Różne

Sztuka dedukcji - czyli o książkach słów kilka

Autor: Mateusz "Darth Kasa" Kasjaniuk

Difficult to see. Always in motion is the future.


Co prawda nauki mistrza Yody w tym przypadku są szczególnie trafne, ale z pewnością na podstawie informacji, które otrzymujemy od gwiezdnowojennych wydawnictw, można przewidzieć – z pewną dozą prawdopodobieństwa – w jakim kierunku potoczą się losy Expanded Universe. Skoro Sherlock Holmes za pomocą dedukcji rozwiązywał nawet najbardziej zawiłe zagadki, to czemu my nie możemy przez chwilę zabawić się w detektywów i spróbować odkryć, co serwuje nam przyszłość?

Zastanówmy się, w jakich kierunkach może być rozszerzana w najbliższym czasie książkowa część historii Gwiezdnych Wojen. Wiadomo, że po zakończeniu serii Fate of the Jedi Del Rey na pewien czas zakończy wydawanie długich serii książkowych (takich jak NEJ, Dziedzictwo Mocy, FotJ) i powróci do pojedynczych książek, dylogii i trylogii. Jest to o tyle ciekawe, że już od dłuższego czasu główna linia EU – opowiadająca o historii Nowej Republiki, rodzin Solo oraz Skywalkerów itp. – była rozbudowywana głównie poprzez tego typu serie. Z pewnością nie oznacza to przerwy w tym wątku, jest to zresztą niemożliwe – wielu fanów domaga się poznania dalszych losów „wielkiej trójki”, Jainy Solo i innych głównych bohaterów ostatnio wydawanych książek, więc presja jest zbyt duża, by to przerwać. Istnieją wątki czekające na rozwinięcie i zakończenie, niemożliwe do poprowadzenia jeszcze w ostatnich tomach FotJ. Kilka ważniejszych tematów to historia rodu Skywalkerów (nie da się tego uniknąć – co prawda zdarzają się narzekania, że historię galaktyki buduje tylko kilka rodzin, lecz wciąż nie wiadomo właściwie nic o Skywalkerach od Bena do Kola, ojca Cade'a) czy wykształcenie się Imperium Felów. Chodzi tu więc głównie o połączenie FotJ z komiksowym Dziedzictwem – a jest o czym pisać, bo obydwie serie dzieli ponad osiemdziesiąt lat. A to więcej, niż wynosi odstęp pomiędzy Mrocznym widmem a końcówką FotJ – najbardziej rozbudowanym fragmentem EU, w którym znajdują się wszystkie filmy, a także większość książek, komiksów oraz innych źródeł. Patrząc z tej perspektywy, można wysnuć uzasadnione podejrzenia, że w EU może się jeszcze zmieścić dwa razy więcej pozycji niż obecnie, a przecież jest to ogrom ledwo możliwy do ogarnięcia!

(Trzeba tu wtrącić, że jest to problem. Można, oczywiście, cieszyć się z tego, że jeszcze wiele przed nami, ale z drugiej strony – już teraz obserwuje się wiele konfliktów pomiędzy kanonicznymi źródłami. Co będzie, kiedy pojawi się ich jeszcze więcej? Czy nawet najlepiej zorientowany „strażnik holokronu” zdoła nad tym zapanować? Miejmy nadzieję, że ów „holokron” – baza danych, którą dysponuje – zostanie na tyle rozbudowana, że nie będzie z tym większych kłopotów. Są to jednak niepotwierdzone prawie niczym przypuszczenia, nieopierające się już na żadnych faktach.)

Dobrze, wiemy już z dużą dozą prawdopodobieństwa, jak bardzo można rozbudować główną linię fabularną EU. Warto jeszcze pomyśleć nad tym, w jaki sposób będzie to robione, bo tutaj też można dojść do interesujących wniosków. Jeśli nie będą powstawać długie serie, większość historii zostanie zamkniętych w trylogiach czy też dylogiach lub będą to pojedyncze pozycje. Przede wszystkim oznacza to większą ilość wątków, czyli większe urozmaicenie EU. Dlaczego? Zazwyczaj serie są budowane wokół jakiegoś głównego, ogólnego projektu, który zakłada, że ma ona wątek główny i jakąś ilość pobocznych. Tak więc w 19-tomowej serii, jaką jest NEJ, mieliśmy w gruncie rzeczy jeden wątek główny (inwazja Yuuzhan); z 19 książek można jednak ułożyć sześć trylogii. Każda z nich mogłaby opowiadać o innym wydarzeniu, konflikcie, problemie. Powstaje sześć wątków głównych. Oznacza to mniej więcej tyle, że jeśli w najbliższym czasie EU będzie budowane wokół trylogii czy dylogii, najprawdopodobniej pojawi się więcej konfliktów (cóż, w końcu to Gwiezdne Wojny...), lecz będą one krótsze (patrz: np. Trylogia Thrawna, gdzie opisywane wydarzenia co prawda nie rozciągają się na dużą przestrzeń czasową, ale nie tracą przy tym na jakości, nieprawdaż?). Nie powinno być też tylu narzekań fanów (w pewnym stopniu usprawiedliwionych) – jeśli komuś nie spodobała się inwazja czy technologia Yuuzhan, to stracił przyjemność z czytania 19 książek. W przyszłości, nawet jeśli niektórym fanom nie przypadnie do gustu jakiś element EU, będą mieli go z głowy za najwyżej trzy czy cztery tomy (chyba że będzie to element na tyle ważny, że będzie się ciągnął przez dłuższy czas jako część głównej linii fabularnej EU – z tym że to jest raczej nieuniknione, niezależnie od stosunku twórców do długich serii).

To nie jedyny czynnik, który powinien ulec poprawie. Serie były tworzone przez wielu autorów, a trylogie i dylogie są raczej pisane przez jedną osobę. Oznacza to większą spójność wewnątrz tych przykładowych trylogii niż wewnątrz serii, gdzie mogło się zdarzyć, że niektórzy autorzy chcieli przedstawić postać jednego z głównych bohaterów w inny sposób niż pozostali, co mogło doprowadzić do dziwacznych wahań charakteru takiej postaci. Oczywiście, serie były koordynowane odgórnie, lecz to nie eliminowało wszystkich konfliktów. Wraz z odejściem od serii problem ten powinniśmy uznać za niebyły. No... w obrębie tych, dajmy na to, trylogii oczywiście, ale lepszy rydz niż nic, prawda?

Temat okresu pomiędzy FotJ a Dziedzictwem jako tako przerobiliśmy, ale to zdecydowanie nie wszystko. Należy się wciąż spodziewać książek z czasu istnienia Starej Republiki (także tej sprzed ruusańskiej reformacji), Imperium czy Nowej Republiki. Szczególnie interesująco przedstawia się przyszłość tego pierwszego okresu. Ostatnio pojawiło się wiele zapowiedzi lub też wydań książek opowiadających o tamtych czasach. Knight Errant, Mandorla, powieści usytuowane w okolicach TOR-a czy Red Harvest – takiego wysypu pozycji rozgrywających się w tamtym okresie nie było jeszcze nigdy. Wygląda na to, że czasy te staną się niedługo tak rozbudowane, iż niemożliwe będzie nagłe porzucenie ich opisywania przy pozostawieniu „białych plam” na kartach historii. Po powstaniu wyżej wymienionych książek pojawią się inne – co do tego nie mam wątpliwości. Popyt na te historie jest wielki i w końcu zaczęto to dostrzegać. Miejmy nadzieję, że powstające powieści będą pozostawiały po sobie jakieś niedokończone wątki, aby mogły one zostać podjęte przez kolejnych autorów, napędzając w ten sposób proces rozbudowy historii Starej Republiki. Niestety, nic nie wskazuje na to, że powstaną jakieś powieści usytuowane w intrygującym, a właściwie nieopisanym okresie 25 000 – 5000 BBY, lecz kto wie, czym nas zaskoczą nadchodzące lata.

Warto zwrócić uwagę na inną miłą fanom tendencję – powstawanie książek budowanych nie wokół Jedi czy wojny z Imperium, ale wokół tematów zupełnie dla tego wojennego uniwersum nietypowych. Napisano już dwa gwiezdonwojenne horrory, ma się ukazać książka o gwieździe Holonetu czy całkowicie o Huttach... Wcześniej nie doświadczaliśmy tego typu „wybryków”, a przecież znacznie urozmaicają one EU. Jakie jeszcze tematy zostaną podjęte? Jest w czym wybierać – osobiście ucieszyłbym się na przykład z książki pisanej z perspektywy bandy kosmicznych piratów.

Podejrzewam, że w przyszłości powody do zadowolenia będą mieli także miłośnicy opowiadań. W tym roku ma zostać zlikwidowany ekskluzywny, płatny dział na oficjalnej stronie Gwiezdnych Wojen – Hyperspace. Opublikowano na jego łamach wiele historii, które były jednym z wabików, mających skłonić fanów do rejestracji. Co się jednak stanie po zakończeniu działalności przez ten dział? Wątpię, aby te opowiadania poszły w zapomnienie, albo więc zostaną udostępnione za darmo na stronie, albo też wydane w jakiejś antologii. Niezależnie od tego, które wyjście zostanie wybrane, fani będą mieć powody do zadowolenia.

Mówiąc o książkach, nie sposób nie poruszyć tematu przewodników. Ostatnio ukazują się coraz ciekawsze pozycje tego typu, pojawiło się też parę zapowiedzi książek takich jak The Essential Guide to Warfare. Jak widać, otrzymujemy coraz więcej wyspecjalizowanych pozycji, tak że każdy znajdzie coś dla siebie. Minęły już czasy, gdy dysponowaliśmy zwykłymi przewodnikami po postaciach, chronologii, statkach – teraz w modzie są wielkie kompendia, dogłębnie poruszające dane zagadnienie. Wystarczy wspomnieć choćby kultowy The Essential Atlas, którego nie sposób porównać do książki, która teoretycznie była jego poprzednikiem – przewodnika po planetach i księżycach, traktującego jednak temat kartografii dość pobieżnie. Oprócz pozycji tego typu, z pewnością nieraz doczekamy się jeszcze rozmaitych uaktualnień starszych wydań.

Wniosek z tych przemyśleń jest raczej optymistyczny – książek powstanie jeszcze bardzo dużo, ich ilość zwiększy się pewnie nawet dwukrotnie, choć raczej nie w najbliższym czasie. Jednocześnie ich poziom nie spadnie, i pomimo że ciężej będzie uniknąć konfliktów w kanonie, to w znakomitej większości będą one spójne. Dużo radości spotka szczególnie fanów okresu Starej Republiki – co do którego sam żywię pewne nadzieje. Gwiezdne Wojny wciąż będą w stanie nas zaskoczyć oryginalnymi pomysłami, co – niebezpodstawnie – ma dla wielu fanów bardzo duże znaczenie. Mniej Starkillerów, więcej inwencji twórczej, a przyszłość będzie rysować się w wyjątkowo jasnych barwach.


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,80
Liczba: 5

Użytkownik Ocena Data
Obi-Wan Skywalker 10 2011-04-28 16:00:13
Elendil 10 2011-02-22 19:39:11
Master of the Force 9 2012-03-19 14:36:37
Sebastian Kenobi 9 2012-01-12 19:55:27
Nadiru Radena 6 2011-02-24 20:39:20

Tagi: Publicystyka (77) spekulacje (7)

Komentarze (2)

Ciekawy artykuł - zgadzam się z założeniami/przypuszczeniami autora w 100% :)

A co do uśmiercenia Luke'a, Leii i Hana, to Stover kiedyś napisał, że chciałby opisać ich "ostatnią przygodę". Według mnie to kandydat idealny do tej roli.

Nie sądzę by pisarze szybko wypełnili puste lata pomiędzy FotJ a Legacy. Powód jest w sumie prosty, jeszcze się taki chojrak nie znalazł, który by się zdecydował uśmiercić Luke'a, Leię i Hana :P

Natomiast bardzo cieszy mnie fakt chwilowego zaprzestania książkowych serii, które ostatnio biły z każdej strony bardziej niż pepesze pod Berlinem.

Jeszcze ciekawsza i radująca mnie sprawa to poświęcenie więcej uwagi Starej Republice. Mam nadzieję, że po wydaniu TORa, moda na ten okres nie przeminie zbyt szybko i będzie można trochę odsapnąć po Wojnach Klonów.

Za artykuł 10.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.