Świat Filmu

Fanboys na DVD



Najbardziej strzeżone budynki świata: Biały Dom, Pentagon, Kreml i Ranczo „Skywalker” George’a Lucasa.
Grupa przyjaciół, zajadłych fanów „Gwiezdnych Wojen” postanawia bez skrupułów dostać się do posiadłości Lucasa, aby tam zobaczyć pierwszy pokaz nowego epizodu sagi „Gwiezdne Wojny - Mroczne widmo”. Są znakomicie przygotowani. Mają plany, mapy, hasła i nieziemskie środki transportu opracowane przez jednego z nich już w 5 klasie. Choć misja wydaje się być samobójczą, w myśl hasła „Wpadamy na Ranczo albo giniemy”, nie poddają się.


Recenzja Lorda Sidiousa

Przy recenzji wersji roboczej filmu obiecałem, że z ostateczną oceną wstrzymam się do finalnego produktu. Czas dotrzymać słowa. Choć przyznam szczerze, że do dzieła podchodzę teraz z mniejszym entuzjazmem, a dodatkowo mam wrażenie, że nie wszystkie zmiany wyszły filmowi na dobre. Faktem jest, że nie ma drastycznych różnic.

I choć całość wydaje się być szybsza i intensywniejsza, to jednak nadal film nie przestaje być hermetyczny. Wiele scen, by móc je w pełni zrozumieć, wymaga nie tylko wiedzy związanej z sagą czy innymi dziełami fantastycznymi, ale także zrozumienia, czy jeszcze lepiej zasmakowawnia życia fana. Kyle Newman stara się z jednej strony poważnie podejść do fanów, z drugiej w przedziwny sposób się z nich naśmiewa, co w moim odczuciu jest bardziej uwypuklone niż w wersji roboczej. Tyle, że niestety jest to śmiech wymuszony, bo że coś wygląda dziwnie, nie znaczy, że jest śmieszne. Moim idolem w kwestii ukazywania fanów i nabijania się z nich, pozostaje wciąż niedościgniony Kevin Smith. I czy to jest „Clerks II”, gdzie świetnie ukazano podział między fanów Władcy a fanów Gwiezdnych Wojen i pewne spory między nimi, czy jeszcze lepiej „Jay i Cichy Bob kontratakują”. Zresztą ten drugi film w wielu miejscach jest bardzo bliski, żeby nie powiedzieć podobny, „Fanboysom”. W obu mamy zarówno podróż przez Amerykę jak i przebrzmiałe sławy sagi. Jasne Newman idzie tu trochę dalej, bo poza Rayem Parkiem, Carrie Fisher czy Billy Dee Williamsem pojawiają się tu także i inni celebryci, nie związani z sagą - Danny Trejo, Kevin Smith, William Shatner czy aktor udający Harry'ego Knowlesa. To jednak niestety nie zmienia filmu, nadal jest on trudno zrozumiały i mało atrakcyjny. No i wciąż mało śmieszny.

Istnieje jedna podstawowa różnica między dziełem Newmana a filmem Smitha, to bohaterowie. U tego drugiego to wyraziste i charakterystyczne postaci, natomiast w „Fanboys” ważnym wyróżnikiem jest przeciętność. Fani pokazani w filmie bazują na stereotypach, z których nie powinni się wyróżniać. To prowadzi do pewnego spłycenia, bo zwłaszcza z pozycji środowiska fanów, wiemy jak bardzo nasze zainteresowania, wciąż jedną i tą samą sagą, się różnią. Podobnie jest z konfliktami między fanami różnych opowieści, to też jest w pewien sposób przerysowane. Tylko, że film jest prowadzony na tyle poważnie, że nie wiemy, jak właściwie traktować, to co widzimy na ekranie. Jako żart, czy jako próbę przedstawienia komuś z boku środowiska fanów. Właśnie dlatego dużo bardziej wolę Smitha, który przy całej swojej rubaszności i przerysowaniu, celniej obrazuje fanostwo.

Jest jeszcze jedna warstwa, którą pięknie opisuje kwestia jednego z bohaterów. Nie chodzi tylko o film. I zaiste Gwiezdne Wojny, to coś więcej. Fanów łączy wspólna pasja, ale to dopiero początek przygody i przyjaźni, dla której saga jest tylko pretekstem. Doskonale to widać to właśnie podczas tej amerykańskiej przygody bohaterów. Saga jest spoiwem, motorem napędowym, ale w najlepszych i najważniejszych momentach jest nieobecna, niepotrzebna. Młodzi zaś muszą nauczyć się odkryć samego siebie. Wyjść ponad przeciętność. I tu chyba dochodzi do ukazania jednej z najważniejszej kwestii „Mrocznego Widma”. Podążania za marzeniami. Zdecydowania się, by odejść z domu i ruszyć dalej. Podróż w którą wyruszyli bohaterowie, zmieniła ich, pomogła im się rozwinąć i zrozumieć. Nie planowali tego, byli za przeproszeniem frajerami, którzy napalili się na film, lecz uganiając się za tym dość wyimagowanym celem musieli dorosnąć. Saga, zaś wciąż z nimi będzie, bo to piękne wspomnienia i część ich życia, mit, który pozwolił im zacząć realizować. I moim zdaniem to jest właśnie najpiękniejsze w tym filmie, nie to, że pokazuje fanów, ale to, że pokazuje jak „Gwiezdne Wojny” mogą zmienić nasze życie. Jak się nimi inspirować. Nie by przebierać się za kogokolwiek, ale by podążać za samym sobą i swoimi marzeniami. Tak jak robił to Anakin, czy Luke. Trudno o lepszą laurkę dla sagi, niż ukazanie jak ważne są dla pewnego pokolenia, dla którego stały się mitem. To też pięknie widać w postawie brata głównego bohatera (Chaza), pod koniec filmu, który choć nie jest fanem, nie potrafi obok „Mrocznego Widma” przejść obojętnie.

I prawdę mówiąc najgorsze, co mogło się zdarzyć dla tego filmu, niestety się zdarzyło. Co z tego, że przesłanie jest wspaniałe, skoro jest zmarginalizowane, a całość jest średnio atrakcyjna i to dla fana. Jest wiele scen, które w dodatku mogą być już zbyt hermetyczne dla większości fanów, jak choćby tatuaż z Jar Jarem i oczekiwanie na wspaniały film. To oczekiwanie rozrosło się niewyobrażalnie, ale zmierzenie go z rzeczywistością reżyser zostawił odbiorcy. Ja osobiście, żałuję, że Newman sobie nie poradził z tematem. Wyszedł przeciętny film o przeciętniakach.

Niewiele dobrego można też powiedzieć o polskim wydaniu na DVD. Dobrze, że je w ogóle wydano, natomiast całkowicie pozbawiono nas dodatków, nie licząc zwiastunu i kilku reklam innych filmów. Brakuje przede wszystkim wyciętych scen, czy komentarza reżysera, jak również dokumentów, które powstały przy produkcji filmu. Szkoda, tym bardziej, że Newman zapowiadał bardzo ciekawe dodatki, szkoda, że nie dane nam było zweryfikować jego słów. Jedynie cena wydaje się zachęcająca, ale chyba lepiej jednak wypożyczyć wpierw ten film.




Technikalia:
Wydanie: Kino Świat Sp. z. o.o.
Czas trwania filmu: 91 min
Wersje językowe filmu: polska (lektor), angielska
Dźwięk wersji oryginalnej filmu: 5.1
Dźwięk polskiej wersji: 5.1
Napisy: polskie
Wersja angielska dla niesłyszących: BRAK
Dodatki: Zwiastun
Format obrazu: 1.78:1 / Szerokoekranowy (16:9)



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,00
Liczba: 14

Użytkownik Ocena Data
Raham Kota 10 2011-06-22 15:57:00
Mark Rader 10 2010-08-14 11:48:20
Infernois 10 2010-02-18 20:01:44
łycha 9 2010-03-31 22:06:09
Donmaślanoz14 8 2014-08-30 04:16:41
Aruetiila 8 2013-08-19 02:29:48
Horus 8 2011-01-18 19:53:45
Mistrz Seller 8 2010-04-08 09:13:04
BarHanSolo 6 2014-05-05 22:52:38
ogór 6 2010-02-18 21:33:14
Christian 5 2012-03-18 00:22:36
Lord Sidious 5 2010-02-18 19:13:44
Lord Jabba 4 2010-04-07 20:50:47
SzymQ 1 2010-04-07 19:22:28

Tagi: DVD (23) Fanboys (2)

Komentarze (7)

Obejrzałem wersje z lektorem.
Plusy
-Fajny film
-Świetne zakończenie
-Dobre tłumaczenie
-trochę złagodzili niektóre dialogi.

Minusy
-niektóre sceny prezentują humor niskich lotów (zwłaszcza na początku podróży)
-drobne wpadki w tłumaczeniu (mroczna strona i kilka innych)

Przedtem pisało Dźwięk polskiej wersji dubbingowej. Stąd moje pytanie.

Seller -> Jaki znowu dubbing? Jest lektor a to nie to samo co dubbing..

Hmm.. film fajny, ale prawdę nie wiem czemu wszyscy się nim tak podniecają.. Parę dobrych tekstów i Kristen Bell, cóż film można obejrzeć w sobotę przy piwie gdy ma się dużo wolnego czasu, ale nie specjalnie do niego będę wracał. Szkoda..

zaraz zaraz, zrobili tego dubbing?!

Czy to jakaś pomyłka?

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.