Zrobiła jednak coś czego żaden inny Jedi by nie zrobił.

Za mało walki, za dużo "akcji" rodem z telenoweli. Nie powiem, żeby mi to specjalnie przeszkadzało, bo książkę czytało się przyjemnie, ale przy 500 stronach liczyłem, że trochę więcej będzie klasycznych działań wojennych. Najbardziej podobało mi się przedstawienie wydarzeń z ROTS z innej perspektywy. I generalnie wyjaśnienie kilku szczegółów dotyczących planów Palpatine'a.

Świetna książka.

9/10

Smutna książka :( i jednocześnie ciekawe zwieńczenie obecnego cyklu,a zarazem wprowadzanie do nowego.

Daje 8, fajnie się czytało, ale naprawdę oczekiwałem mocnej wojskowej książki. Dałbym 7 bo czasami mnie mdliło od tego romantyzmu, ale podobały mi się nawiązania do Zemsty Sithów...

Widziałem dużo zachwytów nad tą książką, ale nie podzielam ich... z książki o tytułowych komandosach zrobiła się tu mdła opowiastka a'la telenowela, w dodatku rozciągnięta do niesamowitych rozmiarów (500 stron!). Niestety niewypał. Przesadziłem dając aż 6/10, obecnie dałbym 3.

Ach dodam jeszcze, że książka nawiązywała do gry Republic Commando za to duży plus. Jeszcze jeden plus za to, że pokazała prawdziwe oblicze "Rozkazu" a nie w bezmyślny sposób jak to było pokazane w filmie...każdy miał swoje powódki dla którego naciskał cyngiel.

Wreszcie udało mi się zakończyć czytanie książki. Ogólnie moja ocena jej jest jak najbardziej na tak, ale zawsze się coś znajdzie nie teges ;)
Oczywiście brak mi scen batalistycznych. Oj jak mi ich brak. Przy takim tytule nie znajdziemy ich zbyt wiele tylko jakieś leniwe kluchy i rozterki. Niemniej jednak wszystko kumuluje się w kilkudziesięciu ostatnich stronach. Muszę powiedzieć, że bardzo szybko chciałem by się skończyła bo nie mogłem się już doczekać jak się to wszystko wyjaśni. No i się wyjaśniło. Głupia babska indywidualność i niesłuchanie rozsądnych facetów dostała za swoje ;)

Gdyby nie mylacy tytuł nikt nie najezdzał by na ta ksiazke.Ja czytajac poprzednie czesci nie spodziewałem sie ciągłej akcji.Dostałem to co serwowali nam w poprzednich czesciach czyli powiesc o losach klanu Skiraty.A co do samej ksiazki to wyczekiwałem cały czas na nasz kochany rozkaz.Koncowy dialog miedzy Mazem a Zeyem był epicki : ).Jedyne co mi sie nie podobało to w jaki sposób SPOILER umarła Etain
Reszta była w porzadku ksiazke oceniam na 8/10

Mimo badziewnego początku świetny koniec. Ponieważ jestem już po "Legionie" muszę powiedzieć, że Karen bardzo fajnie wprowadziła nowe wątki. Nie będę powtarzał przedmówców. 7/10.

Spodobała mi się ta książka lecz początek jest przynudzający 9/10

Naprawdę dobra książka. Traviss ma to "coś" w swoim stylu pisania, gdyby nie te ciągłe wyrzuty sumienia Skiraty, to książka byłaby naprawdę powalająca. Szkoda Etain, zakończenie świetne.

Niezła książka. Co prawda, jedynka i dwójka, rzeczywiście były bardziej klimatyczne i "wojenne", ale "Rozkaz 66" na pewno pokonał tom III. Duże plusy za finał w którym można było odnaleźć filmowe wątki i za fajną okładkę. Wada to na pewno zbyt dużo wątków obyczajowych. 8/10

Nie ocenia się książki po okładce.

Orientuje się ktoś może czy możliwe jest anulowanie oceny danej książce - przypadkiem dałem 10 a nie 6, czy może zrobić to administrator ?

A nie, mój błąd o Bane'ie było wspomnienie na początku "Legionu 501".

Dla mnie "Rozkaz 66" był naprawdę całkiem niezły. Można w tej książce znaleźć mnóstwo fajnych motywów. Bardzo podobało mi się powiązanie akcji z Zemstą Sithów i nawiązanie do komiksu "Jango Fett: Łowy". Poza tym same wspomnieniena np. o Vosie i jego sposobie traktowania klonów albo nawet o Bane'ie, pokazywały że powieść przybliża świat SW z różnych stron. Oczywiście ukazanie kultury, sposobu bycia Mandalorian i samo przedstawienie emocji po rozkazie 66 również nadawało smaczku całej książce. Natomiast negatywnie napewno muszę ocenić śmierć Etain, która po prostu była bezsensowna, a także liczne przemiany Kala, raz w chamskiego o rosnącej nienawiści do Jedi Mandalorianina, a raz w płaczącego staruszka :/ Tyle. 8/10

6/10
Zgadzam się w pełni z przedmówcą, dziwnie wypaczona jest ta moralność klanu Skiraty. Książka sama w sobie jest dość nudna, jak zwykle u pani Traviss mało akcji, za to ckliwość wylewająca się wiadrami ze stronic (że nie wspomnę o ryczącym jak bóbr co chwilę "twardzielu" Skiracie). Na dokładkę ciągłe jeżdżenie po Jedi w wykonaniu jakże szlachetnych i wspaniałych (wzorów cnót wszelakich) Mando i ssących palucha w kojcu klonów...

Wyszło nawet nieźle - o wiele lepiej niż w Prawdziwych Barwach. Chociaż to wieczne czekanie zamiast zrobić to co mieli zrobić wtedy kiedy w ferworze walk nikt by nie zwrócił uwagę na to że zniknęli, jest mocno nie logiczne. Jednak największym idiotyzmem jest to co zrobiła Etain - takiej durnoty naprawdę nie oczekiwałem, Karen mnie zaskoczyła, ale raczej negatywnie. Poza tym jest tu jeszcze sprawa jakiejś takiej dziwnej moralności Skiraty i jego grupy - mocno mi to przypomina nazizm lub szowinizm (poprostu totalnie egoistyczne myślenie - liczymy się tylko my Mandalorianie i klony a reszta to zwierzyna; jak ktoś nam zrobi co złego to go pokroimy na kawałki, ale jak my coś komuś zrobimy, to to jest w porządku i ok). Najgorsze przy tym jest to, że jak pisano w książkach pod kątem myślenia np. imperialnych to było to przedstawiane tak, żeby czytający mógł dostrzec obłude i wypaczenie takiego myślenia, jednak w komandosach Karen z jednej strony pokazuje obłude wykorzystania armii klonów (niewolników), ale z drugiej strony w pełni utożsamia się z egoistyczno-szowinistycznym nastawieniem Mandalorian/Skiraty do wszystkiego co nie jest Mando lub klonami i przedstawia to jako dobro i coś najzupełniej normalnego i poprawnego. Jak na autorkę, która non stop zanudza ckliwymi i moralistycznymi tekstami na temat niedoli klonów jest to bardzo dziwne i mocno wypaczone.

W pizdu nudna... 4/10

Wspaniała książka. Popieram tu przedmówcę - w niej jest rzeczywiście wszystko. Pierwszy raz czytając SW zwyczajnie się rozpłakałem. Bezbłędna końcówka była tak po ludzku zwyczajnie wzruszająca. Daję 9 tylko dlatego, że pomimo znakomitości wkradły się tam małe dłużyzny i świat przedstawiony był dość monotonny i niezbyt różnorodny. Tak poza tym - świetnie.

Shab... Książka mało mówiąc genialna... W tej książce jest wszystko, elementy grozy (lepsze niż w Szturmowcach Śmierci), momenty wzruszenia (pierwszy raz w książka SW go dostrzegam), odrobina humoru (również czarnego)... itd. po prostu wszystko... 10/10 bez wahania... Nie wyobrażam sobie lepszego zakończenia RC, wprowadzającego zarazem dość delikatnie do IC...

ma ktoś już tę książkę, niby powinna być a jej nie ma?

kiedy wreszcie wyjdzie

Klonom z książki prawie wszystko sie udaje, gdyż nie są to zwykłe white-joby, tylko Nullsy oraz ARC Troopersi, szkoleni przez najlepszych Mandalorian! Niestety pozostała część armii padała jaki muchy...

Niestety niezbyt udane zakonczenie wspanialej serii Commandosow. Za duzo logicznych bledow, kiepskie opisy niektorych postacii (szczegolnie Jusika i Etain - ale nie tylke). No i w sumie nie jest w stanie dorwunac wysokiego poziomu swych poprzedniczek.

Szkoda, ale wiecej niz 6/10 tej ksiazce nie dam. Oby Traviss znow znalazla do dawnej formy w Imperial Commando.

przeczytam jak bede mial okazje

DarthSyndrius --> wiadomo, ale bez przesady :D nie wiem czy czytałeś - jeśli kiedyś przeczytasz to sam się przekonasz :)

urthona-bo klony potrafią myśleć w przeciwieństwie do droidów

A ta pierwsza była taka dobra,to musieli ją zdjąć...

no...okładka tragiczna - jak z jakiejś powieści sensacyjnej dla młodzieży, a nie Star Wars opowiadającej o końcu Jedi...

SWkoleś> Okladka moze byc. Poczatkowo mi sie nie opodobala, ale jak dostalem swoj egzemplarz zmienilem zdanie^^ No a pozatym, okladka jest najmniej istotna czesci tej ksiazki xP

DLACZEGO ONI DALI JEDNAK TĄ OKŁADKE,NIE!!!!!!!!!!!!!ZAKPCIE MNIE,ZAKOPCIE MNIE!!!!!!!!!

Cóż, książka dobrze kończy cykl o komandosach Republiki i wprowadza do przygód imperialnych komandosów. Trochę nierealistyczne, że klonom się większość akcji udaje jak po maśle.
Więcej w temacie na forum.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.