Komiksy

The Clone Wars: Niewolnicy Republiki


Tytuł PL: The Clone Wars: Niewolnicy Republiki
Tytuł oryginału: The Clone Wars #1-6: The Slaves of the Republic
Tytuł TPB: The Clone Wars: Slaves of the Republic
Scenariusz: Henry Gilroy
Rysunki: Scott Hepburn, Ramón K. Pérez, Lucas Marangon
Tusz: Dan Parsons
Litery: Michael Heisler
Kolory: Michael E. Wiggam
Okładki: Dave Filoni, Kilian Plunkett, Lucas Marangon, Scott Hepburn i Ronda Pattison, Brian Kalin O'Connell, Le Tang
Tłumaczenie: Jacek Drewonowski
Wydanie USA zeszytowe: Dark Horse Comics 2008-2009
Wydanie USA zbiorcze: Dark Horse Comics 2009
Wydanie PL: Egmont Polska 2010

Uwagi: W Stanach w nakładzie 1000 kopi pojawiła się edycja specjalna numeru pierwszego ze zmienioną okładką.


Recenzja Lorda Sidiousa

To pierwsza seria komiksów związanych z nowymi Wojnami Klonów, która mimo wszystko stara się trafić do starszego odbiorcy. I myślę, że to jest największy problem, bo grupa docelowa jest dość wybredna. Z jednej strony niekoniecznie musi być zainteresowana nową serią (wręcz czasem nawet podchodzi do niej niechętnie), z drugiej nowa pozycja musi się mierzyć z legendą, jaką są Wojny Klonów w wydaniu Republic. A z nią trudno wypaść dobrze.

Nie mam zamiaru bronić komiksu tym, że jest bardziej młodzieżowy niż inne. Szczerze mówiąc, on ma olbrzymi potencjał, ale twórcy (w tym głównie Gilroy) nie sprostali wyzwaniu, które sami przed sobą postawili. Mamy tu bowiem do czynienia z bardzo mocnym i ciekawym akcentem, jakim jest niewolnictwo, na naprawdę dużą skalę. I to jeszcze wspaniale osadzone w realiach opowieści - gdyż dotyczy rasy Togruta, z której pochodzi Ahsoka. Nie muszę dodawać, że mamy tu także Anakina, dla którego niewolnictwo nie jest tylko czymś nagannie złym, ale to część jego tożsamości. W dodatku tej części, o której nie chce wspominać. Pamiętamy przecież scenę z filmu „Wojny klonów”, gdy nie cieszy się z powrotu na Tatooine. Świetny akcent, który można rozbudować. I w tym komiksie pojawiły się takie fragmenty, gdzie liczyłem, iż autorzy pójdą właśnie tym tropem. Niestety nie poszli. Może się bali, może nie chcieli tworzyć zbyt złożonej fabuły (tylko po, co brali się za niewolnictwo?). Moment, w którym Ahsoka dowiaduje się coś o przeszłości swego nauczyciela, to idealny początek, niestety uznano, że to musi to odbiorcy wystarczyć. Mnie już nawet nie boli tak zmarnowanie ciekawego tematu, jak banalny i natrętny morał w końcówce. W konflikcie nie można stać z boku, on i tak przyjdzie do nas, więc trzeba walczyć o swoje. I nie wydaje mi się, by słowo banalny było tu zbyt ostre, gdyż zamiast jakiegoś studium dostajemy zwykłą propagandę. Jasne można podać z historii przykład Neville’a Chamberlaina i jego pacyfizmu, który niejako doprowadził do II Wojny Światowej, jednak w tej samej wojnie pozostały kraje, które cały czas zachowały neutralność, choć wcale się nie zaprzedały nikomu - choćby Szwajcaria. Gilroy ukazał niestety, bardzo amerykański punkt widzenia, z mocnym akcentem patriotycznym. Wykorzystanie tematu niewolnictwa do opowiadania takich banialuk, aż woła o pomstę do Mocy. Na szczęście morał jest inny (fajniejszy).


Zupełnie inaczej patrzy się na to z punktu widzenia Wojen Klonów. Komiks przede wszystkim wzbogaca świat Gwiezdnych Wojen o nową ciekawą kulturę Zygerrian, którzy żyją z niewolnictwa i stają się sprzymierzeńcami Separatystów. Świetne jest to, że także dla Konfederatów, nowi sojusznicy nie zawsze są wygodni, zwłaszcza w kontekście wykorzystywania innych. Podobały mi się zakusy Dooku i Sidiousa, którzy z jednej strony nie mają nic przeciw braniu do niewoli całej planety, z drugiej zastanawiają się jak odbiorą to ich sojusznicy. Drugi interesujący aspekt, to spora ilość akcji, wszystko dzieje się dość szybko, mamy mnóstwo zwrotów i nudzić się nie można (niestety trzeba łykać, co dają, bez zastanowienia). Znajdziemy też tu wiele smaczków, choćby w postaci gamy przewijających się zwłaszcza w końcówce bohaterów. Zresztą sama atmosfera, znów arena, w pewien sposób jest mocno Gwiezdno-wojenna. Mnie się to podoba, tylko małe ale, poza akcją brakuje właściwie wszystkiego.

Swoją drogą warstwa graficzna to pewne kuriozum, gdyż sprawia wrażenie, że twórcy nie wiedzą czy mogą odejść od formy serialowej, czy nie. Zresztą mamy tu aż trzech różnych rysowników, którzy na siłę starają się trzymać w miarę wspólną formę, acz właśnie szczegóły lub obrazowanie postaci najbardziej ich różnią. Choćby Ahsoka, która jakby miejscami robi się dojrzalsza. Swoją drogą, jeśli dołoży się scenariusz z przebierankami, to nie wychodzi to źle, miejscami nawet sprawia wrażenie celowego efektu. Niestety i tak odniosłem wrażenie, iż jest to jakaś forma kopiowania tego, co stworzyli bracia Fillbach w kwartalniku.


Ciekawym zabiegiem jest też wydanie komiksu w formacie kwartalnika (mały format, znany np. z „Clone Wars Adventures”). Rozumiem, że chciano tym samym zwiększyć sprzedaż, licząc, że kupią to osoby zainteresowane tamtą serią, ale ma to też swoje minusy. Kadry są przeskalowane, same z siebie nie wyglądają źle, ale napisy, miejscami ciężko się je czyta, są zbyt małe, zbyt niewyraźne. Tu warto dodać, że kwartalnik całkiem dobrze sprzedaje się na rynku amerykańskim.

Powiem tak, ten komiks to kwintesencja Wojen Klonów. Henry Gilroy jest geniuszem, ma głowę pełną pomysłów, tylko niestety musi nimi rzucać, a te nieprzetworzone, niewykorzystane trafiają do realizacji jako, niestety półprodukty. To właśnie problem tej opowieści – ma potencjał, ma fajny morał, wykorzystuje znane postaci, ale coś nie zaskoczyło. Zabrakło czasu na doszlifowanie fabuły, a bez tego reszta się wali. Smaczki są, niestety tylko to nam pozostało, gdyż reszty niedopracowano. Najlepiej to widać właśnie w formie wydania, gdzie nikt nie pomyślał, że niektóre teksty jak zmniejszy się literki, będą słabo widoczne. Ale po co myśleć, skoro i tak się sprzeda.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 5/10
Klimat: 7/10
Rozmowy: 6/10
Rysunki: 7/10
Kolory: 9/10
Opis świata SW: 8/10


Temat na forum
Temat na forum (polskie wydanie)
Okładka polskiego wydania:

Okładka wydania zbiorczego

Alternatywne okładki:

Pełne okładki:




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,05
Liczba: 21

Użytkownik Ocena Data
Free artist 10 2017-07-06 19:40:39
plokon 10 2012-12-02 13:34:22
Rexo 10 2011-01-17 15:56:12
Raham Kota 10 2010-02-10 15:53:08
Donmaślanoz14 8 2014-09-03 02:28:30
Onoma 7 2016-01-15 18:03:29
smajlush 7 2011-10-12 17:49:12
ShaakTi1138 7 2011-08-21 19:11:20
jaroslaw1922 7 2011-04-22 16:34:24
GiP 7 2011-03-07 20:04:28
Wolf Sazen 7 2011-02-22 16:01:58
Lord Jabba 7 2011-02-03 16:05:38
Bolek 6 2014-05-30 13:35:55
Reviusz 6 2012-01-09 17:25:06
Obi-Wan Skywalker 6 2011-02-26 11:52:18
Ludwik 6 2010-12-25 12:52:56
japhy 6 2010-12-25 00:53:04
Melethron 6 2010-07-06 19:53:42
SMiki55 5 2011-10-31 19:17:54
Vergesso 5 2011-01-15 17:09:44
Lord Sidious 5 2010-02-07 17:24:31

Tagi: Dan Parsons (37) Dark Horse Comics (594) Egmont Polska (495) Henry Gilroy (19) Jacek Drewnowski (105) Lucas Marangon (9) Michael Heisler (110) Ramón Pérez (2) Scott Hepburn (6) The Clone Wars (252)

Komentarze (6)

Spodziewałem się tandety, ale komiks całkiem sensowny. Kreskówkową grafikę o dziwo da się przeboleć, a akcja nie odstaje na minus od np. Republiców.

Rycerze Jedi uznający kasowanie kolejnych droidów jako grę. Fatalne rysunki, na mordę Assaj nie można patrzeć. 5/10.

Przeczytany:D Naprawdę bardzo fajny.

To pierwsze wydanie polskie jest super. Polecam ;D 9/10

właśnie skończyłem czytać ostatnią część, daję 6/10

Fajny komiks widziałem wydanie angielskie.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.