Wojny Klonów

Drugi sezon TCW na blu-ray

Recenzja ShakTi1138

Po zakupie pierwszego sezonu "The Clone Wars" na blu-ray naprawdę z niecierpliwością czekałam na możliwość nabycia kolejnego. Zmian w wydaniu zaszło całkiem sporo, ale są one zazwyczaj kosmetyczne, toteż siłą rzeczy będzie to porównanie z poprzednią recenzją.

Niestety, już na samym początku należy się słowo wyjaśnienia, skierowane zwłaszcza w stronę kolekcjonerów: o ile w sezonie pierwszym wszystkie wersje językowe miały pudełko w formie rozkładanej książeczki i dołączony dziennik produkcyjny, o tyle tutaj jest tak jedynie w przypadku wydania amerykańskiego. Europejskie (posiadam wersję brytyjską) to najzwyczajniejsze niebieskie opakowanie, zapakowane w tekturowe pudełko. W wersji amerykańskiej dodano w środku specjalny pojemnik na dziennik, dzięki czemu można go bezpiecznie wyjąć. Przyznam, nie spodziewałam się tego i jestem zawiedziona takim stanem rzeczy, biorąc zwłaszcza pod uwagę fakt, że cena pozostała bez zmian. Jeśli jednak komuś nie zależy na wyglądzie, powinno być mu to bez różnicy. Inni mogą mieć problem, bo należy pamiętać, że Stany to inny region blu-ray.

Minusów ciąg dalszy: jeśli poprzednio narzekałam na nieciekawe menu, to teraz powinnam to sprostować. Szary pasek u dołu ekranu się nie zmienił, ale zamiast fragmentów odcinków dostajemy jedynie nieruchomego, milczącego Yodę. Tutaj jednak zaczynają się pozytywne zmiany: choć w menu napisy angielskie są nadal w wersji dla niesłyszących, to nareszcie można je włączyć w filmach dokumentalnych (choć nie w Archiwach). Tym razem nie mam zarzutów co do jakości obrazu i dźwięku: oba sezony odtwarzałam na tym samym sprzęcie i drugi wypada wyraźnie lepiej. Skończyły się problemy z balansem kolorów i dziwacznym pogłosem w niektórych momentach. Nie mówiąc już o ogólnej poprawie jakości animacji, którą z każdym sezonem można podziwiać coraz bardziej.

Mamy zmianę w formie filmów dokumentalnych - zamiast dwudziestu dwóch krótkich dostajemy cztery długie, trwające po kilkanaście minut. Zrobienie ich w ten sposób było świetnym krokiem, bo pod względem jakości przekazywanych treści stoją one znacznie wyżej od swoich poprzedników. Filoni (historia), Wood, Acord (dźwięk) i Plunkett (prace koncepcyjne) powracają jako komentatorzy, jest też kilka nowych osób. Szczególnie do gustu przypadły mi opowieści animatora specjalizującego się wyłącznie w mimice i gestach postaci - gdy się go wysłucha, inaczej się patrzy na fakt, że postać taka a taka w danym momencie wzruszyła ramionami. Znaczny czas w tych dokumentach przeznaczono na kwestie procesu artystycznego, jak projektowanie postaci, dźwięku i efektów specjalnych. Rola Filoniego w opowiadaniu o scenariuszu została ograniczona - czasem zdarzy mu się powiedzieć parę ciekawostek o dubbingu, co jest o wiele ciekawsze; większą rolę w filmach odgrywają jednak wszelkiej maści artyści. A oto lista dokumentów:
  • “Magic of the Holocron Episodes” - ponieważ był to debiut głównego speca od efektów specjalnych, Joela Arona, to dokument ten dotyka głównie spraw technicznych, takich jak tworzenie lawy czy wody, wyglądu holokronu i innych Mamy tutaj sporo ciekawostek - można dowiedzieć się na przykład, że w scenie, w której Cad Bane stoi przy oknie, miał on palić, a nie trzymać w ustach wykałaczkę.

  • “Return to Geonosis” - tutaj całkiem sporo mówi się o efektach dźwiękowych; stąd dowiemy się dlaczego Matthew Wood przy pracy nad tetralogią musiał karmić nietoperze. A słuchanie jego naśladującego Poggle’a czy Bakera użyczającego głosu Karinie jest niesamowite.

  • "Creating Mandalore" - dokument udowadniający, że wbrew temu, co się o nim mówi, Filoni wcale nie jest ignorantem w sprawach EU. Tu reżyser ma najwięcej do powiedzenia w sprawach dokładnej genezy Mandalorian, społeczeństwa Fandalorian, próbuje nawet pogodzić wersję TCW z ustalonym wcześniej kanonem. Nie podoba mi się jedynie to, co mówił o Jangu (który, wedle niego, Mandalorianinem nigdy nie był).

  • "Attack of the Zillo Beast" - wszystko o bestii zillo: anatomia, odgłosy, aż po archetypy jungiańskie. Chyba najbardziej przyzwoity ze wszystkich komentarzy.

Ogólnie rzecz biorąc, jestem zadowolona ze zmiany formy dokumentów – chyba ich jedynym mankamentem jest to, że dotyczą one jedynie większych historii w sezonie. Odcinki pojedyncze i „mniej ważne” zostały całkowicie pominięte, dlatego nie jestem do końca zadowolona z takiego stanu rzeczy. Bo niektóre aż się proszą o kilka słów, na przykład epizody końcowe, w których to przecież po raz pierwszy pojawiły się charakterystyczne podziemia Coruscant.

Archiwa Świątyni Jedi nie zmieniły się za wiele pod względem technicznym; filmik wstępny z Cadem i Sidiousem można pominąć (co nie było dostępne w pierwszym sezonie) i nareszcie przy przeglądaniu filmów i konceptów możliwe jest zatrzymanie pokazu slajdów przy pomocy pilota. Prac w 2D jest niestety mniej niż wcześniej, do tego nadal są to głównie zaaprobowane projekty. Szkoda, bo uważam, że istotą pokazywania rysunków koncepcyjnych jest właśnie prezentowanie pomysłów wczesnych, pierwotnych, może nie do końca przemyślanych, ale tym niemniej ciekawych. Mam jednak wrażenie, że tym razem można wyłapać wśród tych prac więcej perełek - jak choćby projekty nautolańskiego miasta na Glee Anselm, statuę neimoidiańskiego wojownika, czy Suu Lawquane w bardziej skąpym stroju. Nadal mam jednak wrażenie niedosytu, bo niektóre odcinki są zaprezentowane wyjątkowo po macoszemu – jednym z nich jest "Grievous Intrigue”, w którym dostajemy jedynie projekty oświetlenia, czyli namalowane ujęcia, które niemal w takiej samej formie trafiły do gotowego odcinka.

W Archiwach znajduje się jeszcze coś, czego nie odkryłam za poprzednim razem – ukryte easter eggi, zgodnie z tradycją gwiezdno-wojennych płyt. Ponieważ są niespodzianką, to nie będę mówić gdzie są, ani co konkretnie przedstawiają. Gdy je odkryjemy, wyświetla się krótki filmik z udziałem twórców. Na trzech płytach mamy trzy takie bonusy, ale problem z nimi jest taki, że tak naprawdę tylko jeden z nich to easter egg w tradycyjnym rozumieniu tego wyrażenia – czyli opowieść Filoniego o pewnym ukrytym elemencie w Świątyni Jedi. Pozostałe dwa to filmy przypominające komentarze z pierwszego sezonu, tylko krótsze. Za to w końcu na płytach znalazło się coś, czego tak było brak przy pierwszym sezonie - sceny usunięte. Są one w różnym stopniu zaawansowania - od ujęć stworzonych prostą animacją, aż do scen dopiętych na ostatni guzik. Osobiście cieszę się, że większość z nich nie trafiła do ostatecznych wersji odcinków, bo zazwyczaj są to rozmowy między postaciami, które naprawdę niewiele wnoszą do fabuły i są po prostu nudne. Tym niemniej, mamy kilka ciekawych, z którymi epizody na pewno wyglądałyby lepiej, jak na przykład rozszerzoną wersje obejścia pola w Świątyni Jedi przez Todo czy Amidalę przekonującą Massa Ameddę do wypuszczenia Satine z więzienia (a w której ładnie zarysowuje się konflikt pani senator i Anakina na tle politycznym). Jeszcze lepsze z punktu widzenia fana są sceny alternatywne, czyli pierwotne pomysły, które potem całkowicie zmieniono – tutaj można powiedzieć na przykład o śmierci admirała Kiliana z rąk Boby, zgonie Emba lub ujęciu, w którym Bane przegląda zawartość holokronu. Bardzo ciekawe są też studia animacji pokazujące tę samą sekwencję na różnych etapach produkcji, od prostego modelu, poprzez dodawanie kolejnych warstw tekstur i efektów specjalnych, a skończywszy na gotowej wersji. Niestety, liczbę modeli 3D zmniejszono do trzech na odcinek, do tego krócej trwa czas ich wyświetlania.

Dziwnie wypada drugi sezon „The Clone Wars” na tle pierwszego. Wygląda to trochę tak, jakby ludzie odpowiedzialni za jakość wydania zrobili sobie listę plusów i minusów poprzedniej serii. I bardzo dobrze, bo większość błędów została naprawiona. Niestety, przy okazji usunęli kilka mocnych pozytywów, dlatego nie mogę powiedzieć, żeby był on znacznym krokiem naprzód, jeśli chodzi o dodatki. Tym niemniej, oceniam sezon drugi lepiej niż pierwszy. Bo jeśli chodzi o same odcinki, to nadal są ucztą dla oczu.

Technikalia: Wersje językowe filmu: angielska, duńska, francuska, norweska, holenderska, szwedzka
Dźwięk: Dolby Digital EX 5.1
Napisy: angielskie, duńskie, fińskie, francuskie, norweskie, szwedzkie
Wersja dla niesłyszących: angielska
Dodatki: komentarze na temat odcinków, Archiwa Świątyni Jedi
Format obrazu: 2.40:1 /Szerokoekranowy (16:9)/ Letterbox



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,50
Liczba: 2

Użytkownik Ocena Data
ShaakTi1138 8 2013-07-22 21:51:26
flisak2 5 2017-02-09 13:39:45

Tagi: Blu-ray (8) The Clone Wars (252)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.