Fandom

Grojkon 2013 - relacja


Siódma edycja konwentu Grojkon odbyła się w Bielsku-Białej w dniach 26-28 kwietnia na terenach Akademii Techniczno-Humanistycznej. Główne atrakcje zlokalizowane były w najnowocześniejszym budynku L, jednak niektóre punkty programu, jak laserowy paintball czy walki rycerskie, odbywały się na terenie całego kampusu uczelni. Dwie pierwsze edycje Grojkonu odbyły się w Żywcu, kolejne za to w Bielsku-Białej, co za tym idzie edycja 2013, której swego rodzaju motywem przewodnim były marzenia, była jubileuszową bo piątą. Jak wyglądał festiwal, co się działo przez te kilka i jak wyglądały atrakcje można przeczytać w tych kilku słowach poniżej.

Dzień I
Na miejscu zjawiłem się w piątek trochę przez godziną 16, aby odebrać swoją akredytację prasową. Kilka chwil i mogłem zacząć rozglądać się po terenie, gdyż pierwsze prelekcje zostały przewidziane dopiero na godzinę 17. Mając prawie godzinę wolnego czasu mogłem zrobić mały rekonesans terenu, chociaż to trochę może też dziwnie zabrzmieć, jeśli na co dzień budynek L jest budynkiem mojej uczelni. Przez ten czas mogłem zaobserwować ostatnie przygotowania do festiwalu. W czasie gdy helperzy w pocie czoła wraz z organizatorami dopinali wszystko na ostatni guzik, ja mogłem spotkać znajomych, których dawno nie widziałem, a dzięki Grojkonowi miałem okazję spotkać ich ponownie.

Sala bloku "Star Wars" zlokalizowana była na drugim piętrze, dzięki czemu wszystkie prelekcje odbywały się w jednej sali, więc nie trzeba było latać między różnymi piętrami albo salami. Dodatkowo każdy przy akredytacji otrzymywał własny program oraz mapkę festiwalu, na której na drugiej stronie była cała rozpiska z tabelą programową. Mało tego wszędzie wszystko było dobrze oznaczone na tyle, że każdy kto był pierwszy raz w budynku uczelni mógł łatwo trafić w to miejsce, w które aktualnie chciał się udać. Wielki plus.


"Dziwactwa uniwersum Star Wars" to pierwsza prelekcja, która odbyła się w piątek w ramach bloku SW, a zostało ona poprowadzona przez naszego moderatora X-Yuriego. Była to także jego pierwsza oficjalna prelekcja (taka pierwsza-pierwsza odbyła się kilka lat temu podczas pierwszego z reaktywowanych bielskich spotkań fanów). Tutaj od razu warto zwrócić uwagę, że dziwactwa uniwersum to trochę mylna nazwa, gdyż były także omawiane przeróżne gadżety, choć jak można się domyślić dużo było takich dziwactw/gadżetów, które były monotematyczne. Najlepiej chyba zobrazuje to cytat: Było ich więcej, ale wybrałem tylko te z Bobą Fettem.

"Blizzard Force – mroźne oddziały Imperium" to prelekcja o oddziałach, które zaatakowały Bazę Echo na Hoth i niestety nie udało mi się na nią już dostać osobiście. "Star Wars na konwentach - StarForce, Celebration, Pyrkon, Polcon... Gdzie fan 'Star Wars' znajdzie coś dla siebie? Jak wyglądają zloty fanów u nas i za granicą?" to kolejna piatkowa prelekcja, którą niestety musiałem opuścić, jednak z relacji wiem, że osób było mało a sama prelekcja przerodziła się w towarzyską pogawędkę połączoną ze wspomnieniami z różnych konwentów, na których byli uczestnicy. Jako ciekawostkę można podać, że była wspomniana gra Jedi Drinking Game, którą obserwował sam Steve Sansweet.

Dzień II
Sobotę rozpocząłem od udania się na prelekcję o tworzeniu strojów, którą poprowadził znany w fandomie Przemyslaw "Jok" Grzesiak, który wprowadził wszystkich w tajniki tworzenia strojów i zbroi rodem z naszego ukochanego uniwersum. Wszyscy obecni na sali, a pora była dość wczesna, dowiedzieli się o tym jak niezwykle czaso i pracochłonne jest stworzenie swojego własnego i wymarzonego stroju. Po zakończeniu prelekcji udałem się na obchód, gdyż w sali SW miały miejsce punkty programu niezwiązane z Gwiezdnymi Wojnami, które całkowicie mnie nie interesowały.


Na czwartym, a zarazem ostatnim piętrze można było spróbować swoich sił w grze Star Wars Kinect, która oczywiście największym zainteresowaniem cieszyła się wśród najmłodszych. Oprócz Kinecta na ostatnim piętrze można było pograć w różne gry karciane i planszowe, oczywiście nie mogło zabraknąć bitewniaka X-wing. IV piętro to także miejsce, w którym zlokalizowana była atrakcja konwentu zwana Artemis, który okazał się symulatorem statku kosmicznego. Powiem szczerze, że byłem niezwykle zainteresowany tym jak taki symulator wygląda, jednak na miejscu okazało się, że było to kilka komputerów połączonych ze sobą w sieć a każdy z graczy miał swoje własne zadanie. Jedni pilnowali silników, drudzy pilnowali sterów a jeszcze inni starali się zestrzelić wrogie jednostki. Zabawa pewnie świetna, ale mnie to nie urzekło, kto wie może to moje wygórowane wyobrażenia Artemis, ale nie skreślam takiej atrakcji. Gdy pewnie na konwencie jakimś pojawi się ten symulator, kto wie, może tym razem się przełamię i spróbuję swoich sił za sterami statku kosmicznego.

Na terenie kampusu uczelni zorganizowano takie atrakcje jak wioska rycerska czy laserowy paintball. Ten drugi, nie wiedząc czemu, cieszył się największym zainteresowaniem wśród członków Manda'yaim. Mało tego polscy Mandalorianie wygrali owe zawody. Była także wioska rycerska, gdzie można było było zobaczyć walki na miecze, by później zobaczyć na własne oczy Bitwę o Bielsko...której ja niestety nie widziałem. Wracając do środka zrobiłem mały spacerek po straganach konwentowych. Wśród stoisk można było kupić nowe i używane książki i komiksy (sam zaopatrzyłem się w brakujące komiksy SW), biżuterie, akcesoria rycerskie czy gry planszowe i towarzyskie. Był także sklepik konwentowy, gdzie można było wymienić walutę konwentową na książki czy gry planszowe (i nie tylko).


"What if he doesn't survive? He's worth a lot to me" to prelekcja o łowcach nagród, ale nie tych z odległej galaktyki, ale tych, którzy zarabiają w ten sposób na naszej planecie. Poprowadzona została przez członków polskiej społeczności Mandalorian (kto jak kto, ale oni znają się na temacie łowców nagród jak nikt), którzy po tym wszystkim przedstawili samych Mandalorian oraz organizację zrzeszające fanów owych wojowników podczas prelekcji "Przybliżenie Mandalorian, Manda'yaim, Mandalorian Mercs".

"Legion 501. i Rebel Legion - kim jesteśmy i co robimy" to ostatnia starwarsowa prelekcja, która odbyła się w sobotę. Miała ona na celu przybliżyć wszystkim zainteresowanym czym są gwiezdnowojenne organizacje kostiumowe a także zachęcić do wstąpienia w ich szeregi. Jako nagrodę za wysłuchanie całej prelekcji do końca była sesja zdjęciowa z członkami 501. Legionu oraz Rebel Legionu, czyli "Star Wars Foto Room"

Dzień III
Dzień trzeci rozpoczął się od pochmurnej pogody, można powiedzieć, że idealnie wpasowała się w ostatni dzień konwentu. Niedzielny poranek rozpocząłem od udziału w "Star Wars – The Clone Wars Quiz", w którym udział wzięły cztery osoby (autor tej relacji, FoolEck, Dominik, Marysia). Cały quiz składał się z 52 pytań, a że akurat było czterech uczestników, każdy z nas otrzymał po 13 pytań. Muszę przyznać, że początkowo "starsi" zostawali w tyle i młody był bezkonkurencyjny, jednak kilka trudniejszych pytań i udało mi się wysunąć na pierwsze miejsce, którego już nie oddałem do końca. Poniżej podium uczestników, warto wspomnieć o nagrodach, którymi były Gruble, czyli waluta konwentowa odpowiednio po 200, 100 i 50.


"Karen Traviss" to ostatnia starwarsowa prelekcja na Grojkonie i niech nie zmyli was tutaj jej nazwa, nie było pani Traviss na konwencie. Było za to dużo o autorce "Komandosów...", która zrezygnowała z pisania książek SW. Podczas tej prelekcji można było dowiedzieć się dlaczego fani lubią (bądź też nie) Karen, jaki wkład miała w rozwój Mandalorian czy jak wyglądają jej inne książki, niekoniecznie te z odległej galaktyki. Całość poprowadził nie kto inny jak niezawodny X-Yuri.


Grojkon 2013 to ostatnia edycja bielskiego festiwalu przed Polconem, który w 2014 roku odbędzie się w Bielsku-Białej. Czy spędził oczekiwania? Ciężko powiedzieć, ponieważ trudno mi oceniać imprezy tego typu w mieście, w którym mieszkam i studiuję a wszystkie tereny wokół budynków ATH znam z codziennych zajęć, ale wiem jedno: impreza ma potencjał. Ogromny potencjał.

Polcon to olbrzymia impreza, więc ludzi na pewno będzie więcej, atrakcji też będzie trzeba przygotować więcej, jednak budynek L nadaje się do tego wręcz idealnie. Duże sale audiowizualne, sale wykładowe, tereny zielone wokół uczelni - to wszystko daję radę tylko trzeba bardziej rozplanować co i jak. Przydałaby się większa mapka z rozpiską gdzie coś można zjeść, lub jest najbliższy sklep. Autobusy też mogłyby jeździć częściej bo o ile w piątek kursowały w miarę często to już w weekend trzeba było się trochę naczekać na transport. Ale to i pozostałe niedociągnięcia da radę naprawić, bo o program czy o atmosferę się nie martwię. W Bielsku widać, że są ludzie, którzy z entuzjazmem tworzą taką imprezę dla innych a że zdarzają się co roku jakieś niedociągnięcia to normalne, sztuką jest zrobić tak aby niedociągnięcia z tego roku nie pojawiły się w następnym.

A kto może niech przyjeżdża do Bielska bo warto!


Autor relacji: Marcin "ogór" Góra
Zdjęcia: Dawid "Diqtion" Citak, Marcin "ogór" Góra, Mateusz "Jovan" Lajbig


Tagi: Bielsko-Biała (3) Grojkon (1) Konwent (55) Relacja (300)

Komentarze (5)

Te rozmazane robił ogór :D

Czemu co 2 zdjęcie jest rozmazane :/

Co ja robię na aż tylu zdjęciach? O.o
Zobaczymy czy dadzą sobie radę z Polconem...

Oj, coś pustawo. :(

O moje zdjęcia :D Godnie było.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.