Komiksy

The Old Republic: Zaginione słońca


Tytuł oryginału: The Old Republic #7-11: The Lost Suns
Tytuł TPB: The Old Republic Volume 3: The Lost Suns
Scenariusz: Alexander Freed
Rysunki: Dave Ross, George Freeman
Tusz: Mark McKenna
Litery: Michael Heisler
Kolory: Michael Atiyeh
Okładki: Benjamin Carré
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydanie USA zeszytowe: Dark Horse Comics 2011
Wydanie USA zbiorcze: Dark Horse Comics 2012
Wydanie PL: Egmont Polska 2011


Recenzja Lorda Sidiousa

Trzeba przyznać, że „The Old Republic” został świetnie przygotowany od strony produktowo-marketingowej. Wsparcie dla gry jest widoczne, zarówno w książkach jak i komiksach. Tym razem komiks nawet awansował o całą klasę wyżej, nie jest już tylko przedrukiem webkomiksu jak to było w przypadku Treat of Peace czy Blood of the Empire, to pierwszy stworzony we wszechświecie gry komiks od razu przeznaczony do kupienia w sklepie z gazetkami. Ale czy to wpływa na jego jakość? Z tym niestety można się kłócić.

To co mi się podoba w tych komiksach około-TORowych to fakt, że nie trzymamy się jednego bohatera, czy grupki bohaterów. Każdy opowiada inną historię o innych postaciach, dzięki temu wszechświat jest pełniejszy i bogatszy. Tym razem naszym protagonistą jest Theron Shan, syn Satele Shan. I to ma swój plus, bowiem pokazuje wpływ tej rodziny na wszechświat swoich czasów. Zresztą podoba mi się to także dlatego, że historia rodziny Luciena Draya nagle wcale nie jest jakaś wyobcowana. Okazuje się, że mamy do czynienia z klanami Jedi, które chcąc nie chcąc, kształtują Republikę. Szczerze, jak się jeszcze dołoży do tego dynastie Sithów z Knight Errant, to wychodzi nam dość ciekawy, acz spójny obraz Starej Republiki. W tym, co znamy z filmów widać, że dokonała się jakaś duża zmiana obyczajowa i dopiero Skywalkerowie wywracają wszystko do góry nogami.

W „Zaginionych słońcach” powiązań jest jednak dużo więcej, bo dochodzi nam jeszcze stary mistrz Ngani Zho, który ma dość silne związki z rodziną Shan. Szczerze mówiąc w tym komiksie najbardziej podoba mi się właśnie świat przedstawiony, TOR wyraźnie się już uformował. Nie jest to jakiś tajemniczy i trudny do zrozumienia okres, ale wiemy wyraźnie na czym stoimy, choć jeszcze nie wszystko jest odkryte. Pewnie dużo w tym ręki Karpyshyna i jego Revana. Właśnie dzięki temu, a może także dzięki styczności z grą, inaczej patrzę na ten komiks. Ten lekko zmodyfikowany wszechświat już znam, a „Zaginione słońca” próbują ciągnąć w nim jakąś opowieść, a nie przedstawiać nam świat. Ja to kupuję.

Jakby zupełnie po drugiej stronie mamy też czarny charakter. Tym razem jest nim Darth Mehkis, członkini Mrocznej Rady, która pracuje nad tajnym projektem, mocno czerpiącym z pomysłów superbroni Imperium Palpatine’a, acz jednocześnie głęboko osadzonym w KOTORze. Przysłowiowy cud, miód i orzeszki. Znów świat przedstawiony mnie ma, gorzej jest niestety z fabułą. Ta może nie kuleje jakoś specjalnie, ale nuży. Przerywana ciągłymi retrospekcjami, które ostatecznie do akcji niewiele wnoszą, przede wszystkim się ciągnie. Co prawda im dalej tym lepiej, ale historia ugina się pod ciężarem narracji. Tutaj nawet magia „The Old Republic” nie pomaga.

Dodatkowo mamy jeszcze fatalne rysunki, i wrażenie jakby po drodze zmienił się rysownik, względnie coś go zmotywowało lub zdemotywowało. Może takie kadry sprawdziłyby się jeszcze w webkomiksie, ale tu żal na to patrzeć. Kreska jest dość prosta, dbałość o szczegóły znikoma, postaci między kadrami potrafią się mocno różnić, a na kolorach oszczędzano. Nie lubię takiego traktowania, szczerze mówiąc czuję się jakbym dostał produkt wybrakowany, względnie półprodukt.

Moim zdaniem ten komiks jest przede wszystkim adresowany do tych, którzy są spragnieni gry „The Old Republic”. I w takim kontekście się sprawdza. TOR jest dobrym motorem napędowym dla Gwiezdnych Wojen, przynajmniej obecnie. Szkoda tylko, że tym motorem napędza się niedorobione gruchoty, jak ten komiks. Jeśli ktoś nie ślini się do nowego MMO, raczej nawet niech nie sięga po ten komiks. To ewidentny dodatek do gry, pełen smaczków, które można z niej wyciągnąć. Jedyne, co tak naprawdę cieszy, to fakt, że Egmont wydał całość „Zaginionych słońc” przed zbiorczym amerykańskim wydaniem.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 4/10
Rysunki: 3/10
Klimat: 8/10
Rozmowy: 5/10
Opis Świata SW: 9/10


Temat na forum.
Okładki wydań zbiorczych:

Pełne okładki:




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 5,50
Liczba: 18

Użytkownik Ocena Data
DarthBane66 8 2013-03-17 15:03:52
Shedao Shai 8 2012-12-05 22:33:57
smajlush 8 2012-03-12 22:38:29
Grabka 8 2012-02-18 12:31:49
Murdock 7 2012-04-05 21:21:30
Lord Jabba 7 2012-01-24 17:17:01
rajmund 6 2014-08-25 00:20:50
Wooki3 5 2015-12-29 19:37:24
Wookie3e 5 2012-03-11 03:36:27
Bakuś 5 2012-01-14 10:15:34
Vergesso 5 2012-01-05 17:42:18
Obi-Wan Skywalker 5 2011-12-31 21:08:06
Onoma 4 2014-05-17 16:33:40
GiP 4 2012-03-04 15:26:36
Reviusz 4 2012-01-10 16:06:32
Wolf Sazen 4 2011-12-31 14:03:50
Lord Sidious 4 2011-12-28 21:18:05
Carth Onasi 2 2015-11-30 23:50:22

Tagi: Alexander Freed (7) Dark Horse Comics (594) David Ross (8) Egmont Polska (499) Jacek Drewnowski (105) Michael Atiyeh (49) Michael Heisler (110) The Old Republic (16)

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.