Komiksy

Agent of the Empire: Iron Eclipse


Tytuł oryginału: Agent of the Empire #1-5: Iron Eclipse
Tytuł TPB: Agent of the Empire Volume 1: Iron Eclipse
Scenariusz: John Ostrander
Rysunki: Stéphane Roux, Stéphane Créty
Tusz: Julien Hugonnard-Bert
Litery: Michael Heisler
Kolory: Wes Dzioba, Karine Boccanfuso
Okładki: Dave Wilkins, Stéphane Roux
Tłumaczenie: brak
Wydanie USA zeszytowe: Dark Horse Comics 2011- 2012
Wydanie USA zbiorcze: Dark Horse Comics 2012
Wydanie PL: brak


Recenzja Lorda Sidiousa

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o tym komiksie i haśle „James Bond spotyka Gwiezdne Wojny”, nie sądziłem, że potraktują to aż tak poważnie i dosłownie. Ot hasło jak hasło, komiks miał być o agencie, więc wydawało się, że to dobre podejście reklamowe, zwłaszcza w czasach, gdy nawet jak kręcą Bonda, to mało w nim Jamesa Bonda (no dobra, ostatnio powoli jednak 007 wraca). Ostrander mnie jednak zaskoczył, nie zrobił co prawda cross-overa, ale dostaliśmy komiks, który po drobnym liftingu mógłby znaleźć się w bodowym cyklu. I to całkiem niezły komiks.

Nasz Bond nazywa się Jahan Cross, inne nazwy też będą pozmieniane. Zaczyna się jak to w Bondzie, czy wielu filmach nowej przygody, gdzie wchodzimy w końcówkę poprzedniej akcji, zanim zaczniemy właściwą od początku. Po niej brakuje tylko piosenki tytułowej, ale za to mamy Wywiad Imperium (odpowiednik MI-6), Armanda Isarda (w roli M.), a nawet swoisty odpowiednik Q. Jak w każdym dobrym Bondzie Q narzeka, że nasz agent nie przejmuje się zbytnio sprzętem, który dostaje. Dodatkowo widzimy test dziwnego gadżetu, paraskrzydeł, który być może zostanie kiedyś tam wykorzystany. Brakuje tylko Moneypenny, ale mam nadzieję, że jej odpowiednik zostanie wprowadzony w następnej miniserii. Dalej jest już akcja właściwa, brudna i wykwintna. Elegancki Cross oczarowuje aż dwie panienki (Bondgirl? Crossgirl?), więc stężenie zbliżeń seksualnych jak na jakikolwiek oficjalny gwiezdno-wojenny produkt jest olbrzymie. Oczywiście zrobione tak, by został status PG. W sumie w Bondzie też mamy dużo więcej niedopowiedzeń. Jest też czarny charakter, oczywiście powiązany jakoś z tą ważniejszą dziewczyną Crossa, jest też stary przyjaciel, który pomaga agentowi pchnąć sprawę dalej. Najzabawniejsze, że ten ostatni to Han Solo i Chewbacca. Najbardziej jednak bawią mnie romanse na Sokole, gdzie Solo robi za przyzwoitkę, a Cross nie marnuje czasu na zbędną gadkę. Drugim pomocnikiem, a raczej pomocniczką (ew. trzecią Crossgirl), jest droid – IN-GA. To chyba najważniejsza różnica między prawdziwym Bondem, który w misję wyrusza sam. No ale przecież to nie może być 100% zrzynka.

Z drugiej strony oczywiście są „Gwiezdne Wojny”. Isarda, czy Hana Solo już wspomniałem. Tym razem jednak Ostrander nie wchodzi w budowanie świata, czy wszechświata, co mu się ostatnio zdarzało przy „Dziedzictwie” i „Dawn of the Jedi”. I powiedzmy sobie wprost, komiks na tym dużo lepiej wychodzi. John Ostrander nadal ma sprawny umysł, ale zbudowanie wielkiego świata to także pokusy, by go jak najlepiej pokazać, przez to akcja kuleje. Nie w „Agent of the Empire”. Świat znamy, z EU, schemat opowieści również, więc może i nie jest jakaś wyszukana, czy rozbudowana, ale jednocześnie udało się dobrze ją zbalansować. Zwłaszcza, że nie każdy musi kojarzyć Sektor Wspólny, ESPO czy choćby rodzinę Starków. To sprawia, że komiks z jednej strony może być powiewem świeżości, dla kogoś kto nie zna EU. Cały czas przy tym jest lekko strawny i nie wymaga dużej wiedzy. Z drugiej, nawiązania są bardzo ciekawe, zwłaszcza te dawno nie odgrzebywane. Mnie się to podoba.

Wizualnie muszę pochwalić, że pomimo zmiany rysownika w trakcie, udało się zachować ciągłość. Nie jest to taki koszmarny przeskok jak bywał w „Rycerzach Starej Republiki”. Od strony plastycznej komiks nie rzuca na kolana, ale jest jak najbardziej przyzwoity. Zresztą najlepiej wychodzi tu akcja i wybuchy, czyli to co powinno.

Jestem bardzo ciekaw jak dalej sobie seria poradzi, bo póki co jest naprawdę intrygująco. Mnie tym komiksem Ostrander kupił. Jak ktoś jeszcze lubi cykl bondowski, to jest to pozycja obowiązkowa.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 10/10
Rysunki: 7/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 10/10
Opis Świata SW: 10/10


Temat na forum
Okładka wydania zbiorczego:

Alternatywna okładka:

Pełne okładki:




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,25
Liczba: 4

Użytkownik Ocena Data
Stele 9 2013-11-19 12:06:57
Shedao Shai 9 2013-04-21 02:20:27
Melethron 8 2016-02-24 01:49:55
R2-r 7 2014-08-02 13:32:57

Tagi: Agent of the Empire (3) Dark Horse Comics (593) John Ostrander (76) Michael Heisler (110) Stéphane Créty (2) Stéphane Roux (3) Wes Dzioba (6)

Komentarze (1)

Przyjemna przygodówka chociaż nie przepadam za Bondem. Czytało się szybko, świetna nawiązania do EU... znaczy legend, chociaż czarny charakter trochę nijaki i dziwny a jego morderczy plan mało morderczy. 7/10

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.