Komiksy

Han Solo at Stars' End


Tytuł oryginału: Han Solo At Stars' End (1-3)
Scenariusz: Archie Goodwin na postawie powieści Briana Daleya
Rysunki: Alfredo Alcala
Litery: Michael Heisler
Kolory: Perry McNamee
Okładka: Al Williamson, Tom Roberts
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL:
Wydanie USA: Dark Horse 1997 (strip wydany przez Marvel 1980)


Recenzja Lorda Sidiousa

Oryginale, pierwsze przygody Hana Solo, to jedna z najstarszych książek z uniwersum Gwiezdnych Wojen, dziś trochę zapomniana, zakurzona i odłożona na półkę. Czy słusznie? Można by polemizować, w każdym razie to właśnie w tej serii widać nie tylko jak zmieniły się Gwiezdne Wojny w ciągu ostatnich 30 lat, ale jak zmienił się też i świat, oraz literatura rozrywkowa. Podobnie jest też w adaptacji komiksowej, gdzie znów mamy do czynienia z produktem z innej epoki, który niegdyś fascynował, a dziś może być tylko śmiesznostką, na którą można spojrzeć z łezką w oku, lub nawet bez niej.

Sam komiks to dość ciekawa sprawa, powstał on koło roku 1980 jako strip gazetowy, będący adaptacją powieści Briana Daleya Han Solo na krańcu gwiazd pod czujnym okiem Archiego Goodwina. Marvel w pełnej klasie, można by rzec, tyle, że gazetowy. Dopiero na początku lat 90. przerobiono to na komiks zeszytowy, a potem zbiorcze wydanie, ale już pod szyldem Dark Horse'a. Efekt, bez wątpienia ciekawy i widać to na pierwszy rzut oka. Rozmiar panelu w stripie jest inny niż w normalnym komiksie, są ograniczenia, więc by dostosować się do normalnej formy, całość została trochę przeskalowana. Na samych rysunkach nie widać tego specjalnie, ale w dymkach i w tekstach owszem, litery są dużo większe niż normalnie. Trochę śmiesznie to wygląda, jak w jakiejś książeczce dla dzieci, ale właśnie należy pamiętać o kontekście.

Inną, dziś wręcz archaiczną cechą są rysunki. Owszem wiadomo, kreska i możliwości artystyczne mocno się zmieniły w ciągu ostatnich kilkunastu lat, tu jednak warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Sposób kompozycji w kadrze, zwłaszcza tam, gdzie autorzy próbują nam przypomnieć, że akcja dzieje się w kosmosie. Widzimy wtedy w tle krzywiznę planety / księżyca, oraz gwiaździste niebo. W ten sposób widać jak wiele zmieniło się w pojmowaniu sagi. Niegdyś, w latach 70. i 80. kosmos był tajemniczy, przez to wzmagał ludzką ciekawość. Dziś, nawet w filmach ("Atak klonów") jest pomijalnym elementem, brak mu tej aury, którą posiadał w czasach pierwszej trylogii.

Sam komiks jest dość sprawną adaptacją powieści, szybką i intensywną, przez co odnosi się wrażenie, że jest może nazbyt skrótowy, ale znów należy pamiętać o formie pierwszego wydania. Co ciekawe ta skrótowość to nie tylko kwestia fabuły, ale też i dokładności, budowle, przedmioty i cała masa innych elementów jest uproszczona. Fajne jest to, że można zobaczyć wyobrażenie Bolluxa i Błękitnego Maxa, dwójkę droidów znanych z tej serii, poniekąd bardzo dla niej charakterystycznych. Zwłaszcza Max, który stał się małym, błękitnym sześcianem. Pewnie będąc świeżo po przeczytaniu powieści inaczej bym zareagował, a gdy szczegóły pamięta się jak przez mgłę, Max przynajmniej dla mnie był zarówno oczekiwaniem (jak wygląda) i pewnym zaskoczeniem.

Na komiks patrzę przede wszystkim przez pryzmat dopełnienia książki oraz pewnej archeologicznej już dziś ciekawostki, doskonale obrazującej fakt jak mocno zmieniło się nie tylko nasze uniwersum Gwiezdnych Wojen, ale co ważniejsze sam odbiór sagi, a także postrzeganie świata. Dodatkowo w komiksie mamy wstęp, będący niejako historią powstania, który napisała Heidi McDonald.



Oficjalny temat na Forum


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 6/10
Klimat: 7/10
Rozmowy: 5/10
Rysunki: 7/10
Kolory: 3/10
Opis świata SW: 7/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 5,33
Liczba: 3

Użytkownik Ocena Data
R2-r 6 2014-04-26 20:38:54
Lord Sidious 6 2009-05-17 18:26:39
Nestor 4 2013-03-27 10:06:36

Tagi: Al Williamson (15) Archie Goodwin (43) Dark Horse Comics (593) Marvel Comics (105) Michael Heisler (110)

Komentarze (3)

Coś mi w tym komiksie nie pasowało, czuć że to adaptacja a nie wolna historia tworzona od zera.

Przejrzałem sobie z ciekawości. Istotnie bardzo skrótowa adaptacja. Ugrzeczniono co się dało, zabrakło trochę bollywoodzkiego absurdu, a przedstawienie świata mocno odstaje od moich wyobrażeń. Najbardziej dotknął mnie brak charakterystycznych dla CSA elementów. Szkoda że adaptacja nie powstała dopiero w połowie lat '90, po wegowym sourcebooku do przygód Hana.

Hmmm... czytałem książkę...

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.