Gry komputerowe

TIE Fighter

Tytuł: TIE Fighter
Rok wydania: 1994
Galeria:
Typ: symulator kosmiczny
Platforma: PC, Mac
Save:


Recenzja Jurka

TIE Fighter powstał na fali sukcesu X-Winga, wprowadzając pewne ulepszenia. Najważniejszą jego cechą było to, że po raz pierwszy gracz mógł wcielić sie w postać będącą pos tronie Imperium i niszczyć nie machinę wojenną Imperatora, ale Rebeliantów walczących po stronie Dobra. Niektórzy uważali to za zarzut w stronę tej gry, ale TIE-Fighter miał dać przyjemnośc polatania również maszynami Imperium i nareszcie gracz miał się przekonać, która ze stron dysponuje przewagą techniczną.
Trochę później LucaArts wydało również TIE Fighter Collector`s CD-ROM zawierający ulepszoną wersję gry (m.in. zwiększono rozdzielczość z 320x200 na 640x480) wraz z kampanią Defender of the Empire, która wczesnie sprzedawana była jako dodatkowe misje. W sumie pozycja ta obejmowała ponad 100 różnorodnych misji.



Recenzja Stele'a

Mieliśmy X-Winga, który okazał się dobrą grą. Polityka Lucasarts nie zmieniła się przez te wszystkie lata, więc jeśli coś się sprzedaje, trzeba zrobić sequela. Na szczęście wyszło o stokroć lepiej, niż przy Jedi Knightach czy TFU. Poprawiono największą bolączkę poprzednika, czyli słabe tło fabularne i niskie skomplikowanie misji. A przede wszystkim postawiono gracza po drugiej stronie konfliktu. W sumie jest to jedyna gra, w której można grać od początku do końca tylko po stronie Imperium. Nie ma tu żadnych głupawych morałów i nawróceń bohatera na „jedyną prawą ścieżkę”. Walczy się o pokój i ład przeciwko skorumpowanym zdrajcom i terrorystom. I wierzy się w słuszność swoich czynów. Nie bez przyczyny wielu uważa TIE Fightera za najlepszą grę Star Wars i gości ona na niektórych listach gier wszech czasów jako jedyna z nich.

Mechanika
Gra działała pierwotnie na ulepszonym silniku X-Winga. Wszystkie zasady pozostały więc takie same. Zmienił się sposób rozpoczynania i kończenia misji. Jako że połowa dostępnych maszyn nie posiada hipernapędu, mamy przypisany okręt-matkę i powinniśmy dotrzeć do jego hangaru, aby zakończyć misję. Niestety, po zaliczeniu wszystkich celów głównych możemy zwyczajnie przerwać misję, a i tak zostanie ona zaliczona, co odbiera nieco realizmu. Poprawiono to niestety dopiero w XWA.
Polatać możemy aż siedmioma maszynami (jedna dostępna dopiero w dodatku). Są to znane wszystkim standardowe TIE (TIE/ln, TIE/In, TIE/sa), znany z X-Winga Assault Gunboat, wymyślone na potrzeby gry maszyny z serii TIE Advanced, czyli Avenger i Defender, oraz Missile Boat, dostępny tylko w dodatku. W przeciwieństwie do prequela, myśliwce nie są zbalansowane. TIE Defender jest najlepszym myśliwcem wojny domowej, a Missile Boat może rozwalić w pojedynkę całą flotę. Odbiło się to na konieczności tonowania ich statystyk w kolejnych częściach na potrzeby multiplayera.
Oprócz grywalnych myśliwców dostajemy kilkadziesiąt różnych statków cywilnych, okrętów, platform, kontenerów i innego kosmicznego złomu. Nie ma już przypadków sklejania instalacji z kontenerów. Teraz wszystko posiada własny model, a ich liczba powoduje, że rzadko się powtarzają. Jest to wielki postęp w stosunku do X-Winga.
Fizyka lotu pozostała niezmieniona. Nadal musimy rozdzielać energię między podsystemy. Do silników, działek i tracz (niektóre TIE ich nie mają, oczywiście), doszedł czwarty pożeracz energii, zwany bronią promieniową. Zalicza się do niej lekki promień ściągający, uniemożliwiający przeciwnikowi manewry w walce kołowej (klucz do sukcesu Missile Boata), zagłuszarka broni energetycznej i zagłuszarka namiaru rakiet. Dostępna jest ona tylko w niektórych misjach, głównie pod koniec gry. Niestety wraz z nią dodawana jest rezerwa mocy reaktora, wymagana do jej obsługi, przez co można takową wyłączyć i znacząco zwiększyć prędkość myśliwca. Niezbyt realistyczne. Dodawanie kolejnych gadżetów powinno nadwyrężać generator statku.
Kolejną nowością jest akcelerator SLAM. Dopalacz zwiększający dwukrotnie prędkość myśliwca kosztem mocy zgromadzonej w kondensatorach działek. Nowinka dostępna tylko w Missile Boacie i niezbędna dla pełnego wykorzystania jego potencjału.
Działka pozostały takie same. Wiązka jonowa zdaje się poruszać trochę szybciej, ale nadal jest wolniejsza od laserowej.
Nastąpiła duża zmiana w kwestii pocisków kierowanych. Oprócz dwóch podstawowych mamy teraz mnóstwo innych głowic. Od ulepszonych wersji pocisków udarowych i torped, przez ciężkie rakiety i bomby kosmiczne, mogące jedną salwą zniszczyć fregatę, po eksperymentalne głowice magnetyczno-puslacyjne, wysysające energię z kondensatorów turbolaserów. Obszar kolizji pocisku jest znacznie większy niż w X-Wingu, przez co znacznie prostsze stało się zestrzeliwanie ich w locie. Niekiedy jest to nawet wymuszone scenariuszem. Znów realizmu w tym niewiele, ale za to ile frajdy.
W przeciwieństwie do poprzednika, tym razem głowice nie są przypisane do konkretnego myśliwca. Po przejściu misji, w której dany typ pocisku występuje po raz pierwszy, mamy możliwość użycia go w każdej następnej misji zamiast domyślnych głowic. Podobnie sprawa ma się z bronią promieniową. Wyczytałem również, jakoby możliwość podmiany zależała od zdobytej rangi, ale nie wiem ile w tym prawdy. Nigdy nie latałem specjalnie słabo, aby to sprawdzić. Daje to graczowi więcej wolności i dodaje element strategiczny, ale ja to traktuję jako niezbyt uczciwy chwyt. Ciężkie rakiety niekiedy znacznie ułatwiają zadanie, czy wręcz zaliczenie go w sposób nieosiągalny z domyślnym uzbrojeniem.
System jednego życia, po którego stracie trzeba zaczynać całą grę od nowa, pozostał, jest jednak opcjonalny. W opcjach można włączyć automatyczne wykonywanie kopii zapasowej pilota, oraz jej podmianę w przypadku śmierci. Jeśli ktoś jest masochistą, nikt mu nie broni opcji wyłączyć. Zwykli gracze nie muszą nic ręcznie kopiować. Rozwiązanie idealne.
Ilość skryptów dostępnych dla AI nie rozrosła się znacząco. Projektanci nauczyli się jednak w pełni je wykorzystywać. Wraz ze zwiększeniem ilości dostępnych modeli i ich limitów w jednoczesnym pojawianiu się na mapie czynią rozgrywkę znacznie ciekawszą i mniej schematyczną.
AI zostało odrobinę poprawione. Pewnie głównie pod względem prędkości reakcji i unikania kolizji, co było niezbędne przy wprowadzeniu znacznie szybszych myśliwców. Walki dwóch botów nadal pozostają długie i niewiele wnoszące.
Odwzorowanie okrętów nadal kuleje. Są mniej śmiertelne dla myśliwców i lepiej sprawują się w walkach miedzy sobą, ale do ideału wciąż wiele brakuje. Innowacją jest wprowadzenie podsystemów okrętów. W X-Wingu można było jedynie zniszczyć generatory osłon ISD. Teraz mamy możliwość unieszkodliwienia wyrzutni rakiet (tak, capitale strzelają pociskami; kolejna nowość) i wszystkich stanowisk artylerii. Możemy też wybierać te punkty jako cel dla pocisków. Nie trzeba strzelać nimi na ślepo, jak w generatory osłon w X-Wingu.
W interfejsie gracza dodano także w pełni trójwymiarową minimapę, dostępną po zapauzowaniu gry. Możemy na niej rozeznać się w sytuacji na polu walki i obrać cele, które zostaną wprowadzone do komputera pokładowego. Kolejny nierealistyczny element, ale bardzo pomocny.
Obraz namierzonej jednostki na CMD nie jest już nieruchomym obrazkiem, z którego możemy odczytać jedynie ładunek i odległość. Teraz jest to trójwymiarowa miniaturka celu. Widzimy więc, w jaki sposób względem nas jest ustawiony. Mamy też dostęp do dokładnej wartości uszkodzeń celu. Po przywołaniu osobnego okna można odczytać skrypt, który właśnie wykonuje AI sterujące celem, oraz używane uzbrojenie. Kolejny raz realizm ustępuje wygodzie gracza.
Kolejną wspaniałą innowacją jest punktacja za misje. Podczas gdy w X-Wingu mieliśmy cel główny, który pozwalał na zaliczenie misji, a punkty zdobywało się za zestrzelenia i ilość celnych strzałów, to tu punkty przyznawane są za cele główne, drugorzędne i dodatkowe. Pierwsze i drugie znane są cały czas. Te ostatnie są ukryte i można je przeczytać dopiero w symulatorze, po ukończeniu danej misji. Pierwszorzędne obejmują elementy niezbędne do ukończenia zadania i są wymagane do promocji do następnej misji. Drugorzędne to głównie zadania wywiadowcze, wpływające jedynie na rangę w Sekretnym Zakonie Imperatora (taka komórka ISB, wykorzystująca Proroków Ciemnej Strony i mająca oko na czułych na Moc żołnierzy). Bonusowe zawierają kompletnie nierealne osiągnięcia, spoza „kanoniczego” przejścia gry. Zwiększają jedynie ilość punktów. O ile wypełnienie celów podstawowych jest obowiązkowe do przejścia gry, to za osiągnięcie pełni celów drugorzędnych lub bonusowych dostaje się odpowiednie odznaczenia, dołączane do medalu za daną kampanię. Niestety ich ilość jest różna dla różnych kampanii i nie zawsze ładnie się komponują w szkatułce na medale.
Usunięto błąd z kilkukrotnym wyświetlaniem się informacji o statusie jednostek. Prawdę mówiąc, żadnych błędów w grze nie doświadczyłem.
Na potrzeby gry napisano nową ścieżkę dźwiękową. Oczywiście zawiera motywy znane z sagi, takie jak Marsz Imperialny i temat Imperatora, ale dodaje do nich kilka całkiem nowych melodii, pasujących do klimatu Imperium, a będących bardziej triumfalnymi niż pisane „pod tych złych” kompozycje Williamsa.
Dodano możliwość wyboru poziomu trudności. Nie ma między nimi jakichś kolosalnych różnic. Na łatwym trzeba się niekiedy postarać, a i trudny da się przejść bez wsparcia Mocy.

Fabuła
Tym razem wcielamy się w postać Maareka Stele'a. Wrażliwego na Moc chłopaka z rozdartego wojną domową układu Taroon, który trafił do imperialnej niewoli podczas pacyfikacji rodzinnego świata i dzięki wykazaniu się nadzwyczajnym talentem dostąpił zaszczytu zostania pilotem, a potem nawet Ręką Imperatora... Nazwisko bohatera w samej grze nie pada ani razu. Historię znów możemy poznać w opowiadaniu dołączanym do pierwszego wydania gry i w formie rozszerzonej, w oficjalnym poradniku, wydawanym przez firmę Prima Games. (poszukuje tej książeczki, lub samej jej treści, za rozsądną cenę!) Tym razem bohater dostał trochę mniej miejsca w EU, bo pojawił się tylko epizodycznie w Dziedzictwie Mocy.
Gra składa się z 13 kampanii. Są one jednak znacznie krótsze od X-Wingowych. Składają się z 5-8 misji. Stanowią jednak spójną, logiczną całość, przez co znacznie przyjemniej się je przechodzi i najzwyczajniej potrafią człowieka wciągnąć. Ponownie dostajemy zestaw misji treningowych dla każdej maszyny (a że jest ich więcej, to i zadań doszło) oraz tory przeszkód do doskonalenia precyzji. Tym razem zamiast bramek w otwartej przestrzeni, lecimy po okręgu wewnątrz rury. Jest to jednak równie nużące jak w poprzedniku. Liczba scenariuszy jest zbliżona do X-Winga. O kilka mniej misji w kampanii, ale w zamian więcej treningowych. Ile by ich jednak nie było, nadrabiają to jakością. Tym razem nie ma opcji wykonywania różnych wariantów misji, mających taki sam wpływ na fabułę, ale niekiedy przebieg samego zadania zależy od zachowania gracza. Np. kolejność eliminacji przeciwników może decydować o czasie i ilości pojawienia się kolejnych.
W pierwszych kampaniach uczestniczymy w standardowych działaniach wojsk imperialnych. Zwalczamy Rebelię i piratów, zaprowadzamy pokój i porządek w galaktyce. Gdzieś pośród tej rutyny docierają do nas poszlaki o korupcji na najwyższych szczeblach dowodzenia, z którymi w końcu przyjdzie nam się zmierzyć, by potem sojusznik wbił nam wibroostrze w plecy, przeprowadzając zamach na Imperatora... Fabuła jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, bo każdy powinien poznać ją samodzielnie, doświadczając zdrady i dokonując zemsty.
Podczas rozgrywki służymy pod samym Mitth'raw'nuruodo, latamy na skrzydle Lorda Vadera i nie raz ratujemy życie Imperatorowi. Dokonujemy wielkich czynów w nienachalny sposób, nie przeczący filmom ani innym pozycjom EU.
Cała akcja toczy się między Imperium kontratakuje a Powrotem Jedi, przez co unikamy jakichkolwiek niezgodności z filmami. W kampanii znajdują się nawiązania do planowanego wtedy projektu Cienie Imperium. Z czystym sumieniem mogę ją postawić na równi z takim Jedi Knightem. Może nie ma aktorskich cutscenek, ale dzięki wymowie odpraw pozwala się wspaniale wczuć w postać i poczuć emocje w stopniu większym niż w nastawionym na fabułę XWA.

Historia wydawania
Tym razem wydań było trochę mniej.
Na początku 1994 powstało demo, wydane jako... podstawa do reklamy samochodu. Tak, zamiast outra mieliśmy reklamy Dodge'a. Gra była na wczesnym stadium produkcji. Demo obejmowało jedną prostą misję. Był to bardziej mod pod X-Winga niż demo nowej gry. Jego nagranie można znaleźć na Youtube, tutaj.
W lipcu 1994 gra wreszcie ujrzała światło dzienne. Podobnie jak w X-Wingu: na dyskietkach, bez tekstur i dubbingu. Dodano „cieniowanie” modeli, przez co wyglądają one znacznie lepiej. Niekiedy lepiej od tych oteksturowanych z nowego silnika.
Zaraz potem wydano pierwszy dodatek, Defender of the Empire, kończący się promocją Thrawna do stopnia wielkiego admirała. Drugi dodatek, kończący historię, nie został wydany samodzielnie.
Rok później, w 1995, wydano wersję TIE Fighter Collector's CD-ROM. Podobnie jak w X-Wingu, oferowała lepszą jakość muzyki, grafiki, cutscenek i nowe intro. Zawierała również oba dodatki. Fabuła była więc kompletna. Wreszcie dostaliśmy to, czego zabrakło nawet w reedycji X-Winga. Wszystkie komunikaty podczas lotu są dubbingowane, tworząc wspaniały klimat. Nie ma to jednak jak głos Vadera, nawet jeśli to tylko Scott Lawrence. Dodatkowo ułatwia to dostrzeżenie w porę komunikatu (napisu można nie zauważyć, jeśli jest się pochłoniętym przeciwnikiem).
W 1998 wydano remake w serii X-Wing Collector Series na silniku XvT. Wprowadzone zmiany były identyczne jak X-Wingu. Nowy silnik, nowe, oteksturowane modele. Lepsza rozdzielczość i efekty... oraz wyłączenie muzyki midi podczas sekwencji lotu. Ponownie latamy ciszy. T/F posiada jednak znacznie bardziej wyraziste odgłosy silników i strzałów, więc nie jest to aż tak dokuczliwe. Wystarczy docenić piękno wycia podwójnego silnika jonowego. Dodano kompatybilność z Windowsami 95-98, a po spatchowaniu - do XP.
Właśnie ta wersja została w 1999, wraz z X-Wingiem i demem XvT, wydana jako X-Wing Trilogy.

Wersja dosowa działa z myszą. Windowsowa wymaga jednak joysticka. Gry nie da się uruchomić bez kontrolera gier. (Pada/joysticka. Na kierownicy na upartego też się da.)

Patcha pozwalającego grać na Windowsie XP (wersja Collector Series) można znaleźć tu. Przed instalacją gry uruchamiamy plik exe.
Nieoficjalnego fixa, poprawiającego błędy graficzne na nowych radeonach (może na czymś innym też), tu. Plik ddraw.dll wklejamy do głównego folderu gry.


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 9,00
Liczba: 37

Użytkownik Ocena Data
Darth Leonard 10 2015-10-09 11:46:21
R2-r 10 2014-04-26 20:44:34
BSN Fighter 10 2012-09-24 20:46:23
rajmund 10 2012-01-09 21:35:56
Stele 10 2010-07-22 23:02:32
Raham Kota 10 2010-06-23 13:14:40
DARTH REVAN1 10 2010-05-25 19:20:04
duży 10 2010-01-29 19:04:56
igi97 10 2009-12-28 19:57:41
Strid 10 2009-11-08 12:51:18
bartek3039 10 2009-02-06 08:39:25
Jabba the best 10 2008-08-07 11:16:35
Lordfilip 10 2008-04-22 12:20:46
Lucas 10 2007-11-11 13:12:20
Baca 10 2007-05-28 17:48:16
Piett 10 2006-03-07 16:23:46
Daniel Skyfighter 10 2006-02-18 20:07:32
Sztukur 10 2006-02-16 15:29:16
BoSheK 10 2005-08-07 17:50:19
PodleśMucha 10 2005-05-24 14:23:24
mule 10 2005-02-08 12:55:04
Vip`per 10 2004-11-19 16:16:54
vader xuru 10 2004-08-10 15:44:51
Nadiru Radena 10 2004-05-07 16:58:26
Lord Jabba 9 2010-04-12 14:45:43
s3rek 9 2009-05-31 19:26:56
mgmto 9 2006-09-27 16:50:27
Qu3tz 9 2005-03-14 10:18:53
FEL-1996 8 2014-04-26 12:44:14
Skywalker Junior 8 2009-12-28 11:11:37
vooyas 8 2005-04-03 12:24:49
dooku 8 2004-10-31 13:04:05
Lord Tyranus 7 2004-11-01 17:19:08
Kell_Tainer 7 2004-06-05 13:55:32
Lord Bart 5 2012-01-28 16:03:14
Strangler 5 2004-05-24 10:14:06
darthvader 1 2005-08-04 16:46:01

Tagi: LucasArts (74) TIE Fighter (1)

Komentarze (33)

Na szczęście mam jeszcze stacjonarnego kompa z WIN XP - instalacja poszła bezproblemowo. Wersję "dosową" też posiadam.
Spróbuję zainstalować na laptopie wg wskazówek Stele'ego. Chciałem pograć wykorzystując telewizor LCD (37") jako monitor.

No i zawsze pozostaje opcja zaopatrzenia się w wersję dosową i grę przez emulator.

Spróbuj wgrać całą zawartość płyty na dysk i skopiować zawartość "install" poziom wyżej do głównego. Tak na pierwszy rzut oka wygląda instalacja... Podobny problem miałem chyba z MotS na XP i brutalne wgranie plików działało.
Jak nie będzie banglać, wal na PW i spakuję wersję zainstalowaną, dodam xpkowe wpisy z rejestru, które będziesz musiał trochę przerobić i upnę.

Laptop z Windows 7 (ATI Radeon HD 5XXX - na tym sprzęcie nie mogę zainstalować "Collector series: X, T, XvT". Nie chce zainstalować nawet po odpaleniu SETUP.EXE w trybie zgodności WIN XP a nawet WIN 95 - pytam się drogich fanów: co robić, jak żyć?!

Niestety grałem jednie w Demo, ale po tym co zobaczyłem w wersji demonstracyjnej gra musi być rewelacyjna.
Jak skończę X-Winga to postaram się zdobyć TIE Fightera.

Szkoda że nie natknąłem się na tą grę w jej latach świetności. Bo te ma niestety juz za sobą. Naprawde żałuje bo słyszałem o niej wiele dobrego. Przydałby się jakis remake.

Mógłbym grać w tę grę nawet po tak długim czasie. Jak dla mnie jej klimat (mimo iż teraz troszkę słaby graficznie) daję nadal rade. Fantastyczna gra, miło (i długo) się w nią grało :) Polecam

ech, to były czasy :D jedna z moich ulubionych gierek :D

Ja mam dżoja i chyba zagram:D

Fajowa Gierka!!!!

link na moda do X-wing: Alliance

http://www.tftc.gaylenol.com/html/downloads.html

Przebojowa giera. Klimat jak w filmach. Istnieją także graficznie ulepszone wersje tej gry:

w 1995 roku wydano "Collector's CD-ROM Edition" gdzie oprócz datadysku Defenders of the empire dodano także kampanię Enemies of the empire a to wszystko 640x480.

Istnieje także mod do X-winga: Alliance, który jest konwersją starego Tie fightera

Teraz już klasyka, mimo swoich lat gra jest bardzo dobra, ale lata robią swoje.

przepraszam panie administratorze ale chyba nie działa pobierania dem gier ;/

gra moim zdaniem na 7 za grafa ale grywalność fabuła jest super :P

Co wy chcecie gierencja jest the beściak :D

BARDZO FAJNA GIERKA. BARDZO PRZYPOMINA MI "MŁODE LATA"

Gra jest fajna ale grafika nie.Po prostu gra ma swoje lata.Jak komuś się podoba to radzę zagrać w x-wing vs tie fighter.To samo tyle że z lepszą grafiką no i jest rebelia

ks7sek>Na twoim miejscu spróbowałbym na jakimś starszym Windowsie np.98 lub jego nowsza wersja.

Co do gry to jest doskonała i po zagraniu w nią zacząłem lubić Imperium,jego armię ,oficerów i całą resztę.
Polecam.
Z utęsknieniem czekam na nową część Tie Fightera!

Sluchajcie odpalilem w koncu tego Tie Fightera w XP ale mam problem z obrazem gdyz jak wchodze do misji i gdy juz mam byc w kokpicie mysliwca to mam obraz w ogole zamazany ze w ogole nie wyglada na obraz. POMOZE mi ktos? Czemu tak sie dzieje??????? :(((

Słuchajcie w pelnej wersji nie można obracać się klawiaturą?? Można grać padem

PodleśMucha masz ta gierke i grasz w nia na xp normalnie? JA nie moge za chiny jej uruchomic. Nie wiem jak ty to zrobiles. Sciagnelem tego fixa ale du....a to nic nie daje nawet demo mi nie chce ruszyc. Pozdrawiam i HELP me! Giera byla i jest zajefajna!!!

w X-wingu to było akurat manewrowanie było rzeczywiście zbyt płynne, ale w TF jest inna sprawa - większość imperialnych maszyn poświęcała pancerz na rzecz zwrotnosci, więc to nie dziwne, a T/D, T/A i MIS maja bardzo nowoczesne myśliwce (czyt. ultrazwrotne). W TF, gdy nie masz osłn, możesz liczyć tylko na zwrotność, więc musi ona być płynna !!

Aby urochomić tą gierkę pod Windows XP trzeba zainstalować specjlanego patcha, dostępnego choćby na www.lucasfiles.com Podobnie w przypadku X-Winga. To, co mnie bardzo ucieszyło w Tie-Fighter to fakt, że dorzucono tu kampanię w którą nie miałem okazji zagrać... Chyba były nawet dwie dodatkowe! Super. Jedyny mankament to nie tyle grafa, która jest OK ale manewrowanie statniem. Podobnie jak w X-Wing, wszystko działa zbyt "płynnie" - skręt statku jest szybki i zbyt zwrotny. Mankament ten poprawiono już w X-Wing vs Tie Fighter Balance of Power by wsadzić w końcu pilota w rozklekotane, ciężkie maszyny w X-Wing Alliance... :)

Kiedyś grałem w tą kultową gierkę, to było coś. Jak uruchomić ją pod Win XP?

Heh ta gierka mimo swojego wieku ma cos w sobie. Oddaje atmosfere Imperialnych myśliwców. Fajna gra.

Dosyc fajna gra 8/10

Tie Fighter i jego dodatek Defender of the Empire to polepszone tekstury Xwing ale nadal niska rozdzielczosc. Gra ciekawa ale to co
w Xwingu stanowilo siłę czyli stopien trudnosci tu zostal bardzo ograniczony przez co gre szybko sie przechodzi i nie wymaga takiego wysiku jak Xwing. W mojej ocenie 7/10

No, to juz jest cos! :D W przeciwienstwie do udziwnionego x-winga, w TIE mozna calkiem ostro przygiercowac. W tamtych czasach wykonanie to bylo 9/10. W stosunku do x-winga grafika wzbogacona o cieniowanie Gorauda. Bez analogowego joya nie ma mowy o grze. Kiedys absolutnie najlepsza, dzisiaj do przelkniecia tylko przez fanatykow. Jeszcze jedno: fantastyczny feeling w czasie boju, do dzis nie powtorzony przez zadna produkcje. Gdyby zrobiono remake'a...

:P 10/10 fajan gra

gierka swietna ale fak bez joya lub pada ani rusz, ale za to nie ma wiekszej radochy niz wladowanie 3 serii z dzialek pokladowych tie interceptora w parszywego X-winga :D (bez urazy dla X-wing'ow)

Ja nie grałem, nie mam joya:(

Kto nie grał, a ma joya powinien zagrać. Ta gra ma to coś... i słaba grafa wcale tam nie przeszkadza.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.