Fandom

Relacja z konwentu StarForce 2012

StarForce 2012 już za nami. Wszelkie dyskusje zostały przedyskutowane, zdjęcia ze szturmowcami zrobione, fani wzbogacili się o autografy kolejnych aktorów, nowe znajomości zostały zawarte, a duch radowania się Gwiezdnymi Wojnami znów jest silny. Poniżej przedstawiamy bastionową relację z tej imprezy.





piątek - dzień spotkań

Piątek, określany często jako dzień fandomowy, pozwolił spotkać się fanom z wszystkich stron kraju. Niestety oficjalne atrakcje sprawiły kilka problemów: ulokowane były w kompleksie Wyższej Szkoły Gospodarki, do której niełatwo było trafić, a pojawiły się też trudności z poruszaniem się pomiędzy różnymi budynkami. Sala gier planszowych była nieco mała i na uboczu, ale fani znaleźli sobie miejsce i różne gry, niekoniecznie z odległej galaktyki. Poza tym, zabrakło chyba późniejszej atrakcji towarzyskiej, jakie pojawiały się w poprzednich latach, tak żeby wszyscy fani mogli się bawić wspólnie, w jednym miejscu. Jasnym punktem piątkowego dnia zjazdu było za to spotkanie z aktorami, gdzie fani mogli zadawać bardziej szczegółowe i konkretne pytania. O głównych gościach zjazdu napiszemy jeszcze za chwilę.





sobota - dzień główny

Dzień główny StarForce zaczął się od przejścia fanów w kostiumach. Pojawili się reprezentanci Legionu 501, Legionu Rebelii, Mandalorianie z Manda`yaim, oraz kilku kostiumowiczów niezrzeszonych. Niestety nie była to już wielka parada, jak w poprzednich edycjach imprezy, zabrakło orkiestry marszowej i przejścia ulicami miasta, zamiast tego fani przeszli spod Opery na Wyspę Młyńską, gdzie nastąpiło oficjalne otwarcie. Mimo to atmosfera była bardzo pozytywna, zawsze milo jest widzieć kilkunastu szturmowców w jednym miejscu, a było też wiele innych interesujących kostiumów. Uwagę zwracała na przykład cała rodzina Jedi, Ahsoka Tano, sporo dzieci w własnoręcznie przygotowanych strojach, a także największy w historii polskich fanów zjazd, ubranych w pełną zbroję, Mandalorian.









Wewnątrz Opery znajdowały się: stoiska handlowe, sale prelekcyjne, oraz wystawa. Szybkie spojrzenie na wystawę potwierdziło niestety obawy, że wystawcy i prezentowane przedmioty to będzie przede wszystkim powtórka z zeszłego roku. Na szczęście ten drobny mankament przesłonił jeden inny przedmiot, olbrzymi, przesłaniający całą resztę wystawy, “gadżet”. Był to kilkumetrowy statek typu Nebulon zbudowany przez braci Kulesza, dzieło tak wielkie, że żadne opublikowane zdjęcia nie oddadzą wrażenia jakie robi na oglądającym.

Jeśli chodzi o program odbyły się różne prelekcje, spotkanie ze Staszkiem Mąderkiem, czy prezentacja Platige Image. Wśród programu zjazdu pojawiły się też prelekcje tworzone przez redaktorów Bastionu, więc nie mogliśmy jednocześnie śledzić innych punktów programu, ale oferta programowa wydawała się ciekawa i każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Ciekawe, ale niestety dość mało zapełnione było spotkanie z tłumaczką Amberu, Anną Hikiert, która opowiadała o swojej pracy. Ponadto wiele dobrych słów skierowała wobec książki „Darth Plagueis”. Potem odbyło się jeszcze spotkanie z Jackiem Drewnowskim, redaktorem Star Wars Komiks, na którym, między innymi, poznaliśmy dalsze plany wydawnicze Egmontu.







Zupełnie inna atmosfera była na Wyspie, gdzie dzieci ćwiczyły korzystanie z Mocy, oraz kunszt miecza świetlnego, a na głównej scenie odbywały się różne atrakcje, w tym prezentacje organizacji kostiumowych, konkursy strojów, oraz konkurs na pojedynek oceniany przez samego Nicka Gillarda. Natomiast wieczorem odbył się jeszcze ekscytujący pokaz walki mieczem świetlnym, w wykonaniu fanów z Torunia, przy udziale mistrzów Jedi, Sithów i kilku padawanów.













Najważniejszym punktem programu było spotkanie z aktorami, którzy przez cały dzień sprzedawali też autografy. Obaj panowie zdawali się nieźle bawić w Polsce, odpowiadali na pytania z humorem i pełną świadomością na temat tego, co fani chcieliby usłyszeć. Dermot Crowley, nim zagrał w “Powrocie Jedi”, nie widział nigdy poprzednich części Gwiezdnych Wojen. Nie zdawał sobie sprawy, że ta niewielka rola może tak wpłynąć na jego życie. Dopiero po jakimś czasie kolega zadzwonił do niego informując, że w sklepie można kupić zabawkę z jego podobizną i że dzieci kupują figurki z jego postacią. Później Crowley z radością ujrzał w zebranym tłumie fana przebranego za Crixa Madine. Jednocześnie znacznie więcej pytań od fanów trafiało do Nicka Gillarda, który z radością opowiadał, na przykład o 12-minutowej sekwencji pojedynku Obi-Wana Kenobiego z Darhem Vaderem w „Zemście Sithów”, który to pojedynek Ewan McGregor i Hayden Christensen, ćwiczyli bardzo długo. Niestety ostateczna wersja pojedynku musiała zostać skrócona i przemontowana, dlatego ulubionym pojedynkiem Gillarda pozostaje pojedynek z Epizodu 1. Ponadto, to właśnie Nick doradził Samuelowi Jacksonowi, że Mace Windu powinien mieć fioletowe ostrze, więc ten oznajmił to Lucasowi. Potem Nick wymarzył sobie, żeby Darth Sidious też się wyróżniał i miał ostrze żółte, doradził to Ianowi, ale tu już George Lucas stanowczo zaprotestował.







Na koniec relacji z samego programu, trzeba jednak też zwrócić uwagę na pewien problem StarForce 2012, bo niestety nie można napisać o tej imprezie w samych superlatywach. Już w zeszłym roku w naszej relacji pisaliśmy, że organizatorzy muszą zacząć myśleć o nowych pomysłach, bo konwent fanów, który się nie rozwija, po prostu staje się gorszy. Organizatorzy muszą pomyśleć o jakiejś zmianie programowej, bo przyjazd do kujawsko-pomorskiego staje się coraz mniej atrakcyjny. W tym roku widać wyraźnie było, że na zjazd przyjechało odrobinę mniej ludzi, nie tylko zaangażowanych fanów, ale w ogóle zwykłych uczestników. To jeszcze nie kryzys, ale za rok może być ich jeszcze mniej. Szkoda, żeby najważniejsze wydarzenie dla fanów Star Wars, z tak dobry zapleczem i ogromnym potencjałem, z czasem przemieniło się w zwykły lokalny festyn.



niedziela - dzień opalania

Tradycyjnie już w niedzielę autobusy zawiozły fanów na słoneczną ulicę Obi-Wana Kenobiego, gdzie większość zdarzeń i dyskusji objęte pozostanie ścisłą tajemnicą. Wykonano pamiątkowe zdjęcia, a fani i goście StarForce cieszyli się pysznymi smakołykami oferowanymi dzięki gościnności Leszka Budkiewicza. Zaś podczas powrotu wszyscy powracający przekonali się, że siedzenie przy ognisku prowadzi do charakterystycznego wędzonego zapachu.







Podsumowując

Ogółem, StarForce 2012 należy zaliczyć do udanych. To świetna impreza, jedyna w Polsce, gdzie fani z całego kraju mogą przyjechać, cieszyć się Gwiezdnymi Wojnami, a potem integrować w gronie znajomych i przyjaciół. Miejmy nadzieję, że kolejne edycje się odbędą, a fanom pozostanie ten jeden dzień w roku, kiedy mogą się wszyscy spotkać w jednym miejscu. Ale jednocześnie mamy nadzieję, że kolejne edycje StarForce nie będą zwykłymi powtórkami ciągle tych samych atrakcji. Obecna formuła imprezy zaczyna się przejadać, nie tylko fanom, ale przede wszystkim zwykłym mieszkańcom. Możliwości rozwoju jest bardzo wiele, można otwierać się na fanów z zagranicy, na oficjalnych dystrybutorów współpracujących z Lucasfilm, na dokładniejsze poprowadzenie programu, albo imprezy tematyczne. Wciąż jest szansa, że StarForce stanie się unikatową imprezą na skalę całej Europy.





Spisał: Burzol

Relacja opatrzona zdjęciami autorstwa Korto, więcej fotografii można zobaczyć na stronie autora.
Więcej zdjęć ze StarForce 2012 można zobaczyć też w galerii Urthony.


Tagi: Bydgoszcz (10) Konwent (52) Relacja (297) StarForce (7)
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.