Książki

Przeznaczenie Jedi 9: Apokalipsa

Autor: Troy Denning
Oryginalny tytuł: Fate of the Jedi 9: Apocalypse
Wydanie PL: Amber 2012
Wydanie USA: Del Rey 2012
Przekład: Błażej Niedziński
Ilustracja na okładce: Ian Keltie
Stron: 464
Cena: 39,80 zł
ISBN: 978-83-241-4348-1


Dziewiąty tom serii "Przeznaczenie Jedi"

Bez możliwości złożenia broni
Bez litości
Stawką nie jest tylko przyszłość galaktyki...
To przeznaczenie Mocy.


W emocjonującym finale niesamowitej serii "Przeznaczenie Jedi", Sithowie oraz Jedi stają naprzeciwko siebie. Na polu bitewnym znanym jako Coruscant. Dla Sithów jest to szansa odzyskać utraconą pozycję w Galaktyce, która przez lata niemal o nich zapomniała. Dla Abeloth jest to ważny krok na drodze do podporządkowania sobie wszelkiego życia. Z kolei dla Luke'a Skywalkera jest to wezwanie do walki, by na zawsze pozbyć się Sithów i ich nowej pani.

W planetarnym ataku, drużyny Rycerzy Jedi i dywersantów Sithów ścierają się w szybkim i zabójczym ataku z zaskoczenia. Zwycięstwo przeciw przebiegłej i dzikiej Abeloth, oraz jej ostatecznej rozgrywce jest dalekie od pewnego. Luke, Ben, Han, Leia, Jaina, Jag, oraz ich sojusznicy zbliżają się, a wkrótce wyjawiona zostanie prawda o stworzeniu zrodzonym z Ciemnej Strony. Fakt ten rozejdzie się falą uderzeniową przez Zakon Jedi, galaktykę, a nawet samą Moc.


Recenzja Rusisa

Apocalypse autorstwa Troya Denninga jest ostatnią częścią dziewięciotomowej serii pt. Przeznaczenie Jedi. Pisarz miał w tym przypadku nieliche zadanie, zakończenia wątków, które były poruszane w poprzednich tomach. Problem był to tym większy, że pomimo iż pojedyncze książki z serii były bardzo dobre, to seria jako całość wydawała się rozwleczona i czasami nieprzemyślana, a niektóre wątki były nieporuszane od kilku tomów. Za każdym razem otrzymywaliśmy zakończenie obiecujące, że w kolejnym tomie będzie ciekawiej, aby znowu przez cały następny tom stopować akcję. Tym bardziej oczekiwania wobec finału miałem duże, bo jeśli ciekawiej nie miałoby się zrobić w finale, to kiedy?

W serii mieliśmy wiele wątków, które wymagały zakończenia, jednakże Troy w Apocalypse nie pokusił się o przeskakiwanie między nimi i kończenie po kolei, ale przez całą książkę śledzimy jeden główny wątek – ostatecznego starcia Jedi z Sithami i Abeloth. Nie oznacza to jednak, że pozostałe wątki pozostały nie ruszone. Są one poruszane przy okazji głównego wątku, wpisane w historię starcia pomiędzy użytkownikami Mocy. Każdy z nich bowiem, w mniejszym lub większym stopniu na jego rezultat wpływa, a ich bohaterowie jednocześnie przewijają się w głównych wydarzeniach książki. Takie rozwiązanie sprawia, że powieść jest bardzo dynamiczna – nie tracimy czasu na przeskakiwanie pomiędzy poszczególnymi opowieściami, możemy się cały czas skupiać na tym co w całej serii było najważniejsze, a przy okazji otrzymujemy wyjaśnienia dodatkowych kwestii.

Wspomniana dynamiczność tej książki to jedna z dwóch jej największych zalet. Pomimo iż powieść ma prawie 450 stron (wydanie angielskie) to czytając ją, ani razu nie czuć przeciągania na siłę akcji i nie da się nudzić. A przeciąganie opowieści było niestety bolączką poprzednich tomów. Tutaj otrzymujemy pokaźnych rozmiarów jak na świat Gwiezdnych Wojen powieść, pełną wartkiej akcji, masowych starć pomiędzy użytkownikami Mocy, pojedynków rozgrywających się w wielu sferach jednocześnie i dyskusji, które pogłębiają i wyjaśniają całą historię.

Właśnie pokazana historia to druga, największa zaleta tej powieści. Przed przystąpieniem do jej czytania wiedziałem, że autor połączył wydarzenia z Przeznaczenia Jedi z jedną z historii z serialu Wojny Klonów – mianowicie chodzi o trylogię Mortis. Prawdę mówiąc obawiałem się jak to połączenie wyszło, nie jestem bowiem wielkim sympatykiem tego serialu, a i trylogia Mortis nie wzbudziła mojego zachwytu. Biorąc pod uwagę jeszcze natłok produktów związanych z Wojnami Klonów, jaki pojawiał się w ostatnich latach, nie podobał mi się fakt wmieszania tych historii do serii dziejącej się przecież ponad sześćdziesiąt lat później i tworzonej dla trochę starszego odbiorcy. Moje obawy jednak okazały się niepotrzebne, bo nawiązania stworzone przez Denninga nie tylko nie spłyciły historii, ale wręcz ją pogłębiły, sprawiając jednocześnie, że zdecydowanie przychylniejszym okiem spojrzałem na samą trylogię Mortis. Dzięki temu wreszcie mogłem uzyskać odpowiedzi na pytania związane z postacią Abeloth, wyjaśnienie tego czym ona jest. Jakby tego było mało, jeśli o nawiązania chodzi, to autor powiązał serię nie tylko z Wojnami Klonów dziejącymi się wiele lat wcześniej, ale również z komiksowym Dziedzictwem, którego akcja rozgrywa się prawie 100 lat później. Owszem, dostawaliśmy już nawiązania do Dziedzictwa wcześniej, już nawet w Dziedzictwie Mocy, jednakże były one dosyć nieśmiałe. Tym razem powierzono znaczącą rolę jednej z postaci komiksowych i zaczęto budować pomost, po którym śmiało można dalej kroczyć w przyszłości, żeby połączyć te dwa odległe od siebie czasowo okresy. Te dwa olbrzymie nawiązania, zarówno do przeszłości jak i do przyszłości sprawiają wrażenie, że Troy perfekcyjnie połatał tę historię i wpasował ją w EU, mając przecież materiał nie zwiastujący zbyt dobrze.

Same nawiązania do odległych okresów to nie jest jednak wszystko, cała akcja dzieje się przecież w 44 roku po bitwie o Yavin. I ta część związana ściśle z wydarzeniami bieżącymi pod względem historii jest napisana również bardzo dobrze. Nie dość, że otrzymujemy rozwiązanie głównego wątku, wyjaśnienie wielu wątków pobocznych, to jeszcze powracamy do dawno porzuconych tematów. Tak jak można było przewidzieć, Denning kończąc serię wrócił do tego co rozpoczął, w trzecim tomie, krainie Poza Cieniami i pewnej dozie mistycyzmu z nią związanej. Szkoda tylko, że aż tyle musieliśmy na to czekać.

Nie wszystkie wątki zostały jednak całkowicie wyjaśnione. Nie jest to jednak w żadnym wypadku wadą tej książki, gdyż zawarta w niej historia i tak niosła ze sobą o wiele więcej informacji niż trzy poprzednie tomy razem wzięte. A patrząc się po jej objętości i wartkości akcji, aż szkoda by było to psuć dodając więcej wątków. Jest to raczej wada serii, sposobu w jaki została rozplanowana. Część rzeczy można było bowiem pokończyć już w poprzednich tomach, na ostatni zostawiając tylko to co najważniejsze – w poprzednich tomach jednakże nie kończono nic, tak jakby się obawiano powolnego zamykania serii przed finałową książką.

Apocalypse to moim zdaniem najlepsza powieść w dorobku Troya Denninga, a pod względem łatania świata Gwiezdnych Wojen i pogłębiania uniwersum stojąca na równi z wydanym niedawno Darthem Plagueisem Jamesa Luceno. Apocalypse to wspaniałe, wartkie zwieńczenie z bogatą historią, niezbyt udanej serii jaką jest Przeznaczenie Jedi. Zwieńczenie dla którego warto sięgnąć po całą serię.

Temat na forum


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 10/10
Klimat: 9/10
Opis świata: 10/10
Rozmowy: 8/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,93
Liczba: 44

Użytkownik Ocena Data
Light Side Galen Marek 10 2017-04-29 14:25:36
darth sheldon hiszpański inkwi 10 2016-12-03 21:56:00
Lord Kenobi 10 2016-04-24 12:22:51
Luna 10 2016-02-03 15:16:28
vader015 10 2015-10-09 19:04:40
olszastefan 10 2014-12-20 02:52:05
Yenchey 10 2014-11-28 15:14:00
Anakin585858 10 2014-08-01 20:47:23
I3althazaar 10 2014-07-14 22:32:40
FEL-1996 10 2014-02-06 12:20:18
Keran 10 2014-02-01 12:39:42
Darth Hedrex 10 2013-06-24 18:21:56
Apophis_ 10 2013-01-13 13:59:18
Oyabun 10 2012-10-18 10:38:44
Ren Kylo 10 2012-09-22 11:29:11
Freed 10 2012-07-24 23:25:58
TheMichal 10 2012-07-23 18:56:47
Master Simon 10 2012-07-22 11:33:59
Anor 10 2012-07-13 09:29:06
Nestor 10 2012-06-28 15:30:55
Sourpuss 10 2012-06-25 21:00:57
Rusis 10 2012-06-24 22:47:48
Zielony Czarnoksiężnik 10 2012-04-04 19:43:45
Valorum 10 2012-03-29 21:47:54
Ludwik 9 2017-01-17 20:57:46
mradrut 9 2016-04-27 20:16:25
Mark Swayze 9 2015-10-30 18:37:22
K1-R15 9 2015-10-13 15:17:30
rebelyell 9 2015-10-12 23:31:53
Sławoj 9 2013-11-18 10:29:08
luke skywalker961904 9 2013-02-14 21:07:33
smajlush 9 2012-08-11 20:57:33
Bakuś 9 2012-07-30 10:09:55
Lord Sidious 9 2012-07-08 18:21:55
Sen z Nieskończonych 8 2015-11-27 11:29:07
Darth Spirit 8 2013-04-14 23:27:37
Ricky Skywalker 8 2012-11-17 00:31:57
Solo11 8 2012-07-30 12:28:10
Sułtan Ahmed 7 2017-05-17 18:06:56
Forestf 7 2016-01-21 20:01:20
SithArtur 7 2013-08-15 11:44:49
Nadiru Radena 5 2012-04-17 21:07:52
Caedus 4 2012-07-30 16:41:19
Ubi Dub Skubi Dub Kenubi 1 2016-03-08 19:47:13

Tagi: Błażej Niedziński (24) Del Rey (208) Ian Keltie (9) Przeznaczenie Jedi (Fate of the Jedi) (8) Troy Denning (23)

Komentarze (18)

Super zakończenie serii Fate of the Jedi. Dodatkowe punkty za początek spoilera nawiązanie do Mortisa z Wojen Klonów i Dartha Krayta koniec spoilera

W przeciwieństwie LotF, którego czytanie zabrało mi bodaj 8 lat, FotJ udało mi się skończyć w dużo szybszym tempie - niecałe dwa lata. :P

Przez moje "recenzje" poprzednich tomów przewija się wiele zarzutów wobec serii, które są podzielane przez inne osoby - seria ewidentnie dostała zamówienie na 9 tomów, podczas gdy można było zamknąć ja w 4-5. Przez to seria jest strasznie nierówna. Początkowe tomy są niezłe, środek to jest koszmar (poza Wirem), po czym następuje poprawia w Hegemonii i wreszcie dostajemy Apokalipsę. Musze podpisać się pod słowami Rusisa: dla tej pozycji warto było przemęczyć tę serię.

Bo książka jest fenomenalna. Czyta się ją z zapartym tchem (właściwie 450 stron machnąłem w dwa dni). W przeciwieństwie do poprzednich tomów tu nie ma dłużyzn, co bardzo mi odpowiada.

Główny wątek, czyli walka o Courscant jest rozciągnięta właściwie na cały tom i wspaniale się to czyta. Walki w Świątyni są napisane w taki sposób, że aż odczuwa się tę beznadzieje.

Najmocniejszy punkt książki, to odkrywanie historii Abeloth. Po pierwsze dlatego, że dzieje się to dzięki wyprawie Raynara Thula do Killików i jego powrocie do bycia Dwumyślnym (mega!), a także wyjawioną historią. Podobnie jak Rusis miałem świadomość, że przeszłośc Abeloth jest powiązana z Trylogią Mortis (którą miałem okazję oglądać kilka lat temu) i miałem podobne obawy, bo zwyczajnie mi się ona nie spodobala. Tymczasem Denning w perfekcyjny sposób sprawił, że nieco przychylniejszym okiem patrzę teraz na tamte odcinki (niezbyt lubianego przeze mnie serialu). Ponadto wyjawienie kim są Architekci, jakie znaczenie mieli dla nich Killikowie - świetnie to wszystko wyszło. Notabene w tym tomie Denning ostatecznie mnie przekupił do Killików i całej tej historii. Dla mnie seria Mroczne Gniazdo jest zwyczajnie słaba, ale tą książką naprawdę podreperował jej wizerunek w moich oczach. Łał, przekonać mnie do jakichś odcinków TCW oraz Mrocznego Gniazda - jestem pełen podziwu. :D

Same walki z Abeloth też ciekawe, szkoda, że nie wygłosiła jakiegoś typowego monologu villanowskiego, w którym by zdradziła jeszcze coś ze swojej historii. No ale wszystkiego mieć nie można. Ciekawa postać, kontrowersyjna tylko trochę mniej niż Yuuzhan Vongowie, ale niestety dużo mniej udana. Niemniej jednak cieszy, że przez tyle tomów pompowało się wizerunek jej jako bytu niezniszczalnego - i autor uszanował to i nie zabił jej w pełni.

Wizyta Luke`a w Otchłani, rozmowy z Marą no i przede wszystkim Jacenem, wyjawienie jego powodu przejścia na CSM (świetny powód i niejako uszanowanie "dobroci" leżącej u podstaw tej postaci) - świetne! I w dodatku pojawia się KRAYT. Wiedziałem niestety, ale po prostu coś wspaniałego - po tylu puszczonych oczkach w stronę fanów Legacy, nareszcie dostajemy coś takiego. Piękne!

Wątek Vestary też bardzo dobry. Fajnie, ze w końcu tak wyjaśniono tą postać. Jakby ostatecznie została Jedi, to byłoby cukierkowato do granic możliwości. A tak Vestara wciąż kocha Bena, ale... dołącza prawdopodobnie do One Sith. <3

Ślub Jainy i Jaga to bardzo miłe zakończenie tej serii. Chciałoby się powiedzieć "no wreszcie". ;)

Co mi nie zagrało, ale może to wynikać z urwania EU:
-Gdzie się podziały te tysiące Sithów na Courscant po śmierci Abeloth?
-Boli brak zakończenia Kesh;
-Brak porządnego podsumowania wątku Daali i Lecersena;
-Fel zrzekł się tytułu przywódcy Imperium, chociaż jego potomkowie nim władają;
-Brak komentarza Luke`a na temat Krayta w rozmowie z Mistrzami;
-Nie ginie nikt istotny. To bardzo boli, zwłaszcza po LotF. Ale to bolączka całej serii.
Niemniej jednak wierze, że to miało być kiedyś domknięte (lub w jakiś sposób jest w X-Wing 10 lub Cruicible), dlatego nie wpływa to tak na moją ocenę. Jest to jedna z niewielu pozycji, która garściami czerpie z obszernego EU, podobnie jak Plagueis - i dla takich pozycji warto przebrnąć przez dziesiątki słabiaków z EU. :P

Btw, Denning to jeden z niewielu konsekwentnych autorów w EU. Dziś zdałem sobie sprawę jaką ładną całość tworzą: Gwiazda po Gwieździe, Mroczne Gniazdo i tomy jego autorstwa z LotF oraz FotJ. Naprawdę, wyrazy uznania. :D

Ze spokojnym sumieniem daje 9/10 i winszuje autorowi.

Boli tylko, że to wszystko jest takie urwane. RIP EU. :(

8/10
Dziwią mnie nieco zachwyty przedmówców. Książka jest dobra, dość sprawnie się ją czyta, akcji jest bardzo dużo i jest bez wątpienia niezłym zakończeniem serii, ale nie wybija się. Większą część wypełnia naparzanina z Sithami i z Abeloth, do czego dodano trochę nawiązań. Trochę, bo wcale nie tak wiele - jak widać wystarczy to niektórym do pełni szczęścia. Moim zdaniem książka ma się nijak swoim rozmachem i klimatem do "Gwiazdy po Gwieździe" oraz innych, najlepszych w uniwersum...

Monumentalne, epickie, zarąbiste. Cykl bardzo mi się podobał, faktem jest że trochę się to dłużyło, ale tak jak pisał Rusią: poszczególne pozycje czytało się bardzo przyjemnie. No, w większości. Tak więc, ku podsumowaniu: Wygnaniec - 8/10, Omen - 6/10, Otchłań - 10/10, Odwet - 9/10, Sojusznicy - 10/10, Wir - 8/10, Wyrok - 7/10, Hegemonia - 9/10, Apokalipsa - 10/10.

Książka w której pierwsze 200 stron poświęcone zostało walce. Czytelnik może przyswoić różne metody rozczłonkowywania głownie Sithów. W powieści występują sceny rodem z "Johna Rambo" lub bitwę o plażę Omaha z "Szeregowca Ryana". Pozwolę sobie zacytować jedno zdanko na potwierdzenie wcześniejszych słów: "Znajdujący się o dwa metry od Lei Bazel czołgał się w jej stronę- i w stronę tunelu- ciągnąc za sobą długie zwoje jelit."

Czytając wyżej wspomiane sceny walk momentami uśmiech sam pojawia się na ustach. Ponadto sama walka z Abeloath też nie powala. Niby ją zwyciężają, ale jednak nie zabijają, bo do tego potrzebny jest sztylet wypełniony Mocą.

W moim odczuciu powieść zasługuje na ocenę: 7/10.

Na sam koniec pozwolę się odnieść do całej serii książek PJ. Powieści miały potencjał, jednak samo zakończenie jest rozczarowujące. Zamiast walczyć przez cały tom np. z rankorami można było prędzej wyjawić naturę Abeloath i wyruszyć na poszukiwanie sztyletu. W związku z przeciąganiem na siłę wątków cykl zasługuje na ocenę: 5.5/10.

Należy podkreślić, że seria Przeznaczenie Jedi jest znacznie przyjemniejsza w czytaniu niż cykl Dziedzictwo Mocy.

Mam pytanie do osób które czytały cały cykl przeznaczenie jedi. Ja tego cyklu nie czytałem (po śmierci mojej ulubionej postaci z NEJ odechciało mi się) jednak recenzja i opinie czytelników zachęciły mnie do przeczytania Apokalipsy. Czy jest sens bym zabierał się za przeczytanie tej książki bez przeczytania poprzednich tomów? Czy można znaleźć gdzieś streszczenie poprzednich części cyklu tak bym wiedział o co w nim chodzi? Z góry dziękuję za odpowiedź.

No dobra, po 2h po przeczytaniu może już mniej takie "arcydzieło", ale ciarki były cały czas, więc dyszka się należy. Świetnie napisana z fantastyczną historią - to co lubię.

A Vestara będzie moją żoną, nie Bena.

Arcydzieło.

Pozycja która obejmuje całe uniwersum Star Wars oraz całkowicie zmienia pogląd na wszystko z nim związane.

Brak słów żeby opisać epickość i wspaniałość tej pozycji...

Książka super.Ocena : 9/10

Do tej pozycji mam bardzo mieszane uczucia. Podczas przyjemnego czytania, często miałem wrażenie, że czegoś brakuje.

Książka posiada dużo akcji, wiele się dowiadujemy, dużo się dziej. Tylko, że jak jest seria 9ci książek to przykro się robi jak wszystko zostaje wyjaśnione dopiero w ostatnim tomie. Zarówno wątek Klików, jak i Ręki Imperatora, czy demokratyzacja Imperium powinien być wprowadzony jakieś 3 tomy wcześniej (RI trochę później, zaraz po ucieczce z więzienia). Ten zarzut jest jednak skierowany raczej do planistów serii nie do tej pozycji.

Braki wspomniane na początku to:
- jakiś nowy Jedi podczas szturmu na Świątynię Jedi. (Można by tam wprowadzić nową postać i ugruntować jej pozycji, choćby nowy Mistrz Jedi – nazwiska nie pamiętam. Coś na B.)
- doprecyzowanie ograniczeń Abeloth odnośnie kolejnych wcieleń. Wpadła na Coruscant zrobiła duży Sajgon (mogła "nażreć się" do woli) a tylko 3 wcielenia? W książce jest mała dygresja na ten temat jednak ona mnie nie satysfakcjonuje – wcześniej miała 2 wcielenia jak robiła rozpierduchę na zapyziałej planetce z niewielką liczbą ludności...
- kiepski rys polityczno-wojskowy konfliktu. Na świątynie Jedi szturmują elitarne jednostki, gdzie reszta wojsk których ponoć pełno wokoło się temu przygląda?

Smaczki:
- wszelkie odwołania do EU przed/po pozycji,
- Vestara i statek na końcu – może być ciekawie&#8230;
- nie zamknięte wątki, i pełno Sithów galaktyce – może być ciekawie&#8230;

Względem powyższego książki nie zamierzam oceniać, jako ostatnia pozycja serii dostała by rykoszetem za całokształt. Jako książkę polecam. Czekam na więcej (planowane pozycję po tym okresie).

Ps: może jakaś JK III z naparzanką w 43ABY:D

Nadiru Radena-> przyznaj się szczerze - wypaliłeś się, pora zdać sprzęt i odpuścić, jak dobre klimaty na Ciebie nie działają to lepiej zacząć na siłownię chodzić. :D

Stele -> Coś w tym może być ;) Ale, ale - jeśli oni piszą tak składnie po pijaku, to chyba złamię swoje postanowienie życiowe i zacznę pić :P

Szedał ma jedyne słuszne wytłumaczenie. Piszą po pijaku i głupoty wychodzą, o nietrafianiu w listę z oceną nie wspominając. ;)

"...pod względem łatania świata Gwiezdnych Wojen i pogłębiania uniwersum stojąca na równi z wydanym niedawno Darthem Plagueisem"

Mam wrażenie, że ktoś tu czytał dwie zupełnie inne książki. Kilka nawiązań do wcześniejszego EU i powiązanie "Apocalypse" z "Trylogią Mortis" (swoją drogą, powiązanie wymyślone dość naprędce), nie czynią tej książki choćby w jednej dziesiątej podobnej do "Dartha Plagueisa". Luceno stworzył niemal całą fabułę na setkach elementów z EU, które poskładał w mistrzowski sposób. Denning, w porównaniu do niego, porusza się jak słoń w składzie porcelany.

Abstrahując od tego, dziwię się nieco Waszemu rozdawnictwu "dziesiątek". Rusis, Freed, Nestor... Nie myślałem, że praktycznie non-stopowa akcja, czasem bezsensowna, a w większości piekielnie nudna, i parę rzuconych nawiązań wystarcza, by wystawić najwyższą notę. Gusta gustami, ale 10/10 to chyba lekkie przegięcie.

Pan pode mną jest pijany, nie wie co pisze. :/

Jest to zdecydowanie najlepsza książka Denninga od czasu "Gwiazdy po gwieździe", którą debiutował w uniwersum. Świetne domknięcie wszystkich wątków z całej serii, a do tego otwarcie furtki pod kolejną serię książek - miejmy nadzieję, że tym razem trochę jednak krótszą.

Książka trzyma w napięciu praktycznie przez cały czas - od pierwszej do ostatniej strony wartka akcja. Do tego rozwinięcie bohaterów, do momentu w którym młodsze pokolenie może praktycznie "przejąć pałkę" od Wielkiej Trójki. To co mi się osobiście podoba to także łatanie dziur i nieścisłości w EU poprzez połączenie wątków z serialu TCW i komiksów Legacy z akcją w książkach, co tym razem Denningowi wyszło znakomicie. Autor wyraźnie odrobił lekcję, ciekawe czy zasugerował się Jamesem Luceno i powiązaniami obecnymi w powieści "Darth Plagueis". ;)

Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę tego autora w tych ramach czasowych - "Crucible" - bo widać wyraźnie że Troy Denning staje się specjalistą w dziedzinie książek post-ROTS.

10/10 z czystym sumieniem.

Nie ma co ukrywać - książka była rewelacyjna i sprawiła, że odbiór Przeznaczenia Jedi jest znacznie bardziej pozytywny. Nawiązania do przeszłości i przyszłości były mistrzowskie, trylogia Mortis z najgłupszych odcinków TCW stała się w końcu zrozumiała. Cała seria była słabo zaplanowana, wlokła się czasami niemiłosiernie, ale dla takiego finału warto było przetrwać poprzednie tomy :)

Mogło być lepiej, ale i tak ksiażka jest zjawiskowa...Normalnie dałbym jej 8/10, ale nawiązania które się pojawiają przebijają te dwa punkty. Ze względu na symbolikę i znaczenie tej książki śmiało daję 10/10

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.