Książki

Przeznaczenie Jedi 7: Wyrok

Autor: Aaron Allston
Oryginalny tytuł: Fate of the Jedi 7: Conviction
Wydanie PL: Amber 2012
Wydanie USA: Del Rey 2011
Przekład: Aleksandra Jagiełowicz i Grzegorz Ciecieląg
Ilustracja na okładce: Ian Keltie
Stron: 384
Cena: 39,80zł


Siódmy tom serii "Fate of the Jedi"

Szef rządu Natasi Daala została obalona, a Zakon Jedi przejął kontrolę nad Sojuszem Galaktycznym. Jednak gdy nowy rząd zajmuje się naprawieniem tego co zniszczył drakoński reżim Daali, siły wciąż lojalne wobec odsuniętej od władzy przywódczyni, szykują kontratak. Może się okazać, że nawet nowa pozycja Jedi może być niewystarczająca, by ocalić Tahiri Veilę, niegdyś Rycerza Jedi, a także ucznia Sith, teraz oskarżoną o zamordowanie oficera Galaktycznego Sojuszu - Gilada Pellaeona.

W tym samym czasie, Luke i Ben Skywalker nieubłaganie ścigają Abeloth, potężną istotę, oddaną Ciemnej Stronie i żądzy władzy nad Galaktyką. Jednak wraz z momentem, gdy ich potężny przeciwnik zostaje zatrzymany na planecie Nam Chorios, dwóch samotnych Jedi musi zmierzyć się również twarzą w twarz z wściekłością sithańskiego szwadronu śmierci. Na domiar złego Abeloth zaskakuje wszystkich swoją własną pułapką. Misja Skywalkerów może wkrótce zamienić się w misję samobójczą.


Recenzja Rusisa

Wraz z siódmym tomem, seria Fate of The Jedi wkracza w swoją końcową fazę. W niej po raz ostatni spotkamy się z każdym z autorów współpracujących nad serią oraz zobaczymy do czego przez te wszystkie tomy akcja zmierzała. Siódmy tom – Conviction – jest zatem pożegnaniem się z serią Aarona Allstona. Jak na pożegnanie to stało przed nim trudne zadanie, poprzednie książki bowiem pozostawiły serię rozgrzebaną, bez wyraźnych postępów w akcji. Czy Allston podołał i ruszył wątki do przodu, zbliżając je do wyczekiwanego przez czytelników końca?

W książce mamy dwa wyraźne wątki. Pierwszy z nich, jak w każdym tomie, dotyczy poszukiwania przez Luke’a i Bena (a obecnie również Vestarę) bardzo potężnej, pradawnej istoty, zwanej Abeloth. Tym razem poszukiwania doprowadzają naszych bohaterów na planetę Nam Chorios, na której starszy ze Skywalkerów był już jakieś 30 lat wcześniej. Wydarzenia te zostały opisane, w niezbyt dobrze wspominanej przez fanów książce pt. Planeta Zmierzchu. Tym razem jednak czytelnik, prowadzony przez zdecydowanie lepszego autora, może spokojnie i z pewną dozą przyjemności zagłębić się w opis planety i związanych z nią wydarzeń, wyszukując nawiązania do wcześniejszej pozycji. Jest to jeden z mocniejszych elementów tego wątku, nawiązywanie do innych pozycji, odświeżanie wiedzy o uniwersum i poszerzanie jej. Było to plusem tego wątku już od pierwszych tomów, kiedy to wraz z Lukiem i Benem poznawaliśmy kolejne grupy użytkowników Mocy i ich zwyczaje. Drugim mocnym punktem tego wątku jest opisanie relacji pomiędzy Benem i Lukiem, czy współpracującą z nimi Vestarom. Szczególnie w przypadku tej młodszej dwójki możemy zobaczyć jak się przez całą podróż zmieniają. Jednak pomimo przyjemnego opisu ich kolejnej podróży śladami Abeloth i związanego z tym poszerzania wiedzy czytelnika o uniwersum, cały czas śledząc ten wątek pozostaje wrażenie pewnego niedosytu. Otóż przez pierwszych kilka tomów serii nasza dwójka bohaterów podróżowała za Abeloth, aby ją unieszkodliwić, później zdawałoby się, doprowadzili do rozwiązania swojego problemu, aby od szóstego tomu ponownie wrócić do ścigania Abeloth. W ten sposób, czytając obecnie siódmy już tom nie tylko nie ma się wrażenia posuwania akcji na przód – bo wciąż prowadzony jest bezowocny pościg, ale i wydaje się, że cofnęliśmy się do czasów sprzed tomu piątego. Sprawia to, że wątek, mimo iż zawiera ciekawe opisy staje się dosyć mocno nużący już. Chciałoby się otrzymać wreszcie jakieś rozwiązanie akcji.

Drugi wątek dotyczy konfliktu pomiędzy Daalą i Jedi, toczonego przez poprzednie tomy na wielu płaszczyznach. Do tej pory najciekawiej go prowadził właśnie Allston, rozbudowując polityczną płaszczyznę tego konfliktu. Pozostali autorzy niestety albo nie chcieli albo nie wiedzieli jak się za to zabrać. Zgodnie z przewidywaniem, Allston w tym tomie znacząco rozwinął wątek konfliktu, ponownie również rozszerzając go o elementy polityki i spisków. Rozwinięciu towarzyszyło również popchnięcie wątku do przodu, jednoznacznie, po siedmiu tonach definiując wreszcie rolę jaką Jedi przyjmą w tym konflikcie i co zrobią, dając czytelnikowi kawałek solidnej intrygi i akcji. Tym samym nie trzeba się już zastanawiać, tak jak w poprzednich tomach – w którą stronę ten wątek pójdzie. Teraz jedynymi niewiadomymi są, jak on się zakończy i jakie będą konsekwencje tego konfliktu. Jednocześnie pozostali autorzy zostali niejako zmuszeni obecnie do kontynuowania tego co Allston zrobił tutaj, gdyż wątek wymaga zamknięcia, a jak wiemy to była już ostatnia w tej serii książka Aarona.

Niewątpliwym plusem tej pozycji jest język. Aaron Allston jest autorem, który zawsze pisze nie tylko w sposób lekki i przyjemny w odbiorze, ale również z dużą dozą humoru. Tutaj objawia się on przede wszystkim w opisach relacji jakie są pomiędzy Lukiem i Benem i dialogach ojca z synem. Szkoda tylko, że tego humoru, w ten sposób prowadzonego, brakuje w pozostałych częściach – przez co nie ma zachowanej pewnej ciągłości klimatu. Pomimo tego, że książkę się czyta bardzo przyjemnie, to brak jakichkolwiek postępów w głównym wątku znacząco obniża jej ocenę – sprawia bowiem, że połowa książki jest tak naprawdę o niczym.

Temat na fourm


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 7/10
Klimat: 8/10
Opis świata: 10/10
Rozmowy: 10/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,24
Liczba: 37

Użytkownik Ocena Data
Anakin585858 10 2014-08-01 20:47:17
Keran 10 2014-02-01 12:39:27
TheMatixmaster 10 2013-01-24 19:12:24
Light Side Galen Marek 9 2017-04-29 14:25:01
Mark Swayze 9 2015-10-30 18:37:05
olszastefan 9 2014-12-20 02:51:34
FEL-1996 9 2014-02-06 12:20:06
TheMichal 9 2012-07-14 20:46:30
K1-R15 8 2015-10-13 15:16:32
Sławoj 8 2013-11-18 10:29:31
Sourpuss 8 2012-12-20 21:33:07
Sciku 8 2012-07-21 22:01:50
Solo11 8 2012-04-16 20:21:37
Nestor 8 2011-07-15 12:37:31
Lord Kenobi 7 2016-04-13 21:12:08
Luna 7 2016-03-17 22:34:49
Sen z Nieskończonych 7 2015-11-26 22:33:32
Jankiel 7 2015-09-10 18:29:55
I3althazaar 7 2014-06-19 19:12:50
Apophis_ 7 2013-01-02 19:59:18
Ricky Skywalker 7 2012-11-17 00:33:36
Oyabun 7 2012-10-09 21:44:33
Ren Kylo 7 2012-09-22 11:31:04
luke skywalker961904 7 2012-09-02 19:51:47
Carno 7 2012-05-31 00:41:39
smajlush 7 2012-04-28 11:16:54
Freed 7 2012-04-07 02:15:47
Anor 7 2011-09-10 12:40:54
Rusis 7 2011-07-11 12:34:22
Aruetiila 6 2013-08-19 02:26:04
Darth Spirit 6 2013-04-14 23:26:23
Bakuś 6 2012-06-06 12:38:50
Ludwik 5 2016-12-26 14:40:44
Nadiru Radena 5 2011-10-06 16:09:40
Lord Sidious 5 2011-09-14 16:24:37
rebelyell 4 2015-09-27 20:47:34
SithArtur 3 2013-08-12 17:42:00

Tagi: Aaron Allston (19) Aleksandra Jagiełowicz (34) Amber (199) Del Rey (181) Grzegorz Ciecieląg (5) Ian Keltie (9)

Komentarze (10)

No niestety nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić Się z Rusisem, Nestorem czy Anorem. Siódmy tom kontynuuje problemy środkowych tomów serii: jest wyraźnym przeciąganiem serii na siłę. O ile w LotF czegoś takiego nie wyczuwałem (ba, nawet w 19sto tomowej NEJ nie miałem takiego wrażenia), to tutaj ma się uczucie, że przyszło zamówienie na 9 tomów, wezwano 3 autorów, którzy rozpisali sobie konkretne wydarzenia, które mają zdarzyć się w danej książce, opisywali je na kilku stronach, a reszte okraszali dodatkowymi wątkami. Główna fabuła FotJ tak naprawdę zmieściła by się w 4-5 tomach. I wyszłoby dużo lepiej.

Przede wszystkim kilka wątków mogłoby być dawno zamkniętych lub są zupełnie niepotrzebne serii. Najbardziej nuży mnie w tym tomie wątek pościgu za Abeloth. No dajcie spokój, który to już tom ciągniemy? I kolejny raz kończy się w ten sam sposób: ucieczką Abeloth. Pewnie w kolejnym tomie dostaniemy powtórkę z rozrywki. Jeszcze gdyby nastąpił jakiś punkt kulminacyjny, rozmowa czy lepsze poznanie tej istoty (która notabene jest bardzo intrygująca), ale otrzymujemy jedynie rozwiązanie wątku Callisty. Wątek jest ciekawy jedynie przez to że odwołuje się do Planety Zmierzchu, aczkolwiek tak czy siak wynudził mnie okrutnie. Miał parę momentów, zwłaszcza pod koniec, ale tylko końcówka wnosi coś do fabuły. Z powodzeniem można by ominąć pierwsze rozdziały z tymi bohaterami. Duży minus, zwłaszcza, że tak jak pisałem poprzednio: wątek Luke`a i Bena mocno plusował odkrywaniem tajemnicy przejścia Jacena na ciemną stronę. Wraz z urwaniem tego wątku, ich przygody zaczęły mocno nużyć.

Kolejny nudny wątek: tradycyjnie Leia, Han połączeni tym razem z wątkiem niewolników. Jak już podkreślałem recenzujac poprzednie tomy: obydwa są wciśnięte na siłę. Nie wiem po co one istnieją, nie wnoszą nic do fabuły. Jedyny aspekt który pchnął w ich przypadku fabułę nieco do przodu, to zamach terrorystyczny z udziałem "Zrodzonego w Ogniu" (I see what you did here :P) - i to tylko temu że dał wymówkę Jedi, by zareagowali na działania Daali. Jedynie końcówka dała coś solidniejszego, chociaż tak naprawdę nieudany zamach na Tenel Ka też nic nie wnosi.

Sithowie po raz kolejny są, walczą z Jedi, niby fajny wątek, ale też stoi w miejscu. Nic się nie ruszyło do przodu, może na ostatniej stronie, gdy kontaktują się z Abeloth. Daje nam to trzy wątki, które ruszają do przodu (i to małym kroczkiem) całą serie. Niezbyt dobrze to świadczy o tym tomie.

Wątek Tahiri też mocno na minus. Proces trwał trzy lub nawet cztery tomy i gdy wreszcie dochodzi do punktu kulminacyjnego, czyli skazania na śmierć, to nic z niego nie wynika, bo zainteresowana ucieka. Niestety jest tutaj niewykorzystany potencjał i strach autorów przed uśmiercaniem postaci, bo w mojej opinii, gdyby na Tahiri faktycznie wykonano wyrok śmierci, to byłbym pod dużym wrażeniem. A tak mamy zapowiedź, że w przyszłym tomie również nas czeka nuda związana z tą postacią.

Najbardziej pozytywnym wątkiem jest oczywiście przewrót dokonany przez Jedi. Czyta się z zapartym tchem, zarówno przewrót jak i późniejszą ucieczkę Daali z więzienia. Bardzo czekam na kontynuację tego wątku w następnym tomie. Pojawienie się Boby Fetta może być; mam tylko nadzieje, że nie skończy się na tym, że pomógł Daali w ucieczce i już go więcej nie zobaczymy. Brakuje mi w tej historii tylko reakcji różnych środowisk na ten przewrót. Chyba najbardziej istotne wydarzenie w Galaktyce, strażnicy pokoju oblają legalną władczynie, a nie dostajemy w sumie poglądu na jego wpływ. Szkoda

Fajnie też wyszedł wątek Callisty i cieszy, że chociaż on został zachowany. Bardzo mi się też podoba to, że Luke dalej jest przedstawiony na niesamowicie potężnego Jedi.

Ogólnie książka miała swoje momenty, ale większość wątków kuleje. Czyta się nieźle, chociaż ma się wrażenie, że większość rozdziałów jest bezcelowa. Bardzo nie lubię czegoś takiego.

W efekcie daje 5/10. Czekam na Hegemonie, chociaż podejrzewam, że nie będzie lepiej. Zobaczymy.

Z rzeczy które mi się podobały, to oczywiście ten

7/10
Jak zwykle u tego autora wątek polityczny wydaje się najlepiej poprowadzony i złożony. Wątek z wizytą na Nam Chorios już trochę gorszy, ale nadal ciekawy, dobrze opisana kwestia Callisty. Podsumowując książka trzyma poziom serii, ale nie wybija się...

Daję 7/10, bo w ostatecznym rozrachunku wypada nie najgorzej, ale ze wszystkich części "Przeznaczenia Jedi", napisanych przez Allstona, "Wyrok" wypada najsłabiej. Czytając pierwsze kilkadziesiąt stron, odniosłem wrażenie, że autor pisał bez jakiejś pasji i namiętności. Zupełnie tak, jakby świadomość, że to jego ostatni tom w "Przeznaczeniu Jedi", przygnębiła go i sprawiła, że pisał to trochę od niechcenia. Aczkolwiek walki na nam Chorios, konflikt na Coruscant były ciekawym posunięciem.

Słaba pozycja, może dlatego że wątek Abeloth jest wciąż tak niezdecydowany, niekonsekwentny, w kółko wałkowanie tego samego, ma się wrażenie że nic się nie dzieje. W poprzednich tomach, słabszych czy gorszych, zawsze po zakończeniu czytania odgrzebywałem w pamięci to co najlepsze i najgorsze i zastanawiałem się nad oceną. Kiedy chciałem to zrobić przy okazji tego tomu... pustka. Dopiero po chwili udało mi się przypomnieć jakieś konkrety, ale i tak nie było ich wiele. Książkę ratuje chyba tylko humorystyczny styl Allstona. Plusem było poza tym rozwiązanie sprawy Tahiri oraz to co Jedi zrobili z Daalą i ogólnie rządem. To co później stało się z Daalą też było w sumie niezłe. Ale najbardziej zarąbisty fragment w całej powieści to to zdanie: `Wielki Mistrz Skywalker do dywizjonu SteathX-ów. Wchodzicie!`. Po przeczytaniu tego zdania od razu poprawił mi się humor : D. Mimo wszystko jednak, nie wywoływała u mnie takich emocji jak poprzednie. 7/10.

Książka w stylu Odwetu (2- go tomu serii PJ napisanej przez Allstona. W kilku słowach można powiedzieć, że dzieje się dużo, jest dynamicznie. Jednak pomimo to czytając tę pozycję nie czułem w tym lekkości. Powieść jest zwykłym zapychaczem - główny wątek pozostaje statyczny, a w tle króluje Allana, która podróżuje z nieodpowiedzialnymi i niedojrzałymi psychicznie dziadkami.

Za nudę i dużą dozę abstrakcji w fabule książka uzyskuje u mnie notę: 3/10.

Zgadzam się z opiniami reszty - niby znowu coś się dzieje, ale Luke znowu goni Abeloth, ona znowu mu ucieka mocno osłabiona. I tak już trzeci tom z rzędu. Dobrze, że przynajmniej w wątku politycznym trochę się ruszyło. Zostały dwa tomy, teraz już nie ma czasu na odwlekanie odpowiedzi :)

Ocena 8- za przyjemne czytadło z dużą ilością mniejszych i większych detali poszerzających uniwersum (minus za zerowe poszerzenie wątku o Abeloth.

Najprzyjemniej czytało mi się wątek polityczny - złożony i wykorzystujący zarówno Jedai, senatorów, spiskowcąw, czy wojskowych. Jest to bardzo fajnie rozbudowana i spójna część książki. Odpowiada mi też rola małżeństwa Solo (nie superkomandosi z +100 do uników i trafień) - stare dobre małżeństwo pełne doświadczeń dyplomatyczno zdolne do "agresywnych negocjacji".

Ciekawe aspekty książki:
- rozwiązanie sprawy z Callista - wcieleniem Ableoth
- fajnie prowadzona postać Allany wraz z jej szkoleniem na dobrego władcę
- wplatanie nowych postaci pobocznych i rozbudowywanie tych drugoplanowych,
- doprowadzenie do zakończenia wątku o niewolnikach (tak mi się przynajmniej wydaje),
- Luke to dalej WIELKI MISTRZ,
- sitowie w może drobnej ale mocnej roli,
- epizod Boby Feta i Daali.

Najwierniejszymi mankamentami książki to wspomniany wątek Ableloth, i "tytuł książki" (Wyrok jest, tylko nic z tego nie wynika).

Mimo, iż książka może się podobać, to mam te same spostrzeżenia co Rusis. Może i fajne opisy, dobry język 'zwinny' autor, ale co z tego. Cała książka (jak i seria) to przeciąganie tych samych wątków. w książce przez 350 stron nic się nowego nie dzieje, a na ostatnich 15 stronach jakoś się posuwamy do przodu. Taka sytuacja skłania do smutnego stwierdzenia, że tasiemcowe serie są naciągane, po to by nabić ilość pozycji i więcej sprzedać. Nie mam nic przeciwko komercji, ale fajnie byłoby dostawać coś nowego i świeżego, a tu mimo, że książka jest przyzwoita sama w sobie, to na tle całej serii jest kolejnym niewyróżniającym się bebłem.
6/10

Nestor -> ale ile razy możemy się dobrze nastrajać końcówką? Przecież w tej serii każda książka jest taka sama, 3/4 nic nie robienia i końcówka dobrze nastrajająca na przyszłość i sugerująca, ze już już zaraz w następnym tomie będzie lepiej :/

Mnie się książka bardzo podobała, aczkolwiek boli trochę brak zakończenia któregokolwiek z wątków. Liczyłem, że skończą wątek z Tahiri - i tutaj byłby świetny motyw z egzekucją ex-Jedi w majestacie prawa, coś pięknego. A tak to wszystko leci sobie i leci, końcówka dobrze nastraja, w Ascension będzie pewnie ostry dym. Tylko czy my aby nie zawsze na to liczymy? ;/

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.