Komiksy

Boba Fett: Murder Most Foul

Tytuł oryginału: Boba Fett: Murder Most Foul
Tytuł TPB: Boba Fett: Death, Lies, & Treachery
Scenariusz: John Wagner
Rysunki: Cam Kennedy
Litery: Steve Dutro & Bob Pinaha
Okładka: Mathieu Lauffray
Wydanie USA zeszytowe: Dark Horse Comics 1997
Wydanie USA zbiorcze: Dark Horse Comics 1998
Tłumaczenie:brak
Wydanie PL:brak


Recenzja Lorda Sidiousa

O ile When the Fat Lady Swings można jeszcze (poza jednym wątkiem) uznać, za luźną kontynuację Polowania na Bar-Koodę, o tyle „Murder most foul” to właściwie zwieńczenie serii, albo przynajmniej dokończenie jej drugiej części. I pięknie to widać w zbiorczym komiksie, gdzie nie ma oznaczenia, kiedy zaczyna się, a kiedy kończy, która historyjka. Początek drugiej bardzo łatwo określić, trzeciej także nie jest problemowy, acz właściwie nie widać większej różnicy.

W opowieści mamy dwa główne wątki, które tym razem się splotą w finale. Pierwszy z nich to kwestia huttów. Gorga decyduje się ostatecznie sprzątnąć swego teścia – Orko. W tym celu wynajmuje Bobę Fetta, ten nie jest chętny by pracować w roli skrytobójcy, ale pieniądze robią swoje. Łowca nagród wyrusza na łowy, albo przynajmniej tak się wszystkim wydaje. Tyle, że dzieją się dwie rzeczy niezależne, pierwsza, to żona Gorgi jest w ciąży i usunięcie teścia przestaje być takie pilne, ba może nawet być niepożądane. Druga sprawa to kwestia Fetta – on źle się czuje w roli zabójcy, więc próbuje się dogadać z Orką. I tu wplata się drugi wątek, Ry-Kooda, brat Bar-Koody, pałający rządzą zemsty postanawia na własną rękę rozliczyć się z huttami. Ten wątek jest o tyle dziwnie prowadzony, że zaczyna się w momencie, gdzie Fett zostawił Ry-Koodę w poprzednim komiksie, zupełnie nie zważając na to, że upłynęło już trochę czasu. Można to różnie tłumaczyć, acz mnie takie skakanie się nie spodobało.

Moim zdaniem sam komiks jest niewątpliwie najlepszy z tej krótkiej serii, w głównej mierze dzięki huttom. Podoba mi się to, że oni znów potrafią knuć przeciw sobie i cały czas liczyć potencjalne zyski. Druga sprawa to fakt, że w końcu mamy fabularne rozwiązanie historii. Owszem zostaje furtka na kontynuację, acz póki co z niej nie skorzystano, może i dobrze. No i jeszcze warto dodać o Camie Kennedym. Jedni go uwielbiają, inni – jak ja – woleli by nie oglądać jego dzieł. Ani graficznie, ani kolorystycznie nie odróżnia się od „Polowania / Nagrody”. Ja zupełnie nie czuję klimatu tej kreski, nadal mam wrażenie, że jest ona raczej męcząca, niż przyjemna.

Czy zadawalająca końcówka jest wystarczającym powodem, by sięgnąć w praktyce po całą serię? Moim zdaniem nie. Nadal bawią zwyczaje godowe huttów – zwłaszcza, jak się pamięta o ich specyficznej płciowości (poniekąd znanej w czasach gdy powstawał komiks), reszta zaś, dąży do przeciętności, a konfliktów między huttami znamy już trochę. Czy kolejny jest potrzebny? Pewnie tak, ale zasługuje na lepsze wykonanie.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 4/10
Klimat: 3/10
Rozmowy: 5/10
Rysunki: 5/10
Kolory: 4/10
Opis świata SW: 6/10


Okładka wydania zbiorczego:

Pełne okładki:




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,00
Liczba: 6

Użytkownik Ocena Data
Shedao Shai 8 2016-06-07 14:38:19
Vergesso 8 2016-05-23 20:23:06
Wolf Sazen 6 2017-12-03 18:40:42
San Holo 6 2016-02-18 19:24:25
Nestor 4 2011-01-27 20:19:08
Lord Sidious 4 2009-07-23 22:08:23

Tagi: Boba Fett (komiksy) (18) Dark Horse Comics (594)

Komentarze (1)

Suchary trochę.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.