Komiksy

Star Wars #52: To Take The Tarkin!


Tytuł oryginału: Marvel Comics Star Wars #52: To Take The Tarkin!
Scenariusz: David Michelinie
Rysunki: Walt Simonson
Litery: John Morelli
Kolory: Don Warfield
Okładka: Walter Simons
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL: brak
Wydanie USA: Marvel Comics 1981


Recenzja Nestora

52 numer serii Marvel Comics Star Wars jest bezpośrednią kontynuacją akcji z poprzedniego zeszytu. Najlepsi komandosi Rebeliantów są już na pokładzie „Tarkina”, ale od ostatecznego sabotażu dzieli ich sam Darth Vader i rzesze szturmowców Imperialnych. Poprzedni zeszyt zrobił najlepszy biuld-up jaki można sobie wymarzyć, na szczęście ten numer go nie zmarnował i spełni oczekiwania najbardziej wymagających.

Okładka komiksu ma jedną podstawową wadę – kolory. Na płaszczu Vadera widać rozbłysk po odpaleniu silników Sokoła Millenium, co nie wygląda efektywnie. Czyli rysownik minął się raczej z koncepcją swoje pracy. Scenka natomiast jest bardzo dynamiczna, otóż: Sokół ucieka przed myśliwcem TIE – nieprzypadkowo należącym do Lorda Sithów. Pod nimi znajduje się powierzchnia wielkiej konstrukcji, przypominająca Gwiazdę Śmierci. „Tarkin” miał się przecież stać zastępstwem dla tej gigantycznej i niebagatelnie drogiej instalacji. Wszystko niby wygląda ładnie, ale Darth Vader w żółtym kombinezonie – na taki wygląda na pierwszy rzut oka – wygląda fatalnie. To wszystko psuje urok okładki, a wystarczyło przecież użyć standardowej posępnej czerni.

Na szczęście w środku komiksu jest już o całą galaktykę lepiej. Akcji jest tak wiele, że numer czyta się wręcz z zapartym tchem. Wszystko jest dobrze wyreżyserowane, więc czytelnik nie traci orientacji w fabule. Mamy dwa podstawowe wątki: zamach na Vadera i akcje Rebeliantów. Zacznijmy może od tego pierwszego. Wiadome jest, że mała insurekcja oficerów Imperium się nie powiodła. Natomiast sposób, w jaki ją przeprowadzili jest oszołamiający. Darth Vader musi wspiąć się na wyżyny swoich możliwości by uniknąć śmierci. I do tego jakie emocje temu zajściu towarzyszą – jednym słowem mówiąc, coś niesamowitego. W historii komiksu Star Wars były może 3 próby zabicia Vadera, ta jest pierwszą z nich i w dodatku najlepiej wykonaną ze wszystkich. Natomiast poczynania Luke’a, Leii i Chewbacci też trzymają wysoki poziom. Nieszczęśliwym trafem bohaterowie muszą się rozdzielić i każdy na własną rękę próbuje zaszkodzić „Tarkinowi”. Oczywiście po piętach depczą im Imperialni. Na pokładzie statku dzieje się wiele, w różnych miejscach, na koniec jest widowiskowy pojedynek myśliwców w przestrzeni kosmicznej i coś w rodzaju sprawiedliwości. Tak, to chyba odpowiednie słowo. Najlepszy jest sposób w jaki zostaje wymierzona – czego oczywiście nie wypada zdradzać, bo to przecież najważniejszy punkt tej miniserii. Komiks jest wręcz wzorowy i warto go polecić nawet tym, którzy nie są entuzjastami Marveli. Piękne ujęcia i sceny, dobre dialogi i żwawa akcja. Tak po krótce można scharakteryzować 51 numer.

Do kreski nie można mieć zastrzeżeń. Jest na tym samym poziomie, co w poprzednim zeszycie. Plus kilka fajnych plansz, na których dzieje się wiele. Całość zmontowano w bardzo udany sposób. Za co się autorom należą pochwały. Miniseria uplasowała się zdecydowanie na przodującym miejscu wśród innych wytworów gwiezdnowojennych Marvela. A w porównaniu z „współczesnym” komiksem wypada bardzo dobrze i plasuje się na górnej półce.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 10/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 8/10
Opis świata SW: 10/10
Opis walk: 5/10
Rysunki: 7/10
Kolory: 5/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,33
Liczba: 3

Użytkownik Ocena Data
Bolek 10 2012-12-23 13:25:46
timetravelprimer 8 2014-02-07 16:06:11
Onoma 7 2014-05-12 20:08:32

Tagi: David Michelinie (19) Marvel Comics (105) Star Wars (1977) (76) Tom Palmer (17) Walt Simonson (19)

Komentarze (3)

Faktycznie udana podseria, zwłaszcza kwestia Lando, jedynie nie podoba mi się sam pomysł jeszcze jednej superbroni pomiędzy DS i DS II.

Super komiks! Podobają mi się nawiązania do gwiazdy śmmierci w architekturze Tarkina. Np. promień ciągający lub windy.

Uwielbiam ten komiks, jest perfekcyjny, wzór do naśladowania. JEdyny minus to te rysunki, ach te lata 80' ;)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.