Komiksy

The Clone Wars: The Sith Hunters


Tytuł oryginału: The Clone Wars Volume #9: The Sith Hunters
Scenariusz: Henry Gilroy, Steven Melching
Rysunki: Vicenç Villagrasa
Tusz: Vicante Ibañez
Kolory: Marlon Ilagan
Okładka: Dave Filoni
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL: brak
Wydanie USA: Dark Horse 2012


Recenzja Urthony

W dwóch ostatnich odcinkach 4. sezonu serialu "The Clone Wars" ujrzeliśmy postać Dartha Maula, który zginął na Naboo w pojedynku z Qui-Gonem i Obi-Wanem. Okazuje się, iż ów Zabrak przeżył dzięki swojej nienawiści i został odnaleziony przez swojego brata, Savage'a Opressa, po czym uleczony z szaleństwa przez matkę Talzin. Komiks "The Sith Hunters" rozpoczyna się w momencie, kiedy Obi-Wan i jego tymczasowa sojuszniczka, Asajj Ventress, wpadają ponownie (po ucieczce przedstawionej w odcinku "Revenge") na trop braci. Jeśli chodzi o Dathomiriankę, pojawia się ona tylko przez chwilę, czytelnicy zaś śledzą losy Kenobiego i Plo Koona, którzy wraz z grupą klonów i Jedi wyruszają na poszukiwanie Maula i Opressa.

Mamy tu do czynienia z dwoma postawami Sithów: Savage chce niszczyć i walczyć, Maul zdaje sobie sprawę, że więcej zdziała sprytem. Nie znaczy to jednak, że nie sięga po miecz kiedy zajdzie taka potrzeba. Anakin Skywalker pojawia się przez chwilę, jednak można powiedzieć, że ma dość ważną rolę do spełnienia. Jaką? Dowiecie się czytając komiks.

Jeśli chodzi o warstwę graficzną, rysunki są, można powiedzieć, średnie - ani specjalnie złe, ani bardzo dobre, jak chociażby w serii "Blood Ties". Scenariusz zaś jest właściwie historią przygotowującą do 5. sezonu. Nie jest to może mistrzostwo świata, ale dobrze spełnia swoją rolę.

Podsumowując, dostaliśmy komiks nie wyróżniający się jakoś szczególnie na plus ani minus, przystawkę przed piątym sezonem "The Clone Wars", który zaprezentuje nam dalsze losy wskrzeszonego zabrackiego Lorda Sithów, jego brata oraz Jedi.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 7/10
Klimat: 7/10
Rozmowy: 7/10
Rysunki: 7/10
Opis świata SW: 6/10


Recenzja Lorda Sidiousa

Właściwie nie licząc dwóch pierwszych zeszytów kwartalnik „The Clone Wars” raczej obchodził serial, niż go dotykał. I szczerze mówiąc było to dość ciekawe rozwiązanie, bo choć historie może prezentowały różne poziomy, to jednak mieliśmy szansę ujrzeć świat sagi i Wojen Klonów z trochę innej perspektywy. Tym razem wrócił nie tylko jeden z głównych scenarzystów serialu – Henry Gilroy, ale też jeden z najmocniejszych tematów przełomu czwartego i piątego sezonu, czyli Darth Maul i Savage Opress. Jakby tego było mało okładka komiksu wyszła spod ręki Dave’a Filoniego, co się zdarza dość nieczęsto.

Sam komiks składa się niejako z dwóch wątków, jednego o Maulu i jego bracie, oraz drugiego o ścigających ich Jedi. Jak łatwo się domyślić, wszystko będzie dążyło do końcowej konfrontacji, która ponieważ znajduje się między czwartym a piątym sezonem nie przyniesie żadnych zmian. Nic dziwnego, że wprowadzeni zostają nowi Jedi Grohto, Bruu Jun-Fan i Ko Solok. Chyba najciekawszy jest tu Jun-Fan, który świetnie wpisuje się w tę serię komiksową, zwłaszcza jak ktoś pamięta Shon-Ju. Bruu to karateka, Bruce Lee, klasztor Shaolin i te klimaty. Dziwnie pasuje do „Gwiezdnych Wojen”, sprawia wrażenie koksa, któremu nikt nie jest w stanie zagrozić. No ale będzie musiał się zmierzyć z dwoma zabrakami. Wątek Jedi nie jest zbytnio ciekawy, to raczej przedstawienie postaci do usiekania i pod tym względem prezentuje się całkiem przyzwoicie.

Druga rzecz to Sithowie, o ile można ich tak nazwać. I tu mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest Opress, który wyrasta na potężnego, ale i właściwie bezmózgiego mięśniaka, co nie oznacza tępego, który chodzi i rozwala wszystko. Czytanie takiego komiksu (pewnie i oglądanie filmu o nim) jest całkiem interesujące i jak najbardziej to kupuję. Podoba mi się i chcę więcej Opressa. Z drugiej strony jest i Maul. Tylko, że skoro Savage zajął miejsce Maula i przejął niejako jego osobowość, cichego kolesia od rozwałki, więc i Dartha trzeba było jakoś przemienić. To jest właśnie ten fragment, którego nie kupuję jeszcze bardziej niż wskrzeszenia Maula, a mianowicie próba zrobienia z niego sprytnego intelektualisty. To nie ten typ czarnego charakteru. Maul miał być facetem od miecza i rżnięcia, a nie myślenia. Niestety w tym wypadku to właśnie Maul jest mózgiem. Owszem rozumiem, że żaden z tych dwóch zabraków nie jest tępakiem, ale nie mogę się przyzwyczaić do Maula w takiej roli. Zupełnie jakby starał się zastąpić swojego mistrza.

Sam komiks poza dobrą akcją prezentuje jeszcze jeden intrygujący smaczek, mianowicie Obi-Wana zwracającego się do Maula per Darth, zupełnie jak w „Nowej nadziei”. To akurat bardzo mi się spodobało.

Niestety o ile okładka Filoniego wygląda dość intrygująco, o tyle rysunki w środku pozostawiają wiele do życzenia. Może nie są jakoś bardzo koszmarne, ale totalnie się nie wybijają. Wygląda to jak zwykły komiks klasy B, zrobiony od niechcenia. W dodatku jeszcze kolorystyka jest jakaś taka trochę jakby wyblakła. Cóż, nawet w tej serii były o wiele lepiej wyglądające komiksy.

„The Sith Hunters” to bez wątpienia obowiązkowa pozycja dla tych, których intryguje powrót Maula i jego relacja z Savagem. Jak ktoś nie trawi Wojen Klonów, w szczególności tych z Maulem, nawet niech po to nie sięga. Tu faktycznie mamy sporo tych dwóch zabraków i w dodatku jeszcze w porządnej akcji. I to chyba największy plus tej pozycji, reszta niestety jest średnia. Gdyby było lepiej narysowane pewnie wyszłoby rewelacyjnie.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 6/10
Klimat: 7/10
Rozmowy: 5/10
Rysunki: 3/10
Kolory: 4/10
Opis świata SW: 5/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,33
Liczba: 3

Użytkownik Ocena Data
Hego Damask 7 2012-09-16 14:01:16
ShaakTi1138 6 2012-09-17 10:20:31
Lord Sidious 6 2012-09-16 13:54:50

Tagi: Dark Horse Comics (594) Dave Filoni (6) Digest (5) Henry Gilroy (19) The Clone Wars (252)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.