Książki

Ręka Sprawiedliwości

Autor: Timothy Zahn
Oryginalny tytuł: Choices of One
Wydanie PL: Amber 2013
Wydanie USA: Del Rey 2011
Przekład: Błażej Niedziński
Ilustracja na okładce: John Van Fleet
Stron: 384
Cena: 39,80 zł



Timothy Zahn, autor bestsellerów numer 1 „New York Timesa”, przedstawia nową przygodę.
Akcja rozgrywa się w czasie pomiędzy epizodami opisanymi w Nowej nadziei i Imperium kontratakuje, z udziałem młodego Luke’a Skywalkera, Hana Solo, księżniczki Leii Organy i Mary Jade.


Los Rebelii zależy od następnego posunięcia Luke’a Skywalkera. Czy jednak Rebelianci znaleźli się w bezpiecznej przystani, czy w śmiertelnej pułapce?

Minęło osiem miesięcy od bitwy o Yavin. Rebelia rozpaczliwie potrzebuje nowej bazy. Gubernator Ferrouz z sektora Candoras oferuje Rebeliantom schronienie w zamian za pomoc i obronę przed watażką Nuso Esvą. Luke, Leia, Han i Chewie zostają wysłani, żeby ocenić warunki tego paktu i prawdziwe zamiary Ferrouza.
Tymczasem w stronę Candoras zmierza również Mara Jade, Reka Imperatora, wraz z piątką szturmowców-dezerterów znanych jako Ręka Sprawiedliwości. Ich misja: ukarać Ferrouza za zdradę i na dobre rozgromić Rebelię.
Jednak w tej grze podstępów i zdrady w każdej chwili ktoś może wyciągnąć asa z rękawa...



Recenzja Lorda Sidiousa

Dwadzieścia lat temu, Timothy Zahn, młody wówczas autor specjalizujący się w SF wydał książkę, która na trwałe zmieniła Gwiezdne Wojny - Dziedzica Imperium. Zahn rozpoczął fascynującą przygodę w świecie sagi, stworzył postaci, które do dziś okupują wysokie miejsca na listach ukochanych przez fanów bohaterów. Thrawn, Mara Jade, Pellaeon, czy Karrde (który o dziwo nie pojawia się w tej książce). Teraz dwadzieścia lat później Zahn znów powraca do sagi tym razem z czymś w rodzaju prequela „Dziedzica Imperium”. To pozycja obok której nie można przejść obojętnie, zwłaszcza jak się jest jego fanem.

Ci, którzy wyleczyli się z mani wielbienia Zahna doskonale pamiętają też inne jego dokonania: Rozbitków z Nirauan, Poza galaktykę i wreszcie Posłuszeństwo. „Choices of One” to bezpośredni sequel tej ostatniej, ale nie tylko. Zahn garściami czerpie ze swoich powieści, wszystkich jakie napisał, starając się je jakoś połączyć w jedną całość. A robi to w sposób następujący, po pierwsze brakuje nam tu jednoznacznego głównego bohatera. Swoje role odgrywają zarówno Mara Jade sprzymierzona z Ręką Sprawiedliwości (LaRone i reszta szturmowców), Thrawn, który będzie współpracował z Pellaeonem i Jorjem Car’dasem, no i jeszcze Luke, Hana i Leia plus inni rebelianci. Nie zabraknie Rieekana, Wedge’a czy Ariena Crackena. Epizodycznie pojawia się nawet Darth Vader, więc wszyscy czytelnicy powinni być zadowoleni. Problem w tym, że mnogość postaci wcale nie ma odzwierciedlenia w jakości powieści. Poziom jest bardzo podobny do wspomnianego „Posłuszeństwa”. Fabularnie chyba nawet jest trochę gorzej, ale nie czuje się tego ze względu na postaci. To one ratują tę książkę.

„Choices of One” to w dużej mierze opowieść o gubernatorze systemu Poln, Bidorze Ferrouzie. On jest kluczową postacią do całej tej historii, choć jednocześnie drugoplanową. Imperium zaczyna go podejrzewać o zdradę, Rebelianci też kombinują coś w tym systemie, przede wszystkim szukają miejsca na nową bazę i zasobów. Prawdziwym sprawcą wydarzeń jest jednak Nuso Esva, nowy czarny charakter. Esva próbuje sobie wykroić malutkie Imperium, więc właściwie podpada wszystkim. W dodatku ma jakieś zaległe zatarczki z Thrawnem. Na dodatek skorumpowany Ferrouz jest właściwie zmanipulowany przez Esvę, więc jest niewinny. I tu mamy chyba największy problem Zahna, a mianowicie to, że lubi wybielać postaci, które lubią fani. Thrawn, Jade czy LaRone nie są źli, robią swoją robotę, która czasem wymaga od nich trudnych wyborów, ale w gruncie rzeczy, to wspaniałe postaci o wielkich sercach. Zwłaszcza Mara. Tu nawet nie ma dobra ukrytego gdzieś głęboko w jej duszy, ona jest w gruncie rzeczy wspaniałą kobietą pracującą dla Imperium. I taką ją widzimy. To, niestety kolejny przykład przewartościowania, którego dopuszcza się ten autor.

Zahn pisał tę książkę z myślą o swoich fanach i ci na pewno nie będą zawiedzeni. Pewnie wybaczą mu też kolejną niespójność, a mianowicie jak te wszystkie postaci mogły się spotkać przed „Dziedzicem”. Oczywiście stara się je trzymać z dala od siebie, raczej nie krzyżować akcji, choć nie zawsze mu to wychodzi. Właściwie to wzajemnej interakcji czytelnik oczekuje najbardziej i akcja do niej zmierza. I myślę, że gdyby jej było dużo więcej, powieść z pewnością na tym by zyskała, niestety kosztem kanonu. Tu autor musiał dokonać prawdziwych, ciężkich wyborów i moim zdaniem balansuje po bardzo cienkiej linie. Czy z niej spadł, to chyba powinien ocenić każdy sam. Nie zmienia to faktu, że czytając książkę chce się by w pewnym momencie wszystkie trzy grupy, Mary, Thrawna i Luke’a sprzymierzyły się i razem pokonały Esvę. Oczywiście byłoby to całkowicie niekanoniczne, choć prawdopodobnie właśnie takiego zwrotu tej powieści brakuje najbardziej.

Fabuła nie jest najmocniejszą stroną tej opowieści, a jak wspomniałem tu przede wszystkim chodzi o postaci. Miło jest zobaczyć interakcje Vadera z Thrawnem i ich pewne potyczki słowne. Pod koniec, gdy przyszły Wielki Admirał obejmuje dowództwo w bitwie, faktycznie czuć już klimat „Dziedzica”. Żałuję tylko, że bitwa nie została dobrze opisana, a jedynie wspomniana. Mamy też nawiązania do Imperium Ręki, no i jeszcze całą masę innych smaczków, które można w książce znaleźć. Tym razem nie są już tak nachalne jak kiedyś, ale wynika to głównie z tego, że Zahn bawi się już tylko i wyłącznie we własnej piaskownicy i nie należy mu przeszkadzać.

Z ciekawostek warto zauważyć dwie rzeczy. Pierwsza to określanie Luke’a już mianem mistrza. Nie wiem, czy to było potrzebne, nawet jeśli fabularnie ma to jakieś wytłumaczenie. Druga rzecz to bezpośredni wstęp do „Imperium kontratakuje”, co również wychodzi na plus.

Zahn nie zapomina też o tym jak się zaczyna książkę gwiezdno-wojenną. I tym razem akcja rozpoczyna się w kosmosie, na pokładzie Chimery. Klimatycznie nie można mu nic zarzucić.

Jedyne, czego żałuję to faktycznie większego zaangażowania w powstawanie fabuły. Przez prawie jedną trzecią książki odnosi się wrażenie, że odwiedzamy dawnych znajomych, i obserwujemy jak sobie żyją. Akcja trochę kuleje, pod koniec bardziej się rozkręca, ale pozostaje pewien niedosyt. Mam wrażenie, że wprowadzenie tak wielu barwnych postaci do jednej powieści i próba pokazania każdej z nich wymagałaby zdecydowanie większej ilości stron. Poświęcono więc akcję i mnie to trochę boli. Mniej niż „Posłuszeństwo”, ale wciąż jednak.

Jeśli „Choices of One” potraktujemy jak kolaż wszystkich książek Zahna, przegląd przez galerię postaci jakie stworzył i hołd dla tych, którzy uwielbiają jego pracę, z pewnością udało się osiągnąć sukces. Przypomina to trochę Jude Watson czy Karen Traviss, które miejscami zapominały o tym, że Gwiezdne Wojny to nie tylko ich poletko. Z tym, że bohaterowie Zahna, nawet teraz po dwudziestu latach, choć już trochę nazbyt odbarwione nadal potrafią przykuć uwagę.

Natomiast jeśli potraktować „Choices of One” jako kolejną niezależną książkę, jedną z wielu w uniwersum Gwiezdnych Wojen, to niestety nie wyróżnia się ona specjalnie. Średniak, to i tak dużo powiedziane.

Zdarza się, że konwenty ratują ludzie, którzy w nich uczestniczą. Tu mamy podobnie. Powieść przede wszystkim ratują postaci. Gdyby nie Thrawn, Wielka Trójka, czy Mara Jade to chyba nawet magiczne nazwisko „Zahn” niewiele by tu pomogło. Tą książką można bawić się jeśli potrafimy wejść w świat Zahna, jeśli nie chyba lepiej pozostać przy „Dziedzicu”.

Temat na forum

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 6/10
Klimat: 8/10
Opis świata: 5/10
Rozmowy: 8/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,90
Liczba: 30

Użytkownik Ocena Data
Darth Sidius66 10 2016-09-06 21:29:06
Jabba the best 10 2013-01-31 11:22:28
stanley_89 9 2015-03-27 11:35:08
Darth Agnik 9 2014-03-09 16:22:15
Czysty 8 2017-09-20 12:25:10
Lord Kenobi 8 2015-07-28 09:29:19
FEL-1996 8 2014-08-12 17:08:02
Apokalips 8 2013-12-28 19:20:22
Nadiru Radena 8 2013-04-14 16:13:01
Light Side Galen Marek 7 2017-05-09 18:17:00
Luna 7 2016-03-17 22:22:25
San Holo 7 2016-01-28 23:29:54
Sourpuss 7 2015-12-19 22:06:09
olszastefan 7 2015-01-29 02:09:28
StaFF 7 2014-10-30 20:41:20
R2-r 7 2014-08-27 12:39:08
darthTenebrous 7 2014-08-01 21:05:58
Keran 7 2014-05-17 11:42:03
Bane90 6 2017-05-05 18:10:48
Wolf Sazen 6 2016-10-17 23:46:12
mckenziee87 6 2016-03-03 00:16:02
bmw830 6 2015-06-26 16:16:08
Ren Kylo 6 2014-09-07 10:16:10
Rusis 6 2014-03-10 19:20:01
Ricky Skywalker 6 2013-12-09 15:26:04
Anor 6 2011-12-02 21:19:24
Lord Sidious 6 2011-09-14 16:25:43
Mark Swayze 5 2016-01-20 12:11:50
Ephant Mon 5 2014-07-21 20:38:55
Ubi Dub Skubi Dub Kenubi 2 2016-03-08 19:43:13

Tagi: Del Rey (208) John Van Fleet (15) Timothy Zahn (29)

Komentarze (17)

Książka nie powala, miejscami trochę nudzi, ale nie jest zła. Na plus zaliczam Lorda Odo, opisy działania zbroi szturmowców, Thrawna i Imperatora oglądających szkielet drugiej Gwiazdy Śmierci i kilka zaskakujących zwrotów akcji.

Zakupiłam sobie tę książkę, i powiem wam, że jest nawet ciekawa.

Co się naczekałem na tę książeczkę to moje. Tym nie mniej z przykrością muszę oznajmić, że srogo się zawiodłem. Słabiutki przeciętniaczek

Przeczytane, słaby przeciętniak; SuperMara wszystkich zmiata i Luke fajtłapa potykający się o własne nogi, ocierają się o siebie kilka razy przez co Zahn przeczy sam sobie we wcześniejszych książkach, Imperium jest dobre i szlachetne rebelianci w sumie też, więc zazwyczaj radośnie ze sobą współpracują, sporo przypadków Deus Ex machina ale mimo wszystko czyta się szybko i przyjemnie 5/10

zastanawiam się nad kupnem, tylko czy jest to zamknięta całość z "Posłuszeństwa", czy też ewidentny drugi tom trylogii?

Książka całkiem dobra.Świetny wstęp-poprawne rozwinięcie i ciekawe zakończenie. Ale jednak czegoś w niej brakuje....7/10.

Jeżeli książka trzyma poziom Posłuszeństwa jak napisał w swojej recenzji Lord Sidious to znaczy że jest bardzo dobra. A co do mnogości bohaterów to uważam to za duży plus, czytanie przez dwieście stron jak Luke i Leia oraz Han jedzą śniadanie jest już nudna, więcej pobocznych bohaterów tym lepiej.

Mam już przeczytane jakąś 1/6 książki i podoba mi się. No dobra: podoba mi się wszystko, co ma Thrawna:D fakt. Uprzedzam, że nieomieszkam się podzielić zachwytami na forum po przeczytaniu.
...
...
Ale On jest taki słodki i kochany:D że ojejku:D

Kiedy to wreszcie wyjdzie w Polsce? Nierozumiem dlaczego nie wydają powieści według kolejności wydawania w Stanach. Jesteśmy już niemal na bieżąco, więc po co to przeskakiwanie i olewanie niektórych tytułów?

Mnie też bardziej przypadła do gustu ta pierwsza okładka - przynajmniej jest utrzymana w stylu okładki Posłuszeństwa (które było super!), a na tej nowej Mara wygląda jak jakiś robot. A poza tym to kiedy w końcu, kierwa, wezmą się za tłumaczenie?

W ogóle nudzą mnie takie stereotypy w patrzeniu że jak ktoś służy Imperium to jest tym złym. Czyli zgaduję że książka jest tak naprawdę dobra i tylko żałować czekania.

Ja zaliczam się do szczęśliwców którzy z Thrawna nie zamierzają się leczyć. Tym samym jestem wśród tych wybitnie niezadowolonych że książki nadal nie ma i nie będzie jej co najmniej do wiosny 2013. Błeeee.

Czy jestem jedyną osobą, która uważa, że finalna okładka powieści jest paskudna? Wolałam już tę pierwszą, chociaż anatomicznie postać Mary była skopana...
A co d zawartości: Ostatnie powieści Zahna, zwłaszcza "Posłuszeństwo" mocno mnie irytowały, ale jak (kiedy?) wyjdzie po polsku, przeczytam.

No i kiedy do cięzkiej cholery w końcu wydadzą to w Polsce?

Kolejna książka Zahna, który pławi się w swoim zbiorze wewnętrznym EU. Mam wrażenie, że pochwały i kult autor tak go zaślepiły, że nie widzi nic innego w EU poza swoją twórczością, to niestety kole w oczy. Poza tym książka jest przywoita, choć jak wspomina LS bardziej oparta na postaciach niż na fabule, ale to właśnie te postacie i ten najbardziej kanoniczny okres dziejów SW podnoszą rangę książki. Bez tego byłoby pewnie biednie.
Cóż ciekaw jestem jak Zahn sprawdziłby się np. w dziejach starożytnych Sith, abo innym okresie, gdzie nie może czerpać ze swojej spóścizny...

6/10

hmmm (8+8+5)/3=6? kupię jak wyjdzie w pl bo mam posłuszeństwo i lubię zbierać serie ale cudów się nie spodziewam, raczej przeciętniaka

Dziwnym trafem pierwszy akapit przypomina mi wstęp do materiałów behind the scenes, które umieszczano przed filmami na kasetach VHS z wersją specjalną oryginalnej trylogii.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.