Fandom

Organizacje Jedi

Autor: Gas Xar,
Jedi Order


Fani Gwiezdnych Wojen mają tą dziwną tendencję do tworzenia społeczności, opartych o najróżniejsze „filary”. Takimi filarami mogłoby być chociażby zamieszkiwanie tej samej okolicy, ale, jako że zagęszczenie fanów SW wśród znajomych czy przyjaciół jest zwykle dość niskie, to wielu z nich przeniosło poszukiwania osób posiadających tę samą pasję do sieci, wszak tu jest to łatwiejsze. Internet oczywiście ukazywał kolejne możliwości, z których fani mogli skorzystać, jako pretekst do stworzenia jakiejś grupy. Takimi internetowymi filarami były i są mailowe listy dyskusyjne, irc, fora internetowe, czy portale skupiające wokół siebie całe rzesze fanów. Ale nie tylko. Niemal od początków fandomu w polskiej sieci mamy do czynienia także z bardziej skoncentrowanymi społecznościami. Ba, kierującymi się szeregiem norm i wartości stowarzyszeniami, z określoną listą członków, strukturą i hierarchią. I co tu chyba najbardziej nietypowe, wzorującymi się na organizacji ze świata Gwiezdnych Wojen.

Mowa oczywiście o Zakonach jasnej (a także i ciemnej) strony Mocy. W tym artykule, postaram się przybliżyć, chociaż częściowo charakter tych organizacji.

Zakonnicy



Zakon (przynajmniej w Polskich warunkach) jest skierowany tylko i wyłącznie do jednej grupy ludzi – do fanów Gwiezdnych Wojen. Fani tworzą Zakony, fani do nich należą i je prowadzą, po to, by inni również mieli możliwość uczestniczenia w tym przedsięwzięciu. Dzieje się to poprzez sieć, co tu, na Bastionie nie powinno nikogo dziwić. Mało kto mógłby znaleźć wśród przyjaciół i znajomych chociażby kilku fanów (nie mam tu na myśli uczestników regularnych spotkań fanowskich, które zresztą uformowały się już chyba po powstaniu obecnie istniejących Zakonów), więc tworzenie takich społeczności w sieci wydaje się być tego naturalną konsekwencją – w końcu tutaj łatwiej znaleźć innych fanów.

Nie mniej, chociaż Zakony funkcjonują poprzez sieć, to jednak w każdym z nich przynajmniej część ludzi poznało się w twarzą w twarz, a i nawet już wielokrotnie uczestniczyło w zlotach Zakonu. Kim okazują się być osoby zza ekranu, czy są to zwyczajni ludzie? I tak, i nie. Tak jak inni lubią się zabawić (%Moc% jest w nich silna), ale do Zakonów raczej nie należą zwykli ludzie, są to często osoby dość „odjechane”, a dzięki temu ciekawsze. Nie chcę tutaj ujmować codziennym przyjaciołom i znajomym, ale to właśnie Zakonnicy (jak i inni fani) częściej łamią codzienne schematy, wykraczają poza nie i robią coś innego, może dziwnego może szalonego. Bo czy każdy mógłby dołączyć do… Zakonu Jedi?

Historia Zakonów Jedi w Polsce



Opierając się na mojej ograniczonej wiedzy w tej kwestii, przybliżę chociaż fragment historii Zakonów w Polsce. Jedną z najstarszych znanych mi organizacji tego typu był (wg Ossusa powstały w 1999, a ponoć istniejący już w 1998) Order Of Knowledge, który został założony przez trójkę Jedi: Kenobixa, Obi1Irysa i Miagiego. Zakon ten nie istnieje już od dawna, ale z jego szeregów pochodzi pewna osoba, która jakiś czas później miała stać się jednym z założycieli innej Akademii. Mowa tutaj o Mistrzu Many’m, który wraz z Mistrzem Bifkerem i Mistrzem Loopem założył działającą po dziś dzień Power of the Light Side, a miało to miejsce w listopadzie 1998 roku. Wcześniej, a jest to najstarsza znana mi organizacja tego typu, bo 16 listopada 1997 roku Mistrz Viger założył Force Crusaders (w tamtym czasie ta nazwa jeszcze nie funkcjonowała). Zakon ten, zaczynał jako klan MotS, podobnie zresztą jak i PotLS, które było i nadal jest silnie związane z tą grą. FC również jest działającą po dziś dzień organizacją, oczywiście najstarszą z czwórki obecnie istniejących Zakonów. Niestety, Mistrzowie założyciele zarówno FC jak i PotLS w pewnym momencie z przyczyn wyższych musieli opuścić współzakonników. Nie mniej, ta próba pokazała, że obie organizacje są na tyle silne, by być w stanie przetrwać i działać bez głównych twórców idei tych organizacji.

Jedi Order zostało założone 11 października 2001 roku przez Mistrzów Xaroxa i Rusisa. Zakon ten wyróżniał się od innych tym, że nie zaczynał swej działalności jako klan, ba, w ogóle gry nie były polem działalności tej organizacji. Z założenia powstał jako Zakon dla fanów i w tej formie JO istnieje do dziś dzień. Chociaż i tu, na początku 2008 roku powstała sekcja JK2 dla zakonników chętnych również do takiej formy zabawy. We wrześniu 2002 roku, były członek OOK, Seen Virago (znany szerzej jako Ciepły – twórca Akademii Sukro, strony o SW RPG) wykonał stronę dla JO, której zmodyfikowana szata graficzna służy po dziś dzień. Inne ważne dla JO wydarzenie miało miejsce w grudniu 2003 roku, kiedy to połączyło się ono z Zakonem Sign of Force, założonym przez Mistrza Llonydda, od którego wyszła propozycja fuzji. Co ciekawe, jeden z Padawanów SoF, a później Mistrzów JO przez pewien okres był szkolony przez Lexa Karrde`a z PotLS, więc jak widać rysowała się tutaj jakaś forma współpracy SoF z PotLS.

Swego czasu istniał inny Zakon, o dość nietypowej, bo polskiej nazwie. Mowa o Nowej Akademii Jedi. Miała ona dość rozbudowane dzieje, pełne wzlotów i upadków. Co ciekawe, NAJ miało silne powiązania z innymi organizacjami tego typu, jak chociażby z Jedi Bendu, które składało się w znacznej mierze z tych samych osób co i Nowa Akademia Jedi.

Z NAJ był związany także Zakon Yavin IV Jedi Academy (nie jest to nazwa, lecz napis z loga strony Zakonu. „Ochrzciłem” tę organizację w ten sposób na potrzeby tekstu), który był prowadzony przez nie kogo innego jak przez… Luke`a Skywalkera. Ta organizacja, podobnie jak i NAJ zaliczała się do mniejszych Zakonów, składających się z ok. 10 osób. To, co łączyło oba Zakony, to Rycerz Jedi Plo Koon, który w czasie trwania ostatniej reaktywacji NAJ, przy jej pomocy miał nadzieję uratować Akademię na Yavinie IV od śmierci w wyniku utraty aktywności. Niestety, jako że samą NAJ niedługo potem czekał podobny los, to plan ratowania Akademii Luke`a Skywalkera się nie powiódł.

Z Nową Akademią Jedi powiązane jest też Jedi Order. Z wcześniejszej, acz już nieaktywnej edycji NAJ, gdzieś w okolicy 2003 roku przeszła do JO trójka Padawanów, która – jak się szybko okazało – miała zreformować proces rekrutacji w swoim nowym Zakonie.

Należy także wspomnieć o Zakonie Knights of the New Republic, który w pewnym sensie wyodrębnił się z Akademii PotLS. Zakon ten został założony przez byłego Padawana z PotLS, Mistrza Rexa, wespół z Mistrzami Obiwanem4 i Loganem. Powstał w 2001 roku i funkcjonował przez kilka lat – niestety 29 listopada 2007 roku KotNR zostało zamknięte.

Do mniejszych i niedawno istniejących organizacji tego typu zaliczymy Akademię Vissander, założoną przez dwóch młodych Mistrzów, od których „imion” powstała nazwa Zakonu. Niestety, nie starczyło im sił by poprowadzić rozpoczęte dzieło dalej. Podobny los czekał Zakon Balance of the Force, który miał już większe szanse na zaistnienie, gdyż udało mu się przetrwać ponad rok. BotF było o tyle ciekawe, że ostatecznie wykształtowana przez nich forma Zakonu, nie dość, że określała ich jako szarych Jedi, to mówiła o tym, że odgrywanie klimatu, które jest jedną z kluczowych części w innych Zakonach, u nich nie jest ważne. W zamian za to uznawali idee Jedizmu jako dobry sposób na propagowanie głębszych wartości.

Ostatni Zakon o którym wspomnę odstaje od wszystkich pozostałych na wiele sposobów. Light Jedi Power jest organizacją zbliżoną swoją formą do klanu gry JK2, chociaż absolutnie nim nie jest. Pomijając, że swoimi poglądami zbliżeni do szarych Jedi, nie zawsze chcą nazywać siebie mianem Jedi, to należy zauważyć, że większość ich działalności opiera się na grze Jedi Knight 2: Jedi Outcast. Nie jest to jednak typowo klanowa aktywność, chociaż taką również swego czasu, gdy polska scena jk2 jeszcze funkcjonowała, prowadzili. Ich sztandarową cechą jest prowadzenie klimatycznych zabaw, akcji, misji czy ceremonii, często zbliżonych do rpg, ale rozgrywanych w grze JK2.

Ile jeszcze organizacji określających się mianem Zakonu czy Akademii istniało w Polsce? Nie jestem w stanie wymienić. Starałem się wyliczyć te co poważniejsze, istniejące do dziś, lub istniejących niedawno. Pomijałem też garstkę istniejących okresowo Zakonów działających lokalnie, skupiłem się wyłącznie na tych, działających przez sieć. Wiedza o wszystkich pominiętych pozostaje w pamięci tych, którzy je znali z pierwszej ręki. I tak już chyba zostanie…

Stosunki między Zakonami



Organizacje o silnym poczuciu odrębności, skrywające swoje tajemnice, takie jak Zakony Jedi mają naturalną – choć w tych przypadkach zwalczaną – tendencję do odsuwania się od otoczenia, rzadziej do wrogości. Jednak, dojrzalsze organizacje tego typu, rozumiejące głębiej idee Jedi, dostrzegają, że Jedi byli także i dyplomatami. Chociaż Zakony zwykle trzymają się z dala od siebie nawzajem, to jednak odnoszą się do siebie życzliwie (pomimo faktu, że w zasadzie są dla siebie konkurencją). Od czasu do czasu pojawiały się inicjatywy współpracy (głównie w zabawach czy konkursach), jednoczenia się (rzadkie przypadki fuzji Zakonów) jak i wzajemnego wsparcia. Ten ostatni przypadek szczególnie jest warty uwagi, ponieważ Jedi, ze swej natury rzadko odmawiają pomocy. Warto tutaj wspomnieć, o paru tego typów przypadkach w historii polskich Zakonów: dajmy na to starania Plo Koona z Akademii na Yavinie IV, który próbował przy pomocy NAJ uratować swój Zakon. Zdarzało się też, że mentor z jednej Akademii nauczał Padawana z drugiej, gdy brakowało tam osób z kadry mistrzów. Albo chęć współpracy pochodząca z PotLS, Akademii, która wysyłała zaproszenia do wspólnych, organizowanych przez siebie zabaw, zarówno do FC jak i JO. Warto wspomnieć Mistrza Llonydda z Sign of Force, gorącego zwolennika dyplomacji, który to w obliczu kryzysu w SoF zainicjował rozmowy o połączeniu SoF z JO. Sam też swego czasu otrzymywałem pomoc przy JK2 od adminów serwerów z FC – nigdy nie spotkałem się chociażby z westchnieniem znużenia z ich strony, zawsze pomagali. Tak samo mogę być wdzięczny kilkorgu członkom LJP, którzy pomogli mi lepiej ujrzeć „świat JK2”.

Wszystkie te przykłady pokazują, że jeśli Zakony charakteryzują się dojrzałością, to wzajemnie szanują siebie nawzajem, wiedząc, że przyświecają im podobne idee. Dlaczego zaznaczyłem, że dany Zakon musi być dojrzały? Otóż nie zawsze jest tak ślicznie i pięknie. Wśród polskich Zakonów pojawiało się, i to całkiem sporo Akademii młodych stażem i doświadczeniem, w których średnia wieku była bardzo niska. Prowadziły one swoją działalność często imitując inne, starsze Zakony, co potrafiło przybierać formę plagiatów – bardzo niepożądanego zjawiska. Nie jest to nic przyjemnego, zarówno dla tych młodszych, jak i starszych, a następstwem tego jest wzajemna niechęć obu Akademii. To jednak nie trwa zbyt długo – młode Akademie są niemal zawsze prowadzone przez osoby o niskim wieku, którym zwykle nie starcza sił na to, by podołać tak trudnemu wyzwaniu, jakim jest przewodzenie Zakonowi. Przy czym absolutnie nie jest to reguła, a raczej kwestia wytrwałości, która jako cecha raczej rzadko występuje u młodych osób. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że młode Akademie nie są „tymi złymi”, one stawiają pierwsze kroki, które postawić niegdyś musieli także obecni „wyjadacze”. Często popełniają te same błędy, które popełniali w swoim czasie ich starsi koledzy – kwestia tego czy są w stanie je poprawić i nie tylko przetrwać, ale i rozwijać się zależy od tego, czy mają i wykorzystują umiejętność uczenia się jako całość Zakonu.

Trochę zmieniając temat, wspomnę o tendencjach zjednoczeniowych między Zakonami. Jest to rzadkie zjawisko, które zwykle jest odpowiedzią na poczucie złego funkcjonowania Zakonu. Można wyróżnić dwa typy podobnych dążeń. Pierwsza dotyczy fuzji między dwoma Zakonami pojawiającej się podczas naprawdę ciężkiej sytuacji jednej, rzadziej obu stron. Jest ona wtedy sposobem ratowania sytuacji. Mogą to być tez starania mające na celu rozwój, zwiększenie potencjału Zakonu. Drugim dążeniem o podobnym charakterze, są tendencje o charakterze zjednoczenia istniejących Zakonów w jakiejś formie współpracy. Przykładem może być tutaj działająca w 2002 roku Rada, w której skład wchodzili przedstawiciele (zazwyczaj Opiekunowie), kilku działających ówcześnie Zakonów. Rada miała rozwijać współprace między nimi, lecz umarła po pewnym czasie śmiercią naturalną wraz z upadkiem części z Zakonów. Mimo dobrych intencji, nigdy nie osiągnięto w niej jednak żadnych sensownych porozumień.

Idąc tym tropem, czy gdyby owa ogólnopolska Rada istniała dłużej, czy możliwe byłoby zjednoczenie wszystkich Zakonów razem, w jeden? Wątpię. Otóż Zakony cenią sobie swój indywidualny charakter, swoją odrębność. Wszystkie cztery obecne Zakony mają już wieloletnią historię i tradycję, których przemieszanie mogłoby doprowadzić do ich zatracenia. Różnice dotyczą także utartych sposobów zachowań, podejścia, haseł, znanych historii… to są rzeczy, których raczej nie da się połączyć, a jeśli już, to wiązało by się to z silną stratą którejś, jeśli nie obu stron. Dlatego Zakony trwają w odrębności i uważam, że tak zostanie. Czy to dobrze? Myślę że tak. Każdy jeden Zakon czy Akademia, różniąc się od siebie, oferuje potencjalnym „przyszłym Jedi” coś innego. Wartości, chociaż podobne, często mają trochę inną kolejność i wagę. Inny jest sposób pracy i współpracy, inny jest charakter relacji między Zakonnikami, odmienna jest atmosfera. To dobrze, bo każdy zainteresowany może wybrać ten Zakon, który do niego przemawia, który bardziej pasuje do niego samego.

A jak Zakony odnoszą się do ich odpowiedników stojących po ciemnej stronie Mocy? Mogłoby się wydawać, że są to jakiegoś rodzaju przeciwnicy – nie dość, że są konkurencją, to na dodatek rozpowszechniają przeciwne idee. Ale nie. Zakony Zakonami, ale ich członkowie wciąż są fanami SW. Fanami świadomymi, że preferowana strona Mocy nie świadczy o wartości danej osoby. Dlatego też, stosunki z Bractwami Mrocznych Jedi czy Sithów bywają często wręcz przyjazne, oczywiście za sprawą osób, które znają i lubią się nawzajem (czasem współpracując na innych polach działalności fanowskiej niż Zakony), pozostając po przeciwnych stronach Mocy. Dobrym przykładem takich relacji może posłużyć tutaj JO i Bractwo Mrocznych Jedi, które niejednokrotnie organizowały wspólne zabawy.

Działalność



Działalność zakonna większości organizacji tego typu zwykle trzyma się jednego, głównego schematu. Składają się na niego trzy elementy, twórczość, wiedza o SW, oraz granie. Poza nimi oczywiście pojawiają się elementy do nich niepasujące, ale generalnie większość aktywności Zakonów podpada pod którąś z tych trzech domen.

Twórczość jest rozumiana dość szeroko. Dotyczy zarówno pisania opowiadań (rzadziej wierszy), tworzenia grafik, rysowania, ale także programowania, rozwoju stron internetowych Zakonu, czy modyfikacji gier, a od czasu do czasu także muzyki, krótkich filmików oraz działalności dziennikarskiej. Każdy może wnieść nowy typ twórczej aktywności zakonnej, niekoniecznie podpadający pod wymienione. Jest ona stałym, bardzo istotnym elementem każdego Zakonu, gdzie korzystają obie strony – zarówno sam twórca, jak i Zakon. Ten drugi w sposób oczywisty, ale jak korzysta sam twórca? Każdy, kto wykonuje jakąś pracę, jednocześnie nabiera doświadczenia, rozwija umiejętności zarówno pracy, jak i nabiera odpowiedniego do niej stosunku – co przydaje się już poza Zakonem. Jest to jedna z wielu lekcji, jakich udziela Zakon. Czasem ten aspekt działalności jest nawet specjalnie uwypuklony – chociaż twórcze prace może publikować każdy członek Zakonu, to jednak w FC i JO są wydzielone miejsca, przeznaczone do tego szczególnie: w FC jest to Katedra Mocy, a w JO School of Illusion.

Wiedza o SW, jako jedna z głównych wartości zakonnych, wiążąca się z aktywnością staje się czymś nader istotnym – tutaj mamy do czynienia z tworzeniem bibliotek zakonnych, o często dość wyspecjalizowanym charakterze. Tematyka ich zwykle skupia się na Jedi, Mocy i ich filozofii. I choć obecnie wśród bibliotek SW w Polsce przodują Ossus, jak i Wookiee, to jednak biblioteki Zakonne zwykle potrafią zaoferować coś szczególnego, tym, którzy są spragnieni wiedzy. Oczywiście nie samą biblioteką się to objawia – Zakony są też miejscami dyskusji na temat SW, czy to na chacie/ircu, czy też na forum, gdzie jedni Jedi zgłębiają się w świat SW dzięki tym, którzy mają głębszą wiedzę. Gdzie komentuje się wydarzenia o świecie SW i jego procesie twórczym, czy świecie fanowskim – co też w jakimś sensie pod wiedzę SW się zalicza.

Ostatnią formą działalności jest „granie”. Otóż, jako że większość Zakonów bywa związana z grami z serii JK, jak i symulatorami kosmicznymi, to prowadzą one działalność i na tym polu – walcząc, trenując, odgrywając scenariusze czy w bardziej rozwinięty sposób uczestniczą w klimatycznych akcjach. Ale to nie wszystko, pod to pojęcie podpada także „granie” w sesje SW:RPG, które pozwalają przeskoczyć któregoś wieczoru do innej galaktyki. Wciela się w nich w postacie, którymi się jest duchowo w Zakonie. Samo RPG może przybierać różną formę, zarówno sesji, wycieczek czy innych podobnych akcji, ale zawsze dobra sesja daje dużą satysfakcję, pomaga głębiej poczuć magię tego miejsca – tak samo zresztą jak dobrze przygotowane akcje klimatyczne w grach JK. Przypominają one, czym jest to miejsce zwane Zakonem.

Bardzo często aktywność i działalność zakonna jej członków wiąże się z indywidualnymi predyspozycjami, czy ich innymi pasjami. Biorąc je pod uwagę członkowie Zakonów szukają swojego miejsca w nim – często przybiera to formę oficjalnej specjalizacji danego Jedi (w JO i PotLS jest to oficjalne, łączy się także z tytułowaniem danej osoby), a czasem można to poznać po prostu po pracy, którą dana osoba wykonuje. I właśnie odnalezienie swojego miejsca w Zakonie jest jednym z ważniejszych przełomów każdego Jedi. Od tego momentu dana osoba działa głównie na polu, w którym jest szczególnie dobra, dając z siebie wszystko dla Zakonu. Tutaj pojawia się radość z dawania czegoś innym, przy jednoczesnej silnej satysfakcji z wykonywania własnej pracy – która często jest łączeniem jednej pasji życiowej, z pasją do SW. Co więcej, jest to bardzo cenna nauka dla zakonników, która może przydać się w przyszłości. Niech dowodem tego będą słowa Mistrza Pio z FC, które znalazłem na stronie jego Zakonu: „zawdzięczam Zakonowi powodzenie w życiu, ponieważ w nim mogłem robić rzeczy, dzięki którym znalazłem pracę. I paradoksalnie, działalność w FC była niczym najlepszy kurs komputerowy a to wszystko całkowicie za darmo, jeżeli odliczymy koszt siedzenia w sieci”.

Klimat a RPG



Klimat jest zagadnieniem niezwykle różnie rozumianym przez poszczególne osoby. Generalnie, w Zakonach oznacza ono poczucie bycia Jedi, lub głębiej, poczucie przebywania w odległej galaktyce. O ile to pierwsze winno być stałym elementem Zakonu, wynikającym z jego charakteru, o tyle to drugie jest domeną takich zabaw jak RPG czy gier z serii JK. O samym JK wspomniałem już gdzieś indziej w tym tekście, więc skupię się na moment na RPG.

Ta forma zabawy, która przynajmniej w JO jest bardzo popularna, może przybrać formę sesji, ale także wycieczki (coś jak sesja bez MG), kontrolowanego eventu, lub spontanicznej akcji. Niestety jest tutaj mowa o RPG w sieci, więc miejscem takich zabaw będzie właśnie chat, albo irc, rzadziej także forum. Wszystko te formy, mniej lub bardziej podpadające pod pojęcie rpg pomagają tworzyć klimat Zakonu Jedi w Akademiach. Daje to Padawanom radość ze stania u boku swoich Mistrzów, daje radość z lotów X-Wingiem pilotom, daje satysfakcję z dobrze wykonanej, trudnej misji. Jest to jeden ze sposobów podtrzymywania magii tych miejsc, prowadzonych przez jednych zakonników, i skierowanych ku drugim.

Gry z serii JK



Omawiając kwestię Zakonów wręcz nie można nie wspomnieć o grach z serii JK. Z obecnych czterech Zakonów, tylko JO nie było we wczesnych fazach swego rozwoju związana z grami z tej serii, a teraz nawet ono stara się nadrobić zaległości, co objawiło się niedawno otwarciem Sekcji JK2.

Dlaczego te gry miały tak istotną rolę w istnieniu i powstaniu Zakonów? Cóż, z tego samego powodu, z jakiego większość klanów gier JK stylizowało się na Jedi, Sithów lub Mrocznych Jedi. Te gry dają poczucie bycia jednym z użytkowników Mocy, wręcz wcielenia się w taką postać. Nie tylko jest to możliwość rozgrywki i rozwijania umiejętności, ale te gry wysyłają nas w tę inną, lepsza galaktykę. W połączeniu z możliwością rozgrywek sieciowych, gdzie spotykali się często ci sami ludzie, powstaje grunt silnie podatny pod tworzenie organizacji. To, czy dana organizacja zostanie klanem, czy też Zakonem zależy tutaj często od tego, na jak silny grunt trafiła – na fanów, czy też na graczy, którzy grają w kolejną fajną grę. I sądzę, iż właśnie to, że ich członkami od początku byli w większości fani, jest głównym powodem przeistoczenia się FC i PotLS z klanów MotS oraz LJP z klanu JK2 w Zakony.

Jakie możliwości dają gry JK Zakonom? Porównywalne charakterem, do RPG, chociaż są one często bardziej intensywne (dzięki stronie wizualnej), jednocześnie będąc technicznie trudniejsze w realizacji. Tak jak i RPG, gry z tej serii mają silny, klimatotwórczy charakter. Marzeniem większości fanów, jest spędzenie chociaż chwili w świecie SW. Tutaj to działa. Niestety, gdyby postawić na wolną amerykankę na serwerach, czy organizowanych zabawach tego typu, to niewiele by z tego było – gry te są stworzone do bardziej przyziemnych form zabawy, czyli do nabijania fragów. Dlatego sprytni fani, chcąc zapewnić współzakonnikom wyższą formę zabawy w grach JK, postanowili, że zachowania w grze, a w szczególności na ceremoniach, czy innych „klimatach” określone są często w sposób bardzo szczegółowy. W ten sposób nikt nie zakłóci wagi danej chwili, chociażby zabijając Mistrza, który z podwyższenia przemawia do zakonników. Członkowie Zakonów grający w JK, często bardzo restrykcyjnie obchodzą się do stosowania panujących zakonnych zasad w grze – co często przeradza się w wytworzenie swego rodzaju autorytetu, bijącego od tych zakonników, a wyczuwalnego przez innych graczy na serwerze (czego dorobiło się FC).

Ale to nie wszystko – Zakony angażowały się również w działalność stricte klanową. Rywalizowały z innymi Zakonami i klanami na scenie tej czy innej gry - w poszczególnych turniejach, zarówno indywidualnych, drużynowych, jak i klanowych – i często były uznawane za jedne z silniejszych organizacji na scenie (FC, LJP). Często może się też wydawać, że działalność klanowa wiedzie prym w stosunku do stwarzania klimatu dzięki tym grom, a to ze względu na fakt, że jednak więcej czasu poświęca się na treningi, niż na „klimaty”. Ale powód jest prosty: łatwiej wejść na serwer i pograć, niż zorganizować misję dla kilku przyjaciół – jak już wcześniej wspominałem, strona techniczna takich akcji często jest dość ciężka, wymaga więcej przygotowań, np. czasem istnieje potrzeba stworzenia nowej mapy do gry.

Klan a Zakon



W tym temacie zamierzam przedstawić szereg kryteriów, które moim zdaniem określają, która organizacja jest Zakonem (lub Akademią, bo tak określa siebie PotLS), a która jest klanem, którejś z gier z serii JK. Te dwa typy organizacji posiadają szereg podobieństw, które sprawiają, że czasem można pomylić charakter którejś z nich.

Pierwsza kwestia dotyczy osób, z jakich składa się dana organizacja, kogo rekrutuje i jaką grupę ludzi zamierza do siebie przyciągnąć. Podział jest tu jasny, przynajmniej powierzchownie: Zakony są dla fanów Star Wars, klany są dla graczy JK/JK2/JKA. Schody zaczynają się w momencie, gdy zrzeszeni członkowie są zarówno fanami, jak i graczami (a tak jest bardzo często). Wtedy należy przyjrzeć się danej organizacji trochę dokładniej. Tutaj często pomaga następne kryterium. Zadaje ono pytanie o to, na czym skupia się organizacja: czy jest to klimat, „zabawa Jedi”, twórcza aktywność, zdobywanie i gromadzenie wiedzy, czy też z drugie strony: osiągnięcia i trening na scenie danej gry. Jeśli dana grupa zamierza przede wszystkim zająć wysokie miejsce w turnieju klanów, a po drugie dobrze się prezentować na serwerach, to chyba wszystko jasne. Jeśli jednak i tutaj odpowiedź znajduje się po środku, to możemy iść dalej i zapytać o to, czy dana organizacja jest w stanie przetrwać, w momencie gdyby zabrać jej możliwość gry, albo gdy scena danej gry umrze. Innymi słowy, czy dana organizacja „przeżyje” bez kontaktu z grą, czy upadnie, będąc od niej w całości zależna. Na to ostatnie pytanie kiedyś było najtrudniej odpowiedzieć, z racji tego, że nie jesteśmy w stanie przewidywać przyszłości. Dzisiaj, z racji tego, że sceny gier z serii JK są już martwe, bądź bardzo ubogie jest to pytanie już łatwiejsze, ale wciąż nie musi dać nam jednoznacznej odpowiedzi. Nie mniej pewne założenia można określić, na podstawie tego, co mówią członkowie danej organizacji, jak i jej kierownictwo. Sprawa ma się analogicznie przy Zakonach i klanach ciemnej strony Mocy.

Budowa Zakonów



Organizacje Zakonów Jedi częściowo wzorują się na swoich fikcyjnych pierwowzorach, ale nie boją się modyfikować wizji przedstawionych przez twórców SW, w zależności od swoich potrzeb. Przyjrzyjmy się kilku elementom, które określają budowę Zakonów.

Zacznijmy od najprostszego, czyli od rang. Generalnie można określić ich pięć typów, przy czym, występowanie części z nich nie jest konieczne. Są to: rangi okresu próbnego (I), rangi szkolenia wstępnego (II), rangi ucznia (III), rangi pośrednie między uczniowskimi i mistrzowskimi (IV), oraz rangi mistrzowskie (V). Same rangi mistrzowskie możemy jeszcze podzielić na dwie rangi pośrednie: typowego rycerza (Va) o mniejszej ilości praw, i typowego mistrza (Vb), z (niemal) pełnią możliwych uprawnień. Właściwie, to zawsze występują rangi uczniowskie i mistrzowskie, reszta już opcjonalnie – z racji tego, że tytuły o takim charakterze w SW nie pojawiły się, są one wytworami tych organizacji..

Ilość, nazwy i charakter rang jest inna w każdym Zakonie (nie licząc paru Zakonów-plagiatów), co pokazuje, że tutaj raczej organziacje nie trzymają się wizji z Gwiezdnych Wojen. System rang w FC jest najkrótszy, przez co najbardziej zbliżony do oryginalnego. W PotLS wręcz przeciwnie, tam jest ich aż dziesięć (albo dziewięć, nie licząc symbolicznej rangi Mistrza Opiekuna). Tytułów w JO i LJP jest po siedem i mają one podobne nazewnictwo, ale za to często zupełnie inny charakter. Przybliżę ten temat na przykładzie JO, które znam od środka. Występuje tu, jak wspomniałem siedem kolejnych tytułów: Jedi Adept (I / II), Jedi Padawan (III), Jedi (IV), Jedi Guardian (IV), Jedi Advisor (Va), Jedi Knight (Va), Jedi Master (Vb). Adept, to osoba będąca na swoistym okresie próbnym, podczas którego przechodzi ona szkolenie przygotowawcze. Padawan to oczywiście ranga uczniowska, ale potem mamy coś nietypowego: aż dwie rangi pośredniczące miedzy uczniem, a mistrzem, i tutaj są to rangi dublujące się charakterem, różniące się jedynie po części prestiżem, oraz świadczą o wkładzie i poziomie rozwoju danego Jedi. Następnie przechodzimy do rang mistrzowskich, których jest troje – Advisor, Knight i Master – wszystkie o niemal takich samych uprawnieniach, czyli znów mamy do czynienia z wielokrotnością rang o podobnym charakterze, ale dzielących członków względem doświadczenia, umiejętności, wkładu, szacunku w Zakonie i podobnych.

Nieodłącznym elementem każdego Zakonu, będącego społecznością zhierarchizowaną, są awanse. Ilość tytułów jak widać bywa różna, ale każdy z nich coś przekazuje, wysyła pewną informacje o danej osobie, która go nosi. Określa ona m.in. uprawnienia i obowiązki oraz stopień odpowiedzialności. Jako odpowiedzialność rozumiem tutaj po pierwsze, branie na własne barki ciężar za los Akademii, jak i odpowiedzialność swoich postaw, słów i czynów, czyli - to, na co może sobie pozwolić Padawan, tego często Mistrz zrobić już nie może. Same awanse są przyznawane głównie za rozwój trzech elementów, które można skrótowo określić jako: wkład i aktywność, wiedza (głównie o SW, ale nie tylko) oraz postawa Jedi i jej zrozumienie. Właściwie promocja na wyższy stopień nie jest nagrodą, raczej jest to wyznacznik stopnia wkładu, wiedzy i postawy danej osoby we wszystkich istotnych dla Zakonu aspektach – a jednocześnie podziękowanie od Zakonu dla danego Jedi. Nie przeszkadza to oczywiście w przeprowadzaniu ceremonii z tego powodu, awanse są często wielkim świętem dla Zakonu, które sprawia ogromną radość zakonnikom i jest wspaniałym, pozytywnym sygnałem dla wszystkich, że Zakon się rozwija.

Trzecim omówionym tutaj elementem budowy Zakonów jest struktura, czyli wewnętrzny układ organizacyjny grup i jednostek, określający charakter relacji między nimi. Obecnie – bo na przestrzeni dziejów poszczególnych Zakonów nie zawsze tak było – stałym elementem z każdej dzisiaj istniejącej Akademii jest Rada Jedi. Jest ona bodaj jedynym elementem struktury, który pochodzi prosto z Gwiezdnych Wojen, inne są już wytworami samych organizacji. W jej skład mogą wchodzić określone osoby, tj.: w FC są to wybrane jednostki posiadające tytuł Mistrza, Radnymi w PotLS są osoby od rangi Rycerza wzwyż, w JO Przewodniczący Rady zgłasza wnioski o ustanowieniu Radnym osoby w randze co najmniej Advisora, a w LJP tę funkcję i zaszczyt mogą pełnić osoby od rangi Jedi.

Rada Jedi nie jest jedynym organem o tym charakterze w historiach Zakonów. Swego czasu, w FC obowiązki Rady Jedi przejęło Konsylium Rycerskie, składające się oczywiście z Rycerzy. Podobna sytuacja miała miejsce w PotLS, gdzie niegdyś jako alternatywę do istnienia Rady Jedi powołano rząd, który przewodził Akademii, a składał się z wybieranych demokratycznie jej członków. Oba te rozwiązania były odpowiedzią na problemy wewnętrzne tych organizacji – problemy, z którymi musiały sobie radzić wszystkie organizacje tego typu – i choć były rozwiązaniami tymczasowymi, to jednak pomagały przetrwać im w trudnych czasach.

Rady Jedi, jak i inne twory o podobnym charakterze zajmowały się prowadzeniem, koordynowaniem i nadzorowaniem działań całego Zakonu. Posiadają one szereg uprawnień, takich jak: przyjmowanie i wyrzucanie członków, decydowanie o awansach i degradacjach, jak o przydzielaniu różnych odznaczeń (to powszechna forma podziękowania w Zakonach) czy nagród. Nadają główny kierunek działań i rozwoju Zakonu. Przydzielają także zadania. Ogólnie rzecz biorąc, stoją na czele Zakonu, pilnując by ten prosperował właściwie, starając się jednocześnie go odpowiednio rozwijać.

Jednak Rada nie bierze na siebie wszystkich obowiązków, a rozwiązane jest to na różne sposoby. Jest to albo pełnienie określonej funkcji przez osoby do tego chętne (PotLS i LJP), albo poprzez wydzielanie określonych jednostek organizacyjnych wewnątrz Zakonów, które zajmują się określonymi zadaniami i obowiązkami (FC i JO). Ten pierwszy sposób w PotLS przybiera formę „zajmowania” określonych funkcji, które są formalnie wydzielone na stronie Akademii, w LJP ma to raczej charakter roli branych na siebie raczej ze względu na umiejętności (np. mapper).

Drugie rozwiązanie, stosowane przez FC w formie Katedr, jak i w JO w formie Szkół bardziej rozbudowuje strukturę tych Zakonów, dodając kolejny szczebel pomiędzy Radą, a Zakonnikami – mowa o opiekunach tych „organizacji” w organizacji. FC posiada trzy Katedry: Twórczości, Mocy i Walki, o określonych zadaniach oraz własnym, wewnętrznym charakterze i układzie. W JO sprawa ma się podobnie, acz nie do końca. Tutaj szkół jest aż pięć: Wiedzy, Obrony, Iluzji, Medytacji i Przygotowania. O ile nazwy Katedr w FC przynajmniej sugerują charakter działalności danej komórki organizacyjnej, o tyle w JO wymaga to krótkiego wyjaśnienia: School of Defence zajmuje się prowadzeniem fabularnej strony Zakonu, czyli skupia się na elementach związanych z rpg i podobnymi, ale także na technice i militariach Gwiezdnych Wojen. School of Knowledge to skarbnica wiedzy, podobnie jak KM w FC zbiera i kataloguje ona informacje, które zostają umieszczone w holocronie zakonnym. School of Illusion ma częściowo podobny charakter do KT – tutaj adepci Mocy szkolący się w Iluzji pracują nad graficzną stroną Zakonu, ale także pracują w charakterze zbliżonym do dziennikarstwa, czy innych podobnych (często twórczych) formach. School of Meditation, to bardziej symboliczna szkoła, do której schronienie znajdzie każdy zakonnik, który potrzebuje udać się na medytacje (urlop), ale także należą tu osoby, wykonujące zadania nie podlegające pod pracę żadnej z innych szkół. Ostatnią, bardzo ważną szkołą w JO jest School of Preparation, która trzyma na swoich barkach ciężar rekrutacji zakonnej. Oprócz tego w JO istnieje od 2008 roku Sekcja JK2, skupiająca tych zakonników, których aktywność przypada także i pod to pole działań (zbliżona charakterem do KW w FC, z tym, że skupia się tylko i wyłącznie na grze JK2).

Słów dwa o hierarchii. Nie, hierarchia to nie to samo co struktura, czy tytuły, i choć się z tymi pojęciami wiąże, to jednak określa coś innego. Hierarchia określa kto komu i w jakim stopniu podlega. I tak, na czele całego Zakonu stoi Rada Jedi. Na czele Rady Jedi stoi Przewodniczący Rady (Opiekun Zakonu), Mistrz Przełożony, Mistrz Opiekun lub Kapituła Zakonu. Katedrami lub Szkołami zajmują się opiekunowie. A odpowiednim uczniom odpowiadają konkretni mentorowie, jak i (w stosunku do niższych rangą niż Padawana) Opiekunowie, którzy są bezpośrednio odpowiedzialni za dane osoby w Zakonie. Tak, w wielkim, zbiorowym skrócie można określić bezpośredni układ hierarchiczny w obecnych polskich Zakonach. Oprócz tego, wg zasady starszeństwa, gdy nie jest określone, kto powinien podjęć decyzję (o niewielkim stopniu ważności), decyduje osoba posiadająca wyższy tytuł w Zakonie, nawet jeśli nie jest ona bezpośrednim „przełożonym”.

Powyższe elementy budowy Zakonów oraz kompetencje, wartości, zachowania i inne określa także sieć spisanych, bądź też niepisanych norm. Mają one charakter regulaminów albo statutów, a dotyczą zarówno całych organizacji, jak i jej pomniejszych komórek, rzadziej projektów czy zabaw (np. konkursów, turniejów). Opierają się one na zasadach i wartościach Kodeksu Jedi, a co za tym idzie sposobach postępowania i postawach Jedi, stawiając ich jako pierwowzór charakteru i sposobów działania Zakonów.

Stopień formalizacji danych Zakonów bywa różny. JO i PotLS mają dość rozbudowane (oczywiście w granicach rozsądku) akty regulujące życie organizacyjne, co pomaga większości zakonnikom orientować się, co od czego zależy, jak, i co należy robić. Natomiast FC i LJP odwrotnie, stawiając głównie na umowne, niepisane normy, zyskują tym samym wolność interpretacji tych kilku spisanych, ogólnych norm i nie są zbytnio przez nie ograniczone.

Rekrutacja



Rekrutacja w Zakonach spełnia dwa zadania. Po pierwsze, dzięki niej do Zakonów napływają świeże, nowe osoby, bez których funkcjonowanie organizacji Jedi szybko by się zakończyło. Po drugie, rekrutacja pozwala wyłuskać ludzi zdolnych sprostać wymaganiom Zakonu, by ich, i tylko ich wprowadzić na łono Zakonu. W praktyce bywa różnie, ale w takich organizacjach to zazwyczaj nie ma znaczenia – osoby które nie pasują, prędzej czy później i tak odpadną od Zakonu. Taki odsiew działa naturalnie dzięki szeregom kilku silnych wartości, których trzymają się Zakony i których respektowania wymagają. Co to oznacza? Że mało która osoba ma szansę zostać Padawanem, a i tak połowa Padawanów nie skończy szkolenia. Także i później jest możliwość odpadnięcia, chociaż zwykle osoby, które zdołały przejść już tyle, często są w stanie iść dalej w jednym kierunku z ideami Zakonu. To sprawia, że Zakony Jedi stają się społecznościami zamkniętymi, do których należeć może jedynie garstka – tak jak to miało miejsce w przypadku fikcyjnego pierwowzoru.

Czy wymagania są duże? I tak i nie. Jeśli kandydat jest stosunkowo dojrzały, konsekwentny i wytrwały, to powinien nie mieć trudności – a i takiej osobie to miejsce się spodoba. Jeśli natomiast brakuje mu ogłady, szacunku, ma słomiany zapał lub ma inne wady, takie jak lenistwo z którymi sobie nie może poradzić, to może mieć już duże trudności. Wszystko zależy od człowieka. Rekrutowane osoby jednak muszą być fanami SW. Tutaj nie ma zmiłuj. Wiedza na temat uniwersum nie musi być powalająca (chociaż jest to mile widziane), ale fakt pozostaje faktem. Ponadto chcąc dostać się do Zakonu należy pamiętać o szacunku dla idei Jedi – w końcu są one trzonem całej organizacji. Liczy się też uszanowanie charakteru tego miejsca. Chcąc dostać się do Zakonu, trzeba dostosować się do jego zasad – nie kreować zmian na swoją modłę, bo to się nie uda – każdy nowy Jedi jest oczywiście powiewem świeżości w Zakonie, który może wnieść wiele dobrego, także poprzez modyfikację Zakonu, ale pewnych fundamentalnych wartości w Zakonie zmienić nie może. Ostatnim ważnym elementem, z tych, jest świadomość, że zakonnicy w pewnym sensie są Jedi – bo kto bardziej na tej Ziemi pasuje pod to pojęcie niż członkowie Zakonów? I choć kontroli nad Mocą członkowie FC, PotLS, JO i LJP (jak i wcześniej istniejących organizacji) nie posiadają, to jednak przechowują idee Jedi, i są rycerzami jakby… duchem. To jest o tyle ważne, że identyfikacja z Jedi daje członkom Zakonów punkt odniesienia. Sprawia, że pamiętają oni gdzie się znajdują, a co za tym idzie, co powinni robić i jak to powinni robić.

Kwestie techniczne rekrutacji są różne w każdym z Zakonów, acz kilka elementów pozostaje zbieżnych. W każdej z obecnych czterech organizacji wpierw należy wysłać zgłoszenie, które jeśli zostanie zaakceptowane, pozwoli kandydatowi uzyskać najniższą rangę w Zakonie. W FC będzie to Rekrut, w PotLS Wrażliwy, w JO Adept, a w LJP nazywa się to zgodnie ze swoim charakterem, wspólnym dla wszystkich wymienionych – po prostu Okres Próbny. Osoby na tym etapie, w każdym z tych Zakonów nie są pełnoprawnymi członkami organizacji. Ba, nie jest pewne, czy się w niej zadomowią – co właśnie jest celem okresu próbnego. O ile początki są niemal identyczne, to dalej zaczynają się już różnice. Po przejściu okresu próbnego w FC i LJP otrzymuje się rangę Adepta, w PotLS Młodego Jedi. JO jest tutaj wyjątkiem, bo od razu po okresie próbnym zostaje się Padawanem, czyli przechodzi się do właściwego szkolenia. Elementem częściowo wspólnym jest osoba Opiekuna. W JO Opiekunowie zajmują się osobami będącymi na okresie próbnym, w PotLS Opiekun jest odpowiedzialny za osoby, które już przeszły okres próbny, natomiast w FC – niegdyś, bo obecnie projekt został zawieszony – Opiekunowie skupiali się na nowicjuszach zarówno w czasie okresu próbnego, jak i po nim – do momentu startu szkolenia Padawana. Co dalej? Zwieńczeniem rekrutacji jest zawsze, ostatecznie otrzymanie przez daną osobę tytułu Padawana, gdzie rozpocznie nauki u swego mentora. Do tego momentu dąży każda istota, chcąca wkroczyć na Drogę Jedi.

Wartości w Zakonach



To hasło wielokrotnie pojawia się w tym tekście, wiec wypada wyjaśnić co ono właściwie oznacza. Tak jak osobiste wartości są istotnym elementem życia każdego z nas, tak wartości w organizacjach są jej rdzeniem. Określają one co w danej organizacji jest najważniejsze, na czym najbardziej należy się skupiać i do czego nieustannie, konsekwentnie dążyć. O nie oparte jest podejmowanie decyzji, określanie układu organizacji oraz zachowania członków. Co więcej, są one warunkiem długowieczności organizacji, a w przypadku Zakonów, gdzie wymiana ich składu przebiega bardzo szybko (na przykładzie JO: w ciągu 5 lat jest to wymiana 2/3 członków Zakonu), jest to wręcz warunek istnienia, warunek przetrwania. W obecnych Zakonach część wartości, jak i ich znaczenie mogą się od siebie trochę różnić, ale wydaję mi się, że generalnie najważniejsze są trzy: aktywność, wiedza i filozofia Jedi.

Aktywność jest warunkiem istnienia organizacji i dlatego mamy z nią do czynienia. Zakony, będąc stowarzyszeniami, naturalnie lwią część swojej aktywności kierują do środka organizacji, czyli ku sobie nawzajem. Nachodzi tutaj wymiana, gdzie każdy daje coś innym, dzieląc się jakby sobą, swoim czasem, energią, umiejętnościami i zaangażowaniem. Jest to zdrowe i odpowiednie dla tego typu organizacji. Oczywiście część jej działań kieruje się także na zewnątrz, ku innym fanom, czego przykładem jest chociażby ten Tydzień Jedi.

Przechodząc do wiedzy muszę uściślić, o jaką wiedzę się rozchodzi. Prym widzie tutaj wiedza o SW, obejmująca przede wszystkim wiedzę o uniwersum, ale pobocznie także i tę dotyczącą tworzenia Gwiezdnych Wojen, oraz fanowskiej strony naszego ulubionego tematu. Ta wartość jest bardzo istotna w organizacjach tego typu głównie z jednego powodu – aby Zakonnicy rozmawiając ze sobą o SW mieli pojęcie o czym mowa (o co czasem ciężko – ten temat jest już bardzo, bardzo rozległy). Dlatego też test wiedzy o Star Wars jest często testem przy rekrutacji, odsiewającym fanów od chwilowo zafascynowanych SW osób.. To jednak nie wszystko – o ile wiedza o SW jest najważniejsza, to jednak nie jest jedyną liczącą się w Zakonie. Liczą się także indywidualne zasoby wiedzy, umiejętności i doświadczenia pomocne przy wykonywaniu zadań w Zakonie. Jeśli ktoś jest świetnym grafikiem, pisarzem, czy Mistrzem Gry to ma wysokie predyspozycje, by przydać się Zakonowi.

Trzecia wartość, moim zdaniem najważniejsza, kryje się pod dość mylnym pojęciem filozofii Jedi. Określając to bardzo ogólnie, można powiedzieć, że dotyczy ona indywidualnego stopnia jej zrozumienia, co przekłada się na rozwagę, zrozumienie idei Jedi i Zakonu oraz właściwe postawy i zachowania. Innymi słowy, można powiedzieć, że mówi ona o tym, że zakonnicy powinni „być jak Jedi”: w słowach, czynach, zachowaniach i aktywności. Jest to bardzo rozległe zagadnienie, którego zrozumienie ma zapewnić trening Padawana, jak i późniejszy rozwój indywidualny (bo przecież człowiek uczy się całe życie). O ile aktywność jest warunkiem istnienia organizacji, a wiedza o SW jako wartość przyciąga odpowiednie osoby, o tyle filozofia Jedi jest wartością nadającą charakteru i magię tym miejscom, jakim są Zakony Jedi. Sprawia ona, że stają się one wyjątkowymi miejscami, że są czymś więcej niż grupką znajomych fanów. A czy zakonnicy naprawdę opierają się o ten filar? Cóż, chociaż bywa różnie, jest to w pewien niewypowiedziany, ale wyczuwalny sposób wymagane, zakonnicy oczekują tego nawzajem od siebie.

Poza tymi wartościami, będącymi filarami Zakonów istnieje szereg innych, pobocznych, również ważnych wartości. Należą do nich: wysoka jakość wykonywanej pracy, kreatywność wyzwalająca masę świeżych pomysłów, współpraca, szczerość i lojalność między zakonnikami, zaufanie – gwarant zdrowej współpracy - szacunek między zakonnikami (zarówno osób, jak i opinii) oraz wiele innych, których nie sposób wymienić. Często te wartości przenikają się wzajemnie, są komplementarne (a czasem wynikają same z siebie).

Pytanie i odpowiedź kończąca temat wartości: czy to wszystko jest potrzebne, czy nie jest zbyt skomplikowane? Absolutnie nie. Wartości te, nie dość, że pozwalają przetrwać Zakonom, to jeszcze sprawiają, że są one miejscami atrakcyjnymi, gdzie można się nie tylko dobrze bawić, ale i wiele nauczyć. Tworzą one charakter tych miejsc, sprawiają, że ich członkowie mogą być dumni z pracy i wkładu w Zakon, ponieważ są świadomi, że tworzą jego historię.

Kryzysy Zakonów, walka o przetrwanie i ich upadki



O ile nie wszystkie organizacje na swojej drodze miewały chwile chwały, o tyle każda z nich, w tym Zakony Jedi, natrafiły bądź natrafią na problemy związane z własnym funkcjonowaniem. Same problemy mogą mieć różny charakter: bardzo często jest to spadek aktywności i zaangażowania całości lub istotnych części organizacji. Może być to także zbyt niska ilość osób przystępujących i przechodzących rekrutację, mogą to być konflikty wewnątrz Zakonu. Może to być zagubienie gwiezdnowojennej części Zakonu. Oczywiście to tylko przykłady, a problemów wywołujących kryzysy w organizacji może być nieskończenie więcej. Można jednak wyróżnić umiejscowienie źródła kryzysu: wewnątrz organizacji, jak i w jego otoczeniu. W tym pierwszym przypadku przyczyną kryzysu jest najczęściej omijanie, lub błędna interpretacja wartości zakonnych, a w tym drugim zazwyczaj nieumiejętność sprostania wyzwaniom, jakie sytuacja postawiła Zakonowi. I o ile lekarstwem na ten pierwszy problem, jest najczęściej reinterpretacja lub powrót do wartości Zakonu, o tyle w tym drugim przypadku należy poszukiwać bardziej wyszukanych rozwiązań. Niestety, często ludzie nie posiadają odpowiedniej wiedzy, a w konsekwencji nie potrafią odnaleźć odpowiednio dobranego sposobu na poprawę sytuacji, albo intuicyjnie wybierają błędne rozwiązanie. W konsekwencji tego kryzys trwa. I trwa tak długo, aż metodą prób i błędów odnajdzie się właściwe rozwiązanie – albo do czasu upadku Zakonu. Chociaż zdarzają się przypadki, gdy zamknięcie Akademii faktycznie jest najbardziej rozsądnym wyjściem – czasem warunki do tego zmuszają, nie mniej, co trzeba zauważyć, jest to najczęściej konsekwencja braku odpowiednich działań w przeszłości.

Przyjrzyjmy się jak rozwija się organizacja o charakterze zakonnym, przedstawię przykładowy, uproszczony cykl życia takiego tworu. Ciężar pierwszego etapu życia Zakonu bierze (lub biorą) na siebie założyciel(e). Mistrzowie założyciele prowadzą organizacje, będąc jednocześnie strażnikami idei zakonnych i najczęściej są to osoby o dość silnej charyzmie, za którymi inni są skłonni podążać. Następnie założyciel zaczyna dzielić się obowiązkami z zaufanymi zakonnikami – którzy rozumieją idee Zakonu i chcą mu pomóc w jego realizacji. Dzięki grupie odpowiedzialnych za Akademię Mistrzów, Zakon się rozrasta, dołącza do niej coraz więcej ludzi, z których każda jedna osoba wnosi coś nowego, jakoś zmienia organizację. Tutaj następuje ryzyko zagubienia lub negatywnej zmiany znaczenia głównych wartości, których grupa czołowych Mistrzów czasem nie jest w stanie przekazać masie nowych osób. Nie następuje to od razu, zwykle Mistrzowie dają sobie przez nawet długi czas radę, ale jednak ich liczba z czasem maleje. Odchodzą, będąc zmuszonymi stanąć naprzeciw innym życiowym obowiązkom. Pojawia się tez problem osób, które są w Zakonie dłużej, ale nie zawsze są wierne pierwotnym jego założeniom. W końcu zapomnienie pierwotnych idei doprowadza do degradacji sytuacji zakonnej, silnego kryzysu, z którego Zakony wychodzą na równe sposoby. Są to mniej lub bardziej trafne zmiany, ale jeśli sposób ten wysyła przekaz tego, co jest wartościami w Zakonie, to organizacja ma wtedy szanse przetrwać nie tylko najbliższy okres, ale i ruszyć pewnie dalej.

Oczywiście to nie musi być tak. Może się zdarzyć, że założyciel Zakonu sam nie potrafi na początku istnienia organizacji dostatecznie dobrze określić wizji Zakonu, albo się do niej konsekwentnie nie stosuje – wtedy raczej trudno będzie pokazać innym, na czym dokładnie ma polegać Zakon. W konsekwencji nie wykreuje się grupa Mistrzów, która by mu pomogła przejmując część obowiązków – a w pojedynkę właściwie nikt nie jest w stanie całości na dłuższą metę pociągnąć. Może pojawić się problem rekrutów przedstawiających niski poziom, wobec czego zakonnicy nie będą w stanie zareagować w odpowiednio wymyślny sposób. Potencjalnych kryzysów może zaistnieć cała masa, są to jednak kolejne wyzwania na drodze członków Zakonu, które są swego rodzaju próbami – sprawdzają czy to, co ludzie wynieśli z Zakonu faktycznie się sprawdza, i czy zda egzamin w odniesieniu do samego Zakonu.

A co się dzieje w czasach „kryzysu” w członkami Zakonów? Najczęściej formułują się inicjatywy, zwykle w Radzie Zakonu, których celem jest poprawa sytuacji. Zmiany oczywiście nie zawsze są pozytywne, nie zawsze dobrze zdiagnozuje się chorobę, więc i rozwiązanie może nie wnosić niczego. Może też być za późno, albo ludzie mogą temu nie podołać. Ale w przypadkach, gdy ludzie konsekwentnie dążą do określonego celu, gdy zauważą swoje prawdziwe problemy i ich przyczyny, wtedy takie odnowienie Zakonu może pozwolić mu swobodnie oddychać. Komu się nie udało – NAJ kilkukrotnie powstawało i upadało. KotNR zostało zamknięte. Akademii na Yavin IV również nie udało się uratować. To bardzo smutne, bo każdy z tych i wielu innych Zakonów niósł swoją historię, był czymś niezwykłym. Komu natomiast się udało? Spisana historia FC mówi nam o latach kryzysu w Zakonie, a jednak trwają do dziś. PotLS swego czasu przestało istnieć, ale odrodziło się. Dzisiaj znów wydaje się mieć problemy, ale członkowie Akademii nie stoją bezczynnie – odpowiadają na kryzys swoimi działaniami. JO także miewało swoje problemy, ale przetrwało je. LJP też przeżywało kilka trudnych okresów, z kilku wyszli niezwykle zwycięsko. Każdy jeden z Zakonów miał, lub ma w swoim „życiu” ciężkie, ciemne chmury. I to od Zakonników – i tylko od nich – zależy, czy Zakon przetrwa następne lata, czy zacznie chwiać się coraz bardziej – aż do zakończenia działalności.

Myślę, że mówiąc o wszelkich starania nad poprawą życia w Akademiach, nawet jeśli one się nie powiodą, należy pamiętać, że Zakon i jego historia nie zostaną zapomniane. Ci, którzy w niej uczestniczyli, będą o nim pamiętać. Pomimo to, mam nadzieję, że życie każdej Akademii będzie toczyć się dalej, że da ona szanse innym, nowym osobom poczuć to, co w nich magiczne, oraz tym samym umożliwić im wpisanie się do historii Zakonu. Na zakończenie tego zagadnienia rzucę pewnym cytatem. Na stronie Akademii PotLS, znalazłem piękną radę dla wszystkich organizacji o takim charakterze, które zmagają się z kryzysami: „dopóki będziemy pamiętać o wielkich mistrzach, historia akademii przetrwa.”

Wartość i sens członkostwa



Pośród obecnych Zakonów, wielokrotnie wspominanych tutaj w tekście, czyli FC, PotLS, JO i LJP myślę, że każdy jest swego rodzaju oazą, gdzie można udać się po dniu szkoły, zajęć czy pracy, by zwolnić, odpocząć, a następnie zrobić coś co się lubi, dla ludzi których się ceni i szanuje. Jest miejscem, które często intryguje, zmusza do zastanowienia, daje wiele bardzo cennych lekcji, szczególnie dlatego że w Akademiach, miejscach nauki bardzo ceni się mądrość. Czy warto się angażować? Zdecydowanie tak. I każdy zakonnik może być dumny z kontynuowania starań, które w historii jego Zakonu rozpoczęli Mistrzowie. Osoby te tworzą już wieloletnią, bo nawet i jedenastoletnią historię (przykład FC), a świadomość tego, że jest się częścią czegoś większego, naprawdę, dodaje skrzydeł.

Zakony i Akademie są organizacjami niosącymi pewne idee, pewne przesłanie, które starają się przekazać każdemu uczniowi, który do nich trafi. Mogą je dostrzec także goście, trafiający na stronę… ale wtedy często nie ma już odwrotu – Moc potrafi wzywać bardzo silnie. Nie każdy okazuje się godzien podążać tą ścieżką, nie każdy trzyma się ścieżki jasności, ale Ci którym się udało wiedzą, że wejście na Drogę Jedi było właściwym krokiem. Wielu z nich było zdecydowanych podążyć tą ścieżką, ale będąc świadomymi istnienia wielu Akademii nie było pewnych wyboru miejsca, w której rozpoczęliby trening Jedi. Po jakimś czasie w końcu wybierali jedną z nich. Tą, która bardziej do nich pasuje, silniej przemawia. Ta, do której przywołuje ich Moc.

Na zakończenie, jako podsumowanie chcę zamieścić słowa Mistrza Obiwana4 z zamkniętego niewiele ponad dwa lata temu Zakonu Knights of the New Republic. Jest to fragment tekstu wyjaśniającego decyzję zamknięcia KotNR, które wydają mi się doskonale tutaj pasować.

„Nie żałuję ani jednej sekundy poświęconej Zakonowi. Nie udało nam się osiągnąć tego, co zamierzaliśmy, ale nie można rozpatrywać Zakonu tylko jako porażki. Zabawa w Jedi przynosiła mi naprawdę wiele radości - na RPGach, na spotkaniach, na treningach, wymyślając dla Was zadania i w wielu innych chwilach świetnie się bawiłem. Każda praca wykonana na rzecz Zakonu przez mnie i każde zadanie wykonane przez Was przynosiły mi sporo satysfakcji. Prowadząc Zakon nauczyłem się wielu rzeczy i przez te 6 lat miał on na mnie niemały wpływ. Mając 6 lat temu świadomość, że Zakon nie okaże się sukcesem z moich marzeń i tak bym go założył. Bo uważam, że było warto. Bo wierzę, że ten Zakon miał też jakiś wpływ na Was wszystkich. Wierzę, że były takie momenty, kiedy dobrze się bawiliście. Wierzę, że za kilkadziesiąt lat przypomni się Wam, że przynależeliście do takiej organizacji i sprawiało Wam to przyjemność. Dlatego właśnie było warto.

Niech Moc będzie z Wami. Zawsze.”



Tagi: fani (17) Jedi Order (6) Jediism (1) Publicystyka (77)
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.