Komiksy

Mroczne czasy: Niebieskie żniwa


Tytuł PL: Mroczne czasy tom #4: Niebieskie żniwa
Tytuł oryginału: Dark Times #13-17: Blue Harvest
Tytuł TPB: Dark Times Volume #4: Blue Harvest
Scenariusz: Mick Harrison
Rysunki: Douglas Wheatley
Litery: Michael Heisler
Kolory: Dave McCaig, Dan Jackson, Chris Chuckry
Okładki: Douglas Wheatley, Marc Simonetti, Dustin Weaver, Travis Charest
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydanie USA zeszytowe: Dark Horse Comics 2009-2010
Wydanie USA zbiorcze: Dark Horse Comics 2010
Wydanie PL: Egmont Polska 2012

Uwagi: Blue Harvest zadebiutował najpierw nie na papierze lecz w internecie. W styczniu i lutym 2009 r. na Myspace Dark Horse Presents (tu i tu) udostępniono bezpłatnie w sumie szesnastostronicowy numer zerowy. W związku z prośbami fanów wydawnictwo Dark Horse postanowiło kilka miesięcy później wydać numer zerowy tym razem w klasycznej papierowej formie. Ta sama historia została w komiksie przedstawiona w dwóch wersjach: kolorowej i czarnobiałej.
Poszczególne odcinki Blue Harvest pojawiały się z dużymi, kilkumiesięcznymi przerwami. Premiery kolejnych części były przesuwane z powodu opóźnień związanych z praca nad rysunkami.


Recenzja Lorda Sidious

Chyba największą wadą serii „Mroczne czasy” jest to, że trzeba tak długo czekać na kolejne zeszyty. Nie licząc Wektora, który pojawił się prawie rok temu, poprzedni tom w USA ukazał się w 2008 roku (przynajmniej jako wydanie zbiorcze - Podobieństwa). A jeśli dodam, że „Blue Harvest” jest bardziej kontynuacją Ścieżki donikąd, to można mieć wrażenie, że to jakiś odgrzewany kotlet. Może i jest odgrzewany, ale napiszę tylko tyle, nadal jest przepyszny.

Minęło trochę czasu od naszego ostatniego spotkania z Dessem Jennirem. Zmienił się, musiał się dostosować, ale i pogodzić ze swoimi wyborami. Ponieść też ich konsekwencje. Doświadczenie sprawiło, że nabrał pokory. To już nie jest przypominający elfa wojownik Jedi, który partyzancko walczy z Imperium. To raczej pustelnik, który bardziej przypomina Bena Kenobiego niż kogoś z dawnego zakonu. Także wygląd się zmienił i to mi się podoba, widzimy jak ta postać się zestarzała. Tyle, że brak zaangażowania w walkę z Imperium nie oznacza automatycznie spokoju. Były Jedi znów wpada w kłopoty, poniekąd na własne życzenie, a świat „Mrocznych czasów” jest brutalny i mroczny. Gangi, które walczą ze sobą, które zajmują się niewolnictwem i handlem przyprawą, oraz świat prostytutek, które chciałby żyć normalnie. Jennir nie potrafi przejść obok tego obojętnie. Zbyt mocno dotknęły go wydarzenia związane z Bomo i jego rodziną. Na ile zatem motywacja naszego bohatera to sprzeciw wobec zastanego świata, a na ile chęć odwetu? On sam musi odpowiedzieć na to pytanie i to jest niesamowite. Przez lata ukrywał się w spokoju, teraz musi przejść próbę.


Prawdę mówiąc trudno przebić „Ścieżkę donikąd”, przynajmniej w warstwie psychologii postaci. Tam widzieliśmy jak Jennir się stoczył, jak podążając za własnym sumieniem i wybierając mniejsze zło rozpoczął romans z ciemną stroną. Teraz jest już starszy, bogatszy o te doświadczenia, spokojniejszy, bardziej pogodzony ze sobą i mądrzejszy. Ale Ciemna Strona naznaczyła go w pewien sposób, piętno pozostało, a on musi się teraz pilnować o wiele bardziej, bo wie jak może skończyć. Tyle, że ból pozostał. I Imperium. I to, co jest dziedzictwem zakonu Jedi. Ten będzie tak długo żywy, jak jego dawni członkowie będą wierzyć w to, co robili. Jedi nie są wojownikami, są strażnikami pokoju i sprawiedliwości w galaktyce. W każdym jej najmniejszym zakamarku. Nawet tym, zapomnianym przez Moc czy Imperium. A Jennir będzie musiał stanąć do walki nie z jednym, a z dwoma gangami, znaleźć się w samym środku ich wojny. Musi działać zgodnie z wolą Mocy, choć zwłaszcza niewolnictwo będzie go szczególnie boleć. To dość smutna i ciężka opowieść, która klimatem jest tak odległa od innych historii, że aż czasem dziwię się, że Lucasfilm to zatwierdził. Siłą tego komiksu jest klimat i silna postać po przejściach.

Mnie bardzo podoba się także to w jaki sposób akcja odzwierciedla uczucia naszego bohatera. Jennir jest spokojniejszy, więc i akcja nie pędzi na łeb na szyję. Wręcz przeciwnie, jest stonowana, a my powoli odkrywamy świat z jego niuansami. W końcu teraz mamy opowieść o prawdziwym mistrzu, który wie, że sięgnięcie po broń to ostateczność. Są inne sposoby, czasem wystarczy zaufać Mocy. I to właśnie widzimy w scenach gdzie Jennir ze „Ścieżki” sięgałby po miecz, załatwiał sprawy nie widząc innego wyjścia, teraz czeka. Spokorniał. I to jest dla mnie rewelacyjne. To ukazuje jak wiele ta postać przeszła i jak wiele się nauczyła.

Miłe jest też nawiązanie do „Podobieństw”, które nie są tym razem głównym wątkiem ale nie możemy o nich zapomnieć. W końcu pojawia się ten Jedi Verpin, którego w kilku miejscach zapowiadano. I gdy widzimy jak walczy, robi to z niesamowitą gracją, aż chciałoby się go zobaczyć na ekranie, gdzieś w jakiejś walce na filmie. Widzimy też, że Jennir dojrzał do ponownego spotkania z dawnymi przyjaciółmi, ale czy oni dojrzeli?

Za rysunki ponownie odpowiada Douglas Wheatley, główna siła sprawcza opóźnień serii. Ale gdy patrzy się na zbiorcze wydanie, nie mam wątpliwości, że warto było czekać na ten komiks.

Długo czekałem na ten komiks. To jest prawdziwa kontynuacja „Ścieżki donikąd”. Dwa poprzednie tomy „Mrocznych czasów” to niestety tylko i wyłącznie substytut. A ten komiks idealnie się wpasowuje w pierwszym tom. Mam nadzieję, że na kolejne tak mocne i przemyślane dzieło nie będę musiał czekać kolejne trzy lata. A ocena końcowa? Gdybym patrzył tylko i wyłącznie przez pryzmat „Ścieżki” skrzywdziłbym ten komiks. On nadal jest fenomenalny, ale jednocześnie pozostaje tylko dopełnieniem pierwszej części.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 10/10
Rysunki: 9/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 10/10
Opis Świata SW: 9/10


Temat na forum
Temat na forum (polskie wydanie)
Okładka polskiego wydania:

Okładka wydania zbiorczego:

Pełne okładki:




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 9,47
Liczba: 15

Użytkownik Ocena Data
kyloboski 10 2015-05-27 22:13:14
FEL-1996 10 2014-02-15 15:54:47
Wolf Sazen 10 2013-02-03 14:44:28
jj1990 10 2013-01-23 21:55:55
GiP 10 2013-01-22 19:13:08
Vergesso 10 2012-12-01 02:49:37
Master of the Force 10 2011-05-29 15:24:24
Carth Onasi 10 2011-05-05 23:13:04
Lord Sidious 10 2011-04-17 21:42:56
San Holo 9 2017-03-16 17:51:13
Elendil 9 2016-10-24 21:21:18
Shedao Shai 9 2016-03-27 23:41:49
Ludwik 9 2015-09-16 14:02:37
Onoma 9 2013-03-20 22:55:47
Ubi Dub Skubi Dub Kenubi 7 2016-04-16 18:59:16

Tagi: Dan Jackson (23) Dark Horse Comics (593) Dave McCaig (7) Douglas Wheatley (18) Dustin Weaver (12) Egmont Polska (480) Jacek Drewnowski (105) Michael Heisler (110) Mick Harrison (5) Mroczne czasy (Dark Times) (12)

Komentarze (4)

Ludwik -> To się nazywa dobre zakończenie - wybrałeś się po chłam, a zamiast tego kupiłeś arcydzieło :P

Dziś sobie wstąpiłem do Imago w Katowicach, żeby kupić sobie ten marvelowy "Star Wars", ale nie było. Za to było coś lepszego: "Niebieskie żniwa" w przystępnej cenie. :D

Znakomity komiks. Mroczne Czasy to jedna z moich ulubionych serii komiksowych. "Ścieżka donikąd" to jeden z najlepszych komiksów jakie czytałem (nie tylko ze Star Wars). "Podobieństwa" to całkiem niezły komiks z okropną szatą graficzną, a "Wektor" z kolei powraca do świetnych rysunku, niestety obniżając jakość scenariusza. W "Niebieskich żniwach" mamy powrót do formy "Mrocznych Czasów" jaką seria zaprezentowała w pierwszym tomie.

To co mnie zachwyca w "Dark Times", to fakt, że nie są to cukierkowate komiksy, jakie czasami nam oferowano. Jest mrocznie, jest brudno, roi się od gangsterów. Tak właśnie powinny wyglądać "Gwiezdne wojny" w okresie pomiędzy "RotS" a "ANH". Druga sprawa to psychologia postaci. Po prostu widać, że scenarzyści się troche zastanowili jak je poprowadzić. Jenir bardzo się zmienił od wydarzeń z pierwszego tomu. Tak jak wspomniał LS bije po oczach to, że nabrał pokory. Jest spokojny i opanowany, a broni dobywa tylko w ostateczności. Widać, że żałuje niektórych decyzji i sam nie wie co ze sobą zrobić. Trudno zachować swoje ideały i zasady w tak ciężkich czasach. Przez te kilkadziesiąt stron widzimy jak jego postać dalej ewoluuje i nabiera pewności, że pomimo upadku Zakonu wciąż pozostaje Jedi. Dlatego świetnie wypadł ostatni kadr, w którmy wreszcie dobywa miecza świetlnego.

Podobało mi się też kontynuowanie wątku Vader-Palpatine. Vader wciąż nie wie jakie plany ma wobec niego Imperator, jest pełen rozterek, ale przy tym bardzo bezwzględny. Fajnie się to uzupełnia z komiksem, który czytałem dwa dni temu, czyli "Darth Vader i Widmowe Więzienie". Chociaż zgodzę się z powyższą opinią: niewiele wnosi to do samej akcji komiksu. Ale sam fakt rozterek Vadera nad istnieniem czegoś w rodzaju rozkazu 66 odnośnie jego osoby jest genialny. :D

Wojna gangów i cała ta intryga kobiety, która wynajęła Dassa, przechodząca później w intrygę Jenira wypada nieźle. Szczególnie wątek tego "honorowego" typa, a przy tym lekcja płynąca dla czytelnika: duma to nie honor. :D Najbardziej zapadło mi w pamięć jak Jenir rzuca oskarżeniami - jak handlarz niewolników może mieć coś do powiedzenia na temat honoru? Trafne.

Bałem się, że w komiksie nie pojawi się załoga "Uhumele", ale pozytywnie się zaskoczyłem. Zwłaszcza, że ich wątek szczególnie mi się spodobał dzięki Jedi rasy Verpin.

Rysunki są świetne. Kocham takie realistyczne kadry, które są takimi małymi dziełami sztuki. :D Wspaniale oddają klimat komiksu. Mam nadzieje, że w kolejnym tomie to nie ulega zmianie!

9/10

mam nadzieję, że na następny TPB Egmontu wybiorą to :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.