Komiksy

Rycerze Starej Republiki: Demon


Tytuł oryginału: Knights of the Old Republic #47-50: Demon
Tytuł TPB: Knights of the Old Republic Volume 9: Demon
Scenariusz: John Jackson Miller
Rysunki: Brian Ching
Litery: Michael Heisler
Kolory: Michael Atiyeh
Okładki: Benjamin Carré
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydanie USA zeszytowe: Dark Horse Comics 2009- 2010
Wydanie USA zbiorcze: Dark Horse Comics 2010
Wydanie PL: Egmont Polska 2012

Uwagi: Przedostatnia miniseria z cyklu Knights of the Old Republic.


Recenzja Lorda Sidiousa

Coś się kończy, coś się zaczyna. Demon to przedostatni tom serii „Knights of the Old Republic”, który jednocześnie zamyka ją definitywnie. Choć niestety, ze smutkiem przyznaję, że po Vindication cykl ten stracił polot. Tym samym również próba zrobienia wybuchowej końcówki stała się trudniejsza. John Jackson Miller dwoił się i troił, niejednym nas jeszcze zaskakując, ale chyba w jednym poległ totalnie. W pewnej części serii zbyt mocno zbliżył się do gry KOTOR, przez to fani przestali zwracać uwagę na resztę. Drogi twórcy i oczekiwań trochę się rozeszły, przez to w końcówce mamy sporo niedopowiedzeń. Autor wolał skoncentrować się na swojej historii, trudno mu się zresztą dziwić, ale pewien niesmak pozostał.

To nie znaczy, że „Demon” jest zły. Wręcz przeciwnie, jest dobry, może nawet bardzo dobry, ale jest przede wszystkim jest ważnym elementem gry z czytelnikiem. Szczerze mówiąc zmienia trochę punkt widzenia tego, co widzieliśmy wcześniej. Wiele rzeczy prostuje, zwłaszcza kwestię Jarael. Dopiero tu John Jackson Miller ujawnia swoje prawdziwe karty (ciekawe, czy miał je wcześniej, czy teraz tylko udaje, że tak to właśnie wymyślił). Znajdziemy tu także powiązania do „Opowieści Jedi”, przede wszystkim tych nie wydanych w Polsce, dziejących się w miarę bezpośrednio przed tą serią komiksową. I właśnie nagle okazuje się, że do tych komiksów jest bliżej niż do KOTORa. To dość ciekawe zagranie. Ale zmyłek jest więcej. Nie wszystkie postaci w „drużynie” okazują się być tym kim były. Podobnie też jest z przeciwnikami, zwłaszcza z Demagolem. Cóż, to szalony doktorek z Flashpointa, którego awansowano do roli czarnego charakteru. Może i jego eksperymenty są ohydne, acz postać nie została wcześniej wyeksponowana na tyle, by mógł stanowić jakieś zagrożenie dla Zayne’a, nie licząc oczywiście wątku Jarael. Nagle jednak okazuje się, że tajemniczego naukowca było dużo więcej niż myśleliśmy. Nadal nie jest to wspaniały, pierwszoplanowy szwarccharakter, zwłaszcza, że jego motywy są trochę bardziej rozmyte, ale ma się dużą ochotę przeczytać serię jeszcze raz, pod kątem tej postaci. Zresztą wydarzenia w tym komiksie toczą się dość szybko, aż do finału. Zamiast kulminacji, następuje wygaszenie, a potem już jest tylko epilog.


Cała siła „Demona” nie tkwi w tym, że dużo się w nim dzieje, czy że dużo ujawnia, a w tym, że buduje zupełnie inną perspektywę, z której możemy obserwować całą serię, znając już ją. Ponowne przeczytanie całości z pewnością da odbiorcy wiele frajdy, zwłaszcza gdy będzie potrafił wypatrzyć pewne kruczki, które zastosowano. Jedyne czego faktycznie brakuje, to jakieś choćby nawiązania do sprawy Draya i innych Jedi. Ale tamto skończyło się w „Vindication” i tu już nie ma miejsca na powroty. Żałuję też, że niektóre postaci, jak Chantique, nie zdołały się jeszcze rozkręcić na dobre, a wszystko się już kończy.

Za rysowanie końcówki odpowiada Brian Ching. On już nas przyzwyczaił do swojego stylu, a świat „Rycerzy Starej Republiki” ma już w małym palcu. I to widać. Dobrze, że w sposób jednolity graficznie zamknięto końcówkę (co bywało problemem w poprzednich zeszytach). Dzięki temu, nie gubimy klimatu i nie tracimy czasu na rozpoznawanie postaci na nowo.

Myślę, że Zayne’owi, Jarael, Gryphowi, Slysskowi czy Rohlanowi należy się zasłużony odpoczynek. Cała seria raczej koncentrowała się na ich przygodach, i często nieporadnych próbach wykaraskania się z nich. Żałuję trochę, że autorzy poszli w tym kierunku, początkowo sprawiając wrażenie, że obrali sobie inny. Doprowadzenia do gry. Ale najbardziej żałuję tego, że nagle od tego innego tak mocno się odcięli. „Demon” to porządna historyjka, dobre zamknięcie, ale nadal uważam, że „Rycerze Starej Republiki” po „Vindication” nie miały już tej samej siły rażenia. No nic, może przy drugim czytaniu, znając już wszystko, wyłapywanie poszlak okaże się lepszym podejściem. Bardziej satysfakcjonującym. Ale z tym poczekam sobie na polską wersję.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 8/10
Rysunki: 7/10
Klimat: 7/10
Rozmowy: 8/10
Opis Świata SW: 7/10


Temat na forum
Temat na forum (polskie wydanie)
Okładka polskiego wydania:

Okładki wydań zbiorczych:

Pełne okładki:




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,35
Liczba: 20

Użytkownik Ocena Data
RafSwi7 10 2012-06-27 21:08:57
Nestor 10 2012-06-08 11:49:50
X-Yuri 10 2010-09-15 19:11:22
Darth Edziaszka 9 2016-11-01 00:34:27
Ludwik 9 2016-07-13 00:07:07
Master of the Force 9 2012-04-14 22:41:35
Aldebar 9 2010-08-27 23:02:50
San Holo 8 2017-01-23 14:34:29
kyloboski 8 2015-05-27 22:15:44
Donmaślanoz14 8 2014-11-10 22:31:50
Shedao Shai 8 2013-05-17 03:58:33
GiP 8 2012-11-28 09:17:30
Wolf Sazen 8 2012-11-17 11:42:48
jj1990 8 2012-11-02 22:12:23
Mistrz Seller 8 2012-10-29 21:08:16
Piett 8 2012-10-06 17:30:06
Lord Sidious 8 2010-08-26 10:03:04
Adakus 7 2014-05-01 15:17:44
Vergesso 7 2012-11-12 14:51:06
smajlush 7 2012-10-11 18:44:31

Tagi: Benjamin Carre (6) Brian Ching (32) Dark Horse Comics (593) Egmont Polska (480) Jacek Drewnowski (105) John Jackson Miller (52) Michael Atiyeh (49) Michael Heisler (110) Rycerze Starej Republiki (Knights of the Old Republic) (32)

Komentarze (2)

Najlepszy tom KotORa po Vindication. Niestety spodziewałem się tożsamości Rohlana, ale na szczęście miałem niezaspoilerowaną część niespodzianki, bo nie wiedziałem kim jest Demagol. Bardzo ciekawie przedstawiono jego historię. Podoba mi się też Malak, który już zaczyna iść w kierunku zasady po „trupach do celu”. Fajnie podomykano wątki towarzyszy Zayne’a. Rysunki jak to zwykle w przypadku Chinga - wypadły świetnie.

9/10

Jak dla mnie zakończenie trochę wydumane - owszem, że Demagol jest dawnym mistrzem i szkoleniowcem Jarael, to jest duża niespodzianka(bo tego, że jest też kim jest można się było domyślić wcześniej). Jednak wydumane są dla mnie: Zayne jako szef tajnej organizacji, Gryph i Slyssk jako celebryci czy kwestia rodziców Jarael. Wszystko okazuje się nagle w jednej historii komiksowej i to jest dla mnie naciągane na siłę. Ale poza tym, jako zakończenie serii całkiem w porządku. 7,5/10

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.