Książki

X-wingi. Cios łaski

Autor: Aaron Allston
Oryginalny tytuł: X-wing. Mercy Kill
Wydanie PL: Amber 2013
Wydanie USA: Del Rey 2012
Przekład: Anna Hikiert i Grzegorz Ciecieląg
Ilustracja na okładce: Scott Biel
Stron: 384
Cena: 37,80 zł



Asy przestworzy ze słynnej Eskadry Widm znów wkraczają do akcji – tym razem muszą wykazać się sprytem i odwagą, stawiając czoło podstępnemu imperialnemu generałowi.

Minęło trzydzieści lat, odkąd Eskadra Widm wypełniła swoją ostatnią misję. Podejmując się najbardziej niebezpiecznych i brawurowych zadań, wykolejeńcy i banici z elitarnej eskadry X-wingów nieraz okryli się sławą. Po Drugiej Galaktycznej Wojnie Domowej jednostkę rozwiązano, a drogi jej członków się rozeszły. Teraz jednak ich wyjątkowe zdolności znowu są w cenie, bo tylko oni mogą wypełnić supertajną misję.

Wpływowy generał Galaktycznego Sojuszu, niegdyś powszechnie poważany, teraz podejrzany jest o udział w niesławnym Spisku Lecersena, który nieomal pchnął Sojusz z powrotem w objęcia Imperium. Rozkazy brzmią: ujawnić i zatrzymać zdrajcę – za wszelką cenę. Tak oto Widma stają się znów złodziejami, piratami, oszustami i fałszerzami… a także celami. Czas pokaże, czy odwaga, broń i ryzykowny plan wystarczą, żeby pokonać najgroźniejszego z przeciwników.


Recenzja Rusisa:

Zapowiedź Ciosu Łaski była dla mnie sporą niespodzianką. Nie sądziłem bowiem, że jeszcze kiedykolwiek postanowią wrócić do serii X-wing - od ostatniego tomu minęło przecież ponad 10 lat. Wraz z najnowszym, dziesiątym tomem, do serii powrócił Aaron Allston, autor który zawsze potrafił utrzymać dosyć dobry poziom, więc nastawiony do pomysłu kolejnej odsłony X-wingów byłem pozytywnie.

Eskadra Widm po raz kolejny się zebrała, tym razem aby przeprowadzić śledztwo i dowieść zdrady generała Stavina Thaala. Jest to główny i zarazem jedyny wątek tej powieści. W skład eskadry wchodzą tym razem zarówno stare, dobrze nam znane postacie jak i kilkoro nowych bohaterów. Książka rozpoczyna się jak stara dobra przygoda z serii X-wingów, z całkiem sporą dozą humoru – potwierdziło to, moje pozytywne nastawienia do przeczytania jej. Niestety równie szybko jak ucieszyłem się ze spełnienia oczekiwań, równie szybko się na książce zawiodłem. Z biegiem stron traciła coraz więcej z humoru, a sama historia zdawała się coraz bardziej nużąca. Prosta intryga polityczna w miejsce X-wingów i militarnych tematów, podstarzali bohaterowie z których próbuje się wyciągnąć drugą młodość i nieciekawa historia sprawiły, że książka bardzo szybko zaczęła mi się dłużyć.

Odnośnie samego opisu bohaterów i relacji między nimi również mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony mamy ciekawy zabieg, obsadzenia w Eskadrze Widm Yuuzhanina – a to niesie za sobą wiele starć słownych, dyskusji i przemyśleń z uwagi na to, że w Eskadrze znajdują się również weterani wojny z Yuuzhanami, którzy stracili w niej bliskich. Z tego motywu jestem bardzo zadowolony, problem w tym, że jeśli jego wyjmiemy to cała reszta postaci jest bez wyrazu. Jakby byli tylko tłem, a nie eskadrą walczącą za wspólną sprawę.

Jeśli miałbym wymienić plusy książki to na pewno do nich należałyby wspomniane powyżej relacje pomiędzy Yuuzhaninem, a resztą eskadry oraz fakt, że dostajemy jednotomową przygodę. Nie ma olbrzymiego zagrożenia dla losów całej galaktyki, jest zwykła misja do wykonania, jakiej nie było już dawno. Niestety na tym plusy sią kończą i nie są w stanie przykryć zwyczajnie słabej fabuły i nudno prowadzonej akcji. Nie są to X-wingi jakie zapamiętałem sprzed lat.

Temat na forum.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 5/10
Klimat: 4/10
Opis świata: 6/10
Rozmowy: 7/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,50
Liczba: 14

Użytkownik Ocena Data
Payback 9 2013-11-22 00:23:25
Nadiru Radena 9 2013-04-14 16:12:06
Lord Kenobi 7 2016-06-23 16:04:30
vader015 7 2015-10-09 19:04:59
bmw830 7 2015-04-15 23:07:01
FEL-1996 7 2014-07-20 16:21:48
Darth Hedrex 7 2014-01-12 18:00:26
Lord Sidious 7 2013-06-30 09:20:09
Ricky Skywalker 7 2013-06-09 20:51:13
Sen z Nieskończonych 6 2015-11-27 12:19:36
Nestor 6 2013-12-30 11:33:55
Rusis 5 2013-12-27 14:40:40
Keran 4 2015-06-29 16:35:27
Oyabun 3 2013-08-18 21:32:27

Tagi: Aaron Allston (19) Amber (199) Anna Hikiert-Bereza (91) Del Rey (208) Grzegorz Ciecieląg (5) X-Wingi (seria) (12)

Komentarze (7)

6/10
Niestety chyba najsłabsza część serii. Książka jest po prostu strasznie nudna, fabuła słaba, nie budząca zainteresowania. Jedynie powrót starych postaci, humor oraz wątek Yuuzhanina dają radę. Wyjątkowo irytujące są błędy autora, starego wyjadacza (aż dziw bierze, że akurat on je popełnia): Osłony i hipernapęd w Interceptorze, może chodziło o Defendera? Postać Stavina Thaala zupełnie z czapy, gdzie podział się olbrzym z "Przeznaczenia..." o cybernetycznej szczęce? Tutaj to jakiś przeciętny człowieczek, w dodatku zupełnie bezbarwna postać. Szkoda, że Allston tak skończył, słabo to wyszło...

Bardzo dziwna książka, fabularnie ciągle skręcało w jakąś dziwną stronę. Mindfuck na koniec średni, akcja ok, X-Wingów mało. Liczyłem na coś zupełnie innego...

Ostatnie, co Allstona czytałem, to "Zdrada" była, więc szczęśliwie nie wiem jak upadł później. Jeśli było gorzej, niż tu, to absolutnie nie zachęca.

Do lektury skłoniła mnie przynależność do jednej z ulubionych serii i obecność Vonga. No i czuję się jak po "Planecie życia" dla Sienara czy "BHW" dla Kuata. Nie tego oczekiwałem.
X-wingowość kończy się na scenie z okładki. Jest to może dwustronicowe starcie dwóch iksów z czterema E-wingami. Tyle. Więcej akcji w kosmosie nie uświadczymy. No, na początku był jakiś abordaż. Miało to być nawiązanie do "Eskadry Widm"? Wyszedł strasznie słabo w porównaniu niestety.
Yuuzhanin okazuje się strasznie mało yuuzhański. Adoptowany przez ludzi jeszcze podczas wojny? Serio? Wtedy, gdy chciano ich wybić do nogi bronią biologiczną? Teraz jak o tym myślę, jedyny racjonalny scenariusz, to traktowanie go jako awangardowej małpki, czego tekst nie potwierdza. Cały jego wątek ogranicza się do konfliktu z Voortem i trzaskania neoglithów, które pozwalają na cebulowe przebieranki i absurdalnie komplikują intrygi. Zero wyjaśnień jak tam sobie juźki radzą, zero retconów, zero budowania kultury. Legacy dało radę. Dlaczego żadna książka nie może należycie udźwignąć dziedzictwa nej?
Z reszty postaci tylko Voort i Buźka dostali odrobinę miejsca. Reszta albo robi za redshirty, albo pojawia się w połowie książki, albo jest tak nijaka, że tylko gatunek zapamiętałem. Ktoś oczekiwał obyczajówki w stylu starych X-wingów? Nie tu.
Humoru też wiele nie było. Jedna przebieranka to wszystko co pamiętam. W sumie nie dziwota, jak jedyni rozbudowani bohaterowie przechodzą kryzys wieku średniego. Z profesora matematyki w czipendejsa? Można pewnie i tak. :P
Odbiór intrygi pewnie trochę ucierpiał przez brak znajomości fotja. O spisku Lacersena wiem tyle, co opisali wyśmiewający naiwność i beznadzieję fabuły na TFNie. Szychy GFFA są więc dla mnie obcymi osobami. Choć patrząc na renomę poprzednich serii, nie jestem pewien czy przypadkiem nie zostały wymyślone tutaj na potrzeby tylko tej historii. W końcu w denningwersum nie ma miejsca dla mugoli. :P
Głównym moim zarzutem do fabuły jest zbytnie skomplikowanie i straszne dziury fabularne w finale. Ciężko było się połapać kto jest kim w czyim przebraniu. Osiągało to poziom ściągania kilku masek z rzędu, jak w absurdalnej kreskówce w niedzielny poranek. A jak pewnie bohaterowie znaleźli się w odpowiednich sytuacjach w odpowiednich momentach, to pewnie sam Allston nie wie.

Czytalna sensacyjka, ale nie są to X-wingi. 5/10

Jeszcze nie czytałem, ale nie omieszkam tego uczynić. Na razie widziałem ją tylko na półce w księgarni i zwróciłem uwagę na kapitalną grafikę i świetny koncept okładki. Tak ciekawej nie było już stosunkowo długo, a nawet odświeżające formułę z jednym motywem oraz postacią w jednym kolorze nie wypada tak dobrze, jak to, co znalazło się na tym tomie "X-wingów". :)

Humor jest chyba niemiecki, intryga nijaka , wątki chaotyczne ogólnie jedna z najgorszych x-wingów

Niestety póki co książka nie trafiła jeszcze w moje ręce , ale czy ktoś zorientowany w fabule może powiedzieć mi czy Teradoc z tej pozycji jest w jakiś sposób spokrewniony z admirałem Teradoc'em, jednym z watażków Imperialnych, wykreowanym przez Andersona ?

Z góry dzięki za odpowiedź :)

Mało X-wingów w tej książce, ale nie szkodzi - i bez nich historia jest przednia :) Jest wszystko to, co najlepsze z Allstonowych "X-wingów" (przede wszystkim humor), plus punkt widzenia nie-człowieka i ciekawa intryga. Udany powrót do serii i udany powrót Allstona do pisania dobrych powieści "Star Wars", bo ostatnio były z tym wieeelkie problemy...

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.